343 Adrian Leszczyński. SEKRET CHERUSKÓW

Szanowni Państwo

Mam zaszczyt upowszechnić kolejny wspaniały artykuł Pana Adriana Leszczyńskiego, tym razem poświęcony poszukiwaniu znaczenia nazwy rzekomo germańskiego plemienia, zwanego oficjalnie jako „Cheruskowie” i imion własnych ich wodzów itp.

Co do mojego komentarza, ograniczę się tylko do tego, że jako następny wpis opublikuję wcześniejszy artykuł tego samego autora, który nie ukazał się u mnie do tej pory, nie dlatego, że jest z nim coś nie tak, ale dlatego, ze planowałem zacząć upowszechniać wpisy poświęcone językoznawstwu już na nowym serwerze… ale niestety z pewnych nieoczekiwanych przyczyn, nie mogę tego jeszcze zrobić.

Dokładniejsze wytłumaczenia pojawią się bezpośrednio przed pierwszym wpisem, który zostanie tam opublikowany…

Miłego czytania życzę.

PZDRWM
skribha

Uwagi techniczne:
Mapka przewodnia dołączona przeze mnie. Nie dokonywałem w sumie prawie żadnych zmian formatowania tekstu.
Artykuł pierwotnie ukazał się tu: https://slowianiegenetykahaplogrupy.wordpress.com/2016/10/01/sekret-cheruskow/
Jego tak szybkie upowszechnienie ma związek z zagadnieniem „formatowania tekstu” i tym, co wiąże się z tym, kiedy ono rozpada się, czyli pojawiającymi się „błędami formatowania”, a szczególnie jego kodu html, który jest przetwarzany przez oprogramowanie CMS, jakim jest wordpress, na mocy którego działa min. i ta strona…

Uproszczę to: Dobry kod = szybka publikacja… czyli ludzie o”C”C/Tie Sie” WoRD+PReSSa

…..

SEKRET CHERUSKÓW

WSTĘP

Nazwa starożytnego, germańskiego plemienia Cherusków znana jest Polakom głównie ze szkolnej lektury autorstwa Kazimierza Moczarskiego pt. „Rozmowy z katem”. W książce tej, autor będący jednocześnie narratorem, opowiada swoje przeżycia z czasów tuż po II wojnie światowej, gdy jako były członek Armii Krajowej, trafił do stalinowskiego więzienia. Tam to, znalazł się w jednej celi wraz z dwoma Niemcami posądzanymi o zbrodnie wojenne w okupowanej przez III Rzeszę Polsce. Jednym z tych więźniów był Jürgen Stroop, wysoki dowódca SS, kat Powstania w Getcie Warszawskim i likwidator tegoż getta. Ten niemiecki nazista przebywając w więzieniu, opowiada o swoim życiu towarzyszom więziennej doli, w tym Polakowi Kazimierzowi Moczarskiemu. Rozmowy z pobytu w więzieniu zostały w późniejszym czasie spisane przez Moczarskiego i z tego powstały „Rozmowy z katem”.

W swych opowieściach z czasów dzieciństwa i młodości, niemiecki zbrodniarz urodzony w mieście Detmold w dawnym Księstwie Lippe w obecnej Nadrenii Północnej-Westfalii, wielokrotnie wspomina o starożytnym, dzielnym, germańskim plemieniu Cherusków, które w 9 r. n.e. w Lesie Teutoburskim pokonało „kruczowłosych” Rzymian pod wodzą Warusa, niszcząc ich trzy legiony (stąd jedna z niemieckich nazw bitwy – „Varusschlacht”).

Stroop czuje wielką dumę z powodu bycia potomkiem dzielnych Cherusków, których uważa za protoplastów Niemców i czystych germańskich Aryjczyków. W rozmowach z Moczarskim często powołuje się na nich i wspomina ich bohaterskiego wodza Arminiusza, zwanego przez Niemców Hermanem (niem. Hermann der Cherusker). Na cześć wspomnianej starożytnej bitwy, w roku 1875, a więc tuż po zjednoczeniu Niemiec, na fali wzrastającego niemieckiego nacjonalizmu, postawiono pod miastem Detmold, a więc w miejscu, gdzie jak sądzono miała rozegrać się bitwa, olbrzymi pomnik władcy Cherusków. Pomnik ten, zwany przez Niemców Hermannsdenkmal stał się symbolem niemieckiego dziedzictwa tamtych ziem, niemieckiej potęgi oraz dumy z germańskiego pochodzenia.

 

rys-1-teutoburger-wald-1

Rys. 1: Widokówka z pomnikiem Arminiusza – Hermanna Cheruska (z kolekcji własnej Adriana Leszczyńskiego).

PIERWSZE WZMIANKI I OBSZAR ZAMIESZKANIA CHERUSKÓW

Pierwszy raz w historii nazwę tego plemienia zapisał Juliusz Cezar w swym dziele „De bello Gallico”. O Cheruskach wspominali też: Strabon, Pliniusz Starszy, Tacyt i Klaudiusz Ptolemeusz.

Ogólnie przyjmuje się, że plemię Cherusków zamieszkiwało obszar historycznej Ostfalii i ziemie na zachód od niej. Mniej więcej chodzi o terytorium sięgające na zachodzie od rzeki Wezery po góry Harzu na wschodzie oraz do Łaby na północy i północnym-wchodzie. Biorąc pod uwagę współczesny podział administracyjny Niemiec, tereny te należą obecnie głównie do Dolnej Saksonii (niem. Niedersachsen), jak i wschodniej części Nadrenii Północnej-Westfalii (niem. Nordrhein-Westfalen), częściowo też do Saksonii-Anhalt (niem. Sachsen-Anhalt).

Najnowsze badania archeologiczne pozwoliły stwierdzić, że słynna bitwa rozegrała się nie tam, gdzie dziś stoi pomnik Arminiusza, ale w okolicy miasta Osnabrück. Dokładnie w miejscowości Kalkriese, będącej obecnie częścią miasteczka Bramsche  w Dolnej Saksonii..

IMIONA CHERUSKÓW

Odkąd w pierwszej połowie lat dziewięćdziesiątych przeczytałem lekturę Kazimierza Moczarskiego, nie interesowałem się historią Cherusków. Dopiero w ostatnich latach przy okazji badania pochodzenia Słowian, moją uwagę zwróciły zagadkowe imiona władców tego ludu. Jakiś czas później natknąłem się na artykuł Ireneusza Ćwirko na jego blogu http://krysztalowywszechswiat.blogspot.de/ . [1]  W artykule tym autor twierdzi, że germańscy Cheruskowie w rzeczywistości byli Słowianami, co akurat zaczęło wydawać mi się całkiem możliwe, a sama nazwa Germanów miała inne znaczenie niż obecnie. Te drugie stwierdzenie było zgodne z tym, co sam udowadniałem w artykule „Germania i Germanie – pojęcia dawne i współczesne”. [2]

Powodem mniemania, że Cheruskowie mogli być Słowianami są wspomniane imiona cheruskich władców. I tak: bitwą z Rzymianami dowodził wspomniany już Arminiusz (łac. Arminius lub Armenius), przekształcony przez Niemców na Hermanna. Jego ojcem był Segimer (łac. Segimerus lub Sigimerus). Bratem Segimera był Inguiomer (łac. Inguiomerus), zwany z niemiecka Ingomarem. Teściem Arminiusza był Segestes (gr. transl. i łac. Segestes). Syn Arminiusza nosił zaś imię Thumelicus (gr. transl. Thumelikos). W późniejszym czasie, pod koniec I w. n.e. królem Cherusków był Chariomerus (gr. transl. Hariomeros).

Z wymienionych imion, najbardziej zwracają uwagę te o końcówce -mer. Podobnie jak w licznych innych imionach dawnych „Germanów”, końcówka ta jest bardzo popularna. [3]  Zwraca ona uwagę tym bardziej, że jest tożsama ze słowiańskimi końcówkami -mir, -mier, -mierz i -miar. Stąd uzasadnione podstawy do uznawania takich imion za słowiańskie. Do wymienionych imion Cherusków o tej końcówce należą: Segimer, Inguiomer oraz Chariomerus.

Segimer to według mnie Sędzimir (w polskiej wersji), a według Ireneusza Ćwirko – Sędomir. Oba imiona znaczą to samo i posiadają ten sam źródłosłów.

– Etymologii imienia Inguiomer, Ćwirko nie podejmuje się, zwraca jednak uwagę na wspomnianą słowiańską końcówkę w tym imieniu. Imię te zdaje się być mocno przekręcone przez Tacyta, który je zapisał, co sugeruje, że stwarzało ono problem Rzymianinowi, zarówno w wymowie jak i w zapisie. Według mnie chodziło w tym przypadku o imię Tęgomir lub Niegomir (por. Niegosław lub Niegowoj).

– Natomiast Chariomerus, czyli Chariomer lub Hariomer, także składa się z dwóch typowych dla Słowian członów: Hario- i -mer (-mir). Podczas, gdy drugi człon nie nastręcza problemów interpretacyjnych, to pierwszy z pozoru tak. Hario- to według mnie zniekształcony człon Jaro-, bardzo popularny na Słowiańszczyźnie. Zatem w tym przypadku mamy do czynienia z imieniem Jaromir, znanym też pod postaciami: Jeromier, Jaromar, Jaromiar, Jeromiar.

– Imię Segestes, podobnie jak poprzednie imiona, składa się z dwóch członów: Se- oraz -gest („-es” pomijam, jako grecki dopisek). Se- to słowiańskie Sie- (por. Sieciech, Siebor, Siemił, Siemir), zaś -gest to najprawdopodobniej -gost / -gast / -goszcz (por. Dobrogost, Radogost, Suligost, Uniegost, a także odimienne nazwy miejscowości: Bydgoszcz, Radogoszcz). Zatem imię Segest to zapewne Siegost lub Siegoszcz.

– Więcej trudności pojawia się przy interpretacji imienia Thumelicus / Thumelikos. Po odjęciu łacińskiej lub greckiej końcówki pojawia się postać Thumelik. Można pokusić się o zinterpretowanie go, jako Trzmielik. Imiona słowiańskie odnoszące się do świata zwierząt nie należały do rzadkości. [4]  Można je także uznać za imię Domalik, imię związane z „domem” (por. Domarad, Domasław, Domamir). Domalik to współczesne polskie nazwisko. [5] Jednakże interpretować je też można, jako Tomił (po odjęciu całej końcówki -icus / -ikos), a także jako Tumił, od którego pochodzą znane w Polsce nazwiska: Tumilewicz [6] i Tumiłowicz, [7] a także bardzo rzadkie nazwisko Tumil. [8]  Ponieważ „th” oznacza czasem inne głoski niż „t”, to nie można wykluczyć, że imię te posiadało postać np. Czcimił (por. Czcirad, Czisław, Cisław). Przy okazji zwrócić należy uwagę, że pierwsza zapisana nazwa miasta Detmold brzmiała Theotmalli, później Tietmelli, co także kojarzyć się może z końcówką -mił (Tatomił? Czcimił?).

– Na koniec podejmę się interpretacji imienia samego Arminiusza. Najpierw jednak zacytuję wspomnianego wcześniej Ireneusza Ćwirko, który również podjął się tego wyzwania:

„Spróbujmy więc zrozumieć jaki jest źródłosłów słowa Arminius. I tutaj odkryjemy, że druga cześć słowa, czyli „MINIUS“, odpowiada jednoznacznie rzymskiemu określeniu rzeki Men czyli Moenus. Litery „ARMI” pochodzą zapewne od łacińskiego słowa „ARMIS” co znaczyło „silnie uzbrojony” albo „Chrobry” czyli waleczny. I tak przypadkowo wylądowaliśmy przy znaczeniu imienia plemienia do którego należał Arminius czyli Cherusków, które wywodziło się zapewne od określenia „Chrobry”, a to jako niewymawialne po łacinie zostało odpowiednio „ucywilizowane” do Cherusci”.     

Osobiście mam odmienne zdanie od autora tego cytatu. Uważam, że sprawa etymologii tego imienia nie jest tak skomplikowana, jak wynika z powyższych słów. Arminiusz, a w zasadzie Armin to imię, którego końcówka ponownie przywołuje na myśl słowiańskie brzmienie. Istnieją w Polsce nazwy miejscowe o końcówce -min, np. Radomin, Sulmin, Koźmin czy Chocimino (niem. Gutzmin, mający słowiańskie korzenie) wywodzące się najprawdopodobniej od imion osób. Jeśli tak, to czymże jest początkowy człon Ar-? Według mnie to ponownie Jar- lub Jaro-. Zatem Armin to Jarmin lub raczej Jaromin. Na potwierdzenie tej interpretacji wpływa także występowanie w Polsce nazwiska Jaromin. [9] Jest rzeczą powszechnie znaną w slawistyce, że wiele dawnych imion ma swoją kontynuację we współczesnych polskich nazwiskach i nazwach miejscowości. Istnieje zatem duże prawdopodobieństwo, że takie imię występowało w dawnych czasach zarówno w Polsce, jak i na całej Słowiańszczyźnie.

KAPLICA W DRÜGGELTE

Pomimo, iż powyższe imiona są jakimś argumentem przemawiającym za słowiańskością Cherusków i ziem ostfalskich, to jednak zdawałem sobie sprawę z tego, że może on być podważany. Postanowiłem więc, że poszukam innych dowodów. Jeśli na ziemiach, na których rozegrała się słynna bitwa wojsk Arminiusza z Rzymianami, mieszkali Słowianie, to powinny istnieć na to inne dowody lub co najmniej, poszlaki. Jeśli ich nie znajdę, to temat nigdy nie zaistnieje, a artykuł na ten temat nigdy nie powstanie. Stało się tak, że te dowody znalazłem i dzięki temu artykuł jest dostępny czytelnikom. Najpierw natknąłem się na informację o niewielkiej kaplicy w osadzie Drüggelte (niem. Drüggelter Kapelle) położonej w gminie Möhnesee w regionie Sauerland w kraju związkowym Nadrenia Północna-Westfalia, a więc jeszcze bardziej na zachód od słynnego Lasu Teutoburskiego. Dawni niemieccy historycy opisują tę kaplicę, jako dawną pogańską świątynię, w której pogańska ludność oddawała cześć słowiańskiej bogini o trzech głowach, zwanej „Trigla”, co interpretować można, jako Trygława. Informacja ta jest sensacyjna z dwóch powodów:

– po pierwsze: według oficjalnych informacji przyjętych przez historyków, osadnictwo słowiańskie nigdy nie sięgało tak daleko na zachód. Dla uściślenia: mowa jest o obszarze Westfalii, obejmującej swym zasięgiem również sporą część współczesnego Zagłębia Ruhry. Skąd zatem nazwa słowiańskiego bóstwa na terenach tak mocno oddalonych od ziem Słowian?

– po drugie: znany jest bóg słowiański o nazwie Trygław, ale nie bogini Trygława. Być może chodziło o boga, a nie o boginię, jak to opisywali niemieccy historycy? Albo po prostu o bóstwo bez określonej płci?

Tak wspomnianą kaplicę opisuje w XVII w. niemiecki historyk Hermann Stangefol:

„Dort im sehr alten Tempel, der noch immer steht, gab es einst ein Bildnis der Göttin Trigla, das drei Köpfe hatte, zu dem sich die Heiden in höchsten Nöten, um Beistand flehend, gewöhnlich flüchteten. Es ist glaubhaft, daß von eben jenem Bild dieses Dorf seinen Namen abgeleitet hat. Diese Statue ging 1583 im Truchsessischen Krieg ganz unter”. [10]

Tłumaczenie na język polski:

„Tam w bardzo starej świątyni, która wciąż stoi, był kiedyś portret bóstwa [dosłownie: bogini – przyp. A.L.] Trygława, które miało trzy głowy, do którego poganie zwykle przybywali w najwyższej potrzebie, aby prosić o rady. Jest prawdopodobne, że nazwa tej wsi pochodzi od tego obrazu. Ten posąg stał jeszcze w roku 1583 do czasu Wojny Kolońskiej”.

    Inny niemiecki badacz, znawca mitologii Adalbert Kuhn stwierdza w połowie XIX w., że kaplica jest bardzo stara i wcześniej służyła poganom. Uważa ponadto, że wewnątrz są także ślady budownictwa dawnych chrześcijan. Np. stara chrzcielnica miała powstać na długo przed czasami króla Franków, Karola Wielkiego (lata życia: 742 – 814). [11] Oficjalnie uważa się, że obecny budynek kaplicy powstał w XII w. [12]

Nie może ujść uwadze miejsce położenia kaplicy. Leży ona bowiem w osadzie Drüggelte należącej do wsi Delecke. Dokładne jej położenie znajduje się pomiędzy wsiami Delecke, a Körbecke. Obie wsie leżą w powiecie Soest, którego największym miastem jest właśnie Soest. Zwracam na to uwagę, gdyż w kolejnym podtytule będzie mowa o tym mieście. Co do wspomnianych wsi, istotne są ich najstarsze zapisane nazwy. W przypadku Delecke, najstarszy zapis pochodzi z 1191 r. W starym dokumencie nazwę wsi zapisano, co zastanawiające, jako Delik. [13] Najstarszy zapis wsi Körbecke pochodzi z 1240 r. i ma postać Kurbicke. [14]  Wspomnieć też należy o wcześniejszych nazwach osady Drüggelte, która swą nazwę zawdzięcza właśnie starej świątyni z wizerunkiem bóstwa „Trigla(v)” o trzech głowach. Te nazwy to: Druchlele, Druglete, Drüchelte, Trigelta, Trigla. [12]

rys-2-kaplica-w-druggelte

Rys. 2: Kaplica w Drüggelte (źródło: Wikipedia; autor: Asio otus).

HISTORYCZNE ŹRÓDŁA PISANE

Jak się okazuje, sensacyjne łączenie ziem Sauerlandu ze Słowianami, znajduje potwierdzenie także w innych źródłach pisanych. Znany z najdawniejszych opisów państwa polskiego, piszący po arabsku, żyjący w X w. kupiec i podróżnik żydowski, Ibrahim ibn Jakub, poza polskimi, opisywał również inne ziemie słowiańskie, a także kraje Europy Zachodniej. Jego opisy muszą być zatem znane polskim historykom. Dziwi więc ignorowanie jego relacji w odniesieniu do zachodnich ziem współczesnych Niemiec. W swoich relacjach, żydowski podróżnik wspomina bowiem o wymienionym wcześniej mieście Soest oraz o mieście  Paderborn. Soest leży zaledwie około 50 km na wschód od Dortmundu i około 50 km na zachód od Paderbornu, od południa bezpośrednio granicząc z regionem Sauerland. Paderborn zaś, położony jest niecałe 30 km na południowy zachód od Detmoldu. Wszystkie te miasta znajdują się zatem w regionie stanowiącym zachodnie rubieże plemienia Cherusków i innych pokrewnych im, germańskich ludów.

Oto, co relacjonuje Ibrahim ibn Jakub na temat miasta Soest: [15]

soest

Powyższy cytat pochodzi z francuskiego opracowania arabskich tekstów historycznych. W cytacie tym, Ibrahim ibn Jakub opisuje miasto Soest – dawne łacińskie Susat lub Sosat; dawne arabskie Sust lub Shusht (pol. brzmienie: Szuszt). Co zaskakujące – określa je, jako ufortyfikowany gród słowiański. Dalej opisuje sposób pozyskiwania soli przez miejscowych Słowian: kiedy ludzie potrzebują soli, nabierają wodę ze słonego źródła i nalewają ją do kotłów, które stawia się na dużym ogniu w kamiennym piecu – tak, aby ciecz uległa zagęszczeniu i zmętnieniu. Następnie po ostygnięciu, pojawia się osad będący solidną, białą solą. Podróżnik oznajmia, że metoda ta jest wykorzystywana do produkcji soli we wszystkich krajach słowiańskich.

Na potwierdzenie tego cytatu, przytoczę słowa Wojciecha Kętrzyńskiego, [16] który powołuje się na relację innego orientalnego kupca i geografa, al-Qazwiniego:

Że zaś okolica nadrurska jeszcze w czasach historycznych była słowiańska, dowodzi Arab Qazwini, żyjący w XIII wieku, który w swem dziele „Athar al-bilad” tak się wyraża: Waterburuna (Paderborn) jest grodem mocnym w ziemi słowiańskiej, niedaleko grodu Schuschit. Schuschit tj. Soest, w wiekach średnich Susatium, jest według Qazwiniego, również grodem w kraju Słowian. Tamże istnieje źródło słone, choć w tamtej okolicy nie ma wcale soli. Gdy ludzie potrzebują soli, to czerpią wodę ze źródła, wlewają ją do kotła stojącego na piecu kamiennym; gdy pod nim podniecają silny ogień, zgęstnieje woda i mętnieje. Skoro zaś ostygnie, jest to biała, twarda sól. W ten sposób przyspasabiają sól we wszystkich krajach słowiańskich”. [17]

A oto informacje Ibrahima ibn Jakuba na temat miasta Paderborn: [15]

paderborn-1

paderborn-2

Tłumaczenie na język polski:

Paderborn [oryginalnie w j. arabskim: Watrburuna – przyp. A.L.] jest to silnie ufortyfikowane miasto w ziemi Słowian, w pobliżu ufortyfikowanego miasta Soest. Jest tam niezwykłe źródło wody o nazwie „źródło miodu”, na górze koło SHRA [?]. Smak tej wody, w rzeczywistości przypomina z początku miód, ale potem czuć gorycz, pochodzącą jakby z drzew, która powoduje nudności”.

Z relacji Ibrahima ibn Jakuba i cytowanego przez Wojciecha Kętrzyńskiego al-Qazwiniego jasno wynika, że jeszcze w średniowieczu, Soest i Paderborn były miastami słowiańskimi. Zatem wówczas tamtejsza okolica, zamieszkała w I wieku przez Germanów, była słowiańska. Kętrzyński uważa ponadto, iż wszelkie ziemie aż po Ren zamieszkane były pierwotnie przez Słowian:

Wykazawszy zatem, że nie tylko część nazw rzecznych jest pochodzenia słowiańskiego, ale że jeszcze w XIII wieku między Rurą a Lipą znajdowała się ludność słowiańska, skoro Paderborn i Soest leżały w ziemi słowiańskiej, tudzież że do dziś dnia przetrwały niektóre miejscowości mające nazwy zakończone na „itz”, lub Winden, Wenden itp. możemy śmiało, śmielej nawet od Müllenhoffa [19] twierdzić, że cała kraina, położona między Renem a Wezerą, była kiedyś zaludniona przez Słowian i to zanim Niemcy przybyli”. [17]

Choć w artykule opisywane jest terytorium Westfalii i graniczącej z nią południowej części Dolnej Saksonii, to warto wiedzieć, że niemieckie średniowieczne dokumenty wspominają o licznych osadach słowiańskich położonych na obszarze współczesnej Hesji, Bawarii, Dolnej Saksonii, Saksonii-Anhalt i Turyngii. Dokumenty te i konkretne cytaty również podaje w swej książce Wojciech Kętrzyński. [16]

NAZWY GEOGRAFICZNE

Zdziwiony powyższymi relacjami arabskich podróżników oraz imionami władców cheruskich stwierdziłem, że słowiańskie dziedzictwo tamtejszych ziem, jeśli takie rzeczywiście było, musiało zachować się, choć w szczątkowej postaci nazw toponimicznych. Przypomniałem sobie moją pierwszą wizytę w tamtych rejonach na początku lat 90-tych, gdy moją uwagę zwróciły wówczas dość dziwne jak na język niemiecki, miejscowe nazwy geograficzne m.in. Celle, Unna, Vlotho, Lemgo, Geseke, Bremke, Liemke. Postanowiłem bliżej przyjrzeć się tym toponimom, ze szczególnym uwzględnieniem ich najstarszych zapisów. Poniżej jest efekt moich poszukiwań i analiz. Skupiłem się na terytorium Westfalii oraz graniczącej z nią części Dolnej Saksonii. Są to okolice Lasu Teutoburskiego, w którym miała miejsce bitwa Cherusków z Warusem, są to okolice miast Detmold, Paderborn i Soest. Mowa jest zatem o terytoriach położonych w głębi niemieckich zachodnich landów. Poniższy spis to zaledwie część toponimów, które początkowo zamierzałem przedstawić:

Bielefeld – jest to duże, ponad 300-tysięczne miasto położone 50 km na południowy wschód od Osnabrücku i 45 km na północ od Paderbornu. Nazwę miasta zapisano pierwotnie, jako Bylanuelde / Bylanvelde. Na poniższym zdjęciu (Rys. 3) widać nazwę Byleuelde / Bylevelde. Nazwa ewidentnie złożona jest z dwóch członów: Bylan / Byle oraz uelde / velde, obecnie feld (pol. pole). Pierwszy człon jest bardzo kłopotliwy w interpretacji, gdyż nie jest spotykany w języku niemieckim. Jego interpretacja jest za to dość oczywista na gruncie języków słowiańskich i znaczy „biały”. Dla zobrazowania analogii, posłużę się tu nazwą wsi Byhleguhre-Byhlen (Rys. 4). De facto są to dwie połączone wsie na Łużycach, do dziś zamieszkałe przez ludność słowiańskojęzyczną. Po łużycku nazwa Byhleguhre-Byhlen brzmi Běła Góra-Bělin (pol. Biała Góra-Bielin). Widać, że niemiecki człon Byhle oznacza „Biała”. Analogia do Bylevelde jest zatem dość oczywista. Niemcy często do nazw słowiańskich dodawali swoje człony, takie jak -feld, -dorf czy -hausen. Zatem Bielefeld (Bylevelde / Bylanuelde) to „Białe Pole”.

rys-3-bylefelde

Rys. 3. Najstarsze wzmianki o mieście Bielefeld jako „Bylanuelde” i „Byleuelde” (zaznaczone na czerwono) w tradycji klasztoru w Corvey około połowy IX w., w kopii z 1479 r. (źródło: http://www.bi-info.de/bielefeld/rathaus/chronik/bylanuelde.htm ).

cof

Rys. 4. Dwujęzyczna tablica we wsi Byhleguhre (dlnłuż. Běła Góra) na Łużycach; foto: Adrian Leszczyński.

Bork – obecnie dzielnica miasta Selm w powiecie Unna w Nadrenii Północnej-Westfalii. Kętrzyński uważa nazwę za słowiańską i twierdzi, że brzmiała ona Borek lub Borki.

Dalbke – osiedle będące częścią dzielnicy Sennestadt i wchodzące wraz z nią w skład opisanego wyżej miasta Bielefeld. Pierwsza wzmianka pochodzi dopiero z 1587 r. i brzmiała Dalbeke. Znając zasady tworzenie niemieckich nazw miejscowości od słowiańskich toponimów, Dalbke można kojarzyć z określeniem “Dąbki”. Co ciekawe, ale nie przesądzające kwestii: w herbie Sennestadt widnieją trzy okazałe drzewa liściaste.

Dalke – niewielki potok, dopływ rzeki Ems. Nazwa pierwszy raz została wymieniona w 1001 r. jako Dellina, a także  Delchana. Zwłaszcza ta pierwsza nazwa brzmi swojsko i nie przypomina języka niemieckiego.

Eslohe – wieś i gmina w Sauerlandzie (Nadrenia Północna-Westfalia). Miejscowość po raz pierwszy została wspomniana w 1204 r. jako siedziba rodu rycerskiego von Esleven. Człon końcowy -sleven był bardzo popularny w nazwach niemieckich miejscowości o słowiańskich korzeniach. Zazwyczaj był on przekształcany na -sleben, stąd tak wiele niemieckich miejscowości posiada właśnie tę końcówkę. Np. położona w Turyngii wieś o nazwie Oldisleben po raz pierwszy zapisana została na kartach w 1101 r. jako Adesleven. Człon -sleven / -sleben to po prostu słowiański -sław. Choć Eslohe posiada inną końcówkę, to jednak w tym kontekście słowiańskie pochodzenie toponimu jest mocno prawdopodobne.

Fulda – rzeka stanowiąca dopływ Wezery oraz miasto w Hesji. Według Wilhelma Bogusławskiego nazwa ta brzmiała pierwotnie Vltava, a więc tak samo jak rzeka w Czechach, nad którą leży Praga (pol. Wełtawa) i miała słowiańskie pochodzenie. [20]  Jak się spojrzy na jej dawne zapisy, to widać, że teoria ta nie jest bezpodstawna. Źródła podają następujące nazwy: 750 Uulta i Uulthaha, 751 Fulda, 752 Uuldaha, 769 Fulde, w XVI w. Fuld, Fult oraz Fuldt. Biorąc pod uwagę zapisy Uulthaha oraz Uuldaha (mogące mieć też postać Wlthaha lub Wldaha) podobieństwo do nazwy czeskiej rzeki rzeczywiście jest uderzające. Co ważne: końcówka -aha w dawnych zapisach, dość często pokrywała się z końcówką -awa. Mielibyśmy zatem: Wlthawa lub Wldawa. Mimo tych argumentów, niemieccy badacze uważają tę nazwę za niewyjaśnioną. Brak im pomysłu na jej etymologię, gdyż słowiańskie pochodzenie nazwy jest dla nich ze względów ideologicznych nie do zaakceptowania. I to mimo tego, że ich własne, średniowieczne źródła pisane podają, iż liczne miejscowości położone w dawnej diecezji fuldzkiej zamieszkane były przez Słowian. [16]

Gehrden – dzielnica miasta Brakel w powiecie Höxter (Nadrenia Północna-Westfalia). Miejscowość pierwszy raz wzmiankowana w 868 r. jako dwie miejscowości „Nortgardinum et Suithgardinum”. Druga nazwa może być też zapisana, jako Svithgardinum, gdyż dawne łacińskie u = v. Składa się ona bez wątpienia z dwóch członów: Svith- oraz -gardinum (gard, czyli gród). Pierwszy człon oznaczać może „Święty”, czyli być może chodzi o „Święty Gród”, „Świętogard”, „Świętogród”. Człon Svith- trudno jest wytłumaczyć na gruncie j. niemieckiego.

Geseke – ponad 20-tysięczne miasto położone między Soest, a Paderbornem, a więc między dwoma dawnymi słowiańskimi grodami. W najstarszym dokumencie z 833 r. pada pierwszy raz nazwa Geiske. Można tę nazwę łączyć z określeniem „Gąski” lub „Gęski”, oczywiście w lokalnej odmianie słowiańszczyzny.

Giesen – gmina w Dolnej Saksonii, położona blisko Westfalii. Wcześniejsze nazwy to: 1146 Gesim, 1147 Iesen, 1100–1200 Iesen, 1151 Iesen, 1181–1190 Ihesen, 1181 Iesen, 1193 Gesem.

Gronau nad rzeką Leine (niem. Gronau (Leine)) – miasto w Dolnej Saksonii, tuż przy granicy z Westfalią. Najstarsza zapisana jego nazwa to Gronowe. Według niemieckich językoznawców nazwa znaczy „zielone łąki”. Według nich Gron- to grün (pol. zielone), -owe to aue (pol. łąki nad wodą). Końcówka -owe jest końcówką typowo słowiańską, co szerzej opisuję przy miejscowościach Spradow i Vlotho. Nazwa rzeki Leine też brzmi dość zastanawiająco, a na pewno niezbyt niemiecko, zresztą jak większość rzek w Niemczech. Wcześniejsze nazwy rzeki znane ze źródeł to: Loine, Leyne, Leina, Legine, Lagena, Lagina, Laigine, Lieinne i na końcu Leine.

Hessisch Lichtenau – niewielkie miasto w północno-wschodniej Hesji, na północ od Fuldy. Pierwsza wzmianka o miasteczku pochodzi z 1289 r. i brzmi Lichtenowe. Szerzej opisuję tę nazwę poniżej – patrz: Lichtenau w Westfalii.

Kamen – miasto w powiecie Unna, położone zaledwie 20 km na wschód od Dortmundu (Nadrenia Północna-Westfalia). Jak podaje niemieckojęzyczna Wikipedia:

Die Deutung des Namens „Kamen” ist bis heute noch nicht ohne Widersprüche gelungen. Das Gleiche gilt auch für die Namen der Kamener Stadtteile”.
(pol. Pochodzenia nazwy „Kamen” do dziś nie udało się bezsprzecznie wyjaśnić. Dotyczy to także nazw dzielnic miasta”.) [21]

Interpretacja tej nazwy nie napotkałaby problemów ani sprzeczności, gdyby nie była ograniczona ideologicznymi i szowinistycznymi murami. Na gruncie j. słowiańskich jest ona oczywista i nawet nie trzeba jej tłumaczyć. Kamen leży nad niewielką rzeką o dość zagadkowej i swojsko brzmiącej nazwie Seseke. Od północy z miastem sąsiaduje miasto Bergkamen.

Lemgo – trzecie co do wielkości miasto powiatu Lippe z 41-tysiacami mieszkańców, we wschodniej Westfalii. Obszar, na którym leży obecne miasto nazywano na początku XI w. Limgauwe lub Limga. Toponim wykazuje silne podobieństwo z nazwą wsi Lemgow w Wendlandzie (Dolna Saksonia), bezsprzecznie o słowiańskim rodowodzie. Najbardziej prawdopodobna etymologia wiązać się może z „łęgiem” (pol.): Łęgowo, Łęgów, Łęga.

Lichtenau  w Westfalii (niem. Lichtenau (Westfalen)) – miasto w Rejencji Detmold (niem. Regirungsbezirk Detmold) w powiecie Paderborn. Pierwsza zapisana nazwa to Lechtenauwe, pochodząca z 1328 r. Należy zaznaczyć, że w Niemczech jest wiele miejscowości o nazwie Lichtenau. Niemal wszystkie pozostałe, poza niniejszym przypadkiem z Westfalii i powyższym z Hesji (Hessisch Lichtenau), leżą na terenach bezsprzecznie zamieszkałych w średniowieczu przez Słowian i posiadają słowiańską etymologię. Zatem istnieje poważne domniemanie, że również i te dwa miasta taką etymologię posiadają.

Lippe – region w Westfalii, którego stolicą jest miasto Detmold. Przez całe wieki istniało tu hrabstwo Lippe, przekształcone w 1789 r. w Księstwo Lippe, funkcjonujące do 1918 r. Oprócz księstwa nazwą Lippe określana jest rzeka. Nazwa znana była już w starożytności. Rzymianie nazywali te miejsce Lupia. Prawdę pisze Wojciech Kętrzyński uważając, że etymologia tego wyrazu najprawdopodobniej jest słowiańska. Porównuje on go z innymi tak samo brzmiącymi nazwami z obszarów Słowiańszczyzny. Przytaczam jego słowa:

Rzeka Lippe, u Rzymian Lupia, później Lippa, Lippe ma nazwę słowiańską; jest to bowiem Lipa, która to nazwa często spotyka się w ziemiach polskich. Słownik geograficzny wylicza dwa potoki górskie tejże nazwy. Lipa Gniła czyli Przemyślańska i Lipa Złota uchodzą do Dniestru; inna Lipa znów wpada do Soży, lewego dopływu Dniepru. I Pregel Pruski nazywał się kiedyś Lipą lub Lipką. Ciekawą jest rzeczą, że i rzeka, która przechodząc około Lipska uchodzi do Halsztrowa (Elster), nazywała się Luppa, jak nadreńska Lipa u Rzymian; że Luppa jest Lipą, dowodzi już okoliczność, że Lipsk od niej otrzymał swą nazwę”.

To prawda, że pod Lipskiem jest rzeka Luppe i że same miasto swą nazwę zawdzięcza właśnie jej. Obecnie jest to rzeka Alte Luppe i sztuczny kanał, zwany Neue Luppe. Na terenie Polski istnieje ponad 20 miejscowości o nazwie Lipa, poza tym istnieją inne toponimy (miejscowości, rzeki, przełęcze) o tej nazwie w innych państwach słowiańskich: na Białorusi, Ukrainie, w Czechach i Słowenii. Zatem jej słowiańska etymologia jest wysoce prawdopodobna.

Poza nazwą regionu i rzeki, istnieją na tamtym terenie inne nazwy miejscowe związane z wyrazem „Lippe”, takie jak: miasto Lippstadt, jego dzielnica Lipperode, gmina Lippetal, kurort Bad Lippspringe, dzielnica miasta Lünen – Lippholthausen, czy pasmo wzgórz Lipper Bergland.

Lübbecke – miasto powiatowe w północno-wschodniej części Westfalii, noszące typowo słowiańską nazwę (por. etymologię miast: Lubeka, Lübben i Lübbenau na Łużycach, polski Lubin, Luboń itp.). Najstarszy zapis jest zagadkowy i brzmi Hlidbeki (775).

Niese – część miasta Lügde, bezpośrednio granicząca z Rischenau (patrz poniżej) w Nadrenii Północnej-Westfalii. Oprócz dzielnicy istnieje także rzeka o tej samej nazwie. Ewidentnie jest ona tożsama z toponimami z terenu Polski: miastem Nysa oraz rzekami: Nysą Kłodzką, Nysą Łużycką i Nysą Szaloną. Tym bardziej, że najstarszy zapis niemieckiej miejscowości miał postać Prädium Nisa (1031).

Obernjesa – miejscowość w powiecie Getynga w Dolnej Saksonii. Najstarsza zapisana nazwa pochodzi z 1013 r. i brzmi Jesa. Niemieccy lingwiści łączą tę nazwę z wyrazem „Wasser” (pol. woda).

Polle – mała miejscowość w powiecie Holzminden (Nadrenia Północna-Westfalia). Nazwa nie wymagająca komentarza.

Preussisch Ströhen – wieś w północno-wschodniej Westfalii, w powiecie Minden-Lübbecke. Wymieniona po raz pierwszy w 1088 jako Stroden. Przymiotnik „Preussisch” (pol. Pruski) dodano do nazwy Ströhen dopiero w czasach nowożytnych.

Quetzen – dzielnica miasta Petershagen w powiecie Minden-Lübbecke na północno-wschodnich krańcach Nadrenii Północnej-Westfalii. Nazwa wykazuje analogię z miejscowościami o bezsprzecznie słowiańskim rodowodzie: Quetzin w Meklemburgii, Burg Quitzin (także: Burg Kutin) – dawnym grodem słowiańskim w Meklemburgii, a także z wsią Alt Quetzin (obecnie: Kukinia w Polsce – woj. zachodniopomorskie). Nazwa prawdopodobnie związana jest z kwiatami lub kwietniem: Kwiecin, Kwiecień.

Rahden – niewielkie miasto położone na krańcach Westfalii, na północ od Bielefeldu i na wchód od Osnabrücka. Pierwsza wzmianka pochodzi z 1033 r. i brzmiała Rodun. Według polskojęzycznej Wikipedii, w Polsce istnieje 5 miejscowości o nazwie Raduń, trzy jeziora, jeden strumień i jedna dzielnica miasta. Ponadto toponim ten znany jest w innych krajach słowiańskich: na Białorusi i w Czechach. [22] Istnieje też wieś Raduhn w Meklemburgii, której nazwa ma oczywistą słowiańską etymologię.

Rehden – wieś gminna w powiecie Diepholz, położona na północny wschód od Osnabrücka. Miejscowość uważa się za bardzo starą, gdyż już w latach 854-877 istniała tu posiadłość o zagadkowej nazwie Belo (niem. Belo Besitz; por. Bielefeld i jego starą nazwę Bylevelde). W wiekach IX-XI wieś występuje w dokumentach pod nazwą Redun (por. Rahden i jego starą nazwę Rodun).

Rischenau – obok Niese, kolejna dzielnica miasta Lügde. Najstarszy zapis miejscowości to: Ryschenawe (1269). Najstarsza nazwa miasta Lügde też jest tajemnicza i trudno ją zidentyfikować – po raz pierwszy zapisano ją w 784 r. jako Villa Liuhidi.

Ruhra (niem. Ruhr) – jedna z najważniejszych rzek Nadrenii Północnej-Westfalii, o długości 217 km. Od niej nazwę swą zawdzięcza Zagłębie Ruhry (niem. Ruhrgebiet) – największy zespół metropolitarny i przemysłowy Niemiec. Opisując tę rzekę koniecznie trzeba przytoczyć dość sensacyjny cytat z XIII/XIV-wiecznego dokumentu „Fundatio monasterii Waldasassensis”:

„Quidam torrens est in partibus Westfalie, qui vulgariter Rura australis seu Slavica nuncupatur…”. [18]

Polskie tłumaczenie:

„Pewna rzeka na terytorium Westfalii zwyczajowo nazywana jest jako Rura wschodnia lub Slavica…”.

Podający ten cytat Wojciech Kętrzyński zaznacza, że łaciński wyraz „australis”, który znaczy „południowy”, w tym konkretnym przypadku należy tłumaczyć jako „wschodni” (por. Austria = Österreich = Wschodni Kraj). Podaje ponadto, że dla odróżnienia od „Rury wschodniej” była jeszcze druga Rura, na zachód od Renu, wpadająca do Mozy.

Powyższy cytat dowodzi, że Ruhra zwana była w dawnych czasach także mianem „Slavica”, a więc „rzeką Słowian” lub „słowiańską rzeką”. Nazwa ta musiała powstać ze względu na ówczesne osadnictwo słowiańskie w jej dorzeczu.

Spradow – dawna wieś, a obecnie jedna z dwunastu dzielnic miasta Bünde w powiecie Herford w północno-wschodniej części Nadrenii Północnej-Westfalii. Po raz pierwszy wzmiankowana w 1151 r. Dawniej zapisywana także jako Spredow. Niemieccy etymolodzy uważają, że pochodzenie nazwy jest pragermańskie. Jednocześnie zdają sobie sprawę z typowo słowiańskiej końcówki, dlatego tłumaczą się, że germańska końcówka -ow wykształciła się niezależnie od słowiańskiej i pochodzi od wyrazu Auwe oznaczającego „płynącą wodę”. Końcówka wsi Spradow mocno drażniła nazistów, którzy wczasach hitlerowskich chcieli ją zmienić poprzez eliminację litery -w. [23]  

Uslar – niewielkie miasto położone w powiecie Northeim, blisko granicy z Hesją i Nadrenią Północną-Westfalią. Niemcy mają wyraźny problem z interpretacją tego toponimu. Razi mnogość możliwych interpretacji, z których żadna nie jest dominująca. Zanim przejdę do interpretacji słowiańskiej, podam dla ułatwienia dawne historyczne, zapisane nazwy tego miasta z okresu od 1006 r. do 1216 r.: Husleri, Huslere, Uslere, Usseler, Usler, Uslir, Üsler i Uslaria. Dla osoby znającej dawne prapolskie słowa od razu rzuca się w oczy nazwa „guślarz” – na dawnej Słowiańszczyźnie tak określano wróżbiarza, odpowiednika szamana. W niemieckich zapisach zamiast „g” występuje „h”, co może nie dziwić biorąc pod uwagę fakt, iż w niektórych językach słowiańskich (np. w czeskim, słowackim czy ukraińskim) „g” jest zamienne z „h” (por. grad = hrad; głowa = hlava (czes., słow.), hołova (transl. ukr.)). Zatem „guślarz” mógł być w lokalnym dialekcie „huślarzem” lub „huslarem”. Od tego zawodu mogła powstać nazwa osady, a potem miasta. Dodać należy, że nazwy miejscowości i dzielnic na terenie dawnej Słowiańszczyzny nierzadko powstawały właśnie od nazw zawodów wykonywanych w danej osadzie.

Vlotho – miasto położone w Rejencji Detmold (niem. Regierungsbezirk Detmold) w Nadrenii Północnej-Westfalii. Najstarsza zapisana nazwa to Vlotowe. Nazwa idealnie przypominająca Włodawę. Końcówka, dziś nieużywana, jest typowo słowiańska, mimo iż od dawna niemieccy językoznawcy próbują udowadniać, że -awa / -owa jest w istocie końcówką germańską, co usłużnie i bezrefleksyjnie powtarzają liczni polscy naukowcy, a z czym tak zażarcie walczył prof. Mikołaj Rudnicki. Granica miasta Vlotho z miastem Bad Salzuflen przebiega wzdłuż małego potoku o równie swojskiej nazwie Glimke.

Weende – dzielnica Getyngi w Dolnej Saksonii, blisko granicy z Nadrenią Północną-Westfalią. Pomijam tu niemiecką wersję pochodzenia nazwy tej miejscowości, a skupię się na najstarszych jej zapisach: 966 Uuinide (lub Vvinide / Winide), 1004 Winithi, 1251 Venede, od 1309 Weende. Toponim ewidentnie związany z nazwą własną Słowian – Wenedowie (niem. Wenden). [24] Przez miejscowość przepływa potok o tej samej nazwie, zwany również Weendebach, który w pobliżu uchodzi do rzeki Leine (patrz opis: Gronau nad rzeką Leine).

Wendebach – mały potok będący także dopływem rzeki Leine, w powiecie Getynga, w południowej części Dolnej Saksonii. Wyraz „Wende” także najprawdopodobniej związany jest z niemieckim określeniem Słowian. Źródła potoku leżą w pobliżu miejscowości Bremke.

Wenden – gmina w powiecie Olpe, w Sauerlandzie (Nadrenia Północna-Westfalia). Nazwa, podobnie jak wyżej,  związana jest najprawdopodobniej z niemieckim określeniem Słowian – Wenden. [24]

Wewelsburg – obecnie część miasta Büren w powiecie Paderborn w Rejencji Detmold (Wesfalia). Człon Wewel- ściśle związany jest z polskim Wawelem – wzgórzem, na którym rezydencję swoją mieli królowie Polski, a wcześniej słowiańscy władcy plemienni. Niemiecki Wewelsburg również związany jest ze wzgórzem. W miejscowości tej na wzgórzu stoi potężny, średniowieczny zamek o tej samej nazwie. Sam wyraz „Wawel” na gruncie polskiej nauki ma wiele etymologii, jednak każda sprowadza ten wyraz do słowiańskich korzeni. Uważa się np., że słowo „wąwel” oznaczało „wyniosłość wśród mokradeł”, którymi otoczone było wzgórze. Prof. Stanisław Rospond uważał zaś, że „wąwel” to „miejsce wyniosłe i suche wśród łąk błotnistych; ostrów oblany wodą” i pochodzi ono od staropolskiego wel, wla (stąd też: Wleń). [25]  To, że jest to wyraz słowiańskiego pochodzenia świadczą też inne nazwy toponimiczne z terenu Polski: Wawelno, Wąwał, Wąwelnica, Wąwelno, Wąwolnica.

 

ZAKOŃCZENIE

Poza wymienionymi powyżej nazwami geograficznymi, istnieje cały szereg kolejnych nazw z terenu Westfalii, Dolnej Saksonii czy Hesji brzmiących swojsko. Objętość artykułu nie wystarczyła, aby je wszystkie omówić. Nazwy te w połączeniu z innymi faktami przytoczonymi w niniejszym opracowaniu każą na nowo zastanowić się nad pochodzeniem ludów żyjących w okolicy rzek Wezery, Ruhry i Lasu Teutoburskiego w czasach starożytnych jak i we wczesnym średniowieczu. Zastanawiające jest to kim byli i jakim językiem posługiwali się tajemniczy Cheruskowie? Czy mówili po słowiańsku? Czy byli Germanami w dzisiejszym tego słowa znaczeniu? Czy może byli Słowianami? A może ludem mieszanym, posługującym się mową skreolizowaną np. słowiańsko-germańską? Jakie było ich pochodzenie? Skąd u nich słowiańsko brzmiące imiona? Skąd na ich ziemi i na ziemi westfalskiej tak wiele nazw miejscowych o możliwie słowiańskiej etymologii? Czy Słowianie z Paderbornu i Soest, o których pisał Ibrahim ibn Jakub, byli potomkami Cherusków czy ludem, który we wczesnym średniowieczu napłynął na tamtejsze ziemie? Być może przyszłość da odpowiedzi na te pytania. Być może rozwój nowoczesnych dziedzin badawczych pozwoli kiedyś bezsprzecznie ustalić prawdę. Póki co jednak, odpowiedzi na te pytania pozostają tajemnicą tego wymarłego ludu. Pozostają sekretem Cherusków.

Adrian Leszczyński

aleszczynski@interia.pl

PRZYPISY:

[1] – Ireneusz Ćwirko; Jak ze Słowian zrobiono Germanów; Kryształowy Wszechświat 30.04.2015:

http://krysztalowywszechswiat.blogspot.de/2015/04/jak-ze-sowian-zrobiono-germanow.html

[2] – Adrian Leszczyński; Germania i Germanie – pojęcia dawne i współczesne; Taraka 27.08.2014:

http://www.taraka.pl/germania_i_germanie

[3] – patrz artykuły:

– Adrian Leszczyński; Królowie Herulów i Wandalów; Taraka 04.06.2014:

http://www.taraka.pl/krolowie_herulow_i_wandalow

– Adrian Leszczyński; Słowiańsko brzmiące imiona dawnych Germanów; Taraka 26.09.2014:

http://www.taraka.pl/slowiansko_brzmiace_imiona_germanow

[4] – Wikipedia pol. – Imiona słowiańskie / imiona niezłożone (jednoczłonowe):

https://pl.wikipedia.org/wiki/Imiona_s%C5%82owia

%C5%84skie#Imiona_niez.C5.82o.C5.BCone_.28jednocz.C5.82onowe.29

[5] – Występowanie nazwiska Domalik w Polsce: http://www.moikrewni.pl/mapa/kompletny/domalik.html

[6] – Występowanie nazwiska Tumilewicz w Polsce: http://www.moikrewni.pl/mapa/kompletny/tumilewicz.html

[7] – Występowanie nazwiska Tumiłowicz w Polsce:

http://www.moikrewni.pl/mapa/kompletny/tumi%25C5%2582owicz.html

[8] – Występowanie nazwiska Tumil w Polsce: http://www.moikrewni.pl/mapa/kompletny/tumil.html

[9] – Występowanie nazwiska Jaromin w Polsce: http://www.moikrewni.pl/mapa/kompletny/jaromin.html

[10] – Hermann Stangefol; Opus Chronologicum Et Historicum Circuli Wephalici in quatuor libros congestum; 1656.

[11] – Adalbert Kuhn; Sagen, Gebräuche und Märchen aus Westfalen, 2 Bände; Leipzig 1859; s. 217.

[12] – Artykuł o Drüggelter Kapelle w j. niemieckim: http://allsherjargode.beepworld.de/drueggelte.htm

[13] – Wikipedia niem. – Delecke / Geschichte: https://de.wikipedia.org/wiki/Delecke#Geschichte

[14] – Wikipedia niem. – Körbecke (Möhnesee) / Geschichte:

https://de.wikipedia.org/wiki/K%C3%B6rbecke_(M%C3%B6hnesee)#Geschichte

[15] – André Miquel; L’Europe occidentale dans la relation arabe d’Ibrahim b. Ya’cub (Xe siècle); Annales, Économies,

Sociétés, Civilisations / Volume 21/ Numéro 5; 1966; s. 1061,1062 :

http://www.persee.fr/doc/ahess_0395-2649_1966_num_21_5_421454

[16] – Wojciech Kętrzyński; O Słowianach mieszkających niegdyś między Renem a Łabą, Salą i czeską granicą; Kraków

1901; wersja internetowa: http://archive.org/stream/rozprawy07filogoog/rozprawy07filogoog_djvu.txt

[17] – tamże, s. 52.

[18] – tamże, s. 51.

[19] – Karl Müllenhoff – niemiecki miediewista: https://de.wikipedia.org/wiki/Karl_M%C3%BCllenhoff

[20] – Wilhelm Bogusławski; Dzieje Słowiańszczyzny Północno-Zachodniej do połowy XIII w., Księga 1,

Słowiańszczyzna północno-zachodnia od I do VI w. po Chrystusie; Poznań 1857; wersja internetowa:

http://archive.org/stream/dzielesowiaszczy01boguuoft/dzielesowiaszczy01boguuoft_djvu.txt

[21] – Wikipedia niem. – Geschichte der Stadt Kamen / Zu Kamens ältester Geschichte:

https://de.wikipedia.org/wiki/Geschichte_der_Stadt_Kamen#Zu_Kamens_.C3.A4ltester_Geschichte

[22] – Wikipedia pol. – Raduń (strona ujednoznaczniająca): https://pl.wikipedia.org/wiki/Radu%C5%84

[23] – Wikipedia niem. – Spradow / Geschichte: https://de.wikipedia.org/wiki/Spradow#Geschichte

[24] – Adrian Leszczyński; Toponimia a zachodni zasięg osadnictwa Słowian; Białczyński 06.08.2016:
Adrian Leszczyński – Toponimia a zachodni zasięg osadnictwa Słowian

[25] – Wikipedia pol. – Wawel / Etymologia: https://pl.wikipedia.org/wiki/Wawel#Etymologia

Reklamy

389 thoughts on “343 Adrian Leszczyński. SEKRET CHERUSKÓW

  1. (…)
    – Rahden – niewielkie miasto położone na krańcach Westfalii, na północ od Bielefeldu i na wchód od Osnabrücka. Pierwsza wzmianka pochodzi z 1033 r. i brzmiała Rodun. Według polskojęzycznej Wikipedii, w Polsce istnieje 5 miejscowości o nazwie Raduń, trzy jeziora, jeden strumień i jedna dzielnica miasta. Ponadto toponim ten znany jest w innych krajach słowiańskich: na Białorusi i w Czechach. [22] Istnieje też wieś Raduhn w Meklemburgii, której nazwa ma oczywistą słowiańską etymologię.
    (…)

    RaD+o”Nia

    https://www.google.co.uk/search?q=Radunia&ie=utf-8&oe=utf-8&client=firefox-b&gfe_rd=cr&ei=7PLwV8WMEunR8ges7ISwCQ

    https://pl.wikipedia.org/wiki/Radunia

    https://pl.wikipedia.org/wiki/Radunia_(szczyt)
    https://en.wikipedia.org/wiki/Radunia_(hill)

    https://pl.wikipedia.org/wiki/Radunia_(rzeka)
    https://en.wikipedia.org/wiki/Radunia

    …..

    Moje powinszowania, Panie Adrianie! Świetny tekst!
    Powstrzymam się od dalszych komentarzy, żeby nie kopać pociętych ich własną pychą i niewiedzą, i jak widać leżących w ich własnej krwi i pewno cienko kwiczących… wiadomo kogo… 😦

    Lubię to

  2. (…)
    – Vlotho – miasto położone w Rejencji Detmold (niem. Regierungsbezirk Detmold) w Nadrenii Północnej-Westfalii. Najstarsza zapisana nazwa to Vlotowe. Nazwa idealnie przypominająca Włodawę. Końcówka, dziś nieużywana, jest typowo słowiańska, mimo iż od dawna niemieccy językoznawcy próbują udowadniać, że -awa / -owa jest w istocie końcówką germańską, co usłużnie i bezrefleksyjnie powtarzają liczni polscy naukowcy, a z czym tak zażarcie walczył prof. Mikołaj Rudnicki. Granica miasta Vlotho z miastem Bad Salzuflen przebiega wzdłuż małego potoku o równie swojskiej nazwie Glimke.
    (…)

    VLoTHo
    BLoTHo
    BL”oTo…

    GLiMKe
    GLiN+Ke
    GLiN+Ka
    GLiNa…

    Lubię to

    • „Najstarsza zapisana nazwa to Vlotowe”

      Znaczy ono to co słyszymy Wlotowo, mamy na Kielecczyźnie Wylatowo.
      Nie trzeba nic a nic zmieniać.

      Lubię to

      • Wylatowo też jest w woj. kujawsko-pomorskim – między Gnieznem, a Mogilnem. Wieś słynie z kręgów zbożowych tworzonych jakoby przez UFO. Podobno wg legendy w dawnych latach spod ziemi wylatywały latające spodki i stąd się wzięła nazwa „Wylatowo”. Taka ciekawostka. Co do interpretacji, to brawa dla Roberta. Jak najbardziej jest przekonująca. Przynajmniej dla mnie. Tak czy owak jest to nazwa słowiańska.

        Lubię to

      • „Wylatowo też jest w woj. kujawsko-pomorskim – między Gnieznem, a Mogilnem. Wieś słynie z kręgów zbożowych tworzonych jakoby przez UFO. ”

        O nią mi wlasnie chodziło, pomyliłem wojewodztwa.
        Tutaj jest coś ciekawego, znalazlem w dyskusji na brunatnych, od tego wpisu w dół:
        http://www.historycy.org/index.php?showtopic=42083&view=findpost&p=1582240
        sa odnośniki do źródeł.

        Odczytano napis filistyński brzmiący po ….słowiańsku, teraz wezmą się za 211 szkieletów tego ludu sprzed około 3000 lat, a to przecież …czasy bitwy nad Dołężą, a uczestnicy tej bitwy to m.in. genetyczni.. przodkowie Polaków współczesnych jak wynika z oświadczeń niemieckich naukowców.

        Było już trzęsienie ziemi u allochtonów, napięcie dalej rośnie.

        Polubione przez 1 osoba

    • Dziękuję za słowa pochwały i za inne linki – odnośniki do terminów: Rahden (Raduń), Vlotho i Gliemke. Te ostatnie to ewidentnie słowiański wyraz. Świetnie, że podał Pan toponimy „Radunia”, uzupełnia to nieco artykuł. Natomiast w kwestii Vlotowe, to wciąż najbardziej przemawia do mnie „Włodawa”, a nie „błoto”. Pozdrawiam.

      Lubię to

      • Wikipedysta pomaga:

        Wylatowo – wieś w Polsce położona w województwie kujawsko-pomorskim, w powiecie mogileńskim, w gminie Mogilno

        1147 r. Pierwsza wzmianka pisana o miejscowości Wylatowo pochodzi z dokumentu datowanego na rok 1147.

        Nazwa miejscowości notowana od XII w. (VELATOW 1245 r., VYELATOWO 1247 r., WELATOWO 1357 r., VYELATHOWO 1366 r., WIELATHOWO 1580 r., WIELATOWO, niekiedy WILATOWO, WYLATOWO 1893 r.). Nazwa dawniej brzmiała WIELATOWO. Pochodzi od nazwy osobowej WIELAT. Do nazwy osobowej pochodzi staropolski wyraz wieli (wielki) i imiona złożone typu Wielisław. Zmiana z WIELATOWO na WILATOWO zaszła na skutek podwyższenia wymowy samogłoski „e” przed spółgłoską „i”. Wtórnym skojarzeniem nazwy z wyrazami typu wylatywać można tłumaczyć zmianę WILATOWO w WYLATOWO.

        No i pomógł.

        VeLaToW
        VyeLaToW
        V.L.T.W

        Teraz czy czegoś podobnego nie ma z VLoToWe, to jest dokładnie ten sam rdzeń V.L.T.W

        Nie zgubił niemiec ‚i’ w zapisie nazwy lub innej samogloski, skoro Polacy zgubili ‚e’?

        Pachnie mi to oryginalnie identyczną nazwą, patrząc poprzez rdzeń ona jest idenyczna, z lekko podmienionymi samogłoskami w obu przypadkach?

        Lubię to

  3. „– Więcej trudności pojawia się przy interpretacji imienia Thumelicus / Thumelikos. Po odjęciu łacińskiej lub greckiej końcówki pojawia się postać Thumelik. Można pokusić się o zinterpretowanie go, jako Trzmielik. Imiona słowiańskie odnoszące się do świata zwierząt nie należały do rzadkości. [4] Można je także uznać za imię Domalik, imię związane z „domem” (por. Domarad, Domasław, Domamir). Domalik to współczesne polskie nazwisko”

    MeLiK > MaLik, także w zależności od gwary słowiańskiej MoLiK,
    oznaczający coś malego oczywiście i wywodzący się od rdzenia M.K. > MaLy

    Tknęło mnie to gdy wywiodłem sobie nazwę MŁyN, po holendersku.. MoLeN
    od tyłu do rdzenia M.L..
    co się robi w młynie? MieLi
    MieLić, MLeć, czyli rozdrabniać zboże do MaLej frakcji
    stąd też MiaŁki -drobny, kruchy, niewielki

    rdzeń M.L.
    MaŁy,
    MiaŁki
    MieLić
    MŁyn>MoLeN
    nazwiska:
    MoLik, MaŁysz, MaŁy, MieLnik, Miałki, DoMaLik (nie będzie to ” Domalik, imię związane z „domem” „, ale z małością), MaŁeK, ale i pochodne MŁyNarski.

    Czyli Thumelicus, bedzie w gwarze słowiańskiej sprzed 2000 lat:
    DoMeLik, DoMoLik, DoMalik
    lub
    TuMeLiK, TuMoLiK, TuMaLiK
    lub
    TenMeLiK, TenMoLiK, TenMaLiK, po polsku „ten mały”, oznaczający kogos niewysokiego.

    Lubię to

    • (…)
      Tknęło mnie to gdy wywiodłem sobie nazwę MŁyN, po holendersku.. MoLeN
      (…)

      I dobrze tknęło Cię… Patrz na to:

      https://en.wikipedia.org/wiki/Mj%C3%B6lnir
      In Norse mythology, Mjölnir (Old Norse: Mjǫllnir, IPA: [ˈmjɔlːnir])[1] is the hammer of Thor, a major Norse god associated with thunder. Mjölnir is depicted in Norse mythology as one of the most fearsome weapons, capable of leveling mountains.[2][3][4] In his account of Norse mythology, Snorri Sturluson relates how the hammer was made by the dwarven brothers Sindri and Brokkr, and how its characteristically short handle was due to a mishap during its manufacture.
      (…)
      Name
      Old Norse Mjǫllnir /ˈmjɔlːnir/ regularly becomes Mjøllnir /ˈmjœlːnir/ in Old Icelandic by the 13th century.[1] The modern Icelandic form is Mjölnir, Norwegian and Danish Mjølner, Swedish Mjölner.

      The name is derived from a Proto-Germanic form *meldunjaz, from the Germanic root of *malanan „to grind” (*melwan, Old Icelandic meldr, mjǫll, mjǫl „meal, flour”),[5] yielding an interpretation of „the grinder; crusher”.

      Additionally, there is a suggestion that the mythological „thunder weapon” being named after the word for „grindstone” is of considerable, Proto-Indo-European (if not Indo-Hittite) age; according to this suggestion, the divine thunder weapon (identified with lightning) of the storm god was imagined as a grindstone (Russian molot and possibly Hittite malatt- „sledgehammer, bludgeon”), reflected in Russian молния (molniya) and Welsh mellt „lightning” (possibly cognate with Old Norse mjuln „fire”).[6]

      In the Old Norse texts, Mjölnir is identified as hamarr „a hammer”, a word that in Old Norse and some modern Norwegian dialects can mean „hammer” as well as „stone, rock, cliff”, ultimately derived from an Indo-European word for „stone, stone tool”, h₂éḱmō; as such it is cognate with Sanskrit aśman, meaning „stone, rock, stone tool; hammer” as well as „thunderbolt”.[7]
      (…)

      A teraz to samo po polsku, czyli jakby tu nie napisać prawdy… 🙂

      https://pl.wikipedia.org/wiki/Mj%C3%B8lner
      Mjölnir (także Mjǫlnir, Mjollnir, Mjölner, Mjølner, Mjølnir lub Mjølne) – w mitologii nordyckiej młot Thora, boga burzy i piorunów.
      (…)

      Nazwa

      Znaczenie słowa Mjölnir jest zwykle tłumaczone jako ten, który miażdży, od czasownika mölva miażdżyć; z tego samego rdzenia pochodzą polskie słowa młot, młócić i łacińskie malleus. Inna teoria łączy tę nazwę z rosyjskim молния (mołnija) i walijskim mellt, oznaczającymi „błyskawica”. Ta teoria utożsamia Mjölnir z piorunem jako bronią boga burzy, podobnie do innych mitologii indoeuropejskich[1].

      W tekstach staronordyckich jest określany jako hamarr „młot”, które to słowo w staronordyckim i niektórych współczesnych dialektach norweskich może znaczyć zarówno „młot”, jak i „kamień/skała”, z indoeuropejskiego określenia na „kamień, narzędzie kamienne”, h₂éḱmō; co łączy się z sanskryckim aśman, oznaczającym „kamień, skała, kamienne narzędzie, młot”, a także „błyskawica”[2].

      Mjøl we współczesnym norweskim (nynorsk) oznacza dosłownie „mąka” lub „proszek”, więc „Mjølner” może oznaczać „mielący na pył”.
      (…)

      Czy mam pisać, czego allo-allo nie wiedzo i nie rozumiejo? Zwracam jeszcze uwagę na powiązania tego HaMaRR z KaMieNieM… 🙂

      Lubię to

      • Nie domyślacie się dlaczego młot Thora łączony jest z błyskawicą? Wszystko jedno jaki, kamienny, czy żelazny?
        Spróbujcie uderzyć, jednym, albo drugim o skałę. Posypią się iskry. Stąd mniemanie o błyskawicy z młota Thora.
        Tak w ogóle, Thor, to właściwie masz Tur.

        Lubię to

      • P.s.
        Spójrzcie na Młot Thora, to ewidentnie jest broń. Zapewne najwcześniej była to forma kamiennej maczugi z drewnianym, długim trzonkiem i zapewne miała kształt młotka. Zatem, młotek, pierwotnie był kojarzony z kamieniem, nawet w nazwach.
        Takich pozostałości nazw z epoki kamienia jest dosyć dużo.
        Koronnym przykładem jest nazwa oczu w j. rosyjskim – глаза – głaza, czyli wprost – głazy.
        Nic w tym dziwnego, albowiem białko oka wprost kojarzy się z oszlifowanym białym kamieniem.

        Jerzy Przybył – artysta rzeżbiarz, malarz, mieszkający w Szwecji, badając mitologię nordycką, odkrył, że Thor, Odyn itd. są właściwie przezwiskami wodzów słowiańskich, którzy prowadząc armie zdobyli Skandynawię – Skonię. Pózniej ludy nordyckie uznały tych wodzów za bohaterów, a następnie stali się oni ich bogami.
        Thor – Tur zapewne był specjalistą we władaniu maczugą w kształcie młota.

        Lubię to

      • Co do HaMaRR, jako KaMieN’, no to tu allo-allo dostali KaMieNieM ML”yN’+SkiM w czerepki, że im się czapeczki na oczka napadły były gwałtownie…

        Proszę pomyśleć, co wynika z tego, że przaśny słowiański KaNieN’, czyli TeN Co MieNi Sie”, TeN Co Ma MiaNo… przekształcił był się później w ML”oT „ich boga”…

        Masakra, panie! 🙂

        Gdzieś czytałem, że Mio”LNiR, pochodzi od KaMieNia ML”yN’+SKieGo… czyli ile lat nas to cofa w czasie? A o R”/Z”aR+Na(c)H pamiętacie?

        Lubię to

      • Przy okazji, żeby nie zasypywać gruszek w popiele…

        Z”aR, Z”eR, Z”aR+C/Tie, Z”aR+L”o, Z”aR+L”oK, Z”aR+L”oC”+Ny, Z”eRDz’
        SeR, SyRa, SaR+Na… to postacie tzw. satem, a…
        GaR, GaR+NieC, GaR+NeK, GaRC”eK, GR”aC’/T’, GR”a+NKa, GRa+NieC… to postacie tzw. kentum…

        Proszę pamiętać że w Języku Pra-Słowiańskim, jak i w Języku Le(c)hickim / Polskim występowały i nadal występują obie te postacie… 🙂

        Lubię to

      • Mało tego, myślę, że młot – maczuga Tura – wodza słowiańskiego, była zrobiona z kryształu górskiego, jako atrybut wodzostwa. Zatem, taki podniesiony młot, lśnił w słońcu i rzucał promienie, jakby ciskał piorunami.
        Mieszkańcy Skonii, kojarząc iskry z kamienia, nie mieli wątpliwości, że Thor – Tur ciska piorunami ze swego młota..

        Lubię to

      • MiaNo
        MiaNo+WaC’/T’

        MieNiC’/T’
        Wy+MieN+iC’/T’
        Za+MieN+iC’/T’
        PR”e+MieN+iC’/T’
        RoZ+MieN+iC’/T’
        oD+MieN+iC’/T’

        Dużo tego ukrytego w Ka+MieN+io”

        Lubię to

      • Jeżeli to do mnie o satem/kentum, to doskonale wiem o tym i pamiętam. Mało tego, głoszę to uporczywie. 🙂

        Lubię to

      • Miło i tak trzymać! To było przy okazji i ogólnie, bo czasem nie mogę powstrzymać się, jak dobry przykład sam pcha się na oczy… a „ćwiczenie czyni mistrza”! 🙂

        Lubię to

      • Tak, dużo tego „kamienia” w naszym słowniku i niewielu sobie uświadamia, że ciągle pobrzmiewa tu epoka kamienia, bo prawie wszystko było z kamienia i kości.

        Lubię to

      • „meldunjaz od germańskiego korzenia”
        malanan – ze słowiańskiego MieLeNie
        staroislandzki meldr, mjǫll, mjǫl „mączki, mąki
        MjoL – to po prostu MiaŁ
        walijski mellt „piorun „(prawdopodobnie spokrewnione z staronordyckim mjuln” ogień
        krzesać ogień to pocierać krzemień by wytworzyć ogień
        iskry to świecące pyłki krzemienia
        ToR grzać młot przy uderzeniu młot <- omłoty, młócić
        hamerr – KaMoR duży kamień 🙂

        Lubię to

      • Komor- duży kamień, którym można przykryć grób (w którym leży martwy). A jeśli się da go podnieść i rzucić na kogoś, to ten ktoś będzie martwy.
        Tak samo jak „komar”. Musieli sobie nasi przodkowie zdawać sprawę, że komary niosą mór. A w tundrze, tuż za ustępującym lodowcem, musiały być ich chmary.

        Lubię to

      • Poprawka. Miało być „kamor”. Nie wiem, czemu zapisało się ” komor”. Podczas pisania aplikacja zmieniła, to poprawiłem a wraz źle wyszło.
        Chodzi o to:
        Ka mor – gdzie śmierć,
        Ko mar – ku śmierci.

        Lubię to

      • Przy okazji zaciekawiła mnie jedna prawidłowość w rusczyźnie. Chodzi o wymowę naszego „po polu „.
        Otóż zamienia się wypowiedź „o” w „a” płynnie.
        Raz jest „po palu ” a raz inny „pa polu „. „A” sobie pływa.
        Z pewnością w polszczyźnie taki mechanizm też występował przed jej „zamrożeniem „.

        Lubię to

      • A ja myślę, że wymiana dźwięku zapisywanego znakiem o na a zachodzi na wschód od Le(c)hii… i to wg mnie potwierdza wędrówkę Przodków Ariów na wschód i południe…

        Sprawdzałeś ten odnośnik na wspanialarzeczpospolita.pl z Agni Pańczam? Tam jest trochę wywiedzione tego o -> a

        Mam nadzieję, że kiedyś, jacyś słowiańscy językoznawcy zaczną wykorzystywać to, co tu sobie tak wymyślamy skrobiąc tu i tam…

        Lubię to

      • Na wschód od Lechii? To ma sens.
        Nadaje też logiczności dookreśleniom :
        ka mor
        ko mar.
        Oczywiście może to być homar, bo w chmarach lata ale starszyzna „o” wskazuje na latanie w chmorach, więc śmierć nadal daje znać o swojej bezwzględności.

        Lubię to

      • poprawka do poprzedniego wpisu
        grzmot <- grzmłot <- grzać młot przy uderzeniu młota 🙂

        Lubię to

  4. A przy okazji: miałem w artykule zamieścić mapę, ale ze względu na objętość tekstu zrezygnowałem z tego. Jednak spójrzcie Szanowne Koleżanki i Szanowni Koledzy gdzie są położone te miejscowości!!! To nie są Łużyce czy Meklemburgia – krainy bez wątpienia słowiańskie. To są naprawdę dalekie regiony Niemiec Zachodnich, aż pod Zagłębie Ruhry! I tam właśnie są słowiańskie toponimy i tam stał posąg słowiańskiego Trygława. I tamte miasta (Soest i Paderborn) nazywane były jeszcze w X w. „miastami Słowian”. Szok!!! Mnie to do dziś zadziwia.

    Lubię to

    • (…)
      I tamte miasta (Soest i Paderborn) nazywane były jeszcze w X w. „miastami Słowian”. Szok!!! Mnie to do dziś zadziwia.
      (…)

      No cóż… Niektórzy „naiwnie” tu kiedyś twierdzili, że germanizacja już skończyła się…

      Teraz chyba już jest jasne, dlaczego allo-allo tak bardzo nie pragną, żeby to wszystko wylało się do szerokiej opinii publicznej… To jest jak klocki domina,.. i jeśli padnie jeden… musi paść i następny… Ja na ich miejscu też będąc nimi bałbym się i bronił wszelkimi dostępnymi im środkami…

      I to dlatego postanowienia niektórych z Nas, dziwią mnie niezmiernie, bo nie rozumiem, jak można w ogóle chcieć współpracować z allo-allo…

      Nic… Wkrótce i tak odniosę się do tego, bo czas niemalże nadszedł, by postawić sprawy prosto i jasno,.. na ostrzu noża…

      Lubię to

  5. Dumalik.
    Dwuczłonowe i życzeniowe: duma lik. Czyli dużo myślący?
    Słowiańskie imię jak z definicji. 🙂

    Lubię to

    • Zależy jak rozczlonkuje się slowo: du-malik czy duma-lik.

      Zwraca uwagę. Ktos zyjący:
      1. Tu-i-Teraz to TuTejszy,
      2. ktoś żyjący Tu-i-Dziś to… TuDa, znamy to słowo z wywodzenia TeutoN od TjuDa,
      3. ktoś żyjący „tu i teraz” acz niewysokiego wzrostu, to TuMaLik>DuMalik

      Odnośnie pkt.1 i 2, wikipedysta już ukręcil stryczek na allo:

      „. Imię Germanów „kontynentalnych” – Teutonów, wywodzące się z nazwy drugiego z plemion – choć podejrzewane o celtyckość – jest jednak dość powszechne wśród ludów indoeuropejskich a oznaczało właśnie „lud, plemię” i pochodzi z indoeur. *teut-ā: prócz gal. Teuta-, st.irl. tuath „ród, lud, kraj” i goc. thiuda „t.s.” por.: oskij. touto, lit. tautà „t.s.”, obok imion Tutobod, Teudemer – inne formy: Theodemir/Tiudimer/Thiodimer/Thjodmar, Theodoric/Teuderic/Thjodrek itp. por.: dac. Tutis (= goc. Thiudis), Tutatus, Tutenes, trac. Tiuta, Touta, Totis, Tautomedes.

      Przetrwało ono w krajach skandynawskich, czy Włoszech jako etnonim odnoszący się do Niemców (choć jeszcze w st.nord. thydiskr „ludowy” = st.górnoniem. diutisk „ludowy, mówiący językiem ludowym – nie łaciną”, skąd również, oczywiście, i niem. deutsch), ale też w niderlandzkim duits i angielskim Dutch.

      W krajach słowiańskich żyje być może w słowie „cudzy”, który albo rodzimy z *teudy-o-s<*teud-i-s, lub pożyczką z germańskiego (goc.?) w formie *tjudjь[15] (najpierw w węższym znaczeniu „należący do cudzoziemców, obcych” w opozycji do svojь, por. Svear „Swionowie, Szwedzi” dosł. „swoi”, st.szw. sve „swój”[potrzebny przypis])"

      Koniec cytatu.

      Ukręcił stryczek, gdyż wywodzenie będzie odsłowiańskie.

      Lubię to

      • Brawo! Proszę podaj źródło do tego cytatu!

        Po drugie „wikipedysta”, czy też raczej wikipedia na jednej linie powiesiła i „germańskich” Szwedów, patrz:

        (…)
        W krajach słowiańskich żyje być może w słowie „cudzy”, który albo rodzimy z *teudy-o-s<*teud-i-s, lub pożyczką z germańskiego (goc.?) w formie *tjudjь[15] (najpierw w węższym znaczeniu „należący do cudzoziemców, obcych” w opozycji do svojь, por. Svear „Swionowie, Szwedzi” dosł. „swoi”, st.szw. sve „swój”[potrzebny przypis])
        (…)

        Nie wiem dlaczego, ale coś przez skórę czuję, że właśnie zaczął się sezon polowań na allo-allo… choć do tzw. św. Huberta… jeszcze chyba daleko… 😉

        Idę po ciebie Tchórzliwy Grzesiu i to nie sam… Już niedługo… I wyłapiemy was jednego po drugim… I upieczemy jak zające nad ogniskiem…

        Lubię to

      • Malik, to polskie nazwisko. Zastanawiam się, czy raczej nie przezwisko. Na imię życzeniowe, to trochę za małe. 🙂

        Lubię to

  6. Bardzo ciekawy tekst, jak i wszystkie poprzednie. Dzięki.
    „To są naprawdę dalekie regiony Niemiec Zachodnich, aż pod Zagłębie Ruhry! I tam właśnie są słowiańskie toponimy i tam stał posąg słowiańskiego Trygława. I tamte miasta (Soest i Paderborn) nazywane były jeszcze w X w. „miastami Słowian”. Szok!!! Mnie to do dziś zadziwia.”
    Co do zasięgu osadnictwa Słowian, Renu i kronik arabskich, to gdzieś czytałam, że tam jest informacja o nadreńskiej granicy frankijsko – słowiańskiej, z wymienionymi miastami Słowian, Franków i Hunów. Nie trafił pan na to?
    Mnie słowiańskośc Zagłębia Ruhry nie powinna zadziwiać, skoro stałam się ostatnio naczelną tutejszą propagatorką słowiańskiego pochodzenia Waregów, w tym Ruryka. Albo, przyjmując inną ortografię – Ruhryka.
    Pozdrawiam

    Lubię to

    • Myślę Anno, że będziesz jeszcze bardziej zszokowana, gdy uświadomisz sobie i potwierdzisz, że Słowianie siedzieli aż do brzegów Atlantyku. Zaś, obecni Francuzi, Belgowie, Holendrzy i Niemcy są tylko potomkami Franków – Wranków – Wron – Kiełtów, niewolników Imperium Rzymskiego, którzy z przyrodzenia niewolniczego, koniecznie chcieli odnależć dla siebie nowych panów, po upadku tego Imperium.
      Kompleks Sztokholmski kłania się i nadal on trwa.

      Najgorsze jest to, że również w większości społeczeństw słowiańskich, pustynna zaraza i mafia watykańska zaszczepiła kompleks sztokholmski, z którego bardzo trudno się wydobyć.

      Lubię to

      • Adasiu, to były emocje Adriana. Zaznaczyłam je „” jakoś tak.
        „ Słowianie siedzieli aż do brzegów Atlantyku.”
        Zgadza się.
        „Francuzi, Belgowie, Holendrzy i Niemcy są tylko potomkami Franków”
        A myslałam, że Holendrzy mają coś z Goliata. Albo, że udali się na zachód z Golędzinowa.

        Lubię to

      • Tam gdzie Holendrzy, wcześniej Sakowie rządzili, ale też się dali zgermanizować i stali się Sasami.
        Szydłowski ma wiele racji o Sasach.

        Lubię to

      • Przy Frankach itd. chciałem bardziej położyć nacisk na ich pochodzenie niewolnicze.

        Lubię to

    • Aniu, z Rurykiem odczarowujesz dzieje Rosjan. To był słowiański chąśnik. A, że przypłynął z Gotlandu, no cóż, ta wyspa też była we władaniu słowiańskich chąśnków. Wikingowie, tam się nie zapuszczali ze strachu przed chąśnikami.

      Lubię to

      • Rerik – wczesnosłowiańska handlowa osada Obodrytów, położona prawdopodobnie na brzegach Morza Bałtyckiego. Jej dokładna lokalizacja była przez długi czas przedmiotem sporów. Wskazywano m.in. Lubekę, Oldenburg in Holstein, zamek Mecklenburg i Alt-Gaarz na półwyspie Fischland-Darß-Zingst. Począwszy od roku 1990 uznaje się (bazując na badaniach naukowców z Uniwersytetu w Kilonii i ośrodka archeologicznego landu Meklemburgia-Pomorze Przednie, którzy prowadzili wykopaliska[1] w latach 1995 – 1999), że Rerik leżał na wschodnim brzegu Zatoki Wismarskiej.
        W IX wieku Obodryci sprzymierzyli się z Karolem Wielkim, który używał portu w Reriku jako części szlaku handlowego położonego poza zasięgiem duńskiej i saksońskiej kontroli.
        Osada została w roku 808 najechana i zniszczona przez króla wikinga Godfreda w ramach konfliktu pomiędzy Duńczykami i państwem Franków. Na rozkaz króla zgładzony został wtedy książę obodrycki Drożko (choć inne źródła podają, że zginął on rok później, właśnie w Reriku, co może sugerować, że osada nie została całkowicie zniszczona). Po zniszczeniu Reriku, Godfred przeniósł osadników do Hedeby.https://pl.wikipedia.org/wiki/Rerik_%28osada_s%C5%82owia%C5%84ska%29
        https://de.wikipedia.org/wiki/Reric

        Lubię to

  7. Germanizacja trwa nadal. Wystarczy włączyć radio lub telewizor. Chyba już nawet nie kręcą seriali bez angielskojęzycznej piosenki w tle.

    Lubię to

  8. Krynico Mądrości I Wiedzy Wszelakiej (R.A.) czy mógłbyś wyjaśnić Turbosłowiańskiemu Księciuniowi że jego imię – Adrian – można przetłumaczyć jako wodnik. Jego Pyszałkowata Nadętość Kamilek D. kiedyś o tym pisał.

    Lubię to

  9. „(łac. Arminius lub Armenius)”

    Odsuwając rzymska końcówkę pozostaje Armin.
    To jest taki zapis aRMiN.
    Moim zdaniem brakuje spółgłoski, rzuca się to w oczy.

    ŻaRMin.
    Dlaczego wybralem Ż? Jaką słowiańską spółgłoskę mogli pominąć rzymianie jeśli nie niewymawialną?

    W przypadku drugim, gdyby uznać za rzymską końcówkę MiNuS, jak powyżej zapodano od MeNuS, jako rzeki Men, wówczas jego imię brzmiałoby ŻaRek, ŻaRko,

    Żarko znad Menu > ŻaRMinus, ŻaRMenius

    W wymowie rzymskiej aRMinus, aRMenius

    Lubię to

    • (…)
      ŻaRMin. Dlaczego wybralem Ż? Jaką słowiańską spółgłoskę mogli pominąć rzymianie jeśli nie niewymawialną?W przypadku drugim, gdyby uznać za rzymską końcówkę MiNuS, jak powyżej zapodano od MeNuS, jako rzeki Men, wówczas jego imię brzmiałoby ŻaRek, ŻaRko, Żarko znad Menu > ŻaRMinus, ŻaRMenius W wymowie rzymskiej aRMinus, aRMenius
      (…)

      Zgadzam się że można to tak odczytać, jak wyżej, ale też jako :

      ?aR+MiNi+uS
      Z”aR+…
      ZaR+…
      JaR+…
      HaR+…
      GaR+…

      z tym, że dźwięk zapisywany znakiem G raczej by nie został przez kreoli utrącony… ale kto tam ich wie… tych niemców…

      Dla mnie to on był:

      ?aR+MiNi+uS
      JaR+MaL”y+(uS)
      JaR+eK

      MaL”y JaR albo MaL”y GaR / HaR

      Dodatkowo (c)HeR+uSKi, (c)GeR+uSKi.. cuchną słowiańskością, patrz:

      https://en.wikipedia.org/wiki/Cherusci
      Etymology
      The etymological origin of the name Cherusci is not known with certainty. According to the dominant opinion in scholarship, the name may derive from the ancient Germanic word *herut (Modern English hart, i. e. „deer”). The tribe may have been named after the deer because it had a totemistic significance in Germanic symbolism.[2] A different hypothesis, proposed in the 19th century by Jacob Grimm and others, derives the name from *heru-, a word for „sword” (cf. Gothic hairus, Old English heoru).[3] Hans Kuhn has argued that the derivational suffix -sk-, involved in both explanations, is otherwise not common in Germanic. He suggested that the name may therefore be a compound of ultimately non-Germanic origin, connected to the hypothesized Nordwestblock.[4]

      (…)

      https://en.wikipedia.org/wiki/Nordwestblock

      Lubię to

      • Jeśliby przyjąć, że to z powodu niewymowy pierwszej spółgłoski, to ‚J’ nie zostalo by utracone, mieliby czym je zapisać, „i’ było im znane.
        Moim zdaniem tylko „Ż”/”Ź” jest tutaj dobrym kandydatem, a pierwotnych słowiańskich słów na tą literę mamy bez liku; Ź(i)arno, Żarna, Żar, Źrebak, Źródło, Żeńszczyna (kobieta, stąd i Żona, ale i MęŻczyzna)

        Lubię to

  10. Skribho, Niedawno zasugerowałam możliwość pochodzenie imienia (przydomka) Chariomer od współczesnego słowa szermierz. Skoro to czasy przedniemieckie, to może należy „ch” odczytać po francusku jak „sz”. Wówczas otrzymamy coś jak „szarmę”, „szermę”.
    Kwestia białej broni jest tu nieistotna, gdyż wszystko wskazuje na to, że słowo dotyczy jakiejkolwiek broni służącej do walki wręcz. Odczytuję znaczenie jak „z ręki”, albo „z ramienia”. (SRAMA, SARMA, nawet blisko wygląda HAMARR)
    Podobne słowa: szarmancki – ten co podaje ramię (rękę), siermiężny – może szyty ręcznie jak zgrzebny, czyli wykonany własnymi grabami. Więc może to przydomek „Zręczny”. No bo głupio by było, gdyby chodziło o faceta z blizną. Jak szrama.
    „Z ramienia”, w znaczeniu – ramię zbrojne, czyli z armii to byłby szwej, „z wojska”, „z wojów”.
    Arminiusz, Herman
    Rdzeń „Ar”, „Har”, „Her” najczęściej łączy się z górami, góralami. Ale np. „aria” w sanskrycie podobno oznacza szlachetny. A w języku greckim Ἱερά (hiera), Ἱερό (hiero) oznaczają święty, świątynia. Więc jest kilka możliwości. Poza „góralami” i „armią” mamy jeszcze „świętego”. Tutaj jest połączenie z Venetami. Bo po dołączeniu urwanego „s” (Skribha o tym pisał) otrzymujemy Swentów – Swentych. No i Ἱερά = Giera/Hiera to Germani = Veneti.
    Słowo Heros też prowokuje, szczególnie dla Cherusków. Herosi, jako mityczni półbogowie mieli zdolnośc dokonywania wielkich czynów. A więc bohaterzy – Hero (ang), heroy, geroy (ros., ukr. i inne słowiańskie).

    Lubię to

    • (…)
      Skribho, Niedawno zasugerowałam możliwość pochodzenie imienia (przydomka) Chariomer od współczesnego słowa szermierz.
      (…)

      Pomyliłaś mnie z kimś… 😦

      (…)
      Wówczas otrzymamy coś jak „szarmę”, „szermę”.
      (…)

      S”RaMa powstaje także od złej S”eR+MieR+Ki… Z tym jeszcze mi sie SaR+MaTa kojarzy…

      (…)
      Rdzeń „Ar”, „Har”, „Her” najczęściej łączy się z górami, góralami. Ale np. „aria” w sanskrycie podobno oznacza szlachetny.
      (…)

      Ra to podobno też określenie światła… a dodatkowo nie przejmował bym się tak tym, co coś znaczy w sanskrycie, czy „grece” bo to już przeważnie zniekształcone znaczenie… A co może nie?

      (…)
      Słowo Heros też prowokuje, szczególnie dla Cherusków. Herosi, jako mityczni półbogowie mieli zdolnośc dokonywania wielkich czynów. A więc bohaterzy – Hero (ang), heroy, geroy (ros., ukr. i inne słowiańskie).
      (…)

      Z tym, że wg rough breathing HieR+oS był SieR+oSeM… coś jak SieR+joZ”a, SieR+Giej…?

      Lubię to

  11. Heroizm, heroj, gieroj i ang. hero wszystkie mają interesujący nas rdzeń i oznaczają bohatera, czyli kogoś sławnego. Czy „Germanie” nie mogło zatem być innym określeniem „bohaterscy”, „bohaterowie”, „heroiczni”? Herosi albo Herusi. A Germania krainą bohaterów? Może to miano zostało po bitwie nad Dołężą albo dotyczyło skutecznej obrony germańskich granic przed Rzymem?
    W języku staropolskim odpowiednikiem „bohatera” było słowo „gardzina”, podobnie w czeskim i słowackim „hrdina”.
    Zmienia to deczko spojrzenie na etymologię Gardariki. Królestwo grodów czy też królestwo bohaterów? A i również na etymologię imienia Roderick, bądź Roderic i wszystkich odmian z nim związanych. Gdzie nie spojrzysz, dowiesz się, że to germańskie imię. Ale nigdzie nie dodano, że to staro germańskie z czasów kiedy o Niemcach nikt nie słyszał a w Germanii mieszkali Słowianie.
    https://en.wikipedia.org/wiki/Roderick
    “Roderick (from Proto-Germanic *Hrōþirīk(i)az, literally „[he who is] rich in glory”), also Roderik or Roderic, is a Germanic name, in various derived forms appearing as the name of several legendary and historical characters.
    The name appears in Old German as Hrodric, in Old English language as Hrēðrīc and Hroðricus, in Old East Norse as Rørik and Old West Norse as Hrœrekr. In the Primary chronicle, it appears as Russian: Рюрик, i.e. Rurik. In Spanish and Portuguese, it was rendered as Rodrigo, or in its short form, Ruy/Rui, and in Galician, the name is Roi. In Arabic, it appears as Ludhriq (لذريق), used to refer to the last king of the Visigoths.”
    Spójrz na czesko słowackie „hrdina” i te formy *Hrōþirīk(i)az, Hrodric, Hrēðrīc. Pasują?
    Do tych wariacji słowa „hrdina” nie od rzeczy byłoby dodać jeszcze „Chrobry”. Zauważ , że wówczas Chrobry = Rurik. (wg mnie rik = rzy, rzyc)
    P.S. Wpadło mi w oko imię wizygockiego króla Egica, Ergica. Czy to Jarożyc? I te końcówki „swinth” w gockich imionach, też przywodzą na myśl „święt” jak w Świętopełku.

    Lubię to

    • (…)
      A i również na etymologię imienia Roderick, bądź Roderic i wszystkich odmian z nim związanych. Gdzie nie spojrzysz, dowiesz się, że to germańskie imię. Ale nigdzie nie dodano, że to staro germańskie z czasów kiedy o Niemcach nikt nie słyszał a w Germanii mieszkali Słowianie.
      (…)

      No a jak ma być?!! Chcesz, żeby CAŁĄ NAUKĘ , jak tzw. językoznawstwo… I JEJ DOROBEK… podważyć i co dalej…?!! Co Ty byś zrobiła na miejscu tych bidnych niemych expertóf? Tu przykład:

      Rodrigez (4.40m filmu)

      HRoD+RiC+eZ niby od-gockie zapożyczenie…

      Lubię to

    • „W języku staropolskim odpowiednikiem „bohatera” było słowo „gardzina”, podobnie w czeskim i słowackim „hrdina”.

      Do tych wariacji słowa „hrdina” nie od rzeczy byłoby dodać jeszcze „Chrobry”.”

      Chyba jest błędne wywodzenie.
      Zwracam uwagę na HaRDy, co znaczy po słowiańsku twardy, mężny ( być może stąd staroposlka HaRDziNa/GaRDzina?!), stąd i czesko-słowacka HRDiNa, ale i nie wiem czy…

      hearra (język staroangielski)[edytuj]
      znaczenia:
      rzeczownik, rodzaj męski
      (1.1) pan, władca

      …czy to nie z niego angielskie HeRo?

      Lubię to

    • „A i również na etymologię imienia Roderick, bądź Roderic”

      Hmm… Czy nie widać tutaj oczywistego najabrdziej starego jak tylko możńa sobie wyobrazić rdzenia RoD?
      Dokazywałem z tym rdzeniem przy Afro-Rodita, afro-piana po starogrecku, Rodita-wiadomo co.

      Inny archaiczny rdzeń to BoG, jak BóG, BoGaty, zawarte w odsłowiańskim sanskrycie, ale i…

      regnboga (język staroangielski)[edytuj]
      wymowa:
      IPA: /ˈrejnboɡa/
      znaczenia:
      rzeczownik, rodzaj męski
      (1.1) tęcza

      1.
      reġn (język staroangielski)[edytuj]

      reġn (1.1)
      wymowa:
      IPA: [rejn]
      znaczenia:
      rzeczownik
      (1.1) deszcz

      .. i to jest DeSzCz we wszystkich(!) giermańskich, pierwsza połowa słowa giermańska.

      2.
      Boga
      w słowniku staroangielskim brak takiego słowa (bóg=god, bogaty=rice), ale po słowiańsku znaczy to co jest napisane

      Tęcza- deszcz boga
      Ma to sens?

      Lubię to

  12. „… znany jest bóg słowiański o nazwie Trygław, ale nie bogini Trygława. Być może chodziło o boga, a nie o boginię…”

    Bogini Trygława raczej była znana. Istnieją o niej gdzieś wzmianki w zachodniej literaturze opisującej mitologię Słowian i innych ludów z XIX wieku.

    Lubię to

    • Niemiec w Polsce czytając afisz „koncert muzyki Jana Sebastiana Bacha ” myśli, że tam jest napisany pseudonim jakiejś muzykantki. 🙂

      Chącina Trygława.
      Jak to zwykły Niemiec zrozumie?
      Dać mu polską fleksję, to jej nie zrozumie. Pomyśli, że fleksje to nazwa kwiatków.

      Lubię to

    • Jeśli istnieją wzmianki o słowiańskiej bogini Trygławie, to tym bardziej potwierdza to, że w Drueggelte miano do czynienia ze słowiańską świątynią pogańską. Nie może być zatem pomyłki, że tamtejsze ziemie (Westfalia i okolice) była jeszcze w średniowieczu słowiańska. Za jakiś czas czeka nas rewolucja w oficjalnej nauce. My wyprzedzamy czas i już teraz piszemy o tym, o czym uniwersyteccy naukowcy pisać będą za jakiś czas… Zwycięstwo naszych racji jest nieuniknione 🙂 Jesteśmy na nie skazani 🙂

      Lubię to

      • (…)
        Zwycięstwo naszych racji jest nieuniknione🙂 Jesteśmy na nie skazani🙂
        (…)

        Nie byłbym tego wcale taki pewien… A skazanym, to można być za byle co, nie mówiąc już o tym o czym tu jest pisane… Zresztą, kilku w dziejach też było już skazanych na zwycięstwo… a potem ich skazywano… także… Nie mów chop, zanim nie przeskoczysz… Nie dziel skóry na niedźwiedziu…

        Nie chce tu nikogo stopować, ale założę się, że allo-allo jeszcze nie raz wszystkich nas zaskoczą, choć przyznam że chciałbym już świętować na ich grobach… Pożyjemy, zobaczymy…

        Lubię to

      • To jednak ja jestem większym optymistą od Pana, Panie Skribha. Nie podzielam Pańskich obaw. Może brzmi to zbyt butnie, ale jestem pewny wygranej. Bo ta wygrana to zwyciętwo prawdy.

        Lubię to

      • Panie Adrianie… Gdybym nie wierzył w prawdę i zwycięstwo, to nigdy nie „marnowałbym” czasu na to co robię… Ja zwyczajnie wiem, że to będzie Długi Marsz… bo chyba nie myśli Pan, że np. taki Tchórzliwy Grzegorz nagle przypełźnie tu na kolanach cały we łzach i nie zacznie się kajać i przepraszać, ze te jego przeciw-słowiańskie kłamstwa i matactwa?

        Łatwo nie będzie,.. co nie oznacza, że prędzej, czy później nie wykurzymy ich z tych ich norek, czy też szańców z góry upatrzonych pozycji… Ja nauczony doświadczeniem zwykłem teraz trzy razy chuchać na zimne…

        Lubię to

      • Trochę to trwało, ale znalazłam w końcu źródła, o których pisałam parę miesięcy temu.

        Adrianie, odnośnie bogini Trzygławy, oto, co pisano o niej we włoskiej literaturze z 1829 roku, na podstawie starszych opracowań historyczno-mitologicznych francuskich oraz rosyjskich.

        „Dizionario Storico.., 1829”, Pozzoli, Romani, Peracchi:

        TRIGLA
        1. miejsce kultu Ateny, gdzie poświęcano bogini Hecate trilię, rybę morską nazywaną przez Greków Triglia.

        2. (…); imię bogini Hecate u Wandalów (…) zwana tak z powodu swych trzech głów. Ludy te z szacunku dla niej trzymały czarnego konia; po kilku latach kapłan, który zajmował się koniem, wysyłał go na wojnę, z powodu omenów i premonicji.

        3. TRIGLOVA
        (Mit. Słowian). Niektóre ludy Słowiańskie tak nazywały boginię, utożsamianą z Dianą. Swe imię zawdzięczała posągowi, który przedstawiał ją z trzema głowami – jako istotę o trzech formach.

        Ponadto dnośnie bogini o trzech formach:

        TRIFORME DEA – Bogini o trzech twarzach lub o trzech głowach. Tak nazywano Hekate, która – według Servio – odpowiadała za narodziny, za życie i za śmierć. Doglądając narodzin nosiła imię Lucina; doglądając życia zwała się Diana; władając śmiercią zwała się Hekate.

        Tłumaczenie na szybko. Zamierzam to wkrótce szerzej i dokładniej opracować. Adrianie, odezwę się może do Ciebie na maila, którego podałeś pod artem.

        Lubię to

      • Super!

        https://en.wikipedia.org/wiki/Hecate


        Triple Hecate and the Charites, Attic, 3rd century BCE (Glyptothek, Munich)

        https://en.wiktionary.org/wiki/Hecate

        (…)
        Etymology

        From Ancient Greek Ἑκάτη ‎(Hekátē), possibly the feminine equivalent of Ἑκατός ‎(Hekatós), an obscure epithet of Apollo, variously interpreted as „one who works/operates from afar”, „one who drives off”,[1] „the far reaching one” or „the far-darter”.[2]

        Alternatively, some suggest that the name derives from the Ancient Greek word for „will”.[3]
        (…)
        Hecate

        The powerful goddess, in Greek mythology, of magic, crossroads, fire, light, the moon, and the underworld. Her Roman counterpart is Trivia.
        (…)

        http://www.etymonline.com/index.php?term=Hecate

        Hecate
        Greek deity, daughter of Perseus and Asteria (said to be originally Thracian), later identified as an aspect of Artemis, early 15c., from Latinized form of Greek Hekate, fem. of hekatos „far-shooting.” In English literature associated since Shakespeare („I Henry VI,” III.ii.64) with witches and sorcery. Related: Hecatean.

        http://www.behindthename.com/name/katherine

        Meaning & History
        From the Greek name Αικατερινη (Aikaterine). The etymology is debated: it could derive from the earlier Greek name ‘Εκατερινη (Hekaterine), which came from ‘εκατερος (hekateros) „each of the two”; it could derive from the name of the goddess HECATE; it could be related to Greek αικια (aikia) „torture”; (…)

        http://www.hellenicgods.org/hekate—hekate

        Generalities Concerning Ækáti

        Ækáti – (Hecate or Hekate; Gr. Ἑκάτη, ΕΚΑΤΗ: „far-shooting” or „she who has far-shooting power”) Pronounced: ay-KAH-tee. Ækáti is the daughter of Astæría (Asteria; Gr. Ἀστερία) and Pǽrsis (Perses; Gr. Πέρσης). [1] (…)

        …..

        Jeśli słowo HeKaTe jest tzw. indo-europejskiego pochodzenia, to zgodnie z zasadą tzw. rough breathing jej wcześniejsza nazwa brzmiała SeKaTe,.. jak SieKaC’/T’, SieC/T,.. Proszę zwrócić uwagę, na związek z αικια (aikia) „torture”…

        Lubię to

  13. „Chyba jest błędne wywodzenie.”
    Całkiem możliwe. Ale w tych formach Hrōþirīk, Hrēðrīc głoski „ þ” i „ð” się różnią. Widocznie nie mają znaczenia. Stąd pomysł, że i Hrobry się łapie. A Rurikowi całkiem tę głoskę usunęli. Zabawnie by u niego wyglądała „ś”. Ruśrik.
    Ale mogło mi się coś znadinterpretować. W czasach fascynacji Irlandią wpadła mi w oko terminologia podziału władzy w wiekach ciemnych. Ruiri – to był gość stojący ponad królem, a ruirech – to taki max król, jakby król królów. Udało mi się dostrzec podobieństwo do ruskiego Rurika i nawet zastanawiałam się gdzie była ich wylęgarnia.
    P.S. Sławomir kiedyś się wyraził, że do tego trzeba mieć talent. Może mi nieco brakuje zdolności słowotwórczych. Stefanie, szyję grubymi nićmi?

    Lubię to

  14. Oto dziś na portalu Histmag ukazał się artykuł o odkryciu w Tyrawie Solnej na Podkarpaciu pradawnych (sprzed 2,5 – 3 tysięcy lat temu) instalacji i naczyń do produkcji soli. W artykule wypowiada się niemiecki naukowiec, który tłumaczy w jaki sposób prawdawni mieszkańcy Tyrawy wytwarzali sól. Opis ten pokrywa się dokładnie z tym, co opisywał Ibrahim ibn Jakub, a co zacytował w powyższym artykule. Ibrahim mówił, że w taki sposób sól produkowano we wszystkich krajach słowiańskich. Mamy więc kontynuację kultury wytwarzania soli od 1000 r. p.n.e. na Podkarpaciu po X wiek w Westfalii. Można mniemać, że wytwórcami w obu przypadkach byli Słowianie. Oto link: https://histmag.org/Na-Podkarpaciu-odkryto-druga-Wieliczke-14113

    Lubię to

  15. Davidski znowu puścił farbę. Domen wrzucił to w nocy na Historyków. Davidski mówi o ciągłości zaludnienia wschodniej Polski od epoki brązu, przy dużej zmienności populacji Polski zachodniej. Jednocześnie wyklucza jednak całkowite wyludnienie tych terenów w dobie wędrówki ludów. Y-DNA jest podobno bardzo szczegółowo analizowany, a pierwsze artykuły mają ukazać się na początku przyszłego roku.

    Lubię to

    • Wspaniała wiadomość. W piątek upowszechnię moją odpowiedź na przeciw-słowowiańskie krętactwa Tchórzliwego Grzegorza i jeszcze trochę innych niespodzianek. Mam nadzieję, że będzie to wyglądało coś jak to:

      Witam panie… 🙂

      Lubię to

    • Lepiej zachować dystans do takich „przecieków” z przypuszczalnych intepretacji danych. . Opublikują konkretne dane to skomentuje się te konkretne dane, bo jak wiadomo z przeszłości dane sobie, a interpretacje sobie.

      Lubię to

    • Sławku, co jakiś czas pojawiają się przecieki z wyników badań kopalnego Y-DNA z terenu Polski. Każdy kolejny przeciek zaprzecza poprzedniemu, dlatego podchodzę do nich z daleką rezerwą. Czekajmy na oficjalne wyniki badań i wtedy dopiero będziemy mogli rozpocząć rzeczową dyskusję. Na pewno będzie ciekawie 🙂 A póki co, nie ma się czym podniecać.

      Lubię to

  16. Jasne! Zgadzam się! Jednak te przecieki Davidskiego już rodzą spekulacje. Domen np. sugeruje, że w tym układzie kolebka Prasłowian pokrywałaby się z terenami wenetyjskimi, czyli leżała gdzieś pomiędzy Wisłą a Bugiem. No, ale nie ma co spekulować… Ukażą się pełne wyniki, to wtedy pogadamy.

    Na marginesie… Piszę ciekawy artykuł, ale generalnie zarobiony jestem, tworzę więc wieczorami i w niedziele. Wolno to idzie, bo obszar tematu, gdy go otworzyłem, okazał się nadspodziewanie rozległy. Informuję o tym w tym miejscu, gdyż sprawa dotyczy zagadnienia, wokół którego Adrian toczył swojego czasu długą dyskusję na Tarace.

    Lubię to

    • ” pokrywałaby się z terenami wenetyjskimi, czyli leżała gdzieś pomiędzy Wisłą a Bugiem.”

      Nie chce być złośliwy, ale generalnie to nonsens, bo zależy o którego autora chodzi, pewnie można sobie wybierać tak by pasował do „na wschod od Wisly”, jednakże wystarczy zacytować pracowitego Grzegorza:
      1. Już Efor z Kyme ok. 340 r. p.n.e. wspomniał o Enetach, żyjących pomiędzy Bałtykiem, Wisłą a Karpatami.

      Moj komentarz. Jak nic wychodzi cala Polska, tym bardziej, że kronikarza nie było tam osobiscie.

      2. Kilkaset lat później nazwę Wenetów znajdziemy u Tacyta (ok. 100 n.e.), a także u Pliniusza (ok. 70 n.e.) i Ptolemeusza (ok. 150 n.e.), …… Ptolemeusz nazywa Wenedami i określa jako ogromny, zamieszkiwał obszary przypuszczalnie tereny nad Morzem Bałtyckim (określanym jako Zatoka Wenetyjska, Ouenedikos Kolpos, spotyka się też postaci vendikos, indikos) na wschód od dolnej Wisły. Wschodnim sąsiadem Wenetów miało być zbierające bursztyn plemię Aestii

      Mój komentarz. Nie do pogodzenia jest:
      -lud ogromny
      -na wschod od Wisły
      -na wschodzie miał ludy zbierające bursztyn.

      Akurat miejsca bogate w bursztyn generalnie nóg nie mają i ciagle są tymi samymi, czyli dzisiejszy obw.kaliningradzki.
      Zatem mamy do czynienia z pomyłką ujścia Wisly i Odry o czym pisal na ‚brunatnych’ jeden z autorów, wykazując je na mapie Ptolemeusza na podstawie koordynat tam podanych.
      Jesli przyjąć tenże błąd zapiski kronikarskie odzyskują sens i logikę.

      Dodam jeszcze, że o Wenetach pisał Wulfstan w IX wieku, ktory odwiedził te tereny osobiście i zdal relację, że zamieszkiwali całe bez wyjatku południowe wybrzeże Bałtyku, o czym dziwnym trafem nie pisze pracowity Grzegorz.
      Tyle pisania, a to pominął. Ciekawe dlaczego?

      Wenetowie wenetami, ale mamy jeszcze potęzny lud Lugiów.

      Lubię to

      • (…) o czym dziwnym trafem nie pisze pracowity Grzegorz. Tyle pisania, a to pominął. Ciekawe dlaczego?(…)

        Jeśli tu mowa jest o tym samym Grzegorzu,.. to w piątek upowszechnię moje rozumienie tego, o co mu wg mnie chodzi… ale muszę przyznać, że nie jest on jedynym, który „dość wybiórczo” podchodzi do różnych danych… zwłaszcza jeśli nie pasują mu do jego „nieomylnych twierdzeń”… no ale jak pewno już większość wie, każdy allo-allo tak ma… 😦

        Lubię to

  17. Poczekamy na te badania kopalnego DNA, bo interpretacji (ciągle przecież tych samych) źródeł to mam już po dziurki w nosie… Każdy historyk inaczej je interpretuje, neguje przy tym interpretacje innych historyków, przypisując kolejne pomyłki autorom źródeł albo ich kopistom.

    Lubię to

    • Brawo! Dlatego np. ja nie czytam tego w zupełności… i jestem szczerze szczęśliwy, że inni mądrale robią to za mnie!!! 🙂 Ja wolę grzebać się w zestawianiu i porównywaniu danych językowych… ale nie koniecznie tych odtworzonych… bo ich wiarygodność jest żadna…

      Lubię to

  18. W mojej opinii, odtworzenie formy jakiegoś prajęzyka, wspólnego przodka wszystkich języków indoeuropejskich, jest niemożliwe. Pomijając mankamenty metodologiczne, podobne rekonstrukcje są z założenia błędne, przyjmują bowiem a priori, że kiedyś narodził się jakiś jeden wspólny przodek wszystkich języków indoeuropejskich. Natomiast moje badania językowe uświadamiają mi, że język taki musiał być zawsze niezwykle zróżnicowany dialektycznie.

    Lubię to

  19. „Jeśli słowo HeKaTe jest tzw. indo-europejskiego pochodzenia…”

    Występuje tu też podobieństwo do bogini Szakti, która także występuje w trzech formach:

    Shakti – also spelled as Sakthi, meaning „power” or „empowerment”…
    This ultimate indestructible gravity known as „Shakti” in its three transformative form (Tridevi)

    Hekate – Sekate – Sakti

    Choć oficjalna etymo. dla Szakti to Shak – sskr. „to be able”.?

    Lubię to

    • Dobre skojarzenie!

      https://pl.wikipedia.org/wiki/%C5%9Aakti

      Śakti (dewanagari शक्टि, ang. Shakti) – małżonka Śiwy, rodzaj siły, energii, pierwiastek żeński, występuje pod czterema głównymi postaciami: Parwati, Durga, Kali i Uma. W kulturze religijnej Indii, boska para Śiwa i Śakti stanowią zasady nierozłączne i wzajemnie się równoważące, stanowiąc całość bóstwa.

      Etymologia

      Sanskryckie słowo śakti wywodzone jest od rdzenia śak, odpowiadającym znaczeniu potęga, siła, bycie zdolnym do czegoś, uzdolnienie[1]. Rdzeń ten występuje już w Rygwedzie w znaczeniach bycie potężnym lub silnym i posiadanie zdolności. W późniejszych tekstach spotyka się słowo śakti na określenie żeńskiego narządu rozrodczego[2].

      W „Jogasutrach” występuje (w złożeniach) jedynie czterokrotnie: 2.6, 2.23, 3.21, 4.34.

      Słowo „Śakti” używane jest potocznie w znaczeniu natchnienia, inspiracji, charyzmy, intensywnej aktywności, witalności. Śakti jako bogini jest spersonifikowaną żeńską połówką Boga – Absolutu.
      (…)

      https://en.wikipedia.org/wiki/Shakti

      In Hinduism, Shakti (Devanagari: शक्ति; from Sanskrit shak, „to be able”), also spelled as Sakthi, meaning „power” or „empowerment” is the primordial cosmic energy and represents the dynamic forces that are thought to move through the entire universe.[1] Shakti is the concept or personification of divine feminine creative power, sometimes referred to as ‚The Great Divine Mother’ in Hinduism. As the mother she is known as Adi Parashakti or Adishakti. On the earthly plane, Shakti most actively manifests through female embodiment and creativity/fertility, though it is also present in males in its potential, unmanifest form.[2]

      Hindus believe that Shakti is both responsible for creation and the agent of all change. Shakti is cosmic existence as well as liberation, its most significant form being the Kundalini Shakti, a mysterious psychospiritual force.[3][4]

      In Shaktism, Shakti is worshipped as the Supreme Being. Shakti embodies the active feminine energy of Shiva and is identified as Tripura Sundari or her avatar Parvati.
      (…)


      !!!UWAGA!!!
      To źródło twierdzi, że Shakti była czczona przed przybyciem Arian do Indii!!!

      http://www.newworldencyclopedia.org/entry/Shakti

      (…)History

      Since the prehistoric dawn of what is now known as Hinduism, the goddess has been a central figure. Thousands of stone statues found at sites in the Indus Valley such as Harappa, Mohenjo-Daro, and Lothal, dating from 2500 to 1500 B.C.E., are feminine in their shape, with pronounced hips and busts. This suggests that Shakta religion has persisted in India for at least four thousand years (McDaniel 2004). In the south of India, meanwhile, a cult dedicated to a figure resembling Shakti was a major aspect of Dravidian religion, and eventually came to be identified with the Puranic goddesses Parvati, Durga or Kali (Bhattacharyya 1974).

      While the Vedic society that superseded the Indus Valley culture was far more patriarchal than its predecessors, the Vedic literature still features a number of significant goddesses including Ushas, Prithivi, Aditi, Sarasvati, Vac, Nirrti, and Ratri. (…)

      …..

      Brak odnośnika do tzw. PIE, patrz:

      https://en.wiktionary.org/wiki/Shakti

      https://en.wiktionary.org/wiki/%E0%A4%B6%E0%A4%95%E0%A5%8D%E0%A4%A4%E0%A4%BF#Sanskrit

      Etymology
      From Sanskrit शक्ति ‎(śakti), from the root verb शक् ‎(śak, “to be able, to have the power to effect”).

      Natomiast

      https://en.wikipedia.org/wiki/Adi_Parashakti

      Adi Parashakti

      According to Shaktism and Hindu mythology, Adi Para Shakti—the Goddess, Devi—is the Supreme Being. She is also popularly referred to as „Adi Shakti”, „Parama Shakti”, „Maha Shakti”, „Mahadevi”, or even simply as „Shakti”. „Parama” means absolute, „Satya” means the Truth as per many shakta texts.[1] The Devi Bhagawata Mahapurana states that Adi Parashakti is the original creator, observer and destroyer of the whole universe.

      Etymology
      Adi Parashakti means „The Eternally Limitless Power”. That is, she is the Power beyond this universe. She is the active energy that both creates and dissolves the entire universe. (…)

      Uważam, że aDi to RoDi…

      Lubię to

      • Piszę z tabletu, więc tak na szybko, co mi przychodzi do głowy:
        Co do pre-aryjskiego kultu Śakti w Indiach – jest to z jednej strony oczywiste, z drugiej nie do końca. Oczywiste, gdyż matriarchat i kult Matki był PRZED patriarchatem, więc nie dziwota, że ślady tego kultu odnajdujemy w Indiach przed przybyciem brahminów. Nie oczywiste z kolei, gdyż chyba nie ma nigdzie w Harappa itd. tabliczek z jej imieniem, dokładnie z imieniem „Śakti”? Dopóki nie znajdą jej imienia, to to wszystko oznacza jedynie, że w Indiach istniał kult żeński, ale niekoniecznie kult „Śakti”.
        Nie czepiam się szczegółów, jest to wg mnie b. ważne, imiona mają znaczecie.
        Co do jej imienia natomiast, to trudno mi stwierdzić, ale językowo Sakti i Hakti/Hekate to to samo słowo praktycznie, jak dla mnie.
        Co do Siwy, to coraz bardziej wątpię w istnienie tego kolesia. Jest raczej tylko zniekształceniem imienia naszej Żiwy. Tak samo jak to męskie pedalskie trio Trimurti – koncept tróistości skradziony wcześniejszym kultom żeńskim. Swastyka też jest nasza, wszystko jest nasze, wkrótce o tym zresztą napiszę.

        Adi – Rodi jest bardzo prawdopodobne. Poczytam o tym 🙂

        Lubię to

      • (…) Nie oczywiste z kolei, gdyż chyba nie ma nigdzie w Harappa itd. tabliczek z jej imieniem, dokładnie z imieniem „Śakti”? Dopóki nie znajdą jej imienia, to to wszystko oznacza jedynie, że w Indiach istniał kult żeński, ale niekoniecznie kult „Śakti”. (…)

        O ile wiem, nikt do tej pory nie odczytał pisma kultury Harappa, więc…

        (…) Nie czepiam się szczegółów, jest to wg mnie b. ważne, imiona mają znaczecie. (…)

        Oczywista oczywistość… Należy czepiać się wszystkiego, a słów szczególnie…

        (…) Co do jej imienia natomiast, to trudno mi stwierdzić, ale językowo Sakti i Hakti/Hekate to to samo słowo praktycznie, jak dla mnie. (…)

        Zgodnie z zasada tzw. rough breathing także… Pytanie jak Shakti dotarła do Grecji? Atrybuty miały raczej inne…

        Lubię to

      • „Śakti (dewanagari शक्टि, ang. Shakti) – małżonka Śiwy, rodzaj siły, energii, pierwiastek żeński, występuje pod czterema głównymi postaciami:
        Sanskryckie słowo śakti wywodzone jest od rdzenia śak, odpowiadającym znaczeniu potęga, siła, bycie zdolnym do czegoś, uzdolnienie[1]. Rdzeń ten występuje już w Rygwedzie w znaczeniach bycie potężnym lub silnym i posiadanie zdolności. ”

        Skojarzenia ze scytyjskim plemieniem „Saka, ssaka” są jednoznaczne.

        „Co do Siwy, to coraz bardziej wątpię w istnienie tego kolesia. Jest raczej tylko zniekształceniem imienia naszej Żiwy. ”

        Zwraca uwagę, że ŚiWa=ŚiŁa, to jest wprost to samo, tym bardziej, że w rosyjskim „siła” brzmi identycznie „сила”, zatem jest to słowo od Uralu po Odrę identyczne, nie wiem czy ma to znaczenie, ale jest to „rzeczownik, rodzaj żeński”
        Nie jest zaskoczeniem, że największy, najsilniejszy, najpotężniejszy bóg nazywa się „ŚiŁa”.
        Tak samo jako Bóg pochodzi od „BoGaty”.

        Można pobawić się rdzeniami zawartymi w przymiotach bogów i bogiń:

        najsilniejszy>ŚiŁa

        najbogatszy>BoG

        najpotęzńiejszy>PoTęGa>PoTęGos-PoSejDon (niezła rymowanka, czy aby przypadkowa?)
        „bóg mórz, trzęsień ziemi, żeglarzy, rybaków i koni”
        A córka jego to… RhoDe (ŁoŁ, co za przypadkowa zbieżńość, zRoDzona z Posjedona!) A zatem…

        najurodziwsza>RoDa

        najulubieńsza >LuBa (do dzisiaj w rosyjskim znaczy kochana), ale mamy też… Gr. Λιβύα (Libia) – w mitologii greckiej córka Epafosa i Memfis, kochanka Posejdona [mój przypis, i mamy kochankę, a do dzisiaj w slowiańszczyźnie mamy „lubą”, „ulubienicę”, same tzw. przypadki].
        Grecy często Libią nazywali cały rejon na zachód od Nilu lub cały kontynent afrykański .
        gr. Λιβύη (Liwii)
        hebr. לוב (Luw)
        pers. لیبی (Lībī) [Persja=Iran, kraj Aryów, przybyłych, z niziny rosyjskiej!]

        najłagodniejszy>ŁaGoD , mamy takie wielkie jezioro,

        najładniejsza?>ŁaDna, ŁaDa!
        cytacik:
        ” Aleksander Brückner odrzucił autentyczność bóstwa uznając, że słowo łada jest archaizmem oznaczającym „oblubienica”, „kochanka”, „żona”, ale także „oblubieniec”, „mąż”, jako że według niego jest to rzeczownik dwurodzajowy. Posiłkuje się przy tym przykładami z języka staroczeskiego i staroruskiego. Wskazuje również, że słowo łado było stałym elementem obrzędowych pieśni weselnych[2]. Z kolei Boris Rybakow przyjął autentyczność Łady jako bóstwa żeńskiego związanego z miłością i wegetacją.”

        Bruckner nie skojarzył, że ŁaDa, ŁaDna najŁaDniejsza to najlepsze okreslenie na żonę, kochankę, oblubienicę i boginię. Paradne.

        Lubię to

      • To jest jeszcze dobre, pamietacie mnóstwo slowiańszczyzny w staroangielskim.

        swiþ (język staroangielski)[edytuj]
        wymowa:
        IPA: /swiːθ/
        znaczenia:
        przymiotnik

        (1.1) silny, mocny

        Lubię to

      • Nie ma tak, że nie ma w sanskrycie naszego „SiŁa/SiLa”:
        ciṁtā (चिंता)
        1. myśl

        ciṁtāśīla (चिंताशील)
        1. myślący, zastanawiający się
        2. poważnego usposobienia
        3. uważny, skupiony
        4. o silnym intelekcie, inteligentny

        [mój przypis, bedzie to odnosic się głównie do 4, jako „MyŚl SiLna”, ale również 2 i 3 -człowiek tzw.silnych myśli ma powazne usposobienie, ale i do 1, wszak czlowiek myslący i zastanawiący się nie robi nic innego jak wytęża myśli]

        [mój przypis, zastanawia mnie, czy słowo MyŚL, nie pochodzi od Moja ŚiLa>Mi ŚiLa> Ma ŚiLa, jako pochodząca z głowy a nie z mięśni]

        jvalanaśīla (ज्वलनशील)
        1. palny, łatwopalny
        2. wybuchowy
        [mój przypis, inaczej silnie palny]

        I taka ciekawostka:

        yācana (याचन)
        błaganie, żebranie

        wg.rdzeniowości to jest niezmienione słowiańskie słowo:
        JęCeNie (jakby powiedział goral), JęCzeNie
        albo też C>K
        JąKaNie

        Lubię to

  20. Ok, mogę już potwierdzić, że Szakti jest nasza, już znalazłam to, czego szukałam, jest absolutnie nasza. I to wszystko potwierdza tylko to, co do tej pory zebrałam odnośnie naszej dawnej ideologii i kultury matriarchalnej.

    Jeśli ktoś lubi zgadywać, niech zgadnie, skąd jej imię. Komu się uda, wygra nagrodę. Dam tylko jedną podpowiedź:
    Deva – Dziewa, Dziewica – Dziewiarstwo

    „O ile wiem, nikt do tej pory nie odczytał pisma kultury Harappa, więc…”

    Zgadza się, choć w kontekście Szakti to już nieważne, bo już wiem o co chodzi. Zresztą, o ile mnie pamięć nie myli, także w Harappa odkryto symbole Swastyki datowane na okres przed przybyciem Ariów? Zastanawiam się, jak można to w takim razie wytłumaczyć…

    „Zgodnie z zasada tzw. rough breathing także…

    Pytanie jak Shakti dotarła do Grecji? ”

    Nie wiem, może na wrotkach? Jak myślisz?

    Lubię to

    • „Jeśli ktoś lubi zgadywać, niech zgadnie, skąd jej imię. Komu się uda, wygra nagrodę. Dam tylko jedną podpowiedź:
      Deva – Dziewa, Dziewica – Dziewiarstwo”

      Oryginalnie brzmi SaKti.
      S.K.
      SuKa (?!)
      podobne do SuTeK od SuTy, czyli po slowiańsku pełen pokarmu dla dziecka? zachowało sie w „suty stół”, „suto zakrapiany posiłek”

      uwaga, kolejne podstawowe słowianskie słowo w staroangielskim:
      su (język staroangielski)[edytuj]
      wymowa:
      IPA: /suː/
      znaczenia:
      rzeczownik, rodzaj żeński
      (1.1) maciora, locha

      [mój przypis- czyli po prostu SuKa]

      i kolejne:
      sucan (język staroangielski)[edytuj]
      znaczenia:
      czasownik
      (1.1) ssać

      szukać cycka do ssania?

      przy okazji znaleźlismy źródłosłów dla słowa SzuKat’/SuKat’ -w gwarze SuKać, (łon) SuKoł,
      brzmi ono identycznie w słowiańskich,

      zresztą brzmi podobnie SuKati-SaKti gdyz wywodzą się od tego samego słowa,

      ale i gdy głodne dziecko od-SuKa cycek to jest.. szczęśliwe…

      a…

      SzCzęŚcie w sanskrycie:
      सुख
      transliteracja SuKha

      ŁoŁ, wszystko się zgadza,

      wracając do słownika sanskrytu…
      सू transliteracja sU
      spłodzenie, przenoszenie dalej, prokreacja
      ale i matka, poród dzieci

      सु transliteracja su
      piękność, cnotliwość

      Lubię to

      • Soktać, to przecież nie od „soku” a właśnie „sok ” od soktania.
        A teraz „piesek „? Że od suki, to się czuje ale co z tym „pie”?

        Lubię to

      • Jeszcze taki dodatek, poboczny.
        Pamiętacie dyskusję w ktorej bez zastrzeżeń wykazano, że środkiem płatniczym Słowian, potwierdzonym źródłowo, były płaty lnu.
        Stąd mamy PLaT>płatności, płat’ić, płacidło, wypłatę, wpłatę, nadpłatę, dopłatę
        Również od tego mamy L.N>lenno (obszar, gdzie uprawia się „środki płatnicze”, obszar z którego mamy płatności do skarbca, lennik-jegomość odpowiedzialny za regularne dostarczanie środków płatniczych
        Od tego mamy LeŃ> LeNNik ociagający się z wpłatami

        I znowu czy w staroangielskim mamy to gdzieś wprowadzone ze słowiańskiego?
        Czy lennika (osobę siłą zobowiązaną za regularne dostarczanie płatności) można nazwać DŁuŻnikiem, czyli tym który DŁuGo będzie nam placił? Nie tylko można, a wręcz należy:

        læn (język staroangielski)[edytuj]
        znaczenia:
        rzeczownik, rodzaj nijaki

        (1.1) pożyczka

        lænan (język staroangielski)[edytuj]
        znaczenia:
        czasownik

        (1.1) pożyczać (komuś)

        a tymczasem w słowniku wy-pożyczać w sanskrycie:
        प्रमुञ्चते { प्रमुच् } pramuJcate { pramuc }
        प्रमुञ्चति { प्रमुच् } pramuJcati { pramuc }

        widac podobieństwo do naszego PoMóC?

        Lubię to

      • Robercie jesteś WIELKI!!!

        To był wpis o PeTal, czyli PL”aT+eK. Możesz ten sam wpis skopiować i zamieścić tam, proszę!!!

        Co do PRaM+o”C, to wcześniej mogło być PLoM+o”C, patrz SL”aWa / SL”oWo -> S’RaWaS

        Lubię to

  21. „…Oryginalnie brzmi SaKti.
    SuKa (?!)
    podobne do SuTeK od SuTy, czyli po slowiańsku pełen pokarmu dla dziecka? zachowało sie w „suty stół”, „suto zakrapiany posiłek”..”

    Robercie, miło, że się starasz, ale nie wziąłeś pod uwage mojej podpowiedzi! Deva/Dziewa – Dziewiarstwo! W mojej podpowiedzi tkwi klucz.

    Wkrótce napiszę o pochodzeniu imienia Szakti na moim blogu, ale na razie zachowam to dla siebie 🙂

    „A teraz „piesek „? Że od suki, to się czuje ale co z tym „pie”?”

    Piesek to forma zdrobniała.
    Pies – Pies-ek
    Stół – Stoł-ek
    EK to zdrobnienie. Trzeba tylko PS-a brać pod uwagę.

    Małe sprostowanie odnośnie zamieszczonego przeze mnie tłumaczenia – ryba Trigla była poświęcana Hekate „w pewnym miejscu w Atenach” (nie w miejscu kultu Ateny). Dodatkowo, w oryginale jest napisane, że bogini Trigla/Hekate była czczona u Wandalów, a także „u ludów Łużyc”.

    Jakkolwiek, powyższy przykład jest kolejnym dowodem na słowiańskość kultury Bałkanów grubo przed 6 wiekiem – o ile mi wiadomo nazwa „GLOVA” w takim znaczeniu występuje wciąż tylko u nas. Głupie są tłumaczenia autorów, że imię bogini Trigla czczonej w Atenach pochodzi od nazwy ryby, skoro w słowie Tri-Gla są wyraźnie 2 człony oddające dokładnie przymioty tej bogini Try-Glo-wej! Sama ryba nie ma tu nic do rzeczy, to zaciemnianie słowiańskości jej imienia.

    Lubię to

    • Wg Jagodzińskiego nasza GL”oWa, GL”o”W+Ny, itd, zostały zapożyczone z języka Pra-Germańskiego GaLWa, albo z łaciny, patrz:

      http://grzegorj.interiowo.pl/lingwpl/slowindoeuro3.html

      (…) *galw-: litew. galvà ‘głowa’, PS *golva, pol. głowa – PG *kalwa- (zapożyczenie łacińskie?), śgn. kal, niem. kahl ‘łysy’, stang. calu, ang. callow, stniem. calua ‘łysina’, łac. calva ‘czaszka’, calvitium ‘łysina’ (z protoital.); w orm. istnieje forma o nieco innej budowie; (…)

      Ciekawe dlaczego u nas L”ySy, LySiNa pochodzi od LS’Ni, B+LySK,.. a nie od staroniemieckiego K/CaLua..? Pewnie, a bo tak wszawi Słowianie, a bo qrfa tak!!! 🙂

      Tu macie jeszcze z tego samego „źródła” coś o GL”aD+Ki

      (…) *ghladh-, *ghlādh- ‘gładki’: litew. glodùs, PS *gladъkъ – sgn. glat ‘gładki, błyszczący’, niem. glatt, ang. glad ‘zadowolony’, łac. glaber ‘gładki’; (…)

      Pamiętaj Tomassus, że stoisz po złej stronie i ja o tym pamiętam i nie zapominam!!! Coś Cię chłopie zdrowo zawiesiło… 😦

      Lubię to

      • Panowie i Pani
        Czy możecie zebrać dotychczasowe wiadomości w postaci słownika „kieszonkowego”, tak by był on strawny dla czytelnika o średniej inteligencji, oczywiście z odnośnikami do uzasadnienia. Potrzebna będzie taka strona by mieć argumenty na polu lingwistyki.
        Niedługo będziemy mieli swoje 5 minut i wypadałoby to wykorzystać by wiedza trafiła do jak największej liczny osób, a przewiną się miliony.
        Chciałbym też, zasięgnąć opinii odnośnie osób, które miałyby w środowisku największe poważanie na polu historycznym, lingwistycznym i genetycznym.

        Lubię to

      • Słownik powstanie wtedy, kiedy będzie do tego gotowa platforma elektroniczna. Wydanie słownika drukowanego to odległa sprawa. Każda osoba która będzie chciała pomagać w budowie Słownika Rdzeni Pra-Słowiańskich i Słownika Zapożyczeń Od-Pra-Słowiańskich, jest mile widziana. Planowałem zrobić to na forum.jawia.pl, ale po sprawie z Jagodzińskim zatrzymałem jakąkolwiek współpracę, czy działalność na tym forum, bo mam swoje zasady.

        Dlatego min. otworzyłem https://skrbh.wordpress.com/slowniki/ …aby pracować tam… a potem zobaczymy…

        Lubię to

      • ang. glad ‘zadowolony’
        Trudno nie być zadowolony gdy jest się gładzonym czyli głaskanym. Każdy zwierzak to lubi 🙂

        Lubię to

      • GL
        KL
        CL
        CR
        Kopf (czy na pewno germański? ), kapelusz, czerep, czakran, czapka, kapka (główka cieczy, kropla), kapusta itd.
        Polszczyzna piękną mową jest.

        Lubię to

      • Z resztą, kapusta po niemiecku, to przecież „kol „. Czy Niemcy wiedzą, że dlatego bo okrągła, czyli kolista?

        Lubię to

      • SKRzyDŁo <- SKóRaDŁo <- SKóRa + DŁoNi
        Prawdopodobnie wyraz na określenie skrzydła ptaków został przeniesiony z określenia skrzydła u nietoperza.

        Lubię to

      • ” SKRzyDŁo <- SKóRaDŁo <- SKóRa + DŁoNi
        Prawdopodobnie wyraz na określenie skrzydła ptaków został przeniesiony z określenia skrzydła u nietoperza."
        można jeszcze przypuszczać że nietoperze to były PaTyKi co później przeszło w
        PTaKi <- PaTyKi
        DZióB <- ZąB

        Lubię to

    • Aniu, piesek, to raczej nie jest forma zdrobniała. Wydaje się, że to „pies” jest wtórna formą, zgrubiałą.
      We francuskim „suk” się jeszcze zachował i w litewskim też. W 17stym wieku normalnie mówiło się „piesiuk”, „piesek”. Moja babcia też mówiła „piesek ” na duże, dojrzałe zwierzęta.
      Dlatego pytam o „pie”. To nie jest dla mnie jasne.

      Lubię to

  22. Robercie, super z tym lennem. Świetna spostrzegawczość.
    Szkoda, żeby takie odkrycia się marnowały…

    „Wg Jagodzińskiego nasza GL”oWa, GL”o”W+Ny, itd, zostały zapożyczone z języka Pra-Germańskiego GaLWa, albo z łaciny…..”

    To oczywista bzdura. Nazwa Głowy ma taki sam rdzeń (KL/GL/GŁ/GR…) jak wiele słów odnoszących się do kształtu obłego – Kula, Gula, Gała, Głaz, Głąb, Gruda itp…
    Stad właśnie nasza Głowa, Głowizna…

    Jeśli ktoś myśli, że Głowa pochodzi od germańskiego Łysy czy łacińskiego Calva/o, to jest idiotą.

    Słowo Calva występuje już w sanskrycie w formie KULVA, a Głowa istnieje pod sanskrycką nazwą GULIKA.
    „KA” jest częstym przyrostkiem rodzaju żeńskiego, więc pierwotna forma GULIKA musiała brzmieć GULA lub podobnie – i to potwierdza to, co napisałam wcześniej – Głowa opiera się na rdzeniu GL związanym z kształtem obłym.

    Jeśli chodzi o sskr. słowo KULVA (Łysy), to u nas występuje ono z rdzeniem GŁ w formie GOŁA, GOŁY. Goły i Łysy oznacza to samo.
    ŁYSOŚĆ co prawda ma już inny rdzeń, ale wciąż – tak jak GA-ŁA-dkość nawiązuje do kształtu powierzchni (GULA, GAŁA – kulistość ma Gładką powierzchnię), tak i ŁYSY ma związek z p-ŁAS-kością i b-ŁYS-kiem, jak zauważyłeś, gdyż to, co płaskie i gładkie, odbija światło. L-, Ł- często zresztą występują u nas w rdzeniach odnoszących się do świecenia.

    Lubię to

  23. Pamiętaj Tomassus, że stoisz po złej stronie i ja o tym pamiętam i nie zapominam!!! Coś Cię chłopie zdrowo zawiesiło…””

    Co z tym Tomassusem? Dlaczego stoi po złej stronie? Dawno nie zaglądałam na tamto forum.

    Lubię to

  24. Skrybo, jeśli możesz, odnieś się do tego, co napisałam wcześniej. W Harappa, w Indiach „przed-aryjskich” odnaleziono symbole Swastyki. Dotąd symbol Swastyki łączono głównie z kulturą białych, szczególnie z R1a.
    Co w takim razie robi Swastyka w Indiach przed-aryjskich?

    Lubię to

  25. Swastyka została znaleziona na wyrobach ceramicznych w Lothal i w Harappa, datowanie 3-4 tysiąclecie p.n.e. Nie są to, rzecz jasna, najstarsze odnalezione przykłady swastyki, ale są to czasy i kultura nazywane, ogólnie, przed-aryjskimi, i wiązane z innym ludem. Jak się do tego odnosisz? To komplikuje sprawę, i to w dość mocny sposób, gdyż dotąd swastyka była wiązana głównie z ludem R1, szczególnie z R1a i jego wędrówką. Taka sytuacja jednak całkowicie zmienia obraz rzeczy. Jakie są twoje myśli na ten temat?

    Lubię to

    • Moje myśli biegną do Chłopca z Mal’ta, Buret culture, Sungir, haplogrupom R i Q… Zobacz że swargi były używane także przez Indian w Północnej Ameryce…

      Lubię to

      • Były używane przez Indian w płn. Ameryce, ale to o niczym nie świadczy – ludy Ameryki stykały się z białymi bardzo często na przestrzeni zamierzchłych czasów..

        Lubię to

      • Sądzisz, że protestanccy Anglosasi lub katoliccy Francuzi przynieśli im te wzory? Czy myślisz o jakichś bardziej zamierzchłych czasach?

        Lubię to

    • Na wikipedii nic nie piszą o swastykach, w zamian mamy same przypuszczenia, cytaty:
      „Zapewne niemałe znaczenie kultura Indusu wiązała też z żywiołami, szczególnie wodą…

      Niewykluczone też, iż skomplikowany system wodno-kanalizacyjny służyć miał nie tylko praktycznym celom utrzymywania higieny i zaopatrzenia domostw w wodę, lecz spełniał ważną rolę religijną…

      Wydaje się, iż podobną czcią darzono ogień….”

      i najbardziej komiczne podsumowanie..

      „Wszystkie powyższe dane dowodzą, że religia mieszkańców doliny Indusu była rozbudowaną formą animizmu, być może z pewnymi aspektami praktyk szamanistycznych”.

      Nic nie ma o swastykach, a myślę, że dzielny wikipedysta nieźle by dokazywał, gdyby mógł ich tylko użyć.

      Nie ma też żadnych zdjęć tych obiektów, a z drugiej strony u pana Pietrzaka czytałem, na co przedstawiał dowody, że w archeologii skrzętnie pomija się fakt, że naastarsze swastyki znajdowane są między Odrą a Bugiem, te z Indii są młodsze o tysiąc lat, jak to zpamiętałem z jego wywodów. Linku nie posiadam, ale to jest od niego na 100%.

      Lubię to

  26. „Tomassus z niewiadomych mi przyczyn rozpowszechnia przeciw-słowiańskie kłamstwa Jagodzińskiego…”

    Może jegomość Jagodziński jest umysłowo chory i zaszczepił swe szaleństwo Tomassusowi.

    W takim razie nie udzielasz się już na forum Jawia?

    Lubię to

  27. Powiem w takim razie tak:
    Jakie ludy, wg ciebie, były twórcami kultury Indii okresu Harappa, Mohenjo Daro itp.? Kto wtedy zamieszkiwał Indie i tworzył te kultury?

    Lubię to

    • R2 Drawidowie.

      https://en.wikipedia.org/wiki/Haplogroup_R2

      … aczkolwiek, tak naprawdę to nie wiem… patrz:

      http://www.harappadna.org/2011/07/harappa-participants-haplogroups/

      http://blogs.discovermagazine.com/gnxp/2013/08/what-the-harappa-ancestry-project-has-resolved/#.WFr9sX2Q5Dg

      (…) Sometime around 6,000 B.C. a nomadic herding people, who some now think to be Dravidians, settled into villages in the Mountainous region just west of the Indus River. There they grew barley and wheat, harvesting it using sickles with flint blades. They lived in small houses built with adobe bricks. After about 5000 B.C. the climate in their region changed, bringing more rainfall, which apparently enabled them to grow more food, for they grew in population. They began domesticating sheep, goats and cows and then water buffalo. (…)

      Lubię to

      • Innych kandydatów nie ma, to muszą być R2, czyli Drawidowie. Szczególnie, że bodajże Indra, nosił m.in. miano „zabójca czarnych”, a Drawidowie posiadają ewidentnie czarny fenotyp oraz zostali umieszczeni w najniższych kastach.
        Najeżdźcy R1a mieli ze sobą mało żon, więc brali miejscowe, siłą rzeczy musieli czernieć z pokolenia na pokolenie.
        Kiedyś pisano tutaj o tym, że najstarsze hinduskie malowidła religijne przedstawiające braminów charakteryzowały się tym, że posiadali oni jaśniejszy odcień skóry od reszty.

        Lubię to

  28. Czym jest dla ciebie grupa R2?
    Obie, R1 i R2, powstały z hgrupy R, którą można uznać za ‚proto-słowiańską’…
    Jak traktujesz więc R2 ?

    Lubię to

    • Jak napisałem. R2 to Drawidowie, a co do R, jako „proto-słowiańskiej”, to ja mogę tak domniemać, ale żeby ją uznać za taką, .. no to ja byłbym ostrożny…

      Lubię to

      • Za słowiańską uznaję wyłącznie R1a.
        Rzut oka na wykresy i wszystko jest jasne. Rozpad na R1 i R2 to czas około 28 tys lat temu, chwilę wcześniej 31 tys lat temu miał podział na R i Q-charakterystyczne dla rdzennych amerykanów, a jak wiadomo zasiedlili oni Amerykę z Syberii i nie posiadają żadnych R.
        Trzeba by spojrzec na mapy geograficzno-klimatyczne, czy cos ciekawego nie wydarzyło się w tym okresie, czyli od 31-28 tys lat temu. Takie szybkie podziały wynikają moim zdaniem wyłącznie ze zmian klimatycznych, a co za tym idzie ruchów ludnościowych.
        Pobieznie sugeruje mi to oczywiście szeroką lokalizację jako Azję południową i środkową, Ural, południową Syberię. Tereny Polski były wówczas pod lodowcem.

        Lubię to

      • Warto zwrócić uwagę, że jest to również datowanie wspólnego słownictwa, czyli możemy bez przeszkód datować wybrane słowa, ktore brzmią podobnie i znaczą podobnie w trójkacie: Slowianie (razem a Aryami), Indianie amerykańscy, Drawidowie.
        Do tej pory zaledwie napoczęte jest podobieństwo w jednym tylko rogu tego trójkąta, czyli Słowianie-Aryowie i to okreslane jest jako oszołomstwo, głupota, turbosłowianizm, antynauka.
        A co dopiero powiązać te trzy punkty w całość.

        Lubię to

  29. …”Najeżdźcy R1a mieli ze sobą mało żon, więc brali miejscowe, siłą rzeczy musieli czernieć z pokolenia na pokolenie…..”

    Robercie, w takim razie hplgr R2 u Drawidów musiałaby być wynikiem mieszania się przybyłych białych (Słowian) z czarnoskórymi miejscowymi kobietami. Jednak haplogrupy mają to do siebie, że przechodzą z ojca na syna jako prawie identyczne kopie – stąd można prześledzić linie męskie tak dokładnie wstecz. Jak wiemy jednak ci, którzy przybyli do Indii, byli nosicielami nie R2, ale R1a.

    Lubię to

    • Mi zgadza się wszystko. Przybyli z północy najeźdzcy (R1a Z93) nie mieszają z R2, na samym poczatku wypierają R2 poprzez wojnę, w późniejszym czasie aż do dzisiaj nie pobierają mężczyzn R2 do swoich rodzin/klanów.
      Skądinąd wiemy, że system kastowy to całkiem niedawny wynalazek, moja hipoteza jest następujaca: na początku wystarczał zwykły rasizm, rozpoznawanie sie po odcieniu skóry, z czasem gdy stawali się oni dzięki miejscowym kobietom bardziej wyrównani, zaimplementowali do kultury system kastowy, by utrzymać ten podział.

      Populacja z dominacją R2 mieszka w Indiach od 28 tys lat. Agresja R1a Z93 to „zaledwie” 4 tys lat i są oni tylko pewnym pojedynczym odłamem R1a.
      R1a uznaję za słowianskie, R1b okreśłiłbym niesłowiańskim, nad nimi jest R1, które jest bratnie do R2 i są to tak odległe czasy, że nawet nie starał bym się definiować jego etniczności.
      Jaki R1 miał wygląd? Myślę, że trójkąt Słowianie, Drawidowie Indianie amerykańscy (szczególnie z pólkuli pólnocnej) pokazuje, że ci ostatni moga być taką „średnią” pod tym względem.

      Lubię to

  30. Jakie są wasze idee odnośnie ewentualnych twórców kultury Indusu – z pominięciem opcji drawidyjskiej? Innymi słowy, jeśli odłożymy na bok teorię Drawidów jako twórców tej kultury, zupełnie zapomnimy chwilowo o ich istnieniu (ewentualnie weźmiemy ich pod uwagę tylko i wyłącznie jako po prostu występujący tam czynnik etniczny lub jako podwykonawców, ale nie twórców) to jakie inne ludy nam pozostają?

    Poniżej PDF zawierający fotografie Swastyk odnalezionych w Mohenjo Daro. Warto zwrócić uwagę na akapit mówiący o występowaniu symbolu Swastyki także w ‚piśmie’ tejże kultury:

    http://www.tifr.res.in/~archaeo/papers/Harappan%20Script/Harappan%20Geometry%20and%20Symmetry.pdf

    Lubię to

  31. (Skrybo, link mi się źle wkleił i może nie łączyć. Popraw to, jesli możesz, tak by się nie rozłaził i wykasuj ten tutaj koment.)

    Lubię to

    • Podaj proszę gdzie i co to poprawię to. Jak klikniesz na datę tego wpisu, to wyświetli się url dokładnie tego komentarza, a wtedy skopiuj go i wklej w nowy komentarz…

      Jeśli chodzi o link z tego komentarza: https://skribh.wordpress.com/2016/10/02/343-adrian-leszczynski-sekret-cheruskow/#comment-8748

      … to ten działa…

      Przy okazji… świetne źródło!!! Teraz nikt nie będzie mógł powiedzieć, że swarg tam nie było!!! 🙂

      PZDRWM
      SKRiBHa

      Lubię to

      • Jeśli mówisz, że działa normalnie, to ok. Mi na ekranie się rozłazi.

        Ponawiam moje pytanie –

        jeśli odsuniemy na bok teorię Drawidów jako twórców kultury Indusu – a także NIE będziemy się opierać na opisach walk i najazdów zawartych w tekstach wedyjskich – to jakie są wasze idee odnośnie możliwych twórców kultury Indusu? Jakie ludy mogły stać za jej powstaniem ?

        Lubię to

      • Moim zdaniem nie ma innych kandydatów niż Drawidowie z wyrózniająca ich hg R2.
        Swastyki obecne w tej kulturze nie miały wiodącego motywu, były jednym z wielu wzorów geometrycznych, najpewniej zapożyczonych z północy

        Lubię to

  32. Spotkałem się z taką koncepcją, że przedaryjską kulturę Indusu tworzyli również Indoeuropejczycy. Ariowie byli tylko kolejną ich falą.

    Lubię to

    • W takim razie na czym opierałyby się opisy walk między rzekomymi „białymi” i „czarnymi”? Tak jak Robert napisał, że przykładowe imię Indry oznaczało „zabójca czarnych”..

      Lubię to

  33. Podobno właśnie ze źródeł nie wynika, aby przeciwnicy Ariów byli jakimś zdecydowanie odmiennym ludem. Nie zgłębiałem jednak tematu, więc nie chcę się mądrzyć. Ale przecież wcześniejsza fala Indoeuropejczyków albo mogła się już pomieszać z ciemnoskórymi, albo używać ich legionów jako sił zbrojnych. Przecież w Grecji też mieliśmy do czynienia z kilkoma falami indoeuropejskimi.

    Lubię to

  34. Przeglądałam jeszcze raz mapę chronologiczną h-grupy Y i według mnie należy ją traktować z przymrużeniem oka. Nie odnoszę się do badań nad samym R, chodzi o fakt, że jest to model afro-centryczny, który wg wielu badaczy jest modelem fałszywym, a wg mnie także i dla nas szkodliwym – szczególnie w świetle tego, co obecnie wyrabia się w Europie. Nie zamierzam dyskutować o tym, bo nie wiem, jak było, zwracam tylko uwagę, że istnieją też inne możliwości.

    „…..datowanie wspólnego słownictwa,… słowa, ktore brzmią podobnie w trójkacie: Slowianie (razem a Aryami), Indianie amerykańscy, Drawidowie….”

    Język słowiański – według mnie – nie wykazuje cech języka, który miałby powstawać naturalnie i stopniowo przez tysiąclecia. Nie powstawał ani długo, ani przypadkowo. W mojej opinii język ten wygląda na przemyślany gotowy produkt, który został stworzony celowo na bazie wcześniej wypracowanego systemu wiedzy – ze Swastyką jako elementem kluczowym. Mówię tu, oczywiście, o pewnych podstawach języka, z czasem rozrastał się on i szerzej rozwijał.

    Oczywiście, nie przekreśla to prób datowania słownictwa. Dodaję po prostu 3 grosze swoich spostrzeżeń. Zaczynam też rozumieć, dlaczego tyle razy próbowano tępić język Słowian.

    Lubię to

    • Ja te nie wiem, jak było, ale co do języka to wygląda na to, że masz wiele racji… Co do tępienia Słowian no to ja ju dawno załapałem w czym rzecz… 😦 Problemem jest niestety to, że współcześni potomkowie tych ludzi, których potomkowie jakieś 3500 lat temu dotarli do tzw. Indii i przynieśli tam Wedy, nic nie chcą zrozumieć… bo jest im tak wygodniej… Dodatkowo widzę coraz więcej różnych takich nawiedzonych istot, które celowo moim zdaniem tylko gmatwają prostą jak linia prosta logikę całej obecnej sytuacji,.. patrz np. tzw. zapożyczenia od-irańskie i ich zwolennicy jak Jagodziński, dr. Makuch i inni… Oby to było już przesilenie…

      Lubię to

    • Nie zgodzę się. Juz nie zmieni się, że człowiek wywodzi się z Afryki. Już bardzo wczesna haplpgrupa E musiała być biała (wyróznik Berberów), wystaczy spojrzeć na nich, by to zauważyć, posiadają też bardzo ładne kobiety, najładniejsze w Arfyce, wystarczy obejrzeć co nieco na jutubie.
      Język słowiański jawi mi się jako język, który wykształcał soę naturalnie i przez bardzo długi czas. Nie jest jedyny naturalnym językiem, co z góry zakładam bez posiadania wiedzy w tym temacie, ale bez trudu daje się zauważyć jego dżwiękonaśladowczość ( jest tego cała masa np. gdy mówimy liść to tak jakbyśmy nasladowali ich szelest, gdy mówimy szelest rownież, gdy mówimy deszcz itd itd) oraz -nie wiem jakiego słowa uzyć- ale powiedzmy dźwiękotwórczość naśladowczą (wpadłem na to przy okazji wykładu Kossakowskiego „polskie runy przemówiły”, gdzie wysnułem wnioski odwrotne od niego, tzn. wiele słów powstały z nasladownictwa aparatu gębowego do danego zjawiska. Otóż widząc coś łukowatego i wymawiając ŁŁŁŁ ja przynajmniej czuję nasladownictwo w aparacie gębowym tego łuku i dalej jest tylko przepuszczenie powietrza przez taki układ, to samo tyczy sie każdej samogłoski DDDD -coś do dołu TTTT-coś do góry, BBBB-coś grubego, obłego SSS-coś slizgającego się, OOOO-coś okragłego KKKK-cos wchodzącego RRR-coś gwałtownego, ostrego, wymagającego wysiłku itd itd
      Najpierw były samogłoski, potem powstały słowa.
      Zapis runiczny odczytany przez Kossakowskiego jest „tylko” graficznym zapisem tego zjawiska np. słowiańskie słowo sTrzała, sTrieła:
      s-coś ślizgającego się, współcześnie pwoiedzielibysmy „lot slizgowy”
      T-coś do góry, jak to strzała, runa zapisuje je jako pionowa kreskę z daszkiem, czyli strzałkę do góry
      Ł-lot po łuku

      i tak każde słowo.

      Dlatego jestem przekonany, że jest to mowa ktora wykształcała się ewolucyjnie czyli bardzo długo.

      Lubię to

      • Oczywiście, już się nie zmieni, że czarny człowiek wywodzi się z Afryki. Co do pozostałych ras, to istnieje kilka teorii – można je odrzucić lub przyjąć. Ważne jest, aby ludzie mieli możliwość wglądu we wszystkie możliwości.

        Co do dźwiękonaśladownictwa, to jak najbardziej.
        Język słowiański w dużej mierze oparty jest na dźwiękonaśladownictwie. To jest właśnie powód, dlaczego podejrzewam, że wczesny „trzon” języka mógł powstać w swej formie zamierzenie, celowo – choć z czasem rozwijał się dalej, co mogło trwać tysiące lat. Jak na razie jednak nie mogę więcej o tym pisać, gdyż wciąż nad tym pracuję, czeka mnie sporo tłumaczeń i dłubania.
        Kossakowskiego nie znam jak na razie, ale obejrzę jego wykład.

        Lubię to

      • Klyosov twierdzi, że część DNA odnajdywanego u ludzi z północy, nie jest odnajdywane wśród tych z Afryki, patrz:

        http://file.scirp.org/pdf/AA20120200004_71596882.pdf
        Re-Examining the “Out of Africa” Theory and the Origin of Europeoids (Caucasoids) in Light of DNA Genealogy
        Anatole A. Klyosov, Igor L. Rozhanskii

        (…) The finding that the Europeoid haplogroups did not descend from “African” haplogroups A or B is supported by the fact that bearers of the Europeoid haplogroups, as well as all non-African haplogroups do not carry either SNPs M91, P97, M31, P82, M23, M114, P262, M32, M59, P289, P291, P102, M13, M171, M118 (haplogroup A and its subclades SNPs) or M60, M181, P90 (haplogroup B), as it was shown recently in “Walk through Y” FTDNA Project (the reference is incorporated therein) on several hundred people from various haplogroups.

        Keywords
        : Y Chromosome; Mutations; Haplotypes; Haplogroups; TMRCA; STR; SNP; “Out of Africa” (…)

        Lubię to

      • Robercie, cokolwiek byś wydumał po moich komentarzach, wiedz że jesteś moim idolem i podziwiam Twoją wiedzę o Naszym języku. Może nie we wszystkim masz rację, ale za to wielu otwierasz oczy (uszy). 🙂

        Lubię to

      • W pełni zgadzam się z tym, co napisał Robert. Z tym, iż j. słowiański wykształcił się naturalnie oraz z tym, iż powstawał on na zasadzie dźwiękonaśladownictwa. Sam też to dawno temu zauważyłem. Np. „wilk” w niektórych dawnych językach IE brzmi jako „vrg”. Przecież to dźwiękonaśladownictwo warczenia „vrrrrrrrg”, a więc wilka pokazywano jako tego, co warczy. Z czasem „vrg” przeszło w niektórych językach w „varg” (bodajże tak brzmiało to w staroszwedzkim), a w słowiańskich przeszło w „vlk” (r->l ; g->k).

        Lubię to

      • Stefanie, nie da się nie zauważyć, że pierwotność języka słowiańskiego zasadza się na tych dwoch paradygmatach, obrazowo można to sobie wyobrazić słowa słowiańskie jako tablicę Mendelejewa z pierwiastkami, gdzie ww.głoski są czastkami elementarnymi, zaś dźwiekonasladowoczość wiązaniami, siłami działającymi między nimi.
        Gdy powstała tablica Mendelejewa nie odkryto jeszcze wszystkich pierwiastków, ale już wiedziano na którym miejscu tablicy będą umiejscowione te nowe, wiedziano jaki będą miały skład, wiedziano po prostu co szukać.
        Tak samo jest z j.slowiańskim, dzieki tym zasadom, gdzie definicje głoskowe należy jeszcze dookreślić, wiemy jak dane zjawisko mogło zostać nazwane w jeszcze inne sposoby, by było to poprawne, a jakiej głoski w nim na pewno nigdy nie było.
        Czy przypadkiem jest, że T (w runach strzałka do góry) w nazwie miesięcy posiadają te dwa miesiące w ktorych dzień przyrasta najmocniej „dla oka” ale i dla ciała, a słońce chodzi coraz wyżej: sTyczeń, luTy? To są tak naprawdę tylko dwa miesiące posiadające T w nazwie. Listopad pomijam, gdyz jego nazwa powinna brzmieć Liściopad -miesiąc opadania lisci,
        Myślę, że nie są to przypadki.

        Lubię to

      • sam siebie poprawię ” DDDD -coś do dołu „.
        K -coś do dołu, w runach strzałka do dołu
        D-coś zagłebione poniżej powierzchni, ale gdy spojrzy się do góry widać niebo, coś odkrytego, stąd w runach podwojna strzałka do góry

        Lubię to

    • Wystarczy trochę wstrzymać konie, posłuchać własnych słów i ciszy by dojść do wniosku, że język słowiański wskazuje na własny rozwój od pradziejów do dzisiaj.
      Dla mnie sztandarem w tej kwestii jest prastare „R”, które ( według mnie) wyewoluowało w inne prardzenie i daje się słyszeć we współczesnej mowie polskiej.
      Co prawda był film ” rrrrr”, ale nie o to mi chodzi.. 🙂
      Ja to widzę (słyszę właściwie) tak:
      R jest źródłem wszystkich prardzeni, lubo jest najstarszym prardzeniem. Z niego można wywieść: RD, L (przy znanym prawie „lovelka” 🙂 ) i kolejne skojarzeniowe. Na przykład (mój sztandarowy):
      RD – ród, tród, gród ( przy duuuużych skrótach).
      L – prardzeń ognika, płomyka (o czym już pisałem). Z tego wszystkie określenia dotyczące ognia, jego działania, jego zasilania, jego wykorzystania i to, np: Lili, lilijka, pal, pole, polowanie, palisada, pała, lacha, pole, las, Lachy, patelnia, tlen, tlenie, popiół, plama, płomień, bal (a od nigo wszystko obłe), żar, żal, żerdź, gar, itd. Jak również wynikające z tego: LN, dające: wołna (fala), wołk, wół, wolno, Wilno, Wilia, walne, wał, idt, oraz następujące z niego LN, dające: len, lenno wylniały, łan, linię, (link też:-) ), a po tym także linę, dolinę i rzutujące na obecne pismo węzły, widoczne zarówno w sanskrycie, jak i głagolicy. To oczywiście nie wyczerpuje rdzenia „L”, ale wskazuje na ciągłość rozwojową, logiczną i dla Polaków ( i innych Słowian) zrozumiałą.
      Prastary rdzeń ” R” też bez „zmiękczenia” nadal wskazuje na rozwój skojarzeń i ich wzajemne powiązania. O tym też była dyskusja. Mówiliśmy o RoDzie, trudzie, brudzie, razach, urazach, prądzie, prędkości, pręcie, rżnięciu, różdzce, róży, ryżu, życie, pszenicy, wigorze itd.
      Wszystkie nasze dyskusje wyraźnie wskazywały na wzajemne powiązania słów w języku polskim, wynikające z siebie nawzajem i trudne do prześledzenia w swej ewolucji. Właśnie ta trudność jest tak ważna, bo jest kluczowym dowodem wywodzenia się skomplikowanego języka od kilku, może kilkunastu (w co wątpię) prardzeni. Wzajemne logiczne skojarzenia słów w systemie językowym świadczą o ich wspólnym źródle.
      Im bardziej się nad tym zastanawiam, tym bardziej jestem pewien wewnętrznej ciągłości rozwojowej języka polskiego (słowiańskiego). Skomplikowanie tego języka wskazuje wręcz na wystąpienie w jego rozwoju tzw. wąskiego gardła. Wsobność skojarzeń słów jest czasami wręcz bolesna.
      Zaznaczam: to nie jest artykuł, a komentarz pisany w odmiennym (hahaha, bo to święta) stanie świadomości. Jeśli jednak widzicie grzechy w moim (wy) miocie, to rzucajcie kamienie, ale tylko wtedy, gdy sami takich grzechów nie macie.
      Nadmieniam, że mój stan pozwala na zrozumienie „osochozi” , bo komunikowałem z Absolutem (nomen omen, 🙂 ), a to zobowiązuje. 🙂

      Lubię to

      • Co do L.
        Lot też wydaje się pochodzić od ognia. To logiczne. Jak się coś tLi to uLatuje. Dym się unosi i jest porwany przez wiatr. Bo dym jest uLotny.
        A Lato nie ulatuje ale powietrze ma gorące jak przy paLeniu ogniska, jak dym.
        Nie bardzo wiem jak potraktować luty. Na pozór mróz lutuje wszystko wilgotne na twardo ale czy w lutym najbardziej nie jest potrzebne paLenie aby przeżyć? Może i luty jest zapluty i lód się z tego robi ale to chyba już wtórne skojarzenia, zapominające o prardzeniu.
        A Lont? Dlatego, że się tLi czy że z niego uLatuje? Zresztą on jest w Lampie. Czyli L daje również światło, bo to LiLijka, czyli pŁomyczek na knocie siedzi (k noc). Knut to wtórne skojarzenie. Wszak Latem jest widniej niż jesienią.
        Bardziej tajemnicze jest pLecenie, bo pLątanie, to wtórnością od Lontu się wydaje.
        Można tak długo. Na uwagę zasługuje jednak fakt, że część tych nazw jest związana z porami roku, takimi jakie występują na naszej szerokości geograficznej. Przy okazji są bardzo stare. Znaczy to, że raczej nie powstały na bliskim wschodzie czy też Afryce.
        Uderzająca jest też wsobność (ostatnio przesadzam z tym słowem, będę musiał coś innego wymyślić) tych nazw. Jakby rozwijały się w izolowanym środowisku przez pewien czas.

        Lubię to

      • „Lot też wydaje się pochodzić od ognia.

        Nie bardzo wiem jak potraktować luty. ”

        Nie ma co wymyślać teorii spiskowych, T-wedlug odczytania run slowiańskich Kossakowskiego to.. strzałka do góry.

        O LuTy-m pisałem już powyżej, posiada T, podobnie jak i styczeń, gdyż ….są pierwsze dwa miesiące w ktorych słońce zaczyna chodzić coraz wyżej, a dni sa wyraźnie dłuższe. Są to jedyne miesiące z T w nazwie, i wcale nie burzy tego LiścioPad-ListoPad.

        LoT- rownież posiada T, czyli strzałka do góry, nie muszę tłumaczyć co to oznacza.

        W.Kossakowski w wykładzie o runach omawia dwa rodzaje L obecne w j.słowiańskich, proszę sobie obejrzeć i przemyśleć.
        Dlaczego w lutym jest U, a w locie O?
        Rownież do wydedukowania, na pewno ma to jakis sens, zawsze warto spojrzec na inne słowiańskie języki co one pokazują.

        Słowa wynikąją z konkretnego znaczenia głosek, a zas zapis tych głosek odzwierciedla to co zachodzi w jamie ustnej, zaś to co zachodzi w jamie ustnej jest naśladownictwem tego co oczy widzą lub słyszą uszy, stąd np. B-jest brzuchate, a usta też nasladują tą brzuchowatość, O-usta naśladuja okręg itd itd

        Lubię to

      • Czytałem to już kawałek czasu temu. Przeczytam raz jeszcze. Wolańskiego czytałem jeszcze dawniej i też jeszcze przeczytam.
        Myślę jednak, że nie należy tych opracowań traktować jak podręczniki. Jeśli tak się stanie, to może powstać kolejna wiedza oficjalna. 😉

        A o skojarzeniach przypomniałem właśnie ze względu na ich podobieństwa.

        Lubię to

    • Już od dawna mówię ludziom, że język polski jest kluczem do zrozumienia historii świata. Co bywało powodem prób deprywowania mnie, czasami nawet ośmieszania. Dopiero przy dłuższej wymianie zdań zdziwienie w oczach rozmówcy świadczyło o dysonansie poznawczym. Mówię o tym by wskazać na indolencję i efekty doktrynizacji.
      Sam za to jestem przekonany, że katedrę języka polskiego będzie utrzymywać każda licząca się w świecie uczelnia. I będzie to ich priorytet. Ja sam jeszcze tego doczekam.

      Natomiast to, co piszesz Aniu o gotowym, podanym naszym przodkom języku, to tak, jakbyś wskazała na wysokokulturową grupę osadniczą, rozbitków lub ….”kosmitów „. 😉

      Lubię to

  35. ..”Klyosov twierdzi, że część DNA odnajdywanego u ludzi z północy, nie jest odnajdywane wśród tych z Afryki,..”
    .

    Klyosov ostatnio został zbesztany przez Arabów, bo wyjawił wyniki badań genetycznych arabskich „elit”, tj wyjawił informację nt. obecności R1a wśród wysokich rodów arabskich. Coś, czego -widać- miał nie robić.
    Z jednej strony to dobrze, gdyż warto utrzeć im trochę nosa. Z drugiej nie bardzo, gdyż znienawidzona przez świat religia (głównie z powodu pedofilii) teraz będzie kojarzona ze słowiańską haplogrupą.

    Lubię to

    • Uważam, że to nie (tylko) geny robią z kogoś np. pedofila, a „filozofia”, która uczy, co jest „dobre”, a co „złe”, patrz pustynna tradycja…

      Lubię to

  36. Co byśmy nie powiedzieli, to język praindoeuropejski, czyli prasłowiański, był największym osiągnięciem cywilizacyjnym starożytnego człowieka. Rozwinięty w ten sposób system mowy umożliwiał precyzyjne porządkowanie pojęć społecznych, a tym samym – rozwój cywilizacyjny. Języki uralskie, ałtajskie i semickie niemal mu dorównywały, ale ten, widać, je wyprzedzał. Tak więc to nie przypadek, że języki indoeuropejskie zdominowały cały świat.

    Lubię to

  37. „Np. „wilk” w niektórych dawnych językach IE brzmi jako „vrg”. Przecież to dźwiękonaśladownictwo warczenia „vrrrrrrrg”, a więc wilka pokazywano jako tego, co warczy. Z czasem „vrg” przeszło w niektórych językach w „varg” (bodajże tak brzmiało to w staroszwedzkim), a w słowiańskich przeszło w „vlk” (r->l ; g->k).”

    Dochodzę do takiego wniosku, że to tylko nam się tak wydaje, że jedno słowo pochodzi od drugiego, albo zostało zniekształcone. Coraz bardziej jestem pewien, że od samego poczatku czyms normalnym bylo nazywanie czegoś/kogoś kilkoma nazwami, które opisywały jakąś szczególną cechę, wygląd.
    Uzywając oganiczonego zasobu głosek powstały pozorne podobieństwa wywodzenia sie jednego od drugiego VRG-VLK, To bedą dwa rózne słowa, oznaczające np.różne cechy, dźwiekonasladowcze.
    Na wilka mamy tez takie nazwy jak wadera/basior mamy też WaTaChę.

    ale ale…

    VRG to WRóG!
    Po rosyjsku „враг” WRaG.
    Po ukraińsku „ворог” WoRoG.
    Po białorusku „вораг” WoRaG
    To słowo występuje tylko w słowiańskich i byc może ostało się w szwedzkim, ale bez znajomości „co ono oznacza”.
    Warczenie jest tożsame z Wrogością, ale kiedyś wyprowadzałem je od slowa WaR:

    z tego i zapewne
    ŻaR
    sWaR
    sWaRóg (bóg ognia i słońca)
    sWaRga (symbol słońca)
    skWaR (upał, spiekota)
    WRzątek (w rosyjskim: kipiatok, czyli kipieć)

    WaRzyć (np.piwo),
    WaRka (porcja piwa z jednego gotowania, czyli z jednego GaRa i właśnie czy ten GaR nie pochodzi od WaR?)
    WRzeć
    wyWar ( w sanskrycie: AŚaWa, identyczne z SaWa (imię żeńskie i nazwa rzeki)
    WaRować (pilnować by nie wykipiało z war-a/gar-a)
    WaRga (część ciała, ktorą można poparzyć wyWaRem)

    dalej luźne nawiązania:
    WaRt (zawartość war-a/gar-a), więc i…
    WaRtościowe
    WaRtki (szybki, niczym szybko mieszająca się zawartość war-a/gar-a podczas intensywnego gotowania)
    tWaRz (coś co można zobaczyć w podgrzewanej wodzie? podobno jest to mozliwe w okolicy 70 st.C)
    zaWaRtość (to co w war-ze/gar-ze)
    WaRstwa (nie wiem, ale to z tego musi być)
    otWaRty (jak wyżej?)

    słownik tak podaje:
    [1. wrzący, gotujący się płyn; ukrop, wrzątek;
    2. wielkie gorąco; żar;
    3. przenośnie: wrażenie gorąca odczuwane w jakiejś części ciała z powodu wstydu, lęku, podniecenia itp.;
    4. przenośnie: gwałtowność, wielkie nasilenie czegoś]

    odnośnie pkt.4:
    WaRiacja, zWaRiować, WaRtki

    Koniec cytatu.

    Wnioski.
    wilk z „dolnołużycki: (1.1) wjelk”, co wprost brzmi jak wielki.

    Byc może sposobem było by rozbicie na głoski, ale to sobie na razie daruję.

    Wychodzi mi, że VRG pochodzi od WRóG i nie ma nic wspólnego z WaR, tylko z RoGiem. Do zdefiniowania pozostaje rola ‚W’ w tym słowie.

    RóG u bydła był, jak domniemuję najczęstszym sprawcą smierci i poturbowania rolników, dlatego m.in. w selekcji połozono nacisk na jego małe rozmiary.
    RoGi u jeleni były formą obrony przez wRoGimi im wilkami, jelenie jak podaja źródła są przysmakiem wilków.

    Znowu tylko w słowiańskich brzmi on identycznie:
    Po rosyjsku „рог” RoG
    Po ukraińsku „ріг” RiG

    Wcześniej napisałem:
    RRR-coś gwałtownego, ostrego, wymagającego wysiłku
    OOO-wiadomo, coś okragłego,
    GGG- nie wiem, coś wystającego, łamanego,giętego? Popatrzcie powyżej jak „G” zapisano w cyrylicy, a tak zapisywano runami, w samym srodku obrazka:

    Lubię to

    • W róg się dęło (właściwie to prukało) aby z daleka dącego można było usłyszeć. Zarówno czaty jak i zwiady używały rogów. Był to również instrument koordynacji, nie tylko alarmowania. Jedno i drugie z nieprzyjacielem się kojarzy. Czyli z wrogiem.

      Wróg zadawał razy. Dlatego był rażący. Wraży róg nie raz mroził krew słuchającym.

      A dlaczego u tura róg? Bo raził nim? Wszak był uznawany za jedno z najniebezieczniejszych zwierząt puszczy.
      A skąd w domu się wziął próg? I co to ma wspólnego z prazdnikiem (rosyjski)?
      Wsobność ze Wsobności.

      Lubię to

  38. „…..Natomiast to, co piszesz Aniu o gotowym, podanym naszym przodkom języku, to tak, jakbyś wskazała na wysokokulturową grupę osadniczą, rozbitków lub ….”kosmitów „…..”

    Na razie pracuję przy tłumaczeniach i zajmie jeszcze sporo czasu, zanim coś w tej kwestii napiszę.
    Co do kosmitów, Stefanie, to wiem niewiele – porywają mężczyzn i godzinami wprowadzają im sondy doodbytnicze – prawdziwe zeznania świadków!, nie kłamię, jak boga kocham 🙂

    .
    .
    .
    „Już od dawna mówię ludziom, że język polski jest kluczem do zrozumienia historii świata. Co bywało powodem prób deprywowania mnie, czasami nawet ośmieszania. Dopiero przy dłuższej wymianie zdań zdziwienie w oczach rozmówcy świadczyło o dysonansie poznawczym. Mówię o tym by wskazać na indolencję i efekty doktrynizacji.
    Sam za to jestem przekonany, że katedrę języka polskiego będzie utrzymywać każda licząca się w świecie uczelnia. I będzie to ich priorytet. Ja sam jeszcze tego doczekam……”

    Stefanie, jak to widzisz? To nie będzie łatwe. Widzę przykłady z życia – w moim mieście wykładowcy uniwersyteccy kształceni w językoznawstwie zamiast zajmować się językiem słowiańskim, piszą książki o „wybitnym udziale murzynów” w kształtowaniu podstaw kultury europejskiej! Nieprawdopodobne, ale prawdziwe. Takie przykłady można mnożyć.

    I to jest wciąż ta sama zgraja – kontrola polityki, ekonomii, szkolnictwa…

    Jedyna nadzieja w młodych pokoleniach. To właśnie do nich trzeba trafić i propagować wiedzę o kulturze słowiańskiej. I trzeba znaleźć odpowiednie sposoby, tak by ich zaciekawić, zainteresować, by sami zobaczyli w tym wartość..

    Lubię to

    • Myślę, że to nie Słowianie doprowadzą do fascynacji ich językiem na świecie. Nie będą to też Niemcy. Ze względu na szeroki zasięg angielszczyzny, mogą się tym zająć jej użytkownicy. Możliwe, że mówiący odłacińskimi narzeczami mieszkańcy Ameryk albo, co jeszcze ciekawsze, azjatyccy tygrysowie się tym zajmą.
      Na pewno ciekawi polszczyzny będą ci, którzy będą chcieli znać prawdziwą historię świata.

      Lubię to

      • A po co, żeby np. dowiedzieć się, że koń, koło, brąz, itp przyniosły im „Długie Nosy”? Jeśli Słowianie nie zrobią porządku nie tylko z tym, to nikt za nas w tej sprawie palcem nie kiwnie… Tak uważam…

        Lubię to

      • Fakt. Chińczycy blokują informacje dotyczące badań archeologicznych przeprowadzonych na ich terenie i cenzurują swoją historię. Jest ich jednak mrowie i zawsze jakiś lotniejszy umysł się wśród tej masy trafi.
        A Slawiści zachodni na zjeździe w Krakowie byli zdziwieni, że nie zorganizowano im tłumaczy. Widać jacy to specjaliści.

        Może trochę zajajczyłem, ale chodziło mi o użytkowników języka angielskiego, nie o Anglików. Oni ufają tylko swoim specjalistom. To , co napiszą Polacy nie ma dla nich wartości naukowej. Dali temu wyraz nie raz.
        Chyba najbardziej promocją słowiańskiego (rosyjskiego) zajmują się Moskale. Promocja słoweńskiego i ukraińskiego dialektu ruskiego oparta jest również na megalomanii. Wiedza szaraczków oparta jest na memach a memami łatwo zarażać. Wiedza „masowa ” nie daje poznania prawdy . To narzędzie do sterowania masami.

        Sami możemy prowadzić badania, tłumaczyć bezpośrednio z sanskrytu wedy i porównywać je z zapisami w innych językach starożytnych. Wszystko to jednocześnie tłumacząc na angielski. Nie zmusimy jednak zadufanych w sobie nosicieli „demokracji ” do należnego organizowania katedr w ich uczelniach. Oni sami w końcu do tego dojdą. Będą się uczyć dialektów słowiańskich aby uzyskać skuteczne narzędzie badawcze starożytności, szczególnie tej zamierzchłej.

        Lubię to

      • „Oni sami w końcu do tego dojdą. Będą się uczyć dialektów słowiańskich aby uzyskać skuteczne narzędzie badawcze starożytności, szczególnie tej zamierzchłej.”

        Bardzo, ale to bardzo wątpię… patrz np. polski przykład jakim jest dr Piotr Makuch i jego praca „Od Ariów do Sarmatów”… Im chodzi o utrzymanie status quo, a nie o podkładanie się pod walec, krytyki… i to nawet nie np. takiej jak moja, ale KRYTYKI TAKICH SAMYCH MONDRALI JAK ONI…

        Miałem z tym panem możliwość porozmawiać i to było jak rozmowa ze ścianą… i to krzywą…

        Wytłumaczę o co mi chodzi na przykładzie Pudziana i jego walki z Popkiem, czyli niejakim Krulem Albanii…

        Pudzian powiedział coś takiego: Taka walka to wielka niepewność i strach, bo zysk żaden, a w wypadku przegranej kwas masakryczny… Z każdym allo-allo uczonym będzie dokładnie tak samo. Mają za wiele do stracenia, żeby np. na serio chcieć zrozumieć co wynika z tzw. rough breathing, które przecież sami odkryli i opisali… Dlatego ja jestem spokojny, że nikt z grona naukowego nigdy nie spróbuje nawet odnieść się do czegokolwiek, co piszę, bo to jest śmiertelne niebezpieczeństwo… bo oni podskórnie wiedzą, że mam rację…

        Nie można walczyć z własnymi argumentami, a musieliby, co w końcowym rozrachunku przyniosłoby każdemu z nich życiową klęskę… A to tylko początek, no bo co musieliby zrobić dalej? Mnie nie blokuje np. tytuł, czy stanowisko i mogę sobie drążyć co, jak i gdzie podoba mi się… Oni takiej wolności nigdy nie mieli, nie maja i mieć nie będą… To przerażająca perspektywa…

        Nic nie zmieni się, przynajmniej ja na to nie liczę, dlatego piszę tylko dla tzw. „zwykłych ludzi”, bo oni mogą coś na tym skorzystać… Dla każdego takiego Makucha, stanowię najgorsze z najgorszych zagrożenie…

        Lubię to

      • Siewco defetyzmu, uwierz w ludzi…😃

        Znam paru Polaków mieszkających za granicą. Oni nic nie robią dla prawdy. Wykazują się natomiast niezwykłym talentem przystosowawczym. Na nich w tej materii liczyć nie możemy.
        My (Ty, ja i wielu naszych dyskutantów) róbmy swoje a kto umie, niech tłumaczy. Niech żyją memy.

        Lubię to

      • Ja i siewca defetyzmu? Jestem raczej okrutnym ogrodnikiem realizmu, czyli pielęgnuję przez odcinanie uschniętych pędów,.. a w ludzi wierzę… ale ostrożnie. Tu nie chodzi o Polaków za granicą, czy w kraju. Tu chodzi o mechanizmy, które wszędzie są bardzo podobne… 😦

        Przypomnę tu takiego jednego koleszkę, piszącego namolnie „naiwne” teksty, bez związku z rzeczywistością. Niby to miał być osobnik z jakimś zapleczem teoretycznym, a co… wyszła z niego płaczliwa paniusia, nie rozumiejąca podstaw logiki… Życie to nie jebajka, to jebitwa… a „łatwowierni” pierwsi są strącani ze skały, albo wpadają w wilcze doły, czy nadziewają się na zaprzyjaźnione pale…

        Lubię to

      • „Sami możemy prowadzić badania, tłumaczyć bezpośrednio z sanskrytu wedy i porównywać je z zapisami w innych językach starożytnych. ”

        Otóż nie możemy, bo nie jesteśmy ludźmi, ktorzy z tego zyją, tzn. ludźmi, którzy mają co miesiąc dobrą zapłatę finansową, by tym się zajmowali, a pracy jest tyle, że musza to robić ludzie opłacani, a nawet musi to być cały tabun opłacanych ludzi, którzy będą wyłacznie tym zajmowali się przez całe swoje życie zawodowe.

        Dlatego nie ma co robić sobie nadziei.
        Zrobią to ludzie, ktorzy w tej chwili dopiero się rodzą. Czeka nas około 20 lat czekania, zanim usłyszymy o genialnych polskich językoznawcach wyjaśniających, to czego przez 300 lat nie mogly objaśnić najbardziej renomowane katedry uniwersyteckie.

        Obecne polskie elity naukowe to są kiszki stolcowe światowej myśli naukowej, Tyle w nich kreatywności ile w klocku stolcowym.

        Lubię to

      • W sumie to 100%, z tym, że ja nie wiem, co będzie działo się. Wiem, że po tzw. rough breathing nic już nie jest takie jak było. Trzeba robić tyle ile można.

        Uważam, że jeśli uzbiera się u mnie grupa zapaleńców, to za jakiś rok pierwsza wstępna wersja słownika rdzeni będzie gotowa…

        To jest mój plan na rok następny (liczony od 01.01.2017). Jeśli ludzie będą chcieli współpisać, to za rok to jest możliwe.

        I ja w to wierzę, bo to jest rozsądne, bo jak sam powiedziałeś, pra-słowiańskich rdzeni wcale tak dużo niema…

        A dodatkowo… pamiętaj, że ja tu jestem… i czuwam i chucham… Właśnie kończę wyjaśniać, co miało być wyjaśnione i od nowego roku siadam do roboty nad rdzeniami.

        Chodzi mi po głowie pomysł, np. napisania źródłosłowów dla imion / nazw postaci całej mitologii greckiej, ale wcześniej pewno wykończę brednie Jagodzińskiego i Makucha, żebym miał czyste przedpole…

        Ostatnio coraz lepiej żyję z pisania i tłumaczeń, więc…

        Lubię to

      • Oczywiście masz rację, co do ogromu pracy. Masz rację, że „specjaliści” wiedzą dobrze, co „jest niemożliwe” bo biorą za to pieniądze. Ale Tobie chyba nikt nie płaci. Mnie za markowanie swim nazwiskiem „głupot turbosłowiańskich” nikt nie płaci. Ania i wielu innych też chyba nie liczą na kokosy. Widzisz więc, że wszystko jest możliwe. A 20 lat, to ja mam zamiar jeszcze pożyć. A może i drugie tyle. To chyba jednak doczekam spełnienia moich przepowiedni. 🙂

        Lubię to

      • Nie reklamuj wrogów, czy konkurencji i nie używaj ich memów, jak tzw. turbo-słowianie!!! Myśl po swojemu, po słowiańsku!

        Lubię to

      • To trza wykorzystać mema. Jak chwytliwy i już wrośnięty, odwrócić go.
        Niech działa dla nas.

        Lubię to

      • Uwagi.
        1.
        To co sobie piszemy, to sobie piszemy jako rzeczy popularnonaukowe, po polsku-ludowe, i nic nie zmienia w „prawdziwej” nauce.
        Bo wlasnie o „prawdziwej” nauce napisałem, natomiast ruch ludowy, myślenie społeczeństwa, to juz zupełnie inna bajka i ono zmienia się, idzie w dobrym kierunku.
        Jeśli komuś z naukowców to otworzy oczy, to raczej tym, którzy będą nimi za 20 lat, a teksty o Słowianach będą czytać jako dzieci.

        2.
        Turbosłowianie.
        Powtarzam się, ale jestem niemal pewien, że ten obraźliwy zwrot wkrótce odwroci się znaczeniowo o 180 stopni, dokladnie tak jak miało to „cudem warszawskim” z roku 1920.
        Turbosłowianami wkrótce zostaną twórcy tego sformuowania, jako określenie ich „naukawej teorii” o cudownym fizjologiczno-kulturowym rozmnożeniu się Słowian w czasie 150-200 lat z malej ojczyzny bagiennej na połowę europy.

        3.
        Mocno powatpiewam w teorie i prawa językowe, gdyż zakładają one jednokierunkowość ich działania.
        Nastąpił „przydech Smartfona” i ciul, wszyscy są na przydechu od tamtego czasu.
        Nie wierzę, że prawa językowe działają jednokierunkowo.

        Lubię to

      • „Nie wierzę, że prawa językowe działają jednokierunkowo.”… Obal więc tzw. rough breathing i to, że postacie tzw. satem były pierwotniejsze dla postaci tzw. kentum… Masz sporo dowodzenia i źródeł np. u mnie mówiących o tym. Czekam… 🙂

        Co do reszty zgoda.

        Lubię to

      • Prawa językowe, jak wszelkie inne, to tylko narzędzia poznawcze. One nie kształtują rzeczywistości a jedynie pozwalają ją zrozumieć.
        Formułowanie praw jest przydatne ale nie zastąpi logiki. Są zawsze jakieś wyjątki od praw, co nie przesądza o przydatności tych drugich.
        Dlatego obydwaj panowie macie rację. Z narzędzi należy korzystać w zależności od potrzeb.

        Lubię to

      • Nie zamierzam go obalać bo mi się podoba. Będę je wręcz promował. Jednak to tylko narzędzie, świetne, ale tylko narzędzie.

        Lubię to

      • To nie jest tylko narzędzie… to jest dowód obalejący twierdzenia, że postać tzw. kentum była wcześniej niż postać tzw. satem. To samopogrzebanie się ofitzjalnych jęsykosnaftzóf… I nie chwaląc się, jam na to (o ile mi wiadomo) pierwszy wpadł… 🙂

        Lubię to

      • I to Ty pierwszy mi to uświadomiłeś.

        Prawa te jednak nie kształtują stanu ale o nim świadczą. Czym prawo bardziej dopracowane, tym rzetelnej opisuje rzeczywistość. Dobrze wypracowane prawo, którego obalić nie sposób, samo w sobie stać się może dowodem w opracowywaniu innych praw. Zawsze jednak istnieje ryzyko jakiegoś niedopatrzenia i jeden maleńki, nieistotny błąd w pierwotnym prawie może skutkować bardziej dotkliwym błędem w prawie wtórnym.
        Takie ryzyko istnieje zawsze ale to tylko rozważanie teoretyczne.

        To, co piszesz ma istotną wartość poznawczą i trzeba by być głupcem by z niej nie skorzystać.

        Lubię to

      • Tu chodzi o to, że to jest bardzo stare i dobrze udokumentowane „prawo”, które niby jak tzw. prawo Brugmanna (dotyczące błędnie niby tylko języków indo-irańskich, z pominięciem słowiańskich, bo wtedy wyszłoby, że wszystko co słowiańskie posiada dźwięk zapisywany znakiem o, tam gdzie w tych późniejszych językach jest już zamieniony w dźwięk zapisywany znakiem a, jak np. w j. rosyjskim, zresztą) jest sztucznie ograniczone tylko do j. greckiego (a działa także w awestyjskim, czyli irańskim, co wg mnie świadczy o wyjątkowym pokrewieństwie tego języka z tzw. j. greckim, a dalej jest dowodem na kreolizację awestyjskiego, jako tzw. kentum). Dziwne jest to, że nikt w sumie nie powołuje się na to. Nikt… no poza mną…

        Uważam, że na tym swoje wszystkie zęby w przyszłym roku straci dr. Makuch i wszyscy ci, którzy popierają te jego przeciw-logiczne wywody…

        Lubię to

      • Coś mi jednak świta, że o peryferiach kentumowych i jednocześnie kreolskich słyszałem już dość dawno temu. Przyjąłem to jako bardziej logiczne od innych teorii ale nie na sztywno. Jako kopię roboczą. Nawet najbardziej dopracowane prawa tak traktuję. Czasami jednak pozostają podstawą rozumowania już na zawsze.

        To, co forsujesz podoba mi się i chyba już na zawsze zostanie podstawą moich map mózgowych. Jednak to nadal tylko narzędzie.

        Lubię to

      • Trochę przycukrzyłem, że byłeś pierwszy 😂.

        Wcześniej byłem przekonany, że satem był pierwotny a kentum peryferyjny a to przecież tylko część prawdy.

        Lubię to

      • Ja tylko wyciągnąłem wnioski z tego, co ofitzjalni jęsykosnaftzy sami na siebie nieświadomie uwili, ale też już świadomie przemilczeli… No cóż, kto mieczem wojuje…

        Do dziś mimo, że już nie poszukuję źródeł tak zajadle jak kiedyś, no to nie znalazłem nikogo, kto wcześniej ode mnie zwróciłby uwagę na to, co tak naprawdę wynika z wnioskowania i jego wyników, powstałych na podstawie zastosowania działania tego tzw. rough breathing, czyli dźwięk tzw. PIE zapisywany znakiem S -> późniejsze dźwięki zapisywane znakami H lub X

        To jak talkie zaklęcie, klątwa, czy inne czary mary… Mówisz np. takiemu Jagodzińskiemu w nos „rough breathing” i on i jego cała „święta, ofitzjalna fietza i powstała na tym wiekopomna pisanina” rozpada się na tysiące śmierdzących kawałeczków, tak jak ten koleś, co to mu Gerald swoje drugie życzenie w twarz w pierdlu siedząc wypowiedział, patrz „Trzy życzenia”… hehehe

        Rough breathing,.. wszystkie przerażone przeciw-słowiańskie barany i allo-allo palanty!!! 🙂

        …..

        A no i im więcej ludzi będzie o min. rough breathing pisało, tym to będzie rozszerzać się szybciej i nikt tego już niczym nie powstrzyma. A jak ktoś będzie potrzebował pomocy, no to wie gdzie jest moja jamka i pajęczynka. W przyszłym roku kalendarzowym pewno napiszę jakąś taką oficjalną definicję i po polsku i po angielsku, żeby google miało co wyszukiwać…

        Lubię to

  39. Dostaję gęsiej skórki, gdy czytam o sukcesach naszych archeologów, badających piramidy egipskie. A nasze piramidy – kurhany – albo dopiero zaczynamy badać… i to jakoś niezbornie, albo chcemy przerobić je na kopalnie odkrywkowe węgla brunatnego. Ręce opadają…

    Lubię to

  40. Zamieszczam ciekawą animację, jaką zareklamowano na eurogenes:

    Pominę jak k.ceramiki sznurowej powstała z k.Yamna, gdy jednoczesnie k.Yamna utraciło swoje domiujace YDNA, bo ciekawszą sprawą jest to, że praktycznie unicestwia ona allochtonizm, choćby nawet nie było to zamiarem autora, bo na samym końcu okazuje się, że w tym samym czasie wyłaniają się Germanie, Słowianie, Bałtowie i Celtowie.
    Słowianie sa oczywiście okrojeni, Celtowie komicznie rozdmuchani zgodnie teoria spiskową popularną na zachodzie, Bałtowie również, jednakże Słowianie to tereny między Łabą a Bugiem, i trochę zza Bugiem, jako bezpośredni potomkowie ludzi z k.ceramiki sznurowej.
    A to oznacza, że allochtonizm kaput.

    Lubię to

    • Dzięki. Widziałem już to. Jestem innego zdania, „że allochtonizm kaput”, bo to tylko ruchoma mapka i to tyle. Z ciekawostek jednak pokazuje jak z BMAC… powstali Inańczycy i Hindusi… i to że było to późno, w stosunku do powstania Słowian. Ciekawe co na tę mapke powiedziałby Atimere / Atim / x. Pietrzak, bo ona morduje jego „kujawską” teorię powstania tego tzw. PIE …

      Lubię to

      • Bliższa ciału koszula, więc inne niż słowiańskie tematy są nieistotne, ważny jest ten jeden punkt, że Słowianie wywodzą się w wprost z k.ceramiki sznurowej. Mi to w zupełności wystarcza

        Lubię to

      • Powtarzam, że to morduje tezę Atimere / Atima / x. Pietrzaka, o kujawskiej ojczyźnie tzw. PIE, patrz:

        https://pl.wikipedia.org/wiki/Mezolit


        Zasięg kultury janisławickiej

        https://pl.wikipedia.org/wiki/Kultura_janis%C5%82awicka

        (…)
        Kryteria wydzielenia

        Pojęcie „kultura janisławicka” wprowadził Stefan Karol Kozłowski w 1964 roku na podstawie materiałów z trzech stanowisk. Wcześniej nie wydzielano tej jednostki, chociaż publikacja wyników badań grobu w Janisławicach nastąpiła dziesięć lat wcześniej (sam grób eksplorowano w 1936 r.). Na początku lat 70. XX w. znano już 10 zespołów homogenicznych. Szybki przyrost materiałów janisławickich na znacznie szerszym terytorium, zwłaszcza na wschodzie, spowodował pojawienie się koncepcji kręgu janisławickiego. Elementy kręgu:

        kultura janisławicka właściwa – Polska centralna i południowa;
        kultura rudoostrowska (zwana niekiedy dniepro-prypecką) – północna Ukraina;
        kultura Maksymonis (zwana niekiedy północno-janisławicką) – północno-zachodnia Białoruś, południowo-zachodnia Litwa, północno-wschodnia Polska.

        To zagmatwanie taksonomiczne doprowadziło do powstania kolejnej nazwy, odcinającej się od tych podziałów, mianowicie „janisławicienu”.

        Chronologia, geneza i zanik
        Rozwój owej jednostki kulturowej wyznaczają daty od ok. 6 do ok. 5 tys lat temu. Powstanie tej kultury nie jest do końca poznane, jednak wskazuje się na wschodnią proweniencję. Próbuje się doszukiwać powiązań z kulturą Montbani i kastelnowską. Zanik k. janisławickiej spowodowany był rozwojem kultur neolitycznych, co zapewne wiązało się z powolnym przechodzeniem społeczności na gospodarkę wytwórczą. Chronologia tej kultury mocno zazębia się z obecnością neolitycznych kultur pochodzenia naddunajskiego. Charakter tej współegzystencji, choć ciekawy, nie jest jeszcze poznany.
        (…)
        Osadnictwo

        Obozowiska, przeważnie kilkuszałasowe, zakładano na wydmach oraz terasach rzecznych. Ze stanowiska Grzybowa Góra XVIII/59 znana jest jama z paleniskiem, natomiast obok niej znaleziono skupisko rdzeni i obłupni – tzw. skarb.
        Obrządek pogrzebowy i wierzenia

        Stanowisko eponimiczne dla tej kultury, łączy się ze znaleziskiem grobowym. Zmarłego złożono w pozycji siedzącej i posypano ochrą. Prawdopodobnie czerwona barwa miał symbolizować krew – życie. Pochówek zawierał rdzenie i obłupień (krzemień czekoladowy), 21 zbrojników (układ sugeruje pęk strzał), wióry, tłuczek kamienny oraz przedmioty rogowe, kościane oraz z kłów dzika. Naszyjnik zawierały także dwa groby z Pierkunowa gm. Giżycko, gdzie również użyto ochry. Zmarłych pochowano w pozycji leżącej.

        Gospodarka i społeczeństwo
        Gospodarka kultury janisławickiej miała charakter typowo mezolityczny, gdyż poświadczone jest stosowanie przez ludność tej kultury łowiectwa, rybołówstwa i zbieractwa. Ludność janisławicka preferowała krzemień dobrej jakości. Na stanowiskach polskich jest to w większości krzemień czekoladowy, eksploatowany sposobem górniczym (kopalnia w Tomaszowie gm. Orońsko). Podobnie jak ochra w okolicach Grzybowej Góry (Rydno). Obydwa surowce były wydobywane i eksportowane na znaczne nieraz odległości.
        (…)

        https://pl.wikipedia.org/wiki/Kultura_chojnicko-pie%C5%84kowska

        (…)
        Chronologia, geneza i zanik
        Rozwój owej jednostki kulturowej wyznaczają daty od ok. 6 do ok. 4 tys lat temu. Należy do kręgu północnego, wspólnoty postmaglemoskiej. Geneza kultury wiąże się z przesunięciem na południe, na tereny kultury komornickiej, ludności kultury Svaerdborg oraz z miniaturyzacją i zmianami technologicznymi obróbki krzemienia. Te trzy czynniki ukształtowały nową jednostkę kulturową. Ciekawe wydają się być relacje z kulturą janisławicką, są to jednostki częściowo nakładające się terytorialnie. Ponadto wyroby charakterystyczne dla jednej z kultur pojawiają się niekiedy w kontekście drugiej. W dużej mierze okres rozwoju zazębia się z obecnością jednostek neolitycznych pochodzących z południa i ich powolnemu rozwojowi, należy się przyjąć, że grupy chojnicko-pieńkowskie mogły adaptować się do nowego typu gospodarki. Natomiast grupa chojnicka wzięła udział w tworzeniu się nowej jednostki neolitycznej – kulturze pucharów lejkowatych.
        (…)

        https://pl.wikipedia.org/wiki/Kultura_puchar%C3%B3w_lejkowatych

        (…)
        Kultura pucharów lejkowatych (KPL, TRB) – jedna z kultur neolitu z kręgu kultur naddunajskich, występująca w Europie między 3700 – 1900 p.n.e., na terenach Jutlandii, Szwecji, Niemiec, Holandii, Polski oraz części Wołynia i Podola.

        Powstała na terenie Kujaw pod wpływem oddziaływania kultury lendzielskiej na lokalne podłoże mezolityczne. Nazwa pochodzi od charakterystycznego kształtu formy naczynia z brzuścem baniastym i szeroko rozchylonym kołnierzem.

        W Polsce ślady jej pobytu odkryto w Łupawie, Mozgawie, Sarnowie, Włocławku, Wietrzychowicach, Gaju, Leśniczówce, Radziejowie, Krężnicy Jarej, Baniewicach i Zubrzycach, Słonowicach. Zajmowała się głównie hodowlą, łowiectwem i rybołówstwem, ale także uprawiała zboże, znała radło i zaprzęgała do jego ciągnięcia bydło. Jedna z największych osad tej kultury na ziemiach polskich została odkryta w Ćmielowie koło Ostrowca Świętokrzyskiego. Charakterystyczne dla niej były pochówki szkieletowe zwane grobami kujawskimi i rozmaite grobowce megalityczne.

        Ludność tej kultury zajmowała się również eksploatowaniem krzemienia pasiastego z kopalni w Krzemionkach i szarego, biało nakrapianego w Świeciechowie-Lasku koło Annopola. Także pierwsze ślady zamieszkania na Ostrowie Lednickim zalicza się do tej właśnie kultury.

        Do tego cyklu kulturowego zalicza się również następujące kultury:

        kultura ceramiki wstęgowej rytej
        kultura badeńska
        kultura lendzielska
        kultura amfor kulistych
        kultura ceramiki sznurowej
        kultura pucharów dzwonowatych

        …..

        Czy to nie dziwne, że nie wymienia się tu Bronocić…?

        https://pl.wikipedia.org/wiki/Waza_z_Bronocic
        Waza z Bronocic – ceramiczna waza z dekoracją (rysunkiem) interpretowaną jako najstarszy znany dowód używania pojazdu kołowego. Jej wiek szacuje się za pomocą datowania radiowęglowego na 3635-3370 p.n.e.[1] i zaliczana jest do kultury pucharów lejkowatych. Obecnie eksponowana w Muzeum Archeologicznym w Krakowie.
        (…)

        Szkoda, że Atimere od dawna nabrał wody w usta i nie chce odpowiedzieć na moje pytania, co do dowodów min. genetycznych na powstanie tego tzw. PIE na Kujawach właśnie, że przypomnę najstarszy ser z Europy, itp…

        Lubię to

      • Wcale nie morduje tezy pana Pietrzaka,, wystarczy, że okaże się fałszywą hipoteza, że k.ceramiki sznurowej wywodzi się z k.yamna, a to jest bardzo prawdopodobne dzięki znanemu nam zróznicowaniu geograficzno-kulturowemu R1a/R1b.

        Lubię to

      • Hehehe… Potrafisz myśleć elastycznie i to dlatego min. Cie lubię… !!! Przy okazji k. jamowej (jak zwał), to chyba Anna M. (albo Dragomira) wskazywała na luki w tym rozumowaniu, tj. jak to z k. sznurową było… Uważam, że DNA tego łowcy z Janisławic, wiele wyjaśniłoby,.. itd.

        Lubię to

  41. To jest tez dobre:)
    Znalazlem u brunatnych historyków, ale wywiad był dla stacji radiowej.

    „Rozmowa z prof. Markiem Figlerowiczem w RDC. Na końcu rozmowy pod wpływem pytania dziennikarza powiedział, że na podstawie dotychczasowych wyników badań:

    ” Nie byłbym zdziwiony gdyby się okazało, że ci ludzie, którzy mieszkali tu na terenie Polski, byli w dużej mierze tymi najpradawniejszymi homosapiens, którzy przyszli do Europy.”

    Prof. Figlerowicz porównał migracje do Europy z Afryki w czasach dawnych z tym co się obecnie dzieje w tym regionie. Argumentował, że geografia się nie zmieniła i w dużej mierze takie same szlaki migracyjne były w czasach dawnych. Wymienił 2 szlaki: poprzez Ukrainę i Turcję. Stwierdził także, że Polska była jakby osłonięta od migracji. Dlatego taka cytowana teza.

    http://www.rdc.pl/podcast/popoludnie-rdc-genom-praprzodkow/

    He he he…

    Lubię to

  42. Wszystkiego co najlepsze dla ciebie i wszystkich komentatorów.
    To ja czepiałam się tezy o pochodzeniu CWC z Yamowej, propagowanej przez „jedynie słusznych”. Zdania nie zmieniłam. Po coś chcą połączyć te kultury i zlokalizować PIE źródło na stepie, wśród pastuszków.
    Ach te ideologiczne ograniczenia.
    Już kiedyś podawałam ile hipotez PIE ojczyzny powstało i gdzie ją lokowano. Propozycja Gimbutas była jedną z bardzo wielu.
    A ten gość z Eurogenes cudownie dobiera argumenty do swojej hipotezy. „There’s a consensus among historical linguists that the PIE homeland was on the steppe.” Więc pamiętajcie – step.

    Lubię to

    • Wszystkiego Najlepszego dla Ciebie Anna. M.! 🙂

      Jak już pisałem wiele razy, ojczyzna tego ludu tzw. PIE, czyli wg mnie Pra-Słowian, jest dla mnie drugorzędnym problemem. Pierwszorzędna jest dla mnie zawsze logika, argumenty, dowody i źródła i na ich podstawie logiczne dochodzenie do prawdy, a nie do założonej jakiejś tam tezy.

      Dlatego bardzo do dziś boleję, że Atimere, Atim, x. Pietrzak po pierwsze zupełnie nie zrozumiał argumentów, które mu przedstawiałem, jakie z punktu widzenia językoznawstwa, wspierały jego „teorię kujawska”. (Lubię tę nazwę, niż tę „kujawsko-rudoostrowską”, czy jak ją zwał…)

      Niestety, w prywatnej korespondencji wysłał mi jako odpowiedź straszny stek starych bzdur, traktujących tzw. kentum, jako pierwotny stan językowy, tego tzw. PIE, itp. No niby dał się trochę przekonać, że nie do końca było to tak, no ale na tym poprzestał i zwyczajnie uciekł nic do siebie nie przyjmując. Dla mnie to umysłowa tandeta i strzelenie sobie w głowę.

      Szkoda, bo prosiłem go o pokazanie mi dowodów genetycznych i innych, które bezspornie świadczyłyby o bytności jakiegoś R1a na tych terenach wśród ludności tzw. kultury janisławickiej… itd.

      Do dziś nic na ten temat nigdzie nie wyczytałem… a gdyby tak było… no to przyklasnąłbym Ci z tym twierdzeniem, że coś z tym pochodzeniem Sznórowców od Jamowców, może być nie halo… a nawet bardzo nie halo, bo mogło to być tylko późniejsze dodanie genów itp, a nie wywodzenie się, a to np. mi robi wielka różnice…

      Poczekamy, pożyjemy, zobaczymy… W tym tzw. nowym roku wygląda na to, że będę szczególnie zapiekle niszczył kłamliwe poglądy o tzw. zapożyczeniach od-irańskich, bo uważam, że w świetle logiki i dowodów, a także już dawno poznanych tzw. praw językowych nic takiego nie miało miejsca…

      Jamroszko, Makuch, Jagodziński i wszyscy inni, którzy podążają ich śladem będą mieli u mnie naprawdę przejebane w tym roku. A wiem, co mówię, bo jeszcze NIKT NIGDY NIE ODWAŻYŁ SIĘ PODWAŻYĆ TEGO, CO WYNIKA Z TZW. ROUGH BREATHING, czyli że POSTAĆ TZW. SATEM (POSTAĆ DŹWIĘCZNA DŹWIĘKÓW) BYŁA POSTACIĄ PIERWOTNĄ, DLA TZW. POSTACI KENTUM…

      Obiecałem sobie, że będę teraz w kółko tylko o tym gadał, do krwawego porzygu… tak, żeby ten porzyg wszystkim allo-allo kłamcom płynął wszystkimi otworami, nawet tymi sztucznie stworzonymi przez moje argumenty…a żeby każda inna osoba zrozumiała, że tzw. SATEM BYŁO PIERWSZE, A NIE ŻADNE TAM KENTUM, CZY JAKAŚ NIBY ZMIESZANA MIESZANKA NIE WIADOMO W SUMIE CZEGO…

      Lubię to

  43. „no to przyklasnąłbym Ci z tym twierdzeniem, że coś z tym pochodzeniem Sznórowców od Jamowców, może być nie halo”
    Jedną rzeczą jest widzieć jak ktoś się ślizga na danych. Coby osiągnąć zamierzony cel, jak Max planck guys w swej drodze do stepowych przodków. Takie mapki (jak załączona przez Roberta) albo używanie jako synonimów „PIE domieszka” = step domieszka, to reklama wybranej hipotezy jako jedynie słusznej, prawdziwej, poprawnej i co tam chcesz jeszcze.
    Poczytaj Turbostepa i znajdź wiarygodny dowód –
    „It’s very likely that there was R1a in Yamnaya…” „However, even if there wasn’t, then we know for a fact that there was R1a in Khvalynsk (ie. pre-Yamnaya)…” – w Khvalynsku było jeszcze 2 panów R1b i Q1a pan i nie wiemy czy Khvalynskie R1a było przodkiem M417, a nie kuzynem piątego stopnia.
    Charakterystyczne, że Turbostepy pomijają Karelczyka, też R1a w końcu i co ważne z genami jasnych włosów i oczu jak ludność w CWC. A wcisnęli ci Yamowców, ciemnookich brunetów jak dzisiejsi Syryjczycy. Tak więc uważam, że póki co nie mają konkretnych dowodów. Ich science fiction oparta jest na myśleniu życzeniowym. Jak znajdą R1a M417 w Yamna, lub udowodnią pokrewieństwo R1a z Khvalynska z M417 to zmienię zdanie.
    Teraz przyklaśniesz?

    Lubię to

    • 100%!!! Od zawsze uważałem, że piszesz bardzo rozsądnie, a ponieważ mnie nie obchodzi ojczyzna tego tzw. PIE, no to jestem hm… poprawnie myślący? Tfoo!!! 😉 Ja i tak stawiam na Bajkał… żeby nie, że tam sam nie mam zdania… hehehe…

      A co do opinii, od zawsze uważam, że co tylko da się, to należy niszczyć przez zderzanie, coś jak w tych gwiezdnych wrotach pod Genewą, ale odwrotnie, bo rozsądnie… hehehe

      A no i nie jestem samczym szowinistom, no bo rozmawiam z samicami, jak równy z równymi… hehehe 😉 (Jestem, jestem, ale się dobrze kamufluję, jak na podstępnie niecnego ruskiego szpiona przystało…)

      A tak przy okazji… Od kiedy przeczytałem nie istniejące już słowa w wiki, o tym, kto stał za tzw. Genographic Project, pana Spencer’a Wells’a, czyli… czerwone tarcze, itp, no to sami rozumiecie, że do tego co genetycy upowszechniają, trzeba mieć bardzo ograniczone zaufanie…

      Lubię to

      • „trzeba mieć bardzo ograniczone zaufanie”
        Tu się zgadzam.
        „Ja i tak stawiam na Bajkał…”
        A tu nie za bardzo rozumiem. No bo uważasz j. prasłowiański = PIE. Tak?
        Jesteś za hipotezą auto, czyli Słowianie pochodzą z Europy śr. Tak?
        Jeśli się nie pomyliłam to chyba logika mówi, że PIE = Śr. Europa
        Jestem tolerancyjna, ale skąd Bajkał?

        Lubię to

      • Ja myślę, że „Pra-Słowiańskość” to stało się duuużo wcześniej i tam, gdzie nie było lodowca, ale to tylko tak sobie gdybam…

        Lubię to

  44. Argument drugi.
    Jak może zauważyłeś, lubię się zabawiać etnonimami. Np. Czad ma sporo mężczyzn z hg R1b. Ciekawe skąd tam dotarli. W Yamna również sporo tej hg znaleziono. Wg historyków nie byli zbyt przyjaźni dla sąsiadów. Wojowali i z północą i spowodowali collapse CT. Zachodnie wybrzeże m.Czarnego też sobie oczyścili z dotychczasowych rolników. Wg antropologów Yamowcy mass migrowali do Mołdawii i Rumunii. Ale również znaleziono ich zmiksowanych z CWC gdzieś w Estonii. Więc moją uwage zwrócili Czudowie. Wiki uwaza ich za finopodobnych. Ale mi pasuje odgałęzienie Yamna. Mołdawia i Rumunia – starsza nazwa tej okolicy – Dacja. Przy odrobinie finezji i abrakadabra uznasz Czad i Czud za to samo co Dacz, Dutch albo Deutch. Więc jak już pisałam, Max planck guys odkryli swych stepowych przodków, ale żeby robić z nich PIE to przesada.

    Lubię to

  45. Co do „zamordowanej” tezy, którą nazwałeś Atimere. Sama się broni.
    ” Nasze dane pokazują, że współcześni Zachodni Słowianie, wśród analizowanych Europejczyków, mają profil mtDNA, który jest najbardziej podobny do występującego u dawnych mieszkańców Europy Środkowej. Ta obserwacja wydaje się być w zgodzie z hipotezą autochtoniczną”
    ” Nie byłbym zdziwiony gdyby się okazało, że ci ludzie, którzy mieszkali tu na terenie Polski, byli w dużej mierze tymi najpradawniejszymi homosapiens, którzy przyszli do Europy.”

    Jeśli Polacy są genetycznie najpradawniejszymi Europejczykami, to albo ich język jest kontynuacją najpradawniejszego europejskiego języka, albo jakimś późniejszym intruzem. W tym drugim przypadku wykażesz zapewne z łatwością jakiś substrat pozostawiony po najpradawniejszych w j. polskim. Podejmiesz się?

    Lubię to

    • Eee..? A jak to niby udowadnia cokolwiek, z tego że np. taka tzw. kultura pucharów lejkowatych była R1a?. Podkład językowy pomijam, bo chyba jakieś nieporozumienie z Twojej strony…

      Lubię to

  46. Moja prośba. Zostaw na moment w spokoju genetykę, haplogrupy i archeologię. Skup się na logice i wykaż mi błędy.

    Zakładając, że prawdziwe jest zdanie: Polacy są w dużej mierze potomkami tych najpradawniejszych Europejczyków.
    I prawdą jest, że w j. polskim nie ma substratu językowego.
    To mamy tylko 2 możliwości.
    1. Język polski jest kontynuacją najpradawniejszego europejskiego języka, którym się posługiwali owi homosapiens.
    2. Najpradawniejsi Europejczycy nie posługiwali się żadną artykułowaną mową, skoro nie został po niej ślad w języku ich potomków.

    Lubię to

    • Nawet Atimere stwierdza, że ludzie z tzw. kultury janisławickiej przyszli na tereny Kujaw, prawdopodobnie ze południowego wschodu. O ludziach z tzw. kultury pucharów lejkowatych mówi się, że niby przyszli z terenów północnych Niemiec i Jutlandii, albo np. południa…… Nic oficjalnie o tym skąd pojawili się ci ludzi w Kujawach nie odpowiem…

      Język polski jest potomkiem języka Słowiańskiego, który jest potomkiem języka Pra-Słowiańskiego, tożsamego wg mnie z tym tzw. PIE. Czy język Pra-Słowiański i Słowiański, to jedno i to samo, nie wiem, ale wg mnie nie ma takiej fizycznej możliwości, bo wszystko zmienia się. To prawda, że wg mnie w zamkniętych społecznościach zmiany zachodziły duuuzo wolniej, niż w społecznościach otwartych, jakie mamy np. dzisiaj…

      Nie wiem jakim językiem mówili „najpradawniejsi” ludzi w Europie. Ale co do tzw. podłoża, to rzekomo odnajdywane jest podłoże kartwelskie, co wg. mnie nie musi być prawdą, bo może być tu mowa o procesie odwrotnym, albo o zapożyczeniach spowodowanych wspólnych długotrwałym kontaktem…

      Lubię to

      • Przy okazji ciekawostka:

        http://eurogenes.blogspot.co.uk/2016/12/early-indo-european-migrations-map.html

        Davidski said…
        It’s very likely that there was R1a in Yamnaya…

        http://eurogenes.blogspot.com.au/2016/03/r1a-in-yamnaya.html

        However, even if there wasn’t, then we know for a fact that there was R1a in Khvalynsk (ie. pre-Yamnaya)…

        http://eurogenes.blogspot.com.au/2015/11/the-khvalynsk-men.html

        So R1a-M417 comes from the steppe, because both Y-DNA and autosomal DNA show the same thing (ie. Corded Ware is indeed very much 75% Yamnaya-like).

        You will have to accept sooner or later that both R1a-M417 and R1b-M269 are from the steppes.
        December 30, 2016 at 2:20 AM

        EastPole said…
        Sintashta is shown as a mix of Corded Ware and Yamna. If Sintashta was proto-Indo-Iranian, then what languages were spoken in Corded Ware and what languages in Yamna? Genetically Sintashta is much closer to Slavs (who are a mix of Steppe herders and Neolithic farmers) than to Yamna PIE herders. And Sintashta has R1a and doesn’t have Yamna R1b. Lots of questions for linguists.
        December 31, 2016 at 12:30 AM

        FrankN said…
        1. IE phylogeny:
        a) Earliest splits: There is consensus that Anatolian languages were the first to split from PIE. Most trees have Tocharian following; however, Bouckaert e.a. reconstruct a Armeno-Tocharian clade instead. In the neighbour-joining (NJ) tree reported by Warnow, Albanian splits before Tocharian. Warnow’s UGMPA-based tree, finally, inserts Osco-Umbrian and Old Persian as second/ third splits before Albanian and Tocharian.

        b) Position of Proto-IndoIranian (PII):
        Following the early (Anatolian, Tocharian, poss. Albanian) splits,
        – Witzel and many Uralicists postulate a direct split between PII and Western IE (everything else);
        – Chang., Graca da Silva/ Tehrani, and Warnow’s NJ, Gray&Atkinson (GA) and Maximum Compatibility (MC) trees have Graeco-Armenian (-Albanian) splitting off before PII seperates from Germano-BaltoSlavic-ItaloCeltic;
        – Bouckaert e.a. see Germano-BaltoSlavic-ItaloCeltic splitting off a joint clade of Graeco-Albanian and PII;
        – Acc. to Ringe (2002), Nakhleh (2005) and Anthony (2015), Italo-Celtic splits off early. They generally propose an IndoIranian-BaltoSlavic dialect continuum. Anthony adds Germanic to this continuum, while Ringe and Naklekh have Germano-Albanian and Graeco-Armenian as subsequent splits.
        – Warnow’s UGMA tree has Celtic, then Germanic, then Balto-Slavic splitting off after Tocharian. What remains is a PII – Graeco-Armenian – Latin continuum (note that UGMPA has pre-Tocharian split of Osco-Umbrian).
        – Jaeger’s “World Language Tree” (WLT); which doesn’t include Anatolian and Tocharian, finally, has first Albano-Celtic, then Armenian, and then PII branching off. Modern Greek clusters with Romance there.

        c) Position of individual families: As can be seen from the above, except for Anatolian and to some extent Tocharian, there is hardly any consensus on the position of individual families within the phylogeny. Two examples:

        – Albanian: Pre-Tocharian split (Warnow NJ, UGMPA), Graeco-Armeno-Albanian (Chang, da Silva/Tehrani, Warnow GA, MC), Graeco-Albanian (Bouckaert), Germano-Albanian (Ringe, Nakhleh), Albano-Celtic (WLT), not considered by Anthony.

        – Germanic: Germano-Albanian (Ringe, Nakhleh), Germano-Celtic (Warnow NJ, UGPMA), Germano-ItaloCeltic (Chang, da Silva/Tehrani, Bouckaert, Warnow GA, WC), Germano-BaltoSlavic (WLT), Germano-IndoIranian-BaltoSlavic dialect continuum (Anthony)

        The reasons for that mess are clear: IE hasn’t evolved in a tree-like fashion. Instead, there have been multiple instances of post-PIE “admixture”, i.e. language contact, including borrowing and influence of lexical and morphological sub-/adstrate (Cf Greenhill e.a. on typologically German being closer to French than to English, Polish clustering with Baltic languages, and the Graeco-Albano-Bulgarian-Romanian cluster). Important bridge languages, e.g. Thracian (Graeco-Germano-Slavic), Venetic (ItaloCeltic – Germanic, poss. also BaltoSlavic), are insufficiently documented to be included in phylogenic analysis, and the earliest millennia of IE aren’t recorded at all.
        The way forward is also clear – supplementing phylogenic by admixture analyses. First attempts (Nakhleh 2005) have yielded admixture edges between Graeco-Armenian and Italo-Celtic, Italic and pre-Germanic, and Germanic and Baltic. More detailed admixture analyses are ongoing within Jaeger’s EVOLAEMP project at Tübingen. However, such analyses, if run on a sizeable number of languages and going to higher-level edges, require massive calculation power that isn’t available so far [IIRC, Jaeger’s team reported that a complete analysis for IE would take up Tübingen University’s computer capacity for one month.]
        January 1, 2017 at 9:24 AM

        FrankN said…
        2. Dating of PIE:
        Chang (2015) in Fig.3, p.201 sums up previous dating attempts for PIE. The majority (Gray&Atkinson 2003, Nicholls&Gray 2008, Ryder&Nicholls 2011, Bouckaert e.a. 2013) comes in between 7,500 and 5,000 BC, which leaves a slight possibility for a spread with ANF, but most likely is too late for that.

        The minority position is made up by Chang e.a., and Anthony. Chang is problematic for their use of clade constraints, i.e. postulating a specific IE phylogeny (Anat>Toch>GraecoArmenoAlbanian>PII) that isn’t secured so far (see above). Anthony’s estimate isn’t based on systematic lexical comparison, but only uses vehicle terminology, i.e. a subset of seven putative IE roots. Both date the split of Anatolian, i.e. the end of PIE as a dialect continuum, to around 4,500-4,200 BC.

        Indirect help for dating is provided by Da Silva/ Tehrani (2016), who identify the tale of “The Smith and the Devil” as with 87% likelihood being shared by all IE families, and as such belonging to common (P)IE heritage (Anat. and Tocharian not considered for lack of data). The smith may theoretically have been a goldsmith (Varna Culture, 5th mBC) or have worked on native copper. However, his nails are strong enough to tie the devil to an immovable object (e.g. a tree), which rather suggests bronze as material.
        So far, the earliest arsenic bronzes known are from Tall-i-Iblis, SE Iran, early 5M BC, the earliest tin bronzes date from ca. 4,500 BC, Vinca Culture. (Bronze) smithing as shared IE mythological motive thus ties in better with a late chronology as proposed by Wang and Anthony. However, we don’t know whether that motive was already present before the earliest splits (Anatolian/ Tocharian). Moreover, the “Smith and the Devil” tale is also absent from Albanian, which may have been another early split.

        What does that mean for the WP maps?

        1. Yamnaya can’t be PIE. It at earliest evolved around 3,500 BC, recent corrections for reservoir effects rather place it at 2,900-2,500 BC (i.e. contemporary with/ slightly later than CW). The latest dating for Anatolian splitting off PIE is 4,200 BC (Anthony).

        2. Proponents of a Steppe origin need to consider presence of bronze metallurgy in early (post Anat./ Toch) IE. This rules out Sredny Stog, Dniepr-Donetsk etc., and also any tying of PIE to EHG. It essentially leaves us with Maykop, but Maykop in all likelihood originated on the NW Iranian Plateau, cf
        http://eurogenes.blogspot.de/2016/08/a-few-mito-genomes-from-maikop.html?showComment=1471358981706#c8063887656440690719

        3. Alternatively, for its early metallurgy, Vinca may be considered as PIE home culture. However, this poses various challenges, most notably the strong ANF presence on the Balkans during the EN.

        4. Having the starting point (Yamnaya) wrong, lacking a credible (pre 4,200 BC, Anthony proposes Cernavoda) path to Anatolian, and the early “Danube route” being at odds with pre-BA Hungarian aDNA, those maps shouldn’t be taken seriously and in fact be removed from WP as soon as possible!
        January 1, 2017 at 9:26 AM

        Aram said…
        Speaking about PIE age. In a recent report in Russian Academy of Science it was declared that PIE is older than Yamna thus Yamna can’t be a start.
        January 2, 2017 at 1:10 AM

        Davidski said…
        In Horse, Wheel and Language, Anthony speculates that Khvalynsk was early PIE, while Yamnaya was late PIE. I’ve seen other authors claim that Sredny Stog was early PIE.

        So Yamnaya is not generally accepted as the earliest stage of PIE, and indeed it may not have been PIE at all, but rather one of the early branches.
        January 2, 2017 at 1:19 AM

        Lubię to

      • „Nie wiem jakim językiem mówili „najpradawniejsi” ludzi w Europie.”
        To skąd wiesz, ze nie PIE?

        1. Kartwelskie proponuje się łączyć z baskijskim. Wiem, że były takie propozycje. Ale skąd wiadomo, ze to taki prastary język w Europie? Czy Francuzi i Hiszpanie mają baskijski podkład? Może Baskowie to późniejsze wydarzenie?
        2. A może wiesz co to języki przedindoeuropejskiej Europy? Znamy jakieś? Pomyślałeś, ze to coś hipotetycznego? Wymyślonego. Kiedy Europa była przedinoeuropejska? Przed stepowcami? Anatolami? Ale w teorii PIE z Europy, nic takiego nie musiało istnieć. Staroeuropejczycy to PIE.
        3. on 2017-01-02 o 21:48 said: Skribho, streść tę ciekawostkę. Ja z reguły Max planck guys nie czytam.
        “Slavs (who are a mix of Steppe herders and Neolithic farmers)” no, sorry.
        „there was R1a in Khvalynsk” yes and R1b and Q1a too.
        “So Yamnaya is not generally accepted as the earliest stage of PIE, and indeed it may not have been PIE at all, but rather one of the early branches.” Yes, maybe eight, maybe fourteen branch IE.

        Lubię to

      • Dasz mi dowód, że R1a było w Europie od „zawsze”? A co z innymi, haplogrupami z Europy? Wszystkie były „Pra-Słowiańskie”? Ja nie wiem, może R1a była w Europie od bardzo dawna (Ukraina), a wszystko co wiemy, to tylko krętactwo? Pytanie dlaczego nie ma tego R1a na Ukrainie tyle i takiego, jak w Polsce? Z93, to późna migracja, która jakby zatoczyła koło, ale do Polski nie dotarła jakoś wcześnie… Pewno rację ma Robert, nazywając ją „od-chazarską”… co pewno niektórym nie za bardzo spodoba się, ale ja stawiam, że ona była już na stepie u Scytów 3000 lat temu dobre 2000 lat wcześniej przed tymi tzw. Chazarami…

        https://en.wikipedia.org/wiki/Genetic_history_of_Europe

        (…)
        It is thought that modern humans began to colonise Europe during the Upper Paleolithic about 40,000 years ago. Some evidence shows the spread of the Aurignacian culture.[70] From a Y-chromosome perspective, Semino (2000) proposed that the large haplogroup R1 is an ancient Eurasiatic marker brought in by Homo sapiens who diffused west into Europe ~ 40 ky ago.[71][72] Haplogroup I might represent another putative Palaeolithic marker whose age has been estimated to ~ 22 kYa. Whilst it is ‚unique’ to Europe, it probably arose in descendants of men arriving from the Middle East c. 20–25 kYa, arising from parent haplogroup IJ. At this time, another Upper Palaeolithic culture appears, the Gravettian culture.[73]

        Thus the genetic data suggests that, at least from the perspective of patrilineal ancestry, modern humans might have taken two colonising routes, one from the Middle East via the Balkans and another from Central Asia to the north of the Black Sea. It is now believed that the haplogroup R1 is substantially younger: a 2008 study dated the most recent common ancestor of the haplogroup R1 by 18.5 kYa, and the most recent ancestor of the haplogroup IJ by 38.5 kYa, suggesting that haplogroup IJ colonists formed the first wave and haplogroup R1 arrived much later.[74]

        Martin Richards et al. found that 15–40% of extant mtDNA lineages trace back to the Palaeolithic migrations (depending on whether one allows for multiple founder events).[7] MtDNA haplogroup U5, dated to be ~ 40–50 kYa, arrived during the first early upper Palaeolithic colonisation. Individually, it accounts for 5–15% of total mtDNA lineages. Middle U.P. movements are marked by the haplogroups HV, I and U4. HV split into Pre-V (around 26,000 years old) and the larger branch H, both of which spread over Europe, possibly via Gravettian contacts.[73][75]

        Haplogroup H accounts for about half the gene lines in Europe, with many subgroups. The above mtDNA lineages or their precursors, are most likely to have arrived into Europe via the Middle East. This contrasts with Y DNA evidence, whereby some 50%-plus of male lineages are characterised by the R1 superfamily, which is of possible central Asian origin. Ornella Semino postulates that these differences „may be due in part to the apparent more recent molecular age of Y chromosomes relative to other loci, suggesting more rapid replacement of previous Y chromosomes. Gender-based differential migratory demographic behaviors will also influence the observed patterns of mtDNA and Y variation”.
        Last Glacial Maximum: refugia and re-colonization
        Further information: Last Glacial Maximum and Late Glacial Maximum

        The Last Glacial Maximum („LGM”) started c. 30 ka BC, at the end of MIS 3, leading to a depopulation of Northern Europe. According to the classical model, people took refuge in climatic sanctuaries (or refugia) as follows:

        Northern Iberia and Southwest France, together making up the „Franco-Cantabrian” refugium
        The Balkans
        Ukraine and more generally the northern coast of the Black Sea[73]
        Italy.[76]

        This event decreased the overall genetic diversity in Europe, a „result of drift, consistent with an inferred population bottleneck during the Last Glacial Maximum”.[77] As the glaciers receded from about 16,000–13,000 years ago, Europe began to be slowly repopulated by people from refugia, leaving genetic signatures.[78]

        Some Y haplogroup I clades appear to have diverged from their parental haplogroups sometime during or shortly after the LGM.[25] Haplogroup I2 is prevalent in the western Balkans, as well as the rest of southeastern and central-eastern Europe in more moderate frequencies. Its frequency drops rapidly in central Europe, suggesting that the survivors bearing I2 lineages expanded predominantly through south-eastern and central-eastern Europe.[79]

        Cinnioglu sees evidence for the existence of an Anatolian refuge, which also harboured Hg R1b1b2.[80] Today, R1b dominates the y chromosome landscape of western Europe, including the British Isles, suggesting that there could have been large population composition changes based on migrations after the LGM.
        (…)
        Semino, Passarino and Pericic place the origins of haplogroup R1a within the Ukrainian ice-age refuge. Its current distribution in eastern Europe and parts of Scandinavia are in part reflective of a re-peopling of Europe from the southern Russian/Ukrainian steppes after the Late Glacial Maximum.[81][82][83]
        (…)

        Lubię to

      • Tyle tylko, że ja nie słyszałem żadnych nagrań tamtych języków.
        Jakby ktoś miał w mp3 na przykład, to chętnie posłucham tych dawców substratów. 🤔

        A na poważnie: to jest właśnie przykład praw wynikających z praw i nikt nie wie, gdzie był pierwszy błąd.
        Czyli „praca doktorska na podstawie opracowań naukowych „, które były pracami doktorskimi na podstawie opracowań naukowych, które były…… itd.

        Lubię to

  47. Skribho, według mnie zbytnio napinasz się z dowodzeniem, co było wcześniejsze – satem czy kentum. W mojej opinii nie ma to żadnego znaczenia, gdyż podział języków wg tego, jak wymawiane jest słowo określające liczbę „sto”, jest bzdurą samą w sobie. Nie ma bowiem języka indoeuropejskiego, w którym spółgłoski nagłosowe wymawiana są tylko twardo lub tylko miękko. Jak już kiedyś pisałem – język praindoeuropejski, czyli wczesno-prasłowiański, był zróżnicowany dialektycznie, gdzie jedne dialekty częściej preferowały wymowę miękką, zaś inne – twardą.

    Lubię to

    • Skribho, według mnie zbytnio napinasz się z dowodzeniem, co było wcześniejsze – satem czy kentum. W mojej opinii nie ma to żadnego znaczenia, gdyż podział języków wg tego, jak wymawiane jest słowo określające liczbę „sto”, jest bzdurą samą w sobie. Nie ma bowiem języka indoeuropejskiego, w którym spółgłoski nagłosowe wymawiana są tylko twardo lub tylko miękko. Jak już kiedyś pisałem – język praindoeuropejski, czyli wczesno-prasłowiański, był zróżnicowany dialektycznie, gdzie jedne dialekty częściej preferowały wymowę miękką, zaś inne – twardą.

      Masz prawo mieć swoje zdanie, ale wybacz,… to co właśnie napisałeś świadczy, o tym, że tylko niby masz rację… Przeczytaj proszę uważnie co to jest tzw. rough breathing, np. tu:

      https://skribh.wordpress.com/2016/08/03/332-o-jezykoznawstwie-i-nie-tylko-czyli-podsumowania-i-wyjasnienia-do-przygotowan-przed-wielkim-marszem-w-nieznane-01/

      Tam znajdziesz wpis min o SeL+ioSie i G+RoDz+ie

      … i napisz proszę, co wg Ciebie z tego wynika… i w jaki sposób to podważa, to o czym tu właśnie napisałeś, bo uważam, że bardzo łatwo to zrozumiesz…

      Zaznaczam, że skończyłem już przygotowania do Długiego Marszu, a on sam właśnie rozpoczął się… i że min. zamierzam zrobić z każdej Czytelniczki i Czytelnika moich językowych skrobań, ni mniej, ni więcej, ale „apostoła” słowiańskiego językoznawstwa… z tym, że nie o wiarę tu chodzi, a o wiedzę… Jestem do usług, jeśli masz ochotę zmierzyć się z tym, że tzw. rough breathing zupełnie podważa całość wiarygodności ofitzjalnego jęsykosnaftzfa…

      A Celem Długiego Marszu jest min. rozpowszechnienie wiedzy o tzw. rough breathing, jak i wykazanie nieprawdziwości tzw. zapożyczeń od-irańskich…

      Ja Pan Tatuś, oto wyciągam do Ciebie mą sztuczną dłoń… Zabijmy Cesarza i chodźmy razem władać tą galaktyką, (niewierny) Łukaszu… Mam sporo ciastek, jako marchewki,.. ale i bezlitosna pała w postaci miecza świetlnego też na opornych znajdzie się, jak trzeba…

      …..

      A tak przy okazji, to wg statystyk wordpressa Twój artykuł był najczęściej klikanym wpisem u mnie, także moje powinszowania!!! 🙂

      Lubię to

  48. ” Z93, to późna migracja, która jakby zatoczyła koło, ale do Polski nie dotarła jakoś wcześnie… Pewno rację ma Robert, nazywając ją „od-chazarską”… co pewno niektórym nie za bardzo spodoba się, ale ja stawiam, że ona była już na stepie u Scytów 3000 lat temu dobre 2000 lat wcześniej przed tymi tzw. Chazarami…”

    To jest niemal pewne. Jakaś nieliczna grupa po-scytyjska przeszła na judaizm 1000 lat temu, ot i wszystko, nie ma w tym żadnej rewelacji.
    Sprawdziłem na wiki, doskonale zbiega sie to z momentem, ktory spowodował ich upadek, schemat znany z innych miejsc:
    „Na początku IX wieku procesy centralizacyjne w Chazarii spowodowały wprowadzenie judaizmu jako jednolitej religii dla wszystkich plemion. Przyjęcie nowej wiary przez kagana i stołecznych wielmożów wywołało bunt arystokracji na prowincji, która zjednoczywszy się z muzułmanami i chrześcijanami rozpoczęła wojnę domową.”

    I dalej szybko polecieli do dołka.
    Wprowadzili sobie judaizm i dzięki temu upadli, zniknęli raz na zawsze. Zabawne.

    Komiczne jest to, że współczesnie judejczycy chlubią się żydowskością chazarów, podejrzewam, że ten chazarski wirus głupoty Polacy nabyli droga kropelkową niczym grypę, po przybyciu pejsatych w granice Rzeczypospolitej.

    Gdy niejaki H.Goryszewski mówił, że „Nie jest ważne czy w Polsce będzie kapitalizm, wolność słowa, czy w Polsce będzie dobrobyt. Najważniejsze, żeby Polska była katolicka” od razu rozpoznaję u niego chazarskiego wirusa.

    Lubię to

    • Zwracam uwagę, że Chazaria jakkolwiek by ona nie brzmiała w roznych językach, zawiera w sobie arię, aryjskość. To tylko potwierdza, że byli po-scytyjskimi resztkami, większość już tysiące lat wcześniej wyemigrowała do Iranu i Indii, jak podejrzewam w wyniku zmian klimatycznych.

      Lubię to

    • 100%!!! 🙂 Także wszystkim dumnym potomkom „kruluf scytyjskim” z pewnom takom nieśmiałościom doradzałbym jednak dostrożność… Ja postanowiłem, że w tym roku zrobię sobie test mojej haplogrupy. Ciekawe, czy mi np. nie wyjdzie to samo, że i ja pochodzę od tych „scytyjskich władcóf”… Ktoś ma jakieś doświadczenia z badaniem swojego DNA? Proszę pochwalić się nimi! 🙂

      Wyjaśniam, że nie ważne jest DNA, a to co ma się w głowie… i to powyżej jest tego bardzo dobrym przykładem, tj. Goryszewski wybitny mocarz umysłu i inni jemu podobni…

      Lubię to

      • Przepraszam, że tak zza krzaka, albo zza tarczy lepiej będzie, ale, co masz kochany Skrybo do Scytów? Przecież, to normalusy są, wojowniki, co swym odważnym sercem broniły ludzi, przed np niewolnikami perskimi, co z Cyrusem szli by zabić, wszystko. Dalej pisał o nich Kołłątaj, że to te właśnie sławne Bohy są. W HRL jest o nich pełno info.

        Lubię to

      • „100%!!!🙂 Także wszystkim dumnym potomkom „kruluf scytyjskim” z pewnom takom nieśmiałościom doradzałbym jednak dostrożność… Ja postanowiłem, że w tym roku zrobię sobie test mojej haplogrupy. Ciekawe, czy mi np. nie wyjdzie to samo, że i ja pochodzę od tych „scytyjskich władcóf”… Ktoś ma jakieś doświadczenia z badaniem swojego DNA? Proszę pochwalić się nimi!🙂”

        Lubię to

      • Chodzi o szerszy kontekst, patrz Scytowie tzw. królewscy, Sarmaci, Z93, itd, jako jedynie pochodna od-Pra-Słowiańska… a nie odwrotnie!!! To Pra-Słowianie (może i z Kujaw…) wyruszyli na wschód, gdzie gdzieś powstała późniejsza mutacja Z93 i jej pochodne, którą to Robert nazwał „chazarską”, a która jest baaardzo powszechna w całej środkowej Azji…

        To Scytowie (Getae, Massagetae, itd,.. i potem Sarmaci pochodzą od Pra-Słowian i tylko zatoczyli koło, żeby w końcu wylądować znów na stepie nadczarnomorskim… Także pochodzenie, czy wywodzenie siebie od Pra-SŁowian, jest wg logiki dużo starsze niż od Scytów, czy Sarmatów.

        Trzeba czekać na badania genetyczne, o których mówi się, że będą opublikowane w połowie przyszłego roku, ale patrząc się na logikę tego, o czym napisała Anna M. no to może być szok, bo R1a mogło przetrwać w tzw. refugium nadczarnomorskim, podobnie jak R1b przetrwało w Villabruna… np. 14,000 lat…

        http://eurogenes.blogspot.co.uk/2016/05/villabruna-cluster-near-eastern-migrants.html

        http://eurogenes.blogspot.co.uk/2016/05/the-genetic-history-of-ice-age-europe.html

        (…)
        Colin: There was no Basal Eurasian admixture in pre Neolithic Europe. The reasoning was that Ust Ishim (45kya Eurasian) does not contain Basal Eurasian and Ust Ishim is equally related to East Asians and pre Neolithic Europeans.

        There was no ANE, Mal’ta cluster, admixture in pre Neolithic Europe (presumably they are talking about the portion of Europe that is West of Russia and Ukraine). The reasoning here is that the mal’ta cluster is equally related to all pre Neolithic „Europeans” starting with Kostenki (37kya).

        -Consequently, ANE only entered „Europe” during the Neolithic and Bronze Age, probably from the Eurasian Steppe.

        So far, GoyetQ (35kya Belgium) and Kosteni (37kya Russia) are the first ancient Europeans to exhibit closer relations to modern Europeans over East Asians. The older Eurasian samples of Ust Ishim and Oaste do not show higher affinity to modern Europeans over East Asians.

        European samples from about 37kya to 14kya tend to be equally unrelated to non-European Eurasians. However, there are 14kyo samples, representing the Villabruna cluster, that show a higher affinity to the modern Near Easterners. The 13kyo to 10kyo samples from the Caucasus, representing the Satsurblia cluster, show more affinity to the Villabruna cluster than to the earlier Europeans. The Villabruna cluster can not be the result of admixture with the Satsurblia cluster since the former does not contain Basal Eurasian while the later does. GoyetQ (35kya Belgium) type ancestry shows a resurgence in the Miron Cluster of 19kya centered in Iberia. About half of the ancestry in the Miron Cluster derives from GoyetQ types.

        Because of the large number of individuals in the Villabruna cluster, the researchers were able to identify structure within the cluster. One interesting tid bit is that certain individuals in the Villabruna Cluster showed extra affinity towards East Asians. The oldest of which is the 13kyo sample from Switzerland. Two other Villabruna individuals, Loschbour and La Brana, for example, show extra affinity to Han Chinese over Kostenki. Because all three individuals are equally related to Ust Ishim, hypothetical differences in levels of Basal Eurasian cannot explain the greater affinity Loschbour and La Brana have to the Han.
        (…)

        http://www.anthrogenica.com/showthread.php?7070-R1b1-has-been-found-at-Villabruna-(-Italy)-in-a-sample-of-about-14000-years-ago

        http://www.theapricity.com/forum/showthread.php?195633-Origin-of-R1b-CTS9219/page3

        http://forwhattheywereweare.blogspot.co.uk/2016/05/large-paleoeuropean-dna-survey.html

        http://s1.zetaboards.com/anthroscape/topic/6052106/1/
        Y-DNA R1b1 is found in 14.000 year old italian hunter-gatherer

        …czyli całe to gadanie o tzw. staroeuropejczykach, patrz Robert, przestaje mieć jakikolwiek sens… a Kujawy kłaniają się, ale brak danych genetycznych, bo językowe leżą przed nami jak na stole, patrz brak podkładu językowego w j. słowiańskim, a te rzekome zapożyczenia od-irańskie zostaną obalone w tym roku przeze mnie doszczętnie, podobnie jak to miało się z rzekoma pierwotnością tzw. kentum w stosunku do tzw. satem, patrz tzw. rough breathing, czyli S -> H/X

        Dr Makuch, Jamroszko, Jagodziński i im podobni i tak lądują, tam gdzie lądować powinni, patrz dodatkowo: syn nie może być ojcem swojego dziadka…

        Lubię to

      • „Trzeba czekać na badania genetyczne, o których mówi się, że będą opublikowane w połowie przyszłego roku, ale patrząc się na logikę tego, o czym napisała Anna M. no to może być szok, bo R1a mogło przetrwać w tzw. refugium nadczarnomorskim, podobnie jak R1b przetrwało w Villabruna… np. 14,000 lat…”

        1. Parę lat przed tą publikacją zapaliła mi się czerwona lampka, gdy sprawdziłem, gdzie sa współczesnie rozrzuceni posiadacze bardzo rzadkich oraz bardzo wczesnych kładow w R1a, ktorzy nie są ojcowskimi dla współczesnych Słowian, ani Ariów, ani tego R1a na zachodzie europy które dało słowiańśkie słowa w j.giermańskich a bratniego do współczesnych Słowian. Była to cała europa zachodnia, trochę na bliskim wschodzie. Od razu wiedziałem, że cudów nie będzie, R1a musi być staroeuropejskie tzn. byc w europie gdy jeszcze połowa Polski była pod lodowcem

        2. Teraz mamy to bardzo wczesne i bardzo stare R1b we Włoszech, najwieksze tuzy wieloletniej analizy genetycznej byli tym zaskoczeni jakby co najmniej zobaczyli UFO.
        Włochy, jest to w połowie drogi miedzy europą zachodnią a bliskim wschodem, a przecież to R1b jest bardzo bliskie temu rzadkiemu R1a, innymi słowy, mieli zaledwie 2-3tys lat wczesniej wspólnego ojca.
        Zatem ich ojciec, jako R1 pomieszkiwał w europie na południe od lodowca.

        Lubię to

      • Musze przyznać, że znów to co Robert głosi o genetyce itp jest warte zastanowienia i to bardzo głębokiego. Czy R1 było w Europie… nie wiem i nic o tym nie czytałem, ale… to nie oznacza, że nie mogło… Podobnie jest z pomysłami które mają Anna M i Annana, bo one nie patrzą w podręczniki, tylko zbierają dane i wyciągają z tego wnioski, jakiekolwiek one nie byłyby…

        Podstawowe pytanie zadane już zostało przez Anna M., czyli co tam panie słychać z podkładem językowym w j. słowiańskim. A słychać ciszę…

        Czy Pra-Słowianie byli tylko R1a jakieś stare, czy I2, czy I1… no bo cała tzw. Szwecja była przecież pod lodowcem… więc kiedy ci I1 tam przyleźli?…

        Mam nadzieję, że coraz więcej rozsądnych pytań zostanie tu stawianych przez różne osoby, bez oglądania się na zakłamane podręczniki i ałtorytety różnej maści…

        Najpierw trzeba zrozumieć podstawy, czyli czym jest tzw. rough breathinh, prawo Brugmanna, czym są rdzenie, posiadanie obu rodzai rdzeni i tzw. satem i kentum przez j. Pra-Słowiański,.. by potem na to nałożyć zniekształcenia, jak ubezdźwięcznienie i inne kreolizacje, jak te niemiecki, czy celtyckie przesuwki i inne przestawki, itp,.. a potem trzymać się faktów genetycznych i przestać pieprzyć, o tym, że jacyś ziranizowani kartwelczycy, jak G Osetyńcy, czy inni Scytowie, czy Sarmaci Z93… niby przekazali coś Słowianom, z których ci ostatni wywodzili się, ale ze 2000 lat wcześniej… Trzeba być logicznym i mieć dalekie i szerokie spojrzenia, ale nie fantazjować co ślina na język przyniesie lub ciągle kręcić się w kółko i zmieniać zdanie, albo tylko kręcić się w kółko…

        Nie cierpię kręcenia i pieprzenia bzdur, bo komuś tak jest wygodnie. Nigdy do niczego nie dojdzie się, jak będzie się uprawiało politykę „politycznej poprawności” tyle, że trochę inaczej…

        Lubię to

      • Ok, rozumiem teraz z tym szerszym spojrzeniem. A czy myślisz Skrybo, że mogły wychodzić np jakieś pojedyncze grupki R1a z EŚ przed przyjściem Ariów do Indii? „Od IV tysiąclecia przed n.e. datują się pierwsze cywilizacje rolnicze na subkontynencie indyjskim. Pierwsze cywilizacje miejskie pojawiły się w trzecim tysiącleciu p.n.e. W XV w p.n.e. Ariowie podbijają miejscowe plemiona[14]. ” Wikipedia. Te cywilizacje rolnicze, to tak sobie myślę, że z EŚ, w tamtych czasach w Indiach, to była chyba bardzo idealna pogoda na wszystko?? 30 lat wędrówki? I ciepło, jedzenie na drzewach itd.

        Lubię to

      • Co ja myślę, jest bez znaczenia, a i tak nie myślę o Harappa za wiele, bo i Vedy i genetyka i Anna M. lub Annana podały tu dane, że swarga była obecna w tej kulturze przed przybyciem Ariów Z93 do Pięciorzecza… Mnie Indie nie obchodzą za bardzo, bo to popłuczyny po Kujawach… i Pra-Słowiańszczyźnie, o ile to wszystko prawda, co Atimere dowodzi…

        Językowo wszystko co nie jest słowiańskie, jest kreolskie, patrz tzw. rough breathing, kentum, Brugmann, o Niemcach nawet nie wspominając, bo to kreole kreoli…

        Myślę, że dużo z genetyki to pobożne życzenia i step może okazać się wtórny dla tzw. refugiów apenińskiego, nadczarnomorskiego i Syberii…

        Genetyka nie potwierdza (o ile wiem) żeby były jakieś np. dwie fale migracji tzw. IE (zwał, jak zwał) do Indii. Ja stawiam na strasznie starą kulturę związaną z ochrą, swargą itp. Myślę, o np. 30,000 lat…

        Lubię to

      • „Czy Pra-Słowianie byli tylko R1a jakieś stare, czy I2, czy I1… no bo cała tzw. Szwecja była przecież pod lodowcem… więc kiedy ci I1 tam przyleźli?…”

        Po drzewie Ydna haplgrupy I jednoznacznie widać, że byli w europie gdy lodowiec obejmował połowę Polski. Pytanie gdzie było wówczas R?

        Hg.I wiązałbym z k.oryniacką, która objęła południową Polskę, ale już nie Ukrainę, Białoruś, nawet nie Mołdawię, północne wybrzeże m.Czarnego. Podejrzewam, że gdzieś tam było R, jeszcze zanim podzieliło sie na R1a i R1b.
        Jest to czas 40-20 tys lat temu.

        Lubię to

      • Nie wiem tylko, które I promować na dziadka. Wydaje się, że powinno być któreś z cyferką ale gołe też przecież może być.

        Właśnie nazewnictwo wprowadza trochę zamieszania, jakby sugerując znaczną odmienność R od I.

        Lubię to

      • Głupoty napisałem. Powinno być „I z literkami” a nie „z cyferkami „. Niby mało a zmienia wszystko.
        Chodzi mi przede wszystkim o to, że różnica w genomie ojca i syna u szympansów jest większa niż przy porównaniu genomu aryjczyka z genomie pigmeja.
        Wracając do tematu, wiele wskazuje na to, że że nosiciele kładu R mówili językiem bardzo podobnym do nosicieli kładu I. To z pewnością ułatwiło kontakty. Czy mieli świadomość pokrewieństwa? Trudno odpowiedzieć. Jeśli nosili amulety, totemy, naszyjniki rodowe, znaki terenów łowieckich, itp, to musieli sobie zdawać sprawę z rodu rozmówcy.
        To nie wyjaśnia wprawdzie „klina „, o który pytasz ale może częściowo wskazywać na mechanizm jego powstania. Myślę jednak, że decydujące znaczenie miało tutaj środowisko naturalne i preferencje „powracającej fali ” przy korzystaniu z jego zasobów.

        Lubię to

  49. Skribho, nie o to mi chodziło… Nie polemizuję z tym, że satem ma pierwszeństwo przed kentum, tylko uważam, że nie ma to znaczenia w dyskusji o korzeniach języków indoeuropejskich.

    Miło mi, że mój artykuł cieszył się popularnością. Tę moją koncepcję wybroniłem nawet na Historykach, chociaż byłem pod sporym obstrzałem. Wrzucę tę dyskusję z Historyków, ale nie tutaj, by nie zaśmiecać wątku Adrianowi. Natomiast obiecany artykuł o tytule „książę” jako germańskiej pożyczce rozrósł się do rozmiarów małej broszury, ale już jestem przy wnioskach końcowych. Zarobiony byłem, więc pisałem jedynie wieczorami i w dni wolne od pracy.

    Lubię to

    • Skribho, nie o to mi chodziło… Nie polemizuję z tym, że satem ma pierwszeństwo przed kentum, tylko uważam, że nie ma to znaczenia w dyskusji o korzeniach języków indoeuropejskich.(…)

      No właśnie, ja jestem innego zdania, bo wg mnie jest to ZASADNICZA ZMIANA POSTRZEGANIA TEGO TEMATU, A CO ZA TYM IDZIE WIARYGODNOŚCI CAŁEGO OFITZJALNEGO JĘSYKOSNAFZTFA. Coś Ci podpowiem…

      Spróbuj na histerykach wstawić gdzieś, albo rozpocząć wątek o tzw. rough breathing i utracie dźwięczności… Pomogę Ci go prowadzić, ale sam tam pisać nie będę… Ciekawe, co z tego wyniknie..? Co Ty na to? Sam zobaczysz, czy to o czym ciągle piszę sprawdzi się, czy nie… Pomyśl nad tym, proszę…

      Powtarzam, to wywraca cały porządek lingfistyczny do góry nogami…

      Lubię to

  50. Skribho, Ale nie odpowiedziałeś, czy znasz jakiś język przedindoeuropejski. Czy o nich piszesz, bo znalazłeś podkład w językach współczesnych? Albo też dlatego, że gdzieś o tym przeczytałeś? Chciałabym wiedzieć, czy pojęcie które używasz, miało pokrycie w rzeczywistości? Czy to tzw. domniemanie.
    Tak się złożyło, że ja nie wiem, czy PIE to prasłowianski, bo się na tym nie znam. Ale zaufałam tobie, Sławomirowi i Robertowi. Poza tym pamiętam, że wg ciebie j. polski nie ma podkładu. (co chyba oznacza brak dowodów nakładania się języków)
    To jak byłoby możliwe przybycie Prasłowian z Bajkału, osiedlenie się wśród Staroeuropejczyków, narzucenie im języka tak skutecznie, że obecnie mówią wg ciebie postPIE.

    Lubię to

    • Anna M. znów szorujesz moim mózgiem po ziemi! Oby tak dalej!!! Szacunek!!! 🙂

      (…) Skribho, Ale nie odpowiedziałeś, czy znasz jakiś język przedindoeuropejski. (…)

      Nie znam żadnego języka przed-indo-europejskiego.

      (…) Czy o nich piszesz, bo znalazłeś podkład w językach współczesnych? (…)

      Nie pisze o niczym takim. Próbuję zrozumieć przekłamania ofitzjalnego jęsykosnafztfa stworzone by przykryć prawdę, że to język Pra-Słowian, a później Słowian był tym tzw. PIE. Co do podkładu językowego w języku słowiańskim, nie istnieje on, a kto sądzi inaczej nich udowodni, że to nie jest prawda. Co do podkładu językowego w tym tzw. PIE, no to rzekomo jest tam odnajdywany podkłąd kartwelski, patrz:

      http://eurogenes.blogspot.co.uk/2015/05/the-origins-of-proto-indo-european.html

      Tuesday, May 19, 2015
      The Origins of Proto-Indo-European: The Caucasian Substrate Hypothesis

      Some interesting stuff here from Allan R. Bomhard, especially in light of the ancient DNA we’ve seen recently from Late Neolithic/Early Bronze Age Europe.

      ABSTRACT: There have been numerous attempts to find relatives of Proto-Indo-European, not the least of which is the Indo-Uralic Hypothesis. According to this hypothesis, Proto-Indo-European and Proto-Uralic are alleged to descend from a common ancestor. However, attempts to prove this hypothesis have run into numerous difficulties. One difficulty concerns the inability to econstruct the ancestral morphological system in detail, and another concerns the rather small shared vocabulary. This latter problem is further complicated by the fact that many scholars think in terms of borrowing rather than inheritance. Moreover, the lack of agreement in vocabulary affects the ability to establish viable sound correspondences and rules of combinability. This paper will attempt to show that these and other difficulties are caused, at least in large part, by the question of the origins of the Indo-European parent language. Evidence will be presented to demonstrate that Proto-Indo-European is the result of the imposition of a Eurasiatic language — to use Greenberg’s term — on a population speaking one or more primordial Northwest Caucasian languages.

      Allan R. Bomhard, The Origins of Proto-Indo-European: The Caucasian Substrate Hypothesis. Paper to be presented at “The Precursors of Proto-Indo-European: the Indo-Hittite and Indo-Uralic Hypotheses”. Workshop to be held at the Leiden University Centre for Linguistics, Leiden, The Netherlands, 9—11 July 2015.

      https://www.academia.edu/10261406/The_Origins_of_Proto-Indo-European_The_Caucasian_Substrate_Hypothesis_revised_November_2016_
      The Origins of Proto-Indo-European: The Caucasian Substrate Hypothesis (revised November 2016)
      Allan Bomhard

      http://dienekes.blogspot.co.uk/2015/02/strong-linguistic-and-archaeological.html
      Strong (?) linguistic and archaeological evidence for steppe Indo-Europeans

      http://vasco-caucasian.blogspot.co.uk/2014/07/furnee-and-pre-greek-substrate-updated.html

      https://m.reddit.com/r/badlinguistics/comments/5adulz/pankartvelian_europe_pie_is_a_hoax_and_more/

      http://www.languagesoftheworld.info/russia-ukraine-and-the-caucasus/georgian-language-related-basque-another-european-outlier.html

      (…) Albo też dlatego, że gdzieś o tym przeczytałeś? Chciałabym wiedzieć, czy pojęcie które używasz, miało pokrycie w rzeczywistości? Czy to tzw. domniemanie. (…)

      Patrz wyżej.

      (…) Tak się złożyło, że ja nie wiem, czy PIE to prasłowianski, bo się na tym nie znam. Ale zaufałam tobie, Sławomirowi i Robertowi. Poza tym pamiętam, że wg ciebie j. polski nie ma podkładu. (co chyba oznacza brak dowodów nakładania się języków)
      To jak byłoby możliwe przybycie Prasłowian z Bajkału, osiedlenie się wśród Staroeuropejczyków, narzucenie im języka tak skutecznie, że obecnie mówią wg ciebie postPIE. (…)

      A co jak na Ich drodze były tu tylko lasy i stepy i migrujące stada zwierząt? Zresztą, ja nie twierdzę, że mam rację. Ja tylko widzę powiązania, jak np. ochra, przedstawienia koła, itp i haplogrupy pochodzące od R, a no i NaPoi, jako woda w algonkińskim jakimś…

      Lubię to

      • „A co jak na Ich drodze były tu tylko lasy i stepy i migrujące stada zwierząt?”
        Na pewno masz rację. To ja źle odebrałam ten Roberta fragment:
        ” Nie byłbym zdziwiony gdyby się okazało, że ci ludzie, którzy mieszkali tu na terenie Polski, byli w dużej mierze tymi najpradawniejszymi homosapiens, którzy przyszli do Europy.”
        Myślałam, że chodzi o współczesnych z terenu Polski.

        Skribho, co ci da badanie na YDna? A jak ci wyjdzie perski książe, to nie odbije ci palma?
        Ale rób, rób, już jestem ciekawa.

        Lubię to

      • Przez „odbijanie palmy” masz na myśli jej przycinanie?!! Hahaha… Coś Ci puszczę, patrz:

        Why I Left Judaism

        Uploaded on Aug 31, 2010

        Rubena Dhanraj4 months ago
        first time knowing such info .but I am glad u shared your childhood experiences ..I’ve always been puzzled of why Jews separate their children from the schools the rest of kids go to .but well done brother u r right for this

        Israel2 months ago
        It’s amazing how much Jews scream about anti-semitism but somehow anti-gentilism is encouraged

        Frederick Röders1 month ago
        Always question things. If some things arent allowed to be questioned, youre on to something.

        captain spaulding3 months ago
        big respect brother even if I am not Christian but I agree with you 100/100 about isreal the terrorist country I am from gaza we will never give up till we take back our land

        calihartley20104 months ago
        Jews are the biggest hypocrites. Pretending to love everyone, but secretly destroying everything.

        TJ Kacer1 month ago
        God bless you brother. I really like your videos

        …..

        Bardzo lubię tego bardzo odważnego koleszkę i nie robi na mnie wrażenia ani jego pustynny rodowód, ani jego obecne zajęcie. Wolę kogoś takiego, niż zakłamanego i nieszczerego „Słowianina”, który nie umie przyznać się do błędów i zmienić zdania…

        Słowiańszczyzna jest czymś tak wspaniałym, że nawet jeśli byłbym np. haplo J… to i tak do końca mojego życia będę tylko pracował dla Jej chwały, jak umiem!!! 🙂 Ważne jest to, co ma się w głowie, a nie to, co usunięto komuś z majtek, patrz ten hm,.. kto?.. tzw. żyd, krześcijanin, amerykanin..? A jaką on ma haplo, E, J, a może R1a, jak „elity” Arabii Saudyjskiej..? Who cares?!! 🙂

        Lubię to

      • Jeśli nie masz co robic z pieniędzmi to możesz je i w ten sposób wydać.
        Z haplogrupami należy co nie co uważać, gdyz np, istnieją w R1b takie kłady, które są bardzo ściśle powiązane ze Słowiańszczyzną, a zupełnie rzadkie u giermańców.
        Od początku pisało się o I2a1b jako bratniej dla R1a, obie wyróżniającej się swoimi powiązaniami, ale co niektóre kłady w R1b tez tak mają i co należe domneimywać, że jeśli większość R1b na zachodzi europy to napływ fali imigracyjnej ze stepu, poprzez dolinię Dunaju, to nie powinno by zaskoczeniem, że niektóre kłady, obecnie bardzo celtyckie lub giermańskie, będą młodszymi od tych z terenów Słowiańszczyzny.

        Lubię to

  51. Niegłupi pomysł… Zrobimy to w jakieś chwili, tyle że w przemyślany sposób, bo już mam 4 ostrzeżenia, a piąte ostrzeżenie banuje. Na razie moja ranga na Historyka rośnie, a zależy mi na uzyskaniu mocniejszej pozycji, bo wtedy moderatorzy nie szafują już tak lekko ostrzeżeniami. Natomiast kontakt z tą społecznością uznaję za cenny, bo broniąc jakiejś koncepcji, gromadzę kolejne argumenty na jej podparcie. A nigdzie nie wyjadą z tak zmasowaną krytyką – jak u nich.

    Lubię to

    • Pełna zgoda! Poczytaj to co zaleciłem i pytaj, jeśli coś jest dla Ciebie nie jasne. Jeśli trzeba mam trochę dużych ofitzjalnych źródeł, na przywalenie allo-allo ich dowodami… hehehe

      A powoli czytam ten załączony wątek…

      Lubię to

  52. Dziś prawdziwych Allo już nie ma… Nawet Ci, którzy się za takich podają, jak np. na Historykach, spierają się w zasadzie tylko o przełom starożytności i średniowiecza. Tak więc obecna koncepcja allo to taka, w której ziemie polskie biorą na jakiś czas w posiadanie Germanie, potem się stąd wynoszą, a Słowianie wracają w rodzinne komysze. Czyli coś takiego, jak powojenne osadnictwo polskie na ziemiach odzyskanych.

    Auto oczywiście argumentują, że nie było wymiany populacji pod koniec starożytności, a co najwyżej – osadnictwo mieszane. I z tym się osobiście zgadzam, gdyż znając realia ustroju plemiennego i demokracji bezpośredniej, doskonale wiemy, że barbarzyńcy, w tym Słowianie, wiązali się rozmaitymi sojuszami, tworząc ponadplemienne twory quasipaństwowe, wybierając wspólnego przywódcę. A z tego mamy takie klocki, że przywódcami plemion uznawanych przez historyków za germańskie bywali kniaziowie o imionach słowiańskich.

    Lubię to

    • Rkinis Raindi post 11/11/2016, 18:42

      QUOTE(ambron @ 11/11/2016, 17:54)
      Rkinis, przecież to był sarkazm, mający na celu ukazanie niekonsekwencji wiążących się z argumentacją Gołąba.

      W takim razie wyjaśnij mi, dlaczego ktoś, kto uważa, że etymologia Gołąba jest prawdziwa, musiałby przyjąć słowiańskie pochodzenie tych łacińskich wyrazów. Zupełnie nie widzę w tym związku.

      Co do oSL”aoSioL” Nio”SL” to po pierwsze, a po drugie ignorowane w j. słowiańskim tzw. prawo Brugmanna potwierdza to, że postać oSioL” jest starsza, niż każda inna zawierająca dżwięk a, jak np, aSiL+o”S

      A co do Gołąba, wg mnie to krętacz, patrz jego wywód o słowach G+Ro”D i Z”eRDz’, patrz odnośnik, który Ci już wysłałem do poczytania…

      Jest jedno bardzo proste wytłumaczenie wszystkiego, co wiąże się z postaciami rdzeni i słów tego tzw. PIE, patrz te ucune dyskusje na histerykach:

      PIE = Pra-Słowiański, gdzie postacie rdzeni tzw. satem były pierwotne dla tych samych tzw. kentum, patrz tzw. rough breathing, a te rdzenie, które były tzw. kentum w Pra-Słowiańskim pozostały tzw. kentum i w Pra-Słowiańskim i w pochodnych językach kreolskich,.. a no i tzw. prawo Brugmanna też obowiązuje w j. słowiańskim…

      Tyle…

      Lubię to

      • Co do wymiany B/W/L:

        Bo”J, BiC’/T’, BoJ+oWNiK, BoJ+aR…

        Wo”j, WiC’/T’, WoJ+oWNiK, WoJ+aK…

        Lej, LaC’, La(c)H…

        WaL, WaLiC’/T’, WaL+eC”+Ny…

        Lubię to

    • A ja uważam, że nie było mieszanych plemion. Dawne plemiona zamieszkujące ziemie polskie były genetycznie bardziej jednorodne niż współczesna populacja naszego państwa. Jeszcze bardziej jednorodny był etnos. A cały problem tkwi w tym, że dawną nazwę Germanów identyfikuje się ze współczesnym pojęciem tego słowa. Pisałem o tym tu: http://www.taraka.pl/germania_i_germanie

      Chciałem jeszcze odpowiedzieć na pytanie Skribhy ws. tego dlaczego I1 jest oddzielone od I2. Nie do końca jest to rozdzielenie, gdyż w Skandynawii jest I2a2, podczas gdy na Bałkanach dominują mutacje pochodne od I2a1. Moje wytłumaczenie jest takie: I dominowała w całej Europie od Skandynawii poprzez Europę Środkową po Bałkany. Z czasem od zachodu zaczęła ją wypierać R1b, a od południowego wschodu R1a. R1b i R1a rozdzieliły haplogrupę I na dwie części – Skandynawię, gdzie dominuje I1 i na Bałkany Zachodnie, gdzie dominuje I2. Pomiędzy tymi obszarami I2, a także I1 jest nadal dość liczna, ale zdominowana przez haplogrupy R1b i R1a. Obrazowo powstała taka klepsydra: u góry (Skandynawia) szeroka, w środku wąska (Europa Środkowa), a na dole znowu szeroka (Bałkany).

      Lubię to

      • „A ja uważam, że nie było mieszanych plemion. Dawne plemiona zamieszkujące ziemie polskie były genetycznie bardziej jednorodne niż współczesna populacja naszego państwa. Jeszcze bardziej jednorodny był etnos.”

        Też jestem tego samego zdania, że grupy plemienne były jednorodne, bo logika to podpowiada i dane genetyczne. I co do „etnosu”, czyli kultury, tradycji i języka, jestem tego samego zdania.

        http://sjp.pwn.pl/sjp/etnos;2557154
        etnos «grupa ludzi mająca poczucie wspólnego pochodzenia, wspólną kulturę oraz odczuwająca więź grupową; też: zespół cech charakterystycznych dla takiej grupy ludzi»

        http://www.etymonline.com/index.php?term=ethno-

        ethno- word-forming element meaning „race, culture,” from Greek ethnos „people, nation, class, caste, tribe; a number of people accustomed to live together” (see ethnic). Used to form modern compounds in the social sciences.

        http://www.etymonline.com/index.php?term=ethnic&allowed_in_frame=0

        ethnic (adj.) late 15c. (earlier ethnical, early 15c.) „pagan, heathen,” from Late Latin ethnicus, from Greek ethnikos „of or for a nation, national,” by some writers (Polybius, etc.) „adopted to the genius or customs of a people, peculiar to a people,” and among the grammarians „suited to the manners or language of foreigners,” from ethnos „band of people living together, nation, people, tribe, caste,” also used of swarms or flocks of animals, properly „people of one’s own kind,” from PIE *swedh-no-, suffixed form of root *s(w)e-, third person pronoun and reflexive, also forming words referring to the social group (see idiom). Earlier in English as a noun, „a heathen, pagan, one who is not a Christian or Jew” (c. 1400). In modern noun use, „member of an ethnic group,” from 1945.

        In Septuagint, Greek ta ethne translates Hebrew goyim, plural of goy „nation,” especially of non-Israelites, hence especially „gentile nation, foreign nation not worshipping the true God” (see goy), and ethnikos is used by ecclesiastical writers in a sense of „savoring of the nature of pagans, alien to the worship of the true God,” and as a noun „the pagan, the gentile.” The classical sense of „peculiar to a race or nation” in English is attested from 1851, a return to the word’s original meaning; that of „different cultural groups” is 1935; and that of „racial, cultural or national minority group” is American English 1945. Ethnic cleansing is attested from 1991.

        Although the term ‚ethnic cleansing’ has come into English usage only recently, its verbal correlates in Czech, French, German, and Polish go back much further. [Jerry Z. Muller, „Us and Them: The Enduring Power of Ethnic Nationalism,” Foreign Affairs, March/April 2008]

        http://www.etymonline.com/index.php?term=idiom&allowed_in_frame=0

        idiom (n.) 1580s, „form of speech peculiar to a people or place;” meaning „phrase or expression peculiar to a language” is from 1620s; from Middle French idiome (16c.) and directly from Late Latin idioma „a peculiarity in language,” from Greek idioma „peculiarity, peculiar phraseology” (Fowler writes that „A manifestation of the peculiar” is „the closest possible translation of the Greek word”), from idioumai „to appropriate to oneself,” from idios „personal, private,” properly „particular to oneself.”

        This is from PIE *swed-yo-, suffixed form of root *s(w)e-, pronoun of the third person and reflexive (referring back to the subject of a sentence), also used in forms denoting the speaker’s social group, „(we our-)selves” (source also of Sanskrit svah, Avestan hva-, Old Persian huva „one’s own,” khva-data „lord,” literally „created from oneself;” Greek hos „he, she, it;” Latin suescere „to accustom, get accustomed,” sodalis „companion;” Old Church Slavonic svoji „his, her, its,” svojaku „relative, kinsman;” Gothic swes „one’s own;” Old Norse sik „oneself;” German Sein; Old Irish fein „self, himself”).

        …..

        O!!! I co allo-allo Tomaszki wiara, wara i szczęka opadły?!! Wyjaśniam:

        Tak jak zapowiedziałem już pół roku temu, a co (Długi Marsz) rozpocząłem od tego tzw. Nowego Roku, będę teraz ciągle wyjaśniał dwie rzeczy powiązane ze sobą, a mianowicie:

        a. pierwszeństwo postaci rdzeni tzw. satem, nad późniejszymi zniekształconymi przez ubezdźwięcznienie (kreolskimi) ich postaciami, patrz tzw. rough breathing, czyli S -> H/X

        b. nieprawdziwość logiczną tzw. zapożyczeń od-irańskich w języku słowiańskim + tzw. prawo Brugmanna rozszeżone o j. słowiański

        Oto kolejny doskonały przykład wspierający oba te twierdzenia:

        This is from PIE *swed-yo-, suffixed form of root *s(w)e-, pronoun of the third person and reflexive (referring back to the subject of a sentence), also used in forms denoting the speaker’s social group, „(we our-)selves” (source also of Sanskrit svah, Avestan hva-, Old Persian huva „one’s own,” khva-data „lord,” literally „created from oneself;” Greek hoshe, she, it;” Latin suescere „to accustom, get accustomed,” sodalis „companion;” Old Church Slavonic svoji „his, her, its,” svojaku „relative, kinsman;” Gothic swes „one’s own;” Old Norse sik „oneself;” German Sein; Old Irish fein „self, himself”).

        Lubię to

  53. A co do badań genetycznych – to najlepiej zbadać sobie Y i autosomalny DNA, bo wtedy mamy znacznie szerszy obraz.

    Lubię to

  54. Skribho, nie daj się Robertowi nastraszyć haplo R1b. Tyle ludzi ma taką i się nie przejmują. Podobno tę hg ma po tatusiach również całkiem sporo tzw. rdzennych Amerykanów.
    Więc zrób to badanie. Nie boli. Wystarczy napluć.
    Możemy zrobić zakłady. Ty przewidujesz J. Ja stawiam na Q1, albo jakąś starą wersję R1a (M420 albo podobnie). A inni?

    Lubię to

    • Ja nie boje się, ale tego nigdy nie potrzebowałem i w sumie nadal nie potrzebuję. A co do R1a… to ktoś tu chyba nawet Ty napisał(aś), że Kurajszyci, ci kolesie od Mahometa są też R1a… Ciekawe, więc i masz Mahmód też byłby R1a? Zgaduję, że mowa jest to o „scytyjskim księciu” i jego Z93… Ktoś coś wie o tym wybryku Klysowa?

      A co do przewidywania, to tak na poważnie stawiam na potomka zwykłych chłopów Z280 spod,… hm… Mój Dzidek pochodził znad Narwi, albo z Prus, a mój drugi Dziadek… hm… a bo ja wiem? Kurcze… ja mogę być każdym… hehehe

      Lubię to

      • Nie Z93. Ta kojarzy mi się z Cyganami. Myślałam dla ciebie o Khvalynsku. PRA PIE. R1a, króre nie łapie się pod M417. Bo skądś tę PIE wiedzę masz.
        „Mój Dzidek pochodził znad Narwi, albo z Prus,”
        A mój (jakiś prapra) z Prus przeniósł się na Mazowsze. Ale ja badań nie zrobię bo nie mam ydna. Ale mam lustro. I nie mam egzotycznych złudzeń.
        P.S. Pytanie do Roberta co prawda, ale co tam. Starszy pan z nad Narwi może mieć inną haplo niż twoja.

        Lubię to

      • Hahahaha… „Bo skądś tę PIE wiedzę masz.”… Z książek i z internetu… Nie sądzę, żeby jakaś haplogrupa wpływała na to sama z siebie… hehehe Jeśli coś wiem, to są lata pracy ze 4 zresztą, nie licząc wcześniejszych, kiedy nie byłem świadomy mojego dziedzictwa… nad czym bardzo w sumie boleję, bo dopiero teraz widzę, jak bardzo szamotałem się nie wiedząc, kim jestem… 😦

        A co do lustra… to potwierdzam Twój osąd, że lustro nie kłamie… Wyglądam raczej jak taki typowy owalny słowiański łepek z zielonymi oczami, niż jak coś innego, patrz:

        Przy okazji:

        https://dna-explained.com/2015/02/05/autosomal-dna-2015-which-test-is-the-best/

        https://www.quora.com/Which-DNA-testing-company-do-you-recommend-for-Ancestry-Research

        http://www.genie1.com.au/blog/58-which-dna-testing-company

        Lubię to

      • „Nie Z93. Ta kojarzy mi się z Cyganami”

        Nad Narwią jest juz duzy wpływ jaćwięski (wbrew wszystkiemu twierdzę, że Jaćwingowie genetycznie sa obecni na tych terenach tak samo silnie, jak wtedy gdy tworzyli osobna grupę plemienną) oraz wpływ wschodni -aryjski (od Z93).
        Tak schematycznie, pierwszy odtwarza się on w dużej ilości pociągłych charakterystycznych twarzy Jaćwieskich, wystarczy wejść na fotkę i wyszukac według tego rejonu.
        Druga grupa, to typowy aryjski przedstawiciel R1a Z93 czyli wysoki, szczupły, z dobrze rozwiniętym systemem kostnym ale bez tendencji do zbierania tłuszczu, dotyczy to rowniez bardzo charakterystycznych kobiet w tym typie, mentalnie ten typ kojarzy mi się z dziwacznym połączeniem oportunizmu i bezwzględności.
        Oczywiście to wszystko wymieszane z typem słowiańskim i pochodzącym od N ugrofińskim..

        Cyganie to typowi ludzie R2, jesli maja nawet niektóre linie Z93, w co watpię, to są to na pewno linie najeźdźców aryjskich wprowadzone powiedzmy to nielegalnie. Sa juz tak dalecy od Indoeuropeizmu, że nic i nikt nie jest w stanie ich mentalnie zmienić.

        Lubię to

    • Jak udowodniła wszystkim Polakom córka najuczciwszego Prezydenta 4 RP indywidualne obstawianie haplogrup, dziedziczonych nie inaczej jak tylko w linii męskiej, to dość ryzykowna zabawa.

      Lubię to

  55. Jeszcze tego nie rozkminiałem, bo jeszcze nie przymierzałem się do zbadania swojego DNA.

    Skribho, wszystko to jasne, tylko musiałem, niestety, nauczyć się dyskusji na Historykach. Nim się nauczyłem – dostałem cztery ostrzeżenia i czasowe bany. By dowieść tam swojej racji, najlepiej podpierać się akceptowanymi przez moderatorów źródłami, czyli walczyć z z nimi ich własną bronią.

    Lubię to

    • Widzę, wiedzę panie Mały Rycerzu… i podziwiam… Miotasz tam tymi kolami jak Waligóra lub Wyrwidąb dębami… Posrane toto, bo wie do czego zmierzasz i nie za bardzo mogo Cię powstrzymać, ani zamknąć Ci twarz… Jak widzę dyskusja zamarła 07/12/2016…

      Dla mnie te argumenty o problematyczności przestawek np. ND, czy DN, itp, przejść D->T, W/B/P, itd to dziecinada… Pięknie uważam prowadzisz swój wywód, a oni, no cóż… Czego można spodziewać się po takich osobach, jak ten Rkinis Raindi, czy inni mu podobni, że ich ufo oświeci? Jeśli już to Oświęcim… 🙂

      Ale co mnie BARDZO CIESZY, to fakt, że zaczynacie dyskutować o statystyce… Hahahaha… Uwielbiam to narzędzie językowe i oni widzę zepchnęli Cię w maliny tym matematycznym domniemaniem o pustce…

      Przemyśl użycie tych rdzeni w tej martwej już dyskusji: Bo”J, Bo”L, Woj, WaL, LeJ, Le(c)H…

      Lubię to

  56. Dyskusja padła, gdyż stronie przeciwnej skończyły się argumenty. Ja mam jeszcze kilka w zanadrzu, ale trzymam je na wszelki wypadek, gdyby jeszcze ktoś z czymś wyskoczył. Twój też będę miał na uwadze. Generalnie to planuję zrobić z tego materiału artykuł polemiczny, wzmacniający stronę dowodową koncepcji zawartej w „Lachy i Wandale”. Po tej ostrej fali krytyki – teorię o tożsamości etnonimów Wenden i Lęden uznaję za dowiedzioną.

    Lubię to

    • I na to dokładnie wygląda, jak napisałem allo-allo uciekli w puste formułki i ztrollowali ten wątek, bo sił im nie stało… Widać, że będziesz tam teraz krwawo odciskał się na ich kruchych uczuciach…

      Mam w zanadrzu 2 lub 3 wpisy o WeNeDa(c)H, na podstawie tekstów Jagodzińskiego. Jeden jest już skończony, ale muszę go jeszcze sprawdzić, bo już odleżał się wystarczająco… Jestem bardzo zajęty do 10/01/2017 i nie będę miał czasu niczym ciężkim zająć się dodatkowo, ale po tym czasie nowe teksty o językoznawstwie zaczną się znów pojawiać, ale już na nowym tym sieciopisie…

      Lubię to

  57. A może ktoś wie, jaki jest standardowy fenotyp słowiański? Z pośród przywódców: Putin, Poroszenko, Łukaszenko, Merkel. Kto najbardziej słowiańsko wygląda?

    Lubię to

    • Dobrze to pasuje do moich dywagacji z wpisu powyżej.

      Słowiański -zdecydowanie Merkel i Poroszenko, 100%.
      Merkel jest zgermanizowana Słowianką o czym wszyscy wiemy. To jest charakterystyczny typ jaki pogłebil się w średniowieczu jako wynik dostosowania się do warunkow niedożywienia.
      Stąd też gdy tylko z PRL poprawiło sie dożywienie spoleczeństwa (brzmi zabawnie wobec propagandy złego PRLu) Polacy byli na pierwszym miejscu w Europie w przyborze wzrostu pomiędzy kolejnymi pokoleniami. I trwa to nadal, wydaje mi się, że -strzelam w ciemno- wracamy do fenotypu sprzed 2500 lat jaki tutaj był obecny.

      Łukaszenko- mieszanka słowiańsko-jaćwieska 60-40, typ słowiański na terenach zdominowanych przez Z280 nieco rózni sie od naszego polskiego, ale jest podobny.

      Putin -typowa mieszanka słowiańsko-ugrofińsko-aryjska w proporcji 50-30-20,

      Lubię to

      • I jeszcze Dawid Kamerun, były premier UK, jak dla mnie typ słowiańsko-jaćwieski 90-10

        Lubię to

  58. Putin mi bardziej wygląda na Scytę, tak samo jak bracia Kliczko.

    Skribho, a będziesz powiadamiał tutaj o nowych tekstach językoznawczych?

    Lubię to

    • Putinowi do scytyjskości bardzo daleko, nawet wahałem się, czy te 20% to nie za dużo. Moim subiektywnym zdaniem najwiecej widac scytyjskości u Rosjan mieszkającyh na Syberii i wcale nie dlatego, że są ich, a nie Słowian wschodnich potomkami, tylko dlatego, że:
      1. Źródło ich migracji na Syberię jest tym samym, co źródło migracji Ariów ze swojej praojczyzny do Azji
      2. Selekcja naturalna była niemal identyczna, wyruszały osoby zdecydowane, o takiej a nie innej fizjonomii i odporności na stres wszelakiego rodzaju.

      Lubię to

  59. Dzięki wam za odpowiedzi.
    Ja widzę w Putinie „Białego Huna”, chociaż tego drugiego na oczy nie widziałam.
    A bracia Kliczko to 2xGoliat.
    Robercie, a jak wyglądać może typical Jaćwięg? Zupełnie nie wiem z czym to skojarzyć. Daj jakiś przykład, proszę.

    „Pytanie dlaczego I1 nie została też na południe od Skandynawii…”
    Też dorzucę swoje zdanie.
    Na podstawie dostępnych danych to jednak została. Przecież polskie I1 i niemieckie I1 jest starsze od skandynawskiego. Nie żeby tatuś, ale raczej starszy brat. Poza tym jest mało informacji o tej hg. To jedyne odkopane dotychczas na Węgrzech sugeruje przynależność I1 do rolników z LBK. Tu mogą wiele zmienić przyszłe publikacje, jeśli znaleziono gdzieś starsze I1. Ale póki co przyjmuje się, że I1 z rolnikami z Panonii migrowała na północ, osiągnęła Skandynawię i wyparła z niej dotychczas tam osiadłych łowieckich kuzynów z I2 haplo.

    „Też jestem tego samego zdania, że grupy plemienne były jednorodne, bo logika to podpowiada i dane genetyczne.”
    W Khvalynsku ta jednorodność to 2x R1b i po 1 sztuce R1a i Q1a. Jak widać ta „jednorodność” zależy od przyjętej (narzuconej) kultury.

    „from PIE *swedh-no-, suffixed form of root *s(w)e-, third person pronoun and reflexive, also forming words referring to the social group”
    To *swedh-no- (pamiętam Skribho – wymyślone) swa jedność ( czyli jedność swoich), daje nam słowiańską podstawę zarówno do owej PIE *swedh-no, jak i słowa „ethnos”, które właściwie brzmi jak „jedność” wymawiane przez sepleniącą populację. Czy możliwe, że pierwotne „jedność” => „ehtnos”?
    Ale jak „w” zastąpimy „j” w wymyślonym, sztucznym *swedh-no => *sjedh-no  zjedno -, zjednać, zjednoczyć.

    Lubię to

  60. „Ale jak „w” zastąpimy „j” w wymyślonym, sztucznym *swedh-no => *sjedh-no  zjedno -, zjednać, zjednoczyć.”
    Nie wiem, niestety czy to ma sens. Bo gdybym analogicznie wnioskowała w przypadku Sweba, to by wyszedł (niestety niegrzecznie) Zjeb. A my Turbole chcieliśmy Sławów.

    Lubię to

    • „A my Turbole chcieliśmy Sławów.”
      Pobocznie. W oryginale są Suevi, więc nikt nic nie chce poza przytaczaniem oryginalnego zapisu.

      Lubię to

      • Może wymyślam coś niezbyt mądrego. Zupełnie nie czaję tych rdzeni i tego co piszesz o języku. Ale jak wiesz mam do ciebie zaufanie i jak mówisz, że prasłowiański = PIE to tak jest. Więc zaproponowałam, że „ethnos” pochodzi od naszego „jedność”, „jednoczyć”. Tak to słyszę i nie ma etnosu bez jedności. Ale się nie upieram.
        Skąd się wzięło PIE *swedh-no? on 2017-01-05 o 13:37

        Lubię to

      • „Skąd się wzięło PIE *swedh-no? on 2017-01-05 o 13:37”

        Pytasz, więc odpowiadam: Z objawień z dupy wyjętych,.. czyli ze zrypanych przeciw-słowiańskich niemych bań tzw. neogrammarians, a potem ich następców, czyli lizidupów allo-allo, patrz:

        https://en.wikipedia.org/wiki/Neogrammarian

        https://pl.wikipedia.org/wiki/M%C5%82odogramatycy

        Młodogramatycy (niem. Junggrammatiker) – niemiecka językoznawcza szkoła naukowa ukształtowana w końcu lat siedemdziesiątych XIX wieku w Lipsku wokół Augusta Leskiena. Głównymi jej założeniami były psychologizm i historyzm. Młodogramatycy chcieli nadać językoznawstwu charakter nauki ścisłej tak jak nauki przyrodnicze. Nie uznawali aspektów kulturowych w rozwoju języka; odrzucali językoznawstwo teoretyczne, uogólniające, preferując badania szczegółowe, empiryczne. Uważali, że język jako zjawisko przyrody podlega prawom rozwoju. Sformułowali tezę o bezwyjątkowości praw głosowych – jeśli w jakimś języku lub dialekcie zachodzi zmiana fonetyczna, to zachodzi ona u wszystkich użytkowników tego języka lub dialektu i we wszystkich wyrazach, w których występują warunki do takiej zmiany. Sformułowali także teorię analogii – formy językowe zmieniają się w sposób nieumotywowany fonetycznie, poprzez podobieństwo do innych form.

        Dzięki ich badaniom odkryto rodziny językowe i pokrewieństwo między nimi.

        Czołowi młodogramatycy

        Zobacz też

        Rozumiesz co co biega w tzw. rough breathing i dlaczego to stare neogramatyczne prawo zadeptuje całe tzw. językoznawstwo porównawcze i tych młodogramatyków, którzy je sami wymyślili… i wszystko inne, co z tego neogramatycznego gówna wynika?

        Lubię to

      • Przy okazji, to z JeDN+oS’C’, to może i możesz mieć rację, ale ta końcówka +No, no to jest jakiś nowogramatyczny wymysł, a tymczasem zobacz to:

        http://www.academia.edu/9229839/Slavic_edin-_one_and_Winters_law
        Slavic *edin- ‚one’ and Winter’s law
        Robert Woodhouse

        https://en.wikipedia.org/wiki/Slavic_vocabulary

        Wg mnie to jest tylko taki nowogramatyczny pierd, po to żeby coś jakiemuś ócónemó nowogramatykowi, temu, czy tamtemu pasowało do jego jęsykofeko pierdu,.. patrz:

        Lubię to

      • „Sievers” „Leskien”

        Jeśli ci dwaj nie zorientowali się, że mają słowiańskie nazwiska to znaczy, że nic prawidłowego nie odkryli.

        Polubione przez 1 osoba

      • Robert on 2017-01-06 o 11:24 said:

        „Sievers” „Leskien” Jeśli ci dwaj nie zorientowali się, że mają słowiańskie nazwiska to znaczy, że nic prawidłowego nie odkryli.

        Ten pierwszy to piewca „germańskości”, a ten drugi to nawet pisał prace o OCS / SCS!!! Wyjątkowo głuchy niemiecki ślepak!!! 😦

        Lubię to

  61. A nasi językoznawcy są tak mocno przywiązani do metody historyczno-porównawczej, że całkowicie zapominają, iż młodogramatykom skutecznie przeciwstawiali się neolingwiści, uznający bezwzględność praw głosowych za skrajne uproszczenie.

    Lubię to

  62. Skribho, przepraszam, że zawracam Ci głowę, ale generalnie zarobiony jestem i nie zawsze znajduję czas na czytanie długich tekstów. Czy możesz mi objaśnić, przysłowiowym „jednym zadaniem”, dlaczego rough breathing, czyli przechodzenie indoeuropejskiego „s” w greckie „h”, możemy uznać za dowód wskazujący na pierwszeństwo satem nad kentum?

    Lubię to

    • Ponieważ w języku tzw greckim tzw. centum / kentum / hentum, jak i w języku irańskim, avestyjskim tzw. satem zachowały się dowody na to, że dźwięk zapisywany znakiem S był pierwotny, (patrz gramatyka starogrecka, czyli rough breathing i odtworzone postacie rdzeni tzw. PIE).

      SeL+ioS / HeL+ioS, SeD+Ra / HeD+Ra, SeRa / HeRa, SeRa+SL”e/aW+oS / HeRa+KLeW+oS, Ca/oLoS’C’/T’ / HoL+oS, SieRP / HeRP+eToN,..itd

      Liczebniki:

      SeKS / HeKS, SePTa / HePTa, SeKaToN / HeKaToN

      https://en.wiktionary.org/wiki/%E1%BC%95%CE%BE#Ancient_Greek

      https://en.wiktionary.org/wiki/%E1%BC%91%CF%80%CF%84%CE%AC#Ancient_Greek

      https://en.wiktionary.org/wiki/%E1%BC%91%CE%BA%CE%B1%CF%84%CE%BF%CF%83%CF%84%CF%8C%CF%82#Ancient_Greek

      https://en.wiktionary.org/wiki/%E1%BC%91%CE%BA%CE%B1%CF%84%CF%8C%CE%BD

      Etymology
      From Proto-Indo-European *sm̥-ḱm̥tóm ‎(“one hundred”), from *sem- + *ḱm̥tóm. Cognates include Old English hundred (English hundred), Latin centum, Sanskrit शत ‎(śatá), and Avestan ‎(sata).

      …..

      Zwróć uwagę na nieregularne odtworzenie *sm̥-ḱm̥tóm, które zaprzecza logice… ale ofitzjalnie ratuje dupę „innowacji satem”… ale nie na długo, bo to samo zniekształcenie jest w awestyjskim, itd,.. np. z liczebnikami ale nie tylko…

      To *sm- pojawiło się całkiem niedawno, bo oni też już wiedzą, że trzeba ratować SeKaToN i jakoś to zamulić, no bo całość tego kłamstwa rozsypuje im się właśnie… Nie mogli „odtworzyć” tylko samego *s- do postaci *s-ḱm̥tóm, bo to dawałoby w sumie to: *s-sm̥tóm,.. czyli byłoby zbyt wyraźnym wskazaniem na postać pierwotną satem… Jeśli stracą greckie SeKaT+oN, to jest dla nich koniec świata i następuje rzeź…

      Dlaczego TYLKO w przypadku tego *s-ḱm̥tóm, zaszedł tzw. rough breathing… jednocześnie nie zachodząc?!! 🙂

      Utrata dźwięczności nie dotyczy tylko tzw. języków kentum, bo ona dotyczy wszystkich języków kreolskich…

      Jeśli w tzw. grece i w awestyjskim postacie dźwięków pierwotnych było zapisywane znakiem S, to świadczy to, że postacią pierwotną przynajmniej w tych wypadkach była postać tzw. satem, a skoro postać satem była pierwotna… to całe jęsykosnaftzfo porównaftcze jest przeciw-słowiańskim oszustwem…

      Obalisz to?

      Tu masz dodatkowo to i owo po angielsku:

      http://www.carmentablog.com/2015/02/17/super-serpents-hyper-herpetologists-and-the-origins-of-greek-aitch/#more-1156

      Lubię to

  63. Robercie,
    nigdy bym nie skojarzyła tych panów z Jaćwięgami. Zupełnie inaczej sobie wyobrażałam. A ci reprezentują dosyć popularny u mnie typ fizjonomii. Dzięki. Podzielam twoje wnioski dotyczące rozkładu geo najstarszych kladów R1a.
    „W oryginale są Suevi, więc nikt nic nie chce poza przytaczaniem oryginalnego zapisu.”
    Tak, nieudany żart z mojej strony.
    Skribho,
    jesteś jak zwykle niezawodny. Dzięki. Załączone linki przejrzę niebawem wraz z Woodhousem.
    „Przy okazji, to z JeDN+oS’C’, to może i możesz mieć rację, ale……”
    Też tak myślę. Że może mogę mieć rację. Szczerze mówiąc, to liczyłam na Nobla językowego od ciebie. Aż tak logiczne to mi się wydało.
    A propos „jednego”, co myślisz o germańskim Wodynie, skandynawskim Odinie? Mają związek z „jeden”?

    Lubię to

    • „Też tak myślę. Że może mogę mieć rację. Szczerze mówiąc, to liczyłam na Nobla językowego od ciebie. Aż tak logiczne to mi się wydało.”

      Noble to chujnia i to obrzezana. Ja Cię chwalę, tak jak chwalę każdego, kto pisze tu mądre rzeczy. Tylko pracą zbiorową możemy dojść do czegoś istotnego, bo nikt nie zjadł wszystkich rozumów…

      (…) A propos „jednego”, co myślisz o germańskim Wodynie, skandynawskim Odinie? Mają związek z „jeden”? (…)

      Przy okazji kreolskiego „a propos”, to zapomnij o tym tu i nigdy nie używaj… A co do Wodana / Wodyna / Odyna, to jest to bardziej niż prawdopodobne…

      Nad tą (J)eTHNo+S’C/Tia” no to im dłużej myślę, tym staje się to coraz bardziej tylko oczywiste… Podobnie jak z T+RoD+yC/T+Ja”… też wydaje mi się, że za bardzo śledziłem znaczenia słownikowe i nie zobaczyłem tego znaczenia, pochodzącego od rdzenia RD, czyli Z+RoDo”+Ja, na co chyba Robert zwrócił mi uwagę…

      Kończę teraz kilka prac i po nich będę miał więcej czasu, żeby zabrać się za pisanie o języku, bo na to trzeba spokoju i dużo czasu…

      Przy okazji co sądzisz o tym co napisałem do Sławomira, jako wytłumaczenie znaczenia tzw. rough breathing?

      Lubię to

    • etHNos jako jeDność może być dobrym strzałem.

      Spójrzcie co pokazuje słownik:
      https://pl.glosbe.com/pl/el/nar%C3%B3d

      ..i odsłuchajcie sobie trzecie od gory:
      γένος ..lektor czyta ‚JeNoSz’

      sigma odczytana jest jako ‚Sz’!
      zatem έθνος to „eTnoSz”

      Zwraca uwagę JeDNoRoDny, nie wiem jak, ale jakoś on łączy się z eTHNoSem, ważne, że mamy takie słowiańskie słowo

      Lubię to

  64. Skribho, rozumiem… Mamy więc pierwotne „s” w starej grece i aweście, czyli w czasach, w których nikt nie słyszał jeszcze mowy germańskiej.

    Lubię to

    • Dokładnie, a nawet więcej…

      Mamy dowód, że:

      1.
      a) utrata dźwięczności dokonała się zarówno w językach tzw. satem (awestyjski / irański / perski / osetyjski), co WYKLUCZA POJAWIENIE SIĘ TZW. ZAPOŻYCZEŃ OD-IRAŃSKICH / OD-ALAŃSKICH / OD-OSETYJSKICH W JĘZYKU SŁOWIAŃSKIM, czyli prace Jamroszki, Makucha, i pisanina innych allo-allo, jak np. Jagodziński to przeciw-naukowe, bo przeciw-logiczne i przeciw-słowiańskie, czyli rasistowskie brednie

      b) utrata dźwięczności dokonała się w językach tzw. hentum (hekaton) / centum / kentum, jak tzw. grecki i inne

      c) języki irańskie rzekomo satem, jak i tzw. grecki tzw. hentum (hekaton) / centum / kentum POSIADAJĄ BARDZO PODOBNE ZNIEKSZTAŁCENIA!!!

      d) podobne zniekształcenia są widoczne w j. armeńskim, patrz: https://en.wiktionary.org/wiki/Reconstruction:Proto-Indo-European/sed-

      Jaki wynika z tego wniosek, ano taki, że HeKaT+oN, SeKaT+oN, to SeTKa, tyle że po przestawce, czyli tzw. metatezie, czyli postacie kentum to późniejsze i wtórne zniekształcenia wywołane nałożeniem się nakładki językowej / adstratu / superstratu Pra-Słowiańskiego (będącego i tzw. satem i kentum, patrz Z”e+RDz’ i G+Ro”D, itp) na tubylczy (np. semicki, kartwelski, itd) Nie-Pra-Słowiański podkład językowy / substrat…

      Prawo Brugmanna działa i w j. słowiańskich, i też można stwierdzić, że te słowa i rdzenie, które w j. (zachodnio) słowiańskim / lechickim (!!!Uwaga,już w j. rosyjskim dźwięk zapisywany znakiem o przeszedł w a, patrz http://wspanialarzeczpospolita.pl/2015/02/08/agni-panczam/#comment-3603 i dalej!!!)

      2.
      Brak podkładu językowego w j. słowiańskim, co wyklucza debilne pierdolenie rumuńskiego archeologa, co stał się amerykańskim lingfistom, czyli Fiorina Curty, o „języku słowiańskim powstałym w 6-8w, jako lingua franca kaganatu awarskiego

      3. Wszystko to jest dowodem, że ŻADEN TZW. PIE NIGDY NIE ISTNIAŁ, A WSZYSTKIE „ODTWORZENIA” DOKONANE PRZEZ AŁTORYTETY JĘSYKOSNAFTZE MOŻNA SOBIE DAROWAĆ, PATRZ *SM-K’MToM, ITD,.. patrz np. VoMiT, jako Wy+MioTy

      Powtarzam, to koniec allo-allo jęsykoznaftzfa… Koniec pierdoleń nowogramatyków, czy innych przeciw-słowiańskich niemych i głuchych zjebów i rasistów!!!

      Jeszcze raz wyciągam mą mechaniczna dłoń i oferuję słowiańskie ciasteczka… bo MoC JeST Ze MNa”… ale wybór należy do każdego z Was… Albo przyłączycie się do Mię, albo… „Imperium Dobra i Planeta Życia” nadciągnie i do Waszego układu słonecznego… i to już w tym roku… 🙂

      Lubię to

  65. Jak wyżej pisałem: z nie do końca zrozumiałych powodów, europejskie i polskie językoznawstwo opiera się głównie na metodzie historyczno-porównawczej i zasadzie bezwyjątkowości praw głosowych głoszonej przez młodogramatyków, zapominając zupełnie o innych metodach badawczych, jak np. szkoła neolingwistyczna. Ten wątek rozwijam w pisanym aktualnie artykule o wyrazie „książę”.

    Lubię to

  66. „Przy okazji co sądzisz o tym co napisałem do Sławomira, jako wytłumaczenie znaczenia tzw. rough breathing?”
    Wszystko ok. Doskonale.
    Ja to zrozumiałam tak:
    „Ponieważ w języku tzw greckim tzw. centum / kentum / hentum, jak i w języku irańskim, avestyjskim tzw. satem zachowały się dowody na to, że dźwięk zapisywany znakiem S był pierwotny.” więc przechodzenie pierwotnego indoeuropejskiego dźwięku „s” w greckie wtórne „h”, możemy uznać za dowód wskazujący na pierwszeństwo satem nad hentum / kentum.
    S => H, a nie odwrotnie.
    Przykład: „s” w słowie „siekać” => w „h” w szweckim „hacka”, więc języki słowiańskie są pierwotne wobec języków germańskich.

    Lubię to

    • So”PeR / HiPeR Mio”D!!!

      Jest mi miło, że i Ty rozumiesz już, że utrata dźwięczności zaszła i to nie tylko z tzw. grece. Mnie aż tak póżne kreolskie tzw. germańskie, a może raczej „nieme” języki nie interesują, bo to masakra jest masakry, ale a to żeby ukrzyżować każdego niewiernego Tomaszka do ostatka, no to mam tu coś, co poprawi humor takim mendrcom jak np. Jagodziński, patrz:

      https://www.researchgate.net/publication/296672551_Some_thoughts_on_the_Proto-Indo-European_cardinal_numbers

      (…)
      The Proto-Indo-European word for the number ‘hundred’ is traditionally reconstructed as *(d)$itóm — it is usually considered to be a derivative of *de$i(t) ‘ten’ and meant something like ‘ten tens’ (cf. Szemerényi 1996:226; Watkins 1998:67; Meier-Brügger 2003:235; Beekes 1995:213; Gamkrelidze—Ivanov 1995.I:744).
      (…)

      Pytam się jeszcze raz… Jest ktoś z jajami po stronie allo-allo, żeby tu wyjść i bronić jeszcze tego *ḱm̥tóm lub *sm̥-ḱm̥tóm?!!

      Powtarzam tzw, satem było pierwotniejsze względem postaci tzw. hentum / kentum / centum… i Pra-Słowiański jest tym tzw. PIE… Pogódźcie się z tym, że całe wasze życie wiedzieliście gówno i to ja wam to od dawna już uświadamiam… Na kolana i błagajcie o łaskę…

      Pamiętajcie, że MoC SL”o”W nie zna litości…

      Lubię to

    • „„Ponieważ w języku tzw greckim tzw. centum / kentum / hentum, jak i w języku irańskim, avestyjskim tzw. satem zachowały się dowody na to, że dźwięk zapisywany znakiem S był pierwotny.”

      Uogólniłbym to.
      Poniewaszszsz dźwięk S jessst dżwiękiem dźwiękonasssladowczym (masssło maśśślane), więcs jessst pierwotnym w kaszszszdym jęsssyku. Im więcsej S, Ś, Sz, Szcz, Cs tym jęsssyk jessst bardziej pierwotny.

      Lubię to

  67. Tu macie jeszcze coś wspierającego to, co głoszę, ale po angielsku:

    http://kinshipstudies.org/2014/07/23/indo-european-labiovelars-a-new-look/
    Indo-European Labiovelars: A New Look

    http://kinshipstudies.org/2015/05/24/indo-european-palatovelars-and-palatolabiovelars-the-end-of-the-centum-satem-division-of-indo-european-dialects/
    Proto-Indo-European Palatovelars and Palatolabiovelars: The End of the Centum-Satem Division of Indo-European Dialects

    Lubię to

  68. Neolingwiści to Italiańcy, przeciwstawiający się energicznie germańskim młodogramatykom. Mówisz, że internet milczy o ich osiągnięciach… Ja jestem ze starszego pokolenia, przywiązanego do słowa drukowanego. W związku z tym jestem też szczęśliwym posiadaczem „Encyklopedii językoznawstwa ogólnego”, wydanej przez Ossolineum w 2003 roku.

    W kontekście naszych rozmów można powiedzieć, że głównym osiągnięciem neolingwistów jest wykazanie błędności głoszonej przez młodogramatyków zasady bezwyjątkowości praw głosowych.

    Lubię to

  69. Nie pamiętam czy było, czy ktoś już nie pisał o tym, moje ostanie śledztwo..

    Dosyć mocno pobrzmiewa mi oddech>oddechł>oddetchnąć > detch-nąć (np. po raz ostatni, czyli …zdechnąć) > detch > deaþ

    „deaþ (język staroangielski)[edytuj]
    znaczenia:
    rzeczownik, rodzaj męski

    (1.1) śmierć”

    Lubię to

    • Ok. Wierzę Ci na słowo, że nowilingwiści z Włoch w latach dwudziestych dwudziestego wieku, podważyli słuszność dziewiętnastowiecznych twierdzeń nowychgramatyków. Chętnie przeczytam co i jak zrobili, więc zwyczajnie jak rozumiem czekam na Twój nowy artykuł.

      Przy okazji liczebników, czy myśleliście kiedyś o tym że coś to nie gra, patrz:

      dwa, dwadzieścia, dwoje, dwojako, dwójka, dwóch,.. dwudziesty, dwusetny, dwudzielny, dwunożny,..

      Wg mnie reforma gramatyki polskiej z 1936r to jakieś partactwo, jeśli nie zwyczajny przeciw-logiczny sabotarz

      Lubię to

  70. Skribho,
    (J)eST NaS”…Twoja propozycja „etnosu” wskazuje na Etrusów, a nie Wiedeń.
    Ale podoba mi się.

    „partactwo, jeśli nie zwyczajny przeciw-logiczny sabotarz…”
    Zauważyłam. Z resztą pytałam cię kiedyś, skąd mamy naparstek. Wkładany na palec. Czemu nie napalstek?
    Robert wykazuje logikę języka. Ale czasem jej nie widać. Mam wrażenie, ze użytkownicy zgłupieli.
    Wpadło mi też że paznokieć to dawniej paznogiedź. Z nogi.
    Wątroba, w innych słow. játra nawiązuje do jądra, wnętrza. Jak i, moim zdaniem Adriatyk. Morze wewnętrzne, albo wśród, jak Śródziemne.
    A w wolnym czasie. (jeśli znajdziesz) Co byś zaproponował na oryginalne logiczne miano gwiazdy?
    A p…..s, S => H => K, Czy suń => huń => kuń?

    Lubię to

    • Wymiana głoskowa g-z:
      gWiaZDa
      zWieZDa
      rosyjski: (1.1) звезда

      Ze Słownika:
      связь (sWjaZ) -WięŹ, zWiąZek, poWiąZanie, relacja, łączność

      w mojej luźnej interpretacji:
      sWjeZ-Da = coś w zWiąZku, poWiąZanego
      skąd się tam wzięło „Da”?
      Nie wiem, ale w słowiańskich runach Kossakowskiego „D” to podwójna strzałka do góry.

      białoruski: (1.8) зорка f, звязда (dochodzi inne słowo ZoRka, jest ono w ukraińskim jedynym okreslającym gwiazdę, ale znamy ją w polskim jako ZeRKać, a z tego ZoRza)
      litewski: (1.1) žvaigždė f

      poza tym inne języki maja zupełnie niepodobne słowo, ale zwraca uwagę podobieństwo między angielskim, giermańskimi w ogóle, a perskim i sanskrytem:

      steorra (język staroangielski
      perski: (1.1) ستاره (setareh, setâre)
      sanskryt: (1.1) तारा TaRa

      steorra (język staroangielski)
      rzeczownik, rodzaj męski
      (1.1) gwiazda

      Mamy też:
      steorn (język staroangielski)
      (1.1) czoło

      ale też:
      starian (język staroangielski)
      (1.1) gapić się, wpatrywać się

      Nie ma podobieństwa, ale czy nie powróciliśmy do зорка, ZoRKa>ZeRKać? Wówczas podobieństwo miedzy giermańskimi a sanskrytem było by trywialne-slowo jest odsłowiańskie, ale po jakiejś metamorfozie?
      Gwiazdy migoczą, czyli fizjologicznie są to jakby mrugające oczka, ktore na nas patrzą z góry, ZeRKają na nas.

      Lubię to

      • Super!
        O przepraszam… znaczy się: wspaniale!

        Tak se myślę. W gwiazdy się przede wszystkim patrzy i rozmyśla. Jak się długo rozmyśla, to się ujawniają związki pomiędzy pozycjami gwiazd a światem w około nas. Czyli one wskazują na związek. Albo go dają.

        Da, to również potwierdzenie.

        Lubię to

      • So”PeR -> HiPeR, to stare scytyjskie słowo, a dodatkowo kolejny dowód, że dźwięk zapisywany znakiem S (czyli jego postać tzw. satem) był pierwotny względem późniejszej ubezdźwięcznionej, czyli zniekształconej i zkreolizowanej jego postaci tzw. hentum / kenyum / centum, czyli dźwięku zapisywanego znakami H (w tzw. grece) i X w tzw. awestyjskim, czyli najstarszym irańskim, czyli rozszerzony tzw. rough breathing kłania się allo-allo w pas…

        Lubię to

      • Czyli SPR?
        Czy może:
        so per – są pierwsze?
        A z tego:
        sa per- jest pierwszy?

        Lubię to

      • Bo, że tak z domysłu: sporzy, to określenie Scytów (gdzieś tak czytałem). A Sparta

        Lubię to

      • Tego nie jestem pewien ale rdzeń sam się w oczy rzuca.
        SPaR ta
        SPoR do
        z PoR do (Spartanie pochodzili od Sporów? )
        za PoRa.
        Próbowałem do starszych w dół jechać.
        Może również:
        PoR tki (tkane jako pierwsze 😉)
        s PoR t (nie wiem czemu, może, że taki rzutki? )
        A może samo PR jest kluczem, rdzeniem. Z tym, że tu już brniemy po pachy i pętla skojarzeń się zaciska.

        Lubię to

      • Dobrze myślisz! Ciekawostką jest np. to, że dźwięk zapisywany znakiem S nie został utrącony przez tych tzw. SeLLeNo”W, patrz. SPaRTa, a nie HPaRTa, no ale tzw. rough breathing „działa” przed samogłoskami… 🙂

        Lubię to

      • Esterka
        STaRKa <- STaRa
        STaRCie <- Z+TaRCia błyszczące minerały w kamieniu
        aSTRo <- STaR <- GWia+ZDoR ZWia+SToR ZWiaSTuN SWiaTŁo??

        Lubię to

      • zorka to żarka, od żaru
        jest jeszcze żagiew -> gwiazda ???
        wydaje mi się że iSKRa najbliżej ma do STaR

        Lubię to

    • „Wątroba, w innych słow. játra nawiązuje do jądra, wnętrza”

      jāṭhara (जाठर)
      1. brzuszny, żołądkowy, trawienny
      2. żołądek

      jātaka (जातक)
      1. nowo narodzone dziecko, noworodek

      jāti (जाति)
      1. narodziny
      2. urodzenie, pozycja społeczna wyznaczona przez narodziny

      Lubię to

      • Tak se myślę, że jądro jest starsze od jatry. Bo to i a młodsze od o i t też młodsze od d.

        Lubię to

      • „Tak se myślę, że jądro jest starsze od jatry. Bo to i a młodsze od o i t też młodsze od d.”

        Nie ma się co wysilać, w JąDRo tak naprawdę nie ma żadnego ‚a’.
        ‚Ą’ jest nosowym ‚o’, tyle, że w alfabecie ‚o’ było już zajęte przez ‚o z kreseczką’ czyli „Q”, więc nadano mu ‚ą’.
        Zresztą to słychać, w żadnej gwarze jej uzytkownik nie powie jąąądro, tylko jooondro.
        Z powodu tresury istnieje hiperpoprawność „ą, ę” i niektórzy rzeczywiście wymawiają jąąądro.

        Jednakże jondro zawsze kojarzyło się i kojarzy z czymś okrągłym, stąd też są tam aż dwa „O’. Można to łatwo porozbijać według znaków runicznych.

        2 razy O – coś okragłego, obłego

        D -podwójna strzałka do góry -coś wychodzącego z Dziury, DoŁu, wyłaniającego się z jądra/jajka

        R -coś chropowatego, ciężkiego, wymagającego energii (rośniecie, wzrost) i siły (jak orka, rżnięcie, ale i… poród)

        J- związane istnieniem, istotą (tzw. moje ja), samoświadomością, obojetnie czy i czy j, stąd też:

        iċ (język staroangielski)
        (1.1) ja

        [Identyczne z polskim imć, czyż nie?]

        jana (जन)
        1. żyjąca istota
        2. człowiek, osoba

        [Słowiańskie ‚Ja’.]

        jani (जनि)
        narodziny, geneza

        janma (जन्म)
        1. narodziny
        2. źródło, pochodzenie

        Mam też coś rozrywkowego:
        japa (जप)
        1. powtarzanie szeptem lub w myśli mantry lub imienia bóstwa, odmawianie
        różańca
        2. szeptana modlitwa

        jīva (जीव)
        1. dusza, dusza indywidualna
        2. życie
        3. żywa istota, żyjące stworzenie
        4. szczególna forma życia

        [j>ż? JiVa>ŻiWa, żywot]

        jīvat (जीवत्)
        1. żyjący, żywy
        2. za życia

        [żywot jak nic]

        Za przejściem j>z dowodzi nam m.in.:
        jñāta (ज्ञात)
        1. poznany, zrozumiany

        [słowiańskie znata, do dzisiaj w gwarze ]

        jñāna (ज्ञान)
        1. wiedza, rozumienie, mądrość
        2. nauka
        3. poznanie
        4. świadomość
        [zabrakło tłumaczowi słowa znan-ość, znajomość]

        Pamiętacie ultrasłowiańskie slowo WaR, wrzątek?
        jvara (ज्वर)
        gorączka, wysoka temperatura
        jvarita (ज्वरित)
        1. mający wysoką temperaturę, rozgorączkowany
        2. gorączkowy
        jvarī (ज्वरी) gorączkujący

        Lubię to

      • Co do dźwięku zapisywanego znakiem a” pełna zgoda, ale co do dźwięku zapisywanego jako J, no to niestety nie jest to takie oczywiste, patrz:

        aZ -> Ja

        Z”oNa -> JaNa (जन)
        jani (जनि)
        janma (जन्म)

        SaPaC’/T’-> JaPa (जप)

        Z”yWia -> JīWa (जीव)

        Z”i/yWoT -> JīWaT (जीवत्)

        ZNaTa -> JN’āTa (ज्ञात)

        ZNaNa -> JN’āNa (ज्ञान)

        Z+WaR -> J+WaRa (ज्वर)

        Z+WaR”+i/yC’/T’-> Z+WaR+iTa (ज्वरित)

        Z+WaRi -> ZWaRī (ज्वरी)

        Zapomniałeś jeszcze o Z”oNI -> J/yoNi… ale także L”oNo, Wy+L”aN+iaC’/T’, ale i Lo”Na……

        https://en.wikipedia.org/wiki/Yoni

        Lubię to

      • Dla mnie to, że „ą” jest nosowym „o”, to oczywista oczywistość ale Skribha mówi, że to z „on” i mam dysonans.

        Lubię to

      • „Dla mnie to, że „ą” jest nosowym „o”, to oczywista oczywistość ale Skribha mówi, że to z „on” i mam dysonans.”

        Ja nic nie mówię, a przecież to oN, to jest właśnie to „nosowe” o,.. więc w ciom dzieło?

        Lubię to

    • ” Z resztą pytałam cię kiedyś, skąd mamy naparstek. Wkładany na palec. Czemu nie napalstek?”

      Rzuca się w oczy PaRa, ktore kiedys była juz omawiana.
      PaRa znaczy dokładnie to o czym mysli każdy Polak, gdy je wymawia:
      -coś podwoójnego: para koni, para małżeńska
      -drugi stan skupienia: para wodna

      Zwraca uwagę, że ‚to coś’ ma cechy bardzo wysokiego podobieństwa (dwa konie dobiera sie wedlug tej samej siły), bardzo wysokiej zgodności (para małżeńska), jest tym samym: para wodna.
      Wszystkie ww. cechu posiada naPaRastek>naPaRstek..

      Taka podwójna ciekawostka, cytat z wiki:
      „Najstarszy naparstek (wykonany z brązu) znaleziono w Pompejach. Pochodził z I wieku n.e. Prawdopodobnie najstarszy naparstek w Polsce (i jeden z najstarszych w Europie) znaleziono w czerwcu 2007 podczas wykopalisk archeologicznych w Sobkowie w województwie świętokrzyskim. Ma około 2000 lat. Zrobiono go z gliny. Został znaleziony wśród pozostałości chat kultury łużyckiej. Bardzo przypomina dzisiejsze naparstki, jest tylko grubszy. Naparstek prawdopodobnie był używany, gdyż widać w środku ślad paznokcia”

      Sam tekst jest ciekawy, ale wybija się również wikipedysta, bo skoro z Pompejów pochodził z I w.n.e, a ten z Polski „ma około 2000 lat”, zatem sa tak samo stare.

      Lubię to

      • Przy okazji odnalazła się znaczeniowość nazwy rzeki Warta.
        Kiedyś podawałem Dunaj jako głosną, dudniącą rzekę:

        धूनयति {धूनय} dhUnayati { DhUnaya } {ryk, dudnić, głośno przepływać, potrząsać, mieszać]

        natomiast Warta, nie będzie znaczyć dokładnie to co znaczy WaRtki, jest bardzo blisko:

        āvarta (आवर्त)
        1. ruch obrotowy, obracanie się, obrót
        2. skręt, zakręt
        3. zawracanie, powracanie
        4. ruch cykliczny, postęp
        5. wir

        Wartki oznacza współczesnie szybki, a tutaj przypuszczam, że oznacza rzekę płynąca duzymi zakolami, tworzącą zakola.
        I rzeczywiście Warta taka jest.

        Lubię to

      • BRAWO!!! Allo-allo oczyfiście niezadofoleni…

        āvarta (आवर्त)
        1. ruch obrotowy, obracanie się, obrót
        2. skręt, zakręt
        3. zawracanie, powracanie
        4. ruch cykliczny, postęp
        5. wir

        Wartki oznacza współczesnie szybki, a tutaj przypuszczam, że oznacza rzekę płynąca duzymi zakolami, tworzącą zakola.
        I rzeczywiście Warta taka jest.

        aWaRTa
        oBRo”T

        Ciągle zapominacie o rozszerzonym prawie Brugmanna… o -> a

        Lubię to

      • No chyba, że a-varta, to ‚a’ oznacza zaprzeczenie, wówczas zgadzałoby się to, bo zrobić ruch kolisty, zawirować w wierze, skręcić to rzeczywiście oznacza utratę prędkości, WaRtkości, do dzisiaj obecne jako utrata WaRTości.

        Ale wówczas prawidłowa nazwa naszej rzeki to AWARTA.
        Niezła afera 🙂

        Samogłoska ‚a’ jako negacja zachowalo się w szczątkowej postaci w słowie ‚ani’ np.
        -ani mru mru,
        -ani chybił, czyli trafił
        -ano, zaprzeczenie NIE, czyli TAK, w gwarach, ale i j.czeskim

        Lubię to

      • aWaRTa
        aBaRoT
        Za słownikiem:
        оборот {rzeczownik} czyta sie oczywiście aBaRoT
        obrót · zwrot · odwrócenie · obieg · zawrót

        Jeśli miałbym widzieć jakiejkolwiek prawo to raczej B>W lub W>B, raczej to pierwsze zwazywszy skąd przyszli Ariowie.
        .B.R.T.
        .W.R.T.

        Dowolne podstawianie samogłosek nie uznaję za jakiekolwiek prawo, tylko właściwość gwar/języków słowiańskich.

        Teraz, ktore wedlug prawideł językowych jest najstarsze, ojcowskie?
        oBRóT
        aBaRoT
        aWaRTa

        Biorąc pod uwagę, nazwę rzeki tzw.toponimia, powinna być nią właśnie ona, ta z sanskrytu.

        Lubię to

      • Otwierasz otwarte drzwi… Nigdy nie powiedziałem, że ofitzjalni lingfiści nie wymyślili zupełnie nic. Ja przyznaję się, że prawo Brugmanna bardzo lubię i dlatego, patrz:

        WRoTa -> (P)o+W/BRóT -> aBaRoT -> aWaRTa

        Jakieś jeszcze WoNTPL+iWoS’C/Ti jak to było..? A co do zamiany samogłosek, to zgoda, ale tylko w językach słowiańskich…

        Lubię to

  71. Samogłoski nosowe są archaizmem, a więc słowa w nie opatrzone mają pierwszeństwo przed tymi z denazalizacją lub wymową asynchroniczną. Samogłoski nosowe są recesywną cechą językową; powszechne jeszcze w prasłowiańskim i staro-cerkiewno-słowiańskim (tzw. jusy), przetrwały jedynie w polskim i kaszubskim, a jeżeli chodzi o inne języki indoeuropejskie – we francuskim i portugalskim. A skoro są recesywne, to słowa je zawierające powinny być starsze – logiczne!

    Lubię to

  72. Sławomir,
    Opowiesz coś więcej o samogłoskach nosowych? Czy taka wymowa była wg ciebie powszechna w IE? Czy to jakaś moda? A co z germańskimi? Też miały takie samogłoski? Zetknęłam się z językiem w śr.wsch Szwecji, który miał ich wiele (chyba 4 albo5).
    ἀνδρόγυνος (andrógynos) może Grecy „an” wymawiali „ą”, albo „ę”, jak my mówimy na Andrzeja – Jędrzej.

    Robert,
    „steorra (język staroangielski)
    rzeczownik, rodzaj męski
    (1.1) gwiazda”
    Czyli stearyna. Świeca. Może coś, co światło da, albo świeci stale, albo światło stoi.

    Lubię to

  73. Muszę przyznać, że się pomyliłam.
    „skąd mamy naparstek. Wkładany na palec. Czemu nie napalstek?”
    To jednak odwrotnie. Naparstek jest poprawnie a nie palec. Parec bo po ręce.
    „Wpadło mi też że paznokieć to dawniej paznogiedź. Z nogi.”
    Może – pazruki a nie pazurki.

    Lubię to

    • „„Wpadło mi też że paznokieć to dawniej paznogiedź. Z nogi.””

      Kola-no od koła, coś okrągłego.

      Za kołem, mamy ZaKole. Słownik o „kolano”: (1.2) miejsce w którym koryto rzeki silnie zakręca.

      Za kolanem mamy za-KoLaNo-Ga.
      Dlaczego G?
      GGG- jak Giąć, GNieść, GNąĆ, za-GiNać

      W runicznym zapisie G wygląda jak coś 3-krotnie pogiętego:
      http://bialczynski.pl/wp-content/uploads/2011/06/prp0a.jpg?w=600&h=697

      Ja bym dalej skracał
      za-kolano-ga>kolano-ga> no-ga

      Lubię to

  74. Anno, „noga”, wbrew temu, co bredzą nasi językoznawcy, to pierwotnie „(k)noga”, czyli to samo – co „knaga”. Pochodzi o „knu, kien” – „pień, gałąź, konar”. Spółgłoska „k” notorycznie odpada w nagłosie od zbitki „kn”, co najlepiej słyszymy dzisiaj w języku angielskim.

    O samogłoskach nosowych napiszę coś wieczorem, bo teraz zarobiony jestem.

    Lubię to

    • „Anno, „noga”, wbrew temu, co bredzą nasi językoznawcy, to pierwotnie „(k)noga”, czyli to samo – co „knaga”. Pochodzi o „knu, kien” – „pień, gałąź, konar”. Spółgłoska „k” notorycznie odpada w nagłosie od zbitki „kn”, co najlepiej słyszymy dzisiaj w języku angielskim.”

      NoGa
      NaGaS
      NoS/Zi
      NoS”e
      NoZ”e
      NioSe”…

      Dla mnie NoGi NioSa” a KNieJa, KNaGa, KieN Nie NioSa”

      Lubię to

    • Mi się wydawało, że było od „k naga „. Knaga jako kość udowa, największa. Czyli od nogi (bo o starsze). To samo tyczy „nagi ” czyli kobry, węża ( kolejny dowód na starszeństwo prasłowiańskiego nad sanskrytem). Tytani ponoć też chodzili na „wężach” czyli nagach.
      Sznur z zapisem węzełkowym owijano na gnatach (kościach udowych dużych zwierząt) bo pętle nie zsuwały się z jego końców . A to pierwsza kniga by była.
      Wątpliwości sieje jednak „ż” jako starsze od „g”. Bo wskazuje na „nożi ” jako starsze określenie nóg. Co w sumie nie jest takie głupie.
      Kień do mnie jakoś nie przemawia. Mógłbyś mi Twój wywód Sławomirze przybliżyć?

      Lubię to

  75. aWaRTa
    oBRo”T
    Czyli prawidła językowe.
    Skribho, Czy może gdzieś te prawidła w skrócie wynotowałeś? Dasz jakiś namiar na coś podsumowującego te zmiany?
    Co do waszego przykładu. Wiem, że dotyczą j. słowiańskich, ale nasuwa mi się:
    Obr, Abar, Habir, Abram, Ambri, Awar, Arab, Horba, Hawar, Harwa itd.
    Trochę dziwne, że od Awarów przez Habiru do Chorwatów można dojść. I tylko zamieniając b = w, no i „H” czasem jest, to znów się rwie.

    A co byśmy mieli wcześniej, przed przejściem „s” -> „h”?

    Lubię to

    • „Skribho, Czy może gdzieś te prawidła w skrócie wynotowałeś? Dasz jakiś namiar na coś podsumowującego te zmiany?”

      https://skribh.wordpress.com/2016/08/03/332-o-jezykoznawstwie-i-nie-tylko-czyli-podsumowania-i-wyjasnienia-do-przygotowan-przed-wielkim-marszem-w-nieznane-01/

      „A co byśmy mieli wcześniej, przed przejściem „s” -> „h”?”

      My? Pra-Słowianie mieli dźwięki zapisywane obecnie znakami C i S, no i pewno Z i pochodnymi…

      Lubię to

      • „A co byśmy mieli wcześniej, przed przejściem „s” -> „h”?”

        Chodziło mi, o „s” -> „h”, więc Habir, Horba, Hawar, Harwa wcześniej było Sabir, Sorba, Sawar, Sarwa.
        Czyli Chorwat i Serb mogli się wziąć z jednego słowa.

        „Pra-Słowianie mieli dźwięki zapisywane obecnie znakami C i S,”

        Np. Słowo „Cueba” można różnie odczytywać w zależności od alfabetu.
        c – albo jak „s” albo jak „k”
        u – jak „u” ale też w cyrylicy „i”
        e – jak „e” ale w cyrylicy „je”
        b – jak „b” ale w cyrylicy „w”
        No i spójrz, otrzymałam słowo Kijew. Myślisz, że Suebi = Kijewi? Czy coś zmyśliłam.

        Lubię to

      • „Chodziło mi, o „s” -> „h”, więc Habir, Horba, Hawar, Harwa wcześniej było Sabir, Sorba, Sawar, Sarwa.
        Czyli Chorwat i Serb mogli się wziąć z jednego słowa.”

        Wszystko jest trochę bardziej złożone, ale mogło tak być…

        Tzw. rough breathing na 100% działa w tzw. grece ale jest tam też tzw. smooth breathing, czyli przeciwieństwo tego pierwszego, patrz:

        https://en.wikipedia.org/wiki/Smooth_breathing

        http://www.greek-language.com/grammar/03_resources/03_BreathingMarks.html

        Ancient Greek rough, smooth breathing marks

        A tu jeszcze o akcentach i dwudźwiękach w tzw. grece… i tym, jak one „prawdopodobnie” brzmiały…

        Ancient Greek Diphthongs and Breathing Marks

        Breath Marks and Accents

        Tu jest ciekawostka, np 1m au było wypowiadane jaki aL”… itd… lub 1,26 dźwięk B był wymawiany jako W,.. by potem zamienić się w B

        Modern Greek vs Ancient Greek

        How should Ancient Greek be pronounced?

        How to read and speak Ancient Greek fluently

        The Sounds of Ancient Greek Letters

        Greek Vowels

        Consonants

        Proszę zwrócić uwagę, że pan profesór wymawia dźwięki w nowej grece, a nie w antycznej, czyli np. już po zmianie dźwięku wymawianego jako W w B, ale zapisywanego jako B,.. 😦

        „Np. Słowo „Cueba” można różnie odczytywać w zależności od alfabetu.”

        Oczywiście i tak można to odczytać, jako SL”eWa

        Lubię to

      • „Np. Słowo „Cueba” można różnie odczytywać w zależności od alfabetu.”

        Z cebulą jest bardzo powazny klopot, bo niby
        cepa-łacina
        lukovica-rosyjski

        we wszystkich zachodniosłowiańskich – CeBuLa

        XIX wieczny Brykner:
        „ cebula, tak już r. 1500, ale cybula dawniej i przez 16 w. jeszcze się zjawia; u Czechów tylko cibule, tak samo u Łużyczan, ale już w średniowiecznej niemczyźnie Zibolle i Zebulle, z łacińsk. cēpulla, zdrobniałego od cēpa, ‚cebula’.”

        I niby wszystko jest poukładane, „bezsprzecznie wiadomo”, że musiało z łaciny, a tymczasem:

        cebula – nIcabhojya नीचभोज्य

        ..rozwala wszystko.

        Lubię to

      • No, to do zabawy:
        cebula
        cepola
        sepola
        z pola.

        Ale to fajniejsze:
        capa (łacina niby) – to nic innego jak glowa, kap
        czapa
        czop, czub, czerep, czaszka itd.
        Analogicznie …ups… podobnie jak przy kapuście.

        Lubię to

      • Z tą cebulą wyskoczyłem ni w 5 ni w 10, ale miałem przekonanie, że było ono w tym watku poruszone, teraz sprawdzając, nie odnajduje tego.

        Lubię to

  76. Stefanie, sanskryckie „naga” w znaczeniu „wąż” też pochodzi od „knu” – „pień, gałąź, konar” („konar” też pochodzi od „knu, kień”). A więc „wąż” to pierwotnie „knaga”, a jeszcze wcześniej, zapewne „knęga”, gdyż, jak pamiętasz, samogłoski nosowe powinny mieć pierwszeństwo. Chodziłoby więc o „knu” z produktywnym przyrostkiem „-ęga”, jak w „mitręga, mordęga, włóczęga”. Odpowiednikiem tego przyrostka była końcówka „-eja”, jak w „mierzeja, pierzeja, wierzeja”, z czego mamy od „knu” słowo „knieja” („j” często pochodzi od „g”, bo „g” notorycznie przechodzi w „j”, jak np. w „agencja, ajencja” czy sanskryckim „naga” i indyjskim „naja”).

    W wersji z odpadającą spółgłoską nagłosową – „naga, nag” – doszło do metatezy, z czego poszło np. litewskie „ang-is” – „wąż”. My wymawialiśmy to nosowo i zmiękczaliśmy ostatnią głoskę, więc w ustach naszych przodków „ang” brzmiało jak „ąż”. A że wiele gwar lechickich preferuje przydech, dlatego mamy dziś „wąż”.

    W wersji palatalizowanej „knag” brzmiało jak „snag”, z czego mamy nasze „smok” i angielskie „snake”. Natomiast „żmij, żmija” pochodzi od „gnej, gneja”, czyli „knu, gnu” ze wspominanym przyrostkiem „-eja”, związanym fonetycznie i znaczeniowo z końcówką „-ęga”.

    Lubię to

    • Bardzo ciekawe, ale jeszcze jak mógłbyś odnieść się do tego co ja powyżej napisalem na ten temat, to miałbyś materaiał na ładny artykuł!!!

      Kilka uwag…

      Raz piszesz „zmiękczaliśmy ostatnią głoskę”, a raz zamiast używać powszechnie zrozumiałych zwrotów, jak „w wersji miękkiej / zmiękczonej, ew. dźwięcznej, udźwięcznionej” (choć wg np. logiki rough breathing, to dźwięk dźwięczny, miękki był pierwotny, w stosunku do ubezdźwięcznionego, utwardzonego, zdepalatalizowanego…) piszesz tak „w wersji palatelizowanej”…

      Jeśli już to „zpalatalizowanej”, ale uważam, że nie można tak napisać, bo wersja „zpalatalizowana” była pierwotna, a to „KNaG”, no to „zdepalatalizowało” się, czyli ubezdźwięczniło, patrz wyżej.

      Lubię to

    • Mam wrażenie, że „ż” było pierwsze niż „g”.
      Czyli byłoby to raczej tak:
      Wąż – wszystko dźwięczne
      Nog – ubezdźwięcznione.
      Dźwięczne w „wężu” wydają się być starsze.
      Ą jako nożowe wydaje się jednym z najstarszych dźwięków, jakby pochodziło od pomrukiwania.
      G wskazuje na hentumizację afrykatu.

      Nie, żebym się na tym znał. Po prostu szukam prawdy.

      Lubię to

      • Nie wiem, co to jest „hentumizacja afrykatu”, ale myślę, że w języku słowiańskim, i w Pra-Słowiańskim wymiana dźwięków zapisywanych znakami Z”/R” i G była czymś zwykłym, nie tak jak w przypadku języków kreolskich. To dlatego ciągle mamy np.:

        MoC
        Mo”C
        MoGe”
        MoZ”e
        MoJe
        Mo”S”e”

        Należy jeszcze pamiętać że wg ofitzjalnych jęsykosnaftzóf w języku słowiańskim nastąpiło utwardzenie np.:

        ReKa
        R”eKa

        Lubię to

      • Poprawka: powinno być „afrykatyzacja ” a nie „afrykaty zaćmienie „.Q… co za aplikacja…

        Lubię to

      • To, czy tamto… Proszę pisać to po polsku, a jeśli trzeba, to wyrazy obce i niezrozumiałe wpisywać w np. nawiasach (?) lub przedzielone /…

        Lubię to

      • Też Cię będę łapał za słówka. 😊

        Co jednak sądzisz o…
        udźwięcznianiu tylnojęzykowych „g” i „k” w świetle przytoczonego artykuliku?

        Lubię to

      • Prawdę powiedziawszy cały wyraz WąŻ składa się z dźwieków nasladowczych.
        WąŻ>WąSz bo tak wymawiamy:

        Sz- dźwiękonasladujący S-yczenie

        Ą – nosowe O – to po prostu nosowe źródło tego syczenia

        W – do odczytania, zwraca uwagę jego podstawowa obecność w WiĆ się, Woda-(strumienie wodne kojarzą się z WiCiem się, Wiatr, Wichura – podmuchy wiatru jak najbardziej są Wijące się

        Lubię to

    • Czepiam się jak pijany płota, ale …
      po co pradawni nazywaliby wprzódy jakąś gałąź, która nie miała dla nich większego znaczenia, a nie nazywaliby gada, którego się bali.
      Wydaje mi się, że jednak pierwszy nazwę dostać powinien wąż. Wszak był dla ludzi bardzo ważny. Do tego (jak wspomniał Robert) nazwa ta jest dźwiękonaśladowcza. Może „sz” pochodzić od syku gada ale bardziej od dźwięku jego przemieszczania się, szurania, szelestu. Jeśli chcesz sprawdzić, jakie to ważne, to zaszuraj w pobliżu zwierząt gospodarskich, żyjących od setek pokoleń poza dzikim środowiskiem. Ludzie też na ten dźwięk są wyczuleni i w niektórych budzi on nieracjonalną obawę.
      To oczywiście o niczym nie przesądza ale daje do myślenia.

      Lubię to

    • Fakt. Snake potwierdzałoby wersję pochodzenia węża od knia.
      Można jednak się pobawić (nic nie kosztuje):
      snake
      z nage
      z nogi
      z nożi
      z wożi
      z wążi.

      Lubię to

  77. Mogłem np. napisać: „w wersji miękkiej”.

    Skribho, jak już pisałem… uważam, że nie ma znaczenia, które głoski były pierwsze – miękkie czy twarde. Różne dialekty języka wczesno-prasłowiańskiego preferowały zapewne równolegle jedną lub drugą wymowę. (Możliwe, że kreolizacja prasłowiańszczyzny sprzyjała utrwalaniu się form twardych.) Dlatego słowo „knaga” nie jest żadną tam, jak bredzą językoznawcy, pożyczką germańską, bo to po prostu słowo „knieja” czy „knaja” (mieliśmy też wersję „knaja”, na co wskazują hydronimy i nazwy miejscowe, takie jak np. Knajka czy Knajski Las), tyle że z alternatywnym rozwojem fonetycznym przyrostka. Tak samo angielskie „snag” – „pniak” – nie musi być pożyczką słowiańską, tylko słowem odziedziczonym bez zmian w nagłosie po wczesno-prasłowiańskim, z którego wyewoluowały dialekty protogermańskie.

    Lubię to

    • „Tak samo angielskie „snag” – „pniak” – nie musi być pożyczką słowiańską, tylko słowem odziedziczonym bez zmian w nagłosie po wczesno-prasłowiańskim, z którego wyewoluowały dialekty protogermańskie.”

      Anglicy byli wg Ciebie już obecni w czasach wczesnych Pra-Słowian?!! A gdzie?!!

      Lubię to

  78. Panowie, co innego jest bardzo stara, tzw. palatalizacja indoeuropejska, która rzekomo rozdzieliła języki na satem i kentum, a co innego tzw. palatalizacje prasłowiańskie i słowiańskie, których było bodaj trzy czy cztery i które dały m.in. to, że np. mamy wyraz „księga” i jego zdrobnienie – „książka”.

    Lubię to

  79. Językoznawstwo słowiańskie rozróżnia trzy palatalizacje tylnojęzykowych k, g, h, które dokonały się jeszcze w okresie wspólnoty prasłowiańskiej. Spółgłoski te w sąsiedztwie samogłosek przednich (e, ę, ě, i, ü) zmieniały swe miejsca artykulacji i ulegały zmiękczeniu, przechodząc w spółgłoski cz, ż, sz, c, dz, które (do XVI w.) były miękkie. http://portalwiedzy.onet.pl/93090,,,,palatalizacja,haslo.html

    Skribho, nad pewnikami szkoda czasu dyskutować, bo chyba nikt nie zaprzeczy, że mamy w polszczyźnie takie słowa, jak np. „księga, ksiądz, książę”, i że „g” wymienia się na „ż”, jak np. „mogę, można; noga, piłka nożna”.

    A co do drugiej kwestii – to odpowiem Ci pytaniem na pytanie… Czy Polacy byli już obecni w czasach wczesnych Prasłowian?

    Ani nie było Polaków, ani Anglików; byli, co najwyżej, użytkownicy wczesnych dialektów protolechickich i protogermańskich.

    Lubię to

    • Przepraszam, że tak długo kisiłem ten tekst w moderacji, ale mam poważny zgryz z tym tekstem… I muszę to skomentować tak:

      http://portalwiedzy.onet.pl/93090,,,,palatalizacja,haslo.html

      Palatalizacja (z łaciny palatum = podniebienie), fonetyczne zmiękczenie spółgłoski twardej pod wpływem sąsiadującej z nią samogłoski (najczęściej przedniej). Językoznawstwo słowiańskie rozróżnia trzy palatalizacji tylnojęzykowych k, g, h, które dokonały się jeszcze w okresie wspólnoty prasłowiańskiej. Spółgłoski te w sąsiedztwie samogłosek przednich (e, ę, ě, i, ü) zmieniały swe miejsca artykulacji i ulegały zmiękczeniu przechodząc w spółgłoski cz, ż, sz, c, dz, które (do XVI w.) były miękkie. W języku polskim przed samogłoskami przednimi istniały opozycje spółgłoski twarda: miękka, np. mały : miały; ryba : rybie; proces palatalizacji na gruncie dialektów kaszubskich poszedł najdalej: tylnojęzykowe k, g w połączeniach ky, gy zmieniły się w ki, gi.

      Hasło opracowano na podstawie “Słownika Encyklopedycznego – Język polski” Wydawnictwa Europa. Autorzy: Elżbieta Olinkiewicz, Katarzyna Radzymińska, Halina Styś. ISBN 83-87977-20-9. Rok wydania 1999.

      …..

      Ten tekst powyżej NIC NIE UDOWADNIA!!! No i co w tym mi nie podoba się, ano to, że np. to:

      https://en.wikipedia.org/wiki/Slavic_first_palatalization

      Motivation

      An important tendency in Proto-Slavic – a tendency that also operated throughout the Common Slavic period (ca. 300 to 1000 CE) and was the direct cause of the first palatalization – was so-called intrasyllabic synharmony. Such intrasyllabic synharmony was violated if a velar consonant occurred before a front (palatal) vowel, because a velar is articulated in the region of soft palate (velum), in the back part of the roof of the mouth, and front vowels, of course, in the front part of the mouth. Speakers resolve this articulatory opposition by adapting (assimilating) the articulation of the velar consonant to the front vowel, relocating it to the region of the front soft palate (palatum) – i.e.: it becomes palatalized.

      This phenomenon occurs very commonly in the phonetic history of languages. Velar palatalization before front vowels has also marked (for example) the evolution of almost all modern Romance languages.

      Formulation

      Inherited velars *k (< PIE *k, *) and *g (< PIE *g, *, *, *gʷʰ) change before Proto-Slavic front vowels *e/ē, *i/ī (PIE *e/ē, *i, *ey/ēy, *ew/ēw > OCS e/ě, ь, i, ‚u), and also before the palatal semivowel *j:

      *k > *kʲ > *č
      *g > *gʲ > *dž > *ž

      The Proto-Slavic velar fricative *x, which was absent in PIE and arose primarily from PIE *s by means of the RUKI law or from word-initial PIE #sk- (as well as from Germanic and Iranian borrowings), changed in the same environment as:

      *x > *xʲ > *š

      Compare:

      • PIE *wĺ̥kʷe ‚wolf!’ (vocative singular of *wĺ̥kʷos) > PSl. *wilke > OCS vlьče, Pol. wilcze, SCr. vȗče
      • PIE *gʷeneh₂ ‚woman’ > PSl. *ženā > OCS žena, Russ. žená, Pol. żona
      • PIE *muHs ‚mouse’ > PSl. *mūsi > *mūxi > mūši > OCS myšь, Russ. myš’, Pol. mysz

      The effect of the first palatalization is also evident on Germanic loanwords. Compare:

      • Germanic *helmaz ‚helmet’ > PSl. *xelmu > *šelmu > OCS šlěmъ, Russ. šelóm, SCr. šljȅm
      • Germanic *kinda ‚child, infant’ > PSl. *kinda > *činda > OCS čędo, Russ čado, Old Pol. czędo

      Interpretation

      Even though it is commonly stated in the literature that the result of first palatalization were consonants */č/, */ž/, */š/, there is no certain evidence that that process was indeed finished by the 600 CE.[1]

      There is also some disagreement on whether Proto-Slavic velars became affricates before front vowels and before */j/; at first sight, it seems likely that palatalization of velars was an older process than palatalization before */j/.

      Many linguists think that the transition *kj > *č, *gj > *ž, *xj > *š occurred simultaneously with the changes *sj > *š, *zj > *ž, i.e. together with changes otherwise known as the Common Slavic iotation (or yodization). However, that change is in fact Common Slavic (post-Proto-Slavic), which is obvious e.g. from the adaption of Romance toponyms in the Adriatic, to which Slavs subsequently spread well after the 5th century, when first regressive palatalization is usually dated. Compare:

      On the other hand, from a purely phonetic viewpoint, it’s very hard to believe that velars might have been unpalatalized before *j by the time they palatalized before *e and *i.

      That being said, the first palatalization must have proceeded gradually:

      *k > *kj > *č’ > *č
      *g > *gj > *dž’ > *ž’ > *ž

      The most economic interpretation is that there was no difference in Proto-Slavic of *k and *g before *j, and before *e, *i, i.e. that the pronunciation was *kj, *gj. *j was then lost after palatalized velars (or affricates) in Common Slavic period of iotation of other consonants.

      With that in mind, consonants */č/ and */ž/, which are usually reconstructed in the phonemic inventory of Proto-Slavic in the literature, were likely to be just phonologically predictable allophones of */k/, and */g/, and have remained such until conditions were met after the 600 CE for their appearance behind back vowels as well. Similarly, *š which resulted by the application of RUKI law was an allophone of */s/ after *r, *u, *k, *i, but when *š emerged from Proto-Slavic *sj, the opposition between *š and *s became phonological, i.e. */š/ became phonemicized.

      Dating

      The results of the first palatalization were the same in all Slavic languages, which shows that it probably took place before the migration of Slavs into their historical settlements, and that means probably before 500 CE.[2] As previously mentioned, this palatalization also operated on Germanic loanwords, which the proto-Slavs probably borrowed before or not long after the Huns disrupted the Gothic hegemony (c. 375 CE). This all shows that it operated throughout the 5th century.

      Further evidence on that date comes from the toponymy and the hydronymy of the upper Dnieper river, which Slavs colonized probably in the latter half of the 5th century. Before their arrival, that region was populated by Baltic speakers, and the Baltic river names such as Vilkesà, Akesa, Laukesà and Merkys yielded Russian equivalents Volčesa, Očesa, Lučesa, and Mereč’. This shows that the palatalization was operable in the latter half of the 5th century.

      By the time Slavs reached the south of Greece and the Adriatic coastline, in the 6th and the 7th centuries, the first palatalization no longer operated. That can be seen from the fact that Slavic words were borrowed into Middle Greek in palatalized form, and also from the fact that Romance toponyms on the Adriatic undergo the second, not the first palatalization.

      On the basis of this data, and on the basis of the fact that for the sound change to be complete at least three generations are needed, i.e. c. 75 years, Arnošt Lemprecht concluded that the first Slavic palatalization operated approximately from 400 to 475 CE, ±25 years.

      Notes

      • Matasović 2008:98
      • Mihaljević 2002:150

      References

      …..

      Uważam, że tzw. rough breathing jest wskazówką, że ta tzw. pierwsza palatalizacja, czyli zmiękczenie nastąpiła od „odtworzonego” stanu dźwięków tego tzw. PIE, co jak wykazywałem już wielokrotnie NIE JEST PRAWDĄ, patrz np.:

      https://skrbh.wordpress.com/2017/01/31/19-jak-powstala-litera-zapisywana-znakiem-qq-czyli-przyklad-od-semickiego-zapozyczenia-i-znieksztalcenia-pierwotnego-pra-slowianskiego-wzorca-dzwiekowego-wystepujacego-w-jezykach-kreolskich-jak-np/

      QueeN =/= Z”oNa, bo dźwięk i znak opisujący ten dźwięk to OD-SEMICKIE ZAPOŻYCZENIE!!!

      Było dokładnie odwrotnie, patrz: Pra-Słowiańskie Z”oNa, a nie „odtworzone” tzw. PIE *gʷeneh₂ ‚woman’ > PSl. *ženā > OCS žena, Russ. žená, Pol. żona

      Z”oNa -> JoNi, GNa
      Z”oNa -> QiNo, QéNS

      PROSZĘ SOBIE ZAPAMIĘTAĆ, ŻE TZW. PIERWSZA PALATALIZACJA NIE NASTĄPIŁA, BO NIE BYŁO PIERWOTNEGO KW, K, K’, GW, G, G’!!! TO TYLKO „ODTWORZONA” TEORIA, A TZW. ROUGH BREATHING JĄ PODWAŻA I OBALA!!!

      …..

      (…)Skribho, nad pewnikami szkoda czasu dyskutować, bo chyba nikt nie zaprzeczy, że mamy w polszczyźnie takie słowa, jak np. „księga, ksiądz, książę”, i że „g” wymienia się na „ż”, jak np. „mogę, można; noga, piłka nożna”.(…)

      Czyli co, wg Ciebie tak zwana oboczność, ma być niby dowodem na te 2 zmiękczenia, od postacie tzw. PIE?!! A jak to udowodnisz, np. za pomocą słowa QueeN / Z”oNa?!!

      http://portalwiedzy.onet.pl/93086,,,,obocznosc,haslo.html

      Oboczność, alternacja, wymiana i współistnienie w języku elementu fonetycznego lub morfologicznego w odmianie wyrazu lub w wyrazach pokrewnych, np. biały – bielszy (a: e), doły – dół (o: ó), pleść – plotę (e: o), dębina – dąb (ę: ą). Oboczności fonetyczne głosek uwarunkowane są sąsiedztwem fonologicznym, np. buda – bud (b: t, efekt neutralizacji dźwięczności w wygłosie), pstrąga – pstrągowi obok pstrągiem – pstrągi (wymiana spółgłosek twardych k, g na miękkie k’, g’ przed i); oboczności morfologiczne, tj. fleksyjne i słowotwórcze, najczęściej występują wśród samogłosek e : o, e : a, o: ó, ę : ą, wywołanych przegłosem polskim, np. wieniec : wianek, nieść : niosę, wozić : wóz, dęby : dąb; spółgłoskowe, tj. wymiany twardej z miękką, np. woda : wodzie (d : dź), śmiech : śmieszny (ch : sz); w obrębie morfemów są wymiany sufiksów -in, -eń, -on- z Ř (brakiem sufiksu) w odmianie rzeczowników: mieszczan-in-a obok mieszczan-om, imi-on-a obok imi-ę.

      Hasło opracowano na podstawie “Słownika Encyklopedycznego – Język polski” Wydawnictwa Europa. Autorzy: Elżbieta Olinkiewicz, Katarzyna Radzymińska, Halina Styś. ISBN 83-87977-20-9. Rok wydania 1999.

      (…) A co do drugiej kwestii – to odpowiem Ci pytaniem na pytanie… Czy Polacy byli już obecni w czasach wczesnych Prasłowian? Ani nie było Polaków, ani Anglików; byli, co najwyżej, użytkownicy wczesnych dialektów protolechickich i protogermańskich.(…)

      Zgoda, ale tzw. Polacy, to tylko inna nazwa Lechitów, i ich język nie zmienił się, tak jak język tzw. Anglików,.. kimkolwiek oni byli i jak zmieniali się w tych Anglików…

      A co do tzw. Proto-Germańskiego, to sam pisałeś tu https://skribh.wordpress.com/2016/07/15/326-slawomir-ambroziak-lachy-i-wandale/ – patrz „prawo Ambroziaka”, że im dalej od Pra-Słowian, tym język „germański” bardziej robi się „germański”, czyli zniekształcony…

      Nic takiego, jak tzw. Pra-Germański, czy Proto-Germański NIGDY NIE ISTNIAŁO, bo to był tylko jeden wielki młyn językowy, więc każda z tych części mogła być tym tzw. Pra-Germańskim, czyli i Pra-Słowiański, i Pra-Celtycki, i Pra-Italski, itd, czyli każdy inny, jaki mógł być częścią jednego z co najmniej trzech podkładów językowych odnajdywanych w tzw. języku germańskim!!!

      Jeśli mieszasz trzy farby w proporcjach 33,33333% każda, no to która jest najważniejsza, ta najstarsza? Czyli jaka, atlantydycka, vaskońska, semitydycka, semicka, ugro-fińska, czy… jednak Pra-Słowiańska? 🙂

      Lubię to

  80. Na marginesie… W staronordyckim wyraz „snaga” oznaczał „topór”, czyli pierwotnie chodziło pewnie o maczugę. U nas „knaga” to też nazwa kołka, tak samo jak duńskie „knag”. W angielskim „knag” to „sęk”, a nasz „sęk” wygląda metatezę od „snag” w postaci „sang, seng”.

    Lubię to

  81. Co do artykułu, o tzw. afrykatyzacji, to na początek:

    https://en.wiktionary.org/wiki/affricatus#Latin
    Latin
    Etymology
    Perfect passive participle of affricō.

    https://en.wiktionary.org/wiki/affrico#Latin
    Latin
    Alternative forms adfricō

    Etymology
    From ad- ‎(“to, towards, at”) +‎ fricō ‎(“rub”).

    https://en.wiktionary.org/wiki/frico#Latin
    Latin
    Etymology
    Intensive popular form of friō. Confer with fodiō – fodicō, vellō – vellicō.

    https://en.wiktionary.org/wiki/frio#Latin
    Latin
    Etymology
    From Proto-Indo-European *bʰrēi- ‎(“to scrape, pierce”), extended from *bʰerH- ‎(“to scrape, pierce”) (whence feriō, forō).

    https://en.wiktionary.org/wiki/Reconstruction:Proto-Indo-European/b%CA%B0erH-
    Reconstruction:Proto-Indo-European/bʰerH-

    Proto-Indo-European
    Root *bʰerH-
    to pierce
    to strike

    Derived terms
    ► Terms derived from the PIE root *bʰerH-

    *bʰorH-(e)-ti ‎(o-grade root present?)
    Balto-Slavic:
    Latvian: bãrti
    Lithuanian: bárti
    *bʰorH-ye-ti ‎(o-grade ye-present?)
    Balto-Slavic:
    Slavic: *borti
    East Slavic:
    Russian: боро́ть ‎(borótʹ)
    South Slavic:
    Old Church Slavonic: брати ‎(brati)
    Germanic: *barjaną (see there for further descendants)
    *bʰr̥H-o-m
    Germanic: *burą
    Old English: bor
    Old Saxon: *bor
    Middle Low German: bor
    ?→ *burōną (see there for further descendants)
    *bʰr̥H-eh₂
    Germanic: *burō
    Old High German: bora
    ?→ *burōną (see there for further descendants)
    Unsorted formations:
    Italic:
    Latin: feriō
    Latin: forō
    Armenian:
    Old Armenian: բերան ‎(beran, “mouth”)

    Wg mni mowa jest to o: BoR+oWaC’/T’, WieR+C/TiC’/T’, DR”eC’/T’, TR”eC’/T’, TaRC/Tie, PaRC/Tie,.. RRR…

    a+FFRiCaT+uS
    a+FRiKaT+uS
    a+PRiKaT+uS…
    PR”y+TaRTy

    A teraz cały tekst

    http://www.gwarypolskie.uw.edu.pl/index.php?option=com_content&task=view&id=289

    Halina Karaś. Afrykatyzacja spółgłosek tylno­językowych k’, g’

    Afrykatyzacja spółgłosek tylnojęzykowych k’, g’ (łac. affricātus ‘przytarty’, niem. Affrikate, ang. affricate ‘spółgłoska zwarto-szczelinowa’) to zjawisko mocnego zmiękczenia i przesunięcia artykulacji k’, g’ ku przodowi, co powoduje powstanie spółgłosek zwarto-szczelinowych (tzw. afrykat) cz’, dż’ lub spółgłosek bliskich ć, dź czy też z nimi tożsamych, np. odzier, cij = ogier, kij. Zmianę k’, g’ > ć, dź poświadczono w gwarach tucholskich, inaczej borowiackich (zob. Bory Tucholskie) i krajniackich (zob. Krajna) należących do szeroko rozumianego dialektu wielkopolskiego, ale mających również szereg cech wspólnych z kaszubszczyzną. Afrykatyzacja dziś typowa jest jednak przede wszystkim dla kaszubszczyzny (gdzie występuje dziąsłowe zmiękczone cz’, dż’ na miejscu k’, g’), stąd w znacznej części opracowań dialektologicznych omawiane zjawisko nosi nazwę palatalizacji kaszubskiej. Szerzyła się prawdopodobnie jednak z kierunku południowego, o czym świadczy jej brak na północno-zachodnich krańcach Kaszub i w wymarłych już gwarach słowińskich.

    Zwracam uwagę na słowo „prawdopodobnie”, jak i na to, że mowa jest to o bardzo małym obszarze… Tyle tylko, że akurat ciekawe dlaczego tylko Kaszuby..? A może było dokładnie odwrotnie i to gwara kaszubska jest najstarsza, patrz teoria kujawska Atima?

    Dlaczego dżwięk zapisywany znakiem K’ musiał być pierwszy od C i S i pochodnych, skoro tzw. rouhg breathing w grece (i awestyjskim) potwierdza, że dźwięk zapisywany znakiem S był wcześniej niż H/X, przy czym dźwięki zapisywane znakami H, K, G, są „bliskodźwięczne” i należą do jądra ubezdźwięcznionych dźwięków tzw. centum / hentum / kentum?

    Rozwój k’, g’ w afrykaty na obszarze borowiacko-krajniackim (także kaszubskim) dokonywał się późno, prawdopodobnie w XIX wieku, w tym samym czasie co rozkład spółgłosek wargowych miękkich na grupy dwuelementowe (na skutek wymowy asynchronicznej). Ponieważ artykulacja afrykat tylnojęzykowych była trudna, nastąpiło przesunięcie ich ku przodowi. Omawiane zjawisko afrykatyzacji k’, g’ bywa też nazywane hipertrofią palatalności spółgłosek tylnojęzykowych k’, g’. Zob. Spółgłoski tylnojęzykowe.

    Lubię to

    • Ten sam przytoczony przewodnik odnośnie spółgłosek tylnojęzykowych sugeruje. ..ups… wskazuje, że: sować = hować (już wiem skąd sowa ma swoją nazwę).
      Czyżby niekonsekwencja? … ups …

      Lubię to

  82. Nie wierzę w rzekome, późne innowacje dialektalne! Dialekty przechowują najstarsze archaizmy, albowiem nie były zapisywane, a to zapis języka sprzyjał powstawaniu i utrwalaniu się tzw. innowacji językowych.

    Lubię to

  83. „No, to do zabawy:
    cebula
    cepola
    sepola
    z pola.

    Ale to fajniejsze:
    capa (łacina niby) – to nic innego jak glowa, kap
    czapa
    czop, czub, czerep, czaszka itd.
    Analogicznie …ups… podobnie jak przy kapuście.”

    Nie sądzę, raczej ….

    C – jako coś ostrego, jak np. occet, cceBuLa, ccczosnek, ccchrzan,

    reszta od BuLa>BuLWA

    BLW
    BuLWa
    BuLaWa -tylko w słowiańskich, oznacza wiadomo co u hetmana, czasami jako okreslenie.. męskiego członka
    BuŁa – potocznie, gwarowo ktoś gruby
    oBeLisk – duży kamień
    BaL -gruby kawałek drzewa, kloc, cos dużego i masywnego, stąd i..
    BeLka, BaLon, BaLWaN
    stąd i w rosyjskim:
    BoLszy -duży, wielki

    I w sanskrycie:
    bala (बल)
    1. siła, moc
    2. werwa, wigor
    3. nacisk, akcent
    4. waga, znaczenie
    5. podpora, oparcie, zależność
    6. siły (zbrojne)

    bali (बलि)
    1. ofiarowanie
    2. ofiara
    3. zwierzę ofiarne

    balī (बली)
    1. potężny, silny
    2. potężna, silna istota

    balya (बल्य)
    1. potężny, mocny, silny
    2. ożywczy, orzeźwiający

    prabala (प्रबल)
    1. mocny, silny, potężny, przemożny, dominujący
    2. gwałtowny, porywisty

    Lubię to


    • BaLa
      BaL+S”oJ
      BoLe+SL”aW

      Prawo Brugmanna, czyli pra-słowiański dźwięk zapisywany znakiem o przeszedł w późniejszy zapisywany znakiem a

      Lubię to

  84. Taka mała uwaga: potwierdzam to, co napisałem o etymologii miasta Bielefeld. Jest ona słowiańska. Właśnie dowiedziałem się, że dawne łacińskie nazwy tego miasta to m.in. „Campus Albus” i „Albocampus”. łaciński wyraz „alba”, „albus” to „biały”. Zatem człon „Bylen / Bylan” ma słowiańską etymologię i został wprost przetłumaczony na łacinę.

    Lubię to

  85. Aby nie być gołosłownym podaję poniżej linka do informacji nt. możliwej słowiańskiej etymologii nazwy miasta Bielefeld. Jak się okazuje, ma ona kolejne potwierdzenie. Pierwotna nazwa miasta to było Bylanvelde / Bylevelde. Napisałem, że brzmi jak słowiański wyraz „Biały” lub „Bielan”, „Bielany”. Wyraz ten połączyłem ze słowiańskim słowem „BIAŁY”. Niedawno odkryłem kolejny dowód, że istotnie nazwa „Bielefeld” jest związana z kolorem białym. Otóż na niemieckiej Wikipedii odkryłem, że łacińska nazwa tego miasta brzmiała w przeszłości:
    – Bielefeld: Bilivelda, Bilveldia, Campus Albus, Albocampus.

    CAMPUS ALBUS lub ALBOCAMPUS tłumacząc z łaciny to „Biały Obóz”. Alba dzieci komunijnych też jest biała. Bo „alba / albus” to po polsku „biały”. Stąd dowód, że „Biele-„, „Bili-„, „Byle-„, „Bylan-” to słowiańskie człony w nazwie obecnie niemieckiego miasta.

    Dla zainteresowanych podaję link do niemieckiej Wikipedii na ten temat w temacie (Lista łacińskich nazw miejscowych).
    „Liste lateinischer Ortsnamen / Nordrhein-Westfalen”:
    https://de.wikipedia.org/wiki/Liste_lateinischer_Ortsnamen#Nordrhein-Westfalen

    Lubię to

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s