552 77 lat temu Niemcy utworzyli getto warszawskie,.. żydowskimi pieniędzmi i żydowskimi rękami…


Budowa murów getta na ulicy Świętokrzyskiej (sierpień 1940)


Kolejna rocznica, która w ofitzjalnie folnych mediach przemknęła była niemal niezauważona. Żadne media polskojęzyczne o ile wiem, nie napisały nic na ten temat…

Jeśli komuś nie pasuje tytuł, to niech najpierw poczyta sobie wszystko to, co tu zgromadziłem, zwłaszcza te źródła, które przytoczyłem na samym końcu…

Jako Polacy i Słowianie nie mamy czego wstydzić się (w przeciwieństwie do innych…), mamy „głęboko w poważaniu” tzw. pedagogikę wstydu… i niczego nie wstydzimy się. A jeśli komuś to nie podoba się, czuje się tym urażony, itp… no to już jego pieprzony problem… Dotarło? 🙂


Prof Wolniewicz: Żydzi poniżają Polaków, ponieważ wielu z nas boi się oskarżeń o ,,antysemityzm”

Published on Oct 22, 2016

Anty Multi-Kulti1 miesiąc temu (edytowany)
UWAGA!!! My tylko przypominamy, że Polacy przyjęli Żydów pod swój dach w gościnę! Niestety my osobiście do dziś dnia nie słyszymy żadnych słów podziękowania, za ten wielki ukłon w stronę Żydów! Słyszymy za to same zakłamane i zmyślone antypolskie oszczerstwa oraz nieustanne żądania i roszczenia z kapelusza wyjęte.

Większość konfliktów wojennych oraz etnicznych wewnątrz krajów multikulturowych wynika z wieloetniczności, a najspokojniejsze państwa na świecie to państwa monogamiczne rasowo i kulturowo! Ponadto tam gdzie ścierają się ze sobą różne rasy i kultury tworzą się getta gdzie szerzy się przestępczość. Przykłady: ludobójstwo w RPA na białych europejczykach, których murzyni zabili 68.798 od 1994 r.. Rozpad Czechosłowacji. Wojna na Bałkanach po rozpadzie Jugosławii. Wojna północ południe w USA. Konflikty rasowe w USA. Ludobójstwo plemienia Hutu na plemieniu Tutsi ok. 1100.000 zabitych. Żydowska okupacja Palestyny i 60 letni konflikt w strefie gazy itp.. Liczne getta oraz konflikty rasowe w Brazylii, USA, Londynie, Francji i Szwecji, następnie wojujący i robiący zamachy terrorystyczne islamiści, którzy nawołują do islamizacji oraz dżihadu, jak i czarne dzielnice, gdzie szerzy się przestępczość kryminalna, czarne gangi itp..

BIAŁE LUDOBÓJSTWO — Dzisiaj nie potrzeba holocaustu ani obozów koncentracyjnych, żeby zniszczyć daną rasę, naród, kulturę czy cywilizację! Wystarczy promować tam masową imigrację i mieszanie się ras (race mixing), plus odpowiednia propaganda (polityczna poprawność) i rozwiązania prawne np. zakaz walki o własną tożsamość narodową, rasową, kulturową i terytorialną, pod groźbą oskarżenia o ”rasizm” i ”ksenofobię”. W ten sposób można zniszczyć każdą różnorodność biologiczną, włącznie z białym człowiekiem.

Chreptusio1 miesiąc temu
Nie zapomnijmy kto na żądanie żydów wstrzymał ekshumację w Jedwabnem. To Lech Kaczyński. Swoją uległością skazał nas na lata moralnej poniewierki. Na oszczerstwa i kalumnie ze strony środowisk żydowskich. Teraz już wiem kto w podzięce załatwił mu pochówek w wawelskiej krypcie.

Wala Bala1 miesiąc temu
Nie zapomnijmy kto w Israhellu w myce powiedzial do zebranych zydow takie slowa ,”Niezaleznie od tego kto wygra w Polsce wybory ,intersy zydow sa zabezpieczone.” zgadnij kto?

https://wpolityce.pl/historia/360353-warto-o-tym-przypominac-77-lat-temu-niemcy-utworzyli-getto-warszawskie

Warto o tym przypominać! 77 lat temu Niemcy utworzyli getto warszawskie

opublikowano: wczoraj

77 lat temu, 2 października 1940 r., niemiecki gubernator Ludwig Fischer podpisał zarządzenie o utworzeniu warszawskiego getta, największej zamkniętej dzielnicy żydowskiej w okupowanej Europie. W lipcu 1942 r. Niemcy rozpoczęli likwidację getta, wywożąc do obozu zagłady w Treblince ponad 250 tys. Żydów.

Pierwszą próbę utworzenia getta w Warszawie Niemcy podjęli już na początku listopada 1939 r. Plan organizacji getta był jednak chaotyczny i niekonsultowany przez SS z    wojskowym komendantem miasta. Pertraktacje z Niemcami, prowadzone przez delegację Judenratu na czele z Adamem Czerniakowem, spowodowały tymczasowe zaniechanie jego realizacji.

Od połowy listopada 1939 r. przy wylotach niektórych ulic dzielnicy żydowskiej władze niemieckie zaczęły jednak umieszczać ogrodzenia z drutu kolczastego i tablice z napisami „Zaraza, wstęp dla żołnierzy wzbroniony”. Pod koniec miesiąca wydano rozporządzenie o obowiązku noszenia przez Żydów opasek z gwiazdą Dawida.

W drugiej połowie marca 1940 r. władze niemieckie zażądały od Judenratu, by na własny koszt rozpoczął budowę muru wokół dzielnicy żydowskiej. W tym samym czasie doszło w Warszawie do zamieszek antysemickich inspirowanych przez Niemców, które miały uzasadniać konieczność przeniesienia ludności żydowskiej do getta dla ochrony przed Polakami.

W czerwcu zakończono prace przy budowie granic getta. 7 sierpnia 1940 r. władze niemieckie nakazały ludności żydowskiej natychmiastowe opuszczenie obszaru przyszłej dzielnicy niemieckiej; mogła ona czasowo pozostać w dzielnicy polskiej, natomiast Żydzi przyjeżdżający do Warszawy mieli prawo zamieszkać jedynie w dzielnicy żydowskiej.

13 września 1940 r. generalny gubernator Hans Frank wydał rozporządzenie o ograniczeniu swobodnego wyboru zamieszkania przez Żydów w Generalnym Gubernatorstwie, a 2 października 1940 r. szef dystryktu warszawskiego Ludwig Fischer podpisał zarządzenie o utworzeniu warszawskiego getta, które 16 listopada stało się obszarem zamkniętym.

Przez kolejne miesiące granice getta wciąż zmieniano, zmniejszając jego obszar. Początkowo obejmowało ono teren ograniczony ulicami: Bagno, pl. Grzybowski, Elektoralna, pl. Bankowy, Ogród Krasińskich, Nowolipki, Świętojerska, Freta, Sapieżyńska, Konwiktorska, Stawki, Okopowa, Żelazna, Wronia, Waliców, Żelazna i Sienna. Obszar od pl. Mirowskiego i części ul. Chłodnej jako ważny trakt komunikacyjny był wyłączony z getta.

W grudniu 1941 r. wyłączono z getta teren na zachód od ul. Żelaznej, pomiędzy ul. Leszno i ul. Grzybowską, co spowodowało podział getta na dwie części – tzw. małe i duże getto. 26 stycznia 1942 r. otwarto dla pieszych drewniany most nad ulicą Chłodną przy skrzyżowaniu z ulicą Żelazną, łączący obie części dzielnicy zamkniętej.

W marcu 1941 r. liczba mieszkańców warszawskiego getta osiągnęła maksimum i wyniosła ok. 460 tys. osób. Stłoczeni w getcie Żydzi żyli w nieludzkich warunkach – byli ofiarami egzekucji, umierali z wycieńczenia, głodu i chorób.

Marek Stok tak w swoich pamiętnikach opisywał warszawskie getto w zimie 1941 r.: „Tysiące nędzarzy, żebraków stale biwakuje na ulicy. To nie są ludzie – jakieś straszliwe mary. Upiorne postacie w brudnych łachmanach, szmatach, wychudzone twarze o rozgorączkowanych oczach i spuchniętych z głodu nogach. Są wszędzie. Na podwórkach, na chodnikach, pod murami i na jezdniach, zawodzą, krzyczą, proszą o jałmużnę. (…) Nie można przejść dłuższego odcinka ulicami, by nie spotkać trupów ludzkich. Leży trup w łachmanach na chodniku, a ludzie spiesznie, starając się nie patrzeć, przechodzą obok, aż jakaś litościwa dusza przykryje go gazetami. Trupy mężczyzn, kobiet, dzieci. Na wszystkich ulicach”.

22 lipca 1942 r. Niemcy rozpoczęli w warszawskim getcie tzw. wielką akcję likwidacyjną. Była ona częścią operacji o kryptonimie „Reinhardt”, która zgodnie z wcześniejszymi ustaleniami Głównego Urzędu Bezpieczeństwa Rzeszy (RSHA), zakładała fizyczną likwidację Żydów.

Akcję likwidacyjną przeprowadzały obok SS, jednostki pomocnicze złożone z Litwinów, Ukraińców i Łotyszy. Ważną rolę w akcji odegrała Żydowska Służba Porządkowa, która jako bezpośredni wykonawca niemieckich poleceń stała się obiektem powszechnej nienawiści w getcie. Ostatecznie większość żydowskich policjantów podzieliła los pozostałych mieszkańców getta.

W czasie Wielkiej Akcji w warszawskim getcie ok. 254 tys. Żydów wywieziono do obozu zagłady w Treblince, ponad 11 tys. do bliżej nieokreślonych obozów pracy, a ponad 10 tys. zmarło lub zostało zastrzelonych w getcie.

Podczas trwania deportacji około 8 tys. Żydów uciekło na tzw. aryjską stronę. W getcie pozostało ok. 60 tys. osób, z czego blisko połowa nielegalnie. Gdy 19 kwietnia 1943 r. Niemcy przystąpili do ostatecznej likwidacji getta bojownicy z Żydowskiej Organizacji Bojowej i Żydowskiego Związku Wojskowego stawili im zbrojny opór. Najcięższe walki toczyły się w rejonie ul. Zamenhoffa i Nalewek oraz na pl. Muranowskim. Niemcy systematycznie posuwali się w głąb getta, paląc i niszcząc dom po domu zmuszali ludność cywilną do opuszczania bunkrów i schronów.

8 maja Niemcy odkryli i otoczyli ogromny schron przy ul. Miłej 18, w którym znajdowało się kilkuset ludzi, w tym sztab ŻOB i ponad 100 żydowskich bojowników. Na wezwanie Niemców cywile wyszli, natomiast większość powstańców razem z dowódcą Mordechajem Anielewiczem popełniła samobójstwo.

Powstanie, pomimo apeli rządu RP na uchodźstwie, nie wywołało żadnych reakcji aliantów. W proteście przeciwko obojętności świata wobec tragedii narodu żydowskiego, 12 maja 1943 r. członek Rady Narodowej RP w Londynie Szmul Zygielbojm popełnił samobójstwo.

Powstańcy w małych, rozproszonych grupach walczyli do 16 maja 1943 r. Tego dnia dowodzący akcją gen. Juergen Stroop ogłosił koniec pacyfikacji i na znak zwycięstwa rozkazał wysadzić w powietrze Wielką Synagogę na Tłomackiem. Getto warszawskie zostało zrównane z ziemią.

Według raportów gen. Stroopa, od 20 kwietnia do 16 maja 1943 r. w wykrytych i zlikwidowanych bunkrach znajdowało się ponad 56 tys. Żydów. Około 6 tys. zginęło na miejscu w walce, na skutek pożarów czy zaczadzenia. 7 tys. Żydów Niemcy zamordowali na terenie getta, tyle samo wysłano do obozu zagłady w Treblince. Pozostała grupa ok. 36 tys. została wysłana do innych obozów, przede wszystkim do Auschwitz i Majdanka.

gah/PAP

Tom
nie wspominając o pełnej akceptacji i współdziałania ze strony żydowskiej pomijamy połowę prawdy. Żydzi liczyli że dzięki gettom (nazwa pochodzi z średniowiecza) uzyskają autonomię

botek116
Hmm, a ja czytałem zupełnie coś innego u Pani dr Ewy Kurek. I teraz to już nie wiem co myśleć, czy wierzyć jakiemuś PAPowi czy naukowcowi który poświęcił na zdobycie tych informacji pół życia. A Wy droga redakcjo idziecie po najmniejszej linni oporu. Przykre to dla mnie, bo miałem lepsze o Was zdanie. Pani dr twierdzi, że Żydzi sami sobie zbudowali getto!! Za własne pieniądze wybudowali mur i bocznicę na Umschlagplatz. TO JAK TO W KOŃCU BYŁO!?

Chwalba
Getta to Żydzi sami robili . Żydzi żyli w zwartych dzielnicach i nie mieli ochoty na łączenie się z resztą Polski . W Warszawie może tylko odgrodzono getto od reszty miasta .

Roman
Nie zakłamujmy historii. Żydzi tworzyli getto na własne żądanie, jako ich państwo. Tak było też w Łodzi. Przecież władze w tym ośrodku sprawowali wykształceni żydzi, maltretując własnych obywateli.

Depesza
Roman , nic cię nie rusza ? nawet te setki tysięcy wymordowanych ? To szefowie getta ich wymordowali ? tak uważasz ? W mojej opinii u Ciebie to efekt gimnazjum jest !

Zbrozło
DO Romana. Proponuję się dokształcić ,a właściwie wizytę u psychiatry. A to nie tyle efekt gimnazjum co efekt wagarów szczególnie na lekcji historii.

1950
NIGDY NIE ZGINAL ZADEN ZYD -GINELA BIEDOTA ZYDOWSKA -A RODSZYLD KAZL TO ZLIKWIDOWAC -INTELIGENTNI -MIELI-PIENIADZE -TO-DOSTAWALI PASZPORTY-SZWAJCARSKIE-BIEDOTA-TO ZNACZY GLUPIA -DO-LIKWIDACJI

Depesza
Straszna hekatomba , niewiele mogliśmy im pomóc , żałujemy ,ze nie udało się nam zrobić dla nich więcej. Niech pozostaną wiecznie w naszej pamięci

olka
poco o tym przypominac, kazdy wie że żyd to najgorszy wróg Polski i Polaków

Depesza
elka to typowa prowokatora antysemicka , podobno Żydźi sami się mordowali, a jeśli już Niemcy ich mordowali, to jeno dlatego ,ze Żydźi to wrogowie Polaków. To już nie gimnazjum to w czystej postaci hucpa antysemicka jest.

Depesza
Warto o tym przypominać albowiem wpisy pod tym wątkiem dowodzą ,że efekt gimnazjum daje wyniki. Tysiące pomordowanych Żydów to wina Żydów i na życzenie Zydów ! tak tutaj zapodają. Niemcy to jeno obrońcy demokracji tutaj występują. To typowa hucpa i antysemityzm jest !

…..

http://wyborcza.pl/1,76842,3558299.html?disableRedirects=true

Kurek: Getta zbudowali Żydzi

Paweł P. Reszka, Jan Cywiński 20 sierpnia 2006 | 00:00

W pierwszych latach wojny Polacy w Warszawie żyli w ciągłym strachu przed łapankami i egzekucjami. A Żydzi w getcie się bawili. Mieli co świętować. W końcu żyli w „autonomicznej prowincji”, którą wynegocjowali od Niemców. Do takich wniosków doszła historyczka Ewa Kurek

Ewa Kurek zawarła swe ustalenia w książce „Poza granicą solidarności. Stosunki polsko-żydowskie 1939-1945” wydanej w tym roku przez Wyższą Szkołę Umiejętności w Kielcach, gdzie autorka wykłada. Doszła do nich – pisze – analizując przede wszystkim żydowskie źródła: wspomnienia, kroniki i relacje. Najczęściej powołuje się na Adama Czerniakowa, prezesa Judenratu – Żydowskiej Rady Starszych w getcie warszawskim – i kronikę Emanuela Ringelbluma – twórcy konspiracyjnego archiwum w getcie. Zwłaszcza dzienniki – uważa – „nie pozostawiają cienia wątpliwości”, że getta „w istocie rzeczy były zbudowanymi w latach 1939-1942 przez polskich Żydów za zgodą okupujących polskie ziemie Niemców autonomicznymi prowincjami żydowskimi”. Żydzi „po raz pierwszy od ponad dwóch tysięcy lat zbudowali zręby struktur żydowskiej państwowości”.

Według Kurek w pierwszych latach okupacji najbardziej zagrożeni byli Polacy, Żydzi zaś delektowali się „autonomiami i izolacją gett. Głodnych wprawdzie i chłodnych, ale z wolną sobotą, żydowskimi tramwajami, własną pocztą, policją teatrami, restauracjami”; „na przełomie 1941/1942 roku czuli się za wzniesionymi przez siebie murami bezpiecznie i otwarcie mówili: »Nie chcemy zbratania z Polakami «”.

W latach 1939-42 Warszawa poza gettem „była ponura i smutna. Żyła w niej ludność zaszczuta niemieckimi łapankami, egzekucjami i wywózkami do obozów koncentracyjnych”. W tym czasie „getto warszawskie ( ) bawiło się”. Kurek cytuje kronikę Ringelbluma: „W »Melody Palace « odbyła się zabawa karnawałowa z konkursem na najpiękniejsze nogi. Getto tańczy”; „Policjanci żydowscy (…) wypełniają najelegantsze lokale [w towarzystwie] pięknych kobiet. (…) Ich eleganckie, lśniące, wysokie buty oficerskie imponują – jak widać – kobietom” (zapis z 1941 r.).

Dzieci konały na ulicach

Ewa Kurek pisze, jakby poza jej świadomością pozostawało, jak wyglądało życie w gettach. Tylko mimochodem wspomina o „nieludzkich warunkach bytowych” w getcie łódzkim.

Kiedy 16 listopada 1940 r. władze okupacyjne zamknęły getto w Warszawie, na jego obszarze (ok. 307 ha) znalazło się ok. 450 tys. Żydów ze stolicy i okolicznych miejscowości. Do lata 1942 r. z głodu, chorób i wyczerpania zmarło 100 tys. jego mieszkańców.

Na miesięczne kartki aprowizacyjne można było kupić na osobę zaledwie 2,5 kg chleba, ok. 20 dkg cukru, czasem – brukiew, ziemniaki, mydło. By przeżyć, trzeba było mieć dodatkowe jedzenie – najczęściej szmuglowane z drugiej strony muru. Była to bardzo niebezpieczna działalność – jej ceną często była śmierć. Dlatego ceny produktów w getcie były o wiele wyższe niż poza nim. Ci, którzy wyprzedali się już ze wszystkiego, nie mieli żadnych możliwości kupowania jedzenia na gettowym czarnym rynku. Byli skazani na pomoc społeczną, żebranie na ulicach, powolne konanie z głodu.

Z kroniki Ringelbluma:

„Ostatnio prawie na co dzień na ulicach, pośrodku chodnika, leżą nieprzytomni lub zmarli ludzie. (…) Żebrała jakaś matka, która miała przy sobie dziecko; okazało się, że było ono martwe. Na ulicy żebrzą trzy- i czteroletnie dzieci” (luty 1941).

„W niektórych domach żydowskiej biedoty (…) wymierają całe rodziny”; „przed domem przy Muranowskiej 24 (…) sześcioletnie żebrzące dziecko konało (…) całą noc i nie mogło doczołgać się do kawałka chleba, zrzuconego z balkonu” (oba zapisy z sierpnia 1941).

W getcie panowała straszliwa ciasnota – na izbę przypadało przeciętnie sześć-osiem osób. Sprzyjało to – przy niemożliwości zachowania higieny i braku środków czystości – epidemiom i stanowiło dodatkową torturę psychiczną i fizyczną.

Od października 1941 r. karą za nielegalnie przebywanie poza gettami – owymi „autonomicznymi prowincjami żydowskimi” – była śmierć.

Mimo tragicznego położenia mieszkańcy getta próbowali pomóc najbiedniejszym i najbardziej potrzebującym. Czytali też książki, słuchali muzyki i chodzili do teatru. I nawet na tańce – co tak wybija Kurek.

– Oczywiście, że się w getcie bawiono, co wieczór różne organizacje czytały klasykę polską i żydowską – mówi Marek Edelman, jeden z dowódców Żydowskiej Organizacji Bojowej i powstania w getcie w 1943 r. – Ci ludzie chcieli pozostać ludźmi i dlatego zajmowali się kulturą.

Kurek to jednak nie interesuje, podobnie jak nie interesuje jej prowadzone w getcie tajne nauczanie, badania naukowe ani działalność Janusza Korczaka, który kierował żydowskim Domem Sierot i zginął wraz ze swymi wychowankami wywieziony do Treblinki. Ani nadludzkie wysiłki tych, którzy starali się ratować chorych i umierających, co opisała np. Adina Blady-Szwajger, lekarka z getta: „Na łóżeczkach (…) po troje, czworo dzieci. (…) Dzień pracy coraz dłuższy, coraz większe zmęczenie pielęgniarek, które same słaniając się na nogach, przemywały odleżyny, układały obrzęknięte ciałka na boku” (jesień 1941, za: „Pamięć. Historia Żydów polskich przed, w czasie i po Zagładzie”).

„W granicach żydowskiej idei”

Z lektury dzienników Czerniakowa Kurek wyciąga wniosek, że „negocjował” z władzami niemieckim „warunki współpracy, po czym natychmiast z jak największą skrupulatnością wprowadzał je w życie”.

Kurek pisze tak, jakby nie wiedziała, że „negocjacje” z hitlerowcami polegały na staraniach o poprawę położenia ludności – prezesi rad żydowskich zabiegali choćby o złagodzenie niemieckich okrucieństw. I że Niemcy wielu z nich bili, znieważali, aresztowali; wielu zginęło, gdy się przeciwstawiali.

Kurek dowodzi, że skoro drut kolczasty i mur, którym Niemcy odgrodzili getto, sfinansowali Żydzi, to znaczy to, że izolacja „żydowskiej autonomii” od Polaków „mieściła się w granicach żydowskiej idei”. Cytuje słowa Czerniakowa z kwietnia 1940 r.: „Poruszyłem sprawę murów. Dałem materiał”; „za mury zapłacimy” – tak jakby te zapisy w jego dzienniku świadczyć miały o gorliwej współpracy z Niemcami. Pomija takie świadectwa zamkniętych w getcie, jak np. Chaima Arona Kapłana: „Judenrat buduje masowy grób na własny koszt; oczywiście gdyby okupant nie żądał tego, Rada sama z siebie nie wpadłaby na pomysł budowania ufortyfikowanych murów, zamykających własny naród”.

Autorka książki cytuje Czerniakowa i Ringelbluma tak, jakby nie rozumiała, że nie mogli oni o wszystkim pisać wprost, że używają ironii lub szyfrują fakty – na wypadek gdyby ich zapiski wpadły w ręce Niemców. Dlatego Czerniaków jawi się w jej ujęciu jako żarliwy niemiecki współpracownik, a nie dźwigający ciężar ogromnej odpowiedzialności człowiek, który reaguje na polecenia Niemców i, w pewnym zakresie, stosuje opór, perswazję, łapówki – byle tylko uratować jak najwięcej rodaków. A Ringelblum staje się piewcą demoralizacji getta, a nie działaczem konspiracji i twórcą bezcennego archiwum.

Żydowscy kaci! 

Ewa Kurek pisze jako o rzeczy „niesłychanej”, że do tej pory „do świadomości historyków oraz (…) ogółu społeczeństw dociera jedynie informacja o tym, że wszyscy zamordowani Żydzi byli ofiarami”, a „wokół żydowskich katów od dziesięcioleci panuje martwa cisza”. Po „wczytaniu się głębiej” w źródła oraz analizie „coraz odważniej prowadzonych najnowszych badań” stwierdza, że „obraz Niemców jako katów pozostaje bez zmian, lecz Żydzi coraz wyraźniej jawią się nie tylko jako ofiary”; rolę katów swoich braci odegrali w czasie wojny ci Żydzi, „którzy z jakichkolwiek pobudek uczestniczyli w którymkolwiek z etapów zagłady własnego narodu lub poprzez służbę w niemieckich formacjach wojskowych wspierali ludobójstwo hitlerowskich Niemiec”. Chodzi jej m.in. o pracowników Judenratów i o funkcjonariuszy żydowskiej policji w gettach.

Ale fakty, do których odwołuje się Kurek, nie są nowe. Istnieje obszerna literatura dotycząca współodpowiedzialności i dylematów moralnych, przed którymi stały powołane przez Niemców Judenraty reprezentujące społeczność żydowską wobec nich, a także egzekwujące ich zarządzenia. Po wojnie ci członkowie Judenratów, którzy posunęli się w kontaktach z Niemcami za daleko, stawali nawet – o ile przeżyli – przed sądami.

Wewnętrznego porządku w gettach pilnowała policja żydowska podporządkowana Judenratom, ale zmuszona też wykonywać bezpośrednie rozkazy Niemców. Policjanci stopniowo zaczęli uważać się za coś lepszego od ogółu, bili i używali przemocy. W czasie deportacji mieszkańców gett do obozów byli już powszechnie znienawidzeni. To wszystko od dawna wiadomo.

Kurek, powołując się na relację więźnia z obozu w Sobiborze, pisze: „Żydzi z całą pewnością uczestniczyli w opróżnianiu komór gazowych z zamordowanych współbraci i unicestwianiu ich ciał”, choć dodaje: „Można (…) zastanawiać się nad psychiką ludzi, którzy pozostając przy życiu, »szykowali « na śmierć swoich najbliższych, lecz fakt zniewolenia i realna groźba śmierci zdejmuje z nich katowskie piętno”.

Chodzi o członków Sonderkommand – grup roboczych zmuszanych m.in. do obsługi krematoriów.

Samuela Willenberga, który w październiku 1942 r. znalazł się w Treblince, Niemcy włączyli do komanda sortującego ubrania po zagazowanych. – Weź tę paczkę palt – krzyknął do niego pewnego razu nadzorca. „Gdy się schyliłem, aby ją podnieść, mignął mi znajomy kolor – wspominał Willenberg po latach. – Nachyliłem się i wyciągnąłem małe brązowe paletko mojej najmłodszej siostrzyczki Tamary i połączoną z nim spódniczkę mojej starszej siostry Ity, jakby splecione w siostrzanym uścisku. (…) Z peronu dolatywał stuk wtaczających się wagonów z nowymi ofiarami. I czułem, że zacznę krzyczeć”.

W książce Ewy Kurek, pełnej kategorycznych sądów, mało jest empatii i prób wczucia się w takie tragedie.

Nowa Hannah Arendt

Ewa Kurek odrzuca zarzuty o manipulację źródłami.

„Gazeta”: – Przeciwstawia Pani smutną i ponurą Warszawę bawiącemu się gettu. U Ringelbluma można znaleźć mnóstwo opisów ludzi masowo umierających z głodu w getcie.

– Tego, że getto się bawiło, dowodzą żydowskie źródła. Nie wymyśliłam sobie też np. wolnej soboty w getcie warszawskim, własnej poczty czy teatrów. Jeśli ktoś chce zarzucić mi fałszerstwo, niech najpierw udowodni, że źródła, na które się powołuję, kłamią – mówi Kurek.

Nie ukrywa, że spodziewała się krytyki po publikacji książki. Przywołuje Hannah Arendt, autorkę pracy „Eichmann w Jerozolimie. Rzecz o banalności zła”, w której opisała także postawy Żydów w czasie II wojny, „za co wylano jej na głowę kubeł pomyj”: – Liczę się z tym, że mnie spotka to samo. Rozwinęłam myśl rzuconą przez Arendt.

Jednak Arendt wyraźnie zaznacza, że chodzi jej o rozpatrzenie zjawiska współpracy części Żydów z Niemcami w całym kontekście wydarzeń wojennych. Nigdzie także nie twierdzi, że można mówić o jakiejś wyjątkowej, dużej grupie „żydowskich katów”, którzy odegraliby wyjątkową rolę w Zagładzie. Kurek zdaje się tego nie zauważać.

Habilitacji nie będzie

Praca „Poza granicą solidarności” miała być rozprawą habilitacyjną. Przeczytali ją historycy z KUL-u. Uznali, że nie spełnia wymogów

– Mam świadomość, że w tej książce kryje się potężny, niebezpieczny ładunek. Na pewno nie chciałabym, by ktoś próbował wykorzystać ją do retoryki antysemickiej – mówi Kurek. – Będę za to pozywać do sądu. Polscy Żydzi byli doskonale zorganizowanym politycznym narodem. Budując autonomię, zachowali się tak jak Polacy podczas I wojny światowej – Rosjanie z Niemcami biorą się za łeb, a Piłsudski buduje państwo polskie. Kto wie, czy Czerniaków nie wziął za wzór właśnie jego. Polscy Żydzi wykorzystali swoje umiejętności polityczne do maksimum. Ale nikt nie przewidział, że Hitler stworzy krematoria. I tu tkwi dramat.

Jednak Czerniaków nie myślał o „budowaniu autonomii”. Kierował się przekonaniem, że przy sprzyjających warunkach – jeśli nastąpi szybka klęska Niemców – można uratować większość mieszkańców getta – postępując ostrożnie, unikając rozdrażniania okupanta; słowem – że można przetrwać. Był gotów iść na kompromisy i posuwał się nawet do tego, by wydawać na śmierć jednych, by ratować pozostałych. Ale 23 lipca 1942 r., dzień po tym jak rozpoczęła się w warszawskim getcie wielka akcja deportacji do Treblinki, świadomy, że nie może się jej przeciwstawić, popełnił samobójstwo.

Według Kurek odebrał sobie życie dlatego, że zrozumiał, iż „polityka współpracy z Niemcami okazała się straszliwym w konsekwencjach politycznym błędem”. Ta polityka to stworzenie w warszawskim getcie „autonomicznej prowincji żydowskiej”. Jednak takich „autonomii” nigdy w okupowanej Polsce nie było.

Książka Ewy Kurek „Poza granicą solidarności. Stosunki polsko-żydowskie 1939-1945” (Wyższa Szkoła Umiejętności, Kielce 2006) ukazała się w nakładzie 300 egz.

Za pomoc dziękujemy pracownikom Centrum Badań nad Zagładą Żydów IFiS PAN i kierującej nim doc. dr hab. Barbarze Engelking-Boni

Korzystaliśmy m.in. z: „Adama Czerniakowa dziennik getta warszawskiego. 6 IX 1939-23 VII 1942”, Warszawa 1983, oprac. i przypisy Marian Fuks; Emanuel Ringelblum, „Kronika getta warszawskiego. Wrzesień 1939 – styczeń 1943”, wstęp i red. Artur Eisenbach, przeł. z jidysz Adam Rutkowski, Warszawa 1983; Chaim Aron Kapłan, „Scroll of Agony. The Warsaw Diary”, transl. and ed. by Abraham I. Katsh, London 1999; Samuel Willenberg, „Bunt w Treblince”, Warszawa 2004; Barbara Engelking-Boni, Jacek Leociak, „Getto warszawskie. Przewodnik po nieistniejącym mieście”, Warszawa 2001; „Pamięć. Historia Żydów polskich przed, w czasie i po Zagładzie”, Barbara Engelking-Boni i inni, pod red. Feliksa Tycha, Warszawa 2004

Kim jest Ewa Kurek?

Skończyła KUL. Była redaktorem i wydawcą podziemnego „Biuletynu Informacyjnego NSZZ »S « FSC Lublin”, współpracowała z redakcją podziemnych „Spotkań”. U schyłku lat 80. obroniła na KUL-u doktorat o udziale żeńskich zgromadzeń zakonnych w akcji ratowania dzieci żydowskich podczas okupacji. Jest także autorką m.in. „Ucieczki z zesłania” (wydane w podziemiu), „Gdy klasztor znaczył życie” i „Żydzi, Polacy, czy po prostu ludzie ”. Za scenariusz i reżyserię filmu dokumentalnego „Kto ratuje jedno życie…” otrzymała nagrodę specjalną IX Festiwalu Filmów Dokumentalnych w Łodzi (1998) oraz I nagrodę Międzynarodowego Festiwalu Filmów Katolickich w Niepokalanowie (1999). Kilka lat wcześniej nagrodziła ją Polcul Foundation za działania na rzecz porozumienia między narodami polskim i żydowskim. Za taką działalność dostała 15 sierpnia br. także wyróżnienie Kościoła polskokatolickiego „Serce dla serc” w dziedzinie ekumenizmu.

W 1995 r. wydała książkę „Zaporczycy 1943-1949” o oddziale podziemia antykomunistycznego. Autorce i wydawcy wytoczyła proces rodzina zmarłego w 1994 r. Władysława Siły-Nowickiego, w czasie wojny żołnierza AK, po wojnie inspektora WiN, później obrońcy w procesach politycznych. W relacjach przytaczanych w książce jawi się on jako osoba podejrzewana o współpracę z SB. Kurek przegrała we wszystkich instancjach. Sąd nakazał jej usunięcie fragmentów tekstu oraz publikację przeprosin. W zeszłym roku ukazało się kolejne wydanie „Zaporczyków” z informacją na okładce, że książkę ocenzurowano.

kaschubowski 28.11.2015, 07:12
menda ludzka bez krzty empatii i wiedzy…

rabin44 01.02.2016, 09:20
Kurek pisze tylko to co sami Żydzi zapisali – zaś ten artykuł o ironio to sprawna próba wypaczenia historii. Prawda była jednak okrutna i nie da jej się zmienić . Proszę porównać policjantów Żydowskich do pędzonych do obozu. Bili swych braci i zabierali kosztowności. Taka była solidarność wśród Żydów. Tak było i nie da się tego zmienić . Wszyscy boją się o tym mówić tylko jedynie ta kobieta oficjalnie pisze prawdę . A ten artykuł – uderz w stół a nożyce się odezwą .

cyklista_ekonomista 25.04.2016, 21:09
Splunąć to za mało. Negująca niemieckie zbrodnie przeciw ludzkości świnia… Skoro w gettach było tak wspaniale, to co się stało z trzema milionami polskich żydów? Jak nie Niemcy, to kto ich wymordował?

kris-cross 25.04.2016, 15:31
SZMATŁAWA PINDA/ ;-/

bmw 26.04.2016, 06:19
I taki „naukowiec” jest absolwentką KUL, uczelni katolickiej, chrześcijańskie! Boże, widzisz to i nie grzmisz!!!

q-ku 26.04.2016, 13:09
jakierdole…. Skąd się biorą takie złe osoby?

deusirae 26.04.2016, 10:39
co za obmierzla sucz! Manipulatorka dla cwiercinteligentow, hipokrytyka do wyrzygania… Obrzydliwosc!

dziki_truten 24.04.2016, 21:37
Ogólnie fajnie było był Polakiem narodowości żydowskiej w czasie okupacji :((

w.i.k.t.o.r28.04.2016, 20:45
Trudno dyskutować o książce, której się nie przeczytało. Nawet jest to nieetyczne. Włączę się z pewną nieśmiałością na poziomie tej książki opisu – być może opisu tendencyjnego. Faktem jest, że okupant niemiecki po kapitulacji Warszawy rozplakatował, że Żydom krzywdy nie będzie robił i tego przez wiele miesięcy się trzymał. Faktem jest, że Żydzi w swojej masie podjęli inną taktykę niż narwani Polacy. Żydzi nie włączyli się w walkę cywilną z Niemcami, liczyli na przeczekanie trudnego czasu. Łapanki niemieckie, jak również rozstrzeliwanie w ulicznych egzekucjach 50 Polaków za jednego zabitego Niemca dotykały tylko ludności polskiej. To samo akcja AB, profesorowie krakowscy, Poznań, Piaśnica, Palmiry, Dachau, współpraca SS i Gestapo z NKWD, Oświęcim 1940/41 i wiele innych zbrodni niemieckich przeciw Polakom. Żydzi w gettach prawdopodobnie liczyli na przetrwanie ciężkich czasów bez drażnienia Niemców. Wykorzystywali to Niemcy, zarówno prywatni przedsiębiorcy niemieccy jak na przykład Schindler (było takich mnóstwo), jak SS przy budowie autostrad, jak niemieckie władze Warszawy wykorzystujące Żydów do odgruzowania miasta zburzonego nalotami dywanowymi we wrześniu 1939. Wynagrodzenie płacone Żydom przy tych pracach było minimalne, co dawało wykorzystujących ich Niemcom wielkie zyski. Opisuje to dokładnie Moczarski w „Rozmowach z katem”. Do getta bez większego trudu dawało się wejść z zewnątrz i z niego wychodzić. Robiła to między innymi moja bliska kuzynka wówczas nastolatka chodząca do swojego domu, z którego wysiedlili ich Niemcy zakładając getto. Holokaust rozpoczęty w Warszawie 22 lipca 1942, to osobna historia sytuacji przedtem dla nikogo niewyobrażalnej. Ale to inny temat. Flagi polska i żydowska w Powstaniu Żydowskim w kwietniu 1943 to znaczący przykład z jednej strony możliwości istnienia wzajemnego szacunku, wsparcia i zrozumienia pomiędzy Polakami i Żydami w najbardziej głębokich i ważnych dla istnienia sprawach a z drugiej strony dowód, że nic tak nie rozwściecza niektórych Niemców jak tworzenie się sympatii i współdziałania pomiędzy nacjonalistami polskimi i żydowskimi. Doskonale to Moczarski relacjonuje ze swoich rozmów z generałem SS Stroopem w więzieniu mokotowskim.

gregorry195324.04.2016, 14:48
W Archiwum Akt Nowych w Warszawie, w zespole Kancelaria Cywilna Prezydenta RP (1947-1952) znajduje się teczka ułakawieniowa Władysława Siły-Nowickiego, Warto do niej zajrzeć.

Banshees Miro Tolak25.05.2016, 22:47
takie poglądy to skandal i hańba za takie wypowiedzi powinno zabierać sie tytuły naukowe i powinno pozywać do sądu

…..

https://kontrrewolucjablog.wordpress.com/2016/05/30/zydzi-w-polsce-ukrywana-prawda/

Żydzi w Polsce – ukrywana prawda

2016-05-30

Przedstawiony tekst jest streszczeniem wykładu dr Ewy Kurek „stosunki polsko-żydowskie.” Szczegóły opisywanych zagadnień znajdują się w wykładzie, oraz w książkach dr Ewy Kurek. Zachęcamy aby po jego przeczytaniu wysłuchać wykładu, oraz sięgnąć po książki. 

I. Wstęp

Cywilizacja JUDEO-Chrześcijańska jest mitem. Nic takiego nie istnieje, cywilizacja żydowska i chrześcijańska rozwijały się osobno, a wartości stanowiące te dwie odrębne cywilizacje są ze sobą sprzeczne.

W interesującym nas temacie istnieją dwie zasadnicze różnice, które jako sprzeczne z moralnością chrześcijańską nie pozwalają mówić o cywilizacji judeo-chrześcijańskiej:

 1. W sytuacji zagrożenia Żydzi mają prawo a wręcz obowiązek poświęcić część swojej wspólnoty dla ratowania drugiej części wspólnoty

Ta zasada była powszechnie stosowana przez władze gett podczas drugiej wojny światowej.

Po dziś dzień żaden Żyd nie został ukarany za wydanie na śmierć Żydów, jeżeli twierdził, że zrobił to, by ratować innych Żydów (Prawo zostało usankcjonowane przez ustawodawstwo państwa Izrael w 1950 r.)

2. Obowiązkiem Żyda jest ratowanie własnego życia za wszelka cenę.

Żyd ma prawo wydać na śmierć sąsiada, członka rodziny, współmażonka a nawet dziecko, byle tylko uratować własne życie.

Po dziś dzień żaden Żyd nie został ukarany za wydanie na śmierć Żydów, jeżeli twierdził, że zrobił to, by ratować siebie. (Prawo to również zostało usankcjonowane przez państwo Izrael w 1950 r.)

W ŚWIETLE TYCH DWÓCH PRAW POPULARNA NARRACJA O TYM, ZE POLACY NIE DOŚĆ RATOWALI ŻYDÓW JEST WARTA CO NAJWYŻEJ IRONICZNEGO UŚMIECHU. ŻYDZI NIE MAJĄ PRAWA ROZLICZAC POLAKÓW, CHOĆBY DLATEGO, ŻE SAMI SIEBIE NIE ROZLICZYLI ZA POMOC W HOLOCAUŚCIE.

II. Żydzi w Polsce

Skąd na ziemiach Polskich tak duża mniejszość żydowska? Żydzi w II RP stanowili ok. 10%) podczas gdy w Niemczech w 1933 liczba Żydów wynosiła 0,77% niemieckiej populacji.

Masowe osiedlanie się Żydów w Polsce rozpoczęło się w XIV w., za panowania Kazimierza Wielkiego. Polska XIV w. dzięki unowocześnieniu metod rolniczych posiadała wysokie nadwyżki żywności. Powstał jednak problem z eksportem.

Polskie społeczeństwo stanowe posiadało ściśle przyporządkowane funkcje w ramach systemu feudalnego. W uproszczeniu można powiedzieć, że król odpowiadał za rządzenie państwem, duchowieństwo za sprawy duchowe, chłopi mieli zajmować się uprawą ziemi, a szlachta (rycerstwo) obroną ziemi w czasie wojny i administrowaniu jej uprawą w czasie pokoju. Szlachta z powodów prestiżowych nie chciała zajmować się handlem, tymczasem na Zachodzie, gdzie w owym czasie wybuchały klęski głodu istniało duże zapotrzebowanie na żywność. Myśmy tę żywność mieli, ale nie było komu nią handlować.

Stosunek szlachty do handlu w Rzeczypospolitej

Z tego powodu Kazimierz Wielki  (poprzez ogłoszenie korzystnych przywilejów osadniczych) sprowadził na polskie ziemie Żydów, którzy nie mieli oporów przed pełnieniem roli pośredników w handlu polskim zbożem.


Statut Kaliski w 1334 zaczął obowiązywać na terenie całej Korony Polskiej

Żydzi wypędzani z innych krajów Europy znaleźli osiedlenie w Polsce. Początkowo współpraca układała się bardzo dobrze. Polska m.in. na nieustannym eksporcie zboża (staliśmy się spichlerzem Europy) zbudowała swoją potęgę, której apogeum przypadło na XVI w.

Niestety błędem było przyznanie Żydom autonomii podatkowej. Być może wrodzona Polakom, łacińska niechęć do biurokracji sprawiła, że zrezygnowaliśmy z opodatkowania indywidualnego Żydów, zamiast każdy płacić osobno, społeczność żydowska jako całość w danym regionie miała rozliczać raz do roku się z określonej sumy pieniędzy. To tak, jak gdyby dziś fiskus nie pobierał podatku  PIT, itd. od każdego obywatela, ale rozliczał całą gminę lub powiat z odgórnie założonej sumy. W przypadku Żydów taki system spowodował, że bogatsza część  zaczęła wyzyskiwać resztę, doprowadzając do znacznej polaryzacji majątkowej wewnątrz społeczności żydowskiej w Polsce.

Bardzo bogata elita żydowska skupiona w tzw. Kahałach, czyli żydowskich gminach bogaciła się kosztem obłożonej przez nią bardzo wysokimi podatkami reszty Żydów. Populacja biedoty żydowskiej zwiększała się w zastraszającym tempie. Dopiero w 1764 sejm konwokacyjny odebrał kahałom prawo pobierania podatków poprzez zniesienie tzw. Sejmu Czterech Ziem.

To właśnie w kręgach biedoty żydowskiej stanowiącej ok. 85% populacji Żydów w Polsce (żyjącej na bardzo niskim poziomie materialnym) powstał ruch chasydzki w XVIII w.

Tak też w Polsce wykształcił się piąty stan: Żydzi, dzielący się na bardzo bogatą, uprzywilejowaną mniejszość, i na cierpiącą biedę większość.

Współistnienie Żydów i Polaków

Ludność polska przyzwyczajona była do żydowskiej mniejszości, problem zaczął się, gdy utraciliśmy własne państwo. Już podczas potopu szwedzkiego zdarzały się przypadki zdrady Polaków przez Żydów, lecz nie zmieniło to faktu, że Polacy przeżyli zdumienie, kiedy zaborcy byli przyjaźnie witani właśnie przez  Żydów.Okazuje się, że ciepłe przyjęcie bolszewików przez polskich Żydów nie było niczym nowym…  Źródła potwierdzają, że już w 1772 r. we Lwowie i w Brodach Austriacy byli witani jak zbawcy. Zaborców przywitały rozświetlone synagogi i wiwatująca ludność żydowska. Okazało się, że Żydzi nie czuli żadnej więzi z Polakami, żadnej wdzięczności za udzielenie im schronienia przez czterysta lat…

Nie było tak, że wszyscy Żydzi byli nieprzychylnie nastawieni do Polski. Ok. 1,5% populacji żydowskiej pomagało Polakom w walce z zaborcami. Reszta pomagała zaborcom.

W XIX w. Polacy w końcu uświadomili sobie, że Żydzi są wrogami polskiej niepodległości. Dochodziło także konfliktu interesów w kwestiach ekonomicznych (Żydzi blokowali Polakom dostęp do wielu prestiżowych zawodów) W 1832 Joachim Lelewel wydrukował i rozpowszechnił odezwę do ludności żydowskiej w Polsce. Wzywał do pomocy w walce o wolność snując wizję wolnej i tolerancyjnej dla Żydów nowej Polski, ale także napominał, że jeżeli ludność żydowska dalej będzie wroga polskim ruchom niepodległościowym, Polacy  Żydom nigdy tego nie zapomną.

Żydzi wręcz obawiali się powstania niepodległego państwa Polskiego. Już na początku wybuchu I wojny światowej, działacz żydowski Max Bodenheimer, wystosował memorandum do Ministerstwa Spraw Zagranicznych Rzeszy w którym przestrzegał przed utworzeniem polskiego państwa narodowego i wykazywał zbieżność interesów żydowskich i niemieckich.

Ewa Kurek: POLACY I ŻYDZI – TRUDNE SĄSIEDZTWO

Żądanie autonomii. Polacy – główni antysemici.

11 listopada 1918 r. Polska odzyskała niepodległość. Tymczasem  na łamach prasy żydowskiej rozpoczęła się dyskusja, jakie społeczność żydowska ma wysunąć ŻĄDANIA wobec Polaków. W świetle zachowania Żydów w czasie zaborów, wysuwanie przez nich jakichkolwiek żądań, nie mogło pomóc w poprawie stosunków polsko-żydowskich.

Podczas obrad Sejmu Ustawodawczego poseł Grynbaum w imieniu społeczności żydowskiej zażądał aby konstytucja nowego polskiego państwa gwarantowała Żydom… autonomię na polskich ziemiach. Części miast zamieszkanych przez Żydów miały być wydzielone z jurysdykcji państwa polskiego (na myśl przychodzą dzisiejsze muzułmańskie dzielnice dużych europejskich miast, faktycznie nie kontrolowane przez macierzyste państwa). Żydzi liczyli m.in. na poparcie PPSu, jednak ich żądanie zostało stanowczo odrzucone przez wszystkich Polaków w sejmie. Mieczysław Niedziałkowski, poseł PPSu powiedział: „Póki naszego życia, póki Polacy po tej ziemi chodzą, póty Polską dzielić się z nikim nie będziemy. Polska jest państwem Polaków!”.


źródło: inne-jezyki.amu.edu.pl

Od tej pory zaczęła się akcja zniesławiająca Polskę na całym świecie. 

Zniesławianie Polski przez  Żydów ma długą tradycję. Zaczęło się 100 lat temu, kiedy Żydzi ostatecznie stracili nadzieję, że uda im się uzyskać autonomię w Polsce.  Akcja dyfamacyjna (zniesławiająca) Polskę była dla nas dużym zagrożeniem,  zwłaszcza w perspektywie wojny polsko-bolszewickiej.

Słowo „antysemityzm” zostało wymyślone przez Niemców w połowie XIX w. , przez Żydów zostało bardzo szybko podchwycone i używane przeciwko Polakom, ten rzekomy antysemityzm Polacy mieli „wyssać z mlekiem matki”, a więc według Żydów był on nam wrodzony.

Żydzi przed ukuciem pojęcia „antysemityzm” posiadali określenie używane przez nich wobec gojów jako negatywny stereotyp. Przed XIX w. „antysemitów” nazywano „hamanami”. Pierwszymi hamanami byli dla Żydów Rzymianie którzy udzielili im schronienia po powstaniu Bar-Kochby.

Następnie „dyżurnymi” hamanami byli m.in. Anglicy, a później Polacy.  Tak się składa, że, ci wśród których mieszkali Żydzi stawali się zawsze w ich oczach hamanami-antysemitami. M.in. zgodnie z tą zależnością niedługo antysemitami staną się Amerykanie.

Nazywanie Polaków antysemitami jest bzdurą w kontekście tego, że przez kilka wieków Żydzi byli NASZYMI GOŚĆMI. Trzeba sobie raz na zawsze to powiedzieć.

III. Autonomia i mur – marzenie żydowskie

Wspomnijmy jeszcze raz genezę uczynienia z Polaków „czołowych antysemitów”. Nie przyznaliśmy Żydom autonomii, która zawsze była marzeniem Żydów.

Żydzi zawsze dążą do odgrodzenia się od otoczenia. Teraz także to robią, odgradzając się murami od Palestyńczyków.

Kiedy jednak nie ma możliwości zbudowania muru, wystarczy drut lub sznur

Ejruw, ogrodzenie magiczne

Żyd w czasie szabasu, może np. przenosić rzeczy tylko w obrębie własnego mieszkania. Żydzi naginają te prawo, ogradzając np. kilkanaście domów. Ogrodzony obszar uznają za jeden wielki wspólny „dom” w którego obrębie mogą  prowadzić normalne życie, nie oglądając się na restrykcyjne zakazy.

Żydzi zawsze chcieli być odizolowani od chrześcijan, uważając się za wyższą kategorię ludzi, naród wybrany przez Boga.

Szokujące słowa rabina. „Goje jak zwierzęta pociągowe – mają służyć Żydom

Dlatego istnieją dwa istotne powody odgradzania się Żydów od nie-żydów:

1. Naginanie prawa szabasowego

2. Odgrodzenie się od gojów

Pierwsze mury Żydzi wybudowali w XV w Wenecji, gdzie pozwolono im osiedlić się na terenie starej odlewni (huty) po włosku gietto. Stąd pochodzi wyraz GETTO.

Postawienie muru jest wygodniejszym sposobem ogradzania się, gdyż wystarczy raz postawić mur, tymczasem ogradzanie sznurem wymaga cotygodniowej pracy ( a także pozwala definitywnie odgrodzić się od gojów).

Badania historyczne pozwoliły ustalić, że w 1916 r.  „osznurkowana” była cała Warszawa. Żydzi sfinansowali otoczenie Warszawy… drutem telefonicznym. Dzięki temu w szabas mogli się poruszać po całym mieście.

Żydzi i II wś

Do 1939 roku Żydzi nie mieli szans na uzyskanie autonomii i postawienie murów. Szansa pojawiła się… po wkroczeniu Niemców do Polski. Żydzi PETRAKTOWALI z Niemcami utworzenie własnych autonomii – tradycyjnie nazywanych GETTAMI, co zostało odnotowane w dokumentach gmin żydowskich. Budowa murów była finansowana przez Żydów. Np. słynny Umschlagplatz został wybudowany przez Żydów, co zostało odnotowane przez Adama Czerniakowa, prezesa warszawskiego Judenratu w słynnym dzienniku.

Policja żydowska w getcie

Szymon Datner, żydowski historyk żydowski, obliczył, że w trzech pierwszych latach wojny, na 10 obywateli RP którzy ginęli, 9 było Polakami, a tylko 1 był Żydem. Żydzi byli odizolowani od działań wojennych i masowego terroru przebywając w gettach. Elita żydowska, wzorem kahałów wprowadziła opodatkowanie biedoty żydowskiej, co doprowadzało do niedoborów żywności i głodu, przy bardzo wysokim poziomie życia nielicznej warstwy uprzywilejowanej. Sytuacja ta nie była niczym nowym – tak funkcjonowała struktura społeczności żydowskich przez wiele lat pobytu na polskiej ziemi. O warunkach w gettach decydowały władze żydowskie, posiadając  autonomię podatkową jak w I RP.

Krakowski Judenrat

Żydzi (elita żydowska)  w początkowych latach wojny byli zadowoleni  z zaistniałej sytuacji. Cieszyli się, że są odgrodzeni od Polaków, których wciąż nazywali antysemitami. Ich sytuacja uległa diametralnej zmianie, gdy Niemcy zaczęli wprowadzać plan „Endlosung der Judenfrage” – „ostateczne rozwiązanie kwestii żydowskiej” .

Od października 1941 obowiązywała kara śmierci dla Polaków za ratowanie Żydów. Mimo to, Polacy zapisali jedną z najpiękniejszych kart w historii. Żaden naród nie uratował podczas II wojny tylu Żydów co Polacy. Postawa zarówno indywidualna, państwa podziemnego i Kościoła była taka sama, mimo wielkiego zagrożenia.

Polacy absolutnie nie mają za co się wstydzić. Niestety wiele do ukrycia mają sami Żydzi. Tylko szef warszawskiego Judenratu, Adam Czerniakow,  odmówił podpisania dokumentu umożliwiającego wywózkę Żydów na śmierć.  Reszta Judenratów żadnej odmowy nie wyraziła. Żydów (biedotę żydowską, starców, kobiety, dzieci) wyłapywała i odprowadzała na pewną śmierć policja żydowska.   Np. w wyłapywaniu i wywożeniu Żydów z getta w Łodzi brało zazwyczaj udział trzech Niemców, dwóch gestapowców sprawdzających, czy drzwi wagonów są odpowiednio zaryglowane i jeden maszynista. Żydowski poeta, świadek zagłady, Icchak Kacenelson pisał: „Rękami Żydów zadano śmierć Żydom”. Kronikarz getta warszawskiego pisał: „te zbrodnie żydowskie muszą być pokazane światu, jeśli któryś z tych zbrodniarzy przeżyje, musi zostać osądzony”.  Jak wspomniano na początku, nic takiego się nie stało. Ben Gurion mówił w 1946 r. do Żydów przyjeżdżających z Polski: „jesteście bez serca, bez sumienia”.

85% Żydów zostało wymordowanych, w przeważającej części przy aktywnym udziale majętnej elity żydowskiej. Wymordowana została biedota. Martwi nie mają głosu. W pisaniu historii II wojny św. propagandy  na ten temat, uczestniczyli ci, którzy sami brali udział w mordowaniu własnego narodu, do spółki z tzw. żydokomuną, która znalazła się w Polsce wraz z Armią Czerwoną.

Dramatyczna prawda o zagładzie Żydów podczas II wojny światowej.

Podobnie jak w przypadku zaborów, nie było tak, że wszyscy Żydzi współpracowali z Niemcami i Sowietami. Ok 1-2% Żydów, także polskich patriotów, współpracowało z Polakami zakładając  Żydowski Związek Wojskowy ściśle współdziałający z Armią Krajową, podlegający władzom w Londynie. Żydowski Związek Wojskowy wywodził się także z prawicowej organizacji żydowskiej Beitar. W powstaniu w Getcie Warszawskim walczyli właśnie ci Żydzi, którzy m.in. wywieszali polskie flagi. Spośród tych Żydów przeżyły wojnę cztery osoby.  Po wojnie historię wypaczyła propaganda komunistyczna, lewicowa, wyolbrzymiając rolę niewprawionemu i mało efektywnemu w walkach ŻOB, a przemilczając rolę patriotów z ŻZW.

Historia Żydów podczas II wojny jest zafałszowana przez samych Żydów. Podczas gdy w polskich domach przekazywało się prawdę, m.in. o AK, to nie było analogicznej możliwości wśród Żydów, ponieważ ci, którzy rzeczywiście walczyli z okupantem niemieckim zginęli. Dopiero m.in. badania młodych, polsko-żydowskich historyków zaczynają odkłamywać nieprawdziwą wersje historii.

Na koniec polecamy wykład prof. Jerzego Roberta Nowaka:

…..

https://pl.wikipedia.org/wiki/Getto_warszawskie

(…) Judenrat

4 października[29] (według innego źródła – 7 października[6]) 1939 władze niemieckie utworzyły w Warszawie Radę Żydowską (Judenrat). Pierwszym przewodniczącym składającej się z 24 radców Rady został Adam Czerniaków, mianowany komisarycznym prezesem Żydowskiej Gminy Wyznaniowej w Warszawie jeszcze przez prezydenta Warszawy Stefana Starzyńskiego 23 września[30]. Zastępcą Czerniakowa został Marek Lichtenbaum.

Judenrat składał się z 26 wydziałów i zatrudniał ok. 2000 urzędników[31]. Do sierpnia 1942 jego główna siedziba znajdowała się w przedwojennej siedzibie Gminy Żydowskiej przy ul. Grzybowskiej 26/28[31].

Zajścia antyżydowskie w marcu 1940

W ostatniej dekadzie marca 1940, na kilka dni przed oraz w czasie Świąt Wielkanocnych, w Warszawie doszło do zajść antyżydowskich na dużą skalę, opisywanych często jako pogrom[32][33][34]. Grupy chuliganów wybijały szyby wystawowe, rabowały żydowskie sklepy i mieszkania oraz biły na ulicach przechodniów z opaskami z gwiazdą Dawida[35]. Mieszkańcy Warszawy na ogół pozostawali bierni wobec czynnych napadów na Żydów[36][37]. Wydarzenia, prawdopodobnie inspirowane przez Niemców, były przez nich filmowane jako dowód antysemickich postaw polskiego społeczeństwa[38]. Pomogły także uzasadnić utworzenie getta koniecznością ochrony Żydów przed atakami ze strony Polaków[35].

Zajścia antyżydowskie zostały potępione przez polską prasę podziemną[39]. Dochodziło do nich jednak nadal, chociaż już na znacznie mniejszą skalę, w kolejnych miesiącach[40].

Przygotowania do utworzenia getta

W styczniu 1940 w urzędzie gubernatora dystryktu warszawskiego powstał Wydział Przesiedleń (Umsiedlung), którego kierownikiem został SA-Standartenführer Waldemar Schön. Ten Wydział koordynował działania związane z utworzeniem getta[41].

W marcu 1940 administracja niemiecka rozważała projekt skupienia wszystkich Żydów w Generalnym Gubernatorstwie w dystrykcie lubelskim, jednak szybko został on zarzucony[42]. W tej sytuacji rozpoczęto prace nad lokalizacją żydowskiej dzielnicy mieszkaniowej w Warszawie. Według pierwszego projektu getto miało być zlokalizowane na Pradze, rozważano także plany utworzenia dwóch oddzielnych gett peryferyjnych – na Kole i Grochowie. Nie zostały one jednak zrealizowane z uwagi na konieczność przesiedlenia ok. 600 tys. osób. W kolejnych tygodniach prace nad planami utworzenia getta w Warszawie zostały wstrzymane ze względu na plany przesiedlenia po zakończeniu wojny wszystkich europejskich Żydów na Madagaskar. Jednak ze względu na sytuację wojenną III Rzeszy, w sierpniu prace nad utworzeniem getta ponownie wznowiono. Ostatecznie dzielnicę zamkniętą zdecydowano się utworzyć w północno-zachodniej części Śródmieścia, tzw. dzielnicy północnej, która od XIX wieku była w większości zamieszkana przez ludność żydowską.

Proces izolowania tej części Warszawy ze względu na groźbę rzekomej epidemii rozpoczął się zimą 1939/1940, kiedy to na ulicach granicznych dzielnicy umieszczono białe tablice z napisami w językach polskim i niemieckim ostrzegające przed przebywaniem na terenie zamieszkałym przez ludność żydowską z powodu zagrożenia tyfusem.

Wiosną 1940 podjęto decyzję o budowie wokół zamieszkałego w większości przez Żydów „terenu epidemicznego” murów, mających pełnić funkcję ochronną dla mieszkańców pozostałej części miasta. Prace budowlane przy ich wznoszeniu, realizowane przez Judenrat na polecenie Niemców, rozpoczęły się 1 kwietnia 1940[43]. Otoczony murami fragment miasta w dużej części pokrywał się z granicami późniejszego getta.

Utworzenie „dzielnicy żydowskiej” w Warszawie

Getto („dzielnica żydowska”) w Warszawie zostało utworzone 2 października 1940 zarządzeniem gubernatora dystryktu warszawskiegoLudwiga Fischera, wydanego na podstawie rozporządzenia o ograniczeniach pobytu w Generalnym Gubernatorstwie z 13 września 1940[44].

Zgodnie z zarządzeniem Fischera, w dzielnicy żydowskiej mieli zamieszkać wszyscy Żydzi mieszkający w Warszawie lub przesiedlający się do niej, natomiast zamieszkującym w niej Polakom nakazano przenieść się do pozostałego obszaru miasta, z wyłączeniem tzw. dzielnicy niemieckiej. Przesiedlenie Żydów do dzielnicy żydowskiej oraz wysiedlenie z niej Polaków miało zakończyć się do 31 października 1940, jednak ten termin przedłużono później do 15 listopada[42]. Za wykonanie zarządzania byli odpowiedzialni: przewodniczący Rady Żydowskiej Adam Czerniaków oraz komisaryczny prezydent Zarządu Miejskiego Julian Kulski.

Zarządzenie z 2 października 1940 zawierało listę ulic oddzielających tworzone getto od pozostałego obszaru miasta[44]. Po niewielkich korektach dokonanych w kolejnych tygodniach, w dniu zamknięcia getta jego granice przebiegały ulicami: Wielką, Bagnoplacem Grzybowskim, Rynkową, Zimną, Elektoralnąplacem BankowymTłomackie, Przejazd, Nalewki, granicą Ogrodu KrasińskichŚwiętojerskąFreta, Sapieżyńską, Konwiktorską, StawkiDzikąOkopową, Towarową, Srebrną i Złotą.

Z getta wyłączono m.in. Sądy Grodzkie na Leszniewięzienie Pawiak, obszar tzw. enklawy ewangelickiej z kościołem i Szpitalem Ewangelickim oraz nieruchomości należące do browaru Haberbusch i Schiele przy ulicy Ceglanej.

Utworzenie getta spowodowało konieczność zmiany w ciągu kilku tygodni swego miejsca zamieszkania przez ćwierć miliona mieszkańców Warszawy (ok. 138 tys. Żydów oraz 113 tys. Polaków)[45]. Z obszaru zamykanej dzielnicy żydowskiej do dzielnicy niemieckiej musiało się również przenieść ok. 700 volksdeutschów[46]. Lokatorów zmieniło 11 567 mieszkań „aryjskich” w tworzonym getcie oraz ok. 13 000 mieszkań żydowskich na terenie Warszawy[42].

Getto zostało zamknięte 16 listopada 1940[47][48]. Tego samego dnia rozpoczęto akcję poszukiwania pozostających po stronie „aryjskiej” Żydów, w wyniku której ujęto i skierowano do getta 11 130 osób. W tym samym czasie przejęto i opróżniono 3770 żydowskich sklepów[42].

Emanuel Ringelblum w swoich notatkach z getta podaje przykłady spontanicznej pomocy Żydom przez Polaków po zamknięciu getta: „Pierwszego dnia mnóstwo chrześcijan przyniosło chleb dla swoich żydowskich przyjaciół i znajomych, było to masowe zjawisko. (…) Dziś, 19 XI 1940 zastrzelony został chrześcijanin, który przerzucił wór chleba przez mur[49].

Funkcje administracyjne w getcie niemieckie władze okupacyjne powierzyły Judenratowi. Funkcje porządkowe w dzielnicy zamkniętej sprawowała żydowska Służba Porządkowa.

Funkcjonowanie getta do lipca 1942

Nadzór władz niemieckich

Od stycznia 1940 nadzór nad sprawami żydowskimi i tworzonym gettem sprawował Wydział Przesiedleń (Umsiedlung) w Urzędzie Szefa Dystryktu kierowany przez Waldemara Schöna[31]. W połowie marca 1941 Wydział Przesiedleń został rozwiązany, a na jego miejsce powołano Urząd Komisarza Żydowskiej Dzielnicy Mieszkaniowej w Warszawie[41]. W maju 1941 na stanowisko komisarza został powołany Heinz Auerswald[50]. Nadzór nad sprawami gospodarczymi, w tym wymianą towarową z dzielnicą zamkniętą, sprawował Urząd Transferu (Transferstelle), kierowany przez Maxa Bischofa[31].

W praktyce getto kontrolowały także warszawskie SS i policja, tworząc w dzielnicy zamkniętej swoją nieoficjalną agenturę – kierowany przez Abrahama Gancwajcha Urząd do Walki z Lichwą i Spekulacją, nazywany przez mieszkańców getta, od adresu urzędu (ul. Leszno 13), „Trzynastką”[51].

Aż do kwietnia 1942 warszawskie Gestapo nie przeprowadzało w getcie poważniejszych akcji terroru wymierzonych w jego mieszkańców. Przez cały okres istnienia dzielnicy zamkniętej ważnym powodem obecności niemieckich sił policyjnych na niektórych ulicach getta pozostawało jednak – będące enklawą na jego terenie – więzienie Pawiak, gdzie przywożono osoby aresztowane na terenie Warszawy i dystryktu, skąd regularnie przewożono więźniów na przesłuchania do siedziby Gestapo i SD w alei Jana Chrystiana Szucha 25 oraz formowano transporty do obozów koncentracyjnych.

Granice dzielnicy zamkniętej

Getto powstało na odgrodzonym murem od reszty miasta obszarze o powierzchni ok. 3 km². Na początku 1941 powierzchnia getta wynosiła ok. 307 ha[52]. Mur getta miał wysokość ok. 3 metrów i był podwyższony o kolejny metr drutem kolczastym[52].

Getto zostało utworzone na jednym z najgęściej zabudowanych obszarów przedwojennej Warszawy. Było niemal całkowicie pozbawione zieleni – parków i ogrodów. Jedynym większym terenem zielonym był stadion RKS „Skra” (wyłączony z getta w grudniu 1941).

Po 1940 granice getta podlegały wielokrotnym korektom, przy czym powierzchnia terenów wyłączonych była większa, niż terenów włączonych do getta[53]. W listopadzie 1940 na jego granicach funkcjonowały 22 bramy. W kwietniu 1941 ich liczba wynosiła już tylko 14, co było wynikiem realizowanej przez Niemców polityki izolowania dzielnicy żydowskiej.

Ruch kołowy pomiędzy tzw. dużym (część północna) a małym gettem (część południowa) odbywał się ulicą Żelazną. Komunikację na skrzyżowaniu z Chłodną regulowano za pomocą naprzemiennie otwieranej bramy. Skrzyżowanie było pilnowane przez policję żydowską oraz policję niemiecką i SS-manów, stacjonujących w Nordwache, mieszczącej się w narożnej kamienicy Ignacego Partowicza).

W grudniu 1941 z getta został wyłączony odcinek ulicy Chłodnej pomiędzy ulicami Wronią i Żelazną. Jedynym połączeniem pomiędzy się obiema częściami dzielnicy zamkniętej pozostawał wąski przesmyk skrzyżowania Żelaznej z Chłodną. W styczniu 1942 pomiędzy kamienicami Chłodna 23 i 26 wzniesiono drewniany most. Wysoka na dwa piętra konstrukcja, do której z każdej strony prowadziły pięćdziesięciostopniowe schody, była największą z czterech pieszych przepraw mostowych, jakie powstały na terenie getta[a][54]. Most, zaprojektowany przez niemiecką firmę Schmied i Muentzermann[55], został sfinansowany przez Radę Żydowską[56].

Jedynym miejscem będącym połączeniem dzielnicy zamkniętej i strony „aryjskiej” był gmach Sądów Grodzkich na Lesznie. Żydzi mieli dostęp do budynku od strony ulicy Leszno, Polacy – od ul. Ogrodowej, do której dochodziło się ul. Białą[57].

Demografia

W styczniu 1941 roku w getcie znajdowało się ok. 395 tys. Żydów. Od stycznia do marca do getta przesiedlono ok. 50 tys. Żydów z zachodniej części dystryktu warszawskiego (m.in. powiaty SochaczewBłonieŻyrardówGrodzisk MazowieckiGrójec i Łowicz)[58]. Wiosną 1942 do getta trafiło ok. 3 tys. Żydów ze wschodniej części dystryktu m.in. MarekWawraRadzymina i Tłuszcza[58]. W kwietniu 1942 do Warszawy przywieziono ok. 4 tys. Żydów niemieckich (m.in. z BerlinaFrankfurtu i Hanoweru)[59].

Pomimo dużej liczby zgonów z głodu i chorób przesiedlenia do getta warszawskiego z innych miejscowości sprawiły, że liczba jego mieszkańców rosła. Maksymalną liczbę ludności – ok. 450 tys. – dzielnica zamknięta osiągnęła w kwietniu 1941[1]. W kolejnych miesiącach obserwowany był powolny spadek ludności getta spowodowany bardzo wysoką śmiertelnością (od maja 3-5 tys. zgonów miesięcznie)[60]oraz ucieczkami na stronę „aryjską”. Warunki życia w getcie spowodowały bardzo znaczący spadek liczby małżeństw i urodzin. W maju 1941 zarejestrowano 82 śluby, w czerwcu – 56, a w sierpniu – 41. Średnia liczba urodzin w 1941 wyniosła ok. 220 na miesiąc[61].

W styczniu 1942 w warszawskim getcie przebywało ok. 35 tys. dzieci w wieku do 7 lat oraz ok. 50 tys. dzieci w wieku 7–14 lat[61].

Warunki życia

W getcie panowały bardzo ciężkie warunki życia. Gęstość zaludnienia sięgała 146 tys. osób na 1 km². Historycy różnią się w szacunkach dotyczących liczby osób przypadających na jedną izbę w mieszkaniach getta. Według Paulssona było to ok. 3 osób[62], według Ruty Sakowskiej, która powołuje się na raporty Schöna, w styczniu 1941 było to 6–7 osób na izbę, a w kwietniu tego samego roku już 7–8 osób[52].

W getcie, podobnie jak w całej okupowanej Warszawie, wprowadzono reglamentację żywności. Średni przydział kartkowej żywności dla dorosłego mieszkańca getta w latach 1940–1942 nie przekraczał 400 kalorii dziennie, a niektórych okresach był niższy niż 200 kalorii[31]. Wyższe racje otrzymywali pracownicy Judenratu i policjanci żydowscy. Od jesieni 1940 do lipca 1942 w getcie, głównie z głodu, zimna i chorób, zmarło ok. 92 tys. Żydów[63]. Katastrofalną sytuację żywnościową ratował w dużym stopniu nielegalny szmugiel, w którym znaczny udział miały także dzieci przechodzące nielegalnie na „stronę aryjską”[31].

15 października 1941 gubernator Hans Frank wydał rozporządzenie zabraniające Żydom opuszczania wyznaczonych dla nich dzielnic pod groźbą kary śmierci. Takiej samej karze miały podlegać osoby udzielające Żydom schronienia, przy czym czyn usiłowany miał być karany jak czyn dokonany[64]. W listopadzie zarządzenia o podobnej treści wydali gubernator Ludwig Fischer i komisarz Heinz Auerswald. Pierwsze egzekucje Żydów za „nieuprawnione opuszczenie dzielnicy żydowskiej” wykonano 17 listopada (8 osób) oraz 15 grudnia (16 osób)[65]. Żydzi zostali rozstrzelani przez funkcjonariuszy polskiej policji granatowej[65].

Badania nad głodem

W lutym 1942 grupa lekarzy żydowskich rozpoczęła badania nad chorobą głodową w getcie[66]. Przedmiotem obserwacji byli umierający z głodu mieszkańcy schronisk (tzw. punktów) dla uchodźców, którzy byli przenoszeni do obydwu szpitali działających w getcie (Szpitala na Czystem oraz Szpitala Bersohnów i Baumanów)[67]. Badania przerwała wielka akcja wysiedleńcza do obozu zagłady w Treblince w lipcu 1942, a śmierć kilku członków zespołu badawczego uniemożliwiła dokończenie badań dotyczących m.in. wpływu głodu na szpik kostny, skórę i krzepliwość krwi[68]. Pozostały zgromadzony i opracowany materiał badawczy na krótko przed wybuchem powstania w getcie udało się przesłać na stronę „aryjską” Witoldowi Orłowskiemu[69]. Został on opublikowany w postaci sześciu artykułów w wydanej w 1946 książce Choroba głodowa. Badania kliniczne nad głodem wykonane w getcie warszawskim z roku 1942 pod redakcją Emila Apfelbauma[70].

Wielka akcja likwidacyjna (lipiec-wrzesień 1942)

Akcja likwidacyjna getta rozpoczęła się 22 lipca 1942. W dzielnicy zamkniętej znajdowało się w tym czasie ok. 370 tys. Żydów[58].

Miejscem koncentracji Żydów był Umschlagplatz, znajdujący się przy ulicy Stawki u zbiegu z Dziką.

Osobny artykuł: Umschlagplatz w Warszawie.

Do 21 września 1942 do obozu zagłady w Treblince wywieziono ok. 300 tys. (ok. 80%) mieszkańców getta, których następnie zamordowano w komorach gazowych obozu.

Osobny artykuł: Wielka Akcja.

Po zakończeniu wielkiej akcji likwidacyjnej w getcie (legalnie i nielegalnie) znajdowało się ok. 60 tys. Żydów, przeważnie ludzi młodych, zatrudnionych przymusowo w zakładach produkcyjnych utworzonych na terenie getta (tzw. szopach)[71]. Teren dotychczasowego getta na południe od ulicy Leszno, z wyjątkiem szopu Waltera C. Toebbensa przy ulicy Prostej, został włączony do „aryjskiej” części Warszawy. Na północ od ul. Leszno przeplatały się ze sobą tzw. tereny dzikie (gdzie nikt nie mógł mieszkać i poruszać się) oraz porozrzucane tereny getta szczątkowego – oddzielone od siebie kwartały budynków, w których mogli zamieszkać pozostali jeszcze w Warszawie Żydzi (było ich około 50-65 tysięcy), pracujący w szopach (szop Hallmanna, szop Hoffmana, szop Oschmann-Leszczyński, szop Roehricha, szop szczotkarzy, szop Fritza Schultza, szop Karla Georga Schultza, szop Schillinga, szop Toebbensa, garbarnia Weiglego).

Reakcje Polaków

Przeciwko wywózkom Żydów z warszawskiego getta zaprotestowała polska organizacja katolicka Front Odrodzenia Polski, będący kontynuacją przedwojennej Akcji Katolickiej, której przewodniczącą była polska pisarka Zofia Kossak-Szczucka. 11 sierpnia 1942 roku opublikowała ona konspiracyjnie protest zwany Protestem Zofii Kossak-Szczuckiej, w którym wyraziła niezgodę polskich środowisk katolickich na łamanie praw człowieka[72].

Osobny artykuł: Protest Zofii Kossak-Szczuckiej. (…)

…..

Źródła dla zaspanych i niedowierzających…

https://www.youtube.com/results?search_query=ewa+kurek+

https://www.google.co.uk/search?q=ewa+kurek&rlz=1C1GGRV_enGB753GB753&oq=ewa+kurek&aqs=chrome..69i57j0j69i60j0l3.5414j0j4&sourceid=chrome&ie=UTF-8

Reklamy

6 thoughts on “552 77 lat temu Niemcy utworzyli getto warszawskie,.. żydowskimi pieniędzmi i żydowskimi rękami…

  1. Ksawery1958@Ksawery19562 godziny temu
    Panie Kwiecien, gdyby zrealizowal pan malutka czesc sugestii ABW dotyczaca bufetowej, to bylbys pan dzisiaj bohaterem z nieopisana wdziecznoscia milionow Polakow.

    Hak 94.240.37.*2 godziny temu
    Ja jestem ciekaw czy p. Kwiecień miał Scota i ile miał tych materiałów wybuchowych gdy go złapano.

    Jassm 95.175.30.*2 godziny temu
    Chyba raczej chodziło o pokazanie, jacy to Polacy (prawicowcy) są antysemici.

    https://wpolityce.pl/kryminal/360699-brunon-kwiecien-zlozyl-zawiadomienie-na-funkcjonariuszy-abw-chodzi-min-o-podzeganie-go-do-zabojstwa-hanny-gronkiewicz-waltz

    Brunon Kwiecień złożył zawiadomienie na funkcjonariuszy ABW! Chodzi m.in. o „podżeganie go do zabójstwa Hanny Gronkiewicz-Waltz”

    opublikowano: wczoraj


    autor: wPolityce.pl/TVP Info

    Brunon Kwiecień, skazany prawomocnie w kwietniu na 9 lat pozbawienia wolności za przygotowywanie zamachu terrorystycznego na Sejm, złożył do krakowskiej prokuratury zawiadomienie na rozpracowujących go funkcjonariuszy Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego.

    Zawiadomienie złożono we wtorek do wydziału śledczego Prokuratury Okręgowej w Krakowie. Taka data widnieje na kopii pisma. O sprawie – na prośbę Brunona Kwietnia – poinformował media jego obrońca mec. Maciej Burda.

    W grudniu 2015 r. krakowski Sąd Okręgowy uznał Brunona Kwietnia za winnego przygotowywania od lipca do listopada 2012 r. zamachu terrorystycznego na konstytucyjne organy RP, usiłowania nakłaniania dwóch studentów do przeprowadzenia takiego zamachu oraz nielegalnego posiadania broni i handel nią. Skazał go za to na karę łączną 13 lat pozbawienia wolności. W kwietniu br. Sąd Apelacyjny uznał winę Kwietnia, ale obniżył mu karę do 9 lat więzienia, uznając, że przypisywane Kwietniowi trzy zarzuty należy traktować jako jedno przestępstwo.

    Zawiadamiam o podejrzeniu popełnienia następujących przestępstw przez funkcjonariuszy ABW dokonujących wobec mnie działań operacyjnych dokumentowanych materiałem stanowiącym dowody w sprawie prowadzonej przez Sąd Okręgowy w Krakowie

    — napisał w zawiadomieniu Kwiecień. Jak wylicza, chodzi m.in. o „podżeganie go do zabójstwa Hanny Gronkiewicz-Waltz w zamachu bombowym; podżeganie do sprzedaży broni palnej na rzecz jednego z agentów ABW; do nielegalnego wytworzenia i posiadania materiałów wybuchowych oraz do zamachu na Sejm RP”.

    Wskazuje także na „podżeganie go do przeprowadzenia ćwiczeń wybuchowych z udziałem agentów ABW i wytworzenia materiałów wybuchowych; podżeganie do zamachu na ambasadę Izraela i do pomocnictwa w zniszczeniu pomnika martyrologii żydowskiej”. Ostatnim zarzutem jest „przekroczenie uprawnień podczas prowadzenia wobec niego kontroli operacyjnej poprzez nakłanianie go do popełnienia wskazanych powyżej przestępstw, a tym samym działanie na szkodę interesu publicznego i prywatnego”.

    Brunon Kwiecień wnosi o ściganie i ukaranie sprawców i wskazuje, że przestępstwa są dobrze udokumentowane materiałami znajdującymi się w tajnej części akt jego procesu.

    Adwokat Maciej Burda wyjaśnił PAP, że według jego oceny „Brunon Kwiecień w tym zawiadomieniu nie kwestionuje wyroków, które zapadły w jego sprawie, ale zwraca uwagę na niepotrzebne prowokacje”.

    Skoro chciał wysadzić Sejm, to po cóż namawiano go, by zabił też Hannę Gronkiewicz Waltz albo zrobił zamach na ambasadę Izraela? Trzeba pamiętać, że ówczesna władza wykorzystała sprawę Brunona Kwietnia propagandowo do powstrzymania zmian ustawy o ABW. Jeśli rzeczywiście agenci nakłaniali go do popełnienia tak poważnych i bezsensownych przestępstw, to jest oczywiste, że chcieli pokazać, jak bardzo są potrzebni, jakie niebezpieczeństwa czyhają na polityków, a w konsekwencji jak szkodliwa byłaby planowana zmiana ustawy

    — powiedział adwokat.

    Nawet jeśli Brunon Kwiecień jest winny przygotowania zamachu, to jego zawiadomienie wskazuje, że został poddany nielegalnie niepotrzebnej prowokacji tylko po to, by szef Prokuratury Apelacyjnej miał powód do wygłaszania pochwał funkcjonariuszy ABW

    — dodał.

    W toku procesu i późniejszej apelacji obrońcy Kwietnia podnosili m.in. argumenty, że Brunon Kwiecień padł ofiarą nielegalnej gry operacyjnej ABW. Świadkami incognito w procesie byli m.in. agenci ABW pod przykryciem, którzy kontaktowali się z Kwietniem pod koniec jego działalności i doprowadzili do ujęcia go. Według prokuratora argumenty te były bezzasadne i nie zasługiwały na uwzględnienie.

    Sąd Apelacyjny wskazał m.in. w wyroku, że budowanie przez oskarżonego wersji, że jeden ze świadków był na usługach ABW i groził mu, nakłaniając go do działania, stanowi linię obrony oskarżonego.

    Linia ta była dostosowywana przez oskarżonego w stosunku do przebiegu procesu

    — stwierdził sąd apelacyjny w uzasadnieniu.

    Sąd stwierdził również, że w jego ocenie podjęcie decyzji o kontroli operacyjnej Kwietnia przez ABW było legalne. Wyeliminował jednak z opisu czynu zarzucanego oskarżonemu działania, których inicjatywa nie wyszła od niego, a od ABW, jak np. próbna detonacja.

    Państwo nie może wodzić obywatela na pokuszenie i wystawiać na próbę poprzez zachęcanie i nakłanianie do popełniania przestępstwa. Funkcjonariusze działający pod przykryciem muszą zachowywać się w sposób pasywny

    — stwierdził sąd w uzasadnieniu.

    Brunon Kwiecień odpowiadał przed sądem za przygotowywanie od lipca do listopada 2012 r. ataku terrorystycznego na konstytucyjne organy RP, nakłanianie w 2011 r. dwóch studentów do przeprowadzenia zamachu oraz nielegalne posiadanie broni i handel nią. Wyraził zgodę na publikowanie jego wizerunku i pełnych danych osobowych.

    Według śledczych Kwiecień, doktor chemii, ówczesny pracownik naukowy Uniwersytetu Rolniczego w Krakowie, zamierzał zdetonować w pobliżu Sejmu cztery tony materiałów wybuchowych na bazie saletry, umieszczonych w pojeździe SKOT. Do eksplozji miało dojść podczas posiedzenia z udziałem prezydenta, premiera i ministrów – w trakcie rozpatrywania w Sejmie projektu budżetu.

    W procesie, który przed Sądem Okręgowym rozpoczął się w styczniu 2014 r., Brunon Kwiecień przyznał się do tego, że przygotowywał i opracowywał zamach na gmach Sejmu, natomiast nie poczuwał się do winy i twierdził, że był inspirowany przez osobę współpracującą z ABW.

    gah/PAP

    W_LS 31.0.122.*4 godziny temu
    PAD ma możliwość porozmawiania z Kwietniem i ewentualnego zastosowania wobec niego prawa łaski.

    kama 84.40.128.*7 godzin temu
    W tym kontekście przypominam sprawę Sawickiej, uniewinnionej, która bezczelnie zgarnęła łapówkę 150 k i zażądała zwrotu koniaku wręczonego przez CBA. Pokłosiem tego wszystkiego był wyrok na szefa CBA

    hmm 89.68.135.*11 godzin temu
    wydaje się że za czasów PO, tak ABW jak i CBŚ to były quazi przestępcze organizacje. Co nie dziwi, bo w końcu PO to nie partia polityczna tylko zgrupowanie bandytów, złodzieji i oszustów

    PL 62.108.186.*wczoraj
    Jeśli jednak wszystko był „inspirowane” przez ABW, to dziwna historia. Do tego po co im atak na ambasadę Izraela…

    PO BULu 62.108.186.*wczoraj
    Planował zamach w 2012 – a w 2015 bez zamachu, demokratycznie odsunięto Komora i PO od władzy.

    ABW do weryfikacji 88.66.253.*wczoraj
    Z dawnego ABW nie powinno być śladu, te funki są tak zdemoralizowane, że będą jeszcze z nimi kłopoty. Należy mieć ich stale pod nadzorem.

    jakot 192.38.140.*wczoraj
    Za co siedzi? Przecież miał druciki w szufladzie, jakiś pstryczek i rozładowaną w 50% bateryjkę 9V. To mało? Dodaj do tego kilo mąki na placki, cukier w filiżance, saletrę do peklowania mięsa

    QWTYYU 91.240.248.*wczoraj
    To on jeszcze siedzi? A za co pytam.

    Polubienie

  2. Kill Bill
    Małe wyjaśnienie: Sonderkommanda nie tylko obsługiwały krematoria ale przede wszystkim komory gazowe. Pracujący tam zapędzali nowo przybyłych do komór, mówiąc im, że to łaźnie.

    https://wpolityce.pl/historia/360921-to-byl-najwiekszy-bunt-w-historii-obozu-auschwitz-ii-birkenau-73-lata-temu-zbuntowali-sie-wiezniowie-sonderkommanda

    To był największy bunt w historii obozu Auschwitz II-Birkenau. 73 lata temu zbuntowali się więźniowie Sonderkommanda

    opublikowano: 31 minut temu


    autor: pixabay.com

    73 lata temu w Auschwitz II-Birkenau zbuntowali się więźniowie z Sonderkommanda. Byli to głównie Żydzi, których Niemcy wykorzystywali do usuwania ciał zamordowanych w komorach gazowych. Wydarzenia z 7 października 1944 r. to największy bunt w historii obozu.

    Pod koniec lata, gdy malała liczba transportów z Żydami przeznaczonymi na zagładę, Niemcy zaczęli sukcesywnie likwidować więźniów Sonderkommanda. We wrześniu zgładzili ok. 200 osób. Pozostali zdali sobie sprawę z zagrożenia i zaplanowali bunt. W przygotowaniach Żydom pomagali jeńcy sowieccy, również wcieleni do Sonderkommanda.

    Załmen Gradowski, polski Żyd, jeden z organizatorów buntu, w relacji, którą zakopał koło krematorium, opisał najważniejsze wydarzenia, jakich był świadkiem. Jedno ze zdań odnalezionej po wojnie relacji brzmiało: „Mamy straszne przeczucie, gdyż wiemy”.

    Plan buntu zakładał wysadzenie krematoriów, podpalenie baraków, przecięcie drutów i masową ucieczkę. Więźniowie dysponowali prymitywnymi granatami, wykonanych z materiału wybuchowego zdobytego od więźniarek pracujących przy demontażu starych samolotów.
    7 października 1944 r. rano obozowy ruch oporu zawiadomił buntowników, że SS zamierza zgładzić 300 członków Sonderkommanda. Żydzi postanowili walczyć. Organizatorami buntu, oprócz Gradowskiego, byli polscy Żydzi: Jankiel Handelsman, Josef Deresiński, Josef Darębus. Sygnałem do walki miało być podpalenie krematorium.

    Shlomo Venezia, zmarły w 2012 r. członek Sonderkommanda, wspominał, że najważniejsza część buntu miała się rozegrać w krematorium II. Więźniowie planowali, że zaatakują wartowników SS, którzy każdego dnia o godz. 18.00 przechodzili w pobliżu bramy idąc do wieżyczek; zabiją ich i zdobędą broń. To miał być sygnał do walki.

    Esesmani przyszli jednak po godz. 13., by zabrać więźniów z krematorium IV. Zostali zaatakowani. Więźniowie byli uzbrojeni w kamienie, młotki i siekiery. Podpalili krematorium. Akcję podjęli także osadzeni w krematorium II. Zgładzili między innymi kapo.

    Ocaleni opowiedzieli nam, co zrobili z Karlem, niemieckim kapo, tym pospolitym kryminalistą, który najprawdopodobniej doniósł o planowanym buncie. Ogłuszyli go i tak jak stał, w ubraniu wrzucili do pieca — relacjonował Venezia. Następnie przecięli druty obozowe i zaczęli uciekać w stronę wsi Rajsko. Tam zabarykadowali się w stodole. Niemcy obrzucili ją granatami wzniecając pożar. Wielu Żydów zabili seriami z karabinów maszynowych.

    W walce zginęło ok. 250 więźniów, wśród nich organizatorzy buntu. Ok. 200 zatrzymanych rozstrzelano wkrótce potem.

    Zebrano nas przy krematorium. Przemawiał komendant. Pytał, czy zdajemy sobie sprawę z tego, co zrobiliśmy? Powiedział, że poniesiemy konsekwencje. Kazano nam położyć się twarzą do ziemi, ręce do tyłu i rozstrzeliwano co trzeciego — wspominał po latach zmarły w 2008 r. więzień Sonderkommano Henryk Mandelbaum.

    Liczba osób w Sonderkommando zmniejszyła się po buncie z 663 do 212. Pozostałych przy życiu Niemcy umieścili w krematorium III.

    Po buncie Niemcy wszczęli dochodzenie, skąd więźniowie mieli proch. Ustalili, że dostarczały go żydowskie dziewczęta zatrudnione w fabryce: Roza Robota, Ala Gaertner, Regina Safirsztain i Estera Wajcblum. Zostały powieszone trzy tygodnie przed wyzwoleniem obozu.

    Pierwsze Sonderkommando powstało, by obsługiwać krematorium I w obozie macierzystym Auschwitz, w którym już latem 1941 r. palono ciała ofiar gazowania Cyklonem B. Adolf Eichmann, organizator masowej zagłady Żydów, zalecał, by członków Sonderkommando likwidować po każdej większej akcji palenia zwłok. W praktyce czyniono to co kilka miesięcy, pozostawiając przy życiu palaczy, mechaników i funkcyjnych.

    Jedno z pierwszych Sonderkommand liczyło 80 więźniów. Zgładzono ich latem 1942 r. Na początku lata 1944 r., gdy do Birkenau docierały transporty z Żydami węgierskimi, liczyło ono ok. 900 osób. Więźniowie ci zawsze byli odizolowani. Obóz przeżyło kilkudziesięciu z nich.
    Henryk Mandelbaum o Sonderkommandzie mówił:

    Kiedy trafiłem do niego, było tak, jakbym do piekła trafił. Ja to palenie, wyrywanie zębów mam codziennie przed sobą. Chodzę z tymi obrazami, jem, śpię, tańczę, śpiewam. Tego się nie da wymazać. Mam to we krwi, w całym ciele — wspominał.

    wkt/PAP

    Foudre
    Dobry film dramat o tym buncie SZARA STREFA – przyszła kara i na katów częsc SS-manów nadzorujaca prace przy przy piecach więzniowie-wrzucili-na nosze i do pieca źywcem. Niemcy zawsze były wrogiem Polski

    kilim
    Przyjdzie czas BOŻEJ kary na niemiecki naród i ich kraj.

    obywatel
    Już widzę, Zydzi i bunt. To z urodzenia tchórze, za czyimis plecami to gieroje. W nkwd 80% było żydami

    Kolo
    A dziś spadkobiercy organizatorów zbrodni bezkarnie rozpowszechniają kłamstwa o polskich obozach

    w Treblince tez byl bunt
    wyrzucanie na bruk, bezprawne decyzje urzednicze niszczenia zdrowia i nie liczenie sie z zyciem i plucie w twarz jak nie bedzie zmian w sadach to tez mamy sie zbuntowac by prawakow wylapali?

    jacuś
    wspomnienia więźniów Sonderkommando są w książce „Płakaliśmy bez łez” Gideona Greiffa…

    upss…
    I to wszystko należy Niemcom przypominać do końca świata..

    Polubienie

  3. Syjonizm=Terroryzm 174.1.120.*19 września
    Polacy brali udzial w Holocauscie jako ofiary. Syjonistyczni Zydzi byli oprawcami… rekoma Hitlera i Stalina. Czerwony krzyz policzyl liczbe Zydow zaginionych w II-giej wojnie na 271.000.

    https://wpolityce.pl/polityka/358381-nasz-wywiad-amerykanski-kongresmen-polacy-brali-udzial-w-holocauscie-to-absurd-zaden-kraj-nie-cierpial-tak-jak-polska

    NASZ WYWIAD. Amerykański kongresmen: Polacy brali udział w Holocauście? To absurd. Żaden kraj nie cierpiał tak jak Polska

    opublikowano: 18 września · aktualizacja: 18 września


    autor: russell.house.gov autor: russell.house.gov

    Reparacje to zawsze kwestia politycznych decyzji, ale nikt nie ma do tego większych praw niż – powiedział Steve Russell, deputowany do Izby Reprezentantów USA, dowódca oddziału amerykańskiej armii, który odegrał kluczową rolę w schwytaniu Saddama Husajna.
    wPolityce.pl: Jak ocenia Pan dzisiejszą uroczystość?

    Steve Russell, deputowany do Izby Reprezentantów USA: Uważam, że to cudownie, że możemy naświetlić indywidualne historie. Gdy spojrzymy na skalę ludzkiego cierpienia, którego doświadczono w Polsce w czasie II Wojny Światowej zapominamy, że są to miliony osobistych historii. Nagrody im. Żabińskich, przyznawane przez fundację From the Depths personalizują te historie. To bardzo ważne. Dzięki temu ludzie cierpienie staje nam się bliższe, dzięki temu nie zostanie zapomniane.

    Ale nie wszyscy wiedzą o bohaterstwie Polaków ratujących Żydów. Mówi się nawet o polskim współudziale w Holocauście.

    To absurd. Polacy cierpieli tak samo, a Polska została w gruzach, z Warszawą zniszczoną w 85 proc.. Następnie Polskę czekało 50 lat komunizmu. Musimy mówić ludziom o tym jaka historia była naprawdę. Polska wykonała ważną pracę zachowując dla przyszłych pokoleń pamięć o rzeczywistości, okrucieństwach II Wojny Światowej. Gdyby nie taki wydarzenia jak dzisiaj, świat mógłby zapomnieć o tym, co się stało.

    W Polsce rozgorzała debata nt. reparacji ze strony Niemiec. Czy uważa Pan, że Polacy powinni o nie walczyć?

    Żaden kraj nie cierpiał w czasie II Wojny Światowej tak jak Polska. Został kompletnie zdewastowany. Cierpieli Polacy i Żydzi, którzy też byli polskimi obywatelami. Reparacje to zawsze kwestia politycznych decyzji, ale nikt nie ma do tego większych praw niż Polska.

    Not. T. Karpowicz

    pool 99.127.88.*20 września
    Trzeba obiecać Żydom rekompensatę ale jak ich prawnicy wygrają od szwabów odszkodowania wojenne.Adwokaci z USA chętnie się tego podejmą,a Polska będzie bogata.

    obserwere 91.146.215.*19 września
    My o tym wiemy a niemiaszki dowiedzą się jak zapłacą nam kilka bilionów zł za hekatombę wojenną jaką nam zgotowali !

    Gdybyśmy brali udział w 89.229.13.*19 września
    … hologramie, to żydów by nie było. No, może jakieś pojedyncze niedobitki w Australii. Mało tego, gdybyśmy współpracowali z niemcami, nie byłoby ani ZSRR ani Stanów, szanowni! …i Australii 🙂

    $ a nie € 87.205.163.*19 września
    USA pomogło by w uzyskaniu reparacji od Niemiec pod warunkiem że walutą płacenia byłby dolar $ amerykański a nie euro € niemieckie które i tak upadnie a Polska nie będzie miała nic.

    dziobal@dziobal19 września
    Każdy zbir bandyta musi mieć przeświadczenie o nieuchronności kary to jest podstawą sprawiedliwości. dla ludobójstwa nie ma przedawnienia.

    ano ino 87.206.47.*19 września
    ten absurd wykuwany jest w USA przy pomagierstwie niemiec, rosji i izraela! tworzy sie jak kosinski legende dobrego niemca i zlego Polaka! ojciec kosinskiego wydał swojego wybawcę AKowca w rece nkwd!

    Realista 93.91.219.*19 września
    Jak widać Amerykanie i Żydzi dostrzegają fakty. Za rządów antysemickiej PO nie mieliśmy takiego wsparcia. Czy PO przyjmując muzułmanów szykowała nowy Holokaust? Przecież widać, że się na niego zanosi

    Tyle w temacie 83.28.122.*19 września
    Polska nigdy nie kolaborowała z Niemcami i tylko w Polsce za ocalenie Żyda groziła śmierć i zagłada całych wiosek to w Polsce powstała Żegota a AK wydawała wyroki, Polska niestety była wyjątkiem

    white red 178.192.56.*19 września
    …nikt ,nigdy nie upodlił człowieka tak jak uczynili to Niemcy w Auschwitz,obejrzyj i poślij dalej… http://youtu.be/kmuLG-_meP0

    Art 100.8.136.*19 września
    Ktoś kto zchwytał Sadama musi być prawdziwym hero. A tak na poważnie to ktoś (kto?) musiał przełożyć wajchę, że wszyscy am.żydzi lubią Polskę. Pozostaje tylko pytanie-za ile?

    Polubienie

  4. PAP cytuje Marek Edelmana..?
    naprawde nie bylo innego swiadka?

    Skorpion48
    PAP cytuje Marek Edelmana..? – czy to nie ten, który po wybuchu Powstania w getcie poszedł na aryjska stronę szukać broni i… już nie wrócił do getta?

    Polka
    Niech spoczywają w pokoju! A swoją drogą gdyby Francja i Anglia dotrzymały danego Polsce słowa i w 1939 roku ruszyły na Niemców, to nie byłoby Holocaustu i o tym warto pamietać.

    Marian
    Ale gdyby nie było holocaustu, to na czym holocaust industry zarabiałby dużą kasę? Czy nie jest to fałszywy lament? Kto byłby żywicielem dla żydowskiego pasożyta?

    Marian
    Nie byłoby też „ocalonych”, dla których, na wypłatę „rent” kasę kradnie co miesiąc państwo z pieniędzy polskich podatników.

    https://wpolityce.pl/historia/358755-75-lat-temu-niemcy-zakonczyli-akcje-likwidacyjna-getta-warszawskiego

    75 lat temu Niemcy zakończyli akcję likwidacyjną getta warszawskiego

    opublikowano: 21 września · aktualizacja: 21 września


    autor: Wikipedia/Domena publiczna autor: Wikipedia/Domena publiczna

    21 września 1942 r. Niemcy zakończyli wielką akcję likwidacyjną w warszawskim getcie. W czasie jej trwania ponad 250 tys. Żydów wywieziono do obozu zagłady w Treblince; 11 tys. skierowano do obozów pracy, na miejscu rozstrzelano ok. 6 tys. W getcie pozostało ok. 60 tys. osób, z czego blisko połowa nielegalnie.

    Warszawskie getto było największym spośród założonych przez Niemców. Według spisu dokonanego na rozkaz władz niemieckich przez Judenrat w październiku 1939 r. w Warszawie przebywało ok. 360 tys. Żydów.

    Ich liczba zwiększyła się po zarządzeniu wydanym 30 października 1939 r. przez Heinricha Himmlera, które nakazywało przesiedlenie ludności polskiej i żydowskiej do Generalnego Gubernatorstwa z ziem włączonych do Rzeszy. W jego wyniku od listopada 1939 r. do października 1940 r. do Warszawy przybyło ok. 90 tys. Żydów.

    Mimo że liczba mieszkańców getta na skutek wysokiej śmiertelności i ucieczek pozornie malała, to kolejne migracje wciąż zagęszczały getto, którego terytorium kurczyło się. Od stycznia do marca 1941 r. przybyło do niego ok. 50 tys. Żydów z zachodniej części dystryktu warszawskiego. Wtedy też liczba mieszkańców getta osiągnęła maksimum i wynosiła ok. 460 tys.

    Żydzi przebywający w getcie żyli w strasznych warunkach. Marek Stok tak opisywał warszawskie getto w zimie 1941 r.:

    Tysiące nędzarzy, żebraków stale biwakuje na ulicy. To nie są ludzie – jakieś straszliwe mary. Upiorne postacie w brudnych łachmanach, szmatach, wychudzone twarze o rozgorączkowanych oczach i spuchniętych z głodu nogach. Są wszędzie. Na podwórkach, na chodnikach, pod murami i na jezdniach, zawodzą, krzyczą proszą o jałmużnę. (…) Nie można przejść dłuższego odcinka ulicami, by nie spotkać trupów ludzkich. Leży trup w łachmanach na chodniku, a ludzie spiesznie, starając się nie patrzeć, przechodzą obok, aż jakaś litościwa dusza przykryje go gazetami. Trupy mężczyzn, kobiet, dzieci. Na wszystkich ulicach.

    Wielka akcja likwidacji warszawskiego getta rozpoczęła się 22 lipca 1942 r. Była ona częścią operacji o kryptonimie „Reinhard”, która, zgodnie z wcześniejszymi ustaleniami RSHA (Głównego Urzędu Bezpieczeństwa Rzeszy), zakładała fizyczną likwidację Żydów.

    Przeprowadzały ją dwie grupy. Pierwszą z nich był sztab specjalnej jednostki dowodzony przez SS, przybyłej do Warszawy z Lublina i mającej już za sobą doświadczenia w akcjach wysiedleńczych na Lubelszczyźnie. Dowodził nią SS-Sturmbanfuehrer Hermann Hoefle.

    Druga składała się z warszawskich esesmanów i gestapowców. Wyróżniali się wśród nich decydujący o przebiegu akcji SS-Untersturmfuehrer Karl Brandt i SS-Oberscharfuehrer Gerhard Mende – pracownicy Urzędu Policji Bezpieczeństwa i Służby Bezpieczeństwa.

    Dzień przed rozpoczęciem akcji Niemcy aresztowali około 60 zakładników, m.in. część Rady Żydowskiej. Zatrzymani mieli być rozstrzelani w przypadku niepodporządkowania się ludności getta niemieckim zarządzeniom.

    22 lipca 1942 r. na ulicach getta pojawiły się obwieszczenia podpisane przez Radę Żydowską, informujące o decyzji władz niemieckich, dotyczącej przesiedlenia na Wschód wszystkich Żydów zamieszkałych w Warszawie, bez względu na wiek i płeć. Wyłączeni z przesiedleń mieli być zatrudnieni przez władze niemieckie oraz niemieckie przedsiębiorstwa, członkowie i pracownicy Rady Żydowskiej, funkcjonariusze Żydowskiej Służby Porządkowej, personel żydowskich szpitali i wszyscy Żydzi będący członkami najbliższych rodzin (żony, dzieci) wyżej wymienionych. Punkt 3 powyższego obwieszczenia stwierdzał: „Każdy przesiedleniec Żyd ma prawo zabrać ze swojej własności 15 kg jako bagaż podróżny. Bagaż o wadze powyżej 15 kg będzie skonfiskowany. Wszystkie przedmioty wartościowe, jak pieniądze, biżuteria, złoto itd. mogą być zabrane. Należy zabrać żywność na 3 dni”.

    Pierwszego dnia akcji wywieziono 6250 osób.

    23 lipca Adam Czerniaków, przewodniczący Rady Żydowskiej, nie zgodził się na podpisanie szczegółowego zarządzenia o deportacji, przewidującego dzienne limity osób doprowadzanych na Umschlagplatz, w tym również dzieci. Wieczorem tego samego dnia popełnił samobójstwo. W liście pozostawionym do żony Czerniaków pisał: „Żądają ode mnie bym własnymi rękami zabijał dzieci mego narodu. Nie pozostaje mi nic innego, jak umrzeć”.

    Reakcją przedstawicieli ruchów młodzieżowych na likwidację getta było powołanie 28 lipca 1942 r. Żydowskiej Organizacji Bojowej. Brak broni uniemożliwiał wówczas stawienie zbrojnego oporu. Pod koniec sierpnia organizacja przeprowadziła nieudany zamach na komendanta Służby Porządkowej Józefa Szeryńskiego, który w jego wyniku został ranny. Dwa miesiące później, kolejna akcja zakończyła się powodzeniem. Zlikwidowano jego zastępcę Jakuba Lejkina.

    Sytuacja panująca w getcie wywoływała dezorientację wśród ludności żydowskiej. Większość Żydów nie chciała wierzyć, że możliwy jest najgorszy scenariusz, czyli wymordowanie całej społeczności getta. Przypuszczano, że dojdzie do deportacji, która obejmie „nieproduktywną” część jego mieszkańców, natomiast zdolni do pracy będą mieli szansę przeżycia. Byli i tacy, którzy dobrowolnie zgłaszali się na Umschlagplatz. Marek Edelman tak opisuje tę sytuację: „Niemcy, nie przebierając w środkach, stosują nowy chwyt propagandowy. Przyrzekają i dają każdemu ochotniczo zgłaszającemu się do wyjazdu 3 kg chleba i 1 kg marmolady. To wystarcza. Dalej już propaganda i głód robią swoje. Pierwsza daje do ręki niezbity argument przeciwko wszelkim +bajkom+ o komorach gazowych (+bo po cóż by dawali chleb, gdyby chcieli mordować+), głód – jeszcze mocniejszy przesłania wszystko obrazem trzech brązowych, wypieczonych bochenków”.

    5 sierpnia Janusz Korczak i jego wieloletnia współpracowniczka Stefania Wilczyńska ze swoimi wychowankami z Domu Sierot doprowadzeni zostali na Umschlagplatz. Naoczny świadek tej sceny Nachum Remba pisał:

    Na czele pochodu szedł Korczak. Nie! Tego obrazu nigdy nie zapomnę. To nie był marsz do wagonów, to był zorganizowany, niemy protest przeciwko bandytyzmowi! (…) Były to pierwsze żydowskie szeregi, które szły na śmierć z godnością, ciskając barbarzyńcom spojrzenia pełne pogardy (…) Gdy Niemcy zobaczyli Korczaka, pytali: +Kim jest ten człowiek?+”. W ślad za nimi poszły dzieci z innych sierocińców i domów opieki, razem z opiekunami i wychowawcami.
    Wywózki trwały przez cały sierpień do pierwszych dni września.

    Pętla dookoła getta zaciska się coraz bardziej – wspominał Marek Edelman. (…) Ludzie z plecakami uciekają z ulicy na ulicę, starają się ominąć przewidywany teren blokady. Zgodnie biorą w niej udział żandarmi, Ukraińcy i żydowska policja. Role są podzielone, składnie, porządnie: żandarmi otaczają ulice. Ukraińcy przed nimi ciasnym łańcuchem oplatają domy, policja żydowska wchodzi na podwórze i zwołuje wszystkich mieszkańców, – +Wszyscy Żydzi schodzą na dół, 15 kg bagażu. Kto nie zejdzie będzie rozstrzelany+ (…) Po kolei ze wszystkich klatek zbiegają ludzie. Nerwowo w biegu narzucają na siebie co się da. Niektórzy idą tak, jak stali, czasem prosto z łóżek, inni mają na sobie wszystko co możliwe, plecaki, tłumoki, garnki. Idąc rzucają trwożne spojrzenia wokoło. Stało się.

    Osoby chore i w podeszłym wieku najczęściej zabijano na miejscu, ci, którzy posiadali „dobre” dokumenty przez jakiś czas mogli pozostać jeszcze w getcie. Pozostałą ludność prowadzono na Umschlagplatz. Tam w wielkim tłoku, często godzinami, Żydzi czekali na wagony, którymi wywożono ich do obozu zagłady w Treblince.

    Świadek tych tragicznych scen pisał:

    Wagony bydlęce nie miały stopni. Wyznaczeni przez Lejkina policjanci po dwóch na każdy wagon otrzymali rozkaz liczenia ludzi, po sto osób na wagon. W ciągu niecałej godziny przy akompaniamencie krzyku bitych (…), lamentu matek, które pogubiły swe dzieci, załadowano sześćdziesiąt wagonów. (…) Przez małe, zakratowane drutem okienka przedostał się ostatni krzyk rozpaczy ciasno stłoczonych ludzi”.

    Akcję likwidacyjną przeprowadzały obok SS, jednostki pomocnicze złożone z Litwinów, Ukraińców i Łotyszy.

    Ważną rolę w akcji odegrała Żydowska Służba Porządkowa, która jako bezpośredni wykonawca niemieckich poleceń stała się obiektem powszechnej nienawiści w getcie. W sierpniu 1942 r. jej funkcjonariusze otrzymali rozkaz, ażeby każdy z nich doprowadzał na Umschlagplatz pięć osób dziennie. Za niewykonanie rozkazu groziło rozstrzelanie lub wysiedlenie z getta wraz z rodziną. Pod koniec akcji, we wrześniu 1942 r., liczba funkcjonariuszy Żydowskiej Służby Porządkowej zredukowana została przez Niemców z 2400 do 380 osób. Ostatecznie większość żydowskich policjantów podzieliła los pozostałych mieszkańców getta.

    21 września 1942 r. z Umschlagplatzu odszedł ostatni transport do obozu zagłady w Treblince.
    Trzy dni później SS-Untersturmfuehrer Karl Brandt poinformował Radę Żydowską, że akcja likwidacyjna w getcie warszawskim dobiegła końca.

    W czasie akcji likwidacji warszawskiego getta ok. 254 tys. Żydów wywieziono do obozu zagłady w Treblince, ponad 11 tys. do bliżej nieokreślonych obozów pracy, a ponad 10 tys. zmarło lub zostało zastrzelonych w getcie. Podczas trwania deportacji około 8 tys. Żydów uciekło na tzw. aryjską stronę.

    W getcie legalnie pozostało 35 tys. osób, a ok. 25 tys. żyło w ukryciu.

    Dowodzący Wielką Akcją likwidacji warszawskiego getta SS-Sturmbanfuehrer Hermann Hoefle przeżył wojnę i przez wiele lat żyjąc w Austrii pozostawał bezkarny. Dopiero proces Adolfa Eichmanna jasno ukazał jego zbrodnie. Aresztowany w 1961 r. początkowo przebywał w więzieniu w rodzinnym Salzburgu.

    Szymon Wiesenthal, zaangażowany w proces Hoeflego, pisał, iż jego stanowisko wobec zarzutów dawało się streścić następująco:

    +Akcja ewakuacyjna, przynajmniej kiedy ja nią dowodziłem, przebiegała całkowicie bez zakłóceń i w sposób humanitarny. Nie spostrzegłem żadnego okrucieństwa lub morderstwa popełnionego na ewakuowanej ludności żydowskiej. Nie tylko ja sam nie popełniłem żadnego okrucieństwa, lecz nie słyszałem również o żadnych okrucieństwach lub zabójstwach ze strony innych członków SS+. (…) Nie wiedział również, że +ewakuowaną ludność żydowską czekała śmierć w obozie zagłady+. Nigdy tych obozów zagłady nie widział. (…) O zagazowywaniu i rozstrzeliwaniach dowiedział się Hoefle, szef sztabu akcji +Reinhard+, dopiero z gazet po wojnie.

    SS-Sturmbanfuehrer Hermann Hoefle, człowiek o którym Wiesenthal pisał, że „w hierarchii narodowosocjalistycznego syndykatu zbrodni można go postawić na równi z Globocnikiem (dowódcą akcji „Reinhard”), tuż za Adolfem Eichmannem, po przewiezieniu go do Wiednia 20 sierpnia 1962 r. powiesił się w swojej celi.

    Mariusz Jarosiński (PAP)/kk

    quousque
    Teraz Niemcy, z Adolfiną na czele, pouczają nas o demokracji.

    Agganus
    https://rozowypanther.blogspot.com/2017/09/heribert-prantl-i-der-spiegel-czyli.html#comment-form

    pp
    „Fajny” Austriak. W okolicach Salzburga jest wiele pomników sławiących chwałę austriackich esesmanów: na cmentarzach, lokalnych placach. Runa SS są w wielu miejscach.

    Depesza
    Pamięć o naszych polskich Żydach , którym niemiecki okupant urządził HOLOCAUST pozostanie na zawsze w naszej Pamięci. Nigdy nie zapomnimy co Niemcy uczyniły Polsce i Polakom !

    NIEMIECKIE BESTIE
    SOLIDNA NIEMIECKA ROBOTA nawed ludzka skore przerobili na..ABAZURY dla SSmanow, SEHR GUT GEMACHT BANDYCI BARBARZYNCY OKRUTNICY I BESTIE niemieckie nie NAZI tylko NIEMIECKIE BESTIE!!!!

    UKRAINSKIE BESTIE
    WSZEDZIE GDZIE SA MORDY OKRUCIENSTWA I BESTIALSTOW to sa wmieszani..UKRAICY to ludzie bez moralu bez zasad BESTIE w ludzkiej skorze BANDYCI I DNO!!!

    Polubienie

  5. Anna Bogdanowicz – Hołd małym Polakom… / NWP Łódź

    Telewizja Narodowa
    Published on Oct 4, 2017

    zenon dziengel
    11 hours ago
    Czy rozumiecie miłość władz Polskojęzycznych do Niemiec i Ukrainy gdzie dzieci były przybijane żywcem do drzwi i nabijane za życia na sztachety płotów. Bo ja nie . Gdzie główni politycy KUKI PO PIS wysławiali zbrodniarzy ukraińskich,na placach Kijowa wrzeszcząc wraz z ukraińcami sława bohaterom mordercom Polskich dzieci i kobiet. To samo odnosi się do Niemców. Te dwie nacje chciały zniszczyć biologicznie Naród Polski.Zresztą przy pomocy Litwinów Estończyków i Łotyszy. Gdzie też mordowali każdego co mówił po Polsku

    Polubienie

  6. https://wpolityce.pl/historia/361322-78-rocznica-utworzenia-getta-w-piotrkowie-trybunalskim-w-1943-r-niemcy-oglosili-ze-miasto-jest-czyste-od-zydow

    78. rocznica utworzenia getta w Piotrkowie Trybunalskim. W 1943 r. Niemcy ogłosili, że miasto jest „czyste od Żydów”

    opublikowano: godzinę temu · aktualizacja: 13 minut temu


    autor: fot. epiotrkow.pl autor: fot. epiotrkow.pl

    78 lat temu, 8 października 1939 r., Niemcy utworzyli w Piotrkowie Trybunalskim, liczącym ok. 50 tys. mieszkańców mieście w centralnej Polsce, pierwsze w okupowanej Europie żydowskie getto. Stłoczenie Żydów na niewielkim obszarze stanowiło wstęp do nazistowskiej polityki eksterminacyjnej.

    Tylko w październiku 1942 r. z piotrkowskiego getta na śmierć wywieziono ok. 22 tys. osób. Niespełna rok później miasto, które od stuleci zamieszkiwali wyznawcy judaizmu, zostało ogłoszone przez nazistów „czystym od Żydów”.

    Życie prawie 12 tys. żydowskich mieszkańców Piotrkowa zmieniło się na zawsze 1 września – w dniu agresji III Rzeszy na Polskę, rozpoczynającej II wojną światową. Nazajutrz miasto zostało zbombardowane przez niemieckie lotnictwo. 5 września wkroczyły do niego pierwsze oddziały Wehrmachtu.

    Reakcje ludności żydowskiej na opanowania miasta przez Niemców były różne – jedni pośpiesznie pakowali dobytek i opuszczali swe domostwa przeprowadzając się do swych rodzin mieszkających poza miastem, inni podążali za wycofującymi się oddziałami Wojska Polskiego, jeszcze inni – zdecydowali się pozostać w Piotrkowie. W gronie tych ostatnich był m.in. rabin Mosze Chaim Lau z żoną i trzema synami.

    Ci, którzy się nie ewakuowali, nie przeczuwali, że Niemcy będą konsekwentnie dążyć do uczynienia z nich „podludzi”. O tym, jak bardzo się mylili, przekonali się w ciągu dwóch pierwszych dni pobytu okupantów w ich mieście. Niemcy przeprowadzili wówczas 51 egzekucji zabijając ponad 600 osób – mieszkańców Piotrkowa i okolic.

    Władzę nad miastem (w październiku włączono je do dystryktu radomskiego Generalnego Gubernatorstwa) objął nadburmistrz i komisarz Hans Drechsel (na przełomie 1940 i 1941 r. Drechsela, przeniesionego do Kielc, zastąpił komisarz Boss). Nałożył on na piotrkowskich Żydów wysoką kontrybucję pieniężną. Od jej spłaty zależał los całej gminy żydowskiej.

    Niezależnie od niemieckich żądań haraczu, okupanci przystąpili do plądrowania żydowskich mieszkań i sklepów. Ich łupem padały m.in. kosztowności, futra, dywany oraz meble. Oprócz konfiskaty mienia okupanci uczynili z Żydów obiekty drwin – publicznie ich upokarzano, obcinano im pejsy, zmuszano do mycia latryn i podłóg za pomocą świętych ksiąg.

    W wyznawców judaizmu godził także wprowadzony przez Niemców zakaz uboju rytualnego, a także zakłócanie obchodów żydowskich świąt oraz dewastacja miejsc kultu. Pewnego dnia po Rosz Haszana Niemcy napadli na kilka domów modlitwy. Darli i palili zwoje Tory. Gdy przeszukiwali dom rebe Motela Michelsona, wyrzucili przez okno znaleziony tam zestaw Talmudu. Zwoje Tory z domu modlitw „Chesed Szedl Nemeth”, mieszczącego się w tym samym podwórku, rozłożono na ziemi, podeptano i sprofanowano – pisał piotrkowski Żyd Ben Giladi, autor „Opowieści o jednym mieście”.

    Wielkim ciosem dla żydowskiej społeczności Piotrkowa było zbezczeszczenie przez nazistów XVIII-wiecznej Wielkiej Synagogi. 21 września, dwa dni przed świętem Jom Kipur, Niemcy wtargnęli do świątyni, demolując jej zabytkowe wnętrze i profanując zwoje Tory. Według relacji, część z nich zostało podartych, po czym wyrzucono je na podwórze. Ostatecznie większość świętych tekstów ocalała dzięki ofiarności miejscowych Żydów, którzy na polecenie rabina Laua potajemnie ukryli zwoje w grobowcach cadyków na tzw. nowym cmentarzu żydowskim.

    Niemcy nie tylko zbezcześcili synagogę, ale uczynili z niej miejsce przetrzymywania najpierw polskich jeńców, a następnie więzienie dla Żydów, których wyłapywano na ulicach.

    21 września 1939 r. w Berlinie szef Głównego Urzędu Bezpieczeństwa Rzeszy (RSHA) Reinhard Heydrich rozesłał do dowódców grup operacyjnych telefonogram dotyczący metod przeprowadzania kolejnych etapów „ostatecznego rozwiązania kwestii żydowskiej”. Heydrich zalecał podwładnym podjęcie działań zmierzających do jak najszybszej koncentracji polskich Żydów w większych miastach. Jako uzasadnienie koncentracji Żydów w miastach należy podawać, że według najbardziej miarodajnych informacji brali oni udział w partyzanckich napadach i akcjach rabunkowych. […] Koncentracja Żydów w miastach będzie wymagała prawdopodobnie – z uwagi na ogólne względy policyjnego bezpieczeństwa – wydania zarządzeń w tych miastach, całkowicie zabraniających Żydom przebywania w niektórych dzielnicach miasta oraz np. opuszczania getta, wychodzenia z domu wieczorem o określonej godzinie itd., oczywiście zawsze jednak uwzględniając potrzeby gospodarcze. […]” – brzmi tekst telefonogramu, zapowiadający zaplanowaną akcję tworzenia na okupowanych ziemiach polskich gett żydowskich, co – jak się później okazało – miało być etapem prowadzącym do ich całkowitej fizycznej likwidacji.

    Pierwsze takie getto powstało właśnie w Piotrkowie 8 października 1939 r. (niektóre publikacje podają datę 5 października) z rozporządzenia Drechsela (dokument nie zachował się). W granice żydowskiej dzielnicy mieszkaniowej włączono najstarszą część Piotrkowa – Stare Miasto i Podzamcze. Żydzi mogli odtąd zamieszkiwać posesje zlokalizowane przy 28 ulicach i placach – łącznie 182 domy (4187 izb mieszkalnych).

    Niemieckie władze jako ostateczną datę przenosin do getta, pod groźbą surowych kar, wyznaczyły dzień 31 października. Przeprowadzka do dzielnicy żydowskiej z tzw. aryjskiej części miasta wiązała się z porzuceniem całego dobytku. Jedyną rzeczą, którą można było ze sobą zabrać do getta, była pościel.

    Początkowo zamieszkało w nim 9376 Żydów, jednak liczba ta szybko rosła. Jesienią 1942 r. getto liczyło już co najmniej 29 tys. ludzi – byli to nie tylko piotrkowianie, ale także mieszkańcy okolicznych niewielkich miejscowości (m.in. Tuszyna, Kamieńska, Woli Krzysztoporskiej, Przygłowa, Rozprzy, Wolborza i Sulejowa) a także większych miast – Poznania, Łodzi, Częstochowy czy Bydgoszczy. Los Żydów w getcie dzieliła także przywieziona do Piotrkowa przez Niemców grupa Romów (jej dokładna liczebność nie jest znana).

    Liczba Żydów zamieszkujących getto znacznie przewyższała jego możliwości mieszkaniowe. W wyniku przeludnienia, głodu oraz złych warunków sanitarnych, szerzyły się choroby zakaźne. Śmiertelne żniwa zbierały zwłaszcza epidemie tyfusu.

    Po utworzeniu getta niemieckie władze okupacyjne ustanowiły także Radę Gminy Żydowskiej, zwaną Judenratem. Pierwszym jej przewodniczącym mianowano 14 października przedstawiciela Bundu Zalmana Tenenberga (w lipcu 1941 r. Tenenberg i jego współpracownicy zostali aresztowali przez Niemców za działalność konspiracyjną i przewiezieni do Auschwitz; szefostwo Judenratu objął dotychczasowy zastępca Tenenberga – Szymon Warszawski). Od 1940 r. porządku w getcie strzegła żydowska policja (Żydowska Służba Porządkowa), na czele której początkowo stał Izaak Jerzy Manger (zastąpił go później niejaki Teitelbaum). W 1941 r. komendantem żydowskiej policji został adwokat Stanisław Silberstein.

    Pierwsze getto na terenie okupowanej Europy było tzw. gettem otwartym. Początkowo Żydzi nie byli odseparowani od innych mieszkańców Piotrkowa; wokół getta nie wzniesiono ani muru, ani płotu czy innego rodzaju ogrodzenia. Jego granice wyznaczały niebieskawo-szare słupy postawione na wszystkich otaczających je skrzyżowaniach. Przerażające memento z gotyckim napisem „getto” umieszczonym nad rysunkiem czaszki i skrzyżowanych piszczeli – pisał autor „Opowieści o jednym mieście”.

    W grudniu 1939 r., relacjonował Ben Giladi, na terenie getta zaczęła obowiązywać wprowadzona przez Niemców godzina policyjna. Latem Żydzi mogli przebywać poza domem w godzinach 8.00-20.00, zimą – od 8.00 do 17.00. W kolejnych miesiącach zarząd getta stopniowo ograniczał prawa Żydów dotyczące opuszczania mieszkań. Tych, którzy „bezprawnie” przebywali na ulicach, oskarżano o sabotaż, co groziło grzywnami finansowymi i karami fizycznymi.

    2 grudnia 1939 r. nadburmistrz Piotrkowa wydał obwieszczenie o nakazie noszenia gwiazdy Syjonu przez Żydów, chrzczonych Żydów i osoby, których jedno z rodziców jest Żydem. Obowiązek znaczenia mieszkańców getta (biała opaska z niebieską gwiazdą Dawida noszona na prawym rękawie) wynikał z rozporządzenia generalnego gubernatora Hansa Franka i dotyczył wszystkich Żydów, którzy ukończyli 10. rok życia.

    Zgodnie z inną decyzją Franka, z 26 października 1939 r., mieszkańców getta w wieku od 14 do 60 lat obowiązywał przymus pracy (w praktyce rejestrowano wszystkich, którzy ukończyli 12 lat).

    Przymusowa praca była zadaniem katorżniczym. Sprzątanie i brukowanie ulic obraz obsługa różnych niemieckich obiektów stały się dla ludzi koszmarem. () Za pośrednictwem Arbeitsamtu Judenrat regularnie zapewniał dziesiątki robotników do takich prac, jak melioracja podmokłych pól, osuszanie wsi Milejów i Witów, kopanie kanałów i rowów, usuwanie ton ziemi. Ciężkiemu wysiłkowi towarzyszyła często konieczność stania przez cały dzień po kolana w wodzie – wspominał Ben Giladi.

    Od 1941 r. wielu Żydów znalazło zatrudnienie w przejętych przez Niemców zakładach drzewnych „Dietrich & Fischer” na Bugaju oraz hutach szkła „Kara”, „Feniks” i „Hortensja”.

    11 grudnia 1941 r. getto piotrkowskie zostało zamknięte (zarządzenie powtórzono w marcu 1942 r.), co było wstępem do rozpoczęcia jego planowanej likwidacji. W lutym 1942 r. Niemcy ograniczyli terytorialnie teren getta – powstało tzw. małe getto, a jego teren – zamknięty ulicami Jerozolimską, Garncarską, Starowarszawską i Zamurową – otoczono drutem kolczastym.

    Choć mieszkańcy getta w Piotrkowie nie spodziewali się najgorszego, zdążyli przyzwyczaić się do szykan ze strony sadystycznie usposobionych oprawców i codziennego widoku śmierci.

    Szczególnie złą sławą cieszył się niejaki Willand (Wieland), funkcjonariusz Schutzpolizei (relacja Ben Giladego), przechadzający się po getcie z wielkim czarnym wilczurem, który na każdą komendę swego pana atakował przechodzących Żydów. Spotkanie z Willandem i jego czworonogim kompanem kończyły się dla nich przeważnie śmiercią w niewyobrażalnych męczarniach.

    Niebawem do piotrkowskiego getta zaczęły napływać informacje o transportach Żydów z różnych miast, wysyłanych rzekomo przez Niemców na wschód do pracy. Jak się okazało, okupanci realizowali właśnie ostatni etap planu „rozwiązania kwestii żydowskiej” – likwidowali kolejne zamknięte dzielnice dla Żydów. 22 lipca 1942 r. rozpoczęły się deportacje do Treblinki z największego getta w okupowanej Europie – getta warszawskiego (trwały do 21 września).

    W nocy z 13 na 14 października 1942 r. mieszkańcy getta w Piotrkowie byli świadkami dantejskich scen. Żydów wypędzono z domów, gromadzono na placu pokoszarowym, gdzie przeprowadzono selekcję. Nie nadających się do pracy wysyłano do Treblinki. Przy deportacjach Niemcom pomagali uzbrojeni Ukraińcy i Łotysze; w akcji brali udział także funkcjonariusze żydowskiej policji. W ciągu kolejnych kilkunastu dni, do 29 października, wywieziono na śmierć ok. 22 tys. Żydów.

    Wśród nich był m.in. rabin Lau. Wielu mieszkańców getta poniosło śmierć na miejscu – przede wszystkim byli to starcy, pacjenci szpitala oraz niemowlęta. Te ostatnie żywcem wrzucano do ognia, rozpalonego w metalowych miednicach przed Wielką Synagogą.

    Po tragicznym październiku 1942 r. w granicach małego getta (tzw. Bloku) przebywało ok. 3 tys. pracowników niemieckich fabryk. Pięciuset Żydów ukrywało się w dzielnicy „bezprawnie”. Wielu z nich szybko jednak podzieliło los swych współbraci wysłanych do Treblinki. Miejscami ich kaźni były m.in. żydowski cmentarz i Las Rakowski.

    Ludność żydowską wywożono również do obozów pracy, m.in. w Bliżynie, Radomiu, Starachowicach i Ostrowcu Świętokrzyskim, a także do Częstochowy, gdzie pracowali w fabrykach przemysłu zbrojeniowego „Hasag”. W lipcu 1943 r. Piotrków okrzyknięto miastem „czystym od Żydów” (niem. Judenrein).

    Los ostatnich piotrkowskich Żydów – ok. 1,7 tys. osób umieszczonych w obozach przyfabrycznych, został przypieczętowany pod koniec listopada 1944 r. Wówczas to, po zlikwidowaniu wszystkich miejsc pracy, ludność żydowską wysłano do obozów Buchenwald, Mauthausen, Bergen Belsen, Ravensbrueck oraz Auschwitz. Wyzwolenia nie doczekał także prezes Judenratu Szymon Warszawski, którego wywieziono z miasta jednym z ostatnich transportów.

    pc/PAP

    Piotrków Trybunalski
    Mam to zdjęcie plus 450 innych w swoich zbiorach.

    marcin
    Wspaniały, literacki opis getta piotrkowskiego przedstawił Bogdan Rutha w swej powieści Szczurzy Pałac

    anton
    To jest ta ”wyzsza kultura” niemiecka. Obecnie na strazy jej bytu stoi najlepiej zarabiajacy wozny na swiecie (100 tys. euro/miesiac) Donald z Kaszub !

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.