439 Hańba, zdrada, sprzedajność, kurewstwo i zaprzaństwo „polskich elit”, czyli Kukiz’15: PiS blokuje ustawę ws. penalizacji banderyzmu w Polsce

Oto kilka komentarzy w sprawie zupełnego etycznego upadku, zaślepienia i braku poczucia jakiejkolwiek własnej godności, pokazywanych przez szeroko rozumianą „polską administrację” i różnych takich „Polaków i polskich patriotów z PiS”, itd.

Jak dobrze widać ludzie ci TYLKO UDAJĄ POLAKÓW I POLSKICH PATRIOTÓW, bo tak naprawdę to hołubią różnych nazistowskich zbrodniarzy i zbrodnicze organizacje, którzy / które nie tylko podczas 2 Wojny Światowej wymordowały w bestialski sposób wiele setek tysięcy Polek i Polaków, jak i innych osób różnych narodowości i wyznań,.. w tym i tzw. żydów!!!

Niestety, wygląda na to, że tzw. Państwo Polskie (choć nie tylko ono)… zwyczajnie POPIERA NIE TYLKO NAZISTÓW, ALE I TZW. ANTY-SEMITÓW i z całych sił broni się przed tą bolesną prawdą i udaje, że nic złego nie dzieje się!!! 😦 😦 😦

To, że im wszystkim z tego powodu nie jest wstyd, to oczywiste. Ja pytam się: Jak długo jeszcze?!! 😦

Widać, że nie jestem osamotniony w moich poglądach, aczkolwiek ani w tzw. wiodących „wolnych mediach”, ani w „wolnych mediach inaczej”,.. raczej NIC o tym straszliwym upokorzeniu nie przeczytacie. Widać, że oni wszyscy wolą z fałszywym uśmiechem na ustach, pokornie i na kolanach robić to, co robią mordercom, kto wie może nawet i ich własnych krewnych… No cóż,… w takim razie miłej „zabawy” i smacznego… 😦

Pisałem już o tym np. patrz:

https://skribh.wordpress.com/2017/01/13/399-mowa-bywa-srebrem-a-milczenie-zlotem-to-prawda-tylko-czasem-taka-prawda-to-tylko-tylko-prawda-taka-sobie/

https://skribh.wordpress.com/2017/03/07/433-polski-senat-wycofal-projekt-ustawy-zakazujacej-propagowania-ukrainskiego-i-litewskiego-nacjonalizmu/

…..


Foto: facebook.com

Kukiz’15: PiS blokuje ustawę ws. penalizacji banderyzmu w Polsce

Dodane przez Lipinski Opublikowano: Środa, 15 marca 2017 o godz. 16:04:01

Poseł Bartosz Józwiak pyta po której stronie stoi PiS: „Po stronie OUN-UPA czy po stronie polskich ofiar tych organizacji?”

Dzisiaj posłowie ruchu Kukiz’ 15 Bartosz Józwiak i Tomasz Rzymkowski przypomnieli dziennikarzom o projekcie ustawy złożonym przez ich klub, a który zakłada penalizację banderyzmu w Polsce. Projekt nowego prawa został złożony w czerwcu 2016r. i zakłada zmianę ustawy o IPN, dzięki czemu propagowanie banderyzmu i podważanie zbrodni ludobójstwa na Wołyniu byłoby w Polsce karane. Jak stwierdzili posłowie, PiS pozwolił na dwa czytania sejmowe, jednak od listopada projekt zmiany prawa leży w zamrażarce sejmowej. Marszałek Marek Kuchiński, nie dopuszcza do trzeciego ostatniego czytania.

CZYTAJ TAKŻE:
Sejm zajmie się projektem ustawy penalizującej kłamstwo wołyńskie i propagowanie banderyzmu

Poseł Bartosz Józwiak pyta, po której stronie stoi partia rządząca: Po stronie OUN-UPA czy po stronie polskich ofiar tych organizacji?! Dopuśćcie wreszcie nasz projekt pod obrady Sejmu!

Z kolei poseł Tomasz Rzymkowski zaznacza: Państwo polskie musi jednoznacznie powiedzieć, że gloryfikacja banderyzmu jest nie do zaakceptowania. Zamiast tego PiS trzyma nasz projekt w zamrażarce. Apelujemy do wszystkich Obywateli, by wspólnie z nami wywierali presję na PiS w tej sprawie!

kresy.pl

JaremaW:
Brawo Panowie posłowie!!!!!!!!! kuchcinski już raz jeździł do Kijowa po instrukcje, może tym razem temu banderofilowi wystarczył telefon od derszczycy?

jaro7:
Posłowie z Kukiz15 bardzo was cenię ,oddam na was głos w wyborach, ale wytlumaczcie dlaczego tego tematu NIE poruszacie w mediach elektronicznych. Chodzi mi zwłaszcza o dwa programy w których wy tez występujecie tj u tego pajaca Rachonia i Rymanowskiego czyli TVPiS i TVN. Ja wiem ze ci „dziennikarze’ tego tematu NIE porusza aleprzecież mozecie to powiedzieć. Nikt wam nie zabroni choć pewnie Rachoń będzie przekrzykiwał (robi tak jak ktos mówi zle o PiS). Obejrze w niedziele oba programy zobaczymy czy powiecie.

Gan:
Dobra inicjatywa K’15. Niech PiS policzy słupki poparcia – czy wato tracić głosy kresowiaków i zabiegać o łaski Ukraińców, którzy w Polsce prawa głosu nie mają. Prosta matematyka.

…..


Stanisław Karczewski, fot. YouTube.com

http://www.kresy.pl/publicystyka,opinie?zobacz/komu-marszalek-karczewski-chce-obrzydzic-polske

Komu marszałek Karczewski chce obrzydzić Polskę?

Dodane przez Lipinski Opublikowano: Poniedziałek, 13 marca 2017 o godz. 22:10:25

Entuzjaści Ukrainy w Polsce podkreślają, że różnice interpretacji historii to jedyne, co nas z Ukraińcami dzieli. Była to być może rzeczywiście ostatnia reduta obrony interesu Polski w relacjach z hojnie obdarowywanym przez nas sąsiadem. Jak się okazało, i tę oddano bez żadnego oporu – pisze Tomasz Jasiński.

Senatorowie PiS na czele z marszałkiem Stanisławem Karczewskim zapewne mieli się za „starszych i mądrzejszych”, wycofując z prac parlamentu projekt ustawy zakazujący propagowania nacjonalizmu ukraińskiego i litewskiego. Marszałek Karczewski wykazał jednak wraz ze swoimi partyjnymi kolegami, że nie dorośli oni do swojej roli, a parlamentarzystami zostali w wyniku selekcji negatywnej.

Projekt ustawy przedłożony przez Senat miał zakładać zakwalifikowanie nacjonalizmu ukraińskiego i litewskiego jako ustrojów totalitarnych. Pomijając błąd rzeczowy, bo nacjonalizm to nie ustrój, z politycznego punktu widzenia byłaby to manifestacja suwerennego, polskiego punktu widzenia na litewskie i ukraińskie wydanie tej doktryny. O ile w przypadku nacjonalizmu litewskiego właściwie trudno o konkretne urzeczywistnione przykłady stosowania jego symboliki na terytorium RP, o tyle w odsłonie ukraińskiej konflikt pamięci zdążył się już ujawnić. Wprawdzie nastąpiło to po nie do końca fortunnych przypadkach niszczenia na własną rękę upamiętnień dotyczących UPA na pograniczu polsko-ukraińskim, ale dotknięte poczuły się środowiska bynajmniej na Ukrainie niemarginalne.

Należy również wziąć pod uwagę, że przez wspomnianą czołobitność, jaką jest kompromitująca uległość przed cudzą polityką historyczną, marszałek Karczewski i większość senatorów zatarli różnice w ocenie banderyzmu między Ukrainą a Polską na korzyść tej pierwszej. Senatorowie Rzeczypospolitej osiągnęli więc jednomyślność ze stroną ukraińską za cenę rezygnacji z najbardziej żywotnych interesów narodowych. Entuzjaści Ukrainy w Polsce sami podkreślają zresztą, że różnice interpretacji historii to ponoć jedyne, co nas z Ukraińcami dzieli. Była to być może rzeczywiście ostatnia reduta obrony interesu Polski w relacjach z hojnie obdarowywanym przez nas sąsiadem. Jak się okazało, i tę oddano bez żadnego oporu.

Choć wydaje się to nieprawdopodobne, to jednak trzeba przypomnieć fakty o charakterze podstawowym. Polegają one na tym, że tak nacjonalizm ukraiński, jak i litewski, mają na sumieniu dziesiątki, setki tysięcy polskich ofiar. W imię realizowania tych doktryn w praktyce konkretni ludzie ginęli za to i włącznie za to, że byli Polakami. Wyznawcy tych idei stanęli do morderczej rywalizacji z komunizmem o to, kto zamieni Kresy Wschodnie w większe morze krwi. Dziś, w roku 2017, gdy możemy się podobno cieszyć wolną Polską, jeden telefon nawet nie z Kijowa, a z ukraińskiej ambasady, unieważnia najwyraźniej obowiązek władz Rzeczypospolitej przywracania i kultywowania pamięci o polskich ofiarach zbrodni. Zbrodnie zaś mają to do siebie, że po jednej stronie istotnie stawiają ofiarę – ale po drugiej zawsze stoi kat, za katem z kolei – określony motyw. Nacjonalizm litewski czy ukraiński w rzeczy samej były bezpośrednią inspiracją do przeprowadzenia krwawych, ohydnych w swych motywach i bezwzględnych w praktyce zbrodni. Z czym więc marszałek Karczewski i posłuszni mu senatorowie chcą zawierać kompromis i kosztem czego?

Po ludzku jest to bolesne, a dla Polaka niestety upokarzające. Nie chodzi bowiem o to, że marszałek Karczewski nie odczuwa osobistego dyskomfortu wobec takiego stanowiska. Wtóruje mu zresztą senator Mamątow, również z PiS, który mówi: „Nie możemy sobie pozwolić na psucie stosunków z sąsiadami”. Nie chodzi o to, że dany polityk nie krępuje się zginaniem karku przed obcoplemieńcami, bo przecież nie honor własny senatorów RP jest zmartwieniem dla ogółu społeczeństwa. Nie do zniesienia jest przede wszystkim to, że upokarzana jest Polska i że w jej imieniu, czyli w imieniu nas wszystkich, zamiast suwerenności wybiera się handel najbardziej zasadniczymi elementami spajającymi dany naród, tj. wspólnym przeżywaniem i interpretowaniem przeszłości przez ogół społeczeństwa. Niech żadnym usprawiedliwieniem nie będzie dla nas fakt, iż marszałek Karczewski i jego partyjni koledzy zapewne uważają się za patriotów. Tak samo prawdopodobne jest, iż politycy ci są przekonani, że wykazali się politycznym „realizmem”; że ominęli rafy czyhające na zwolenników porozumienia z Litwą i Ukrainą i że sprytnie umknęli zastawionym na nich sidłom przez przeciwników Międzymorza czy idei jagiellońskiej. Pomiędzy tymi ostatnimi zaś, a polską racją stanu, na ogół w kręgach PiS-owskich jest stawiany znak równości. Możemy być wręcz pewni, iż marszałek Karczewski jest dumny z siebie, bo w swoim gorącym patriotyzmie wziął poprawkę na „obiektywne okoliczności”, które nie pozwalają na psucie stosunków z sąsiadami.

Kalkulacja, której najwyraźniej jesteśmy świadkami, czyli – święty spokój z sąsiadami za rezygnację ze swojej polityki historycznej – nie jest jednak żadnym realizmem, a najzwyklejszym brakiem kompetencji i przejawem niewiedzy. Z tych właśnie powodów marszałek Karczewski nie wie, że nacjonalizm litewski cały czas implikuje dyskryminacyjną politykę Republiki Litewskiej wobec Polaków na Wileńszczyźnie, których Litwini w imię swoich narodowych i historycznych ambicji najchętniej by się stamtąd pozbyli. Nie musimy się nawet temu ich pragnieniu dziwić, bo o Wileńszczyznę walczą z nami od momentu uformowania jako nowoczesny naród. Jednak wypieranie ze świadomości elementarnych faktów, iż nacjonalizm ten jest nie tylko wymierzony w Polaków, ale i miał w swoich szczytowych momentach wymiar wobec tychże Polaków zbrodniczy (Ponary), jest albo ignorancją, albo narodowym zaprzaństwem. Tylko zaprzaniec bowiem może złożyć broń przed cudzą racją stanu zupełnie bez walki, a na dodatek rozbrajać na tym polu własny naród. Niemniej, niewielkie są szanse na to, że marszałek Karczewski celowo osłabia własną wspólnotę i świadomie dokonuje zdrady interesu narodowego. Polityk ten nie zdaje sobie po prostu sprawy z efektów własnego postępowania, tym bardziej brzemiennego w skutki, że dokonywanego pod pretekstem patriotycznym. Patriotyzm jednak zbyt często w polskich dziejach usprawiedliwiał głupotę i warto położyć temu wreszcie kres.

Nie ma zresztą większego znaczenia, czy nacjonalizm ukraiński oraz litewski uwieńczone zostały powstaniem struktur o charakterze totalitarnym bądź powstanie takowych struktur postulowały. W obronie swojej racji stanu Litwini i Ukraińcy nie wahają się przed manipulowaniem historią, propagandą, z odmianą „polskiej okupacji” przez wszystkie przypadki na czele. Może i chcemy się od nich odróżniać in plus, tak zresztą jest w rzeczywistości, bo nasze sumienia nie są splamione krwią ofiar masowych rzezi. Gdy w grę wchodzi jednak zademonstrowanie swojego punktu widzenia, to niuansowanie, iż nacjonalizm jest doktryną a nie ustrojem, jest szkodliwą nadgorliwością. Nikt nie ukrywa zresztą, że przyczyny wyrzucenia projektu do kosza są pozamerytoryczne. Tymczasem, zakwestionowanie prawomocności polskiej wielowiekowej obecności na Kresach, zdyskredytowanie jej jako „okupacji”, dramatycznie zawęża obszar polskości do terytorium Generalnej Guberni z dodatkiem Poznańskiego i skrawka Pomorza. W ten sposób odmawia się nam prawa do własnego dziedzictwa narodowego, podcina się korzenie, z których płyną życiodajne soki. Na Kresach Wschodnich wciąż jest bowiem życie. Włodarze Rzeczypospolitej zachowują się jednak tak, jakby nie mieli woli jego obrony. Poddanie się w sposób bezwarunkowy, gdy chodzi o osąd nad ideologiami, które pozbawiały Polaków na Kresach ich życia, jest z gruntu działaniem samobójczym, obróconym przeciwko własnej wspólnocie. Odruchy obronne, jakim byłoby wystąpienie w obronie prawa do życia – którego brutalnie odmówiono ofiarom kresowych zbrodni – okazały się obce większości senatorów Rzeczypospolitej, z marszałkiem Karczewskim na czele. Stają się oni w ten sposób współsprawcami post-genocydalnej fazy zbrodni, która polega na wymazaniu z pamięci samego istnienia jej ofiar kiedykolwiek w przeszłości.

I kiedy pomyśli się, że politykę Rzeczypospolitej prowadzą osoby najwyraźniej odnoszące się do polskiej suwerenności ze wstrętem, można załamać ręce. Jeszcze gorzej wygląda to, gdy uderza świadomość, że obecna opcja rządząca uchodzi za „patriotyczną” alternatywę dla odsuniętego od władzy obozu zdrady narodowej. A jednak nie zabrakło sprawiedliwych, którzy stawiali tę sprawę zupełnie inaczej. Podział nastąpił w poprzek partii rządzącej. Wydaje się też, że mimo wszystko Polacy na swój sposób zdali egzamin z polskości, gdy chodzi o Wołyń. Jest budujące, że film Wojciecha Smarzowskiego zainteresował tak wielu widzów. Oznacza to, że w tym kresowym dramacie Polacy chcieli przyjrzeć się także sobie samym, zobaczyć się przez pryzmat wydarzeń rozgrywających się właśnie na tamtych terenach. Wołyń stał się także ich historią, przeżywaną i oglądaną wspólnie. Właśnie ta nieobojętność na własne losy sytuuje się na antypodach ustawowej amnezji firmowanej przez osoby mieniące się politykami.

Wydaje się jednak, że prawdziwymi politykami okazali się przede wszystkim zwykli Polacy. Wprawdzie eksponowanie pamięci o Wołyniu jest przez niektóre kręgi z wyraźną awersją określane jako posunięcie „endeckie”, ale czy na pewno to idea narodowa inspirowała szerokie kręgi społeczeństwa? Czy aby na pewno pod wpływem mających ograniczony zasięg endeków udało się przeforsować uchwałę wołyńską? Podkreślmy, że była ona przede wszystkim odbiciem stanu świadomości społeczeństwa polskiego, którego przywiązanie do tego aktu dramatu polskich Kresów okazało się na tyle silne, że skapitulował przed nim zarówno PiS, jak i PO.

Także w kwestii Polaków na Litwie – na szczęście nie będących fenomenem li tylko historycznym, a stanowiących zwartą społeczność także współcześnie – zachowaliśmy jako społeczeństwo zdrowe odruchy. Zauważona m.in. na portalu Kresy.pl wolta Przemysława Żurawskiego vel Grajewskiego, a więc czołowego destruktora narodowego solidaryzmu Polaków ponad współczesnymi granicami państwowymi, była motywowana właśnie brakiem przyzwolenia na podkładanie się wielokrotnie mniejszemu sąsiadowi z północnego wschodu. Publicysta ów, stanowiący zaplecze obozu rządzącego, wyznał właściwie, iż jego usilne starania okazały się bezskuteczne w obliczu tego, co naprawdę sądzą Polacy nad Wisłą o swoich rodakach z Litwy. Wobec tego w Polakach z Macierzy (odróżnianych od kresowych, którzy są adresatem polityki Warszawy) drzemie nie tylko potencjał zdrowego rozsądku, ale też najbardziej autentycznego patriotyzmu. Ponadto, tylko kataklizm może powstrzymać włączanie tematyki kresowej w działalność ruchów kibicowskich, narodowych i innych pokrewnych. Jeśli Polska jako całość nie zostanie wepchnięta na minę, to poczucie podmiotowości w Polakach ma szansę się w pełni odrodzić, a zwrot ku własnej – bo ogólnonarodowej – przeszłości, będzie jednym z tego przejawów i bodźców zarazem.

Wracając jednak do bieżącej rozgrywki parlamentarnej, należy „odpowiednie dać rzeczy słowo”. O ile społeczeństwo zachowuje się przytomnie i intuicyjnie zachowuje zdrowe odruchy, niekiedy nawet uświadamiając sobie, że na tym z grubsza polega patriotyzm, o tyle marszałek Karczewski i wtórujący mu senatorowie PiS-u zasłużyli sobie na nazwanie ich osobami bezrozumnymi. Nie stawia ich to wcale w lepszej sytuacji, niż gdyby wymyślać im od łajdaków, ponieważ – jak już wspomniano – patriotyzm nie usprawiedliwia głupoty.

Tymczasem, kunktatorstwo marszałka Karczewskiego to jedynie prosta recepta na obrzydzenie Polski samym Polakom. Kupczenie pamięcią czyni wspólnotę narodową zupełnie bezwartościową, podważa sam jej sens, samą jej istotę. Nie ma sensu identyfikować się ze zbiorowością, która otwarcie deklaruje, że nic jej nie obchodzą przodkowie, zamordowane spośród nich ofiary oraz potępienie ideologii motywujących do zbrodni na rodakach popełnianych. Bycie Polakiem jest w takiej sytuacji o tyle bez sensu, że nie mające żadnego celu, nie stoi wówczas za postawą świadomego Polaka żaden konkretny ideał, a jedynie jakiś brudny, niezrozumiały deal. Utożsamianie się z czymś takim musi być więc z zasady opowiedzeniem się za czymś, co siłą rzeczy jest antywspólnotowe. Zwykły człowiek nie będzie chciał mieć z czymś takim nic wspólnego – i słusznie. Niestety, niektórym bardzo zależy, by polskość kojarzyła się właśnie tak i by była to na dodatek jakaś „wyższa forma patriotyzmu”, nieobciążona balastem narażania się pokojowo nastawionym sąsiadom.

Czarę goryczy przelewa fakt, że kapitulacja senatorów nastąpiła na życzenie i z uwagi na punkt widzenia ośrodków zewnętrznych, co bez żadnego poczucia wstydu przyznają parlamentarzyści reprezentujący majestat Rzeczypospolitej. Trzeba zdać sobie powagę z sytuacji, bo występują oni niestety w imieniu nas wszystkich. Jeśli czegoś ma ten casus uczyć, to tego, że właśnie tak wygląda dopisywanie kolejnego rozdziału do dzieła „Z dziejów głupoty w Polsce”.

Tomasz Jasiński

jaro7:
Nic dodac nic ująć ,bardzo dobry tekst, i jakże oczywista prawda że Karczewski jak i 99% polityków to element który dostał się do Sejmu i Senatu w wyniku selekcji negatywnej. Nikt mądry nie kandyduje i to widac i słychać. Prymitywy ze słomą w butach(całe snopki)nie mający ŻADNEGO pojęcia o polityce, dyplomacji, polskości, patriotyzmie.

Roman1:
Kolejny etap upodlania Polaków i przykład, że Polska nadal jest na kolanach. Hańba.

W_Litwin:
Ciekawe czy rąk nie ubabrali przy tym Dziedziczak i Dworczyk? Najpierw coś ustalają potem się wycofują. Świadczy to o tym, że ktoś wydaje odgórne rozkazy. Być może senatorowie chcieli coś ustalić, ale środowisko apologetów ukrainy im nie pozwoliło

…..


Pawło Klimkin. Fot. wikimedia.org

http://www.kresy.pl/wydarzenia,polityka?zobacz/szef-msz-ukrainy-w-warszawie-partnerstwo-polski-i-ukrainy-jest-unikalne-na-skale-swiatowa

Szef MSZ Ukrainy w Warszawie: partnerstwo Polski i Ukrainy jest unikalne na skalę światową

Dodane przez Lipinski Opublikowano: Środa, 15 marca 2017 o godz. 19:07:00

Pawło Klimkin i Witold Waszczykowski odpowiadali na pytania dziennikarzy, skomentowali m.in. bulwersujące wypadki profanacji polskich miejsc pamięci na Ukrainie.

Podczas wizyty w Polsce ministra spraw zagranicznych Ukrainy Pawła Klimkina odbyła się wspólna konferencja prasowa szefów dyplomacji Polski i Ukrainy.

Witold Waszczykowski wezwał Rosję do „zaprzestania agresji przeciwko Ukrainie, do zwrotu zagarniętych ziem i powrotu do współpracy z Ukrainą i całą Europą na zasadach prawa międzynarodowego”. Przypomniał swoją niedawną wizytę w Kijowie, podczas której razem z szefem MSZ Wielkiej Brytanii udzielił wsparcia Ukrainie.

Waszczykowski uznał, że dla zaprowadzenia trwałego pokoju na Ukrainie będzie potrzebne zaangażowanie USA w nowy format rozmów pokojowych.

Pawło Klimkin oskarżył władze Rosji o przyjęcie świadomej strategii eskalowania konfliktu i destabilizacji Ukrainy. Wezwał Europę do solidarności z Ukrainą.

Szef polskiego MSZ odniósł się także do ostatnich przypadków profanowania polskich pomników na Ukrainie:

Uznaliśmy, że wspólnie będziemy próbowali zaradzić tym kwestiom, tam gdzie się da, być może będziemy wspólnie tworzyć system monitoringu – powiedział Waszczykowski.

CZYTAJ TAKŻE: Odnowiony pomnik w Hucie Pieniackiej został ponownie zdewastowany

Prace nad poprawą ochrony miejsc pamięci zapowiedział także Pawło Klimkin uznając to za priorytet. Zadeklarował, że dla Ukraińców spuścizna historyczna narodu polskiego jest tak samo ważna, jak dla Polaków spuścizna narodu ukraińskiego. Klimkin uznał partnerstwo naszych państw i narodów za „unikalne na skalę świata”.

CZYTAJ TAKŻE: Szef MSZ Ukrainy: za profanacjami polskich pomników stoi „trzecia siła”

Podczas wizyty w Polsce Pawło Klimkin brał także udział w uroczystości nadania jednemu z warszawskich skwerów imienia Wasyla Stusa, jednego z najwybitniejszych ukraińskich poetów drugiej połowy XX wieku – podała Polska Agencja Prasowa.

onet.pl / dziennik.pl / PAP

JaremaW:
Przepraszam że spytam, jaka to spuścizna narodu ukraińskiego jest ważna dla Polaków? Partnerstwo jest naprawdę unikalne. Oni stawiają pomniki mordercom naszych przodków a my im pomagamy. Doprawdy jest to unikalne na skalę światową o czym rządzący ukrainą wiedzą i jak widać z czego drwią nawet na konferencjach prasowych. Żenada.

franciszekk:
Oczywiście, ze spuścizna krwi bezbronnej cywilnej ludności a w szczególności; kobiet, starców dzieci a nawet niemowląt!.. Dlatego takie partnerstwo jest UNIKALNE na skalę światową bo jak świat, światem nikt nie widział ani słyszał czegoś podobnego!!

UPAdlina:
tak, unkalne !!… To „partnerstwo” pasożyta i skończonego idioty-samobójcy !!… K**wy, które rządzą Polską zapłacą kiedyś za to, co zrobiły temu krajowi i jego obywatelom, oddając jego ciężko wypracowane pieniądze banderowskiemu śmiertelnemu wrogowi i jednocześnie depcząc polską godność i honor !!

spq:
Sprawa pomników jest tylko odwróceniem uwagi od właściwego celu wizyty Klimkina. Chodzi o coś co nazwano ,,bezpieczeństwem energetycznym”, a faktycznie chodzi o dostawy darmowego węgla z Polski. Neobanderowcy z Prawego Sektora zablokowali dostawy węgla z Donbasu i wygląda na to, że Polska ten węgiel Ukrainie dostarczy. Oczywiście na kredyt.

JaremaW:
Na kredyt, czyli jak to się kiedyś mówiło na wieczne oddanie, bo nie sądzę że chcieliby z tymi naiwniakami z Polskiego rządui handlować na normalnych warunkach. Szydło, Duda, Kaczyński WHY? Co złego suweren, naród Polski wam uczynił?

meki1:
Rzeczywiście unikalny związek, z faktów spływających z Ukrainy wynika, że oni kopią nas w D.. a rząd liże im D..

Monroe:
Partnerstwo Polski i Ukrainy faktycznie jest unikalne. W tym sensie, że obydwie strony starannie go unikają.

Roman1:
Z wypowiedzi ministrów wynika niezbicie, że my będziemy czcić groby banderowów, którzy mordowali Polaków, zaś oni poproszą Putina (lub mu nakażą) by nie bezcześcił polskich grobów. A jak Putin nie posłucha? Najpierw PO, a potem PiS upodlają Polaków w imię nienawiści do Rosji.

jazmig:
Podzielam tę opinię Klimkina. Tylko władze Polski pozwalają pluc w twarz narodowi, którym rządzą i jeszcze płacą ogromne pieniądze wrogom Polki i Polaków. Nigdzie na świecie coś takiego nie jest możliwe.

tagore:
Jak bym czytał wypowiedź litewskiego polityka. To dobrze ,że są poza UE i NATO. tagore

…..

Dodatkowo:

http://www.kresy.pl/wydarzenia,spoleczenstwo?zobacz/rzad-pis-u-usprawiedliwia-kult-upa-na-ukrainie

http://www.polskieradio.pl/7/129/Artykul/1641737,Ustawa-ws-ludobojstwa-na-Wolyniu-PiS-uleglo-naciskom-miedzynarodowym

http://www.fronda.pl/a/kukiz-ostro-o-pis-wobec-ustawy-o-ludobojstwie-oun-upa,74610.html

https://marucha.wordpress.com/2016/06/10/banderowcy-i-pis/

http://isakowicz.pl/tag/kukiz-apel-pis-honor-pamiec-ludobojstwo-upa/

http://isakowicz.pl/rzad-pis-wobec-gloryfikacji-ludobojcow-z-upa/

http://wiadomosci.wp.pl/kat,9972,title,Szef-ukrainskiego-IPN-odpowiada-PiS,wid,18390576,wiadomosc.html?ticaid=118ccf

http://natemat.pl/90119,posel-pis-marek-kuchcinski-to-sympatyk-upa-byly-posel-i-ks-isakowicz-oskarzaja-wspolpracownika-prezesa-kaczynskiego

http://wyborcza.pl/1,75968,20274866,pis-odpowiada-na-list-ukraincow-ale-gdy-pisze-sie-z-serca.html?disableRedirects=true

http://www.pch24.pl/posel-kukiz15-o-pis–najwazniejsza-jest-bezkrytyczna-przyjazn-z-ukraina–antypolski-tygodnik-z-rzadowa-dotacja,48462,i.html

http://www.mysl-polska.pl/1164
Niech PiS stanie po stronie Prawdy

https://www.wprost.pl/kraj/10014091/Ostre-starcie-w-Sejmie-Zdrada-to-slowo-opisuje-zachowanie-PiS.html

https://www.wprost.pl/kraj/409176/Chwala-bohaterom-UPA-na-pomniku-w-Polsce.html

http://www.bibula.com/?p=87673
Kaczyński nie chce, by 11 lipca Polacy czcili pamięć ofiar UPA

http://www.dzienniknarodowy.pl/654/ukrainofilski-pis-nie-chce-obchodow-dnia-pamieci-o/

https://parezja.pl/winnicki-pis-czego-ukraina-odda-nam-4-miliardy-zlotych/

Reklamy

42 thoughts on “439 Hańba, zdrada, sprzedajność, kurewstwo i zaprzaństwo „polskich elit”, czyli Kukiz’15: PiS blokuje ustawę ws. penalizacji banderyzmu w Polsce

  1. http://www.kresy.pl/publicystyka,opinie?zobacz/narod-ktory-zostal-szafa


    Fot. Pinterest.com

    Naród, który został szafą

    Dodane przez Lipinski Opublikowano: Środa, 15 marca 2017 o godz. 17:05:47

    Polska z natury rzeczy nie może prowadzić dziś żadnej „polityki kresowej” – przekonuje Tomasz Gabiś. Każda polska polityka musi być z definicji „kresowa”, o ile sformułowanie „polska polityka” ma zachować jakiś sens – odpowiada Tomasz Kwaśnicki.

    Tomasz Gabiś, wybitny publicysta, legendarny redaktor „Stańczyka” oraz założyciel „Nowej Debaty”, sięgnął niedawno do zasobnych magazynów swej osławionej elokwencji, by mentorskim, miejscami mocno rozdrażnionym tonem karcić współczesną „młodzież” za jej mitomańskie oderwanie od rzeczywistości, niedojrzały „eskapizm” i oddawanie się „politycznej fantastyce”. Powodem zagniewania red. Gabisia stał się opublikowany niedawno program Ruchu Narodowego, a zwłaszcza zawarty w nim postulat prowadzenia „polityki kresowej”. Tymczasem już sama ta zbitka słowna budzi odrazę w słynnym publicyście, gdyż, jak przekonuje „z natury rzeczy nie można prowadzić żadnej polskiej polityki kresowej, liczy się natomiast tylko „tu i teraz” oraz „Polska między Odrą a Bugiem”.

    Czytając jego pełne irytacji narzekanie na „rozgorączkowaną wyobraźnię” niesfornej polskiej młodzieży, której uroiła się „mityczna Wielka Polska”, możemy jedynie nabrać podejrzeń, że afirmowana przez red. Gabisia (i od czasów PRL ściśle przestrzegana) banicja kwestii kresowej ze sfery polityki jest nie tyle objawem, co raczej przyczyną naszej obecnej politycznej indolencji — zarówno bezkształtności naszej narodowej wspólnoty, jak i „teoretyczności” naszego wątłego państwa. Jakkolwiek by nie było, Tomasz Gabiś postawił sobie za punkt honoru sprowadzenie nas na ziemię z „rajskiej dziedziny ułudy”. Kresy, przekonuje redaktor „Nowej Debaty”, to jedynie „element polskiej tradycji narodowej, składnik polskiej wyobraźni i świadomości historycznej, miejsce akcji polskich powieści, sceneria filmów „płaszcza i szpady” czy sag rodzinnych. Musimy pogodzić się z tym, że polskie dziedzictwo materialne na dawnych Kresach ocaleje tylko w pewnym i to raczej niewielkim, zakresie, gdyż uratować mogłyby je wyłącznie narody, które je przejęły. Niechaj pociechą będzie dla nas, że także poczucie nieodwołalnej utraty może stać się kulturotwórczym impulsem”. Dlatego też red. Gabiś nie nawołuje do całkowitego zapomnienia o Kresach, ale wzywa nas do kultywowania specyficznej o nich pamięci — mamy mianowicie wspominać je jako definitywnie i nieodwołalnie utracone, po to byśmy w końcu z wolną głową, nie rozpraszani przez wsteczne i reakcyjne sentymenty mogli skupić się na „realnej pracy dla istniejącej tu i teraz, między Odrą a Bugiem Polski”.

    Ten uroczysty manifest politycznej poprawności, podlany ciężkim sosem gomułkowskiej frazeologii, nie powinien nas jednak dziwić. Istnieją procesy i zjawiska silniejsze od najbardziej nawet niezależnych autorów. Zrozumiałym jest, że amputacja połowy terytorium, utrata Wilna i Lwowa, ludobójstwo, wywózki i przesiedlenia musiały odcisnąć się zarówno na naszej zbiorowej świadomości, jak i podświadomości głęboką traumą, którą należało jakoś przepracować, a którą przepracowano w taki a nie w inny sposób z powodów, których nie ma sensu tu przypominać. Ostatecznie zresztą nie ma niczego nadzwyczajnego w fakcie, że naród, który tyle przeszedł z gorliwością wzywa dziś ustami swoich najprzedniejszych autorów do pogodnego zaakceptowania wyrządzonych sobie niesprawiedliwości, do przyjmowania wyroków losu z melancholijnym uśmiechem na twarzy, do ostatecznego poświęcenia zarówno kresowych rodaków jak i całego pozostawionego na wschodzie dziedzictwa już nawet nie na ołtarzu „wyższych celów”, jak „szerzenie demokratycznych i europejskich wartości” ale po prostu: dla świętego spokoju i zachowania duchowej równowagi.

    Tego rodzaju enuncjacje nie powinny więc dziwić, tak jak nie powinny uchodzić za symptom duchowego zdrowia czy psychicznej siły naszej narodowej wspólnoty. Tym natomiast, co dziwić musi, jest oczekiwanie Tomasza Gabisia, że polityczną pamięć o Kresach, narodową solidarność i brak przyzwolenia dla zaborów — czyli „mit Wielkiej Polski” (jak sam ową pamięć nazywa) — poświęcimy w imię jakiegoś bliżej nieokreślonego, skleconego przypadkowo na poczekaniu „tu i teraz”, które wyłoniło się z tumanów światowego kataklizmu. Mimo iż bezpardonowa rozprawa Gabisa z „polityką kresową” odznacza się zarówno moralizatorskim patosem jak i mordernizatorskim żarem, nie sposób doszukać się w niej jakiejkolwiek racji legitymizującej ową odziedziczoną przez nas po PRL-u „Polskę nową”. Absolutyzowana przez Tomasza Gabisia „Polska między Odrą a Bugiem” w żaden sposób nie chce przedstawić nam się jako imperatyw moralny. Nie wyjaśnia nam autor, jakież to ważne powody miałyby nas skłonić do podjęcia „realnej pracy”, zamiast jak najprędszego porzucenia „tego miejsca w środku Europy, gdzie tylko zimno i pada”. Redaktor „Nowej Debaty” ani słowem nie tłumaczy, dlaczego mielibyśmy dzisiaj „zakasywać rękawy”, niczym chłopcy i dziewczęta z ZMP, a nie dla przykładu, wzorem milionów naszych rodaków, kupić bilet w jedną stronę do jakiegoś lepiej urządzonego kraju, chociażby do podziwianych przez Gabisia Niemiec, które, jako żywo, mimo całej swojej „racjonalności”, „nowoczesności” i „pragmatyczności” nie potrafią zdobyć się na podobną do Gabisiowej wielkoduszność, i mimo licznych deklaracji o „przyjaźni” i „pojednaniu” niczego nie chcą definitywnie rozstrzygać w kwestii utraconych przez siebie terytoriów, a wręcz przeciwnie — prowadzą planową, konsekwentną i prawnie usankcjonowaną „politykę kresową”, pielęgnując pieczołowicie pamięć o Breslau i Stettin i to bynajmniej nie w duchu „nieodwołalnej utraty”. Zamiast tego Tomasz Gabiś uważa za rzecz najnaturalniejszą czysto utylitarne, inżynierskie wręcz, podejście zarówno do własnej wspólnoty narodowej, jak i do dziedzictwa kulturowego. W konsekwencji postuluje faktyczną rezygnację ze starań o zachowanie na Kresach polskiego stanu posiadania. Zdaniem red. Gabisia powinniśmy „pogodzić się z tym, że polskie dziedzictwo materialne na dawnych Kresach ocaleje tylko w pewnym i to raczej niewielkim, zakresie”, natomiast pozostali tam Polacy „są jedynie pozostałością po I i II RP, które przestały na zawsze istnieć i przeniosły się w sferę mitu”. W dłuższej perspektywie powinniśmy się więc skupić raczej na wygaszaniu polskości na Kresach niż na bezcelowym jej tam podtrzymywaniu.

    Redaktorowi „Nowej Debaty” niesłychanie łatwo przychodzi ozdabianie się zaszczytnym tytułem „politycznego realisty” — skoro wszystkich (poza sobą) uczestników sporu o polską politykę wschodnią wrzucił do worów z napisami „ukrainofilia” i „ukrainofobia”, jasnym jest, że „ukrainorealistą” może być już tylko on sam. Z dialektycznego punktu widzenia nie jestem w stanie nic zarzucić poprawności tego rozumowania — po tezie „ukrainofilii”, następuje antyteza „ukrainofobii”, w końcu głos zabiera red. Gabiś, wypowiadając syntezę „urkainorealizmu”. W tej sytuacji mogę jedynie starać się udowodnić, że pod słowem „ukrainorealizm” kryje się w istocie zanegowanie nie tylko mitu „Wielkiej Polski”, jak chciałby Tomasz Gabiś, ale w ogóle „Polski” jako politycznego fenomenu, albowiem postulowane przez red. Gabisia podejście rodzi jednak pewną nieusuwalną trudność: skoro nie mamy żadnych szczególnych powinności względem kresowych Polaków, skoro nie mamy żadnych istotnych zobowiązań względem minionych pokoleń i pozostawionego nam przez nie dziedzictwa (poza czysto sentymentalnym i niegroźnym zamiłowaniem do zbierania kresowych pocztówek), to jakaż większa obligacja wiąże nas ze sobą nawzajem „tu i teraz, między Odrą a Bugiem”? Skoro wolno mi się „wypiąć” na rodaka znad Niemna, szykanowanego nierzadko za swoją narodową przynależność, czemuż nie miałbym się „wypiąć” na rodaka znad Wieprza, którego z polską tożsamością łączy, być może, jedynie numer pesel (bywa i tak przecież)? Czemu i mnie nie miałby z nim łączyć wyłącznie podobny zestaw cyfr? Jest to aporia, której Tomasz Gabiś wydaje się nie zauważać, lub (być może) milcząco zakłada, że samo istnienie biurokratyczno-administracyjnej aparatury stanowi wystarczające źródło zarówno moralnej legitymacji państwa polskiego, jak i więzów wzajemnej lojalności pomiędzy jego obywatelami.

    Bez względu na to, jakie jest zdanie Tomasza Gabisia w tej kwestii, musimy założyć, że jeśli w ramach narodowej wspólnoty łączą nas jeszcze ze sobą jakieś „obowiązki polskie”, to z definicji, obejmują one zarówno mieszkańców Szczebrzeszyna, jak i mieszkańców Ejszyszek. Podważanie tej oczywistości automatycznie odbiera jakikolwiek pozytywny sens sformułowaniu „polska wspólnota narodowa”, a w konsekwencji wszystkim jego synonimom, takim, jak „państwo polskie”, „wspólnota polityczna” czy „rzeczpospolita” (albowiem w nowoczesnym państwie narodowym wszystkie te zwroty odnoszą się do jednego i tego samego przedmiotu). Na tym też polega znaczenie i cel „polityki kresowej”, którą Gabiś tak ochoczo wyrzuca dziś do kubła z napisem „fantastyka polityczna”. Wbrew wysuwanym przez niego oskarżeniom, „polityka kresowa” nie jest zabawą szczeniaków rysujących mapy „Wielkiej Polski” w zeszytach do matematyki, celem jej nie jest rozpalanie imperialistycznych ambicji czy żądzy odwetu, a już najmniej „odwodzenie od realnej pracy itd…”, jest nim natomiast skromne uczynienie zadość elementarnym politycznym powinnościom, banalne, oszczędne i pod każdym względem umiarkowane nadanie choćby odrobiny sensu zwrotowi „my, Polacy”.

    Redaktor „Nowej Debaty” przechodzi tymczasem nad tym wszystkim do porządku dziennego, pytając prześmiewczo, o to czy zwolennicy „polityki kresowej” zamierzają „wykorzystać mniejszości polskie jako instrument polityczny, np. jako pretekst do wysunięcia roszczeń terytorialnych czy interwencji w celu „ochrony mniejszości”? A może jako narzędzie osłabiania i rozbijania sąsiedniego państwa? Jeśli tak, to wówczas „polityka kresowa” miałaby jakiś (geo)polityczny sens. Jeśli jednak takich politycznych celów nie ma, to z natury rzeczy nie można prowadzić żadnej polskiej polityki kresowej”. W zasadzie moglibyśmy wobec tej średnio oryginalnej prowokacji przejść obojętnie, jako że polityczne znaczenie polityki kresowej, a nawet jej nieodzowność, zostały już w sposób zadowalający wykazane. Jest jednak rzeczą niezwykle charakterystyczną, że polski intelektualista, i to nie byle jaki, stojąc wobec perspektywy konfliktu interesów Polski i krajów ULB, otwarcie i nieomal ze wstrętem odrzuca projekt lojalności względem najbardziej fundamentalnych, konstytutywnych wręcz dla każdego narodu wartości, uznając za rzecz oczywistą uprzejme opowiedzenie się po stronie wrażliwości narodów ościennych. A przypomnijmy, że nie chodzi tu o żaden najazd, zabór, interwencję, czy „rozbijanie i osłabianie”, jak nas bałamutnie przekonuje Tomasz Gabiś, ale o trywialne egzekwowanie praw naszej mniejszości i równie prozaiczną ochronę naszego dziedzictwa kulturowego. Nawet tak skromny program wywołuje w redaktorze „Nowej Debaty” uczucie wstrętu i trwogi, każące mu stukać się palcem w czoło i pokpiwać z ludzi podnoszących podobne hasła. Niech sam ten fakt świadczy o głębokości ran, które zadano naszej narodowej psychice. Trudno wyobrazić sobie, byśmy w tym stanie ducha mogli jeszcze kiedyś nabrać świadomości narodowego interesu, o poprawie międzynarodowej pozycji nie wspominając.

    Jeśli dziś nie jesteśmy w stanie uprawiać podmiotowej polityki, to nie tylko dlatego, że nie pozwala nam na to zewnętrzna koniunktura, jak słusznie konstatuje Tomasz Gabiś, ale przede wszystkim dlatego, że jako wspólnota polityczna mamy problem „z głową”. Jeśli nie potrafimy być względem siebie lojalni w tak podstawowych i banalnych kwestiach jak tożsamość narodowa, to nie widzę przyczyny, dla której mielibyśmy być lojalni względem jakiejkolwiek Polski, bez względu na to czy rozciągać się ona będzie między Odrą a Bugiem, czy, o zgrozo, między Łabą a Dnieprem. W takim położeniu, żadna, najszczęśliwsza nawet międzynarodowa koniunktura nie będzie w stanie z nas nigdy uczynić zwartej i silnej wspólnoty, gotowej do uczestnictwa w międzynarodowej grze interesów.

    Duch polski lubi przemierzać bezkresne przestworza prometejskiego empireum, aż, oślepiony światłem wiecznych idei, nie wyrżnie o twardą glebę pól elizejskich. Wówczas, obolały i skrajnie rozczarowany, w miejsce mesjańskich haseł o „międzymorzu” i walce „za wolność naszą i waszą”, zaczyna głosić odrzucenie już nie tylko wszelkiego politycznego idealizmu, ale w ogóle wszystkiego, czego w polityce nie sposób sprowadzić do ekonomii, statystyki, czy innego rodzaju liczby. Gdy taki nastrój ogarnie Polaka, zniechęcony wyrzeka się na zawsze Wilna i Lwowa, suwerenność wydaje mu się wówczas narodową megalomanią, a najmniejszy objaw patriotyzmu szowinizmem, w swej niechęci do wszystkiego, co polityczne zaczyna postrzegać naród jako nie wiadomo skąd wziętą, przypadkowo powstałą, wspólnotę doraźnego interesu. Dlatego też pod słowo „polityka” podstawia notorycznie znaczenie słów „ekonomia” lub „gospodarka”, w konsekwencji zaczyna głosić politykę „ciepłej wody w kranie”, której dokładnym analogonem w stosunkach międzynarodowych jest postulowana przez Tomasza Gabisia, „banalizacja” polskiej polityki wschodniej. W ten sposób nieszczęsna dusza polska miota się między naiwnym idealizmem i jeszcze bardziej naiwnym materializmem, prześlepiając nieustannie to, co w sposób oczywisty poprzedza, umożliwia i konstytuuje wszelką politykę — prostą lojalność względem własnej polis, a tą, jak sądzę, jest dziś wyłącznie wspólnota narodowa i nic ponadto.

    W swoim słynnym eseju Carl Schmitt zaproponował genialną w swej prostocie definicję terminu „polityczność”, którą oparł na „specyficznym” dla tej sfery, „podstawowym rozróżnieniu”. Rozróżnieniem tym, „do którego sprowadzić można wszystkie polityczne działania i motywy” jest rozróżnienie na wroga i przyjaciela. Dychotomia wróg — przyjaciel, lub swój — obcy, jak gdzie indziej pisze Schmitt, jest węzłową dychotomią dla sfery polityki, jej warunkiem sine qua non — dokładnie w taki sam sposób, w jaki „w obszarze moralności najbardziej podstawowym rozróżnieniem jest podział na dobro i zło, w estetyce na piękno i brzydotę, w ekonomii na zysk i stratę, lub na to, co opłacalne i nieopłacalne”. Co za tym idzie, stopień w jakim członkowie określonej wspólnoty są w stanie rozpoznawać granicę pomiędzy „swoim” a „obcym”, pomiędzy uczestnikami własnej wspólnoty i tymi, którzy do niej nie należą, decyduje o „stopniu intensywności związku lub oddzielenia, stowarzyszenia [Assoziation], lub rozproszenia [Dissoziation]”. Jeśli przyznamy w tym punkcie rację Schmittowi (a piszący te słowa ją przyznaje), to traktowanie kresowych Polaków, wyłącznie jako „pozostałości po I i II RP”, oznaczać będzie uderzenie w samo jądro polskiej wspólnoty politycznej — jej proste ubezsensownienie. Arbitralnie zwalniając się z lojalności względem Kresowian, tych żyjących i tych spoczywających w kresowych mogiłach, w rzeczywistości unicestwiamy „polityczność” naszej narodowej wspólnoty. W sensie politycznym nie ma więcej żadnych „nas” — nie ma najmniejszego powodu byśmy poczuwali się jeszcze do wzajemnej lojalności jako „my Polacy”. Nic już nas dłużej do tego nie obliguje, gdyż tradycyjna, polityczna granica naszej narodowej wspólnoty została przez nas w sposób całkowicie samowolny usunięta: Polak z Wilna, Dyneburga, Grodna czy Lwowa przestał być „swój”, przestał być kimś, komu jestem winien polityczną lojalność, stał się w najlepszym wypadku „etnicznym Polakiem”, a najczęściej po prostu „Litwinem/Łotyszem/Białorusinem/Ukraińcem polskiego pochodzenia”. Stanisław Lem powiedział kiedyś o sobie: „jestem lwowianinem i lwowianinem do śmierci pozostanę. Nic się tutaj nie zmieni, ludzie i narody to nie szafa, którą się przesuwa z kąta w kąt”. Otóż jeśli kiedyś naprawdę ostatecznie i nieodwołalnie uznamy, że Kresy to jedynie „miejsce akcji polskich powieści, sceneria filmów „płaszcza i szpady” czy sag rodzinnych”, wówczas będziemy mieli do wyboru jedno z dwojga, albo stwierdzić, że staliśmy się jednak szafą, albo przyznać przed sobą na wzajem, że nie jesteśmy już dłużej narodem. Tym samym ciężar bycia Polakiem (a jest to niewątpliwie ciężar — gdyż „taką przebodli nas ojczyzną”) zostanie z nas w końcu zdjęty, dzięki czemu będziemy mogli wreszcie porzucić troskę o ten nieszczęśliwy kraj i zacząć się „realizować” — najlepiej w jakimś bardziej sprzyjającym środowisku niż nasza pożałowania godna, moralnie pokręcona, dlatego też politycznie zdezintegrowana i nieudolnie administrowana, narodowa wspólnota.

    Okazuje się tu w końcu w pełnym świetle to, o czym wspomniano na samym początku niniejszego tekstu, a mianowicie, że banicja kwestii kresowej ze sfery polityki nie jest objawem lecz przyczyną indolencji państwa polskiego — państwo bowiem, jak pisze Schmitt „jest szczególnym stanem narodu”. Otóż w przypadku narodu polskiego można się już wyłącznie spierać, czy znajduje się on jeszcze w stanie ciekłym czy może jednak już w lotnym. Pewnym jest tu jedynie to, że mamy do czynienia z czymś beznadziejnie amorficznym, nie posiadającym żadnych wyraźnych konturów. Bez wątpienia bliżej nam dziś do budzącego politowanie Dissoziation niż do będącego solidnym oparciem i schronieniem Asoziation.

    W tym kontekście drapowanie się w zgrzebną togę towarzysza Wiesława i nawoływanie do „realnej pracy dla istniejącej tu i teraz między Odrą a Bugiem Polski” przedstawia nam się zupełnie jak słynne polinezyjskie „tabu” — rodzaj arbitralnego orzeczenia moralnego, którego uzasadnienia nie potrafią podać ani posługujące się nim prymitywne społeczności, ani badający je antropologowie. Jak słusznie zauważa Alisdair MacIntyre w swoim „Dziedzictwie cnoty”, niemal każda spotykana współcześnie, nakładana na nas przez nowoczesną cywilizację, abstrakcyjna powinność ma dokładnie ten sam charakter, co owa polinezyjska „instytucja” — będziesz służyć ojczyźnie ludowej „bo tak”, bo odmowa służby ojczyźnie jest „tabu” — do tego w ostateczności sprowadza się logika niemal wszystkich systemów etycznych powstałych od oświecenia. W przeciwieństwie do tego, jak przekonuje szkocki filozof (powołując się na klasyczną tradycję), rzeczywiste powinności wynikają bezpośrednio z uczestnictwa w określonej wspólnocie i z ról, jakie w jej obrębie pełnimy. Tym samym specyficzny, obywatelski obowiązek spoczywa na nas tylko wtedy, gdy rzeczywiście wspólnota, do której należymy zachowuje swój polityczny charakter, a więc jest zorganizowana wokół kryterium swój obcy. To kryterium natomiast opiera się nie na czym innym, jak właśnie na wspólnych mitach, takich dokładnie jak Kresy lub „mityczna Wielka Polska”, jak woli nazywać je Tomasz Gabiś. Jeśli zatem uznamy nasze narodowe mity nie za fundament i konstytucję politycznej wspólnoty, lecz za piękny choć niepraktyczny bibelot, elegancki ozdobnik lub wręcz staroświeckie kuriozum z gabinetu osobliwości, wówczas na własnej skórze bardzo szybko przekonamy się o prawdziwości schmittiańskiej definicji terminu „polityczność”. Na tym też zasadza się kluczowe znaczenie Kresów dla naszej politycznej spoistości, lub mówiąc wprost: dla siły państwa polskiego. Polska pozbawiona ziem wschodnich nie jest „nawet aspirantem do narodu historycznego” — pisał w latach 40-tych Stanisław Cat Mackiewicz — „staje się materiałem etnograficznym, staje się narodowością poszukującą dla siebie jakiegoś twardszego oparcia o większy, przez kogoś innego rządzony organizm polityczny”. W czasach niepodzielnie panującego nad Wisłą „euroentuzjazmu”, w epoce, w której za najbardziej asertywnych obrońców naszej podmiotowości uważani są sygnatariusze traktatu lizbońskiego, naocznie i boleśnie przekonujemy się o tym, jak przenikliwym myślicielem był Cat. I nie chodzi tu bynajmniej o to, by odtrąbić wsiadanego i ruszać na Kowno, ale o to, by udowodnić przede wszystkim sobie, że choć z utratą Kresów, odjęto nam płuco, rękę i nogę, to mimo wszystko nie odcięto nam jaj, serca i głowy, w związku z czym nie będziemy grzecznie przemilczać swoich krzywd, nie będziemy uważać ziem utraconych za „scenerię filmów płaszcz i szpady”, ani kresowych Polaków za polityczną skamienielinę — pamiątkę po światach dawno minionych i nie mających z nami już nic wspólnego.

    Polityka, jak wierzyli starożytni Grecy, powinna stawiać przed sobą dwa zadania — urzeczywistniać to, co piękne, lub, jeśli okaże się to niemożliwe, przynajmniej to, co pożyteczne. Na przekór temu, postulowana przez Tomasza Gabisia kresowa apostazja nie jest ani piękna ani pożyteczna. Pod płaszczykiem z pozoru zdroworozsądkowych haseł o „politycznym realizmie” skrywa się serwowana nam od lat stara dobra narodowa mikromania, która dżumę politycznej słabości każe nieodmiennie leczyć cholerą wyrzeczenia się narodowej dumy i ambicji, jakby widok naszego obecnego politycznego uprzedmiotowienia nie był nas w stanie wystarczająco zdemoralizować. Wbrew sugestiom redaktora „Nowej Debaty”, państwo polskie nie jest dziś słabe dlatego, że w „rozgorączkowanej wyobraźni młodzieży” rozgościła się „mityczna Wielka Polska”, pełniąc tam „funkcję kompensacyjną” i odciągając ową rozemocjonowaną i krnąbrną młodzież od „realnej pracy”, ale dlatego, że wskutek głębokich dziejowych traum, po części podświadomie, po części jak najbardziej świadomie, postanowiliśmy zlikwidować naszą narodową wspólnotę jako problem polityczny i to właśnie jest „przejawem eskapizmu odwodzącego od prawdziwych zadań, jakie stoją przed naszym narodem, od realnej pracy dla istniejącej tu i teraz, między Odrą a Bugiem, Polski”.

    Tomasz Kwaśnicki

    Monroe:
    Za dużo w tekście retoryki i psychologizowania. A uroszczenie Autora do odczuwania jedynie słusznej wersji polskości – przepraszam – kuriozalne. 1. Gdyby pytanie brzmiało: ‚czy obecne granice są lepsze od przedwojennych?’, to wymiana racji byłaby długa, a odpowiedź uzależniona od osobistych priorytetów. Sam opowiedziałbym się za obecnymi, ale nie kontynuuję, bo chyba jednak nie tego dotyczy problem. 2. Gabiś z kolei zdaje się odpowiadać na pytanie: ‚czy my-Polska wracamy na Kresy, czy się z nich ewakuujemy?’ Pytanie jest brutalnie zasadne i właściwie zgodziłbym się z odpowiedzią Gabisia, gdyby nie jedno ‚ale’. Takie mianowicie, że uznaje on milcząco obecny stan polityczno-graniczny za ostateczny. (Nawet jeśli ta ostateczność oznaczałaby w praktyce tylko 100 lub choćby 50 lat.) Nie podzielam takiego mniemania. Wydaje mi się, że kwestia granic otworzy się bardzo szybko, a w tym kontekście dramatyczne dylematy Gabisia stają się bezprzedmiotowe. 3. W analizach Kwaśnickiego bardzo ironiczne, a zarazem niezwykle symboliczne jest oparcie się na myślicielu niemieckim. Kończy się to próbą ubrania oryginalnych doświadczeń cywilizacyjnych I RP w jakieś po germańsku toporne dystynkcje. Otóż jako Koroniarz nie jestem w stanie rozstrzygnąć, czy (historycznie rozumiany) Litwin jest mi swój (politycznie, kulturowo, a w końcu i językowo), czy obcy (bo swoje centrum lojalności politycznej widzi w Wilnie, a nie w Warszawie.) 4. Sam mam na sprawę pogląd może nazbyt irracjonalny. Nie wiem, u kogo to przeczytałem (a może to już konplilacja różnych źródeł?): „nie katujcie się dyskusjami o granicach. Bo jeśli się moralnie odrodzicie, to granice sięgną dalej niż kiedykolwiek. A jeśli nie, to żadnych i tak nie utrzymacie.’ Spór więc o to, czy się Lwowa ogólnienarodowo wyrzekać, czy budować mu w swoich duszach Kapliczki Pamięci to spór o pietruszkę. 5. Podsumowując, wydaje mi się, że jesteśmy gdzieś w połowie wieku XIV. I jeżeli dobrze zorganizujemy swoje państwo, to zrobi ono karierę większą niż to przygotowane przez ostatniego Piasta. A zatem, jakby to paradoksalnie nie brzmiało, przyszłość Kresów rozstrzyga się tu i teraz, i w obecnych granicach.

    cyna:
    I właśnie w punkcie czwartym zawarłes sedno sprawy, palcem po mapie możemy sobie kreślic granice jakie chcemy a sprawić aby ludzie tam mieszkajacy chcieli być Polakami możemy wyłącznie w obecnych granicach. Zbudujmy wielką Polskę w której zaniknie lumpenploretariat tak dopieszczany przez sowietów, Polskę katolicką prawą i bogatą a sąsiedzi znów będą chcieli być w granicach administracyjnych naszego raju.

    SyoTroll:
    Mimo kresowych korzeni, skłaniam się w stronę retoryki Gabisia. Etniczni Polacy czy obywatele państw kontrolujących nasze byłe Kresy, z polskim pochodzeniem, są złączeni z polskim narodem, ale już nie państwem, i musimy to wyraźnie rozgraniczyć. Niestety od pewnego czasu, zamiast łączyć członków narodu z kraju i zagranicy, staramy się traktować Polaków z byłych Kresów, jako naszą V kolumnę, która ma obowiązek być lojalna wobec naszego państwa, nie zaś naszego narodu.

    W_Litwin:
    obywatele z polskim pochodzeniem??? Co za ignorant z ciebie trolu? Postaw sobie granicę między twoim domem a domem sąsiada, wyobraź sobie, że tam jest Litwa a ty jesteś dalej w Polsce… I co sąsiad jest polskiego pochodzenia??? Nie. Tam mieszkają i żyją Polacy. I oni nie wyjechali nigdzie. To nie są emigranci. Oni żyją tam z dziada pradziada. To nie z ich winy ani tym bardziej woli wydarto ich od Polski. A przez takich tępaków jak ty, którzy uważacie, że Polacy tam mieszkający są mniej polscy niż wy, roi się od polityków temu przyklaskujących jak Dworczyk i Dziedziczak. Najpierw długo walczyli z ustawą o ludobójstwie na Wołyniu przychylając się do ukraińskiego zdania, mianowali ludzi na ambasadorów, którzy negują ludobójstwo i wybielają banderę, na Białorusi rozwalili Związek Polaków poprzez wsadzenie Borys-pijaczki, która lata temu związek rozwaliła. A teraz chcą dobrać się do Litwy. Powtarzanie doktryny Giedroycia świadczy o niedojrzałości politycznej i chyba mimo wszystko inteligencji. Łatwo jest prawić takie banały w imię politycznego partnerstwa. Tylko jeśli ktoś logicznie pomyśli, to ani Litwa, ani Białoruś, ani Ukraina na dzień dzisiejszy nie spełniają podstawowych warunków na kandydatów bycia partnerem

    Polubienie

  2. http://wpolityce.pl/polityka/331642-szef-msz-polski-i-ukrainy-zapowiadaja-wspolne-dzialania-na-rzecz-ochrony-miejsc-pamieci-i-bezpieczenstwa-energetycznego

    Szef MSZ Polski i Ukrainy zapowiadają wspólne działania na rzecz ochrony miejsc pamięci i bezpieczeństwa energetycznego

    opublikowano: wczoraj · aktualizacja: wczoraj


    autor: fot. PAP/Paweł Supernak

    Wspólne działania m.in. w dziedzinie ochrony miejsc pamięci oraz poprawy bezpieczeństwa energetycznego obu krajów zapowiedzieli podczas środowej konferencji prasowej w Warszawie szef MSZ Witold Waszczykowski i jego ukraiński odpowiednik Pawło Klimkin.

    Szef polskiej dyplomacji wezwał ponadto Rosję do zaprzestania agresji przeciwko Ukrainie, zwrotu zagarniętych jej ziem i powrotu do współpracy z Ukrainą i całą Europą.

    Klimkin przyjechał w środę do Warszawy z jednodniową wizytą poświęconą przede wszystkim kwestiom bilateralnym. Szefowie dyplomacji obu krajów m.in. zainaugurowali po ponad trzyletniej przerwie Polsko-Ukraińskie Forum Partnerstwa. Oprócz spotkania z szefem polskiej dyplomacji Klimkin spotyka się w Warszawie m.in. z prezydentem Andrzejem Dudą, marszałkiem Senatu Stanisławem Karczewskim i prezydenckim ministrem Krzysztofem Szczerskim.

    Na wspólnej konferencji prasowej po spotkaniu ministrów spraw zagranicznych Waszczykowski akcentował poparcie Polski dla europejskich aspiracji Ukrainy i pokojowego rozwiązania konfliktu wszczętego na terytorium tego kraju przez Rosję.

    Przypomniał w tym kontekście swoją niedawną, wspólną z ministrem spraw zagranicznych Wielkiej Brytanii Borisem Johnsonem wizytę na Ukrainie.

    Nasze przesłanie, które wspólnie wyraziliśmy było jasne: Ukraina nie jest sama, nie pozostaje sama w świetle konfliktu, jaki wytoczyła przeciwko Ukrainie Rosja — powiedział szef polskiej dyplomacji.

    Tam w Kijowie, jak i tu w Warszawie, jeszcze raz wzywamy Rosję do zaprzestania agresji przeciwko Ukrainie, do zwrotu zagarniętych ziem i powrotu do współpracy z Ukrainą i całą Europą na zasadach prawa międzynarodowego i wszystkich kwestii międzynarodowych, które do tej pory, po zakończeniu zimnej wojny chcieliśmy wspólnie z Rosją wypracować — podkreślił.

    Szef ukraińskiej dyplomacji zaznaczył z kolei, że Ukraina bardzo ceni poparcie ze strony Polski, które – jak podkreślił – wyrażane jest nie tylko w politycznych deklaracjach. Wskazał w tym kontekście m.in. na inicjatywę utworzenia wspólnej polsko-litewsko-ukraińskiej brygady oraz wsparcie dla procesu ukraińskich reform, a także na dopiero planowane wspólne projekty, takie jak budowa nowego interkonektora gazowego i inne inicjatywy na rzecz poprawy bezpieczeństwa energetycznego.

    Pytany przez dziennikarzy o ocenę procesu implementacji porozumień mińskich i formatu normandzkiego (Francja, Niemcy, Rosja i Ukraina), Waszczykowski zauważył, że choć udało się przy użyciu tych narzędzi zatrzymać wielką ofensywę rosyjską na Ukrainie, to nie doprowadziły one do trwałego pokoju.

    Konflikt o niskiej intensywności, używając terminów wojskowych, w dalszym ciągu się toczy — dodał szef polskiego MSZ.

    Dopytywany, czy Polska w dalszym ciągu chciałaby rozszerzenia tego formatu, powiedział, że „konflikty w Europie od XX w. kończą się wtedy, gdy obok Europejczyków do rozwiązywania konfliktów przystępują nam z pomocą Amerykanie”. Tak – dodał – skończyła się I wojna światowa oraz konflikty na Bałkanach.

    Mnie się wydaje, że prędzej czy później, ale raczej prędzej, będzie dojrzewała myśl, że jest potrzebny nowy format, wraz z udziałem Amerykanów, który być może stworzy większą nadzieję na rozstrzygnięcie konfliktu rosyjsko-ukraińskiego — stwierdził.

    Zastrzegł zarazem, że w tej sprawie „oczywiście decydować będą przede wszystkim politycy w Kijowie”.

    Klimkin alarmował z kolei, że decyzją prezydenta Rosji na okupowanych terenach ukraińskich wydawane są nielegalne dokumenty, przejmowane są przedsiębiorstwa i jest wprowadzana rosyjska waluta. Przekonywał, że na niektórych terenach okupowanych „nie ma żadnego wstrzymania ognia”, a OBWE „nie udaje się kontrolować sytuacji”.

    Szef ukraińskiej dyplomacji podkreślał, że Rosja przyjmuje „świadomą strategię”, która jest ukierunkowana na eskalację konfliktu z Ukrainą i dalszą destabilizację. Apelował o solidarność europejską w tej sprawie.

    Ministrowie odnosili się również m.in. do kwestii aktów wandalizmu wymierzonych w polskie pomniki i miejsca pamięci na Ukrainie. Do ostatniego doszło we wtorek, kiedy to pomazany farbą został pomnik Polaków pomordowanych w Hucie Pieniackiej. Pomnik ten został odnowiony pod koniec lutego po tym, jak w styczniu nieznani dotąd sprawcy wysadzili go w powietrze.

    Jak zaznaczył szef polskiej dyplomacji, te przypadki aktów „wandalizmu, a być może też (…) politycznej prowokacji” były tematem jego środowych rozmów z Klimkinem.

    Uznaliśmy, że wspólnie będziemy próbowali zaradzić tym kwestiom, tam gdzie się da być może będziemy wspólnie tworzyć system monitoringu — oświadczył Waszczykowski.

    Z kolei Klimkin podkreślał, że na Ukrainie już obecnie toczą się prace nad tym, aby polepszyć kontrolę i ochronę polskich miejsc pamięci.

    Ponieważ spuścizna historyczna narodu polskiego jest dla nas ważna, tak samo, jak dla Polaków jest ważna spuścizna narodu ukraińskiego — zaznaczył. Dodał, że kwestia ochrony miejsc pamięci będą dla władz ukraińskich priorytetem.

    Szef ukraińskiego MSZ zaznaczył jednocześnie, że akty wandalizmu nie są przypadkowe i wcześniej się nie pojawiały.

    Wiemy, że jest to wykorzystywane absolutnie w sposób świadomy — podkreślił Klimkin.

    Przekonywał jednocześnie, że prowokacje wymierzone w polsko-ukraińskie stosunki nie mają szans powodzenia, ponieważ partnerstwo naszych państw, a także narodów, jest „unikalne na skalę świata”.

    Waszczykowski wyraził również nadzieję, że zainaugurowane Forum Polsko-Ukraińskie skupiające naukowców, przedstawicieli think tanków, ośrodków analitycznych, byłych dyplomatów – pozwoli rozszerzyć, wzbogacić relacje „poprzez wykreowanie nowych inicjatyw, nowych możliwości współpracy polsko-ukraińskiej”. Wymienił w tym kontekście m.in. debatę nad kwestiami historycznymi, a także nad podręcznikami i szeroko pojętą współpracę akademicką.

    CZYTAJ TAKŻE: Polska może być niezależna od rosyjskiego gazu? Waszczykowski: „W ciągu najbliższych 5 lat możemy zbudować podstawy bezpieczeństwa gazowego”

    Z kolei szef ukraińskiej dyplomacji stwierdził, że uczestniczący w Forum intelektualiści będą dbać o to, aby „nasza przyjaźń i nasze partnerstwo (…) się rozwijało”. Zapowiedział ponadto, że Forum będzie miało szeroką autonomię w podejmowaniu działań na rzecz pogłębienia dwustronnych relacji tak, żeby „Polacy czuli się jak u siebie w domu na Ukrainie, a Ukraińcy w Polsce”.

    Ministrowie byli też pytani, jak oceniają informacje na temat „dogadania się” Komisji Europejskiej z Gazpromem ws. budowy Nord Stream 2.

    Od wielu lat uważamy zarówno Nord Stream 1, jak i Nord Stream 2, że to są instrumenty oddziaływania politycznego, przede wszystkim przez Rosję na Europę (…). Tego nigdy nie ukrywaliśmy, byliśmy przeciwni — zaznaczył Waszczykowski. Ocenił, że Rosja może „w każdej chwili wykorzystać te dwa połączenia do szantażu”.

    Niestety nasze filozofie, spojrzenia na współpracę z Rosją i na bezpieczeństwo energetyczne różnią się z kilkoma państwami Europy Zachodniej. Oni wierzą niestety, być może naiwnie, że to wielki rynek odbioru gazu zachodniej Europy będzie dyktował Rosjanom warunki dostawy. My uważamy inaczej. Uważamy, że to Rosjanie będą wykorzystywali dostawy gazu jako instrument oddziaływania politycznego — stwierdził szef polskiego MSZ.

    Szkoda, że nasze pojęcie nie znalazło zrozumienia w Komisji Europejskiej — dodał Waszczykowski. Zapowiedział, że wraz z Ukrainą Polska będzie „wykorzystywać wszelkie środki prawne, trybunały międzynarodowe, aby nasze spojrzenie na ten polityczny projekt przedstawiać Unii Europejskiej”.

    Szef polskiej dyplomacji podkreślił jednocześnie, że w związku z ograniczonym zaufaniem do instytucji europejskich Polska podejmuje też „samodzielne działanie, aby nie być skazanymi tylko i wyłącznie na dyktat dostaw gazu rosyjskiego”.

    Od lat polski rząd, polskie władze przyjęły zasady zabiegania o dywersyfikację, o to, aby mieć możliwość importu gazu, energii również z innych, bezpiecznych źródeł światowych — wskazywał.

    Jak przypomniał, Polska zbudowała terminal LNG w Świnoujściu, dzięki czemu może importować gaz z jakiejkolwiek części świata.

    Będziemy go rozbudowywać. Również jest podjęta decyzja, aby wspólne z Duńczykami, Norwegami w najbliższych latach zbudować bezpośredni gazociąg, który łączyłby nas z obszarem Morza Północnego, skąd również pochodzą znaczne ilości gazu światowego. Moglibyśmy tą rurą dostarczać gaz do Polski, a być może również nadwyżki rozprowadzać do innych krajów sąsiedzkich — mówił Waszczykowski.

    Jesteśmy w stanie w ciągu najbliższych 5 lat doprowadzić do sytuacji, w której Polska byłaby niezależna od dostaw gazu rosyjskiego. Nie oznacza to, że przerwalibyśmy te dostawy, jeśli byłyby nam proponowane na normalnych warunkach konkurencyjnych, tańszych, niż dostawy z innych części świata. W ciągu najbliższych kilku lat możemy zbudować podstawy samodzielności, niezależności, bezpieczeństwa gazowego w oparciu o alternatywne kierunki dostaw gazowych — dodał.

    Minister spraw zagranicznych Ukrainy zaznaczył natomiast, że od ponad roku jego kraj nie kupuje rosyjskiego gazu.

    Czy można sobie było coś takiego wyobrazić cztery lata temu? — pytał.

    Było to wtedy niemożliwe, ale my to osiągnęliśmy poprzez solidarność i pomoc naszych przyjaciół. Kupujemy teraz gaz od Unii Europejskiej — podkreślił.

    Według Klimkina, UE „powinna sobie zadać pytanie: czy chce być zależną od państwa – a Gazprom jest częścią Rosji – któremu nikt obecnie nie ufa?”.

    Tutaj w Polsce – jestem przekonany – że wszyscy rozumieją, że liczyć na Rosję nie można. Dlatego powinniśmy wyjaśnić całej Unii Europejskiej, że nie można tego robić — przekonywał.

    Obaj ministrowie zwracali też uwagę na wysoką częstotliwość swoich spotkań w ostatnich miesiącach, która świadczy ich zdaniem o przyjaznym charakterze wzajemnych relacji. Zapowiedzieli, że kolejną okazją do rozmów będzie kwietniowe spotkanie w Warszawie szefów MSZ czterech państw Grupy Wyszehradzkiej i szóstki krajów Partnerstwa Wschodniego, poświęcone przyszłości programu.

    Chcielibyśmy, aby Partnerstwo Wschodnie miało nowe inicjatywy, miało nowe spojrzenie, aby można było na szczycie Partnerstwa Wschodniego, który planowany jest w listopadzie tego roku przyjąć nowe inicjatywy, nowe decyzje, aby program Partnerstwa Wschodniego przybliżał partnerów wschodnich do UE, do Europy — mówił Waszczykowski.

    Klimkin podkreślił w tym kontekście, że Ukraina liczy na rychłą ratyfikację umowy stowarzyszeniowej z UE i implementację ruchu bezwizowego ze zjednoczoną Europą. Ocenił jednocześnie, że Partnerstwo Wschodnie nie może funkcjonować jednakowo dla tych, którzy dążą do integracji z UE i tych, którzy nie mają takich aspiracji.

    Zapowiedział, że na kwietniowym spotkaniu w Warszawie przedstawi propozycje dotyczące m.in. zwiększenia skali wymiany szkolnej i studenckiej pomiędzy Unią a krajami Partnerstwa, pogłębienia współpracy gospodarczej, a także wspólnych projektów energetycznych i infrastrukturalnych.

    kk/PAp

    vh 77.174.55.*
    Czyli co? Polska zalegalizuje samowole budowlane czyli pomniki gloryfikujące zbrodniarzy z UPA?

    MIM 89.67.77.*
    Jeśli Polska odwróci się od banderowców, zostaną sami, nikt ich nie chce, dlatego tak zjeżdżają do nas i obiecują to czego nie zrobią a Warszawa da nowe pożyczki, Polsko trochę godności!

    Wspólne działania: 185.23.150.*
    Ukraińcy niszczą polskie pomniki na Ukrainie, a my budujemy ukraińskie pomniki w Polsce. Nie wiem czy się śmiać czy płakać.

    jacek 95.49.3.*
    czyli co, panie Waszczykwoski, my ze swej strony mamy pilnować nielegalnie postawionych banderowskich pomników u nas?

    as 31.175.93.*
    Wspólne? To oni niszczą pomniki, to oni upamiętniają morderców!

    Crimsonpeak@Crimsonpeak
    pisiorów jedynie stać na sojusze ze skorumpowanymi banderowcami, którzy wyraznie naciagają ich na kasę, i pewnie mają z pisiorów niezłą bekę za ich plecami.

    manko1492 83.28.88.*
    Haniebny msz RP znowu na kolanach przed czcicielami ludobójczych zwierząt z oun/upa bandery/szuchewycza. waszykowski haniebny hieroj koleś rezunów!

    123 195.74.51.*
    No to kiedy pomnik upa i bandery w Warszawie?

    PISdojebek 5.172.255.*
    Czyli Kurduplowi już nie przeszkadza przyjęcie banderowskiej UPAiny do UE? Ha ha ha. Typowe u tego małego, zakłamanego, żydowskiego śmiecia. Kręci motłochem jak chce.

    glob@glob
    Spod steku dyplomatycznych frazesów wychyla się pomysł wysłania naszych zagończyków szlakiem tatarskim gdzieś hen, na Dzikie Pola, by po raz kolejny okazali się godni epoki. Ale skoro stawaliśmy dzielnie wobec 27 przeciwników, to czy może nas przestraszyć jeden, choćby nawet największy?

    a poszedł ty w 178.43.70.*
    „ponieważ partnerstwo naszych państw, a także narodów, jest „unikalne na skalę świata”. Ja p……. le ale bełkot jak z czasów ZSRR. Jak najdalej od tych zakłamanych banderowców.

    Polubienie

  3. http://wpolityce.pl/polityka/331655-wizyta-szefa-msz-ukrainy-w-palacu-prezydenckim-wsrod-tematow-rozmow-min-relacje-dwustronne-i-kwestie-historyczne

    Wizyta Szefa MSZ Ukrainy w Pałacu Prezydenckim. Wśród tematów rozmów m.in. relacje dwustronne i kwestie historyczne

    opublikowano: wczoraj


    autor: fot. Andrzej Hrechorowicz

    Prezydent Andrzej Duda przyjął w środę szefa MSZ Ukrainy Pawło Klimkina. Rozmowa dotyczyła spraw z zakresu relacji dwustronnych, szczególnie w kontekście posiedzenia Komitetu Konsultacyjnego Prezydentów Polski i Ukrainy, które zaplanowano na 11 kwietnia — podała prezydencka kancelaria.

    CZYTAJ TAKŻE: Szef MSZ Polski i Ukrainy zapowiadają wspólne działania na rzecz ochrony miejsc pamięci i bezpieczeństwa energetycznego

    Wcześniej – poinformowano – w Belwederze odbyły się rozmowy plenarne delegacji polskiej i ukraińskiej. Przewodniczyli im minister spraw zagranicznych Ukrainy oraz prezydencki minister Krzysztof Szczerski.

    Podczas tego spotkania dokonano wymiany ocen dotyczących przyszłości integracji i współpracy europejskiej, przedyskutowano sytuację bezpieczeństwa, w tym bezpieczeństwa energetycznego, a także tematykę współpracy w regionie Europy Środkowej i Wschodniej, w szczególności w kontekście zapoczątkowanej przez Prezydenta Andrzeja Dudę Inicjatywy Trójmorza — poinformowała prezydencka kancelaria.

    Jak podkreślono w komunikacie, „osobnym ważnym tematem rozmów była dyskusja na tematy historyczne, w tym dotycząca także ostatnich profanacji, jakich dokonano na Ukrainie wobec pomników poświęconych pamięci pomordowanych tam Polaków”.

    Minister Krzysztof Szczerski podziękował za szybką reakcję strony ukraińskiej, podkreślił jednak, że istnieje konieczność dalszych kroków w postaci szybkiego wykrycia sprawców i zapewnienia odpowiedniej ochrony tych miejsc — poinformowała prezydencka kancelaria.

    We wtorek w mediach na Ukrainie pojawiły się zdjęcia pomazanego farbą pomnika Polaków w Hucie Pieniackiej, który został odnowiony pod koniec lutego po tym, jak w styczniu nieznani dotąd sprawcy wysadzili go w powietrze. Na należącym do pomnika krzyżu umieszczono swastykę i herb Ukrainy, tryzub, a na stojących obok kamiennych tablicach wypisano m.in. „Smert Lacham” (Śmierć Lachom) i „Precz z Ukrainy”.

    Według informacji PAP pomnik w Hucie Pieniackiej – który upamiętnia Polaków pomordowanych w 1944 roku w tej nieistniejącej dziś wsi w obwodzie lwowskim – zniszczono mniej więcej w tym samym czasie, co pomnik Polaków zabitych w Podkamieniu oraz pomnik profesorów lwowskich. Zdewastowane zostały one w ostatni weekend.

    Minister Klimkin na środowej konferencji prasowej w Warszawie po spotkaniu z szefem polskiego MSZ Witoldem Waszczykowskim powiedział, że na Ukrainie już obecnie toczą się prace nad tym, aby polepszyć kontrolę i ochronę polskich miejsc pamięci.

    Ponieważ spuścizna historyczna narodu polskiego jest dla nas ważna, tak samo, jak dla Polaków jest ważna spuścizna narodu ukraińskiego — zaznaczył. Dodał, że kwestia ochrony miejsc pamięci będzie dla władz ukraińskich priorytetem.

    Wcześniej na Twitterze szef MSZ Ukrainy napisał:

    Mimo działań wandali Huta Pieniacka jest i będzie symbolem pojednania Ukraińców i Polaków. Wysiłki barbarzyńców pójdą na marne, ale ukaranie ich jest naszym obowiązkiem.

    CZYTAJ WIĘCEJ: Znów zniszczono odbudowany pomnik Polaków pomordowanych w Hucie Pieniackiej! Wcześniej monument wysadzono w powietrze

    kk/PAP

    LIS 89.67.77.*
    Nikt ich nie chce więc przyjeżdżają do Polski po prośbie,mają oligarchów niech więc ich sponsorują.Nie wierzę w to co obiecują Ukraińcy to fałszywa,zakłamana nacja.

    dziekuje ukrom jak zawsze 83.26.241.*
    żałosny budyń…

    Chwalba 83.4.202.*
    Trudno poważnie traktować władze Ukrainy , które oficjalnie honorują UPA i OUN

    Marcin 185.23.150.*
    Czy rozmawiano o dostawach ODPŁATNYCH polskiego węgla na Ukrainę, skoro ten z Donbasu pojedzie do Rosji? Tylko nie mówcie, że będziemy im ten węgiel sponsorować…

    co za brednie 88.199.249.*
    Huta Pieniacka jest takim samym „symbolem pojednania” dla Ukraińców i Polaków jak KL Auschwitz dla Niemców i Żydów.

    dziobal@dziobal
    Ukraina Hołduje banderze zaklinanie rzeczywistości nie zda się na wiele.

    olo 95.49.3.*
    Waszczykowski był na klęczniku? miał ze sobą wazelinkę?

    Stary Warszawiak 89.231.105.*
    Moim zdaniem najwięksi wrogowie Polski to: 1 – Żydzi, 2 – Ukraińcy albo 1 – Ukraińcy, 2 – Żydzi.

    Krzysztof 80.110.86.*
    Niech żyje wolna Ukraina, co nas odgradza od Rosji Putina.

    PISdojebek 5.172.255.*
    UPAińska tępa hołota sama się odcieła od dostaw węgla z Donbasu teraz tępy polski motłoch będzie im sponsorował węgiel do ich elektrowni bo ich gófnoelektrownie atomowe ledwie zipią. Ha ha ha

    Chwalba 83.4.206.*
    Powtarzające się prowokacje na Ukrainie źle wróżą stosunkom polsko ukraińskim

    rytualny…@rytualny
    ocenzurowalili!!!! Tchórze.Sakiewiczowska platforma

    Polubienie

  4. http://www.kresy.pl/wydarzenia,polityka?zobacz/mswia-odmowilo-wsparcia-obchodow-rocznicy-akcji-wisla


    źr. Wikimedia Commons

    MSWiA odmówiło wsparcia obchodów rocznicy Akcji Wisła

    Dodane przez Lipinski Opublikowano: Czwartek, 16 marca 2017 o godz. 14:02:47

    Związek Ukraińców w Polsce prowadzi zbiórkę na społeczne obchody, przy wsparciu „Gazety Wyborczej” i Komitetu Obrony Demokracji.

    Jak donoszą liczne portale, Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i Administracji nie dofinansuje obchodów 70. rocznicy Akcji Wisła, które organizują środowiska ukraińskie.

    „Rzeczpospolita” pisze – Chodzi o ok. 60 tys. zł, które m.in. Związek Ukraińców w Polsce chciał przeznaczyć na organizację wydarzeń związanych z rocznicą akcji „Wisła”, w wyniku której przesiedlono w różne regiony Ukraińców zamieszkujących pod koniec lat 40. południowo-wschodnie województwa. Operacja dotknęła 140–180 tys. osób.

    Jak dodaje – O pieniądze z MSWiA ubiegały się Związek Ukraińców w Polsce, Towarzystwo na rzecz Rozwoju Muzeum Kultury Łemkowskiej w Zyndranowej oraz Towarzystwo Łemków z Legnicy. – Odmowę otrzymaliśmy w grudniu. Złożyliśmy odwołanie, ale nic to nie dało. Pieniędzy nie otrzymaliśmy. Ministerstwo nie uzasadniło swojej decyzji – mówi nam Piotr Tyma, prezes Związku Ukraińców w Polsce.

    Organizatorzy przypominają o wspólnym oświadczeniu w 60. rocznicę akcji sygnowanym przez prezydentów Lecha Kaczyńskiego i Wiktora Juszczenkę. – W roku obecnym Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i Administracji, współfinansujące działania organizacji mniejszości narodowych i etnicznych nie przyznało żadnej dotacji na ten cel. Do dnia ogłoszenia niniejszej informacji, Ministerstwo nie zmieniło decyzji o nieprzyznaniu środków na rocznicowe obchody – napisali organizatorzy w liście. Pod listem podpisali się Danuta Kuroń, Krystyna Zachwatowicz-Wajda, Iza Chruślińska, Anna Dąbrowska, Piotr Tyma.

    Dziennikarze „Rzeczypospolitej” zapytali MSWiA o to, czy policja zapewni ochronę uroczystościom, a także o powody odmowy wsparcia finansowego.

    ZOBACZ RÓWNIEŻ: Ukraiński politolog: Między UPA i AK doszło do wojny

    Odpowiedzi nie uzyskaliśmy. Resort przypomniał natomiast, że w budżecie państwa na 2017 r. przewidziana została kwota 16,4 mln zł na wspieranie mniejszości narodowych (o ok. 900 tys. zł więcej niż w 2016 r.). Ukraińska mniejszość ma otrzymać 2,1 mln zł, a łemkowska – 2 mln zł – piszą dziennikarze „Rzeczypospolitej”.

    kresy.pl / rp.pl / Facebook / wyborcza.pl

    WojewodaMichal1:
    bardzo miła informacja.

    Przebraze:
    Przecież wiadomo, że te pieniądze to upaińcy wykorzystają przeciwko Polsce. Bardzo dobra decyzja MSWiA.

    krok:
    Jeżeli ukry chcą świętować Akcję Wisła, to bardzo dobrze. Może powinniśmy im pomóc i postawić kilka pomników żołnierzom, którzy brali udział w Akcji Wisła ?

    Zoltan:
    Wreście jakaś pozytywna wiadomość, z drugiej strony widać jak banderowskie bydło jest coraz bardziej bezczelne, bedą robic obchody Akcji Wisła ? i to gdzie u nas w Polsce ? WON na upadline !! Przypominam że w ten weekend Narodowcy w całym kraju organizuja manifestację przeciwko polityce Polskiego ?rzadu w sprawie imigracji zarobkowej ze wschodu. Gorąco namawiam wszystkich do uczestnictwa.

    JaremaW:
    Miejmy nadzieję że MSWiA nie zmięknie, a bezczelność ukraińców nie zna granic. Co oni sobie wyobrażają?

    Polubienie


  5. źr. YouTube

    Młodzież Wszechpolska organizuje pikietę w obronie Polaków na Litwie

    Dodane przez Lipinski Opublikowano: Środa, 15 marca 2017 o godz. 15:03:29

    Wszechpolacy zapraszają na Plac Zamkowy w Warszawie w najbliższą sobotę o godzinie 14.

    Od wielu lat Polacy na Wileńszczyźnie zmagają się z problemem dyskryminacji ze strony Republiki Litewskiej. Ich sytuacja staje się coraz gorsza natomiast kolejne polskie rządy nie oferują żadnego realnego wsparcia. Celem naszej manifestacji jest wyrażenie solidarności z naszymi rodakami na Wileńszczyźnie żyjącymi w bardzo trudnych warunkach, wywieranie presji zarówno na władzach polskich jak i litewskich oraz zwrócenie uwagi polskiego społeczeństwa na sytuację naszych rodaków w celu poprawy ich bytu.

    Marsz rozpocznie się 18 marca o godzinie 14:00 na Placu Zamkowym. Zakończenie marszu planowane jest na godzinę 16:00 obok Ambasady Republiki Litewskiej, znajdującej się przy Alejach Ujazdowskich 14 gdzie wspólnie wyrazimy sprzeciw wobec dalszej dyskryminacji naszych rodaków na Litwie.

    Marsz przeciwko dyskryminacji Polaków na Litwie jest organizowany przez:

    -Młodzież Wszechpolska Warszawa

    Gorąco wszystkich zachęcamy do udziału i wyrażenia solidarności z Polakami na Wileńszczyźnie !

    JEDEN NARÓD PONAD GRANICAMI!

    Marsz przeciwko dyskryminacji Polaków na Litwie

    Plac Zamkowy – 18 marca 2017 r. – 14:00

    kresy.pl / Facebook

    W_Litwin:
    To duże wsparcie i dobry pomysł w momencie strasznej nagonki. Każdy pomysł, aby zwrócić uwagę na haniebną dyskryminację władz Litwy, kraju który jest w UE, jest dobry i należy tylko bić brawo

    W_Litwin:
    Należy przy tym pamiętać, że problem jest szerszy i dotyczy także Polaków na Białorusi i Ukrainie. Sprawy nie ułatwiają niestety władze. Mianowicie Pan Dziedziczak i Dworczyk dokonali w tych dwóch krajach zamachu na tożsamość narodową, niejako poświęcając Polaków w imię własnych interesów politycznych. Na Ukrainie jak wiadomo płaszczyli się Dziedziczak z Dworczykiem przez wiele miesięcy, obiecywali nazywać warszawskie ulice imieniem ukraińskich banderowców, powołali Jana Piekło apologetę UPA na ambasadora, który zasłyną negowaniem ludobójstwa na Wołyniu. Na Białorusi Dziedziczak z Dworczykiem rozbili odbudowujący się Związek Polaków, który lata temu na „niebyt” skazała Andżelika Borys , w końcu wyrzucona za pijaństwo. Kiedy zobaczyli panowie DD, że związek zaczyna coraz śmielej sobie radzić, odkurzyli starą Borys i ponownie umieścili ją w roli prezesa. I Związek Polaków znów jest w rozsypce. A najgorsze, że Polacy zostali podzieleni. I o to chodzi panom Dziedziczakowi oraz Dworczykowi. O taki sam podział, dyskredytację i Bóg wie co jeszcze, chodzi tym panom aby dokonać na Litwie. Dlatego trzeba jak najgłośniej mówić o problemach Polaków, a tych panów pogonić gdzie pieprz rośnie

    Polubienie

  6. http://www.kresy.pl/wydarzenia,polityka?zobacz/sejm-litwy-polska-nie-jest-priorytetem-


    Sejm Litwy, fot. wikimedia.com

    Sejm Litwy: Polska nie jest priorytetem

    Dodane przez Lipinski Opublikowano: Czwartek, 16 marca 2017 o godz. 15:03:00

    Na liście priorytetów znalazło się m.in. umacnianie stosunków z USA i państwami Partnerstwa Wschodniego oraz przeciwdziałanie budowie elektrowni atomowej w Ostrowcu na Białorusi.

    3 marca br. zarząd litewskiego Sejmu przyjął dokument, w którym określił sześć głównych kierunków działań dyplomacji parlamentarnej. Polski wśród nich zabrakło – informuje portal l24.pl.

    Wśród priorytetów dyplomacji litewskiego parlamentu znalazło się za to m.in. umacnianie stosunków z USA i państwami Partnerstwa Wschodniego (Armenia, Azerbejdżan, Białoruś, Gruzja, Mołdawia i Ukraina) oraz przeciwdziałanie budowie elektrowni atomowej w Ostrowcu (Białoruś).

    Wiceprzewodniczący Sejmu Gediminas Kirkilas wytłumaczył brak Polski na liście priorytetów tym, że utrzymywanie stosunków z Polską na poziomie parlamentarnym jest mniej kosztowne niż z innymi państwami. Jego zdaniem liczba kontaktów z polskimi parlamentarzystami będzie wyższa niż założona w przyjętym planie – podaje l24.pl.

    Przypomnijmy, że na początku roku szef litewskiego MSZ Linas Linkeviczius obiecywał starania o reset w relacjach z Polską. Deklarował, że liczy w tej sprawie na pomoc Sejmu.

    CZYTAJ TAKŻE: Kto stracił cnotę w stosunkach z Litwą

    kresy.pl / l24.pl

    http://www.kresy.pl/publicystyka,opinie?zobacz/kto-stracil-cnote-w-stosunkach-z-litwa


    Fot. narodowalodz.pl

    Kto stracił cnotę w stosunkach z Litwą

    Dodane przez Lipinski Opublikowano: Środa, 01 marca 2017 o godz. 16:04:18

    Z publicystyki Żurawskiego vel Grajewskiego wyłania się więc obraz Polski albo po frajersku wyzbywającej się swoich atutów, albo zależnej od tego, co zrobi takie mocarstwo jak Litwa. Jedynym konsekwentnym rozwiązaniem byłoby tu chyba włączenie Polski do Republiki Litewskiej – bo skoro i tak nie mamy nic do powiedzenia w stosunkach dwustronnych, to niech chociaż państwo litewskie nas obroni.

    Przemysław Żurawski vel Grajewski nigdy nie należał, delikatnie mówiąc, do gorliwych lobbystów interesów Polaków na Litwie. W środowiskach utożsamiających się z dziedzictwem Kresów Wschodnich i postrzegających wilniuków jako organiczną część wspólnoty narodowej był on jednoznacznie oceniany jako osoba przymykająca oczy na problemy trapiące naszych rodaków. Tymczasem, prawda o obecnym jeszcze członku Gabinetu Politycznego szefa MSZ, Witolda Waszczykowskiego, okazała się dla Żurawskiego vel Grajewskiego jeszcze mniej korzystna.

    W ostatnim tekście z „Gazety Polskiej” poświęconym stosunkom polsko-litewskim Żurawski vel Grajewski dokonuje pozornego zwrotu o 180 stopni w swoich dotychczasowych poglądach na relacje Rzeczypospolitej z Republiką Litewską. Wiele treści jest wręcz jak na publicystykę Żurawskiego rewolucyjnych, choć okraszonych dziwacznym tytułem „Litwo, czas na działanie. Moskalenia cierpliwie znosić nie będziemy”. Można więc przypuszczać, że Żurawskiemu puściły nerwy, skoro zdecydował się on na zruganie Litwy porównaniem do postępowania Rosjan, a więc do Zła absolutnego.

    Tak jest w istocie, obecny doradca ministra spraw zagranicznych pisze jednoznacznie o podejściu Polski, iż „cnota cierpliwości staje się wadą”. Przewrotem kopernikańskim u Żurawskiego staje się też konstatacja, że dotychczasowe metody całkowicie zawiodły:

    „Czas na perswazję i spokojne tłumaczenie kończy się, i to przede wszystkim dla Litwy, i nie z powodu Polski, lecz ze względu na groźbę agresji rosyjskiej w naszym regionie” – pisze autor „Gazety Polskiej”.

    Rzecz jasna, kto już wcześniej zetknął się z publicystyką Przemysława Żurawskiego, ten rozpozna charakterystyczną obawę o wykorzystanie dowolnej nadarzającej się koniunktury przez Federacje Rosyjską i stosowanie tego kryterium do wartościowania każdej sytuacji w stosunkach międzynarodowych. Gdyby czynnik rosyjski nie był punktem odniesienia dla wszystkiego, to Przemysław Żurawski nie byłby sobą – nie może więc dziwić, że i tutaj nie mógł się on powstrzymać przed dawaniem upustu swoim stałym obawom. W związku z tym publicysta „Gazety Polskiej” widzi w niezrealizowanych postulatach polskiej mniejszości na Litwie pole dla ekspansji Rosji, ściśle wiążąc ze sobą kwestie bezpieczeństwa regionalnego i warunkujące je poprawnym traktowaniem Polaków na Litwie.

    Tymczasem, nie kto inny jak Przemysław Żurawski jednoznacznie i bez żadnych wątpliwości nie tylko rozdzielał te dwie kwestie, ale i je sobie przeciwstawiał:

    „Kwestią, rzadko uświadamianą sobie przez elity polityczne w Polsce i elity polityczne mniejszości polskiej na Wileńszczyźnie jest fakt, że mniejszość polska na Litwie jest osobnym podmiotem politycznym – ma własne cele polityczne, własnych liderów i nie jest sterowalna z Warszawy. Ma też całkowicie odmienne horyzonty polityczne – innego typu wyzwania stoją przed tą grupą, a zupełnie inne przed państwem polskim […] Tymczasem, przy świadomości wrogiej postawy państwa litewskiego w stosunku do Polaków na Litwie, państwo polskie nie może w żadnym wymiarze osłabiać współpracy wojskowej z państwami bałtyckimi” – mówił Żurawski vel Grajewski w wywiadzie dla portalu ZW.lt

    Przemysław Żurawski vel Grajewski nie musiałby kapitulować i przeczyć własnym słowom, gdyby od początku przyznał, że cele polityczne mniejszości polskiej – takie jak zachowanie szkolnictwa w języku polskim, wprowadzenie uczciwego systemu wyborczego uwzględniającego specyfikę etnicznej mozaiki Litwy, zwrot majątków na Wileńszczyźnie po upadku władzy sowieckiej na zasadach szacunku do własności prywatnej – mieszczą się w agendzie państwa polskiego.

    W „Gazecie Polskiej Codziennie” Żurawski pisał jednak:

    „Litwa nie zagraża Rzeczypospolitej. Spory z Wilnem nie dotyczą bezpieczeństwa państwa”.

    Nawet zakładając trafność najnowszej diagnozy autora, mówiącej, że spory polsko-litewskie obniżają wspólne bezpieczeństwo, nie ma dziś żadnej wątpliwości, co doprowadziło do aktualności tychże sporów i wzrostu zagrożenia. Były nimi właśnie nawoływania do oddzielania interesów Polaków na Litwie i żywotnych interesów Rzeczypospolitej. Jeśli można wskazać powody, dla których Polska do tej pory nie zrealizowała postulatów Polaków na Litwie, to będzie to właśnie wcielanie w życie „dobrych rad” Przemysława Żurawskiego vel Grajewskiego. Ten ostatni jednak nie ma sobie nic do zarzucenia, swoją woltę tłumacząc po prostu „groźbą agresji rosyjskiej w naszym regionie”.

    To nie żart – Przemysław Żurawski vel Grajewski zupełnie serio nadaje poważny status problemom Polaków na Wileńszczyźnie właśnie z tego powodu. Jeszcze bardziej zabawne – choć już nie dla samego Żurawskiego – byłoby przypomnienie, że z tej samej przyczyny proponował wcześniej coś zupełnie odwrotnego. To właśnie nadrzędność wspólnego zagrożenia rosyjskiego była przyczyną, dla której Żurawski vel Grajewski gorliwie namawiał do odsunięcia na boczny tor interesów wilniuków. Medice, cura se ipsum! – lekarzu, lecz się sam!

    Z Żurawskiego jednak żaden lekarz, gdyż, jak każdy wie, w tej profesji najważniejsze to nie szkodzić, Żurawski vel Grajewski szkodził zaś permanentnie:

    „Rzeczywistość jest niewesoła i powstrzymując się od jej rzetelnego opisania, nie zmienimy jej. Nie ma już czasu na dyplomatyczne niedomówienia. Nazywając zaś rzeczy po imieniu, mamy szansę obudzić decydentów w grodzie Giedymina i pozbawić ich iluzji, jeśli je nadal żywią” – pisze Żurawski vel Grajewski w omawianym artykule dla „Gazety Polskiej”, robiąc do czytelników niewinne oczy, jakby to on sam nie odpowiadał za kompletną klęskę własnych supozycji.

    Tezy autora artykułu dla „Gazety Polskiej” na temat bezpieczeństwa są zresztą kompletnym zaprzeczeniem elementarnych zasad logiki, które w polityce bezpieczeństwa nakazywałyby ważenie potencjałów poszczególnych graczy. I tak, według Żurawskiego, w zakresie bezpieczeństwa Polska niemal wisi u litewskiej klamki, gdy pisze on:

    „Czas na perswazję i spokojne tłumaczenie kończy się, i to przede wszystkim dla Litwy, i nie z powodu Polski, lecz ze względu na groźbę agresji rosyjskiej w naszym regionie […] Klucz do wzmocnienia bezpieczeństwa zarówno Polski, jak i Litwy leży w ręku władz w Wilnie, i jeśli one go nie użyją, zaszkodzą przede wszystkim sobie, ale niestety także Polsce”.

    Zarazem kilka akapitów wcześniej, jak gdyby nie zwracając uwagi na logiczną niespójność własnych przemyśleń, przyznaje:

    „Cierpliwość wykazywana przez Polskę, świadomą swojej przewagi potencjału, miała sens”.

    Z publicystyki Żurawskiego vel Grajewskiego wyłania się więc obraz Polski albo po frajersku wyzbywającej się swoich atutów, co kończy się przebudzeniem z ręką w nocniku, albo zależnej od tego, co zrobi takie mocarstwo jak Litwa. Jedynym konsekwentnym rozwiązaniem byłoby tu chyba włączenie Polski do Republiki Litewskiej – bo skoro i tak nie mamy nic do powiedzenia w stosunkach dwustronnych, to niech chociaż państwo litewskie nas obroni.

    ZOBACZ TAKŻE: Po co nam Litwa?

    Oczywiście, Żurawski wspaniałomyślnie przyznaje, że „polskość Wileńszczyzny nie jest rezultatem polskiej przemocy ani polskich prześladowań Litwinów”. Dodatkowo doradca szefa MSZ rozprawia się z mitem o „polskiej okupacji”, a nawet wspomina, że miejscowa ludność nie chciała u progu XX wieku należeć do Republiki Litewskiej. W dalszej części Żurawski zaznajamia czytelnika z prześladowaniami, jakie dotknęły mieszkańców radzieckiej Litwy, w tym Wileńszczyzny.

    Mimo znajomości tych faktów Żurawski bez mrugnięcia okiem kwestionował politykę realnego solidaryzmu narodowego z rodakami – którzy właśnie mimo represji, mimo zakusów państw ościennych na Wileńszczyznę i odpadnięcia tego regionu od Polski pozostali Polakami. Na Żurawskim przez te wszystkie lata nie robiło to najmniejszego wrażenia, swój patriotyzm opierając na właściwie nie wiadomo czym i na jakiej grupie ludzi. Rzecz jasna, każdy ma prawo do szczerego nawrócenia, tylko że Żurawski wcale nie zmienił zdania chociażby pod wpływem wyrzucenia legendarnej szkoły im. Lelewela w Wilnie z tradycyjnej siedziby. Otóż nie – Żurawski pozostaje wierny swoim fobiom, nazywając zarazem cnotą zwykłe frajerstwo.

    „Cnota cierpliwości staje się wadą” – pisze Żurawski. Nie przeszło mu przez gardło i klawiaturę, że tak wyglądają efekty przymykania oczu na państwową politykę dyskryminacji Polaków na Litwie. Żurawski zresztą, jak się okazuje, bardzo dobrze identyfikuje problemy związane z dyskryminacją, co pozwala jednoznacznie stwierdzić, iż od dawna miał świadomość ich występowania.

    Żurawski vel Grajewski poświęcił aż siedem akapitów swojego artykułu na rozległy opis praktyk dyskryminacyjnych Litwy. Pięć z nic kończy się za każdym razem bliźniaczą konkluzją, różniącą się jedynie kontekstem:

    „Czyżby Litwini uważali, że rosyjskie tradycje Wilna są silniejsze niż polskie?”

    „Czyżby Litwa sądziła, że Rosja stwarza jej zbyt mało zagrożeń i chciała wyprodukować sobie jeszcze jakieś dodatkowe?”

    „Interes Litwy wymaga, by przyjąć polski model, chyba że Wilno chce zapraszać Rosjan do gry”

    „Stwarza to podatny grunt pod moskiewskie prowokacje”

    Deputinizacja mediów na Wileńszczyźnie możliwa jest jedynie przez ich polonizację”.

    Rosja, Moskwa, Putin – tak właśnie rozkłada akcenty Przemysław Żurawski vel Grajewski, starając się teraz stworzyć pozory, że nie zmieniła się agenda, zmieniły się tylko metody. O ile wcześniej na złość Rosji trzeba było szkodzić Polakom na Litwie, tak teraz trzeba im pomagać, by kruszały mury Kremla. Jest to przejaw paranoi człowieka, który świadomie kwestionował solidaryzm narodowy ponad granicami, za wyzbycie się którego można było podobno kupić sobie bezpieczeństwo. Jeśli trzeba będzie, to Żurawski znowu zacznie ćwierkać z tego samego co wcześniej klucza, o ile ktokolwiek jeszcze zaufa mu jako publicyście.

    To zaufanie i tak powinno stopnieć niczym bałwan na przedwiośnie, bo Żurawski bałwani się do reszty ignorancją historyczną:

    „Wilno podobnie – nigdy nie było Polską, choć dominował w nim język polski, zawsze było zaś Litwą, co nie kłóciło się z byciem miastem Rzeczypospolitej, którego ludność autochtoniczna zawsze chciała pozostać jej częścią i poświadczała to wielokroć czynem zbrojnym” – czytamy.

    Autor „Gazety Polskiej” potrafi, jak wiemy, merytorycznie zakwestionować litewską politykę historyczną, tylko co z tego, skoro ignoruje historię najnowszą i prawdopodobnie nieodwracalne wstąpienie narodów obejmujących całe masy społeczne na arenę dziejów. Dla Żurawskiego „śmieszny” jest mit „polskiej okupacji Wilna”, co nie przeszkadza mu stwierdzić, że „miasto nigdy nie było Polską”. Dla uniknięcia dysonansu poznawczego Żurawski snuje rozważania o analogii z koroną brytyjską, w której relacje między Anglią a Szkocją mają przypominać te między Polską a Litwą. Karkołomne teorie, zupełnie nieprzystające do realiów XIX- i XX-wiecznych nacjonalizmów, egoizmów narodowych w Europie Wschodniej, gdzie warunki formowania się narodów były zupełnie inne niż na Zachodzie, mają wyjaśnić tę pozorną dla Żurawskiego sprzeczność dotyczącą Wilna – miasta polskiego, ale niepolskiego.

    Tymczasem, decydujący argument o tym, do jakiego państwa należeć chcieli mieszkańcy danej ziemi, jest ignorowany. Żurawski vel Grajewski widzi tragedię Wilna i Wileńszczyzny nie w tym, że odpadły od Polski, ale w tym, że okupowali ją Sowieci. Nie to, że krew Polaków przelewana za to, by była tam właśnie Polska, wsiąkała w ziemię leżącą dziś poza Rzeczpospolitą, jest dla autora dramatem. Główny problem to – cytuję – „moskiewska niewola” i „rosyjska przemoc”. Gdy przez lata upominano się o wilniuków, ich trwanie w polskości mimo powyższych trudów nie było żadnym wyrzutem sumienia dla Rzeczypospolitej, o co dbał pieczołowicie właśnie Żurawski, dyskredytując niekiedy Kresowian jako „głupców”.

    Doradca ministra Waszczykowskiego nazywa wprawdzie „śmiesznym” podtrzymywanie przez Litwę mitu o „polskiej okupacji Wilna”, ale nie chce pamiętać o tym, że to właśnie wola przynależności do Polski mieszkańców Wileńszczyzny czyni ten mit zupełnie nieodpornym na konfrontację z rzeczywistością. Skoro nie było „polskiej okupacji”, to siłą rzeczy możemy i powinniśmy mówić o Wilnie jako części Polski, części Rzeczypospolitej Polskiej. To ostatnie ma nawet potwierdzenie w Zaręczeniu Wzajemnym Obojga Narodów z 1791 roku, gdzie całość państwa z Koroną i Litwą występuje jako Rzeczpospolita Polska właśnie. Tam więc, gdzie może dojść do konfrontacji polskiej i litewskiej polityki historycznej, tam Żurawski vel Grajewski zupełnie za darmo ustępuje pola, co ma swoje konsekwencje. Od kwestionowania przynależności Wilna do Polski do uznania Polaków na Wileńszczyźnie za „spolonizowanych Litwinów” jest tylko jeden krok.

    Żurawski wzywa: „Nie dyskutujmy na narodowe mity”, zapominając że przecież „przeszłość – to jest dziś, tylko cokolwiek dalej”. Trudno o racjonalne wyjaśnienie, jak politolog czy historyk może ignorować żywotność narodowych mitów, ich rolę w spajaniu wspólnoty narodowej i wreszcie – w implikowaniu polityki państwa, które ta wspólnota tworzy. Jeśli Litwini wierzą w mit „polskiej okupacji”, to znaczy, że będą usiłowali „naprawić” jej skutki, a więc „pomóc powrócić spolonizowanym Litwinom” do swojej „prawdziwej” narodowości. I może się Żurawski vel Grajewski zżymać na rzekomą nieracjonalność tego podejścia Litwinów, ale ma ono głębokie uzasadnienie i jako takie jest wcielane konsekwentnie w życie. Z polskiego punktu widzenia wiele z tych sformułowań należy ujmować w cudzysłów jako egzemplifikację mitologizowania historii – Litwini zaś traktują je zupełnie serio.

    Każdy komentator śledzący debatę na temat polityki wschodniej musi zadać pytanie, skąd wzięło się owo nagłe zerwanie z polityką przyzwalania Litwie na wszystko. Wprawdzie Żurawski vel Grajewski próbuje pozostawać konsekwentnym i wykazywać, że niezmiennym celom służą teraz inne metody, ale na szczęście Internet jest pełen jego wywiadów rażąco sprzecznych z nową wykładnią stosunków polsko-litewskich.

    Nie mamy jednak do czynienia z biciem się w pierś i przyznaniem do błędu, po których wypominanie starych wywiadów byłoby już czystą złośliwością wobec skruszonego giedroyciowca. Ten nagły zwrot można wytłumaczyć jednym zdaniem z ostatniego akapitu tekstu Żurawskiego vel Grajewskiego:

    „W Polsce wyczerpał się potencjał poparcia politycznego wyborców na rzecz polityki cierpliwości” – pisze autor. A więc w MSZ, gdzie pracuje Żurawski, jak i w Prawie i Sprawiedliwości – którego członkiem Rady Programowej jest autor tekstu w „Gazecie Polskiej” – zauważono brak akceptacji społeczeństwa polskiego dla polityki frajerstwa wobec Litwy. Nie byłoby tego wszystkiego, gdyby wielu ludzi identyfikujących się z wilniukami nie podnosiło wielokrotnie i przez lata problemów, do znajomości których przyznał się wreszcie w akcie kapitulacji przed rzeczywistością sam Żurawski.

    Uznany ekspert, renomowany publicysta, a może po prostu zwykły paszkwilant sprawiający powierzchownie dobre wrażenie – ocena postaci charakterystycznego politologa z Łodzi, zewnętrznie stylizującego się na Sarmatę, należy do każdego z osobna. Warto jednak pamiętać, ilu ludzi zdążył obrazić bądź oczernić Przemysław Żurawski vel Grajewski, który nie szczędził interlokutorom podejrzeń o sprzyjanie interesom Rosji. Tymczasem, Żurawski vel Grajewski próbował ich zdyskredytować za to, że mówili głośno o problemach, o istnieniu których doskonale od dawna zdawał sobie sprawę. W sposób cyniczny, instrumentalny i bezpodstawny szkalowano więc te osoby, które właściwie rozpoznawały polski interes narodowy na Litwie.

    Póki co, tacy jak Żurawski koniunkturalnie tłumaczyć się mogą wykazywaniem w przeszłości „cnoty cierpliwości” wobec Litwy, która aktualnie „staje się wadą”. A jednak cnoty pozostają nieprzemijalne i nie zmieniają swojego ładunku aksjologicznego z uwagi na okoliczności. Bo to właśnie cierpliwość pozwoliła doczekać momentu, w którym nawet Żurawski vel Grajewski musiał wyczuć zmianę koniunktury, by ratować twarz.

    Tomasz Jasiński

    jaro7:
    Dla mnie nie ma ŻADNEGO znaczenia co ta gnida napisała lub napisze.Jest to sztandarowy przykład dyplomatoła,zaprzańca,kolaboranta i zdrajcy.Takiemu w pysk dac to sobie rękę można pobrudzić.A tylko to mu się należy.

    mariusz67:
    W „Gazecie Polskiej” pojawił się artykuł, który jest głupi. Powielono go na portalu kresy24.pl, napisałem tam komentarz, ale go nie wpuszczono, czyżby cenzura?! Dlatego puszczam ten komentarz tutaj mając nadzieję, że na portalu kresy.pl cenzury nie ma: – „Bardzo głupi artykuł, ponieważ ambasador już wyjeżdża z Litwy za miesiąc, bo kończy mu się kadencja. Natomiast bardzo szkodliwa i wręcz niedopuszczalna jest teza artykułu mówiąca, że my sami Polacy jesteśmy winni, że „dobrzy” Litwini 8 kwietnia 2010 roku nie przyjęli ustawy o oryginalnej pisowni nazwisk. Zresztą ci „dobrzy” Litwini nie zrobili tego do dziś, mimo sławetnych obietnic. W dodatku nadal dyskryminują Polaków na Litwie, nie oddają ziemi i zamykają szkoły. Powstaje retoryczne pytanie, na kogo pracuje Gazeta Polska? Na pewno nie dla polskości i nie dla Polaków.”

    polski_Pan:
    O tym że jest członkiem rady programowej PIS nie wiedziałem. To jest raczej spory kłopot nas wszystkich a nie tylko Waszcza („twój gabinet polityczny świadczy o tobie”). Vel poza opisanymi powyżej kłopotami z definicją polskiego patriotyzmu jest przede wszystkim ignorantem, który lubi wypowiadać się na tematy o których nie ma pojęcia. Najbardziej utkwiła mi w pamięci debata z jego udziałem i m.in. Bartosiaka. Mecenas prawi o potrzebie własnych systemów świadomości sytuacyjnej a Vel na to że AWACSy to są dobre dla mocarstw a nas na to na pewno nie będzie długo stać. Ciekawe czy potem doczytał o AWACS’ach opartych o Gulfstreamy – samoloty , które kupiliśmy dla Vipów, pewnie nie. Kiedyś taki gość może się przypadkiem znajdować fizycznie w miejscu, gdzie będą podejmowane decyzje i zamiast przyznać, że nie wie o co go pytają walnie jakąś bzdurę z mądrą miną. Kuchnie polowe z grochówką i zapasy pomady do wąsów ważniejsze niż jakieś tam rozpoznanie w czasie rzeczywistym. Vel zapewne żyje w świecie idei (z którymi jak widać słabo sobie radzi), nie zdziwiłbym się gdyby to m.in. o nim mówił mecenas w innym miejscu krytykując naszych planistów , którzy wierzą w prymat idei lekceważąc wymogi świata fizycznego.

    Gan:
    Jak o nim pisać, to lepiej „Grajewski”. To tak samo jak ten od portalu szkalującego żołnierzy niezłomnych. Będzie łatwiej zapamiętać.

    UPAdlina:
    za banderowski wąs i o kolano gnidę anty-polską !!

    W_Litwin:
    Szkodnicy Żurawski, Dworczyk, Piekło robią wszystko aby szkalować Polaków na Kresach. Doprawiają im przeróżne łatki. Ględzą coś o politykowaniu, strategii. Ludzie – Wy jesteście polskimi urzędnikami, posłami itp i macie za zadanie chronić Polaków za granicami. Także za tymi, które nie z ich winy zostały zmienione. Oni cały czas mieszkają w Polsce. Tylko ktoś linię graniczną narysował tak a nie inaczej. Ci ludzie nie stali się nagle Litwinami, Ukraińcami. A tych traktujecie obecnie lepiej niż rodaków. Co to za siła Państwa, kiedy przyjeżdża komuch Linkevicius do Polski i mówi, że Polski rząd ma przestać myśleć o rodakach i nie ma żadnej reakcji!!! To jest silne Państwo? Co do Rady Programowej to członkiem jest również pani Przełomiec!!!

    arczi:
    Trwa walka o historyczną polska szkołę im. „Lelewela” na Antokolu w Wilnie, wyrzuconą przez władze miasta do innej dzielnicy. A już znowu media ZW jak zwykle powtarzają litewskie propagandowe bzdury o rzekomo małej ilości uczniów. Tymczasem w Polsce w Sejnach utrzymuje się malutką szkółkę litewską na 60 uczniów od 1 do 12 klasy, a w Wilnie próbuje się niszczyć nawet duże polskie szkoły. Przecież 500 uczniów (350 na Antokolu i 150 w filii na Żyrmunach) to naprawdę wielka ilość. Żadna sala „Lelewela” nie stała pusta, bo z części budynku korzystała szkoła litewska. Decyzja sądu jest jasna, wszystkie działania mera Šimašiusa względem „Lelewela” były bezprawne. Pokrętne wypowiedzi wicemera Benkunskasa to brnięcie w dalsze kłamstwa i tylko potwierdzają złą wolę koalicji liberalno-konserwatywnej, której tak naprawdę chodzi o wyrzucenie z dużej dzielnicy Wilna ostatniej polskiej szkoły, do tego wielce zasłużonej. Jedyne uczciwe wyjście to szybkie wypełnienie orzeczenia sądu i powrót „Lelewela” na Antokol. Ale jak widać władze miasta zapierają się rękami i nogami i trwają przy swoim haniebnym bezprawiu. A media ZW są tubą tej zakłamanej propagandy i chodzą na pasku Šimašiusa. Oświata mniejszości narodowych ma swoje prawa. Władze Wilna z pełną premedytacją łamią te prawa, a nawet kpią z orzeczenia Najwyższego Sądu Administracyjnego, od którego nie ma odwołania.

    wilenski:
    Niestety „ekspertami” od spraw wschodnich wciąż są ten Żurawski…, Przełomiec, Romaszewska-Guzy, Jurasz i inni, którzy bardziej nam szkodzą niż pomagają, bo nie trzymają naszej strony.

    anka:
    Takie myślenie jakie prezentuje Żurawski/Gajewski jest kompromitujące, bo nie można kupczyć naszymi rodakami z kresów w imię doraźnej polityki. A już uległość wobec imperium litewskiego dowodzi śmieszności kreatorów polskiej polityki zagranicznej, w tym doradcy w MSZ Ż/G.

    Roman1:
    W końcu Żurawski czy Grajewski? Sam zresztą nie może się zdecydować czy chce być Polskiem, czy banderowcem najgorszego rodzaju (bo do tego zdrajcą)

    mariusz67:
    „Vela” nie można traktować poważnie… Szkoda tylko że swoim wydumanym pseudo intelektualnym pisarstwem czyni realne szkody, bo jako doradca w MSZ ma jakiś tam wpływ na kształtowanie polityki wschodniej.

    arczi:
    Poseł Bakun z Ruchu Kukiz’15 zadał konkretne pytanie: dlaczego w MSZ doradcą jest ktoś tak niekompetentny, obrażający polskie środowiska kresowe i wspierający litewski nacjonalizm, czyli ten jakiś niejaki Żurawski vel… No właśnie, dlaczego ten gostek może tyle mieszać i psuć?

    arczi:
    Do tego Żurawski vel… jest znany z poglądów skrajnie proukraińskich, bez uwzględniania interesu polskiego, szczególnie żenujące są jego przymilania do ukraińskich środowisk wielbiących banderyzm. Przy wielu okazjach obraża Kresowiaków. To naprawdę nienormalne, że taki cyniczny gostek zajmuje dość prestiżowe stanowisko doradcy w MSZ, to wstyd dla całego ministerstwa.

    http://www.kresy.pl/wydarzenia,spoleczenstwo?zobacz/macierz-szkolna-zadowolona-z-wyroku-sadu-przywracajacego-polskie-liceum-na-wilenski-antokol

    Polubienie

  7. http://www.kresy.pl/publicystyka,opinie?zobacz/polityka-w-rytmie-disco-polo-


    Fot. konwentnarodowypolski.files.wordpress.com

    Polityka w rytmie disco polo

    Dodane przez Lipinski Opublikowano: Środa, 08 marca 2017 o godz. 20:08:54

    Biorąc pod uwagę całokształt, rozproszonych co prawda, ale spójnych wynurzeń wysoko postawionego urzędnika polskiego MSZ, „uleganiem rosyjskiej propagandzie” jest ni mniej, ni więcej jak głosowanie na Akcję Wyborczą Polaków na Litwie pod przewodnictwem Waldemara Tomaszewskiego. Tzw. polonizacja natomiast ma być wstępem do wpisania ogółu społeczności polskiej na Wileńszczyźnie w nurt ugodowy wobec państwa litewskiego.

    „Ogłupieni”, „zmanipulowani” z „wypranymi mózgami” – taka diagnoza stanu umysłów Polaków na Wileńszczyźnie dokonana przez szefa MSZ Litwy rokuje dobrze na przyszłość według Przemysława Żurawskiego vel Grajewskiego. Kuriozalny publicysta nie przestaje dowodzić, że reprezentuje on nad Wisłą interesy stricte litewskie.

    „Bywa, że ludzie ulegają manipulacjom czy wręcz praniu mózgów. Problemem jest ogłupiająca rosyjska propaganda” – mówi w wywiadzie dla „Gazety Polskiej Codziennie” Linas Linkevičius, szef litewskiego MSZ. Z kolei pracujący w MSZ-cie Rzeczypospolitej Polskiej Przemysław Żurawski vel Grajewski nie ukrywa swojego zachwytu tą diagnozą odbiorców mediów rosyjskich na Litwie, ze szczególnym uwzględnieniem tamtejszych Polaków. Według Żurawskiego wywiad szefa MSZ Litwy „daje nadzieję na pozytywne rozwiązanie problemu derusyfikacji i deputinizacji przestrzeni medialnej na Wileńszczyźnie poprzez jej polonizację”.

    Niezależnie od tego, ile wywiadów udzieli jeszcze sam Żurawski vel Grajewski i ile tekstów spłodzi, trudno będzie znaleźć bardziej wymowny przykład na to, jak kierownictwo obecnego MSZ Polski i on sam traktuje rodaków na Wileńszczyźnie. Otóż, Polacy na Litwie nie istnieją dla nich jako zagadnienie samoistne i autonomiczne. Żurawski vel Grajewski sam wskazał priorytet, jakim jest derusyfikacja i deputinizacja przestrzeni medialnej Wileńszczyzny. Narzędziem ku wspomnianym celom będzie właśnie polonizacja, a więc transmisja polskich mediów rządowych w postaci kanałów Telewizji Polskiej.

    Bez wątpienia szef litewskiej dyplomacji to profesjonalista, wiedzący na jakiej czułej strunie obozu rządzącego Polską zagrać. W prorządowej „Gazecie Polskiej Codziennie” Linas Linkevičius zapewniał, jak bardzo leży mu na sercu dobro zmanipulowanych, ogłupionych i nie prowadzących życia towarzyskiego Polaków na Wileńszczyźnie:

    „Najbardziej narażeni na działania propagandy są ludzie mieszkający w odosobnieniu, którzy nie prowadzą życia towarzyskiego” – mówi szef litewskiej dyplomacji w wywiadzie, który tak optymistycznie nastroił Przemysława Żurawskiego vel Grajewskiego.

    W istocie jest to próba wykreowania wizerunku Polaków na Litwie jako przygłupich pastuchów, nad nieuświadomieniem politycznym których wspólnie muszą się pochylić rządy Polski i Litwy. Wprawdzie nie wiemy, czym jest dokładnie rosyjska propaganda, ale możemy sobie wyobrazić, jak będzie wyglądać jej zwalczanie w praktyce.

    Oczywiście, nikt też nie mówi przy tej okazji wprost, jakie są konkretnie przejawy ulegania rosyjskiej propagandzie przez Polaków na Wileńszczyźnie, ale już w swojej ostatniej książce („Polska polityka wschodnia 1989-2015. Wymiar narodowy i unijny”) Przemysław Żurawski vel Grajewski pisze:

    „Istniejący w Wilnie Polski Klub Dyskusyjny bardziej odpowiadający potrzebom polskiej polityki zagranicznej, nie ma charakteru partii”.

    PKD, skupiający na wskroś liberalnych, choć zarazem dobrze wykształconych przedstawicieli społeczności polskiej na Litwie, rzeczywiście nie jest partią. Gdyby bowiem miał się nią stać, to z kretesem poległby w wyborach z Akcją Wyborczą Polaków na Litwie. Dość dodać, że bodaj tylko jeden poseł na Sejm Litwy przyznający się do narodowości polskiej, wszedł do parlamentu z listy innej niż AWPL. Reszta kandydatów, w tym tych startujących z list liberałów, przepadła. Tymczasem, Polski Klub Dyskusyjny reprezentuje nurt ugodowy, stawiający lojalność wobec państwa litewskiego na równi ze spełnieniem postulatów polskich na Litwie. W przypadku zaś niemożności zrealizowania tego ostatniego lojalność państwowa staje się, jako czynnik stały, przyzwoleniem na dyskryminację.

    Biorąc pod uwagę całokształt, rozproszonych co prawda, ale spójnych wynurzeń wysoko postawionego urzędnika polskiego MSZ, „uleganiem rosyjskiej propagandzie” jest ni mniej, ni więcej jak głosowanie na Akcję Wyborczą Polaków na Litwie pod przewodnictwem Waldemara Tomaszewskiego. Tzw. polonizacja natomiast ma być wstępem do wpisania ogółu społeczności polskiej na Wileńszczyźnie w nurt ugodowy wobec państwa litewskiego. Wynika z tego, że tak długo, jak tamtejsi Polacy będą przyjmować postawę asertywną wobec Litwy, tak długo nie będą odpowiadać „potrzebom polskiej polityki zagranicznej”. Finalnie chodzi o to, by zdjąć problem ich emancypacji z agendy stosunków Polski z Litwą. I właśnie to jest „wspólny interes Polski i Litwy”, o którym pisze Żurawski w kontekście nadawania sygnału polskiej telewizji rządowej na Litwę.

    Tymczasem, gdyby mówić o rzeczywistym interesie polskim na Litwie, to transmisja sygnału telewizji rządowej byłaby jedynie uzupełnieniem całościowej polityki wobec rodaków na Kresach. Specyfika ich położenia jest inna niż nad Wisłą, zajmują ich inne tematy, ich codzienność wygląda inaczej. Nie stoi to w sprzeczności z solidaryzmem narodowym ponad granicami, ale przypuszczenie, iż główną potrzebą Polaków na Litwie jest publicystyka Michała Rachonia i innych urlopowanych działaczy aparatu partyjnego PiS czy też kloaczne poczucie humoru z polskich „kabaretów”, dowodzi niewiedzy bądź lekceważenia tematu.

    Zarazem wizja transmitowanych na Wileńszczyznę filmów wspominających śp. prezydenta profesora Lecha Kaczyńskiego, który uratował ongiś Gruzję; reportaży przedstawiających bohaterskich obrońców Europy z ukraińskich batalionów ochotniczych w Donbasie; materiałów o umiarkowanej syryjskiej opozycji mordowanej przez Rosję, a całość przeplatana wieczornymi podśmiechujkami z KOD-u, Petru i liberalnej opozycji – to wszystko wcale nie musi być abstrakcją, bo sami mamy to na co dzień w nadmiarze. System byłby prawie domknięty, gdyby nie Internet i „wojna hybrydowa” (czyli – mówiąc językiem ludzkim – zwykły pluralizm opinii), jaka się tam toczy. Na szczęście jednak my nad Wisłą nie mamy możliwości głosowania na AWPL, więc wygrywa u nas jedyna właściwa opcja patriotyczna z Przemysławem Żurawskim vel Grajewskim w gronie jej zaplecza.

    Głównym zadaniem Polski powinno być udostępnienie instrumentów, które Polakom na Litwie pozwoliłyby na stworzenie własnych mediów w języku polskim. Co będą tam emitować – ich wybór. Oni sami najlepiej będą wiedzieli, o czym mówić, czym interesują się odbiorcy, jakiej muzyki chcą słuchać. Od Polski powinni otrzymywać stabilne finansowanie i ewentualną pomoc merytoryczną, to wszystko. Czas skończyć z pseudo-inteligenckim bełkotem, którego autorzy nie rozumieją mieszkańców wileńskiej prowincji i którzy potem powielają nad Wisłą litewską propagandę o rozkochanych w Putinie pół-analfabetach spod Wilna. Stosunek reprezentowanej przez Żurawskiego vel Grajewskiego jedynej słusznej opcji patriotycznej do wilniuków jest zresztą łudząco podobny do poczucia wyższości liberalnych elit w kraju wobec audytorium mediów ojca Rydzyka. Tych ostatnich jednak nikt spośród sił pełniących rolę prawicy w Polsce nie ośmieli się potraktować z pogardą, jakiej nie szczędzi się mieszkańcom Wileńszczyzny – głosy wyborców ważą zbyt wiele, wilniucy zaś prawa głosu nie mają. Jest to kolejny argument za tym, by społeczności kresowe i polonijne wyłaniały swoich przedstawicieli do parlamentu Rzeczypospolitej. Tylko w ten sposób będzie można z okrętu Rzeczypospolitej zarzucić kotwicę polskiej racji stanu w porcie macierzystym Kresy Wschodnie. Jedynie upodmiotowienie polityczne Kresowian niweluje potencjalne szkody w sytuacjach, w których przypadkowymi sternikami zostają osoby pokroju Żurawskiego vel Grajewskiego. Wyłącznie wtedy posiada się gwarancję, że okręt nie wypłynie na wody, gdzie hula sztorm giedroycizmu. Dopiero po naprawie okrętu i wymianie załogi można zapuszczać się dalej, na dobrze rozpoznane wody i z pewną perspektywą powrotów do portu macierzystego.

    Przy tym wszystkim jedna myśl autora jest jednak warta uwagi. Przemysław Żurawski zupełnie nie od rzeczy proponuje bowiem transmitowanie na Litwę kanałów z muzyką disco polo. Jeśli coś nastraja optymistycznie na przyszłość, to właśnie to, że autor znalazł wreszcie dla siebie niszę tematyczną, o której potrafi mówić z sensem.

    Tomasz Jasiński

    cyna:
    Już teraz wiem skąd się bierze niewiedza tego człowieka, on po prostu korzysta ze złych źródeł i obrał sobie złe autorytety.

    Beresteczko1651:
    Najwyższy czas przestać przestać traktować różnych polskojęzycznych osobników, w tym również tych wysoko postawionych, reprezentujących interesy ukraińskie i litewskie w Polsce, jak wymagających pobłażania idiotów a zacząć ich traktować jak na to zasługują czyli jak zdrajców, sprzedawczyków, jurgielitników czy kim tam jeszcze są. Nie będę tu pisał o metodach bo nie chcę zostać posądzony o nawoływanie do przemocy:)

    mariusz67:
    Polacy na Litwie są przede wszystkim POLAKAMI, szanują polskie zwyczaje, język, wiarę katolicką, wartości chrześcijańskie, związki z ziemią ojców, tradycyjną rodzinę itp. Dlatego dla pseudo elit myślących w stylu lewackim i liberalnym, tacy Polacy są rzekomym zagrożeniem, zaściankiem, ciemnogrodem. Trzeba więc ich na siłę „polonizować” i „unowocześniać”, a do tego zostawić Lietuvie wolną rękę przy ich dyskryminowaniu i wynarodawianiu. Przecież w istocie do tego odwołuje się publicystyka Żurawskiego…, dodatkowo dla efektu – jak zawsze – bredząc o „długiej ręce Moskwy” mącącej Wilnianom w umysłach. Tylko kto tu tak naprawdę ma umysł zmącony?

    arczi:
    To jedność, odwaga i determinacja jest siłą polskich organizacji na Litwie – ZPL, AWPL-ZCHR, organizacji oświatowych i kulturalnych, dzięki którym polskość przetrwała i dziesiątki lat sowietów, jak też półwiecze Lietuvy, gdy trwała i wciąż trwa haniebna dyskryminacja za polskość. To tacy niezłomni liderzy, jak Waldemar Tomaszewski, prowadzą Wilniuków do tej jedności i zwycięstw, dzięki czemu polskość na Litwie wciąż jest żywa. Choć jak wiadomo, przeszkadzacze atakują także z Polski, patrz: Żurawski v Gajewski, Przełomiec, Dworczyk i inni giedroyciowcy pospołu z michnikowszczyzną.

    arczi:
    Jeszcze luźna uwaga, Żurawski v Gajewski nosi sarmackie wąsiska, jakby upodabnia się do Marszałka Piłsudskiego. Tylko że Marszałek naprawdę kochał Kresy, Wilno i Wilnian, sam był jednym z nich, nie pozostawił ich w obcych rękach tylko włączył do Macierzy II RP. To było myślenie polskim interesem, którego dzisiaj u wielu decydentów brakuje.

    W_Litwin:
    „Głównym zadaniem Polski powinno być udostępnienie instrumentów, które Polakom na Litwie pozwoliłyby na stworzenie własnych mediów w języku polskim. Co będą tam emitować – ich wybór.” Z uwagi na istnienie radia i portalu ZW należącego do Okińczyca, które to media szkalują Polaków na Litwie i działają na ich szkodę Polacy założyli swój portal l24.lt oraz swoje Radio Wilno. Polacy na Litwie nie rozumieją jak polski rząd może finansować ZW, które to ewidentnie dążą do rozbicia jedności Polaków, której nie spotkamy nigdzie indziej na świecie. Szkalujące wypowiedzi i szkodliwy przekaz jaki idzie od tych mediów do polski, utrwalany przez „szkodnika polskiej mniejszości narodowej” Radczenko – jest często powtarzany przez środowisko związane z Dworczykiem i Dziedziczakiem. I tak od czasu do czasu hańviące wypowiedzi daje się słyszeć od Romaszewskiej-Guzy, Marii Przełomiec i podobnych giedroyciowych amatorów. Polacy na Litwie i liderujący im Tomaszewski z pewnością dużo lepiej spożytkowaliby pieniądze, które sa marnotrawione na Bielsat

    anka:
    Ekspertami od polityki wschodniej powinni być fachowcy a nie demagodzy. A warunkiem koniecznym jest miłość do Kresów i szacunek dla Rodaków.

    W_Litwin:
    Niestety tu nie ma ani tego, ani tego. Jest za to własny interes podparty (szkodliwym) twierdzeniem i własnym przekonaniem o słuszności prowadzonych działań, zmierzających do stworzenia tak zwanego buforu bezpieczeństwa, stworzonego z krajów sąsiednich Litwy, Białorusi i Ukrainy. Choćby nie wiem ile tam pieniędzy wpompować (na marginesie-Ukraina w dalszym ciągu prowadzi handel z Rosją. A najwięcej sprzedają Rosjanom … broni!) to póki mamy do czynienia z taką mentalnością w tych krajach – że Polska to samo zło – nie uda się tego buforu bezpieczeństwa stworzyć. Potrzeba polityka, który wyjdzie i powie: Panie i Panowie – jesteśmy ostatnią zaporą przed zagrożeniami ze strony Rosji oraz zaporą przed islamską nawałnicą. Albo trzymamy się razem, gdzie my wam pomagamy militarnie, gospodarczo itp. albo czekajmy, kto nas pierwszy zje, ale wtedy nie liczcie na nas. Jeden warunek. Nasi rodacy od natychmiast mają wszystkie przywileje zawarte w traktatach oraz podpisujemy umowy na handel i wymianę towarów. Kluczenie, płaszczenie się, składanie hołdów jak robił to poseł Dworczyk, jak robią to inni politycy czy ambasadorowie wywołuje u mnie nie smak i urąga funkcji, którą ci ludzie sprawują. Gdzie godność, gdzie honor, gdzie duma? Wyobraźcie sobie jakby Dmowski, Piłsudski czy Paderewski prowadzili taka politykę? Jak inne państwa maja nas szanować, kiedy my nie szanujemy swojej tożsamości, kultury, historii?

    Polubienie

  8. http://www.kresy.pl/wydarzenia,polityka?zobacz/onr-bedzie-protestowac-przeciwko-wschodniej-polityce-imigracjyjnej-rzadu


    Fot. YouTube.com

    ONR będzie protestować przeciwko wschodniej polityce imigracyjnej rządu

    Dodane przez Lipinski Opublikowano: Wtorek, 14 marca 2017 o godz. 16:04:56

    Protest odbędzie się 18 marca przed Kancelarią Rady Ministrów o godz. 12.

    Działacze ONR-u w następujący sposób uzasadniają swój planowany protest – Od początku niepokojów na Ukrainie przyjęliśmy ponad milion uchodźców z tego kraju. Są to jednak tylko oficjalne dane, a w rzeczywistości Ukraińców może być o wiele więcej. Wśród imigrantów ze wschodu są głównie niewykwalifikowani pracownicy fizyczni, którzy zaniżają stawki płac dla Polaków. Rząd PiS nie tylko bezmyślnie wspomaga Ukrainę finansowo, ale także wspiera ukraińską imigrację pomocą socjalną, podczas gdy polska służba zdrowia, infrastruktura i oświata są wciąż niedofinansowane. Nic nie wskóramy wznosząc szczytne hasła o pomocy, jeśli nie uporamy się najpierw z naszymi wewnętrznymi problemami. Rząd powinien skupić się w zasadniczym stopniu na polityce prorodzinnej wspierającej dzietność polskiego społeczeństwa; budowie odpowiednich warunków do powrotu emigrantów do kraju oraz przemyślanej i prawidłowej polityce imigracyjnej. Obrona rodzimego rynku przed imigrantami powinna stać w obowiązku przed wszystkimi warstwami społeczeństwa.

    Portal kierunki.info.pl informuje dalej – Niemniej jednak z roku na rok granice Polski przekracza coraz większej Ukraińców. W 2016 roku dzięki zmianom w prawie i wielu ułatwieniom do Polski przybyło 1,3 mln Ukraińców.

    Powodami tego są najczęściej czynniki ekonomiczne, społeczne, a nawet polityczne. Jednak wraz ze zmianami społeczno-gospodarczymi, jakie zachodzą w większości gospodarek światowych, obserwuje się natężenie ruchów migracyjnych dotyczących młodych ludzi chcących podnosić swój warsztat edukacyjny. I tak np. ministrowie UE postanowili podwoić odsetek studentów szkół wyższych odbywających studia lub szkolenia za granicą do 20 proc. do 2020 r. Co więcej, z roku na rok rośnie liczba zagranicznych studentów uczących się odpłatnie na polskich uczelniach wyższych. Połowa studentów zagranicznych w Polsce to Ukraińcy i liczba ta rośnie. W 2008 r. ich liczba wynosiła 2,8 tys., zaś w 2016 roku już 20,7 tys. Nowa polityka migracyjna nastawiona głównie na Ukraińców ma być skuteczną receptą na demograficzne kłopoty Polski. Czy aby na pewno recepta ta jest skuteczna?

    ZOBACZ RÓWNIEŻ: Imigracja zarobkowa z Ukrainy zamraża płace Polaków i psuje polską gospodarkę – twierdzi ekspert

    ONR powołuje się też na mobilnośc pracownicą, która według danych Narodowego Banku Polskiego, przejawia się w tym, że – Ukraińcy pracują w Polsce przeciętnie 54 godziny w tygodniu, a ich średnie miesięczne zarobki netto wynoszą około 2,1 tys. zł. Obywatele Ukrainy starają się wydawać w Polsce stosunkowo mało – ok. 33 proc. wynagrodzeń, a zaoszczędzone środki przekazują na Ukrainę.

    Aleksander Krejckant z ONR-u dodaje – Wyzyskiwani pracownicy ze wschodu, nieświadomi swoich praw pracowniczych to idealne narzędzie nacisku na niewygodnych polskich pracowników, których będzie można zastąpić „mniej kłopotliwymi” pracownikami z Ukrainy. W interesie zarówno Polaków, Ukraińców, jak i innych narodów leży powstrzymanie szalonego pędu globalnych korporacji i ich rządowych marionetek do stworzenia świata ludzi wykorzenionych, pozbawionych ojczyzny, których życie sprowadza się do bycia trybikiem w machinie kapitalizmu. Naszą rolą, jako polskich nacjonalistów, jest przestrzegać przed konsekwencjami antynarodowej polityki prowadzonej przez rząd. Nie jest naszą rolą rozwiązywanie problemów innych narodów, tylko zadbanie o to, żeby nasi rodacy mogli godnie żyć i pracować w swojej ojczyźnie.

    kresy.pl / prawy.pl / kierunki.info.pl

    jaro7:
    Przyjdzie garstka (brak umiejętności organizacyjnych) ,takie protesty trzeba dobrze przygotować. Po drugie będzie atak głównie lewacko-liberalnych mediów w tym szczególnie TVN i GW (bo im nie przeszkadza bandero-faszyzm na upainie ale ta garstka z ONR juz bardzo).

    Czas_przebudzenia:
    Najciekawsza u lewactwa jest ta łatwość wrabiania pożytecznych durni lewicowych. Jeszcze kilka lat temu z każdy lewicowiec byłby przekonany z całą pewnością, że co jak co, ale GW i inne lewicowe meRdia na pewno nie poprą nazistów i nie poprą rozpętywania wojny. A nagle od maja’2014 lewicowe gazetki z całą histerią zaczęły popierać SS-galizien, SS-dierliwangera, ołen-UPA- słowem najgorsze ekscesy nazistów i faszystów. W lewicowych gazetach zaczęło się równocześnie zamilczanie zbrodni na 50 mieszkańcach w Odessie z 2 maja 2014 roku, zamilczanie zastrzelenia ludzi w Mariupolu z 2 maja 2014 roku, zamilczanie zbrodni popełnianych w Ługańsku i Donbasie. I okazało się że lewicowa gazeta jak najbardziej może sławić SS-grupen i popierać nazistów. ——————. Kiedy rozścierwi się, rozchami, Wrzask liter pierwszych stron dzienników, (..) – O, przyjacielu nieuczony, Mój bliźni z tej czy innej ziemi! (..) Wiedz, że to bujda, granda zwykła.

    Polubienie

  9. http://www.kresy.pl/wydarzenia,spoleczenstwo?zobacz/rok-2017-ogloszony-rokiem-upa-w-obwodzie-iwanofrankowskim-na-ukrainie


    Fot. news.if.ua

    Rok 2017 ogłoszony rokiem UPA w obwodzie iwanofrankowskim na Ukrainie

    Dodane przez Lipinski Opublikowano: Czwartek, 16 marca 2017 o godz. 21:09:50

    Radni rady obwodowej zalecili już urzędnikom podjęcie odpowiednich przygotowań i przeprowadzenie imprez związanych z 75. rocznicą powstania UPA.

    Rok 2017 będzie rokiem Ukraińskiej Powstańczej Armii – tak 10 marca postanowiła iwanofrankowska rada obwodowa.

    Radni rady obwodowej zalecili urzędnikom obwodu, przewodniczącym rad rejonowych oraz kierownikom lokalnej administracji podjęcie odpowiednich przygotowań i przeprowadzenie imprez poświęconych Rokowi UPA.

    Przypominamy, że w tym roku przypada 75. rocznica formalnego powstania organizacji odpowiedzialnej za ludobójstwo Polaków na Wołyniu i w Małopolsce Wschodniej. W sprawie tej złożono też dwa projekty uchwał w ukraińskim parlamencie, dotyczące upamiętnienie rocznicy powstania UPA na poziomie państwowym. Jeden projekt złożył członek frakcji Front Ludowy, Ołeh Medynec, a drugi – grupa deputowanych z Bloku Petra Poroszenki, Batkiwszczyny, której szefową jest Julia Tymoszenko, a także Frontu Ludowego. Oba projekty zarejestrowano 18 listopada 2016 r.

    WIĘCEJ O TYM: Ukraińskie władze chcą ogłosić rok 2017 rokiem UPA

    W grudniu 2016 roku szef polskiej dyplomacji Witold Waszczykowski w wywiadzie dla tygodnika „Wprost” zapowiedział, że gdyby 75. rocznica powstania UPA była obchodzona na Ukrainie na poziomie państwowym, Polska może wyciągnąć względem Ukrainy konsekwencje dyplomatyczne:

    – Gdyby tak się stało, to może się okazać, że z Polski nikt tam już nie pojedzie. Mam nadzieję, że w Kijowie mają tego świadomość, bo przesłanie z Polski było bardzo jasne – powiedział Waszczykowski.

    WIĘCEJ O TYM: Szef MSZ wzywa Ukrainę do nieświętowania 75. rocznicy UPA. „Może się okazać, że z Polski nikt tam już nie pojedzie”

    zbruc.eu / ivano-frankivsk.svoboda.org.ua / kresy.pl

    azar:
    Nawet nie chce mi sie tego czytać bo wiadomo, że to ruska prowokacja i sam Putin za tym stoi 😉

    mix:
    Obawiam się, że przy naszej kompletnie biernej postawie sprawy zaszły tam na tyle daleko, że jedyne co zostaje to odgrodzić się od dziczy jak najwyższym murem i zamknąć granicę. Bo ostatnie gadanie Kaczyńskiego jakoby utwardzał nasze stanowisko, nawet jeśli to prawda, to musztarda po obiedzie. Trzeba było myśleć znacznie wcześniej, ale z myśleniem to u nas niestety wielki problem.

    kresmen:
    No to ambasador Piekło i Vel Grajewski skaczą z radości !

    Polubienie

  10. http://www.kresy.pl/wydarzenia,spoleczenstwo?zobacz/prezydent-ukrainy-uczcil-ukrainska-powstancza-armie


    Petro Poroszenko z weteranami UPA. Zdjęcie ilustracyjne. Fot. rian.com.ua

    Prezydent Ukrainy uczcił Ukraińską Powstańczą Armię

    Dodane przez Lipinski Opublikowano: Piątek, 14 października 2016 o godz. 13:01:34

    W swoim wystąpieniu z okazji Dnia Obrońców Ojczyzny Petro Poroszenko stwierdził, że nowa data tego święta nawiązuje do UPA. 14 października to rocznica formalnego powstania tego zbrodniczego ugrupowania.

    Podczas swojego wystąpienia z okazji Dnia Obrońców Ojczyzny, prezydent Ukrainy podkreślił, że zmiana daty obchodzenia święta miała na celu zerwanie ze związkami z tradycją sowiecką i rosyjską. Podkreślił, że korzenie nowej daty, 14 października, to zarówno stare maryjne Święto Pokrowy, obchodzone przez „naszych przodków, Kozaków”. Zwrócił jednak również uwagę, że nawiązuje ono do tradycji UPA:

    – Jej [daty-red.] korzenie – w korzeniach Siczy i w oddziałach Ukraińskiej Powstańczej Armii. 14 października symbolizuje nierozerwalny związek wszystkich pokoleń obrońców Ukrainy.

    W dalszej części wystąpienia ponownie nawiązał do UPA. Zwracając się do młodych licealistów powiedział, że powinni oni być godnymi zwycięstw wojskowych „kniaziowskich drużynników Rusi-Ukrainy, siczowników Zaporoża, bohaterów spod Krut, oddziałów UPA”.

    Przeczytaj więcej:

    Petro Poroszenko: OUN-UPA przykładem bohaterstwa

    Poroszenko pozdrowił członków UPA w parlamencie i zrobił sobie z nimi zdjęcie [+FOTO]

    Petro Poroszenko złożył hołd UPA

    Zgodnie z rozporządzeniem prezydenta Poroszenki z 2014 roku, Dzień Obrońcy Ojczyzny obchodzony jest nie jak wcześniej 23 lutego (pozostałość po czasach sowieckich, rocznica powstania Armii Czerwonej), lecz 14 października – w rocznicę formalnego powstania zbrodniczej Ukraińskiej Powstańczej Armii. Tego dnia w Kościołach wschodnich obchodzone jest także maryjne Święto Pokrowy.

    Niektórzy publicyści, w tym deklarujący się jako giedroyciowiec Piotr Skwieciński, wyrażali wówczas swoje oburzenie z faktu zwracania uwagi na nową datę ukraińskiego święta państwowego, nawiązującą do daty powstania UPA.

    Przeczytaj: Spełnione marzenie Piotra Skwiecińskiego, czyli – kogo tak naprawdę czci Poroszenko

    Ukraińska Powstańcza Armia odpowiada za ludobójstwo ponad 100 tysięcy Polaków podczas II wojny światowej i tuż po niej.

    President.gov.ua / Kresy.pl

    tagore:
    Bardzo na czasie, lepiej by Putin nie wymyślił. tagore

    General:
    Dla Polski do bardzo dobra wiadomość bo obnaża całą hipokryzję ukraińskich władz.

    jaroslaus:
    a gdzie jest „presidente” Andrzej Dupa? Niech pozwoli się temu odrażającemu, tłustemu, staremu i czekoladowemu żydowi wziąć od tyłu – w pozycji na Babi Jar?

    Pro_Patria:
    To było bardziej niż pewne. Teraz pora na marsze dziczy z pochodniami w polskim Lwowie i innych miastach. Niestety, żadnej reakcji msz nie będzie…

    aboutrica:
    Kornhauser to żydowski najemnik,który chcę stworzyć utopijne międzymorze. ukraińcy to nie Europa do świat euroazjatycki jak do Dugin mówi. Jak najdalej od nich, a znam dużo ukraińców jest ich sporo w Polsce trzeba ich motywować do wyjazd do niemiec, ba Polskiego nie umieją ale niemiecki bardzo szybko się uczą taki to narodzik.

    Kojoto:
    I jeśli Ukraina nie zerwie z tą ciągłością – oddawania hołdu mordercom, to nigdy nie będzie normalnym państwem.

    http://www.kresy.pl/wydarzenia,spoleczenstwo?zobacz/jurij-szuchewycz-polska-jest-dla-ukrainy-takim-samym-wrogiem-jak-rosja


    źr: hubs.ua

    Jurij Szuchewycz: Polska jest dla Ukrainy takim samym wrogiem jak Rosja

    Dodane przez Lipinski Opublikowano: Niedziela, 23 października 2016 o godz. 21:09:57

    „Dla ukraińskich nacjonalistów Polska jawi się takim samym wrogiem jak Rosja” – powiedział w trakcie programu „Ostatnia Barykada” deputowany ukraińskiej Wierchownej Rady Jurij Szuchewycz, syn komendanta UPA Romana Szuchewycza.

    Według Szuchewycza, ukraińscy nacjonaliści na zachodzie Ukrainy w latach trzydziestych i czterdziestych XX wieku walczyli przeciwko Polakom, tak samo jak i przeciwko Rosjanom. Zgodnie z tym co mówi Szuchewycz, niewiele się od tego czasu zmieniło

    Dla mnie nie miało znaczenie czy wróg jest ze wschodu czy z zachodu. Dlatego Rosja dla nas (ukraińskich nacjonalistów – red.) była takim samym wrogiem, jak Polska.

    CZYTAJ RÓWNIEŻ: Szokujący wywiad J. Szuchewycza dla Gazety Wyborczej

    Wytłumaczył także w jaki sposób stał się nacjonalistą. Szuchewycz powiedział, że jego poglądy ukształtowały się dzięki nacjonalistycznemu nastawieniu rodziców w czasie pobytu na emigracji w Krakowie.

    To zostało przekazane z mlekiem matki. Mój wuj był bojownikiem OUN-u, został zabity w 32-tym roku. Później, w Krakowie, gdzie mieszkałem w czasie bolszewickiej okupacji Lwowa, byłem z matką i ojcem, bywał tam i Stepan Bandera i (Jarosław) Stećko i (Stepan) Łenkawski. Wszystkie te rozmowy, atmosfera, wszystko to musiało pozostać – powiedział Szuchewycz.

    CZYTAJ RÓWNIEŻ: Kuchciński paktował na Ukrainie z synem Szuchewycza

    kresy.pl/ politnavigator.net

    Piotr071:
    Tak sukinsynu nawet gorszym .O byś się zmarzył w piekle !!!

    fiesta:
    Zydzisko z UPA-iny J.Szuchewycz i zarazem syn mordercy Polakow B.Suchewycza (rowniez ZYD), wcale mnie nie zaskoczyl swoja wypowiedzia, bo faktycznie UPA-incy to wrogowie Polski i Polakow, co od dosc dawna stara sie ukryc zydowska propaganda i zydowskie ekipy rzadzace w Polsce, ktore FINANSUJA I WSPIERAJA WROGOW POLSKI I NARODU POLSKIEGO ZA PIENIADZE POLSKIEGO PODATNIKA, CO NIE MA NIC WSPOLNEGO Z POLSKIM INTERESEM NARODOWYM. Tym samym potwierdza sie to co juz pisalem w przeszlosci, ze za polskie pieniadze sa finansowane i realizowane ZYDOWSKIE i UPA-inskie interesy w pierwszej kolejnosci. To jest sygnal, ze Polakom nie bedzie dobrze w Polsce, bo rzadza zydy i zdrajcy. Doszla do mnie wiadomosc, ze zydy z PiS sprowadzaja zboze z UPA-iny do Polski, a nie skupuja zboza od polskich rolnikow i to jest jeszcze jeden wiecej przyklad realizacji obcych interesow przez polskojezyczne ekipy rzadzace.

    krok:
    Ten zbrodniarz nie zasługuje na to, by chodzić po ziemi. Piekło jest miejscem, gdzie niedługo się znajdzie.

    Pro_Patria:
    Nareszcie ta szumowina otwarcie wyznała swoje prawdziwe poglądy. Myślę, że nikogo nie zaskoczył, nawet kretyn orientuje się w podłożu nastawienia dziczy do Polski.

    azar:
    Przecież ten Szuchewycz to kolega PiSiorów. Nie tak dawno temu niejaki marszałek Kuchciński jeździł do niego na konsultacje dotyczące uchwały wołyńskiej. Z takimi ludźmi PiSiory współpracują i widzicie tego skutki!!!

    fiesta:
    Zydy u wladzy w Polsce realizuja obce interesy lokalne i globalne kosztem Polski i Polakow. Polacy powinni pomyslec co nalezy zrobic, zeby to zmienic.

    Kojoto:
    Doskonała ilustracja – szkoda, że wideł zabrakło. To truchło powinno mieć zakaz wjazdu na teren RP.

    ka9q:
    Ma w ręku coś co przypomina siekierę, wszystko na miejscu.

    Algirdaitis:
    I ten syn zbrodniarza romana suchewycza mowil gdzies, ze jego ojciec chcialby pojednania z Polakami. Teraz otwarcie przyznal, co kazdy normalny i znajacy banderowcow wiedzial. Tylko w polskim sejmie poslowie PiS, PO i N dali nieslychany popis ignorancji, infantylizmu i totalnej naiwnosci. Wstydu nie mieli za deklaracje zrownujaca oun, upa, banderowcow z AK i polskim podziemiem. Hanba panie i panowie posly z PiS, PO i N. Wy nie posly, wy osly. Brawo dla Kukiz15, choc daleko mi do tej partii, to tu ma bezprzecznie racje. Rowniez brawo posel Winnicki.

    UPAdlina:
    Powinien to powiedzieć na żywo przed kamerami prosto w mordy tym zdrajcom z PISuarowni i POjebowni, żeby nie było żadnych wątpliwości !!…………..PS: Gdybym spotkał w ustronnym miejscu tę banderowską ku*wę rozdeptałbym gnidę jak jadowitego insekta !!……….Do piekła banderowski hu** do tatusia !!

    Beresteczko1651:
    Święta racja! Ukraina jest rzeczywiście wrogiem Polski!

    POLSKIEDZIKIEPOLA:
    To jest gnida i zwyrodnialec nazistowki z upa,niestety takich jest wiecej na naszych pradawnych ziemiach,trzeba o tym pamietac.

    Dajaman:
    Zawszony kłamca! Polska nie jest dla nikogo zagrożeniem, tylko gnida parszywa i menda może takie rzeczy wygadywać! Drugi Wołyń chyba się mu marzy! Wtedy też takie kłamstwa rozprzestrzeniali!

    UPAdlina:
    czego jęczysz dajaman schizofreniku??………Przecież niedawno plułeś wsiarzu na tych, którzy z tymi banderowskimi zwyrodnialcami walczą !!………Kogo tu chcesz oszukać ćwoku ??

    Kojoto:
    wredna zakłamana rublowa kurwa Padlina kłamie jak sowiecki żyd. To, że dwaj bandyci sobie skoczyli do gardeł, nie znaczy, że Polska powinna popierać jednego z nich. To, że rządy POPiSu to robią to już nasz problem – wam trollom nic do tego. Polacy nie popierają ani banderowców, ani was.

    UPAdlina:
    Nie bredź banderowski rzygu od tymy ??………..Jacy dwaj bandyci hu** zawszony??……..Powstańcy na Donbasie, którzy walczą przeciw banderowskiej juncie z kijowa nie są bandytami skurwy**nu upadliński !!………Wbij to sobie w ten swój tępy upadliński łeb !!……..Ja mieszkam w Polsce, w odróżnieniu od ciebie banderowska ku*wo, więc mam większe prawo do wypowiadania sie w kwestiach dotyczących Polski niż ty banderowski śmieciu !!……….T hrywnowa dziwko od tymy judzisz do nienawiści między Rosją i Polską w myśl uchwały pun z 1990 roku, a gdyby nie daj Boże do niej doszło, to pewnie skurw**ynu siedziałbyś w swojej irlandii i oglądał to w TV !!……….Niedoczekanie twoje hu** upadliński !!………Już ci mówiłem, nie zgrywaj Polaka, bo ostatnio coraz więcej forumowiczów odkrywa, kim ku*asie banderowski jesteś !!……….I nie pomaga ci nawet to, że fałszywie krytykujesz swoich banderowskich „herojów”, czego celem jest zdobycie zaufania wśród Polaków !!…………..PS: Wielokrotnie udowodniłeś – nie tylko swoją anty-polskością – kim ku*wo jesteś !!……….Twoje nagminne błędy ortograficzne jasno pokazują, że z Polską masz tyle wspólnego, co z inteligencją (po twojemu: inteligĘcją) !!………..Jesteś wszo zdekonspirowaną hrywnową dziwką od tymy, która szczeka już tylko sobie, a muzom !!

    Boruta:
    Koidioto – jacy bandyci – bandycka jest tylko twoja upadlina – Szuhewyczowi się tutaj podlizujesz – nikogo tu nie przekonujesz – tylko ukry cię popierają – ku.wa ku.wie łba nie urwie – krecie SBU – ukrobezpieki

    zefir:
    Nawet dobrze się składa,że syn banderowskiego bandyty i mordercy Romana,stał się ostatnio tak gadatliwy. Wolę to od bredni Wiatrowycza. Przynajmniej ten Juryj wali to co ma na wątrobie i umożliwia poznanie mentalności banderowskiej swołoczy z lat 40-ych XXw.Toż to oryginał tych,którzy bezlitośnie riezali Polaków i nie tylko.Z racji jego wieku(83lata) to pewnie jedna z ostatnich okazji poznania takich zboków.Co ważne i istotne,dowiadujemy się od Jurija,że banderowcy w latach 30-ych i 40 -ych XXw walczyli przeciw Polakom,tak samo jak przeciw Rosjanom i że na dziś niewiele się zmieniło.Dzisiaj dla ukraińskich nacjonalistów Polska jest takim samym wrogiem jak Rosja! Kłania się więc dekalog OUN i jego pkt * :”Nienawiścią i podstępem będziesz przyjmować wroga twej nacji”. Oznacza to ,że wszelkie dzisiejsze umizgi banderowców względem Polski to tylko podstęp.Pożyteczny idiota Jurij Szuchewycz uświadamia nam,że interes obronny Polski jest tożsamy z interesem obronnym Rosji.Przecież syn bohatera Upadliny publicznie objawia,że Polska i Rosja są takimi samymi wrogami upadlińskich nacjonalistów sprawujących władzę nad UPAdliną.Tym samym pożyteczny idiota Jurij Szuchewycz zbliża do siebie Polskę i Rosję.Jurij wspomina o pobycie na emigracji w Krakowie.To bzdura.Szuchewyczowie byli obywatelami Polski,chociaż adradzieckimi i mogli swobodnie poruszać się po Polsce.

    sigmund:
    Mysle ze on ma racje, tak jest. Pozatym w Polsce jest silna mentalnosc antyukrainska, byla przytlumiona od komuny do naszych czasow, i teraz sprawa wolynia budzi ze snu te mentalnosc. Mysle ze podobnie jest po stronie ukrainskiej, niechec do poljakow. No niewazne, widac ze wszystko wraca na swoje historyczne kulturowo-cywilizacyjne tory. Takie same procesy sa na Litwie. Jezeli komus tu sie wydaje ze ukraincy potepia bandere albo upa, hehehehe, to ma niezly odlot, dlatego tez na tej linii musi byc i bedzie konflikt.

    Kojoto:
    W Polsce nie ma mentalności antyukraińskiej, tylko jest antybanderowska. Ten zapluty stary ciul hujszewycz nie ma racji. Kieruje się prymitywnymi szowinistycznymi motywacjami i przysługe odda światu ten, kto mu rozwali jego wredny, nienawistny ryj.

    UPAdlina:
    W Polsce ukraina w pierwszej kolejności kojarzy się z banderyzmem ćwoku od tymy !!……..Staraliście się o to i staracie cały czas !!………..Nie zgrywaj gnido banderowska patrioty !!…………Twoim celem na tym portalu jest judzenie do nienawiści między Polską a Rosją w myśl uchwały oun z 1990 roku: FRAGMENTY UCHWAŁY KRAJOWEGO PROWIDU ORGANIZACJI UKRAIŃSKICH NACJONALISTÓW (OUN) podjętej 22.VI.1990. /W.Poliszczuk „Gorzka prawda – zbrodniczość OUN-UPA”- Toronto 1995 – str. 372-379/……………….Przeciwstawiać się wszelkiemu zbliżeniu Polaków i Rosjan zarówno na Ukrainie jak i w Polsce, podsycać wrogość Polaków do Rosjan i odwrotnie, pamiętając, że ścisły sojusz rosyjsko-polski jest poważnym zagrożeniem dla Ukrainy i jej całości terytorialnej………………………..Zauważyliście, że nie da się zamieść pod dywan ludobójstwa na Wołyniu, dlatego też skupiliście swoją uwagę na najważniejszej doktrynie oun podanej powyżej!!…….Wasza łże-krytyka banderyzmu ma za zadanie wzbudzenie do was zaufania Polaków !!………..Poświęciliście swoich „herojów” dla ważniejszego celu !!………….Jesteś wszo banderowska zdekonspirowaną upadlińską trolliną, na której poznało się juz wielu forumowiczów i możesz sobie jeszcze pobrzęczeć, ale tylko „sobie a muzom” !!

    domarad:
    A ilu Polaków wiedziało o czymś takim jak UPA, banderyzm czy ludobójstwo na Wołyniu; do niedawna przynajmniej? <10%? Ukrainę przeciętni Polacy "poznają" ucząc się o powstaniach kozackich, oglądając "Ogniem i Mieczem", czytając o bogatym życiu naukowym Lwowa, no i słuchając Eneja czy Hajdamaków [śpiewających – tak kstati – również banderowskie piosenki]. Nie zauważyłem, żeby problemy z banderlogami już przesłoniły mit o polsko-ukraińskim braterstwie. A tak w ogóle, UPAdlina, masz ty jakieś związki rodzinne z terenami obecnej Ukrainy; czemu zawdzięcza ona tyle Twojej uwagi?

    UPAdlina:
    moja uwaga została skierowana na upainę po zamachu stanu w kijowie, opłaconym przez żydo-uSSmanię, kiedy do władzy doszły środowiska nazistowskie i banderowskie !!…..Nigdy nie myślałem, że "demokratyczny" zachód może poprzeć antydemokratyczny zamach stanu i usadzić u władzy środowiska gloryfikujące ludobójcze światopoglądy, jak nazizm czy banderyzm !!……..Tak więc ten zamach stanu w połączeniu z tym, co te ludobójcze światopoglądy zrobiły niewinnym kobietom i dzieciom na upadlinie zrodził we mnie wściekłość i nienawiść do tych, którzy za to odpowiadają !!……A odpowiadają za to w głównej mierze żydo-uSSmańskie ścierwa !!…….Rodzinnych powiązań z upadliną nie mam !!

    Kojoto:
    Padlina – że też tobie tępa rublowa kurewko wydaje się, że im więcej kłamstw i bredni wyrzygasz na forum tym bardziej stajesz się wiarygodny… oczywiście, że twoja "uwaga została skierowana na upainę po zamachu stanu w kijowie", bo wtedy Ukraina została wyrwana z waszej strefy wpływów. Wcześniej ludobójstwo banderowskie na Polakach ci nie przeszkadzało, bo jesteś małym, wrednym prowokatorem. I każdy kto cie na tym forum próbuje uwiarygodnić automatycznie się demaskuje.

    UPAdlina:
    "Z naszej strefy wpływów"??, banderowska ku*wo??……….Nie słyszałem upadliński hu**, żeby upaina była w polskiej strefie wpływów??………We łbie ci się lasuje upadlińska szmato!!……..Wściekasz się banderowski rzygu i frustrujesz, bo twoje kłamstwa i udawanie polskiego patrioty biorą w łeb !!……….Ostatnio kilku forumowiczów odkryło twój prawdziwy banderowski ryj ukryty za łże-polskim patriotyzmem !!………Twoim celem na tym portalu jest judzenie do nienawiści między Polską a Rosją w myśl uchwały oun z 1990 roku: FRAGMENTY UCHWAŁY KRAJOWEGO PROWIDU ORGANIZACJI UKRAIŃSKICH NACJONALISTÓW (OUN) podjętej 22.VI.1990. /W.Poliszczuk "Gorzka prawda – zbrodniczość OUN-UPA"- Toronto 1995 – str. 372-379/……………….Przeciwstawiać się wszelkiemu zbliżeniu Polaków i Rosjan zarówno na Ukrainie jak i w Polsce, podsycać wrogość Polaków do Rosjan i odwrotnie, pamiętając, że ścisły sojusz rosyjsko-polski jest poważnym zagrożeniem dla Ukrainy i jej całości terytorialnej………………………..Zauważyliście, że nie da się zamieść pod dywan ludobójstwa na Wołyniu, dlatego też skupiliście swoją uwagę na najważniejszej doktrynie oun podanej powyżej!!…….Wasza łże-krytyka banderyzmu ma za zadanie wzbudzenie do was zaufania Polaków !!………..Poświęciliście swoich "herojów" dla ważniejszego celu !!…………..Złapany na gorącym uczynku złodziej krzyczy: "Łapaj złodzieja" !! i ty to próbujesz robić żałosny zdekonspirowany upadliński błaźnie !!……..W tym poście kolejny raz się wysypałeś, wspierając banderowski zamach stanu w kijowie!!………Ja wolałem ukrainę nie-banderowską w strefie wpływów Rosji, niż nazistowsko-banderowska w strefie wpływów uSSmanii !!……..Ale nie ty banderowska ku*wo!!……..Twój wredny banderowski pysk wysuwa się coraz bardziej spod maski "polskiego patrioty"!!………..Jesteś zdekonspirowaną banderowska szmatą, na której poznało się już wielu forumowiczów!!………Szczekaj banderowska dziwko hrywnowa, ale to już niczego nie zmieni !!

    Sylwia:
    Ogół Polaków wiedział o UPA od zakończenia 2-giej WŚ. Walki WP, MO i KBW z UPA były szeroko nagłaśniane. Śmierć gen. Świerczewskiego była epicznym wydarzeniem w całej Polsce. Były też kroniki filmowe i filmy o walkach z UPA, np. ‘Ogniomistrz Kaleń’. Ocena dziesięcioprocentowa jest znacznym zaniżeniem wiedzy Polaków o UPA w latach 40-tych, 50-tych, 60-tych, 70-tych i może później.

    Kojoto:
    To nie prawda, że "Walki WP, MO i KBW z UPA były szeroko nagłaśniane." – generalnie ludobójstwo na Wołyniu i w Małopolsce Wschodniej było za PRLu przemilczane, gdyż ukraińcy nagle stali się częścią "bratniego narodu sowieckiego". Nagłaśniane były walki MO i KBW z polskimi patriotami z NSZ, WiN, etc, na których na tym forum juz nie raz plułeś rublowy trollu. Teraz z kolei robicie wszystko, żeby odwrócić uwagę od Rosji, a maksymalnie zantagonizować Polaków z Rusinami, co niestety macie bardzo ułatwione, bo wielu Rusinów wyznaje w dalszym ciągu ukraiński szowinizm i czci psychopatycznych morderców z UPA jak bohaterów, tak samo jak wy czcicie Stalina, który wprawdzie Rosjaninem nie był, ale wy lubicie takich przywódców.

    UPAdlina:
    nie zrozumiał, bo ten banderowski rzyg nie jest do końca za pan brat z językiem polskim, co już wielokrotnie udowodnił waląc byki ortograficzne jeden za drugim !!………..

    Kojoto:
    Pigmej 'Sylwia' jak zwykle kłamie – niech zgadnę – ojciec prawnik, a matka rosjanka? Czy na odwrót? O Padlinie to i szeroko rozpisywać sie nie ma sensu.

    UPAdlina:
    twoje komentarze coraz bardziej na poziomie przedszkola !!……….Frustracja kojocie, frustracja!!……..Kolejni forumowicze odkrywają, kim jesteś anty-polski wsiarzu, co zmusza cię do nawiązania już nie skrywanych bliskich relacji z bandero-uSSmańskim trollem ilonem i żydo-bolszewickim kapusiem sułkiem!!……….Osiągasz dno, ale nic nie stoi na przeszkodzie, aby wkopać się jeszcze pod nie !!………..Hehehehe!!……..Pracuj dalej na swoją reputację portalowego błazna !!……….Oto twój top komentarz: ""…………ale jak się im napisze, żeby się kurwy odpierdoliły od Polaków, to skomlą, że są atakowani strasznymi wyzwiskami. Co się musi do WUJA stać, żeby redakcja wreszcie zrobiła z nimi porządek. Czy Kresy.pl chcą pobić rekord Guinnessa w ilości przekleństw na forum?"…………………..Hehehehe!!…………..

    UPAdlina:
    pokaż mi kłamliwy ścierwojadzie banderowski choć jeden wpis, w którym ktoś tu czci gruzina stalina!!….Pokaż mi rzygu banderowski!!………Łżesz upadlińska szmato !!……….Uwagę ściero to ty próbujesz odwracać od najważniejszej kwestii, którą jest pozbycie się z Polski okupujących ją uSSmanów!!……….To twoje zadanie rzygowino !!…………….Twoim celem na tym portalu jest judzenie do nienawiści między Polską a Rosją w myśl uchwały oun z 1990 roku: FRAGMENTY UCHWAŁY KRAJOWEGO PROWIDU ORGANIZACJI UKRAIŃSKICH NACJONALISTÓW (OUN) podjętej 22.VI.1990. /W.Poliszczuk "Gorzka prawda – zbrodniczość OUN-UPA"- Toronto 1995 – str. 372-379/……………….Przeciwstawiać się wszelkiemu zbliżeniu Polaków i Rosjan zarówno na Ukrainie jak i w Polsce, podsycać wrogość Polaków do Rosjan i odwrotnie, pamiętając, że ścisły sojusz rosyjsko-polski jest poważnym zagrożeniem dla Ukrainy i jej całości terytorialnej………………………..Zauważyliście, że nie da się zamieść pod dywan ludobójstwa na Wołyniu, dlatego też skupiliście swoją uwagę na najważniejszej doktrynie oun podanej powyżej!!…….Wasza łże-krytyka banderyzmu ma za zadanie wzbudzenie do was zaufania Polaków !!………..Poświęciliście swoich "herojów" dla ważniejszego celu !!………….Precz zdekonspirowana hrywnowa kłamliwa dziwko !!

    UPAdlina:
    "nie prawda" banderowski rzygu??……………….a może jednak "nieprawda" !!…………..kolejny raz udowadniasz, że z językiem polskim jesteś do tyłu!!……….Który to już raz upadliński ćwoku??……..Sypiesz się hrywnowa dziwko na wszystkich frontach !!

    domarad:
    Słuszna uwaga, chociaż nie wiem na ile nawet wiedza o walkach z UPA znacząco wpłynęłaby na stereotyp Ukrainy [abstrahując od ludobójstwa, oczywiście]. Ukraina dla większości Polaków to wciąż [!!!] dziki step i mit kozactwa, ew. tania siła robocza … Nie można powiedzieć, żeby zamienił to już "banderyzm", jak twierdzi UPAdlina.

    UPAdlina:
    a ja tak myślę, szczególnie teraz po wejściu na ekrany filmu "Wołyń" i po agresywnej pro-nazi-banderowskiej polityce kijowskiej junty !!

    zefir:
    Aj waj,sorry "domarad".Czy konieczne są związki rodzinne z terenami obecnej Upadliny by poświęcać "tyle uwagi"banderowskim szowinistom i katom innych nacji?To tak jakbyś pytał Żydów o ich związki rodzinne w kontekście holocausu.

    domarad:
    Racja. Tak z ciekawości spytałem. Poza tym, pół biedy jeśli poświęcał by tyle uwagi banderlogom; problem, że nie wydaje się potrafić myśleć o Ukrainę/Rusinów, inaczej niż tylko przez ich pryzmat.

    Sylwia:
    Sigmund: to nie jest żadna ‘przytłumiona mentalność’, która spała. Nigdy nie spała. Nigdy nie zapomnieliśmy i nie zapomnimy o setkach tysięcy polskich dzieci i ich matek i ich ojców oraz polskich żołnierzy i urzędników państwowych, których bestialsko i sadystycznie zamordowaliście w Małopolsce Wschodniej, niszcząc ok. 7000 miejscowości. Dzieli nas na pokolenia morze przelanej przez was polskiej krwi. Teraz czcicie przywódców tego motłochu ukraińskich oprawców. Nie podnoszą się ukraińskie głosy żalu za tę te dokonane przez was zwyrodniałe zbrodnie. Nie będzie pojednania bez ukraińskiego pokajania. Jesteście śmiertelnymi wrogami Polaków, Rosjan, Węgrów, Czechów, Rumunów i Żydów.

    jaro7:
    Choć raz ta banderowska blać powiedział prawdę,której za nic nie potrafią załapać "nasi rządzący".Odporni na fakty do bólu.

    domarad:
    To kiedy puszczą o tym jakiś materiał w TVN lub TVP? /sarc

    baciar:
    Naszym naturalnym wrogiem była jest i bedzie upadlina czego tu sie dziwic słowom pomiota banderowskiego tfu szuchewycza powiedzial prawde to co ukry od dawna wiedza i mówia problem tkwi u nas by wreszcie te słowa wziąśc za prawdziwe

    Polubienie

  11. http://www.kresy.pl/wydarzenia,polityka?zobacz/szef-msz-wzywa-ukraine-do-nieswietowania-75-rocznicy-upa-moze-sie-okazac-ze-z-polski-nikt-tam-juz-nie-pojedzie


    Fot. diplomaatia.ee

    Szef MSZ wzywa Ukrainę do nieświętowania 75. rocznicy UPA. „Może się okazać, że z Polski nikt tam już nie pojedzie”

    Dodane przez Lipinski Opublikowano: Czwartek, 29 grudnia 2016 o godz. 11:11:53

    Szef MSZ Witold Waszczykowski zapowiedział, że jeśli na Ukrainie dojdzie do jakiejś wielkiej ogólnonarodowej fety z okazji 75 rocznicy powstania UPA, to Polska może wyciągnąć względem Ukrainy konsekwencje dyplomatyczne. „Może się okazać, że z Polski nikt tam już nie pojedzie”.

    W wywiadzie dla tygodnika „Wprost” szef polskiej dyplomacji Witold Waszczykowski był pytany m.in. o kwestię stosunków polsko- ukraińskich. Przypomniano, że w ukraińskie władze zamierzają świętować w przyszłym roku 75. rocznicę utworzenia zbrodniczej UPA. Jak informowaliśmy wcześniej, Ukraińskie władze chcą ogłosić rok 2017 rokiem UPA.

    Według Waszczykowskiego, gdyby do tego doszło, to z tej sytuacji, czyli z odmiennych interpretacji roli UPA w Polsce i na Ukrainie, można wybrnąć poprzez wspólne działania wzorowane na doświadczeniach instytutu Yad Vashem czy na pojednaniu polsko-niemieckim. Jednak jego zdaniem, nie tylko Ukraińcy, ale też Polacy nie mają świadomości, czym była UPA.

    – Ważna jest też edukacja, bo w obu społeczeństwach nie ma świadomości, czym była UPA. Ukraińcy są przekonani, że oni walczyli głównie z Sowietami i trochę z Niemcami. Tragedia wołyńska jest tam prawie w ogóle nieznana – powiedział minister. – Musimy odrobić tę lekcję, ale nie da się tego zrobić, jeśli na Ukrainie dojdzie do jakiejś wielkiej ogólnonarodowej fety z okazji 75 rocznicy UPA.

    Szef MSZ zapowiada, że w takim przypadku Polska może wyciągnąć względem Ukrainy konsekwencje dyplomatyczne:

    – Gdyby tak się stało, to może się okazać, że z Polski nikt tam już nie pojedzie. Mam nadzieję, że w Kijowie mają tego świadomość, bo przesłanie z Polski było bardzo jasne.

    Waszczykowski odniósł się też do konfliktu na wschodzie Ukrainy. Jego zdaniem porozumienie mińskie nie zostanie zrealizowane, a receptą na zakończenie konfliktu jest poszerzeniu grupy państw negocjujących rozejm, m.in. o USA i Polskę.

    Przeczytaj: Waszczykowski: Nie chcę grać z Białorusinami, chcę się z nimi ułożyć

    Wypowiedź szefa polskiego MSZ odnotowały również ukraińskie media. Portal Korrespondent.net pisze, że „Polska wezwała Ukrainę do nieświętowania jubileuszu UPA” i zaznacza, że w razie fetowania tej zbrodniczej organizacji przez Ukraińców, stosunki z Polską ulegną pogorszeniu. Podkreślono jednocześnie wezwanie polskiego ministra do wypracowania przez Polskę i Ukrainę wspólnej wizji historycznej roli UPA.

    Jak wcześniej informowaliśmy, Lwowska Rada Obwodowa chce ogłosić przyszły rok rokiem UPA, by w ten sposób uczcić rocznicę 75. rocznicę formalnego powstania organizacji odpowiedzialnej za ludobójstwo Polaków na Wołyniu i w Małopolsce Wschodniej.

    W sprawie tej złożono też dwa projekty uchwał w ukraińskim parlamencie, dotyczące upamiętnienie rocznicy powstania UPA na poziomie państwowym. Jeden projekt złożył członek frakcji Front Ludowy, Ołeh Medynec, a drugi – grupa deputowanych z Bloku Petra Poroszenki, Batkiwszczyny, której szefową jest Julia Tymoszenko, a także Frontu Ludowego. Oba projekty zarejestrowano 18 listopada br.

    Przeczytaj: Prezydent Ukrainy uczcił Ukraińską Powstańczą Armię

    Wśród deputowanych, którzy złożyli drugie z projektów uchwał, są m.in. Ołej Musij, autor projektu uchwały o „polskim ludobójstwie”, a także Ołeh Laszko oraz Jurij Szuchewycz, syn głównodowodzącego UPA i zbrodniarza Romana Szuchewycza.

    Przeczytaj: Jurij Szuchewycz: Polska jest dla Ukrainy takim samym wrogiem jak Rosja

    Jego treść zakłada m.in. opracowanie i wniesienie pod obrady parlamentu projektów ustaw, mających służyć odpowiedniemu uhonorowaniu i zwiększeniu ochrony socjalnej weteranów UPA. W październiku 2017 roku w Kijowie, miastach obwodowych oraz w winnych ośrodkach miałyby też odbyć się uroczystości rocznicowe. Z kolei do końca 2017 roku w szkołach miałyby zostać przeprowadzone zajęcia tematyczne, by zwiększyć zainteresowanie wśród dzieci i młodzieży „heroicznymi kartami historii walki narodu ukraińskiego za swoją niepodległość”. Projekt zakłada także prowadzenie badań naukowych i organizację konferencji ogólnoukraińskich i międzynarodowych na rzecz „ustanowienia i rozpowszechniania prawdy historycznej nt. Ukraińskiej Powstańczej Armii, jej roli w uzyskaniu niepodległości przez Ukrainę”, jak również ustanawianie miejsc pamięci i pomników „związanych z historią walki wyzwoleńczej ukraińskiego narodu w XX wieku”. Przewidziano też wydawanie specjalnych książek poświęconych UPA.

    W uzasadnieniu deputowani napisali, że UPA „wniosła znaczny wkład w zdobycie i ogłoszenie niezależności Ukrainy”, a także „miała znaczący wpływ na formowanie ukraińskiej świadomości narodowej i procesów państwotwórczych na Ukrainie”.

    – UPA odpowiedziała prawu każdego narodu do samostanowienia i suwerenności – czytamy w dokumencie. Podkreślono, że podczas II wojny światowej UPA „walczyła przeciwko niemieckiemu okupantowi”.

    PRZECZYTAJ: Lider Żydów na Ukrainie: UPA walczyła o wolną Ukrainę – ale wolną od Żydów i Polaków [+VIDEO]

    Przeczytaj: Żydowski noblista: Ukraina powinna przyznać, że UPA mordowała Polaków i Żydów

    Czytaj także: Prezydent Izraela w ukraińskim parlamencie: Ukraińcy, bojownicy OUN brali udział w Holokauście

    – Biorąc pod uwagę znaczącą rolę UPA w ukraińskiej historii XX wieku, naturalnym celem jest ogłoszenie na poziomie państwowym 75. Rocznicy utworzenia UPA – podkreślają deputowani. Zaznaczono również, że ogólnokrajowe obchody zwrócą uwagę społeczeństwa na „bohaterską historię UPA”, a także na „formowanie w następnych pokoleniach poczucia patriotyzmu, miłości do Ukrainy i troski o swój naród”.

    Wprost / msz.gov.pl / korespondent.net / Kresy.pl

    baciar:
    zrobia co beda chcieli a nasze dupki i tak nic nie zrobią za duzo im pozwalali by tamci mieli jakis szacunek nasi politykierzy teraz dostana po dupie za swoja durna liberalna polityke wzgledem upadliny ale i tak znajda sie debile ja swiecicki i inni ze tam pojada to swietowac

    tagore:
    Od czasu Juszczenki rozwój sytuacji kształtowany przez polityków ukraińskich prowadził do konfrontacji z Polską ,lepiej że Pan i Kot postanowili wymusić jej czas teraz niż po akcesji np do NATO. Skończy się tym ,że z powodu korupcji zredukowany zostanie swap i kredyty. tagore

    Roman1:
    No wreszcie coś rozsądniejszego. Ale gdy będzie fetowanie UPA w mniejszych rozmiarach, to Polska nadal będzie wspierała banderowców?

    Gan:
    To zadziwiające, jak wiele w „polskiej” polityce zagranicznej może zmienić wynik wyborów prezydenta USA.

    Kojoto:
    Nie wierze w deklaracje tego pajaca. Kazali mu cos powiedziec na uspokojenie sytuacji. PiS bardziej wspiera ukrainskich szowinistow niz Polakow gdziekolwiek.

    UPAdlina:
    tępy witek chyba powoli wraca do rzeczywistości !!………..Ale tylko powoli !!……..Wsparcie dla banderowskiej upadliny ze strony uSSmanii niechybnie zakończy się w najbliższym czasie, więc wicio powoli zaczyna się wycofywać !!……….Nie zmieni to jednak faktu, że to sprzedajna dziwka !!

    lwowiaczka:
    „Może się okazać” – coś za dużo tego może, nie ufać im jak (tu brak porównania). Nawet jeśli nasi politycy nie pojadą na uroczystości państwowe, to i tak takie Gosie pojadą wspierać Azowa w Donbasie. Jak ogłoszą Rok DdUPA, to nasi politycy wyrażą tylko oburzenie, a polska kasa na Ukrainę będzie dalej płynąc strumieniem.

    JaremaW:
    Każdy Polak który ewentualnie tam pojedzie bedzie wart jedynie naplucia w banderowski ryj i kopa w d… z Polski bez prawa do powrotu.

    jaro7:
    Należy zwrócić uwagę na słowo”MOŻE” w oświadczeniu Waszcza.Bo jak sobie wyobrazic obchody bez posłów PiS,Po i Nowoczesnej,a takie osobniki jak Kuchciński,Terlecki ,Gosiewska czy Swięcicki to raczej sobie nie odmówią spotkania ze SWOIMI przyjaciółmi w Banderolandzie.

    Roman1:
    Dość banderowców w Polsce. Kiedy „WŁADZE” TO POJMĄ?

    Gienek1949:
    Witiaaa! No chyba nie zrobisz takiej przykrości swoim przyjaciołom?

    zefir:
    Opóżniony w rozwoju,tchórzliwy Waszczykowski,rżnie głupa.Od majdańskiego kijowskiego zamachu Ukraina to reżimowa Upadlina,zaś od 9IV 2015r,dnia podjęcia Ustawy nr2538-1,to już faszystowska,nazistowska Upadlina oparta na ideologii OUN,gloryfikująca mordercze,bandyckie i rzeżnicze czyny UPA.Banderowcy ze zdziwienia,wzywania i apelowania Waszczykowskiego,nic sobie nie robią,wiedzą bowiem że tłustego du.ska nie ruszy w obronie swego pustosłowia,zaś marszałek i inni „bracia i przyjaciele” w anty-polskim dziele są niezawodni.

    fiesta:
    Odnosze wrazenie, ze marionetki z PiS u wladzy w Polsce boja sie o swoja przyszlosc polityczna, poniewaz pro-UPA-inska polityka PiS i poprzednich marionetkowych rzadow PO i SLD wzmocnila politycznie i finansowo odradzajacy sie BANDERYZM na UPA-inie, ktory obraca sie przeciwko Polsce, a to calkowicie KOMPROMITUJE pro-UPA-inska polityke prowadzona przez PiS oraz poprzednie marionetkowe rzady PO i SLD, a takze przez marionetkowych „prezydentow” Polski, poczawszy od Walesy poprzez Kwasniewskiego, Kaczynskiego, Komorowskiego az po Dude, ktorzy rowniez wspierali i wspieraja UPA-ine. Chuj wam w dupe qrwy pokroju Waszczykowskiego i kurdupla Kaczynskiego !…. Narod Polski was odpowiednio oceni.

    Mordechaj_po_prostu:
    Gaaada tak tylko, Stany potrzebują Ukrainy, nie obchodzi ich czy upa czy d..pa…

    Polubienie

  12. https://www.wprost.pl/tygodnik/10036270/Waszczykowski-Chce-sie-ulozyc-z-Bialorusia.html

    Waszczykowski: Chcę się ułożyć z Białorusią

    26.12.2016


    Waszczykowski: Chcę się ułożyć z Białorusią / Źródło: East News

    Z Witoldem Waszczykowskim, ministrem spraw zagranicznych, rozmawiali: Eliza Olczyk, Jakub Mielnik

    Opozycja mówi, że Polski w świecie nie ma. Jak się pan czuje w roli niszczyciela polskiej dyplomacji?

    Opozycja oczywiście ma prawo ignorować naszą dyplomację, ale fakty mówią o czymś innym. Odbyłem w zeszłym roku ponad 70 wizyt zagranicznych i miałem rozmowy z najważniejszymi partnerami. Ożywiliśmy Grupę Wyszehradzką i całyregion międzymorza, mamy świetne relacje z Wielką Brytanią, a z Niemcami już dawno nie odbywaliśmy tak intensywnych spotkań. NATO podjęło decyzję o wzmocnieniu naszego bezpieczeństwa. Na jakiej podstawie można zarzucać nam izolację?

    To może pan jest zbyt aktywny?

    Tu nie chodzi o moją aktywność, tylko o to, że radykalnie zmieniliśmy wektory polskiej polityki zagranicznej. Przez lata polska dyplomacja uznawała, że wystarczy być, bo wejście do NATO i UE realizuje nasze strategiczne cele. W efekcie nasi poprzednicy zlikwidowali ponad 30 placówek dyplomatycznych, tłumacząc to oszczędnościami. Tyle że utrzymanie jednej placówki kosztuje rocznie kilka milionów złotych, a jej istnienie zazwyczaj przekłada się na kilkadziesiąt milionów przychodów z wymiany handlowej. My teraz odtwarzamy te przedstawicielstwa, bo szukamy narzędzi realnych wpływów. Członkostwo w UE i NATO też nie jest celem samym w sobie, tylko narzędziem. Naszym celem jest upodmiotowienie Polski, zdobycie wpływów w tych instytucjach, dzięki którym możemy współdecydować przynajmniej o polityce wschodniej tych instytucji. I to nam się udaje realizować. A że nas krytykują? Niektórzy chcieliby mieć do czynienia z Polską spolegliwą, podporządkowaną, a nie z Polską asertywnie realizującą swoje interesy narodowe.
    Nie martwią pana dyskusje w Parlamencie Europejskim o Polsce?

    Są raczej rachityczne i nie wzbudzają szerszego zainteresowania. Są wywołane przez część środowisk z Polski.

    Ale na temat innych krajów takiej dyskusji nie ma.

    O Węgrzech były, ale partia Wiktora Orbána jest częścią największej w europarlamencie frakcji chadeckiej, co daje im parasol ochronny. Poza tym Węgry są mniejszym krajem. Polska jest dużym krajem UE i jest się o co bić. Albo się podporządkujemy, albo będziemy samodzielnym podmiotem i na tym polega cała dyskusja.

    Więc nie ma się czymprzejmować?

    Nie ma. Nikt mnie już nie pyta o to, co się dzieje w Polsce. Nawet prezydent Barack Obama, którego wypowiedź z konferencji prasowej na szczycie NATO w Warszawie przedstawiano jako krytykę naszych posunięć, w prywatnych rozmowach mówił: to jest brudna polityka, ja mam to samo u siebie. A jaki był końcowy wniosek Komisji Weneckiej? Że w Polsce jest konflikt polityczny, który trzeba rozwiązać metodami politycznymi. Trzeba szukać kompromisu. A gdzie jest kompromis drugiej strony? Powiedziałem to szefowi Departamentu Stanu Johnowi Kerry’emu. I teraz nie ma już wypowiedzi amerykańskich w sprawie sytuacji w Polsce. Oni widzą, że to jest konflikt polityczny.

    Zna pan kandydata na nowego szefa amerykańskiej dyplomacji?

    Rex Tillerson funkcjonował dotąd w biznesie, a ja w grupie bogatych biznesmenów się nigdy nie obracałem. To jest ciekawa nominacja. Wiem, że to jest bardzo doświadczony człowiek, który biznes zna od tej najbardziej krwiożerczej strony, bo nafta, gaz i kwestie energetyczne to podstawa rywalizacji światowej. Mam więc nadzieję, że będzie realistycznie patrzył na geopolityczną rywalizację i że zna jej bazowe elementy. Myślę, że w polityce zagranicznej będzie realizował tradycyjny nurt republikański, czyli prowadził zdecydowaną politykę wobec Rosji. Będzie postrzegał Rosję jako rywala geopolitycznego.

    Czy jego dobre kontakty z Władimirem Putinem nie oznaczają, że nasz region może stracić na wyborze Donalda Trumpa?

    Nie widzę na razie takich oznak, bo gdyby miało dochodzić do jakiejś radykalnej zmiany polityki, prezydent elekt już by taki sygnał wysłał. Na razie jednak Donald Trump wysyła odwrotne sygnały. Porozumienia o wzmocnieniu wschodniej flanki Sojuszu są bezdyskusyjnie realizowane. Żołnierze amerykańscy są przygotowani do przyjazdu. Jesteśmy bardziej pełni nadziei niż obaw.

    Głosy o prorosyjskim lobby w nowej administracji USA to przesada?

    Oczywiście. Nie będziemy protestować, jeśli ktoś podejmie kolejną próbę porozumienia się z Rosjanami. Myślę, że ona się nie powiedzie, ale próbować trzeba. Poprzednie administracje też tego próbowały. Jeśli Rex Tillerson uzna, że ma jakieś lepsze instrumenty porozumienia się z Putinem, to będziemy się do tego odnosić z sympatią. Oczywiście pod warunkiem, że nie będzie się to odbywało kosztem interesów naszego regionu, tak jak to było w czasie resetu Baracka Obamy.

    Jakie ma pan pomysły na zakończenie wojny na Ukrainie?

    Więcej zależy niestety od ukraińskiego rządu. Naszym zdaniem porozumienie mińskie nie zostanie zrealizowane, choć wygląda na to, że Ukraińcy ciągle liczą, iż nastąpi jakiś cud. Aby to się stało, trzeba poszerzyć format normandzki, bo same potęgi europejskie, jak Francja czy Niemcy, nie są w stanie doprowadzić do zmian w konfrontacji z Rosją. Tak samo było w czasie wojen bałkańskich, które też próbowano rozwiązywać jedynie europejskimi rękami. Jednak do pokoju w Dayton doprowadzili Amerykanie i teraz też należałoby ich włączyć w rozmowy. Polska również powinna brać w nich udział. Jesteśmy jedynym państwem UE i NATO, które graniczy z agresorem i ofiarą agresji. Każda eskalacja sytuacji będzie na nas wpływała.

    A jak będą wyglądały nasze relacje z Ukrainą, gdyby w 2017 r. władze w Kijowie postanowiły świętować 75. rocznicę powstania UPA?

    Z tej sytuacji można wybrnąć poprzez wspólne działania – na co zwracaliśmy uwagę Ukraińcom, chociażby podczas ostatniej wizyty prezydenta Petra Poroszenki w Polsce–wzorowane na doświadczeniach instytutu Yad Vashem czy na pojednaniu polsko-niemieckim. Ważna jest też edukacja, bo w obu społeczeństwach nie ma świadomości, czym była UPA. Ukraińcy są przekonani, że oni walczyli głównie z Sowietami i trochę z Niemcami. Tragedia wołyńska jest tam prawie w ogóle nieznana. Z drugiej strony faktem jest, że nie cała UPA była zaangażowana w wojnę z Polakami. Stepan Bandera siedział przecież w czasie rzezi wołyńskiej w niemieckim obozie. W Polsce nie ma też powszechnej świadomości geopolitycznego znaczenia naszych relacji z Ukrainą, co powoduje, że pewna część społeczeństwa, nieduża, ale też niemarginalna, uważa, że jest taki rozdźwięk, że z Ukraińcami w ogóle nie ma co rozmawiać. Musimy odrobić tę lekcję, ale nie da się tego zrobić, jeśli na Ukrainie dojdzie do jakiejś wielkiej ogólnonarodowej fety z okazji 75. rocznicy UPA. Gdyby tak się stało, to może się okazać, że z Polski nikt tam już nie pojedzie. Mam nadzieję, że w Kijowie mają tego świadomość.

    Dlaczego MSZ obcina dotacje dla telewizji Biełsat, która jest istotnym elementem polityki wschodniej? Szefowa tej telewizji uważa, że to de facto zamknięcie Biełsatu.

    To jest na razie tylko projekt i nie zmierza do zamknięcia redakcji Biełsatu, tylko modernizacji, przekształcenia jej w telewizję internetową i tym samym zwiększenia jej zasięgu. W tej chwili, żeby oglądać Biełsat na Białorusi, trzeba mieć odrębną antenę i odrębny dekoder, które są tam trudne do zdobycia. Strona białoruska jest za to otwarta na transmisję TVP Polonia, która mogłaby wchłonąć redakcje zagraniczne, w tym także Biełsat, i w przyszłości stać się TVP Zagranica, o czym rozmawiamy z prezesem TVP. Dostrzegamy plusy i minusy telewizji Biełsat i TVP Polonia i chcielibyśmy, żeby to było bardziej nowoczesne medium. Gdyby taki kanał włączyć do białoruskich kablówek, to całe społeczeństwo mogłoby go oglądać.

    Wiadomo nie od dziś, że Łukaszence Biełsat się nie podoba. Jego wchłonięcie przez Polonię ma być ceną za zbliżenie z Mińskiem?

    Ale oni też zapłacą pewną cenę.

    Jaką?

    Na razie nie chcę o tym mówić. Ale Polonia na pewno nie będzie stacją sprzyjającą Łukaszence. Ona ma być nie tylko interesująca dla Polaków za granicą, ale też ma oddziaływać na mieszkańców ościennych krajów.

    Polonia jest telewizją o Polsce, a Biełsat opowiadał Białorusinom o Białorusi.

    Ale którym Białorusinom? Ilu ich jest? To jest zasadnicza sprawa.

    Zasadniczą sprawą jest, czy Biełsat stał się elementem rozgrywki z Białorusinami, czy nie?

    Ja nie chcę grać z Białorusinami. Ja chcę się z nimi ułożyć. Czy po dziesięciu latach funkcjonowania Biełsat polepszył relacje polsko-białoruskie? Czy Związek Polaków na Białorusi został zarejestrowany, czy skasowany? Skoro tamte instrumenty nie doprowadziły do polepszenia relacji z Białorusią, to może spróbujmy innych. Białorusini, oglądając przez dziesięć lat Biełsat, nie uznali, że jest alternatywa dla Łukaszenki. Nie ma tam żadnej ochoty, żeby ten reżim zmienić. A gdy będą oglądać Polonię, to zobaczą, że jest inne życie, że można inaczej opowiadać o świecie, o NATO, o Unii Europejskiej, że jest inne życie w sąsiednim kraju.

    Senatorowie PiS przygotowali projekt ustawy zrównujący niemiecki faszyzm z litewskim nacjonalizmem. Jest tam mowa o burzeniu pomników je symbolizujących.

    Ten projekt nie był z nami konsultowany. Gdy się pojawił, poradziłem, żeby nad nim nie pracować. Mamy nową sytuację na Litwie, jest nowy rząd, który wypowiada się trochę cieplej o Polsce, zapowiada jakieś gesty wobec litewskich Polaków, chce podjąć rozmowy. Poczekajmy więc, co się wydarzy.

    A jak nic, to będziemy burzyć te pomniki?

    Są inne instrumenty działania, np. skargi do instytucji unijnych. Nie musimy burzyć.

    Jak wygląda nasze bezpieczeństwo energetyczne? Nord Stream 2 jest chyba przesądzony.

    – Nie do końca. Jeżeli niemiecki gazociąg Opal zostanie zbudowany i połączy się z Nord Stream 1, to nie jest wykluczone, że Nord Stream 2 będzie niepotrzebny, bo zamiary Rosji obejścia naszego terytorium zostaną zrealizowane.

    Z naszego punktu widzenia efekt będzie ten sam.

    Dlatego protestujemy przeciwko Nord Stream 2 i zaskarżyliśmy Opal. W sprawach energetycznych widać, że podziały w Unii Europejskiej są różne. Jeżeli dołożymy do tego spór o uchodźców, spór o waluty, bo nawet niektóre kraje strefy euro przeżywają rozterki, czy pozostać przy tej walucie, to widać, że trudno dzisiaj mówić o głównym nurcie europejskim, który dotąd wyznaczał kierunki polskiej dyplomacji. Sytuacja międzynarodowa jest trudna.

    Może być jeszcze trudniejsza, jeżeli we Francji do władzy dojdzie prorosyjska Marine Le Pen, a na przykład w Niemczech członkiem koalicji rządzącej będzie eurosceptyczna Alternatywa dla Niemiec.

    To skrajne scenariusze. Ale nawet jeżeli zostaną zrealizowane, to będą wynikiem demokratycznych wyborów, które trzeba szanować. Poza tym nie wiadomo, czy Francja pod rządami Marine Le Pen gotowa byłaby machnąć ręką na łamanie prawa międzynarodowego, np. aneksję terytorium innego kraju. Taka postawa mogłaby uruchomić prawo dżungli. Mogę sobie wyobrazić sytuację, w której milion uchodźców z Afryki przyjedzie zająć Sycylię albo Korsykę i powie – tu jest nasze miejsce. Co wtedy?

    Skoro jesteśmy przy uchodźcach, to czy Polska włączy się w rozwiązywanie tego problemu?

    Od miesięcy popieramy koncepcję stworzenia europejskiej straży granicznej, wysyłamy własnych pograniczników do najbardziej zapalnych miejsc. Opowiadamy się też za rozwiązywaniem problemów tam, gdzie one powstają, czyli w rejonach konfliktu. Nie zgadzamy się natomiast na przymusową relokację przybyszów z Afryki.

    To jak rozwiązać problem uchodźców, którzy już są w UE?

    Większość z nich to nie są uchodźcy tylko imigranci ekonomiczni. Imigrantów ekonomicznych powinni przyjmować ci, którym brakuje rąk do pracy. My tego problemu nie mamy. Przeciwnie, sami daliśmy Europie 2 mln imigrantów. Mamy zresztą na naszym rynku pracy prawie 1 mln Ukraińców i 400 tys. Białorusinów. Przypominam o tym w Brukseli za każdym razem, gdy jestem pytany, co robimy dla uchodźców i imigrantów.

    Odrzucamy uchodźców z innych kręgów kulturowych?

    Nie. Wszyscy, którzy do nas dotrą, są kierowani do obozów przejściowych i tam czekają na decyzję, czy należy im się azyl. A jeżeli pytacie państwo, czy wejdziemy w system relokacji uchodźców, to jak mamy to zrobić? Ci ludzie nie chcą przyjeżdżać do Polski. Bruksela chciałaby, żebyśmy ich do tego zmusili, tworzyli zamknięte obozy dla uchodźców i pilnowali, żeby broń Boże nie uciekli do Niemiec. Nie akceptujemy propozycji, aby w XXI w. przesiedlać siłą i na masową skalę ludzi w Europie.

    A jeżeli prezydent Turcji uzna, że Unia nie wypełniła zobowiązań dotyczących liberalizacji ruchu wizowego, i otworzy dla uchodźców szlak przez Bałkany do Europy?

    Wtedy będziemy mieli problem. I zaznaczam, że to nie my go generujemy, tylko państwa Europy Zachodniej, które oponują przeciwko liberalizacji ruchu wizowego, bo ich politycy myślą o przyszłorocznych wyborach. Ci, którzy przyjęli zobowiązanie w sprawie wiz wobec Turcji, ale też Gruzji i Ukrainy, powinni je wykonać. A jeżeli tego nie zrobią, będą odpowiedzialni za falę imigrantów, która – jak już powiedziałem –nie zaleje Polski, tylko Austrię, Francję, Niemcy.
    Zbliża się moment decyzji, czy polski rząd będzie wspierał kandydaturę Donalda Tuska na szefa Rady Europejskiej. Jest pan w stanie powiedzieć coś dobrego o działalności Tuska w Brukseli?

    Niewiele. Nie wiemy, co robi, bo nas o tym nie informuje. Nie widzimy też jego sukcesów. W ubiegłym roku zachował się biernie w sprawach migracji, nie angażował się w rozwiązywanie konfliktu rosyjsko -ukraińskiego. Nie widzimy, żeby zalał instytucjeeuropejskie Polakami albo promował polski interes narodowy w tych instytucjach. Na czym się koncentruje pan Tusk? Jakie ma priorytety? Tego nie wiadomo.

    Był taki moment, kiedy Tusk w Brukseli mówił mniej więcej to samo co pan w sprawie uchodźców.

    Bo się zmieniła atmosfera. Tę zmianę przeszła też pani Angela Merkel, więc wypadało się dołączyć do tego chóru.

    Rząd nie chce Tuska w Brukseli?

    My nie mówimy otwarcie, że nie popieramy. Jednak trudno jest nam znaleźć argumenty w tej chwili. Gdyby pan Tusk chciał kandydować na następną kadencję, to powinien się do nas zgłosić, zdać sprawozdanie z tego, co zrobił w poprzedniej kadencji, przedstawić wizję na następną kadencję i poprosić o poparcie własnego kraju. Nie wyobrażam sobie, żeby polski polityk ubiegał się o funkcję międzynarodową, nie uzyskawszy poparcia rządu albo przynajmniej jego neutralności. Przewodniczący Tusk o to nie zabiega. g

    http://www.msz.gov.pl/pl/aktualnosci/wiadomosci/wywiad_ministra_spraw_zagranicznych_witolda_waszczykowskiego_dla_tygodnika__wprost_

    http://wmeritum.pl/waszczykowski-wzywa-ukraine-porzucenia-kultu-bandery-moze-sie-okazac-ze-polski-nikt-juz-pojedzie/165619

    http://wschodnik.pl/polityka/item/9399-ukraina-i-polska-musza-wspolnie-rozwiazac-kwestie-wolynia-waszczykowski.html

    http://www.fronda.pl/a/waszczykowski-ostrzega-ukraine-przed-kultem-upa,84797.html

    https://www.magnapolonia.org/czlonkostwo-w-ue-i-nato-tez-nie-jest-celem-samym-w-sobie-tylko-narzedziem/

    http://prawy.pl/45288-dobra-zmiana-w-sprawie-banderowcow/

    http://tomaszow.lub.pl/forum/viewtopic.php?t=110103
    Czyżby dosyć plucia w twarz Polakom?

    Polubienie

  13. http://wpolityce.pl/media/331822-granica-zostala-przekroczona-dalsze-tolerowanie-tego-typu-praktyk-jest-jawna-ingerencja-niemieckiej-propagandy

    Granica została przekroczona. Dalsze tolerowanie tego typu praktyk jest jawną ingerencją niemieckiej propagandy

    opublikowano: wczoraj · aktualizacja: wczoraj


    autor: TVP1/print screen/niezalezna.pl/wPolityce.pl

    Kiedy w 2005 roku zagraniczny kapitał przejmował dziennik „Berliner Zeitung”, w Niemczech wybuchła histeria. Protestowali dosłownie wszyscy – dziennikarze, politycy, elity intelektualne, ludzie kultury i sztuki. Jeden krzyczał przez drugiego, że nie jest dopuszczalne, aby ktoś zza granicy wpływał na poglądy niemieckiej opinii publicznej. Zagraniczny inwestor w końcu odpuścił i odsprzedał swoje udziały spółce z Kolonii.

    We Francji natomiast istnieją ustawowe ograniczenia. Udział kapitału zagranicznego w mediach nie może przekroczyć 20 procent. Wie to każde dziecko, że jest to obszar bardzo silnie wpływający na sposób myślenia, a co za tym idzie poglądy obywateli. Kiedy w Polsce świadomość ta dotarła do większości czytelników było już za późno. Dziś fakty i liczby są porażające. Tylko 2% całej prasy polskiej (bez dzienników) w przeliczeniu na ilość wydań jest w rękach polskich. A reszta? Z 6 928 000 wydań prasy (pomijając dzienniki ogólnopolskie) 6 764 000 należy do właścicieli zagranicznych, a do polskich zaledwie 164 000 (dane z ubiegłego roku). A jak w tym wszystkim wygląda pozycja p.t. kapitał niemiecki. Otóż tak:

    Wydawnictwo Bauer (Heinrich Bauer Verlag Kommanditgesellschaft) – 39 czasopism – 248 milionów wydań rocznie – 33% udziału w rynku

    Ringier Axel Springer 122 milionów wydań – 16% udziału w rynku;

    Polska Press (Verlagsgruppe Passau) dane z 2012 – 22 tytuły i kontrola większości prasy lokalnej – 111 milionów wydań – 15% udziału w rynku.

    I w tej sytuacji wychodzi szef koncernu Ringier Axel Springer Marek Dekan, by objawić słuchającym dziennikarzom – pracownikom, jak uderzyć w podstawowe interesy kraju, z którego pochodzą.

    TYLKO U NAS. Treść CAŁEJ instrukcji szefa Ringier Axel Springer dla polskich dziennikarzy. Szokujące słowa!
    http://wpolityce.pl/media/331812-tylko-u-nas-tresc-calej-instrukcji-szefa-ringier-axel-springer-dla-polskich-dziennikarzy-szokujace-slowa

    Innymi słowy, jak atakować polski, wybrany demokratycznie rząd zgodnie z interesem właścicieli niemiecko-szwajcarskiej korporacji. Sytuacja jest jasna i oczywista. To wypowiedzenie wojny (medialnej) władzom w Warszawie poprzez polsko-języczne media. Niestety. Trzeba sobie powiedzieć szczerze, że dalsze tolerowanie tego typu praktyk jest jawną ingerencją niemieckiej propagandy w wewnętrzne sprawy Polski. To już bardzo poważny sygnał, że czas zająć się repolonizacją mediów. Będą padać kalumnie i oskarżenia. O łamanie wolności słowa etc. Jednak przytoczona wyżej statystyka oraz dzisiejsza wypowiedź Marka Dekana pokazuje jasno, że żarty się skończyły i dalsze tolerowanie tej sytuacji naraża Polskę na poważne straty. Każdy kto zdaje sobie sprawę z siły przekazu wie, że mam rację. Chyba, że chce forsować interesy naszego zachodniego sąsiada kosztem własnego kraju.

    „Wiadomości” informują o instrukcji szefa Ringier Axel Springer dla polskich dziennikarzy. Mazurek: to skandaliczne
    http://wpolityce.pl/polityka/331806-wiadomosci-informuja-o-instrukcji-szefa-ringier-axel-springer-dla-polskich-dziennikarzy-mazurek-niedopuszczalne-oburzajace-i-skandaliczne

    autor: Andrzej Potocki

    Repolonizacja_Mediów 159.205.127.*
    Obersturmbannführer Dekan wydaje COTYGODNIOWE rozkazy swoim płatnym volksdeutschom z Newsweeka, Onetu i Faktu. Niemcy utworzyli sobie V kolumnę na terenie Polski dla celów kolonizacyjnych

    wawa 83.28.210.*
    Trzeba wprowadzić Niemieckie (Gebelsowskie) standardy !!! W mediach tylko 100% Polskiego kapitału.

    z. 78.88.207.*
    Proponuję zmienić nazwę koncernu „Ringier Axel Springer”na „Towarzystwo krzewienia myśli Goebelsa spółka z o.o. i niejawna oczywiście….”

    m 89.73.28.*
    W PISie sa niestety same patałachy-oprócz Macierewicza oczywiscie. Reszta to dzieci we mgle Dlatego uwazam ze jednak nie beda rzadzic na nastepna kadncje. Na własne zyczenie zreszta

    z. 78.88.207.*
    …no wypisz wymaluj: działania koncernu Ringier Axel Springer JAK ZA WUJA ADOLFA I SŁUGI JEGO WUJASZKA GOEBELSA…..

    w 91.241.35.*
    16 m-cy PIS rządzi i co??? Ble, ble, ble…a ustawy o repolonizacji mediów na horyzoncie nie widać! Media to jest racja stanu!!!

    Polubienie

  14. Chłopaki kiedyś katolicy nawrócili się na Słowiańszczyznę?!!

    Aleksander Jabłonowski i Maciej Poręba BPR – Kołowrót na sztandary! Dumni z bycia Słowianami!

    Published on Mar 12, 2017
    Jestem dumny że jestem Słowianinem!

    reigs204 days ago
    To w końcu jak to jest? Pan Aleksander odwoływał sie wiele razy do Katolicyzmu itd a teraz z trzyma Symbol Swaroga słowiańskiego Boga słońca? przecież przykazanie mowi nie bedziesz miał bogów cudzych przedemna.

    aleksander jabłonowski4 days ago
    to nie wadzi – chodzi o świadomość – bo wychodzi, że nas żydzi zrobili z liści i błota i kory – i nazwali Polin

    Gienek Max4 days ago
    Napisałem kiedyś że jesteśmy okupowani przez sektę watykańską. To mi skasowaliście post. A teraz sugerujecie , nie mówiąc otwarcie że Polska powstała przed watykańskim zaborem . Czyli przed 966 rokiem. Watykan nigdy się nie zgodzi żeby Polacy żyli w zgodzie z Rosjanami.

    Jan Blaszczak4 days ago
    Sam Watykan jest okupowany przez różne kabały i okultyzmy, a że jak wprowadzano chrześcijaństwo to były różne ekscesy to jest zupełnie inna historia. To jest to samo jak właśnie się nam próbuje zaprogramować z Rosją, że mamy złą historię i mamy się nienawidzić. Sami katolicy widzą że w Watykanie się dzieją dziwne rzeczy, świadomi katolicy często żyją dla mnie trochę w schizofrenii, dwójmyśleniu bo nie można pogodzić wiedzy historycznej, katechezy i współczesnych zmian w kościele i w końcu musi dojść do jakiegoś rozłamu, kolejnego lefebryzmu czy coś w ten deseń – ale to już inna bajka. Sedno w tym, że musimy żyć w zgodzie jako ludzie a nie teraz będziesz się mścił na katolikach że ci pradziada 1000 lat temu może nawet siłą nawrócili.

    bonsao bob5 days ago
    I za to was kocham właśnie za to co teraz mówicie.

    Polubienie

  15. A teraz dla odmiany odrobina kabaretu 🙂

    http://wiadomosci.wp.pl/wiadomosc.html?wid=18724943&kat=59154&title=Macierewicz-Kaczynski-najwiekszym-prezydentem-w-historii

    akt. 12.03.2017, 16:10

    Macierewicz: Kaczyński największym prezydentem w historii

    Biblioteka Główna Akademii Marynarki Wojennej w Gdyni od dziś nosi imię prezydenta Lecha Kaczyńskiego. W uroczystości uczestniczył minister obrony narodowej Antoni Macierewicz. – To wielkie wyróżnienie dla biblioteki i polskiej armii – powiedział szef MON.


    PAP / Adam Warżawa

    – Nadanie imienia Lecha Kaczyńskiego – największego polskiego prezydenta w historii Rzeczypospolitej – to wielkie wyróżnienie dla biblioteki, dla Akademii, dla Marynarki i polskiej armii. To wielki zaszczyt i olbrzymie zobowiązanie – powiedział Antoni Macierewicz.

    Antoni Macierewicz podkreślił także, że modernizacja polskiej armii to w ogromnej mierze zasługa ś.p. Lecha Kaczyńskiego. – Decyzje kluczowe związane ze strukturą polskiej armii, w tym także te, które zaowocowały przyjęciem ustaw decydujących o nadaniu polskiej armii nowego kształtu personalnego, odrzucającego spuściznę komunistyczną, to jest dorobek Lecha Kaczyńskiego, który będzie towarzyszył armii polskiej już na zawsze – mówił szef MON.


    (fot. PAP / Adam Warżawa )

    Minister Obrony Narodowej zapowiedział także przeniesienie dowództwa Marynarki Wojennej z Warszawy do Gdyni. – Jeżeli tutaj na Wybrzeże, do Gdyni, do Akademii Marynarki Wojennej wraca prezydent, to musi wrócić także wcześniej, czy później dowództwo polskiej Marynarki, bo trudno sobie wyobrazić, by gdzie indziej było dowództwo, niż jej prezydent – powiedział Macierewicz.

    Oprócz ministra obrony narodowej Antoniego Macierewicza, w uroczystości uczestniczyła także najbliższa rodzina tragicznie zmarłego prezydenta, w tym córka Marta Kaczyńska-Dubieniecka.


    (fot. PAP / Adam Warżawa )

    MON

    ~Dyzma 1 godzinę i 29 minut temu
    Żart roku.

    ~Diagnoza 1 godzinę i 29 minut temu
    Facet jest naprawade bardzo chory

    ~lekarz-psychiatra 1 godzinę i 27 minut temu
    Tu nawet już nic nie trzeba pisać…..

    ~Jan Paweł III 1 godzinę i 28 minut temu
    Pisowskasekto chcecie na siłę zrobić z niego świętego.

    ~Lili 1 godzinę i 8 minut temu
    To był bardzo słaby prezydent,gorszy od niego jest tylko obecny

    ~al 1 godzinę i 25 minut temu
    Tak tak , Lech Kaczyński był najlepszym prezydentem ,a jego córeczka najcnotliwszą Polką w historii , można powiedzieć , że taką naszą niepokalaną dziewicą .

    ~Jak2017-03-12 17:37
    A tam gdzie pojawiła się Kaczyńska Maria, krowy dawały więcej mleka.

    ~Ala2017-03-12 19:18
    córeczka całkiem jak Maryja cnotliwa, nawet pochodzenie mają obie takie same

    ~Majma 1 godzinę i 7 minut temu
    Kaczyński to najgorszy prezydent w historii i taka niestety jest prawda i nie zmieni tego propaganda Macierewicza.

    ~Henryk 1 godzinę i 24 minut temu
    Nie ma zgody narodu polskiego na taki cyrk.Zaraz wszystko będzie im. Lecha Kaczyńskiego. Gdzie nie spojrzysz to wszędzie kaczor- aleje, place ulice ronda szkoły biblioteki muzea. Polska zwariowala na tym punkcie.

    ~obserwator77 1 godzinę i 8 minut temu
    ja rozumiem,że kłamstwo powtarzane i nagłaśniane setki razy może stać się prawdą,ale nawet kłamstwo potrzebuje podstaw

    ~aaa 1 godzinę i 22 minut temu
    Największy Prezydent Polski – mało się nie posikałem ze śmiechu. Z tego co mi wiadomo on miał 140 na taborecie w kapeluszu więc bynajmniej nie największy. Zasług to też za bardzo nie miał, a przynajmniej normalni ludzie o nich nie słyszeli. Pisowska propaganda przyprawia o mdłości …

    ~Ciekawy 1 godzinę i 17 minut temu
    Ale… w historii Polski czy całego świata, bo się pogubiłem…!

    Polubienie

  16. http://www.kresy.pl/publicystyka,opinie?zobacz/dlaczego-viktor-orban-nie-jest-prawdziwym-polakiem


    Jarosław Kaczyński i Viktor Orban, Fot. Joachim Brudziński/Twitter

    Dlaczego Viktor Orban nie jest prawdziwym Polakiem

    Dodane przez Lipinski Opublikowano: Piątek, 17 marca 2017 o godz. 19:07:34

    Partia Jarosława Kaczyńskiego, mówiąc metaforycznie, próbuje od niemieckiego hegemona uzyskać chociaż zgodę na odgrywanie „Mazurka Dąbrowskiego” podczas zwijania polskiej suwerenności. Jest to rzeczywiście pewna różnica jakościowa w stosunku do Platformy Obywatelskiej, która na tę samą okoliczność miała jedynie będącą oficjalnym hymnem UE „Odę do radości”.

    Stosunki międzynarodowe znowu zaskoczyły rząd PiS – tak można, trawestując powiedzenie o zimie i kierowcach, określić „zdradę” premiera Węgier, od której odbiły się na forum unijnym ambitne plany Beaty Szydło i Witolda Waszczykowskiego.

    Pierwsza „zdrada” Viktora Orbana to wbrew pozorom nie rozczarowanie jego nie dość pro-ukraińską postawą i gotowość do prowadzenia z Rosją interesów z korzyścią dla własnego kraju. Do tego przejdziemy za chwilę, skupmy się bowiem na przeszłości bardziej zamierzchłej.

    Viktor Orban pełniąc władzę jeszcze wtedy, gdy Węgry negocjowały wstąpienie do Unii Europejskiej, publicznie narzekał na opieszałość procesu akcesyjnego, za którą winił… Polskę. „Nie będziemy się oglądać na Polskę” – mówił wówczas Orban, który manifestował odmienność sytuacji Węgier od innych środkowoeuropejskich krajów ubiegających się o członkostwo w UE. Wyraźnie sugerował on, że jego kraj wyróżnia się in plus w stosunku do „bratanków” znad Wisły.

    Dzisiaj PiS – wyraźnie odżegnujący się od eurosceptyzmu i przypadkowo skojarzony z rzeczywiście dążącą do demontażu Unii francuskiej polityk Marine Le Pen – nie chce pamiętać, że Orban rzucał kłody pod nogi Warszawie, którą dziś zapewnia o przyjaźni, a wręcz sojuszu. Obecnie Orban przekonuje, że sojusz ten przetrwał próbę w postaci rozbieżności przy głosowaniu na szefa Rady Europejskiej, wygranego oczywiście przez Donalda Tuska. Zwycięstwo byłego szefa PO było bowiem od początku przesądzone.

    Oczywistość, która jest wręcz oczywistą oczywistością, rzuca się w oczy wszystkim, tylko nie samemu prezesowi Kaczyńskiemu i jego akolitom. Gardłowanie o racji stanu i suwerennym głosie Polski, który został zmiażdżony stosunkiem 1:27, jest spóźnione o prawie 10 lat. Dokładnie 13 grudnia 2007 roku prezydent Lech Kaczyński podpisał Traktat Lizboński, który przewiduje głosowanie większościowe nad wyborem przewodniczącego Rady Europejskiej.

    Upór przy tak symbolicznym, zupełnie nie znaczącym stanowisku, może być tylko manifestacją zdania odrębnego, krzykiem tonącego w euro-federalizmie PiS-u, który chce utonąć przynajmniej z suwerennościowym frazesem na ustach. Przed groteskowością w tej sytuacji uchroniło prezesa Kaczyńskiego i premier Szydło jedynie wstrzymanie się przed powtórzeniem passusu z przemówienia Józefa Becka o honorze z maja 1939 roku, który jest dla Polaków wartością bezcenną w stosunkach między narodami.

    Zasób analogii wyczerpują jednak tak bezkrytyczne opieranie się o Anglosasów, jak i walka na dwa fronty z dwiema potęgami od Zachodu i Wschodu. „Polityka równowagi” Becka – jak kpił Stanisław Cat-Mackiewicz – została zrealizowana w dniu 17 września 1939 roku. Przemówienia ministra Macierewicza pełne zachwytów nad obecnością US Army w Polsce i zapewnień o tym razem trwale zagwarantowanym bezpieczeństwie przed „zagrożeniem ze Wschodu”, wypowiadane są równocześnie z frazesami o „niemieckim kandydacie Tusku” ze strony równie wysokich czynników rządowo-PiS-owskich. A więc jesteśmy na wojnie tak z Rosją, jak i Niemcami, mimo że te jeszcze nawet nie wkroczyły do Polski.

    W istocie jednak nikt do Polski nie musi wkraczać. Charakterystyka hegemonii niemieckiej w Europie, dokonana przez prezesa PiS, jest w pełni trafna. Jarosław Kaczyński publicznie daje do zrozumienia, że Polska nie ma nic do powiedzenia w UE, bo wygrywa kandydat niemiecki. Jeśli wybór „niemieckiego” Tuska był tak istotny, że należało mu przeciwdziałać, to dominacja Berlina w Europie jest pierwszym narzucającym się wnioskiem.

    Jeśli jednak sprawa wyboru Tuska była wyłącznie symboliczna, to staje na porządku dziennym pytanie, czy celem zakładanym w tej szarży od początku nie było symboliczne zamanifestowanie suwerenności. Tak przedstawiają to nie tylko medialni kibice PiS-u, ale i sam prezes Kaczyński, który witał premier Szydło na lotnisku z kwiatami i ustami pełnymi pochwał. Polskę zresztą rozczarowała nie tylko niezawodna jak zwykle Wielka Brytania, ale też właśnie równie dalekie od polityki pustych gestów Węgry. Londyn zresztą suwerenność traktuje zupełnie serio, bo właśnie wychodzi ze składu UE, a poparcie dla Tuska to zapewne jedna z ostatnich decyzji Zjednoczonego Królestwa w ramach jej struktur.

    W tym kontekście właśnie należy widzieć „zdradę” Orbana, który – jak pamiętamy – od zawsze traktował Unię jako narzędzie do realizacji własnych interesów narodowych. Unia Europejska jest dla Węgier pod przywództwem tego męża stanu jednym z narzędzi balansowania między potęgami. Tam, gdzie realnie Bruksela może zagrażać węgierskiej suwerenności, tam Orban się twardo stawia. Zarazem nie zasypia gruszek w popiele i dobija kolejnych targów z Władimirem Putinem.

    W rzeczywistości mimo braku sprzeciwu Węgier przy wyborze Tuska na szefa Rady Europejskiej, Madziarzy prowadzą dużo bardziej suwerenną politykę niż charakteryzujący się efekciarskim manifestowaniem zdania odrębnego rząd PiS. Orban nie jest głupi – nigdy zresztą nie był – i wie, że musi zapewniać Polaków o tradycyjnych więzach przyjaźni. Wie też, że PiS-owska Polska jest mu potrzebna, gdyby Bruksela przypomniała sobie o jego „dyktatorskich zapędach”. Wtedy chłopiec do bicia w postaci Polski, a nie jego własnego kraju, jest jak znalazł.

    Viktor Orban ma pełną rację w ocenie sytuacji. Postulat „madziaryzacji” polskiej polityki zagranicznej, przejawiającej się w graniu na różnych fortepianach, jest zbywany kontr-argumentem o zbyt dużych rozmiarach Polski. Węgry – zasłonięte przez pasmo Karpat – nie leżą na drodze w marszu Putina ku wybrzeżom Atlantyku. Polska zaś – wiadomo: „dziś Gruzja, jutro Ukraina, pojutrze Państwa Bałtyckie, a później może i czas na mój kraj, na Polskę”. I tak w koło Macieju.

    Na czym jednak polega racja Orbana? Premier Węgier wie, że to Polska jest kluczowym dla utrzymania hegemonii niemieckiej państwem w Europie Środkowej – i to właśnie ze względu na swoje rozmiary i położenie. To nie „rosyjska agresja” nadaje Polsce określoną wagę, ale kluczowe interesy Niemiec nad Wisłą. W realizację tych ostatnich Prawo i Sprawiedliwość wpisało się, opowiadając się za traktatem z Lizbony. Choć Orban również go poparł, to stara się schodzić z linii strzału Berlinowi i Brukseli, ustawiając na tym honorowym miejscu Polaków.

    Tymczasem, obóz PiS-owski, w odróżnieniu od premiera Węgier, postawił logikę stosunków międzynarodowych na głowie. Rząd PiS i premier Kaczyński stawiają wyżej gesty nad realną treść polityki. Być może właśnie dlatego Viktor Orban wie, że dla podtrzymania „sojuszu” z Warszawą wystarczą Polak i Węgier, co to dwoma są bratankami. Realnie jednak Orban nie nadstawia głowy za polskie interesy i to przecież nie dlatego, że absurdalnie sprowadzono je do głosowania przeciwko Tuskowi.

    Właśnie na poziomie gestów PiS i sprzyjające mu media musiały skapitulować. Wprawdzie 15 marca 2015 roku Kluby „Gazety Polskiej” skarciły Orbana, odwołując swój „Wielki Wyjazd na Węgry” za jego ‘pro-rosyjską politykę’, ale w tym i poprzednim roku z podkulonym ogonem posłusznie wróciły nad Dunaj, fetując przywódcę realnie zabiegającego o suwerenność swojego kraju. W międzyczasie, rzecz jasna, Orban nie zmienił swojej postawy ani o jotę.

    Przy całej palecie kuriozów, jakie powstały w ramach interpretacji i objaśniania reguł polityki międzynarodowej w obozie „Gazety Polskiej”, tutaj wyjątkowo jego przedstawiciele mają rację. Nad Dunajem rzeczywiście rządzi polityk przywiązany do suwerenności swojego narodu, czego nie można powiedzieć o jego odpowiednikach znad Wisły. Tymczasem, poparcie Orbana na poziomie gestów dla Polski realnie nic nie kosztuje, robi on to wyłącznie wtedy, gdy Bruksela smaga Warszawę i Budapeszt za „łamanie zasad demokracji”. Takiej suwerennościowej polityce mogliby rzeczywiście sekundować gazetopolacy, ale nie zrobią tego z uwagi na sięganie przez Orbana do instrumentów, których używanie nie przystoi prawdziwemu patriocie. Co wolno Madziarowi, to nie Polakowi – chciałoby się podsumować. Wyjazdy Klubów „GP” na Węgry lepiej zaś by było zastąpić wyjazdami do Kijowa, bo tam przynajmniej ich uczestnicy znajdą pełne zrozumienie.

    Przy tym wszystkim sam bilans polityki na forum unijnym wypada korzystniej właśnie dla Orbana, a nie dla Kaczyńskiego, Szydło i Waszczykowskiego. Z bicia piany na szczycie w Brukseli prezes Kaczyński wyciągnął jedynie oczywisty wniosek, że UE to narzędzie hegemonii Niemiec. Tuż po szczycie zapewnia on jednak, że PiS nie jest partią eurosceptyczną i by, broń Boże, nie kojarzyć go z Marine Le Pen. Z tego całego zadęcia nie wynika jednak w praktyce zupełnie nic. Wbrew oskarżeniom obozu liberalnego w Polsce, z którym Kaczyński okłada się nawzajem Putinem, PiS nie realizuje bezmyślnymi szarżami w UE scenariusza rosyjskiego. Partia Jarosława Kaczyńskiego, mówiąc metaforycznie, próbuje od niemieckiego hegemona uzyskać chociaż zgodę na odgrywanie „Mazurka Dąbrowskiego” podczas zwijania polskiej suwerenności. Jest to rzeczywiście pewna różnica jakościowa w stosunku do Platformy Obywatelskiej, która na tę samą okoliczność miała jedynie będącą oficjalnym hymnem UE „Odę do radości”.

    Orban tymczasem puste gesty zastępuje realną polityką, angażuje siły tam, gdzie stawka jest tego warta i gdzie są szanse na zwycięstwo. Zabrakło tego w przypadku polskiego sprzeciwu wobec kandydatury Tuska i to nie tylko dlatego, że nie poprzedzono postawy Warszawy na szczycie w Brukseli żadną kampanią agitacyjną w unijnych stolicach. Premier Węgier zdaje sobie sprawę z tego, co nie dociera do gorących głów polskich decydentów – to nie retoryka, ale przede wszystkim pragmatyka polityczna daje efekty. Orban uznał, że wspieranie Warszawy nie tylko da pretekst Brukseli do oskarżania go, że zawiązał stały sojusz wymierzony w „jedność Europy” i że obrona „niedemokratycznego” dorobku jego rządów jest w istocie wymierzona w samą Unię. Węgierski polityk przede wszystkim realnie ocenił sytuację, w której walka z Tuskiem nie była warta świeczki. Zresztą, przeszłość polityczna Orbana to właśnie kurs na zbliżenie i szybkie wejście do Unii Europejskiej, nawet jeśli przyspieszenie to miałoby się dokonać kosztem Polski, o czym mowa była na początku. Jedyna mająca ręce i nogi i konsekwentna krytyka Orbana płynie zaś od prawicowej opozycji z Jobbiku, który z zasady kontestuje sens przynależności do UE. Tymczasem, Orban, który UE nie kontestuje, realizuje pomysł na przynależność do Wspólnoty, którego nie umie z kolei wcielić w życie PiS, choć prezes Kaczyński stara się jak może.

    Zarazem Orban jest gotowy na ewentualne okoliczności po nadchodzących wyborach w krajach Europy Zachodniej i zwycięstwo tamtejszych sił eurosceptycznych – na czele z Marine Le Pen z Francji, z którą PiS nie chce mieć z kolei nic wspólnego. Prawo i Sprawiedliwość panicznie lęka się sytuacji, w której stosunki z Rosją będą zależeć tylko i wyłącznie od Warszawy, stąd należy wyciągnąć wniosek, że faktyczna zgoda na hegemonię niemiecką ma w PiS-ie wymiar antyrosyjski.

    Właśnie powyższym można tłumaczyć strach polskiego rządu przed bezprecedensowym do tej pory Brexitem, a potem snute przez ministra Macierewicza plany dwustronnego traktatu obronnego z konfrontacyjną wobec Rosji Wielką Brytanią. Nawiasem mówiąc, szkoda papieru na nowy traktat, lepiej by było nadać moc udzielonym już raz gwarancjom z 1939 i wyszłoby na to samo. Jakikolwiek sojusz z Brytyjczykami jest bowiem większym zagrożeniem dla Polski, niż wygrana gotowej do ułożenia stosunków z Rosją francuskiej nacjonalistki Marine Le Pen. Z drugiej strony – już tylko „jedność Unii” gwarantuje tak pożądane przez PiS antyrosyjskie stanowisko Wspólnoty. PiS próbuje być antyrosyjski z jednej strony, a suwerenny w ramach UE z drugiej. Problem w tym, że to właśnie ograniczona suwerenność krajów takich jak Polska jest warunkiem jedności UE. Wybór Tuska na wyraźne życzenie Niemiec jest tylko wierzchołkiem góry lodowej, którą zdaje się dostrzega tak Marine Le Pen, jak i sam Jarosław Kaczyński. Różnica polega jednak na tym, że prezes PiS nie wyciąga z tego właściwie żadnych wniosków. Należy wierzyć Jarosławowi Kaczyńskiemu na słowo, gdy przekonuje, iż PiS nie jest partią eurosceptyczną. To prawda – nie jest i nigdy nie był, dlatego walka z Tuskiem na forum unijnym to średnio udane widowisko, w którym zwalczają się dwie frakcje tego samego obozu.

    Orban natomiast nadał swojemu krajowi zdolność do obrotowej polityki zagranicznej na każdą ewentualność, nie sprzeciwiając się z jednej strony sankcjom nałożonym na Rosję, ale z drugiej – łagodząc ich polityczne skutki na wszystkie możliwe sposoby. Cóż, można się łudzić, że gdyby Lech Kaczyński w Tbilisi wymienił Węgry jako kolejny obiekt rosyjskiej agresji, to Orban by wiedział, w jakie tarapaty się pakuje. A tak na odcinku rosyjskim premier Węgier realizuje politykę, której nie powstydziłby się nawet uznawany za „prorosyjski” nacjonalistyczny Jobbik. Jak żyć?

    Rozczarowanie Orbanem to jednak kolejna odsłona choroby już dawno zdiagnozowanej. Prowadzenie spraw międzynarodowych przez rządy polskie rzadko kiedy ma coś wspólnego z polityką. Jest to konglomerat 1) świadczenia pomocy humanitarnej – mylnie utożsamianego z polityką właśnie (Polacy na Kresach); 2) bezwarunkowego popierania krajów skonfliktowanych lub bojących się Rosji (Ukraina, Litwa); 3) napinania cudzych muskułów jako ekwiwalentu bezpieczeństwa własnego (wojska USA w Polsce); 4) rozdzierania szat jako synonimu suwerenności (Polska na forum UE); 5) dawania wiary przyjacielskiemu poklepywaniu po plecach – pozbawionemu realnej treści i będącemu surogatem sojuszu (stosunki z Budapesztem).

    Oczywiście, Orban był pod silną presją, przeprosił Polaków itd. – takie tłumaczenia jego postępowania słyszymy. Zresztą, w mediach sprzyjających PiS-owi Orban jest zazwyczaj przedstawiany jako mąż stanu, ale tylko do momentu podejmowania przez niego realnych działań. Wtedy ma on wizerunek albo polityka bezradnego (szczyt UE), ale źle oceniającego sytuację („zagrożenie ze Wschodu”). Cóż, widocznie za rzadko wsłuchiwał się w głos słynącego ze skuteczności prezesa Kaczyńskiego, co daje mu pewną szansę na poprawę swojego zachowania.

    Najbardziej znamienne są jednak interpretacje postawy polskiej dyplomacji przez obóz rządzący i jego medialnych sekundantów. Polska bowiem rzekomo „zamanifestowała suwerenność” na szczycie UE. Tego typu „manifestacje” są rzeczywiście jedyną alternatywą dla polityki zagranicznej prowadzonej po orbanowsku. Oby nie musiało upłynąć wiele wody w Dunaju, byśmy wreszcie doczekali się Budapesztu nad Wisłą. Inaczej zostanie nam już tylko honor.

    Tomasz Jasiński

    Polubienie

  17. http://www.kresy.pl/wydarzenia,polityka?zobacz/ukraincy-swietuja-100-lecie-tzw-ukrainskiej-rewolucji-poroszenko-uczcil-min-konowalca-i-doncowa


    Fot. president.gov.ua

    Ukraińcy świętują 100-lecie tzw. Ukraińskiej Rewolucji. Poroszenko uczcił m.in. Konowalca i Doncowa

    Dodane przez Lipinski Opublikowano: Piątek, 17 marca 2017 o godz. 15:03:10

    W przemówieniu wygłoszonym w Narodowym Muzeum Historii Ukrainy prezydent Ukrainy obok głównych postaci tamtych wydarzeń wymienił późniejszego przywódcę OUN oraz głównego ideologa skrajnej odmiany ukraińskiego nacjonalizmu.

    Prezydent Ukrainy Petro Poroszenko zaingurował dzisiaj w Kijowie obchody 100-lecia tzw. Ukraińskiej Rewolucji. Pod tym zbiorczym określeniem kryją się różne wydarzenia z lat 1917-1921, kiedy po rewolucji lutowej w Rosji Ukraińcy podjęli starania o utworzenie państwa ukraińskiego. Bezpośrednio rocznica jest związana z powstaniem 17 marca 1917 roku Ukraińskiej Centralnej Rady, pełniącej rolę parlamentu Ukraińskiej Republiki Ludowej.

    CZYTAJ WIĘCEJ: Ukraińska Republika Ludowa

    W przemówieniu wygłoszonym w Narodowym Muzeum Historii Ukrainy Poroszenko uznał, że ówczesne wydarzenia przygotowały drogę, którą teraz podąża Ukraina. I za to powinniśmy być wdzięczni znaczącym postaciom tamtego czasu: Mychajłowi Hruszewskiemu, Wołodymyrowi Wynnyczence, Pawłowi Skoropadskiemu, Symonowi Petlurze, Jewhenowi Konowalcowi, Dmytrowi Donconowi, Jewhenowi Petruszewyczowi i innym. – powiedział prezydent.

    O ile uczczenie przez Poroszenkę Hruszewskiego, Wynnyczenki, Skoropadskiego, Petlury i Petruszewycza nie dziwi, ponieważ należeli do głównych aktorów tamtych wydarzeń, o tyle wymienienie wśród nich Konowalca i Doncowa budzi zaskoczenie. Konowalec był jednym z wielu oficerów ukraińskich formacji wojskowych, natomiast Doncow był urzędnikiem i działaczem politycznym stosunkowo niewysokiej rangi. Zachodzi więc przypuszczenie, że obaj zasłużyli na uczczenie swoją późniejszą działalnością: Konowalec został po wojnie przywódcą UWO a potem OUN, prowadzących działalność terrorystyczną przeciwko państwu polskiemu. Natomiast Doncow stał się głównym ideologiem skrajnej odmiany ukraińskiego nacjonalizmu a w czasie II wojny światowej przeszedł na pozycje wprost proniemieckie.

    CZYTAJ TAKŻE: Czy Doncow był antysemitą?

    Wśród postaci, które Petro Poroszenko uznał za warte wymienienia, zabrakło za to innej znaczącej postaci tamtych wydarzeń, anarchisty Nestora Machno. Prezydent aluzyjnie odwołał się jednak do jego działalności doszukując się analogii z aktualną sytuacją na Ukrainie:

    …także na współczesnej Ukrainie wielu demokrację myli z machnowszczyzną. Utracimy państwowość, jeśli wszyscy nie uświadomią sobie, że monopol na zastosowanie siły ma tylko państwo; że wszystkie akty protestu powinny mieć pokojowy charakter; że zamiłowanie do broni należy demonstrować tylko na froncie, a tory kolejowe należy zrywać na terytorium wroga a nie na tyłach swoich wojsk. – powiedział ukraiński prezydent.

    Była to niewątpliwa aluzja ostatnich protestów zwolenników blokady Donbasu, które zmusiły władze państwowe do wprowadzenia całkowitego embarga na wymianę towarową z terenami opanowanymi przez prorosyjskich separatystów.

    CZYTAJ TAKŻE: Ukraina: radykałowie wygrywają starcie z władzą, będzie pełna blokada Donbasu

    president.gov.ua / pravda.com.ua / kresy.pl

    krok:
    Nie prościej nazwać to święto, świętem ludobójców ? Zastanawiam się skąd mają kasę na te wszystkie pomniki, święta zbrodniarzy

    JaremaW:
    Jak to skąd,z wyżebranych od innych państw, takich jak Polska.Ja wychodzę z założenia że choć nasi politycy nie dali bezpośrednio na pomniki zbrodniarzy to pośrednio na jedno wychodzi bo ukraińcy za nasze coś tam załatają a z tego co zostanie przeznaczą na takie właśnie „igrzyska” dla ludu.

    tagore:
    Wygląda na to ,że wizyta szefa ukraińskiego MSZ miała zablokować na jakiś czas polską reakcję na imprezy rocznicowe. tagore

    Roman1:
    Pooroszenko od dawna jest przeciwko Polsce, gorzej że również za pieniądze ukradzione Polakom przez ich rządy

    Polubienie

  18. W polityce albo jest się PiSdą, albo…

    http://www.kresy.pl/wydarzenia,bezpieczenstwo-i-obrona?zobacz/erdogan-do-turkow-w-europie-miejcie-po-piecioro-dzieci-aby-odpowiedziec-na-dyskryminacje


    Foto: wikimedia.org

    Erdogan do Turków w Europie: Miejcie po pięcioro dzieci, aby odpowiedzieć na „dyskryminację”

    Dodane przez Lipinski Opublikowano: Piątek, 17 marca 2017 o godz. 16:04:14

    Prezydent Turcji Recep Tayyip Erdogan stwierdził, że tylko w ten sposób można odpowiedzieć na „wrogość” z jaką spotykają się Turcy w Europie.

    Erdogan stwierdził w przemówieniu: Posyłajcie swoje dzieci do najlepszych szkół, zapewnijcie swoim rodzinom najlepsze miejsca do życia, jeździjcie najlepszymi samochodami, mieszkajcie w najlepszych domach i miejcie po pięcioro dzieci zamiast tylko trojga. To najlepsza odpowiedź na nieuprzejmość i wrogość, której doświadczacie.

    CZYTAJ TAKŻE:
    Erdogan: Do diabła z waszymi europejskimi zasadami, wartościami i sprawiedliwością

    Jest to kolejna ostra wypowiedź Erdogana w ostatnim czasie. Wcześniej turecki prezydent stwierdził, że kraje Europy Zachodeniej „rozpoczęły krucjatę” przeciw Turcji. Przedstawiciele rządu w Ankarze grozili również zerwaniem porozumienia, dzięki którym w znaczny sposób ograniczono imigrację z Bliskiego Wschodu do Europy.

    Ankara rozpoczęła ostrą retorykę przeciw Europie po kryzysie dyplomatycznym na linii Turcja-Holandia. Spowodowany był on zakazem wydanym przez holenderskie władze dla udziału przedstawicieli rządu w Ankarze w wiecach w Holandii w ramach kampanii przed referendum konstytucyjnym w Turcji.

    kresy.pl / rp.pl

    Społeczność turecka w Europie liczy kilka milionów osób, z czego ok. 2,5 mln ma prawo do głosowania w tureckich wyborach.

    tagore:
    Skończy się wyproszeniem muzułmanów z Europy. Ciekawe czy Turcy którzy wylądują z powrotem w ojczyźnie docenią osiągnięcia Erdogana. tagore

    franciszekk:
    Ciekawe czy mając obywatelstwa krajów tzw. „zachodu” skorzystają dobrowolnie z DEMON -kratycznego wyproszenia. Siłowe działania będą zaprzeczeniem kultywowania przez te kraje tzw. demokracji a poza tym Turcy mogą otworzyć tzw. muzułmańskie obozowiska by zalać muzułmańską hołotą sprośny moralnie tzw. zgniły zachód! Hi, hi, ha, ha….. currr….wa jaki cyrk

    dupek:
    Zczeło się.

    Polubienie

    • Potrzebujemy w Polsce jeszcze więcej Czeczenów i UPAińców,.. bo to oni obronią nas przed złą Rosja i szatanem Putinem, nieprawdaż?

      http://wrealu24.pl/4878-mamed-chalidow-wyznaje-jestem-radykalnym-muzulmaninem

      Mamed Chalidow wyznaje! ” Jestem radykalnym muzułmaninem”.

      Mamed Chalidow wydał książkę. Sporo miejsca w niej poświęcił religii. Ostatnio głośno w Polsce było o nim jak po wygranej walce w euforii krzyknął „Allah Akbar”. Teraz przyznaje, że jest radykalnym muzułmaninem.
      Mamed Chalidow wyznaje! ” Jestem radykalnym muzułmaninem”.

      Książka z wywiadem rzeką z Mamedem Chalidowem pojawiłam się w sprzedaży 15 marca. Wywiad poprowadził Szczepan Twardoch. Publikacja wzbudza wiele emocji.

      Zawodnik MMA pochodzący z Czeczeni wielokrotnie podkreślał, że w jego życiu religia odgrywa jedną z najważniejszych ról. W Polsce wzbudza wiele kontrowersji, a niejednokrotnie niesmak.

      – Żyję tutaj od iluś lat i wydaje mi się, że nic złego nie zrobiłem. Jestem muzułmaninem, praktykującym muzułmaninem czy – jak mnie nazywają – radykalnym muzułmaninem – przyznaje Chalidow.

      Od razu Mamed stara się wyjaśnić, że pojęcie „radykalny muzułmanin” nie jest absolutnie niczym złym…

      – W islamie nie ma pojęcia „niepraktykujący” muzułmanin. W Polsce się mówi, że ktoś jest katolikiem, ale nie praktykuje. U nas tak się nie da: nie praktykujesz, to nie jesteś muzułmaninem. A jeśli praktykujesz, to jesteś fundamentalistą, jesteś – mówi się – radykalnym muzułmaninem. To tylko słowa. Niepotrzebne. Albo jest się muzułmaninem, albo nie, nie da się być troszkę – tłumaczy.

      Chalidow przekonuje, że religia go prowadzi i stara się postępować według jej wskazówek.

      – Bóg prowadził mnie tak, że trafiłem do Polski – wszystkie wydarzenia w moim życiu określiłbym jako znaki od Niego. Samo nic się nie dzieje, wszystko jest przewidziane, wszystko jakby już spisane, twój los jest spisany i nie ma przypadków.

      Patrząc na „radykalnych muzułmanów”, którzy przybyli do Europy z Bliskiego Wschodu nie można jednak obok tych słów przejść obojętnie. Radykalni islamiści niejednokrotnie za pośrednictwem mass mediów podkreślali, że jedynym prawem jest prawo szariatu i tylko ono powinno być respektowane przez „dobrego” muzułmanina.

      Mamed Chalidow przybył z Czeczeni do Polski w roku 1997. Od 2010 roku posiada polskie obywatelstwo.

      wRealu24.pl

      Znawca islamu ZAORAŁ lewackich dziennikarzy! 72 dziewice? Serio?

      Polubienie

  19. http://wpolityce.pl/polityka/331878-prof-ryba-o-ukrainskiej-modzie-na-banderyzm-istnieje-niebezpieczenstwo-radykalizowania-sie-mlodziezy-ktora-przybywa-do-polski-w-poszukiwaniu-pracy

    Prof. Ryba o ukraińskiej modzie na banderyzm: „Istnieje niebezpieczeństwo radykalizowania się młodzieży, która przybywa do Polski w poszukiwaniu pracy”


    autor: fratria

    W ostatnich latach w sposób niepomierny rozszerzyła się na Ukrainie moda na przywoływanie tradycji historycznej UON-UPA. Dawniej ideologia ta była głównie domeną województw zachodnich, jednakże po wydarzeniach na Majdanie kijowskim rozlała się niepomiernie na wschód

    — pisze na łamach „Naszego Dziennika” profesor Mieczysław Ryba, historyk, wykładowca akademicki.

    Historyk zastanawia się, jaka jest przyczyna tego stanu rzeczy? Zwraca uwagę, że w dobie konfliktu z Rosją, tradycja walk nacjonalistów ukraińskich z Sowietami stała się użyteczna.

    Współczesna Ukraina szuka dość intensywnie idei jednoczącej cały kraj (…). Wpływy rosyjskie były tu zawsze silne. Ideologia banderowska jest zaś nacechowana silną negacją wszystkiego, co obce, jest więc używana przedmiotowo dla podniesienia ducha bojowego walczących w Donbasie. Tamtejsi ochotnicy wprost odwołują się dziś do swojej przynależności do Prawego Sektora i innych nacjonalistycznych organizacji

    — podkreślił prof. Ryba.

    Profesor zwrócił uwagę, że współczesne elity rządzące w Kijowie muszą sobie zdawać sprawę, że nie sposób iść do Europy z takim dziedzictwem. Kraj pogrążony jest w kryzysie społecznym i gospodarczym. Poziom życia obywateli bardzo się obniżył, a nowy bunt społeczny wręcz wisi w powietrzu.

    Ideologia banderowska staje się zatem czymś w rodzaju „odgromnika” dla wywołanych biedą, zaogniających się konfliktów społecznych. (…) Banderyzm z natury rzeczy podsyca niechęć do Rosji, staje się czymś w rodzaju emocjonalnego alibi (znieczulica) dla problemów gospodarczych

    — podkreśla prof. Mieczysław Ryba.

    Taki kamuflaż można stosować jednak do czasu, a karmienie ludzi niebezpieczną ideologią może wydawać krwawe owoce.

    Historyk odniósł się również do sprawy niszczenia polskich pomników. Przypisywane jest to prowokacjom Putinowskim, jednak nie ma na to twardych dowodów.

    Im bardziej, w sposób skrajnie nieodpowiedzialny promuje się na Ukrainie ideologię banderowską, tym większe prawdopodobieństwo konfliktów. Chodzi tu nie tylko o prowokacje pomnikowe czy też stosunki międzypaństwowe. Należy również brać pod uwagę niebezpieczeństwo radykalizowania się młodzieży, która masowo przybywa do Polski w poszukiwaniu pracy

    — zwraca uwagę prof. Mieczysław Ryba.

    wkt/Nasz Dziennik

    jacek 89.65.145.*
    a to nie w lublinie powstał pierwszy uniw dla ukrów,przy współ, KUL?

    hel 62.133.150.*
    Trzeba uważać na banderowców, im nie można ufać, niby przyjaciele, a jakby co do czego to pierwsi by riezali.

    tomahawk@tomahawk
    Ciekawe , czy w polityce wchodzenia do tyłka Ukraińcom rząd PiS jest tak głupi , czy jest aż tak mocno szantażowany ?

    dziobal5@dziobal5
    Nie istnieje tak jest Ukraińcy czczą banderę.

    chłeptacz chistor 78.11.168.*
    Pan Profesor! Obecną Ukrainę tworzył Soso, czyli Józef Stalin. Banderowcy zajmowali się mordowaniem Polaków, i to jest tam honorowane. O to tu idzie.

    rzad śpi 89.64.40.*
    z jednej strony okupacja lewackiej UE a z drugiej najazd ukraiński!!!!!!!

    ossi 78.10.132.*
    Geneza i teraźniejsze funkcjonowanie rezuństwa to majstersztyk kacapskiej razwiedki.

    tak sadze 84.59.224.*
    Banderowski rzad w Polsce na to pozwala, stad taki efekt.

    dfgdgg 83.24.120.*
    Sellin wtedy stracił honor. Czekam kiedy obwołają wybitnego profesora ruskim trollem. Może już oddajmy te kilkanaście powiatów których chcą banderowcy, oddalony się od granic Rosji.

    historia pisana na nowo 83.143.240.*
    Tak bredzi v-ce min.kultury i dziedzictwa narodowego. Jarosław Sellin – Sejmowa debata o rzezi wołyńskiej Kazdy Polak MUSI to obejrzec.

    mietek 77.154.224.*
    Precz z Banderą

    c-mol@c-mol
    1) Ukraińcy świętują 100-lecie tzw. Ukraińskiej Rewolucji. Poroszenko uczcił m.in. Konowalca i Doncowa http://www.kresy.pl/wydarzenia,polityka?zobacz/ukraincy-swietuja-100-lecie-tzw-ukrainskiej-rewolucji-poroszenko-uczcil-min-konowalca-i-doncowa

    2) Rok 2017 będzie rokiem Ukraińskiej Powstańczej Armii – tak 10 marca postanowiła iwanofrankowska rada obwodowa. Radni rady obwodowej zalecili urzędnikom obwodu, przewodniczącym rad rejonowych oraz kierownikom lokalnej administracji podjęcie odpowiednich przygotowań i przeprowadzenie imprez poświęconych Rokowi UPA.

    Przypominamy, że w tym roku przypada 75. rocznica formalnego powstania organizacji odpowiedzialnej za ludobójstwo Polaków na Wołyniu i w Małopolsce Wschodniej. W sprawie tej złożono też dwa projekty uchwał w ukraińskim parlamencie, dotyczące upamiętnienie rocznicy powstania UPA na poziomie państwowym. http://www.kresy.pl/wydarzenia,spoleczenstwo?zobacz/rok-2017-ogloszony-rokiem-upa-w-obwodzie-iwanofrankowskim-na-ukrainie

    Polubienie

  20. Niemieckie media w Polsce o German Death Camps

    Polska VS Okupant UE1 month ago
    Jeżeli Polska nie będzie pokazywała na świecie własnych ofiar 2 wojny światowej to takie kampanie nic nie znaczą pokazywanie że Polacy ratowali żydów oznacza nic więcej jak zamazywanie Historii w jedną propagandową wizje który będzie uderzała nas skoro nie pokazujemy światu naszych ofiar Polskich ofiar 2 wojny potrzeba na to całego aparatu politycznego państwowego i zrobić z tego fundament istnienia Państwa Polskiego jeżeli tej lekcji nie odrobimy i nie zniszczymy agenturę w kraju który właśnie prowadzi nas do bronienia się a obrona oznacza przegraną.

    Lechosław1 month ago (edited)
    Szanowany Panie Kacprze Gizbo, proszę więcej nie używać UBECKIEGO określenia „wyklęci” w stosunku do polskiego podziemia patriotycznego. Nazwa ta, chytrze podsunięta przez antypolskich agentów, kryjących się za różnorakimi szyldami „patriotycznymi”, ma na celu trwałe PONIŻENIE polskich bohaterów.

    Totilla2008 Tylko prawda jest ciekawa5 days ago
    Ohydne przerzucanie odpowiedzialności za zbrodnie Niemców na Polaków aby Polskę doić już do końca świata. Robota wykonywana przez Żydów pospołu z Niemcami.

    irydka222 weeks ago
    German Death Camps ! Nigdy lewackie gnidy nie zasłonicie prawdy o niemieckich mordercach . Duch zabitych niewinnych Polaków w czasie ll WŚ o to prosi . Boże , zapomnij o mnie jak ja zapomnę o moich poległych i zamordowanych rodakach !

    Polubienie

  21. Więzienie

    Published on Mar 2, 2017
    Wiezienie dla rolnikow?

    Ultoris2 weeks ago
    I bardzo dobrze, że tych kurwa barbarzyńców będą karać. Jebana hołota. Powinni chłostą chłopów karać za znęcanie się nad świniami. Jak ktoś kurwa zakatuje psa, to zaraz pół Polski drze ryja i żąda kary śmierci, ale jak już chłop napierdala świnie, która jest jednym z najbardziej inteligentnych zwierząt o wysoce rozwiniętych emocjach to kurwa zero odzewu i jeszcze ich leśne dziadki bronią. Taki z ciebie obrońca Adolf slowianszczyzny, za tobą święty kołowrót, a ty wygadujesz takie bzdury i dajesz pożywkę opozycji. Już twój film trafia na kodziarskie witryny. Brawo, po prostu brawo. Może raz na jakiś czas warto wybrać się jednak do lekarza, zamiast do znachora albo zielarza.

    skull end bone2 weeks ago
    Po raz pierwszy powiedział Pan konkretnie z głębszym przekazem. Najbardziej mi się podobało ” taki huj” to wspaniałe słowa dla hujów na jakich głosowali głupi polacy np. ziobro, szydło, kaczor, maciarewicz i reszta jarmułkowych pedofilów. Poznaj polaku pochodzenie tych, którzy chwalą się być polakami a co do nielegalnego Usraela po instrukcje latają, oraz na kursy opłacane przez USA uczęszczają. Ojciec dyrektor to chorągiewka tak jak tusk, rojer, kornhauser czy reszta żydowskich okupantów. Po informacje polacy udajcie się do Moskwy Piotra na FB on wam powie kto polak kto chazar a najpewniej sprawdzcie ” elity żydowskie w polsce, lub lista żydów w polsce” ipn z 1985r. Polakami są Dr. jerzy jaśkowski, A.Kudliński, igor witkowski ale nie chrabia komorowski czy też pastor chojecki polacy kulfonów i zakazanych ryjów nie mają jak oni i ślepi obwisłych. Polska dla polaków. Ps. zapomniał Pan dodać ,że rytualny ubój jest prowadzony tylko dla jednej nacji nacji jarmułkowych pedofilów , którzy w 80% zajmują miejsca w sejmie w roku 2005 2 tys tej nacji osiedliło się we wrocławiu, 40 tys zajmuje miejsca w wojsku polskim tak jak ukraincy z upa w lublińskiej policji itd…
    Judeopolonia nadchodzi i was wykopie na ulice albo wreszcie ruszycie dupy i odbierzecie co wasze, powołacie własciwy rząd z chrabią potockim na uchodztwie albo władzę ludową z polakami nie chazarskimi świniami z kulfonami i czarnymi zakazanymi ryjami z usraela

    Maciek 19802 weeks ago (edited)
    Dzisiaj mocny odcinek! Ale inaczej się nie da bo ta opresyjna władza doprowadza człowieka do szewskiej pasji! Już w tym kraju się nie da żyć. Coraz gorzej. A naród śpi, ludzi świadomych jest mało ale wiadomo że człowiek świadomy to elita. Może jest nas niedużo ale to wystarczy by przeciwstawić się tej rządowej mafii.

    Wierni Polsce Suwerennej1 week ago
    polaczki sa już stracone. Zero oporu z ich strony. Kolejny glupi narod ktory dal się omamic ŻYDOWI. US army bedzie was trzymac za ryja a zebyscie nie wyszli na ulice + ustawa 1066 chroni dupe zydowi.

    Johny Brawo2 weeks ago
    Mnie też krew zalewa jak usłyszałem o świniach ale myślałem że pierdolne jak dowiedziałem się o drobiu. Kury nie można zabić ponoć już nawet a za to że kura chodzi po podwórku od lutego do czerwca są mandaty od 600-2000pln i w niektórych gminach to inspektorzy się fatygują a w niektórych to drony latają i robią zdjęcia i mandaty pocztą wysyłają, kura musi być rejestrowana ja pierdole hitler to małe piwo przy tych szajbusach.

    Jerzy Kwiatkowski2 weeks ago
    Pan Adolf jak zawsze 100% racji. Z tego kolejny i kolejny już raz wynika jeden wniosek , ze nie rządzą nami Polacy, tylko sprzedajne szuje z polskobrzmiacymi nazwiskami. Władza, prawo, jak i system przez nich tworzony jest opresyjny i niszczący wobec Polaków.

    RolverQ2 weeks ago
    Na Lubelskim ” panuje ptasia grypa ” kury maja byc w zamknięciu i podobno są już kontrole i surowe kary, tyczy sie to tez malych gospodarstw.

    Ja mam dziwne wrażenie że to jest planowane, idzie wielki kryzys z którym przyjdzie wojna, wojna w której wszystko będą miec pod kontrolą, każda świnia, każde jajko… Więc jedynie co zostanie ludziom to udać się do obozów, bo w przeciwnym razie przyjdzie nam umrzeć z głodu.

    Ja jak patrze na te kury w kurniku to aż serce ściska…. Gospodarstwo z dziada pradziada swinie, krowy, jaja, króliki nigdy nie zdarzyło sie zeby ktos sie zatruł. To jedna wielka fikcja…. Bicie swini w domu jest bardziej humanitarne niz sam ich transport, i nie wazne jakie przepisy wprowadza to i tak te zwierzeta przeżyją szok. Bo ludzie którzy przy nich pracują są naciskani z góry bo w przeciwnym razie ( 100 na twoje miejsce )…

    Polubienie

  22. http://www.kresy.pl/wydarzenia,spoleczenstwo?zobacz/rzymkowski-dla-kresowpl-blokowanie-przez-pis-ustawy-o-penalizacji-banderyzmu-w-polsce-ma-drugie-dno


    Tomasz Rzymkowski. Fot. facebook.com

    Rzymkowski dla Kresów.pl: blokowanie przez PiS ustawy o penalizacji banderyzmu w Polsce ma drugie dno

    Dodane przez Lipinski Opublikowano: Piątek, 17 marca 2017 o godz. 22:10:08

    W rozmowie z Kresami.pl poseł Tomasz Rzymkowski (K’15) mówi, że ws. ustawy zakazującej propagowania banderyzmu w Polsce, która od kilku miesięcy jest blokowana przez PiS, jest „drugie dno”. Poseł skomentował też sprawę ukraińskiego zbrodniarza Michaela K., a także projekt uchwały upamiętniającej bł. bpa Grzegorza Chomyszyna.

    W rozmowie z Kresami.pl poseł Tomasz Rzymkowski przypomina, że klub Kukiz’15 już trzykrotnie składał wniosek o włączenie do porządku obrad Sejmu sprawozdania komisji sprawiedliwości i praw człowieka ws. nowelizacji ustawy o IPN. Zgodnie z propozycją Kukiz’15 dotyczy ona zakazu i penalizacji propagowania w Polsce banderyzmu, a także podważania ludobójstwa na Wołyniu. Sprawozdanie to pochodzi jednak sprzed ponad 4 miesięcy – z 8 listopada ubiegłego roku. Od tamtej PiS blokuje włączenie go do porządku obrad, a tym samym – głosowanie nad projektem.

    Przeczytaj więcej:

    Kukiz dla Kresów.pl: z propagowaniem banderyzmu w Polsce trzeba skończyć raz na zawsze

    Kukiz’15: Podważanie zbrodni ludobójstwa na Wołyniu będzie karane – jest projekt ustawy

    Sejm zajmie się projektem ustawy penalizującej kłamstwo wołyńskie i propagowanie banderyzmu

    – Nasz wniosek trzykrotnie spotkał się z blokadą ze strony przedstawicieli PiS. Przede wszystkim marszałka Terleckiego, z którym trzykrotnie rozmawiałem i który trzykrotnie zapewniał mnie, że zostanie to dopuszczone do porządku obrad – mówi poseł Rzymkowski. Dodając, że „czuje w tej sprawie podwójne dno”.

    – To nie wynika z niechęci do naszego projektu ustawy, ale do procedowanego wspólnie z nim projektu rządowego, tzw. ustawy o zakazie nazywania niemieckich, hitlerowskich obozów koncentracyjnych „polskimi obozami śmierci”, która zawiera w sobie szereg błędów i mankamentów – wyjaśnia poseł. Zaznacza, że projekt wzbudza liczne wątpliwości natury prawnej. Brakuje w nim m.in. kontratypu, czyli okoliczności wyłączających odpowiedzialność karną, z tytułu prowadzenia badań naukowych. – To główna przyczyna, dla której projekt leży w „zamrażarce” już piąty miesiąc – mówi Rzymkowski.

    PRZECZYTAJ: Kukiz’15: PiS blokuje ustawę ws. penalizacji banderyzmu w Polsce

    Poseł Kukiz’15 zaznacza, że wcześniej jego klub liczył na możliwość porozumienia się z PiS w tej sprawie, a teraz „z czystego pragmatyzmu” nie będzie już składał kolejnych wniosków w tej sprawie na najbliższym posiedzeniu. Zwraca uwagę, że regulamin Sejmu przewiduje, że wnioski, które zostaną odrzucone w ciągu 2 miesięcy będą poddawane pod głosowanie Sejmu.

    – Liczymy, że wówczas, gdy z mocy prawa Sejm będzie rozstrzygał nad punktem spornym, to wówczas Wysoka Izba w większości poprze dopisanie do porządku obrad sprawozdania komisji. Tym bardziej, że sam projekt został przez nią zaakceptowany i spotkał się z dużą aprobatą ze strony Komisji Ścigania Zbrodni Przeciwko Narodowi Polskiemu IPN oraz szefów prokuratury Instytutu. Liczymy, że większość posłów PiS poprze to, a ewentualne poprawki do projektu rządowego zostaną wówczas przedłożone i poprawione. I że całość wreszcie znajdzie swój koniec – mówi parlamentarzysta.

    Poseł Rzymkowski odniósł się również do sprawy Mychajło/Michaela K, którą od wielu miesięcy zajmował się szczegółowo nasz portal. Kresy.pl były w zasadzie jedynym medium, które od ub. roku badały sprawę Karkocia i informowały na bieżąco o postęp w postępowaniu, współpracując z brytyjskim badaczek holokaustu, dr Stephenem Ankierem. 13 marca IPN oficjalnie podał, że tożsamość Karkocia została potwierdzona, a prokurator Oddziałowej Komisji Ścigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu IPN w Lublinie skierował do sądu „wniosek o zastosowanie tymczasowego aresztowania wobec Michaela K.”, podejrzanego „o popełnienie zbrodni przeciwko ludzkości, stanowiącej jednocześnie zbrodnię wojenną”.

    PRZECZYTAJ: Pion śledczy IPN chce wydania Polsce ukraińskiego zbrodniarza wojennego Michaela K.

    – Bardzo się cieszę, że moja interwencja oraz posła Bartosza Jóźwiaka w jakiś sposób zdopingowała policyjnych ekspertów do przygotowania stosownych wniosków dowodowych, potrzebnych prokuraturze – mówi poseł, zwracając uwagę na determinację prokuratury IPN w tej sprawie.

    Przeczytaj: Poseł Rzymkowski złożył interpelację do MSWiA i MS ws. osądzenia ukraińskiego zbrodniarza wojennego

    – Cieszę się także, że media bardzo się tą sprawą zainteresowały. Portal Kresy.pl i agencja Associated Press monitorowała tę sprawę od wielu miesięcy, a nawet lat. Ponadto, także Mariusz „Max” Kolonko zwrócił na tę sprawę uwagę i wystąpił z apelem do władz USA, domagając się ekstradycji Michaela K. – stwierdził Rzymkowski.

    Przeczytaj: IPN: „ważna i istotna” rola analiz fotografii przy potwierdzeniu tożsamości ukraińskiego zbrodniarza

    Poseł zwraca uwagę, że Mychajło K. zataił w swoim wniosku wizowym i wniosku o nadanie obywatelstwa USA fakt, że był oficerem Waffen-SS, gdyż zablokowałoby mu to wyjazd do Stanów Zjednoczonych. A teraz może to doprowadzić do utraty przez niego obywatelstwa USA, a tym samym nawet deportację na Ukrainę.

    Klub Kukiz’15 złożył również w Sejmie projekt uchwały ws. uczczenia pamięci bł. bpa Grzegorza Chomyszyna. – Bardzo bym chciał, żeby na kolejnym posiedzeniu Sejmu odbyło się posiedzenie komisji kultury i środków przekazu. I żeby Sejm przyjął naszą uchwałę przez aklamację. Tym bardziej, że zbiega się to ze 150 rocznicą urodzin bł. bpa Grzegorza Chomyszyna – można powiedzieć, patrona pojednania polsko-ukraińskiego.

    Rzymkowski przypomina, że bł. bp Chomyszyn, jako Ukrainiec i grekokatolik, sprzeciwiał się narracji i polityce ukraińskich nacjonalistów nawołujących do eksterminacji polskiej ludności. – On jeszcze za życia jednoznacznie wypowiedział się o polityce prowadzonej przez abpa metropolitę grekokatolickiego Lwowa, Andreja Szeptyckiego. Jego świadectwa jest kontrświadectwem w kontekście toczącego się postępowania beatyfikacyjnego abpa Szeptyckiego – mówi poseł.

    Przeczytaj: Hitlerowski kolaborant zostanie błogosławionym? Kontrowersje wokół beatyfikacji metropolity Szeptyckiego

    Dodaje, że może to nawet doprowadzić do zablokowania tego postępowania, także z uwagi na czyny metropolity lwowskiego, który przyczyniał się do rozsiewania zbrodniczej i antychrześcijańskiej ideologii ukraińskiego nacjonalizmu. – Struktury kościoła grekokatolickiego walnie przyczyniły się do późniejszego ludobójstwa na Wołyniu. Z kolei bł. bp Grzegorz Chomyszyn był orędownikiem pojednania polsko-ukraińskiego w oparciu o tradycję chrześcijańską, cywilizację łacińską, rozumienie prawdy, dobra i piękna na sposób uniwersalny – zaznacza Rzymkowski, dodając, że współpracował on blisko m.in. z zamordowanym przez ukraińskich nacjonalistów ministrem spraw wewnętrznych II RP Bronisławem Pierackim.

    – Bp Chomyszyn był orędownikiem pojednania i braterstwa naszych narodów, więc moim zdaniem polski parlament powinien go uczcić. Tym bardziej, że jego postawa powinna wpisywać się zarówno w polską, jak i ukraińską rację stanu. On powinien być patronem pojednania między naszymi narodami – mówi poseł Rzymkowski.

    Czytaj więcej:

    Bł. bp Grzegorz Chomyszyn – niechciany ukraiński prorok

    „Greckokatolicki biskup Grzegorz Chomyszyn okazał się prorokiem” – wywiad z ks. prof. Stanisławem Nabywańcem

    List otwarty ojca Ihora Pełehatego – redaktora i wydawcy wspomnień bł. Grzegorza Chomyszyna

    KRESY.PL / mt

    jaro7:
    Panie Rzymkowski był pan wczoraj gościem w TVPiS razem z Mazurek (PiS) gdzie trzeba było na antenie zadac jej pytanie o blokowanie tej uchwały!!!!!!!!!! Nie dawać wciągać sie w propagandówke TVPiS tylko poruszać sprawy ważne dla Polski i Polaków. Mówcie o tej sprawie w każdych mediach w których posłowie pana partii występują.

    Gan:
    Podoba mi się podejście posła Rzymkowskiego.

    cyna:
    Tak powinna działac opozycja w sejmie, szkoda że to ugrupowanie kukiza jest takie niesformalizowane i ma na czele furiata. Może z tego ugrupowania urośnie nowa siła która przejmie rolę opozycji by w przyszłości przejąć władzę gdy PiS sie skończy.

    zinstudio:
    ciekawe jak to będzie

    Polubienie

  23. http://wpolityce.pl/polityka/332116-msz-jasno-i-dobitnie-polska-nie-uznaje-tzw-aneksji-krymu-i-niezmiennie-popiera-integralnosc-terytorialna-ukrainy

    MSZ jasno i dobitnie: „Polska nie uznaje tzw. aneksji Krymu i niezmiennie popiera integralność terytorialną Ukrainy”


    autor: fot. wPolityce.pl

    MSZ w związku z trzecią rocznicą aneksji Krymu wezwało Rosję do zakończenia okupacji Półwyspu. To niezbędny element pokojowego uregulowania konfliktu rosyjsko-ukraińskiego, do tego czasu opowiadamy się za utrzymaniem sankcji – podał resort w oświadczeniu.

    W przesłanym PAP oświadczeniu MSZ przypomina, że trzy lata temu rosyjskie siły zbrojne rozpoczęły okupację Krymu.

    „Polska nie uznaje tzw. aneksji Krymu i niezmiennie popiera integralność terytorialną Ukrainy w granicach uznanych prawem międzynarodowym”

    — podkreślił resort.

    „Działając wspólnie z całą społecznością międzynarodową wzywamy Rosję do zakończenia okupacji Półwyspu. Jest to niezbędny element trwałego, pokojowego uregulowania konfliktu rosyjsko-ukraińskiego. Do tego czasu opowiadamy się za utrzymaniem sankcji nałożonych przez Unię Europejską, USA, Kanadę i inne państwa w odpowiedzi na nielegalne działania rosyjskie”

    —zaznaczyło MSZ.

    Jak podało, przywrócenie fundamentów, na których opiera się współpraca i bezpieczeństwo w Europie, powinno pozostać nadrzędnym celem całej społeczności euroatlantyckiej.

    Ponadto MSZ wyraziło „najgłębsze zaniepokojenie” stanem przestrzegania praw człowieka na Półwyspie Krymskim, w tym praw mniejszości narodowych.

    „Ubolewamy, że władze rosyjskie blokują dostęp do Krymu organizacjom międzynarodowym zajmującym się monitoringiem praw człowieka. Potępiamy prześladowania podejmowane przez Rosję na Krymie w celu stłumienia wszelkiego oporu i wzmocnienia pozycji władz okupacyjnych. Z równym niepokojem obserwujemy postępującą militaryzację Półwyspu. Nie tylko bezpośrednio zagraża ona państwom regionu Morza Czarnego, ale też sprzyja destabilizacji całej Europy Wschodniej i Południowej”

    — napisał resort.

    Według MSZ brak możliwości działania na Krymie struktur ONZ, OBWE czy Rady Europy doprowadził do powstania „szarej strefy bezprawia” w sercu Europy.

    Proces aneksji Krymu rozpoczął się w ostatnich dniach lutego 2014 roku, gdy rosyjscy żołnierze w nieoznakowanych mundurach przejmowali strategiczne obiekty ukraińskiej armii i lokalnych władz.

    Współpracujący z Moskwą separatyści 16 marca 2014 roku zorganizowali referendum, którego wyniki uznano za podstawę do przejęcia półwyspu przez Rosję.

    ansa/PAP

    aspert 83.29.50.*
    Dobitnie to możecie ruskim skoczyć na pukiel

    Jasiek 83.6.8.*
    Pan mówi, sługus powtarza. Banderowcy cieszą się.

    Gość 159.205.97.*
    No nieeee….przecież Poroszenko jako jeden z pierwszych poleciał gratulować Donkowi MSZ ślepy i głuchy!

    c-mol@c-mol
    Narodowe Siły Zbrojne a kwestia ukraińska – Leszek Żebrowski w Chrzanowie 12.02.2017 https://www.youtube.com/watch?v=Z1SsNCHPG4o

    pejsate-kaczory 217.96.144.*
    a Krym jest i będzie rosyjski 🙂 my, Polacy nie uznajemy aneksji Teksasu i niezmiennie popieramy integralność terytorialną Meksyku,jak też niepodległość Hawajów,pamiętając o integralności Serbii 🙂

    Prawy 83.9.249.*
    Ja uznaję aneksję Krymu. Skoro Polska uznała bezprawną kradzież Kosowa Serbii to Rosja ma prawo zrobić to samo. Szkoda, że Polska jest hipokrytką.

    chemik@chemik
    Brawo Polski rząd . Nareszcie mamy rząd który ma odwagę powiedzieć PRAWDĘ – każdemu. A , że poniektórym ( tych z MENTALNOŚCIĄ NIEWOLNIKA) się nie podoba – to ich problem .

    Tak się pytam 95.49.77.*
    Ten siwy grubas to Polak czy ukrainiec?

    mietek 77.154.204.*
    Precz z Banderą Jeszcze Polska nie zginęła

    Crimsonpeak@Crimsonpeak
    MSZ zachowuje się jak upainskie pachoły. Jakoś Guantanamo okupowane przez USA was nie razi,

    jacek 79.191.126.*
    a co nas obchodzi Krym? PIS padnie przy następnych wyborach przez sprowadzanie Ukraińców! mojego głosu już na pewno nie macie!

    Polubienie

  24. http://www.kresy.pl/wydarzenia,spoleczenstwo?zobacz/opiekun-polskich-pomnikow-na-kresach-w-liscie-otwartym-nie-ma-znaku-rownosci-miedzy-aktami-wandalizmu-w-polsce-i-na-ukrainie


    sprofanowany pomnik w Podkamieniu

    Opiekun polskich miejsc pamięci na Kresach w liście otwartym: nie ma znaku równości między aktami wandalizmu w Polsce i na Ukrainie

    Dodane przez Lipinski Opublikowano: Wtorek, 21 marca 2017 o godz. 16:04:53

    Pana Henryka Bajewicza zbulwersowały ostatnie przypadki bezczeszczenia polskich pomników na Ukrainie, w tym także w Podkamieniu, a także podejściem do tych faktów strony ukraińskiej i niektórych Polaków.

    Do naszej redakcji dotarł list otwarty prezesa Stowarzyszenia Podkamień Henryka Bajewicza. Stowarzyszenie opiekuje się polskimi miejscami pamięci na Kresach, w szczególności w miejscowości Podkamień w obwodzie lwowskim, miejscu masowej zbrodni OUN-UPA. Pana Henryka zbulwersowały ostatnie przypadki bezczeszczenia polskich pomników na Ukrainie, w tym także w Podkamieniu, a także podejściem do tych faktów strony ukraińskiej i niektórych Polaków. Poniżej publikujemy jego list otwarty.

    Pomnikomachia

    Rozpętała się wojna na pomniki. Po serii zamachów na polskie pomniki na Ukrainie wiele osób tłumaczy to reakcją Ukraińców na wcześniejsze ataki na ukraińskie upamiętnienia w Polsce. Można się z tym zgadzać i nie zgadzać, ale cząstka prawdy w tym jest.

    Jednak jak zawsze w takich sprawach się znajdzie jakieś „ale”.

    Jako uczestnik procesu powstawania upamiętnienia w Podkamieniu chciałbym zaprotestować przeciwko porównywaniu tego co dzieje się po obydwu stronach granicy.

    Jak wyglądała procedura: został zgłoszony przez nasze Stowarzyszenie wniosek powstania upamiętnienia w Podkamieniu. Wniosek (poprzez właściwe polskie urzędy) trafił do strony ukraińskiej- dotarł do lokalnych władz w Podkamieniu. Lokalne władze musiały podjąć uchwałę na poziomie rad wiejskich, w międzyczasie trwała weryfikacja danych, które miały być umieszczone w inskrypcji i lista zamordowanych. Działacze Swobody z lubością skreślali z listy pod różnymi pretekstami: bo AK- owiec, bo ma oddzielny grób więc nie musi być wymieniony na pomniku. Żeby było śmieszniej, jeden z lokalnych działaczy Swobody do weryfikacji tych danych użył strony internetowej WWW. Podkamień.pl prowadzonej w Polsce przez potomków byłych mieszkańców Podkamienia. Żeby było jeszcze śmieszniej, działacz ten jest do dzisiaj zarejestrowanym użytkownikiem tej strony i myśli, że nie wiemy o swoistej „wtyczce” na swojej stronie. Żeby było tragicznie – działacz ten skreślił z listy zamordowanych swojego pradziadka zamordowanego w Podkamieniu przez UPA.

    Wyparł się polskich korzeni- a mało jest osób w Podkamieniu nie posiadających w swej genealogii polskich przodków. I znowu, żeby było śmiesznie- wzmiankowany działacz nie wahał się przyjechać do pracy w tej tak nie lubianej Polsce. Pech chciał (a może to fatum, ironia losu ?), że poważnie zachorował- nie zawahali się wtedy on i jego rodzina bombardować mnie prośbami o pomoc.

    No cóż – w takich sytuacjach honor idzie na bok.

    Podobna sprawa- upamiętnienie w Palikrowach – lokalne władze, pod przewodnictwem byłej już przewodniczącej rady rejonowej – opanowanej w owym czasie przez partię Swoboda, wręcz zrobiły nalot na miejscowy cmentarz, uniemożliwiają kontynuację budowy pomnika na rzeczywistej mogile, gdzie pochowane są ofiary mordu w tej wsi- 365 osób. Powód – bo nie dopełniono jakichś tam formalności. Wiem z całą pewnością o jeszcze jednym pomniku na terenie Ukrainy gdzie nie pozwolono na dokończenie inwestycji z podobnych powodów. Nie wypowiadam się jednak o szczegółach bo sprawę znam tylko z obserwacji.

    Oczywiście obrzydliwe jest odgrywanie się na pomnikach za rozgrywki polityczne na wyższych szczeblach władzy, ale szlag mnie trafia gdy słyszę – to się u Was zaczęło. Pomijając już fakt czym jest UPA dla Polaków, wszystkich tych obrońców pomników ukraińskich w Polsce proszę o podanie, który z tych pomników przeszedł podobną procedurę. Która lista zabitych UPO- wców i inskrypcja została zaakceptowano w Polsce przez lokalne władze? W przypadku Podkamienia nie mogliśmy nawet użyć słowa zamordowani.

    Uczestniczyłem w tej procedurze od początku do końca, więc nie można mi zarzucić, że moje słowa są efektem przypuszczeń lub konfabulacji. Znam nazwiska wszystkich osób, o których piszę powyżej. Z wieloma z nich rozmawiałem osobiście.

    Oczywiście obok tych wymienionych, istnieje grupa osób nam przychylnych i pomocnych w wielu sytuacjach. Obawiam się jednak o nich pisać, żeby im nie zaszkodzić, mam nadzieję, że nadejdzie czas gdy będzie można im otwarcie podziękować.

    Obecnie wprowadza się ludzi po obydwu stronach granicy w błąd robiąc znak równości między aktami wandalizmu w Polsce i na Ukrainie. Przewodniczący Lwowskiej Obwodowej Rady Pan Aleksander Hanuszczyn przemawiając w Hucie Pieniackiej i mówiąc o odnowieniu wysadzonego pomnika był uprzejmy stwierdzić, że oczekuje podobnych działań ze strony polskiej.

    – Panie Przewodniczący – wygląda na to, że Pan nie wie, jakie przeszkody piętrzył przed nami Pański kolega z ław rady obwodowej, a to od niego zależała większość decyzji. Więc my się zgadzamy jedynie na odnowienie legalnych pomników, czyli tych realizowanych według identycznej procedury.

    Henryk Bajewicz

    Stowarzyszenie Kresowe Podkamień

    CZYTAJ TAKŻE: Zniszczony krzyż, barwy UPA i runy SS – zdewastowano pomnik ofiar rzezi w Hucie Pieniackiej [+VIDEO/+FOTO]

    CZYTAJ TAKŻE: Ukraina: Sprofanowano polski cmentarz w Bykowni [+FOTO]

    CZYTAJ TAKŻE: Ukraina: Sprofanowano polskie pomniki we Lwowie i Podkamieniu

    CZYTAJ TAKŻE: Odnowiony pomnik w Hucie Pieniackiej został ponownie zdewastowany

    Polubienie

  25. http://www.kresy.pl/wydarzenia,spoleczenstwo?zobacz/bylo-polskie-jarzmo-dla-ukrainy-teraz-jest-zydowskie-sawczenko-trzeba-cos-z-tym-zrobic-video


    fot. 24kanal

    „Było polskie jarzmo dla Ukrainy, teraz jest żydowskie”. Sawczenko: „trzeba coś z tym zrobić” [+VIDEO]

    Dodane przez Lipinski Opublikowano: Wtorek, 21 marca 2017 o godz. 20:08:20

    Nadija Sawczenko odpowiadała na antenie na pytania telewidzów. W pewnym momencie zadano jej zaskakujące pytanie. Jej odpowiedź zaskoczyła jeszcze bardziej.

    Do niecodziennej sytuacji doszło 19 marca br. na antenie ukraińskiej telewizji NewsOne. Deputowana Rady Najwyższej Ukrainy Nadija Sawczenko odpowiadała w programie na żywo na pytania telewidzów. Do programu dodzwoniła się Ludmiła Grigoriewna z Krzywego Rogu zadając następujące pytanie:

    – Nadia, dlaczego nikt nie mówi o tym, o czym mówi się w narodzie. Było tatarsko-mongolskie jarzmo, było polskie dla Ukrainy, teraz [jest] żydowskie jarzmo dla Ukrainy. Dlaczego o tym milczycie?

    Sawczenko odpowiedziała: Tak, dziękuję! Dobre pytanie. Jeśli o tym mówi naród, to mówi prawdę. I tak, władza u nas, jeśli tak wziąć, rzeczywiście ma krew nieukraińską, tak powiedzmy. Mówić o tym można, [ale] co z tym robić? Trzeba myśleć i działać!

    Sawczenko była pilotem ukraińskich sił zbrojnych i walczyła w konflikcie na wschodzie kraju. Wzięta do niewoli, niemal dwa lata spędziła w rosyjskich aresztach zanim po międzynarodowych protestach została wymieniona na dwóch żołnierzy rosyjskiego wywiadu wojskowego GRU. Obecnie jest deputowaną Rady Najwyższej Ukrainy, w grudniu 2016 r. ogłosiła założenie własnego ruchu politycznego.

    CZYTAJ WIĘCEJ: Sawczenko zakłada własny ruch polityczny

    facebook / kresy.pl

    tagore:
    Szczera i bezpośrednia i nagrodę w Polsce dostała za całokształt. Ucz się Panie Waszczykowski abyś znowu nie był zdziwiony. tagore

    banderacwel:
    Obrzydliwa ta jebana banderówa

    Polubienie

  26. http://www.kresy.pl/wydarzenia,polityka?zobacz/klimkin-rosja-chce-poroznic-polske-i-ukraine


    źr. Unian

    Klimkin: Rosja chce poróżnić Polskę i Ukrainę

    Dodane przez Lipinski Opublikowano: Czwartek, 23 marca 2017 o godz. 11:11:18

    Szef ukraińskiego MSZ udzielił wywiadu Polskiego Agencji Prasowej.

    Na pytanie polskich dziennikarzy o niedawne akty wandalizmu w Hucie Pieniackiej, Klimkin powiedział – Zwróćcie uwagę, że w przeszłości nie dochodziło do tego typu incydentów, natomiast dzisiaj mamy do czynienia z inną rzeczywistością. A przecież atmosfera i podejście wobec Polski na Ukrainie nie zmieniły się. Nie wierzę tu w przypadkowość. Dlatego podjęliśmy działania prowadzące do bardziej efektywnej ochrony najbardziej istotnych, a w przyszłości być może wszystkich miejsc, które są dla was i dla nas ważne. Chcemy również złapać sprawców i postawić ich przed sądem. Jest więc pewne, że ktoś – a ten ktoś to oczywiście Rosja – jest zainteresowany poróżnieniem nas. Historia to nasze wspólne wyzwanie i można jej użyć – lub lepiej powiedzieć nadużyć – w tym celu.

    Klimkin powiedział również, że Ukraina będzie zabezpieczać polskie miejsca pamięci. Jak jednak dodał – Oczywiście, istotne jest też, by w podobny sposób zabezpieczone zostały te miejsca w Polsce, które są ważne dla nas, dla Ukraińców.

    ZOBACZ RÓWNIEŻ: Pawło Klimkin w amerykańskim Senacie: Ukraina chce rewizji Memorandum Budapeszteńskiego
    http://www.kresy.pl/wydarzenia,polityka?zobacz/pawlo-klimkin-w-amerykanskim-senacie-ukraina-chce-rewizji-memorandum-budapesztenskiego

    Nie wskazał jednak, czy miał na myśli również „miejsca w Polsce” upamiętniające zbrodniczą działalność OUN-UPA.

    Kresy.pl / Polskie Radio

    General:
    Na blogu x.Isakowicza są dwa reportaże z Kresów w TVP3. M.in. Huta Pieniacka. Tam najlepiej widać jak zachowywała się Partia Swobota. Wg narracji tego palanta są to Rosjanie, więc powinni nimi zająć się agenci bezpieki. haha

    banderacwel:
    Fałszywe banderowskie szuje mają tupet przecież jawnie głoszą że nienawidzą lachów szmaty UPAdlińskie

    krok:
    I PISowi i ukraińcom zrzucanie swoich win na ruskich jest na rękę. Chcą zamazać ludobójstwo Polaków na Kresach, będą w tą utopię brnęli. A zakończy się jak zwykle, ruscy razem z ukraińcami, zrobią kolejne czystki w Polsce.

    tagore:
    Podejście polityków ukraińskich do Polski zmienia się cały czas ,tylko na gorsze. Dość bezczelny tekst. tagore

    UPAdlina:
    „w przeszłości nie dochodziło do tego rodzaju incydentów”… bo w przeszłości klimkin banderowski baranie rządził Janukowycz a ukraina była w strefie wpływów Rosji, więc dla banderyzmu i nazizmu nie było tam miejsca !!… Teraz, gdy zamiast ukrainy powstała upadlina zależna od faszyngtonu banderyzm i nazizm rozkwitają !!… Nie dziwne więc, że w przeszłości do incydentów nie dochodziło, a teraz dochodzi !!

    JaremaW:
    100/100. Nic dodać nic ująć, tylko ludzie łykający medialną propagandę z mediów nadających w Polsce mogą w te brednie klimkina uwierzyć.

    jaro7:
    Klimkin to wy chcecie poróżniać Polaków z Rosjanami !!!! Działacie według pewnej uchwały:FRAGMENTY UCHWAŁY KRAJOWEGO PROWIDU ORGANIZACJI UKRAIŃSKICH NACJONALISTÓW (OUN) podjętej 22.VI.1990. /W.Poliszczuk „Gorzka prawda – zbrodniczość OUN-UPA”- Toronto 1995 – str. 372-379/ „Przeciwstawiać się wszelkiemu zbliżeniu Polaków i Rosjan zarówno na Ukrainie jak i w Polsce, podsycać wrogość Polaków do Rosjan i odwrotnie, pamiętając, że ścisły sojusz rosyjsko-polski jest poważnym zagrożeniem dla Ukrainy i jej całości terytorialnej……..” bo tego sie boicie.Takim waszym agentem jest Maciejczuk podający się za polskiego patriotę(jest fotka gdzie ściska łapę członka UPA)’dziennikarza”,który jezdzi do Rosji i w programachwystępuje jako przedstawiciel Polski(pisałem mu aby występowal tylko w swoim imieniu).Napisał tekst że pułk Azov jest gwarantem stabilności na UPAinie.https://vk.com/tomekpl

    http://www.kresy.pl/wydarzenia,polityka?zobacz/byly-rosyjski-deputowany-zastrzelony-w-kijowie

    http://www.kresy.pl/wydarzenia,polityka?zobacz/poroszenko-rosjanie-odpowiedzialni-za-zastrzelenie-woronienkowa

    http://www.kresy.pl/wydarzenia,spoleczenstwo?zobacz/w-sieci-pojawilo-sie-nagranie-przedstawiajace-morderstwo-woronenkowa-18-video

    http://www.kresy.pl/wydarzenia,bezpieczenstwo-i-obrona?zobacz/ukraina-wybuch-w-skladzie-amunicji-wladze-informuja-o-dywersji

    Polubienie

  27. http://wpolityce.pl/polityka/332738-wazna-deklaracja-msz-ochrona-miejsc-pamieci-na-ukrainie-to-priorytet-dzialan-polskiej-sluzby-zagranicznej

    Ważna deklaracja MSZ: „Ochrona miejsc pamięci na Ukrainie to priorytet działań polskiej służby zagranicznej”

    opublikowano: wczoraj · aktualizacja: 8 godzin temu


    autor: Аимаина хикари/CC/Wikimedia Commons

    Ochrona miejsc pamięci na Ukrainie to priorytet działań polskiej służby zagranicznej – zapewnił podczas obrad sejmowej Komisji Łączności z Polakami za Granicą wiceszef MSZ Marek Ziółkowski. Dodał, że częściowo udało się naprawić zniszczenia na cmentarzu w Bykowni oraz pomnika w Hucie Pieniackiej.

    Ziółkowski zapowiedział szereg działań na rzecz zabezpieczenia polskich miejsc pamięci na Ukrainie na przyszłość. Strona polska chce, by obiekty te objęte zostały monitoringiem, a także by patrolowała je miejscowa policja lub firma ochroniarska.

    Na początku tego roku doszło do zniszczenia kilku miejsc pamięci na Ukrainie, m.in. pomnika Polaków pomordowanych w 1944 r. w Hucie Pieniackiej w obwodzie lwowskim oraz o polskiego cmentarza wojennego w Bykowni pod Kijowem. W obu miejscach pamięci pojawiły się m.in. obraźliwe hasła i symbole.

    Kwestia ochrona polskich miejsc pamięci na Ukrainie, dotyczy to także innych krajów, stanowi obecnie priorytet w działaniach naszej służby zagranicznej

    — zadeklarował wiceszef MSZ, przypominając że kompetencje w tym zakresie ma również resort kultury.

    Ziółkowski przypomniał, że na cmentarzu w Bykowni na przełomie stycznia i lutego trwały prace renowacyjne – wykonywała je jedna z polskich firm. „Dokonano oczyszczenia z napisów naniesionych farba na ścianie z nazwiskami ofiar” – powiedział wiceminister. Jak dodał, prace objęły też wejście na cmentarz. Przyznał jednak, że mimo wysiłków, nie do końca udało się doprowadzić wygląd nekropolii do stanu sprzed profanacji. Zapowiedział, że podjęte będą dalsze działania renowacyjne.

    Jeśli chodzi o pomnik w Hucie Pieniackiej, to w lutym w miejsce zniszczonego tam krzyża, miejscowa ludność ustawiła tam nowy, kamienny krzyż.

    Miejsce pamięci zostało przywrócone, co do precyzji formy – nasze ministerstwo kultury i nasz konsul będą się zajmować tym, na ile ten krzyż trzeba będzie udoskonalić, na ile to będzie możliwe

    — podkreślił Ziółkowski.

    Wiceszef MSZ poinformował, że w związku z dewastacją pomnika w Hucie Pieniackiej oraz profanacji cmentarza w Bykowni wzmocnione zostały działania koordynacyjne ambasady RP w Kijowie.

    Ambasada poinformowała notą werbalną MSZ Ukrainy o niedopuszczalności tego typu zdarzeń i wezwała do wszczęcia intensywnych działań celem wykrycia i ukarania sprawców oraz właściwego zabezpieczenia innych miejsc pamięci narodowej poświęconych poległym Polakom

    — mówił wiceminister.

    Ambasada RP zwróciła się także do władz dyrekcji cmentarza i policji o wzmocnienie zabezpieczenia i kontroli osób odwiedzających to miejsce.

    Polecono konsulom generalnym konsulatów we Lwowie i w innych miastach na Ukrainie bezzwłoczne nawiązanie kontaktu z władzami lokalnymi i miejscowymi służbami ochrony porządku publicznego, a także działaczami społecznymi, zwłaszcza z kręgu organizacji polskich opiekujących się ważniejszymi polskimi miejscami pamięci, w celu wzmożenia zainteresowania sytuacją wokół tych obiektów i ich stanem technicznym

    — dodał Ziółkowski.

    Konsulowie dostali też polecenie sporządzenia wykazu obiektów w ich okręgach, które powinny być objęte dodatkowymi zabezpieczeniami, takimi jak wideomonitoring, patrolami policji lub firmę ochroniarską.

    Podobne kroki ma – jak mówił wiceszef MSZ – podjąć strona ukraińska. Dopytywany przez posłów, czy ukraińskie śledztwo dotyczące zniszczeń w Bykowni i Hucie Pieniackiej przynosi jakiekolwiek rezultaty, powiedział że nie ma na razie takich informacji.

    O tym, że na Ukrainie już obecnie toczą się prace nad tym, aby polepszyć kontrolę i ochronę polskich miejsc pamięci, zapewnił też podczas ubiegłotygodniowej wizyty w Warszawie szef ukraińskiego MSZ Pawło Klimkin.

    W marcu na Ukrainie ponownie zniszczono wysadzony w styczniu i odnowiony pod koniec lutego, pomnik Polaków pomordowanych w 1944 r. w Hucie Pieniackiej w obwodzie lwowskim; na krzyżu w umieszczono wymalowaną czerwoną farbą swastykę, a pod nią wykonany czarną farbą herb Ukrainy, tryzub. Na stojących obok tablicach z nazwiskami ofiar zbrodni umieszczono napisy: „Smert Lacham” (Śmierć Lachom) i „Precz z Ukrainy (dalej określenie niecenzuralne-PAP)”.

    Mniej więcej w tym samym czasie we Lwowie wymazano farbą pomnik zamordowanych przez hitlerowców w 1941 roku profesorów lwowskich oraz w taki sam sposób sprofanowano pomnik polskich ofiar zbrodni w miejscowości Podkamień w obwodzie lwowskim. W obu miejscach pojawił się napis „Śmierć Lachom”. W Podkamieniu na krzyżu namalowano swastykę. Miejscowe władze usunęły ślady działalności wandali.

    Wcześniej, po zdewastowaniu w styczniu pomnika w Hucie Pieniackiej, zniszczono polski cmentarz wojenny w Bykowni pod Kijowem oraz obrzucono farbą polski konsulat we Lwowie.

    Marta Rawicz

    mly/PAP

    Usuwanie skutków prowadzenia 31.134.49.*
    „przyjacielskiej” polityki RP wobec bandytów ukraińskich niczego nie rozwiąże. Bez usunięcia PRZYCZYNY – rozliczenia Wołynia i Małopolski Wsch. (LUDOBÓJSTWO!) obecna „przyjaźń” to tylko pudrowanie trupa

    ukry won z POLSKI 83.26.241.*
    rozumiem że teraz będziemy opłacać ukrów banderowców za tzw. „ochronę” czytaj haracz… żałosne, żenujące…. i tak to nic nie da…

    Paweł Obrycki @pawelob
    Te zniszczone pomniki niech naprawi ambasador Rosji.

    bajker 79.191.79.*
    Wielokrotnie nocowaliśmy pod namiotami w Hucie Pieniackiej i Bykowni w czasie zlotów dla upamiętnienia ofiar zbrodni na Polakach,zawsze był dozór policji w obawie przed prowokacją.Polscy motocykliści

    bajker 79.191.79.*
    Leśnicy monitorują lasy przed złodziejami drewna i trasy leśnej zwierzyny. Można było przewidzieć te zdarzenia i ustawić monitoring najważniejszych miejsc pamięci.Chyba że chcą gonić króliczka

    Polubienie

  28. http://wiadomosci.wp.pl/spytalismy-mon-o-efekty-pracy-edmunda-jannigera-odpowiedz-poraza-6103457225634945a?wid=18732782&kat=1342&title=Spytalismy-MON-o-efekty-pracy-Edmunda-Jannigera-Odpowiedz-poraza

    21-03-2017 (13:10)

    Spytaliśmy MON o efekty pracy Edmunda Jannigera. Odpowiedź poraża

    Edmund Janniger od grudnia jest zatrudniony na etacie w MON, ma się tam zajmować organizowaniem wizyt światowej sławy naukowców. Ile takich już zorganizował? MON odpowiada: zero.


    Edmund Janniger, Antoni Macierewicz i Bartłomiej Misiewicz (Facebook, Fot: Edmund Janniger)

    Od grudnia 2016 roku Edmund Janniger znowu jest w Ministerstwie Obrony. Jak pisaliśmy w Wirtualnej Polsce jest zatrudniony na etacie. Ma zajmować się organizowaniem wizyt naukowców (głównie z USA) w wojskowych jednostkach naukowych.

    Spytaliśmy więc MON o efekty pracy Jannigera. Wszak po trzech miesiącach można już jakichś oczekiwać. – Od chwili zatrudnienia p. Janniger nie organizował żadnych spotkań i wizyt dla Podsekretarza Stanu w MON – odpowiedziało nam biuro prasowe MON. Chodzi o prof. Wojciecha Falkowskiego, w którego biurze – według ustaleń Jacka Gądka – Janniger pracuje. Zarabia tam 3 494 zł miesięcznie.

    Jednak jeszcze bardziej zaskakuje odpowiedź MON na kolejne pytanie. „Czy rezultaty pracy p. Jannigera spełniają pokładane w nim oczekiwania?” – pytaliśmy. MON odpowiada: „Dotychczasowe rezultaty pracy p. Jannigera spełniają zakładane oczekiwania”. Biorąc pod uwagę, że zorganizował zero wizyt, te oczekiwania musiały nie być zbyt wysokie.

    O ile nie widać efektów pracy Jannigera w MON, młody współpracownik Antoniego Macierewicza jest aktywny w sieci. Regularnie atakuje każdego, kto napisze coś nie po jego myśli. Wydaje się, że więcej energii mógłby poświęcić na pracę zawodową.

    Wysłaliśmy do Edmunda Jannigera prośbę o komentarz, niestety nie otrzymaliśmy odpowiedzi.

    TW Bolek
    On nie jest do pracy tylko do zabawy dla Antka.

    Jarek bez kota
    na drugim etacie u Antka pracuje za lody

    GIVI
    Widzę , że Antoś lubi świeże mięsko.

    Jacek
    P.Mac….. znam kilku starszaków z przedszkola ale oni nie chcą z panem współpracować może znadzie pan kogoś z młodszj grupy aby panu podpowiwiadał np. co to jest wojsko?

    Rita
    NIE ZGADZAM SIĘ NA WYDAWANIE MOICH PIENIĘDZY NA FACECIKA, którym jest jakiś bliżej nieznany młodzian o niesprecyzowanym profilu intelektualnym. Jego mentor – zapewne będąc w niepewnej kondycji mentalnej – nie zdaje sobie chyba sprawy z konsekwencji, które opadną go po skończonej opcji PiS na tym łez padole…No i ten żenujący zaduch smoleński…

    LUSIU
    I po co sie tak burzycie.. ma fajnych chlopakow i gdzies co myslicie.. Bawic sie trzeba umieć.. I kto im zabroni.. Zalosni jestescie w swojej zazdrosci..Dla mnie minister to kozak..

    Polubienie

  29. Łowcy ruskich i upaińskich trolli w natarciu… w „polskim senacie i sejmie”… hehehe

    http://www.kresy.pl/wydarzenia,polityka?zobacz/senator-politycy-pis-oskarzali-sie-wzajemnie-o-dzialanie-pod-wplywem-agentury-rosyjskiej-i-ukrainskiej-video


    Fot. bykvu.com

    Senator: politycy PiS oskarżali się wzajemnie o działanie pod wpływem agentury rosyjskiej i ukraińskiej [+VIDEO]

    Dodane przez Lipinski Opublikowano: Piątek, 24 marca 2017 o godz. 22:10:56

    Senator PiS Grzegorz Peczkis odsłania kulisy zablokowania przyjęcia przez Senat RP uchwały ws. operacji „Wisła”. W trakcie wewnętrznej, burzliwej dyskusji padły oskarżenia o reprezentowaniu lobby rosyjskiego oraz o działania pod wpływem agentury ukraińskiej.

    Senator Grzegorz Peczkis (PiS) podczas wystąpienia zaznaczył, że od czasu przyjęcia uchwały o deportacji Polaków z Żytomierszczyzny i Wołynia do Kazachstanu, inne dokumenty tego rodzaju, przygotowywane przez senatorów PiS, przyjmowane były w zasadzie automatycznie. Sytuacja uległa zmianie, gdy nie przeszedł jednoznacznie projekt uchwały wołyńskiej Senatu RP, przygotowany przez senatora Jana Żaryna. Według Peczkisa wiązało się to z tym, że „środowiska zewnętrzne, dyplomatyczne, ale nie tylko ukraińskiej, litewskiej, ale również kanadyjskiej, odwiedzały marszałków Sejmu”.

    Przeczytaj więcej:

    Źródło w PiS: USA naciskały na Polskę ws. uchwały o ludobójstwie wołyńskim

    Ukraińscy politycy i dyplomaci naciskają na Polskę – chcą utrącić uchwałę PiS ws. 11 lipca

    – To marszałek Sejmu decydował o tym, że jakaś uchwała była bądź nie była podejmowana – powiedział. Zaznaczył, że w przypadku PiS taką osobą był marszałek Ryszard Terlecki. – Podkreślam, że jest to marszałek Sejmu – powiedział Peczkis. Gdy on sam przygotowywał projekt uchwały o operacji „Wisła”, zwrócono mu uwagę, że ma się sugerować wyłącznie historykami. I tak się stało.

    Przeczytaj: Ryszard Terlecki (PiS) mówi o „bratobójczej wojnie na Wołyniu i w Małopolsce Wschodniej”

    Czytaj również: Ryszard Terlecki (PiS): różnice w treści „wspólnej” deklaracji parlamentów nie mają większego znaczenia

    Ponieważ jednak Marszałek Senatu miał wątpliwości względem projektu uchwały, skierował ją do prof. Jana Żaryna, senatora PiS, który miał ją poprawić. Po naniesieniu kilku poprawek, projekt został przedstawiony ponownie.

    – Tym razem napotkaliśmy jednak na stanowczy opór, że uchwała nie może być podjęta w takiej treści – mówił senator Peczkis. W związku z tym na zebraniu wszystkich senatorów PiS odbyła się wewnętrzna dyskusja z udziałem wicemarszałka Sejmu, Ryszarda Terleckiego. Według relacji Peczkisa, była ona „bardzo burzliwa”.

    – W pewnym momencie doszło do wymiany opinii, że część senatorów reprezentuje lobby rosyjskie. Natomiast z drugiej strony padło wprost oskarżenie o to, że jeżeli ktoś w tak ważnej sprawie jak uchwała Senatu RP podejmuje decyzję na podstawie odwiedzin jakiegoś ambasadora, to prawdopodobnie jest pod wpływem agentury tego konkretnego państwa – mówił senator Peczkis. Dodał, że zebrani o mało nie rozstali się w bardzo burzliwej atmosferze, jednak prof. Żaryn zaapelował, żeby podjąć jeszcze próbę wspólnej pracy nad tym tekstem. Stad senator PiS nie wyklucza, że Senat zaproponuje jeszcze kolejną wersję uchwały ws. operacji „Wisła”.

    Przeczytaj: Tomasz Rzymkowski dla Kresów.pl: politycy PiS stali się pożytecznymi idiotami strony ukraińskiej

    Czytaj również: Kukiz do PiS: proszę nie nazywać moich posłów rosyjską agenturą [+VIDEO]

    Peczkis dodał również, że według niego znajdujemy się obecnie „w bardzo dziwnym, absolutnie niezrozumiałym dla mnie momencie”. – Mam wrażenie, że faktycznie część z moich kolegów, bardziej doświadczonych i na wyższych szczeblach władzy, ma jakiś ukryty cel, który rozchodzi się z interesem polskim. I jest pod wpływem interesów albo rosyjskich, albo ukraińskich – stwierdził. Dodał również, że „wojna” pomiędzy Rosją a Ukrainą ma „dziwny” charakter, gdy „prezydent Ukrainy prowadzi interesy i płaci podatki w Rosji”.

    Senator Peczkis zaznaczył, że poza kilkoma senatorami PiS, takimi jak jak Golba czy prof. Żaryn, środowiska kresowe mają poparcie także ze strony innych senatorów tej partii. Zapewnił, że w Senacie nie będzie miało miejsce przyjęcie żadnej, jak to określił, „haniebnej” uchwały ws. akcji „Wisła”, zaś w razie potrzeby nie wyklucza, że dojdzie do konfrontacji z pewnymi osobami z PiS.

    Youtube.com/ prawy.pl / Kresy.pl

    Roman1:
    No cóż – jeden uczciwy, może czterech, na 100 senatorów i na 460 posłów. To są dopiero zasady państwa prawa

    kbog:
    Akcja Wisła była ze wszech miar racjonalna i niezbędna. Bez niej zginęło by na pewno wiele niewinnych ludzi. Robienie teraz z tego problemu i próby jej krytyki uważam za szkodliwe i politykierskie . Robią to najczęściej nieroby, które nie potrafią rozwiązywać problemów związanych np. z gospodarką. Oni potrafią tylko jątrzyć. Najlepszym tematem dla tych oszołomów jest totalna negacja wszystkiego co działo się w PRL. To są spece m.innymi od zmian nazw ulic. Boże chroń nas od tych nierobów i zaślepieńców.

    Polubienie

  30. http://www.kresy.pl/wydarzenia,polityka?zobacz/parubij-bede-namawial-polske-do-stworzenia-sojuszu-baltycko-czarnomorskiego


    fot. wikimedia

    Parubij: będę namawiał Polskę do stworzenia sojuszu bałtycko-czarnomorskiego

    Dodane przez Lipinski Opublikowano: Sobota, 25 marca 2017 o godz. 21:09:05

    Przewodniczący Rady Najwyższej Ukrainy Andrij Parubij podczas zbliżającej się wizyty w Polsce zaproponuje podjęcie wspólnej polsko-ukraińsko-litewskiej uchwały oraz będzie propagował ideę unii bałtycko-czarnomorskiej.

    W przyszłym tygodniu przewodniczący Rady Najwyższej Ukrainy Andrij Parubij odwiedzi Polskę i weźmie udział w pracy trójstronnego Zgromadzenia Międzyparlamentarnego Ukraina-Polska-Litwa. – informuje portal zaxid.net.

    Według Parubija podczas spotkania zostaną omówione sprawy polityki międzynarodowej, wyzwania i globalne zagrożenia, współpraca Ukrainy z Polską i Litwą, „które świetnie współpracują w dziedzinie bezpieczeństwa dzięki wspólnej brygadzie” a przede wszystkim temat „rosyjskiej agresji i jej potępienia”.

    Przewodniczący ukraińskiego parlamentu zapowiedział zaproponowanie, by parlamenty Polski, Litwy i Ukrainy zwróciły się do parlamentów innych krajów regionu, Europy i USA z przesłaniem o „zagrożeniu ze strony Rosyjskiej Federacji i putinowskiego reżimu”, które przypomni, „czym jest rosyjskie zagrożenie i jakie ono może mieć następstwa dla cywilizowanego świata”.

    Andrij Parubij powiedział, że przywiązuje wielką wagę do Zgromadzenia Międzyparlamentarnego, ponieważ, jak się wyraził, jest ono świetnym polem doświadczalnym dla propagowania idei, którą on promuje od wielu lat: dla stworzenia „w tym czy innym formacie” unii bałtycko-czarnomorskiej. Jako kraje, które oprócz Ukrainy mogłyby znaleźć się w tym sojuszu Parubij wymienił państwa bałtyckie, Polskę, Rumunię i „być może” Gruzję. Przewodniczący Rady Najwyższej podkreślił, że widzi w takim związku państw wielki potencjał „tranzytowy, ekonomiczny i obronny”.

    Przypomnijmy, że postulat stworzenia unii bałtycko-czarnomorskiej znalazł się także w podpisanym ostatnio wspólnym manifeście programowym ukraińskich nacjonalistów z Prawego Sektora, Swobody i Nacjonalnego Aliansu.

    CZYTAJ TAKŻE: Ukraińscy nacjonaliści we wspólnym manifeście: chcemy bomby atomowej

    tagore:
    Polityka Ukrainy wobec Polski „sprzyja” takiemu projektowi. tagore

    franciszekk:
    Chyba chciałeś wydobyć dźwięki : hi, hi, hi, ha, ha ha………..

    krok:
    Ukraińcy chcą pociągnąć Polskę razem ze sobą na dno.

    antymajdan:
    Chachłackie plemię za wszelką cenę chce nas wciągnąć w swe zbrodnicze plany i upuścić polskiej krwi. Najgorsze, że są zdrajcy, którzy i u nas gotowi byliby „stanąć u boku” rezuna, a właściwie pogonić innych żeby stanęli. Chachły tak bardzo tego pragną, że chwilowo nawet mogą zapomnieć o Zakerzoniu.

    JaremaW:
    100/100, ale tylko chwilowo.

    jazmig:
    Kaczyński to sprzedawczyk i pójdzie na to. Będziemy finansowali nazistów banderowskich z naszych podatków.

    franciszekk:
    Przecież chcą „utworzyć” PO+tężne terytorialnie mocarstwo za cenę rozlewu krwi! Do Polski mają rozczenia terytorialne aż po Kraków włącznie jako historyczne etniczne ziemie „ukraińskie”! Z wariatami lepiej nie mieć NIC a NIC wspólnego bo jak im się znowu PO+goorszy to będą nas znowu bezlitośnie mordować z niemowlętami włącznie!

    UPAdlina:
    pierdziel się parubij ociężały umysłowo chachle banderowski !!…. Upadlina uwieszona na polskiej szyi pociągnie Polskę do szamba, w którym sama się szybko pogrąża !!

    Polubienie

  31. http://www.kresy.pl/wydarzenia,polityka?zobacz/waszczykowski-wojna-na-balkanach-byla-marginalna-konflikt-w-donbasie-jest-powazniejszy


    Foto: youtube.com

    Waszczykowski: wojna na Bałkanach była „marginalna”, konflikt w Donbasie jest poważniejszy

    Dodane przez Lipinski Opublikowano: Sobota, 25 marca 2017 o godz. 18:06:43

    Szef polskiej dyplomacji nazwał 3-letni konflikt, który pociągnął za sobą 100 tysięcy ofiar i niemal dwa miliony uchodźców mniej ważnym od znacznie mniejszego w skali konfliktu z separatystami na wschodzie Ukrainy.

    Podczas rozmowywW Polsacie News minister Waszczykowski opowiadając o zaletach powstania Unii Europejskiej i członkostwa naszego kraju w niej: Unia Europejska nie jest klubem altruistów. Jest instytucją zbudowaną po to, by w Europie nie było wojny i od 70 lat wojny nie ma. Poza marginalnymi wojnami na Bałkanach czy w tej chwili… ważną, może nie marginalną wojną rosyjsko-ukraińską. I to doceniamy, to jest wielki wkład UE – powiedział.

    CZYTAJ TAKŻE:
    Waszczykowski zszokowany działaniami Ukrainy wobec prezydenta Przemyśla

    Podczas samej wojny w Bośni i Hercegowinie, która miała miejsce w latach 1992–1995, w wyniku działań wojennych i czystek etnicznych, zginęło od 97 tys. do 110 tys. ludzi, a ponad 1,8 miliona zostało uchodźcami. Był to najkrwawszy konflikt w Europie od czasu II wojny światowej. Starli się w niej walczący o autonomię bośniaccy Serbowie oraz władze Bośni i Hercegowiny, na której terenie toczyły się główne walki, razem z skonfederowanymi z nimi od pewnego momentu Chorwatami. Wojnę zakończył dopiero narzucony przez NATO układ w Dayton.

    kresy.pl / wprost.pl

    budulaj:
    zastanawiam się, czy Waszczkowskiemu Bóg rozum kiedykolwiek zwróci, czy to już jest kara do konca jego żywota. A jeśli już mówić o wojnie na terytrium wschodniej Ukrainy, to jest to wojna nie Rosji z Ukrainą, bo nikt tu nikomu wojny nie objawiał, a raczj wojna zachodu z Rosją, może poza Wegrami i Słowacją, i, być może Francją, ale tu nie wiadomo co z tego wyjdzie

    Zoltan:
    Przerażające jest to że ten człowiek jest Ministrem Spraw Zagranicznych, ZGROZA !!! Za chwilę usłyszymy że zbrodnie upadlinców na Wołyniu to nic w porównaniu z pseudo konfliktem na wschodzie upadliny. Ten typ jest zdolny do wypowiedzenia nawet takich słów aby pan z Kijowa i Waszyngtonu pogłaskał po główce. Kosovo jest Serbskie a Krym Rosyjski.

    JaremaW:
    Waszczu z San Escobar zapewne takie brednie wygaduje celowo, przecież nikt nie może być aż tak głupi, może być natomiast perfidny i wyrachowany tak jak on. Po prostu jest na czyimś sznurku.

    Adinocka:
    Co za podlec. Zniszczono jedyne niezależne od mocarstw (bo niezadłużone) państwo w Europie. Przy okazji zginęły lub zostały wymordowane dziesiątki tysięcy ludzi częściowo w sposób bestialski na wzór UPA (poczytajcie co wyprawiała boszniacka bojówka Nesera Oricia ze Srebrenicy albo arabscy ochotnicy mudżahedini ) a setki tysięcy straciło ziemię sowich przodków.

    pro_fide:
    Zapomniałeś jeszcze wspomnieć o Czetnikach którzy dzielnie odpierali ”uzbrojonych po zęby” muzułmanów w tejże Srebrenicy.

    krok:
    Waszczykowskiego powinni podawać dla studentów jako przykład negatywnego bohatera Polski. Rozum, znajomość historii, geografii i polityki zerowa. Do tego brak taktu, ogłady, kultury, oczytania. Mam silne przekonanie, że tytuł naukowy sobie kupił.

    Roman1:
    Waszczykowski jest najlepszym kontynuatorem polityki Komorowskiego, wg którego największą zbrodnią II wojny światowej była zbrodnia katyńska. Ciekawe , na którym miejscu Auschwitz? A mówił to w obecności prezydenta Niemiec.

    UPAdlina:
    tępy witek i psychiczny antonii to niebezpieczny dla Polski duet zdrajcy-kretyna i zdrajcy-psychola !!… Oby jak najszybciej znikli ze stołków, na których zasiadają z polecenia faszyngtonu !!

    Polubienie

  32. Polskie dzieci sprzedawane są na organy i do pedofilów, rząd nic nie robi

    Opublikowany 26 mar 2017
    Cały ten kryminalny a wręcz mafijny biznes jest wspierany przez rządzących w Polsce

    Urs S20
    Brawo Panie Pawle za odwage, i prosze naglasniac, drukowac ulotki i masowe demonstracje…!!!!!!! Musimy zatrzymac Pedofili, mordercow !!!!! 1500 pedofili juz siedzi w wiezieniu od czasu kiedy Trump doszedl do wladzy a jego corka Ivanka sie tym zajmuje i mozna sie z nia kontaktowac i wspolpracowac !!!!!!!1

    Mad Haus
    Urs S To jest prawda. Wystarczy przeczytać e-maile Hillary Clinton i Johna Podesty i zorientować się w temacie zwanym pizzagate/pedogate. handel dziećmi jest światową organizacją, a ogromna ilość polityków i innych ludzi z wysokiego szczebla to pedofile i nie tylko pedofile.

    Polubienie

  33. http://wpolityce.pl/polityka/333084-gosiewska-po-raz-pierwszy-stalo-sie-tak-ze-ukraincy-postawili-pomnik-poswiecony-ofiarom-swojego-narodu-i-to-jest-krok-w-dobrym-kierunku

    Gosiewska: „Po raz pierwszy stało się tak, że Ukraińcy postawili pomnik poświęcony ofiarom swojego narodu. I to jest krok w dobrym kierunku”


    autor: wPolityce.pl/TVP Info

    Symbolem dramatu, rzezi, ludobójstwa była Huta Pieniacka. Zdewastowana, wysadzona na początku roku w powietrze… Pomnik zniszczony kompletnie! I kto go odbudował? Ukraińcy odbudowali — powiedziała w programie „Gość poranka” Małgorzata Gosiewska, posłanka PiS.

    Miejscowa ludność [odbudowała] – z własnej inicjatywy, z własnych środków. Co to oznacza? To znaczy, że jest zrozumienie — zaznaczyła parlamentarzystka.

    Nawet tam, nawet w tym miejscu. W tym trudnym bolesnym miejscu jest zrozumienie historii, bo po raz pierwszy stało się tak, że Ukraińcy postawili pomnik poświęcony ofiarom swojego narodu. I to jest krok w dobrym kierunku — dodała Gosiewska.

    Rozmówczyni Adriana Klarenbacha odniosła się też do sytuacji na Białorusi.

    Łukaszenka, jak każdy dyktator, boi się społeczeństwa — powiedziała.

    gah

    olo 79.191.127.*
    to ta banderówka?

    łaski nie zrobili 178.43.79.*
    Oni go nie postawili tylko najpierw zniszczyli aby potem go odbudować w swojej banderowskiej strategii wymagania od Polski tego samego ws. nielegalnych pomników UPA w Polsce. To taktyka.

    m 89.73.28.*
    Tej kobiecie trudno jest wyartykułować najprostsze zdanie..PIS powinien wyznaczac ludzi błyskotliwych do wystapień publicznych a nie takie miernoty

    ukrofilska hipokrytka 62.108.186.*
    Kto pomnik zniszczył? Ukraińcy. Odbudowali… bo im się opłaca. Dostali sporo kasy od Polski.
    A następnie pomnik… znowu zniszczyli. Ukraińcy. Ile pomników banderze postawili, ile świętowania UPA

    tagore 150.254.36.*
    To ciekawe ,dlaczego nikt nie podnosi faktu realizowania przez Ukrainę skutecznie wobec Polski swojej polityki regionalnej i historycznej przy zakulisowym poparciu USA i Niemiec.

    faruk 31.42.20.*
    Pani kompletnie nie rozumie ukraińców. Zniszczyli i będą niszczyć nadal, czasami nawet coś odbudują ale tylko po to aby zmienić np. napis ! Ukraińcy na zachodzi to banderowcy jak w latach 40 !

    gsxr 79.188.13.*
    Taaaak odbudowali, ale przy okazji zmienili napis. Tego już Pani nie widzi? To zapewne mało istotny szczegół.

    Polubienie

  34. http://www.kresy.pl/wydarzenia,bliski-wschod?zobacz/prezydent-duda-z-radoscia-i-satysfakcja-przywital-w-polsce-lewacka-organizacje-amerykanskich-zydow-niegdys-finansujaca-dzialalnosc-szkoly-frankfurckiej


    źr. FrontPage Mag

    Prezydent Duda z „radością i satysfakcją” przywitał w Polsce lewacką organizację amerykańskich Żydów, niegdyś finansującą działalność szkoły frankfurckiej

    Dodane przez Lipinski Opublikowano: Wtorek, 28 marca 2017 o godz. 22:10:27

    American Jewish Committee ma fiksację na punkcie chrześcijańskiego antysemityzmu. Spodziewałbym się raczej, że polski rząd zignoruje tych klaunów. W żaden sposób Polacy nie zyskają na akomodowaniu AJC. AJC działa podobnie jak inne lewicowe organizacje wiktymologiczne. Niezależnie od tego, co się zrobi, aby je zadowolić, będą nadal narzekać – mówi Kresom.pl profesor Paul Gottfried.

    „Z radością i satysfakcją witamy na polskiej ziemi reprezentantów Komitetu Żydów Amerykańskich (AJC)” – napisał prezydent Andrzej Duda w liście do uczestników gali inaugurjącej biuro AJC – organizacji reprezentującej sprawy Żydów poza USA. Placówka znajdować się będzie w Muzeum Historii Żydów Polskich POLIN w Warszawie.

    Media informują, że w uroczystości, która miała miejsce w poniedziałek w Muzeum Historii Żydów Polskich POLIN, w imieniu prezydenta Andrzeja Dudy uczestniczył Podsekretarz Stanu w Kancelarii Prezydenta RP, Wojciech Kolarski.

    Na swojej stronie internetowej, AJC określa się jako organizacja działająca na rzecz dobra narodu żydowskiego oraz na rzecz „praw człowieka i demokratycznych wartości”.

    Wydaje się jednak, że w przekazie medialnym na temat powstania biura AJC w Polsce pominięto jednoznacznie lewicowy profil ideowy tej organizacji.

    Nasza redakcja zwróciła z prośbą o komentarz do prof. Paula Gotttfrieda, znanego amerykańskiego historyka idei żydowskiego pochodzenia.

    AJC jest lewicową organizacją we wszystkim, co nie jest związane z Izraelem. Prawdziwe zagrożenie dla Żydów nie pochodzi ze strony białych chrześcijan. Wszystkie żydowskie organizacje w świecie anglosaskim, z wyjątkiem ortodoksyjnych, są na lewicy, gdy idzie o wewnętrzną politykę chrześcijańskich społeczeństw.

    Gottfried uważa, że AJC jest bardzo podobny w swojej działalności i celach ideologicznych do podmiotów kontrolowanych przez miliardera George’a Sorosa z tym wyjątkiem, że [AJC] ma fiksację na punkcie chrześcijańskiego antysemityzmu. Spodziewałbym się raczej, że polski rząd zignoruje tych klaunów. W żaden sposób Polacy nie zyskają na akomodowaniu AJC. AJC działa podobnie jak inne lewicowe organizacje wiktymologiczne. Niezależnie od tego, co się zrobi, aby je zadowolić, będą nadal narzekać.

    Prof. Gottfried przypomina, że w 1950 roku AJC sfinansował wydanie książki „Osobowość autorytarna” jednego z czołowych reprezentantów neomarksistowskiej szkoły frankfurckiej, Teodora Adorno. Szkoła frankfurcka była grupą niemieckich intelektualistów skupionych wokół Institut für Sozialforschung, działającego w latach 1923–1933 we Frankfurcie nad Menem, a od 1934 w Nowym Jorku przy Columbia University (jako International Institute of Social Research), po 1950 znów we Frankfurcie. Jedną z głównych tez książki Adorno było jego mniemanie, że autorytarny syndrom jest naturalny dla ludzi o prawicowych poglądach i że toruje drogę faszyzmowi. Jak wynika z książki Thomasa Weatlanda „The Frankfurt School in exile”, z czasem AJC stał się jednym z głównych podmiotów finansujących i popularyzujących (na łamach czasopisma „Commentary”) ideologię szkoły frankfurckiej.

    AJC, jak ukażemy dalej, pozostał wierny swoim neomarksistowskim korzeniom.

    W 2006 roku, Komitet wyraził swoje niezadowolenie z powodu podtrzymania przez Sąd Najwyższy w USA zakazu przeprowadzania tzw. aborcji przez częściowe urodzenie.

    W 2015 roku z kolei, AJC mocno zaangażował się po stronie zwolenników tzw. małżeństw homoseksualnych i pogratulował decyzji Sądu Najwyższego legalizującej tego typu związki pisząc na Twitterze: Przez 109 lat AJC opowiadał się za swobodą i prawami człowieka. Dzisiaj jest szczęśliwy dzień dla tej dumnej tradycji #WygrałaMiłość.

    Na stronie internetowej AJC można znaleźć „Rezolucję poparcia dla równości małżeńskiej”.

    Komitet promuje również współpracę izraelsko-amerykańską w dziedzinie ochrony tzw. praw LGBT.

    Niedawno AJC dołączył do innych żydowskich organizacji w USA sprzeciwiając się dyrektywie imigracyjnej prezydenta Donalda Trumpa, zarzucając jej m.in wzmacnianie antymuzułmańskich stereotypów.

    Okazuje się, że nawet w środowisku żydowskim działalność AJC jest widziana jako szkodliwa dla Izraela i sprzyjająca islamistycznym wrogom państwa żydowskiego.

    Jak pisał Daniel Greenfield w artykule na temat skierowanej przeciwko Donaldowi Trumpowi współpracy AJC z islamskimi organizacjami w USA, podejrzanymi przez Departament Sprawiedliwości o finansowanie terroryzmu – Takie lewicowe grupy, jak AJC, sprzedały społeczność żydowską, gdyż stawiają muzułmanów wyżej niż żydowskie ofiary. Sprzymierzyli się z nienawistynymi islamskimi grupami wspierającymi nie Żydów, lecz zabójców Żydów.

    Według prof. Gottfrieda – Przy AJC, Chuck Schumer [liberalny senator Partii Demokratycznej z Nowego Jorku] wygląda na umiarkowanego polityka.

    Mając na uwadze powyższe fakty na temat działalności i trajektorii ideologicznej AJC, zasadne wydaje się pytanie o to, jaki dokładnie charakter będzie miała działalność Komitetu w Polsce.

    Trudno sobie wyobrazić, że mając tak „bogate” portfolio lewackiego aktywizmu, AJC będzie zajęty działalnością na rzecz ochrony praw mniejszości żydowskiej w Polsce, której swobody i prawa nie są przecież w żadnej mierze zagrożone.

    Istnieje uzasadniona obawa, że AJC zaangażuje się na rzecz promowania postulatów lobby homoseksualnego, liberalizacji ustawy aborcyjnej i popierania polityki „otwartych granic” dla uchodźców i imigrantów pod pretekstem obrony „praw człowieka i demokratycznych wartości”.

    W tym kontekście, radosne witanie tego podmiotu przez prezydenta RP, który twierdzi, że jest wierzącym katolikiem i bliski jest mu konserwatywny kanon zasad, każe zastanowić się nad szczerością deklarowanej przez Andrzeja Dudy postawy.

    Kresy.pl

    SyoTroll:
    Na szczęście, nie jestem „wierzącym katolikiem” (skądinąd ciekawe kogo należy zaliczyć w Polsce do niewierzących katolików”), cenię „swobodę i prawa człowieka”, ale nie „swobodę i prawa człowieka” i prawa człowieka dla wybranych, lecz dla wszystkich, uznaję także prawo do strachu (ksenofobie jako strach przed obcymi, stosujących się do innych wartości), więc rozumiem że ci co są bardziej zasiedziali na danym terytorium mogą czuć opór, przed masowym napływem obcych. Ci, do tej obawy mają prawo, i mają prawo, wynikające z „praw człowieka”, chronić własne bezpieczeństwo. Zatem czego amerykańscy Żydzi (a więc obcy), chcą od nas ?

    krok:
    Zawsze tego samego, bardziej obrazowo, tego co mamy.

    etnaksiegowa:
    dosyć dziwne zachowanie

    Polubienie

  35. http://www.kresy.pl/wydarzenia,polityka?zobacz/siedziba-polskiego-konsulatu-w-lucku-ostrzelana-z-granatnika


    źr. Polskie Radio

    Siedziba polskiego konsulatu w Łucku ostrzelana z granatnika

    Dodane przez Lipinski Opublikowano: Środa, 29 marca 2017 o godz. 08:08:09

    Portal volyn24.com donosi, że nieznani napastnicy ostrzelali siedzibę Konsulatu Generalnego RP w ukraińskim Łucku.

    Jak powiedział konsul Krzysztof Sawicki – Był to najprawdopodobniej atak z granatnika. Pocisk trafił w ostatnie piętro, pozostawiając około 70-centymetrowy otwór.

    Sawicki zaznaczył również, że – to był prawdziwy akt terrorystyczny, chciano zabić ludzi.

    Portal RMF24 informuje – Według ukraińskich mediów, do ataku doszło około godziny 00:30 czasu lokalnego (czyli ok. 23:30 czasu polskiego). Uszkodzony jest dach i ostatnia kondygnacja konsulatu. Wewnątrz doszło do wybuchu – huk był na tyle głośny, że było go słychać w całej okolicy.

    Atak mógł być ostrzeżeniem lub prowokacją – powiedział przedstawiciel organów ścigania w rozmowie z ukraińskimi mediami.

    ZOBACZ RÓWNIEŻ: Napis „Nasza ziemia” i czerwona farba na budynku Konsulatu RP we Lwowie [+FOTO]

    Paweł Soloch, szef Biura Bezpieczeństwa Narodowego, w porannej rozmowie RMF FM powiedział – To jest bardzo niepokojąca sytuacja. Niewątpliwie jest to prowokacja.

    Kresy.pl / RMF24.pl / Volyn24.com

    tagore:
    Ślady na terenie placówki powinna zabezpieczyć polska ekipa śledcza. tagore

    jaro7:
    I co by to dało ? Potwierdziliby wersję banderowską bo taka jest oficjalna linia PiS i rządu,włazic w 4 litery bandersynom.

    tagore:
    W sumie identyczne zamachy przy użyciu granatnika były w Lwowie i dotyczyły mieszkania Mera Sadowego. Po jakimś czasie zatrzymano podczas ponownej próby zamachu żołnierza ochotniczego batalionu. Rozgrywki pomiędzy Swobodą i Sadowym o to kto jest lepszym nacjonalistom są ciekawe. W sumie to jak OUN-B i OUN-M. tagore

    jaro7:
    Jacy nieznani sprawcy,przeciez wiadomo że jak wcześniej Putin gonił z farbami teraz goni z granatnikiem.A że jest to przekaz TYLKO dla wyznawców PiS to inna sprawa.Oni o resztę nie dbają.Ja jestem nawet pewien że gdyby się banderole przyznali do tego to banderofile z Polski by to jakos usprawiedliwiły.

    marvix:
    Powiem tak, walka z upadlińskimi faszystami jest tylko jedna – eliminacja. Polska powinna stworzyć tajną komórkę do walki z terroryzmem, bo to już tak nazwać można i w skrajnych przypadkach eliminować dowodzących osobników. Tak powinna robić przed IIWW. Wówczas nie było by rzezi wołyńskiej. Niestety naszym miernym politykom – piłsudczykom zabrakło wyobraźni. Zajęci byli żaglowaniem pomiedzy niemcami i rosją, a na podwórku wychodowali sobie bydło upadlińskie. I tak samo teraz Polski rząd robi. A tutaj dla dobra obywateli polskich zadziała tylko jeden sposób, minitoring, perswazja – mamy was, wiemy kim jesteście, groźba, jak to nie poskudkuje to – eliminacja osób dowodzących.

    krok:
    Jaka prowokacja ? To jest zwykły atak terrorystyczny na Polską placówkę. To robota ukraińców, jak wszystkie poprzednie ataki. Coraz cięższy kaliber ukraińcy wyciągają do ataków na Polskę. Za jakiś czas morderstwa Polaków na ukrainie to będzie standard, oczywiście zawsze podawane będzie, ze to wina trzeciej siły, czyli Rosji. Pobicia Polaków już nie są rzadkością, nawet za mówienie po Polsku. PIS swoja polityka służalczą wobec naszego wroga staje się niebezpieczny dla Polski. Tolerowanie bandey mordercy, UPA rzeźników, nie może się inaczej dla Polaków skończyć jak kolejnym brutalizmem ukraińców wobec Polaków.

    JaremaW:
    Ach jak nas kochają.Nie w Rosyjski tylko w Polski konsulat walą z granatników, a wysłać tam GROM to w tydzień na całym Wołyniu zrobi porządek.

    Pro_Patria:
    banderowiec klimkin już stwierdził (bez przeprowadzenia jakiegokolwiek śledztwa), że to działania siły trzeciej. Cóż się jednak dziwić całkowitemu lekceważeniu i drwieniu z włażących w doopę pisiorów ??? Nie zdają sobie sprawy, że przez ich mierność i nieudolność banderowskie szumowiny drwią z Narodu i Państwa polskiego. Swoją polityką ustępstw tak rozbestwili dzicz banderowską, że dochodzi już nawet do ostrzelania z granatnika. Stąd do mordów już tylko mały krok. Nie liczę jednak na jakiekolwiek zdecydowane kroki ze strony pisiorów. Tych bezpłciowych populistów jedynie zdecydowane naciski społeczne (protesty, spadek poparcia) mogą pobudzić do działania.

    krok:
    Mnie zastanawia jedna rzecz. Nastąpił zamach, ostrzelano z granatnika Polską placówkę, a media praktycznie o tym milczą. Tylko jakieś wzmianki, jak gdyby nic się nie stało. Gdyby ostrzelano jakikolwiek inny kraj była by wielka międzynarodowa awantura. A tutaj media milczą. Już poszedł rozkaz od wija Sama, co mówić, co robić, itd.

    http://wpolityce.pl/swiat/333432-prezydent-ukrainy-zdecydowanie-potepil-ostrzal-polskiego-konsulatu-rzecznik-poroszenki-uzyjemy-wszelkich-srodkow-do-wyjasnienia-sprawy

    http://wpolityce.pl/swiat/333441-ambasador-ukrainy-o-incydencie-w-lucku-niewatpliwie-za-atakiem-na-konsulat-stoi-rosja-prowadzimy-w-tej-sprawie-sledztwo

    http://wpolityce.pl/polityka/333429-zielinski-o-incydencie-w-lucku-to-jest-sprawa-calego-rzadu-ktora-musi-byc-wyjasniona-tego-bedziemy-oczekiwac

    http://wpolityce.pl/polityka/333406-soloch-o-ostrzelaniu-konsulatu-w-lucku-niewatpliwie-jest-to-prowokacja-pytanie-brzmi-kto-i-w-jakim-celu

    Polubienie

  36. http://www.kresy.pl/wydarzenia,polityka?zobacz/karczewski-grzecznie-nie-wspomnial-o-kwestii-oryginalnej-pisowni-nazwisk-w-oficjalnych-dokumentach-republiki-litewskiej


    źr. Gazeta Lekarska

    Karczewski „grzecznie nie wspomniał” o kwestii oryginalnej pisowni nazwisk w oficjalnych dokumentach Republiki Litewskiej

    Dodane przez Lipinski Opublikowano: Środa, 29 marca 2017 o godz. 12:12:19

    Poinformował o tym przewodniczący litewskiego Sejmu Viktoras Pranckietis.

    W poniedziałek przewodniczący Sejmu Republiki Litewskiej wziął udział w 8. sesji Zgromadzenia Parlamentarnego Sejmu i Senatu RP, Sejmu RL i Rady Najwyższej Ukrainy, która odbyła się w Warszawie.

    Portal Zw.lt cytuje Pranckietisa, który powiedział o marszałku Stanisławie Karczewskim – Bardzo grzecznie nie wspominał o niczym konkretnym. Dla mnie to była bardzo wygodna rozmowa, ponieważ nie musiałem do niczego konkretnego się zobowiązywać. Nawet podczas konferencji prasowej była możliwość zadania pytań. Czekałem, że padną, ale pan Karczewski ich nie zadał.

    W 2010 roku Sejm litewski odrzucił projekt Ustawy o pisowni nazwisk przygotowany przez ówczesnego premiera Andriusa Kubiliusa, zezwalający m. in. na zapis w paszporcie polskiego nazwiska w oryginalnej formie. Głównym argumentem była obawa o los języka litewskiego, informuje portal.

    ZOBACZ RÓWNIEŻ: Komu marszałek Karczewski chce obrzydzić Polskę?
    http://www.kresy.pl/publicystyka,opinie?zobacz/komu-marszalek-karczewski-chce-obrzydzic-polske

    – Oryginalna pisownia nazwisk, dwujęzyczne napisy, polska oświata na Litwie od lat są „kością niezgody” w relacjach polsko-litewskich – pisze portal.

    Podczas spotkania zgromadzenia parlamentów, marszałek Stanisław Karczewski powiedział również, że – Największą troską dla parlamentów Polski, Litwy i Ukrainy jest bezpieczeństwo Ukrainy.

    Kresy.pl / Wpolityce.pl / Zw.lt

    tagore:
    A po co rozmawiać z kłamcami. tagore

    cyna:
    Osobna kwestia to po co o tym wspomina dając dowód na niekompetencje marszałka i uderzając bezpośrednio w osobę marszałka jak i sam rząd który marszałek reprezentuje. Inna kwestia to fakt skomplikowania sobie kontaktów na przyszłość i zapewnienia w agendzie przyszłych wizyt poruszania tych kwestii. Dla mnie jest to nielogiczne no chyba że litwak jest idiotą lub miał zamiar zdyskredytować Polski Rząd w oczach społeczeństwa który go wybrał.

    tagore:
    Zapomniał co podpisał? tagore

    arczi:
    Przecież ten lietuviski polityk pęka ze śmiechu, że znowu tak łatwo dało się oszukać polską stronę. Normalnie wstyd i żenada.

    JanK:
    Kolejny lietuvis wydymał Polaka. Karczewski dał d..y i jeszcze się cieszy, a we wszystkich mediach na Litwie poszedł news, że Polska już nie potrzebuje przestrzegania praw mniejszości, że wszystko jest ok. Oczywiście rozmowy Prancketisa z Dudą wszędzie przemilczeli. Przykro patrzeć jak dymają naszych.

    http://wpolityce.pl/polityka/333462-karczewski-uspokaja-bedziemy-dbac-o-to-zeby-po-brexicie-polacy-na-wyspach-mieli-zagwarantowane-prawa-socjalne-ktore-mieli-do-tej-pory

    http://wpolityce.pl/polityka/333398-marszalek-karczewski-nic-nie-wiem-o-zmianach-na-stanowisku-szefa-msz-oceniam-prace-ministra-waszczykowskiego-bardzo-dobrze

    http://wpolityce.pl/historia/333495-senat-debatowal-nad-ustawa-o-upamietnieniu-setnej-rocznicy-polskiej-niepodleglosci

    Polubienie

  37. http://wpolityce.pl/polityka/333458-nasz-wywiad-prof-ryba-mamy-do-czynienia-z-zamachem-terrorystycznym-nastepnym-krokiem-w-tej-eskalacji-przemocy-moga-byc-ofiary-smiertelne

    NASZ WYWIAD. Prof. Ryba: „Mamy do czynienia z zamachem terrorystycznym. Następnym krokiem w tej eskalacji przemocy mogą być ofiary śmiertelne”

    opublikowano: 4 godziny temu · aktualizacja: 4 godziny temu


    autor: Fratria

    Sytuacja jest mocno napięta i dramatyczna. Niewykluczone, że odpowiedzialność za to ponosi Rosja, ale służby ukraińskie powinny to wyjaśnić. Niestety, żadnych wcześniejszych incydentów nie udało się wyjaśnić, nie znaleziono sprawców, nikt nie poniósł odpowiedzialności — mówi w rozmowie z wPolityce.pl prof. Mieczysław Ryba.

    wPolityce.pl: Panie profesorze ostrzelano polski Konsulat Generalny w Łucku. Kto może stać za tą prowokacją?

    Prof. Mieczysław Ryba: Mamy do czynienia z zamachem terrorystycznym. Następnym krokiem w tej eskalacji przemocy mogą być ofiary śmiertelne. Wcześniej doszło do profanacji miejsc pamięci ważnych dla Polaków pomordowanych przez Ukraińców na Wołyniu czy też przez Sowietów w Bykowni. Jest taka maniera przypisywania odpowiedzialności za wszystkie te wydarzenia Rosjanom, ale uznania prezydenta Przemyśla za persona non grata nie da się przypisać Rosji. Sytuacja jest mocno napięta i dramatyczna. Niewykluczone, że odpowiedzialność za to ponosi Rosja, ale służby ukraińskie powinny to wyjaśnić. Niestety, żadnych wcześniejszych incydentów nie udało się wyjaśnić, nie znaleziono sprawców, nikt nie poniósł odpowiedzialności.

    Prezydent Ukrainy Petro Poroszenko zdecydowanie potępił ostrzał polskiego konsulatu. Polskie władze zapowiadają, że będą domagały się wyjaśnienia sprawy.

    Z polskiej perspektywy domaganie się takiej odpowiedzialności to jedno, natomiast drugą kwestią, którą należy brać pod uwagę to fakt, że potęgująca się ideologia neobanderowska czy przywoływanie pamięci OUN-UPA na Ukrainie może być wykorzystywane cynicznie przez Rosję, ale równie dobrze mogą prowokować akty czynników radykalnych. Pamiętajmy, że idee mają swoje konsekwencje. Przedwojenne idee szowinistyczne skończyły się ludobójstwem na Wołyniu, przed wojną zaowocowały zmasowanymi atakami terrorystycznymi najpierw Ukraińskiej Organizacji Wojskowej, a później Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów. Międzywojenna tradycja OUN jest tradycją terrorystyczną, dokonywali zamachów, w których padały ofiary śmiertelne, po to, żeby zaostrzyć relacje polsko-ukraińskie, atakowano głównie przyjaznych Ukraińcom polityków polskich.

    M. in. Tadeusza Hołówkę.

    Tak, ale także Bronisława Pierackiego czy ukraińskiego patriotę, dyrektora gimnazjum ukraińskiego Babija, nastawionego na to, żeby Ukraina miała normalne relacje z Polską. W tym sensie naiwnością byłoby twierdzenie, że podtrzymywanie idei OUN-UPA, które jest dzisiaj dosyć powszechne, można robić jedynie taktycznie i że nie spowoduje to żadnych konsekwencji. Otóż, jeżeli nawet jest to jakaś cyniczna gra oligarchów czy pewnych sił politycznych po to, żeby skuteczniej zmobilizować mieszkańców Ukrainy do walki z Rosją, to pamiętajmy, że posługiwanie się takim narzędziem jest niedopuszczalne. Nie chodzi tylko, że ze strony praktycznej mieliśmy do czynienia z ludobójstwem, to niedopuszczalne również ze strony ideologicznej, to ideologia trącąca faszyzmem.

    Albo rzeczywiście są to prowokacje rosyjskie, ale wtedy państwo ukraińskie funkcjonuje dość teoretycznie, a szczególnie jego służby, które nie są w stanie wykryć sprawców, albo propagowanie radykalnej ideologii jest wykorzystywane przez Rosję. Może to być również prowokowanie spontanicznych reakcji, które przeradzają się w terroryzm.

    Przed ideologią OUN-UPA przestrzegał patriota ukraiński błogosławiony biskup Grzegorz Chomyszyn, którego polski Sejm w ubiegłym tygodniu uczcił specjalną uchwałą.

    Przed tygodniem na Katolickim Uniwersytecie Lubelskim zorganizowaliśmy konferencję naukową poświęconą tej wspaniałej postaci. Był to prorok Ukrainy, biskup grekokatolicki i męczennik za wierność Kościołowi katolickiemu. Nie posługiwał się terminem Rusin, tylko mówił, że jest Ukraińcem, widział swoją ojczyznę jako wielką Ukrainę, obejmującą tereny sowieckie, część ziem należących do państwa polskiego i do Rumunii, ale widział swoją ojczyznę jako państwo z ducha chrześcijańskie. Był nastawiony na dialog i porozumienie z Polską, ale pragnął niepodległości Ukrainy. Błogosławiony biskup Chomyszyn to postać, którą warto upamiętniać, ale także osobowość wokół której można budować pojednanie polsko-ukraińskie. Błogosławiony biskup Chomyszyn potępiał zbrodniczy szowinizm i nacjonalizm ukraiński, porównał go do herezji, a nawet wytykał mu satanistyczne elementy.

    Ks. Igor Perehatyj, który przygotował wydanie zapisków biskupa Grzegorza Chomyszyna „Dwa Królestwa”, po ukazaniu się książki spotkał się z licznymi szykanami na Ukrainie.

    Po ukazaniu się książki kapłan grekokatolicki i ukraiński patriota ks. Perehatyj po dwudziestu sześciu latach został odwołany z funkcji redaktora naczelnego „Nowej Zorii”. Na tym nie zakończyły się szykany wobec niego, biskup zabronił mu uczestnictwa w promocji książki oraz wszczęto wobec niego kościelny proces sądowy za wydanie wspomnień. Miał również wizytę służb specjalnych Ukrainy. W mediach określono wspomnienia biskupa Chomyszyna jako fałszywkę i prowokację putinowską. Nie wszystko można sprowadzić do rosyjskich prowokacji, a tu mamy do czynienia z olbrzymią szansą na budowanie w najgłębszym znaczeniu tego słowa budowania europejskiej Ukrainy, bo biskup Chomyszyn dążył do tego, aby chrześcijaństwo przenikało wszystkie sfery życia społecznego.

    Prof. KUL o awanturze na promocji książki: „Ubrani w ukraińskie haftowane koszule zachowywali się skandalicznie, przerywali spotkanie”. NASZ WYWIAD

    Rozmawiał Tomasz Plaskota

    faszysta 77.255.112.*
    Jak długo jeszcze Polska będzie strategicznych przyjacielem i przewodnikiem w drodze do UE narodu banderowców ,upowców, straszliwych morderców i oprawców Narodu Polskiego? Kiedy wreszcie jakaś reakcja?

    ajwaj 85.212.73.*
    BIALORUS, ROSJA, UKRAINA NIE ZAPOMNA polskojezycznym CHAZAROM zPISu
    Majdanu w Kijowie, zbrodni Donbasu, Odessy, wtracania, szczucia, judzenia w MINSKU I MOSKWIE na zlecenie Sanhedrynu

    Ocean 83.9.103.*
    Rybka na głębokie wody to ty chyba nie wypłyniesz. A tak nawiasem mówiąc to ilu ich było i z jakiego rodzaju broni strzelali?

    Ocean 83.9.103.*
    Rybka zanim co palniesz to najpierw sprawdź znaczenie terminu „Terrorysta” Bo napad na bankomat także będzie aktem terrorystycznym. A, kimże jest ów terrorysta i dlaczego chybił niczym kulą w płot?

    mikimaus 213.238.95.*
    Prof. Ryba niech pan nie rżnie w russkiego trolla z tym „banderyzmem”. Skleroza co do zestrzelenia lotu MH17 i przemytu broni z russkiej bazy Tartus via „firma” Hassana Johara na zaanektowany Krym?

    Przemyślanin 89.71.68.*
    Polityka historyczna uprawiana przez Ukrainę daje już efekty. Propagowanie myśli Bandery i Szuchewycza wsród tysięcy młodych Ukraińców spowoduje, ze znajdzie się kilku, którzy wprowadzą je w czyn.

    buahahaha 85.212.73.*
    „Treść komentarza została usunięta. ” duzo tego – buahahahahaha

    Takaprawda 94.254.128.*
    Oni nas atakują i ponizaja a my nadal im pomagamy. Historia się powtarza a wniosków żadnych. Żałosne

    J 178.42.28.*
    Jest możliwe,że neobanderowcy chcą kogoś wciągnąć do wojny z Rosją, aby ją znacznie osłabić. Chodzi tam o jakiś Kubań w Rosji. Kto wprowadził ich w tak szalony stan? To może być duży problem dla Europy.

    teddy 79.185.139.*
    i będą! będą nas rżnąć jak w ’43 na Wołyniu!

    J 178.42.28.*
    Jeżeli konsulat stanowi terytorium Polski, to chyba nie należy Ukraińców dopuścić do piętra z odłamkami i zabrać je do kraju w celu zbadania co to za pocisk. I nie mówić nic się nie stało. Bo stało się.

    woj 83.26.239.*
    Z daleka śmierdzi to prowokacją neobanderowców- marzy im się wciągnięcie Polski do wojny z Rosją. Brak zdecydowania polskich władz ośmiela działania neobanderowców.

    http://wpolityce.pl/polityka/333508-przekroczony-niebezpieczny-prog-w-prowokacjach-ukrainskich-czy-rosyjskich

    http://wpolityce.pl/polityka/333406-soloch-o-ostrzelaniu-konsulatu-w-lucku-niewatpliwie-jest-to-prowokacja-pytanie-brzmi-kto-i-w-jakim-celu

    http://wpolityce.pl/swiat/333441-ambasador-ukrainy-o-incydencie-w-lucku-niewatpliwie-za-atakiem-na-konsulat-stoi-rosja-prowadzimy-w-tej-sprawie-sledztwo

    http://wpolityce.pl/swiat/333445-prezydent-duda-rozmawial-z-prezydentem-poroszenka-w-sprawie-ataku-na-konsulat-w-lucku

    http://wpolityce.pl/polityka/333429-zielinski-o-incydencie-w-lucku-to-jest-sprawa-calego-rzadu-ktora-musi-byc-wyjasniona-tego-bedziemy-oczekiwac

    http://wpolityce.pl/swiat/333476-polska-zamyka-wszystkie-urzedy-konsularne-na-ukrainie-do-czasu-zapewnienia-im-ochrony-to-reakcja-na-ostrzelanie-placowki-w-lucku

    http://wpolityce.pl/polityka/333399-kolejny-incydent-wymierzony-w-polske-na-ukrainie-w-nocy-ostrzelano-polski-konsulat-w-lucku-nikt-nie-ucierpial

    http://wpolityce.pl/polityka/333566-koziej-rosjanie-moga-zachwiac-stosunkami-polsko-ukrainskimi-to-jest-dobra-metoda-zeby-zaszkodzic-ukrainie-w-pierwszej-kolejnosci

    http://wpolityce.pl/polityka/333528-guzy-o-ataku-na-konsulat-w-lucku-to-czesc-wojny-informacyjnej-ktora-rosja-prowadzi-z-ukraina-i-polska

    http://wpolityce.pl/polityka/333540-ciag-dalszy-rosyjskich-prowokacji-osoby-podajace-sie-za-polakow-zablokowaly-droge-na-ukrainie-domagajac-sie-zaprzestania-ludobojstwa-polakow

    http://wpolityce.pl/polityka/333529-bielan-o-mozliwym-scenariuszu-na-ukrainie-rosjanie-w-tego-rodzaju-podburzaniu-konfliktow-narodowosciowych-sa-najlepsi-na-swiecie

    Polubienie

    • http://wpolityce.pl/polityka/333624-co-z-ta-ukraina-podziurawienie-fasady-polskiego-konsulatu-w-lucku-obnazylo-iluzje-naszego-dobrosasiedztwa

      Co z tą Ukrainą? Podziurawienie fasady polskiego konsulatu w Łucku obnażyło iluzję naszego „dobrosąsiedztwa”

      opublikowano: 4 godziny temu · aktualizacja: 3 godziny temu


      autor: fot. PAP/EPA

      Prezydent Petro Poroszenko „zdecydowanie potępił ostrzał polskiego Konsulatu Generalnego w Łucku” i polecił służbom „natychmiastowe użycie wszelkich środków dla wyjaśnienia tego incydentu”, napisał rzecznik Swiatosław Cehołko w internecie.
      REKLAMA

      Takie czasy! Kiedyś zwoływało się konferencje prasowe z udziałem wszystkich odpowiedzialnych, dziś wystukuje się kilka zdań na Facebooku lub na Twitterze… Zamach, bo powiedzmy otwarcie, to był zamach, potępił też szef ukraińskiej dyplomacji Pawło Klimkin i inni. Który to już raz i ile jeszcze takich „razów” mamy się spodziewać?

      Ambasada RP w Kijowie wystosowała notę… – brzmią kolejne komunikaty, tym razem z naszej strony. Prezydent Poroszenko kazał wzmocnić ochronę placówek dyplomatycznych w swoim kraju. A to Ciekawostka, Ukraina znajduje się w stanie wojny z Rosją, zaś jej prezydent dopiero odkrył, że może należałoby coś „wzmocić”? Tylko dzięki szczęśliwemu zbiegowi okoliczności nie doszło w polskiej placówce do tragedii. Jak ustalono, zamachowcy strzelali z granatnika przeciwpancernego.

      Być może była to rosyjska prowokacja. Z kremlowskiego punktu widzenia miałoby to sens. Być może jednak nie była to akcja przeprowadzona z inspiracji Moskwy. To tylko speklulacje. Nie da się zaprzeczyć, że Rosjanom byłoby na rękę pogorszenie stosunków polsko-ukraińskich. Nie dlatego, że aż tak jesteśmy ważni, nie uczestniczymy nawet w negocjacjach w tzw. formacie normandzkim (Niemiec, Francji, Ukrainy i Rosji), poza „wstawiennictwem” za Ukrainą tu i ówdzie i nie mamy wiele do gadania, nie spowodujemy, że Rosjanie wycofają się ze wschodu Ukrainy i Krymu jej nie oddadzą.

      Wciąganie Polski w konflikt z Rosją może być natomiast testem, na ile nasi zachodni sojusznicy okażą się solidarni z naszym krajem. Jaka jest solidarność Zachodu z samą Ukrainą? – wiadomo, ograniczona. Unia Europejska niby jest otwarta dla tych, którzy chcą do niej przystąpić, co półgębkiem ujęto w deklaracji na jubileuszowej fecie w Rzymie, lecz w rzeczywistości rozszerzenie wspólnoty jest obecnie wykluczone. Po pierwsze dlatego, że unia akurat się kurczy z powodu tzw. brexitu i targają nią własne problemy o znaczeniu wręcz egzystencjalnym, a po drugie i ważniejsze dla Kijowa, że zwłaszcza dla Ukrainy nie ma w niej miejsca. Kraje UE wolą bowiem robić geszefty z Rosją i nie być stroną w jej konfliktach, a już w ogóle w zbrojnych. Integracja Ukrainy z unią stanowiłaby zaprogramowanie kłopotów w relacjach wspólnoty z Rosją, również z uwagi na wielką mniejszość rosyjską w kraju Poroszenki i społeczne podziały.

      Jest wszakże jeszcze jeden istotny aspekt, o którym dziś nikt nie mówi, a mianowicie ponowne zwrócenie się dryfującego Kijowa w stronę Moskwy. Choć w obecnej sytuacji jest to trudne do wyobrażenia, taki scenariusz jest w przyszłości jak najbardziej możliwy. A to znów implikuje pytanie, czy nasza polityka zagraniczna uwzględnia taki rozwój zdarzeń? Obawiam się, że nie. Tymczasem mamy z Ukrainą inny problem: niedokonany przez nią rozrachunek z przeszłością, co rykoszetem obnażyło podziurawienie z granatnika fasady polskiego konsulatu w Łucku. Nawet jeśli ów zamach nastąpił z rosyjskiej inspiracji, nie była to pierwsza prowokacja i nie ma co udawać, że my, Polacy, niezależnie od naszego wstawiennictwa za Ukrainą w Europie, jesteśmy uwielbiani przez Ukraińców.

      Przykładów tego „uwielbienia” mamy całe mnóstwo. Ledwo odrestaurowano sprowanowane w marcu, dwa polskie pomniki, znów zostały pobazgrane obraźliwymi napisami. I jak w wielu innych tego rodzaju zdarzeniach, minister Klimkin potępił – a jakże, na… Twitterze – te „dewastacje”, że były to „zaplanowane prowokacje”, dokonane przez „trzecią stronę”. Tylko w ostatnich tygodniach antypolskie „akty wandalizmu” mieliśmy w Hucie Pieniackiej, gdzie zrujnowano pomnik naszych rodaków wymordowanych w 1944r., zbezczeszczenie polskich grobów na cmentarzu w Bykowni, profanacje w Podkamieniu, gdzie upamiętniono dokonane na Polakach zbrodnie UPA i ukraińskiej formacji SS Galizien, czy np. we Lwowie, gdzie zdewastowano pomnik wymordowanych profesorów lwowskich. To jacyś „nieznani sprawcy” namalują: „śmierć Lachom!”, to znów zawieszą – jak niedawno na płocie rzekomo chronionej polskiej ambasady w Kijowie – podobiznę Stepana Bandery, współtwórcy formacji OUN-B, odpowiedzialnej m.in. za rzeź na wołyńskich Polakach… Jeśli szef ukraińskiej dyplomacji Klimkin wskazuje na „trzecią siłę”, pytam:

      czy to „trzecia siła” organizuje rajdy rowerowe imienia Bandery, drukuje panegiryki na cześć tego zbrodniarza, któremu prezydent Wiktor Juszczenko nadał tytuł „Bohatera Ukrainy” za… „niezłomność ducha w obronie idei narodowej”, a co skrytykował zarówno prezydent Lech Kaczyński jak i Parlament Europejski w specjalnej rezolucji…? Nawiasem mówiąc, spora część posłów Rady Najwyższej Ukrainy (w tym z partii Julii Tymoszenko) wystosowała wówczas pismo protestacyjne do PE, w którym wychwalała Banderę , jako „symbol patriotyzmu”. Nie ma dziś większego miasta na Ukrainie, którego rady nie nadałyby Banderze „honorowego obywatelstwa”, ma około 50 pomników, jego imieniem nazywane są ulice, place i skwery, ma też wiele poświęconych mu muzeów, doczekał się nawet znaczka pocztowego, wydanego w rocznicę jego urodzin… „Trzecia siła”? Wymieniać dalej…?

      Jeśli teraz polscy politycy nie zareagują stanowczo ponad podziałami partyjnymi na takie przejawy ukraińskiego „patriotyzmu”, jeśli na takim fundamencie mają być budowane przyszłe stosunki polsko-ukraińskie, to dobrej nocy. Jeśli nie teraz mamy oczekiwać, żądać i egzekwować od Ukraińców dokonania historycznej wiwisekcji, to kiedy…?

      autor: Piotr Cywiński

      mark strong 31.11.130.*
      nie angażować Polski w konflikt ukraiński!!!!nic dobrego z tego nie będzie. pracuje razem z ukraińcami i oni mają gdzieś czy ukraina jest wolna czy nie.

      wiedza jest cenna 89.238.166.*
      Wiedza 91.61.47.* Kazdy powinien podany przez Ciebie link obejrzec, a wtedy zrozumie, dlaczego zlikwidowane zostalo ministerstwo skarbu panstwa. Logiczne! Skarby polskie sa sprzedane!!!!

      minsect@minsect
      Jeden rozsądny głos na wPolityce… ale to za mało. Widać że linia narzucona przez Karnowskich to: rusofobia, ukrofilia i zakaz krytyki PiSu. Przykre, takie medium traci sens. A polscy politycy działają ponad „podziałami” – PO-PiS jest jednomyślnie pro-banderowski, jedni i drudzy bez skrupułów przeprowadzają ukrainizację Polski. Obie partie prożydowskie zamiast propolskie.

      JT 83.9.41.*
      Nareszcie głos rozsądku w sprawie zakłamanej i zawsze pełnej wymogów wobec innych Upainy. Ups, Ukrainy… Jeden pies!

      bandera to prostytutka Hitlera 178.43.69.*
      Nareszcie trzeżwy głos w tym banderowskim skomleniu, które uprawiają niektórzy politycy i pseudodziennikarze z TVP. Oby nie był to głos wołającego na puszczy.

      precz z banderowcami 83.22.255.*
      polityka jaką prowadzi pis wobec ukrów i upaliny jest taka sama jak merkelowej wobec muslimów – jaka więc będzie reakcja władz? więcej ukrów! węcej diengów! i tak do wyborów… zapłacicie za to!

      Jooma 124.177.242.*
      To nie byl Ruski bo by lepiej wycelowal. To reka zapijaczonego rezuna z ukrainy.

      PISdojebek 5.172.255.*
      Jak dla mnie to donosiciel Cywińskie po latach robienia PISidiotom wody z mózgu może teraz iść w chújam razem ze swoim PISem.

      Pampero 83.27.43.*
      Może to robota Rosjan, ale odnoszę wrażenie, że istnieje przychylność dla tych prowokacji, a i obecnie zamachu nie tylko wsród ludnosci Ukrainy, ale tez wielu jej polityków. Czy znowu sprawca nieznany?

      Teo@Teo
      Bardzo dobrze… Ślepa polityka uległości kolejnych polskich rządów takie daje rezultaty!!! I dotyczy to nie tylko Ukrainy!!!

      wuj1234 95.48.247.*
      Nareszcie mądra prawda. Miał rację kś. Isakiewicz że ukrainiec to nieprzychylny dla lacha. Pytam dlaczego w Rosji nikt nie zamalowuje Polskich symboli a podobno rosjanie zamalowują na Ukrainie.

      Mirosław 78.11.6.*
      Brawo,panie Piotrze wreszcie realistyczne spojrzenie na problem i nazwanie rzeczy głośno po imieniu a nie politpoprawne zwalanie wszystkiego na złowrogiego Putina- bo z Ukrainą „przecież się kochamy”

      Polubienie

  38. No to tera cieszta się faszyscy żydobanderowcy i inni folni ludzie!!!

    „Folny Ukrainiec” Kliczko… bezprawnie podpisał, co trzeba… Teraz będzieta mogli jeździć do faszej ukochanej UPAdliny wylizywać UPAdlińskie rowy… na głównej ulicy UPAdlińskiego KIjowa, imienia rzeźnika Polek i Polaków!!! SMACZNEHO!!! Milczycie, bo usta macie pełna kakała, co nie?!! Gardzę i brzydzę się i wami i waszymi UPAińskimi panami!!! 😦

    wj51 @wj51:
    Niech polski rząd podeśle im znów parę milionów euro pomocy, w nagrodę…

    http://kresy.pl/wydarzenia/spoleczenstwo/kliczko-wbrew-sadowi-podpisal-uchwale-o-ulicy-szuchewycza-kijowie/


    Roman Szuchewycz na banerze. Fot. Stanisław Szarzyński

    KLICZKO WBREW SĄDOWI PODPISAŁ UCHWAŁĘ O ULICY SZUCHEWYCZA W KIJOWIE

    14 czerwca 2017|2 komentarze|w polityka, społeczeństwo, Ukraina, Wydarzenia |Przez Krzysztof Janiga

    W poniedziałek okręgowy sąd administracyjny w Kijowie wstrzymał podpisanie i opublikowanie uchwały o przemianowaniu prospektu Watutina na prospekt Szuchewycza. Mimo to mer Kijowa Witalij Kliczko ją podpisał.

    Jak powiedział gazecie Siegodnia sekretarz rady miasta Kijowa Wołodymyr Prokopiw, uchwała kijowskiej rady o przemianowaniu prospektu Generała Watutina na Prospekt Szuchewycza została już podpisana przez mera Kijowa Witalija Kliczkę. Stało się tak pomimo postanowienia okręgowego sądu administracyjnego w Kijowie, który wstrzymał podpisanie i opublikowanie uchwały do czasu rozpatrzenia skargi, którą na uchwałę rady złożyły w sądzie dwie organizacje społeczne – „Antyfaszystowska Liga Obrony Prawa” i „Żydowska Grupa Obrony Prawa”. Jak pisaliśmy, powodów zaskarżenia nie podano, lecz można domyślać się, że skarżący mogli oprotestować upamiętnienie Szuchewycza z powodu jego kolaboracji z III Rzeszą bądź z powodu zbrodni UPA, którą dowodził.

    Na ten moment decyzja o przemianowaniu prospektu Watutina na prospekt Szuchewycza już została podpisana przez mera Kijowa. Jeśli chodzi o decyzję sądu o zakazie publikowania tej decyzji, to nasz dział prawny będzie bronił stanowiska rady Kijowa w tej sprawie. – powiedział Prokopiw. Dodał, że skargi organizacji społecznych, która była powodem postanowienia sądu o wstrzymaniu realizacji uchwały, jeszcze nie widział.

    Samego pozwu jeszcze nie widziałem. Nasi prawnicy zajmują się tym. Zobaczę pozew, ponieważ to nie jest ostateczna decyzja sądu, a jedynie decyzja o zabezpieczeniu powództwa. Zapoznamy się z nim i przedstawimy swoje stanowisko w tej sprawie. Ale nie wydaje mi się, żeby to był wielki problem. Powrotu do starej nazwy prospektu nie będzie. Jest to możliwe tylko po decyzji rady Kijowa. – stwierdził sekretarz miasta.

    Przypomnijmy, że 1. czerwca br. rada miejska Kijowa podjęła decyzję o zmianie nazwy prospektu Generała Watutina na prospekt Romana Szuchewycza. Za uchwałą głosowało 69 radnych. Podczas głosowania na sali był obecny syn Romana Szuchewycza, Jurij, obecnie deputowany ukraińskiego parlamentu. Radni uczcili swoją decyzję banderowskimi okrzykami „Sława Ukrainie – Herojam Sława!”.

    Roman Szuchewycz był głównodowodzącym Ukraińskiej Powstańczej Armii, odpowiedzialnej za ludobójstwo Polaków na Wołyniu i w Małopolsce Wschodniej. Zginął w 1950 roku pod Lwowem zastrzelony przez żołnierzy sowieckich.

    CZYTAJ TAKŻE: Ukraiński pisarz ostro o prospekcie Szuchewycza w Kijowie. Neobanderowcy wściekli

    Kresy.pl / Siegodnia

    sugarless @sugarless:
    ,Czerń dziegciem znaczone przeklęta… Ukraina to państwo sztuczne , wykreowane przez wiedeńskich dyplomatów ,stworzono Frankenstein który dokonał rzezi wołyńskiej, i ,ukraina to tereny kresowe Polski przedrozbiorowej ,to co powstało w 1991 roku w wyniku rozpadu ZSRR to sztuczny twór ,z jaką przeszlością ???? prawosławni mieszkańcy tych terenów to Rusini mieszkający obok katolików Polaków ,historia tych terenów to historia Polski , i tego żaden rezun analfabeta nie zmieni , odwoływanie się do historii satanistyczno- kryminalnej organizacji upa to świadectwo bandytyzmu czerni leś

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s