108 Piotr Wojnar Nie było chrztu Polski w 966 roku

Przedrukowuję wspaniały artykuł pana Piotra Wojnara, który wywarł na mnie niesamowite wrażenie, bo w jednaj gorzkiej pigułce pokazuje całe niezmierzone zakłamanie i zupełnie wyjątkowe qurestwo pustynnej tradycji, tym razem w wydaniu krześcijańskim, która to nieludzka tradycja tyle złego wyrządziła na całym świecie, ale mnie boli zwłaszcza to, co ona i jej wyznawcy wyrządzili Naszym Słowiańskim Przodkom i nadal wyrządzają teraz Nam i Naszym Dzieciom… Jak czytam takie rzeczy, to normalnie ręce same mi zaciskają mi się w pięści i bardzo brzydkie słowa cisną mi się na usta… Domyślacie się jak bardzo brzydkie… znając moje podejście do rzeczywistości… 😦

Artykuł nawiązuje do wpisu zamieszczonego tu: https://skribh.wordpress.com/2015/04/28/73-wiekszosc-historykow-uwaza-ze-966-rok-to-wymyslona-data-czyli-tzw-chrztu-panstwa-polan-nie-bylo/

Artykuł poznałem dzięki stronie, którą szczerze polecam: https://slowianowierstwo.wordpress.com/2015/04/26/nie-bylo-chrztu-polski-w-966-roku/

Tu jest adres do oryginału artykułu, gdzie jest dostępnych dodatkowo 80 niesamowitych komentarzy, które koniecznie należy przeczytać!!! http://www.taraka.pl/nie_bylo_chrztu_polski,

PANIE PIOTRZE WOJNAR WIELKI SZACUNEK ZA TRUD I WSPANIAŁĄ ROBOTĘ!
SŁAWA PRZODKOM I NASZEJ WSPANIAŁEJ PRADAWNEJ SŁOWIAŃSKIEJ TRADYCJI!

Nie było chrztu Polski w 966 roku

W 966 nie było żadnego chrztu. Chrzest od Wielkiej Morawy. Cyryl i Metody. Opowieść o Piaście i jego synu Ziemowicie. Papież schizofrenik. Gniezno to nie pierwsza stolica polski, tylko arcyważny ośrodek kultu Zachodnich Słowian. Poganie.

  1. Gniezno nie było pierwszą stolicą Polski
  2. Piastun i kruszwicka opowieść o Popielu Galla Anonima
  3. Thietmar – ciąg logiczny kroniki a zapis o Dobrawie
  4. Chrzest Polski nie odbył się w 966 roku
  5. Bizantyjska architektura w Wielkopolsce
  6. Walka o wpływy Kościoła Rzymskiego z Kościołem Wschodnim
  7. Historia Konstantyna Wielkiego
  8. „Quia te zelo Fidei”, bulla Stefana VI, schizofrenicznego papieża
  9. Szantaż Mieszka I
  10. „Dagome Iudex” – nieudolne fałszerstwo

Gniezno nie było pierwszą stolicą Polski

W pozycji wydanej przez Instytut Archeologii i Etnologii Polskiej Akademii Nauk Oddział w Poznaniu z 2008 roku na stronie 309 możemy przeczytać, że we wczesnym średniowieczu:

„w węższym regionie będącym później ziemią gnieźnieńską, a wyznaczonym kolanem Warty od zachodu i południa, rynną Gopła-Noteci od wschodu i dorzeczem Wełny od północy pozycję centralną zajmowało niewątpliwie Gniezno. Nie był to jednak ośrodek osadniczy. W bezpośrednim zapleczu Gniezna uderza nawet (w przeciwieństwie do stosunków u schyłku Starożytności) pewna pustka osadnicza….” Dalej na stronie 310 czytamy: „…Na podstawie nowszych badań i analiz dawniejszych materiałów nie da się obecnie, jak to czyniono w dawniejszej literaturze, cofnąć początków grodu gnieźnieńskiego nie tylko do VIII, ale nawet do IX wieku. Późniejsza jednak rola tego ośrodka w państwie polskim niedwuznacznie sugeruje jakąś istotną jego funkcję w czasach przedpaństwowych. Mógł to być jedynie ośrodek kultowy. […] Odkrycia dokonane w ostatnich dziesięcioleciach przez Tomasza Sawickiego w rejonie kościoła św. Jerzego oraz studia nad pierwotną topografią góry Lecha przyniosły jednak informacje, które pozwalają z większą dozą prawdopodobieństwa (graniczącego z pewnością) mówić o miejscu kultu pogańskiego w Gnieźnie. […] w rejonie kościoła św. Jerzego […] stwierdzono wielki nasyp kamienny. Konstrukcja ta układana z luźnych niepowiązanych kamieni obudowywała a zarazem podwyższała nieco szczyt wzniesienia, nadając mu wygląd jakby stromego kurhanu. Pod kamieniami [na szczycie, przyp. P.W.] zalegała warstwa spalenizny […] Na brzegach wypłycającej się konstrukcji natrafiono na skupiska skorup pochodzących ze średnich i dużych naczyń, w pobliżu których znajdowały się liczne kości zwierzęce.

Na stronie 311 możemy wyczytać, że (analogia sama mówi za siebie), że: „Wystarczy powołać się na jedyny udokumentowany fakt istnienia kultu pogańskiego w Polsce – na górę Ślężę wspomnianą przez Thietmara. Stwierdzony w pobliżu brak zaplecza osadniczego oraz centralne usytuowanie Gniezna w stosunku do opisanego regionu Wielkopolski pozwala uznać ową ‚Święta Górę’ w Gnieźnie za ponadlokalny ośrodek kultowy”.

Podobnie można stwierdzić, że Popiel musiał swą wojnę z myszami stoczyć nie w Gnieźnie (jak domniemał Gall Anonim) a w Kruszwicy nad jeziorem Gopło, gdyż tylko w tamtym miejscu nie ma przerwy osadniczej dzielącej okres poantyczny z okresem wczesnego średniowiecza. Na stronie 299 tejże pozycji czytamy, że: „Istnieją jednak też regiony gdzie diagramy pyłkowe sygnalizują pewną ciągłość eksploatacyjną (rejon Gopła), co znajduje też potwierdzenia w materiałach archeologicznych.” Z badań antropologicznych wynika, że okres poantyczny i wczesnego średniowiecza w rejonie Gopła zamieszkiwali Słowianie, mimo że lingwiści stanowczo twierdzą, że nazwa jeziora jest charakterystyczna dla języka germańskich Gotów.

Piast kołodziej czy Piastun?

Piastun to funkcja w kulturze i religii słowiańskiej, która odpowiada dzisiejszemu chrzestnemu. Dzisiaj chrzestny ojciec dobierany jest byle jak, a w najlepszym przypadku to znajomy lub krewny ojca dziecka, który musi odznaczać się mało przydatnymi w życiu cechami i umiejętnościami, ale za to jest „przyjacielem rodziny” i ma „mocną głowę”, co ważne jest w funkcji „starosty imprezowego”. Kiedyś piastun to była funkcja, która naznaczona była cechami odpowiedzialności co do prostego prawa zwyczajowego (bo pisanego zagmatwanego nie znano, a później nie uznawano), doświadczeniem życiowym, odwagą i honorem. Słowianie długo nie używali zamiennika handlowego, jakim był pieniądz, więc nie były znane im zdrada, chciwość, kłamstwo i oszustwo za pieniądze. Dary Bogom składało się z płodów rolnych i łupów więc nikt nie płacił swojemu Bogu za przychylność koniecznie brzęczącym trzosem. Nie problem zatem było znaleźć wśród dzielnych wojów piastuna dla syna lub piastunki dla córki, co to zgodziliby się wyuczyć dziecko potrzebnych mu w życiu zajęć, a w razie śmierci rodziców przejąć prawną opiekę nad malcem i pozostawionym mu majątkiem.

Nie był zatem Piast ani kołodziejem, ani synem Chrosciska czyli Popiela, co go to miały zjeść myszy, lecz tak jak to chciał Kraszewski w „Starej Baśni” piastunem syna władcy. Nie wiadomo jak zmarłego. Dziś wiemy, że nie działo się to w Gnieźnie, a w Kruszwicy, ponieważ według ostatnich prac naukowych i wykopalisk archeologicznych Gniezno tak jak Rzym rozłożone na 7 wzgórzach nie posiadało absolutnie żadnej zabudowy, lecz pozostawało arcyważnym ośrodkiem kultowym zachodnich Słowian.

To, co pisze Gall Anonim o pierwszych władcach państwa Polan, to opowieść usłyszana przez Galla z przekazu ustnego po ponad 150 latach w kontekście pisanym terminami średniowiecznymi, czyli przepełnionym biblijnymi przypowieściami o cudownym rozmnożeniu jadła i napojów, plagach („Popielowych myszach”) czy ślepocie Mieszka. Na uwagę zasługuje jednak fakt pojawienia się samych przybyszów. Biorąc to pod uwagę, że każde pokolenie liczymy po 25 lat, cofamy się od Mieszka przez Siemomysła, przez Leszka, przez Siemowita po Piasta i mamy 100 lat do tyłu. Jesteśmy zatem w pierwszej połowie IX wieku. Czas nawracania Słowian przez państwo Wielkomorawskie i misji twórców alfabetu słowiańskiego i pierwszych słowiańskich biblii Cyryla i Metodego. Wiemy, że nawracanie w stylu niemieckim polegało na ogniu, mieczu i łacinie, nie trudno uwierzyć w to, że wychowani w wielobóstwie zachodni Słowianie chętnie słuchali opowieści misjonarzy w swoim języku o kolejnym Bogu (słowo Bóg wywodzi się ze słowiańskiej nazwy Dadźbóg. Mieli zatem Słowianie świętą rzekę Bug, święte drzewo Buk, i Boga który nazywał się Dadźbóg. Zapiski późniejszych kronikarzy opisywały wydarzenia w Pogańskim Szczecinie, gdzie krzyż został postawiony obok Trygława i oddawano mu cześć jako równemu Bogom – bo czemu nie? W konsekwencji okazało się, że Trygławowi Jezus nie przeszkadzał, lecz Jezusowi przeszkadzał Trygław. Wiemy, że w Wolinie chrześcijanie nie byli szykanowani ani prześladowani pod warunkiem, że nie obnosili się ze swoim chrześcijaństwem. W każdym mieście chrześcijańskim wyznawcy Dadźboga szli pod topór. Zatem misja chrystianizacyjna i ciekawe opowieści biblijne musiały się podobać, gdyż kształtowane od 800 lat były dopracowane do perfekcji, a wygłaszane w języku starosłowiańskim trafiały prosto do serc słuchaczy.

Chrześcijaństwo w swej naturze jest biegunowo odległe wartościom demokratycznym takim jak słowiańskiemu kultowi kobiet, władzy wiecu, życiu w zgodzie z naturą, natomiast jest pełne przemocy, cierpienia, fałszywych pocałunków, zdrady, kłamstwa. Miało jednak dla władców bezcenną zaletę. Tworzyło z panującego „pomazańca bożego”, który był ramieniem zbrojnym i wykonawcą wyroków Boga, a potomstwo tego władcy dziedziczyło po nim tytuł „pomazańca bożego”. Kto zatem podniósł rękę na pomazańca bożego, podnosił rękę na samego Boga. Nie podobało się to Słowianom wolnym kmieciom, którzy tylko na czas wojny wybierali władcę sprawującego jednowładzę nad całym plemieniem. Przyjmowali więc władcy chrzest nie na zasadzie takiej jak Szaweł, który w biblijny sposób powalony z konia usłyszał głos z niebios, ale na zasadzie „przyjmę, a co mi szkodzi”, będę „pomazańcem bożym”. Chrzcił zatem kniaź Swiętopełk I morawski podwładnych swoich nie po to, by wiarę nową przyjęli, ale po to, by wymusić na nich poddaństwo nowemu nieznanemu dotąd w prawie zwyczajowym – nie do obalenia przez lud „pomazańcowi bożemu”. Bóg od tej pory dawał władzę „pomazańcowi bożemu”, a nie wiec wolnych kmieci. Państwo Wielkomorawskie musiało zatem według zaczerpniętych wzorców z Bizancjum budować według architektury bizantyjskiej nowe twierdze. Charakterystyczne w swej konstrukcji głównie na planie koła i kwadratu kilkunawowe obiekty mające głównie funkcje obronne. W związku z tym, że reforma Świętopełka I dotyczyła nie tylko zmiany obyczajów obierania władcy w wolnym głosowaniu, wiary w zbawiciela, który dał zabić się ludziom, ale także fiskalizacji całego obszaru. Musiały twierdze być tak konstruowane, ze nieliczni poplecznicy „reformatora” mogliby w niewielkiej liczbie oprzeć się ewentualnej przeważającej liczbie rebeliantów. Wykopaliska archeologiczne dowodzą, ze nie tylko na Morawach, ale także na terenach obecnej Polski w Cieszynie, Wiślicy, Krakowie, Grzybowie, Gieczu i na ostrowie lednickim powstały budowle, które miały wygląd „greckich świątyń zbawiciela zwanego Jezusem”. Zakres Państwa Wielkomorawskiego nie kończył się na linii Śląska, lecz obejmował też kolebkę Państwa polskiego, czyli Wielkopolskę. Znaleziony na Ostrowie lednickim „krzyż bizantyjski ze szczapami z drewna krzyża Jezusowego”, to relikwia tak ważna, jak kopia włóczni Św. Maurycego. Nikt o tym nie pisze w kronikach, choć to fakt. Archeologia jest podstawą do zmiany obowiązujących od lat oficjalnych dogmatów historii pisanych przez katolickich mediewistów. Wszyscy nabrali wody w usta, a niektórzy wręcz woleliby potraktować relikwię krzyża bizantyjskiego tak, jak zakonnicy z klasztoru na „Świętym Krzyżu” wykopaną z ziemi figurkę Świętowita.

Mamy zatem w Wielkopolsce legendy Galla Anonima, mamy wykopaliska archeologiczne, mamy architekturę bizantyjską i relikwię. Relikwię można nabyć, otrzymać lub ukraść. W każdym wypadku jest ona potrzebna władcy do podkreślenia jego pozycji i poświadczenia, że to on jest „pomazańcem bożym”. Reasumując, chrzest polski możemy śmiało przesunąć o 100 lat do tyłu i uznać, że Wielka Morawa chrzciła nie tylko mieszkańców zamieszkałych na terenie obecnych Czech, Słowacji, Małopolski, Śląska, ale również Wielkopolski. Przyjął zatem Piast Chrzest od Świętopełka I wyganiając lub zabijając Popiela. Piast pokazywany jako ten, któremu Jezus jak na pustyni mnożył jadło i napój i Popiel, którego zjadły myszy – czyli w bezpośrednim tłumaczeniu „plaga egipska”. Świętopełk jako „pomazaniec boży” traktował chrześcijaństwo ze śmiertelną powagą, bo miał w tym interes dynastyczny. Piast i inni władcy lokalni tyle, co musieli. Miesiąc pewnie po opuszczeniu grodu przez „nawracających” nie pamiętali o czym była historia, żyjąc nadal w „błędach pogaństwa ” – mając nieopodal w Gnieźnie ponadlokalny pogański ośrodek kultowy. Tak z ojca na syna przechodziło zatem chrześcijaństwo… ale bizantyjskie. Dlaczego więc nic o tym nie wiemy? Powód jest prosty. Wczesne chrześcijaństwo nigdy nie miało nic wspólnego z miastem Rzym. Cała historia Jezusa powiązana jest z basenem Morza Martwego i w momencie rozpadu Cesarstwa Rzymskiego na wschodnie i zachodnie teren objęty historią Jezusa pozostawał w strefie wpływów Bizancjum. Rzym miał innego Boga Zbawiciela „Mitrę”, który tak jak Jezus był Bogiem ludzi biednych i zniewolonych. W IV wieku naszej ery chrześcijaństwo było tak rozprzestrzenione na terenie Rzymu, że zaczęło wypierać kult „Mitry”. Podzielone i skłócone ze sobą sekty kamieniowały się nawzajem, zarzucając sobie bluźnierstwa i herezję. W 350 roku n.e. Konstantyn dolał oliwy do ognia i z 80 „ewangelii” kazał zostawić tylko te cztery, które pokazywały Jezusa jako Boga, inne zostały uznane za herezje, które kazał spalić z czysto politycznych względów; nakazał ludziom wierzyć w to, co aktualnie było dla niego wygodne. Jak Adolf Hitler, misjonarze Corteza czy wyznawcy Państwa Islamskiego, kazał Konstantyn spalić mądre księgi utracone bezpowrotnie: Ewangelie Tomasza, Homilię Klemensa, Akt Jana, Ewangelię Marii, Ewangelię Piotra czy Ewangelię Prawdy. Nienawiść chrześcijan z Rzymu sięgnęła wówczas zenitu i przez bez 2000 lat kościół wschodni jest największym wrogiem Kościoła Zachodniego, a danina krwi oddana w walce tych kościołów mogła by zalać wszystkie kontynenty. Fenomenem jest do dziś wyśmiewanie się z Rosji i z mlekiem matki każdy Polak wysysa pogardę dla Rosjan. Od mała w dowcipach słyszałem o tym, jak Niemiec był porządny, Polak cwany, a Ruski głupi. Rosja to potęga militarna, kosmiczna, atomowa i wielkie państwo kreujące swoją własną politykę i straszące cały świat swą nieobliczalnością. Polska od czasów Jagiellonów nie znaczy w Europie nic, a jednak to my śmiejemy się z nich, a nie oni z nas. Mógł Zygmunt III Waza zrobić z Władysława IV cara Wszechrusi, ale nie pozwolił mu na przyjęcie prawosławia, dlaczego? Bo nim pogardzał. Do tej pory widzimy nieudolne „rozpychanie się łokciami księży katolickich” w Moskwie. Dlaczego? Bo nie chodzi o wiarę, tylko o strefy wpływów. Kościół Rzymski tak, jak Prawosławny, ma tę samą matkę Boską, tych samych apostołów, tego samego Jezusa, ale nie darzy braci w wierze chrześcijańską miłością, tylko pogardza nimi i stara się ze wszystkich sił ich wykorzenić. Dlaczego? Bo ma kompleks w stosunku do Prawo-sławia. Religii prawnie dziedziczonej po Bizancjum. To oni prawo sławią, a nie my. Tak więc wiek IX naznaczony był tymi samymi cechami, pogardą w stosunku do Bizancjum i chęcią „nawrócenia” (czytaj: rozszerzenia wpływów na co raz większy obszar). Na początku Karol Wielki „nawracał” Sasów w iście niemieckim stylu: miska z wodą, garnek do polewania, pieniek, topór, kat, koszyk na kosztowności i skarbnik, krzyż w rękach biskupa oraz szatniarz trzymający na przedramieniu giezła. Długa kolejka gołych do nawrócenia pod strażą zbrojną… i spektakl jak na rampie w Birkenau. Nadaje się czy nie? Jak się nadaje, to niech wrzuci do koszyka wszystko co ma, potem wchodzi do miski, polewali go wodą i dostawał giezło, że czysty jest od grzechu. Jak się nie nadaje, bo zaparty to niech odda kosztowności do miski, pocałuje krzyż i kładzie głowę na pieńku. Później okazało się, że Słowianie zdążyli przyjęć chrzest ze strony Bizancjum, więc nie przeszkadzało to, kierując się pogardą do braci w wierze, zastosować podobną metodę. I tu pojawia się legenda o Wandzie, córce Króla Kraka, która wolała umrzeć niż złożyć śluby Niemcowi. Przyjrzyjmy się temu, kiedy legenda powstała, dlaczego powstała i dlaczego Wanda ma w Krakowie swój kopiec (kurhan pusty – przebadany archeologicznie). Legenda mówi, że rzuciła się do Wisły, może ciała nie odnaleziono, dlatego kurhan jest pusty. Okres powstania legendy pasuje na okres, w którym Ziemia Krakowska była pod panowaniem państwa Wielkomorawskiego. Wanda nie miała możliwości wojować z Niemcami (bo 1000 kilometrów dzieliło Kraków od terenów Saskich, góry i inne ludy Słowiańskie) ale mogła wojować z niemieckimi misjonarzami. Chrzest Państwa Wiślan (przyłączonego do Państwa Wielkomorawskiego przez Świętopełka I Wielkiego) nastąpił najprawdopodobniej około 880 roku. Jednak kościół słowiański, funkcjonujący obok lokalnych pogańskich kultów, był przede wszystkim wierny Słowianom, a nie papieżowi czy kościołowi germańskiemu.

Według niektórych historyków, pierwszym metropolitą na terenie Małopolski był uczeń i następca św. Metodego po roku 885, arcybiskup morawski, Gorazd. Działalność metropolity Gorazda na terenie kraju Wiślan musiała w oczach Rzymu uchodzić wówczas za „nielegalną”, lecz wierny naukom Metodego, Gorazd uparcie budował kościół narodowy. Niegdyś w Małopolsce imię Gorazda było bardzo popularne, na co wskazują nazwy: Gorazdowo, Gorazdówka. Święto Gorazda wypadało 17 lipca.

Znowu powołując się na chrześcijańskiego historyka, biskupa Thietmara, pierwszym biskupem Krakowa był Niemiec, Poppon. Z kolei w „Katalogu biskupów krakowskich”, powstałym na początku XI w., zawarta jest informacja, że przed biskupem Popponem byli biskupi „Prohorus et Proculphus” – byli to biskupi najprawdopodobniej obrządku słowiańskiego.

Mieszko i chrzest, którego nie było

Pisał Thietmar w kronice swojej:

(Dobrawka) Umyślnie postępowała ona przez jakiś czas zdrożnie, aby później móc długo działać dobrze. Kiedy mianowicie po zawarciu wspomnianego małżeństwa nadszedł okres wielkiego postu i Dobrawa starała się złożyć Bogu dobrowolną ofiarę przez wstrzymywanie się od jedzenia mięsa i umartwianie swego ciała, jej małżonek namawiał ją słodkimi obietnicami do złamania postanowienia. Ona zaś zgodziła się na to w tym celu, by z kolei móc tym łatwiej zyskać u niego posłuch w innych sprawach. Jedni twierdzą, iż jadła ona mięso w okresie jednego wielkiego postu, inni zaś, że w trzech takich okresach. Dowiedziałeś się przed chwilą, czytelniku, o jej przewinie, zważ teraz, jaki owoc wydała jej zbożna intencja. Pracowała więc nad nawróceniem swego małżonka i wysłuchał jej miłościwy Stwórca. Jego nieskończona łaska sprawiła, iż ten, który Go tak srogo prześladował, pokajał się i pozbył na ustawiczne namowy swej ukochanej małżonki jadu przyrodzonego pogaństwa, chrztem świętym zmywając plamę grzechu pierworodnego. I natychmiast w ślad za głową i swoim umiłowanym władcą poszły ułomne dotąd członki spośród ludu i w szatę godową przyodziane, w poczet synów Chrystusowych zostały zaliczone.

Zawsze gdy pisał o innych wydarzeniach dokładnie podawał datę, miejsce i świadków zdarzenia. Faktem jest, że urodził się w 975 roku i nie mógł pamiętać tamtych zdarzeń osobiście, ale żyli w jego czasach ludzie, którzy pamiętali i pisane były inne kroniki, nie ma w nich ani słowa o tym, że jakiś dzikus z północy ochrzcił siebie i kraj cały. Pod wątpliwość należy poddawać również fakt chrztu w obrządku łacińskim, gdyż nawet w kronikach watykańskich nie ma zapisku na ten temat. Znając temperament Mieszka, który nic sobie nie robił z zakazów chrześcijańskich, kazał Dobrawie żonie swojej jeść mięso w poście i nie nawrócił się, jak to by chciał Thietmar, bo później gwałtem brał swoją drugą żonę Odę z klasztoru, nie bojąc się ani cesarza, ani tym bardziej papieża. Za bajki można uznać wersy o tym, że Dobrawa jedząc mięso zjednała go sobie. Natomiast tak jak u Galla pojawiają się nawiązania do motywów biblijnych, szczególnie do wspomnianej już przypowieści o Szawle/Pawle, prześladowcy chrześcijan powalonym z konia piorunem.

Potężny był Mieszko, więc nie potrzebował laurów chrześcijańskich ani korony, toteż nie musiał jak Bolesław cynicznie wysyłać pod eskortą na pewną śmierć mnicha Wojciecha Sławnikowica, żeby mieć truchło świętego potrzebnego do założenia korony królewskiej na skronie. Jeżeli ufać Gallowi z linii męskiej był Słowianinem, w linii matki musiała być jakaś kobieta pochodzenia skandynawskiego, bo inaczej Świętosława/Sygryda (córka Mieszka i Ody) nie mogłaby rościć sobie pretensji do tronów w Szwecji i Danii, a Bolesław, syn jego, nie mógłby pisać o sobie między innymi jako o królu Gotów. Bywała w okresach burzliwych u swojego brata Bolesława, więc musiała być to „bardziej Piastunka niż margrabianka niemiecka”. Ponieważ Bolesław Chrobry toczył boje z Odą o królestwo Mieszkowe po śmierci ojca. Matką więc Mieszka lub babką musiała być córka jakiegoś Skandynawskiego władcy o ponadlokalnym znaczeniu. Pozwalał zatem Mieszko załodze Wikińskiej z Jomsborga pilnować jego granic od północy, trzymając w szachu pogańskich Wieletów.

Nie bez znaczenia jest fakt, że w Wolinie było najwięcej Słowian, ale też dużo Greków. Mieszko II biegle władał greką, a Otton III, którego matką była księżniczka bizantyjska, chciał z Bolesława Chrobrego zrobić władcę chrześcijaństwa wschodniego. Państwo Polan ochrzczone w 966 roku robiłoby to w obecności cesarza pod jego „butem”, wszystkie kroniki pisałyby o „nawróceniu władcy północy”, państwo dostałoby od cesarza flagę z krzyżem (a nie pogańskim orłem), a władca dostałby wymowny płaszcz, którym cesarz „okrywał” swoich wasali. W tamtym czasie władca nie mógł nosić już skór niedźwiedzich czy sobolich, tylko płaszcz. Bowiem zwierzęce części ciała były oznaką przeradzania się człowieka w bestię/szatana. Czyli nie wolno było nosić skór dzikich zwierząt na głowie i plecach, a na szyi nie mogły wisieć zdobione kły wilcze czy niedźwiedzie. Tylko krzyż, kolczuga i płaszcz. Na wszystkich obrazach Mieszko i Bolesław Chrobry mają skóry niedźwiedzie, nawet na banknotach polskich przedstawiani są w skórach. Mieszko II, który w ikonografii pokazywany jest w płaszczu, bił monetę z pogańskim krzyżem równoramiennym i swastykami słowiańskimi prawoskrętnymi (krzyżSwarożyca z Gniezna lub ze Swarzędza pod Poznaniem). Podobny jest to krzyż do tego z kamienia kultowego wmurowanego w kolegiatę kruszwicką.

Skoro nie bał się Cesarza, a chrzczony był wcześniej, lecz był jak to mówi się dziś „wierzący ale nie praktykujący”, a w jego otoczeniu dużo było Greków i Skandynawów, mógł sobie Mieszko pozwolić na mały szantaż polityczny, w wyniku którego papież bez zmrużenia oka dał mu arcybiskupstwo do Gniezna, chcąc wyrwać Państwo Mieszka z objęć cesarza Bizantyjskiego. Panujący w IX wieku schizofreniczny papież Stefan VI znany z tzw. „Synodu Trupiego” w bulli „Qua te zelo fideli” uznał obrządek wschodniochrześcijański za heretycki, a wszystkich go wyznających za pogan. Było w tym trochę racji z uwagi na fakt, ze „Wierzący, ale niepraktykujący” Mieszko pozwalał na działanie wielkiego pogańskiego ośrodka kultowego w Gnieźnie zaraz obok swojej siedziby na Ostrowie Lednickim. Jak się okazało po 1000 latach, ani chrześcijaństwo wschodnie, ani zachodnie nie było w stanie zmienić obyczajowości i kultury Słowian. Żaden z germańskich narodów nie przechował w swojej kulturze nic z obyczajowości pogańskiej, lokalnie można tylko zauważyć śladowe ilości miejscowej kultury, religii czy sztuki. Wśród Słowian wszystkie święta kościelne to plagiaty świąt pogańskich. Rozpoczynając od „wodzenia Niedźwiedzia” (kultywowanego na Śląsku Opolskim do dziś) przez Wielkanoc, Noc Świętojańską, Dożynki po Boże Narodzenie.

„Dagome Iudex”: największy akt nieudolnego fałszerstwa

Zmarł zatem Mieszko ze starości i nie zostawił testamentu. Ochrzczony w młodości przez jakiegoś mnicha z dworu ojca, nie mógł chrztu przyjąć jeszcze raz, jak to czynili biedacy (po to, by dostać drugie czy trzecie giezło). Zaszantażował Cesarza i papieża, zręcznie grając między nimi. Albo dacie mi arcybiskupstwo albo pozostanę w strefie wpływów Kościoła Wschodniego. I się udało. Chrystianizacja kraju szła opornie. Kościół Wschodni nie naciskał, więc miał Mieszko spokój. Problem zaczął narastać za Chrobrego (pisał Thietmar w kronice, czyli od roku 1000 do 1018 głośno musiało być o buntach, skoro wiedziano o nich w Saksonii), bo ludność słowiańska pamiętająca władzę wiecową złożoną z wolnych kmieci, nie chciała karku nagiąć przed „germańskim porządkiem” i chciwością duchowieństwa Rzymskiego.

Co się jednak tyczy samego aktu, nie potrzeba chyba się rozwodzić na ten temat. Znamy z historii Polski akty oszustwa, którymi włodarze i Kościoła, i Zakonu Krzyżackiego starali się udowodnić krzywoprzysięgając, że coś nabyli lub dostali. Wystarczy wspomnieć Zakon NMP domu Niemieckiego, który fałszował, co się tylko dało, albo zdradzieckiego św. Stanisława patrona Polski, co to rzekomo od otrutego na wieczerzy Pietrka z Sandomierza miał nabyć przewóz promowy przez Wisłę. Tak samo został sfałszowany „Dagome Iudex”. Nie wspomnę, że Ci, co go fałszowali, słabo znali podmiot i przedmiot fałszerstwa, bo prawdopodobnie byli to niepiśmienni mnisi przedrukowujący tylko szlaczki gęsim piórem, nie mający pojęcia, co zawiera tekst. Nie mniej jednak autorzy spisujący ten falsyfikat dobrze wiedzieli, o co toczy się sprawa. Tekst „Dagome Iudex” zawiera autentyczne dane co do obszaru państwa Mieszkowego. Natomiast akt oddania (nie licząc jakichś lokalnych nadań lub darowizn na rzecz Kościoła) nie ma precedensu w historii ani Kościoła, ani w historii wczesnośredniowiecznej Europy. Dokument ten „z lekka przykurzony” miał być prawdopodobnie „asem z rękawa” papieża przeciwko roszczeniom Kościoła Wschodniego do terytorium Państwa Mieszka. W walce o wpływy w tamtych czasach ani ogień, ani miecz, ani krzywoprzysięstwo nie miało znaczenia. Cel uświęcał środki. Obwieszczony w czasie kilkunastu lub kilkudziesięciu lat po śmierci Mieszka I byłby nie do podważenia. Jest to kolejny dowód na to, że papież chciał się pozbyć resztek Kościoła Wschodniego i pogaństwa z terenów między Odrą i Bugiem, aby dać Cesarzowi tytuł prawny i pobłogosławić „Drang nach Osten”. Bo komu, jak nie Kościołowi Wschodniemu, chciano ten dokument pokazać?

Opole 2015-03-03
Piotr Wojnar

KOMENTARZE ARTYKUŁU:

W/g niektórych źródeł Popielidów zainstalował na Kruszwicy Karol Wielki lub jego ojciec Peppin , przez co uzyskał kontrolę nad terenami Słowian do linii Wisły. Einhard , kronikarz Karola Wielkiego , tak opisuje podbite przez niego tereny ( fragment ) ;

„dalej obie Panonie i Dację położoną na drugim brzegu Dunaju, Istrię i Liburnię, i Dalmację z wyjątkiem miast nadmorskich, które z przyjaźni i na mocy sojuszu pozostawił cesarzowi konstantynopolitańskiemu; dalej zmusił do płacenia trybutu wszelkie barbarzyńskie i dzikie narody, osiadłe w Germanii między Renem a Wisłą i między Oceanem a Dunajem, mówiące prawie wspólnym językiem, ale bardzo różne w obyczajach i ubiorze; wśród nich najważniejsi są: Welatabowie, Sorabowie, Obodrzyce, Czesi z tymi nawet wojnę prowadził i wiele jeszcze innych.”

Jak wiadomo Frankowie byli w tym czasie „krzyżowcami ” Europy i nasuwa się logiczny wniosek, że Popielidzi (vel Peppinidzi) mogli stać się też zalążkiem misji katolickiej – rzymskiej .Potwierdzał by to fakt braku najazdów -krucjat frankońskich poza linię Odry a jedynie pobieranie świętopietrza .( do linii Wisły )

To z kolei zmieniałoby charakter „zamachu stanu ” Piasta na formę rekonkwisty słowiańskiej z inspiracji metodiańskich mnichów,o których wspomina Gall Anonim i Kadłubek .

Chrobry, układając się z Otto III w sprawie polskiej korony musiał ostatecznie odciąć się od wpływów Bizancjum i jak wiadomo z innych źródeł , księgi i pisma słowiańskie spalił a biskupów i duchowieństwo metodiańskie wyrżnął .Potem była jeszcze rewolta anty-rzymska ( antyniemiecka ), którą przy pomocy 500 niemieckich rycerzy Karol Mnich vel Kazimierz Odnowiciel stłumił i tak skończył się wątek wyznania słowiańskiego ( bizantyjskiego ) na naszych ziemiach .

Co do „Dagome iudex” to oprócz wymienionego w artykule potwierdzenia przynależności do kościoła zachodniego był też oczywisty cel dynastyczny Ody , która prawdopodobnie dla zapewnienie swoim synom prawa do tronu spreparowała akt poddaństwa papiestwu bez wspominania o Bolesławie , nazywając próżniejszą Polskę Państwem Szczecińskim ze stolicą w Szczecinie ,gdzie schroniła się z synami pod opieką świeżo poślubionego Pana Dagome ( Wikinga , być może dowódcę wojsk Mieszka, z którym wiązała nadzieje na wsparcie militarne ) . Jak wiemy wszystko to poszło innym torem , Chrobry był dla Niemców bardziej wartościowym kontrahentem niż Oda ze swym nowym mężem .

A spalone księgi są milczącym świadkiem tej historii .

Włodzimierz Skupień – Gdynia 21.04.2015

Źródło: http://www.taraka.pl/nie_bylo_chrztu_polski

Reklamy

18 thoughts on “108 Piotr Wojnar Nie było chrztu Polski w 966 roku

  1. Cieszy mnie, że ludziom otwierają się oczy, na „miłość bliźniego” w wykonaniu krwawej i zbrodniczej pustynnej tradycji!!!

    Komentarze spod oryginalnego artykułu na taraka.pl:

    12. ..uwaga • autor: Grzegorz Halkiew2015-04-22 08:10:54
    Bardzo ciekawy artykuł, choć z niektórymi osobistymi przekonaniami autora mnie trudno się zgodzić np: „Kościół Rzymski tak, jak Prawosławny, ma tę samą matkę Boską, tych samych apostołów, tego samego Jezusa, ale nie darzy braci w wierze chrześcijańską miłością, tylko pogardza nimi i stara się ze wszystkich sił ich wykorzenić. Dlaczego? Bo ma kompleks w stosunku do Prawo-sławia. Religii prawnie dziedziczonej po Bizancjum. To oni prawo sławią, a nie my.”

    Domeną każdej religii jest walka z religią odmienną, tu nie ma lepszych czy gorszych- wszystkie skażone są w jakimś zakresie brakiem tolerancji. A religie judeochrześcijańskie pod względem swoich ofiar być może królują. Gdy oglądam obrazki z Donbasu, co pewien czas przewija się pop z kadzielnicą- takie to jest w moim odczucie to prawa-sławienie. Czy lepsze od katolickiego? Chyba oba warte siebie.Pozdrawiam

    13. religie judeochrześcijańskie i judeochrześcijańskoISLAMSKIE • autor: Wojciech Jóźwiak2015-04-22 10:16:35

    >>> religie judeochrześcijańskie pod względem swoich ofiar być może królują

    Mówiąc „judeochrześcijańskie” nie zapominajmy, że jeszcze ISLAM jest jabłkiem z tej samej jabłoni. Radzę liczyć „krwawe ofiary” wszystkich trzech — religii judeochrześcijańskoISLAMSKICH. Ten zestaw w tej konkurencji na pewno „króluje”.
    (Aztekowie byli jeszcze bardziej krwiożerczy, ale im szczęśliwie Cortes nie pozwolił.)

    Polubienie

  2. 14. Polanie • autor: Włodzimierz Skupień2015-04-23 10:44:02
    Cytuję z artykułu Pana Wojnara :”To, co pisze Gall Anonim o pierwszych władcach państwa Polan, to opowieść usłyszana przez Galla z przekazu ustnego po ponad 150 latach ”
    Przechodząc do porządku dziennego nad określeniem „Państwo Polan „mało kto zastanawia się nad faktem, iż Polan w tym rejonie w ogóle nie było .Byli na Rusi w rejonie Kijowa . Mieszka nazywano w róznych znanych historycznych żródłach władcą Lisikowców , księciem Wandalów ,władcą północy ( północnych Słowian ), władcą Państwa Mieszka ,władcą Sławii a nigdy władcą Polan .Nazwa Polska ( Polanorum ,Polonia ) pojawia się nagle dopiero za czasów Chrobrego i jest do dzisiaj interpretowana jako pochodna od nazwy Polan, których w Polsce w ogóle nie było ( chyba ze przewędrowali spod Kijowa i obalili Popielidów , co też nie jest wykluczone). Byli natomiast Chrobaci ( Chorwaci ,Wislanie ,Wenedzi) ,lecz takie państwo już istniało ( chrześcijańskie ) więc nieochrzczonych nazywano Biali Chorwaci .Poza tym ci Biali Chorwaci mieli własny ( bizantyjski ) obrządek słowiańsko-metodiański i nie bardzo pasowało Zachodowi przejmować tej nazwy jako nowego państwa w Imperium Rzymskim .

    Używamy nazwy Polan bezreflaksyjnie ,a może warto by się zastanowić ,skąd pochodzi naprawdę nazwa Naszego Kraju . Jakiś skryba spisując jakiś ważny dokument miał problem , jak NAZWAĆ to nowe państwo , co nie ma nazwy .Musiał być to skryba niemiecki lub papieski bo gdyby był ze wschodu to by nazwał nas Lachy lub Lechistan ,jak to zrobili Turcy .Pownie się wypytywał ( ten skryba ) ważnych urzędników , jak to nowe państwo nazwać .Koncepcji pownie było wiele, burza mózgów wśród uczonych ,ktoś rzucił hasło :” Północni „,bo to przecież północni słowianie. Skojarzenie z Gwiazdą Pólnocną ( Stella Polaris ) czy biegunem ( Polaris Nord ) dało efekt : Polanorum . Zorganizowali głosowanie i w wyniku demokratycznej decyzji zapisano Chrobremu tytuł Rex Polanorum .Czy tak było, osądzcie sami ,ale ja ,wiele lat pracując i mieszkając w Niemczech na pytanie , z czym kojarzy się Niemcom nazwa Polen , zawsze słyszałem odpowiedż : „PÓŁNOC”. Pole to po niemiecku biegun ,a że bliżej nam do Bieguna Północnego , to takie mają skojarzenie .
    Co do Polan to wolę używać nazwy Państwo Mieszka lub Pierwszych Piastów ( nie zapominajmy, że Państwo Polskie „nie spadło z nieba ” a istniało też przed Mieszkiem I a nawet przed Popielem , bo czymś ten Popiel musiał rządzic , nie wspominając o Kraku i Lechu ). Nazwa Polska ma 1000 lat ale państwo póżniejszych Polaków dużo więcej .”Bo to, co zostało NAZWANE istneje , a co nie zostało nazwane przechodzi w niebyt „( święte słowa Nienackiego z „Dagome iudex” ). Ale to temat na oddzielny artykuł .24.04.2015 Lisikowiec 56

    15. Piotr Wojnar • autor: Piotr Wojnar2015-04-23 13:04:11
    Lechy, Lachy pochodzą prawdopodobnie od słowa „Leda….” ( ziemia uprawna) Mamy pod Opolem Lędziny, Lądki….. A podązając za skeczem z filmu „Miś” Pewnie i Londyn wziął się od nazwy Leda. W Niemczech naliczyłem co najmniej 9 nazw wywodzących się z przedrostka Led….. czyli Lady…. Boga prawa piękna i porządku…. Lada jak Rosyjskie Auto….. lub od bliźniaczych braci Lel i Polel…. Wśród Słowian Połabskich Bóg tak ważny jak Perun lub Weles dla Słowian z naszego okręgu. Jesteśmy Zachodnimi Słowianami czyli grupą obejmującą tereny Polski, Czech, Słowacji i Całego DDR aż po Lubekę i Bremę w RFN ze Słowianami wschodnimi po 1000 latach łączy nas tyle co z Niemcami mimo tego, że język mamy podobny…. Polen, Pologne… To nazwy pochodzące albo od brata bliźniaka Polela albo od wrostka słowa „Opole..”. czyli określenie grodu głównego i jego ziem uprawianych z całą infrastrukturą. Polecam stronę http://www.bogowiepolscy.net lub też Informację ze strony ZZW SW. W tekście z ′Galem Anonimem” nie chodzi natomiast o to jak się nazywali przodkowie z Wielkopolski ale o fakt, że Gall mimo, że człek mądry i w miarę obiektywny zawsze i do śmierci pozostawał mnichem kościoła rzymskiego i jako przedstawiciel tzw. „Wiary objawionej” celowo nie pisał o wpływach Bizancjum przed wpływami Rzymskimi. Ja jestem 100% Słowianowiercą więc najmniej zależy mi na cofnięciu chrztu o 100 lat…. ale historia to historia i nie można jej naciągać pod siebie manipulując nią dla swoich potrzeb. W każdym wiernym religii objawionej bez względu na to czy to Judaizm, Chrześcijaństwo, Islam czy nawet Buddyzm (najmniej agresywna religia) jest poganin…. bo każdy kieruje się metodą zachowania gatunku, metodą doboru naturalnego, instynktami samozachowawczymi itd….każdy wybiera sobie partnerkę życiową tak by jego potomstwo było optymalne… (no chyba, że w Islamie gdzie Partnerkę dostaje się zawiniętą w dywan) Tu jest problem Islamu (Judaizmu z resztą też- gdzie swatka przyprowadza pannę młoda do bezwolnego Żyda) Zasada doboru naturalnego jest mocno zachwiana stad tez porażająca ilość wad genetycznych w zamkniętych gettach)….. Ale nie o tym mieliśmy tylko o Galu Anonimie Proszę pamiętać, ze Gall mimo swej mądrości nie wiedział, że za 900 lat ktoś zweryfikuje jego „Opowieść o Popielu i myszach albo „O Piaście kołodzieju”….

    Polubienie

  3. 16. Pytania i uwagi • autor: Kat. (Kasia Granicka)2015-04-23 14:00:58
    Być może nie wszystko zrozumiałam, ale mam parę wątpliwości:

    W kwestii Gniezna jako pierwszej stolicy Polski (bądź: nie stolicy). Jakie znaczenie ma pełnienie przez Gniezno funkcji ośrodka pogańskiego kultu w czasach przedpaństwowych dla kwestii jego (nie-)bycia stolicą Polski w czasach państwowych? Gniezno mogło z powodzeniem być w IXw. ponadlokalnym ośrodkiem pogańskiego kultu, a stolicą Polski w XI w. Nie rozumiem, jaki sens ma fragment o Popielu i Kruszwicy w kontekście rozpatrywania Gniezna jako stolicy Polski? Owszem, wydaje się pewne, że Popiel w IXw. władał w Kruszwicy. Czyli obraz wygląda tak: w IXw. Gniezno to ośrodek kultowy, a władca Popiel rządzi w dużym mieście – Kruszwicy, ale w IXw. NIE MA PAŃSTWOWOŚCI Polskiej, więc nijak nie da się mówić o stolicy Polski! Nie ma nawet pewności co do tego, czy Popiel władał Polanami czy Goplanami, ale był władcą plemienia, a nie państwa. Dopiero Mieszko dokonał podbojów na taką skalę, że możemy zacząć mówić o państwowości. Czytam ten tekst już trzeci raz, czytam i wciąż widzę: nagłówek „Gniezno nie było pierwszą stolicą Polski” i po nim dwa argumenty: Gniezno w IXw. było ośrodkiem pogańskiego kultu (nie ma znaczenia dla funkcji Gniezna w czasach tworzenia się panstwowości, czyli na przełomie X i XIw. ), Popiel rządził w Kruszwicy, gdzie nie ma przerwania ciągłości między okresem poantycznym a wczesnym średniowieczem (bez znaczenia dla kwestii pierwszej stolicy Polski, bo za czasów Popiela nie ma mowy o żadnej Polsce). Jeśli rzeczywiście ktoś miałby się zastanawiać, co było pierwszą stolicą Polski, to musi zacząć szukać w czasach początków organizmu panstwowego – początków Polski, a nie dwa wieki wcześniej, podawać argumenty za tym,co było stolicą któregoś z plemion. Wydaje się, że w XIw, czyli w czasach, kiedy możemy już mówić o Polsce, pierwszą „stolicą” było Gniezno i nie bez przyczyny to tam odbył się zjazd w 1000r.

    17. Piotr Wojnar • autor: Piotr Wojnar2015-04-23 15:08:55
    Nooo…. tekst był pisany do „Fokusa Historia” i dlatego nie został opublikowany, bo nie zgodziłem się na jego skrócenie….. a zrozumiały jest tylko dla tych, którzy „mocno tkwią w temacie”…. zjazd w roku 1000 to konsekwencja Pokuty Ottona III za wymordowanie w 997 roku „grupy sprawującej władzę łącznie z Papieżem” w Rzymie…. Papierza który został wybrany przez lud okaleczono…. wyłupano mu oczy, obcięto nos, uszy, prawą dłoń i język… następnie ubrano w tiarę papieską posadzono na ośle tyłem do kierunku jazdy i puszczono przez Rzym do otwartej… chyba południowej bramy miasta….. okaleczonemu papieżowi przywiązano kikut ręki do ogona osła, a że chmary much leciały do zakrzepłej krwi na całym ciele to machający ogonem osioł pociągał za sznurek przywiązany do dłoni papieża….. i wyglądało jakby półżywy trup błogosławił wyzywający go lud w ostatniej swojej drodze ze „świętego miasta”. Ta straszna zbrodnia nie była zaplanowana przez Ottona lII jego niemieccy siepacze przeszli sami siebie by osadzić 18-letniego zepsutego młodzieńca na tronie papieskim…. Otto III który był w połowie Grekiem i Niemcem…. nie był sadystą i nagle zobaczył jak to wszystko wygląda…. Świadkiem tego był Wojciech Sławnikowic, który jako spowiednik Ottona wyklął go i schronił się u innego siepacza…. Bolesława Chrobrego a ten zaraz zmontował mu wyprawę, bo potrzebował truchło męczennika, żeby założyć koronę na skronie. Zdarzenia z 997 roku były o tyle ważne, ze zmieniły całkowicie psychikę młodego cesarza…zaczął tylko się modlić i biczować…. bo wkręcił sobie, że w 1000 roku będzie koniec świata i zostanie za 977 rok potępiony na zawsze….. zaczął się chować przez problemami cesarstwa…. wyznaczył ludzi do sprawowania władzy…którzy z nowo osadzonym warchołem na tronie papieskim zrobili holding handlujący ciałami świętych…. szybko szkolono mnichów setkami, żeby ich później zabijać i sprzedawać ich palce i ramiona…. Miał Chrobry truchło…(nie wiadomo czyje- bo Wojciech popłynął Wisłą do Gdańska ale została jego głowa nabita na kij w Świętym Pruskim Gaju)) więc ściągnął Ottona, żeby….. mu jego spowiednik wybaczył przewinienia…. i Otto przyjechał dał mu włócznię…. i…. tron Karola Wielkiego wyjęty z grobu katedry w Akwizgranie..a ten mu dał…ramię Wojciecha…. Otto założył mu diadem na skronie cedując cesarstwo i obowiązki…. ale nie spodobało się to Niemcom i otruli biedaka… choć spotkałem się z opinią, że Otto III zachłostał się na śmierć….Co do Gniezna…. Ponadlokalny Ośrodek kultowy gdzie ludzie przychodzili się modlić szybko można zamienić w

    18. Północ i stolica • autor: Włodzimierz Skupień2015-04-23 15:50:48
    Ibrahim ibn Jakub ( 966 rok ) tak opisywał Słowiańszczyznę :
    „Królowie ich (tj. Słowian) są w tej chwili czterej: król Bułgarów i Bojeslaw, król Fraga, Bojma i Krako i Meszko, król Północy i Nakon na krańcu zachodu.”

    „W wypadku Mieszka nie chodzi więc o położenie geograficzne jego państwa, tylko o tytulaturę podległego mu państwa (ludu)”.( fragment z blogu historycy .org autor Kakofoniks )
    Jak wiadomo ogólnie należymy do słowian zachodnich dzisiaj ,ale wtedy nazywani byliśmy też Połnocą

    Co do wątpliwosci Pani Kasi to przypominam , że to, iż za czasów Popiela nie ma mowy o żadnej „Polsce” wynika li tylko z faktu, że Polska nie została NAZWANA. W rzeczywistosci istniał oragnizm państwowy , którego nazwa brzmiała inaczej u różnych naszych sąsiadów ( np. Lenkas . Lengiel ,Lechia ,Lachy ,Sławii itp ),mający swych władców , mający swą stolicę. Mieszko przykładowo został pochowany ( tak jak Chrobry ) w Poznaniu .Sugerując się dzisiejszymi normami to Poznań powinien byc głoszony ówczesną stolicą . Choć nie , Lecha K. pochowali na Wawelu. Ale to by potwierdzało tezę , że Gniezno raczej było stolicą arcybiskupstwa niż państwa . Na „grobowej desce” Mieszko nakazał Chrobremu założenie nowych 3 stolic ( Kraków ,Wrocław ,Sandomierz ) dla umocnienia państwa , jeszcze nie nazwanego ale istniejącego Państwa Piastów. To państwo już miało swą historię, któryś z dynastii Kraka siedział już na Krakowie (chwilowo pod zwierzchnictwem Praskiego Bolesława ). A sam Mieszko wcale nie był taki dziarski od początku swych rządów. Zanim zyskał na wschodzie i południu to wiele stracił, państwo Piastów toczyło obronny bój z potężnym zachodnim sąsiadem już od pokoleń. Utrata terenów miedzy Łabą a Odrą w ostateczności zmusiła Mieszka I do przyęcia zwierzchnictwa Ottona i Rzymu (świętego cesarstwa niemieckiego) by ratować tereny na wschód od Odry. Oczywiście nie tylko on był winny, jego ojciec i dziadek też walczyli ,tez ulegali, proces utraty ziem słowiańskich na zachodzie był stopnowy. Chrobry próbował potem coś odzyskać (np/ Miśnię ,Łużyce ) ale przeciwnik był zbyt silny i miał poparcie podległego mu papiestwa. Mieszko wolał płacić trybut niż wojować z Niemcami . Był mądrym politykiem , bo inaczej byśmy podzielili los Obodżyców, Wieletów, Serbów Łużyckich ,Szprewian i innych, wielu, wielu pąństewek zachodnich słowian i nie tylko Słowian ,na przykład Prusów po których ślad nie pozostał ,wyciętych w pień przez Krzyżowców .

    Polubienie

  4. 20. Piotr Wojnar Starszy Wiecu ZZW SW • autor: Piotr Wojnar2015-04-23 21:08:02
    Pan Kasiu. Nie graniczyło Państwo Mieszka….ba nawet Chrobrego z cesarstwem Niemieckim… dzieliły nas tereny Pogańskiego Związku Wieleckiego, którego bali się wszyscy łącznie z Niemcami. Polityka Mieszka nie potrzebowała administracji i jej nie miała…. nawet jeżeli jordan przyjechał do Gniezna to raczej trzeba było go bronic przed miejscowymi niż, miałby on tworzyć cokolwiek. Nieprawdą jest, że księża, którzy z nim przybyli potrafili administrować…. bo po prostu nie potrafili pisać i czytać…. mieli fonetycznie wyuczone modlitwy…. tylko w łacinie więc nawet jak coś przekręcali podczas nabożeństw…. słuchającym i tak było wszystko jedno. O chrzcie Polski powiem tylko tyle…. nie ma faktów ani poszlak, ze cokolwiek miało miejsce…a to, ze się pojawili mnisi niczego nie dowodzi….. Chrobry niczego nie odziedziczył po ojcu…. bo dziedziczyli po nim synowie z drugiego małżeństwa. Chrobry otwarcie obrócił się przeciw Ojcu i w pewnej chwili nawet wystąpił przeciw niemu zbrojnie…gdyby ochrzcił się Mieszko byłby automatycznie świętym i nie musiałby Bolko wysyłać Wojciecha z Radzymem do Prusów na pewną śmierć. Żaden współczesny sąd nie orzekł by na podstawie takich marnych poszlak, ze chrzest w 966 roku wystąpił…. bo nie jest nigdzie opisany, nie ma dowodów archeologicznych, pisanych …. a to, ze Dobrawa poszła z nim do łózka to nic nie zmienia. Mieszko Odę (druga zonę) porwał z klasztoru nikogo nie pytając zrobił gwałt, zabrał, poślubił….zbeszcześcił swięte miejsce, osobę, pogwałcił prawo kościelne…. i co mu za to zrobili… nikogo się nie bał bo z Niemcami nie graniczył a Wielkopolske bory nieprzebyte otaczały. Dziś na granicy w rejonie Cottbus (chociebórz) mamy miejscowości Przewóz, Brody, Stróża…. bo tylko w takich miejscach nie było lasu tylko dukty, którymi można było się przeprawić na drugi brzeg. Tam stawiał Mieszko czy Bolko po 00 łuczników i na trzy zmiany dzień i noc pilnowali przepraw przez Odrę i Nysę. Wie Pani pani Kasiu jak wyglądała administracja za Mieszka….. Banda zbójów przyjeżdżała pod gród i najgłośniej krzyczący darł się pod bramą czy zarządca grodu przyjmuje za swego Pana Mieszka i będzie płacił daninę czy 1000 wojów ma zdobyć do zmierzchu gród a pojmanych wsadzić w klatki i wywieść na targ niewolników do Pragi. Opowiadali Niemcy, że Slawen Sklawen…. Słowiański niewolnik…. to dobry towar…. bo chłopy zdrowe były i dziarskie a i kobiety urodziwe…. Instytut Archeologiczno-historyczny w Malmo przyznał 2 lata temu, ze w Skandynawii odkryto ponad 2000 grobów słowianek ( bo tylko słowianki miały do grobów przybier

    21. Cytaty z artykułu… • autor: Włodzimierz Skupień2015-04-24 00:25:42
    Cytaty z artykułu metropolity Sawy o działalnosci Cyryla ( Konstantego Filozofa ) i Metodego :
    „W kronice Kosmana pod rokiem 1022 jest mowa o jakimś „persecutio christianorum” ( prześladowania )za czasów Bolesława Chrobrego. W Patierikonie Pieczerskim mnicha Polikarpa w „Żywocie Mojżesza Węgrzyna” opisany jest pobyt świętego w państwie Bolesława Chrobrego. Święty został potajemnie „postrzyżony” ( ochrzczony ) przez przebywającego w Polsce mnicha z Atosu, czym wywołał gniew króla i został wygnany z jego państwa. Dwie wzmianki mówiące o wypędzeniu mnicha i prześladowaniu chrześcijan w państwie Chrobrego kolidują z uzyskaniem zgody od papieża na koronację. Wydaje się jednak, że sprzeczności na tym polu między władzą Polski a papieżem nie było, gdyż postępowanie Bolesława było akceptowane przez Rzym, który niechętnie patrzył na rozwój obrządku wschodniego na ziemiach polskich. Stąd też działania ograniczające działalność duchowieństwa słowiańskiego przez Chrobrego, za co papież postanawia wynagrodzić go koroną.”

    „Łowmiański zwrócił uwagę na inne źródło pomijane w polskiej historiografii: Skazanie o słowiańskoj pismennosti z XV w. Pierwszy fragment tego źródła mówi o wynalezieniu pisma słowiańskiego przez Konstantyna Filozofa, które wprowadzone zostało wśród Lęchów. Trzeci fragment mówi, że Konstanty nauczał Morawię, Lęchów i Czechów i inne narody i wiarę prawowierną utwierdził wśród nich i księgi im napisał w języku słowiańskim. Potem, gdy mnogo lat minęło przyszedł Wojciech do Moraw i Czech i do Lęchów zniszczył wiarę prawdziwą i słowiańskie pismo odrzucił i zaprowadził pismo łacińskie i wiarę i obrazy wiary prawdziwej popalił, a biskupów i kapłanów posiekał, a innych rozegnał. Źródło to nie jest jedynym, które mówi o negatywnym nastawieniu św. Wojciecha wobec obrządku słowiańskiego. Roczniki Krasińskich podają o istotnych zmianach w Czechach i na Morawach po przybyciu biskupa Wojciecha. Podobnie według historiografii rzecz się miała na ziemiach polskich.”

    Wynika z powyższych cytatów , ze Św. Wojciech , zanim na Prusy poszedł nawracać jeszcze się udzielał na terenie Polski , gdy go z Czech przepędzili .Trochę ksiąg popalił , trochę kapłanów posiekał ,ślady rytu słowiańskiego jak i części polskiej historii zacierając .Chrobry miał tu z niego pożytek , niemieckie papiestwo zacierało ręce bo kasa szła z coraz to nowych obszarów .Cała administracja kleru to była forma poborców podatkowych , nabijających kiesę hierarchom .

    Polubienie

  5. 23. Kto kogo wykorzystywał? • autor: Włodzimierz Skupień2015-04-24 08:01:25
    AMZIELINSKi pisze ( nie wiem czemu po angielsku,może się uczy ?) :
    „I tend to think that the Roman Patriarch used Germanic power and energy to push his political power Eastwards as far as possible in the Northern Barbaricum to counteract the influence of Byzantium – this was pure politics, power, and money, and nothing to do with religion, or Germanic dominance.”
    Znając metody Cesarzy Niemieckich ustawiania sobie papieży powyższe zdanie nie opiera się krytyce . Cała koncepcja imperium zasadzona była na wykorzystaniu religii katolickiej do podboju . Papieże albo byli bezwolni albo się ich zmieniało i to z wykorzystaniem wszelkich ,dostępnych metod i specyfików farmaceutycznych .Jak to było za trudne to powoływało się antypapieża.Taki spolegliwy papież to była wielka broń imperium niemieckiego ( choć czasam obosieczna ). Jak trzeba było to rzucił klątwę ,pozbawiając przciwnika wszelkich praw , albo się kogoś wygodnego koronowało z papieskim namaszczeniem, albo się jakąs bullę załatwiło ( tak jak Krzyżacy ), w końcu z papieskim błogosławieństwem można było jakiegoś sąsiada dalszego czy bliższego wyrżnąć i ograbić w imię chrystianizacji ( oj płakał ten Bóg tam na górze , płakał ).
    Co do głównej tezy artykułu Pana Piotra to w/g mojej wiedzy nic nie wiadomo . Na pewno Mieszko musiał być ochrzczony przed ślubem z Dobrawą (965 ), bo by go czeski Bolesław na zięcia jako poganina nie zaakceptował . Mówi się , że przyjął chrzest od Czech , by się uniezależnić od Niemców. Czesi nie mieli wtedy arcybiskupstwa więc chrzest i tak nusiał być w Magdeburgu lub Ratyzbonie . I co to za uniezależnienie się ? Brak wiarygodnych żródeł powoduje spekulacje. Teza o chrzcie Mieszka w/g reguł słowiańskich ( postrzyżyny w wieku 7 lat ) bardzo pasuje do szeroko opisywanej ślepoty Mieszka I do tego wieku , kiedy to po postrzyżynach jakoby „przejrzał ” na oczy czyli zobaczył Boga ( analogia z Włodzimierzem Wielkim jest oczywista ). Opierając się na tej tezie nie wykluczałbym jednak ponownego chrztu w łacińskim obrządku , który wtedy już metodiański ryt uznał za heretycki a Rzym wymagał być może oficjalnej ceremonii .Tak więc sprawa nie jest jednoznaczna , ten 966 rok jednak przeszedł do historii i coś tam ważnego miało miejsce , lenny układ z Ottonem I , oddanie się pod jurysdykcję papieską to jedna z możliwych wersji , być może z uroczystym chrztem . Być może bez ? Raczej przychylam się ,że jednak z chrztem łacińskim .

    24. cd • autor: Kat. (Kasia Granicka)2015-04-24 11:09:45
    Szalenie ciekawie czyta mi się tę dyskusję, dziękuję 🙂 Pozostając w klimacie pytań i sugestii – czy nie można na rok 966 patrzeć jak na zawarcie sojuszu z Czechami („potwierdzone” chrztem od Czech), a mające na celu osłabienie związków pomiędzy Cechami a Wieletami? W końcu nie bez przyczyny siłom polsko-czeskim udało się pokonać Wieletów bodajże w rok później.
    Co do „uniezależnienia się” od Niemiec – rzeczywiście dziwne, ale jednak czy nie było tak, że to właśnie chrzest w obrządku zachodnim zmieniał niejako „pozycję” państwa Mieszka wobec Niemiec – tak, zgodził się płacić lenno, ale jako chrześcijański „sojusznik”, którego niepodległości nikt nie kwestionuje, a nie jako pogański kraj, hipotetycznie do „wyrżnięcia i ograbienia w imię chrystianizacji”? Czy coś poza Chrztem mogło zapewnić Mieszkowi takie bezpieczeństwo?
    Co do administracji – też nie jestem przekonana co do niepiśmienności przybyłych księży, ale prawda jest taka, że niezależnie od wykształcenia księży, administracja pojawia się, kiedy pojawiają się parafie, biskupstwa etc. Nie ma to de facto szczególnie związku z indywidualną wiedzą duszpasterzy.
    Pan W. Skupień pisze o Chrzcie w Magdeburgu lub Ratyzbonie. To ciekawe! Czy odrzuca Pan zupełnie teorię o Chrzcie na Ostrowie Lednickim?
    Co do Chrztu niepotwierdzonego w źródłach – jak by nie patrzeć, Thietmar pisze o Chrzcie, Chrzest jest też potwierdzony w najstarszym roczniku polskim. Wydawało mi się, że baptysterium na Ostrowie Lednickim z tego okresu jest uważane za dowód archeologiczny (w sumie bez względu na to, czy tam osobiście ochrzczono Mieszka, czy nie).

    25. Jordan • autor: Włodzimierz Skupień2015-04-24 11:59:08
    Nasz pierwszy biskup misyjny Jordan ( Belg ?) ponoć zainstalował się w Polsce w 968 roku , (choć niktórzy z tym dyskutują ), a więc już po chrzcie , w tej sytuacji raczej nie było komu dokonać tej ceremonii w Polsce . Ale w grę wchodzi również i Moguncja i Poznań i Gniezno .Wszyscy błądzimy we mgle .Kroniki Thietmara są niestety obciążone jego tendencją do konfabulacji ,co udowodnił m.in. P.F. Kehr (niemiecki historyk). Wiadomo, że ” dzwony biły ” , ale gdzie i dlaczego , nikt nie wie .

    26. Pewna śmierć? • autor: Przemysław Kapałka2015-04-24 18:40:23
    Wojciech wcale nie jechał do Prus na pewną śmierć. Zginął na własne życzenie (no, chyba że sam miał takie postanowienie, żeby tam zginąć, ale tego nie wiemy). Prusowie go spokojnie odstawili do granicy i się normalnie pożegnali. A ten nie dość, że zawrócił, to położył się spać w świętym gaju. Takiej obrazy uczuć religijnych już mu darować nie mogli 🙂

    Polubienie

  6. 28. Piotr Wojnar Starszy Wiecu ZZW SW • autor: Piotr Wojnar2015-04-24 23:39:01
    Słuchajcie, żebyśmy się jasno zrozumieli…. Ja do wniosków zawartych w artykule dochodziłem 10 lat…. zainspirowała mnie architektura, bo na studiach „mieliliśmy temat do bólu” Ja nie jestem człowiekiem, który myśli, że wie wszystko i cieszy mnie dyskusja ale…. Bardziej Bolesławowi Srogiemu zalezało, żeby miec Mieszka po swojej stromie niż mieszkowi wziąć satrą nieświerzą…. już nieiastę… która do Mieszka została wysłana nieco już wysłużona…. bo miała dziecko z jakims z margrabiów nadodrzańskich…. chyba się Guncelin nazywał…. nawet towarzyszył Bolkowi Chrobremu jak ten u Cesarza w zastawie lat swoich spędził 11…. czy 12 nie pamiętam. Więc jak już pisałem Nie bał się Mieszko nikogo a na pewno nie teścia… Biorąc pod uwagę fakt, ze Bolesłąw Chrobry swego pierworodnego syna ze związku swatanego przez Mieszka I nazwał Bezprymem… (a matkę księżniczkę Węgierską odesłał na Węgry) Czyli nie miał prymu po ojcu a Mieszka II spłodził z Emnildą Słowianką Połabską mimo tego, ze jego pierwsza zona jeszcze żyła… Mieszko uczył się greki i władał nią biegle…. Po co…? Człowiek uczy się języka w jakimś celu… Mieszko II „Gnuśny”… Jaki był gnuśny jak jako jedyny z królów Polski dokonał dwóch potężnych najazdów na Saksonię, że jak kronikarze podają w lochach trzymał 800 ważnych dostojników cesarskich… 800 …!!!!! To ilu musiało być pomniejszych urzędników…. ile broni ilu jeńców ile pogłowia trzody i bydła…..A mediewiści katoliccy twierdzą, ze był gnuśny…. Bo bił monety ze swrzycą słowianska, tolerował bunty pogańskie a władzę po nim przejął Bolko II Zapomniany…. Który na tron wszedł przed Kazimierzem Odnowicielem…..Był zawsze Mieszko, Bolesław, Mieszko, Bolesław nawet Bolko szczodry dał swojemu imię Mieszko… żaden Władysław Bezprym czy Kazimierz…. jeszcze jedno. Znajdę źródło i podam Wam…., ze Czesi do 1068 roku płacili daninę na Arkonę…. poza plecami Bolesława Srogiego…..I jeszcze…. w którymś z klasztorów w północnych Niemczech jest zapis o księciu północy Mieszku….z dokładna datą śmierci….Musiał coś znaczyć bo zapisywani w kronikach byli tylko ludzie zacni…. W tej samej księdze opisane jest, że jakiś władca Obodrytów nie dostał za zonę córki jakiegoś podrzędnego Margrabiego mimo tego, ze był już praktykującym Chrześcijaninem tylko dlatego, ze ” nie przystoi margrabianki saskiej psu słowiańskiemu dawać” Podsumowując…. albo dlatego, ze matka lub babka Mieszka była skandynawką albo dlatego, ze Mieszkowe wojska wsławiły się gorliwością w walkach Cesarza z Wieletami. Chrzest w Ratyzbonie odpada całkowicie!

    30. Piotr Wojnar Starszy Wiecu ZZW SW • autor: Piotr Wojnar2015-04-25 00:53:28
    Przyznam się, ze ja też nie mam pojęcia….. Stwierdzamy Fakt….Chrztu w 966 roku nie było… nie ma dowodów zapisów, nie ma nic… poza tym, ze Dobrawka miała dać mieszkowi wianuszek (którego już od paru lat nie miała) a on miał się ochrzćić. W Sądzie by zapytali gdzie…. i co teraz…. Nawet jeżeli bierzemy pod uwagę Wielkopolskę to gdzie..? Ratyzbona odpada, Praga odpada…. bo skoro Praga to biskupstwo a tu się mówi o arcybiskupstwie…Poza tym Patrzcie na temat… średniowiecza wczesnego…. nie 400 lat później gdzie wszyscy mnisi biegli byli w czytaniu i pisaniu…. mówimy o wczesnym średniowieczu w Europie wieku X, który został uznany przez historyków za największy mrok w dziejach Ludzkości… Mordor- kraina ciemności ludzi w tym wieku nic nie wymyślili, mordowali się tylko i palili… oczywiście w imię miłosierdzia Bożego… Każda czynność w tamtych czasach była nie lada wyzwaniem. Oficjalne wizyty poprzedzały narady, ktoś się musiał naradić skonsultować z nieobecnymi, wysłać posłów… posłowie do wielkopolski jechali 30 dni po 30 kilometrów… dojechali zanim zastali zainteresowanego Mieszka… a mógł jako bandzior zbierać haracze 200 kilometrów dalej zanim zjechał do stolicy spotkał się z posłami, zanim ich wysłuchał, zanim naradził się z radą starszych, zanim dał im odpowiedź…. zanim oni pojechali, zanim znowu zrobili 30 dni po 30 kilometrów ( pod warunkiem, ze ktoś ich nie złapał…. jak to Węgrzy złapali poświęconą koronę dla Chrobrego… i Bella nic sobie s tego nie robiąc założył ją na skronie… hahahaha… to jest dobre…. nie ważne, ze papież poświęcił koronę innemu…. ale jak była poświęcona to choćby była za duża i z głowy spadała to korona)…. jak dotarli zdrowo do Cesarza… to potem wracali po zakładników wioząc swoich…. a nie mógł być to byle kto…. Jak się we wczesnym średniowieczu spotykali władcy to wcześniej wymieniali zakładników…. takie mieli do siebie chrześcijańskie zaufanie….no i potem trzeba było biskupów ściągnąć, ktoś po nich musiał jechać…. ktoś musiał od Mieszka dary przywieść i opłaty bo za darmo…hahaha „Umarło” Przecież to jest dobry rok roboty albo i dwa…. bo pamiętajcie, ze w lecie dukty niebezpieczne ale przejezdne…. do października, bo potem zima a na wiosnę wody wylewały i w bagnach konie ginęły…. Ktoś by coś napisał…. a nie napisał nikt nic ani w Polsce… ani w Czechach ani na rusi…ani w Watykanie….ani w Cesarstwie…. ani w Skandynawii. Więc muszę Panią rozczarować Pani Kasiu chrztu nie było a sojusze można było zawierać ze Słowianami….Połabskimi bo bliższa jak to mówią ciału koszula.

    Polubienie

  7. 34. Cytat z komentarza… • autor: Rex Vandalorum (Adrian Leszczyński)2015-04-25 10:50:26
    Cytat z komentarza autora: „Wracając do Gopła i Wisły. Nie chodziło mi o dosłowne pochodzenie słowa a bardziej o fakt, że skoro niesłowiańskie a używane do tej pory to znaczy, że następowała asymilacja ludów, które występowały w danym terenie jednocześnie”.

    Powyższy fakt kłóci się z tzw. allochtonistyczną „pustką osadniczą”. Skoro była „pustka” to nie mogło być asymilacji. A skoro była asymilacja ludów i przejęcie ich nazw, to skąd pauperyzacja kulturowa? Skoro autochtoni nauczyli Słowian nazw jezior i rzek, to czemu nie nauczyli ich wytwarzania garnków na kole i swojej bogatej kultury materialnej? Coś znowu kossinowe koncepcje kłócą się same ze sobą. Poza tym asymilacja ma to do siebie, że poza pewnymi wyjątkami uwarunkowanymi konkretnymi okolicznościami generalnie i zazwyczaj przebiega w kierunku: przybysz asymiluje się na podobieństwo autochtona, a nie odwrotnie jak chcieliby to widzieć allochtoniści. Historia świata jest oparta na takich właśnie przypadkach. Asymilacja w odwrotnym kierunku (miejscowy na swojej ziemi asymiluje się do społeczności przybyszów) ma miejsce rzadko, trwa bardzo długo i uwarunkowana musi być pewnymi konkretnymi okolicznościami. Będzie kiedyś o tym artykuł mojego autorstwa.
    O podobieństwie budownictwa ziemianek i budownictwa grodów sprzed n.e. i z okresu wczesnego średniowiecza była już mowa. Zatem mamy kolejne dowody na autochtonizm Słowian na ziemiach polskich. A gwóźdź do trumny allochtonizmu przybije ostatecznie genetyka, czego nie mogę się doczekać 🙂

    35. c.d,Odpowiedź dla amzielinski • autor: Włodzimierz Skupień2015-04-25 11:08:16

    Prawdziwy horror rozpoczął się za Karola W. od podboju Saksonii ,wieloletnia wojna i tysiące ofiar . Dalej natarcie poszło na wschód i trafiło na Połabian .Wojny religijne Karola bardzo szczegółowo opisał jego kronikarz Einhard , choć nie liczył ofiar to były ich setki tysięcy . Po kilku podziałach imperium Karola powstało w 962 Święte Cesarstwo Rzymskie Narodu Niemieckiego i wtedy już , jak pisałem wcześniej , papiestwo pełniło role marionetki , pomagającej Niemcom w zdobyczach terytorialnych bez względu na metody .

    Można założyć że do czasów Napoleona Bonaparte , który czasowo rozbił ten twór , pozabierał majątki duchownym i tytuły książęce, polityka Cesarstwa Niemieckiego była niezmienna i konsekwentnie krwawa.

    Niestety potem się znowu odrodzili za sprawą Habsburgów ,Prusaków , a potem była jeszcze III Rzesza Niemiecka , która z Bogiem na ustach relizowała Drank nach Osten , przy okazji likwidując wiele milionów „podludzi” nie wartych dla nazistów więcej niż robaki .

    Marsz ze sloganem ” Gott mit Uns ” nie był dla papiestwa czymś nowym i strasznym . Po wojnie miłosiernie pomagali wiernym, zagrożonym procesami za zbrodnie wojenne, w ucieczkach do Argentyny i Urugwaju i innych krajów na watykańskich paszportach.

    Niewątpliwe grzechy Konstantynopola czy potem Moskwy ( po najazdach tureckich w XV wieku ) są dla mnie nieproporcjonalnie mniej drastyczne , jeśli chodzi o metody w realizacji dzieła chrystianizacji . Wzajemna walka obu kościołów o dusze i o terytoria wobec ich rozłamu na tle doktrynalnym jest dla mnie w jakimś sensie zrozumiała, nieakceptowane są natomiast metody i motywacje pozawyznaniowe ( kasa, przywileje, nadania, nietolerancja i pycha).

    Taki jest mój punkt widzenia, choć jestem rzymskim katolikiem ( może błądzącym, bo krytycznym wobec instytucji kościelnej).

    36. mgr Piotr Wojnar • autor: Piotr Wojnar2015-04-25 12:48:32
    Panie Adrianie jak Anglosasi szli na zachód kontynentu…. walczyli z Indianami więc darmo szukać z tego okresu wykwintnych porcelan, srebrnych sztućców czy szat złotymi nitkami plecionych…. Często kawałek drewna sznurkiem powiązany z blachą służył za nóż a ponczo było plecione na miejscu…. Wietnam, który bronił się przed Amerykanami uzbrajał swoich. żołnierzy w to co miał a „Sandały Cho Szi Mina to już temat na 1000 dowcipów… Wie Pan co to były sandały Cho Szi Mina…? To były opony z Amerykańskich Jeep-ów cięte na kawałki i wiązane sznurkiem…. Ni jak to się ma do 6000 lat kultury w tym regionie. Dlatego garnki lepione nie na kole tylko byle jak, żeby spełniały swoją funkcję to przejaw raczej pośpiechu niż tradycja…. poza tym musi Pan zwrócić uwagę na to, że w tym samym społeczeństwie jest dużo różnic. Niech pan zwróci uwagę na dwa sąsiadujące ze sobą miasta Częstochowę i Kielce. podobne warunki, jałowa ziemia, karłowate górki ale W Częstochowie mamy najbrzydsze w kraju domy, najbrzydsze ulice, tabuny pielgrzymów sikających po bramach i śmiecących gdzie się da… W Częstochowie mamy najbrzydszy kościół, najbrzydsze kobiety i „nietypowych ” ludzi… Jest to pokłosie ściągania na żebry pod klasztor wszelakiej maści ludzi upośledzonych i kilkudziesięciu tysięcy wiernych sekty Jakuba Franka, który najpierw odstąpił od Judaizmu potem stał się chrześcijaninem a na końcu przyjął Islam…. Zamknął go wtedy Sąd w katakumbach na Jasnej Górze na 16 lat a jego sekta przybyła do Częstochowy, żeby być blisko niego…. i co…. zawiodła zasado doboru naturalnego…. bo jak ktoś żyje w getcie i nie wychyla nosa poza nie to ma potem 60% potomstwa kalekiego wpisującego się w biedę Czestochowy…. Wczoraj wróciłem z Kielc…. Piękne kobiety, arterie komunikacyjne…Galerie pełne wesołej młodzieży, targi Kieleckie, Koronę w Ekstralidze…. Dlaczego niech mi pan powie…? Kielce robią garnki na kole a Czestochowiaki lepią je palcami. Powiat Częstochowski to już inna struktura człowieka… zaradny przedsiębiorczy, w większości przypadków zadowolony… ale miasto…dramat…. A z Kielc wszyscy się śmieją ale to miejsce, gdzie patriotyzm wychował wielu wybitnych dowódców AK, WiN, gdzie żyli i tworzyli Rey, Gombrowicz, Sienkiewicz Żeromski, gdzie charakterystyczne nazwiska dla regionu Curuś, Herbuś, dają piękny materiał genetyczny…
    wiadomo, ze nie jest to regóła, nie chcę nikogo obrażać…ale chodzi o zrozumienie kultury. Chciałoby się powiedzieć, ze naród tworzy kulturę… bo to patetyczne… ale kulturę Tworzy tzw. nisza twórcza.. czyli 20% po

    37. Panie Piotrze, nie… • autor: Rex Vandalorum (Adrian Leszczyński)2015-04-25 13:02:50
    Panie Piotrze, nie widzę analogii rzekomego zasiedlania ziem polskich przez Słowian z wojną w Wietnamie i Indianami w Ameryce. Tak samo porównanie Częstochowy do Kielc nie ma analogii, zresztą próba zestawienia tych miast jako totalnie różniących się od siebie jest wg mnie nieprawdziwa i nie związana z tematyką, o której piszemy. Pauperyzacja kulturowa miała miejsce na obszarze całej barbarzyńskiej Europy i nie ma tam tłumaczeń tego procesu „wymianą etnosów”. Bzdura totalna.
    Jest masa argumentów przemawiających za autochtonizmem Słowian, nie tylko ciągłość zamieszkania i te same budownictwo, o których sam Pan pisał. Są takie same ustroje wojskowe, słowiańskie nazwy plemion, słowiańsko brzmiące imiona dawnych germańskich władców, wykopaliska archeologiczne (które dwojako można tłumaczyć), wzmianki dawnych kronikarzy o pochodzeniu Słowian od Wenedów / Wandalów, brak wspomnień o najeździe i ekspansji Słowian oraz co najistotniejsze – genetyka, która w pył rozbija brednie o wymianie ludności. Co do archeologii, to coraz głośniej mówi się o ciągłości kulturowej na ziemiach polskich, mimo iż zauważalna jest pewna pauperyzacja kulturowa (czego nie jesteśmy wyjątkiem, o czym przed chwilą wspomniałem). Kiedyś cytowałem też słowa niektórych archeologów o skrajnej nierzetelności badań i interpretacji tych badań ze strony archeologów z tzw. szkoły krakowskiej, o ich lenistwie intelektualnym, wybiórczości, tendencyjności i manipulacjach. Allochtonizm umiera bezpowrotnie, kona i nic już tego procesu nie odwróci. To tylko kwestai czasu aż skona zupełnie.

    Abstrahując od tego tematu, bardziej zależałoby mi jednak, aby odpowiedział Pan na moje krótkie pytanie. Do allochtonizmu mnie Pan nie przekona. Nie ma na to już żadnych szans. Już zbyt dużo wiem na ten temat. Przykro mi…

    Polubienie

  8. 40. Do Pana Piotra • autor: Włodzimierz Skupień2015-04-26 11:21:32

    KOMENTARZ DO ARTYKUŁU PANA PIOTRA WOJNARA : Nie było chrztu…

    Będę trochę złośliwy . Pan Piotr Wojnar pisze , że pracował nad tematem 10 lat . Szkoda ,że nie trafił na książkę 3000 lat Państwa Polskiego Tadeusza Millera . Mógłby wtedy trochę szybciej dojść do swoich wniosków ( fragment cytuję poniżej ). Nie zarzucam plagiatu , bo książka jest mało znana a autor kontrowersyjny ( też architekt ) . Tadeusz Miller włożył naprawdę wiele lat pracy w swe dzieło , nie uniknął uproszczeń i fantazji ale każdemu zainteresowanemu historią Polski polecam tę lekturę. Pan Miller dotarł do wielu źródeł nie cytowanych w oficjalnej literaturze historycznej, a przynajmniej rzadko cytowanych . Za swą tytaniczną pracę należy mu się szacunek przynajmniej w moim mniemaniu . Być może ociera się czasem o szowinizm i manię wielkości Słowian , ale coś w tym jest .Nie da się ukryć , że wiele zagadek w skali makro rozwiąże dopiero dobrze opracowana statystyka genetyczna ale póki co mamy pierwsze symptomy zgodności z autochtoniczną wersją osadnictwa naszych przodków i to pomoże wyeliminować przynajmniej najbardziej błędne teorie i popracować nad resztą .

    Trochę też zapędził się Pan Miller śladem Kadłubka w prehistorię , mimo to znalazłem w jego pracy bardzo wiele logicznych rozwiązań zagadek z przeszłości nad którymi się głowiłem .Czy są to rozwiązania właściwe to inna sprawa .Ważne by czerpać z możliwie wielu źródeł wiedzy i metodą porównawczą wyciągać najbardziej udokumentowane wątki i próbować sklejać je w logiczne ciągi zdarzeń . Jak to mówią nic nie dzieje się bez przyczyny to przynajmniej moja zasada poszukiwania prawdy .Też nieraz konfabuluję ( kto tego nie robi ?) ale dlatego , że to jest zabawne i wciągające . Brak źródeł pobudza wyobraźnię i konieczność wypełniania luk kieruje człowieka w oceany fantazji . Jednak fantazja czasem okazuje się być prawdą i czy nie warto fantazjować? Ostatecznie nasza dyskusja nie toczy się na poziomie naukowym lecz hobbystycznym i czasem lepiej zażartować niż się prężyć. Przepraszam Pana Piotra jeśli sprawiłem mu przykrość swoją złośliwością .

    Życzę powodzenia . Lisikowiec56

    Ksiązka Tadeusza Millera dostępna w w formie elektronicznej na w Bibliotece Jagiellońskiej

    Teraz wzmiankowany fragment ksiązki Pana Millera .

    ” CHRZEŚCIJAŃSTWO W POLSCE”

    ” Chrześcijaństwo w Polsce czyli Chorwacji (tj. Kraju Wiślan) (Mapa XIII), wprowadził książę Popiel, pod przymusem, w roku 874, w obrządku wschodnim i mowie starosłowiańskiej, za pośrednictwem uczniów apostoła Słowian południowych Metodego.

    Zakonnicy greccy: Cyryl i Metody, znający mowę słowiańską, na prośbę księcia wielkomorawskiego zostali przysłani dla wprowadzenia chrześcijaństwa w Wielkiej Morawie. Liturgia w mowie słowiańskiej znalazła poparcie u papieża Hadriana II, który mianował Metodego arcybiskupem kościoła rzymskiego obrządku wschodniego, czyli grekokatolickiego.

    Z rękopisu Żywota Świętego Metodego tzw. Legendy Panońskiej, dowiadujemy się, że Metody:

    Miał tedy dar proroczy, i wiele spełniło się jego przepowiedni, z których jedną tylko lub dwie tu wymienimy.
    Pogański książę wielce potężny siedzący w Wiślech (u Wiślan) urągał chrześcijanom i zbytki im robił. Posławszy więc ku niemu rzekł: Dobrze by było, synu!, abyś się dał ochrzcić dobrowolnie na swojej ziemi, bo inaczej będziesz w niewolę wzięty i zmuszony przyjąć chrzest na cudzej ziemi; i wspomnisz moje słowo. Tak też się stało

    Kraj Wiślan był wielkim państwem. Nie na darmo w Legendzie Panońskiej w Żywocie określano jego księcia jako bardzo potężnego. Kraj ten obejmował bowiem Wołyń, Grody Czerwieńskie, północną część Siedmiogrodu, dorzecze Wisły i Odry, Pomorze zachodnie zaodrzańskie [Selencję], Słowację i Zakarpacie, Mazowsze i ziemie Radymiczów i Wiatyczów.O jego zasięgu świadczą m.in. odnajdywane na obszarze Polski budowle sakralne obrządku wschodniego, rotundy, chrzcielnice, denar Mieszka I kości i plomby z napisem wykonanym cyrylicą, w Drohiczynie, Grodnie, Zabłociu, drzwi gnieźnieńskie, pieśń Bogurodzica i inne.

    Trwałymi śladami tego obrządku są nazwy miejscowości pochodzące od świątyń jak np.: Stara Cyrkwa, Nowa Cerkwia, Cerkwica itp.. rozrzucone od Bałtyku po góry (zachowało się w Polsce 20), jak również nazwy miejscowości stanowiących w IX-XI w. własność duchownych: Popowo, Popowice, Popów itp. od greckiej nazwy duchownych. Jest tych nazw obecnie w Polsce zachodniej 106

    O obrządku wschodnim w dawnej Polsce wspomina też Gall Anonim (rok 1115) w pieśni:

    Wszyscy ze mną czcijcie pogrzeb męża tej zacności:

    ……………………………………

    Czy kto rodem jest z słowiańskich, czy łacińskich włości!.

    Jeszcze innym dowodem istnienia u nas tego obrządku jest Kronika Kosmasa. Kronikarz wymienia w niej polskiego księcia Sławibora i jego córkę św. Ludmiłę z Pszowa (na Śląsku k. Raciborza), którzy już na przełomie IX i X w. byli chrześcijanami.

    Dalszym dowodem ciągłości i przetrwania obrządku grekokatolickiego, wprowadzonego w Kraju Wiślan przez Metodego, jest Zakarpacie po rzekę Cisę i częściowo obszar obejmujący północny Siedmiogród tj. pierwotnie ziemie polskie ochrzczone w 874 r. (Mapa XIII). Zachował się on do naszych czasów dzięki temu, że ziemie te nigdy nie były pod panowaniem Rusi Kijowskiej, ani Rosji. Znalazły się natomiast pod zaborem najpierw Węgier, a później Austrii. W tych państwach nie było prawosławia, ani też przymusowego przypisywania do kościoła rosyjskiego. Obecnie ludność tych ziem niewłaściwie traktuje się jako unicką, chociaż nigdy nie należała ona do kościoła prawosławnego i nie zmieniała przynależności kościelnej.

    Na Podlasiu stanowiącym część Mazowsza, wprowadzono chrześcijaństwo w 874 r. Jednak obrządek grekokatolicki nie był jeszcze powszechny, a to z tej przyczyny, że podobnie jak Pomorze, Obodrzyce czy Prusy. Mazowsze broniło się w początkowym okresie przed chrześcijaństwem, jak można przypuszczać z chorografii kr. Alfreda z IX w. Pisze on:

    Be norpan Horoti is Meagpa land co znaczy: Na północ od Chorwatów jest Mazowsze.

    Również wg dokumentu praskiego z 1089 r. granicę na północy biskupstwa praskiego, tuż po opuszczeniu kraju przez Bolesława Śmiałego w 1079 r., stanowił Bug, a na wschodzie rzeka Styr

    Nie ulega wątpliwości, że Mieszko I i jego przodkowie: Popiel, Piast, Ziemomysł, Lestek i Ziemowit byli chrześcijanami, należeli do kościoła rzymskiego i wprowadzili chrześcijaństwo w Polsce w obrządku wschodnim z językiem starosłowiańskim, dając początek kościołowi grekokatolickiemu w naszym kraju. Za panowania Bolesława Chrobrego były dwie metropolie grekokatolickie w Nitrze i Krakowie i łacińska w Gnieźnie.

    W roku 966 względy polityczne i kulturalne, stałe zagrożenie ze strony Niemiec i Rusi Kijowskiej, korzystniejsze związki z zachodnią i południową Europą [alfabet] stały się przyczyną rezygnacji z obrządku wschodniego na rzecz zachodniego rzymskiego. Stąd powstała legenda o ślepocie Mieszka I i późniejszym przejrzeniu [Gall A.] co nie tyczyło cech fizycznych, lecz rozumu księcia. Nie było więc chrztu Polski w 966 r., gdyż zapoczątkował go książę Popiel i św. Metody w 874 r. Nie było też problemów z pogańską Polską ani chrztu Mieszka I w obrządku rzymskim, gdyż był już chrześcijaninem, ani też stosunków pogańskiego władcy z cesarzem niemieckim, jak to się pisze w historiografii, jak również zależności kościoła w Polsce od Niemiec.

    Polska, chrześcijańska od prawie 95 lat, nie miała problemów z obsadzaniem duchownych. Dopiero zmiana obrządku spowodowała pewne zamieszanie.

    Państwo polskie utrzymywało niezależne, bezpośrednie kontakty z papiestwem [m.in. Dagome Iudex].

    Stosunki z cesarzami niemieckimi, nazywanie Chrobrego przez źródła niemieckie przyjacielem cesarza, są takie jak między władcami chrześcijańskimi, czego dowodem jest fakt, że w czasie walk z pogańskimi Weletami, którzy opierali się narzuceniu im przez Mieszka I chrześcijaństwa, cesarz nakazywał panom niemieckim wspomagać Mieszka I.

    Na wschodzie zaś, gdy w państwie polskim chrześcijaństwo w obrządku grekokatolickim trwało już od 114 lat, pogański książę kijowski Włodzimierz najechał wschodnie ziemie polskie i zajął najpierw Turów (978/80), a w roku 981 grody: Czerwień nad Dniestrem i Przemyśl nad Horyniem. W siedem lat później, tj. w 988 r. zaczął wprowadzać w księstwie kijowskim chrześcijaństwo przy pomocy duchowieństwa bizantyjskiego, również w obrządku wschodnim, lecz przyjętym bezpośrednio z Bizancjum. Od tego czasu wierni obu państw (kijowskiego i bizantyjskiego) należeli jeszcze do tego samego kościoła rzymskiego.

    W roku 1030 książę kijowski Jarosław Mądry znów najechał i zajął dalszą część ziem polskich, a w 1031 pozostałe Grody Czerwieńskie.

    Wyznanie grekokatolickie ludności polskiej na zabranych przez Księstwo Kijowskie obszarach nie różniło się więc niczym, od obrządku w Księstwie Kijowskim, stąd zmiana przynależności państwowej nie spowodowała zmiany obrządku i nie wywołała żadnego sprzeciwu ze strony mieszkańców zajętych ziem.

    Książęta kijowscy [Rurykowicze], wykorzystując osłabienie państwa polskiego w XI w. wskutek najazdów niemieckich, walk o Pomorze i wewnętrznych o władzę, zajmowali stopniowo dalsze grody jak: Włodzimierz w 1078 r., Przemyśl nad Sanem w 1087 r., Busk, Pińsk, potem Brześć w 1097, a w 1244 Lublin i Mielnik. Później w roku 1289, po odstąpieniu przez Litwę księciu Mścisławowi Wołkowyska i Bielska (Mapa XII), ziemie te dostały się na 31 lat pod wpływy kościoła kijowskiego. Należy tu nadmienić, że księstwo Włodzimiersko-Halickie powstało na opanowanych przez Ryrykowiczów ziemiach polskich zamieszkałych przez ludność polską o obrządku grekokatolickim.

    Przełomowe znaczenie dla chrześcijaństwa w Rosji i południowo-wschodniej Europie miało dopiero zerwanie przez Wasyla II, księcia moskiewskiego, w roku 1448 łączności z kościołem i patriarchatem bizantyjskim i następnie ogłoszenie przez Wasyla III Moskwy III Rzymem. Zmiany te ugruntowało stworzenie patriarchatu moskiewskiego (1492).

    Po odłączeniu przez cesarzy bizantyjskich kościoła wschodniego od Rzymu (1054 r.) duchowieństwo kijowskie, podległe cesarzowi bizantyjskiemu, starało się podporządkować sobie, na zajętych terenach, grekokatolicką ludność polską wyznającą chrześcijaństwo od 874 r.

    Dla ludności poddanej różnice w przynależności kościelnej nie były w niczym zauważalne, tym bardziej, że sposób odprawiania nabożeństw w mowie starosłowiańskiej i liturgia pozostały w obu kościołach, przez następne wieki, takie same.

    W tym czasie na ziemiach polskich, lecz będących dalej we władaniu Piastów, sposób odprawiania mszy, od czasów Mieszka I, zaczął się zmieniać na zachodni-rzymski. Na skutek tego zarysowały się różnice w rodzaju obrządków u ludności polskiej mieszkającej w państwie polskim [obrządek rzymski], a tą samą ludnością na polskich ziemiach, które znalazły się pod panowaniem książąt kijowskich [obrządek grekokatolicki].

    W następstwie czego część ludności polskiej, pozostająca pod panowaniem Księstwa Włodzimiersko-Halickiego w ciągu trzech wieków, zatraciła częściowo świadomość przynależności narodowej. Wpłynęła na to działalność kościoła bizantyjskiego i duchowieństwa pochodzącego z Kijowa, używającego mowy ruskiej, oraz starania książąt, dążących do podporządkowania sobie ludności pod względem religijnym.

    Opanowanie przez Litwę ziem polskich, zajmowanych dotąd przez Rurykowiczów, niczego nie zmieniło, gdyż pogańscy wówczas książęta litewscy, stając się władcami tych księstw, dostosowywali się do sytuacji, a przyjmując chrześcijaństwo z kościoła kijowskiego, popierali jego działalność.

    Unia polsko-litewska w roku 1569 stała się okazją dla ludności polskiej, dawniej grekokatolickiej, podporządkowanej kościołowi prawosławnemu, do masowego powrotu do kościoła rzymskiego.

    Wówczas zaczęto ludność tę nazywać niewłaściwie unitami (zjednoczonymi). Później pod zaborem rosyjskim zakazano jej mówić, pisać i uczyć się po polsku. Po powstaniu listopadowym, od roku 1838 władze carskie masowo i pod przymusem przepisywały na prawosławie ludność grekokatolicką, unicką oraz katolicką. Dla opornych były zsyłki i katorga.”

    Jest wele kwestii w których się z Panem Tadeuszem Millerem nie zgadzam ale jak już pisałem , doceniam jego pracę i wysiłek intelektualny .Pan Tadeusz Miller już nie żyje ale myślę ,że choć część efektów jego pracy i przemyśleń potwierdzi kiedyś nauka .

    Lisikowiec56

    Polubienie

  9. 45. Piotr Wojnar • autor: Piotr Wojnar2015-04-26 23:50:47
    Ja Panu powtarzam, że nie wiem… Nie znam wszystkich okoliczności zdarzenia… Nie wiem po co był mu szantaż, może uznał, że lepiej być przy zachodzie niż wschodzie Europy. Wie pan kiedy się zepsuła się Słowiańska religia w Europie..? Gdy powstała na wzór chrześcijański kasta kapłanów, która zażądała sobie trzeciej części łupów z każdej wyprawy. Wtedy kiedy zaczęto budować gontyny i strugać posągi…. wcześniej wszyscy spotykali się pod gołym niebem na górze lub w uroczysku z dębami i żerca wytypowany z grupy mieszkańców okolicy… „za darmo” prowadził obrzęd…. Ale wszystko zgniło bo kilku cwaniaków zaczęło strugać „Święte Posagi” które mogły na oczach ludzi być spalone i rąbane…. tak zdechła wiara Słowiańska…. Może właśnie pazerność spowodowała to, że Mieszko wolał płacić 10% świętopietrza niż 30% dla lokalnych kapłanów Pogańskich czy Prawosławnych…. ja tego nie wiem…A wracając do kwestii pochodzenia….
    Więc jakie znaczenie ma to czy jesteśmy tu od zawsze czy przyszliśmy tu w V wieku a cześć z nas odbiła na południe i mieszka teraz nad Adriatykiem… Chrobry znaczy tyle co Chorwat… Zwróćcie uwagę jak ewoluował język polski… wśród innych Słowiańskich… tylko my „szeleścimy” inni „syczą”… tylko my mamy swoje nazwy narodów i miast… Jak Węgrzy, Hiszpanie, Żydzi, Wiedeń, Norymberga czy Rzym nie mówiąc o G wymienialnym na H… Głowa/ Hlowa czy Góra/Hora, Gips/Hips czy Gołota/Hołota…. czy zatem jesteśmy innym narodem niż Słowianie za Mieszka. Jakby ktoś został przeniesiony do roku 1000 na zjazd w Gnieźnie nie potrafiłby nawet słowa zrozumieć z tego co mówią… polanie, a co dopiero pomyśleć o mieszkańcach Biskupina…. a jednak ciągłość kulturowa została zachowana… bez względu na to czy lepimy garnki palcami, czy na kole… W Starożytnym Rzymie używano betonu….a 1000 lat później prymitywnej zaprawy wapiennej scalanej jajami ptasimi…
    Panie Włodzimierzu ja ten artykuł pisałem do fokusa, który opublikował brednie Pana Skroka o Mieszku-Wikingu…. bo chłop lewitował w swoich opowieściach zagrażając nisko latającym statkom powietrznym….Czekałem tylko kiedy znajdzie pod Gnieznem hełmy z rogami… stąd artykuł… A z Millerów znam tylko Leszka. W każdym sadzie liczy się tzw Ciąg logiczny zdarzeń…. czyli prawdopodobieństwo poszlak i dowodów „logicznej układanki” i starałem się taki ciąg logiczny przedstawić…w artykule.

    47. Na moje pytanie… • autor: Rex Vandalorum (Adrian Leszczyński)2015-04-27 00:12:51
    Na moje pytanie odpowiedział jakby niezależnie ode mnie pan Włodzimierz. Napisał tak: „W roku 966 względy polityczne i kulturalne, stałe zagrożenie ze strony Niemiec i Rusi Kijowskiej, korzystniejsze związki z zachodnią i południową Europą [alfabet] stały się przyczyną rezygnacji z obrządku wschodniego na rzecz zachodniego rzymskiego”. Stąd moje pytanie do p. Włodzimierza: jakie to były względy kulturalne i polityczne? Jakie były te korzystniejsze związki z zachodnią i południową Europą? Alfabet? Dlaczego alfabet? Nie lepiej było pozostać przy słowiańskich runach (jeśli takie były, a chyba raczej były) czy przy głagolicy? Nadal tego nie rozumiem.
    Fajnie napisał Pan Piotr w ostatnim komentarzu (nr 45): „Może właśnie pazerność spowodowała to, że Mieszko wolał płacić 10% świętopietrza niż 30% dla lokalnych kapłanów Pogańskich czy Prawosławnych?” Być może tu jest „pies pogrzebany”? Całkiem możliwe, że tak mogło być, panie Piotrze.

    Poza tym muszę przyznać, że długi wywód pana Włodzimierza z komentarza nr 40 silnie do mnie przemawia i nie kłóci się z moją wiedzą na ten temat. Uważam, że podobny scenariusz mógł mieć jak najbardziej miejsce. Zatem brawa dla p. Włodzimierza.

    Panie Piotrze, parafrazując Pańskie pytanie można zapytać: jakie znaczenie ma to czy mieliśmy chrzest w 966 czy 874 r.? Jakie znaczenie ma to, czy najpierw przyjęliśmy wiarę w obrządku bizantyjskim (staro-cerkiewno-słowiańskim) czy łacińskim? Wg mnie wszyscy tutaj piszemy o tym, bo chcemy poznać prawdę. Piszemy, bo oficjalna wiedza (nauka) na ten temat jest wg nas nie do końca prawdziwa, a w wielu przypadkach wręcz błędna i fałszywa. Takie to ma znaczenie, Panie Piotrze.

    I trochę nie zgadzam się z Pańskim końcowym wywodem z komentarza nr 45 na temat języka dawnych Polan / Polaków. Nie uważam, abyśmy mieli ogromne problemy ze zrozumieniem języka Polan czy Wiślan z X w. Przy okazji: uważam, że wiele koncepcji językowych również jest błędnych. Np. mam poważne zastrzeżenia do koncepcji o jerach. Zresztą nie tylko ja, ale i niektórzy wykształceni w tej dziedzinie językoznawcy. Mam też poważne wątpliwości do rzekomego pochodzenia niektórych słowiańskich słów z j. gockiego czy j. irańskich. Wg mnie to bzdury. To samo tyczy się interpretacji hydronimów na ziemiach polskich. Ale to osobny temat.

    Polubienie

  10. 48. Niezasłużone brawa • autor: Włodzimierz Skupień2015-04-27 10:12:41
    Z uwagi na automatyczną korektę zniknęły z mojego komentarza cudzysłowy i cytowany tekst Pana Tadeusza Millera mógł wyglądać na moje przemyślenia .Teraz poprawiłem to, uzupełniając znaki cytowania .Tak więc nie odpowiem bezpośrednio Panu Adrianowi na pytanie o związki kulturowe z Nemcami , bo to nie mój tekst i napsałem , że nie we wszystkim zgadzam się z Panem Millerem. Przytoczyłem długi cytat by uświadomić Panu Piotrowi Wojnarowi , że nie jest perwszym kontestatorem chrztu Polski w 966 roku. Swoją drogą to dzisiaj , po ponad 1000 lat , zbieramy w końcu pozytywne efekty naszej przynalezności do ” świata kultury zachodniej ” i możemy się pocieszać , że gdyby nie chrzest z 966 ( faktyczny czy symboliczny ) dzisiaj bylibyśmy w sytuacji Białorusi czy Ukrainy .W tym kontekście mogę się ustosunkowac do tezy Pana Millera .
    Jeszcze słowo o komentarzu nr 45 Pana Wojnara. Cytuję „.. Chrobry znaczy tyle co Chorwat… ” . Jak Pan wie, Panie Adrianie , przygotowuję ( dopracowuję jeszcze ) artykuł na ten temt i mam zamiar go niebawem opublikować .Cieszę się ,ze Pan Piotr ma podobne zdanie . Ja poszedłem trochę dalej , sugerując , że Piastowie to Chorwaci. Pan Tadeusz Miller poszedł jeszcze dalej i dowodzi , że Polacy to Chorwaci lub Chorwaci to Polacy ( ci, co zostali na północy ) . Dygresja w temacie języka .Będąc przejazdem we Wiedniu uczestniczyłem wraz ze swoją synową ( Słowaczką ) w mszy św. w kościele chorwackim . Miałem duże kłopoty ze zrozumeniem języka a Natalia zrozumiała wszystko lub prawie wszysko . Wniosek : tereny Slowacji , na których kilkaset lat funkcjonowali też Chorwaci są bliższe jezykowo ówczesnym formą słowiańskiego języka niż nasz wspólczesny język polski ( chyba wpływ zachodniej kultury i naszych kontaktów z zachodem ? ) .Bardzo szeroki wywód „jezykotwórczy ” zawarł Pan Tadeusz Miller w swojej książce , o której pisałem , naprawdę warto przeczytać. ” 3000 lat Państwa Polskiego” .

    49. Chorwaci • autor: Rex Vandalorum (Adrian Leszczyński)2015-04-27 11:05:40
    Nie wiem, Panie Włodzimierzu jak było z j. prachorwackim na ziemiach Polski, ale myślę, że dawni Chorwaci żyli w okolicach gór – Karpat, częściowo na terenie Słowacji właśnie. Stąd podobieństwo ich języka do j. słowackiego. Jak podaje wikipedia: „w wymowie tzw. kulturalnej (standardowej, ogólnopolskiej, ludzi wykształconych) współczesnego polskiego góruje wymowa najbardziej typowa dla dialektu mazowieckiego”. Zasób słownictwa zaś, wywodzi się głównie z dialektów używanych w Wielkopolsce i Małopolsce. Zatem współczesny polski ma prawo różnić się od dawnego j. chorwackiego z okolic Karpat. Od siebie dodam, że zastanawiają mnie nazwy starozytnych plemion – Hariów (Harii) i Nahanarwalów (Nahanarvali, Naharvali). Obie nazwy zdają się przypominać nazwę Chorwatów, której etymologia wzięła się prawdopodobnie od „horbatów”, „hrbatów”, „hrbetów”, czyli grzbietów (górskich). Warto wspomnieć, że Geograf Bawarski wymieniając w IX w. słowiańskie plemiona wspomina o „Marharii” mając na myśli „Morawian”. Zatem Morawianie (Mar-Harii) to jakby odłam Hariów. Miejsce ich zamieszkania pokrywa się częściowo z miejscem zamieszkania Chorwatów (Hariów) – okolice Karpat, a dokładniej – na zachód od współczesnej Słowacji. Hariowie identyfikowani są z „Charinami” wymienionymi w I w. n.e. przez Pliniusza Starszego i wchodzącymi według niego w skład „Vandiliów”, czyli Wandalów (Wenedów). Zatem wszystko jakby się zgadza. W kwestii pochodzenia części współczesnych Chorwatów (głównie tych o haplogrupie R1a) warto by było porównać dokładne ich markery z markerami Polaków (zwłaszcza tych z Małopolski), Słowaków, Morawian, Łemków i Zachodnich Ukraińców. Wtedy jest szansa, że dość precyzyjnie udałoby się określić na jakim terenie mieszkali dawni Chorwaci (Białochorwaci).
    [foto]

    50. „W kwestii pochodzenia… • autor: Michał Mazur2015-04-27 11:20:47
    „W kwestii pochodzenia części współczesnych Chorwatów (głównie tych o haplogrupie R1a) warto by było porównać dokładne ich markery z markerami Polaków (zwłaszcza tych z Małopolski), Słowaków, Morawian, Łemków i Zachodnich Ukraińców. Wtedy jest szansa, że dość precyzyjnie udałoby się określić na jakim terenie mieszkali dawni Chorwaci (Białochorwaci).” Wiesz co by tu utrudniało sprawę Adrianie? Awarzy. Oraz i inne ludy Stepu, które nadeszły po nich. Ci z zachodniej Ukrainy pewnie otrzymali sporą domieszkę północnych Pieczyngów plus późniejszych ludów. Natomiast na południe od nas… ci którzy zrobili powstanie anty-awarskie… Fredegar wyraził się jasno kim oni byli. Byli dziećmi Awarów zrodzonymi z matek Słowianek, które ci Awarzy brali do łoża przemocą (prawo hiberny).
    W tej grupie najwięcej sensu robi Małopolska północna, oczywiście pod warunkiem że nie weźmiemy pod uwagę np. miejscowości, które okoliczni mieszkańcy zowią „Szwedy”. Bo wtedy jeszcze jakaś haplogrupa Q może wyjść w próbie, a R1a też po części jakieś „stepowe”. To właśnie w Skandynawii są takie cuda, prawdopodobnie po Hunach i ludach zależnych. Wróć, Pieczyngi z drużyny Bolesława Chrobrego też gdzieś tam nad Krakowem zostały osiedlone, więc trzeba uważać. Właśnie dlatego piszę… i piszę cykl „Wielki Step w Europie”. Bo widzę, że nawet wykształceni ludzie pewnych rzeczy zwyczajnie nie kojarzą. Także „zawodowi” badacze, mediewiści itd.

    Polubienie

  11. 54. Piotr Wojnar • autor: Piotr Wojnar2015-04-27 12:04:46
    Panie Adrianie w sprawie osadnictwa na ziemiach między Odrą i Bugiem według mnie nie ma znaczenia co było. Ale na pewno ma znaczenie historyczne fakt, że dzieci w szkole uczą się jednym zdaniem bez nabierania powietrza….. 966 roku chrzest#STOP#Zjazd w 1000 roku#STOP# Mieszko miał 3000 wojów#STOP#Bitwa pod Cedynią#STOP#….. nic wcześniej nie było…. Nie jest początkiem coś co już trwało…to są rzeczy ważne…. i nie uważam, że dzisiaj bylibyśmy Białorusią czy Ukrainą….wiem, ze to brzmi jak bajka ale Rzeczpospolitą ze Stolicą w Kijowie lub Moskwie a twór taki jak Ukraina w ogóle by nie powstał…. bo Ukraińcy to wymysł XIX wiecznych Romantyków…. zwróćcie uwagę, że obecna Ukraina nie szuka korzeni w Rusi Kijowskiej tylko w skompromitowanej UPA….Nie byłoby połowy konfliktów gdyby nie było podziałów na kościół wschodni i zachodni…. Ruscy co by o nich nie gadać są mocarstwem atomowym, produkują sprzęt lotniczy wysokiej klasy, biologia, chemia…. a ostatnio zapowiedzieli lądowanie na księżycu…. żeby nie powiedzieć o tym, ze amerykanie z Bajkonura wystrzeliwują rakiety bo coś się zepsuło w bazie na przylądku Canaveral…. Chodzi o prawdę…. Może posypie się grad wyzwisk w moim kierunku ale Dał Stalin Polakom Gdańsk, Kołobrzeg, Szczecin, Gorzów, Zielona Górę, Jelenią Górę Włabrzych, Wrocław Opole, Gliwice. mamy jedno kulturowy monolityczny kwadratowy kawałek państwa 600 kilometrów wybrzeża…Łatwy do skomunikowania…obrony…. Stalin dał… Ktoś powie ale zabrał Wilno i Lwów… Dobrze zabrał ale dać nie musiał… i kto by mu podskoczył. Sprzedajny Rosvelt czy cyniczny Churchil… Mielibyśmy dziś kadłubowa Polskę… Warszawa, Łódź, Pabianice, Kielce radom Kraków Poznań…. i co dalej… Kto by coś wywalczył Armia Krajowa, czy Żołnierze Wyklęci…?Tak by zostało do dziś karłowata Polska i 8 milionów ludzi jak w Czechach…Ten sam oddział NKWD który rozstrzeliwał Inkę w Gdańsku Wyczyścił w Prusach wschodnich gniazdo żmij. To Stalin unicestwił Prusy, wygonił żmije i podzielił między Polskę i ZSRR… A jakby nie Sowieci Mielibyśmy teraz Panów Pruskich na karku…. może to nie poprawne politycznie ale prawdziwe…. co byłoby gdyby Stalin przyjął Hołd i dzisiaj Mazury-cud natury obsadzone byłyby przez Prusaków…. A jakby w ogóle nie było Sowietów i PRL… Jak odbudowalibyśmy Warszawę czy Wrocław…. z prawami własności osób domagających się odszkodowań za zniszczenia wojenne… sprawy trwały by latami a tak junacy i przodownicy zostawili na gruzach kilka milionów istnień… ale miasta stoją…Pukało NKWD do domów w środku nocy z pytaniem Poliak

    56. Chorwaci >Chrobaci >Wislanie >Polacy • autor: Włodzimierz Skupień2015-04-27 13:02:27
    Jestem dość świeżo po lekturze wzmiankowanego Tadeusza Millera i dlatego znów cytat: „Jak pisze H. Łowmiański (Początki Polski)

    … siedliska (Chorwatów) należą do zagadnień najbardziej spornych w nauce.

    Zagadnienie Chorwatów pierwotnych nasuwa największe trudności badawcze w całej problematyce geograficznej plemiennej Słowian …

    … cała północna geografia Chorwatów jest wciąż dyskusyjna

    … sporna jest kwestia siedzib.

    A niejasności te spowodowały, że:

    Została też Chorwacja wyeliminowana z międzywojennych systematycznych ujęć dziejów Polskich,

    oraz, że:

    Chorwacja została wykreślona z polskiej geografii plemiennej.

    NAZWA CHORWATÓW

    Przed I w. n.e. pojawiła się tajemnicza i niezrozumiała dzisiaj nazwa CHORWATÓW. Wymieniają ją kronikarze w rożnych stronach doliny naddunajskiej, w której prawie wyginęły plemiona słowiańskie, lecz tam przypuszczalnie, należałoby szukać narodzin tej nazwy.

    O Chorwatach wspominają w IX i X w. różni kronikarze. Wymienia ich nazwę K. Porfirogeneta, opisując obronę cesarstwa bizantyńskiego przez Herakliusza (610-645). Używają też jej kronikarze: arabscy, król Alfred, Nestor i czeski Kosmas.

    Od wielu stuleci uczeni zastanawiali się, co oznacza ta nazwa, z jakiego języka wzięła swój początek, jakich plemion dotyczyła. Jak pisze H. Łowmiański:

    … zagadnienie etymologii nazwy Chorwatów … wiąże się z zagadnieniem etnicznego pochodzenia i składu tego ludu. Gdyby językoznawstwo potrafiło je rozwiązać w sposób jednoznaczny, tym samym przyczyniłoby się do wyjaśnienia genezy Chorwatów. … w ciągu X-XVIII w. szukano klucza do etymologii w języku greckim, łacińskim, protobułgarskim czyli turskim i słowiańskim.

    Konstanty Profirogeneta tłumaczył tę nazwę jako posiadający dużo ziemi. Łączono ją też z Karpatami. L. Geitler nawiązywał do słowackiego chorwati se bronić się. J. Otrębski przypuszczał, że nazwy słowiańskie: Słowianie, Serbowie, Chorwaci oznaczają człowiek-swój. Łączono je też z imieniem hana Kurwata lub wyrazem hora-góra.

    H. Łowiński przypuszcza, że:

    Utworzenie nazwy Chorwatów nastąpiło wtedy w połowie V w. po upadku potęgi mińskiej … a Gniazda plemiennego Chorwatów należałoby szukać … na północ od Bramy Morawskiej na terenach Polski południowej”

    C.D.N .

    58. cd,Chorwaci za Panem Millerem 3000 lat…. • autor: Włodzimierz Skupień2015-04-27 14:17:05
    cd cytatu:W piśmiennictwie nazwę Chorwatów zapisywano w różny sposób, mniej lub więcej udolny. Cezar Gaius Julius Harudes. K. Porfirogeneta pisał: Chorwatoi, Bielochrowatoi, Ibn Rusta Dżerbat, Al. Masudi Chorwatin, Ibrahim Ibn Jakub Churdab, król Alfred Horigti, Kronika Węgiersko-Polska z XIII w. używa formy łacińskiej Chorwacie. Nazwa ta znalazła również odbicie w takich nazwiskach, jak: Chorwat, Harwat, Karwat itp. Przekształcano ją dostosowując do mowy piszącego, a litery ulegały przestawieniu. Nie ma wątpliwości, że pierwsza sylaba nazwy pochodziła od słowa HORY oznaczała góry, druga zaś, jak to zwykle bywa z końcówkami, została zlatynizowana, zniekształcona, zatracając pierwotne znaczenie i sens.Rzadkim przykładem prawidłowego brzmienia końcówki tej nazwy jest skrócona nazwa miejscowości podana przez F. Piekońskiego, wg zapisek sądowych woj. sand. z lat 1394-1444 ERHWICE. Nazwa ta z pewnością brzmiała Horwice a odnosiła się do mieszkańców Chorwacji HORWITÓW. Zawarta w niej końcówka dzierżawcza -WICI- oznaczająca związanie, splecenie, złączenie, w połączeniu z rdzeniem -hor- daje prawidłową i jasno brzmiącą odpowiedź na pytanie: co oznacza nazwa Chorwacja.Hor-wici to ludzie złączeni, związani z górami, czyli mieszkańcy gór, podobnie jak Drego-wici mieszkańcy bagien.Ta topograficzna nazwa, nieplemienna, wewnątrzsłowiańska powtarza się na południu i wschodzie Europy, jako miejscowa i plemienna. Stworzyli ją Słowianie, zamieszkujący nizinę naddunajską, dla określenia swych słowiańskich sąsiadów, mieszkających na północy w wielkiej, jak przypuszczano, górskiej krainie, zaczynającej się od Słowacji, rozprzestrzeniającej się na setki kilometrów na północ, którą późniejsi kronikarze z łacińska nazywali Chorwacją. Można przypuszczać, że jeszcze długo po rozpoczęciu się nowej ery nie było dokładnych wiadomości o krainach północno-wschodniej Europy, dlatego sądzono, że poza Karpatami znajdują się wielkie masywy górskie, zaczynające się od Gór Świętokrzyskich i ciągnące się daleko na północny wschód. O wielkości gór, jak uważano, świadczyły potężne rzeki spływające z nich do M. Bałtyckiego, Czarnego i Kaspijskiego. Takie zdanie wyrażali starożytni podróżnicy, kupcy wędrujący wzdłuż zachodnich zboczy Karpat przez Bramę Śląsko-Morawską nad Bałtyk, po bursztyn, kadzidło i miód. Góry te określano jako Ryfejskie.”

    Staram się przytoczyć poglądy Pana Millera w temacie „CHORWACI” , które częściowo do mnie trafiają , jednak te 4600 znaków ogranicza możliwosci .Aby wysłać kontynuację tekstu, muszę czekać na inny post ,bo dwóch po kolei nie można wysłac …cdn

    59. Artykuł na wp.pl • autor: Rex Vandalorum (Adrian Leszczyński)2015-04-27 23:40:05
    Taki oto artykuł pojawił się dziś na wp.pl: Prof. Władysław Duczko o chrzcie Mieszka I . Pośmiałem się trochę czytając komentarze. Niektóre są śmieszne, inne niepoważne, inne ciekawe. Cieszy jednak fakt, że ludzie interesują się tą tematyką i że wiedzą coraz więcej, także o haplogrupach i badaniach genetycznych. Historia zaczyna być pisana na nowo 🙂

    60. cd Chorwacja • autor: Włodzimierz Skupień2015-04-28 06:54:48

    Cytuję z Ksiązki „3000 lat Państwa Polskiego ” Tadeusz Millera :

    „Góry Rifejskie, tzn. odłupane, oderwane od głównego trzonu, t.j. Nie mające związku z kierunkiem biegu łańcuchów karpackich. Usytuowanie ich powiązano później z nieznanymi, górskimi, jak przypuszczano, działami wodnymi na wschód od Wisły, tj. Niemna i Dniepru. Nazwa ta odnosiła się niewątpliwie do północnych zboczy Wyżyny Wałdajskiej. Taka nazwa gór i ich układ powtarza się w północnej Afryce w położeniu gór Rif. Pochodzi od słowa ł. Referio odrzucać, rwać (od-ryf). Natomiast nazwa gór karpackich pochodzi od nazwy kraju, w którym leżą, i zamieszkującego ludu Chorwatów (Horwaci-Carwati-Karpaty/y).Wg zapisów króla Alfreda Karpaty Harvada ffiol są to (Chorwackie góry) czyli polskie góry.Wyjaśnienie i potwierdzenie znaczenia nazwy Chorwatów znajdujemy również w liście Chasdaja, lekarza i dygnitarza kalifa kardobańskiego, do króla Chazarskiego Józefa, w którym pisze, że:Królowie świata usłyszawszy o jego wielkości (kalifie kordobańskim) i potędze, szlą mu upominki i starają się darami i kosztownościami względy jego pozyskać. Między tymi jest król Aszkenazów (Niemców), król Gebalimów (Chorwatów), którzy są al-Sekalab (Słowianami), król Konstantyny i inni królowie (M. P. H. s. 20) Król Gebalimów tzn, król górali, gdyż w języku arabskim gibel znaczy góra. Państwem górali czyli Chorwatów nazywano w starożytności i średniowieczu na zachodzie Europy Państwo Polskie, o którego wielkości i znaczeniu świadczy wymienienie go (jako sąsiada) obok królestwa niemieckiego i cesarstwa bizantyjskiego.O księciu Chorwatów mówi w tym czasie również Konstanty Porfirogeneta w swym dziele De Administrando … Nie ulega wątpliwości, że władcą Polski był wówczas Ziemomysł, a dary i poselstwa dla Kalifa wysyłał w r. 956-7, wkrótce po podobnym poselstwie z darami od króla niemieckiego Ottona I w r. 955.”

    Jeszcze wiele stron wyżej cytowanej ksiązki poświeca Pan Miller tezie o domniemanej jedności pojęć Polska i Chorwacja.Ja sam jestem bardziej ostrożny i identyfikuję Wiślan z Chorwatami.Jeśli by utożsamić te dwa etnosy można by łatwo dopisać do naszej historii kilkaset lat, bo przecież Cesarz Biznacjum nie prosiłby „dzikusów” o pomoc w obronie przed Awarami.

    Polubienie

  12. 62. Piotr Wojnar • autor: Piotr Wojnar2015-04-28 09:47:01
    Panie Przemysławie… O Prusakach… Stalin rozwiązał problem… Wypędził wszystkich odpowiedzialnych za Pruską Politykę i dwie wojny…. nie bójmy się tego powiedzieć. Gniazdo Żmij… Mimo tego, ze Żmije u Słowian to pozytywne zwierzątka… którym Słowianie wystawiali mleko w miskach na progach chałup…. ale w tym razie chodzi o powiedzenie…gniazdo żmij… o wydźwięku niekorzystnym…. Już nigdy, przenigdy nie będą zagrażać. Zygmunt Stary mógł zrobić to samo ale wolał kalkulacje dynastyczne, co się czkawką całej Europie odbiło. Jakby w 1525 roku zrobił to co Stalin w 1945. Dziś Europa wyglądała by inaczej. Jak można podziękować Stalinowi, który był demonem śmierci, cynicznym zabójcą… odpowiedzialnym za Hołodomor i 100 innych pacyfikacji, z milionami ofiar…. można czy nie można…???
    Panie Adrianie artykuł w WP mimo, ze odbiega tematycznie świadczy, ze Tarakę czytają wszystkie portale…. bo artykuł nie jest przypadkiem…wiem, że w każdym wydawnictwie są etatowi kontrolerzy bieżących wydarzeń…i oni czytają Tarakę…zobaczy pan, ze lawina się posypie…. Bo data 966 została „wytrącona” z Równowagi.
    Panie Włodzimierzu nie czytałem Millera ale z tego co widzę dzieło jest ciężkie jak Mitologia Słowian Białczyńskiego (choć dostał on od ZZW SW za tą pozycję odznaczenie nadzwyczajne …Dęby Słowiańskie….)

    Polubienie

  13. 65. @Włodzimierz Skupień • autor: sceptyk (Radek)2015-04-28 13:28:39
    Nie jestem badaczem pochodzenia słów (czyli de facto językoznawcą praindoeuropeistą), ale wiem, że podobieństwo brzmień może nie mieć żadnego znaczenia. To jest etap PSEUDO-etymologii, etymologii przed-krytycznej, nienaukowej. Poeci się tak bawią, na przykład: „z jaką łąką moją wolę złączę” (Julian Przyboś; ładne nieprawdaż?), a tu mniej urokliwe Tuwima: „zając zajęczał smętnie, / kurczę się skurczyło” (a mogło się jeszcze zakurzyć).
    [foto]

    66. Święta racja • autor: Włodzimierz Skupień2015-04-28 13:55:56
    Co do zgubnych ścieżek etymologii to zgadzam się w 100 %. Ale ! Języki i nazwy ewoluują , wczoraj nazywaliśmy odkurzacz Elektroluxem( od nazwy producenta ) , dzisiaj mało kto używa tej nazwy .Rover się zakorzenił i został .Różne słowa w zależności od ich praktyczności i częstotliwości używania pozostają w języku a inne się zmieniają .Tak nazwa Karpów mogła ( nie musiała ) przeistoczyć się w Karpiów,Charpiów,Chorpiów i zaczęła się kojażyć ludziom ówczesnym z Horą czy Gorą czy Hrbą a tu już blisko do Hrbatów,Hrwatów ,Chrobatów ,Chorwatów. To nie dowód, to hipoteza. Kwitowanie tego jako pseudo-etymologię i odrzucanie bezkrytyczne może być takim samym grzechem jak sama pseudo-etymologia, czyż nie ???
    [foto]

    67. W sprawie pseudo-etymologii • autor: sceptyk (Radek)2015-04-28 14:38:15
    Otóż dopóki nie rozstrzygnie się KRYTYCZNIE, co dziś oznacza: NAUKOWO (chyba że jakiś amator lingwista, amator w dawnym znaczeniu tego słowa, zdobędzie sam odpowiednią wiedzę), a więc dopóki w sposób krytyczny nie określa się związków historycznych między słowami, mamy do czynienia z pseudo-etymologią. Nie ma co obruszać się z powodu tego słowa. To jest termin „techniczny”. Większość prób etymologicznych do niedawna była pseudo-etymologiami. Cała etymologia starożytna jest pseudo (to są niekiedy znakomite, tak poznawczo, jak i poetycko, pomysły). Etymomologia Bru′′cknera, na którym wychowały się całe pokolenia, jest pseudoetymologią i dzisiaj o tym mówią językoznawcy.

    Polubienie

  14. 68. Epilog • autor: Włodzimierz Skupień2015-05-06 09:02:21

    Na koniec mojego udziału tej dyskusji chcę podkreślić, ze jestem rzymskim katolikiem o poglądach ekumenicznych. Boleję nad historią kościoła, zwłaszcza średniowieczną. Z obecną hierarchią też się nie zgadzam, ale to, co wyczyniali ich starsi towarzysze broni jest dla mnie tym bardziej godne pożałowania, wstydu i pokuty. Mamy dzisiejszy świat nienawiści religijnej, gdzie pierwsze skrzypce grają bojownicy ISIS i inni szaleńcy spod znaku półksiężyca. Nasze szczere oburzenie powinno nam uzmysłowić, jakich grzechów dokonali również nasi współwyznawcy spod znaku krzyża w średniowieczu i nie tylko. Jaka hipokryzja była zawarta w głoszeni nowej religii miłości bliźniego poprzez ucinanie głowy w duchu miłosierdzia, by plugawy język niewiernego nie szpecił stworzonego przez Boga pięknego świata dla swych wyznawców? Ile narodów zostało startych z powierzchni Ziemi w imię Chrystusa. Jak zostały zmiażdżone ideały pierwszych chrześcijan?.Jak bardzo podzielił się krąg wyznawców jednej wiary zwalczających się nawzajem?.A miała być jedność, którą głosi Ewangelia. Ale kler wiedział lepiej jak ją interpretować. Kasa, kasa,kasa,pycha,pycha, pycha, zawiść, nienawiść, fałsz, hipokryzja i zbrodnia. Świętymi ogłaszano zbrodniarzy, grzeszników i zwyrodnialców. A to wszystko na chwałę Pana . Niestety, jak się dokładnie poszuka w starym i nowym testamencie, to też można trafić na wersety usprawiedliwiające gwałt, zbrodnie i wojny w imię wiary.Tak jak w Koranie. Było, więc alibi, każdy mógł się usprawiedliwić i wyspowiadać, uzyskując odpuszczenie grzechu.Jestem też pacyfistą, mam 60 lat,nie byłem w wojsku,wychowałem się w komunizmie, ale z młodości został mi duch hippisa,wolność ponad wszystko. Dzisiaj mamy naszą wolność i chyba najwyższy czas, by również o wolności poglądów swych wyznawców przekonał się Kościół w Polsce, tkwiący jeszcze w przekonaniu ze jest autorytetem moralnym. Niestety, nawet Papież Franciszek jest bliżej realnego świata niż nasi duchowni i hierarchowie.ak się pokaże normalny ksiądz ( np. ks..Lemański ) ,to pozbawiają go sutanny lub prawa wypowiadania się publicznie ( ks. Boniecki ). Dzisiaj przywódcą dusz kleru jest ojciec dyrektor i jego sekta, na której buduje finansowe imperium w imię prawdziwej, lepszej Polski dla prawdziwych Polaków, jątrząc i dzieląc tak wiernych jak i cały naród, do spółki z Polskęzbawem Jarosławem i jego guru od Smoleńska. A gdzie tu miłość bliźniego?

    Dziękuję wszystkim za udział w dyskusji, sorry za polityczny akcent, szczególnie tych, co mają inne poglądy, niestety wszyscy jesteśmy ofiarami indoktrynacji.

    Lisikowiec56

    9. Panie Włodzimierzu, trochę… • autor: Rex Vandalorum (Adrian Leszczyński)2015-05-08 12:28:39
    Panie Włodzimierzu, trochę się Pan niepotrzebnie nakręcił politycznie i antyreligijnie.Co do kościoła w Polsce, to owszem były ciemne strony polityki watykańskiej w naszym kraju i głupota władców – fanatyków religijnych (vide: Zygmunt III Waza). Głupota polskiej polityki trwa do dziś. Wczoraj Rafał Ziemkiewicz mówił o tym jak bezsensownie przedwojenne polskie władze dały się wpuścić Anglikom i Francuzom w wojnę z Hitlerem, podczas gdy to oni mieli być jako pierwsi zaatakowani. Podobną politykę Szogun-Bul i POpaprańcy prowadzą obecnie, dlatego trzeba tę ferajnę jak najszybciej odsunąć od władzy, bo szkodzą Polsce i Polakom. Ukraina to nie nasz problem. Niech sobie sama radzi, niech jej zza grobu ich heroje pomagają. Jak widać mają słabe wpływy u Lucyfera, bo ich kraj pada na łeb pod każdym względem. Być może nie zasługują na niepodległość? Co do religii, to proszę pamiętać, że błędy wszelakich instytucji (czy to religijnych czy politycznych czy ekonomicznych) nie wynikają z tego, że jakaś religia jest zła, że polityka lub ekonomia jest zła, ale wynikają z ludzkich mankamentów i ludzkiej niedojrzałości. Źli i mali ludzie każdą, nawet szczytną instytucję przerobią w rynsztok. Dlatego tak ważny jest rozwój osobisty i budowanie osobistej moralności, dojrzałości i duchowości oraz wcielanie tych zasad w życie. Choćby zwykłym zachowaniem na ulicy wobec ludzi.
    [foto]

    70. RELIGIA • autor: sceptyk (Radek)2015-05-08 12:39:43
    jest właściwie zła z natury, każda. Zwłaszcza dzisiaj (bo od biedy można by ją uznać za jakiś konieczny etap organizacyjny). Proszę nie mylić religii z wiarą czy rozwojem duchowym. Sparafrazuję powiedzenie pewnego polskiego filozofa i powiem, że religie są odczepnym dla duchowości. Po drugie zaś, są po prostu formą władzy, w najlepszym razie symbolicznej (choć sama symboliczna nie jest możliwa).

    I dwa słowa do Pana Włodzimierza: mam mały żal do moich nierzadko rozsądnych i wrażliwych znajomych, że firmują swoją osobą instytucję tak smutną w gruncie rzeczy, jak KRK. Wiara, dobro, miłość, wspólnota – to wszystko możliwe jest bez KRK i bez jego toksyczności. Ja rozumiem pewne przywiązanie, ale jak powiedział śp. Kurt Vonnegut – miłość przemija a dobre maniery są wieczne.

    Adrianie – agresja Twojej wypowiedzi płynie zapewne z tego dobra, które jest w Twojej religii.
    [foto]

    71. Radku, była już… • autor: Rex Vandalorum (Adrian Leszczyński)2015-05-08 13:03:25
    Radku, była już kiedyś dyskusja nt. religii. Wypowiadałem się tam. Nie jestem osobą religijną, zatem zarzucanie mi agresji w związku z religią nijak się ma do rzeczywistości. Negatywnie wypowiedziałem się o politykach rządzącej partii, ale to nie wynika z mojej rzekomej „religijności”. Wynika to tylko z moich poglądów opartych na obserwacjach rządzących. Zresztą nie uważam, że było to „agresywne”. Było dosadne, nazwane bez ogródek po imieniu, szydercze, acz nie „agresywne”.
    Zgodzę się z Tobą, że wiara i rozwój duchowy należy oddzielić od religii. Warto rozwijać właśnie wiarę i rozwój duchowy. Jeśli chodzi o religię, to pozytywnie kojarzy mi się ona kulturowo – z obrzędami, obyczajami, tradycją.
    [foto]

    72. Piotr Wojnar • autor: Piotr Wojnar2015-05-08 21:32:02
    Czyli…. chłonąc naturę obserwować, podziwiać świat i mieć otwarty umysł na to co nowego w nauce na temat naszego otoczenia a nie zabijać kogoś za to, że w jego świętej księdze napisano coś innego niż w mojej. Nie było problemów z religiami politeistycznymi gdzie żywioły miały swe nazwy często persyfikowane…. problem zaczął się gdy powstały „religie objawione” w których kasty kapłanów zaczęły żerować na maluczkich… bogobojnych… pokazując siłę rządzącym że albo będą po stronie kapłąnów albo oni obrócą lud przeciwko rządzącym…Tak upadłą religia Słowińska… zresztą Hellenistyczna czy Rzymska podobnie….. Tam gdzie pieniądz jest ważniejszy dla kapłana niż garść jęczmienia dla boga płodności tam kończy się duchowość… tam zaczyna się księgowość… temu dziwię się ludiom inteligentnym, którzy mówią, że wierzą….Jak można w imię religii czy szemranego szeroko pojętego nacjonalizmu wysyłać tysiące ludzi na śmierć…. w imię czego…. Kiedyś byłem też katolikiem nacjonalistą dziś żaden z moich trzech synów nigdy nie pójdzie na rzeź za Jarka Kaczyńskiego, Bronka Komorowskiego czy nie „Dadźbóg” za Macierewicza (nie pamiętam jak ma na imię). W wieku 15 lat marzyłem, żeby umrzeć za „Ojczyznę” choć nie wiedziałem dlaczego. Gdy mam 42 lata wiem , że język i przywiązanie terytorialne nie ma znaczenia liczy się obrona kultury i obyczaju w całej Europie… bo jest coraz gorzej… Europę zalewa radykalizm religijny tępiący wolność słowa i otwartość umysłu na naukę i postęp…a mamy 21 wiek.

    Polubienie

  15. 73. W kwestii początków… • autor: Rex Vandalorum (Adrian Leszczyński)2015-05-09 18:03:34
    W kwestii początków Słowian: dosłownie na dniach pojawiło się pierwsze genetyczne odkrycie Y-DNA dokonane przez polskich naukowców z terenu Polski. Brawo! No i niestety nie zaskoczyło mnie. Szkielet wojownika sprzed niemal 4.000 lat (epoka brązu) posiada haplogrupę R1a1a. Szkielet pochodzi z Rogalina nieopodal Hrubieszowa (woj. lubelskie). To już trzeci w tym roku dowód przemawiający za autochtonizmem Słowian na ziemiach polskich i niemieckich. Dwa inne odkryli w tym roku badacze niemieccy na swoim terenie (-> Halberstadt i Espestedt). Dodając do tego dwa poprzednie odkrycia niemieckie (-> Eulau i Liechtensteinhöhe) to kolejne „ziarenka”, które doprowadzą do zmiany oficjalnej zakłamanej historii ziem słowiańskich. Biedny Kossina w grobie się przewraca 🙂 , a jego polscy zwolennicy (m.in. profesory i doktory z uniwersytetów) dostają szału 🙂 Jest pięknie, a będzie jeszcze piękniej 🙂 !
    Oto link: http://polishgenes.blogspot.com/2015/05/r1a1a-from-early-bronze-age-warrior.html
    A oto artykuł o wcześniejszych badaniach antropologicznych tego wojownika: http://archeowiesci.pl/2015/01/24/oto-twarz-wojownika-z-rogalina/

    Na koniec polecam bardzo ciekawy artykuł o Germanach i Słowianach. Autor ma bardzo zbliżone poglądy do moich w tej kwestii. Będzie takich poglądów przybywało: „Jak ze Słowian zrobiono Germanów”. http://krysztalowywszechswiat.blogspot.de/2015/04/jak-ze-sowian-zrobiono-germanow.html

    74. Haplogrupa a język • autor: Wojciech Jóźwiak2015-05-09 19:00:21
    No tak, ale mogli mieć haplogrupę R1a1a i mówić jakimś innym językiem, wcale nie proto-słowiańskim. Bardzo prawdopodobne, że epoce brązu inaczej wyglądało „widmo” języków Europy. To, że dzisiaj mamy języki celtyckie, romańskie, germańskie, słowiańskie i bałtyckie, wynika stąd, że tylko przodkowie tych 5 grup językowych przetrwali wielką językową urawniłowkę na zachodzie Państwa Rzymskiego. Wcześniej różnorodność (pod)rodzin językowych była zapewne wielokrotnie większa. O wymarłych podrodzinach trackiej, dacko-myzyjskiej i illiryjskiej COŚ wiemy, wiemy o językach Celtów kontynentalnych i językach nie-rzymskich Italików. A grupy językowe spoza rzymskiego limesu, które nie zostawiły żywych lub zapisanych potomków, przepadły bez wieści. Na mój rozum istniało kontinuum pomiędzy językami (później) słowianskimi, a (później) bałtyckimi, oraz, być może kontinua pomiędzy słowiańskim a wenetyjskim oraz pomiędzy słowiańskim a germańskim. Więc z tych R1a1a bym sie aż tak bardzo nie cieszył 🙂
    [foto]

    75. Wojtku, piszesz rzeczy,… • autor: Rex Vandalorum (Adrian Leszczyński)2015-05-09 19:33:57
    Wojtku, piszesz rzeczy, w których zdajesz się zaprzeczać sam sobie. Vide Twój artykuł: Genetyczna granica Słowian i Germanów, w którym dajesz do zrozumienia, że istnieje wyraźna granica między Polską, a Niemcami w kwestii zarówno genetycznej, jak i (co oczywiste) językowej. Poza tym, to że ludność R1a jest historycznie związana z językami IE, z których później wyrosły języki słowiańskie raczej nie ma już dziś wątpliwości. Języki te (co także oczywiste) są blisko spokrewnione z j. IE aryjskimi z Azji. W ostatnich latach wyszło na jaw, że również genetycznie azjatyccy potomkowie Aryjczyków mówiących językami blisko spokrewnionymi z j. słowiańskimi posiadają haplogrupę R1a. Zbieg okoliczności jest tu wykluczony i niemożliwy. I właśnie choćby z tego powodu można śmiało łączyć ludność o haplogrupie R1a z j. słowiańskimi w Europie i z bliskimi im językami aryjskimi w Azji. Dlatego opowiadanie o tym, że R1a w Azji mówili kiedyś j. aryjskimi, a R1a w Europie jakimiś wymyślonymi sobie j. wenetyjskimi, celtyckimi czy germańskimi, a potem nagle masowo przeszli do j. słowiańskich – blisko pokrewnych aryjskim, jest nielogiczne. Wystarczy też spojrzeć na słowiańskich Łużyczan w Niemczech. Nie dość, że są w większości R1a (bardziej niż Polacy, bo w przeciwieństwie do Polaków nie asymilowali innych nacji) to do dziś mówią j. słowiańskim. I tymi dwoma aspektami (językiem i haplogrupą) różnią się od większości Niemców. Mógłbym na ten temat napisać jeszcze sporo, ale będzie na to jeszcze czas.
    Ostatni argument abstrahuje od języków: niech będzie, że nie wiadomo jakim językiem mówił wojownik z Rogalina czy ludność z Eulau, Esperstedt itd. Jednakże ich haplogrupa wskazuje na biologiczną kontynuację zamieszkania ziem polskich i wschodnioniemieckich od czasów epoki brązu, poprzez starożytność po średniowiecze (w przypadku Niemiec) i po czasy współczesne (w przypadku Polski). Zatem koncepcje Kossiny, Godłowskiego i allochtonistów o rzekomo masowym fizycznym napływie nowej ludności na ziemie polskie i wschodnioniemieckie to bajki fantastów. XIX-wieczny archaiczny, zabobonny, nienaukowy allochtonizm umiera na naszych oczach. Dzieje się to dzięki nowoczesnym metodom badawczym, których nie wszyscy rozumieją lub z racji totalnej porażki (aby nie rzec – kompromitacji) swojej osoby, zrozumieć nie chcą.

    Polubienie

  16. 76. Wtrącenie na temat języka. • autor: marcusuranicus2015-05-10 18:16:29
    Nie wiem , czy ktoś z Państwa miał okazję słyszeć brzmienie języka hinduskiego w oryginale. Gdy pierwszy raz go usłyszałem, byłem niezmiernie zaskoczony. Nie znam żadnego innego języka, który tak bardzo by mi przypominał język polski w zakresie użycia w nim licznych głosek typu „ś”, „ć” „dź”, a potrafię rozróżnić wiele języków po brzmieniu.. Żaden z pobocznych języków słowiańskich w takim stopniu tego nie posiada. Zbieg okoliczności? Czy raczej pokrewieństwo językowo-genetyczne , które przetrwało tysiące lat rozstania.
    [foto]

    77. ś ć dź • autor: Wojciech Jóźwiak2015-05-10 21:37:08
    „ś”, „ź”, „ć”, „dź” w j. polskim są niedawnymi innowacjami. Nie ma ich w pokrewnym czeskim ani słowackim. Nie było we wspólnym „ogólnosłowiańskim” z ok. 800 r. ne.
    A jeśli chodzi o podobieństwo brzmienia, „na ucho”, to perski (farsi) wydaje mi się bardziej „słowiański” w brzmieniu niż hindi. W hindi słychać „przesunięcie” w kierunku brzmienia (stylu wymowy) „ptasich”, „ćwierkających” języków drawidyjskich, które od paru tysiącleci są sąsiadami i substratem dla indoeuropejskich j. indyjskich.
    [foto]

    78. Co za różnica… • autor: Rex Vandalorum (Adrian Leszczyński)2015-05-11 02:32:49
    Co za różnica czy polski jest bardziej podobny do j. hindi czy do perskiego? Wszakże wszystkie te trzy języki są ze sobą spokrewnione, a ludy nimi władające posiadają głównie haplogrupę R1a. Zatem są pokrewne sobie zarówno językowo, jak i genetycznie. Zatem – dawne ludy o haplogrupie R1a musiały mówić językami zbliżonymi do j. perskiego, hindi czy słowiańskich. Tym samym nie mogły mówić językami buszmeńskimi, zuluskimi, wenetyjskimi (a w ogóle co to za język?? 🙂 ) czy masjańskimi, jak do niedawna twierdzili (i nadal próbują nieudolnie twierdzić) allochtonistyczne, wymierające dinozaury. Wszyscy R1a mówili pierwotnie językami satemowymi IE. W Europie wykształciły się z nich j. słowiańskie, a w Azji języki aryjskie, a następnie j. z grupy perskiej czy indyjskiej (w tym hindi). Co do „ogólnosłowiańskiego” z 800 r. to nie ma absolutnie żadnych dowodów, że taki język wówczas istniał. Uważam, że j. słowiańskie już wtedy były zróżnicowane między sobą, choć w dużej mierze wzajemnie nadal dość zrozumiałe. Nie jestem także pewien, że „ś”, „ź”, „ć”, „dź” są tzw. niedawnymi innowacjami. To jedna z koncepcji oparta na tym, że jeszcze w VI w. j. słowiański był mega-jednolity. W świetle nowoczesnych badań, które nieznane były ówczesnym językoznawcom język ten nie miał prawa być jednolity, a Słowianie nie byli jednolitą, małą społecznością. Zatem te językowe poglądy są mało prawdopodobne. To samo tyczy się wręcz zabawnych poglądów nt. jerów i rzekomych słów „sutrawa” czy „medu”. Są to archaiczne poglądy dopasowane do skompromitowanej ideologii o „prypeckich Słowianach”, którzy rzekomo dopiero od VI w. zaczęli swą podróż po Europie i wtedy mieli zacząć się dzielić. Jest to ideologia językowa (a nie nauka) dopasowana do kossinowo-hitlerowskich dyrdymałów. Ideologia ta świadczy tylko o tragicznie niskim poziomie tego infantylnego „językoznawstwa”, na które powołuje się m.in. pewien bezrobotny samozwańczy „profesor” z małopolskiej prowincji. Niski poziom polskiej nauki jest tak żenujący, że aż mi go żal. Zresztą: na trzy tegoroczne odkrycia nowoczesnej nauki (Halberstadt, Esperstedt, Rogalin), wszystkie trzy wspierają autochtoniczną teorię pochodzenia Słowian. Allochtonizm kona… 🙂 Kona i za jakiś czas skona ostatecznie 🙂 I cieszy mnie to bardzo! 🙂 Będę to na bieżąco wypominał moim oponentom, zwłaszcza mojemu ulubieńcowi z małopolskiej prowincji 🙂 Z pozdrowieniami dla Cherusków – narodowych bohaterów niemieckich o imionach Sigimer, Inguiomer i Ariomer. Z pozdrowieniami dla „niemieckich” Wandalów o imionach Wisimar, Goidisklos, Mecislaus, Wisislaus, Lubin, Svimir, Svered, Svintiliuba, Gawin, Duda.
    [foto]

    79. Piotr Wojnar • autor: Piotr Wojnar2015-05-11 20:19:28
    Przychylam się do teorii Pana Wojciecha…. wszystkie słowa mające od dawna znaczenie w kulturze Słowian są niezmienne… lecz tylko język polski nie wiadomo dlaczego odskoczył…. to słynne G wymieniane na H…. nie wiem skąd to się wzięło. logiczne jest dla mnie nazywanie Niemców…. od sposobu wymawiania ich języka jak u osoby z „uciętym językiem albo wadą podniebienia… tak jak Rzymianie śmiali się z barbarzyńców ze mówią „bara, bara, bara” tak Słowianie zachodni i Południowi mówią na naszych sąsiadów Niemcy…. Rosjanie ( Słowianie Wschodni-nabyli wyraz Germania w późniejszym czasie bo kontaktu bezposredniego z nimi pewno nie mieli) mówią Germańcy…. Wszyscy nasi sąsiedzi używają słów dom, ryba, most, bór, mama, tata, rodzina…. tylko na góry mówią hory, na gorzałka horałką czy na głód hłod… słynny ukraiński Hołodomor… Słowacy tak samo, Czesi też na Pragę Praha a na Bogdana Bohdan….od słowa Bóg… Boh. W Srebołużycach występuje natomiast „Ł”… mówi się, że Saksończycy z Drezna to naziści i ksenofobowie… a premierem ich rządu w Parlamencie Saksońskim Jest Stanisław Tilich…. Serbołużyczanin z CDU od 16 lat sprawuje tą funkcję…. Czy aby nie przesadzają media (czytaj GW) z tym rasizmem…? We wczesnym średniowieczu nazwać kogoś Niemcem bo gada jak nienowa….. świadczy o niesamowitej pogardzie dla tego języka…. W czasach w których tylko mega sprawny bezlitosny zbój mógł zostać Zbieraczem haraczy z terytorium całego plemienia a żaden choćby najmniej ułomny nie miał szans zostać kimkolwiek liczącym się w społeczeństwie (o niemowie nawet nie wspominając….) ktoś nazwał inny naród Niemcami… skala poniżenia jest przerażająca. I jeszcze jedno…. kilometr od miejsca w którym mieszkam (mówię o Opolu) w okresie międzywojennym niemieccy naukowcy odkryli….(tak prawdę mówiąc chłop kopiąc rów pod fundamenty stodoły)tzw. „Grób Księcia Wandali”…. rozpisywali się naziole, że to pochówek dostojnika świadczący o germańskich korzeniach tego miejsca….ble, ble, ble….. I wszystko byłoby jasne gdyby nie fakt, że Wandalowie chowani byli w pochówkach ciałopalnych a nie szkieletowych…. więc kim był przywódca Wandali …? Nie byle jaki przywódca….
    http://opole.fotopolska.eu/Opole/b81547,Grob_ksiazecy.html
    Pozdrawiam

    80. Etymologiae • autor: radek2015-05-12 15:17:15
    To odnosnie germansko-jezycznych German 🙂

    „The Germanic (Germanicus) nations are so called because they are immense (immanis) in body, and they are savage (immanis) tribes hardened by very severe cold. They took their behavior from that same severity of climate – fiercely courageous and ever indomitable, living by raiding and hunting. There are many tribes of Germani, varied in their weaponry, differing in the color of their clothes, of mutually incomprehensible languages, and with uncertain etymologies of their names – such as the Tolosates, the Amsivari, the Quadi, the Tuungri, the Marcomanni, the Bruteri, the Chamavi, the Blangiani, the Tubantes. The monstrosity of their barbarism gives a fearsome quality even to their names.”

    Etymologiae (ca. 615-630s), Isidore of Seville

    ———————————————–

    „Szkielet wojownika sprzed niemal 4.000 lat (epoka brązu) posiada haplogrupę R1a1a. Szkielet pochodzi z Rogalina nieopodal Hrubieszowa (woj. lubelskie). To już trzeci w tym roku dowód przemawiający za autochtonizmem Słowian na ziemiach polskich i niemieckich. Dwa inne odkryli w tym roku badacze niemieccy na swoim terenie (-> Halberstadt i Espestedt). Dodając do tego dwa poprzednie odkrycia niemieckie (-> Eulau i Liechtensteinhöhe) to kolejne „ziarenka”, które doprowadzą do zmiany oficjalnej zakłamanej historii ziem słowiańskich.”

    Zgadzam sie w pelni, Panie Adrianie 🙂
    [foto]

    81. re: Etymologiae • autor: Rex Vandalorum (Adrian Leszczyński)2015-05-12 21:23:43
    Cytat zamieszczony przez Radka to kolejne „ziarenko” udowadniające moją tezę zawartą w artykule „Germania i Germanie – pojęcia dawne i współczesne”. Dużo do myślenia dają podkreślone i pogrubione słowa w komentarzu nr 80.
    I dziękuję Ci Radku, że się ze mną zgadzasz w kwestii Rogalina, R1a i zakłamanej historii ziem słowiańskich. Zbyt wiele jest już „ziarenek”, które nakazują całkiem inne spojrzenie na tę część historii i jej zmianę. My jesteśmy dopiero na początku tej zmiany.

    Polubienie

  17. No to zaczęło się, pranie umysłów przed rzekomą rocznicą tzw. chrztu tzw. Polski. Nie mogę tego czytać bez pogardy i brzydkich słów, cisnących się na usta… Banda obrzezanych i ogłupiałych łbów… co to utraciła umiejętność myślenia… Tym czarnym bydlakom to się nawet nie dziwię… ale jak pomyślę, co oni zrobili ze Słowianami i Naszą Tradycją i Dziejami, to sobie myślę, że może czas przejść na tzw. islam i zacząć czcić Leha Ogromnego… i zanieść im srogie kęsim. Obiecuję, że ode mnie dostaną tyle ile dam radę im nawsadzać kopów, na co zasługują z nawiązką…

    http://www.kresy.pl/wydarzenia,spoleczenstwo?zobacz/bez-chrztu-nie-byloby-polski-na-jasnej-gorze-zainaugurowano-obchody-1050-lecia-chrztu-polski#top

    Bez chrztu nie byłoby Polski. Na Jasnej Górze zainaugurowano obchody 1050-lecia chrztu Polski

    Dodane przez wachmistrz_Soroka Opublikowano: Niedziela, 29 listopada 2015 o godz. 17:05:39

    W najważniejszym polskim sanktuarium zainaugurowano obchodu 1050-lecia chrztu Polski.

    „Przyjęcie chrześcijaństwa pozwoliło młodemu państwu polskiemu wyjść z kryzysu połowy lat 60-tych X wieku i przyłączyć się do zupełnie odmiennej strefy kulturowej i cywilizacyjnej. Piśmiennictwo, architektura murowana, sztuka sakralna, nowy sposób zarządzania państwem, to były nowe elementy, które całkowicie odmieniły kraj Polan. Polska mogła od tego momentu w całej pełni korzystać z wcześniejszego ponad tysiąc siedemset letniego dziedzictwa kultury antycznej, a także z osiągnięć cywilizacyjnych europejskiej kultury chrześcijańskiej ostatnich 900-set lat, w tym z dziedzictwa renesansu karolińskiego” – mówił w homilii na Jasnej Górze abp Stanisław Gądecki przewodniczący Episkopatu Polski.

    Hierarcha przypomniał też o wyjątkowej roli Kościoła w budowaniu państwa polskiego.

    „Od momentu przyjęcia chrztu Kościół stał się jednym z najważniejszych fundamentów państwa polskiego. Struktury państwowe i kościelne wzajemnie się przenikały, co umacniało młode państwo. Pierwsze biskupstwo polskie w Poznaniu powstałe w 968 roku objęło swoim zasięgiem całe ówczesne państwo Polan, będące zlepkiem różnorodnych terytoriów plemiennych. Po poszerzeniu władztwa Mieszka I i jego syna Bolesława Chrobrego, struktura terytorialna państwa otrzymała nową organizację kościelną w postaci arcybiskupstwa gnieźnieńskiego (1000 r.), które za pośrednictwem podległych mu biskupstw: krakowskiego, wrocławskiego, kołobrzeskiego i poznańskiego, spajało państwo polskie w jedną całość” – przypomniał abp Gądecki.

    Hierarcha zwrócił też uwagę na próby usunięcia z naszej kultury chrześcijaństwa.

    „Niepokojącą oznaką tego jest między innymi wewnętrzna pustka dręcząca wielu ludzi i utrata sensu życia. Jednym z wyrazów i owoców tej egzystencjalnej udręki jest zwłaszcza dramatyczny spadek liczby urodzeń, zmniejszenie liczby powołań do kapłaństwa i życia konsekrowanego, trudności w podejmowaniu definitywnych wyborów życiowych – jeśli nie wprost rezygnacja – również w małżeństwie” – mówił przewodniczący KEP.

    Dlatego też o chrzcie trzeba przypominać.

    „W takiej sytuacji potrzeba odkryć na nowo dar chrztu. Trzeba – podobnie jak 1050 lat temu – na serio wyznać i głosić na nowo prawdę o Chrystusie, jedynym pośredniku między Bogiem a ludźmi i jedynym Odkupicielu świata. Trzeba nieustannie otwierać się z ufnością na Chrystusa i pozwalać Mu, aby nas odnawiał” – podsumował Przewodniczący Konferencji Episkopatu Polski.

    Narodowe obchody 1050. rocznicy chrztu Polski potrwają do listopada 2016 roku. W ramach jubileuszu 3 maja 2016 r. na Jasnej Górze zostanie ponowiony Akt oddania Polski Matce Bożej. Centralne uroczystości odbędą się od 14 do 16 kwietnia 2016 r. w Gnieźnie i Poznaniu.

    niedziela.pl/PAP/KRESY.PL

    Polubienie

  18. !!!UWAGA!!! PRZESTRZEGAM PRZED TĄ PUSTYNNĄ USTAWKĄ!!!

    http://forum.jawia.pl/thread-94.html
    WIELKI ZLOT SŁOWIAN 25 – 29 maja Ostrów Lednicki

    http://forum.jawia.pl/thread-94-post-188.html#pid188

    To jakiś qfa żart? Czy ja wyglądam na jakiegoś obrzezanego pustynnego volksdeutcha?!! Co to qfa jest?!!

    To może urządźmy sobie porno imprezkę w Ałszfic z potomkami tych wszystkich zbrodniarzy, z okazji kolejnej rocznicy mordowania Naszych Słowiańskich Przodków… To dokładnie ten sam ryt i styl!!! Oby wam się pustynni matacze to qfa nie udało!!! Ja pierdole, ale obżydliwe szmaciarstwo!!! Jak trzeba mieć nasrane do obżezanego łba, żeby chcieć zrobić coś takiego?!! Niech was Piorun z jasnego nieba jebnie i spali!!! 😦

    Nie wiem, o jakich „naszych przodkach” piszesz, ale od Naszych Słowiańskich Przodków, ci wara!!! 😦 Ale wkurwiłaś mnie… 😦

    Obsmaruję cię wszędzie gdzie tylko mogę!!! Nie daruję ci tego!!! Nigdy!!! U mnie masz przejebane, ty i wszyscy ci, którzy pójdą za tobą na tę pustynną zdradziecką ustawkę!!!

    W IMIENIU NASZEJ SŁOWIAŃSKIEJ TRADYCJI I NASZYCH SŁOWIAŃSKICH PRZODKÓW, ZWYCZAJNIE WAS PUSTYNNI ZDRAJCY PRZEKLINAM!!!

    LUDZIE PRZEKAŻCIE WICI O TYM PRZEKRĘCIE GDZIE TYLKO DA SIĘ, ŻEBY WSZYSCY WIEDZIELI O CO W TYM GÓWNIE BIEGA!!!

    http://forum.jawia.pl/thread-94-post-189.html#pid189

    Wielki Zlot Słowian

    Tom Sawyer21 hours ago
    64.Od Krakusa do Mieszka I. Królowie Polski w Imperium Lechitów.-Starożytni Polacy.Poczet Królów

    http://www.scenapobiedziska.pl/wielki-zl…-2016.html

    Ależ to co robicie jest obżydliwe!!! 😦 Jak można być tak odmóżdżonym niewolnikiem i czcić tych bydlaków, którzy wymordowali waszych Przodków i prawie zniszczyli Naszą Prastarą Słowiańską Tradycję!!! Słowianie z obżezanymi korzeniami, dumni ze zdrady… Nie chcę nawet tu pisać więcej, bo sam siebie jeszcze będą musiał tu przywołać do porządku…

    To jest tak, jakby zrobić sobie ognisko w krematorium… i smażyć tam koSSzerne kiełbaski… tylko mi tu nie piszcie, że nie kumacie o co chodzi… 😦

    WSTRĘTNE TO I PODSTĘPNE!!! GOEBBELS BYŁBY Z WAS DUMNY!!! HAŃBA WAM I WASZYM PODŁYM PRZECIW-SŁOWIAŃSKIM DZIAŁANIOM!!!

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s