490 Chwała bohaterom! 73 lata temu 2. Korpus Polski zdobył Monte Cassino


autor: Fratria

Konserwatysta 83.31.205.*wczoraj
Chwała Walczącym ale sama bitwa była bezsensownym przelewaniem polskiej krwi. Szacunek jednak dla żołnierzy się należy i dla misia Wojtka też!

Konrad 91.61.30.*wczoraj
CHWALA BOHATEROM ! Boli niestety fakt, ze ofiara Polskich Bohaterow spod Monte Cassino i z innych pol bitewnych nie przyniosla Polsce wolnosci. Boli, ze „przyjaciele” wkrotce nas zdradzili.

olo
hołd poległym . Na Wale Pomorski i pod Budziszynem poległo kilka tys. Polaków .Oni się nie mówi. Na Monte Cassino ok.1 tys. poległych. Przyczółek Czerniakowski 2 tys.. Historia jest manipulowana

Mój wój (wojskowy, a nie wujskowy) Stanisław, który pochodził ze Śląska, a zmarł rok temu na Tasmanii, walczył pod Monte Cassino. Pewno rozmawiałem z Nim jak miałem z 6 lat, jak przyjechał z Moją Ciocią do socjalistycznej Polski,.. ale nic z tego nie pamiętam… Nie wrócił do domu, bo jako żołnierz z armii Andersa, był tu niemile widziany przez żydokomunistów, którzy przemocą zagarnęli Jego Ojczyznę i dyktowali warunki, kto był dobry i zasłużony, a kto nie… Cześć Jego Pamięci!!!

Przykre jest dla mnie dziś to, że jego trud i poświęcenie poszło na marne, bo nic ale to zupełnie nic nie zmieniło się od tak dawna…

Zresztą, nawet taki Watykan i Anders też zdradzili Polskę i Polaków…

I ten pierwszy i ten drugi pomagał przeróżnym hitlerowcom uciekać z Europy, patrz tzw. operacja Odessa lub uznanie przez Andersa za „Polaków” zbrodniarzy z Waffen-SS Galizien. W imię poprawności politycznej inaczej, czyli walki z sowietami, zamiast ich wydać tym ostatnim,.. to „polski” generał nadał im polskie obywatelstwa i pozwolił wyjechać do UK, USraela i Kanady, gdzie wychowują następne pokolenia ukraińskich psychopatów, nienawidzących Polski i Polaków, za to wielbiących banderowców i SS-manów, którzy bestialsko mordowali Naszych Rodaków… i kolaborowali z hitlerowskim, nazistowskim państwem Niemieckim, czyli 3 Rzeszą Niemiecką, podczas 2 Wojny Światowej…

Wstawiennictwo generała Andersa za Ukraińcami z”SS Galizien”

Uploaded on Dec 27, 2011
”W 2001 roku opinię publiczną nie tylko w Polsce poruszył film dokumentalny BBC autorstwa Juliana Hendy’ego, opowiadający o licznych zbrodniach dokonanych przez SS-Galizien na Polakach, Żydach i Słowakach. Hendy wskazywał, że w Wielkiej Brytanii jako szanowani obywatele żyją esesowscy weterani tej dywizji. Dostali się tam dzięki wstawiennictwu generała Andersa, który zgodnie z prawdą zaświadczył, że byli oni obywatelami polskimi i nie podlegają jurysdykcji sowieckiej. O zbrodniach SS-Galizien niewiele wówczas wiedziano.” źródła:

https://www.wprost.pl/154803/IPN-prowadzi-sledztwo-ws-mordu-w-Hucie-Pieniackiej

http://65-lat-temu.salon24.pl/86796,huta-pieniacka-najwieksza-zbrodnia-na-wsi-polskiej

anti judeophilia1 year ago
Dziwicie się? Anders sprowadził do Palestyny kilkaset żydów, którzy potem terroryzowali tamtejszą ludność arabską. Ten sam generał Anders wykrwawiał Polaków na Monte Cassino w imię interesów żydo-anglo-saskich. Już więcej sensu miała walka Polaków współpracujących z Armią Czerwoną, oni przynajmniej walczyli na swojej ziemi, choć nie gloryfikuje okupacji żydo sowieckiej.

Ewa-Elzbieta Deoniziak2 years ago
Pamietajmy, ze druga zona Gen. W. Andersa byla Ukrainka, to ona na Monte Cassino spiewala slynna piesn.. czerwone maki spod Monte Cassino… Polecam ciekawa ksiazke pt. Gorzka prawda, ktora napisal Wiktor Poliszczuk Toronto 2004… Szanujmy sie , przeciez z naszej wzajemnej nienawisci ciszy sie nasz wrog… To prawda, ze historia jest trudna, pamietajmy o AK i o tych, ktorzy walczyli do konca. Szkoda tylko, ze ci z SS Galizien nie pamietali o Polsce wczesniej…

Olgierd Józef / Josef Nowak1 year ago
CZERWONI BANDYCI!!!!! POWINNO SIĘ WAS WYSTRZELAĆ OD STARCÓW DO NIEMOWLĄT!!! WON SKURWIONE CZERWONE SZMATY OD GEN. W. ANDERSA!!!!! PROSZĘ OPATRZNOŚĆ ABY DANE MI BYŁO W MYM ŻYCIU ZLIKWIDOWAĆ CHOĆ KILKU CZERWONYCH BANDYTÓW I ICH POTOMKÓW – PUTIN-OWSKICH BĘKARTÓW OLGIERD JOSEF – JÓZEF NOWAK . POZNAŃ. POLAND. EUROPA.

anti judeophilia1 year ago
+Olgierd Józef / Josef Nowak Masz pretensję, bo pokazali prawdę? Chcesz rostrzeliwać niemowlęta? Może to ty jesteś czerwonym bandziorem, w końcu to Czerwoni Khmerzy rozwalali niemowlęta tłukąc je o drzewo. A Putin pomimo swych wad wypada 100 razy lepiej niż Anders, przynajmniej nie wysyła narodu na wojnę w charakterze mięsa armatniego.

Maciek Kwiatkowski1 month ago
A PO PIERWSZE TO NIEBYLI ZADNI UKRAIŃCY LECZ KRESOWIANIE POLACY I TO NIE BYŁO UPA

wojciech jaroszyński6 months ago
Zanim zaczniecie pluć na gen. Andersa polecam poczytać, https://pl.wikipedia.org/wiki/Pawło_Szandruk

Veseamir Don4 years ago
Co to jest jakimi „obywatelami Polskimi” ??!! Etnicznie to byli ukraińcy – mordercy Polaków, elementy ss Galicja tłumiły min Powstanie Warszawskie.


Jeśli Polki i Polacy nadal będą „myśleli”, jak im nakazują obłudnie uśmiechnięci obcy, czy inni „Polacy” z tą ich pustynną „logiką”, zamiast polegać na zdrowym słowiańskim rozumie,.. no to biada temu ogłupianemu i ogłupiałemu już do cna, kiedyś dumnemu słowiańskiemu ludowi… 😦


http://wpolityce.pl/historia/340221-chwala-bohaterom-73-lata-temu-2-korpus-polski-zdobyl-monte-cassino

Chwała bohaterom! 73 lata temu 2. Korpus Polski zdobył Monte Cassino

opublikowano: wczoraj

73 lata temu, 18 maja 1944 r., oddziały 2. Korpusu Polskiego gen. Władysława Andersa zdobyły ruiny klasztoru benedyktynów na Monte Cassino, przełamując niemiecką linię Gustawa i otwierając drogę aliantom na Rzym. W czasie walk zginęło 923 polskich żołnierzy, 2931 zostało rannych, a 345 uznano za zaginionych.

Matthew Parker, autor książki „Monte Cassino. Opowieść o najbardziej zaciętej bitwie II wojny światowej”, przedstawiając położenie wzgórza klasztornego i jego znaczenie pisał:

Masyw Cassino, na którym stał klasztor, był kluczowym stanowiskiem w linii Gustawa, systemie połączonych niemieckich linii obronnych, biegnącym przez całą szerokość najwęższej części Włoch między Gaetą i Ortoną. Był to przykład imponującej inżynierii wojskowej, najpotężniejszy system obronny, z jakim podczas wojny zetknęli się Brytyjczycy i Amerykanie. W znacznej części górował nad rzekami o stromych brzegach, w szczególności Garigliano i Rapido, lub też rozciągał się na nadbrzeżnych bagnach lub na wysokich górskich szczytach. Naturalne korzyści, jakie dawało górskie położenie, zostały wzmocnione przez Niemców dzięki usunięciu budynków i drzew i poszerzeniu w ten sposób pola rażenia. W innych miejscach powiększono występujące w tej okolicy naturalne jaskinie, a pozycje obronne wzmocniono dźwigarami kolejowymi i betonem. Wykopano ziemianki, połączone podziemnymi przejściami. Umocnienia nie były jedną linią, a raczej wieloma liniami z tak zaplanowanymi stanowiskami, żeby można było natychmiast przeprowadzić kontrnatarcia na utraconych obszarach frontu.

Jak pisał Melchior Wańkowicz w „Szkicach spod Monte Cassino”:

Przejście na Rzym pod Monte Cassino było od niepamiętnych czasów miejscem, w którym obrońcy Włoch zastępowali drogę najeźdźcom ciągnącym z południa. W tym miejscu góry spiętrzone od morza do morza zostawiają tylko pas dziesięciokilometrowej szerokości, którym płynie rzeka Liri. O sforsowanie tego przejścia walczono od wieków i ten klasyczny przedmiot obrony był stale przerabiany w zadaniach włoskiego sztabu generalnego.

Pierwsza nieudane natarcie na Monte Cassino przeprowadziły w połowie stycznia 1944 r. siły amerykańskie i brytyjskie. Druga bitwa o Monte Cassino rozpoczęła się 15 lutego. Wziął w niej udział korpus nowozelandzki oraz jednostki hinduskie. Pomimo wsparcia artylerii i lotnictwa, które przed atakiem zrzuciło na wzgórze klasztorne 576 ton bomb, również i to natarcie nie przyniosło powodzenia.

Kolejny atak aliantów nastąpił 15 marca. Poprzedziło go trwające 3,5 godziny bombardowanie miasta Cassino. W walkach ponownie uczestniczył korpus nowozelandzki, wspierany przez dywizję hinduską. Jednak i tym razem po trwającej 11 dni bitwie sprzymierzeni wycofali się, ponosząc ogromne straty.

W czwartej, decydującej bitwie o Monte Cassino, wzięli udział żołnierze 2. Korpusu Polskiego.

Dr Zbigniew Wawer w książce „Monte Cassino 1944” podkreślał, że w bitwie tej „w jednym szeregu spotkali się żołnierze września 1939, kampanii norweskiej i francuskiej 1940, więźniowie sowieckich łagrów, obrońcy Tobruku”. Zwracał również uwagę, iż: „Tu po raz pierwszy jednostki Polskich Sił Zbrojnych wystąpiły w samodzielnym związku taktycznym”.

Dowódca 2 Korpusu gen. Władysław Anders we wspomnieniach zatytułowanych „Bez ostatniego rozdziału” tak przedstawiał okoliczności podjęcia decyzji o udziale polskich sił w tej bitwie :

23 marca przyjechał do mnie do Vinchiaturo gen. Leese i udzielił mi następujących wiadomości. Niemcy odparli ponowne natarcie na miasto Cassino. Wojska sojusznicze na przyczółku Anzio znajdują się w trudnym położeniu. Wobec tego zdecydowano wielką ofensywę na odcinku frontu włoskiego od miasta Cassino do wybrzeża Morza Tyrreńskiego. 8 Armia otrzymała zadanie przełamania linii Gustawa, której najsilniejszym punktem są wzgórza Monte Cassino oraz linii Hitlera, której zawiasem jest Piedimonte. Dla 2. Korpusu Polskiego przewidziano najtrudniejsze zadanie zdobycia w pierwszej fazie wzgórz Monte Cassino, a następnie Piedimonte. Była to dla mnie chwila doniosła. Rozumiałem całą trudność przyszłego zadania Korpusu. (…) Zaciekłość walk w mieście Cassino i na wzgórzu klasztornym były już wówczas dobrze znane. Mimo że klasztor Monte Cassino był bombardowany, mimo że oddziały i czołgi sojusznicze dochodziły przejściowo na sąsiednie wzgórza, mimo że z miasta Cassino zostały tylko gruzy, Niemcy utrzymali ten punkt oporu i nadal zamykali drogę do Rzymu. Zdawałem sobie jednak sprawę, że Korpus i na innym odcinku miałby duże straty. Natomiast wykonanie tego zadania ze względu na rozgłos jaki Monte Cassino zyskało wówczas w świecie mogło mieć duże znaczenie dla sprawy polskiej. Byłoby najlepszą odpowiedzią na propagandę sowiecką, która twierdziła, że Polacy nie chcą się bić z Niemcami. Podtrzymywałoby na duchu opór walczącego Kraju. Przyniosłoby dużą chwałę orężowi polskiemu. Oceniałem ryzyko podjęcia tej walki, nieuniknione straty oraz moją pełną odpowiedzialność w razie niepowodzenia. Po krótkim namyśle oświadczyłem, że podejmuję się tego trudnego zadania.

Atak wojsk alianckich rozpoczął się 11 maja o godz. 23.00 od silnego ostrzału artyleryjskiego. Po północy na wzgórze ruszyło polskie natarcie. W walkach wzięły udział wszystkie jednostki 2 Korpusu: 3 Dywizja Strzelców Karpackich gen. bryg. Bronisława Ducha, 5 Kresowa Dywizja Piechoty gen. bryg. Nikodema Sulika, 2 Samodzielna Brygada Pancerna gen. bryg. Bronisława Rakowskiego, wspierane przez Armijną Grupę Artylerii płk Ludwika Ząbkowskiego. Naprzeciw nich stały elitarne jednostki niemieckie: 1 Dywizja Spadochronowa oraz 5 Dywizja Górska.

Uczestniczący w bitwie pod Monte Cassino jako podchorąży Tadeusz M. Czerkawski przedstawiając w książce „Byłem żołnierzem generała Andersa” walki z 12 maja pisał:

Rozgorzała bardzo ostra bitwa. Niemcy stawiają twardy opór.(…) Sześć razy kontratakował nieprzyjaciel – zaprawione w bojach na Krecie i pod Smoleńskiem kompanie spadochroniarzy. Sześć razy odparto te wściekłe i zażarte ataki. Następnego nie było już kim odpierać. Piechota, masakrowana przez artylerię niemiecką, przez moździerze i nebelwerfery, zarzucona granatami, rozstrzeliwana z broni maszynowej i przez strzelców wyborowych ze wszystkich stron: z klasztoru, ze wzgórza 475, z Gardzieli, Albanety i wzgórza 575, została wybita. Na wzgórzach 569 i 593 pozostały tylko mizerne resztki kompanii, zabici i ranni, którzy sami nie mogli zejść na punkty opatrunkowe. Polska krew mieszała się z niemiecką. Nikłe resztki ocalałych z tej rzezi piechurów wycofały się na podstawy wyjściowe bez dowódców, którzy polegli lub zostali ranni, bez łączności, zniszczonej nawałą ognia, bez czołgów, które wyleciały na minach bądź zostały zniszczone ogniem pancerfaustów. Piechota kresowa w takim samym stanie musiała wycofać się z Widma.

Walka na otwartym terenie, zaminowanym i obstawionym niemieckimi kryjówkami, spowodowała duże straty w szeregach polskich, pozwoliła jednak na rozpoznanie terenu, ważne przy kolejnych atakach. Wiążąc niemieckie siły, dała także oddziałom brytyjskim możliwość wyparcia Niemców z dolnych rejonów Monte Cassino i z miasta Cassino.

Natarcie na wzgórze klasztorne 2 Korpus wznowił 17 maja. Kpt. Bronisław Dzikiewicz tak wspominał ten dzień:

Po bardzo ciężkich, krwawych natarciach i przeciwnatarciach dywizja kresowa zdobyła Widmo o godzinie siódmej (…), utrzymała tę pozycję, a następnie opanowała małe San Angelo, ale na właściwe San Angelo, mimo wielu uderzeń, nie zdołała się wedrzeć. Kolejne natarcia dywizji karpackiej na wzgórze 593 zostały odparte. Straty były ogromne. Zabrakło nam odwodów. Ale te całodzienne walki poważnie nadwyrężyły też zwartość niemieckiej obrony. Nieprzyjaciel był także wyczerpany, może nawet bardziej niż my. I oto nastąpił moment krytyczny bitwy, kiedy to przeciwnicy leżą naprzeciw siebie, niezdolni, zdawałoby się, do niczego. W takiej sytuacji zwycięstwo przypada temu, kto ma silniejszą wolę, kto zdobędzie się na jeszcze jeden wysiłek. Aby to uczynić, wprowadzono do walki komandosów, część 15 pułku ułanów, ściągniętych z odcinka obrony, oraz dwa bataliony improwizowane, złożone z obsługi pułku dział przeciwlotniczych, kierowców samochodowych, warsztatowców, pocztowców itp.”. („Z teodolitem pod Monte Cassino”).

W nocy z 17 na 18 maja dowództwo 1 Dywizji Spadochronowej, na wyraźny rozkaz dowódcy naczelnego wojsk niemieckich we Włoszech feldmarszałka Alberta Kesselringa, rozpoczęło wycofywanie oddziałów ze wzgórza klasztornego.

Rankiem 18 maja 3 Dywizja Strzelców Karpackich zdobyła ostatecznie wzgórze 593.

O godzinie 10.20 patrol 12 Pułku Ułanów Podolskich, dowodzony przez ppor. Kazimierza Gurbiela, zajął ruiny klasztoru na Monte Cassino i wywiesił na nich proporczyk pułkowy. Wkrótce na murach opactwa pojawił się biało – czerwony sztandar, a następnie obok niego flaga brytyjska. Po południu na wzgórzu odegrany został Hejnał Mariacki.

W czasie walk o Monte Cassino poległo 923 żołnierzy 2 Korpusu Polskiego, 2931 zostało rannych, a 345 uznano za zaginionych. Kilka dni po zdobyciu Monte Cassino wojska alianckie przełamały linię Gustawa w całym pasie natarcia. 4 czerwca 1944 r. do Rzymu wkroczyły oddziały amerykańskie.

W 1945 r. na Monte Cassino otwarto polski cmentarz wojenny, na którym spoczęło 1072 polskich żołnierzy. W 1970 r. pochowany tam został również gen. Władysław Anders.

Na miejscu wiecznego spoczynku zdobywców Monte Cassino wyryto napis „Przechodniu powiedz Polsce, żeśmy polegli wierni w jej służbie”.

gah/PAP

to_ja
„Najdzielniejszy Naród pośród dzielnych, prowadzony przez najpodlejszych wśród podłych.” Churchill o Polakach…

xyx
Kilka dni temu w szkopska TV pokazala film dokumentalny o II WW. W informacji o ladowaniu aliantow we Wloszech i walkach o Monte Cassino nic o Polakach nie wspomnieli. Szkopy falszuja historie.

Zila
A teraz nam Timermans grozi . Chłopczyku Timermansiku , Polakom to ty możesz buty czyścić !

@aquar67
Zila 87.116.196.* Dziadek pewnie służył w Waffen-SS na froncie wschodnim. Łatwo zrozumieć dlaczego takie łajzy tak ochoczo chcą Polskę zgnoić sami będąc umoczeni po uszy w ich własnym gównie historii. Polacy to JEDYNY naród w Europie, który NIE KOLABOROWAŁ z ŻADNYM totalitarnym najezdzcą – ani Niemcami, ani Sowietami.

Wuj
Cześć i chwała bohaterom!

Czomolungma
Najdzielniej walczyli pod Monte Cassino Polacy i Ghurkas z Nepalu!

Kris
Ten tytuł to kpiny z tych bohaterów? Czy autor jest po prostu nieukiem?

skoblar
Oglądałem rano wiadomości wszystkich dzienników TV. Ani słowa o Monte Cassino. Tacy np. Francuzi zrobiliby z tego święto narodowe.

co słychać?
Co słychać u Andersowej? Jakieś sukcesy dyplomatyczne? Jakaś realna pomoc dla Polonii?

…..


autor: fot. You Tube/NowaStrategia

http://wpolityce.pl/historia/340237-ich-trud-i-krew-nie-poszly-na-marne-73-lata-temu-2-korpus-polski-gen-andersa-zdobyl-klasztor-na-monte-cassino

Ich trud i krew nie poszły na marne. 73 lata temu 2. Korpus Polski gen. Andersa zdobył klasztor na Monte Cassino

opublikowano: wczoraj

73 lata temu, 18 maja 1944 r., oddziały 2. Korpusu Polskiego gen. Władysława Andersa zdobyły ruiny klasztoru benedyktynów na Monte Cassino, przełamując niemiecką linię Gustawa i otwierając drogę aliantom na Rzym. W czasie walk zginęło 923 polskich żołnierzy, 2931 zostało rannych, a 345 uznano za zaginionych. Cześć żołnierzom oddał na Twitterze prezydent Andrzej Duda.

Matthew Parker, autor książki „Monte Cassino. Opowieść o najbardziej zaciętej bitwie II wojny światowej”, przedstawiając położenie wzgórza klasztornego i jego znaczenie pisał: „Masyw Cassino, na którym stał klasztor, był kluczowym stanowiskiem w linii Gustawa, systemie połączonych niemieckich linii obronnych, biegnącym przez całą szerokość najwęższej części Włoch między Gaetą i Ortoną. Był to przykład imponującej inżynierii wojskowej, najpotężniejszy system obronny, z jakim podczas wojny zetknęli się Brytyjczycy i Amerykanie. W znacznej części górował nad rzekami o stromych brzegach, w szczególności Garigliano i Rapido, lub też rozciągał się na nadbrzeżnych bagnach lub na wysokich górskich szczytach. Naturalne korzyści, jakie dawało górskie położenie, zostały wzmocnione przez Niemców dzięki usunięciu budynków i drzew i poszerzeniu w ten sposób pola rażenia. W innych miejscach powiększono występujące w tej okolicy naturalne jaskinie, a pozycje obronne wzmocniono dźwigarami kolejowymi i betonem. Wykopano ziemianki, połączone podziemnymi przejściami. Umocnienia nie były jedną linią, a raczej wieloma liniami z tak zaplanowanymi stanowiskami, żeby można było natychmiast przeprowadzić kontrnatarcia na utraconych obszarach frontu”.

Jak pisał Melchior Wańkowicz w „Szkicach spod Monte Cassino”: „Przejście na Rzym pod Monte Cassino było od niepamiętnych czasów miejscem, w którym obrońcy Włoch zastępowali drogę najeźdźcom ciągnącym z południa. W tym miejscu góry spiętrzone od morza do morza zostawiają tylko pas dziesięciokilometrowej szerokości, którym płynie rzeka Liri. O sforsowanie tego przejścia walczono od wieków i ten klasyczny przedmiot obrony był stale przerabiany w zadaniach włoskiego sztabu generalnego”.

Pierwsza nieudane natarcie na Monte Cassino przeprowadziły w połowie stycznia 1944 r. siły amerykańskie i brytyjskie. Druga bitwa o Monte Cassino rozpoczęła się 15 lutego. Wziął w niej udział korpus nowozelandzki oraz jednostki hinduskie. Pomimo wsparcia artylerii i lotnictwa, które przed atakiem zrzuciło na wzgórze klasztorne 576 ton bomb, również i to natarcie nie przyniosło powodzenia.

Kolejny atak aliantów nastąpił 15 marca. Poprzedziło go trwające 3,5 godziny bombardowanie miasta Cassino. W walkach ponownie uczestniczył korpus nowozelandzki, wspierany przez dywizję hinduską. Jednak i tym razem po trwającej 11 dni bitwie sprzymierzeni wycofali się, ponosząc ogromne straty. W czwartej, decydującej bitwie o Monte Cassino, wzięli udział żołnierze 2. Korpusu Polskiego.
Dr Zbigniew Wawer w książce „Monte Cassino 1944” podkreślał, że w bitwie tej „w jednym szeregu spotkali się żołnierze września 1939, kampanii norweskiej i francuskiej 1940, więźniowie sowieckich łagrów, obrońcy Tobruku”. Zwracał również uwagę, iż: „Tu po raz pierwszy jednostki Polskich Sił Zbrojnych wystąpiły w samodzielnym związku taktycznym”.

Dowódca 2 Korpusu gen. Władysław Anders we wspomnieniach zatytułowanych „Bez ostatniego rozdziału” tak przedstawiał okoliczności podjęcia decyzji o udziale polskich sił w tej bitwie : „23 marca przyjechał do mnie do Vinchiaturo gen. Leese i udzielił mi następujących wiadomości. Niemcy odparli ponowne natarcie na miasto Cassino. Wojska sojusznicze na przyczółku Anzio znajdują się w trudnym położeniu. Wobec tego zdecydowano wielką ofensywę na odcinku frontu włoskiego od miasta Cassino do wybrzeża Morza Tyrreńskiego. 8 Armia otrzymała zadanie przełamania linii Gustawa, której najsilniejszym punktem są wzgórza Monte Cassino oraz linii Hitlera, której zawiasem jest Piedimonte. Dla 2. Korpusu Polskiego przewidziano najtrudniejsze zadanie zdobycia w pierwszej fazie wzgórz Monte Cassino, a następnie Piedimonte. Była to dla mnie chwila doniosła. Rozumiałem całą trudność przyszłego zadania Korpusu. (…) Zaciekłość walk w mieście Cassino i na wzgórzu klasztornym były już wówczas dobrze znane. Mimo że klasztor Monte Cassino był bombardowany, mimo że oddziały i czołgi sojusznicze dochodziły przejściowo na sąsiednie wzgórza, mimo że z miasta Cassino zostały tylko gruzy, Niemcy utrzymali ten punkt oporu i nadal zamykali drogę do Rzymu. Zdawałem sobie jednak sprawę, że Korpus i na innym odcinku miałby duże straty. Natomiast wykonanie tego zadania ze względu na rozgłos jaki Monte Cassino zyskało wówczas w świecie mogło mieć duże znaczenie dla sprawy polskiej. Byłoby najlepszą odpowiedzią na propagandę sowiecką, która twierdziła, że Polacy nie chcą się bić z Niemcami. Podtrzymywałoby na duchu opór walczącego Kraju. Przyniosłoby dużą chwałę orężowi polskiemu. Oceniałem ryzyko podjęcia tej walki, nieuniknione straty oraz moją pełną odpowiedzialność w razie niepowodzenia. Po krótkim namyśle oświadczyłem, że podejmuję się tego trudnego zadania”.

Atak wojsk alianckich rozpoczął się 11 maja o godz. 23.00 od silnego ostrzału artyleryjskiego. Po północy na wzgórze ruszyło polskie natarcie. W walkach wzięły udział wszystkie jednostki 2 Korpusu: 3 Dywizja Strzelców Karpackich gen. bryg. Bronisława Ducha, 5 Kresowa Dywizja Piechoty gen. bryg. Nikodema Sulika, 2 Samodzielna Brygada Pancerna gen. bryg. Bronisława Rakowskiego, wspierane przez Armijną Grupę Artylerii płk Ludwika Ząbkowskiego. Naprzeciw nich stały elitarne jednostki niemieckie: 1 Dywizja Spadochronowa oraz 5 Dywizja Górska.

Uczestniczący w bitwie pod Monte Cassino jako podchorąży Tadeusz M. Czerkawski przedstawiając w książce „Byłem żołnierzem generała Andersa” walki z 12 maja pisał: „Rozgorzała bardzo ostra bitwa. Niemcy stawiają twardy opór.(…) Sześć razy kontratakował nieprzyjaciel – zaprawione w bojach na Krecie i pod Smoleńskiem kompanie spadochroniarzy. Sześć razy odparto te wściekłe i zażarte ataki. Następnego nie było już kim odpierać. Piechota, masakrowana przez artylerię niemiecką, przez moździerze i nebelwerfery, zarzucona granatami, rozstrzeliwana z broni maszynowej i przez strzelców wyborowych ze wszystkich stron: z klasztoru, ze wzgórza 475, z Gardzieli, Albanety i wzgórza 575, została wybita. Na wzgórzach 569 i 593 pozostały tylko mizerne resztki kompanii, zabici i ranni, którzy sami nie mogli zejść na punkty opatrunkowe. Polska krew mieszała się z niemiecką. Nikłe resztki ocalałych z tej rzezi piechurów wycofały się na podstawy wyjściowe bez dowódców, którzy polegli lub zostali ranni, bez łączności, zniszczonej nawałą ognia, bez czołgów, które wyleciały na minach bądź zostały zniszczone ogniem pancerfaustów. Piechota kresowa w takim samym stanie musiała wycofać się z Widma”.

Walka na otwartym terenie, zaminowanym i obstawionym niemieckimi kryjówkami, spowodowała duże straty w szeregach polskich, pozwoliła jednak na rozpoznanie terenu, ważne przy kolejnych atakach. Wiążąc niemieckie siły, dała także oddziałom brytyjskim możliwość wyparcia Niemców z dolnych rejonów Monte Cassino i z miasta Cassino.

Natarcie na wzgórze klasztorne 2 Korpus wznowił 17 maja. Kpt. Bronisław Dzikiewicz tak wspominał ten dzień: „Po bardzo ciężkich, krwawych natarciach i przeciwnatarciach dywizja kresowa zdobyła Widmo o godzinie siódmej (…), utrzymała tę pozycję, a następnie opanowała małe San Angelo, ale na właściwe San Angelo, mimo wielu uderzeń, nie zdołała się wedrzeć. Kolejne natarcia dywizji karpackiej na wzgórze 593 zostały odparte. Straty były ogromne. Zabrakło nam odwodów. Ale te całodzienne walki poważnie nadwyrężyły też zwartość niemieckiej obrony. Nieprzyjaciel był także wyczerpany, może nawet bardziej niż my. I oto nastąpił moment krytyczny bitwy, kiedy to przeciwnicy leżą naprzeciw siebie, niezdolni, zdawałoby się, do niczego. W takiej sytuacji zwycięstwo przypada temu, kto ma silniejszą wolę, kto zdobędzie się na jeszcze jeden wysiłek. Aby to uczynić, wprowadzono do walki komandosów, część 15 pułku ułanów, ściągniętych z odcinka obrony, oraz dwa bataliony improwizowane, złożone z obsługi pułku dział przeciwlotniczych, kierowców samochodowych, warsztatowców, pocztowców itp.”. („Z teodolitem pod Monte Cassino”).

W nocy z 17 na 18 maja dowództwo 1 Dywizji Spadochronowej, na wyraźny rozkaz dowódcy naczelnego wojsk niemieckich we Włoszech feldmarszałka Alberta Kesselringa, rozpoczęło wycofywanie oddziałów ze wzgórza klasztornego.

Rankiem 18 maja 3 Dywizja Strzelców Karpackich zdobyła ostatecznie wzgórze 593.
O godzinie 10.20 patrol 12 Pułku Ułanów Podolskich, dowodzony przez ppor. Kazimierza Gurbiela, zajął ruiny klasztoru na Monte Cassino i wywiesił na nich proporczyk pułkowy. Wkrótce na murach opactwa pojawił się biało – czerwony sztandar, a następnie obok niego flaga brytyjska. Po południu na wzgórzu odegrany został Hejnał Mariacki.

W czasie walk o Monte Cassino poległo 923 żołnierzy 2 Korpusu Polskiego, 2931 zostało rannych, a 345 uznano za zaginionych. Kilka dni po zdobyciu Monte Cassino wojska alianckie przełamały linię Gustawa w całym pasie natarcia. 4 czerwca 1944 r. do Rzymu wkroczyły oddziały amerykańskie.

W 1945 r. na Monte Cassino otwarto polski cmentarz wojenny, na którym spoczęło 1072 polskich żołnierzy. W 1970 r. pochowany tam został również gen. Władysław Anders.

Na miejscu wiecznego spoczynku zdobywców Monte Cassino wyryto napis „Przechodniu powiedz Polsce, żeśmy polegli wierni w jej służbie”.

pc/PAP

…..


autor: PAP/Norbert Nowotnik

http://wpolityce.pl/historia/340281-wzruszajace-wspomnienia-zolnierzy-andersa-o-bitwie-o-monte-cassino-myslelismy-o-polsce-serca-oddalismy-ojczyznie-zdjecia

Wzruszające wspomnienia żołnierzy Andersa o bitwie o Monte Cassino: „Myśleliśmy o Polsce. Serca oddaliśmy Ojczyźnie”. ZDJĘCIA

opublikowano: wczoraj · aktualizacja: wczoraj

Ducha oddaliśmy Bogu, ciało Włochom, a serce naszej ojczyźnie – mówią ostatni żyjący żołnierze gen. Władysława Andersa, którzy 18 maja 1944 r. zdobyli Monte Cassino. Weterani wspólnie z delegacją państwową w czwartek wzięli udział w obchodach 73. rocznicy bitwy.

Wzgórza przy Monte Cassino zdobywane były metr po metrze, ta walka była bardzo ciężka, prowadzona w nocy, bo tylko pod jej osłoną mogliśmy działać. Moje zadanie w artylerii polegało na wspieraniu ataku piechoty na wzgórze Widmo

— opowiadał dziennikarzom 95-letni kpt. Stosław Kowalski z 5. Kresowego Pułku Artylerii Przeciwlotniczej Lekkiej.

W 1940 r. deportowany z Wilna trafił do łagrów w Ałtajskim Kraju. Po zwolnieniu z obozu wstąpił do Armii Polskiej w Związku Sowieckim. W walkach 2. Korpusu Polskiego gen. Andersa z Niemcami brał udział od 17 stycznia 1944 r.

Myślałem o zwycięstwie, o zdobyciu Monte Cassino, co po siedmiu dniach okrutnej walki nam się udało, choć było okupione ofiarą tysiąca polskich żołnierzy, którzy tam zginęli; a tysiące były też rannych. Ale 18 maja około godz. 10.40 miałem zaszczyt wejść na Monte Cassino. Czułem szalone zadowolenie z tego, co udało nam się zrobić

— mówił żołnierz gen. Andersa.

Podkreślił, że do dziś trudno wyrazić mu uczucia, które wówczas towarzyszyły żołnierzom.

To napełnia mnie dumą

— podkreślił.

Myśleliśmy o Polsce. Tak jak wyraża to napis wyryty na cmentarzu, który mówi, że my, Polacy, oddaliśmy ducha Bogu, ciało Włochom, a serce Polsce

— dodał wzruszony kombatant.

Weterani, którzy wzięli udział w czwartkowych uroczystościach, wspominali też ogromną kanonadę z początku ataku na Monte Cassino w dniu 11 maja, która od godz. 23 przez dwie godziny skierowana była na stanowiska niemieckie.

To był jeden huk na całą dolinę, nie było słychać pojedynczych strzałów i zrobiło się jasno jak w dzień

— powiedział Kowalski.

Było tak jasno, że mogliśmy wtedy czytać gazety. Tego nie da się zapomnieć

— dodał 94-letni mjr Antoni Łapiński.

W 2. Korpusie Polskim służył m.in. w 1. Pułku Artylerii Lekkiej 3. Dywizji Strzelców Karpackich jako podoficer zwiadowczy. Był uczestnikiem bitew nie tylko o Monte Cassino, ale również o Loreto, Ankonę i Bolonię.

W czasie walk o Monte Cassino znosił w bezpieczne miejsca ciężko rannych żołnierzy.

Tylko takich nosiliśmy, bo oni nie mogli chodzić, bo ten, co był na przykład ranny w rękę lub coś innego, to sam schodził. Żołnierz przeważnie ważył ok. 60-70 kilogramów, nosze drewniane podobno ważyły 17 kilogramów i jak się to doda, to wiadomo, że te ok. 80 kilogramów trzeba było przenieść. To było nasze zadanie

— wspominał Łapiński.

Podkreślił, że ci, którzy dzisiaj oglądają wzgórza Monte Cassino, powinni pamiętać, że wiosną 1944 r. były one pozbawione osłony w postaci drzew.

Niemieccy żołnierze postarali się, by uczynić Monte Cassino niezdobytą twierdzą. Klasztor, a właściwie jego ruiny, widzieliśmy z każdej strony, ale i Niemcy widzieli nas z każdej strony. Nie było miejsca, w którym moglibyśmy się zasłonić i każde było dla nas niebezpieczne. To była naprawdę ciężka fizyczna praca

— opowiadał Łapiński.

Dodał, że w kulminacyjnych momentach walk żołnierze z powodu zmęczenia nie myśleli ani o strachu ani o odwadze.

Obecna na uroczystości Krystyna Farley, która obecnie mieszka na stałe w USA, była sanitariuszką opiekującą się rannymi żołnierzami 2. Korpusu Polskiego. Z okupowanej Polski do sowieckiej Rosji została wywieziona w 1940 r. i przeszła całą epopeję wydostania się z ZSRR do Persji, a następnie na Bliski Wschód.

W czasie kampanii włoskiej pracowałam między innymi w szpitalu w Bari. Nie myślało się o znaczeniu tego, co się robi, bo było się młodym. Bardzo dużo chorych przeszło przez moje ręce i do niedawna jeszcze wielu z nich widziałam podczas corocznych uroczystości… A za jednego z moich pacjentów wyszłam za mąż

— opowiadała.

Pytana o najbardziej wzruszające wspomnienie z okresu wojny, mówiła, że najtrudniej dla niej było w lipcu 1943 r., gdy Polacy dowiedzieli się o śmierci gen. Władysława Sikorskiego.

Pielgrzymkę patriotyczną do Włoch i uroczystość na polskim cmentarzu wojennym przy Monte Cassino zorganizował Urząd ds. Kombatantów i Osób Represjonowanych.

73 lata temu w gruzach opactwa benedyktyńskiego na Monte Cassino 18 maja 1944 roku o godz. 10 po raz pierwszy od września 1939 roku zabrzmiał hejnał mariacki i załopotał proporzec 12. Pułku Ułanów Podolskich i biało-czerwona flaga. Bóg pobłogosławił polski oręż i dał zwycięstwo tym, którzy na swoich mundurach nosili tarcze krzyżowców, bo to był znak 2. Korpusu Polskiego

— mówił Jan Józef Kasprzyk, który kieruje pracami Urzędu ds. Kombatantów. Przywołując trud weteranów i dziękując im za obecność podkreślił, że dziś najważniejszym zadaniem dla kochających ojczyznę Polaków jest przywracanie wielkości Rzeczypospolitej.

Nie ma piękniejszej rzeczy niż niepodległość i oddawanie siebie całego za drugiego człowieka, za bliźnich

– dodał Kasprzyk.

Podczas uroczystości odczytano list od premier Beaty Szydło i wicepremiera ministra kultury i dziedzictwa narodowego Piotra Glińskiego. Ceremonię zakończyły apel poległych i składanie wieńców.

Wśród urzędników państwowych, którzy złożyli kwiaty i zapalili znicze na polskiej nekropolii, byli m.in. wicemarszałkowie Sejmu i Senatu – Joachim Brudziński i Maria Koc oraz córka gen. Andersa – Anna Maria Anders, pełniąca funkcję pełnomocnika rządu ds. dialogu międzynarodowego, która podzieliła się osobistymi wspomnieniami o ojcu. Obecny był również wiceszef MSZ Jan Dziedziczak. Na Monte Cassino byli przedstawiciele duchownych, w tym biskup polowy WP gen. bryg. Józef Guzdek, który odprawił mszę przy polskich grobach.

To miejsce jest uświęcone krwią polskiego żołnierza

— podkreślił Guzdek, przypominając, że pokój jest jedną z najważniejszych wartości w życiu narodów.

W uroczystości poza żołnierzami gen. Andersa udział wzięli weterani Polskiego Państwa Podziemnego, w tym Armii Krajowej i Batalionów Chłopskich, także przedstawiciele środowisk osób represjonowanych przez system komunistyczny. Nie zabrakło też przedstawicieli lokalnych władz, mieszkańców Cassino, a także licznych i pomagających kombatantom harcerzy. Nekropolię po raz kolejny odwiedzili również motocykliści członkowie rajdu z Marek pod Warszawą.

18 maja 1944 r. po niezwykle zaciętych walkach 2. Korpus Polski dowodzony przez gen. Władysława Andersa zdobył Monte Cassino wraz z ze znajdującym się tam klasztorem. W bitwie zginęło 923 polskich żołnierzy, 2 931 zostało rannych, a 345 uznano za zaginionych.

Dowódca 2. Korpusu gen. Władysław Anders w swoich wspomnieniach przedstawiał okoliczności podjęcia decyzji o udziale polskich sił w tej bitwie.

Wykonanie tego zadania ze względu na rozgłos, jaki Monte Cassino zyskało wówczas w świecie, mogło mieć duże znaczenie dla sprawy polskiej. Byłoby najlepszą odpowiedzią na propagandę sowiecką, która twierdziła, że Polacy nie chcą się bić z Niemcami. Podtrzymywałoby na duchu opór walczącego Kraju. Przyniosłoby dużą chwałę orężowi polskiemu. Oceniałem ryzyko podjęcia tej walki, nieuniknione straty oraz moją pełną odpowiedzialność w razie niepowodzenia. Po krótkim namyśle oświadczyłem, że podejmuję się tego trudnego zadania. (W. Anders „Bez ostatniego rozdziału”).

W 1945 r. na Monte Cassino otwarto polski cmentarz wojenny, na którym pochowanych jest – według różnych źródeł – od ok. 1 050 do ponad 1 070 żołnierzy 2. Korpusu Polskiego. W 1970 r. na Monte Cassino pochowano zmarłego w Londynie gen. Andersa. Na miejscu wiecznego spoczynku zdobywców Monte Cassino wyryto napis „Przechodniu powiedz Polsce, żeśmy polegli wierni w jej służbie”.

wkt/PAP

Tolek 83.22.90.*wczoraj
W bitwie pod Monte Cassino brał udział również Aleksander Żabczyński, kpt. artylerii przeciwlotniczej W.P. i P.S.Z. na Zachodzie, jeden z najpopularniejszych aktorów dwudziestolecia międzywojennego.

ann 83.6.147.*wczoraj
Chwała Bohaterom!!

…..

http://wpolityce.pl/spoleczenstwo/340326-bezczelnosc-mazgula-jatrzy-nawet-na-monte-cassino-pisze-pisowski-rzad-kpi-z-naszej-historii-zolnierz-wygral-zawiedli-politycy

http://wpolityce.pl/spoleczenstwo/340258-bp-guzdek-na-monte-cassino-serca-zolnierzy-gen-andersa-bily-miloscia-do-polski-do-niej-spieszyli-walczac-z-wrogiem

http://wpolityce.pl/spoleczenstwo/333007-weterani-walk-o-niepodleglosc-polski-pielgrzymuja-do-izraela-odwiedza-groby-polskich-zolnierzy-min-w-tel-awiwie-jafie-a-takze-instytut-yad-vashem

http://wpolityce.pl/polityka/334544-niemiecka-telewizja-ard-lamentuje-nad-decyzja-sadu-ws-muzeum-ii-wojny-swiatowej-cios-w-niemiecka-polityke-historyczna

1 thought on “490 Chwała bohaterom! 73 lata temu 2. Korpus Polski zdobył Monte Cassino

  1. Jerzy Osowiak @jerzy-osowiak:
    Koniec świata…. Zbrodniarze ofiarami… Ten dzieciak to ma tupet…..

    http://kresy.pl/wydarzenia/wiatrowycz-waffen-ss-galizien-to-nie-zbrodniarze-ale-ofiary-wojny/


    Uroczystości ku czci SS Galizien. Fot. gazeta.ua

    WIATROWYCZ: WAFFEN-SS GALIZIEN TO NIE ZBRODNIARZE, ALE OFIARY WOJNY

    20 maja 2017|1 Komentarz|w społeczeństwo, Ukraina, Wydarzenia |Przez Marek Trojan

    Szef Ukraińskiego IPN Wołodymyr Wiatrowycz ponownie stanął w obronie ukraińskiej formacji kolaboracyjnej Waffen-SS Galizien. Jego zdaniem, członkowie tej hitlerowskiej formacji to „ofiary wojny”.

    We wpisie na portalu społecznościowym, szef Ukraińskiego IPN i kłamca wołyński Wołodymyr Wiatrowycz kolejny raz zabrał głos w sprawie hitlerowskiej ochotniczej formacji kolaboracyjnej, dywizji Waffen-SS Galizien, złożonej z Ukraińców.

    – Oto symbol dywizji Waffen-SS „Hałyczyna” – napisał Wiatrowycz, załączając stosowną grafikę. – Nie jest zabroniona ani na Ukrainie, ani w innych krajach świata. Wykorzystują go różne organizacje weteranów, które działają legalnie w Wielkiej Brytanii, USA, Kanadzie i innych krajach – podkreślił szef UIPN.

    Przeczytaj: Ukraińcy uczcili pamięć SS Galizien: w mundurach Waffen-SS i pod flagami OUN-UPA [+VIDEO / +FOTO]

    W odniesieniu do zarzutów nt. udziału żołnierzy dywizji w zbrodniach, Wiatrowycz przytoczył wnioski specjalnej kanadyjskiej komisji, utworzonej w 1985 r. dla zbadania działalności dywizji Waffen-SS Galizien. Wynikało z nich m.in., że oddziału nie należy osądzać jako grupy, a jego członkowie byli indywidualnie sprawdzani przed wjazdem do Kanady. Kanadyjska komisja stwierdziła też, że członkom dywizji „Hałyczyna” nigdy nie udowodniono udziału w żadnych zbrodniach. Stąd, wobec braku odpowiednich dowodów, komisja stwierdziła, że samo bycie członkiem dywizji Waffen-SS Galizien nie może być podstawą do kierowania spraw do sądu.

    Ponadto, szef UIPN podkreślił, że symbol oddziału, lew, to „stary znak heraldyczny Galicji”. Dodał, że inne formacje Waffen-SS również chętnie sięgały po stare symbole narodowe i regionalne. Przyznał, że oddział był niemiecką formacją wojskową złożoną z Ukraińców.

    – Wykorzystanie przez jego twórców elementów ukraińskiej (galicyjskiej) symboliki było elementem kampanii mobilizacyjnej, starań Niemców dla przyciągnięcia na swoją stronę więcej Ukraińców. W innej niemieckiej strukturze Ukraińska Armia Wyzwoleńcza jako symbol wykorzystywała tryzub (więc teraz i jego zabronimy?) – pisze Wiatrowycz. Jego zdaniem, członkowie dywizji Waffen-SS Galizien to ofiary wojny:

    – Niestety, wielu Ukraińców uwierzyło niemieckiej propagandzie, głoszącej ochronę ich narodowych interesów i dołączyła formacji wojskowych utworzonych przez Niemców. Nie uważam ich ani za bohaterów, ani zbrodniarzy, a za ofiary wojny, zmuszone do przelewania krwi za cudze interesy.

    Jak informowaliśmy, dyrektor Ukraińskiego Instytutu Pamięci Narodowej uważa, że propagowanie symboliki SS Galizien na Ukrainie nie narusza ustawy o zakazie propagowania ustrojów totalitarnych (komunistycznego i nazistowskiego) i używania ich symboliki, a zatem jest dozwolone. Wiatrowycz podkreślił, że ustawa ta nie wymienia symboli SS Galizien w spisie symboliki nazistowskiej.

    Wcześniej, 15. maja br. dyrektor Ukraińskiego Komitetu Żydowskiego Eduard Dolinsky zwrócił się na swojej stronie w sieci społecznościowej do lwowskiej prokuratury z prośbą o pociągnięcie do odpowiedzialności organizatorów obchodów 74-lecia powstania SS Galizien, które odbyły się w kwietniu we Lwowie.

    Wołodymyr Wjatrowycz to znany „kłamca wołyński”, historyk, który zrobił karierę na Ukrainie gloryfikując OUN-UPA i zaprzeczając ludobójstwu wołyńsko-małopolskiemu, które nazywa „drugą wojną polsko-ukraińską”. W celu przekonania ukraińskiej opinii publicznej do swoich tez ucieka się do fałszerstw i manipulacji. Propaguje również tezę o „symetryczności zbrodni” na Wołyniu i w Małopolsce Wschodniej, wedle której w trakcie „regularnej wojny polsko-ukraińskiej” obie strony dopuszczały się zbrodni wojennych.

    PRZECZYTAJ TAKŻE: Wiatrowycz w „Foreign Policy”: oskarżanie OUN-UPA o „czystki etniczne” to sowiecka propaganda

    W ostatnim czasie kierowany przez niego IPN w odpowiedzi na rozbiórkę nielegalnego pomnika UPA w Hruszowicach zablokował wydawanie zezwoleń na prowadzenie poszukiwań pochówków i porządkowania polskich miejsc pamięci na Ukrainie. Stwierdził także, że „co najmniej 105 polskich pomników i innych znaków pamięci postawionych na Ukrainie w latach 1991-2017 uznaje się za nielegalne”.

    Czytaj także:

    Szef ukraińskiego IPN zablokował uhonorowanie wołyńskich cichociemnych

    Wołodymyr Wiatrowycz zachwycony wypowiedziami Targalskiego nt. UPA

    Ukraiński IPN krytykuje Polskę ws. pomników podając zmanipulowane informacje [+GRAFIKA]

    Facebook.com / Kresy.pl

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.