209 Wyzwolenie, czy obrona Lwowa w tzw. 1918r… tylko przed kim, czy przeciw tzw. żydowskim i ukraińskim krwawym siepaczom, czy… haniebna polska napaść na przyjaciół?


OBRONA LWOWA ОБОРОНА ЛЬВОВА


FORTECA – ORLĄTKO

bzynio bzynio 1 rok temu
Od najmłodszych lat wiedzieli co w życiu jest ważne. Piękna Pieśń Patriotyczna. Chwała Orlętom, Chwała Wielkiej Polsce !!!


Orlęta Lwowskie

TheAlderamin 5 lat temu w odpowiedzi na komentarz, którego autorem jest koshovey
@koshovey „Od IX w. pomiędzy Górą Zamkową a Pełtwią istniało osadnictwo Lędzian, w X w. powstała osada Lędzian na Górze Zamkowej[1]. Istnienie osady potwierdzono w 1977 r. kiedy podczas badań odkryto, że cerkiew św. Mikołaja wybudowano na wcześniej funkcjonującym cmentarzysku[2]. W 981 r. teren Grodów Czerwieńskich został zajęty przez Włodzimierza I i dostał się pod panowanie Rusi Kijowskiej”. więc chyba synek racji nie masz!

TheAlderamin 5 lat temu w odpowiedzi na komentarz, którego autorem jest Ukrcossack
@Ukrcossack Lędzianie byli też zwani Lachami co po waszemu oznacza chyba Polaków no nie ? i chce ci powiedzieć że byli oni 100% Polakami

kazama333 6 lat temu w odpowiedzi na komentarz, którego autorem jest 1LV456
Lwów założył Rurykowicz(rusin) co bynajmniej nie oznacza wcale ukraińca. Bo wczesne zalążki tego sztucznego narodu powstały w pod koniec XIX wieku. Naród ruski w znacznej części się spolonizował, a więc i jego dorobek włączył się do narodu polskiego. Warto też zaznaczyć, że Lwów w obecnym kształcie jest wynikiem lokacji przez Kazimierza Wielkiego. A cały jego dorobek kulturalny, architektura i lata świetności zawdzięcza koronie Polskiej.

Założę się, że w tzw. „wolnych mediach ukraińskich czy też żydowskich” (co w sumie wychodzi na to samo), te same wydarzenia z Lwowa z tzw. 1918r, zostały opisane raczej jako ta druga możliwość… Jak było nie wiem… bo mnie tam nie było… ale sądząc po wyrazie artykułu zacytowanego w całości poniżej… hm… no to te „wolne ukraińskie czy też żydowskie media”, a za nimi wszyscy inni, którzy podzielają podobny pogląd… no to niestety, ale na prawdomównych i bez winy, no to nijak nie wyglądają… oj nie… No chyba, że ktoś tam ma inne zdanie… ale to jest tego kogoś problem…

No to jak tam, czy tzw. żydzi i Ukraińcy i różni wielbiciele zbrodniarzy banderowców, ounowców i innych? Czy jesteście już gotowi, żeby zmierzyć się, tym razem z waszą własną zbrodniczą spuścizną?

Jeśli nie… no cóż… chyba tym gorzej dla was…


Żołnierze i mieszkańcy Lwowa na rynku w listopadzie 1918 roku (fot. NAC / )

~Kruk 51 2015-11-11 (13:47)
Mój ociec bronił Lwowa mając 14 lat ! Mam po dziś dzień oryginał dyplomu obrony Lwowa nadany imiennie ! Czy ktoś ma taką pamiątkę ? Nareszcie można mówić głośno o tych wydarzeniach ! Dla czego to jest takie ważne ? Bo awanturnictwo Ukraińsko żydowskie daje znowu znać ! Tam zaś toczą się walki. Brat zabija brata , banderowcy z żydami pospołu walczą o niby wolną Ukrainę a w rzeczywistości chodzi o stworzenie żydowskiej Ukrainy z czasów zaboru Rosyjskiego. I do naszych stron zmierzają banderowcy. Marzy im się Ukraina po Przemyśl i Tarnów. Naiwniacy Ukraińcy myślą o wolności pod rządami Żydów. Ale naiwnymi są też Żydzi ! Myślą że Ukraińcy ich nie wyrżną ! Zobaczymy co pokaże czas !

~Lwowiak 2015-11-11 (15:20)
Orlęta Lwowskie cześć i chwała im , pamiętamy i nie zapomnimy o mordzie na polakach

~lok (09:37)
no…dzieci na wojnie ? Kontrowersyjne conajmniej..

~Ala (10:45)
Tak jest. Wstyd , ze dzieci braly udzial w walkach. To chore. A szczegolnie, ze tym sie chwalimy. Bezdomne dzieci w II RP.

~!!!! (10:17)
„Wrażenie było takie, że Ukraińcy pastwili się przed śmiercią nad jeńcami – to nie opis zbrodni ukraińskich nacjonalistów na Wołyniu w 1943 r., ale we Lwowie w 1918 r. 14 listopada do podmiejskiego Zamarstynowa wkroczyło wojsko ukraińskie. Według zeznań świadków, zostali entuzjastycznie przywitani przez tutejszych Żydów. Ukraińscy żołnierze wzięli do niewoli 15 polskich jeńców i cywilów, po czym bestialsko ich zamordowali. W zbrodni mieli im asystować również żydowscy milicjanci.” Wniosek zyd i ukrainiec to najwięksi wrogowie Polski !!!

~jotka:na_pohybel_banderze! 2015-11-11 (18:06)
Dwa miłujące od zawsze Polaków nacje to Żydzi i Ukraińcy…

~kk 2015-11-11 (19:15)
Dla tego od kiedy żyję pamiętam wyzwisko ty Ukraińcu , określającą ludzi zawziętych , bandytów

~Vigo 2015-11-11 (17:50)
czyli, krotko mowiac-bandziory.

~wiesscar 2015-11-11 (16:49)
Kuchciński z Przemysla jest jak czytałem proukrainski. Ma być marszałkiem Sejmu. Chodzi o to ze Ukraińcy sa okrutni bo długo byli pod panowaniem Turków.

~tt 2015-11-11 (21:07)
Nawet nie ma co pisać swoich komentarzy tutaj czy na onecie lub nie daj Boże na gazeta. Te portale są żydowsko -niemieckie i usuwają komentarze lub możesz pisać trzy razy to samo a i tak nie pojawi się. Dajcie sobie spokój z pisaniem. Olać ich portale.

http://historia.wp.pl/kat,1038463,title,Dzieci-ulicy-bronily-Lwowa,wid,17966649,wiadomosc.html?ticaid=115ee2&_ticrsn=3

„Dzieci ulicy” broniły Lwowa

97 lat temu na lwowskich ulicach trwał zacięty bój Polaków z Ukraińcami. Wśród polskich ochotników przeważali młodzi ludzie, a wielu z nich było słynnymi lwowskimi łobuzami, „dziećmi ulicy” – batiarami. W walce brakowało im wojskowej dyscypliny, zdarzało im się grabić ludność cywilną i zabić w odwecie jeńców ukraińskich, ale to oni pod dowództwem „kmicicowych” dowódców obronili Lwów!

„Śp. Drozd miał na plecach kilka kłutych ran bagnetem, ręce obie przebite bagnetem w dłoniach na wylot, trzy rany postrzałowe w brzuch, całą prawą stronę twarzy miał strzaskaną uderzeniem jakiegoś ciężkiego przedmiotu. Drugi trup był to chłopak około 17-18 letni, miał ręce w tyle związane zwykłym drutem, nie kolczastym, obsiniaczony okrutnie i widocznie bardzo zbity, był zapewne żywcem rzucony do grobu, gdyż w jamie dookoła jego głowy było wielkie miejsce wgniecione, że dusząc się poruszał głową. Twarz była cała sina jak u ludzi umarłych z uduszenia. Trzeci trup miał oczy pokrojone bagnetem, czwarty miał całą twarz rozbitą na miazgę i obwiązaną białą chustką, inny jeszcze miał oczy wystrzelone. Wrażenie było takie, że Ukraińcy pastwili się przed śmiercią nad jeńcami” – to nie opis zbrodni ukraińskich nacjonalistów na Wołyniu w 1943 r., ale we Lwowie w 1918 r. 14 listopada do podmiejskiego Zamarstynowa wkroczyło wojsko ukraińskie. Według zeznań świadków, zostali entuzjastycznie przywitani przez tutejszych Żydów. Ukraińscy żołnierze wzięli do niewoli 15 polskich jeńców i cywilów, po czym bestialsko ich zamordowali. W zbrodni mieli im asystować również żydowscy milicjanci. Zamarstynów odbił polski oddział pod dowództwem ppor. Wilhelma Starcka, złożony z tutejszych batiarów. Podczas ataku wzięto do niewoli kilku żołnierzy ukraińskich, których ppor. Starck rozkazał powiesić, w odwecie za bestialski mord na Polakach.

Opanować chaos

Lwów w 1910 r. zamieszkiwało 206 tysięcy ludzi. Ponad 105 tys. tworzyło polską społeczność, 57 tys. żydowską, a 39 tys. ukraińską. Polacy nadawali ton życiu miasta i decydowali o jego charakterze. 1 listopada Ukraińcy rozpoczęli działania zbrojne i zajęli Lwów. Z powodu upadku monarchii austro-węgierskiej w mieście panował totalny chaos. Przez miasto przewalały się tysiące byłych żołnierzy austriackich z bronią, którzy wracali do domu. Dodatkowo tuż przed oddaniem władzy Austriacy wypuścili z więzień kilkuset kryminalistów, a wśród nich byli również legendarni lwowscy batiarzy. Po mieście grasowały bandy przestępców. Ciężko było odróżnić żołnierza od szabrownika. Miasto stało się bardzo niebezpiecznym miejscem. Chaos został spotęgowany ukraińskim zamachem. Nieprzygotowani Polacy rozpoczęli organizowanie obrony. Ich trzonem zostały konspiracyjne organizacje wojskowe, które utworzyły Naczelną Komendę Wojska Polskiego pod dowództwem kapitana Czesława Mączyńskiego. W cieniu walk znajdowała się ludność żydowska, która ogłosiła neutralność. Ich bezpieczeństwa strzegła Milicja Żydowska.

W pierwszych dniach po zajęciu miasta przez Ukraińców zaczęły powstawać – jak grzyby po deszczu – formujące się spontanicznie polskie oddziały organizowane przez rzutkich i samodzielnych dowódców. Garnęła się do nich głównie uniesiona patriotycznym zrywem młodzież. Brano każdego kto miał sprawne ręce i mógł trzymać karabin. Broń wydawano wszystkim, którzy się po nią zgłaszali. W polskie szeregi trafił również przestępczy element, gdyż brakowało chętnych do walki. Oddziały były w większości nieprzeszkolone i panowała w nich słaba dyscyplina. Polska komenda próbowała temu zaradzić, ale ze względu na ich ochotniczy charakter było to niemożliwe i do końca walk w mieście nie udało się tego zmienić.

Niegrzeczne chłopaki lwowskiej ulicy

Oblicze walk miejskich we Lwowie kształtował, jak wspominał jeden z uczestników, niepohamowany temperament najmłodszego pokolenia uczniów ze szkół wszelakich, poza tym batiarów lwowskich. Batiarzy byli nieodłącznym elementem miejskiego folkloru Lwowa. Wywodzili się z najuboższej ludności lwowskich przedmieść. Wykonywali najgorsze i najsłabiej płatne prace. Wielu z nich było bezrobotnymi, co w konsekwencji powodowało konflikt z prawem. Pomimo tego, batiara odbierano zawsze pozytywnie, niemal pieszczotliwie. W swoich oczach batiarzy byli nieustraszonymi „chojrakami” i „kozakami”, którzy nie bali się nikogo i niczego. Otaczali kultem swoją osobistą wolność. Mieli wspaniałe poczucie humoru i zawsze dobre samopoczucie. Kochali swoje miasto i w jego obronie mogli pójść walczyć przeciwko każdemu wrogowi.

Do grup złożonych głównie z „dzieci ulicy” należały m. in. grupa porucznika Romana Abrahama, która później dostała nazwę „Straceńców”, oddział ppor. Wilhelma Starcka z Zamarstynowa, żołnierze „Czerwonej Gwardii” pod dowództwem por. Jerzego Schwarzenberg-Czernego, czy też ochotnicy ppor. Adolfa Massara. Żołnierze tych oddziałów znali doskonale miasto i podmiejskie zakamarki, lekceważyli niebezpieczeństwa i byli skłonni do brawury. Nie przepadali za wojskowym drylem. Wyspecjalizowali się w prowadzeniu brutalnej partyzantki miejskiej. Wyróżniali się opaskami na ramieniu, które dodawały im aury „elitarności”. Czerwone opaski z napisem „Bema” (nazwa od ulicy, którą bronili) nosili żołnierze „Czerwonej Gwardii”, a oddział „Straceńców” wybrał sobie za swój symbol trupią czaszkę ze skrzyżowanymi piszczelami.

Każda z grup była waleczna, ale szczególną bezwzględnością wobec Ukraińców wyróżniali się żołnierze ppor. Starcka, których nazywano „Kmicicowymi Barankami”. Pisano, że „gdzie kompania Starka uderzy, tam znika opór ukraiński, jak opar”. Po mieście krążyły opinie, że żołnierze ppor. Starcka to „oddział dla Rusinów [Ukraińców] wprost krwiożerczy”.

„Dzieci ulicy” miały jednak drugą twarz – mniej zaszczytną i bohaterską. Pod pozorem walk, lwowscy batiarzy rabowali i łupili co popadnie. Pod pretekstem budowy barykad potrafili wtargnąć do prywatnych mieszkań i okraść doszczętnie mieszkańców. Jednak szczytem wszystkiego, było zajęcie podczas ulicznych walk budynku poczty i zrabowanie z jego sejfu astronomicznej kwoty ok. 45-50 milionów koron! W tym bandyckim napadzie brał udział oddział por. Adolfa Massara. Część pieniędzy odzyskano, jednak na zawsze zniknęło ok. 20-25 milionów koron. Ten kontrast pomiędzy szlachetną i bohaterską postawą a zachowaniem charakterystycznym dla typów spod ciemnej gwiazdy, był znakiem rozpoznawczym lwowskich batiarów.

22 listopada w zabarykadowanym gmachu teatru hr. Skarbka schroniło się kilkudziesięciu funkcjonariuszy Milicji Żydowskiej. Nie chcieli złożyć broni. Lufy swoich karabinów wycelowali w stronę żołnierzy porucznika Abrahama z trupimi czaszkami na ramieniu. Walki o budynek trwały kilka godzin. Polscy obrońcy walczyli bezwzględnie – wiedzieli, że milicjanci uczestniczyli razem z Ukraińcami w mordzie polskich jeńców kilka dni wcześniej na Zamarstynowie. „Straceńcy” w końcu zdławili opór, wpadli do środka i rozbroili milicjantów. Incydent ten stał się początkiem krwawej rozprawy z ludnością dzielnicy żydowskiej we Lwowie. W dniach 22-23 listopada zginęło ok. 50 osób. Podpalono 38 budynków, doszczętnie spłonęły 28 z nich, w tym synagoga. Straty materialne wyceniono na 35-40 milionów koron.

Przyczyny tych zajść były złożone. 20 listopada do miasta przybyła upragniona odsiecz. Ukraińcy obawiając się okrążenia, 21 listopada w nocy opuścili miasto. Nie poinformowali o tym Milicji Żydowskiej. Polacy wkraczający do dzielnicy żydowskiej zostali powitani salwami z karabinów. Sytuacja ta podgrzała napiętą atmosferę między obiema stronami. Wcześniej dochodziło do licznych incydentów między nimi, gdyż Milicja Żydowska bojowo wspierała Ukraińców. Podjudzeni polscy żołnierze przystąpili do bezwzględnej walki. W międzyczasie do zamieszek dołączyły się różne grupy bandyckie, które rozpoczęły grabież i mordy na ludności cywilnej. Oddziały polskie 22 listopada zajęły całe miasto. Jeszcze tego samego dnia wydano rozkaz o powołaniu Straży Bezpieczeństwa, która miała pilnować porządku i dyscypliny w mieście. Było już jednak za późno. Sytuacja wymknęła się spod kontroli. Rozruchy od razu potępił rząd Rzeczypospolitej.

Wprowadzenie pod koniec dnia 23 listopada rozkazu o sądach polowych powstrzymało pogrom i przywróciło porządek. Władze natychmiast wszczęły śledztwo. Powołano Nadzwyczajną Rządową Komisję Śledczą, która miała zbadać te wydarzenia i przedstawić raport polskiemu rządowi. Komisja wyjaśniła i wykryła wielu sprawców. Śledczy doszli do wniosku, że zadecydowały następujące przyczyny, o których pisze Leszek Kania: „gdy tylko zawierucha wojenna, rewolucja czy klęska naturalna chociażby przejściowo eliminuje parasol ochronny służb policyjnych, wówczas biedota i ludzie marginesu korzystają z każdej nadarzającej się okazji, aby wzbogacić się kosztem bogatszych od siebie. Każdy pretekst będzie wtedy wygodnym uzasadnieniem popełnienia niegodziwości, zbrodni i aktów przemocy”. Należy dodać, że w zajściach z pewnością czynny udział wzięli lwowscy batiarzy, zarówno jako żołnierze polskich oddziałów, jak i członkowie band rabunkowych.

Rozwiązanie problemu

Po zakończeniu walk w mieście rozpoczęto reorganizację oddziałów obrony, które utworzyły tzw. „Brygadę Lwowską”. Największy problem był z usunięciem z szeregów uczniów i batiarów lwowskich. Uczniów załatwiono w bardzo prosty sposób – zmuszono ich do powrotu do szkolnych ław. Natomiast batiarów spacyfikowało to, czego najbardziej nienawidzili – dyscyplina. Wojskowy dryl zmusił ich do opuszczenia szeregów. Dodatkowo rozpoczęły działać sądy polowe, które powstrzymały bezprawne łupienie ludności cywilnej.

Zakończę słowami dowódcy Powstania Wielkopolskiego, generała Józefa Dowbor-Muśnickiego, który Obronę Lwowa skwitował następująco: „Ku wstydowi dorosłych, dzieci broniły Lwowa”. Wypadałoby dodać – „dzieci ulicy”.

Podczas pisania korzystałem m.in. z książki Leszka Kani „W cieniu Orląt Lwowskich”, oraz zbioru relacji „Obrona Lwowa” t.1.

Mateusz Staroń dla Wirtualnej Polski

~Arnold 2015-11-11 (16:18)
Apel do nowego rządu RP o uznanie UPA organizacją zbrodniczą na równi z NKWD i Gestapo

~on 2015-11-11 (18:20)
jak możesz porównywać NKWD z bestiami z upa?

~icek 2015-11-11 (20:53)
Stary i nowy nirząd bardziej dba o własne interesy na Ukrainie, niż o pamięć o polskich bohaterach. Przypomnij sobie kto z nibypolskich polityków przemawiał na banderowskim Majdanie w otoczeniu czarno-czerwonych flag.

~!!!! (10:18)
Wrażenie było takie, że Ukraińcy pastwili się przed śmiercią nad jeńcami” – to nie opis zbrodni ukraińskich nacjonalistów na Wołyniu w 1943 r., ale we Lwowie w 1918 r. 14 listopada do podmiejskiego Zamarstynowa wkroczyło wojsko ukraińskie. Według zeznań świadków, zostali entuzjastycznie przywitani przez tutejszych Żydów. Ukraińscy żołnierze wzięli do niewoli 15 polskich jeńców i cywilów, po czym bestialsko ich zamordowali. W zbrodni mieli im asystować również żydowscy milicjanci. Wniosek, zyd i ukrainiec to najwięksi wrogowie Polski

~Ja 2015-11-11 (17:21)
A teraz nasi politycy za to co robiła młodzież polska we Lwowie wchodzi ukraińcom w du…….!!!!bez mydełka !!!!

~!!!! (10:20)
nie nasi tylko zydowscy i ukrainscy

~Herodot 2015-11-11 (17:27)
Żydzi razem z Ukrainy przeciwko Polakom. Zwracam uwagę że większość tzw. Obecnych Elit w Polsce pochodzenia żydowskiego to żydzi ukraińscy. To wyjaśnia ich miłość do Polski.

~qaa 2015-11-11 (17:49)
fakt i proponują patrzeć się w lustro ale sami boją się w nie spojrzeć….

~alex 2015-11-11 (18:49)
Fakt. Najlepszy dowód – prawnuk rabina Kalksteina z Odessy.

~jurcio 2015-11-11 (13:47)
Bronili chłopcy Lwowa , a i tak okupanci ruscy ukradli go Polsce !!! Lwów i Kijów powinny należeć do Polski !!!!!!!!!!

~konwalia 2015-11-11 (17:25)
Dobrze, że nasi przyjaciele, Ukraińcy, Lwów nam oddali!

~sad 2015-11-11 (17:24)
Ale Kijów był Królewskim Miastem Rzeczpospolitej więc powinien należeć do Polski

~JW 2015-11-11 (17:48)
Warszawa byla miastem rosyjskim ( przez jakis czas) i dlatego powinnismy ja oddac Rosji o inacz Putin nam ja odbierze !!!

~stan 2015-11-11 (18:14)
Kijów to stolica Rusi więc stanowczo przesadziłeś ale Lwów ominęła granica gdyż taki kaprys miał Stalin a dwaj jego pomagierzy robili wszystko co chciał mimo, że szumnie podpisali Kartę Atlantycka. Jak się spojrzy na mapę obecnej Polski to widać uskok linii granicy która omija Żółkiew i okolice czyli ziemie należące do rodziny Żółkiewskich i Sobieskich oraz Małopolskę wschodnią ze Lwowem. Zresztą na północy podobnie ominęła Grodno miejsce bohaterskiej obrony miasta przed Armią Czerwona przez młodzież. Generał Sikorski obiecał przyznanie temu miastu Krzyża Orderu Virtuti Militari i Zawsze Wiernego ale słowa nie dotrzymał.

~ads 2015-11-11 (19:12)
Rusią Kijowską rządził krewny Kazimierza Wielkiego a po drugie Ruś Kijowska nie ma nic wspólnego z ukrainą

~kakaya raznica 2015-11-11 (16:49)
Ruscy mordowali Polaków identycznie, jak Ukraińcy, Tylko z taką różnica, że Ruscy najpierw gwałcili kobiety.

~JW 2015-11-11 (17:32)
Wszyscy mordowali nas a my sie dawalismy mordowac ? I nigdy nikogo nie mordowalismy nawet jak nosilismy czaszke i piszczele na ubraniu broniac ” polskiego ” Lwowa ?

~Czerwony jak Krew 2015-11-11 (17:47)
mykoła ,tutaj nie czas i miejsce na twoją :historię ” dlaczego nie bronisz ukrainy „heroju „: ?

~Henio 2015-11-11 (18:43)
Na zjeździe w Wyszehradzie w 1338r Jerzy II Trojdenowicz, książę halicko-włodzimierski, krewny Kazimierza Wielkiego. Uznał Kazimierza swym następcą w razie swej bezpotomnej śmierci, co później nastąpiło. A więc tereny te, jak również Lwów zostały przyłączone do Polski w 1349 zgodnie z prawem, a nie siłą. Wojna o te tereny była prowadzona a z Litwą a nie Rusinami. Podobnie należy przypomnieć sejm lubelski 1569 i wcielenie do Polski pozostałych terenów ówczesnej Ukrainy a więc Kijowszczyzny, Bracławszczyzny, Wołynia odbyła się bez sprzeciwu Rusinów zamieszkujących te tereny. Zgodnie z unią hadziacką 1658 Lwów, Podole i Wołyń pozostawały po stronie polskiej. Traktatem ryskim z 26.10.1920 ustalono granicę na Zbruczu. Niepodległa Ukraina powstała w 1991r. i dopiero wtedy Lwów stał się ukraiński. Miasto to było polskie przez 600 lat. Był polski nawet pod zaborami, bo zamieszkały w większości przez Polaków do 1946r. Polacy wyzwalali Lwów w 1944 r. A więc spokojnie można pisać w odniesieniu do tamtych czasów polski Lwów i to bez cudzysłowu.

~OLENCJA 2015-11-11 (13:48)
Chwała bohaterom. Pamiętamy.

~cherrish 2015-11-11 (14:41)
O których bohaterach piszesz? O naszych Orlętach czy Twoich ukraińskich „herojach”?

~Olencja 2015-11-11 (18:31)
Zapomniałam, że tu piszą także Rosjanie. No do kogo może pisać Polka w jej własnym kraju? TAK. Chodzi o polskich patriotów.

~hrthjrtj 2015-11-11 (14:41)
taki sam los był z Banderą kiedy to Polacy uwolnili go z pierdla, a on im zgotował cudny los na Wołyniu ahahaha

~Rzeszów 2015-11-11 (14:38)
J… UPA i Banderę Hej! Hej!

~Kruk 51 2015-11-11 (13:47)
Mój ociec bronił Lwowa mając 14 lat ! Mam po dziś dzień oryginał dyplomu obrony Lwowa nadany imiennie ! Czy ktoś ma taką pamiątkę ? Nareszcie można mówić głośno o tych wydarzeniach ! Dla czego to jest takie ważne ? Bo awanturnictwo Ukraińsko żydowskie daje znowu znać ! Tam zaś toczą się walki. Brat zabija brata , banderowcy z żydami pospołu walczą o niby wolną Ukrainę a w rzeczywistości chodzi o stworzenie żydowskiej Ukrainy z czasów zaboru Rosyjskiego. I do naszych stron zmierzają banderowcy. Marzy im się Ukraina po Przemyśl i Tarnów. Naiwniacy Ukraińcy myślą o wolności pod rządami Żydów. Ale naiwnymi są też Żydzi ! Myślą że Ukraińcy ich nie wyrżną ! Zobaczymy co pokaże czas !

~pero 2015-11-11 (13:30)
Może by nie bronili, gdyby wiedzieli, jak Platforma Obywatelska, Premier Ewa Kopacz i Prezydent Bronisław Komorowski, Kaczyński Jarosław i jego zaplecze będą kochać i finansować Ukraińców. Ciekawe za co?

…..

A tu dla przeciwwagi o tym, jak to „krwiożerczy” Polacy traktują groby ukraińskie…

A jak jest po drugiej stronie granicy, na Ukrainie, np. we Lwowie, choć nie tylko tam? Czy ktoś tam dba o pomniki wielu Polek i Polaków… i nie pytam się tylko o tych bestialsko pomordowanych przez tzw. żydów i tzw. Ukraińców, wtedy we Lwowie w tzw. 1918r…

https://bialczynski.wordpress.com/2015/11/12/trzy-kopce-ukraincow-w-krakowie-przemyslu-i-aleksandrowie-kujawskim/

…..

A tu trochę więcej informacji…

https://pl.wikipedia.org/wiki/Bitwa_o_Lw%C3%B3w_1918-1919
Bitwa o Lwów, in. obrona Lwowa – polsko-ukraiński konflikt zbrojny o Lwów, trwający od 1 listopada 1918 do 22 maja 1919 roku, zakończony zniesieniem ukraińskiego okrążenia.

Walki rozpoczęły się od opanowania 1 listopada przez żołnierzy austro-węgierskich pochodzenia ukraińskiego większości gmachów publicznych we Lwowie oraz proklamacji utworzenia Zachodnioukraińskiej Republiki Ludowej. Przeciw temu wystąpiły polskie organizacje konspiracyjne, polscy mieszkańcy Lwowa, w tym młodzież, nazwana później Orlętami Lwowskimi; w późniejszym okresie wsparcia udzieliło im powstające Wojsko Polskie. Pierwszy etap konfliktu 1918–1919 roku zakończył się w nocy z 22 na 23 listopada 1918 roku, gdy oddziały Armii Halickiej wycofały się ze Lwowa, rozpoczynając równocześnie jego oblężenie. Wobec ofensywy Wojska Polskiego[1] wojska ukraińskie zakończyły oblężenie Lwowa i wycofały się 22 maja 1919.

Obrona Lwowa w 1918 była jednym z frontów wojny polsko–ukraińskiej (1918–1919).
(…)

https://pl.wikipedia.org/wiki/Orl%C4%99ta_Lwowskie
Orlęta Lwowskie – określenie młodych obrońców polskiego Lwowa z lat 1918–1920 w czasie wojny polsko-ukraińskiej (1918–1919) i polsko-bolszewickiej (1920).

(…)

http://www.lwow.com.pl/rocznik/obrona1918.html

http://www.kresy.pl/kresopedia,historia,wojna-o-granice?zobacz/obrona-lwowa-1-22-xi-1918-i-orleta-lwowskie

http://www.polskieradio.pl/39/156/Artykul/980851,Obrona-Lwowa-poszli-do-walki-jak-w-taniec

http://histmag.org/Chca-do-Polski-nalezec….-Obrona-Lwowa-w-listopadzie-1918-r.-8657

http://lwowiacy.pl/2011/07/10/historia-i-pamiec-o-lwowie-i-kresach/obrona-lwowa-listopadzie-1918-roku/

http://sp9tarnow.pl/index.php/patron/obrona-lwowa-1918-1919

http://sp9tarnow.pl/index.php/patron/obrona-lwowa-1920

https://www.youtube.com/watch?v=J9WCVYeDoHw
Powstanie państwa polskiego w 1918 roku – kpt. Stanisław Szuro

https://www.youtube.com/watch?v=gu-lYeURz_s
Po latach niewoli wstaje Polska 1914 1918

Dodatkowo:

https://pl.wikipedia.org/wiki/Bitwa_o_Lw%C3%B3w_1920

https://pl.wikipedia.org/wiki/Obrona_Lwowa_1939

http://www.nawolyniu.pl/ksiazki/pliki/lwow1943.pdf

Reklamy

32 thoughts on “209 Wyzwolenie, czy obrona Lwowa w tzw. 1918r… tylko przed kim, czy przeciw tzw. żydowskim i ukraińskim krwawym siepaczom, czy… haniebna polska napaść na przyjaciół?

  1. http://historia.wp.pl/wid,17068733,wiadomosc.html

    Genialni lwowscy matematycy. Najbardziej wyrazisty był „imprezowy” Stefan Banach

    Polacy nie są dumni z Lwowskiej Szkoły Matematycznej, ponieważ przeważnie nic o niej nie wiedzą – uważa Mariusz Urbanek, autor książki „Genialni”, w której opowiada o losach tych uczonych, m.in. Stefana Banacha, Hugo Steinhausa i Stanisława Ulama. Banach – mimo że nie ukończył studiów – był profesorem już w wieku 30 lat, przystojny, lubił się bawić i tańczyć, zdarzało się, że na wykłady przychodził prosto z balu. Przedwojenny Lwów był oburzony zachowaniem profesora.

    Czym była Lwowska Szkoła Matematyczna?

    Mariusz Urbanek: Było to grono ludzi, którzy spotkali się w szczególnym miejscu i czasie – po I wojnie światowej we Lwowie – i byli szczególnie utalentowani. Możemy tu mówić o roli przypadku, albo ingerencji sił wyższych, które spowodowały rozbicie się wtedy nad Lwowem bańki z geniuszem matematycznym i umiejętnościami współpracy. Ci matematycy pracowali zupełnie inaczej, niż zazwyczaj wyobrażamy sobie pracę na uczelni, gdzie samotnicy siedzą zamknięci w gabinetach. Matematycy ze Lwowa siedzieli najczęściej w kawiarni lub w knajpie sącząc wino lub koniak. Po upływie niemal stu lat o ich osiągnięciach można przeczytać we wszystkich encyklopediach.

    Kto tworzył tę szkołę?

    – Była to grupa ponad dwudziestu uczonych. Filarami mojej opowieści uczyniłem czterech z nich uznawanych za najważniejszych z tej grupy. Ten wybór pokazuje też, jak różne osobowości spotkały się w Lwowskiej Szkole Matematycznej i jak różne były ich drogi życiowe.

    Weźmy Hugo Steinhausa, który był niejako ojcem założycielem tej grupy i Stefana Banacha, uznawanego za najważniejszego jej przedstawiciela. Steinhaus pochodził z bogatej żydowskiej rodziny adwokatów i polityków, był zamożny i najbliższy naszym wyobrażeniom o postaci profesora. Uporządkowany, wręcz pedantyczny, surowy wobec studentów, jedyny chyba abstynent w tym gronie.

    W przeciwieństwie do Stefana Banacha, który za kołnierz nie wylewał. Banach był nieślubnym dzieckiem niepiśmiennej góralki, wychowywanym przez praczkę z Krakowa, nigdy nie skończył studiów, choć jego nazwisko wymieniane jest dziś obok Euklidesa i Pitagorasa. Inny matematyk ze Lwowa – Stanisław Ulam – podczas II wojny światowej trafił do grona kilkudziesięciu najwybitniejszych uczonych swoich czasów, którzy w USA pracowali nad konstrukcją bomby atomowej. Czwarty filar szkoły – Stanisław Mazur – był z kolei jeszcze przed wojną ideowym komunistą.

    Najbardziej wyrazistą postacią tego środowiska był jednak Stefan Banach.

    – Steinhaus mawiał, że jego najważniejszym wkładem w naukę jest „odkrycie” Banacha. Trafił na diament, ale też zrobił wszystko, aby umożliwić mu karierę. Wiedział, że Banach nie skończył studiów a pokonywanie formalnych wymogów kariery akademickiej nie leży w jego charakterze. Steinhaus postarał się więc nagiąć przepisy, przekonał ministra, że Banacha trzeba potraktować w sposób specjalny, że zasługuje on na posadę na uczelni mimo ukończonych zaledwie dwu lat studiów.

    Jak stawiający opór regułom akademickim Banach zrobił doktorat?

    – Posadę asystenta na Politechnice Lwowskiej dostał dzięki protekcji Steinhausa. Postawiano jednak warunek, że w ciągu roku przedłoży pracę doktorską. Udało mu się tego dokonać w pół roku, ale w dość szczególny sposób. Zatroskani o los Banacha opiekunowie przydzielili mu asystentów, którzy chodzili za nim i notowali jego myśli i pomysły, twierdzenia i dowody.

    Banach jedynie zaakceptował spisaną już rozprawę doktorską. Aby doprowadzić go przed komisję egzaminacyjną użyto fortelu – pewnego dnia poinformowano Banacha, że w sekretariacie czeka na niego grono panów w Warszawy, którzy mają do rozwiązania jakiś ciekawy problem matematyczny. Tak właśnie odbyła się publiczna obrona rozprawy doktorskiej Stefana Banacha.

    Banach był antytezą potocznych wyobrażeń o matematykach.

    – Był profesorem już w wieku 30 lat, przystojny, lubił się bawić i tańczyć, zdarzało się, że na wykłady przychodził prosto z balu. Przedwojenny Lwów był oburzony zachowaniem profesora Banacha, który potrafił pokazać się na mieście w koszuli z krótkim rękawem, nosił garnitur bez kamizelki i miał plebejskie upodobania: wolał mecz Pogoni-Lwów od koncertu w filharmonii. Kiedy zamykano kawiarnię, a on czuł potrzebę dalszych rozmyślań przy kielichu, udawał się na dworzec, gdzie piwo serwowano całą dobę. Trzeba dostrzec wielkość środowiska Uniwersytetu Jana Kazimierza, że mimo wszystko Banacha akceptowano, pozwolono mu rozbłysnąć.

    Szkocka była eleganckim lokalem?

    – To była kawiarnia, ale z alkoholem, a właściciel był otwarty na kredytowanie biesiad. W latach 20. przychodzili tam pisarze, dziennikarze, studenci, wykładowcy. Wśród nich wyróżniali się matematycy, którzy mieli własny stolik. Przy kawie, koniaku i winie matematycy w Szkockiej rozmawiali o matematyce bazgrząc ołówkiem na marmurowym blacie stolika.

    Mnóstwo ważnych zapisków padło ofiarą gorliwości sprzątaczki zanim dziekan Łomnicki poprosił właściciela Szkockiej, aby nie zmywać stolika, aż przyjdą studenci i spiszą cenne bazgroły. Tak się działo aż do przełomowego dla Lwowskiej Szkoły Matematycznej dnia 17 lipca 1935 roku, gdy Łucja Banach zakupiła za 2 zł. 50 groszy 100-kartkowy zeszyt w szarej marmurkowej okładce. W annałach historii matematyki zapisał się on jako Księga Szkocka. Obsługa kawiarni udostępniała ją matematykom do zapisków. Przez kilka lat w zeszycie zapisywano rzeczy bardzo różne – pomysły, teorie, ale też zadania, przy których pozostawiono miejsce na rozwiązanie.

    Ustanawiano też nagrody za ich rozwiązanie.

    Od kawy, piwa lub kilku piw, wina, obiad w Genewie, po żywą gęś. Taką nagrodę ustanowił na przykład Stanisław Mazur, a jego zadanie zostało rozwiązane po 36 latach, w 1972 roku przez szwedzkiego matematyka Pera Enflo. Mazur dotrzymał słowa. Szwed przyjechał do Polski i w świetle kamer odebrał z jego rąk żywą gęś w pięknym koszu.

    Ówczesne przepisy celne zakazywały przewożenia żywych zwierząt, więc gęś straciła życie, została przyrządzona i zjedzona przez wybitnych matematyków w Warszawie. Do dziś nie wszystkie zagadnienia postawione w Księdze Szkockiej doczekały się rozwiązania, ale jej autorzy nie żyją, więc nie ma co czekać na kolejne nagrody.

    Co się stało z Księgą?

    – Ostatni wpis jest z maja 1941 roku, zrobiono go na kilka tygodni przed wkroczeniem Niemców do Lwowa. Księga Szkocka przetrwała w rękach rodziny Banacha, po wojnie trafiła do Wrocławia. Karierę światową zrobiła dopiero wtedy, gdy Steinhaus skopiował ją i przesłał do Ameryki. Tam Ulam odbił ją w 300 egzemplarzach i rozesłał po całym świecie. Dopiero wtedy uświadomiono sobie, jakie to jest fenomen, jaki bagaż intelektualny ta księga niesie. Została opublikowana na Zachodzie, w Polsce ukazały się tylko fragmenty.

    Złoty okres Lwowskiej Szkoły Matematycznej zakończył się we wrześniu 1939 roku. Co było dalej?

    – Ulam pozostał w USA, gdzie wyjechał przed wojną i całe szczęście, bo był pochodzenia żydowskiego. Był jednym z konstruktorów bomb, które spadły na Hiroszimę i Nagasaki.

    Kiedy Lwów zajęli Sowieci uniwersytet zmienił nazwę, ale matematycy zachowali swoje stanowiska, mogli prowadzić zajęcia po polsku. Nie przeszkadzano im uprawiać nauki, nie buntowali się więc, z czego niektórzy czynią im zarzut. Kiedy wkroczyli Niemcy uczelnię zamknięto. Kilku matematyków zamordowano w nocy z 3 na 4 lipca 1941 roku, razem z wieloma innymi lwowskimi naukowcami, w kilku następnych dniach zginęły następne osoby ze Lwowskiej Szkoły Matematycznej.

    Steinhaus zdobył metrykę chrztu i ukrywał się pod Jasłem. Ukrywał się też Mazur, jako komunista i zdeklarowany antyfaszysta. Banach, jak wielu innych lwowskich uczonych, znalazł zatrudnienie w instytucie Rudolfa Weigla, gdzie produkowano na potrzeby niemieckiego wojska szczepionki na tyfus. Weigl, Austriak, próbował ratować lwowskich uczonych, artystów, pisarzy, także studentów. Praca w instytucie zapewniała bezpieczeństwo, ale polegała na karmieniu wszy. Karmiciele codziennie spędzali około godziny z przymocowanymi do ud kilkudziesięcioma klateczkami z 50 owadami każda. Wszy piły krew, a karmiciele rozmawiali. Tak jak w Szkockiej w sali karmicieli był stolik matematyków, był stolik dla humanistów…

    A po wojnie?

    – Stefan Banach zmarł na raka płuc w sierpniu 1945. Od młodości palił po kilka paczek papierosów dziennie, na uczelni wiadomo było, że gdzie unosi się chmura dymu, tam trzeba szukać Banacha. Mazur, przedwojenny komunista, przez pierwsze lata po wojnie angażował się politycznie, był członkiem Związku Patriotów Polskich, posłem na Sejm, z pracy na Uniwersytecie Warszawskim zrezygnował w 1968 w proteście przeciwko rozpętanej wówczas antysemickiej nagonce. Steinhaus pracował m.in. w PAN.

    Czy można laikom przybliżyć, czym zajmowali się matematycy lwowscy?

    – To jest trudne do zrozumienia dla osób bez przygotowania. Dorobek Lwowskiej Szkoły Matematycznej uznawany jest dzisiaj za najważniejszy wkład nauki polskiej w gmach nauki światowej, jest wykorzystywany w ekonomii, teorii gier, metodach strategii rozwojowych. W swojej opowieści chciałem pokazać, że za tymi osiągnięciami stali wspaniali ludzie, cudowni indywidualiści, którzy, każdy na swój sposób, stawili czoła historii XX wieku.

    Książka „Genialni. Lwowska Szkoła Matematyczna” ukazała się nakładem wydawnictwa Iskry.

    ~arcio 2014-12-13 (08:40)
    Lwów Polski Lwów każdy Polak powinien tam pojechać .te mury mówia po polsku

    ~cauchy 2014-12-04 (20:33)
    jestem mgr matematyki, po wydziale MIM UW….przy hali Banacha, przy ulicy Banacha….uczyliśmy się na trzecim roku o twierdzeniu Banacha…pamiętam jak dziś choc minęło już prawie 20 lat….. Szkoła lwowska byłą dla nas zawsze ideałem. Dziś raczej nie spotyka się już tak wybitnych uczonych pracujących dla nauki – prędzej pieniężą swój talent i umiejętności niż poświęcają się odkrywaniu i zgłębianiu teorii matematycznych…ale pamiętam profesora Jerzego Browkina….. Mistrz nad Mistrzami….uczył mnie Algebraicznej Teorii Liczb… człowiek właśnie pokroju uczonych z lwowskiej szkoły…fantastyczny matematyk, umysł absolutny i wybitny….

    ~rebeliant 2014-11-30 (16:44)
    „Polacy nie są dumni z Lwowskiej Szkoły Matematycznej, ponieważ przeważnie nic o niej nie wiedzą ” Co ty p***sz jak nie wiedzą ?!!! Aaa no tak, bo twoim punktem odniesienia jest treść telewizyjna. Jeżeli w TV puszczają na okrągło żydowskie k***y na lodzie puszczające oko na kogo głosować, a nie treści wartościowe, to i nie dziwota, że wychodzi na to, że mało wiemy o tym o czym wiedzieć powinniśmy.

    ~k 2014-11-30 (18:23)
    „Ówczesnym mieszkańcom Zachodu Polacy jawili się więc jako wyjątkowo paskudna nacja. „Polak to najgorsza, najbardziej godna pogardy, najpodlejsza, najbardziej znienawidzona, najnieuczciwsza, najgłupsza, najniegodziwsza i najtchórzliwsza istota spośród wszystkich małp” – twierdził kilkadziesiąt lat przed ogłoszeniem przez Darwina teorii ewolucji anonimowy autor wydanej w 1779 r. we Francji książki „Orangutan europejski, czyli Polak, jaki jest”. Nic dziwnego, że ostateczną likwidację Rzeczypospolitej przez zaborców przyjęto w wielu kręgach z pewną ulgą”

    ~PiS-uar 2014-12-04 (11:32)
    Tak niestety było… za pruskie i rosyjskie pieniądze ówczesne „wykształciuchy” na Zachodzie byli w stanie dopuścić się każdej podłości – dziś też jest nie inaczej – „polski hydraulik”, owszem, może jeszcze polska sprzataczka czy opiekunka do alzheimerowca, ale polski naukowiec, artysta, to już nie… Miejmy tego świadomość, bo nasi przywódcy nas duraczą, że jesteśmy POdziwiani przez cały świat, a nasz były premier, POtulny paź kanclerzycy, jest rzekomo „królem Europy”, cha, cha! Świat jest generalnie wrogo do nas nastawiony, musimy walczyć o swoje, tak jak robią to z sukcesem Żydzi…

    ~PP 2014-12-04 (20:19)
    Nie trzeba być geniuszem,by zdemaskować tych plugawych ,,anonimowych autorów,,Trafnie i obrazowo przedstawił to angielski pisarz Chesterton,cyt;Zawsze byłem stronnikiem polskiej idei, nawet wtedy, gdy moje sympatie opierały się wyłącznie na instynkcie (…) Moja instynktowna sympatia do Polski zrodziła się pod wpływem ciągłych oskarżeń miotanych przeciwko niej; i – rzec mogę – wyrobiłem sobie sąd o Polsce na podstawie jej nieprzyjaciół. Doszedłem mianowicie do niezawodnego wniosku, że nieprzyjaciele Polski są prawie zawsze nieprzyjaciółmi wielkoduszności i męstwa. Ilekroć zdarzało mi się spotkać osobnika o niewolniczej duszy, uprawiającego lichwę i kult terroru, grzęznącego przy tym w bagnie materialistycznej polityki, tylekroć odkrywałem w tym osobniku, obok powyższych właściwości, namiętną nienawiść do Polski. Nauczyłem się oceniać ją na podstawie tych nienawistnych sądów – i metoda okazała się niezawodną

    ~Student historii 2014-11-30 (18:28)
    LWOW POLSKI NIE BYL POCZYTAJCIE HISTORIE

    ~Student historii 2014-11-30 (18:38)
    NALEZAL DO RUSI UKRAINSKIEJ

    ~loxley 2014-11-30 (18:41)
    Jeśli nie polski, to żydowski, ale nie ukraiński.

    ~Nika 2014-11-30 (18:50)
    To nie jest artykuł o Lwowie, tylko o uczonych matematykach.

    ~Ossa 2014-11-30 (19:02)
    W skrócie, Lwów był Ruski do Jadwigi ale nie było jeszcze żadnej Ukrainy jako państwa a jedynie czerń jakowaś zbiegła po Dzikich Polach zachrzaniała – narodowościowy zbitek .Jeśli Słowianie połabscy Berlin zakładali to mamy krzyczeć, że Berlin nie jest niemiecki ?

    ~kj 2014-11-30 (18:01)
    Mało znany jest fakt wielokrotnej odmowy przez Stefana Banacha wyjazdu do USA przed inwazją w 1941 roku. Kiedy po raz ostatni padła taka propozycja (chyba zaproponował mu to Neuman) i zaoferował mu czek, na którym w miejscu kwoty była na początku wpisana cyfra 1 a dalej puste miejsce. Na pytanie Stefana Banacha co to znaczy usłyszał, że może dopisać tam tyle zer ile chce. W odpowiedzi usłyszał, że to za mało aby opuścił Polskę.

    ~Jaro 2014-11-30 (17:25)
    Obecni „uczeni” walczą z każdym przejawiającym indywidualność studentem. Banach został by zadeptany i mowy by nie było o tym, że bez matury i studiów został profesorem. Obecnie tzw.nauka ,to biurokracja zarządzana przez trzeciorzędnych księgowych. Zero polotu, powtarzanie komunałów, zero wyobrażni a za to złość ,zawiść, łajdactwo, oszustwa i brak honoru i wszelkiej godnośći. Główny problem Polski polega na niewłaściwym doborze elit tak politycznych jak i intelektualnych.

    Polubienie


  2. Wizyta Hansa Franka (trzeci z lewej) we Lwowie. Generalny gubernator przechodzi przed oddziałem ochotników SS „Galizien” (fot. NAC / )

    ~jolka 2014-11-08 (20:22)
    To ta brunatna wydalina, z której nie chce się obmyć banderowska Ukraina do chwili obecnej? Myśli, ze jak się wytapla w czekoladzie, to nie będzie można poznać, który brunat jest który?

    ~Warszawiak 2014-11-08 (20:07)
    Dawno wiedziałem dlaczego Żydzi wprowadzają Ukraińcom”demokracje”, to zemsta za ukraińskie zbrodnie na Żydach,podczas IIWŚ i nie tylko. Ukraińcy doświadczą tego, czego Polacy doświadczyli po 1989r. z tym że z czterokrotną siłą. Ukry doświadczą teraz co to jest bezrobocie, bezdomność, ogromne ceny gazu, prądu, itd. Za dwa lata będą błagali Rosjan o wybaczenie.

    ~Roza 2014-11-08 (20:08)
    Mordowali tylko polskich zydow ? A polskich Polakow to omijali?

    ~As 2014-11-08 (20:21)
    Też zwróciłem na to uwagę, ale mój komentarz nie „przeszedł”. Pozdrawiam uważnego czytelnika. Jesteśmy zalewani dosłownie propagandą….

    http://historia.wp.pl/wid,17016439,wiadomosc.html?ticaid=115ee5&_ticrsn=5

    Bunt i zagłada w obozie janowskim we Lwowie

    Nazistowski obóz janowski we Lwowie działał zaledwie dwa lata. To wystarczyło, by przekształcił się z miejsca katorżniczej pracy przymusowej w katownię, w której mordowano tysiące polskich i ukraińskich Żydów. Gdy 19 listopada 1943 roku garstka więźniów wybranych do odkopywania i palenia zwłok podjęła desperacką próbę buntu, Niemcy po raz kolejny zastosowali odpowiedzialność zbiorową. 71 lat temu oddziały SS otoczyły obóz przy ul. Janowskiej i zimną krwią pozbawiły życia resztę jego mieszkańców – pisze Michał Staniul w artykule dla WP.PL.

    Masywny, dwupiętrowy budynek przy ulicy Janowskiej 134 miał już swoje lata – powstał jeszcze w czasach, gdy Lwów był częścią austriackiego zaboru. W 1939 roku stanowił centralny punkt fabryki maszyn młyńskich należącej do żydowskiego przedsiębiorcy Steinhausa. Gdy po sowieckiej napaści na Polskę miasto dostało się w ręce wojsk radzieckich, zakład został znacjonalizowany. Wkrótce jednak znowu miał konkretnego właściciela.

    Niestety, była to DAW – Deutsche Ausrüstungswerke, firma zbrojeniowa zarządzana przez hitlerowskie SS.

    Trucizna

    Armia Czerwona nie była, rzecz jasna, łaskawa dla mieszkańców Lwowa. Ocenia się, że podczas niespełna dwóch lat pobytu nad Pełtwią komuniści zabili około 7 tys. ludzi, głównie „wrogów klasowych”. Większość ginęła w piwnicach bezpieki lub podczas egzekucji w okolicznych lasach, z dala od wzroku przypadkowych świadków. Kiedy więc 29 czerwca 1941 roku miasto zostało zdobyte przez Wermacht, Niemcy bez większych problemów obciążyli sowieckimi zbrodniami lokalnych Żydów.

    Przedwojenny Lwów był trzecim z największych skupiskiem ludności żydowskiej w Polsce. Według danych z początku lat 30., około 100 tysięcy lwowian wyznawało religię mojżeszową. Dekadę później liczbę tę powiększyła – oprócz przyrostu naturalnego – fala uchodźców z frontu zachodniego. W chwili nadejścia oddziałów nazistowskich w mieście mogło żyć więc nawet 150 tysięcy Żydów.

    „Już w pierwszych godzinach rozlepili Niemcy po mieście afisze podjudzające przeciwko Żydom. W tych afiszach i w ulotkach, rozdawanych na ulicach, przedstawiano Żydów jako winowajców pożogi wojennej, pomawiano ich o niestworzone zbrodnie, insynuowano im rzekome wymordowanie kilku tysięcy Polaków i Ukraińców. Zatruty siew wydał oczywiście odpowiedni plon” – pisał w wydanej tuż po wojnie „Zagładzie Żydów lwowskich” historyk Filip Friedman.

    Pogromy wybuchały z przerażającą częstotliwością przez kolejne trzy lata. W części z nich brały udział bojówki ukraińskich nacjonalistów.

    W lipcu 1941 roku Niemcy uruchomili produkcję amunicji przy ulicy Janowskiej, na północno-zachodnim obrzeżu miasta. Niemieckie prawo nakładało obowiązek pracy na wszystkich żydowskich mężczyzn w wieku od 14 do 60 lat. Początkowo wielu z nich dobrowolnie zgłaszało się do DAW; wierzyli, że papiery z zakładów pozwolą im chociaż częściowo uniknąć represji ze strony okupantów. Ale jeśli tak było, trwało to bardzo krótko.

    Po niecałych trzech miesiącach hitlerowcy postanowili zmienić charakter fabryki. Poszerzono należący do niej teren, otoczono go drutem kolczastym i wieżyczkami strażniczymi, a na wolnym miejscu wzniesiono kompleks podłużnych drewnianych baraków. Odesłano też do domu polskich i ukraińskich robotników. 1 października 1941 roku komendant placówki, Hauptsturmführer (kapitan w SS) Fritz Gebauer, oznajmił pozostałym pracownikom: od teraz zostajecie tutaj.

    Obiekt przy ul. Janowskiej miał stać się bowiem głównym lwowskim obozem koncentracyjnym dla ludności żydowskiej.

    Sadyści

    Sytuacja Żydów we Lwowie stawała się tymczasem dramatyczna. Jesienią Niemcy zaczęli wypędzać ich do getta, które utworzono w najbardziej zaniedbanej, północnej części miasta: na Zamarstynowie i Kleparowie. Ponad 100 tysięcy ludzi musiało stłoczyć się na obszarze zaledwie kilku osiedli. Przeludnienie, głód i choroby nie były jednak jedynymi problemami – hitlerowcy co rusz urządzali brutalne łapanki, podczas których zatrzymywali zdrowych i silnych mężczyzn oraz chorych i starców. Ci pierwsi trafiali do obozów pracy. Drudzy byli zazwyczaj zabijani na miejscu.

    Ośrodek przy ul. Janowskiej cieszył się coraz gorszą sławą. Warunki mieszkaniowe były koszmarne. Upychani setkami do baraków więźniowie musieli spać jeden przy drugim na podłogach lub nieoheblowanych deskach, bez koców czy jakiejkolwiek pościeli. Pomimo ciężkiej, niekiedy 12-godzinnej pracy fizycznej w metalurgii i stolarce, robotnicy otrzymywali głodowe racje żywnościowe (według Friedmana: 1/8 bochenka chleba dziennie, lurowatą kawę i wodnistą zupę), a na kąpiel zezwalano im tylko raz na dwa tygodnie. Wszy i dyzenteria były codziennością, co jakiś czas tragiczne żniwo zbierały również epidemie tyfusu plamistego. Zimą masowym zabójcą stawały się choroby płuc – nieogrzewane baraki tylko w minimalnym stopniu chroniły przed mrozem. Ale największym zmartwieniem osadzonych był i tak personel obozu.

    Na Janowskiej przebywało zazwyczaj kilkunastu oficerów SS; wraz z rodzinami mieszkali w specjalnie wybudowanych domkach i mieli dostęp do odseparowanej od reszty ośrodka dzielnicy rozrywkowej z kasynem i sklepami. Rolę strażników pełnili w dużej mierze lokalni kolaboratorzy i Rosjanie zwerbowani wśród jeńców wojennych.

    Chociaż Fritz Gebauer był okrutnym komendantem, prawdziwe piekło zaczęło się wiosną 1942 roku, gdy dowództwo nad obozem przejął 32-letni syn kelnera z Lotaryngii, Obersturmführer Gustav Willhaus. Uważający się za konesera sztuki Niemiec wypełnił swą rezydencję dziełami zrabowanymi z żydowskich mieszkań, a w wolnych chwilach ćwiczył oko strzelając z tarasu do przechodzących w pobliżu niewolników. Aby upodlić Żydów, kazał im wybrukować drogę wjazdową do obozu fragmentami macew; zmuszał ich też do bezcelowego biegania z ciężkimi deskami i cegłami od jednego punktu do drugiego. Dzień 54. urodzin Hitlera miał z kolei uczcić zabijając tyleż samo przypadkowo wybranych obozowców.


    Sonderkommando 1005 w obozie janowskim przy maszynie służącej do mielenia ludzkich kości fot. Wikimedia Commons/U. S. Holocaust Memorial Museum

    Zastępca Willhausa, kaliski volksdeutsch Wilhelm Rokita, regularnie mordował więźniów podczas apeli. „Uwielbiał z nimi rozmawiać. Czasem rozdawał im kawałki chleba i powtarzał, że jest dobrym człowiekiem i nie może znieść, gdy ludzie przed nim drżą. Kiedy jednak ktoś w rzędzie się poruszył, Rokita zabijał od razu parę osób. Potem zapalał papierosa i mówił: jestem dla was dobry, a wy mnie złościcie, zobaczcie, do czego mnie zmusiliście” – wspominał jeden ze świadków cytowanych przez izraelskiego dziennikarza Eliyaha Yonesa w książce „Smoke in the Sand: The Jews of Lvov in the War Years 1939-1944”. Inny ważny SS-man, Franz Warzog, lubował się w wieszaniu swoich ofiar do góry nogami. Bywał jednak wybredny. Gdy pewnego dnia załamany mężczyzna poprosił go o śmierć, Warzog miał odwrócić się na pięcie i odburknąć: „Żyd nie może wybierać, kiedy umrze”. Nie wiedział, że ów desperat, Szymon Wiesenthal, znajdzie w sobie siły, by uciec z obozu, a następnie zostać słynnym „Łowcą nazistów”.

    Fabryka śmierci

    Gdy wiosną 1942 roku Niemcy postanowili „ostatecznie rozwiązać kwestię żydowską”, obóz janowski ponownie zaczął zmieniać swój charakter. Każdego tygodnia docierały do niego tysiące Żydów zwożonych przez hitlerowców z całej Galicji. Podczas szybkiego przeładunku, SS-mani dokonywali wstępnej selekcji: najsilniejszych (od 1943 roku – również kobiety) zgarniano do pracy, najsłabszych wywlekano do pobliskiego parowu (na tzw. „Piaski”) lub lasu lesienickiego i rozstrzeliwano, a resztę wysyłano dalej, do obozu zagłady w Bełżcu.

    Wraz z zaostrzeniem represji w mieście (Niemcy najpierw zmniejszyli lwowskie getto, po czym zarządzili jego całkowitą likwidację), położenie więźniów na ulicy Janowskiej ulegało ciągłemu pogorszeniu. Obozowców, którzy wykazywali pierwsze oznaki osłabienia, natychmiast mordowano. Coraz częściej i okrutniej stosowano też odpowiedzialność zbiorową. W marcu 1943 roku polski Żyd pracujący w ekipie czyszczącej lokomotywy zabił jednego z SS-manów. W odpowiedzi naziści rozstrzelali dwieście osób w obrębie obozu i tysiąc poza jego kolczastym ogrodzeniem.

    Gdy niemiecka ofensywa na ZSRR ostatecznie się załamała, a Alianci i Stalin połączyli siły, przywódcy III Rzeszy postanowili zatrzeć przynajmniej część śladów swoich zbrodni (Akcja 1005). W połowie 1943 roku dowódcy katowni przy ulicy Janowskiej utworzyli złożoną ze 126 więźniów „brygadę śmierci”, której powierzono zadanie ekshumacji i palenia zwłok zakopanych na „Piaskach” oraz w innych masowych mogiłach. Kolejnym obowiązkiem wyznaczonych do tego Żydów było przesiewanie ludzkich popiołów w poszukiwaniu kosztowności. Znaleziska wysyłano do Niemiec.

    Jesienią Niemcy przystąpili do otwartego eksterminowania ostatnich więźniów. Przeczuwając, że Akcja 1005 jest preludium do zrównania obozu z ziemią, członkowie „brygady śmierci” zaczęli planować bunt. 19 listopada podjęli desperacką próbę walki. „Czuliśmy, że już nikomu tym aktem nie możemy zaszkodzić”, wspominał lata później podczas jerozolimskiego procesu Adolfa Eichmanna Leon Wieliczker, jeden z przywódców rebelii. Część powstańców zdołała uciec na zewnątrz, ale większość została szybko złapana. Następnego dnia SS i lokalne milicje zabiły wszystkich pozostających w ośrodku Żydów. W zależności od źródeł, było to od 3,5 do 6 tysięcy ludzi.

    Po masakrze hitlerowcy sprowadzili do obozu kilkuset Polaków, Ukraińców i Niemców, którzy musieli kontynuować pracę przy usuwaniu zwłok. W czerwcu 1944 roku Lwów ponownie dostał się pod władanie Armii Czerwonej. Dawne zakłady Steinhausa zamieniono w więzienie nr 30.

    Nie wiadomo dokładnie, ile osób zginęło w obozie janowskim. Wycofując się z Lwowa, naziści zniszczyli wszelką dokumentację; pod nowymi władzami niezależne badania historyczne były z kolei niemożliwe. Sowiecka komisja ds. zbrodni nazistowskich oceniła liczbę ofiar na 200 tysięcy. Wiarygodność tej statystyki jest jednak co najmniej niepewna – ta sama komisja przypisała wszak mord w Katyniu III Rzeszy. Wątpliwości nie budzi natomiast fakt, że do końca niemieckich rządów lwowscy Żydzi zostali faktycznie niemal doszczętnie zgładzeni.

    ~honky 2014-11-09 (06:46)
    Jaki nazistowski!!!!! NIEMIECKI Ile wam płacą Niemcy za takie fałszowanie historii? I pisze to portal mający w nazwie Polska . Może zmieńcie tą nazwę na Wirtualna Germania i wszystko będzie klar. Myślenie nie boli pisarczyki od siedmiu boleści.

    ~wanda 2014-11-09 (02:55)
    Jednym słowem obóz niemiecki. Dlaczego dziennikarze się boją tego słowa? Ktoś im mózgi wyprał?

    ~Chyzy 2014-11-09 (03:26)
    Mam wrazenie ,ze na tym WP jest na ostrej cenzurze.Nie wolno Wam pisac ,ze to Niemcy byli zbrodniarzami, nie wolno pisac ,ze to Polacy najbardziej ucierpieli w II Wojnie Swiatowej. Przeciez Niemcy nie weszli do Polski ,zeby szukac Zydow. Niszczyli Polske I Polakow.

    ~warbara 2014-11-09 (08:55)
    Niemiecki obóz żeby było jasne. To Niemcy prowadziły wojnę.

    ~propaganda 2014-11-09 (09:04)
    już na poczatku artykułu autor używa sformułowania: „nazistowski” obóz… Czy autor nie wie, że ten termin „NAZI” jest produktem wytworzonym przez niemiecką propagandę mając na celu wybielenie Niemców od ich zbrodni? To widać juz od lat 60-tych a dla nowych pokoleń wyimaginowany termin „NAZI” nie jest wcale kojarzony z hitlerowskimi Niemcami. Niemcy od wielu lat wykupywali media propagandowe (w Polsce też) i odpowiednio ta propagandą sterowali, sponsorowali również filmy ukazujące „dobrych” hitlerowców, jak np. film Polańskiego „Pianista”…

    ~OK 2015-05-17 (18:28)
    A jakiz to nazistowski! Niemiecki, panie Staniul! Zapamietaj Pan raz na zawsze ! NIEMIECKI! Bylo i jest takie panstwo, Panie Staniul!

    ~andrzej 2014-11-10 (14:02)
    jaki nazistowski obóz – przecie to był niemiecki obóz zagłady . robimy dalej powtórkę z PRL aby nie urazić towarzyszy z RFN

    ~kkk 2014-11-09 (08:32)
    Znów nazistowski, a nie niemiecki. Sami, my Polacy nie potrafimy nazwać rzeczy po imieniu, to jak mają to zrobić tacy Amerykanie. Żydzi nie pisną słówka protestu.

    ~Marek 2014-11-09 (01:07)
    kiedy żydzi zostaną osądzeni za katowanie i mordowanie POLAKÓW !!!!!!!!!!!!!

    ~PANISKO 2014-11-09 (08:37)
    Oni dziś mają media i banki, ale skończą jak „naziści”. Tutaj ich „Nazistowski obóz janowski we Lwowie” czytam jak „lewackie medium polskojęzyczne w Polsce”.

    ~Bolo. 2014-11-27 (19:47)
    Tego nie mogę zrozumieć, ojca ich wysłali do obozu koncentracyjnego, a oni wszyscy wyjechali do niemiec…

    ~kolo 2014-11-19 (23:17)
    tylko że za czasów okupacji sowieckiej żydzi z nimi kolaborowali przeciwko Polakom, gdy przyszli niemcy to ukraincy przywitali ich jako wyzwolicieli i z nimi mordowali wszystkich.

    ~RP 2014-11-09 (12:40)
    Lokalni kolaboranci, to chyba w wiekszosci Ukraincy… Dlaczego, tego nie ma napisanego jawnym tekstem???

    ~habela 2014-11-08 (20:35)
    Lokalne milicje – co za nazwa. A to przecież była policja ukraińska, utworzona przez Niemców i uczestnicząca w zagładzie żydów i nie tylko. W dystrykcie lwowskim nie było policji granatowej.

    ~PO+PSL=67 2014-11-08 (20:47)
    Na zdjęciu po prawej stronie ukrainscy ochotnicy z SS-Galicien ze szrtandarami to oni mordowali żeby przypodobać się niemcom dziś ich potomkowie czczą ich pamięć i stawiają banderowcom pomniki wstyd i hańba Jak wykończyli żydów przyszła kolej na Polskie kobiety i dzieci. Ukraino Polska pamieta.

    ~Obserwator 2014-11-08 (20:41)
    Sadyści znajdą się wszędzie. W UB po wojnie było wielu żydów – sadystów. Tu ofiary przekształciły się w bestie.

    ~44 2014-11-09 (08:01)
    Żydów w Polsce w czasie II wojny światowej mordowali NIemcy, nie mityczni naziści ale Niemcy. Odpowiedialność za to powinien ponosić do dziś rząd Niemiec pod przewodnictwem Angei Merkel ten w Berlinie. Niemcy są odpowiedzialni za holokaust, oni mordowali

    ~Maslo 2014-11-09 (09:25)
    W takim razie urządźmy nowe procesy Norymberskie bo póki co nikt z nowych pokoleń nie został ukarany.

    ~warbara 2014-11-09 (09:05)
    Panie Michale proszę napisać o Lwowie lat 1932-35 i sytuacji jaka wówczas panowała na Uniwersytecie Lwowskim min o Mojżeszu Katzu i jego kolegach. Ciekawe czasy nieprawdaż?

    ~krakus57 2014-11-09 (08:58)
    piszecie ciekawe wydarzenia wojny która była straszna dla wszystkich ludzi ale powinniście tez napisac o lwowskim NKWDziscie o nazwisku Zajcew który w 1945 roku chodził po Lwowie i polował na polaków których od razu aresztował inikt zywy nie wyszedł spod jego reki prawdopodobnie ten człowieczek został przeniesiony do Polski z odziałami NKWD i do zył prawie 90lat w Krakowie to tez historia polska

    ~mac 2014-11-09 (08:24)
    Niemcy wkraczając na ziemie polskie zagarnięte po 17 września nie za dużo musieli energii poświęcić, aby podburzyć ludność miejscową przeciw Żydom. O czym autor w artykule w ogóle nie wspomina, to Żydzi, aby przypodobać się sowieckiej władzy ludowej bardzo chętnie donosili na ukrywających się przedstawicieli byłej administracji II RP, Policji, wojska i inteligencji polskiej (nauczyciele i wykładowcy) itd. NKWD bardzo skrupulatnie korzystało z ich usług.

    ~Polonistka 2014-11-08 (21:10)
    „kolaboratorzy”?? A po jakiemu to??!!

    ~ewaa 2014-11-08 (23:05)
    po żydowsku nie wiesz kto to pisał i w jakim celu?//

    ~wm 2014-11-09 (08:24)
    no i jeszcze „obozowcy”

    ~FILUTEK. 2014-11-08 (23:05)
    michaś, zajrzyj do słownika polskiego jeśli wyrazów ci brak. nie wymyślaj nowych boś za chudy w uszach. z twego tekstu wynika że masz duże braki w oczytaniu. wróć do lektur szkolnych, z nich naprawdę dużo można się nauczyć. pisząc „kolaboratorzy” myślałeś pewnie o kolaborantach. pisząc „obozowców” miałeś pewnie na myśli wyraz- obozowiczów. ciemna michasiowa maso, tym wyrazem określa się osoby będące na obozie, szkoleniowym, żeglarskim… ale nie więźniów obozu. niby niewielka różnica ale bardzo istotna. kup michasiu zeszyt stukartkowy, napisz kilka wypracowań na jakikolwiek temat i daj do sprawdzenia uczniowi piątej klasy.

    ~Samym olejkiem 2014-11-08 (23:24)
    cyt.”Kiedy więc 29 czerwca 1941 roku miasto zostało zdobyte przez Wermacht, Niemcy bez większych problemów obciążyli sowieckimi zbrodniami lokalnych Żydów.” No tu akurat się nie mylili…

    ~TewjeMleczarz 2014-11-08 (21:09)
    „bez większych trudności !!! przypisali sowieckie zbrodnie Żydom !!! Aj waj – jak to ? Ktoś uwierzył w te kłamstwa ? Przecież Żydzi z NKWD ratowali Polaków z narażeniem życia ? Oddawali im swoje przydziały konserw i leków ? Czy cos pokręciłem ? Może było odwrotnie ? Sam już nie wiem…

    ~qwas 2014-11-09 (04:43)
    „Kiedy więc 29 czerwca 1941 roku miasto zostało zdobyte przez Wermacht, Niemcy bez większych problemów obciążyli sowieckimi zbrodniami lokalnych Żydów.” Niemcy naród skrupulatny, bez dowodów by tego nie zrobili.

    ~Rety 2014-11-09 (08:10)
    @qwas ^ Byli też świadkowie, więc to nie pomówienia jak tu piszą i usiłują nam wmawiać… ( reszta postu została usunięta ze względu na niecenzuralne treści )

    ~kmw 2014-11-08 (23:55)
    Jak mogli mordowac ukrainskich zydow jak takiego tworu jak ukraina nie bylo przed wojna ani w czasie wojny.

    ~jADZKA 2014-11-09 (03:11)
    Byla Ukrainska republika radziecka, to, czego uniknela Polska ( moze i dzieki powstaniu warszawskiemu?), w ktorej glodem zamorzyl Stalin ok 10 milionow.

    ~ecres 2014-11-09 (07:52)
    no to czyi ci Żydzi byli?

    ~Biłyj 2014-11-09 (07:46)
    Lwów zdobyli Ukraińcy i juz pierwszego dnia zaczęli mordować Żydów i Polaków.

    ~SK 2014-11-08 (23:39)
    Autor bardzo lawiruje, jakby nie chciał napisać, że mordowali Ukraińcy tych Żydów, tylko pisze o jakiś lokalnych milicjach.

    ~ego 2014-11-08 (23:24)
    na zdjęciu : dodać – ukraińscy ochotnicy do dywizji SS Galizien

    ~minihistoryk 2014-11-09 (06:58)
    SS galicjen to ukropy

    ~kahggs 2014-11-09 (03:46)
    Zydow i Zydow…prawda jest taka ze Polakow…kazdy weteran ci powie kogo mordowano w obozach,wiec przestancie juz p…c

    ~:-/ 2014-11-09 (02:21)
    ale wredni ci Niemcy… a kiedy ktoś napisze o tym, jak Ukraińcy znęcali się nad ludźmi? Niemiaszki to przy nich przedszkolaki!

    ~Ajek 2014-11-08 (18:59)
    Lwów to rdzennie polskie miasto. Jak Grodno, Brześć…

    ~ andrew [2014-11-08 19:09]
    Lwów założył ruski książę Daniel Halicki. Co do tego, że polski zgoda. W końcu to Polacy go rozwinęli i otrzymali w spadku od Jerzego Bolesława II potomka Daniela.

    ~ sss [2014-11-08 20:20]
    Mylisz się, on założył osadę, która została zniszczona przez Lubarta, a odbudowano na nowej lokalizacji już jako Lwów nasz i to jest 100% polskie miasto – założone i zbudowane przez Polaków. Centrum polskiej kultury, nauki. Wszystko byłoby pięknie gdyby nie II WŚ…. Pozdrawiam.

    ~semper fidels 2014-11-08 (20:55)
    zgadza się, można wręcz powiedzieć stary piastowski Lwów bo przecież Kazimierz Wieki był Piastem

    ~01mjk 2014-11-08 (22:37)
    Lwów został zdobyty przez Bolesława Chrobrego na Rusi Kijowskiej. Wtedy nazywał się Grody Czerwieńskie. Zdobywał też Kijów, gdzie wg legendy wyszczerbił na bramie tego miasta swój miecz, zwany potem Szczerbcem i używanym do koronacji Królów Polskich. Pozdrawiam.

    ~jan 2014-11-08 (23:01)
    Niemieckie prawo nakładało obowiązek pracy na wszystkich żydowskich mężczyzn w wieku od 14 do 60 lat. A teraz musimy pracować do 67 roku życia. To jak należy nazwać nasz system???

    ~zły 2014-11-08 (21:58)
    no i co z tego jak po wojnie tzw wolny świat wziął ich pod swoje skrzydełka i zapewnił im wolność i dobrobyt. Na 3 tyś oprawców Oświęcimiem skazanych zostało zaledwie 50 szt brawo „wolny świat”

    ~Obserwator 2014-11-08 (22:14)
    Jak się uważa, że nie Żydzi, czyli goje, to zwierzęta, które należy wykorzystywać i oszukiwać, to nie trzeba się dziwić, że zemsta jest sroga.

    ~rradzieckie obozy zagłady 2014-11-08 (21:53)
    Ale zgrabnie autor zakończył kwestie sformułowaniem: „Dawne zakłady Steinhausa zamieniono w więzienie nr 30. „. A przecież to więzienie to był obóz zagłady dla Polaków. Sprawcami tej zagłady w dużym stopniu byli Żydzi, przed wojną obywatele łaskawej dla nich Rzeczpospolitej Polskiej, którzy wraz z nowym okupantem, przystąpili do likwidacji Polski i jej elit.

    ~tyle z tego 2014-11-08 (21:15)
    a teraz żydzi szanują niemców i wspomagają apologetów i następców ukraińskich nazistów którzy stanowili podstawę niższej kadry w obozach koncentracyjnych , a plują na polaków którzy jako jedyni w znacznej masie ich ratowali i im pomagali tak że tylko w polsce trzeba było za ukrywanie żydów zastosować karę śmierci dla całej rodziny …

    ~tryzub 2014-11-08 (20:10)
    zapomnieliście dodać to SS z pod znaku trizuba pierdi… MANDAJ

    ~sd 2014-11-08 (21:34)
    Cały artykuł to jedna wielka propaganda.

    Polubienie


    • Lwów (fot. RossHelen – Shutterstock)

      http://turystyka.wp.pl/kat,1036545,title,Ukraina-czy-turysci-wciaz-powinni-obawiac-sie-o-swoje-bezpieczenstwo,wid,17886280,wiadomosc.html

      Ukraina przez wiele wiele lat była chętnie odwiedzana przez Polaków. Ich głównym celem wypraw były dawne Kresy, Kijów, Odessa i Krym, który na równi z Lwowem był najbardziej popularnym kierunkiem. Wszystko zmieniło się w marcu 2014 roku, kiedy popularny półwysep zajęła Rosja, a na terenie Ukrainy rozpoczęła się wojna. Pomimo że konflikt toczył się na wschodzie kraju, całe państwo do dzisiaj jest postrzegane jako niebezpieczne, a ruch turystyczny zmalał o ok. 85 proc. w ciągu roku. Czy jednak faktycznie mamy się czego obawiać jadąc za naszą wschodnią granicę?

      Przed konfliktem Ukraina cieszyła się sporym zainteresowaniem ze strony turystów. Tylko w 2013 roku kraj ten odwiedziło ponad 24 miliony osób, z czego blisko połowa była pochodzenia rosyjskiego. Teraz może marzyć o takim wyniku. Rosjanie jeżdżą obecnie na Krym, a próba przekonania turystów z innych nacji, że jest tam bezpiecznie i warto go odwiedzić, będzie długa i trudna. Głównym problemem, który nie sprzyja odrodzeniu biznesu turystycznego jest przeświadczenie ludzi, że konflikt ma wpływ również na regiony, które nie są objęte działaniami zbrojnymi. Nawet umowa stowarzyszeniowa z Unią Europejską nie sprawiła, że podniosła się liczba osób przyjeżdżających. Ludzie w dalszym ciągu obawiają się o swoje życie, a zawirowania polityczne, zaburzenia gospodarcze również w pewnym stopniu zniechęcają cudzoziemców.
      (…)


      Donieck (fot. ALEXANDER ERMOCHENKO – PAP/EPA)

      cherrish. 2015-10-09 (13:36)
      Tak jasne, bezpiecznie, przedwczoraj we Lwowie, w naszym konsulacie wybuchło hmmm coś, granat, petarda, różne wersje słyszałem. Bezpiecznie jak cholera.

      ~Kobietka 2015-10-09 (08:43)
      to prawda poza obszarem działań wojennych na pozostałej części ludzie żyją normalnie jedyne co można zauważyć to na cmentarzach groby żołnierzy i opustoszałe jednostki wojskowe. Jest tak samo bezpiecznie we Lwowie jak i w Polsce. Ale i w Kijowie teraz kiedy posprzątali namioty jest normalnie inaczej było jak był ten cały majdan jako Polka strach było się odezwać……

      Polubienie

    • http://turystyka.wp.pl/gid,17556538,title,Lwow-czy-jest-tam-bezpiecznie,galeria.html

      ~stew 2015-11-11 (15:48)
      we lwowie jest niebezpiecznie – i -bedzie dopoki nie wyjedzie ze lwowa ostani ukrobanderowiec

      ~rysiek 2015-09-27 (15:23)
      Wróciłem kilka dni demu ze Lwowa. W centrum miasta, w kilku punktach powiewają czarno-czerwone flagi, także – na Cmentarzu Łyczakowskim-wśród grobów poległych żołnierzy ukraińskich można dostrzec te symbole.

      ~wojtek 2015-05-21 (23:34)
      to ,że miasto lwów udekorowano żółto niebiesko ( ukraińskie barwy ) flagami to nie problem – problem pojawia sie z chwila zawieszenia czarno czerwonych barw bandy upa to tragedia – 7 dni temu wróciłem ze Lwowa i wiem co mówię

      ~fasa 2015-06-24 (11:48)
      byłem we Lwowie i zadnych czarno czerwonych flag nie widziałem !!! bzdury i kalumnie! Kłamstwa i pomówienia ! Widziałem natomiast flagi zółto – niebieskie i polskie!!

      ~nikos@wp.pl 2015-05-22 (01:23)
      w Stanislawowie przed wojna bylo tylko 3 procent ukraincow teraz nie wiem czy znalazlo by sie 3 procent Polakow i tak jest w calej zachodniej Ukrainie.Rzez byla przeprowadzona na Zydach ,a pozniej na ludnosci polskiej gdzie jak mi wiadomo zginelo ponad 100 000 ludnosci cywilnej niewinnych ludzi ktorzy do wojny prowadzili po sasiedzku wspolne sielskie zycie.Nie we wszystkich Ukraincach plynie nienawisc do Polakow,wielu z nich w chwilach bardzo tragicznych udzielalo schronienia przesladowanym Polakom.zasadnicze pytanie kto to sa Uraincy wyjasniam w wiekszosci to sa zbiegli chlopi z Rzeczpospolitej i z Rosji, ktorzy nie chcieli pracowac dla szlachty a zyc swoim zyciem.Duzo wiecej moglbym napisac,le ciekawskim radze zajrzec w literature.Skad pochodzi nazwa Ukraina zapewne wielu z was bedzie bardzo zdziwiona pochodzi od powiedzenia u kresow rzeczpospolitej czyli mamy Ukraine.Jestesmy w niedalekiej przeszlosci scisle powiazani krwia SLOWIANSKA. Po co tyle zawisci ? Powinnismy wspolnie tworzyc sasiedzka pomoc zachod nigdy nam tego nie przyiesie Ukraincom Niemcy obiecaly duzo i co z tego maja nic.

      Jożin zbażin 2015-05-21 (22:15)
      Jedyna zmiana, to widoczny w mieście na każdym kroku wzrost uczuć patriotycznych, wyrażany w niebiesko-żółtych akcentach. Symbole ukraińskie są zauważalne w witrynach sklepów… czytać należy – oddawanie hołdu Dla Bandery, Szuchewycza i całej bandy UPA. A ich barwy są czarno – czerwone …Powszechny jest również widok umundurowanych żołnierzy zwiedzających miasto w ramach przepustki… a jeszcze powszechniejszy jest widok Prawego Sektora, panoszącego się wszędzie i słynnego już miejsca ich spotkań, knajpy zwanej „Kryjówka” która znajduje się na Pl. Rynek 14. Żeby wejść do środku, trzeba znać hasło: „Sława Ukrajini!” (Sława Ukrainie), odzew „Herojam sława!” (Sława bohaterom). Poza tym zacieranie śladów polskości polegającej m.in. na zmianie nazw ulic. Dziwnie się składa, że większość zmienianych nazw ulic w zachodniej Ukrainie (byłych ziemiach polskich) które od przedwojnia były znane jako „polskie” otrzymało miano Bandery…

      ~Gdańszczanin 2015-05-21 (23:44)
      Bądżmy obiektywni.Przeciez my robilismy to samo. Znajdż niemieckie nazwy ulic w Gdańsku,Szczecinie czy Wrocławiu.

      ~wrocławiak 2015-05-22 (00:59)
      Tu nie idzie o samą zmianę ulic, lecz o to, że Ukraińcy zmieniają te nazwy na nazwiska zasłużone w mordowaniu Polaków! My na Kresach Zachodnich (ładna nazwa ukuta w międzywojniu właśnie, gdy niegdyś słowiański pas od Wrocławia po Szczecin był niemiecki) nie celebrujemy takich łotrów. Będąc ostatni raz we Lwowie mieszkałem w hotelu przy ulicy Stećki. Hotel wspaniały, warunki świetne, w zestawieniu z ceną tym bardziej, tylko ten Stećko źle mi się kojarzył. Rząd, którego był premierem w 1941 r., istniał jedynie siedem dni, ale przez te siedem dni dopuszczono się wymordowania lwowskich profesorów, zaś OUN za przyzwolenie rządu agitowało na ulicach następującymi słowy: „Lachów, Żydów i komunistów niszcz bez litości, nie miej zmiłowania dla wrogów Ukraińskiej Rewolucji Narodowej”. Dodam tylko, że Stećkę wybrano premierem, gdyż Banderę, który pierwotnie nim miał zostać Niemcy zatrzymali wtedy w Krakowie. Zresztą przez pierwsze cztery dni rządzenia Stećki miejscowa ludność zabiła około cztery tysiące Żydów. Dodam, że ulica Stećki znajduje się w centrum miasta, niedaleko nawet wspomnianego prospektu Swobody.

      mika.ęą 2015-05-22 (00:45)
      Jeszcze jedną kwestię dodać chciałem: jestem człowiekiem ceniącym bezpieczeństwo, jednakże nie z tego powodu nie powrócę nie tylko do Lwowa, ale i na całą Ukrainę, lecz otwarcie napiszę, że dlatego, że nie będę napychał kiesy ludziom, którzy swoją narrację historyczną budują na nienawiści do Polaków i którzy morderców głównie bezbronnych kobiet, dzieci i starców wynoszą na cokoły. W tym roku wybieram się do Gruzji (pierwszy raz w życiu poza historyczne tereny Rzeczypospolitej!) i planując pobyt w Tbilisi nie robię szumu z tego, że na północ od tego miasta jest prorosyjska separatystyczna Osetia; analogicznie będąc w Kutaisi (bliżej Morza Czarnego) nie boję się, że jestem w sumie niedaleko równie prorosyjskiej i separatystycznej Abchazji (oczywiście do samej Osetii i Abchazji wybierać się nie będę). Będąc we Lwowie nie bałbym się Putina, którego skądinąd też nie lubię, lecz ewentualnie banderowców!

      mika.ęą 2015-05-22 (00:31)
      „Wciąż można odnaleźć ślady wielokulturowej Rzeczypospolitej, której obraz kształtowali oprócz Polaków także Ukraińcy, Żydzi, Ormianie”. Dobrze ujęte, „wciąż”, bo ślady te są nieustannie i konsekwentnie zacierane. Zresztą Ukraina ma raczej problem z tym, że przynależała do Rzeczypospolitej. Byłem we Lwowie już kilka lat temu i nie zauważyłem, by sami Ukraińcy byli z tego dumni.

      Polubienie

    • Jest tego więcej… i nie tylko we Lwowie… Cała Upaina jest pełna pomników tego bydlaka, jak makowiec maku…

      https://www.google.co.uk/search?q=pomnik+bandery+w+lwowie&tbm=isch&tbo=u&source=univ&sa=X&ved=0CC0QsARqFQoTCN-vsJmljckCFQQuGgodQSwPag&biw=1080&bih=592

      https://pl.wikipedia.org/wiki/Pomnik_Stepana_Bandery_we_Lwowie
      Pomnik Stepana Bandery we Lwowie – pomnik autorstwa lwowskiego rzeźbiarza Mykoły Posikiry i architekta Mychajły Fedyka znajdujący się na placu Kropiwnickiego we Lwowie, w pobliżu kościoła św. Elżbiety.

      Projekt pomnika został zatwierdzony po siedmiu konkursach w 2002 roku, budowę rozpoczęto pod koniec 2003 roku. Oficjalne odsłonięcie odbyło się 14 października 2007 roku, w 65 rocznicę powstania UPA. W osłonięciu pomnika wzięli udział m.in. Petro Olijnyk, Myrosław Senyk, Andrij Parubij, Taras Stećkiw i Andrij Szkil, oraz deputowani lwowskiej rady miejskiej i lwowskiej rady obwodowej.

      Budowa monumentu została w większości sfinansowana ze środków administracji obwodu lwowskiego[1].

      Pomnik składa się z 7-metrowej figury Stepana Bandery wykonanej z brązu oraz stojącego za nią 30-metrowego łuku triumfalnego. Cztery kolumny łuku symbolizują etapy historii Ukrainy: Ruś, Kozaczyznę, okres istnienia Ukraińskiej Republiki Ludowej i Zachodnioukraińskiej Republiki Ludowej oraz współczesność. Kolumny w zamierzeniu mają być pokryte symbolami Ukrainy oraz nazwiskami ukraińskich bohaterów[1].
      Opinie

      Według Tarika Cyrila Amara monumentalny styl pomnika przypomina architekturę „autorytarnych reżimów XX wieku”, co przyznają twórcy pomnika. Zaznaczają przy tym, że właśnie taki wygląd kompleksu ma podkreślać „heroizm czasów Bandery”, w przeciwieństwie do mniej bohaterskiej współczesności. Pomnik ma być również przeciwwagą dla znajdującego się w pobliżu „polskiego” kościoła św. Elżbiety (obecnie greckokatolicka cerkiew św. św. Olgi i Elżbiety)[1].

      Pomnik, ze względu na przedstawioną osobę, styl rzeźby i lokalizację, wywoływał kontrowersje zarówno wśród jego przeciwników, jak i zwolenników. Część inicjatorów budowy pomnika była zdania, że powinien on znajdować się bliżej ścisłego centrum miasta – przed lwowską operą, na miejscu, gdzie wcześniej znajdował się kamień ku czci Hitlera, a później pomnik Lenina. Niektórzy krytycy uważali, że łuk triumfalny przypomina szubienicę[1], bądź odwrócony tryzub, symbol Ukrainy. Pojawiał się także zarzut, że pomnik jest wykonany w sowieckim stylu[1].

      Ewa Siemaszko była oburzona powstaniem pomnika, stwierdzając, iż gloryfikacja Bandery to uznanie za słuszną ideologii OUN, wrogiej Polsce i ludobójczej, i że Ukraińcy nie mają powodów, by go czcić, gdyż gdyby jego frakcja objęła władzę w Ukrainie, to wprowadziłaby rządy totalitarne[2].

      http://www.3dmaps.com.ua/pl/place/vulici-ta-ploshi/pamyatnik-stepanovi-banderi.html

      Polubienie

      • http://wp.tv/i,bronislaw-komorowski-zaklada-wlasny-instytut,mid,1732105,cid,4051,klip.html?_ticrsn=3&ticaid=515ef5

        Bronisław Komorowski zakłada własny instytut

        Prezydent Bronisław Komorowski zapowiedział we Lwowie, że po zakończeniu kadencji na stanowisku szefa państwa założy instytut, którego działalność będzie skupiać się m.in. na relacjach polsko-ukraińskich. Zapewniał, że zakończenie misji jako prezydenta nie zakończy jego zaangażowania w sprawy Ukrainy.

        ~goska 17 godzin i 31 minut temu
        Czy każda miernota umysłowa musi upamiętniać swoje imię , zakładając za publiczne pieniądze jakiś zbyteczny instytut ? Może lepiej założyć jakąś stołówkę lub świetlicę dla dzieci z ubogich rodzin, zamiast odbierać je rodzicom ?

        ~Polak 19 godzin i 21 minut temu
        Kolejny próżniak zakłada kolejny Instytut Spraw Zbytecznych za pieniądze podatnika. Pewnie będzie prowadził wykłady jak współpracować z WSI?

        maria142 5 godzin i 48 minut temu
        NIech sobie jeszcze postawi ołtarz

        Polubienie

  3. Witam, zaledwie od niedawna czytuję tego bloga. Są tu zamieszczone genialne analizy etymologiczne, coś niespotykanego na innych stronach. Ostatnio pojawia się tu coraz więcej wklejek-przeklejek artykułów ze stron popularnych oraz komentarzy zamieszczanych pod nimi. Czy jest sens, aby unikalne treści zawarte na tej stronie znikały z powierzchni i zostały niejako przykryte przez te wklejki o charakterze popularnym, które na dodatek dla patriotycznie nastawionych Polaków są w mniejszym bądź większym stopniu znane (w przeciwieństwie od gmatwaniny dotyczącej dawnych dziejów jak i manipulacji którym została poddana historia naszego języka).

    Pozdrawiam sredecznie

    Polubienie

    • Roszondas masz rację i jej jednocześnie nie masz. Zamieszczanie „wklejek” itp. odbywa się tu od samego początku i ma podobny cel, jak wszystkie te językowe wywodzenia, czyli zeskrobywanie nieprawdy.

      Nie wiemy, które treści są znane i przez kogo i publikujemy tu różne rzeczy, w zależności od tego, jak akurat to wypadnie. To miejsce nigdy nie miało być poświęcone TYLKO językowi itd. Zdajemy sobie sprawę, że jest jak jest, dlatego jak już pisałem jakiś czas temu, należy używać wyszukiwania, np. przez KATEGORIE, które staramy się dokładnie opisywać, właśnie w tym celu.

      Dodatkowo dzięki wiedzy i uprzejmości Tomassusa, uruchomiliśmy tzw. forum czyli forum.jawia.pl, gdzie wszystko będzie poukładane i lepiej czytelne, niż tutaj, gdzie i tak nastąpią zmiany w wyglądzie i organizacji sieciopisu, bo taki był plan.

      Większość zagadnień językowych, jak zbieranie informacji o rdzeniach słowiańskich itd, siłą rzeczy przeniesie się tam, ale to nie oznacza, że nie będziemy tu pisali nadal o językoznawstwie, a źródłosłowie w szczególności. Artykuły o tym będą pojawiać się nadal, ale zwykła metodyczna orka nad słownikami itd będzie miała miejsce na forum. Sieciopis to jedynie przekąska, przed głównym daniem, o czym mamy nadzieję już niedługo przekonacie się…

      Polecam zacząć zaglądać na forum.jawia.pl i omijać to, co kogoś nie interesuje. Jeśli wszystko pójdzie po naszej myśli, to właśnie na forum, będzie więcej dokładnie opracowanych danych językowych i nie tylko. Ze względów technicznych słowniki powstaną w oparciu o forum, a nie ten sieciopis.

      Dziękujemy, za uwagi i dobre słowa, tyle tylko że nie wiemy jak to inaczej uporządkować, a i ludzie czytają tu więcej artykułów nie poświęconych językoznawstwie, bo na to wskazuje statystyka odwiedzin… Nigdy nie sądziliśmy, że będzie inaczej, bo językoznawstwo nie musi każdego interesować… Niestety dla nas wszystko to jest ze sobą połączone… właśnie manipulacją i nieprawdą i dlatego staramy się zeskrobać tyle z tego „pustynnego dobra” ile tylko gdzie da się… a nie mamy jakichś super mocy, a jedynie nasz nazwijmy to „zdrowy rozsądek”…

      Wygląda na to, że trzeba by zrobić 2 oddzielne sieciopisy, jeden TYLKO na językoznawstwo, a drugi na wszystko inne… No ale jak połączyć np. zakłamaną genetykę, z zakłamanymi dziejami i propagandą medialną itd? Czyli co następny i następny sieciopis musiałby być uruchamiany itd… Nie widzimy dobrych rozwiązań, dlatego dla językoznawstwa (ale i nie tylko) przygotowaliśmy to nowe forum.jawia.pl.

      Mam nadzieję, że jak ono na dobre ruszy, to wszystko naturalnie samoistnie poukłada się…

      PZDRWM

      Polubienie

  4. A i muszę, coś tu napisać od siebie.

    Uważam, że NIE MA PODSTAW TWIERDZIĆ, że przed hm… tzw chrztem tzw. Litwy, mieszkali w tzw. Wilnie, tzw. Polacy… ale z drugiej jednak strony… Kto założył to Wilno jako np. co, osadę, zamek, wieś… a kto zbudował Wilno jako MIASTO? Ktoś wie, jak było?

    https://pl.wikipedia.org/wiki/W%C5%82adys%C5%82aw_II_Jagie%C5%82%C5%82o

    Dodatkowo, co do oficjalnych teorii pochodzenia tzw. Litwinów, jak i ich języka itd, to w świetle badań i wyników nauki zwanej genetyką ale i nie tylko, można mieć bardzo wiele zastrzeżeń…

    Pewno trzeba będzie poszukać wiadomości, o tzw. rajdzie Żeligowskiego i zajęciu Wilna przez wojska polskie w 1920r…

    https://pl.wikipedia.org/wiki/Bunt_%C5%BBeligowskiego

    Mój jeden wujek pochodził, z tego co wiem z tzw. Litwy… i ma nazwisko na „ejKo”, jak np. Matejko… Zresztą, to o niczym niby nie świadczy… bo nazwisko, to tylko nazwisko, a nie geny… których zmienić sobie nie można…

    A po co to piszę? A po to, że wieli ludzi ma, jak ja mam w rodzinie różnych porządnych ludzi, których Przodkowie pochodzili i z terenów dzisiejszej tzw. Białorusi, tzw. Ukrainy, tzw. Prus i tzw. Niemiec… o tzw Polsce nie zapominając…

    Tradycja Przed-Słowiańska Łączy Nas Wszystkich,.. dlatego była i jest Ona i wiedza o Niej, tak zaciekle zwalczana przez twórców i wyznawców Jej późniejszych zmieszanych samo niszczących się następczyń, jak tzw. tradycja pustynna. Szczególnie dzieje się to od tzw. Zaratusztry i tzw. Ezechiela, nie zapominając działań wyznawców Jozuego 2. Pierwszy to ten od rzekomego podboju krainy zwanej Kanaan,.. tyle, że ten Jozue 1, wygląda, że został wymyślony przez Ezechiela…

    …..

    O a tu mam ciekawe cytaty z wikipedii, na temat Wilna, Litwy i Litwinów itd, przy okazji tego, co działo sie tam w 1920r…

    „Pod koniec wojny polsko-bolszewickiej 1920 roku, gdy wojska polskie przechodziły do kontrofensywy znad Niemna, do Polski powracały ziemie utracone uprzednio na rzecz Armii Czerwonej. Stało się sprawą jasną, że możliwe jest to również w przypadku ziem zajętych w lipcu 1920 roku przez wojska litewskie, które złamały zasadę neutralności i we współdziałaniu z Rosjanami przekroczyły Linię Focha, atakując wojska polskie i zajmując Troki (Nowe Troki) i stację Landwarowo. Pomogło to odciąć północnej armii polskiej linię odwrotu ku Oranom i Grodnu. W związku z faktycznym sojuszem litewsko-bolszewickim w dniu 6 sierpnia 1920 roku, rząd litewski i sowieckie władze wojskowe podpisały konwencję w sprawie przekazania Litwinom rejonu Święcian i zamieszkanego w większości przez Polaków Wilna. Było to nagrodą za wsparcie bolszewików w walce z północną grupą wojsk polskich. Na mocy wspomnianej konwencji wojska litewskie wkroczyły do Wilna w dniu 26 sierpnia, czyli już po zwycięstwie wojsk polskich nad Wisłą[1].”

    „Ogółem więc Litwa środkowa[2] na terytorium około 38 000 klm. kw. Liczy 1 240 000 ludności, z czego na Polaków przypada 810 000, na Litwinów 115 000, na Białorusinów 120 000 i na innych (żydów) 190 000. Polacy stanowią zatem przeszło 66 proc., a z Białorusinami 76 proc., wobec 9 proc. Litwinów i 15 proc. żydów. Jest to kraj równie polski, jak Poznańskie. […] Czyż można przyłączyć do państwa kowieńskiego Grodno, w którem mieszka 23 Litwinów, albo powiat oszmiański, gdzie na 180 000 ludzi jest literalnie tylko 54 Litwinów? Nawet w Wilnie jest ich zaledwie 2000 na 128 000 ludności[3]”

    „Ludność polska z niekłamaną radością witała swoich oswobodzicieli. Zapał i radość były tak powszechne, że nawet organ p. Birżyszki ‘Echo Litwy’ wyraźnie to podkreślił. Nastrój ludności litewskiej cywilnej na ogół niechętny i wyczekujący. […] Co do Żydów, to z nich bardzo wielu wycofało się razem z wojskami litewskiemi (podobno koło 10 000). Pozostali pochowali wszystkie towary. Żadnych ekscesów antyżydowskich, dzięki żelaznej dyscyplinie i akcji miejscowego Komitetu Polskiego, nie było[14].”

    Polubienie

    • Co za bredy smalone bredzicie! Skad jest to info? Kto to opublikowal i gdzie, bo nic nie ma co to za gazeta jest? Wyglada mi to na gazete Michnika, albo cos w tym rodzaju! Co za banderowiec za tym stoi? To sa ci sami co stawiali niedawno pomniki tej banderowskiej kurwie! Mam rodzine we Wrocku, a wczesniej z Kresow i nie jest to prawda, co tu zalaczacie! Wstyf! Jak chcecie sie czegos dowiedziec o tym, to poszukajcie sami tu: http://www.kresy.pl

      Publikujecie jakas debilna propaganda, wiecie o tym?!!

      Polubienie

      • Ciagnie wilka do lasu! Sami zobaczcie co to za typ i o kim on pisze! Wiecie juz dlaczego nie puścil moich komentarzy?!!
        Ktos ma jakies pytania?

        Moja rodzina walczyla we Lwowie z takimi chachlami jak on! Dostali na co zasluzyli, podli zdrajcy i teraz gnija w tych grobach, co je glupi Polacy pielegnuja, zamiast je zniszczyc, jak to robia jego ukochane ukry np. we Lwowie i wszedzie indziej! Pewno zreszta tacy sami Polacy, jak ten kryptoupak! Ukry niszcza groby Polakow, a stawiaja pomniki bydlakowi banderze i innym mongolskim rezunom!!! Dlaczego on o tym nie napisze?!! Ze tez on nie ma wstydu, ale to typowe dla tych bohatyrow! Odwazni zeby walczyc z dziecmi i mordowac niewinne osoby, jak ci jego krwawi pupile z Wolynia i inni z Donbasu! Napiszcie mu prawde, kim jest, bo ja niestety nie moge! To zwykly tchorz, co sie boi prawdy i zwykly chachlacki politruk! My Kresowiacy nie pozwolimy na zaklamywanie historii Kresow, zapamietaj to Bialczynski, czy jak ci tam!!!

        https://pl.wikipedia.org/wiki/Ukrai%C5%84ska_Armia_Halicka

        „Pierwszą walką UHA była walka o Lwów, rozpoczęta 1 listopada 1918. ”

        https://pl.wikipedia.org/wiki/Czerwona_Ukrai%C5%84ska_Armia_Halicka

        „Czerwona Ukraińska Armia Halicka (CzUHA) – oficjalna nazwa UHA po „zjednoczeniu” z Armią Czerwoną w lutym 1920 roku.”

        https://pl.wikipedia.org/wiki/Wojna_polsko-ukrai%C5%84ska

        „Wojna polsko-ukraińska (ukr. Польсько-українська війна) – konflikt zbrojny o przynależność państwową Galicji Wschodniej, zamieszkanej przez Polaków i Ukraińców.

        Stronami konfliktu były: proklamowana 1 listopada 1918, przez społeczeństwo ukraińskie Galicji Wschodniej, Zachodnioukraińska Republika Ludowa po jednej stronie oraz polskie społeczeństwo Lwowa i lokalny lwowski Komitet Ochrony Dobra i Porządku Publicznego (po 23 listopada Tymczasowy Komitet Rządzący), a po 11 listopada (w rzeczywistości 22 listopada) odrodzone państwo polskie, po drugiej.”

        https://pl.wikipedia.org/wiki/Bitwa_o_Lw%C3%B3w_1918-1919

        „Bitwa o Lwów, in. obrona Lwowa – polsko-ukraiński konflikt zbrojny o Lwów, trwający od 1 listopada 1918 do 22 maja 1919 roku, zakończony zniesieniem ukraińskiego okrążenia.

        Walki rozpoczęły się od opanowania 1 listopada przez żołnierzy austro-węgierskich pochodzenia ukraińskiego większości gmachów publicznych we Lwowie oraz proklamacji utworzenia Zachodnioukraińskiej Republiki Ludowej. Przeciw temu wystąpiły polskie organizacje konspiracyjne, polscy mieszkańcy Lwowa, w tym młodzież, nazwana później Orlętami Lwowskimi; w późniejszym okresie wsparcia udzieliło im powstające Wojsko Polskie. Pierwszy etap konfliktu 1918–1919 roku zakończył się w nocy z 22 na 23 listopada 1918 roku, gdy oddziały Armii Halickiej wycofały się ze Lwowa, rozpoczynając równocześnie jego oblężenie. Wobec ofensywy Wojska Polskiego[1] wojska ukraińskie zakończyły oblężenie Lwowa i wycofały się 22 maja 1919.”

        http://www.inst-ukr.lviv.ua/files/20/04-02Krotofil.pdf

        Armia Halicka jako przeciwnik Wojska Polskiego 1918–1919

        Polubienie

    • Robert Winnicki (Kukiz’15): GENIALNE pierwsze wystąpienie w sejmie!

      Pamiętam, że siedział na Misiu ze Ślęży itd, ale tu dobrze się wypowiedział.

      A co do tego wszystkiego powyżej, jak chcesz to rzeczywiście napisz do autora tych informacji i niech to może jakoś wytłumaczy. Nie udzielam się tam od dawna i nie zamierzam nic tam pisać, a to co zamieściłam akurat myślałam, że było ważne. Faktycznie dziwnie to wszystko teraz wygląda, jak to się zestawi z tym co piszą na ten sam temat na http://www.kresy.pl.

      Polubienie

    • http://www.kresy.pl/wydarzenia,spoleczenstwo?zobacz/kamienne-lwy-wroca-na-cmentarz-orlat-we-lwowie

      Kamienne lwy wrócą na Cmentarz Orląt we Lwowie?

      Dodane przez Lipinski Opublikowano: Czwartek, 19 listopada 2015 o godz. 11:11:21

      Jak informuje rzeszowski oddział TVP, jest szansa na przełom w sprawie powrotu słynnych kamiennych lwów na Cmentarz Orląt we Lwowie.

      Miejski konserwator zabytków we Lwowie przyznał, że nie ma przeciwwskazań, żeby słynne rzeźby powróciły na swoje historyczne miejsce. Jest to efektem m.in. szeregu apeli organizacji i stowarzyszeń kresowych, kierowanych do władz Lwowa. Zebrano pod nimi kilkanaście tysięcy podpisów.

      Oryginalnie, dwa kamienne lwy strzegły od południa wejścia do Pomnika Chwały. Jeden z nich miał na tarczy herbowej napis: „Zawsze wierny”, zaś drugi zaś: „Tobie Polsko”. Jedna z tarcz herbowych posiadała herb Polski, a druga Lwowa. Strona ukraińska od lat nie zgadza się na powrót rzeźb na swoje miejsce.

      Przeczytaj: Oddajcie Orlętom Lwowskim ich lwy

      Regionalna.tvp.pl / Kresy.pl

      Polubienie


      • Cmentarz Obrońców Lwowa w 1991, źródło: lwow.zhr.pl

        http://www.kresy.pl/publicystyka,opinie?zobacz/oddajcie-orletom-lwowskim-ich-lwy#

        Oddajcie Orlętom Lwowskim ich lwy

        Dodane przez Marcin_Skalski Opublikowano: Wtorek, 30 grudnia 2014 o godz. 16:04:49

        „Cmentarz został odbudowany oczywiście na tyle, na ile zezwoliły ukraińskie władze. I choć forma nie była do końca zadowalająca, to i tak kosztowała Polaków ogromne wyrzeczenia. Jednym z takich wyrzeczeń było to, że ukraińskie władze nie zezwoliły na umieszczenie na krzyżach nagrobnych poległych żołnierzy napisów „Obrońca Lwowa”. To niezrozumiałe, bo przecież spoczywający tam ludzie polegli w walce o Lwów. I ten honorowy tytuł się im należy”.

        Z dr. n. med. Zbigniewem Kopocińskim ze 105 Kresowego Szpitala Wojskowego w Żarach, członkiem Towarzystwa Miłośników Lwowa i Kresów Południowo-Wschodnich, rozmawia Mariusz Kamieniecki

        Kresowe Towarzystwo Turystyczno-Krajoznawcze im. Orląt Lwowskich w Żarach wystąpiło z apelem dotyczącym restauracji cmentarza Obrońców Lwowa. Jaka jest historia tego miejsca?

        Cmentarz Obrońców Lwowa popularnie nazywany cmentarzem Orląt, obok cmentarza Janowskiego i Cmentarza Łyczakowskiego, należy do najbardziej znanych nekropolii we Lwowie. Spoczywają tam młodzi obrońcy Lwowa, którzy 1 listopada 1918 r. podjęli bój przeciwko ukraińskim wojskom, które chciały przejąć miasto. W obronie polskości Lwowa wystąpiła młodzież, gimnazjaliści – dzieci w wieku nawet 10-12 lat. Wielu zginęło i zostali pochowani na tym cmentarzu, który powstał w okresie 20-lecia międzywojennego jako panteon narodowy. Przy wejściu na cmentarz był łuk tryumfalny z dwoma kamiennymi lwami, które trzymały herbowe tablice: jedna z herbem Polski, a druga z herbem Lwowa. Na jednej tablicy widniał napis „Zawsze wierny”, a na drugiej „Tobie, Polsko”. Lwy zostały jednak usunięte przez Sowietów i przeniesione na rogatki miasta. Na tej nekropolii obok Orląt spoczywają także inni wielcy Polacy, m.in. światowej sławy chirurg gen. prof. Ludwik Rydygier, który również uczestniczył w obronie Lwowa. Decyzją władz radzieckich postanowiono unicestwić tę nekropolię, nadjechały czołgi i cmentarz zrównano z ziemią. Z petycjami w obronie nekropolii występował m.in. gen. Roman Abraham, w Kampanii Wrześniowej dowódca Wielkopolskiej Brygady Kawalerii wspólnie z gen. Mieczysławem Borutą-Spiechowiczem, z którym w 1918 r. walczył o Lwów. Nic to jednak nie dało, cmentarz stał się wysypiskiem śmieci. Dopiero w latach 90. firma Energopol, która wykonywała prace na Ukrainie, a właściwie jej prezes namówił swoich pracowników, aby społecznie zaczęli odbudowywać nekropolię. Okazało się, że pod dwumetrową warstwą śmieci przetrwały nagrobki. I wtedy rozpoczął się proces renowacji cmentarza, którego odrestaurowana część została otwarta w 2005 r.

        Na ile przywrócono wówczas dawną formę tej nekropolii?

        Cmentarz został odbudowany oczywiście na tyle, na ile zezwoliły ukraińskie władze. I choć forma nie była do końca zadowalająca, to i tak kosztowała Polaków ogromne wyrzeczenia. Jednym z takich wyrzeczeń było to, że ukraińskie władze nie zezwoliły na umieszczenie na krzyżach nagrobnych poległych żołnierzy napisów „Obrońca Lwowa”. To niezrozumiałe, bo przecież spoczywający tam ludzie polegli w walce o Lwów. I ten honorowy tytuł się im należy.

        Przywrócenie tego napisu jest jednym z postulatów, z jakimi Państwo występują…

        Tak, jest to jeden z naszych postulatów, trudno bowiem pogodzić się z faktem, że umarłym odbiera się tytuł, na który zasłużyli swoją bohaterską postawą i śmiercią. Jest to krzywdzące i niesprawiedliwe. Głównie jednak zależy nam, aby na cmentarz wróciły kamienne figury lwów z Pomnika Chwały, które stanowią ważny symbol tego miejsca. Tymczasem stoją one dzisiaj gdzieś na rogatkach Lwowa, w krzakach i z niczym się nie kojarzą. Zależy nam, aby cmentarz Orląt powrócił do formy, w jakiej się prezentował dawniej, oczywiście na tyle, na ile jest to możliwe. Warto bowiem podkreślić, że część tej nekropolii została zniszczona bezpowrotnie. Biorąc pod uwagę zaangażowanie Polski w sprawy Ukrainy, wydaje się, że nie powinno być z tym żadnych problemów. Jeżeli Polska chce być szanowana, to powinna o to zabiegać.

        W tym celu została zainicjonowana zbiórka podpisów…

        est to inicjatywa Kresowego Towarzystwa Turystyczno-Krajoznawczego im. Orląt Lwowskich w Żarach, które jako strażnik pamięci kresowej organizuje szereg imprez, m.in. Ogólnopolski Festiwal Polszczyzny i Pieśni Kresowej Wielkie Bałakanie. Ziemia lubuska to tereny zamieszkane w dużej mierze przez Kresowiaków i kolejne ich pokolenie. Myślę, że z trudem trzeba byłoby szukać kogoś, kto nie jest Kresowiakiem bądź nie wywodzi się z rodziny kresowej. Tym ludziom sprawa cmentarza Orląt i przywrócenie jego dawnej świetności jest bardzo bliska.

        Do kogo skierowany jest apel?

        Apel skierowany jest do najważniejszych instytucji w Polsce: do Kancelarii Prezydenta RP, prezesa Rady Ministrów, Sejmu i Senatu, a więc do tych wszystkich, którzy mają instrumenty, żeby wpłynąć na ukraińskie władze i skutecznie pomóc załatwić tę sprawę, sprawę ważną dla Polski i Polaków.

        Jakie są konkretne oczekiwania?

        Dzięki zbieranym podpisom chcemy pokazać naszym władzom, że nie jest to jedynie urojony pomysł grupki zapaleńców, ale że związki z tym cmentarzem są ważne dla wszystkich Polaków. Oczekiwalibyśmy, żeby władze RP wystąpiły do władz ukraińskich w dobrze pojętym polskim, narodowym interesie. W Polsce znajdują się cmentarze żołnierzy radzieckich, które nie są niszczone, mimo iż dotyczą zaborcy i mimo iż także dzisiejsze stosunki polsko-rosyjskie różnie się układają. Oczekiwalibyśmy, aby tak jak w każdej innej części świata, gdzie cmentarze wojenne są prawnie chronione, także na Ukrainie, która aspiruje do struktur unijnych, prawo to było respektowane. Dlatego od władz Polski oczekujemy większej stanowczości i zdecydowania. Jeżeli Polska będzie stanowcza, to nawet skrajnie nacjonalistyczne ukraińskie ugrupowania, które nierzadko bezczeszczą tę nekropolię – chociażby niszcząc biało-czerwone chorągiewki – zaprzestaną tych wrogich działań. Warto też przypomnieć, że na cmentarzu Orląt znajduje się grób, z którego pobrano szczątki żołnierza, a następnie umieszczono je w Grobie Nieznanego Żołnierza w Warszawie. Informuje o tym płyta nagrobna na lwowskiej nekropolii. Inaczej mówiąc – legendarny Grób Nieznanego Żołnierza na placu Piłsudskiego w Warszawie to de facto grób żołnierza obrońcy Lwowa. Kresowianie jako tacy zobowiązują się nawet do pokrycia kosztów restauracji, żeby w związku z sytuacją, jaka jest na Ukrainie, nie obciążać władz tego kraju. Oczekujemy zgody na przeprowadzenie tych prac. To chyba nie jest zbyt wygórowane żądanie? Czas chyba najwyższy, aby polskie władze zrozumiały, że stosunki dobrosąsiedzkie zobowiązują nie tylko jedną stronę i w świetle polityki wzajemności zaczęły egzekwować nasze, Polaków prawa. Mamy nadzieję, że jeżeli polskie władze nie mają na tyle śmiałości, żeby upomnieć się o to, co polskie i co tak naprawdę się nam należy, to tysiące zebranych podpisów i poparcie społeczne będą do tego wystarczającą zachętą. Nie można budować wzajemnych relacji na fałszowaniu historii i ciągłych ustępstwach. W innym wypadku dochodzi do sytuacji, jak chociażby umieszczanie na polskiej szkole we Lwowie tablicy poświęconej twórcy ideologii OUN-UPA Romanowi Szuchewyczowi.

        Do tej szczytnej akcji zbierania podpisów włączył się 105 Kresowy Szpital Wojskowy w Żarach…

        Nasz szpital, który w tym roku obchodzi 70. rocznicę powstania, zakładali Kresowiacy i przez wiele lat go prowadzili. Kadra medyczna niemal w stu procentach pochodziła z kresów. Jesteśmy jedynym szpitalem, który otrzymał taką nazwę. To zaszczyt, ale również zobowiązanie do kultywowania tradycji kresowej. W tej sytuacji trudno byłoby nam pozostawać obojętnym na taką wspaniałą inicjatywę.

        Akcja trwa od niedawna. Z jakim spotyka się odzewem?

        Inicjatywa odbywa się w wielu miejscach i nie mamy jeszcze wyników. Odzew jest jednak duży, osobiście udało mi się zebrać ponad 300 podpisów. Na apel odpowiadają nie tylko mieszkańcy Żar, ale także okolicznych miejscowości i nie spotkałem się z sytuacją, w której ktoś odniósłby się do sprawy negatywnie. Mało tego, przychodzą do nas ludzie, proszą o blankiety i deklarują, że sami będą zbierać podpisy w swoich środowiskach w blokach czy na wioskach.

        W jaki sposób można włączyć się do tej akcji?

        Podpisy można składać m.in. w 105 Kresowym Szpitalu Wojskowym w Żarach, w sekretariacie, w gabinecie okulistycznym, ponadto w siedzibie Starostwa Powiatowego w Żarach czy urzędzie miasta, które również włączyły się do akcji. Ponadto wolontariusze zbierają podpisy w różnych punktach miasta Żary. Jeżeli zobaczymy na plakacie charakterystyczną fotografię przedstawiającą wygląd wejścia na cmentarz Obrońców Lwowa z okresu międzywojennego, to niech będzie to sygnał, żeby zainteresować się i poprzeć tę inicjatywę swoim podpisem. Jednocześnie zabiegamy o to, żeby do akcji włączyła się cała Polska. Nie jest to bowiem sprawa tylko ziemi lubuskiej i jej mieszkańców, ale sprawa ogólnopolska, bo cmentarz Orląt, jego historia i przyszłość powinna jednoczyć wszystkich Polaków, którym zawołanie „Bóg, Honor, Ojczyzna” jest ciągle drogie. Weźmy chociażby Powstanie Warszawskie, które miało miejsce w stolicy naszej Ojczyzny, ale utożsamiamy się z nim wszyscy – od Bałtyku aż po Tatry. Zresztą można powiedzieć, że Orlęta Lwowskie były wzorem dla Szarych Szeregów. Liczymy, że za pośrednictwem portalu NaszDziennik.pl nasz apel odbije się jak najszerszym echem także za granicą. Na stronach naszego szpitala jest informacja o tej inicjatywie, treść apelu Kresowego Towarzystwa Turystyczno-Krajoznawczego im. Orląt Lwowskich w Żarach, a także formularz do wydrukowania, na którym można zbierać podpisy. Można tam również zobaczyć charakterystyczne zdjęcie przedwojennego wejścia na cmentarz Obrońców Lwowa ze wspomnianymi lwami trzymającymi tarcze i łukiem tryumfalnym.

        Gdzie można przesyłać listy z zebranymi podpisami?

        Prosimy o przesyłanie list na adres podany na stronie Kresowego Towarzystwa Turystyczno-Krajoznawczego im. Orląt Lwowskich w Żarach. Można je przesyłać także do naszego szpitala. Mam nadzieję, że dzięki naszej wspólnej determinacji cmentarz Orląt odzyska swoje prawdziwe oblicze.

        Dziękuję za rozmowę.

        „Nasz Dziennik”

        Polubienie

      • Moje dwa komentarze zamieszczone u tego piewcy upainy nie ukazaly sie. Moze je ten hipokryta moderuje. Ciekawe czy je posci i co odpowie? Kresy pamietamy, nie zapomnimy i nie wybaczymy ani banderowcom, ani ich ukrytym wielbicielom, jak ten. Jak tam widac, ludzie poznaja sie na tym krypto upaincu i jego podstepnych zagrywkach! Zbieralo mnie na wymioty, jak czytalam te jego proukrainskie zaklamane teksty! Inni tam tez nie sa lepsi. Upaina, upaincy, zydzi, albo widoczki. Nic wiecej tam niema! Mlot napisal tam to samo. Nie znalam tego goscia wczesniej, podobno byl inny i pisal dobrze. A ja mysle ze to jakis spioch upainski, co sie wlasnie obudzil i co pisze banderowskie klamstwa na zlecenie innych chachlow!

        Polubienie


    • Ukraińska Powstańcza Armia na terenach współczesnej Polski południowo-wschodniej, mapa ukraińska

      http://www.kresy.pl/wydarzenia,spoleczenstwo?zobacz/ukraincy-w-polsce-chca-likwidacji-skutkow-zniszczenia-upa-w-bieszczadach

      Ukraińcy w Polsce chcą likwidacji skutków zniszczenia UPA w Bieszczadach

      Dodane przez Lipinski Opublikowano: Wtorek, 17 listopada 2015 o godz. 17:05:20

      Związek Ukraińców w Polsce domaga się likwidacji skutków Akcji „Wisła”, która była wedle samych źródeł ukraińskich sposobem na zniszczenie UPA w Bieszczadach.

      „Za negatywne, zwłaszcza w kontekście deportacji z 1947 r. ok. 150 tys. Ukraińców – obywateli Polski – podczas akcji „Wisła”, należy uznać brak woli ze strony rządowej i parlamentarnej prowadzenia dialogu na temat likwidacji skutków (materialnych i prawnych) akcji deportacyjnej (polski parlament np. do dnia dzisiejszego nie uchwalił ustawy o rekompensatach za przejęte przez państwo nieruchomości oraz niektóre składniki mienia), która do dnia dzisiejszego wpływa na sytuację Ukraińców” – czytamy opis jednego z postulatów Związku Ukraińców w Polsce przed konferencją z okazji 25-lecia istnienia organizacji na stronie ekoszalin.pl. Wydarzenie odbyło się 14 listopada w Koszalinie.

      Jednocześnie Ukraińcy mieszkający w Polsce domagają się, by ich rozproszenie, które nastąpiło w wyniku Akcji Wisła, było brane pod uwagę w uwstawodawstwie wyborczym:

      „Pełny udział Ukraińców w życiu społecznym i politycznym kraju warunkuje rozproszenie będące następstwem deportacji 1947 r. Ustawodawstwo wyborcze nie uwzględnia tego faktu” – podaje serwis ekoszalin.pl.

      Prezes Związku Ukraińców w Polsce, Piotr Tyma, miał w swojej przeszłości epizody rażącego mijania się z prawdą na temat historii stosunków polsko-ukraińskich w XX wieku.

      ZOBACZ TEŻ: Piotr Tyma kłamie na wizji

      Akcja Wisła, jak podają same źródła ukraińskie, skutecznie uniemożliwiła działalność Ukraińskiej Powstańczej Armii na południowo-wschodnich terenach współczesnej Polski. Świadczy o tym rozmowa z Iwanem Krywućkim, byłym współpracownikiem najważniejszych przywódców OUN w tzw. Zakerzońskim Kraju (południowo-wschodnie tereny RP), ukraińskiej Służby Bezpieczeństwa, uczestnikiem narad przywództwa OUN na terenie obecnej Polski, zamieszczona w: „Za to że jesteś Ukraińcem. Wspomnienia z lat 1944-1947”, Koszalin-Warszawa-Przemyśl 2012, s. 348-349:

      Bogdan Huk – Jak przywództwo polityczne i wojskowe w Zakerzońskim Kraju pojmowało własna pozycję i sens politycznej walki?

      Iwan Krywućki – Traktowaliśmy siebie jak most między Sowietami a krajami Zachodu. Nie myśleliśmy, że ten most zostanie wysadzony wskutek akcji „Wisła”, której nie przewidywaliśmy. (…) Mięliśmy osiemnaście sotni UPA przeciwko armii całego państwa, i to nie jednego państwa. Co ciekawe: gdyby strona polska nie zdecydowała się na przeprowadzenie przymusowej deportacji ludności, to nigdy nie pokonałaby UPA. Nie utrzymałoby się tych osiemnaście sotni, ale nie zdołaliby nas zniszczyć całkowicie, jakieś formy oporu trwałyby i tliły się nadal. Prawdziwego patriotyzmu nie pokona najlepsza armia.

      Kolejne źródło ukraińskie również świadczy o zasadności Akcji Wisła. Są to wypowiedzi dowódcy sotni UPA Stepana Stebelskiego „Chrina”, zamieszczone w: Stepan Stebelski „Chrin”, „Zimą w bunkrze. Wspomnienia dowódcy sotni UPA biorącej udział w zasadzce na gen. Świerczewskiego”, Oficyna Wydawnicza Mierki, brak miejsca i roku wydania, s. 247:

      Byliśmy na granicy trzech państw. Świat patrzył na nas i nasza walka nie mogła być ukryta przed obcymi korespondentami, tak jak w USRR. Warunki i teren były znakomite. Mogliśmy dać Zagranicznemu Przedstawicielstwu UHWR znamienite argumenty i dowody naszej walki. Rajdy po Łemkowszczyźnie i Słowacji znalazły oddźwięk w światowej prasie, której glosy przedostawały się także do nas. (…) I dopiero po porozumieniu trzech państw: ZSRR, czerwonej Polski i Czech – przy bezwarunkowym wysiedlaniu ukraińskiej ludności Zakierzonia – nasze dalsze działania na jego terenach stały się politycznie niepotrzebne. W momencie wysiedlenia resztek ludności ukraińskiej, nasze zadanie zostało zakończone.

      O słuszności Akcji Wisła świadczy także rozmowa z Wasylem Hałasą ps. „Orłan” zastępcą przywódcy OUN Zakerzońskiego Kraju, zamieszczona w: B. Huk (red.), „Za to że jesteś Ukraińcem. Wspomnienia z lat 1944-1947”, Koszalin-Warszawa-Przemyśl 2012, s. 367:

      Bogdan Huk – Odbyła się akcja „Wisła”. Jak ocenialiście jej rezultaty?

      Wasyl Hałasa „Orłan”: (…) Jak zrozumieliśmy, ze straciliśmy przyczółek, poligon i znaczący kanał łączności ze światem zachodnim, a przecież dla nas to „okno na świat” miało ważne znaczenie. Najbardziej bolesne było to, że straciliśmy 20 000 km2 odwiecznie ukraińskich ziem. Jednak nawet dzisiaj nie mogę stwierdzić, czy jest to strata na zawsze, gdyż już niejednokrotnie procesy społeczne i narodowe przyprawiały ludzi o zdziwienie. Pewne jest to, że Ukraińcy z Ziem Zachodnich powinni powracać na swoje tereny historyczne, bo one zawsze będą do nich należały.

      Piotr Tyma, prezes Związku Ukraińców w Polsce, to także znany negacjonista wołyński:

      Kojoto:17.11.2015 18:34
      Skurwysynom należy sie tylko jedno: kopać w dupę, aż podziękują za łaskawość i przeproszą za przodków. Z takiego punktu mozna z nimi prowadzić normalny dialog.

      ka9q:18.11.2015 12:50
      Ojciec mojego kolegi był w tym czasie oficerem w akcji Wisła i … nie walczył ale jeździł do tych Ukraińców i proponował im: możecie się osiedlić w nowym miejscu w murowanym domu na lepszej glebie gospodarzyć a ci szli tam i to była prawda, otrzymywali porzucone gospodarstwa w b. dobrym stanie. To były jego propozycje on nikogo nie przymuszał Ci ludzie szli z wyboru, nie było jego rolą wywozić ludzi.

      jazmig:17.11.2015 19:24
      Akcja Wisła byla niezbędna, żeby zwalczyć UPA. Natomiast ukraińscy przesiedleńcy dostali gospodarstwa rolne na ziemiach odzyskanych o wiele lepsze, niż posiadali sami. Przecież to były prymitywy i dziady i tacy byliby do dzisiaj, gdyby nie dostali nowoczesnych poniemieckich domów i gospodarstw, zadbanych i wyposażonych w maszyny rolnicze.

      Bojno:17.11.2015 21:07
      Najwyższy czas, by Sejm RP podjął inicjatywę ustawodawczą w celu penalizacji kłamstwa wołyńskiego oraz uchwalił prawo nakazujące z urzędu ścigać osoby gloryfikujące UPA i nacjonalizm ukraiński na równi z hitleryzmem oraz ideologią sowiecką. OUN i UPA powinny zostać uznane w prawie polskim za organizacje terrorystyczne i ludobójcze. Ukraińskim nacjonalistom z nienawiści do Polaków i Polski wszystko się pomieszało: prastara ziemia przemyska i późniejsza lwowska to odwieczne ziemie lackie, tzw. Grody Czerwieńskie, a endonim Ukraina jako nazwa własna sięga ledwie końca XVI wieku i nigdy, aż do początku XX wieku, nie oznaczał ziemi lwowskiej, Podola i Wołynia. Lwów to nigdy nie była Ukraina – jest to historyczna Małopolska. Ukraina to dawne województwa: kijowskie, bracławskie i czernichowskie. Polskie władze powinny ostro reagować na chore, nacjonalistyczne, ukraińskie kłamstwa.

      piotr3005:17.11.2015 21:07
      Dlatego należy nazwać sprawę po imieniu: OUN-UPA to ludobójcza organizacja mordująca około 200 tys. Polaków o około 50 tys. Ukraińców, dlatego każda powtarzam każda organizacja odwołująca się do ludobójczej mitologii Bandery, Szuchewicza i innych musi być potępiona przez władze Rzeczpospolitej Polskiej i zdelegalizowane. Panie Prezydencie proszę działać, bo ja za te słowa już mam wyrok więzienia na Ukrainie. Amen. Ja podpisany wnuk Kresowiaków pochodzący ze Stanowic pod Wrocławiem, gdzie całe wioski były wysiedlone z etnicznych ziem Polskich. Dodam, że jako dzieci najgorszym przezwiskiem było słowo „ukrainiec”

      tagore:17.11.2015 21:08
      Archiwa SB zawierają wiele informacji o współpracy ludzi UPA i OUN z służbami na szkodę polskiego podziemia i ludności po przesiedleniu. Wypadało by te materiały ujawnić. tagore

      Beresteczko1651:17.11.2015 21:19
      To są skutki konsekwentnej probanderowskiej polityki prowadzonej przez polskich renegatów. Nie ma w tym nic dziwnego, że w tych okolicznościach potomkom ukraińskich zbrodniarzy i ludobójców marzy się powrót na miejsca nieludzkich zbrodni swoich zdegenerowanych przodków a w efekcie oderwanie ich od Polski i przyłączenie do ziem ukradzionych w zbrodniczej spółce z ZSRR. Do tego należy dodać setki tysięcy ukraińców bezmyślnie wpuszczonych do Polski, którzy się tu zadomawiają i w odpowiednim momencie będą gotowi poprzeć antypolskie poczynania swoich pobratymców z polskimi paszportami. Błędem organizatorów Akcji Wisła było zbyt łagodne potraktowanie zbrodniarzy, którzy powinni być co do jednego deportowani do ZSRR, co raz na zawsze uwolniłoby Polskę od ukraińskiej gangreny. Tymczasem w obliczu nieuchronnego upadku tzw. ukrainy w Polsce szykuje nam się ośrodek dywersyjny, tym silniejszy im słabsze moralnie i intelektualnie będą polskie władze!

      Patriota:17.11.2015 23:44
      Odbieramy na tych samych falach Kolego. Wielokrotnie już pisałem, że lata hańby narodowej 2013-15 umożliwiły ok. 1 mln. upaińców bezproblemowy wjazd, osiedlanie się, nadużywanie przywilejów, cyniczne granie na emocjach naiwnych Polaków, konsekwentne, bezczelne wykorzystywanie politycznej poprawności rządzących, panoszenie się i ingerowanie w wewnętrzne sprawy naszego kraju. Każda szanująca swoje państwo i obywateli klasa rządząca już po pierwszych sygnałach tak wielkiej bezczelności bezwzględnie wyegzekwowałaby szacunek. Jednak jak tu szanować jak rządzący pokurcze nie upominają się o panięć przybijanych do drzew dzieci, gwałconych i okaleczanych kobiet, obdzieranych ze skóry starców, pozwalają na beztroskie poruszanie się, osiedlanie, handel przemycanymi papierosami i alkoholem na oczach policji, wspierają bajońskimi sumami potomków morderców, nie reagują na bezczelne roszczenia terytorialne. Co do tych ostatnich skoro upaińcy mają czelność upominania się o jakiekolwiek rekompensaty, to przypominam, iż NIGDY NIE POSIADALI WŁASNEJ PAŃSTWOWOŚCI I TO upaina TYMCZASOWO OKUPUJE DAWNE TERENY RZECZPOSPOLITEJ !!! Poza ty JAK WYCENIMY ŻYCIE OK. 250 000 POMORDOWANYCH ZE SZCZEGÓLNYM OKRUCIEŃSTWEM NASZYCH RODAKÓW ??? NA ILE HRYWIEN WYCENIĄ OGROM CIERPIENIA ??? Co do kolejnego również się nie myliłem i widzę, że jest więcej osób, które myślą identycznie: osiedlają się u nas, podstępnie zdobywają zaufanie naiwnych, infiltrują miejscowe społeczności i jak zadzwoni tryzub zaczną orgię rzezi. Słowa pomiota banderowskiego Hałasa: „Pewne jest to, że Ukraińcy z Ziem Zachodnich powinni powracać na swoje tereny historyczne, bo one zawsze będą do nich należały” upewniły mnie w moich przekonaniach. Wielokrotnie słyszałem takie słowa z ust szarych upaińców… Jeśli nie zamkiemy przed nimi granic, a osiedlonych nie deportujemy – będziemy mieli problem.

      Mazur:17.11.2015 21:51
      ukraincy to bandyci! Polska mjiejszosc narodowa w Niemczech krytykuje panstwa europejskie i polske za wspomaganie ukrainy. http://trybuna.de/trybuna/Hauptseite/Hauptseite.htm

      Mazur:17.11.2015 21:53
      dziekuje wszystkim polskicm zonierzom, ktorzy brali udzial w akcji Wisla, za zniszczenie tych podludzi banderowskich. Gdyby nie akcja Wisla, dzisiaj mielibysmy wojne w polsce.

      jaroslaus:17.11.2015 22:12
      skurwysyny

      KP:17.11.2015 23:09
      Pan Tyma i kierowany przez niego Związek Ukraińców w Polsce jest przeszkodą pojednania polsko-ukraińskiego. Kultywuje on bowiem agresywną antypolską i konfrontacyjną postawę Ukraińców wobec Polski i Polaków i to w tym dokumencie widać. Warto tą kwestię postawić publicznie przez organy Państwa Polskiego. Treść tego dokumentu to w znacznej mierze nieuzasadnione żądania, utrzymane niekiedy w niedopuszczalnym tonie dyktatu pod adresem Polski. Można je streścić tak: więcej pieniędzy, a Polska ma działać na rzecz mniejszości ukraińskiej. Już ton tego dokumenty nie mówiąc o treści przekreśla go jako podstawę dialogu. Ciekawe jest co innego. Sądzę, że ten dokument należy odebrać jako dowód głębokiej frustracji środowiska Ukraińców w Polsce faktem zmian, które zaszły i zachodzą i te zmiany nie są w ocenie tych środowisk pozytywne, choć obiektywnie pojednanie polsko-ukraińskie może się oprzeć na prawdzie i wspomniane zmiany ku prawdzie wiodą. Jakie to zmiany? Przede wszystkim większa świadomość Polaków o Wołyniu o UPA i „historiach” z tym związanych, np. pomnikach UPA. O kłamstwach na temat UPA, czczeniu na Ukrainie Bandery, Szuchewicza itp. Słowem środowiska ukraińskie były przez 25 przyzwyczajone że mogą spokojnie prowadzić swoją narrację, aż tu nagle łub! Klęska za klęską: Miron Sycz poza Sejmem, świadomość Polaków o Wołyniu wzrasta, wygrana PAD i PiS, którzy póki co ostrożnie wypowiadają się na temat Ukrainy, powstaje film o Wołyniu.

      UPAdlina:18.11.2015 12:49
      jaki pan………. huj tyma, gnida tyma, ścierwo tyma……………… to są dobre określenia dla tego żyjącego truchła

      KP:17.11.2015 23:13
      A dodam jeszcze jedno. Prawdziwa narracja o ludobójstwie Wołyńskim i Małopolskim zwycięży. Prawda o nazistach z UPA pokona kłamstwo rzekomej walki z Niemcami. Tak jak wygrała prawda o Katyniu, tak wygra o Wołyniu!

      Patriota:17.11.2015 23:56
      Zawsze cenię Twoje opinie, lecz tym razem podziwiam Twój optymizm. Jeśli nic nie zrobimy możesz obudzić się z banderowskimi widłami w brzuchu (czego oczywiście Ci nie życzę). Spójrz co dzieje się w Europie: islamiści bestialsko mordują dziesiątki ludzi w Paryżu, a osoby na kierowniczych stanowiskach w EU nie widzą potrzeby zamknięcia granic !!! Nie chcę abyśmy obudzili się po pierwszych banderowskich mordach. Wolę zapobiegać niż leczyć !!!

      KP:18.11.2015 09:56
      Owszem rozumiem zaniepokojenie i pełna zgoda, co do tego, że nadal musimy działać! Mam jednak przekonanie, że będziemy działać skutecznie. Zagrożeniem jest to, że środowiska kresowe są bardzo rozproszone. Dotacja z ministerstwa kultury służyłaby integracji i wzmacniała siłę głosu, np. przed wyborami, inny sposób e-maile do posłów z pytaniami, co pan, pani poseł sądzi o żądaniach mniejszości ukraińskiej o Wołyniu? Potem negacjonistów Wołyńskich można piętnować. Tak się wpływa na decyzje.

      jaroslaus:18.11.2015 00:42
      Panie KP – sęk w tym, że „prawda o Katyniu” wcale nie zwyciężyła – rozkaz mordu polskich oficerów podpisało sześć osób, z których tylko dwie były etnicznymi Rosjanami, jedna Ormianinem, jedna Gruzinem (czasami wzmiankowana jako Osetyniec), jedna chachłem (czasami wymieniana jako Rosjanin), jedna parchem żydowskim. Nie wiadomo kim byli bezpośredni wykonawcy bo ich dane są dalej tajne, ale z tego co ujawniła gazeta izraelska Maariv jeszcze w 1971 r. – żydowscy oficerowie NKWD osobiście mordowali Polaków. Jakoś nie widzę tej „prawdy” w stosunkach między Polską a tym tworem w Palestynie. Nie oszukujmy się – udział Rosjan był w tej zbrodni bardzo duży, ale PRAWDA wygląda nieco inaczej niż się ją nam przedstawia.

      Kamyk:17.11.2015 23:56
      Widać, że związek ukraińców w Polsce dostaje za dużo pieniędzy z budżetu, zamiast na kulturę to idą na propagowanie bzdur. Nie znam innego kraju, który by finansował antypaństwowe organizacje na swoim terenie…

      Kojoto:18.11.2015 02:05
      a ja znam, nawet wiele – ostatnio w UE jest moda na finansowanie islamistów… w Polsce dla odmiany – banderopiteków.

      Leszek1:18.11.2015 02:42
      Zasadniczo to komunisci polscy powinni zastosowac ta sama metode co Ukraincy w stosunku do Polakow, by sprawiedliwosci stalo sie zadosc. Prawda ? Jakos Ukraincy nie chca zrozumiec, ze w zamian za smierc polskich rodzin w meczarniach, rodziny ukrainskie zostaly przeniesione z dobytkiem na inne miejsce do moze nie najlepszych gospodarstw na polnocy – bo te juz byly zajete przez Polakow z Kresow, ale tym niemniej przewyzszajace o wiele ich opuszczone domostwa. Oczywiscie, ze bylo to dla nich olbrzymie i nieprzyjemne doswiadczenie, zwlaszcza ze nie wszyscy byli zwolennikami UPA, jednak na litosc Boska, trzeba miec jakas skale porownawcza, potrafic zauwazyc jaka jest roznica pomiedzy wymordowaniem tysiecy ludzi, a deportacja tysiecy w dobre, czy tylko lepsze warunki. Jak widac, u nich respekt i szacunek mozna uzyskac tylko przez tluczenie ich batem.

      Polubienie

    • http://www.kresy.pl/wydarzenia,spoleczenstwo?zobacz/ukrainski-politolog-potrzebujemy-polsko-ukrainskiego-resetu-na-korzysc-ukrainy&utm_source=rss&utm_campaign=rss&utm_term=www.kresy.pl

      Ukraiński politolog: potrzebujemy polsko-ukraińskiego resetu – na korzyść Ukrainy

      Dodane przez Lipinski Opublikowano: Wtorek, 17 listopada 2015 o godz. 23:11:35

      Jewhen Magda, ukraiński politolog i szef kijowskiego „Centrum Public Relations” stwierdza, że w relacjach polsko-ukraińskich, w kontekście ostatnich wyborów, potrzebny jest reset. Podobnie jak odejście od „emocji” i „patrzenia w przeszłość” – również w kontekście Ludobójstwa – na rzecz „strategicznego przymierza” i „patrzenia w przyszłość”.

      Politolog uważa, że strategiczne relacje polsko-ukraińskie utraciły swój „pragmatyczny komponent” i obecnie opierają się na emocjonalnym podchodzeniu do działań każdej ze stron. Jego zdaniem, powinno to jak najszybciej ulec zmianie, ponieważ oba kraje „powinny wspólnie stawiać wyzwaniom szybko zmieniającego się świata”.

      Magda odniósł się m.in. do kwestii uchwalenia ustawy gloryfikującej UPA w dniu wizyty byłego prezydenta Bronisława Komorowskiego w ukraińskim parlamencie (nazywając je „tzw. ustawami dekomunizacyjnymi” i w żadnym miejscu nie wspominając o kwestii gloryfikacji UPA czy penalizacji jej krytyków). Zauważa, że w Polsce nie przyjęto tego „z radością” i nie przyjmowano „ostrożnych tłumaczeń ukraińskich władz”, że „obecnie ukraiński parlament ma mnóstwo młodych twarzy” i jest „kierowany przez rewolucyjną celowość”. Dodał, że władze w Kijowie „faktycznie potwierdziły własną niemożność do wejścia w dialog” z Warszawą, rządzoną przez „całkiem rozsądną Platformę Obywatelską”.

      Politolog komentując zwycięstwo PiS w ostatnich wyborach stwierdza – w kontrze do opisu PO – że nie może być ono dla Kijowa “pocieszające”. „Faktem jest, że ani Andrzej Duda, ani Jarosław Kaczyński nie postrzegają Ukrainy z pietyzmem, podczas gdy w PiS widoczny jest silny wpływ „kresowiaków” [pis. oryg. – red.], w sercach których nadal mocno biją popioły tragedii wołyńskiej z 1943 roku [pis. oryg. – red.]” – napisał. Jego zdaniem polskie siły polityczne są „bardziej ideologiczne niż te na Ukrainie”, co „zachęca je do tłumaczenia interesu swoich wyborców”.

      „To oczywiste, że Warszawa nie ma żadnych intencji, by całkiem odwracać się od Kijowa, jednak nie możemy liczyć na żadną kurtuazję ani specjalne względy” – zaznacza Magda.

      Szef CPR skomentował również sprawę nominacji na ambasadora w Kijowie Marcina Wojciechowskiego, znanego z antykresowych wypowiedzi i relatywizacji Ludobójstwa na Kresach Wschodnich. Nazywa go „znanym dziennikarzem”. Według Magdy, fakt, że otrzymał on zatwierdzenie ze strony ukraińskiej, przy braku możliwości objęcia urzędu z uwagi na działania nowych polskich władz, określa on mianem „dyplomatycznego zakłopotania” spowodowanego „walką ideologiczną” w Polsce.

      Magda stwierdza również, że możliwe – jego zdaniem – załamanie tzw. formatu mińskiego w kwestii rozwiązania konfliktu w Donbasie może być na korzyść Polski, która „nie zdołała stać się jego częścią”. Jego zdaniem, nowemu rządowi PiS będzie zależało na dużym sukcesie na polu polityki zagranicznej. W kontekście Polski dodaje przy tym, że „Ukraina potrzebuje nie tylko nadawcy stanowiska Waszyngtonu (z czym Kijów radzi sobie sam, lepiej lub gorzej), ale również strategicznego sprzymierzeńca, zdolnego pomóc krajowi bardziej aktywnie, niż jego partnerzy w Europie Zachodniej”. Podkreśla, że PiS będzie promował ideę „Unii bałtycko-czarnomorskiej”, która jednak będzie miała nikłe szanse na realizację bez udziału Ukrainy.

      W podsumowaniu Magda stwierdza potrzebę resetu w stosunkach polsko-ukraińskich, które nie powinny koncentrować się „na przeszłości”, ale stać się „pragmatyczne” i „zorientowane na przyszłość”:

      „Uważam, że żadne z obu sąsiadujących państw nie posiada żadnej jasnej strategii względem siebie nawzajem. Ataki w Paryżu mogą nadać dodatkowy impet poszukiwani wspólnego interesu, w czym Warszawa będzie odgrywać główną rolę, podczas gdy Kijów będzie musiał się nauczyć, jak wdrażać pragmatyczną i przewidywalna politykę w relacjach ze swoim strategicznym partnerem. Wizyta Andrzeja Dudy na Ukrainie, zaplanowana na początek grudnia, może przygotować grunt pod reset stosunków polsko-ukraińskich, czyniąc je bardziej pragmatycznymi i zorientowanymi na przyszłość, niż osadzonymi w przeszłości”.

      Unian.info / Kresy.pl

      Patriota:18.11.2015 00:42
      Wypowiedzi tego banderowskiego pomiota najdobitniej obrazują nastroje na upainie. Zamach w Paryżu spowodował odsunięcie problemu upainy na plan dalszy przez państwa europejskie i zbliżenie na linii Waszyngton-Moskwa. Usilnie poszukują sojuszników i wszelkimi siłami dążą, by obecnie rządzący naszym krajem podtrzymali haniebną politykę wspierania banderowców za wszelką cenę. A ceną tą jest utrata godności, honoru i hańba narodu polskiego…

      Leszek1:18.11.2015 01:52
      „Uważam, że żadne z obu sąsiadujących państw nie posiada żadnej jasnej strategii względem siebie nawzajem.” Klamstwo. Polska posiadala strategie wspolpracy z Ukraina. WIdac to bylo poprzez zalosne okrzyki Prezesa PiS na Majdanie, poprzez popieranie rzadu Poroszenki przez – pozal sie Boze, prezydenta Polski, oraz szereg innych akcji majacych zaciesniac przyjazn polsko-ukrainska. Natomiast ze strony Ukrainy spotkalismy sie z nieustannymi wymaganiami i obelgami wynikajacymi z gloryfikacji ruchu Bandery i Ukrainskiej Powstanczej Armii. Stefan Bandera i jego ideologial doprowadzila do bestialskich mordow na Polakach w olbrzymiej skali. Wykonawcami byla UPA i OUN Dopuki Ukraina oficjalnie nie wyrzeknie sie swoich roszczen terytorialnych w stosunku do Polski – o ktorych coraz glosniej i nie uzna mordow UPA za ludobojstwo, nie moze zaistniec pojednanie pomiedzy naszymi narodami. Obywatele Ukrainy maja w sobie zbyt duzo nienawisci do Polakow przekazywanych im z pokolenia na pokolenie. My rozumiemy nacjonalizm ukrainski. Jest to godna cecha kazdego obywatela danego kraju. Natomiast nie godzimy sie z ukrainskim szowinizmem, ktory kaze im traktowac inne narody jako nieprzyjacielskie i propaguje ich fizyczne wyniszczenie. Dopoki na Ukrainie bedzie trwal kult szowinistycznych organizacji i takichz przywodcow, jakiekolwiek zblizenie z Ukraina staje sie niebezpieczna dla Polski.

      UPAdlina:18.11.2015 06:16
      wy gnidy banderowskie z upadliny potrzebujecie nie resetu, ale ku..wa kopa w dupę i piąchy w ryj! Tego potrzebujecie! Chcielibyście, aby Polacy zapomnieli o ludobójstwie na Wołyniu?! Niedoczekanie wasze plugawe ku..wy!!!!!!!!!!!!! PASZOŁ WON!!!!!!!!!!!

      zefir:18.11.2015 07:27
      Nie dajmy się zwieść szujowatemu spin doktorowi Jowhan Magda,specowi od public relations/inaczej PR-u,pijaru/,szerzącemu manipulację i propagandę dla poprawy wizerunku i podniesienia zaufania dla coraz bardziej marginalizowanej ,upadającej banderupadliny,oczywiście kosztem polskich wartości.Metodą filantropijnego,wrednego,pijaru wnoszona jest niedwuznaczna prośba UPA-dliny o jej akceptację,taką jaką jest,o zapomnienie banderowskich ludobójczychi bestialskich zbrodni,wyciszenie ich i przyklepanie upadlińskich kłamstw.Nawet ta niedwuznaczność podawana jest z pozycji wyższości banderowskiej mentalności,bez jakiejkolwiek skruchy,metodą zamulania i zagłuszania uwierającego bandyckiego charakteru ideologii OUN-UPA i jej współczesnych miłośników.

      Sylwia:18.11.2015 07:45
      W naszych sercach ‘…biją popioły…? ‘ Co to za wraże ukraińskie brednie!. Nie ma pojednania i współracy z czcicielami oprawców setek tysiȩcy Polskich rodzin. Z powodu cierpień, których naród polski doznał od Rosji, byłoby dla nas naturalnym odruchem sympatyzować z Ukrainą. Jednakże Ukraina zachodnia jest bardzo różna od wschodniej. Rzezi Polaków dokonali zachodni Ukraińcy, u których jest domieszka genów turkomańskich po Pieczyngach. Dlatego na zach. Ukrainie występują typy antropologiczne widywane w Turcji i Albanii. Sympatia Polaków dla powstańców donbaskich wywodzi się z rzezi Polaków w wołyńskiem, stanisławowskiem i tarnopolskiem: 400 000 barbarzyńsko zakatowanych przez zach. Ukraińców dzieci, kobiet, starców i polskich rolników. Rząd niemiecki uznał niemieckie zbrodnie na Polakach i przeprosił. Rosyjska Duma uznała zbrodnie sowieckie na Polakach i przeprosiła. Rząd, prezydent i parlament Ukrainy nigdy ukraińskich zbrodni na Polakach nie uznali. Oni się tych zbrodni wypierają i czczą zbrodniczą organizację UPA, która tego ludobójstwa dokonała oraz jej przywódców i ideologów, Szuchewycza, Banderę i Łebedia. Odrodzony banderyzm i hitleryzm ukraiński nasączył młode pokolenie zach. Ukraińców i jest teraz wszczepiany dzieciom. Zwycięstwa powstańców donbaskich to także zemsta dziejowa na pogrobowcach banderowskich morderców. “Niech będą … wszyscy mordercy przeklęci do czwartego pokolenia. Pan cierpliwy, bogaty w życzliwość, przebacza niegodziwość i grzech, lecz nie pozostawia go bez ukarania, tylko karze grzechy ojców na synach do trzeciego, a nawet czwartego pokolenia.” Biblia, Księga Liczb 14:18.

      Polubienie

    • http://www.kresy.pl/wydarzenia,spoleczenstwo?zobacz/polski-historyk-polska-delegacja-uslyszala-od-ukraincow-zadania-terytorialne-&utm_source=rss&utm_campaign=rss&utm_term=www.kresy.pl

      Polski historyk: Polska delegacja usłyszała od Ukraińców żądania terytorialne

      Dodane przez Lipinski Opublikowano: Sobota, 14 listopada 2015 o godz. 12:12:33

      Ukraińscy parlamentarzyści wystosowali roszczenia terytorialne, podczas oficjalnej wizyty polskich uczonych w Kijowie, w okrągłą rocznicę banderowskiego ludobójstwa – mówi w wywiadzie dla portalu Prawy.pl prof. Waldemar Rezmer z UMK w Toruniu, przewodniczący polskiej grupy w ramach polsko-ukraińskiego zespołu historyków.

      „Trudno sobie wyobrazić normalne dobrosąsiedzkie stosunki z Rosją, bez definitywnego rozwiązania problemu zbrodni katyńskiej. Nie znam osoby, która by zaprzeczyła, że okoliczności tej zbrodni muszą być całkowicie wyjaśnione, a sprawcy zidentyfikowani i ukarani. (…) W stosunkach polsko-ukraińskich takim problemem jest ludobójstwo dokonane na polskiej ludności Wołynia, Małopolski Wschodniej oraz powiatów południowo-wschodniej części dzisiejszej Polski”- mówi prof. Rezmer w rozmowie z Aleksandrem Szychtem z portalu Prawy.pl, przypominając okoliczności przerwania w 2008 r. polsko-ukraińskiego dialogu historyków.

      „Pamiętam artykuł Pawła Dybicza pt. „To było ludobójstwo” opublikowany w lipcu 2012 r. w „Przeglądzie”, w którym autor napisał, że gdyby zbrodni wołyńskiej dokonali Sowieci, to pomnik ofiar byłby w każdym mieście i miasteczku, tablice pamięci wisiałyby w różnych miejscach – sakralnych i użyteczności publicznej, a twórcy zapełniali półki literackimi i dokumentalnymi opisami wydarzeń. Natomiast w odniesieniu do zbrodni OUN-UPA popełnionych na kresach wschodnich II Rzeczypospolitej żądano od historyków, aby wyciągając wnioski z przeszłości prowadzili „realistyczną” politykę naukową, uwzględniającą żywotne interesy państwa polskiego i ukraińskiego. Dokładnie takie same argumenty padały w okresie PRL, kiedy twierdzono, że podejmowanie problematyki kresowej może zaszkodzić stosunkom polsko-radzieckim, a to będzie na rękę rewizjonistom zachodnioniemieckim i imperialistom amerykańskim. Znacząca i wpływowa część polskiej elity politycznej, m.in. krąg osób związanych z paryską „Kulturą” i środowiskiem „Tygodnika Powszechnego” starała się usilnie doprowadzić do pojednania polsko-ukraińskiego. W tych kręgach uważano, że podejmowanie drażliwych tematów nie służy rozwijaniu partnerskich kontaktów między obu państwami, może tylko je popsuć. Było to błędne założenie, którego negatywne skutki ujawniają się dziś z całą mocą” – zaznacza historyk.

      Profesor przypomniał również, że podczas seminarium w 2008 toku strona ukraińska zarzuciła mu wprost, że jeździ po instrukcje do Moskwy, a samo spotkanie zorganizowano w interesie Rosji:

      „Sformułował je bardzo młody ukraiński historyk ze Lwowa, pracownik Narodowej Akademii Nauk Ukrainy, autor panegirycznych prac poświęconych 14 dywizji Waffen SS „Galizien” („Hałyczyna”), który przekonywał zebranych, że seminarium jest organizowane w interesie rosyjskim. A ponieważ akurat w tym samym czasie wyjeżdżałem do archiwów w Moskwie, zasugerowano, jakbym jeździł do Rosji po instrukcje odnośnie prowadzenia obrad i tematyki realizowanej na seminarium Polska-Ukraina”.

      Profesor odniósł się również do wypowiedzi profesora Jan Żaryn, którego zdaniem polityka historyczna powinna się zmienić:

      „Całkowicie tę opinię podzielam. Szybkie procesy w świadomości społecznej zachodzą bowiem na Ukrainie. Nie zawsze przez nas pożądane. Działającym tam ośrodkom nastawionym na odtwarzanie historii ruchów niepodległościowych i nacjonalistycznych, szczególnie OUN–UPA, w ciągu 25 lat udało się wprowadzić ogromne zmiany w postrzeganiu przez Ukraińców Ukraińskiej Powstańczej Armii. O ile w latach dziewięćdziesiątych heroizowanie UPA było charakterystyczne dla zachodnich części Ukrainy, w chwili obecnej przesunęło się daleko, daleko na wschód, włącznie z Kijowem”.

      Prof. Rezmer przypomniał również sytuację z 2003 roku, gdy na zaproszenie przewodniczącego ukraińskiego parlamentu do Kijowa pojechała delegacja polskich historyków. „W początkowej fazie rozmowy były merytoryczne, całkiem dobrze rokujące. Już wtedy była szansa na załatwienie (a było to 12 lat temu) tych newralgicznych problemów. Niestety, ta szansa została zaprzepaszczona, ponieważ do ukraińskiej delegacji dołączono polityków, członków Wierchownej Rady. Zamiast rozmawiać merytorycznie o tragicznych problemach wspólnej historii, stwierdzili oni wprost: „Wy Polacy najpierw rozliczcie się z nami z Zakierzonia, obszaru, który tymczasowo jest pod waszą administracją”. I to mówili parlamentarzyści ukraińscy. Jak w takiej sytuacji można było dalej rozmawiać. Trzeba było wracać” – wspomina prof. Rezmer.

      CZYTAJ WIĘCEJ NA PORTALU PRAWY.PL

      Przeczytaj: Ambasada Ukrainy w USA wysuwa roszczenia terytorialne wobec Polski [+MAPY]

      Prawy.pl / Kresy.pl

      Polubienie

      • http://www.kresy.pl/wydarzenia,polityka?zobacz%2Fambasada-ukrainy-w-usa-wysuwa-roszczenia-terytorialne-wobec-polski-mapy#

        Ambasada Ukrainy w USA wysuwa roszczenia terytorialne wobec Polski [+MAPY]

        Dodane przez Marcin_Skalski Opublikowano: Piątek, 05 grudnia 2014 o godz. 19:07:04

        Oficjalny profil ambasady Ukrainy w Stanach Zjednoczonych na Facebooku zamieścił mapy, na których ziemie współczesnej Rzeczypospolitej znajdują się w granicach państwa ukraińskiego.

        PATRZ RÓWNIEŻ: MSZ Ukrainy publikuje mapy podważające polskość Przemyśla i Chełma. W ślad za nią ukraińska ambasada w Berlinie [+MAPY]

        Panie i Panowie, oto kolejny rozdział programu ukraińskiego Ministerstwa Spraw Zagranicznych „Propaganda Kartograficzna” – czytamy we wczorajszym poście umieszczonym na profilu Ambasady Ukrainy w Stanach Zjednoczonych.

        Post zawiera mapy Ukrainy, na których część ziem współczesnej Polski oznaczona jest jako ziemie ukraińskie.

        Ukraińska ambasada w Stanach Zjednoczonych opublikowała trzy mapy – „Mapę Ukrainy” z francuskiego podręcznika geografii ogólnej autorstwa Jacquesa Élisée Reclus z 1885, mapę wydaną przez ukraińskich emigrantów w Szwajcarii w roku 1916 oraz austriacką mapę z roku 1890.

        Jam:05.12.2014 19:32
        To jakieś kuriozum!

        LACHZDZIKICHPOL:05.12.2014 19:56
        to nie kuriozum Prosze Pana to bezszczelnosc tej swoloczy ktorej sie wydaje ze ma panstwo,a tak naprawde sa to zlodzieje ziemi.

        Votum_separatum:09.02.2015 22:45
        Przy okazji dowcip: Gdzie gotują najwięcej barszczu ukraińskiego? W Kotle Debalcewskim! 😉 Nawiasem mówiąc właśnie Kocioł został zamknięty, Parszenko będzie znowu chciał negocjować.

        Cichociemny:05.12.2014 19:37
        To wszystko w ramach „braterskiej” wdzięczności za darmowy gaz i całą pomoc… A „nasz” rząd niech dalej włazi banderowcom w dupę

        SobiePan:05.12.2014 20:07
        TEGO JUŻ NIE DA SIĘ KOMENTOWAĆ NALEŻY PRZEJŚĆ DO CZYNÓW.

        Sylwia:05.12.2014 22:46
        Program tajnego ukraińskiego rządu, OUN, zakłada ciagłą ekspansję. W Polsce można się spodziewać napadów terrorystycznych gdy skończy się ich wojna w Donbasie. Mapa zamieszczona na Facebook przez oficjalny organ rządu ukraińskiego to ostrzeżenie, iż tajny rząd Ukrainy, OUN, którego program ekspansji terytorialnej obecny hitlerowski rząd ukraiński realizuje, nigdy nie zrezygnuje z walki o odebranie Polsce wielu powiatów. To było zawsze widoczne. Ukraiński hymn opiewa topienie ziemi od Sanu do Donu we krwi: „Станем браття, в бій кривавий, від Сяну до Дону” – staniem bratya w bij kriwawyj wid Sjanu do Donu. Oto polskie miasta związane z Sanem: Dynów, Jarosław, Lesko, Leżajsk, Nisko, Przemyśl, Radymno, Rudnik nad Sanem, Sandomierz, Sanok, Sieniawa, Stalowa Wola, Ulanów i Zagórz. Całą polską ziemię na wschód od Sanu Ukraińcy zamierzają znow utopić we krwi. Mapa zamieszczona przez Ukraińców na Facebook uprecyzyjnia ich zakusy na polską ziemię i jest wezwaniem do wojny z Polską. Wpisy na forach to dobra rzecz ale nadszedł czas przygotowań do walki zbrojnej z ukraińskimi grupami dywersyjnymi, które hitlerowskie władze ukraińskie już mają i wykorzystają do odbierania Polsce terytorium. Nie należy spodziewać się wszczęcia takich przygotowań od rządzącego bloku POPiSu przeżartego przez zdradę i rządzonego przez agentów międzynarodowego oligarchatu. To może wyjść tylko ze grupowań patriotycznych, które muszą się zjednoczyć i szukać wsparcia WP. Formacja obrony terytorialnej opartej na miejscowej ludności jest konieczna. Aby zmniejszyć prawdopodobieństwo zdrady i działalności szpiegowskiej, obywateli polskich pochodzenia ukraińskiego nie wolno do pionu dowodzenia i oddziałów obrony terytorialnej dopuszczać. W strukturach wywiadu, kontrwywiadu i bezpieczeństwa winny być wydzielone departamenty do spraw zagrożenia ukraińskiego. Winny powstać listy osób pochodzenia ukraińskiego w celu przeprowadzenia analizy potencjalnej wrogiej działalności na rzecz hitlerowskiej Ukrainy. Działalność ukraińskich i proukraińskich polityków, działaczy i studentów w Polsce powinna zostać poddana obserwacji. Intensywność walk na wschodzie Ukrainy może się tak wzmóc, że reżym kijowski otrzyma wydatną pomoc z Zachodu. Organizacja i dowodzenie mogą zostać przejęte przez ekspertów zachodnich. W 2015 – 2016 r. Może tam już być nowocześnie uzbrojona armia o sile 400 000 – 500 000 ludzi. Nawet jej porażka w wojnie o Krym może skutkować w skierowaniu ukraińskiej agresji na Polskę. Międzynarodowy oligarchat nie dopuści do udzielenia Polsce pomocy przez NATO, szczególnie jeśli ukraińska agresja będzie miała charakter terrorystyczno-dywersyjny: skrytobójstwa urzędników państwowych, napady na szkoły, napady na banki, wysadzanie w powietrze szkół, szpitali, remiz strażackich, porwania, przejmowanie wsi i miasteczek. Zdajmy sobie sprawę z tego, że grupa 300 terrorystów ukraińskich może sparaliżować milionowe miasto polskie i spowodować śmierć setek cywilów, włączając w to dzieci i kobiety. Nie należy liczyć na NATO ani na pokonanie hitlerowskiego ukraińskiego gada przez armię rosyjską. Bo zabezpieczeniu swojego terytorium, armia rosyjska nie ruszy pomagać Polsce w walce z ukraińskim zagrożeniem, szczgólnie po tak intensywnej antyrosyjskiej działalności polskich polityków. Bratnie Węgry Polsce nie pomogą, bo nie ma z nimi wspólnej granicy. Jesteśmy sami i sami musimy bronić ojczyzny. Co powinniśmy robić? 1. Odeprzeć od władzy obecnie rządzącą grupę kanalii i zdrajców. Ponieważ fałszują wybory, jeśli nie da się przeprowadzić wyborów pod ścisłą kontrolą sił patriotycznych, nie należy wykluczyć konieczności bezpośredniej działalności. 2. Werbować sojuszników w pionie dowódczym WP, ze szczególnym uwzględnieniem formacji antyterrorystycznych. 3. Popierać powstanie silnej zbrojnej polskiej ochotniczej organizacji obrony terytorialnej opartej na lokalnej ludności. 4. Przyłączyć się do kółka strzeleckiego. 5. Zdobyć pozwolenie na broń i zaopatrzyć się w pistolet, karabin i śrutówkę (broń gładkolufowa z rozrzutem do walki na krótki dystans) oraz amunicję do nich. 7. Ulepszać metodycznie swoje umiejętności strzeleckie i bojowe. 8. Zwalczać wybieranie lub dopuszczanie Ukraińców do wpływowych stanowisk i do oddziałów polskiej obrony terytorialnej. To są nasi śmiertelni wrogowie i walka z nimi jest tylko kwestią czasu z powodu ich hitlerowskiej i wrogiej Polsce zaborczej ideologii. Można założyć, że w 2016 r. dojdzie do pierwszych starć zbrojnych z polskiej obrony terytorialnej z Ukraińcami.

        Polubienie

      • http://www.kresy.pl/wydarzenia,polityka?zobacz/msz-ukrainy-publikuje-mapy-podwazajace-polskosc-przemysla-i-chelma-w-slad-za-nia-ukrainska-ambasada-w-berlinie-mapy

        MSZ Ukrainy publikuje mapy podważające polskość Przemyśla i Chełma. W ślad za nią ukraińska ambasada w Berlinie [+MAPY]

        Dodane przez Marcin_Skalski Opublikowano: Sobota, 06 grudnia 2014 o godz. 16:04:00

        Ministerstwo Spraw Zagranicznych Ukrainy opublikowało mapy, na których państwo ukraińskie obejmuje Przemyśl i Chełm. Mapy opublikowały również w ramach projektu „Propaganda Kartograficzna” ukraińskie ambasady w Niemczech i USA.

        Mapy przedstawiają granice Ukrainy obejmujące między innymi Przemyśl i Chełm. Zostały one opublikowane na oficjalnych profilach Ministerstwa Spraw Zagranicznych Ukrainy oraz ukraińskiej ambasady w Niemczech.

        MSZ Ukrainy i ukraińska ambasada w Niemczech opublikowały trzy mapy – „Mapę Ukrainy” z francuskiego podręcznika geografii ogólnej autorstwa Jacquesa Élisée Reclus z 1885, mapę wydaną przez ukraińskich emigrantów w Szwajcarii w roku 1916 oraz austriacką mapę z roku 1890.

        tagore:06.12.2014 16:57
        Interesująca zbieżność w czasie z wizytą Poroszenki w Polsce ,czyżby chcieli ocenić na co można sobie pozwolić i witający go ukraińscy aktywiści powitają go czerwono czarną flagą? tagore

        Sylwia:07.12.2014 14:44
        Oto co o tym pisze Dr. Poliszczuk: “…OUN wychodziła i nadal wychodzi z zasad walki o ukraińskie soborowe państwo, przy czym tę “soborowość” OUN rozumiała … jako państwa na wszystkich (według ocen OUN) etnicznych ziemiach ukraińskich. To znaczy: nie ma i nie może być pokojumiędzy Ukrainą a jej sąsiadami dopóki do składu Ukrainy nie wejdzie Podlasie, Łemkowszczyzna, Chełmszczyzna, dopóki Przydniestrowie jest częścią Mołdawii, dopóki południowe Polesie wchodzi w skład Białorusi, dopóki Kurski i Woroneski obwód, Krasnodarski i Stawropolski kraj sa częściami Rosyjskiej Federacji. Wystarczy sobie uświadomić, że żaden z sąsiadów Ukrainy dobrowolnie nie odda terytoriów, do których rości pretensje OUN, aby dojść do wniosku, że permanentna wojna Ukrainy przeciwko jej sąsiadom – rzecz dla OUN normalna…” (‘Gorzka Prawda. Zbrodniczość OUN-UPA’, str. 68). Na tej samej stronie autor zamieścił mapę pokazującą apetyty terytorialne Ukraińców. Jest podobna, sięgając niemal do Radomia. Napis pod tą mapą głosi: “Ukraińska Partia Narodowa walczy o prawo narodu ukraińskiego do niepodległego bytu państwowego i ogłasza, że jej celem jest odrodzenie Państwa Ukraińskiego w etnicznych granicach.” (‘Demokratyczna Ukraina’, 13 czerwca 1992 r.). Nie jest wykluczone, że dzięki powstańcom Noworosji zamiast Ukrainy koło Radomia, ich hitlerowskie państwo wyglądać będzie tak jak jest pokazane na dołączonej innej mapie. static.kresy.pl

        LACHZDZIKICHPOL:06.12.2014 17:01
        lepiej niech nie przciagaja struny chlopskie pomioty zwane ukrami,zlodzieje i bestie ktorych nie mozna nazwac ludzmi.

        daniel18:06.12.2014 17:06
        Przecież to jawna propaganda, zastanawia mnie tylko dlaczego ukraińska ambasada w RP nie publikuje tych bzdur, być może obawia się reakcji rządu… choć śmiem wątpić, że żadnej reakcji ze strony rządu by nie usłyszeli. Badają teren, i chyba już wiedzą, że ich propaganda w odniesieniu do Polski może rozlegać się bez żadnego sprzeciwienia ze strony Polskiej.

        xxx:06.12.2014 17:45
        Rzeczywiście propaganda kartograficzna godna Goebbelsa. I co tymi mapami chcą udowodnić Ukraińcy? Przecież te mapy nie przedstawiają granicy ich państwa bo ono wtedy nie istniało. Nasze MSZ powinno zareagować na jawne fałszowanie historii przez Ukraińców.

        kajetan40:06.12.2014 18:08
        MSZ RP ten kto zarządza tym ministerstwem jest draniem! nie może być inaczej, przecie to człowiek dawnego niemieckiego komunistycznego wywiadu „stasi” więc dlatego brak reakcji.

        krok:06.12.2014 18:36
        Mnie to akurat nie dziwi. Nie pamiętam nawet kiedy ukriana, czy ich władza kiedyś podała prawdziwą wiadomość. Każde info z SBU, czy innym ukriańskich ministerstw, to część planu, które stworzyli ukriańscy naziści. Teraz jak prawy sektor oficjalnie rządzi takich wieści będzie więcej. Wiedzą, że hitler w ten sam sposób osiągnął sukces w czasach kryzysu. Mam tylko nadzieję, ze ten pseudokraj się jak najszybciej rozleci, żeby już nie ginęli ludzie i konflikt nie rozlał się na większe tereny. A ukrainiec najwyraźniej chce nas wciągnąć w konflikt, to było by im na rękę.

        amstaf358:06.12.2014 19:04
        Co na to nasz NOWY szef MSZ,też schowa głowę w piasek…jak …poprzedni….?

        Sylwia:07.12.2014 00:18
        Spełniając wolę prawdziwego ale ukrytego rządu ukraińskiego OUN, nielegalny ‘rząd’ prez. Walcmana umieszcza w świadomości publicznej fikcję, że duża część terytorium RP winna być w granicach Ukrainy. Cytuję fragment Tajnej Uchwały Krajowego Prowidu Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów (OUN) z 1990 r.; “… Zmierzać do tego, aby miarodajne czynniki polskie na emigracji zrzekły się wszelkich zamiarów i myśli rewindykacji względem Ukrainy a sprawę Ukrainy Zacurzońskiej (Zasanie, Chełmszczyzna, Podlasie i Łemkowszczyzna) pozostawić otwartą, sugerując, że zostanie ona załatwiona z korzyścią dla obu stron przez narodowe rządy w pełni suwerennych państw samostijnej Ukrainy i postkomunistycznej Polski. Na takim stanowisku stoi już obecnie Konfederacja Polski Niepodległej. Tę organizację i jej ludzi należy wspierać. W takim też duchu należy urabiać polską opinię publiczną na obczyźnie, za pośrednictwem polskich organizacji i będących w polskich rękach środków informacji. W tym celu należy przenikać do polskich organizacji tam, gdzie jest to możliwe i lansować nasz punkt widzenia cierpliwie ale uparcie, zyskiwać zwolenników wśród Polaków, a tam, gdzie to najbardziej celowe, nie żałować środków z Funduszu Wyzwolenia Ukrainy. Kupować audycje w polskim radiu oraz miejsca w polskich gazetach. Wchodzić do polskich zespołów redakcyjnych. Dyskusje prowadzić w duchu heroizmu UPA i nie kwestionowanej ukraińskości Ukrainy Zacurzońskiej ze stolicą w książęcym grodzie Przemyślu…” ( http://www2.kki.pl/piojar/polemiki/rubiez/osad/uchwala.html http://wolyn.org/index.php/publikacje/250-w-krgu-tzw-uchway-krajowego-prowidu-organizacji-ukraiskich-nacjonalistow.html http://nie-potepieniuoperacjiwisla.pl/index.php?option=com_content &view=article &id=123:o-aktualnosci-tzw-uchwaly-krajowego-prowidu-oun-raz-jeszcze &catid=81:inne-publikacje-o-aw &Itemid=480

        Sylwia:07.12.2014 00:39
        Ponieważ tematy żyją na forach krótko i rzadko się sięga do archiwów tematycznych, zamieszczam jeszcze raz mój wpis do niedawnego artykułu ( http://www.kresy.pl/wydarzenia,polityka?zobacz/ambasada-ukrainy-w-usa-wysuwa-roszczenia-terytorialne-wobec-polski-mapy#) . Program tajnego ukraińskiego rządu, OUN, zakłada ciagłą ekspansję. W Polsce można się spodziewać napadów terrorystycznych gdy skończy się wojna w Donbasie. Mapa zamieszczona na Facebook przez oficjalny organ rządu ukraińskiego (www.facebook.com/ukr.embassy.usa ) to ostrzeżenie, iż tajny rząd Ukrainy, OUN, którego program ekspansji terytorialnej obecny hitlerowski rząd ukraiński realizuje, nigdy nie zrezygnuje z walki o odebranie Polsce wielu powiatów. To było zawsze widoczne. Ukraiński hymn opiewa topienie ziemi od Sanu do Donu we krwi: „Станем браття, в бій кривавий, від Сяну до Дону” – staniem bratya w bij kriwawyj wid Sjanu do Donu. Oto polskie miasta związane z Sanem: Dynów, Jarosław, Lesko, Leżajsk, Nisko, Przemyśl, Radymno, Rudnik nad Sanem, Sandomierz, Sanok, Sieniawa, Stalowa Wola, Ulanów i Zagórz. Całą polską ziemię na wschód od Sanu Ukraińcy zamierzają znow utopić we krwi. Mapa zamieszczona przez Ukraińców na Facebook uprecyzyjnia ich zakusy na polską ziemię i jest wezwaniem do wojny z Polską. Wpisy na forach to dobra rzecz ale nadszedł czas przygotowań do walki zbrojnej z ukraińskimi grupami dywersyjnymi, które hitlerowskie władze ukraińskie już mają i wykorzystają do odbierania Polsce terytorium. Nie należy spodziewać się wszczęcia takich przygotowań od rządzącego bloku POPiSu przeżartego przez zdradę i rządzonego przez agentów międzynarodowego oligarchatu. To może wyjść tylko ze grupowań patriotycznych, które muszą się zjednoczyć i szukać wsparcia WP. Stworzenie obrony terytorialnej opartej na miejscowej ludności jest konieczne. Aby zmniejszyć prawdopodobieństwo zdrady i działalności szpiegowskiej, obywateli polskich pochodzenia ukraińskiego nie wolno dopuszczać do pionu dowodzenia i oddziałów obrony terytorialnej. W strukturach wywiadu, kontrwywiadu i bezpieczeństwa winny być wydzielone departamenty do spraw zagrożenia ukraińskiego. Winny powstać listy osób pochodzenia ukraińskiego w celu przeprowadzenia analizy potencjalnej wrogiej działalności na rzecz hitlerowskiej Ukrainy. Działalność ukraińskich i proukraińskich polityków, działaczy i studentów w Polsce powinna zostać poddana obserwacji. Intensywność walk na wschodzie Ukrainy może się tak wzmóc, że reżym kijowski otrzyma wydatną pomoc z Zachodu. To już się zaczęło ( http://www.tvc.ru/news/show/id/55856) . Organizacja i dowodzenie mogą zostać przejęte przez ekspertów zachodnich. W 2015 – 2016 r. może tam już być nowocześnie uzbrojona armia o sile 400 000 – 500 000 ludzi. Nawet jej porażka w wojnie o Krym może skutkować w skierowaniu ukraińskiej agresji na Polskę. Międzynarodowy oligarchat nie dopuści do udzielenia Polsce pomocy przez NATO, szczególnie jeśli ukraińska agresja będzie miała charakter terrorystyczno-dywersyjny: skrytobójstwa urzędników państwowych, napady na szkoły, napady na banki, wysadzanie w powietrze szkół, szpitali, remiz strażackich, porwania, przejmowanie wsi i miasteczek. Grupa 300 terrorystów ukraińskich może sparaliżować milionowe miasto polskie i spowodować śmierć setek cywilów, w tym dzieci i kobiety. Nie należy liczyć na NATO ani na pokonanie hitlerowskiego ukraińskiego gada przez armię rosyjską. Bo zabezpieczeniu swojego terytorium, armia rosyjska nie ruszy pomagać Polsce w walce z ukraińskim zagrożeniem, szczgólnie po tak intensywnej antyrosyjskiej agitacji polskich polityków. Bratnie Węgry Polsce nie pomogą, bo nie ma z nimi wspólnej granicy. Jesteśmy sami i sami musimy bronić ojczyzny. Co powinniśmy robić? 1. Odeprzeć od władzy obecnie rządzącą grupę kanalii i zdrajców. Ponieważ fałszują wybory, jeśli nie da się przeprowadzić wyborów pod ścisłą kontrolą sił patriotycznych, nie należy wykluczyć konieczności bezpośredniej działalności. 2. Werbować sojuszników w pionie dowódczym WP, ze szczególnym uwzględnieniem formacji antyterrorystycznych. 3. Popierać powstanie silnej zbrojnej polskiej ochotniczej organizacji obrony terytorialnej opartej na lokalnej ludności. 4. Przyłączyć się do kółka strzeleckiego. 5. Zdobyć pozwolenie na broń i zaopatrzyć się w pistolet, karabin i śrutówkę (broń gładkolufowa z rozrzutem do walki na krótki dystans) oraz amunicję do nich. 7. Ulepszać metodycznie swoje umiejętności strzeleckie i bojowe. 8. Zwalczać wybieranie lub dopuszczanie Ukraińców do wpływowych stanowisk i do oddziałów polskiej obrony terytorialnej. To są nasi śmiertelni wrogowie i walka z nimi jest tylko kwestią czasu z powodu ich hitlerowskiej i wrogiej Polsce zaborczej ideologii i roszczeń terytorialnych. Już w 2016 r. może dojść do pierwszych starć zbrojnych z Ukraińcami.

        andre58pl:07.12.2014 18:12
        ja jestem z Rudnika nad Sanem i skojarzyłem z tym artykułem jedną rzecz w Rudniku jeden „ukrainiec” założył sklep wędkarski i zawsze się zastanawiam jak się utrzymuje skoro nie ma klientów i bardzo dziwny typ ogólnie , ciekawy jestem czy ma związek z tym co tu piszesz.

        lokis1271:07.12.2014 18:34
        Jak to „jak się utrzymuje”? Ma w ę d k i i ryby łowi. Klasyka szkoły liberalnej…

        Wladyslaw:07.12.2014 05:27
        Ukraina zwariatowala. Tak, na marginesie powiem, ze nacionalisci ukrainscy oglaszaja terytorialne roszczenia za rachunek WSZYSTKICH sasiadow. Chca po kawalku Polski, Rosji, Rumunii, Slowacji, Moldawii, Wegier i Bialorusi.

        Wladyslaw:07.12.2014 05:31
        W ukrainskiej szkoli w Nikolajewie – kiermasz na korzysc ukrainskich zolnierzy. Zobaczcie, jaki nazwy sa w jadlospisu: kompot „Krew rosyjskich niemowlat”, czasteczka „Czolgi na Moskwe” i td. http://rusvesna.su/news/1417906065

        Wiktor102:07.12.2014 07:53
        Jeśli ktokolwiek z komentatorów zna angielski, proszę przeczytać jak daliście się zmanipulować portalowi: Ladies & Gentlemen, below is a new chapter of the Ukraine’s Foreign Ministry project „Cartographic propaganda” How Ukraine became “Great” while Little Russia and Novorossiya were “forgotten”: end 19th – early 20th centuries In the previous series, we showed that “Ukraine”, “Little Russia” and “Novorossiya” could be seen on the maps of the imperial times of the 19th century. However, the territories marked by these names were vague and overleaped one another. Little Russia was the least problematic: it did not transgress the borders of Little Russian Governorate General and remained on the Dnipro’s left bank only (Chernihiv, Poltava, Kharkiv). At the same time, Novorossiya roamed from Bessarabia (Moldova) to Northern Caucasus. A problem emerged: “Little Russia” did not include all lands occupied by Little Russians – as Ukrainians were officially called in the Russian Empire, – and, accordingly, these territories had no common name for the empire. Little Russians lived in the Southwestern Krai, in Novorossiya, in Kuban Oblast, and in Don Host Oblast. They never followed the administrative borders of governorates. In addition, they also lived in Austro-Hungary under the Ruthenen name (See Fig. 2, “The Times Atlas”, 1890). Instead, representatives of the Ukrainian national liberation movement had a “ready-made” name: “Ukraine” or “Ukrainian lands”. There was no Ukraine on the political map, but it existed in universal geography: see Fig. 1 “Map of Ukraine” from a French universal geography textbook by Reclus (1885). Conflicts between ethnic spaces and imperial states were brewing in multinational empires: the Poles were unsatisfied with being divided among three empires, while the Ukrainians did not like being divided between two empires. In a while it became clear that the ethnographic map would undermine the political one, and the map of Europe would be unrecognizable following World War I. On the map published by Ukrainian emigrants in Switzerland in 1916 (Fig. 3), we can see Ukraine overlapping the old borders. In just a year, it would become a reality. Even before the 20th century began, names of “Little Russia” and “Novorossiya” became archaisms that were not mentioned in the subsequent political developments. On the contrary, Ukraine remained. https://www.facebook.com/ukr.embassy.usa/posts/822974447745789

        Cichy:07.12.2014 13:52
        W skrócie to owe mapy mają przedstawiać tereny na których mieszkała ludność jaką dzisiaj określa się mianem Ukraińców. Stąd nazwa Ukraina na ostatniej z map. W zasadzie to nawet zgadza się to z prawdą ale komuś nieobeznanemu z tematem może się wydawać, że takie państwo rzeczywiście istniało wcześniej, a jedynie znajdowało się pod zaborami. To dawałoby Ukraincom prawo do wysuwania roszczeń terytorialnych. Może to i dobrze, że wywołało to taką, a nie inną reakcje. W odpowiedzi nasza ambasada też mogłaby wrzucić kilka historycznych map.

        kravcov:07.12.2014 13:03
        Zdaje się, że banderowcom się w d.u.p.a.c.h. przewraca. Czekam kiedy dostaną baty od ruskich i będą szlochać do Polski: „pamagitie, pamagitie”. Wtedy będziemy pamiętali o nich jak oni teraz o nas. UPAina będzie wymazana z mapy przez ruskich i bardzo mi się to podoba.

        Użytkownik zablokowany:07.12.2014 13:39
        To mniej więcej tak, jakby publikacja mapy RON (w kontekście historycznym) była odbierana przez Ukraińców jako polskie roszczenia do Kijowa :))) Polecam niezły (rzecz jasna – szyderczy, bo jakiż inny by mógł być) tekst: http://naszeblogi.pl/51319-radio-erewan-znow-nadaje-kolejny-popis-portalu-kresypl Ambasada Ukrainy w USA wysuwa roszczenia terytorialne wobec Polski – alarmuje w tytule portal Kresy.pl na dowód swych rewelacji zamieszczając print screen stosownej mapy. No więc ja również print screen tejże mapy zamieszczam poniżej (w nieco dokładniejszej rozdzielczości można obejrzeć tutaj). I uprzejmie informuję, że jest to reprodukcja mapy opublikowanej w 1916 roku przez ukraińskich emigrantów w Szwajcarii (wszystko to jest opisane na stosownej stronie, na podstawie której Kresy.pl swojego ńjusa wysmażyły). Co na tej mapie widzimy? Ano, owszem, ambitne pomysły wielkiej Ukrainy, która zaznaczona została na niebiesko na tle granic państw sprzed pierwszej wojny światowej (nie trzeba być historykiem, by wiedzieć, że w tym okresie tego rodzaju kartograficzna twórczość w wydaniu narodów Europy nie była niczym nadzwyczajnym). Jest to przy tym jedna z wielu starych map pochodzących z czasów od XVI do XX w., jakie stanowią ilustrację interesujących skądinąd rozważań historyka Kyryła Hałuszka pt „Kartograficzna propaganda”, które od dobrych kilku tygodni publikowane są w internecie (m.in. na stronach ukraińskich ambasad). Tak więc owa mapa sprzed wieku służy Kresom.pl jako argument potwierdzający pretensje terytorialne obecnych władz ukraińskich wobec Polski. Kierując się logiką tego portalu i argumentując przy pomocy tejże mapy można dowodzić także m.in. tego, że Ukraina: – tak naprawdę realizuje imperialną politykę rosyjską, zgłasza bowiem także pretensje terytorialne w imieniu Rosji, uznając, że to właśnie w rękach rosyjskich powinny znaleźć się choćby Gruzja, kraje nadbałtyckie i spora część Polski, – rości sobie wprawdzie także pretensje wobec Rosji, ale równocześnie zrzeka się mniej więcej połowy Krymu, – chcąc częściowej reaktywacji granic sprzed pierwszej wojny światowej, pragnie także przywrócenia Monarchii Austrowęgierskiej, jednak również wobec niej wysuwa roszczenia terytorialne. :)))

        Cichy:07.12.2014 13:58
        W takim razie co mieli na myśli wrzucając te mapy? W dodatku podpisanie tych terenów ‚Ukraina’ to moim zdaniem spora przesada.

        Użytkownik zablokowany:07.12.2014 14:19
        Jaka przesada? To tak (jak wspomniałem) jakby opublikować mapę RON, albo II RP i podpisać „Polska”. Wspomniana mapa określała zasięg ukraińskich roszczeń terytorialnych pod koniec PWŚ. Jeśli chodzi o tereny Polski, to granice na odcinku chełmsko-podlaskim pokrywają się z późniejszymi granicami, ustalonymi pokojem brzeskim 1918 r. Również Galicja Wschodnia (z Przemyślem) wchodziła krótkotrwale w skład jednego z państw ukraińskich – ZURL. Ten projekt ma za zadanie przedstawienie, jak zmieniało się terytorialne pojęcie „Ukraina” w ciągu wieków, z uwzględnieniem ówczesnych stosunków etnicznych, roszczeń i zmian granic. Wot i wsio, bo więcej na temat wysuwania przez ukraiński MSZ roszczeń terytorialnych wobec Polski jako horrendalnej bzdury pisać po prostu nie wypada, dla zachowania minimum powagi. Portalowi kresy.pl natomiast na powadze chyba nie zależy :)))

        Cichy:07.12.2014 14:34
        To tak jakby Syberie podpisać jako Polska, bo przecież mieszkają tam Polacy. Myśle również, że należy patrzeć na te mapy również pod kątem innych wypowiedzi jakie padają z ust ukraińskich polityków. Ta nieszkodliwa póki co propaganda może nam się jeszcze odbić. Może akurat nie Panu, bo jak rozumiem taki podział polityczny by Pana satysfakcjonował.

        Użytkownik zablokowany:07.12.2014 14:38
        Nie, chodzi o terytoria etniczne, tj. takie, na których dana narodowość stanowi większość.Taka była koncepcja państwa ukraińskiego w momencie, w którym mapa została wykonana.

        SobiePan:07.12.2014 15:22
        uri: 07.12.2014 14:38 Nie chodzi o terytoria .Taka była koncepcja państwa ukraińskiego. A obecna koncepcja to ta którą prezentuje P.Sylwia.

        SobiePan:07.12.2014 15:17
        uri: 07.12.2014 14:19 Wyjaśnij ukropie co w twoim chorym umyśle oznacz skrót RON??????????

        Cichy:07.12.2014 15:47
        Rzeczpospolita Obojga Narodów jak sądze

        Użytkownik zablokowany:07.12.2014 15:55
        Cichy – w rzeczy samej! Ale skąd taki „sobiepan” miałby to wiedzieć? Szkoły miał za wroga, nawet tę specjalną podstawową (której zresztą nie ukończył) :))) To debil i prostak, jakiego trudno spotkać w realu. W pewnym sensie jest wyjątkowy :)))

        SobiePan:11.12.2014 20:46
        uri: 07.12.2014 15:55?. ,,To debil i prostak” . Wszyscy na tym portalu wiedzą że jesteś chachłem ukropskim niestety dość słabo znający historię Polski . Nigdy w odniesieniu do Polski nie był używany ten głupi i nieprawdziwy skrót.

        zefir:07.12.2014 15:55
        Co mieli na myśli?Propagandę Wielkiej Ukrainy w wykonaniu „ministerstwa prawdy” o nieprawdzie.W tym celu wykorzystuje się każdy najmniej istotny i błahy przypadek,zawsze w umysłach odbiorców jakiś ślad pozostaje.Mały przykład z tłumaczenia tekstu „Wiktora 102″,cyt:”Nie było Ukrainy na mapie politycznej,ale istniała w geografii powszechnej:patrz rys 1″Mapa Ukrainy” z francuskiego podręcznika geografii powszechnej/1885r,przez Reclus/”.W ten sposób wciska się w umysły czytelników,czy odbiorców kłamstwa o wielkości historycznej „Wielkiej Ukrainy”Mnie nie dziwi ,że „uri”gładzi i głaszcze negatywny wydżwięk,gdyż na tym forum od dawna angażuje się w proukraińską postawę.

        Beresteczko1651:07.12.2014 18:00
        Podpisywanie czegokolwiek „Ukraina” to spora przesada:)

        tagore:07.12.2014 21:49
        Podpisanie mapy I RP nazwą Polska było by kompletną bzdurą ,zwłaszcza po wojnach Szweckich gdy władza polityczna została zdominowana przez Ruskich i Litewskich magnatów. To ,że posługiwali się językiem Polskim nie oznaczało ,że uważają się za Polaków. Mapy zaprezentowane na stronie ambasad dotyczą okresu gdy kształtowała się wizja granic potencjalnie możliwego do stworzenia Państwa Ukraińskiego. Ich prezentacja przed normalizacją stosunków z Polską otwiera wiele drzwi ,a wejść w nie mogą ludzie niekoniecznie życzliwi wobec Polski i Ukrainy . Podstawą traktatu pomiędzy Petlurą ,a Piłsudskim było uznanie faktu ,że oba kraje są spadkobiercami I RP i w aneksach przewidywał np przesiedlenia ludności tj ok 1,2 mln Polaków z Ukrainy i ok. 0,7 mln Ukraińców z Galicji. Dzisiejsza Ukraina prowadzi wobec Polski politykę w sferze gospodarczej czy praw mniejszości ,którą trudno nazwać przyjazną. Polska nie może sobie pozwolić na Litwę bis na Ukrainie jako członka UE ,a na to się zanosi. Dotychczasowe działania Prezydenta Poroszenki nie dają żadnych przesłanek ,które uzasadniały by trochę optymizmu w tej sprawie. tagore

        Wiktor102:07.12.2014 14:11
        Cichy: Gdybyś znał angielski, nie zadawałbyś kompromitujących Cię pytań. https://www.facebook.com/ukr.embassy.usa/posts/822974447745789

        Cichy:07.12.2014 14:26
        Znam angielski, to ma być materiał informacyjny który ma uświadomić cały świat, że Ukraina ma jakiekolwiek podstawy by istnieć jako niezależne państwo. I że wcale nie została sztucznie stworzona na potrzeby innych zaborców jako przeciwwaga dla Polskości na tych terenach. Tylko, że jeśli będzie się utrwalać w świadomości takie bzdury to w pewnym momencie może się okazać, że te wszystkie bohaterskie bataliony walczące na wschodzie, przyjdą poszerzać granice na zachodzie. W końcu już w XIX wieku ktoś tam podpisał te tereny jako Ukraina.

        Użytkownik zablokowany:07.12.2014 14:34
        No właśnie, na twoim przykładzie jasno widać, jak można z łatwością manipulować. W takim razie każdy polski atlas historyczny, zatwierdzony lub polecany przez MEN to nic innego, jak podważanie przez polskie MEN integralności państwowej Ukrainy, Białorusi, Litwy itd. oraz zdrada interesów narodowych Polski – chęć oddania Niemcom Wrocławia. Ba, żeby tylko! Propagowanie rozparcelowania Polski pomiędzy Niemcy, Rosję i Austrię :)))

        Cichy:07.12.2014 14:52
        Znajdują się w nim również dowody na dawną wielkość i potęgę Rzeczpospolitej. Ukraińcy którzy żadnej historii nie posiadają muszą się posiłkować takimi mapkami, narysowanymi przez jakiegoś marzyciela w Szwajcarii.

        Piotr_B:07.12.2014 15:15
        Czy pretensje terytorialne do wschodnich sąsiadów nie są słuszne? Wszak te ziemie przez 600 lat należały do Polski, następnie zostały jej bezprawnie odebrane, na rzecz tych sztucznych 30(?)-letnich organizmów państwowych? I co ma do tego drogi Panie Wrocław? Jest to miasto które zdobyliśmy jako skądinąd zwycięska strona wojny, więc chyba jakieś reparacje wojenne w postaci ziemi były wskazane? Panie uri, my wszyscy tu wiemy że Pan już w piwnicy widły szykuje, tylko niech Pan ich dobrze pilnuje bo… kto kosą wojuje od kosy może….

        SobiePan:07.12.2014 15:24
        Piotr_B: 07.12.2014 15:15 Nie wracaj się Pan do ukropa w formie ,,pan ” te chachły nie znają takiej formy.

        Użytkownik zablokowany:07.12.2014 15:30
        Są w takim samym stopniu „słuszne”, jak pretensje zachodnich sąsiadów do zachodnich ziem Polski, które 600 lat nie należały do Polski. A nawet w mniejszym stopniu, biorąc pod uwagę stosunki etniczne na „spornych” terenach w przeciągu ostatniego stulecia. Polskich wsi w okolicach Wrocławia na pocz. XX w. nie było, w samym Wrocławiu nie było 1 % Polaków. Natomiast w Galicji Wschodniej większość stanowili Ukraińcy, z pow. przemyskim i np. sanockim, leskim, lubaczowskim włącznie, a w samym Lwowie Ukraińców było ok. 20 %. „Jest to miasto które zdobyliśmy” – Wrocław – Pan raczy żartować?

        LACHZDZIKICHPOL:07.12.2014 16:24
        pomiocie ukrainski won z Polski na ukraine kijowska to moze wam zostanie jak na to pozwolimy

        Użytkownik zablokowany:07.12.2014 16:35
        Ja cały czas jestem u siebie, a ty przygłupie? Sam wy…j, jak ci nie pasuje! :)))

        LACHZDZIKICHPOL:07.12.2014 16:48
        prawda boli co?przejezyczylem sie mialobyc na rus kijowska.bo ukraina to sztuczny twor nawet nie 30letni

        Użytkownik zablokowany:07.12.2014 17:17
        Naucz się wprzódy języka polskiego, potem możesz ze mną podyskutować. Jak będę miał ochotę, rzecz jasna.

        LACHZDZIKICHPOL:07.12.2014 17:26
        nie bede z toba dyskutowal nie bede sie znizal do twgo poziomu

        zefir:07.12.2014 17:29
        Wybacz „uri”ale gdy jesteś w granicach RP,to nie jesteś u siebie,gdyż tu nie Ukraina.Żadne twoje obelgi,kadzenie na rzecz nazibanderyzmu i obrona banderlandu nie pomogą.Pisząc o polskich Ziemiach Zachodnich,gdzie żyję,odkryłeś swoją szujowatą banderowską istotę w pełni.Zasmucę cię pewnie informacją,że na tych Ziemiach Zachodnich kultura polityczna jest o Himalaje wyższa niż w twym banderowskim móżdżku.Historia,to nie tylko ostatnie stulecie.My tu mamy obiektywne dowody o obecności polskości na tych ziemiach i o dziwo,zgadzamy się z niemieckimi sąsiadami.Po co mam przypominać np bitwę pod Cedynią?Jakie to ma znaczenie dla dzisiejszej rzeczywistości?Większość naszych sąsiadów uznaje za słuszną rekompensatę dla Polski za zbrodniehitlerowskich zabójstw i zniszczeń w Polsce podczas IIW.Ś. w postaci Tzw Ziem Odzyskanych.Ja rozumiem „uri”,że tobie nie zależy na konsensusie polsko-niemieckim i chciałbyś by w tym garnku gotowało się na wzór Banderukrainy.Spełniasz bowiem rolę tej szpicy ,tej V-tej ukrokolumny,której cele w wyśmienity sposób,wielokrotnie opisywała nasza wspaniała Pani Sylwia.

        Użytkownik zablokowany:07.12.2014 17:38
        Jestem jak najbardziej u siebie „zefir”, podobnie jak Polak w Żytomierzu jest u siebie. Co więcej, mam podejrzenia, graniczące z pewnością, że swoje obywatelskie obowiązki wobec Polski spełniam lepiej, niż 99% udzielających się na tut. forum „patriotów”, wliczając też oczywiście ciebie (co przez twój zredukowany móżdżek jest niepojęte, ale to fakt bezsporny) :)))

        Beresteczko1651:07.12.2014 18:05
        Na przykładzie osobnika ukri bardzo ładnie widać jak bezczelna i arogancka jest banderowska piąta kolumna w Polsce.

        Sylwia:07.12.2014 22:58
        P.Beresteczko1651: Dlatego mam nadzieję, że ‘uri’ inni Ukraińcy będą tu wytrwale pokazywać swe najgorszecechy, t.j. chamstwo, okrucieństwo, zakłamanie, arogancję i zawziętość, aby jak najwięcej forumowych gości poznawało jacy zach. Ukraińcy naprawdę są i wyzbywało się złudzeń o możliwości pokojowego współistnienia z nimi. Gdy nadarzy się okazja to powtórzą rzezie Polaków. 14 października 2014 r. ukraińska straż graniczna powiedziała polskiemu dziennikarzowi: „…Bandera za mało was Lachów ubił!”, „… wyprowadzić za stodołę i rozstrzelać!”( http://www.kresy.pl/wydarzenia,spoleczenstwo?zobacz/wspieral-donbaskich-separatystow-teraz-ma-zakaz-wjazdu-na-ukraine) . Ukraińcy to nasi zacięci wrogowi. Teraz gorsi od Niemców i Rosjan. Przykład: https://pl.wikipedia.org/wiki/Zbrodnia_w_Ostr%C3%B3wkach Nie zmienili się. Nie żałują. Ukraińcy są gotowi ludobójstwa powtórzyć. Nie zapominać! Nie przebaczać!

        Polubienie

    • Tu jeszce o banderowcach, upaincach, ounowcach, itp. Niestety po rosyjsku bo nie znalazlam filmow po polsku, bo Polacy o tym bydlaku i jego zbrodniach filmow jakos nie robia. Taka mamy wolnosc!!!

      A tu dla porownania to samo po ukrainsku…

      Sami zobaczcie co i jak o nim ukry mowia!!! Dla nich to swiety!!! Znajdzcie tam cos o mordach na Polakach,.. ani slowa!!! Ukry to klamcy i mordercy i niczego nie zaluja!!! HANBA WSZYSTKIM CO IM POMAGAJA I GLORYFIKUJA!!!

      A tu o innym upainskim bydlaku i mordercy Polakow, ktorego syn jest teraz poslem w upainskim parlamencie, co przyjal ustawe o gloryfikacji tych zbrodniarzy, a tych co ja krytykuja, czeka wiezienie!!! To sa bohaterowie upainy!!! Przejrzyjcie na oczy, jak Kukiz!!! Ten caly Bialczynski to zwykly proupainski manipulator!!!

      Zapraszam na http://www.kresy.pl.

      Polubienie

  5. Baszka, przepraszam, bo masz rację, tyle że pretensje, to powinnaś wysłąc do ich autora, a nie do nas!

    Nie znałem tej strony, a wygląda mi na wiarygodną i nie jest to miejsce, gdzie pierwotnie opublikowano te zeskanowane informacje. Autor tej informacji nie napisał nic więcej (szkoda, bo faktycznie nie wiadomo skąd pochodzi ten skan). No, cóż, kiedy kaeisia puściła tu to, pomyślałem, że może coś zmienia się… Dyskusja pod tym wpisem, typowa, o słowiańskim krześcijaństwie, czyli o krześcijańskiej Słowiańszczyznie, aryjskim Jozue 2 itp. Paranoja. Adamowi Smolińskiemu jak widać jeszcze się chce gadać do ściany. Mi nie. Jak widać tam, ostatnio „wolni ludzie” chyba jeszcze bardziej zbłądzili, bo już teraz słowo „goi” jest dla nich obraźliwe, nie tak jak kiedyś… Nie przykładam się od dawna do czytanie publikowanych tam treści, bo mało co mni etam interesuje, tak że raczej lecę po łebkach. Od allo-allo Makucha to już nie to samo miejsce, choć już wcześniej (Baba z brodą) bywało dziwacznie. Myślałem, że ochłonęli bo poparli Kukiza, który odciął się od Majdanu i upaińców, jak zrozumiał w czym maczał swe palce. Mało z tego rozumiem, o co tam teraz chodzi, zresztą co tu rozumieć, Koń jaki jest każdy widzi. „Wolni ludzie” idą tam, gdzie szli już od pewnego czasu, czyli nie tam gdzie my idziemy. Przykro mi się tylko bardziej zrobiło… Co tu gadać, sami zobaczcie, jak to było z tymi „upaińskimi narodowcami”, czyli banderowcami pod przykryciem … Po co komu ta tania manipulacja? TRAGEDIA, WSTYD I HAŃBA!!!

    http://www.kresy.pl/wydarzenia,spoleczenstwo?zobacz/zadali-pomnikow-bandery-i-szuchewycza-teraz-chca-sie-jednac-z-polakami#

    Żądali pomników Bandery i Szuchewycza – teraz chcą się jednać z Polakami

    Dodane przez Lipinski
    Opublikowano: Poniedziałek, 16 listopada 2015 o godz. 17:05:38


    Stepan Braciuń na banderowskiej manifestacji w Kijowie 2 stycznia 2012 roku, bilozerska.info

    Jak się okazuje, grupa ukraińskich nacjonalistów, która deklarowała wobec Polaków odcięcie się od zbrodniczych tradycji, to aktywni zwolennicy kultu Stepana Bandery i Romana Szuchewycza.

    „Odnosząc się do historii najnowszej, uważamy, że ci bojownicy walczący o wolność i niepodległość naszego kraju mogą znaleźć miejsce w Panteonie Narodowym, którzy nie mordowali dzieci, kobiet, starców, nie popełniali zbrodni na ludności cywilnej” – głosi odezwa podpisana ze strony ukraińskiej między innymi przez Stepana Braciunia, szefa Kongresu Ukraińskich Nacjonalistów oraz Ihora Jaremija z nacjonalistycznej UNA-UNSO.

    CZYTAJ: Ukraińcy: w panteonie naszych bohaterów nie ma miejsca dla zbrodniarzy

    http://www.kresy.pl/wydarzenia,spoleczenstwo?zobacz/przedstawiciele-ukrainskich-srodowisk-narodowych-w-panteonie-naszych-bohaterow-nie-ma-miejsca-dla-zbrodniarzy

    Jak się okazuje, wcześniejsze działania przedstawicieli wspomnianych środowisk przeczą niedawno opublikowanej odezwie. Jak podawał 14 października 2011 roku ukraiński portal ZN.ua:

    http://zn.ua/POLITICS/natsionalisty_trebuyut_ustanovit_v_kieve_pamyatniki_bandere_i_petlyure_.html

    „Od prezydenta Ukrainy Wiktora Janukowycza żądają ustanowienia w Kijowie pomników Iwana Mazepy, Stepana Bandery, Romana Szuchewycza i Seymona Petlury, a także ustanowić dzień Pokrowy Przenajświętszej Bogarodzicy [uznawane jako data powstania UPA – red.] jako Dzień Obrońcy Ojczyzny zamiast 23 stycznia” – czytamy.

    Ukraiński portal informował ponadto, że w imieniu ukraińskich nacjonalistów przed budynkiem Administracji Prezydenta Ukrainy postulaty odczytał Stepan Braciuń, który niedawno podpisał się pod odezwą skierowaną do Polaków.

    Te sam Braciuń uczestniczył w odsłonięciu pomnika Stepana Bandery w Krzemieńcu.

    Czytaj dalej pod zdjęciem

    Braciuń mówił podczas uroczystości w 2011 roku, iż „wspólnymi siłami zbudujemy taką Ukrainę, o jakiej marzył i za którą oddał swoje życie Stepan Bandera”. Ten sam aktywista wystąpił 2 stycznia 2012 roku na banderowskim wiecu w Kijowie:

    Czytaj dalej pod zdjęciem

    O rzekomo przełomowym charakterze odezwy rozpisywała się na portalu wPolityce.pl Jadwiga Chmielowska. „Bronić się możemy jedynie współpracując z narodami zagrożonymi przez rosyjski imperializm wybijając kły odwiecznemu kłamstwu i skłócaniu narodów! Podpisane oświadczenie to skuteczny oręż w walce z moskiewską dezinformacją” – pisała wspomniana autorka w tekście „Przemilczanie służy dezinformacji”.

    http://wpolityce.pl/p/339627

    http://wpolityce.pl/polityka/271397-przemilczanie-sluzy-dezinformacji

    Ecik 195.139.24.*
    wczoraj, g. 11:14
    Poczytajcie sobie: http://www.kresy.pl/wydarzenia,spoleczenstwo?zobacz/zadali-pomnikow-bandery-i-szuchewycza-teraz-chca-sie-jednac-z-polakami Autorka tego tekstu jest chyba UPAinska agentka…

    Jacek Orzechowski 5.134.65.*
    przedwczoraj, g. 18:47
    Faktem jest, że Ukraina ma problem ze swoją historią, ale skazywanie jej na pożarcie Rosji i snucie tez o współpracy z Putinem to jakaś infantylna i naiwna bzdura w świetle doświadczeń historycznych.

    Jacek Orzechowski 5.134.65.*
    przedwczoraj, g. 18:44
    Powiem tak. Sporo racji mają Narodowcy, jak i autorka powyższego tekstu. Problem polega na tym, że jedna strona i druga nie pojmuje że czasem popada w przesadę nie dostrzegając całego spektrum faktów.

    Darnok 194.181.88.*
    przedwczoraj, g. 14:10
    Żenująca szopka. Cieszy tylko to, że ukrainofilia pogrzebie tzw. politykę wschodnią nowego rządu, a wraz z nią runą „niezależne” media liżące tyłki chachłom za usraleskie pieniądze…

    dawid 89.75.92.*
    przedwczoraj, g. 7:12
    oto ukraińcy http://www.prawy.pl/z-kraju/11312-polska-delegacja-uslyszala-zadania-terytorialne.

    …..

    Opublikuję cały wpis, o tej stronie http://www.kresy.pl, bo widać, że warto! Dzięki, za te wiadomości! PZDRWM

    Polubienie

    • http://www.prawy.pl/z-kraju/11312-polska-delegacja-uslyszala-zadania-terytorialne

      Polska delegacja usłyszała żądania terytorialne!

      Z kraju piątek, 13, listopad 2015 19:40 Aleksander Szycht
      Polska delegacja usłyszała żądania terytorialne!Ukraińscy parlamentarzyści wystosowali roszczenia terytorialne, podczas oficjalnej wizyty polskich uczonych w Kijowie, w okrągłą rocznicę banderowskiego ludobójstwa.

      O zwerbalizowanych roszczeniach, możliwym zagrożeniu nowym ludobójstwem nieświadomego społeczeństwa polskiego, prowadzonych z inicjatywy IPN polsko-ukraińskich pracach badawczych, politycznym kneblowaniu prawdy o niewygodnych zbrodniach i utrudnianiu pracy polskim historykom mówi Aleksandrowi Szychtowi prof. Waldemar Rezmer, kierownik Zakładu Historii Wojskowej, były dziekan Instytutu Historycznego na Uniwersytecie Mikołaja Kopernika w Toruniu i przewodniczący polskiej grupy dwustronnego polsko-ukraińskiego zespołu historyków.

      Panie profesorze, jest pan przewodniczącym polskiego zespołu historyków powstałego z inicjatywy prezesa IPN, który to zespół ma uczestniczyć wraz z historykami ukraińskimi w kontynuacji seminariów „Polska-Ukraina; trudne pytania”. Warto w związku z powyższym przypomnieć najpierw przyczyny przerwania seminariów. Ostatnie XIII, które obaj pamiętamy odbyło się we Lwowie w 2008 roku.

      – Kiedy w 1996 roku z inicjatywy Światowego Związku Żołnierzy Armii Krajowej, a ściślej kierownictwa Środowiska 27 Wołyńskiej Dywizji Piechoty Armii Krajowej pojawiła się idea wspomnianych seminariów zdawano sobie doskonale sprawę, że historia jest lustrem współczesności. Dla żołnierzy wspomnianej wołyńskiej dywizji już wtedy było oczywiste, że jeśli chcemy dobrych relacji między narodami, to powinniśmy nawiązywać do tego co jest dobre, a potępiać to, co jest złe, to co dzieli. Niestety, oni akurat wiedzieli doskonale, iż z Ukraińcami przeszłość bardziej nas dzieliła – i wciąż dzieli, niż łączy.

      W relacjach polsko-ukraińskich jest wiele ciemnych, mrocznych kart, za którymi stoją ogromne emocje. Potrafią one wywołać o wiele większe napięcia oraz mocniej obciążać stosunki między narodami niż kontrowersje o innym charakterze. Trudno sobie wyobrazić normalne dobrosąsiedzkie stosunki z Rosją, bez definitywnego rozwiązania problemu zbrodni katyńskiej. Nie znam osoby, która by zaprzeczyła, że okoliczności tej zbrodni muszą być całkowicie wyjaśnione, a sprawcy zidentyfikowani i ukarani. Zdajemy sobie oczywiście sprawę, że upływ lat zrobił swoje, dziś sprawców tej zbrodni nikt nie zaprowadzi na sądową ławę. Ale można ich osądzić moralnie, postawić przed trybunałem historii, aby zostali zapamiętani jako kaci polskich jeńców z 1939 roku.

      W stosunkach polsko-ukraińskich takim problemem jest ludobójstwo dokonane na polskiej ludności Wołynia, Małopolski Wschodniej oraz powiatów południowo-wschodniej części dzisiejszej Polski. Organizatorzy i uczestnicy wspomnianego seminarium „Polska-Ukraina” od samego początku musieli zmagać się z przeszkodami czynionymi pod hasłem „nie drażnić Ukraińców”, „nie utrudniać im budowy niezależnego i suwerennego państwa”, „nie burzyć strategicznego polsko-ukraińskiego sojuszu”. W tej sytuacji seminarium „Polska-Ukraina”, które dążyło do poznania prawdy o zbrodni dokonanej na polskiej kresowej ludności, stało w kontrze do realizowanej polityki historycznej. Brak zainteresowania dalszymi jego pracami, a tym samym wsparcia ze strony władz i mediów oraz coraz większe trudności logistyczne zmusiły organizatorów do przerwania w 2008 r. polsko-ukraińskiego dialogu historyków.

      Skoro mówimy o Ludobójstwie Wołyńsko-Małopolskim to trzeba stwierdzić, że tak na Ukrainie jak i w Polsce ten proces w porównaniu do Polski i Rosji, eufemistycznie mówiąc jest bardzo mało zaawansowany. Społeczeństwo polskie wie nieporównywalnie mniej, a ukraińskie niemal nic. Ba, na Ukrainie trwa odwrotny proces.

      – Na tym właśnie polega problem, że w Polsce przez kilka dziesięcioleci o zbrodni tej milczano, uprawiając historyczny relatywizm. Były więc zbrodnie, o których mówiono dużo i głośno, i były zbrodnie, nad którymi zaciągano kurtynę milczenia. W PRL-u mówiono i pisano o zbrodniach niemieckich, fragmentarycznie wspominano także o zbrodniach UPA, ale tylko o tych które miały miejsce na obszarze PRL-u. Ze względów politycznych milczano natomiast o hekatombie polskiej ludności kresów wschodnich w okresie II wojny światowej. Po zmianach geopolitycznych w Europie Środkowo-Wschodniej, które nastąpiły na początku lat 90-tych, można było sądzić, iż wreszcie nastąpi uczciwe rozliczenie polsko-ukraińskiej historii. Tak się jednak nie stało. Zadecydowały o tym wspomniane wcześniej kwestie polityczne – niepodległą Ukrainę ogłoszono strategicznym partnerem Rzeczypospolitej.

      Pamiętam artykuł Pawła Dybicza pt. „To było ludobójstwo” opublikowany w lipcu 2012 r. w „Przeglądzie”, w którym autor napisał, że gdyby zbrodni wołyńskiej dokonali Sowieci, to pomnik ofiar byłby w każdym mieście i miasteczku, tablice pamięci wisiałyby w różnych miejscach – sakralnych i użyteczności publicznej, a twórcy zapełniali półki literackimi i dokumentalnymi opisami wydarzeń. Natomiast w odniesieniu do zbrodni OUN-UPA popełnionych na kresach wschodnich II Rzeczypospolitej żądano od historyków, aby wyciągając wnioski z przeszłości prowadzili „realistyczną” politykę naukową, uwzględniającą żywotne interesy państwa polskiego i ukraińskiego.

      Dokładnie takie same argumenty padały w okresie PRL, kiedy twierdzono, że podejmowanie problematyki kresowej może zaszkodzić stosunkom polsko-radzieckim, a to będzie na rękę rewizjonistom zachodnioniemieckim i imperialistom amerykańskim. Znacząca i wpływowa część polskiej elity politycznej, m.in. krąg osób związanych z paryską „Kulturą” i środowiskiem „Tygodnika Powszechnego” starała się usilnie doprowadzić do pojednania polsko-ukraińskiego. W tych kręgach uważano, że podejmowanie drażliwych tematów nie służy rozwijaniu partnerskich kontaktów między obu państwami, może tylko je popsuć. Było to błędne założenie, którego negatywne skutki ujawniają się dziś z całą mocą. Nie może być mowy o żadnym dialogu i nie nastąpi trwałe pojednanie, bez zbudowania solidnych fundamentów dla tego dialogu i pojednania. Tym postumentem może być tylko rzetelne przedstawienie przyczyn, przebiegu i skutków zbrodni popełnionej na kresach. Zidentyfikowanie jej inicjatorów i wykonawców z OUN-UPA.

      W sowieckiej Rosji wielu członków tych organizacji stracono lub wysłano do łagrów z powodu zbrodni dokonanych na Żydach, oporu stawianego władzy sowieckiej, przynależności do OUN, służby w szeregach UPA, kolaboracji z Niemcami i służby w formacjach zbrojnych przez nich formowanych. Ale ludobójstwo Polaków, którego byli sprawcami, nie było przedmiotem większego zainteresowania władz sowieckich, chociaż i takie przypadki się zdarzały.

      Za PRL jeśli ktoś przypominał o polskim Lwowie, był porównywany do Niemców wyciągających agresywnie rękę po polski Wrocław i działał po to by psuć przyjaźń polsko-radziecką. Dziś jeśli ktoś pamięta o tym, że Lwów to bastion przede wszystkim historycznej polskości oraz polskiej tożsamości – psuje ponoć przyjaźń polsko-ukraińską i musi zrozumieć żal biednych Niemców, którzy stracili Wrocław. Retoryka analogiczna, wbrew historii II wojny światowej, różnym postawom i rolom społeczeństw stawiano między Polakami a Niemcami, a także ich stratami terytorialnymi znak równości.

      – I także dlatego ta sprawa, o której mówimy, w okresie PRL nie miała prawa zaistnieć. W okresie PRL skupiano się wyłącznie na powojennej fazie stosunków polsko-ukraińskich rozgrywających się na obszarze dzisiejszej Polski. Niestety oczekiwania po przeobrażeniach politycznych w Polsce – na zmianę także w tej kwestii, nie spełniły się, ponieważ stała się ona dla wielu środowisk, nie tyle problemem historycznym, co znów problemem politycznym. Jest to tym bardziej zadziwiające, ponieważ szło to na przekór głoszonego wtedy oficjalnie hasła „zostawmy historię historykom”. Z kolegami, z którymi pracowaliśmy na seminariach historycznych „Polska-Ukraina: trudne pytania”, bardzo mocno się z tym zetknęliśmy. Żądano od nas abyśmy byli nie tylko profesjonalistami w swojej dyscyplinie naukowej, osobami, które rzetelnie odtwarzają obraz przeszłości, ale równocześnie kazano nam być „realpolitykami”. Warto podkreślić, że żądanie takie było przedstawiane nie tylko w Polsce, lecz także i na Ukrainie.

      Formułowano pod naszym adresem absurdalne zarzuty, które pojawiają się znowu dzisiaj. Możemy znaleźć je nawet na niektórych prawicowych portalach. Są osoby, które uważają, że jakikolwiek dialog z Ukraińcami o Wołyniu to zdrada polskich narodowych interesów. A ci, którzy tą historyczną, naukową rozmowę próbują podjąć są agentami Putina, Rosji, a ich działania przynoszą polityczne i propagandowe korzyści tylko Moskwie. Znowu podkreśla się, że na temat „dramatu polsko-ukraińskiego na Wołyniu powiedziano już niemal wszystko” (sic!). Nie ma więc potrzeby podejmowania jakiejkolwiek rozmowy. Dokładnie te same argumenty przedstawiano już w latach 90-tych i na początku XXI wieku. Różnica polega tylko na tym, że wtedy pochodziły z przeciwstawnych kręgów i ośrodków politycznych.

      Pierwszy, reprezentowany przez Adama Michnika, uważał, że „pamiętając własne krzywdy, osądźmy własne winy” […] podstawowy nakaz polskiego i ukraińskiego interesu narodowego [to] troska o suwerenność państwa i ład demokratyczny w tym państwie. Konflikty polsko-ukraińskie mogą przynieść wyłącznie szkodę”. Wniosek: należy wyciszać sprawę ludobójstwa Polaków na Wołyniu i w Małopolsce Wschodniej. Drugi stoi na stanowisku, że w istniejącej sytuacji, należy tylko wyegzekwować od władz i ukraińskiego społeczeństwa oficjalne potępienie zbrodni dokonanej na Polakach przez nacjonalistów. Żadne naukowe przedsięwzięcia o charakterze historycznym nie są potrzebne.

      Ponieważ konsekwentnie nie zgadzaliśmy się na obsadzenie nas w takiej roli, w pewnym momencie dalsze funkcjonowanie seminariów stało się niemożliwe. Trudności, które przed nami piętrzono okazały się zbyt wielkie. Miały one nie tylko charakter merytoryczny (z tym byśmy sobie przypuszczalnie poradzili), ale organizacyjny, finansowy i edytorski.

      Pan profesor w zasadzie uprzedził moje pytanie, bo chciałem przypomnieć sytuację z XIII seminarium w 2008 roku, której byłem naocznym świadkiem. Takie oskarżenie padło pod adresem całej polskiej delegacji historyków. Zareagował Pan wtedy bardzo stanowczo.

      – Wtedy oskarżenie to padło pod moim adresem i członków polskiego zespołu historyków. Sformułował je bardzo młody ukraiński historyk ze Lwowa, pracownik Narodowej Akademii Nauk Ukrainy, autor panegirycznych prac poświęconych 14 dywizji Waffen SS „Galizien” („Hałyczyna”), który przekonywał zebranych, że seminarium jest organizowane w interesie rosyjskim. A ponieważ akurat w tym samym czasie wyjeżdżałem do archiwów w Moskwie, zasugerowano, jakbym jeździł do Rosji po instrukcje odnośnie prowadzenia obrad i tematyki realizowanej na seminarium Polska-Ukraina. Ten humorystyczny argument jest wyjątkowo poręczny, nie wymaga bowiem żadnych dowodów.

      Co ciekawe, całkiem niedawno, dniach 8 – 10 października 2015 roku, czyli miesiąc temu we Wrocławiu odbyła się także inna konferencja „Polska polityka wschodnia 2015”. Jest to stała, coroczna konferencja podsumowująca polską politykę wschodnią i formułująca na przyszłość rekomendacje dla polskich ośrodków decyzyjnych odnośnie polityki zagranicznej. Patronat nad tą konferencją sprawuje Ministerstwo Spraw Zagranicznych. W ramach tej konferencji był blok pod nazwą „Historia a współczesność”. Pojawił się na nim znowu problem zbrodni dokonanych przez OUN-UPA. Niestety, w podsumowaniu – po dyskusji – „eksperci” stwierdzili, że teraz nie jest dobry czas żeby mówić o spornych kwestiach historycznych, gdyż: „kiedy płonie dom, trzeba zająć się ratowaniem dobytku”. Czyli co? Znowu nie mamy tymi problemami zajmować się, bo na Ukrainie jest trudna sytuacja polityczna, kryzys gospodarczy, a w Donbasie toczy się wojna?

      Odnoszę wrażenie panie profesorze, że ten dom płonie od 1991 roku, odkąd powstał…

      – Chodzi mi o to, że wyżej przedstawiony wniosek (i – jak rozumiem – wytyczne dla władz polskich) sformułowali nie jacyś drugorzędni publicyści, lub marni doktoranci historii, ale osoby mające wpływ na wytyczanie kierunków polskiej polityki zagranicznej i polityki historycznej. Pan i ja wiemy, że mamy różnych „ekspertów”, „fachowców”, „specjalistów”, którzy są w stanie zabrać głos na każdy temat. Szczególnie wielki urodzaj „ekspertów” jest w nauce historycznej, powszechne jest bowiem przekonanie, że na historii wszyscy się znają. Tak było, i nie widać żeby coś tu się zmieniło. Martwi mnie co innego. We Wrocławiu obradowała konferencja zorganizowana pod patronatem naszego MSZ. Można więc zakładać, że sformułowany tam końcowy wniosek by historia nie demolowała relacji polsko-ukraińskich będzie drogowskazem dla naszych politycznych decydentów. Gdyby to nastąpiło, to nie widzę szans na rzetelny polsko-ukraiński dialog historyczny.

      Panie profesorze, niektórzy młodzi ukraińscy historycy na XIII seminarium, podjęli próbę rewizji części ustaleń, które były wynikiem prac wcześniejszych seminariów. Chodziło im o podważenie tych zapisów, które im nie pasowały, a to z kolei wpłynęło na polskich organizatorów ze ŚZŻAK, dla których sens kontynuacji spotkań stanął pod znakiem zapytania.

      – I to było niepokojące, gdyż groziło cofnięciem się w osiągniętych rezultatach. Wtedy jednak myślałem, że jest to tylko incydent. Dziś wiem, że jest to świadome i systematycznie prowadzona kampania. Uczestniczą w niej nie tylko młodzi ukraińscy historycy. Ich zresztą mógłbym usprawiedliwić, gdyż mają – co naturalne – braki w znajomości źródeł i poważnej literatury naukowej. Mają także ograniczony dostęp do polskich archiwaliów i naszych publikacji. Ku swemu ogromnemu i niemiłemu zaskoczeniu obserwuję, że w tym procederze zaczynają brać udział osoby, które uważałem za poważnych historyków. Którzy wcześniej bardzo kompetentnie, bez emocji podchodzili do skomplikowanych i tragicznych kart historii polsko-ukraińskiej. Martwi mnie, iż zaczynają oni ulegać naciskom tych, którzy za wszelką cenę chcę skorygować XX wieczną historię centralnej Europy.

      Szuka się różnych sposobów, aby stworzyć nowy obraz UPA, a następnie go utrwalić. Np. ostatnio niektórzy historycy ukraińscy propagują tezę, że to co się zdarzyło na Wołyniu i w Małopolsce Wschodniej w latach II wojny światowej, to była spontaniczna reakcja chłopów ukraińskich, którzy wyrównywali rachunek krzywd z polskimi panami. Według nich mieliśmy do czynienia z XX wieczną rabacją – powstaniem chłopskim, skierowanym przeciwko polskim panom. Nie potrafią jednak rzeczowo wyjaśnić, dlaczego zamordowano dziesiątki tysięcy zwykłych chłopów, często sąsiadów. Dlaczego ginęły chłopskie rodziny wielodzietne, niekiedy bardzo biedne. Porównywanie masowych mordów na Wołyniu i w Małopolsce Wschodniej z rabacją galicyjską z 1846 r., podczas której chłopi ruszyli na pańskie dwory, nie ma żadnych podstaw.

      Wśród historyków ukraińskich zauważyć można także tendencję do maszerowania ścieżką historyczną stworzoną przez doktora Wołodymyra Wiatrowycza, który twierdzi, że masowe zbrodnie na Wołyniu i w Małopolsce Wschodniej, były efektem II wojny polsko-ukraińskiej. Takie bowiem tezy zawarł w swojej książce pt. „Druga wojna polsko-ukraińska 1942-1947, ukr. Друга польсько-українська війна. 1942–1947 (Druha polśko-ukrajinśka wijna 1942-1947), która miała już trzy wydania. Ostatnie, polskie wydanie, w 2013 r. Tezy dr. Wiatrowycza są teraz „twórczo” rozwijane. Ostatnio usłyszałem, że II wojna polsko-ukraińska rozpoczęła się w 1939 r. Na pytanie o uzasadnienie tej daty, nie uzyskałem satysfakcjonującej odpowiedzi.

      Uważam, że dla merytorycznego dyskursu polsko-ukraińskiego obecnie największym zagrożeniem jest porzucanie przez ukraińskich historyków profesjonalnego spojrzenia i rzetelnego warsztatu historycznego, przejmowanie przez nich a priori wyidealizowanego wizerunku OUN i UPA. Kiedyś potrafili rozróżnić, to „co by się chciało”, od tego „co było”. Zastanawiam się, co się stało, że wielu z nich ma dziś „trudności” z krytyką źródeł. Przecież dobrze wiedzą, iż nie można zaczarować rzeczywistości, ani dokonać zbyt karkołomnych i ahistorycznych interpretacji. Prędzej czy później kończy się to bowiem naukową kompromitacją. Profesjonalny historyk wie na czym polega krytyka źródła.

      Skoro pan profesor mówił o tych zmieniających się i zaskakujących postawach ukraińskich historyków, to skorzystam i przytoczę tu zbiór faktów, który może mieć znaczenie: przewodniczący ukraińskiego parlamentu inicjuje uczczenie urodzin kata powstania warszawskiego Petra Diaczenki, ukraiński parlament uczcił minutą ciszy ludobójcę Szuchewycza, Petro Poroszenko cytuje publicznie Doncowa, twórcę zbrodniczej ideologii OUN-UPA, premier Jaceniuk ciepło wyraża się o tej organizacji. Nie wspominając o ustawie, która umożliwia karanie zwykłych Ukraińców za mówienie prawdy a także obywateli polskich. Przykładów można by mnożyć. I ta sytuacja, nie wiem czy pan profesor się zgodzi wpływa na swobodę poglądów wyrażanych przez historyków. Przez pewien okres przecież dialog postępował. Jednak teraz trudno mi w ten postęp uwierzyć.

      – Oczywiście zostaje wytworzona forma nacisku politycznego, zresztą nie tylko politycznego. Nowa władza zapowiedziała bardzo daleko idącą transformację szkolnictwa wyższego, instytucji kulturalnych, placówek naukowych. Przy trudnościach gospodarczych, które Ukraina przeżywa, gdyby zapowiedzi zaczęto realizować, to zapewne część tych placówek zostanie przeznaczona do likwidacji, a ich personel zredukowany. W tej sytuacji, kadra naukowa, dbając o swoją karierę i swoje miejsce pracy będzie starała się nie narazić politycznie nowej władzy. Niektórzy zapewne staną się neoficko gorliwi w gloryfikowaniu en block działań OUN i UPA, inni będą udowadniać swoją zawodową przydatność przedstawiając mniej lub bardziej wiarygodne argumenty, usprawiedliwiając zbrodnie nacjonalistów, jeszcze inni będą milczeć, nie chcąc uczestniczyć w „pseudonaukowych” akcjach. Historycy ukraińscy powinni jednak pamiętać, że dziejów II wojny światowej nie można dowolnie rysować, nie da się „kołdry historii” naciągać tylko w jedną nacjonalistyczną stronę.

      Niewiarygodne są podejmowane na Ukrainie akcje medialne i przedsięwzięcia o charakterze historycznym, które mają przekonać, iż chociaż „po naszej stronie były zbrodnie, to Polacy również powinni się rozliczyć z własnych zbrodni”. Próbuje się stworzyć w ten sposób wrażenie, że masowe zabójstwa nie były czymś nadzwyczajnym w czasie II wojny światowej. Że inni też tak czynili. Ponadto, krótko mówić od kilkunastu lat na Ukrainie, ale też w Polsce, głównie wśród Ukraińców mieszkających w naszym kraju, podejmowane są próby poszerzenia grona winowajców zbrodni wołyńskiej: oprócz Polaków, są to niemieckie władze okupacyjne i perfidne poczynania Moskwy, które dążyły do wywołania, a potem eskalacji konfliktu polsko-ukraińskiego. Np. na początku marca 2013 r. w opiniotwórczej polskiej gazecie ukazał się artykuł pod tytułem „Jak Moskwa rozpętała piekło na Wołyniu”, w którym autor starał się zrewidować pogląd na genezę „antypolskiej akcji UPA na Wołyniu”. Według niego na Wołyniu UPA przeprowadziła „antypolską akcję” (zamiennie „antypolską czystkę”) z inspiracji Sowietów. Tendencje te widać także u niektórych historyków z zachodnioeuropejskich ośrodków naukowych, którzy genezę zbrodni popełnionych podczas II wojny światowej na polskich kresach wschodnich widzą … w odległych wiekach.

      Wspomniał pan o sztucznej symetrii.

      – Tak. Historycy ukraińscy wciąż przywołują przykłady wsi ukraińskich, które ucierpiały w wyniku polskich ataków. Podają liczby zabitych ludzi i spalonych zabudowań. Chodzi o zbudowanie wrażenia, że Polacy robili to samo, czyli dokonywali aktów ludobójstwa. Wielokrotnie zwracałem uwagę, że takie stawianie sprawy nie ma sensu. Nie można stwarzać równoważnika, pomiędzy zaplanowanymi zbrodniami na Polakach, dokonywanymi w skali masowej, z pojedynczymi przypadkami akcji odwetowych, podczas których ludność ukraińska ponosiła śmierć. To jest inna skala zbrodni. Nie można stawiać znaków równości między masowymi mordami Polaków, a akcjami odwetowymi różnych formacji zbrojnych Polskiego Państwa Podziemnego oraz samoobroną rozpaczliwie i żywiołowo organizowaną przez wołyńskich Polaków. Chociaż jest to „droga do nikąd” tego typu argumentacja wciąż się pojawia.

      Kiedy rozmawiali Państwo o tej sławetnej ustawie, która wzbudziła ogromne protesty i kontrowersje, nie tylko w Polsce i na całym świecie to druga strona tłumaczyła, że to nie będzie miało wpływu na badania historyczne. Jawi się to jako kolejna manipulacja, tym razem w tej kwestii. Największym problemem jest bowiem przekazywanie prawdy historycznej do społeczeństwa, o to toczy się gra. Można sobie o tych sprawach w gronie specjalistów podyskutować, ale kwestia przekładania się tego do społecznej pamięci stanowi osobną sprawę. Tylko wtedy zbrodnia ludobójstwa ma mniejsze szanse na powtórzenie się. Sama dyskusja bez tego wydaje się jedynie ruchem, który ma umożliwić grę na czas.

      – Podejmując się przewodniczenia polskiemu zespołowi historyków podczas prac Forum, dążyłem do tego, żeby jak najszybciej sprecyzować zasady pracy i upewnić się, czy Forum ma warunki do normalnej merytorycznej działalności naukowej. Obawy brały się z faktu uchwalenia 20 maja 2015 r. przez ukraińską Wierchowną Radę ustawy „O prawnym statusie i uczeniu pamięci bojowników za niezależność Ukrainy w XX wieku”. Mój niepokój był pogłębiony tym, że deklarowana przez prezydenta Petro Poroszenkę zapowiedź wprowadzenia zmian do tej ustawy, wyrażona podczas rozmowy telefonicznej z prezydentem RP, Bronisławem Komorowskim nie została zrealizowana. Dlatego pytałem stronę ukraińską, jak mamy rozumieć wspomnianą ustawę. Odpowiedź była taka, iż nie koliduje ona z wolnością badań oraz, że praca Forum nie będzie pod tę ustawę podlegała.

      Dla nas, polskich historyków, obywateli Rzeczypospolitej, zawarte w niej zapisy nie są i nie będą żadną przeszkodą w prowadzeniu rzetelnych badań. Chodzi mi o artykuł szósty tejże ustawy: „Odpowiedzialność za naruszenie prawodawstwa o statusie bojowników walki o niezależność Ukrainy w XX wieku”. Obawiamy się o co innego. Ten zapis może dotknąć historyków ukraińskich. Bardzo możliwe, że zaobserwowane usztywnienie ich stanowiska, a nawet wycofywanie się ze wcześniejszych ustaleń dotyczących OUN-UPA, może być już efektem wspomnianej ustawy. Jest w niej wyraźnie powiedziane:

      „1. Obywatele Ukrainy, obcokrajowcy oraz bezpaństwowcy, którzy publicznie okazują obraźliwy stosunek do osób, wymienionych w artykule 1 tejże Ustaw, przeszkadzają realizacji praw bojowników za niezależność Ukrainy w XX wieku ponoszą odpowiedzialność zgodnie z obowiązującym prawem Ukrainy. 2. Publiczne negowanie faktu legalności walki za niezależność Ukrainy w XX wieku uznaje się za zniewagę pamięci bojowników za niezależność Ukrainy w XX wieku, obrazę godności Narodu ukraińskiego i jest bezprawne”. Zasadne jest pytanie, czy nasi partnerzy – historycy ukraińscy, nie będą mieli w głowie zakodowane: „Uważaj co mówisz i piszesz, bo możesz zostać oskarżony o łamanie ustawy”. Gdyby tak było, to marne są szanse na merytoryczny naukowy dialog. Doceniam wagę deklaracji prezesa ukraińskiego Instytutu Pamięci Narodowej, dr. Wiatrowycza, że wspomniana „Ustawa” nie wpłynie na tok prac Forum. Chciałbym, aby tak było.

      Zatrzymując się na moment przy postaci pana Wiatrowycza z opiniami nie tylko historyków, ale i polityków, a nawet osób publicznych, które trudno by podejrzewać o związki ze środowiskami kresowymi – oni niejednokrotnie jego twórczość określali mianem ideologicznej, a nie historycznej.

      – Nie podejmę się sformułowania oceny dorobku naukowego, organizacyjnego i działalności politycznej dr. Wiatrowycza. Zwracam uwagę, iż formalnym przewodniczącym ukraińskiego zespołu historyków w Forum jest prof. Jurij Szapował, pracownik Instytutu Badań Politycznych i Etniczno-Narodowych im. I. F. Kurasia Ukraińskiej Akademii Nauk. Pan dr Wiatrowycz jest tylko członkiem ukraińskiego zespołu. Oczywiście z racji pełnionego urzędu (prezes ukraińskiego Instytutu Pamięci Narodowej) jego głos może być odbierany, jako znacznie „donioślejszy” niż pozostałych ukraińskich członków Forum. Pan Wiatrowycz jest nie tylko historykiem, ale choćby i z racji piastowanego urzędu również politykiem. Nie mam najmniejszej wątpliwości, że zaakceptowanie przez stronę ukraińską dla prac Forum ram czasowych 1939-1947, to w znacznym stopniu zasługa dr. Wiatrowycza. Podzielił on nasz pogląd, że nie ma potrzeby, aby Forum zajmowało się całym XX wiekiem.

      Wydaje mi się, iż część ukraińskiej elity politycznej i naukowej doszła do wniosku, że skończył się czas totalnego przemilczania niechlubnych kart historii OUN-UPA. Już wiedzą, iż nie powstrzyma się procesu ujawnienia zbrodni wołyńskiej, zidentyfikowania jej inicjatorów i wykonawców. Przypomina mi to koniec lat osiemdziesiątych, kiedy w Moskwie zdano sobie sprawę, że nie można dłużej ukrywać zbrodni katyńskiej. W marcu 1989 r. minister spraw zagranicznych ZSRR Eduard Szewardnadze, kierownik Wydziału Międzynarodowego KC KPZR Walentin Falin i przewodniczący Komitetu Bezpieczeństwa Państwowego Władimir Kriuczkow przygotowali notatkę, w której stwierdzili, że „Prawdopodobnie nie uda się nam uniknąć wyjaśnienia kierownictwu PRL i społeczeństwu polskiemu tragicznych spraw przeszłości. Czas w tym wypadku nie jest naszym sojusznikiem. Być może celowe byłoby powiedzieć, jak było w rzeczywistości i kto konkretnie jest winien temu, co się stało, i na tym zamknąć sprawę”.

      Aby osłabić wydźwięk przyznania się do zbrodni i ochronić moralne oblicze ZSRR i Rosji, ówczesny prezydent ZSRR Michaił Gorbaczow polecił Akademii Nauk ZSRR, Prokuraturze, Ministerstwu Obrony Narodowej i KGB, aby wspólnie z innymi instytucjami i organizacjami przeprowadziły prace badawcze celem ujawnienia materiałów archiwalnych, „w których wyniku poniosła straty Strona Sowiecka. Dane te wykorzystać – jeśli okaże się to niezbędne – w rozmowach ze Stroną Polską o problematyce „białych plam”. Bardzo szybko uznano, że do takich celów wyśmienicie nadaje się kwestia żołnierzy Armii Czerwonej, którzy trafili do polskiej niewoli podczas wojny 1919-1920. W ten sposób zapoczątkowano sprawę tzw. anty Katynia, czyli przeciwstawienia zbrodni katyńskiej rzekomej zbrodni ludobójstwa popełnionego przez Polaków na jeńcach sowieckich w latach 1919-1921. Przypuszczam, że tę samą metodę będzie próbowała zastosować strona ukraińska w kwestii zbrodni wołyńskiej. Nie wiem, jakie kwestie zostaną podjęte, który z nich będzie dominował. Ale niektóre już dziś próbuje wprowadzić się do dyskursu naukowego i propagować w mediach. Np. ukraińskie ofiary zbrodni partyzantki sowieckiej zaczęto doliczać do bilansu Ukraińców zabitych w trakcie polskich akcji odwetowych. Argumentuje się, że w oddziałach sowieckich byli Polacy, więc ma być zasadne dopisywanie tych ofiar do polskiego rachunku.

      Prowadzicie panowie rozmowy historyczne. I w tym samym czasie społeczeństwo ukraińskie jest częstowane propagandą i tą najdelikatniej mówiąc subiektywną wizją. A w pewnym momencie kiedy rozmowy będą się przedłużać, a społeczeństwo ukraińskie zostanie zindoktrynowane, to – proszę pozwolić, że posłużę się cytatem z „Misia” Barei – rozmówcy mogą polskim historykom powiedzieć jakiś odpowiednik: „Nie mamy pańskiego płaszcza i co pan nam zrobi?”.

      – Zaraz po zakończeniu kijowskiego Forum, pojawił się zarzut dlaczego w 2016 r. spotkamy się tylko dwa razy, i dlaczego o 11 lipca 1943 r. (apogeum ataków na polskie wsie, osady i miasteczka) będziemy rozmawiać dopiero w październiku 2016 r. Osoby, które takie pretensje stawiają nie mają zbyt dobrego rozeznania w tzw. kuchni naukowej. Jeżeli chcemy dobrze przygotować się do tematów, potrzebujemy czasu. Pospiech jest wskazany tylko przy łapaniu pcheł – jak mawiał nasz były prezydent. Niecały rok odroczenia dyskusji, to w nauce niewiele. Przypominam, że na podjęcie tych tematów czekaliśmy ponad 20 lat. Jeśli za kilkanaście miesięcy będziemy merytorycznie rozmawiać o 11 lipca 1943 roku, będzie to już ogromnym postępem.

      W opublikowanym niedawno wywiadzie profesor Jan Żaryn mówił, że polska polityka historyczna też może i powinna się zmienić. Całkowicie tę opinię podzielam. Szybkie procesy w świadomości społecznej zachodzą bowiem na Ukrainie. Nie zawsze przez nas pożądane. Działającym tam ośrodkom nastawionym na odtwarzanie historii ruchów niepodległościowych i nacjonalistycznych, szczególnie OUN–UPA, w ciągu 25 lat udało się wprowadzić ogromne zmiany w postrzeganiu przez Ukraińców Ukraińskiej Powstańczej Armii. O ile w latach dziewięćdziesiątych heroizowanie UPA było charakterystyczne dla zachodnich części Ukrainy, w chwili obecnej przesunęło się daleko, daleko na wschód, włącznie z Kijowem.

      Przez rok jednak może się zdarzyć dużo, ale nie w kwestiach historycznych, lecz w sytuacji politycznej. To bardzo źle, że tak się stało z tą heroizacją.

      – Tak, ale jest w tym trochę naszej winy. Z przyczyn, o których wcześniej mówiłem, stanowczo nie reagowaliśmy na budowanie legendy OUN – UPA jako jedynych bojowników o niepodległą Ukrainę. Mówił o tym także w wywiadzie profesor Żaryn. Nie było żadnej reakcji na propagowanie jednostronnej historii OUN-UPA. Wprost przeciwnie, środowiska i inicjatywy – chociażby seminarium „Polska-Ukraina: trudne pytania”, dotyczące rozmawiania o skomplikowanych i tragicznych relacjach były torpedowane. Argumentowano: nie czas na takie rozmowy, Ukraina jest naszym strategicznym partnerem, nie ma potrzeby, aby podnosić te problemy, gdyż będzie to w interesie trzeciej, czy czwartej strony.

      Teraz zbieramy plon z tego chowania głowy w piasek, z przekonania że jakoś to się załatwi, że społeczeństwo wpadnie w amnezję i nie będzie o zbrodniach na kresach pamiętało. Często studentom mówię: nie ma takiej możliwości. Jeśli zamordowanych Polaków, naszych rodaków, na Wołyniu i w Małopolsce Wschodniej było pięciokrotnie więcej niż tych, którzy zginęli z rąk sowieckich w 1940 r., to nie można udawać, że nic się nie stało. Skala ofiar jest bowiem porażająca. Zdaję sobie sprawę, że w Katyniu (Miednoje, Bykowni, Piatichatkach, itd.) zginął kwiat polskiej inteligencji, wielu z nich było ludźmi ustosunkowanymi, posiadającymi wielkie koligacje rodzinne i towarzyskie. Natomiast na Wołyniu i w Małopolsce Wschodniej ginęli najczęściej bezimienni chłopi, marnie wykształceni, nawet niepiśmienni, ginęły dzieci i kobiety. Być może niektórym się wydawało, że pies z kulawą nogą się o nich nie upomni! Mylą się! Zwykła, najzwyczajniejsza ludzka przyzwoitość i uczciwość nakazuje nam to robić.

      Dobrze, ale spójrzmy na to inaczej: prowadzimy rozmowy z ukraińskimi historykami, a są takie opinie, m. in. pana Andrzeja Żupańskiego, iż nie uporządkowaliśmy naszego własnego podwórka. Tymczasem na Ukrainie zmienia się tę pamięć w stronę, w którą nie bardzo byśmy chcieli. I my mamy ambicję, by coś ukraińskim elitom, prowadzącym de facto odwrotną politykę uświadamiać, a tymczasem na naszym podwórku nie mamy pewnych spraw załatwionych. Ta pamięć społeczna jest zaniedbana. Dochodzi nawet do tego, że Ukraińcy, którzy przyjeżdżają tu na studia zindoktrynowani nacjonalizmem, wchodzą w świadomość swoich młodych polskich koleżanek i kolegów jak w masło.

      – Popełniliśmy masę błędów dotyczących nauczania historii. Jaki jest wymiar zajęć z historii? Jeśli nie zaczniemy od uporządkowania zajęć w szkole, a później nie zrobimy porządku na uczelniach wyższych, to nie zmieni się nic na lepsze. Nasi sąsiedzi zdają sobie wyśmienicie sprawę z wagi nauczania historii w procesie kształtowania patriotycznych postaw społeczeństwa. Np. w Rosji nawet na uczelniach technicznych studenci mają obowiązkowe zajęcia z historii. U nas odwrotnie, historię się ogranicza do karykaturalnych ram. Smutne owoce zaczyna przynosić system boloński, którzy tworzy absurdy. Po trzech latach „jakichś” studiów licencjackich, a następnie tylko dwóch latach na II stopniu kierunku historia, można otrzymać dyplom z tytułem magistra historii. A jak się zapobiegliwie zadba o uprawnienia, to można podjąć pracę nauczyciela historii. Osoba po pięciu latach studiów historycznych (trzy lata licencjat, dwa magisterium) ma ten sam dyplom.

      Edukacja nie kończy się na szkole i uczelni. Rozmawiałem o tym z profesorem Żarynem. Wiele osób się cieszy, ze powstanie film „Wołyń”. Tyle, że teraz państwo ukraińskie w miejsce tego jednego filmu będzie w stanie wyprodukować dziesiątki innych. Oni pierwsi zrobili film fabularny dotyczący walk o Lwów w 1918 roku (!). Co więcej już lata temu zrobiono wiele filmów fabularnych przy wsparciu państwa ukraińskiego jak m.in. „Żelazna sotnia”, która pokazuje m.in. operację „Wisła”, a polskie podziemie jest tam gorsze niż ludowe WP, obok rycerskiej UPA oczywiście. Kolejnym z wielu przykładów filmów fabularnych jest choćby „Niepokonani” o żywocie „św.” Romana Szuchewycza. Wszystkie po to, by dezinformować ukraińskie społeczeństwo. Ci ludzie, którzy chcą głoszenia chwały UPA jako bohaterów, mają już teraz w tej mierze ogromną przewagę.

      – To jest sprawa nie tylko filmów, także internet ma ogromny ładunek informacyjny. Pisanie kolejnych opasłych naukowych tomów jest oczywiście ważne, bo niesie postęp naukowy, ale nie jest skuteczne w poszerzaniu wiedzy historycznej i docieraniu z nią do szerokiego odbiorcy. On nawet do tych dzieł nie sięgnie. Znacznie bardziej jesteśmy w stanie wzbogacać wiedzę i świadomość historyczną przez media elektroniczne i film. Problem polega tylko na tym, jakie to są filmy, kto je wyprodukuje, według jakiego scenariusza. Są filmy, których twórcy powinni być oskarżeni o obrazę żołnierzy Wojska Polskiego. Nie ma najmniejszego sensu produkować gniotów, które widz obśmieje. Musimy uważać, żeby nie dawać argumentów, że kłamiemy, oszukujemy, manipulujemy historią na ekranie. Inni jakoś sobie z tym radzą, więc przypuszczam, że i u nas jest to możliwe.

      Panie profesorze, historia jak wiemy się nie kończy historia trwa. Zwykli ludzie żyją dniem dzisiejszym i niekiedy dopiero za dziesiątki lat są w stanie dostrzec jakieś zmiany oraz fakt, że mogli w historii partycypować. Otóż, przeciętny zjadacz chleba, myśląc o historii przyjmuje, iż było minęło, a w odniesieniu do dnia dzisiejszego – nie nadaje mu wielkiego znaczenia. Pewnie przemiany jego zdaniem już nie nastąpią, pewne sprawy się nie powtórzą. To jest taka choroba zwykłego człowieka, a te zmiany często przechodzą pod nosem niepostrzeżenie, tak czy inaczej ludzie zauważają je późno. Czy my jako społeczeństwo jesteśmy w stanie dostrzec niebezpieczeństwo wystąpienia chociażby zbrodni wojennych. Weźmy pod uwagę, że proces dezinformacji społeczeństwa ukraińskiego zachodzi coraz głębiej, zbrodniarze mają pomniki. U nas przeniknięcie tych wiadomości do opinii publicznej było blokowane. Na Ukrainie problem pęcznieje. Pochwała zbrodniarzy wraz z ich głównymi metodami to dopuszczenie zbrodni, jako rozwiązania, które jest możliwe. Ma tu znaczenie fakt, że i tak historię oceniają zwycięzcy. To może wręcz stanowić taki spust do powtórzenia pewnych strasznych czynów i zbrodni.

      – Przez prawie 50 lat, od zakończenia drugiej wojny światowej Europa żyła w przekonaniu, że dwie straszne wojny światowe, które rozgrywały się głownie na europejskim teatrze działań wojennych, są wystarczającą lekcją. Myślano, że jeśli takie kataklizmy mogą mieć miejsce, to jedynie poza Europą. Nasz kontynent doświadczył bowiem w wystarczającym stopniu tych wszystkich okrucieństw. I co się stało? Najpierw straszne, ludobójcze wojny na Bałkanach, później krwawe wydarzenia na Ukrainie, a ostatnio obserwujemy współczesną „wędrówkę ludów”. Kilka dni temu niemiecka kanclerz Angela Merkel wyraziła zaniepokojenie sytuacją na Bałkanach. Jej zdaniem kryzys uchodźców może doprowadzić do kolejnej wojny. Obawy pani kanclerz są uzasadnione. Jednak w jej ustach brzmią kuriozalnie, bo to Niemcy swoją polityką „willkommen” doprowadziły do nowych napięć na Bałkanach. Chorwacja kłóci się z Serbią, Słowenia z Chorwacją, krytyczna sytuacja jest w Macedonii i Czarnogórze. Spory o imigrantów między sąsiadami odnawiają stare, jeszcze niezabliźnione po wojnie rany. Nawet stabilna demokratyczna Szwecja zaczyna zamykać swoje granice.

      Coraz częściej publicznie wieszczy się, że grozi ludzkości III wojna światowa. Mimo to wielu naszych rodaków żyje w przekonaniu, że to nas nie dotyczy, to jest daleko. To jest samo uspokajanie się. Nikt nie wie, jak rozwinie się sytuacja na Ukrainie, nikt dziś nie może przewidzieć, do jakich wstrząsów społecznych i politycznych doprowadzi trwająca – i narastająca – wędrówka ludów. Niektórzy już dziś „czarno” widzą przyszłość. W kwietniu tego roku Janusz Korwin-Mikke w III Programie Polskiego Radia twierdził, że przez nasze zaangażowanie po stronie Kijowa grozi nam wojna na Wschodzie. Daj Boże żeby takie wyjątkowo czarne scenariusze nie zaczęły się realizować. Nie jesteśmy bowiem dziś na nie przygotowani ani psychicznie, ani organizacyjnie, ani militarnie. Słyszymy wokół, że historia powinna być wszystkim znana, gdyż historia to nauczycielka życia. Ale w praktyce z tej znajomości historii niedużo wynika. Niewiele wniosków wyciągają z niej decydenci. Oni chyba żyją w świecie, który oparty jest na „chciejstwie”, a nie na twardych realiach. Oby się nie obudzili – a my razem z nimi – w brutalnej rzeczywistości, by to co dziś pozornie daleko: wojna, setki tysięcy uchodźców, akty terroru, czystki etniczne i rasowe, a nawet akty ludobójstwa, do nas nie zapukały.

      Mamy trzy czynniki, których się nikt obok siebie nie spodziewał. Pierwszy to wzrost islamizmu, ekstremizmu, w zasadzie ludobójstwa poza Europą wprawdzie, ale bardzo blisko – przez ISIS. To taka hekatomba odrobinę w stylu UPA, zbrodnie są uwieczniane przez samych sprawców włącznie z mordowaniem kobiet i dzieci. Teraz wszyscy są wyposażeni w telefony, czy kamery i mogą to kręcić. Idą przez Europę imigranci, idą islamiści. Drugi czynnik zupełnie przeciwny z drugiej strony skali promuje taką lewicowość i dominację wszelkiego rodzaju pokrewnych ruchów z homoseksualizmem na czele. I jest w końcu trzeci czynnik równie przeciwny pozostałym dwóm: to odrastający neonazizm w Europie. Częściowo będący naturalnym efektem kombinacji wypaczeń, obojętności i bezradności wobec dwóch wymienionych czynników, częściowo sztucznie żywiony, jak u naszego sąsiada na Ukrainie. A Ukraina jest najlepszym przykładem, bo tu on praktycznie opanowuje ten kraj, a neobanderyzm jest odmianą nazizmu, nie wspominając o innych pokrewnych mu odchyleniach. Nie wspominam o próbie sił między Rosją a USA. Czy nie sądzi pan profesor, że już te trzy czynniki to jest mieszanka wybuchowa z dużym prawdopodobieństwem eksplozji?

      – To jest bardzo poważna mieszanka wybuchowa. Decydenci powinni zawsze patrzeć o dwa, trzy, pięć kroków do przodu. A najlepiej, jeśli chcą zasługiwać na miano mężów stanu, powinni przewidzieć co grozi nam nie tylko „dzisiaj”, ale co może nastąpić, za rok, za dwa, czy za trzy. Skutki podejmowanych przez nich decyzji właśnie wtedy będą się uwidaczniać. Świat jest globalny, to system naczyń połączonych. Naiwnością jest wmawianie sobie i innym, że istnieje coś takiego, jak europejska altruistyczna solidarność. Przekonywano nas o europejskiej wspólnocie, sojuszu, europejskiej solidarności. Medialnie były to przekazy bardzo budujące. Dziś brutalna rzeczywistość dokonuje ich weryfikacji. I co się okazało? Każdy po kolei egoistycznie zaczyna dbać o swoje narodowe interesy. Jedni zmuszają innych do uległości, a inni zamykają granicę. Kilkanaście dni temu wicekanclerz Niemiec ustalał w Moskwie warunki budowy gazociągu Nord Stream II z Rosji do Niemiec omijające kraj UE – Polskę i Ukrainę, o której wsparciu tak bardzo w UE się dyskutuje. Po jej zbudowaniu, to właśnie Niemcy będą głównym hubem gazowym rosyjskiego gazu w Europie. Jak w takiej sytuacji poważnie brać głosy części naszych mediów, w których opowiada się o solidaryzmie, o wspólnych europejskich interesach. Głoszono nam piękną ideę, piękny sen z gorszymi, w stosunku do zapewnień. możliwościami realizacji.

      A kto się bardziej w tę ideę utopi, ten się wolniej obudzi prawda?

      – Polityka to „gra na wielu fortepianach”. Jeśli gramy tylko na jednym, to za chwilę może się okazać, iż tylko my przy tym fortepianie siedzimy. Polityka jednowariantowa, to polityka krótkowzroczna, nie dająca możliwości elastycznego dostosowania się do zmieniających się okoliczności. To nie jest żadne odkrycie. Żeby być zrozumiałym posłużę się przykładem. W sierpniu 1942 r. do Winnicy koło Kijowa, do kwatery Reichsführera SS Heinricha Himmlera, poleciał Walter Schellenberg, szef wywiadu zagranicznego Głównego Urzędu Bezpieczeństwa III Rzeszy. W tym czasie III Rzesza stała u szczytu swoich powodzeń militarnych: wojska niemieckie były pod Stalingradem i na przedpolach Kaukazu, Afrika-Korps stał w wrót Egiptu a U-Booty siały postrach na Atlantyku. W trakcie rozmowy Schellenberg zwrócił się do Himmlera: „Czy mogę panu zadać pytanie? W której szufladzie swojego biurka posiada pan rozwiązanie alternatywne, jak zakończyć tę wojnę? […] chciałem panu zwrócić uwagę, że nawet człowiek tak wielki, jak Bismarck, u szczytu swojej potęgi, dysponował zawsze rozwiązaniem alternatywnym; takie rozwiązanie jest zawsze możliwe, dopóki można zachować swobodę działania. Dzisiaj możemy się targować, nasza siła czyni z nas wartościowych partnerów dla naszych wrogów”.

      Jaki z tego płynie wniosek. Otóż taki, że wydarzenia za naszą wschodnią granicą powinny być bacznie obserwowane, a nasze reakcja odpowiednia do sytuacji. Oczywistą, oczywistością jest, że w podejmowanych działaniach za punkt wyjścia należy przyjąć nasz interes narodowy, a nie naszego partnera. Dlatego też w pierwszym rzędzie należy sprecyzować, jaki jest nasz narodowy interes wobec Ukrainy? Jaki jest dotychczasowy bilans korzyści z odgrywania roli ukraińskiego adwokata? Jakie są oczekiwania Ukrainy w tej kwestii? Może się bowiem okazać, iż Ukraina traktuje Polską koniunkturalnie: werbalnie deklaruje strategiczne partnerstwo z Polską, ogłasza gotowość do historycznego pojednania, a w praktyce niewiele to dla niej znaczy. Wystarczy przypomnieć ukraińskie embargo na polską wieprzowinę, lub – pozostając przy kwestiach historycznych – wspomnieć ukraińskie „wygibasy” związane ze zbrodnią wołyńską. Sporo do przemyśleń dała ostatnio zadziwiająca zbieżność wystąpienia Prezydenta Bronisława Komorowskiego w ukraińskim parlamencie, po którym natychmiast – wprost ostentacyjnie – ta sama Wierchowna Rada przyjęła ustawę gloryfikującą UPA.

      Bilansując dotychczasowe efekty polityki, w której pełnimy rolę gorliwego adwokata Ukrainy łatwo zauważyć, że bilans naszych strat jest większy niż korzyści. Nie zadbaliśmy bowiem o odpowiednie zabezpieczenie polskich interesów narodowych, natomiast bezwarunkowe firmowanie niestabilnej Ukrainy obniżyło naszą pozycję międzynarodową. Mnie osobiście martwi, iż pojawiła się wrogość wobec Polski także na wschodniej Ukrainie. Teraz Polska uchodzi tam za państwo, które wspiera „kijowską juntę banderowców”, a Polacy, za naród hipokrytów: z jednej strony stanowczo dopominający się o pełne wyjaśnienie zbrodni katyńskiej, a z drugiej – chorujący na amnezję przy kwestii zbrodni wołyńskiej.

      W bardzo bliskiej już perspektywie na Ukrainie, kraju targanym wewnętrznymi wstrząsami i podzielonym wojną w Donbasie, mamy ogromną „szansę” stać się podwójnym wrogiem. Dla części Ukraińców już jesteśmy sojusznikami banderowców – morderców Polaków, natomiast dla ukraińskich nacjonalistów wszelkich maści pozostaliśmy odwiecznym wrogiem, który po I wojnie światowej przyczynił się do klęski ukraińskich aspiracji niepodległościowych, a dziś wciąż „administruje na etnicznej ukraińskiej ziemi – na Zakierzoniu”. Ukraińcy bowiem w postrzeganiu świata i historii zostali spolaryzowani jak nigdy dotąd, a kodem identyfikacyjnym nie jest niestety poparcie lub sprzeciw wobec demokracji, tylko starcie dwóch nacjonalizmów – galicyjskiego i noworosyjskiego.

      Polska polityka wobec Ukrainy wymaga znacznej korekty. Dziś widać wyraźnie, iż reprezentacja interesów Kijowa, momentami namolna, mocno ogranicza nam inne możliwości. Uporczywe forsowanie Ukrainy nie przysparza nam bowiem sympatii w UE i NATO. W przeciwieństwie do Polski, państwa „starej” Europy umieją dokonać narodowych bilansów zysków i strat i egoistycznie zadbać o swoje interesy w czasie ukraińskiego kryzysu. Nie mają najmniejszych skrupułów przy rozgrywaniu karty ukraińskiej. Oby polskie społeczeństwo nie doznało szoku na wieść, że za naszymi plecami możni tego świata zrobili „ukraiński deal”.

      Pan profesor użył bardzo obrazowego wyrażenia „oby akty ludobójstwa, do nas nie zapukały”. Chciałem by pan profesor wyraźnie podkreślił, że nie dotyczy to tylko islamskich imigrantów, których możemy oglądać na ekranie telewizora lub komputera, przysłowiowo jedząc popcorn niczym w kinie, lecz także np. ukraińskich nacjonalistów.

      – Chodzi mi o sytuację, w której Ukraina ze względów gospodarczych, finansowych i wielu innych, czy też pod naciskiem „możnych” współczesnego świata, dogaduje się z Rosją. Na mniej lub bardziej satysfakcjonujących ją warunkach,, ale dogaduje się. Dla wielkiej części Ukraińców, szczególnie tych, którzy ponieśli największe koszta konfliktu z Rosją oraz dla środowisk nacjonalistycznych, będzie to trudne do zaakceptowania. Aby rozładować te nastroje i ponownie scementować społeczeństwo ukraińskie, trzeba będzie wskazać mu nowego wroga. W Kijowie ktoś może uznać, iż na takiego świetnie nadają się Polacy. Ukraińscy nacjonaliści przypomną sobie wtedy, że wróg numer jeden był zdefiniowany już w pierwszej połowie XX wieku i że tym wrogiem już wtedy byli Polacy? Zacznie się eksponowanie ukraińskich krzywd, znajdą się tacy, którzy znowu będą twierdzić, że Zakierzonie to ukraińska ziemia, którą Stalin podarował Polsce. Taki wariant rozwoju sytuacji trzeba też brać pod uwagę.
      Osobiście zetknąłem się z tym, już kilkanaście lat wcześniej. Na początku 2003 roku, w związku z 60. rocznicą ludobójstwa dokonanego przez OUN-UPA na Polakach na Wołyniu, Prezydenci Aleksander Kwaśniewski i Leonid Kuczma podjęli próbę politycznego i historycznego rozwiązania kwestii zbrodni wołyńskiej. Na zaproszenie przewodniczącego Wierchownej Rady Wołodymyra Lytwyna do Kijowa pojechała delegacja polskich historyków, która miała wspólnie z historykami ukraińskimi zaproponować tekst deklaracji. Przewodniczył naszej delegacji profesor Andrzej Ajnenkiel, a jej członkami byli profesorowie Włodzimierz Bonusiak, Michał Klimecki i ja. W początkowej fazie rozmowy były merytoryczne, całkiem dobrze rokujące. Już wtedy była szansa na załatwienie (a było to 12 lat temu) tych newralgicznych problemów. Niestety, ta szansa została zaprzepaszczona, ponieważ do ukraińskiej delegacji dołączono polityków, członków Wierchownej Rady. Zamiast rozmawiać merytorycznie o tragicznych problemach wspólnej historii, stwierdzili oni wprost: „Wy Polacy najpierw rozliczcie się z nami z Zakierzonia, obszaru, który tymczasowo jest pod waszą administracją”. I to mówili parlamentarzyści ukraińscy. Jak w takiej sytuacji można było dalej rozmawiać. Trzeba było wracać.

      Takie mapy w kontekście MSZ Ukrainy już się pojawiły. Co najważniejsze u nas zwinięto plakaty biegu niepodległości z mapami, które nie były rewizjonistyczne, granice II i III RP nałożone, ale z zaznaczonymi granicami. Zostały one zdjęte w stolicy Polski na żądanie mera Lwowa, by nie urażać Ukraińców, który toleruje bilboardy z UPA, plakaty z SS i honorowe uczestnictwo ludzi w mundurach z trupimi czaszkami na ich pogrzebach weteranów tych formacji i wiele, bardzo wiele innych. To jest masowe od wielu lat.

      – Te same środowiska nacjonalistyczne próbują zatrzeć ślady polskości na kresach.. Świetnie znamy żenujące „targi” o Cmentarz Orląt Lwowskich. Kilka lat temu polski IPN chciał zaprezentować we Lwowie wystawę prezentującą tragiczną historię jego mieszkańców podczas, tzw. pierwszej sowieckiej okupacji, tj. w latach 1939-1941. Wydawało się, że wystawa ta spełni polskie i ukraińskie oczekiwania. Skutki obecności sowieckiej w mieście w jednakowym stopniu dotykały bowiem Polaków, Ukraińców, Żydów, Ormian i innych nacji. Okazało się, że zastrzeżenia strony ukraińskiej wzbudziła pierwsza plansza, na której prezentowano sytuację demograficzną w mieście. Wynikało z niej, że we Lwowie w 1939 r. dominowali Polacy i Żydzi, odsetek Ukraińców był niewielki. Tak był faktycznie. Mimo to zażądano, by tę planszę, jako kontrowersyjną, usunięto. Nie wiem jak skończyła się sprawa wspomnianej planszy. Wystawa bowiem – „Lviv 1939-1941” – była prezentowana w 2010 r. Być może zrozumiano, iż fakty można interpretować, lepiej lub gorzej, ale nie da się ich zmienić, ani ukryć.

      Dziękuję za rozmowę.

      © WSZYSTKIE PRAWA DO TEKSTU ZASTRZEŻONE. Możesz udostępniać tekst w serwisach społecznościowych, ale zabronione jest kopiowanie tekstu w części lub całości przez inne redakcje i serwisy internetowe bez zgody redakcji pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.

      …..

      Jeśli chcecie to możecie mnie ścigać, za rozpowszechnianie tego artykułu! 🙂
      Przypominam jedynie, że skribh.wordpress.com, JEST SERWISEM SPOŁECZNOŚCIOWYM!!! A co, może nie!!?

      Polubienie

  6. Prosze bardzo o to dowody, na skonczona hipokryzje tego czlowieka, ktory w odpowiedzi innej osobie, napisal tu

    https://bialczynski.wordpress.com/2015/11/14/14-11-2015-ukrainscy-nacjonalisci-odcinaja-sie-od-mordercow-z-wolynia-a-media-banksterow-i-narodowcow-cenzuruja-ten-fakt-im-jest-po-drodze-z-putinem/#comments

    to:

    „bialczynski said, on 18 Listopad 2015 at 19:38
    Proszę się nie martwić o moją logikę, jest identyczna z logiką Pawła Kukiza.”

    A teraz prosze, co na ten temat ma do powiedzenia Pawel Kukiz:

    Widzicie, ze Kukiz zmienil zdanie, bo zobaczyl, ze caly ten Majdan, to byla tylko jedna wielka niemiecka ustawka i teraz wyszlo szydlo z worka, ze ci jego bojownicy o wolnosc, to zwykli czarno-czerwoni banderowcy i upaincy sa!!! Bialczynski zwyczajnie sciemnia w zywe oczy!!! Jak mozna tego nie widziec?!! Mozna, jesli wielbi sie Majdan i manipuluje faktami, jak on to robi!!! Zgroza!!!

    A tu co ma do powiedzenia ksiadz Zaleski:

    Ten klamca i matacz Bialczynski, moje komentarze moderuje, ale jeden ukazal sie, tylko po to by mnie zwyzywac od ruskiej 5 kolumny, itd! On umie tylko to, bo nie odniosl się do tego co napisalam u niego!!! Jak widac kazdy kto ma inne zdanie niz ten pan pisarzyna, jest ruskim agentem!!! Kazdy kto krytykuje upadline i jej banderyzm, itd. jest wg niego zly!!! I on piszac to, powoluje sie na swoja rodzine z Lwowa!!! No cala sie trzese ze zdenerowowania!!! Jak on tak moze!!?

    Kto normalny, zwlaszcza Kresowiek, pisalby cos takiego?!! Przeciez te rezuny z armii halickiej mordowaly naszych, Polakow we Lwowie i w calej zachodniej upainie i to juz w 1918r, a on pisze o ich grobach w Dzien Zaduszny!!! Brak mi slow, normalnie brak mi slow!!!

    Wyglada na to, ze ten caly Bialczynski, to jest zwykla upainska tuba propagandowa i krypto-banderowiec i upainiec!!! Uwazajcie na niego i nie publikujcie go tu, bo to wstyd!!! Prosze, w imie pamieci o Naszych Polakach pomordowanych na Kresach przez rezunow chachlackich!!! W imie pamieci Orlat Lwowskich!!!

    Czytajcie http://www.kresy.pl, bo tam prawde jak bylo i jest pisza prawdziwi Kresowiacy, a nie tacy wielbiciele chachlackiej armii halickiej!!!

    Prosze, porownajcie fakty i sami wyciagnijcie wnioski!!!

    Polubienie


  7. Dmytro Korczyńskyj, wikipedia.org

    http://www.kresy.pl/wydarzenia,spoleczenstwo?zobacz/ukrainski-nacjonalista-do-1945-lwow-byl-polski-ukraincow-bylo-tam-niewielu-video

    Ukraiński nacjonalista: do 1945 Lwów był polski, Ukraińców było tam niewielu [+VIDEO]

    Dodane przez Lipinski Opublikowano: Sobota, 12 grudnia 2015 o godz. 13:01:32

    W jednym z ukraińskich programów telewizyjnych dotyczących udziału Ukraińców w holokauście ludności żydowskiej nacjonalistyczny polityk i działacz społeczny Dmytro Korczyńskyj przyznał, że przed zakończeniem II wojny światowej Lwów był miastem polskim.

    „Bez wątpienia doszło do pogromu lwowskiego. Ale we Lwowie… kto mieszkał we Lwowie? We Lwowie było 10% Ukraińców. Polacy i Żydzi stanowili większość ludności Lwowa. Ukraińców była tam mizerna ilość. Nie wystarczyłoby ich na jakikolwiek pogrom” – powiedział Korczyńskyj, związany w przeszłości z nacjonalistyczną UNA-UNSO, a obecnie z ugrupowaniem Bractwo. Przyznał on jednak, że Ukraińcy brali udział w holokauście.

    Korczyńskyj mówił również, że przeprosiny wobec Żydów powinny iść w parze z przeprosinami Żydów wobec innych narodów – m.in. za uczestnictwo w sowieckim aparacie represji. Nacjonalistyczny polityk zwrócił również uwagę na służbę tysięcy Żydów w Wehrmachcie oraz w policji pomocniczej za czasów niemieckiej okupacji.

    Polubienie

  8. http://www.kresy.pl/wydarzenia,spoleczenstwo?zobacz/lwow-kamiennie-lwy-wracaja-na-cmentarz-orlat-foto

    Lwów: kamiennie lwy wracają na Cmentarz Orląt [+FOTO]

    Dodane przez Lipinski Opublikowano: Czwartek, 17 grudnia 2015 o godz. 14:02:32

    Oryginalne przedwojenne lwy strzegące wejścia przez Łuk Chwały na Cmentarzu Obrońców Lwowa powróciły na swoje miejsce. Figury lwów zostały stamtąd usunięte przez władze sowieckie, z tarcz przez nie trzymanych usunięto uprzednio napisy „Zawsze Wierny oraz „Tobie Polsko” wraz z godłem Polski i herbem polskiego Lwowa.

    „W wyniku wieloletnich starań stronie polskiej udało się uzyskać przychylność administracji miasta Lwowa, a życzliwa współpraca ze stroną ukraińską doprowadziła do powrotu lwów na ich historyczne miejsce. Kolejnym etapem będzie konserwacja obu figur przewidziana na wiosnę 2016 roku” – informuje Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego.

    Jak podaje resort, prace konserwacyjne będą koordynowane przez Fundację Dziedzictwa Narodowego i finansowane ze środków Rzeczypospolitej Polskiej. Strona polska sfinansuje też powstanie kopii figur, które staną w miejscach, gdzie oryginały przeniosły wcześniej z cmentarza władze sowieckie.

    Piotr_B:17.12.2015 19:19
    Piękny widok.

    Patriota:17.12.2015 22:06
    Tak , też się cieszę. Zauważ tylko, że ekonomicznie strona polska znów wyszła na frajera. Odrestaurujemy oba lwy oraz powstaną repliki przy wjeździe do miasta na nasz koszt. upaińcy w Przemyślu dostali zabytkowy budynek za darmo, był on odrestaurowany na koszt polskiego podatnika i restaurują banderowskie cmentarze również z naszych środków. Kto jest tu idiotą i kretynem ekonomicznym ??? Kto z kogo robi ćwoka ??? po, pis zdrajcy

    Polubienie

    • http://www.kresy.pl/wydarzenia,polska?zobacz/jak-kamienne-lwy-wrocily-na-cmentarz-obroncow-lwowa-video

      Jak kamienne lwy wróciły na Cmentarz Obrońców Lwowa [+VIDEO]

      Dodane przez Lipinski Opublikowano: Piątek, 18 grudnia 2015 o godz. 14:02:22

      Ukazało się nagranie z wczorajszej instalacji kamiennych lwów przy Łuku Chwały na Cmentarzu Obrońców Lwowa, usuniętych stamtąd przez władze sowieckie w latach ’70. Pierwotnie lwy trzymały tarcze z napisami „Zawsze Wierny” i „Tobie Polsko”. Na tarczach znajdowały się też godło Polski i polski herb Lwowa. Nie wiadomo, czy odzyskają one swój oryginalny wygląd.

      Do niedawna jeden z lwów znajdował się na drodze wylotowej na Winnicki od strony Łyczakowa. Drugi lew stał z kolei na terenie jednego z zakładów na Kulparkowie. Jego odnalezienie było szczególnie uciążliwe, gdyż nie znajdował się w eksponowanym miejscu.

      Wczoraj doszło jednak do powrotu lwów na swoje miejsce. Nie wiadomo jednak, czy skute przez władzę sowiecką napisy powrócą na tarcze.

      Strona polska sfinansuje powstanie kopii figur, które staną w miejscach, gdzie znajdowały się do niedawna oryginał posągów.

      Kurier Galicyjski” / Kresy.pl

      Polubienie

  9. http://www.kresy.pl/wydarzenia,spoleczenstwo?zobacz/ukrainski-wykladowca-lwow-to-odwieczne-ukrainskie-miasto-polacy-tu-kolonizatorami-i-okupantami-video


    Lwy na Cmentarzu Orląt. Fot. vgolos.com.ua

    Ukraiński wykładowca: Lwów to odwieczne ukraińskie miasto, Polacy tu kolonizatorami i okupantami [VIDEO]
    Dodane przez Lipinski Opublikowano: Sobota, 13 lutego 2016 o godz. 13:01:26

    „Lwów był, jest i wiecznie będzie ukraińskim miastem i żadni Polacy tu swojego miasta nie bronili” – stwierdził ukraiński wykładowca, obniżając ocenę studentowi za „wykrzywiani prawdy historycznej”. „Jaka tu dla Polaków ojczyzna? W Galicji, na etnicznej ukraińskiej ziemi, gdzie nigdy Polaków nie było?”.

    Podczas zajęć z historii ukraiński wykładowca słucha wypowiedzi jednego ze studentów dotyczących powstania państwa ukraińskiego po I wojnie światowej. Omawiał również obronę Lwowa przed oddziałami ukraińskimi w od listopada 1918 do maja 1919 roku, mówiąc o tym, że mieszkańcy miasta stanęli do walki z Ukraińcami.

    Wykładowca zaczął dociekać, jakiej narodowości byli ci „prości mieszkańcy”. „Nie prości, to byli Polacy. I to trzeba podkreślić – Lwowa bronili Polacy” – zaznaczył. Student dopowiedział, że polska młodzież „mężnie walczyła przeciw najeźdźcom”, otrzymując polskie posiłki wojskowe.

    „Skąd przyszło regularne wojsko polskie? (…) Nie z Polski, a z Przemyśla” – stwierdził wykładowca. „Mam takie wrażenie, że Pan trochę sympatyzuje z Polakami” – powiedział odnosząc się do wypowiedzi o tym, że Polacy mężnie bronili Lwowa przed Ukraińcami. Student przyznał mówiąc: „Polacy bronili swojego miasta, a Ukraińcy ich atakowali”.

    „Co to znaczy ‘swoje miasto’? Pan zna historię Lwowa? Kto założył Lwów” – oburzył się historyk. „Daniel Halicki” – padła odpowiedź. „Danyło! Ukraiński król! A Pan mówi, że to polskie miasto. Pan wykrzywia prawdę historyczną!” – powiedział wykładowca. „To odwieczne ukraińskie miasto. Polacy tu [byli] kolonizatorami” – podkreślał i zwrócił studentowi uwagę, że jest „nie ukraińskiego pochodzenia”.

    „Lwów był, jest i wiecznie będzie ukraińskim miastem i żadni Polacy tu swojego miasta nie bronili” – stwierdził wykładowca dodając, że student „stoi na pozycji polskich nacjonalistów i polskiej władzy”, którzy chcieli upamiętnić poległych Polaków.

    Oburzał się również na napis na pomniku na Cmentarzu Orląt Lwowskich, że Polacy bronili swojej ojczyzny. „Jaka tu dla Polaków ojczyzna? W Galicji, na etnicznej ukraińskiej ziemi, gdzie nigdy Polaków nie było. (…) Są kolonizatorami i okupantami, rozumie Pan?”.

    Ostatecznie wykładowca obniżył mu ocenę za „wykrzywianie prawdy historycznej” .

    Racja.info/Kresy.pl

    UPAdlina:13.02.2016 13:38
    przez debilów z POPISu będziemy mieli w przyszłości poważny problem z banderowską upadliną i takimi nacjonalistycznymi typami!!

    krok:13.02.2016 13:50
    Ukrainka Kopernik była, astronomem w odwiecznym ukraińskim mieście Londyn, tymczasowo okupowanych przez dzikie hordy anglosaskie.

    SobiePan:13.02.2016 14:58
    Deportować eszystkich ukropów!

    Corve:13.02.2016 15:01
    http://propatriae.pl/koszulka-patriotyczna-polski-lwow … kupować i nosić!

    KP:13.02.2016 15:13
    Brawo ten student haha. Pytanie, kiedy Ukraińcy przestaną okupować polskie ziemie i miasta, w szczególności Lwów!

    Pirus:13.02.2016 17:12
    No i cóż w tym dziwnego skoro „nasz” profesor nijaki Andrzej Nowak tez uważa że Polacy na Ukrainie byli kolonizatorami. A z ciekawości czy ktoś wie jak nazywał się ten burak z politechniki lwowskiej?

    pro_fide:13.02.2016 17:20
    Ten wykładowca opowiada mity ,które potem obowiązują jako tzw prawda historyczna

    Pro_Patria:13.02.2016 18:27
    Oto najlepszy przykład kretynizmu dotychczasowej polityki polskich tzw. eit władzy i wtłaczania Polakom „miłości” do zwyrodniałego bankruta. Ten banderowski idiota nie wziął pod uwagę, iż przed 1990 r. NIGDY twór o nazwie upaina nie istniał, a jak już powstał dał światu świadectwo, że stepowa dzicz sama się rządzić nie potrafi. Gdyby nie MFW i stała pomoc zdrajców-imbecyli niestety reprezentujących nasz kraj już dawno na mapie Europy by go nie było. Gdybyśmy mięli PRAWDZIWYCH PATRIOTÓW u władzy upaina nie miała by racji bytu. Na taki czas czekam.

    JaremaW:13.02.2016 21:38
    Szacun dla studenta, a wykładowca , no co tu mówić, banderowiec i ciekawe co kim byli jego przodkowie.

    malkontent:13.02.2016 22:17
    20 lat POPISdzielskiego lizania dupska upadlińcom i włażenie im w odbyt musiało sprowokować banderowców do takich wypowiedzi. I będzie jak sądze gorzej , to bardzo qrewski naród ;-((((

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.