296 Powstania wywołała lewica? Adam Zamoyski: Polska była Che Guevarą tamtej epoki… i mamy teraz tego pokłosie…


Oddział Ignacego Drewnowskiego, walczący w Powstaniu Styczniowym / Wikimedia Commons/Autor nieznany

~Nick 2015-10-21 (21:51)
No tak, kiedys Polska byla Che Europy a teraz jest betonowa konserwa.

~Passer Domesticus 2015-10-23 (12:37)
@ ^ „Nick”-w futbolu liczy się wynik. Czyli efekt. Wcale nie jest dumnym stwierdzenie, że Polakom udało się jedynie Powstanie Wielkopolskie (Luty 1919r -przejęcie 90% Wielkiego Księstwa Poznańskiego. Straty 2tys. poległych). „Che” czy inny El Comandante,- zwycięstwo „nam nużna pobieda” a nie tromtadracja.

…bo to prawda, że liczy się TYLKO wynik meczu, a nie to kto sobie na treningu honorowo zwichnął kostkę… lub gorzej… Nikt nie chce oglądać kulawych kalek, tylko dumnych zwycięzców tego, czy tamtego pucharu… A co nie jest tak?

Przykre, ale prawdziwe,.. tyle że wiele osób, jeszcze woli współczuć przegranym na także własne życzenie, czcić ich (i swoje) porażki,.. niż odwrotnie jak tamci, doprowadzać do zwycięstw i radości i z nich… i z owoców, które wydały! Wg mnie jest to właśnie niszczycielski wpływ pustynnej tradycji, całe to umartwianie się, pokora, pokuta, itp, czyli propaganda dobra dla trzymania niewolników za mordy i to krótko przy ziemi… ale za pomocą wiary… w brak logiki… i jej następstw…

Na szczęście pobyt na tzw. zachodzie i obserwacja zachodniego sposobu „myślenia”, leczy dość szybko i skutecznie większość nawet tych średnio inteligentnych, z takich „polskich pobożnych życzeń”… Oby przydało się to na przyszłość…

Tymczasem… zamieszczam trzy artykuły o pokłosiu trzech różnych wydarzeń… Tyle tylko, czy naprawdę tak różnych?

A jak ktoś mnie zapyta o moje zdanie, no to powiem tak:

Osobiście wolałbym świętować 10, a nawet 100 takich rocznic, jak rocznica wybuchu 3 Powstania śląskiego, czy Powstania wielkopolskiego, czyli tych powstań, które udały się… niż 10 rocznic podobnych do rocznicy Powstania warszawskiego, czy Powstania styczniowego… które „wygraliśmy moralnie”… nie wspominając o Powstaniu w warszawskim gettcie

A jak ktoś jeszcze nie rozumie, co mam na myśli… no to zburzmy sobie jeszcze np. Kraków, żeby wszyscy także i tam, poczuli się równie honorowo obdarowani przez los… żeby było ‚bohatersko” jak w Warszawie…

Głupie,.. no nie?!! Ano właśnie… 😦

http://historia.wp.pl/wid,17911645,wiadomosc.html?ticaid=116f5a&_ticrsn=3

Powstania wywołała lewica? Adam Zamoyski: Polska była Che Guevarą tamtej epoki

Historia Do Rzeczy | dodane 2015-10-15 (15:07) | 155 opinii

Nasze powstania narodowe wywołała lewica. Konserwatyści starali się nie dopuścić do katastrofy – twierdzi Adam Zamoyski. – W 1794 r. wybucha wspomniana już rewolucja kościuszkowska. W Warszawie motłoch przystąpił do grabieży i wieszania „wrogów ludu” – biskupów i arystokratów. W stolicy zapanowało bezprawie. W tym miejscu trzeba oddać Kościuszce sprawiedliwość – szybko opanował sytuację i wprowadził względny porządek – wyjaśnia historyk.

Piotr Zychowicz: Dlaczego uczestnicy polskich XIX-wiecznych powstań określali te zrywy mianem rewolucji?

Adam Zamoyski: Ponieważ wytworzony w tej epoce polski patriotyzm był zjawiskiem lewicowym. Powstańcy nie walczyli tylko o wolność Polski, ale także o wyzwolenie niższych klas społecznych. I włączenie ich do nowoczesnego narodu.

Kiedy dokładnie ten patriotyzm powstał?

Pod koniec XVIII w. Zawiązana w 1768 r. konfederacja barska była jeszcze zrywem narodu szlacheckiego wielonarodowej Rzeczypospolitej. Rewolucja kościuszkowska z 1794 r. była już zjawiskiem odmiennym. To rewolucja narodu polskiego, w którą próbowano wciągnąć niższe warstwy społeczeństwa, uświadamiając je narodowo. Nie przez przypadek Kościuszko wydał uniwersał połaniecki nadający wolność osobistą chłopom.

Nie przez przypadek nosił też sukmanę.

Rewolucja kościuszkowska była tworem Ignacego Potockiego, Hugona Kołłątaja i całej formacji radykałów zarażonych jakobinizmem. Ci ludzie chcieli przeprowadzić dokładnie taki sam eksperyment, jaki przeprowadzono w rewolucyjnej Francji. Czyli stary monarchiczny ład zastąpić nowym porządkiem – stworzyć naród polski i Polaków. Tak jak we Francji po obaleniu monarchii stworzono naród francuski i Francuzów. Wszystkie kolejne powstania XIX-wieczne oparte były na tym samym założeniu. Wszystkie próbowały zachęcić do walki o Polskę chłopów, nie zważając na to, że nie mieli oni na to ochoty.

Czyli powstania były lewicowe?

Nie ma wątpliwości. Polska prawica, a więc sfery konserwatywne, które identyfikowały się z dawną Rzecząpospolitą Obojga Narodów i starym porządkiem społecznym, zawsze sprzeciwiały się powstaniom. Próbowały je powstrzymać. Ludzi ci mieli zupełnie inną koncepcję. Działali metodą ewolucyjną, a nie rewolucyjną. Żmudnie budowali polską siłę, starając się unikać konfrontacji z zaborcami, która wobec szczupłości własnych sił musiała zakończyć się klęską.

Zacznijmy od początku, czyli od oświecenia.

Rzeczywiście, od tego się zaczęło. Zwolennicy tego nurtu uważali, że człowiek dojrzał. Nauczył się badać naukowo świat, w którym żyje. Dokonał odkryć fizycznych, które podważyły całe Pismo Święte. Na Biblii opierał się zaś ustrój wszystkich państw ówczesnej Europy. Król rządził dlatego, że był pomazańcem Bożym, każda instytucja – prawodawcza, sądownicza czy oświatowa – uznawała, że wszystko pochodzi od Boga. Zwolennicy oświecenia doszli więc do wniosku, że skoro Biblia jest jedną wielką bzdurą, to bzdurą są również te instytucje. Zaczynając od króla i biskupa, a kończąc na zwykłym nauczycielu i proboszczu. Cały porządek społeczny to nonsens…

… i trzeba go zastąpić czymś nowym.

Dokładnie. Ci ludzie uznali, że są w stanie lepiej urządzić świat, niż zrobił to Bóg. Że stworzą idealne społeczeństwo, raj na ziemi. Plany były rozmaite i często groteskowe. Byli na przykład zwolennicy wprowadzenia wolności obyczajowej i dzielenia się partnerami seksualnymi. Według innego projektu miał zostać powołany specjalny administrator, który selekcjonowałby ludzi…

Pachnie totalitaryzmem.

Naturalnie. Zasada była ta sama. Człowiek uważał, że może stworzyć utopijne zasady, którymi uszczęśliwi ludzkość. Oświecenie trwało przez cały wiek XVIII i początkowo było niegroźne. Intelektualiści, masoni i liberalni arystokraci po prostu toczyli ze sobą namiętne debaty filozoficzne. Kościół i tron zwalczały te tendencje, ale niezbyt stanowczo. Był to bowiem margines, bardzo wąska warstwa. Sytuacja zmieniła się pod koniec XVIII w.

Dlaczego?

Ponieważ ideały oświecenia zaczęły być wprowadzane w życie. W 1789 r. padła Bastylia, pomazaniec Boży król Francji został skrócony o głowę, cały dotychczasowy porządek został w tym kraju wywrócony do góry nogami. Społeczeństwo kastowe zostało zniszczone, zastąpił je naród. To on miał teraz rządzić. Rewolucja francuska była wydarzeniem przełomowym dla Europy. Zwolennicy oświecenia uznali, że świat się zmienia i ich państwa muszą iść śladem Francji. Zwolennicy starego ładu poczuli się zagrożeni i postanowili nie dopuścić do tego, by epidemia zainfekowała ich kraje.

Jedną z takich osób była caryca Katarzyna II?

Tak, gdy w 1792 r. wkroczyła do Polski, ogłosiła, że robi to po to, by zniszczyć jakobińską Konstytucję 3 maja. Co ciekawe, konstytucja ta wcale nie była taka radykalna. Była to dość udana próba ewolucyjnej zmiany Rzeczypospolitej. Poprawienia wad starego systemu. Było to w końcu dzieło króla Stanisława Augusta Poniatowskiego, który wywodził się ze stronnictwa Familii, a więc obozu reformatorskiego, ale nie rewolucyjnego. Obóz ten nie chciał, aby Rzeczpospolita poszła śladem Francji, ale raczej śladem Anglii. Czyli w stronę monarchii konstytucyjnej. Przerażona wydarzeniami w Paryżu Katarzyna II w każdej zmianie widziała jednak jakobinizm.

Wpływy francuskie były jednak w Polsce silne.

„O Francuzi, pierwszy narodzie świata, jesteśmy waszymi uczniami” – mówił w 1792 r. publicysta i poeta Wojciech Turski. Wielu Polaków rzeczywiście było zafascynowanych tym, co się dzieje w Paryżu. Na ulicach Warszawy demonstracyjnie noszono trójkolorowe kokardy, uznawane za barwy rewolucji. Należy pamiętać, że była jednak i druga strona. Prawica.

Na przykład targowica…

Konfederacja targowicka była założona przez grupę – przepraszam za mocne słowo – idiotów. To byli ludzie intelektualnie ograniczeni. Działali jednak bez wątpienia z pobudek patriotycznych. Uważali, że reformy 3 maja niszczą tradycyjną Rzeczpospolitą Obojga Narodów i jedynym sposobem na zbawienie ojczyzny jest powrót do tradycji. Bez wątpienia mieli rację, gdy mówili, że wprowadzenie konstytucji dokonało się za pomocą przeprowadzonego zamachu stanu.

Król przeprowadził zamach stanu przeciwko samemu sobie?

Nie, przeciwko systemowi. Konstytucja 3 maja dawała mu bowiem więcej władzy. Wprowadzono ją gwałtem, nielegalnie, zwołując Sejm, gdy połowa posłów była poza Warszawą. Targowiczanie tego nie akceptowali. Nie rozumieli oczywiście tego, że stali się narzędziem w rękach Rosji, która przy ich pomocy realizowała swoją imperialną politykę. Można więc targowiczanom zarzucić głupotę, ale na pewno nie zdradę. A już na pewno nie byli „wrogami ludu”, jak określiła ich polska lewica rewolucyjna. Dla lewicy zresztą zawsze ten, kto się z nią nie zgadza, jest „wrogiem ludu”, którego należy tępić. Tak było w przypadku jakobinów i tak było w przypadku bolszewików.

Targowiczanie weszli przecież do Polski pod ochroną rosyjskich bagnetów. To nie jest zdrada?

No cóż, Sejm Czteroletni, który uchwalił Konstytucję 3 maja, został zawiązany pod ochroną bagnetów pruskich.

Wróćmy do polskiej reakcji na interwencję Katarzyny i rozbiory.

W 1794 r. wybucha wspomniana już rewolucja kościuszkowska. W Warszawie motłoch przystąpił do grabieży i wieszania „wrogów ludu” – biskupów i arystokratów. W stolicy zapanowało bezprawie. W tym miejscu trzeba oddać Kościuszce sprawiedliwość – szybko opanował sytuację i wprowadził względny porządek.

Porozmawiajmy teraz o rozbiorach…

Mocarstwa zaborcze ogłosiły światu, że w organizm Rzeczypospolitej wdała się gangrena. A najlepszym sposobem na ratunek przed zainfekowaniem sąsiednich organizmów jest amputacja.

Trochę to nielogiczne.

Oczywiście, to w dużej mierze był tylko pretekst do zwykłej aneksji terytorium sąsiada. Jednakże po upadku Bastylii na europejskich dworach rzeczywiście zapanowała histeria. Były jezuita Abbé Augustin Barruel w swoim dwutomowym dziele „Przyczynek do historii jakobinizmu” stawiał tezę, że na terenie całej Europy istnieje tajne sprzysiężenie rewolucjonistów, zrzeszające 300 tys. zaprzysiężonych spiskowców, którzy mieli czaić się na każdym kroku. Jego celem było zaś obalenie wszystkich rządów – i królów, i księży. Ludzie to czytali, wierzyli i uważali, że siedzą na wulkanie, który lada moment może wybuchnąć. Gdy więc w Polsce rozpoczęły się zmiany, monarchowie ościennych państw postanowili działać.

W efekcie Polska zniknęła z mapy Europy i stała się natchnieniem lewicy całego świata. „Polska jest wszędzie tam, gdzie ludzie walczą o wolność” – mówił cytowany w pańskiej książce „Święte szaleństwo” radykał Józef Sułkowski.

Polska stała się symbolem walki ze starym porządkiem i z monarchiczną opresją. Przez cały wiek XIX na każdym spotkaniu socjalistów w Wielkiej Brytanii musiał być jakiś Polak. Ulubionym zawołaniem zrewoltowanych tłumów Paryża stało się zaś „Vive la Pologne!”. Polska była Che Guevarą tamtej epoki.

Wkrótce Europa została podpalona przez „Robespierre’a na koniu”, czyli cesarza Francuzów (a nie Francji!) Napoleona.

Gdzie byli wtedy Polacy? Oczywiście u jego boku. Tu łączyły się dwa czynniki. Napoleon wszędzie, gdzie wkraczał, niszczył dotychczasowy porządek, ale przecież w Polsce ten porządek był obcy, zaborczy. Walka o wolność znowu łączyła się więc z hasłami radykalnymi. Ponownie też nie było jednomyślności. Napoleon cieszył się szaloną popularnością w zaborze pruskim, gdzie bardzo wielu chłopów było już uwłaszczonych. Natomiast gdy w 1812 r. wkroczył na Litwę, wśród tamtejszej szlachty zapanowało prawdziwe przerażenie. Bano się bowiem, że wprowadzi rewolucyjne reformy włościańskie. W tym miejscu ciekawostka: pułki polskie idące u boku Wielkiej Armii na Moskwę nie miały kapelanów polowych.

Upadek Napoleona w nastawieniu polskich radykałów niewiele zmienił.

Mickiewicz wierzył, że Polacy przyniosą wolność nie tylko swojej ojczyźnie, ale także wszystkim uciśnionym ludziom na świecie. Pod wpływem podobnych prądów wielu młodych, znudzonych i sfrustrowanych Polaków radykalizowało się i zawiązywało tajne sprzysiężenia. Na czele ze słynnym Wolnomularstwem Narodowym. Ci ludzie nie widzieli dla siebie przyszłości. W systemie państw zaborczych mieli ograniczone możliwości kariery, nie mieli jak wyładować energii. Rewolucja ich przyciągała.

Piotr Wysocki?

Rok 1930 obfitował w wydarzenia. Doszło do rewolucji we Francji, do rewolucji w Belgii, a wreszcie eksplodowała Warszawa. Niewielka grupa nieodpowiedzialnych młodych radykałów – ze wspomnianym Wysockim na czele – wyszła z bronią na ulice. Doszło do krwawej ruchawki, do której włączył się motłoch. Motłochowi rozdano broń i nastąpił całkowity chaos. Zabójstwa, grabieże, wyrównywanie porachunków. Gdy starzy konserwatywni generałowie próbowali powstrzymać to szaleństwo, zostali zamordowani.

W końcu jednak sytuację opanowano.

Tak, polska prawica błyskawicznie przejęła kontrolę nad Warszawą. Do akcji weszli tacy ludzie jak Franciszek Drucki-Lubecki, książę Adam Czartoryski, gen. Józef Chłopicki. Odsunęli lewicę na boczny tor i szybko posprzątali cały bałagan. Odebrali motłochowi broń i zaprowadzili porządek na ulicach. A następnie wysłali posłów do Mikołaja I z prośbą o puszczenie całej sprawy w niepamięć, uznanie jej za niebyłą. Gdyby car się wówczas zgodził, nie byłoby żadnego powstania ani wojny polsko-rosyjskiej. Królestwo Polskie przetrwałoby w niezmienionej formie.

Dlaczego car się nie zgodził?

Ponieważ – podobnie jak wcześniej Katarzyna – uważał, że ruchawka w Warszawie to element wielkiego rewolucyjnego spisku. Że z podziemi wyszli rewolucjoniści i podpalili część jego imperium. Car domagał się, żeby Polacy przyszli do niego na kolanach. Na to oczywiście nikt nie chciał się zgodzić. Nawet ci konserwatyści, którzy uważali rewolucję listopadową za absurd, żądanie cara potraktowali jako obrazę honoru Polaków. W ten sposób, przez całkowity przypadek, doszło do idiotycznej wojny polsko-rosyjskiej, której nie chciał nikt oprócz garstki lewicowców, bo przecież gdyby Polacy chcieli, to by tę wojnę z Rosją wygrali. Zabrakło jednak determinacji.

Co się wtedy działo w Paryżu?

Rozszalały lud wznosił barykady i domagał się tego, aby Francja natychmiast przyszła na pomoc walczącej o wolność Polsce. Omal nie zlinczowano wówczas francuskiego ministra spraw zagranicznych. Francja nie pomogła, ale do Polski ściągnęli z całej Europy ochotnicy, oczywiście ultralewicowcy.

A powstanie oczywiście skończyło się klęską.

Polska zaś znowu przez kolejne kilkadziesiąt lat była natchnieniem lewicy. Karol Marks uważał naród polski za naród rewolucyjny. Za bojowników o nowy wspaniały świat uwolniony z oków monarchii, ucisku klasowego i religijnego. Polacy udowadniali to na polach bitew. Można ich było znaleźć w szeregach rewolucjonistów całego świata. Bili się na Węgrzech, w Meksyku, pod komendą słynnego Simóna Bolívara „wyzwalali” Amerykę Południową spod władzy monarchii hiszpańskiej.

Kolejna okazja do walki u siebie nadarzyła się w 1863 r.

To jest przykład modelowy. Powstanie styczniowe zostało wywołane przez „czerwonych”, grupę radykalnej młodzieży. Spiskowcy nie mieli broni, plan był absurdalny, szanse na powodzenie zerowe. W tym przypadku zadecydował zresztą interes własny. Młodzieży tej groziła bowiem branka do rosyjskiego wojska, której za wszelką cenę chciała uniknąć. Poszła więc do lasu. Nie myślała jednak, co się stanie z narodem. W danej chwili obchodził ją przede wszystkim los własny.

Co na to polska prawica?

Prawica była skupiona w ziemiańskim obozie białych. Jego członkowie starali się powstrzymać powstańczą katastrofę, dokładnie tak jak ich poprzednicy w roku 1830. Znowu jednak radykałowie okazali się silniejsi. Powstanie szybko objęło cały kraj i wciągnęło do walki „białych”, którzy od początku byli mu przeciwni. Dla konserwatystów polskich przekonanie „czerwonych”, że chcieć znaczy móc, było absurdalne. Oni uważali, że przed każdą akcją należy dokonać bilansu sił, mieć szanse na powodzenie.

Tak jak przewidywała prawica, powstanie upadło. Statek z bronią dla powstańców wysłany przez Karola Marksa nie dopłynął do celu.

Niedobitki z powstania ściągnęły zaś do Paryża. Symboliczną postacią jest Jarosław Dąbrowski, jeden z przywódców czerwonych, człowiek, który w dużej mierze ponosił odpowiedzialność za wybuch powstania. W 1871 r. walczył on na barykadach francuskiej stolicy jako głównodowodzący Komuny Paryskiej. I poszedł na śmierć. Rozumiał bowiem, że jego sprawa jest stracona. Że to wszystko było jedną wielką iluzją. Myślał, że walczy o wielką sprawę, a wokół siebie znowu zobaczył rabujący i mordujący motłoch. To symbol końca walki kilku pokoleń błędnych rycerzy rewolucji.

Jednak przecież ta historia wcale się nie kończy w 1871 r. Wkrótce pojawił się kolejny błędny rycerz, który podjął pod czerwonym sztandarem walkę o niepodległość Polski.

Oczywiście Józef Piłsudski! To bardzo ciekawy przypadek. W całej Europie w drugiej połowie XIX w. owi błędni rycerze zeszli ze sceny. Zostali zastąpieni przez nowe pokolenie rewolucjonistów. Ludzi wyzutych ze wszelkich skrupułów, którzy nie chcieli już umierać za sprawę, ale chcieli dla sprawy mordować. W ten sposób właśnie narodziły się bolszewizm i niemiecki narodowy socjalizm. Jest taka scena, kiedy Aleksandr Hercen spotka w Genewie rosyjskich rewolucjonistów młodego pokolenia. I oni mówią mu, że aby dokonać przewrotu, należy skrytobójczo mordować carów i ministrów, stosować bezwzględny terror. Hercen jest przerażony. Pisze do przyjaciela, że zobaczył „syfilis naszych rewolucyjnych żądz”. Wszędzie na świecie rewolucjoniści stali się terrorystami. Tak było w Irlandii, Rosji, na Bałkanach.

A w Polsce?

U nas pozostało po staremu. Nasi lewicowcy nadal uważali, że zamiast dźgać nożem i rzucać bombami, lepiej umrzeć na koniu z szablą w dłoni. Tak właśnie myślał Piłsudski, choć i on przecież miał w swoim życiorysie terrorystyczne epizody. Ostatecznie jednak historia się powtórzyła. Znowu socjalista pociągnął za sobą do boju całą szlachtę.

Pańskie tezy dla wielu Polaków mogą być zaskakujące.

Pewien mój znajomy, wybitny i bardzo inteligentny dyplomata, po przeczytaniu „Świętego szaleństwa” powiedział, że jest to najbardziej prawicowa książka, jaką kiedykolwiek czytał. A zaraz potem dodał: „zamordują za to pana”.

Rozmawiał Piotr Zychowicz, Historia do Rzeczy

Adam Zamoyski to światowej sławy polski historyk mieszkający w Wielkiej Brytanii. W Polsce ukazały się m.in. jego następujące książki: „Orły nad Europą”, „Polska”, „1812. Wojna z Rosją”, „Chopin”.

~Franek1211 2016-05-03 (18:40)
bardzo inrygujaca ale i poprawna opinia.

~LukHistori 2016-04-29 (11:57)
Ciekawe czy pierwszy rozbiór Polski miał też coś wspólnego z jakobinizmem, mimo że wydarzył się znacznie wcześniej . A może z rewolucją amerykańską? Chociaż w niej to była secesja od Anglii, a Rzeczpospolita była osobnym krajem.

~Herbu Ostoja 2016-02-20 (22:45)
Wyjątkowo płaska interpretacja – polski ,,motłoch” nigdy nie był zarażony francuskimi ideami rewolucyjnymi, o których nawet polscy arystokraci wiedzieli tyle ile usłyszeli na carskich czy pruskich balach i na dworach. Szewc nie czytał u nas Woltera jak to miało miejsce w Paryżu za sprawą drukowanych w wysokich nakładach broszur, a arystokracji, pomijając wyjątki stroniące na ogół od życia politycznego, w przeważającej większości nie zajmowały wówczas poważniej filozoficzno-naukowo-historiograficzne dyskusje toczące jak rak cały kontynent . Tzw. przez Pana konserwatyści mieli na względzie wyłącznie prywatne majątki, pojęcie ,,racji stanu” było im obce. Nasze zrywy powstańcze należałoby raczej porównać do tego co działo się u schyłku XVIII wieku w Wandei. Wybitni autorzy XIX-wieczni jak markiz de Custine czy Nietzsche rozumieli coś czego Pan zdaje się nie dostrzegać.

~AT 2015-10-17 (06:35)
Odnoszę wrażenie, że redakcja WP stara się tworzyć nowe spojrzenie na historię, coś w stylu „historia inaczej – byle na wesoło”, wynajdując kolejnych cudaków, mających wyraźne braki w wiedzy historycznej, za to prześcigających się w wypisywaniu bzdur: np. pan „specjalista inaczej” od historii wojskowości Tymoteusz Pawłowski, czy pan Zychowicz oraz jego kolejni rozmówcy łącznie z ostatnim wynalazkiem – panem (wg definicji z wikipedii) hrabią, historykiem Adamem Zamoyskim: „Napoleon cieszył się szaloną popularnością w zaborze pruskim, gdzie bardzo wielu chłopów było już uwłaszczonych. Natomiast gdy w 1812 r. wkroczył na Litwę, wśród tamtejszej szlachty zapanowało prawdziwe przerażenie.” – panie hrabio, radzę wrócić do podstawówki i trochę się dokształcić. Być może dowiedziałby się pan, że uwłaszczenie w Prusach przeprowadzono etapami w latach 1807-1811, a na dobrą sprawę do lat 70. XIX w., a więc już po tym, jak wojska Napoleona wkroczyły na terytorium Prus (1806-1807 r.), a nie przed. I nie pieprzyłby pan andronów, że Sejm Czteroletni został zawiązany pod ochroną bagnetów pruskich (sojusz z Prusami zawarto w 1790 r., kiedy Sejm ten obradował już od dwóch lat i Prusacy nie przysłali ani jednego żołnierza, aby swoim bagnetem ochraniał Sejm). A stwierdzenie, że targowiczanie byli idiotami (z czym się w pełni zgadzam), ale nie byli zdrajcami, to już jest szczyt wszystkiego. Jeżeli dla pana hrabiego namawianie wrogiego państwa do zbrojnego ataku na własny kraj nie jest zdradą, to ciekawe, co nią jest. Ale w kraju, w którym robi się bohaterów narodowych z takich ludzi, jak Kukliński, Okulicki czy Bór-Komorowski i stawia się im pomniki, już nic nie powinno dziwić. Skoro można postawić pomnik komuś, którego działalność zaowocowała śmiercią 200 tysięcy warszawiaków, to czemu w przyszłości, dzięki lansowaniu takich poglądów jak wyżej wymieniony, nie miałoby dojść do tego, że postawi się pomnik targowiczanom? W końcu walczyli z tą parszywą „lewicową” Konstytucją 3 Maja. A walka ze wszystkim, co jest „lewicowe” (chociaż konstytucja majowa nie była ani lewicowa, ani nawet demokratyczna) jest teraz na topie.

~asd 2015-10-17 (11:13)
Pan Zamoyski nie jest odosobnionym przypadkiem. Wielu prawicowcom chorobliwa nienawiść do wszelkiej „lewicowości”, przeważnie kojarzonej przez nich niemal wyłącznie z komunizmem (co nie najlepiej świadczy o ich inteligencji) do tego stopnia rzuca się na mózg, że usprawiedliwiają jawną zdradę czy kolaborację, jeżeli tylko zdrajca powyciera sobie gębę anty lewicowymi hasełkami. Przykładem jest tu choćby robienie bohaterów z kolaborującej z Niemcami Brygady Świętokrzyskiej NSZ, bo dzielnie walczyli z komuną, a jeszcze dzielniej uciekali przed nią u boku swoich koleżków z SS. Jednak trzeba przyznać panu Zamoyskiemu, że na coś takiego, jak rehabilitacja Targowicy, kolaborującej w końcu ze znienawidzoną Rosją, nikt wcześniej nie wpadł. Tak czy inaczej, dzięki takim „uczonym inaczej” przynajmniej jest z czego się pośmiać.

~Le Chapelier fou 2015-10-28 (16:28)
@ ^ „AT”-Cytuję.. „pan specjalista” inaczej od historii wojskowości Tymoteusz Pawłowski…”. Zaciekawił mnie jego felieton o V-3 (działo artyleryjskie do ostrzału Londynu). Znalazłem materiał żródłowy „Nowa prawda o Wunderwaffe” Igor Witkowski Wyd. WIS-2 2011r. Opisano (m.in) awangardową broń ukrytą pod nazwą Pompa Wysokociśnieniowa”Hochdruckpumpe”-czyli superdalekosiężne wielokomorowe działo konstrukcji inż. Coendera -dyr.techn. Roechling Eisen-und Stahlwerke. To ta sama „Stonoga”(„Tausendfuessler”) o zasięgu 160 km. Fascynująca książka. Pan dr. T. Pawłowski mocno oparł się na niej.

~AT 2015-10-29 (04:16)
Moja opinia o dr. Pawłowskim nie wzięła się znikąd, tylko wyrobiłem ją sobie na podstawie lektury jego artykułów na tym portalu. Nie przeczę, że od czasu do czasu panu Tymoteuszowi zdarza się napisać coś sensownego, ale większość z tego co wypisuje, to stek idiotycznych bzdur, których nie napisałby nawet średnio rozgarnięty gimnazjalista. Polecam artykuły pt. „Wojna morska z Sowietami. Polska mogła pokonać flotę Stalina”, „Mity polskiej wojny obronnej 1939 r.”, czy o Bitwie Jutlandzkiej. Warto zapoznać się również z polemiką pomiędzy Tymciem, a Bogusławem Wołoszańskim odnośnie Września 1939 r., w której ten ostatni nokautuje dr. Pawłowskiego, obnażając jego żenującą niewiedzę w sprawach, w których Tymcio uważa się za eksperta (można ją wyszukać przez google).

~brawo Polacy 2016-02-06 (12:06)
Ilu Polaków, ludzi zginęłoby od sowietów gdyby się nie bronili przed Hitlerem? 10 milionów 20 milionów? Kto wie…?

~Le Chapelier fou 2015-10-24 (18:56)
Dagerotyp oddziału powstańczego Ignacego Drewnowskiego przepiękny. Ad rem. Teza Adama Zamoyskiego zastanowiła mnie w kontekście przegranych powstań narodowych. Konkretny przykład: 26 sierp. 1830r Belgia i rewolucja w Królestwie Zjednoczonych Niderlandów. Armia holenderska poniosła porażki z Belgami więc 18 listopada 1830r Konstytuanta ogłosiła niepodległość Belgii. Chcąc uniknąć rozszerzenia konfliktu, gwaranci mocarstwowi- Prusy i Rosja byli gotowi zdławić powstanie siłą. Tymczasem w W-wie P. Wysocki na czele grupy podchorążych 29 list. 1830r opanował miasto. Sejm 18 grud.1830r proklamował powstanie narodowe. Oczywiście, car Mikołaj I przysłał korpus ekspedycyjny który pokonał Polaków:6-7 wrze. 1831r zdobycie W-wy przez Rosjan pod d-dztwem I. Paskiewicza. Po zdławieniu Powst. Listopadowego- Imperium Rosyjskie zniosło odrębność Królestwa Polskiego. Natomiast trochę wcześniej w sierp.1831r-Belgia uzyskała gwarancje niezależności i króla Leopolda I z dynastii sasko-koburskiej. Casus nawet przystaje do tezy Adama Z.

~Passer Domesticus 2015-10-27 (10:51)
@ ^ „Le Chapelier..”-„Dagerotyp oddziału powstańczego…etc”. Dowodne potwierdzenie tezy Adama Z. Żołnierze powstańczy (z 1863r) są uzbrojeni w szable i piki. Broń „biała” – sieczna i kłujna. W 1863r standardem uzbrojenia wszystkich armii (rosyjskiej oczywiście też)- była broń palna-karabiny. Ci powstańcy poza męstwem niewiele mogli przeciwstawić Moskalowi. Marne szanse.

~Lejkowitz 2015-10-17 (09:03)
Uważam, że wieszanie biskupów i arystokratów, to bardzo dobry pomysł. Powinno się to robić częściej.

~kkk 2015-10-17 (09:57)
trzeba zaczac od kleru

~zdAK 2015-10-17 (10:05)
wieszanie biskupów powinno być taką nową polską świecka tradycją!!!! w każde kościelne święto jednego czarnego na stryczek!!!!! a ze mamy w chu…. kościelnych świąt dziadostwa pozbędziemy się szybko

~ttt 2015-10-17 (15:32)
Raczej od socjalistów, gdy by to robiono uniknięto by wielu tragedii

~koteq 2015-10-20 (09:32)
Hej odważniacy czemu nie powiesicie krypto-żydów udających polskich polityków. Boicie się?

~Le Chapelier fou 2015-10-24 (19:36)
@ ^ ‚Lejkowitz’-Un provocateur

~alajanuszko 2015-10-17 (11:41)
Hryniewiecki i Dzierżyński jak najbardziej potwierdzają poglądy pana Zamoyskiego.

~Passer Domesticus 2015-10-23 (19:58)
@ ^ „Alajanuszko”-rozumiem, ze chodzi Pani o Ignacego Hryniewieckiego (członka Narodnej Woli) który zabił w zamachu bombowym cara Aleksandra II (1881r) oraz Feliksa Dzierżyńskiego (członka SDKPiL) organizatora rosyjskiej rewolucji pażdziernikowej i kierownika organów bezpieczeństwa WCzK. Tym rewolucjonistom chodziło o bardziej szczytne cele niż niepodległość Polski.

~t 2015-10-17 (08:16)
„Kościół winien być oddzielony od państwa, nie wolno mu zajmować się kształceniem młodzieży. Naród powinien być panem własnego losu i jego prawa powinny być nadrzędne wobec praw kościoła. Żadna religia nie może im przeczyć odwołując się do prawa boskiego, przeciwnie, każda religia powinna być posłuszna prawom ustanowionym przez naród.” Memoriał Tadeusza Kościuszki, 1815 r. I powiedział to człowiek, który walczył o Ojczyznę, a nie traktował Polski jak dojną krowę a ludzi jak ciemną masę, której jedyną powinnością powinna być służalczość wobec hierarchów kościoła

~koteq 2015-10-20 (09:42)
Kościuszko był masonem i za francuskie pieniądze wywołał powstanie, które doprowadziło do wymazania Polski z mapy

~Le Chapelier fou 2015-10-23 (16:57)
@ ^ „t”-Cytuję za WP.Pl”Powstanie z 1794r-zwraca uwagę prof. M.Bogucka- odegrało dużą rolę w dziejach nie tylko Polski, ale i Europy. Jego wybuch w pewnym sensie odciągnął uwagę reakcyjnych potęg, zwłaszcza Prus od wydarzeń na terenie Francji. Rozpaczliwa walka nad Wisłą odsunęła niebezpieczeństwo grożące francuskiej rewolucji ze strony interwentów”…”220 rocznica insurekcji kościuszkowskiej”

~Nick 2015-10-21 (21:51)
No tak, kiedys Polska byla Che Europy a teraz jest betonowa konserwa.

~Passer Domesticus 2015-10-23 (12:37)
@ ^ „Nick”-w futbolu liczy się wynik. Czyli efekt. Wcale nie jest dumnym stwierdzenie, że Polakom udało się jedynie Powstanie Wielkopolskie (Luty1919r -przejęcie 90% Wielkiego Księstwa Poznańskiego. Straty 2tys. poległych). „Che” czy inny El Comandante,- zwycięstwo „nam nużna pobieda”a nie tromtadracja.

~Qwerd 2015-10-16 (11:38)
Ale bzdury!!! Polskie powstania nie były walką ze starym porządkiem, ani „monarchiczną opresją”. To były zrywy narodowowyzwoleńcze, których celem było odzyskanie niepodległości. Fakt, nie były one zbyt dobrze przemyślane, zaplanowane i przygotowane, jednakże sami zaborcy nas do tych radykalnych kroków skłaniali. Powstanie listopadowe wybuchło w odpowiedzi na łamanie konstytucji kongresówki przez carat, styczniowe było efektem upadku tego pierwszego, lecz bezpośrednią przyczyną była przymusowa branka do rosyjskiej armii. Równanie naszych narodowych powstań z rewolucjami to przesada i obelga dla tych, którzy w tych zrywach polegli, jak i również tych, którzy po ich stłumieniu wylądowali na Syberii. Co chodzi o insurekcję kościuszkowską, to była ona ostatnią próbą ratowania Rzeczypospolitej przed ostatecznym upadkiem. Czemu zabijano arystokratów i kler? Ponieważ byli oni odpowiedzialni za upadek Polski. To właśnie oni tworzyli konfederację targowicką i bronili liberum veto oraz wolnej elekcji, doprowadzając do upadku Konstytucji 3 maja. Adam Zamoyski plecie głupoty, w które nie dość, że sam wierzy, to i nakazuje wierzyć Polakom.

~ dodo [2015-10-17 07:27]
Opinia czysto wzięta z podręczników szkolnych. Tak nas uczono i tak jest nadal.

~ kobra [2015-10-17 07:42]
100 x 100 % Racji….

~ upr [2015-10-17 07:44]
jesteś niebywałym ignorantem!!! aż ręce opadają!!!!!

~ algor [2015-10-17 07:54]
bardzo dobrze napisane !!! dodam tylko ze biskupi nie byli wieszani za darmo, wieszani byli za to ze zawsze ukladali sie z najezdzca !!!, dlaczego ??? ano dlatego ze w ten sposob nie tracili majatkow ktore zagrabili wczesniej chlopom. I jak tu nie mowic ze to jest czarna mafia pod przykrywka Jezusa Chrystusa.

~ czytelnik [2015-10-17 08:21]
Dzięki człowieku, że człowiekiem jesteś! jakże chce się ogłupić ten naród…..

~ fakir [2015-10-17 08:40]
To lewactwo doprowadziło Polske do zguby i prowadzi cała Europe na rzeź.

~ Qwerd [2015-10-17 09:11]
Do fakir. Owszem, co jednak wcale nie oznacza, że Ci którzy kiedyś stawali do walki o niepodległość identyfikowali się z lewactwem.

~ Qwerd [2015-10-17 09:13]
Do upr. Nawet nie uzasadniłeś/aś na jakiej podstawie zarzucasz mi ignorancję. Śmiem twierdzić, że ignorantem jesteś Ty, ponieważ nie potrafisz łączyć faktów i wyciągać z nich wniosków.

~ Ola [2015-10-17 09:28]
@Qwerd : Cóż a może tak pomówimy o powstaniu, które wygraliśmy.

~Zbyszek 2015-10-17 (09:47)
Powstanie listopadowe to ruchawka jaką „odpalili” Anglicy w Polsce, wykorzystując naiwność Polaków. Polecam Grzegorz Braun i powstanie listopadowe na YT – facet cytuje źródłowe dokumenty.

~Qwerd 2015-10-19 (11:23)
Zbyszku, a może jeszcze napiszesz, że powstanie listopadowe wywołali Aborygeni, albo Murzyni? Daj sobie spokój z tymi głupstwami.

~borderline 2015-10-17 (11:12)
Chyba czytaliśmy różne teksty.

~alinoe69 2015-10-18 (22:14)
Jakbyś tak, dobry człowieku, w połowie XIX wieku zapytał zwykłego chama z gminu, jakiej jest narodowości, to najpewniej by uciekł, a jakby był z tych odważnych, to by ci powiedział : ” panie, nooo… ja jestem tutejszy…” Zryw narodowo-wyzwoleńczy? Do tego jest potrzebna świadomość narodowa, a ta wśród zwykłych ludzi zaczynała dopiero kształtować – i to nie tylko w Polsce – taki był klimat, panie.

~przypominam 2015-10-17 (09:42)
Wszystkim nie polakom udającym Polaków, którzy zachęcają do wieszania księży i biskupów przypominam że wasze IP są na serwerach. Kiedyś gdy Polacy wrócą w Polsce do władzy mogą sobie o was przypomnieć. Bo obecnie gdy rządzi tutaj obcy okupacyjny reżim wiecie że nic wam nie grozi, choć formalnie to co robicie jest karalne. Gdy Polacy w Polsce wrócą do władzy to stanie się karalne REALNIE.

~antykatabas 2015-10-17 (12:00)
Jesteś KOLABORANTEM !!!!!!! VOLKS_WATYKAŃCZYKIEM !! Możesz zacząć rozpalać stos !!! ;-))

~dmrw 2015-10-17 (10:24)
Autor tą książką się skrajnie ośmieszył, bo osiągnął efekt dokładnie odwrotny, od zamierzonego – przeraźliwy bełkot Zamoyskiego robi z lewactwa patriotów, a z prawicy zdrajców. Najśmieszniejsza jest teza, że ludzie prawicy dążyli do niepodległości, ale „działali metodą ewolucyjną, a nie rewolucyjną”. Panie Zamoyski, po pierwsze – ci ludzie to nie prawica, tylko bezideowcy, po drugie – nie dążyli oni do niepodległości, tylko do zachowania majątków i wpływów, a po trzecie – ich metoda nie była ani rewolucyjna, ani ewolucyjna, tylko kolaboracyjna. Pozostaje jeszcze jedna rzecz – czy „metodą ewolucyjną” (czyli kapitulanctwem) można było pokonać carską Rosję i resztę zaborców? Tą samą „metodą” Chamberlain spróbował później pokonać Hitlera, ale też jakoś nie wyszło… Obecnie w walce z Putinem, z islamem i resztą totalitarnych reżimów ta „ewolucyjna” również nie wychodzi – bomby są jednak skuteczniejsze. Że powstania nie miały szans? Bzdura – tylko styczniowe było bez szans, kościuszkowskie mogło się udać, gdyby nie fatalne dowodzenie przez Kościuszkę. Tym bardziej mogło, wręcz musiało udać się listopadowe – nawet Zamoyski niechętnie przyznaje, że w tym przypadku „zabrakło determinacji”. Czyjej determinacji? Ano tych, których tak wściekle Autor broni, czyli kolaborantów i zdrajców, awansowanych przez niego na „prawicowców i patriotów”.

~alajanuszko 2015-10-17 (12:07)
Przeczytaj pamiętnik bobrowskiego to zobaczysz jak było naprawdę. Na all kosztuje kilka złotych.

~Wawiak 2015-10-17 (17:41)
dmrw, metoda prawicy polegała na zapewnieniu wzrostu i rozwoju społeczeństwa, aby kraj był gotowy na niepodległość: aby miał rozwiniętą naukę, działający przemysł, był generalnie dobrze zorganizowany – ale inni byli w gorącej wodzie kompani i nie rozumieli, że politykę prowadzi się z planem, a nie z gorącą głową. Rzecz jasna, rzeczywistych zdrajców trzeba by w międzyczasie eliminować, ale robić to można było dużo dyskretniej i skuteczniej, niż za pomocą pospolitego ruszenia.

~rexel 2015-10-17 (09:03)
Idąc tym rozumowaniem polskich historyków, za jakieś kilkaset lat nasi potomkowie przeczytaja, że powstanie warszawskie także wywołały ruchy lewicowe. I jeszcze jedno – nie ” wrogowie ludu” tylko ZDRAJCY narodu zawiśli na latarniach. Także ci w sutannach.

~Mak 2015-10-17 (15:59)
@rexel ^ Nie tym razem to prawicowe.

~festucka 2015-10-17 (07:22)
…i na skutek powstania car zarządził uwłaszczenie chłopów – a więc zrealizował jeden z najważniejszych postulatów (póxniejszej) lewicy! Znakomite rozjaśnienie wydarzeń historycznych – z pozycji niewątpliwie konserwatycznej.

~alajanuszko 2015-10-17 (12:05)
Uwłaszczenie było zadecydowane już wcześniej. Już przed powstaniem były wyznaczone zasady, dlatego latanie ze złotą hramotą było takie głupie, czytaj nieskuteczne.

~cymbał 2015-10-17 (08:07)
Pismak: a kto zarządzał ówczesna Polską i kto ją sprzedał Rosji? Chłop, czy ci co ich wieszali?

~bywa i tak 2015-10-17 (10:58)
Co by było gdyby 🙂 ci co wieszali zaczęli myśleć, ogarnęli by chłopstwo, robotników i cały kraj i przede wszystkim sami ogarnęli własną głupotę i wewnętrzne podziały :))).

~Polski Pan 2015-10-17 (10:42)
Tak, czytajmy żydowską prasę, a poznamy historie nie z TEJ ziemi…

~miku69 2015-10-17 (10:20)
Czego to ludzie nie zrobią dla kasy.

~pippa 2015-10-17 (10:15)
Gdyby tylko mogli, to tacy jak ten Zamojski zatrzymaliby rozwój społeczny na poziomie XVII wieku. Siedzieliby sobie spokojnie po zamkach i dworkach i pilnowali, aby chłopi pracowali żwawo i sumiennie. No i oczywiście byliby teraz obywatelami radzieckimi, a pan historyk pisałby się jako Замойский.

…..

A tu coś dla równowagi:


Starcie powstańców z Rosjanami pod Kowalem na Wołyniu, 1963 r. / Wikimedia Commons

http://historia.wp.pl/wid,17196229,wiadomosc.html?ticaid=116f63&_ticrsn=5

Katastrofa powstania styczniowego na Ukrainie

Historia Do Rzeczy | dodane 2015-01-21 (16:37) | 210 opinii

Spiskowcy nie mieli broni, ludzi i planu. Realiści ostrzegali, że walka skończy się wielkim dramatem. Sytuację pogarszało nieprzychylne nastawienie ukraińskich chłopów, którzy w obliczu powstania utożsamianego z polską szlachtą, opowiedzieli się po stronie cara.

Od przeszło trzech miesięcy na ziemiach Królestwa Polskiego trwało powstanie styczniowe, na Litwie właśnie się zaczynało. Kierujący walką Tymczasowy Rząd Narodowy w Warszawie zaczął domagać się od komitetu Rusi, by podniósł sztandar powstańczy na Ukrainie w województwach: kijowskim, wołyńskim i podolskim. W dniu 8 kwietnia 1863 r., podczas narady pułkowników Edmunda Różyckiego i Zygmunta Miłkowskiego z gen. Józefem Wysockim, wyznaczono termin rozpoczęcia walki na Ukrainie na miesiąc później. Ustalono też, że z chwilą wybuchu powstanie otrzyma wsparcie oddziałów formowanych w zaborze austriackim pod komendą Wysockiego.

Przeciwnikom powstania, zwłaszcza w województwie kijowskim, gdzie Polacy stanowili zdecydowaną mniejszość w morzu ukraińskich chłopów, zwolennicy walki rzucali kpiąco w twarz, że nie wierzą we własne siły, i powtarzali słowa cesarza Francuzów Napoleona III, że Polacy powinni krwią zakreślić granice odrodzonego państwa. Frazes ten traktowano poważnie. Dlatego jeden z przeciwników insurekcji Tadeusz Bobrowski, mimo że jego brat był członkiem komitetu, który rozpoczął powstanie styczniowe, uważał, iż niezależnie od polityki rosyjskiej wobec Polaków, głównym powodem podjęcia decyzji o rozpoczęciu walki był „zapalny temperament narodu, znanego ze swej łatwowierności, lekkomyślności i niestałości”. Źródłem przekonania o powodzeniu była wiara, że powstanie poprą ukraińscy chłopi. Liczono na to, że stanie się to z chwilą, kiedy zostanie im ogłoszony manifest powstańczy, nazwany „Złotą hramotą”, ponieważ wydrukowano go złotymi czcionkami.

Sformułowany w języku ukraińskim zapowiadał nadanie chłopom podstawowych wolności i praw obywatelskich, swobodę religii oraz przekazanie na własność uprawianej przez nich ziemi bez odszkodowania (to miało wziąć na siebie państwo, spłacając dotychczasowych właścicieli). Wbrew przekonaniu spiskowców, opartym na całkowicie fałszywych przesłankach i lekceważeniu wszelkich głosów sprzeciwiających się patriotycznej egzaltacji, nastroje chłopów były całkowicie odmienne. Decydujący wpływ miały na nie wieści, szerzone przez rosyjskich urzędników i popów, jakoby celem powstania było odebranie chłopom praw i korzyści danych lub obiecanych im przez cara. Władze rosyjskie utworzyły we wsiach straże włościańskie, którym nakazano chwytanie „buntowników”, co też po wybuchu powstania gorliwie czyniły. Łącznie w zwalczanie powstańców zaangażowano kilkadziesiąt tysięcy chłopów.

Przywódcy ruchu nie dostrzegali też, że liczba ochotników deklarujących udział w powstaniu oraz stan uzbrojenia nie mają żadnego pokrycia w rzeczywistości. Część osób ujętych w ewidencji organizacyjnej nie przystąpiła do walki, poza tym niektórzy występowali w spisach kilku oddziałów naraz. Znawca tematyki Andrzej Wroński podaje, że jeden z setników w powiecie żytomierskim na miejscu koncentracji swojego oddziału nie spotkał żadnej osoby, jego ludzie byli bowiem równocześnie przypisani do innych partii. W województwie kijowskim przewidywana liczba powstańców zebrała się tylko w samym Kijowie i okolicach, w pozostałych – średnio jedna czwarta spodziewanej liczby, czasem (tak jak w powiecie taraszczańskim) mniej, gdyż ze spodziewanych 600 było zaledwie stu.


Oddział powstańców uzbrojony w kosy fot. Wikimedia Commons

W polskim środowisku ziemiańskim przygotowania te odbywały się na wpół jawnie, dlatego przeciwnicy ruchu, na czele z Bobrowskim, mieli możliwość przemówić do rozumu entuzjastom wszczęcia walki. Na próżno jednak. „Co panowie robicie, sił własnych nawet obrachować nie potrafiliście albo nie chcecie, oszukujecie się wzajemnie, ja na uboczu stojąc, wiem dobrze, że jedne i te same osoby w spisach waszych figurują […], że nie macie broni, którą powprawiane w drzewca dłuta mają zastąpić” – mówił Bobrowski Władysławowi Henszlowi, jednemu z najbardziej ofiarnych działaczy przedstyczniowej konspiracji na Ukrainie. Na pewność wyrażaną przez Władysława Padlewskiego i innych, że usposobili włościan jak najlepiej, Bobrowski zaś dopowiedział: „co im nie przeszkodzi przy pierwszym poruszeniu waszym wiązać was i oddawać w ręce władzy”. Nawet jednak on nie spodziewał się zapewne, że przeważająca większość powstańców w województwie kijowskim zginie z rąk nie carskich żołnierzy, lecz ukraińskich chłopów.

Kijowska tragedia

Oddziały powstańcze miały skoncentrować się we wszystkich powiatach województw ukraińskich i rozpocząć walkę w nocy z 8 na 9 maja 1863 r. Wobec odmowy przystąpienia do niej komitetu powstańczego na Podolu, powstanie wybuchło jedynie w dwóch pozostałych województwach (kijowskim i wołyńskim). W kijowskim większość oddziałów została rozbita w ciągu dwóch dni, nieliczne przetrwały około tygodnia. W Borodziance (na północny zachód od Kijowa) przeszło stuosobowa partia Romualda Olszańskiego została otoczona i mimo rozpaczliwego oporu, w części spalona żywcem w zabudowaniach tej wsi, w części wzięta do niewoli rosyjskiej. Dwa oddziały, które wystąpiły w powiecie wasilkowskim, następnego dnia wymordowali chłopi. Więcej szczęścia mieli powstańcy w powiecie taraszczańskim, dowodzeni przez Adama Zielińskiego, pseudonim Wola, czyli – przekładając na polski – Wolność, byłego oficera carskich saperów. Otoczeni przez chłopów, których zamiary wyglądały groźnie, lecz do których strzelać nie chcieli, złożyli broń i zostali wydani żołnierzom rosyjskim, ci zaś powiedli ich do twierdzy kijowskiej.

W powiecie berdyczowskim dowództwo nad oddziałem powstańczym objął blisko 70-letni Platon Krzyżanowski. Pochodził on ze szlachty wyznania prawosławnego, jego ojciec był wicegubernatorem podolskim, a on sam oficerem rosyjskim, lecz później – w czasie powstania listopadowego – służył w wojsku polskim. Po kilku drobnych utarczkach z Rosjanami skierował się w stronę Lipowca. Bardziej naturalne byłoby połączenie się z powstańcami wołyńskimi, do czego jednak nie doszło, co według Tadeusza Bobrowskiego było spowodowane „chyba panującą wówczas manią zakreślenia krwią granic”. Po drodze do Lipowca zajęto stację pocztową, dozorowaną przez niejakiego Taxa, którego podejrzewano o lustrowanie korespondencji. Powołany naprędce sąd doraźny skazał tegoż urzędnika na powieszenie, co też zaraz wykonano.

Wobec ciężkiej choroby Krzyżanowskiego, który po egzekucji Taxa wrócił do domu, skąd natychmiast zadenuncjowany przez włościan został wywieziony do Kijowa, dowództwo oddziału objął Antoni Trypolski. I on był uczestnikiem powstania listopadowego, lecz – jak twierdził znający go Bobrowski – „tyle o wojnie i wojsku miał wyobrażenia co i ja” (czyli prawie w ogóle). Wbrew tej opinii Trypolski stawił Rosjanom twardy opór pod Malinkami (potyczkę tę sytuuje się też pod Bułajem), jednak uległ przewadze wroga. Resztki oddziału berdyczowskiego rozbili chłopi pod wsią Pohrebyszcze, pastwiąc się nad zwłokami poległych tak, że rodziny później nie mogły ich rozpoznać.

Wołyński bój

W województwie wołyńskim sytuacja była nieco korzystniejsza – odsetek Polaków większy, więc siły organizacji bardziej rozbudowane, co przy mniejszej wrogości chłopstwa niż w województwie kijowskim dawało pewną szansę prowadzenia dłuższej walki. Tutaj wreszcie miały wkroczyć z Galicji oddziały gen. Józefa Wysockiego. Głównym ośrodkiem powstania okazał się powiat żytomierski, gdzie dowództwo objął Jan A. Chranicki. Wcielony niegdyś przymusowo do armii rosyjskiej za próbę dołączenia do powstania węgierskiego w czasie Wiosny Ludów, uczestnik walk na Kaukazie, w końcu mianowany oficerem, nie miał złudzeń co do szans walki. W lutym 1863 r. mówił przywódcom powstania w Warszawie, że kraj nie był do niego przygotowany, „że ledwie kilkanaście tysięcy obrońców znajdzie się, którzy tylko powiększą liczbę ofiar”. Mimo to, powodowany obowiązkiem, przyjął dowództwo od początku trudne, gdyż trzech na pięciu setników organizacji oświadczyło, że do powstania nie pójdzie, wymawiając się względem na swoje i żony zdrowie, a z 600 spodziewanych ludzi stawiło się 119, uzbrojonych w 40 fuzji, osiem pistoletów, 25 toporów i dwie kosy.

W Romanowie Chranicki odczytał chłopom „Złotą hramotę”. Jak wspominał, słuchali dość przychylnie, pewien staruszek dodał nawet pochlebnie, że najlepiej żyło im się za polskiego króla. Nie chcieli jednak sprzedać żywności i przyłączyć się do powstania, z dobroduszną szczerością przyznając, że obawiają się zemsty moskiewskiej. Połączywszy się z trzema innymi oddziałami, co dało Chranickiemu około 380 ludzi, z czego stu bez żadnej broni, jak wspominał, „z pieśnią na ustach ‚Z dymem pożarów’, wprawdzie drżącym głosem śpiewanej, postępowaliśmy naprzód”, na Miropol, na spotkanie z Edmundem Różyckim. Po nierozstrzygniętym boju pod tą miejscowością powstańcy przeszli Słucz, lecz ludzi zostało już tylko 260, z czego większość dostała się do niewoli lub uciekła (13 było zabitych lub rannych), utracono też prawie setkę karabinów. Oddział miał teraz ledwie 72 sztuki broni palnej, reszta była uzbrojona w kosy, lance i pałasze, ponad setka była bez broni. Jak stwierdzał dowódca, stan oddziału był opłakany. Przyczynę tego widział w tym, że powstańcy – urzędnicy i mieszczanie – chociaż gotowi byli do poświęceń, to przyzwyczajeni do siedzenia za biurkiem „nie przypuszczali nawet przykrości, jakie ich czekają w ustawicznych marszach o głodzie, przepędzając noce pod odkrytym niebem w lasach, źle ubrani, a majowe noce są znane u nas z przykrego zimna. Każdy marsz nużył ich niezmiernie”.

22 maja 1863 r. Chranicki połączył się w rejonie Połonnego z oddziałem Władysława Ciechońskiego o podobnej liczebności, co zwiększyło siły powstańcze do 480 ludzi. Wkrótce nadciągnęło wojsko rosyjskie, wspierane przez chłopów. Po kilkugodzinnym zażartym boju, kiedy polegli kapelan oddziału ks. Tarkowski i dowódca kosynierów Kraszewski, szeregi polskie się zachwiały, lecz „Chranicki i Ciechoński osobistą odwagą i przytomnością umysłu zdołali skupić wokół siebie znaczną gromadę ludzi i wyprowadzić z pogromu”. Bój ten jednak, okupiony stratą przeszło 130 ludzi, zakończył powstanie żytomierskie.

Zagon Różyckiego

„Oddział Różyckiego był jeden z najlepszych w całej wówczas walczącej Polsce. Oddział jego składał się z samej inteligencji, z młodzieży rozumiejącej bardzo dobrze, o co się bije, kochającej ojczyznę, pełnej zapału i poświęcenia; była to szlachta ukraińska, która raz schwyciwszy za kord, umie zwyciężać lub zginąć” – pisał z podziwem Jan A. Chranicki o oddziale, z którym nie było mu dane połączyć swoich sił.

Wołyński pułk kawalerii został zorganizowany przez Edmunda Różyckiego 9 maja 1863 r. na uroczysku Pustocha pod Lubarem. Kontynuował on tradycję zapoczątkowaną przez ojca, gen. Karola Różyckiego, który podobny pułk sformował w czasie powstania listopadowego. Edmund, jako chłopiec wcielony pod przymusem do kadetów carskich nie spełnił nadziei Mikołaja I, że stanie się Rosjaninem. Na czele swojej kawalerii zajął Lubar, Połonne i Miropol, wszędzie odczytując chłopom „Złotą hramotę”. Pod ostatnią z miejscowości pobił usiłujących go powstrzymać Rosjan. Następnie, wymykając się przeważającym wojskom zaborcy, skierował się ku granicy austriackiej, licząc na nadejście wyprawy gen. Wysockiego. 26 maja pod Małą Salichą w powiecie zasławskim Różycki pobił znacznie silniejsze i lepiej uzbrojone oddziały rosyjskie, jednak już następnego dnia jego pułk, przyparty do granicy austriackiej, wobec nieprzybycia Wysockiego, został zmuszony do przejścia w stronę Galicji. Krótka, chociaż znaczona błyskotliwymi sukcesami kampania pułku Różyckiego, należała do największych sukcesów powstania.

Epizod powstańczy na kresach dawnej Rzeczypospolitej przyniósł poważne represje carskie. Poza rozstrzelaniem kilku dowódców powstańczych, wziętych do niewoli uczestników boju zesłano z twierdzy kijowskiej na Syberię. Szlachta polska tych ziem została obłożona podatkiem liczącym dziesiątą część majątku, a 144 dobra ziemskie zostały skonfiskowane. Tak wyglądał bilans zaznaczenia krwią granic Polski, co – jak pisał ze smutkiem Tadeusz Bobrowski – było zgubą kraju i rewolucją robioną na korzyść cara Rosji Aleksandra II, „podwójnym szaleństwem, bo najprzód wykazywało obszerność rewindykacji wobec nowych historycznych i politycznych haseł zgoła nieuzasadnionych, następnie musiało wykryć nieodwołalnie sekret naszej słabości liczebnej w obu prowincjach, czego rewolucjoniści widzieć nie chcieli”.

Marek Gałęzowski, Historia do Rzeczy

~Sawq 2015-01-23 (13:41)
Rosjanie w stosunku do Polaków nigdy nie grzeszyli inteligencją. Do tych dziewiętnastowiecznych zrywów niepodległościowych nigdy mogło nie dojść, a wystarczyło żeby ruscy carowie przestrzegali autonomii Kongresówki, którą sami jej nadali. W Galicji Austriacy mieli spokój właśnie dlatego, że można było swobodnie mówić po polsku, pielęgnować polską tradycję i kulturę. Rosjanie sami nas prowokowali do buntów, a potem udawali święte oburzenie na podłych Przywiślańców.

~wert 2015-01-23 (14:49)
Austryjacy na początku zdrowo podkręcili nam śrubę. Tą pewną autonomię sami sobie zawdzięczamy , a nie cysarzowi.

~AT 2015-01-24 (04:40)
Za to my w swoim postępowaniu wręcz tryskaliśmy inteligencją. Najpierw doprowadziliśmy do tego, że Rzeczpospolita, będąca w XVI w. jednym z największych państw europejskich, dwa wieki później znika z mapy Europy przez własną głupotę i na własne życzenie, bo myśląca tylko o własnych zasr…ch przywilejach szlachta uwalała każdą próbę wzmocnienia państwa ze strachu przed utratą któregoś z nich. A potem urządzając te beznadziejne powstania z „kosami na armaty”, na których wychodziliśmy jak Zabłocki na mydle. Poza tym powstańcom chodziło o pełną niepodległość, a nie o jakąś tam autonomię.

~asd 2015-02-02 (09:08)
W przeciwieństwie do Niemiec, czy Rosji, gdzie Niemcy czy Rosjanie stanowili dominującą liczebnie grupę ludności, cesarstwo habsburskie było państwem wielonarodowym, w którym Austriacy stanowili mniejszość. Chcąc więc utrzymać swój tron i państwo, żeby się nie rozsypało jak w 1918 r. (a mogło do tego dojść już w 1848 r. – powstanie na Węgrzech, które stłumiono tylko dzięki pomocy Rosji), musieli zręcznie lawirować między żyjącymi w cesarstwie narodami, z jednej strony podpuszczając jednych przeciwko drugim (np. Polaków i Ukraińców), z drugiej strony zachęcając do lojalności przyznawaniem swobody w sprawach języka i rozwoju kulturowego. Dlatego zakres autonomii był w tym państwie stosunkowo wysoki, bowiem polityka zamordyzmu, przy tak niewielkim procentowo udziale ludności austriackiej, na dłuższą metę nie dałaby rezultatów i w efekcie doprowadziłaby do tego, że zostaliby zmieceni ich z powierzchni ziemi, tak jak np. stało się to z Asyrią, po której zastała tylko pożywka dla archeologów i parę zapisów w kronikach.

~ziutek 2015-01-22 (09:17)
Ciekawy i pouczający fakt z historii z odniesieniem do dzisiejszej rzeczywistości. Zastanawiam się, jak zachowała by się część dzisiejszego społeczeństwa w sytuacji krytycznej ojczyzny, jeżeli ich obecny kraj jest dla wielu macochą zmuszającą do emigracji za chlebem? Historia magistra vitae est (historia nauczycielką życia).

~Teddy 2015-01-22 (09:59)
Część wzoruje się na Peszkach, Sthurach i Muchach. Oni raczej przy pierwszej okazji opóściliby tonący okręt jak szczury. Niestety lata ośmieszania i deprecjonowania znaczeń patriotyzmu, symboli i wiary doprowadziły do sytuacji, w której mamy coś co niektórzy piewcy nazywają europejskością a jest to zanik elementarnych wartości, którymi są dobro, poświęcenie, altruizm itp. Przykre albo raczej straszne.

~Anty 2015-01-25 (16:06)
@ziutek ^ Tak samo jak zrobila wiekszosc spoleczenstwa pod zaborami czyli pokazala biernosc, patrzac jak garstka tzw. Elit idzie na pewna smierc z podpuchy obcych. Gdyz zainicjowane dwa powstania przeciwko Rosji to robota zachodniej masoneri by oslabic Rosje polskimi rekami.

~fck all 2015-01-26 (14:36)
a jak miałaby się zachować jeśli ta skorumpowana banda by uciekła w pierwszej kolejności zostawiając resztę na pastwę losu? co do patriotyzmu to jaki ma on być jeśli robimy filmy typu „Pokłosie” albo „Westerplatte” i sami siebie pokazujemy jako złych lub swoich najwiekszych bohaterów jako tchórzy i pijaków bo to są tzw. „spojrzenia artystyczne”? za takie filmy ich twórcy powinni być wsadzeni w dyby i obworzeni po rynkach miast żeby każdy mógł im napluć w gęby……

~Sweeney Todd 2015-01-22 (09:22)
Polacy jako naród najpierw sami siebie zarazili ciężką chorobą która zakończyła się upadkiem państwa i zaborami a potem, z rozpaczy, kilkakrotnie podejmowali próby samobójcze. Powstanie listopadowe, styczniowe, wojna z Niemcami w 1939 a na końcu ostatnia , najbardziej widowiskowa i tym razem udana to Powstanie Warszawskie. W efekcie Polacy jako naród bezpowrotnie stracili swoje elity i zostały one zastąpione innymi, które przybyły z Armią Czerwoną. To komuniści, których ojczyzną nie była i nie jest Polska a Związek Radziecki. Polskie czerwone elity się powielają. Polską rządzą resortowe dzieci, czyli dzieci radzieckich komunistów a ponieważ czas i biologia robią swoje zaczynają już przejmować władzę ich wnuki. Inaczej mówiąc: Polski naród sam sobie uciął głowę a na to puste miejsce Sowieci nasadzili swoją. I taka to jest Polska właśnie.

~m 2015-01-22 (10:09)
To bardzo przykra prawda. A czy jest jakaś nadzieja ? Elity się bogacą. Maja władzę, pracę, oczywiście kasę a my…… coraz biedniejsi.

~Sweeney Todd 2015-01-22 (10:39)
Uważam że nadzieja jest matką głupich. Trzeba patrzeć realnie, na zimno i nie oszukiwać się nadziejami. Nie można liczyć na to, ze jak wygram milion w lotka to zmienię zwoje życie na lepsze. Nie wygram a żyć trzeba. W losach państw i narodów działa prawo selekcji naturalnej (tak, to się nazywa darwinizm). Narody i państwa niezdolne do życia znikają i umierają a na ich miejsce przychodzą inni. Można się na to oburzać, nie zgadzać się i mówić że mówienie takich rzeczy to jakieś oszołomstwo i wynik głupoty, ale to niczego nie zmienia. Równie dobrze można nie zgadzać się na prawo ciążenia ale to prawo jest i działa. Polski marszałka Piłsudskiego, Polska ułanów, szlacheckich dworków i błotnistych dróg już nie ma i nigdy nie będzie. Teraz mieszka tu ludność polskojęzyczna zarządzana przez namiestników i tyle. Zresztą, czego tu żałować. No bo kto to właściwie był ten Polak? Poza językiem i zamieszkiwaniem na pewnym terytorium, które też trudno dokładnie określić, to żadnego wspólnego mianownika nie widzę. Polak – katolik? Skąd, byli i są protestanci, prawosławni, niewierzący a nawet muzułmanie. Polska wieś to ostoja polskości od zawsze. Bzdura. Świadomość narodowa na wsi to druga połowa XIX wieku, wcześniej na wsi żyli tutejsi, dla których ojczyzna to było to co widzieli z okien swojej chałupy i znali z wypraw na jarmark do najbliższego miasteczka. Na terytorium, na którym leży Polska przybywały od tysiącleci różne ludy. Przybywają także dzisiaj. Kto wie, kto będzie tu żył za tysiąc lat i czy będą sami siebie nazywać Polakami? Nie wiem i mało mnie to obchodzi. Trzeba żyć dniem dzisiejszym a nie rozpamiętywać grzechy przeszłości. Trzeba pogodzić się ze świadomością że Polską rządzą Rosjanie i Niemcy – tak jest i tak będzie. Nie przeniesiemy się na Marsa. Trzeba żyć tu i teraz. Praw przyrody nie zmienimy, musimy urządzić się w tych warunkach jakie mamy możliwie jak najlepiej i nie dać się namówić na kolejne samobójstwo.

~Anty 2015-01-25 (16:01)
@Sweeney Todd ^ Polska nie miala nigdy zadnych elit. W pierwszej szlachecko- magnacka tluszcza pod wodza watykanskich agentow i za pieniadze zaborcow doprowadzila do upadku panstwa. W tym samym czasie Wielka Brytania stworzyla imperium, jako przyklad. Druga rzeczpospolita przetanczyla 20 lat, liczyc, ze ktos bedzie nas bronil. PRL byl w miare normalny Ale jak zwykle znalezli sie tacy, ktorzy brali pieniadze od obcych i sluchali jadowitego podszeptu klechow i mamy to co mamy. ZamiaSt ciagle szukac winy u innych popatrzec krytycznie na polska przeszlosci.

~Polok 2015-01-23 (15:42)
Sytuację pogarszało nieprzychylne nastawienie ukraińskich chłopów, którzy w obliczu powstania utożsamianego z polską szlachtą, opowiedzieli się po stronie cara”….i co Ktoś się wybiera walczyć o Donbas ???

~he he 2015-01-25 (14:36)
zwiazek ukraincow w Polsce sie wybiera

~NIE PLATFORMIE 2015-01-22 (09:43)
Nasza głupota nigdy nie znała granic.Dla miłośników Ukrainy przytoczę jedno zdanie.Resztki oddziału berdyczowskiego rozbili chłopi ,czytaj Ukraińcy ,pod wsią Pohrebyszcze pastwiąc się tak nad zwłokami poległych ze ich później rodziny nie mogły rozpoznać ,macie tych prawych Ukraińców ,którzy od wieków nas tak kochali ze gdy wpadliśmy w ich ręce nasze własne matki nas nie mogły rozpoznać ,a gwiazda solidarności niejaki Bujak naciskał żeby posłać polskie dywizje do walki z Rosjanami po stronie tych bandytów.

~ret 2015-01-22 (10:51)
już się wypowiedziałeś, kopiejki dostaniesz, będzie na samogon

~NIE PLATFORMIE 2015-01-23 (11:22)
Czy ty ret myślisz podły Ukraińcu ze krew moich przodków zamieniam na kopiejki dla waszej propagandy mam zmienić historię ,zawsze byliście bandytami ,moi przodkowie, z znalazłem o nich wzmiankę już od 1633 roku pieczętowali się herbem Abdank ,więc potomku dzikiego chłopa wal się bo nie wiesz co znaczy słowo honor ,spadaj, my nie zamieniamy go na kopiejki czy hrywny .

~jj 2015-01-23 (12:11)
Mam wrażenie, że ty hrywny dostajesz.

~TY 2015-01-23 (13:22)
Dobrze i trafnie powiedziane. Zgadzam. Precz z upaińcami czy też ukraińcami jak siebie sami nazywają.

~sc 2015-01-24 (23:34)
Z Bujaka żaden solidarnościowiec. Wkręcił się do władz związku, ale potem sprzedał swoją legitymację Solidarności na aukcji prowadzonej przez żonę gen. Kiszczaka. To tak dla przypomnienia…

~Messenger 2015-01-23 (15:38)
To jest wlasnie Polska lata mijaja a historia ta sama nie ma komu powstac, cala prawda o narodzie przez wieki wynoszonym I wyrastajacym do rangi bohatera.

~j 2015-01-22 (09:53)
Podczas powstania Chmielnickiego Ukraińscy chłopi mordowali w bestialski sposób Polaków,kilkaset lat później ich potomkowie mordowali Polskich Powstańców,po upływie następnych kilkuset lat Ukraińcy mordowali Polaków podczas Rzezi Wołyńskich.Jak widać mentalność Ukraińców i ich nienawiść do Polski i Polaków na przestrzeni wieków nie uległa zmianie.Dlaczego więc teraz nasi przywódcy i tak zwane „elity”za wszelką cenę chcą pomagać i wspierać potomków tamtych rezunów oni mają mentalność swoich przodków.A już zupełnie kuriozalne są wypowiedzi p.Bujaka,który nawołuje do wysłania Polskich wojsk na Ukrainę.

~pl 2015-01-22 (10:59)
chmielnicki kończył polskie szkoły, gdyby polacy traktowali go nie jak psa – nie wszczynałby powstania, prości ludzie zawsze byli przeciwko bogaczom, długo nie trzeba było ich namawiać do walki, rozumiem, że jakub szela i jego kamraci tez byli ukraińcami i dlatego mordowali polskich panów? grubymi nićmi te twoje teorie szyte ruski pomocniku

~Prusak Królewski 2015-01-23 (11:28)
Prof. Janusz Tazbir, jeden z najwybitniejszych znawców dziejów nowożytnej Polski, cokolwiek przewrotnie, ale jednak zgodnie z prawdą, napisał, że powstanie Chmielnickiego było wystąpieniem zruszczonych polskich chłopów (lekka przesada, bo etniczny skład tych mas był zróżnicowany), przeciwko spolonizowanym ruskim panom (prawie 100%). Trzeba więc trochę więcej wiedzieć, by się wypowiadać. A co do tezy o późnym pojawieniu się Ukraińców, zapytam, ile czasu istnieje Słowacja i od kiedy „są” Słowacy?

~obiektywnie 2015-01-23 (13:04)
ta nienawiść nie wzięła się znikąd

~siwy 2015-01-23 (13:43)
Spolonizowany Szwed siedział na polskim tronie a zrusyfikowany potomek Vikingów był carem

~asard 2015-01-23 (15:34)
chmielnicki nie miał i nie dowodził ukraińcami , bo tych wtedy jeszcze nie było , chmielnicki dowodził kozakami , tzw ukraińcy w tym czasie to chłopi bez języka i własnej kultury z narzuconymi przez prawosławie zwyczajami , niezbyt liczni i bohaterscy w boju tylko przeciwko kobietą i dzieciom

~voytev77uk 2015-01-23 (10:14)
Pojecie narodu ukrainsiego powstalo gdzies po roku 1860-tym, kiedy dokladnie juz nie pamietam z historii, ale wymyslili go RUSCY poeci. Ukraina nie istniala wczesniej niz Rosja, jak to ktos tutaj pisze. Istniala Rus Kijowska, a to nie to samo. Rus Kijowska byla oczywiscie zaczatkiem jakiejkolwiek „Ruskosci” Popatrzcie na mapy „naszych” ziem, gdzies na wysokosci lubelszczyzny, mówie o mapach z poczatków polskosci, Widzimy ; Rus Biala, Rus Czarna i Rus Czerwona. A Ukraina to okreslenie Polskie. U-Kraina to ziemie lezace gdzies na skraju panstwa. A ci, którzy potem nazwali sie Ukraicami, to nikkt inny jak resztówka Ruskiej ludnosci pozostalej po Kijowszczyznie. Z biegiem czasu ich jezyk zaczal sie nieco tylko róznic od Rosyjskiego. Porównajcie staropolski ludowy z Rosyjskim i twz. Ukrainskim. Gdyby Polak dobrze skupil sie na slowach „Ukrainca” to by go zrozumial. Podobnie jak ze Slowakami czy Luzyczanami.

~Lolita 2015-01-23 (12:11)
Jak nie pamiętasz, to zapytaj nauczycielki na lekcji historii. W dodatku Czech lub Słowak jak się skupi to zrozumie polaka. To znaczy, że j. polski jest mieszanką j. czechsłowackorosyjskiego?

~m58 2015-01-23 (13:30)
Tab, bo my wszyscy kogo nazwales jestesmy Slowianami.To pierwsze zdanie dotyczy akurat ciebie.

~Lolita 2015-01-23 (14:29)
Tab? Jak nie braki w historii to jeszcze nie umieją pisać po Polsku. Hehehehehe!

~polacco 2015-01-22 (09:06)
To nie jet katastrofa polaków tylko ludobójstwo ukraińców i taki powinien być tytuł pi….na polityczna poprawność pismaka!!!!

~Rocco 2015-01-23 (14:25)
A w Polsce Powstanie Styczniowe wygraliśmy. I tego będę się trzymał

~na bagnety 2015-01-23 (12:09)
dlaczego w Warszawie nie ma pomnika OFIAR upa i ukraińskich nacjonalistów ???? Przecież na kresach mieszkali w więksości rodziny żołnierz którzy brali udział w bitwie Warszawskiej 1920r. bo w nagrode nadawano im tam majątki ziemskie.

~Hm 2015-01-23 (11:49)
Wielka była naiwność powstańców….wieki upokorzeń chłopstwa. Mieli bronić systemu, który stworzył obóz koncentracyjny dla ponad 90% ludności. Czym innym można nazwać pańszczyznę przez 7 dni w tygodniu? Bicie nieposłusznych? Nienawiść do ,,panów” musiała być wielka…

…..

I o walce za „Waszą wolność… a no i naszą”…


Obraz Januarego Suchodolskiego z 1845 r. „Bitwa na San Domingo” / Wikimedia Commons

http://historia.wp.pl/title,Legiony-Polskie-na-Santo-Domingo,wid,17439280,wiadomosc.html

Legiony Polskie na Santo Domingo

Historia Do Rzeczy | dodane 2015-04-10 (20:51) | 182 opinie

Kiedy powstańcy na Santo Domingo zorientowali się, że Polacy odnoszą się do nich lepiej niż Francuzi, nie stosując okrutnych metod postępowania z jeńcami, zaczęli odwdzięczać się im równie ludzkim traktowaniem. Znalazło to wyraz w konstytucji ogłoszonej przez Jeana J. Dessalinesa, który przyjął tytuł cesarza Haiti. Zakazano w niej przebywania na wyspie wszystkim białym, wyłączywszy Polaków i Niemców.
(…)
Reakcja Francuzów na zmianę frontu przez Dessalinesa była taka sama jak Leclerca w Cap. To wówczas w Saint Marc doszło do wydarzenia, które na podstawie dziejów legionowych spisanych przez służących na wyspie oficerów – Kazimierza Luxa i Piotra B. Wierzbickiego – tak wstrząsająco opisał Żeromski, a później zekranizował Andrzej Wajda. Jak jednak ostrożnie należy podchodzić nawet do pozornie w pełni wiarygodnych przekazów, wykazał Jan L. Pachoński. Dowiódł on, że chociaż legioniści brali udział w egzekucji, na pewno nie był to udział decydujący. W Saint Marc była bowiem obecna tylko część tego batalionu, bez jego szefa mjr. Wojciecha Bolesty, który w innym miejscu trzy dni później zmarł na febrę.

Niebieskoocy

Francuzi skapitulowali na Santo Domingo w listopadzie 1803 r. (samo miasto o tej nazwie było bronione jeszcze blisko sześć lat, także przez Polaków), pierwszego dnia następnego roku proklamowano niepodległość Haiti, a wiele lat później Napoleon uznał próbę utrzymania wyspy za największy błąd, jaki popełnił. Kilka lat trwały jednak nieustępujące wcześniejszym okrucieństwom walki między Murzynami a Mulatami, które w latach 40. XIX w. doprowadziły do podziału wyspy na dwa państwa – Dominikanę i Haiti. Kiedy powstańcy zorientowali się, że Polacy odnoszą się do nich lepiej niż Francuzi, nie stosując okrutnych metod postępowania z jeńcami, zaczęli odwdzięczać się im równie ludzkim traktowaniem. Znalazło to wyraz w konstytucji ogłoszonej przez Dessalinesa, który przyjął tytuł cesarza Haiti. Zakazano w niej przebywania na wyspie wszystkim białym, wyłączywszy Polaków i Niemców (których oddział również znajdował się wśród wojsk francuskich).

Prawo to objęło 400 legionistów wziętych do niewoli, którym nadano obywatelstwo haitańskie, z tych jednak 160 natychmiast rozpoczęło starania o powrót do kraju. Pozostali pracowali na roli, głównie w miejscowościach Casale na zachodzie wyspy i Fond-des-Blancs na południu i żenili się z miejscowymi kobietami. Pod koniec XIX w. poseł Haiti w Paryżu wymieniał 50 rodzin noszących polskie nazwiska. W sierpniu 1996 r. do Casale dotarł włoski dziennikarz Riccardo Orizio. Jak pisał w książce „Zaginione białe plemiona”, zastał tam ludzi „o niebieskich oczach i europejskich kościach policzkowych”, niektórych o jasnej karnacji i jasnych włosach, a także panią o skórze ciemnej jak smoła, lecz z warkoczami splecionymi „w taki sposób, że żadna Haitanka tego by nie powtórzyła”. Pierwsze pytanie do wychodzących mu na spotkanie mieszkańców brzmiało: „jesteście z Polski?”.

Marek Gałęzowski, Historia do Rzeczy

~Mrówkom na pozarcie! 2015-04-11 (18:43)
Sami niewolnicy – jak pisał Szymon Askenazy – „traktowani gorzej od bydła, trzymani byli w posłuszeństwie kar niesłychanych. Byli katowani, okaleczani ohydnie, żywcem grzebani lub paleni, oblewani cukrem i wystawiani mrówkom na pożarcie”. – jakże brutalni i nieludzcy byli francuzi…. Przykład z nich wzięli potem bolszewicy, robiąc rewolucję, a na tych wzorowali się kolejni zbrodniarze: Stalin i Hitler.

~`ja 2015-04-11 (20:22)
W czasie rewolucji mieszkańców Wandei zaczęto przerabiać na skóry…

~Nantes 2015-04-11 (20:36)
Cała rewolucja francuska to jedno wielki ludobójstwo a nie żaden powiew wolności ludu. Wygooglujcie sobie „Wojny wandejskie”

~Le Chapelier fou 2015-04-12 (09:57)
„La Loire-Atlantique dans la tourmante revolutionnaire1789-1799”. Jean Clement Martin. Prawda. Le Terreur wprowadzony dzięki dyrektoriatowi rewolucyjnemu (m.in. gen .Tourreau) spowodował spadek ludności (population departamentale z 507733-na 302465). O metodach -zamilczmy. Natomiast błąd w naśladowcach: wg. niepotwierdzonych danych region ten wizytował Włodzimierz Uljanow i Pol-Pot.

~antyX 2015-04-12 (23:39)
Wiesz, poczytaj sobie wspomnienia ludzi, ktorzy widziali na wlasne oczy ludobojstwo uprawiane przez katolickich siepaczy w Ameryce Poludniowej w czasie konkwisty, to powyzszy opis wyda ci sie calkiem przyzwoity. Tamci to byly dopiero bestie… Nawet pewnie nie bylbys w stanie uwierzyc, ze cos takiego bylo mozliwe. A bylo mozliwe. I to tylko dzieki temu, ze papiez owczesny uznal Indian polnocnoamerykanskich za… istoty bez duszy. Ech… Szkoda gadac.

~NieBądźLew 2015-10-17 (13:43)
Jesteś taki przyzwoity i liberalny obońca czci laickości to poczytaj o zbrodniach swoich lewicujących przyjaciuł z UPA na Wołyniu a także szczegulnie nie katolickich dobrych i wspaniałych Japońskich wyzwolicieli Chińskiego miasta Nankin w 1938, a tak wogóle wykazywanie że określone zbrodnie mają określone wyznanie pokazuje twoję nie wiedzę i Ksenofobię.

…..

Dodatek:

nie warto

O a tu proszę… jewropejska lefitza teraz raczej powstań by nie robiła… ciekawe, czy dlatego, że jest u władzy?

http://vod.pl/programy-onetu/reportaze-onetu-czy-warto-umierac-za-ojczyzne/nl39e3#0

Reportaże Onetu: „Czy warto umierać za ojczyznę?”

2016 Polska Oryginalny PL 100 min Kat. wiekowa: 12 FullHD

INFORMACJE
Gatunki Poradnik
O FILMIE
– Nie warto umierać za ojczyznę? Jestem przeciwna temu zdaniu. Debata wydaje mi się wyznacznikiem tego wszystkiego, co dzisiaj może myśleć każdy współczesny Europejczyk. Każdy z nas ma potrzebę uporządkowania wartości, wobec których chce żyć – mówi Joanna Szczepkowska, jedna z uczestniczek organizowanej przez Onet debaty oksfordzkiej. Przedmiotem spotkania jest teza „Nie warto umierać za ojczyznę”. Wśród gości są: Renata Kim, Aleksander Makowski, Magdalena Środa, Czesław Bielecki, Jan Lityński, Joanna Szczepkowska, Antoni Dudek i Jan Ordyński. Debatę poprowadzi Grzegorz Nawrocki. Czy warto umierać za ojczyznę?

Reklamy

3 thoughts on “296 Powstania wywołała lewica? Adam Zamoyski: Polska była Che Guevarą tamtej epoki… i mamy teraz tego pokłosie…

  1. http://www.dzienniknarodowy.pl/413/polak-zaoral-rosjan-w-ich-wlasnej-telewizji-i-na-z/

    Polak „zaorał” Rosjan w ich własnej telewizji. I to na żywo! Jeden z nich opuścił studio [WIDEO]

    Opublikowano: 10 maja 2016 13:49:12

    – Nie uda się wam zmusić nas Polaków, żebyśmy pokochali generała Czerniachowskiego, który zabijał naszych bohaterów, rozstrzeliwał ludzi, którzy wcześniej przez 6 lat walczyli przeciwko hitlerowcom. Nie uda się wam zmusić nas, żebyśmy kochali Stalina – powiedział w popularnym rosyjskim programie publicystycznym na antenie Rosyjskiej „Jedynki”, polski komentator Jakub Korejba.
    Polak „zaorał” Rosjan w ich własnej telewizji. I to na żywo! Jeden z nich opuścił studio [WIDEO]


    Jakub Korejba (z prawej) doprowadził jednego z gości programu w rosyjskiej telewizji do tego, że ten opuścił studio

    Taka deklaracja doprowadziła do szału innego uczestnika dyskusji (Rosjanina), który nazwał Polaka chamem i sukinsynem, po czym ostentacyjnie opuścił studio.

    Nie był to jedyny „eksces” z polskim dziennikarzem (wcześniej uznawanym za putinofila) w tym programie. Korejba w dosadnych słowach krytykował rosyjską interwencję na Ukrainie czy podkreślał „przyjaźń”, jaka przez długi okres łączyła Hitlera ze Związkiem Sowieckim. Za każdym razem wzburzało to pozostałych uczestników dyskusji, wzbudzając skrajne emocje w studiu. Mimo tego, Korejba wciąż jest zapraszany.

    Polubione przez 1 osoba

    • Hm… tu są komentarze, do tego co powyżej:

      Tomasz Inglot · Elektryk/elektronik w INGLOT
      Czy jest gdzieś nagranie całego programu, byłoby świetnie jakby było po polsku lub z polskimi napisami bo trochę słabo rosyjski rozumiem?

      Maciek Niedzwiedzki
      tutaj jest Emotikon smile https://www.youtube.com/watch?v=ryM6BQfLTus

      Mariusz Kozieł · Wrocław
      żydowska komuna skłóca narody słowiańskie do tego stopnia, że te same się mordują. Sami sie wyżynamy byśmy nie pierdo….li że to ci i tamcy że za wszystkim stoją tamci. Narody słowiańskie budzą się i i co chwila sie przytacza im krwawe rzezie by podsycać nienawiść.słowiańszczyzno płaczę za Tobą płaczę za miłością do życia która tkwi w nas. pamiętajmy o poległych i zamordowanych ale szerzenie nienawiści która może odbierać tak cenne życie to na pewno nie to czego by ci którzy odeszli chcieli bo oni najlepiej wiedzieli czym jest to czego sie lękamy. nie czyńmy innym krzywdy jak sami jej nie chcemy doświadczyć!!! Sława!!!

      Sławomir Paśnicki
      100% racji

      Henryk Prokop · Aircraft Assembler w Bombardier Aerospace
      Bez prawdy historycznej nigdy nie dojdzie do pojednania polsko-rosyjskiego.

      Edward Taraszkiewicz · Pracuje w firmie: Wojsko Polskie
      TOTALNA BZDURA – podniecacie się jednym zdaniem niejakiego Jakub Korejba 100% ruskiego prowokatora, który ma w ruskiej telewizji jeden cel: podkurwiać ruskich prowokując ich do nienawiści wobec Polaków, jego wypowiedzi cechuje jeden wspólny mianownik – pokazują Polaków jako szaleńców którzy chcą wojny i chcą podpalić Europę prowokując „Wieliką Rosiję”. Zobaczyłem go kilka miesięcy temu w podobno popularnym programie ruskiej TV i to co usłyszałem zaszokowało mnie i zacząłem szukać jego wystąpień – wystarczy wpisać w YT jego nazwisko. Nie znacie ruskiego poproście rodziców lub dziadków. Dziennik Narodowy publikując ten artykuł powinien wykazać się minimum „rozpoznania” kim ten gość jest i jakie są cele jego ruskich mocodawców, i skąd oraz za czyim przyzwoleniem pojawia się w bardzo popularnych programach telewizyjnych w prime time (w niedzielę po 20) . https://www.facebook.com/permalink.php?story_fbid=307496406087232&id=218251225011751

      Grazyna Wojcik
      Ten ktory wyszedl, to nie rosjanin tylko zyd!!!!

      Robert Kobeszko · Białystok
      Prawda boli i pokazuje jaki typ ludzi wychował komunizm.

      Agata Ostaszewska · Piła (miasto)
      Ale z was marudy…rosyjski i polski to siostrzane języki

      Feliks Orliński
      Lepszy występ dał tam w części pierwszej —> https://www.youtube.com/watch?v=KC319sJvfQA&index=2… – wprawiając Rosjan w istny popłoch, kiedy stwierdził, że Turcja wykopie Gasprom z Europy i tym samym zniszczy zaraz Rosję.

      Wieńczysław Rytczak · Lębork
      Jakub Korejba to prowokator, wyrzucony z Newsweka za ruską propagandę. Jest często zapraszany do ruskich TV by pokazać Polskę jako kraj frustratów i mącicieli. ON DZIAŁA NA RZECZ PUTINA. Jego artykół „Dywersja przeciw Ukrainie: polski ślad” opublikowany w serwisie rosyjskiej agencji RIA Novosti 7 lipca br. Dowodzi w nim, że polskie władze dążą do ustanowienia na Ukrainie polskiej strefy wpływów. W tym celu Polacy – wg Korejby – szkolili demonstrantów, walczących z milicją na kijowskim Majdanie. Poszukajcie informacji o tym zdrajcy.

      Polubienie

  2. O a tu proszę… jewropejska lefitza teraz raczej powstań by nie robiła… ciekawe, czy dlatego, że jest u władzy?

    http://vod.pl/programy-onetu/reportaze-onetu-czy-warto-umierac-za-ojczyzne/nl39e3#0

    Reportaże Onetu: „Czy warto umierać za ojczyznę?”

    2016 Polska Oryginalny PL 100 min Kat. wiekowa: 12 FullHD

    INFORMACJE
    Gatunki Poradnik
    O FILMIE
    – Nie warto umierać za ojczyznę? Jestem przeciwna temu zdaniu. Debata wydaje mi się wyznacznikiem tego wszystkiego, co dzisiaj może myśleć każdy współczesny Europejczyk. Każdy z nas ma potrzebę uporządkowania wartości, wobec których chce żyć – mówi Joanna Szczepkowska, jedna z uczestniczek organizowanej przez Onet debaty oksfordzkiej.
    Przedmiotem spotkania jest teza „Nie warto umierać za ojczyznę”. Wśród gości są: Renata Kim, Aleksander Makowski, Magdalena Środa, Czesław Bielecki, Jan Lityński, Joanna Szczepkowska, Antoni Dudek i Jan Ordyński. Debatę poprowadzi Grzegorz Nawrocki. Czy warto umierać za ojczyznę?

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s