637 Sukces! Newsweek.pl musi opublikować sprostowanie! Od tej chwili każdy Polak może żądać prostowania błędów historycznych o Polsce w prasie


autor: Pixabay

wiki
Łambinowice, Jaworzno, Świętochłowice to nie były kombinaty jak Auschwitz ale istniały. Z polską załogą i polskimi obywatelami jako osadzonymi.

mem
Komunistyczne obozy pracy utworzone przez Rosjan . Po co Rosjanom obozy pracy w Polsce jak wszystkich wywozili do siebie .

cesia
jak zwał tak zwał , ale były, w tych samych lokalizacjach, no i nie sowiety nimi zarządzały tylko Polacy, co prawda psubraty, ale nasi

vh
@cesia 88.156.182.* – dziś te psubraty siedzą w Szwecji, Izraelu, UK i innych krajach które odmawiają ekstradycji na żądanie polskiego wymiaru sprawiedliwości – powód – zemsta antysemitów.

młodszy historyk
Tylko dlaczego kadra zarządzająca tych obozów „utworzonych przez Rosjan” uzyskiwała schronienie przed gniewem Polaków w Izraelu?

Polin
Komentarz Chwalby z nazwiskiem żyda-polakożercy w UB usunięty. w Polin mamy pamiętać o Polakach ratujących żydów, ale o żydowskich oprawcach to już pamiętać nie wolno…

Janusz
Ten wyrok to cios w antypolski portal Newsweek.pl. Zatrudnieni tam wrogowie Polski nie będą mogli bezkarnie obrzucać błotem Polski i Polaków jak robili to często.

https://wpolityce.pl/media/375055-sukces-newsweekpl-musi-opublikowac-sprostowanie-od-tej-chwili-kazdy-polak-moze-zadac-prostowania-bledow-historycznych-o-polsce-w-prasie

Sukces! Newsweek.pl musi opublikować sprostowanie! Od tej chwili każdy Polak może żądać prostowania błędów historycznych o Polsce w prasie

opublikowano: 5 stycznia

Sąd nakazał Newsweek.pl opublikowanie sprostowania o błędach historycznych zawartych w artykule Pauli Szewczyk o książce „Mała Zbrodnia”. W Polsce po 1945 r. nie istniały polskie obozy koncentracyjne, a  jedynie komunistyczne obozy pracy utworzone przez Rosjan! To wyrok precedensowy, od tej chwili każdy Polak może żądać prostowania błędów historycznych o Polsce w prasie.

W styczniu 2017 r. na łamach portalu Newsweek.pl ukazał się artykuł Pauli Szewczyk pt. Po wyzwoleniu nazistowskich obozów Polacy ponownie je otworzyli? „Mała zbrodnia” Marka Łuszczyny. W artykule znalazły się błędy historyczne, o których sprostowanie wnioskował ówczesny prezes Reduty Dobrego Imienia, obecnie fundator – Maciej Świrski wskazując, m.in., że nieprawdziwa jest informacja, że w Polsce znajdowały się polskie obozy koncentracyjne utworzone przez Polaków. To Rosjanie, na terenie Polski stworzyli komunistyczne obozy pracy. Newsweek.pl odmówił publikacji sprostowania, a dziś sąd wydał wyrok, w którym zobowiązał Newsweek.pl  do  publikacji sprostowania.

Sąd podzielił naszą argumentację w całości uznając, że w zasadzie każdy Polak ma prawo wnosić o sprostowanie informacji nieprawdziwych o polskich obozach koncentracyjnych po 1945 r. Dobrze, że udało nam się przekonać sąd, że jeśli każdy Polak nie będzie mógł prostować kłamstw o Polsce to gazety w Polsce, a tym bardziej na świecie, będą mogły podawać każda nieprawdę i nikt nie będzie mógł oponować. Z punktu widzenia prawa prasowego była to z pewnością dla sądu sprawa bardzo trudna do rozstrzygnięcia

– mówi mec. Monika Brzozowska-Pasieka prowadząca sprawę.

Jest to niezwykle ważny wyrok i pierwszy tego typu w Polsce w sprawie o sprostowanie. Oznaczać on może przełom w orzecznictwie w zakresie tego, kto może występować ze sprostowaniem. W dotychczasowej praktyce tylko osoba wskazana w tekście prasowym miała taką możliwość. Skoro jednak tekst dotyka Polaków, to każdy Polak zdaniem sądu ma prawo do wniesienia sprostowania. Może się więc okazać, że efektywne działania prawne skutecznie umożliwią walkę z fałszem historycznym w gazetach w Polsce i na świecie.

autor: Reduta Dobrego Imienia

Tomasz
WIELKI SUKCES. Az przecenili na 19,95 😀 😀 Ach! sukces. Hm..Jakoś nie widze zabezpieczenia procesowego https://www.znak.com.pl/kartoteka,ksiazka,68248,Mala-zbrodnia-Polskie-obozy-koncentracyjne

Zośka
Ciekawe jak poradzi sobie z tym tematem zamieszkująca licznie Polskę zaraza antypolska która przez lata rozpowszechniała kłamstwa że to były polskie obozy

minsect@minsect
Niech jeszcze Świrski złoży pozew na siebie za kłamliwy spot PFN z pieniędzy polskich podatników. Takie zakłamanie jest równie szkodliwe jak „polskie obozy”, tworzy w świadomości społeczeństwa jakieś multi-kulti Polin zamiast Polski. Kilka mniejszości stanowiących śladową ilość, 0.2% polskiego społeczeństwa, przedstawiono jako 60% „we the people of Poland” (3 osoby z 5 w spocie). Katolicy i muzułmanie po równo jako 1/5 społeczeństwa…

Tylko po uczciwym procesie PFN musiałaby zwrócić kasę / zapłacić kary za źle wydane nasze pieniądze. Wtedy, po zwrocie funduszy, trudno byłoby Świrskiemu być „fundatorem”. A może coś o żydach w UB? A nie… nie ta mądrość etapu, obecnie można jedynie zauważać winy Niemiec i Rosji.

Runnerrr@Runnerrr
Dziękujemy polskim sędziom za ten mądry wyrok. Kłamstwo było i jest w POLSCE narzędziem w walce z naszym państwem. T.LIZ reprezentuje tę cześć polskich „dziennikarzy o właściwym pochodzeniu” (milicyjno- sbeckim), która kształtowała polska opinie publiczną od roku 1989 w zgodzie z wytycznymi GRU i FSB. Podobnie było i jest z M. Olejarzową. Czuli się bezpiecznie uprawiając antypolska propagandę i uważając się za dziennikarzy, bo nie obawiają się, że ktoś ich potraktuje jak szmalcowników, a na to zasługują.

www
brawo panstwo prawa!!! Brawo!!! Wreszcie!!!

asinus asinorum@porfirion
Brawo, tak trzymać ! Tym draniom jedynie wyroki sądów i zasądzane wysokie odszkodowania mogą przemówić do ich sprzedajnych, załganych łbów.

joanna.rozman@joanna.rozman
I będzie Lis ze swoim niemieckim protektorem prostował i… odszczekiwał!

Chwalba
Być może Ruscy założyli te obozy ale zarządzali nimi już nominalni obywatele ówczesnego państwa polskiego .

KRAKUS
WRESZCIE ! DZIĘKUJĘ !

pisowskie brednie i bełkot!
a te POLSKIE! obozy koncentracyjne wy zaklamana pisowska sekto nekrofili i zlodziei!?https://www.wprost.pl/125777/Obozy-Sikorskiego

Waldek z Łodzi
Teraz trzeba wziąć się za tzw. nazistów. To byli Niemcy. Pamiętam jak moja mam opowiadała, jak Niemiec (a nie żaden nazista) walnął sołtysa wsi Rudniki aż mu zęby wyleciały).

RRG
Jasne… Te nie były „polskie” tylko „komunistyczne”. Ale tamte to były „niemieckie”, a nie „nazistowskie”… Zawsze mówicie: „przecież ci naziści mieli narodowość”, a ci komuniści to nie?

CzłonekPO
W końcu kłamliwa rosyjsko-niemiecka propaganda Newsweeka została doceniona tak jak zasłużyła

kilim
Za tego rodzaju kłamstwa powinna być kara sprostowania i kara finansowa i to niemała. Tylko wtedy piszacy kłamstwa i falsze będą bardziej zważać na to co piszą i upubliczniają.

https://kresy.pl/wydarzenia/spoleczenstwo/rdi-przelomowy-wyrok-sadu-newsweek-pl-musi-sprostowac-artykul-o-polskich-obozach-koncentracyjnych/

…..


autor: wPolityce.pl

 

do RAŚ
czas pokazać światu 2 tysięczna barbarzyńską historie niemiecką, grabież upadającego cesarstwa rzymskiego, LUDOBÓJSTWA PLEMION POŁABSKICH I PLEMION POMORSKICH, WIEKI NIEMIECKIEGO TERRORU W EUROPIE

gorzelik iRAś to DNO DNAodDNA!
moja córka ma w połowie niemeickie pochodzenie! wstydzi się tej potwornej skazy na swoim jestestwie! nie można sobie wybrac pochodzenia ale można zdecydować, ze jest się prawym i uczciwym człowiekiem!

GRAND
Holokaust Wieletów ( północne tereny NRD ). Holokaust Serbów połabskich ( południowe tereny NRD ). Holokaust bałyckich Prusów.Pora przypomnieć światu dokonania mocodaców tej sprzedajnej KU WY.

GRAND
Może ta sprzedajna KU WA napisze coś o niemieckich obozach śmierci w Namibii na początku 20 wieku. Niemieckich obozach śmierci w czasie drugiej wojny św. i sowieckich NIEMIECKO-ŻYDOWSKICH łagrach.

anna
niech pisze prawdę :komunistyczno -żydowskie obozy, bo ta nacja dominowała we władzach aparatu bezpieczeństwa.

zez
Ruch A. Ś. to niemiecka V kolumna. Zlikwidować. Polacy w Niemczech nie mają symetrycznych praw.

https://wpolityce.pl/polityka/375249-oburzajace-ras-krytykuje-wyrok-nakazujacy-sprostowanie-tekstu-portalu-newsweekpl-o-polskich-obozach-to-proba-zamkniecia-ust

Oburzające! RAŚ krytykuje wyrok nakazujący sprostowanie tekstu portalu Newsweek.pl o „polskich obozach”: „To próba zamknięcia ust”

opublikowano: 6 stycznia

Wyrok sądu, który nakazał portalowi Newsweek.pl sprostowanie artykułu sprzed roku dotyczącego kwestii tzw. polskich obozów koncentracyjnych, to próba zamknięcia ust tym, którzy mają inny pogląd na najnowszą historię Polski – ocenił w sobotę zarząd Ruchu Autonomii Śląska.

W piątek PAP poinformowała o wyroku sądu, który nakazał portalowi Newsweek.pl opublikowanie sprostowania artykułu ze stycznia 2017 r., w którym – zdaniem założyciela Reduty Dobrego Imienia (RDI) Macieja Świrskiego – znalazły się nieprawdziwe informacje o istnieniu polskich obozów koncentracyjnych. Według RDI to ważny i pierwszy tego typu wyrok w Polsce.

Chodzi o podległe Ministerstwu Bezpieczeństwa Publicznego obozy, w których tuż po zakończeniu II wojny światowej przetrzymywano osoby uznawane za „zbrodniarzy faszystowsko-hitlerowskich”, podejrzewane o wrogi stosunek do władzy. Więźniowie byli przetrzymywani na terenie byłych niemieckich obozów koncentracyjnych, działających np. w Jaworznie czy Świętochłowicach-Zgodzie.

Spór sądowy dotyczył artykułu Pauli Szewczyk o książce „Mała Zbrodnia” Marka Łuszczyny. Zdaniem założyciela Reduty Dobrego Imienia Macieja Świrskiego w treści artykułu pojawiły się „błędy historyczne”. Świrski wskazał wówczas m.in., że  nieprawdziwa jest informacja o znajdujących się w Polsce i utworzonych przez Polaków obozach koncentracyjnych. Newsweek.pl odmówił publikacji sprostowania, przez co sprawa trafiła do sądu.

Stanowisko wobec wyroku zajął w przesłanym w sobotę PAP oświadczeniu lider Ruchu Autonomii Śląska Jerzy Gorzelik.

Za niedopuszczalne uznano stosowanie określenia „polskie obozy koncentracyjne” w odniesieniu do miejsc odosobnienia i kaźni, zorganizowanych i administrowanych przez polskie władze w ostatnich miesiącach II wojny światowej oraz w okresie powojennym. Orzeczenie sądu jest kolejnym wyrazem patologii, toczącej polski wymiar sprawiedliwości

— oświadczył Jerzy Gorzelik.

Jego zdaniem sąd postawił się „w roli ostatecznego autorytetu w dziedzinie historii, dekretując jedną narrację historyczną i wykluczając pozostałe”.

Jesteśmy świadkami wykorzystywania wymiaru sprawiedliwości w celu ustanowienia dyktatu jednej pamięci i zamknięcia ust tym, którzy reprezentują inny pogląd na najnowsze dzieje Polski. W tym wspólnotom mniejszościowym – Ślązakom, Niemcom, Ukraińcom, Łemkom i wielu innym ofiarom radykalnie nacjonalistycznej polityki, prowadzonej przez władze Polski Ludowej. Zamiast uczciwej debaty i rozliczenia z przeszłością, mamy do czynienia z dekretowaniem przez sąd jej fałszywego obrazu

— dodał Gorzelik.

Jego zdaniem, wyrzekając się swego prawa do opowiadania własnej historii własnymi słowami, wspólnota skazuje się na utratę tożsamości, a zatem na niebyt.

Nie zamierzamy podzielić losu społeczności, które w wyniku czystek etnicznych, przymusowej asymilacji i wymuszanej emigracji zniknęły z polskiej przestrzeni. W dniu 27 stycznia kolejnym marszem z Katowic pod obozową bramę w Świętochłowicach-Zgodzie przypomnimy o ofiarach polskich i sowieckich obozów koncentracyjnych na Górnym Śląsku. Naszej pamięci nie przekreśli żaden wyrok sądu

— zapewnił Jerzy Gorzelik.

Obóz w Świętochłowicach-Zgodzie, będący początkowo filią niemieckiego obozu koncentracyjnego Auschwitz, potem służył Urzędowi Bezpieczeństwa Publicznego. Trafiali tam m.in. Ślązacy podejrzewani o wrogi stosunek do władzy i żołnierze AK. Osadzane tam po wojnie osoby nazywano „zbrodniarzami faszystowsko-hitlerowskimi”. Liczba śmiertelnych ofiar tego obozu szacowana jest na blisko 2 tys. Ginęli z powodu tragicznych warunków sanitarnych, chorób, niewolniczej pracy i nieludzkiego traktowania. RAŚ organizuje co roku w styczniu marsz upamiętniający ofiary obozu.

Reduta Dobrego Imienia to niejedyne środowisko, które sprzeciwia się stosowaniu określenia „polskie obozy koncentracyjne” na działające po II wojnie światowej na terenie Polski obozy odosobnienia dla osób uznawanych za wrogie władzy. KPN-Niezłomni chcieli, by promowaniem przez RAŚ tego określenia zajęła się prokuratura. Lider KPN-Niezłomni Adam Słomka poinformował w sobotę PAP, że złożył właśnie zażalenie na otrzymane 2 stycznia postanowienie prokuratury o odmowie wszczęcia śledztwa w tej sprawie wobec „braku danych dostatecznie uzasadniających podejrzenie popełnienia czynu”.

Gdy w styczniu 1945 r. na Górny Śląsk wkroczyła wypierająca oddziały niemieckie Armia Czerwona, mieszkańcy tych ziem traktowani byli jako Niemcy; doświadczali licznych represji, w tym gwałtów i mordów. Rozpoczęła się też akcja masowych zatrzymań i deportacji do pracy przymusowej, co – jak mówią historycy – miało być swoistą formą reparacji wojennych. Pierwsze transporty na Wschód ruszyły w marcu 1945 r. Podróż w bydlęcych wagonach trwała nawet kilkadziesiąt dni. Część deportowanych nie przeżyło transportu. W obozach na Wschodzie Ślązacy więzieni byli w bardzo trudnych warunkach: w barakach, z głodowymi racjami żywnościowymi, ograniczonym dostępem do wody pitnej i bez opieki medycznej.

Według różnych szacunków, z Górnego Śląska wywieziono ok. 40-60 tys. ludzi – górników, kolejarzy, hutników. Wśród deportowanych byli powstańcy śląscy, żołnierze kampanii wrześniowej, a także członkowie konspiracji antyhitlerowskiej. Według ostrożnych szacunków, jedna trzecia deportowanych pozostała na Wschodzie na zawsze. Pierwsi Górnoślązacy wrócili do domów latem 1945 r. Wielu z nich w krótkim czasie zmarło. IPN od kilkunastu lat prowadzi badania naukowe, poświęcone wywózkom, publikuje wspomnienia i organizuje wystawy, wciąż tworzy też imienną listę deportowanych. Do 1989 r. wydarzenia określane mianem Tragedii Górnośląskiej były ze względów politycznych tematem zakazanym; w ostatnich latach powstaje coraz więcej inicjatyw związanych z ich badaniem i upowszechnianiem wiedzy na ten temat.

gah/PAP

Denker@Denker
Gorzelik jest wyjątkowym okazem „śląskości”: „Nie rozumiem, dlaczego dzieci śląskie mają czytać Sienkiewicza czy uczyć się o romantyzmie i polskich uniesieniach. Ta kultura jest nam kompletnie obca”, „Jestem Ślązakiem, nie Polakiem, i nie Polsce przyrzekałem, więc jej nie zdradziłem i nie czuję się zobowiązany do lojalności wobec tego państwa”. Niech idzie , ale niech nie zapomni giwery i wehrmachtowskiej mycki. Aktualną działanośc Gorzelika odbieram w kategoriach zaburzeń, nie polityki.

zbych
powinno sie zwalczac tego typu pro niemieckie ruchy na wszelkie sposoby w zdecydowany sposób bo skonczy sie jak z katalonia . to są folksdojcze …5 kolumna

Jacenty
Prokuratura nie chce ścigać za „polskie obozy” – zobacz jak się popiera RAŚ-istów! http://ngopole.pl/2018/01/06/katowicka-prokuratura-nie-chce-scigac-ras-za-polskie-obozy/

morellinho
warto przejrzeć i opublikować listę „pracowników” obozu w Zgodzie i jakąś statystykę . Zdaje się że głównego aktora Salomona Morela nie chcieli Polsce wydać

yuiu
Nacjonalistyczna organizacja, znana też jako Hakata, miała doprowadzić do ostatecznej germanizacji ziem polskich …..RAŚ-Hakata to organizacja niemiecka..

chorąży
Niech „dobra zamiana” jeszcze dłużej się z nimi pieści, a Rzeczpospolita pójdzie się gwizdać. Po co na Śląsk i zachód Polski ściągają „tanią siłę”?. Łatwo skorzystać będzie z V kolumny…

powiel
Dla tego niemiecka partia Nowoczesna popiera swoja i chaos wprowadza przed wyborami samorzadowymi !! ile jeszcze tego syfu bedzie w Polsce , wygonić i zlikwidować wsio co jest antypolskie !!

cezaryczembrowski@cezaryczembrowski
Ukrainiec Gorzelniak dalej rżnie Ślązaka, a z kim współpracuje – z Ukraińcem Schetyną. Tylko Ślązacy coraz bardziej wkurzeni, że ktoś chce ich wykorzenić z Polskości. Gorzelniak może się w końcu przeliczyć, bo Ślązacy to lud charakterny i gębę potrafi obić.

świętochłowiczanin
Wiadomo: do 1945 obóz na Zgodzie był niemiecki, a od lutego 45. był komunistyczny. Kłania się „moralność Kalego”. Jeszcze tylko Sąd musi stwierdzić, że Korfanty sam się otruł. Historia a’la PiS

cezaryczembrowski@cezaryczembrowski
świętochłowiczanin 31.11.131.* Trzeba było ściągnąć Salomona Morela z Izraela, albo skazać tu w Polsce: Umera, Goldberga, Fejgina, Bermana, Brystygierową, Fleischfarba, Danielakową, Radkiewicza, Grinszpana-Kikiela, Michnika-Rozenbuscha i wielu innych „Polaków”. Tym bardziej wstyd, że jesteś ze Świętochłowic, a w tych sprawach jesteś niedoukiem.

świętochłowiczanin
do „cezary@czembroski”. Wszystkiemu jak zwykle są winni Rosjanie, Niemcy, Ślązacy, czy Żydzi, a Polacy jak zwykle KRYSZTAŁOWI. Czesław Gęborski zdaje się był Polakiem. Etnicznym.

świętochłowczanin
do „cezary@czembroski” Ano trzeba było, a kto to miał zrobić? Autonomiczny Górny Śląsk? Czy może Najjaśniejsza Rzeczypospolita? Zamiast procesu Morelowi płacono polską emeryturę do końca życia.

cezaryczembrowski@cezaryczembrowski
świętochłowiczanin 31.11.131.* Brawo, udało ci się wymienić jednego sprzedawczyka Polaka. Komunizm upadł w Polsce parę dni temu, kiedy Prezydent podpisał ustawy sądowe, a jak widać jako komunista mogłeś się wcześniej zająć sprawą karania zbrodniarzy, dlaczego tego nie robiłeś? Strach koło tyłka, czy ideologia ci nie pozwalały?

cezaryczembrowski@cezaryczembrowski
świętochłowiczanin 31.11.131.* Tylko jako Ślązak musisz chyba o tym wiedzieć, że niejaki Gęborski był śląskim komunistą.

świętochłowiczanin
do cezaryczembrowski: Nie miałem o tym pojęcia? Był śląskim komunistą? Czy śląskość Gęborskiego wzięła się z „pracy” na Śląsku tzn. na Zgodzie i w Łambinowicach? Przecież nie urodził się na G. Śląsku?

świętochłowiczanin
do cezary@czembrowski: Gęborski był zastępcą komendanta na Zgodzie a o tym chyba mówimy. Czujesz się lepiej, gdy komuś przyklejasz etykiety np. „komunista”? Przecież właśnie m.in. RAŚ to nagłośnił.

cezaryczembrowski@cezaryczembrowski
świętochłowiczanin 31.11.131.* Jak widać głupszy jesteś niż ustawa przewiduje, urodził się na Śląsku i tyle w temacie.

świętochłowiczanin
do cezaryczembrowski: Nie będę się wdawał w polemikę na temat mojej inteligencji. W jakiej miejscowości według Ciebie urodził się Cz. Gęborski? Według mnie w Dąbrowie Górniczej. Masz inne informacje?

cezaryczembrowski@cezaryczembrowski
Chwalba 83.4.224.* Żaden gorol, tylko Ślązak komunista, nikt go na Śląsk w kobiałce nie przywoził. a propos, co powiesz o Gorzeliku pochodzącym z Ukrainy?

świętochłowiczanin
do cezaryczembrowski@: Ciągle twierdzisz, że Gęborski był Ślązakiem, i komunistą. Co do komunisty, pełna zgoda. Dlaczego twierdzisz, że był Ślązakiem? Czy mógłbyś podać jakiś link? Z góry dziękuję!

Chwalba
Do niejakiego ” cezaregoczembrowskiego ” Dąbrowa Górnicza to nie Śląsk: https://pl.wikipedia.org/wiki/Czes%C5%82aw_G%C4%99borski

…..


Fot. slaskipolska.pl, wikimedia.org

jazmig @jazmig:
Niemiecka partia z Niemcami udającymi Ślązaków chcą przekształcić Górny Śląsk w kolejny pruski land.

jwu @jwu:
Od góry Anny po plażę Odry jest nasza ojczyzna. Skoro tak sądzą ? Niech im będzie .Tylko dlaczego piszą to po niemiecku ? Przecież prawdziwi Ślązacy, to nie Niemcy. A w tym języku jest napis.

https://kresy.pl/wydarzenia/nowoczesna-sojuszu-ze-slazakowcami-chce-uznania-gwary-slaskiej-jezyk/

NOWOCZESNA W SOJUSZU ZE ŚLĄZAKOWCAMI CHCE UZNANIA GWARY ŚLĄSKIEJ ZA JĘZYK

6 stycznia 2018|2 komentarze|w polityka, Polska, społeczeństwo, Wydarzenia |Przez Marek Trojan

Nowoczesna promuje swój projekt ustawy, który ma nadać gwarze śląskiej status języka regionalnego. Walczą o to od laty przede wszystkim środowiska ślązakowskie, na czele z RAŚ, z którym Nowoczesna chce zacieśniać współpracę.

Nowoczesna chce, by gwara śląska, określana też mianem tzw. etnolektu śląskiego, uzyskała status języka regionalnego. Przedstawiciele tej partii zapowiadają, że już niebawem do Sejmu trafi projekt ustawy w tej sprawie. Szefowa śląskich struktur Nowoczesnej, Monika Rosa w rozmowie z rp.pl zaznaczała, że jej partia może współpracować z główną organizacją ślązakowską, Ruchem Autonomii Śląska.

PRZECZYTAJ: Śląsk, Ślązak, Ślązakowiec…

W poniedziałek 8 stycznia Nowoczesna chce zakończyć w Sejmie cykl spotkań, które mają przybliżać szczegóły projektu ustawy. W południe odbędzie się debata „Kiedy umrze ślonsko godka? OdpowiadaMY”. Wcześniej, Nowoczesna przeprowadziła podobne spotkania w Katowicach, Rybniku i Rudzie Śląskiej. Jak zapowiedziano, w dyskusji wezmą udział „naukowcy, pisarze i działacze regionalni”. W tym m.in.: prof. Nicole Dołowy-Rybińska (PAN) ekspertka ds. języków regionalnych, pisarka Anna Dziewit-Meller, tłumacz i popularyzator śląskiej mowy Grzegorz Kulik (z powiązanego ze ślązakowcami stowarzyszenia Pro Loquella Silesiana, promującego prace nad „standaryzacją mowy śląskiej” i uznaniem jej za język regionalny), a także były poseł PiS Alojzy Lysko oraz prof. Maria Szmeja, socjolog z AGH.

Posłanka Rosa zapowiada, że rozmowa będzie dotyczyć śląskiej „godki” jako ważnego elementu tożsamości i kultury współczesnego Śląska. – Zaprosiliśmy do debaty naukowców, pisarzy, działaczy. Wszystko po to, by pokazać, Śląsk i Ślązaków bez stereotypów. Pokazać, że ślonska godka jest wartością, a nie zagrożeniem – mówi portalowi onet.pl Monika Rosa. Po debacie odbędzie się konferencja prasowa, na której Nowoczesna opowie o szczegółach projektu.

Rosa zapowiada, że zwieńczeniem wszystkich debat będzie złożenie projektu ustawy o języku śląskim jako języku regionalnym. Dodała, że liczy na to, że projekt poprą posłowie z pozostałych klubów parlamentarnych.

Rosa uważa, że projekt ustawy uznający gwarę śląską za język regionalny wynika z potrzeby społecznej, która jej zdaniem została wyrażona podczas spisu powszechnego w 2011. Wówczas, jak twierdzi szefowa śląskich struktur Nowoczesnej, „pół miliona obywateli zadeklarowało, że używa języka śląskiego”. Promując projekt ustawy zaznacza, że przekazywanie „języka śląskiego” z pokolenia na pokolenie jest coraz słabsze, a „najprawdopodobniej do końca tego stulecia godka zaniknie”.

Przeczytaj: Gazeta Wyborcza: uczmy „języka śląskiego” w szkołach

PRZECZYTAJ: Śląski historyk dla Kresów.pl: to ślązakowcy są na Śląsku mniejszością

– Trzeba podjąć poważne kroki, a jednym z nich jest uchwalenie tej ustawy i nadanie godce statusu języka regionalnego – uważa Rosa. Zaznacza, że umożliwi to pozyskanie środków m.in. na wprowadzenie „języka śląskiego” do szkół w ramach lekcji oraz wydawanie literatury „po śląsku”.

Rosa dodaje, że prawne uregulowanie statusu tzw. etnolektu śląskiego ma przyczynić się do zwiększenia kapitał społecznego Śląska.

– Ludzie gromadzący się wokół godki tworzą więzi i razem ze swoim językiem są doskonałymi transmiterami wartości, dbającymi zarówno o tradycję, jak i nowoczesne działania kulturalne – mówi posłanka Nowoczesnej. Dodaje, że dzięki temu zwiększy się także atrakcyjność gospodarcza Ślaska. – Już widzimy zainteresowanie wielkich koncernów (Coca-Cola, Samsung, Facebook) śląską godką –mówi Rosa.

30 marca ub. roku podczas konferencji prasowej przy Muzeum Śląskim poinformowano o pracach nad ustawą ws. uznania gwary śląskiej za język regionalny. Jej projekt miał trafić do Sejmu jesienią. Wówczas część mediów nastawionych pozytywnie do inicjatyw organizacji ślązakowskich pisała, że „Nowoczesna chce uratować język śląski”.

Czytaj również: Platforma Obywatelska poparła projekt śląskich separatystów

Zobacz też: Śląski sejmik poparł ślązakowców ws. tzw. śląskiej mniejszości etnicznej. „Celem jest stworzenie narodu śląskiego”

Według pomysłodawców obecnego projektu ustawy, główną przeszkodą w przeprowadzeniu nowelizacji są względy polityczne oraz „strach wyrażany wrogością”. Nowoczesna zapowiada, że będzie budować poparcie dla tej idei ponad podziałami politycznymi.

O to, by śląski stał się drugim po kaszubskim, formalnie uznanym w Polsce językiem regionalnym, starają się od lat środowiska ślązakowskie. W takiej sytuacji, zgodnie z polskim prawem musiałyby zostać wyasygnowane fundusze m.in. na śląską edukację regionalną, działalność kulturalną i artystyczną, a także tworzenie śląskich programów telewizyjnych i audycji radiowych oraz ochronę miejsc związanych ze śląską kulturą. Zależy na tym przede wszystkim ślązakowcom, którzy nie ukrywają, że widzą w tym możliwość promowania swojej narracji regionalnej i retoryki, kształtowanej w opozycji do Polski i polskości.

PRZECZYTAJ: Piotr Spyra dla Kresów.pl: czuję się Polakiem, a jako Ślązak czułbym się wykluczony z etnicznej śląskości

Ostatnią inicjatywą w tej sprawie był obywatelski projekt ustawy z 2014 toku, zainicjowany przez Radę Górnośląską, która zrzesza przede wszystkim wszelkie organizacje ślązakowskie, w tym Ruch Autonomii Śląską, Przymierze Śląskie (akcentujące tzw. europejski regionalizm i koncepcję Śląska jako „europejskiego regionu”), Związek Ślązaków (który powstał w Księstwie Liechtenstein i nawiązuje do przedwojennej organizacji o charakterze antypolskim) czy Stowarzyszenie Osób Narodowości Śląskiej (inicjator powołania Rady), jak również Związek Górnośląski, który w ostatnich latach wyraźnie zbliżał się do RAŚ. Organizacje wchodzące w skład Rady Górnośląskiej popierają lub akceptują trzy zasadnicze cele: formalne uznanie narodowości śląskiej, uznanie „języka śląskiego” za język regionalny oraz wprowadzenie „wiedzy o regionie” jako przedmiotu obowiązkowego w szkołach. Ponadto, akcentując potrzebę budowy śląskiego „społeczeństwa obywatelskiego”. Pod projektem podpisało się 140 tys. osób. Jesienią 2016 roku został odrzucony przez dwie sejmowe komisje.

PRZECZYTAJ: Śląski historyk dla Kresów.pl: ślązakowcy i banderowcy to środowiska pokrewne sobie ideowo

Przeczytaj również: Śląski sejmik poparł ślązakowców ws. tzw. śląskiej mniejszości etnicznej. „Celem jest stworzenie narodu śląskiego”

W niedawnej rozmowie z „Rzeczpospolitą”, Monika Rosa mówiła o możliwej współpracy Nowoczesnej z RAŚ:

– Jeśli będziemy budować wspólne porozumienie lub koalicję, to możliwa jest współpraca z Ruchem Autonomii Śląska w wyborach do Sejmiku.

PRZECZYTAJ WIĘCEJ o śląskim republikanizmie: Autonomia vs republika elementarna, czyli o samorządności fasadowej

Onet.pl / rp.pl / kresy.pl

Reklamy

6 thoughts on “637 Sukces! Newsweek.pl musi opublikować sprostowanie! Od tej chwili każdy Polak może żądać prostowania błędów historycznych o Polsce w prasie

  1. kazik
    To jest błąd zamierzony . Gdyż Niemiecka propaganda ciągle dyskredytuje wojenne zasługi Polaków w walce z niemieckim hitleryzmem.

    Zły
    słowo raz powiedziane nie da się wrócić do gardła oszczerstwo oszustwo musi byćpiętnowane bezwzględnie łącznie z utratą możliwości wykonywania zawodu dziennikarza. Dziennikarz albo bajkopisarz.

    W-Ł
    „nakazana publikacja przeprosin i zadośćuczynienie są nieadekwatne do błędu, który został popełniony” – po prostu brak słów na to dno. Ta oburzająca sprawa powinna być nagłaśniana aby otwierać oczy!

    qwe
    niemcy to hitlerowcy a hitlerowcy to niemcy; dobrosąsiedzkie stosunki Polaków z niemcami to mit; bandzior nigdy nie będzie dobrym sąsiadem bez względu na to jak będzie się maskował.

    https://wpolityce.pl/media/373293-onetpl-musi-przeprosic-za-zniewazenie-matki-krystiana-brodackiego-prokurator-rozwaza-apelacje

    Onet.pl musi przeprosić za znieważenie matki Krystiana Brodackiego. Prokurator rozważa apelację

    opublikowano: 22 grudnia 2017


    autor: wPolityce.pl wPolityce.plautor: w

    Prokurator rozważa wystąpienie z wnioskiem o pisemne uzasadnienie wyroku, na mocy którego portal Onet.pl ma przeprosić Krystiana Brodackiego za znieważenie pamięci jego matki konspiratorki – poinformowała w piątek krakowska prokuratura.

    Proces dotyczył zilustrowania artykułu o związkach Polek z niemieckimi żołnierzami podczas II wojny światowej zdjęciem kobiet prowadzonych na egzekucję w Palmirach w czerwcu 1940 roku.

    W czwartek krakowski sąd ogłosił wyrok, na mocy którego portal Onet.pl przez okres miesiąca ma publikować przeprosiny wobec powoda Krystiana Brodackiego za znieważenie dóbr osobistych jego i jego matki oraz zapłacić mu 50 tys. zł zadośćuczynienia. Żądania powoda dotyczyły publikacji przez trzy miesiące i 150 tys. zł zadośćuczynienia.

    Prokurator, który zgłosił udział do postępowania, wstępnie uznał wyrok za słuszny – bazując na ustnym uzasadnieniu wyroku. Jednakże w związku z niższą kwotą przyznanego zadośćuczynienia i krótszym okresem publikacji przeprosin prokurator rozważa wystąpienie z wnioskiem o sporządzenie pisemnego uzasadnienia

    — poinformowała w piątek w komunikacie Prokuratura Okręgowa w Krakowie.

    Wniosek o pisemne uzasadnienie wyroku zazwyczaj podyktowany jest zamiarem wniesienia apelacji.

    Pozew przeciwko portalowi o naruszenie swoich dóbr osobistych złożył z inicjatywy Reduty Dobrego Imienia Krystian Brodacki, który na zdjęciu ilustrującym artykuł rozpoznał swoją matkę. Maria Brodacka była konspiratorką Polskiej Ludowej Akcji Niepodległościowej i więźniarką rozstrzelaną w Palmirach podczas niemieckiej okupacji. W toku procesu do sprawy przystąpiła prokuratura.

    Sąd w wyroku ustalił także treść przeprosin, które powinny być opublikowane na portalu. Znalazły się w nich m.in. stwierdzenia, że „wydawca portalu Onet.pl przeprasza pana Krystiana Brodackiego za naruszenie jego dóbr osobistych poprzez zilustrowanie artykułu o związkach Polek z niemieckimi żołnierzami podczas II wojny światowej () zdjęciem kobiet prowadzonych na egzekucję w Palmirach w czerwcu 1940 roku, gdzie również w taki sposób została rozstrzelana matka powoda Maria Brodacka, wcześniej aresztowana i torturowana przez gestapo za ukrywanie Kazimierza Kotta, Polaka żydowskiego pochodzenia, szefa wydziału bojowego konspiracyjnej organizacji PLAN, do której sama należała i która pomimo tortur nie wydała nikogo”.

    W przeprosinach powinno także znaleźć się sformułowanie, że „Onet.pl przeprasza również za opatrzenie zdjęcia napisem: ‘Romans z niemieckim żołnierzem był surowo zakazany, ale w Polsce żyją dzieci będące owocem takich związków’”.

    Jak podkreślił sąd, w przekonaniu powoda zdjęcie funkcjonowało jako zdjęcie jego matki; stanowi dla niego cenną pamiątkę, ponieważ zatrzymało w kadrze ostatnie chwile jej życia. Z tego powodu wykorzystanie tego zdjęcia do ilustracji artykułu, w którym pojawiają się sformułowania: „prostytucja bytowa” czy „leżąca kolaboracja” jest obrazą dla takich kobiet, jak matka powoda, i stanowi naruszenie jego dóbr osobistych – wskazał sąd.

    Według sądu naruszone zostały takie dobra, jak kult bliskiej osoby, oraz dobra w postaci godności i czci powoda jako syna kobiety, która w tych warunkach została stracona. Naruszono także jego dobra jako Polaka i jego tożsamość narodową, która kształtowała się m.in. historycznymi uwarunkowaniami i uzasadnionym przekonaniem, że naród polski jak rzadko który wykazał się niespotykaną odwagą w walce z niemieckim okupantem.

    To zdjęcie jest symbolem wszystkich kobiet, które zostały stracone w Palmirach za swoją bohaterską odwagę i dlatego w tej sprawie nie jest najważniejsze, czy na pewno na tym zdjęciu jest matka powoda. Ważne jest, że matka powoda tak samo jak te kobiety na zdjęciu szła lasem prowadzona przez niemieckich żołnierzy do miejsca kaźni, gdzie została rozstrzelana

    — powiedziała sędzia Irena Żarnowska-Sporysz.

    Sąd uznał jednak, że opublikowanie zdjęcia przy artykule było błędem, ale nie było zamierzone, chociaż stanowiło rażące niedbalstwo i brak należytej staranności dziennikarskiej. Z uwagi na szybkie usunięcie zdjęcia i dalsze działania portalu w celu naprawienia błędu sąd tylko częściowo uznał majątkowe żądania powoda i zasądził mu 50 tys. zadośćuczynienia.

    Wyrok jest nieprawomocny. Strony zapowiedziały, że prawdopodobnie wniosą apelacje. Pełnomocniczka powoda mec. Monika Brzozowska-Pasieka – z powodu zbyt niskiej kwoty zadośćuczynienia; a reprezentująca pozwany portal mec. Anna Cichońska – ponieważ „nakazana publikacja przeprosin i zadośćuczynienie są nieadekwatne do błędu, który został popełniony”.

    mly/PAP

    https://www.tvp.info/35301016/onetpl-musi-przeprosic-za-zniewazenie-pamieci-konspiratorki

    Onet.pl musi przeprosić za znieważenie pamięci konspiratorki

    mk, mnie 21.12.2017, 09:26

    Portal Onet.pl musi przeprosić Krystiana Brodackiego za znieważenie pamięci jego matki, Marii Brodowskiej. Portal musi także zapłacić 50 tys. zł zadośćuczynienia – zadecydował krakowski Sąd Okręgowy.

    Sprawa dotyczy zdjęcia opublikowanego 15 marca 2016 r. na portalu Onet.pl, przedstawiającego kobiety prowadzone na egzekucję w Palmirach. Ilustrowało ono tekst o romansach Polek z Niemcami i prostytucji podczas okupacji.

    Na zdjęciu swoją matkę rozpoznał Krystian Brodacki. Z inicjatywy Reduty Dobrego Imienia złożył pozew przeciwko portalowi. Domagał się w nim przeprosin za znieważenie matki i 150 tys. zł zadośćuczynienia.

    Maria Brodacka była konspiratorką Polskiej Ludowej Akcji Niepodległościowej i więźniarką rozstrzelaną w Palmirach podczas niemieckiej okupacji.

    źródło: PAP

    https://krakow.tvp.pl/35302420/onetpl-musi-przeprosic-za-zniewazenie-pamieci-konspiratorki

    http://fakty.interia.pl/polska/news-portal-onet-pl-musi-przeprosic-za-zniewazenie-pamieci-konspi,nId,2480661

    https://www.polskieradio.pl/130/2788/Artykul/1967004,Onetpl-musi-przeprosic-za-zniewazenie-pamieci-konspiratorki-Przelomowy-wyrok

    http://www.press.pl/tresc/51323,onet-musi-przeprosic-za-zniewazenie-pamieci-konspiratorki

    http://krakow.gosc.pl/doc/4391692.Onet-pl-przeprosi-za-zniewazenie-pamieci-konspiratorki

    https://www.wykop.pl/link/4074101/onet-pl-musi-przeprosic-za-zniewazenie-pamieci-konspiratorki/

    http://niezalezna.pl/212104-zniewazyli-pamiec-konspiratorki-rozstrzelanej-przez-niemcow-musza-przeprosic

    https://polskaniepodlegla.pl/kraj-swiat/item/14268-pamietacie-obrzydliwy-podpis-pod-zdjeciem-kobiet-prowadzonych-na-egzekucje-przez-niemieckich-zolnierzy-jest-wyrok-onet-pl-musi-przeprosic-i-zaplacic

    http://www.radiomaryja.pl/informacje/onet-pl-zaplaci-50-tys-zl-zniewazenie-pamieci-konspiratorki/

    http://telewizjarepublika.pl/wreszcie-rusza-proces-przeciw-onetpl-za-zniewazenie-bohaterskich-polek,44615.html

    https://wkrakowie2017.wordpress.com/2017/02/16/proces-przeciw-onet-pl-za-zniewazenie-bohaterskich-polek/

    Polubienie

  2. http://www.gazetaprawna.pl/artykuly/1059879,krakow-swiadkowie-w-procesie-o-zniewazenie-pamieci-konspiratorki.html

    Kraków: Kolejni świadkowie w procesie o znieważenie pamięci konspiratorki

    24.07.2017, 16:14; Aktualizacja: 24.07.2017, 16:34

    Opublikowanie przez portal Onet.pl kwestionowanego zdjęcia było „przykrą pomyłką” fotoedytorki – mówił przed krakowskim sądem świadek w procesie o znieważenie przez portal pamięci Marii Brodackiej – konspiratorki i więźniarki rozstrzelanej w Palmirach podczas niemieckiej okupacji.

    Sprawa dotyczy zdjęcia, opublikowanego 15 marca 2016 r. na portalu Onet.pl, przedstawiającego kobiety prowadzone na egzekucję w Palmirach. Ilustrowało ono tekst o romansach Polek z Niemcami i prostytucji podczas okupacji.

    Na zdjęciu swoją matkę rozpoznał Krystian Brodacki, który z inicjatywy Reduty Dobrego Imienia złożył pozew przeciwko portalowi. Domagał się w nim przeprosin za znieważenie matki oraz 150 tys. zł zadośćuczynienia.

    W poniedziałek w procesie zeznawali kolejni świadkowie: dyrektor zarządzający segmentu Onet, odpowiedzialny za zarządzanie biznesowe i produktowe redakcji, oraz fotoedytorka.

    Dyrektor poinformował, że opublikowanie zdjęcia było błędem, „przykrą pomyłką” fotoedytorki, która wybrała je z serwisu fotograficznego pomimo opisu w języku angielskim, że dotyczy ono kobiet prowadzonych na egzekucję. Podał również, że zdjęcie wraz z tytułem, odnoszącym się do artykułu, widniało na stronie głównej portalu od godz. 16.51 do 21.29; potem zostało zdjęte. Według jego relacji, artykuł był anonsowany na stronie głównej przez dwa różne zdjęcia – to feralne mogło zobaczyć ok. 20 proc. czytelników.

    Świadek poinformował również, że po reakcji Reduty Dobrego Imienia Onet wysłał oświadczenie, w którym poinformowano o pomyłkowym wykorzystaniu zdjęcia i usunięciu go oraz przeproszono osoby urażone. Link do oświadczenia Onetu zamieszczono także przy artykule. Ponadto fotoedytorka została zawieszona na miesiąc; udała się także do Palmir, gdzie złożyła kwiaty i wykonała zdjęcia do artykułu o zbrodni palmirskiej, jaki ukazał się dwa tygodnie później na stronie głównej Onetu. Także w tym roku w czerwcu Onet opublikował artykuł o zbrodni w Palmirach – podał świadek.

    Przesłuchanie fotoedytorki odbyło się z wyłączoną jawnością – o co wnosiła pełnomocniczka Onetu. Sąd nie podał w postanowieniu powodów wyłączenia jawności; według pełnomocniczki również były one niejawne.

    Na następnej rozprawie w grudniu sąd prawdopodobnie przesłucha wydawcę strony głównej Onetu w dniu publikacji zdjęcia i odda głos stronom. Prawdopodobnie dojdzie wtedy do zakończenia procesu.

    Jak powiedział PAP przed pierwszą rozprawą powód Krystian Brodacki, zestawienie artykułu ze zdjęciem kobiet prowadzonych na egzekucję „było niedopuszczalne i dowodzące absolutnego nieprofesjonalizmu dziennikarskiego”. „Tu nie chodzi tylko o moją mamę – tu chodzi o obrażenie wszystkich kobiet polskich, które walczyły z okupantem, czy też dzielnie się w tym czasie zachowywały” – mówił Brodacki.

    Według początkowych informacji prasowych ze strony powodów, jedną z kobiet ubraną w charakterystyczny płaszcz w kratę była Maria Brodacka. W toku procesu strona pozwana dostarczyła do sądu informacje, że tożsamość kobiety w płaszczu w kratę została już dawno ustalona i nie jest nią Maria Brodacka.

    „W muzeum w Palmirach znajduje się zdjęcie, na którym stwierdzono tożsamość osoby w płaszczu w kratę, ta informacja jest również dostępna w prasie w relacji o otwarciu ekspozycji w Palmirach. Przynajmniej od 2011 roku ta osoba nie jest bezimienna. Dokonaliśmy takiego potwierdzenia i materiały wpłynęły do sądu – stąd może pytania sądu dotyczące tej osoby i zdziwienie nimi na sali” – wyjaśniła PAP po poprzedniej rozprawie pełnomocniczka strony pozwanej mec. Anna Cichońska.

    Z kolei reprezentująca powoda mec. Monika Brzozowska-Pasieka poinformowała PAP, że tożsamość osoby w płaszczu w kratę, która – jak się okazuje – nie jest matką powoda, absolutnie nie wpływa na roszczenia pozwu. „Trzeba na ten problem szerzej popatrzeć. Tak naprawdę nie ma to znaczenia dla procesu. Dla pana Krystiana Brodackiego to zdjęcie to jest ostatnie zdjęcie jego matki, i to tuż przed tragiczną śmiercią. Kwestia tożsamości nie jest kwestią sporną, jak przyznawaliśmy. Tu chodzi o szerszy kontekst i pamięć ofiar” – powiedziała mec. Brzozowska-Pasieka.

    Także prezes Reduty Dobrego Imienia Mira Wszelaka powiedziała PAP, że wspierany przez Redutę Krystian Brodacki „domaga się zadośćuczynienia w postaci 150 tys. zł na cele społeczne za obrazę jego mamy i wszystkich Polek, które zostały zniesławione w artykule o kolaboracji Polek z Niemcami, a dokładnie poprzez zdjęcie, które ilustrowało bohaterskie Polki prowadzone na egzekucję w Palmirach”. „Zdjęcie to w wyjątkowy sposób szkalowało, obrażało te właśnie bohaterskie kobiety” – podkreśliła prezes Reduty Dobrego Imienia.

    Jak wyjaśniła, „przeprosiny na łamach Onetu zdecydowanie nie były wystarczające, nie wskazano, kogo Onet przeprasza, zamieszczone były w miejscu, które absolutnie nie było widoczne, w związku z czym pan Krystian Brodacki, jak również Reduta Dobrego Imienia absolutnie tego nie akceptuje”. „Domagamy się przeprosin w widocznym miejscu, przeprosin konkretnie pana Krystiana Brodackiego. Jest to o tyle ważne, że będzie to przykład dla kolejnych mediów i sygnał, że tego typu oszczerstwa i szkalowanie dobrego imienia jest absolutnie niedopuszczalne w cywilizowanym kraju, w jakim żyjemy” – dodała prezes RDI.

    Maria Brodacka z domu Jaxa-Rożen, wdowa po zmarłym w 1939 r. w obronie Warszawy Antonim Stanisławie Brodackim, córka generała Wojska Polskiego Władysława i siostra pułkownika WP Stanisława, od pierwszych dni okupacji była zaangażowana w konspirację. Działała w organizacji PLAN (Polska Ludowa Akcja Niepodległościowa) i ukrywała ściganego listami gończymi dowódcę wydziału bojowego PLAN Kazimierza Andrzeja Kotta, którego potem wyekspediowała z Warszawy. Za pomoc w jego schwytaniu wyznaczono wysoką nagrodę pieniężną.

    Została wydana gestapo przez nianię jej 2,5-letniego syna Krystiana i aresztowana na początku 1940 r. Przeszła okrutne śledztwo w warszawskich więzieniach przy ul. Rakowieckiej i na Pawiaku, nie wydając nikogo. 14 czerwca 1940 roku została rozstrzelana w Palmirach pod Warszawą, miejscu masowych mordów na Polakach, gdzie Niemcy zabili 2,2 tys. osób.

    Na opublikowanym przez Onet.pl zdjęciu niemiecki fotograf uwiecznił ostatnie chwile kobiet przywiezionych z Pawiaka do Palmir w czerwcu 1940 r. (tzw. styczniówek – aresztowanych w styczniu 1940 r.). Na zdjęciu, znajdującym się w Muzeum Zbrodni w Palmirach, jedna z kobiet prowadzonych na rozstrzelanie jest ubrana w charakterystyczny płaszcz w kratę.

    Polubienie

  3. gebi
    Heil! merkel und cdu

    KON
    Natomiast „czyny nienawisci” takie jak gwalty, plucie ,bicie i obrzucanie „niewiernych” wyzwiskami, to nic zlego…

    glob@glob2
    Niemcy to przecież dla wielu w Polsce wzorzec wolności słowa i mediów. Więc może by tak, w ramach eksperymentu, przetłumaczyć niemiecką ustawę na polski, przedstawić jako projekt do konsultacji rządowych i poczekać na reakcję z Berlina, Brukseli, Waszyngtonu i oczywiście z Warszawki? Czyż nie będzie to wspaniała promocja europejskich wartości i standardów? A przy okazji miło będzie poobserwować, które nożyce się odezwą. Może być bardzo ciekawie.

    https://wpolityce.pl/media/375898-walka-z-mowa-nienawisci-sdp-zaniepokojone-niemieckimi-przepisami-moga-stac-sie-ukryta-cenzura-represyjna

    Walka z „mową nienawiści”? SDP zaniepokojone niemieckimi przepisami: „Mogą stać się ukrytą cenzurą represyjną”

    opublikowano: wczoraj


    autor: Pixabay wPolityce.plautor: Pixab

    Centrum Monitoringu Wolności Prasy Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich wyraziło zaniepokojenie wprowadzeniem w Niemczech przepisów, których celem jest walka z „mową nienawiści”. Według SDP przepisy te mogą zagrażać realizacji zasady wolności słowa.

    CMWP SDP poinformowało w środę w przesłanym PAP komunikacie, że od początku roku w Niemczech „za brak szybkiej reakcji na zgłoszone niewłaściwe treści publikowane w internecie grożą wysokie kary finansowe, w skrajnych przypadkach sięgające nawet 50 mln. euro”.

    Według CMWP SDP to „jedna z najbardziej restrykcyjnych tego typu regulacji na świecie i jednocześnie najostrzejsza w UE”.

    O tym, co jest lub nie jest „mową nienawiści” decydują urzędnicy ministerstwa sprawiedliwości, a czas reakcji na ewentualne niewłaściwe wpisy jest bardzo krótki

    — napisano w komunikacie.

    W ocenie CMWP SDP przepisy te „w praktyce mogą stać się ukrytą cenzurą represyjną, szczególnie w sytuacji, gdyby rządy innych państw za przykładem Niemiec przyjęły takie same rozwiązania prawne”.

    Nowe prawo dotyczy serwisów społecznościowych lub dyskusyjnych, które mają ponad 2 mln zarejestrowanych użytkowników. Ustawa nazywana w skrócie NetzDG (Netzwerkdurchsetzungsgesetz – Akt o poprawie egzekwowania prawa w sieciach społecznościowych) zobowiązuje tego typu firmy do usunięcia postów czy komentarzy, które zawierają mowę nienawiści lub nawoływanie do popełniania przestępstw, w ciągu 24 godzin

    — czytamy w komunikacie

    Centrum Monitoringu Wolności Prasy Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich zaapelowało do międzynarodowych organizacji dziennikarskich o „szczegółowe monitorowanie aktualnej sytuacji dziennikarzy i publicystów oraz mediów w Niemczech pod kątem przestrzegania zasady wolności słowa i swobody wypowiedzi”, która jest – zdaniem SDP – fundamentem ustroju każdego demokratycznego państwa.

    ak/PAP

    kil
    to jest właśńie faszyzm. Lewacki ale faszyzm

    komuna już wróciła
    ALARM ! Chamska cenzura jak w stanie wojennym !!! Ostatnio masowo usuwane są filmy i całe konta na youtube. Gdzie jest PiS !? — https://www.cda.pl/video/18388709e/vfilm

    ddx40
    Bardzo dobry ruch SDP, czas pokazać światu ten świętoszkowaty szwabski totalitaryzm DDR2.

    ala wilk
    Czyżby pisowcy nie chcieli żeby w Niemczech wsadzano do pudła za wychwalanie esesmanów? Ja jestem za. SS to organizacja antypolska.

    sceptyk 94.254.187.*2 godziny temu
    @ala wilk 46.21.220.*: dziecko, autorom tej ustawy wcale nie chodziło o ściganie nielicznych gloryfikatorów SS tylko o uniemożliwienie krytyki jedynie słusznej ideologii w Niemczech. Honecker rules!

    …..

    czas wstać z kolan
    Niemcom wolno likwidować wolność słowa ale w niemieckim kondominium zwanym Polen „media społecznościowe” FB i Tt już to dawno stosują, rękoma niemieckich lewackich rezydentów w kraju i za granicą…

    Contral
    No cóż. Niemcy chcieli cenzury to ją mają.

    kazioo
    Czy tam znaleźli pracę cenzorzy z Mysiej? Czy tylko szkolili z podręczników „po dziadku” tłumaczonych z rosyjskiego?

    https://wpolityce.pl/spoleczenstwo/375858-walka-z-hate-speech-i-fake-newsami-czy-z-wolnoscia-slowa

    Walka z „hate speech” i „fake newsami”, czy z wolnością słowa?

    opublikowano: wczoraj · aktualizacja: wczoraj


    autor: Pixabay

    Czy mówi Państwu coś swojsko brzmiąca nazwa Netzwerkdurchsetzungsgesetz? Tak nazywa się funkcjonująca od 1 stycznia w Republice Federalnej Niemiec ustawa o cenzurze… Endschuldigung… o przeciwdziałaniu mowie nienawiści i fałszywym informacjom w internecie. Na jej podstawie media społecznościowe, w tym m.in. Facebook, Twitter czy YouTube są zobowiązane – w ciągu 24 godzin od otrzymania skargi – usunąć ze swych stron treści uznane za „hate speech” lub „fake news”. W przeciwnym razie grozi im wysoka grzywna, nawet do 50 milionów euro.

    Powyższe prawo uchwalone zostało w październiku przez wielką koalicję CDUSPDna wniosek socjalistycznego ministra sprawiedliwości Heiko Maasa, a weszło w życie od początku tego roku. I już od razu zaczęło być egzekwowane. Jedną z jego pierwszych ofiar padła działaczka Alternatywy dla Niemiec (AfD) Beatrix von Storch. W swoim noworocznym tweecie skrytykowała policję w Kolonii za rozsyłanie przed Sylwestrem komunikatów w języku arabskim:

    „Co, do diabła, dzieje się w tym kraju? Dlaczego na oficjalnej stronie policji NPW[Nadrenii Północnej-Westfalii] pojawia się tweet po arabsku? Czy uważacie, że w ten sposób da się ułagodzić barbarzyńskie, muzułmańskie, dokonujące grupowych gwałtów hordy mężczyzn?”

    Wkrótce Twitter usunął wpis. Działaczka AfD nie dała za wygraną i na swym koncie na Facebooku opublikowała zrzut ekranu z Tweetera razem z komentarzem:

    „Nie chcę dystansować się od swojego oświadczenia. Nadal będę nazywać barbarzyńców barbarzyńcami, jeśli potrzebujemy stref ochrony przed takimi ludźmi”.

    Okazało się jednak, że także ten wpis został usunięty, a Tweeter i Facebook zablokowały na pewien czas konto użytkowniczki. Prokuratura wszczęła natomiast śledztwo, czy Beatrix von Storch popełniła przestępstwo, podżegając publicznie do nienawiści.

    To pierwszy głośny w tym roku przykład zjawiska zwanego Overblocking, które wkrótce – jeśli prawo nie zostanie zmienione – może stać się w Niemczech normą. Media społecznościowe, znajdujące się pod presją wysokich kar finansowych oraz napiętych terminów, będą wolały na wszelki wypadek blokować zaskarżane z zewnątrz, kontrowersyjne wpisy, niż narażać się na ryzyko płacenia grzywny. Ofiarą nowej ustawy padają już nawet rubryki satyryczne, np. Twitter zablokował parodystyczne teksty niemieckiego magazynu satyrycznego „Titanic”.

    Nowe prawo stanowi jawne zagrożenie dla wolności słowa, ponieważ umożliwia eliminowanie jakiejkolwiek krytyki, oskarżając ją o „mowę nienawiści’. Media społecznościowe, zalewane tego typu skargami, będą raczej prewencyjnie usuwały zaskarżane wpisy niż traciły cenny czas na drobiazgowe analizy, czy dany komentarz spełnia warunki obowiązującej ustawy. Tym bardziej, że trzeba byłoby zatrudnić rzesze prawników, którzy codziennie musieliby sprawdzać zasadność tysięcy skarg. Dla sprawnych, dobrze zorganizowanych środowisk i grup lobbystycznych to idealne narzędzie do wyciszania w przestrzeni publicznej głosów krytyki pod swoim adresem.

    Na szczęście ustawa ma swoich obrońców i zwolenników poza granicami Niemiec. Nowe rozwiązania prawne pochwalił prezydent Białorusi Aleksander Łukaszenka. Wiele ciepłych słów pod ich adresem można usłyszeć także w Rosji i w Chinach, gdzie podkreśla się, że niemiecka praworządność czerpie wzorce ze sprawdzonych tam modeli.

    Dokąd zmierzasz, Berlinie?

    autor: Grzegorz Górny

    Lewak to kłamca. 207.154.250.*wczoraj
    Lewackie cymbały zapomniały że jest jeszcze i istnieje papier bibuła. To jest następny krok zbliżający Neo marksistów ku przepaści

    Pat
    Niemcy to urodzeni niewolnicy.Nigdy nie pojmą co to znaczy być wolnym człowiekiem w duchu anglosaskoamerykańskim.

    Jastrzebiec@Jastrzebiec
    Oczywiście, cenzura. Państwo Orwella

    Socjalizm+ niszczy Polskę
    ▌▌Sama nowomowa jest dowodem na nieczyste intencje władz RFN. Państwo prowadzi procesy LATAMI, a właściciel strony pod TERROREM ma w 1440 MINUT dokonać ŚLEDZTWA, OSĄDZENIA i WYKONANIA WYROKU! Tak

    Piast
    Już niedługo niemieckie psy będą biegać na drugą stronę Odry, żeby sobie swobodnie poszczekać.

    Marco
    Marksizm, totalitaryzm, obozy koncentracyjne, Altiero Spinelli i Traktat z Ventotene, Aniela Merkel, unia europejska, (kolejność dowolna, na jedno wychodzi) NWO.

    vh
    Gdzie jest Andrzej67 by wyjaśnić nam tępym barbarzyńcom głęboką i wielka myśl stojącą za tym przykładem praworządności.

    cień
    Niemcy bliżej Chin i Białorusi. Jak w Polsce w latach 50- tych. Stojąc w masarni w kolejce ciotka kolegi powiedziała „do doopy z takim rządem” i co? Poszła na dwa lata do Tarnowa, na wczasy w celi.

    m
    łamanie wolności słowa, gdzie GW TVN ?musimy pomóc niemcom i poruszyc ten problem na arenie unijnej, przecież to wipisz wymaluj przypomina art 58 z ZSRR, gdzie można było skazać każdego i za wszystko

    Polubienie

  4. Pingback: 97 SKRiBH 638 Cenzura Endschuldigung Netzwerkdurchsetzungsgesetz, czyli Odwieczna Indogermańska Walka z „hate speech” i „fake newsami”, czy z wolnością słowa? | SKRBH

  5. https://kresy.pl/wydarzenia/ras-broni-polskich-obozow-koncentracyjnych-slaski-historyk-realizuja-polityke-niemiecka/


    Brama dawnego obozu Świętochłowice-Zgoda. Fot. wikimedia.org

    RAŚ BRONI „POLSKICH OBOZÓW KONCENTRACYJNYCH”. ŚLĄSKI HISTORYK: REALIZUJĄ POLITYKĘ NIEMIECKĄ

    13 stycznia 2018|0 Komentarze|w polityka, Polska, społeczeństwo, Wydarzenia |Przez Marek Trojan

    Ruch Autonomii Śląska otwarcie skrytykował wyrok sądu nakazujący sprostowanie artykułu o „polskich obozach koncentracyjnych”. Twierdzi, że ich istnienie to fakt. Sprawę w rozmowie z portalem Kresy.pl komentuje śląski historyk i publicysta, Wojciech Kempa.

    5 stycznia sąd uznał, że portal Newsweek.pl musi sprostować artykuł, w którym pisano o „polskich obozach koncentracyjnych”. Chodziło o tekst Pauli Szewczyk ze stycznia 2017 roku, dotyczący książki Marka Łuszczyny pt. „Mała zbrodnia. Polskie obozy koncentracyjne”. Ówczesny prezes RDI Maciej Świrski, który zażądał sprostowania, argumentował, że były to komunistyczne obozy pracy otworzone przez Rosjan. Gdy Newsweek.pl odmówił publikacji sprostowania, sprawa trafiła do sądu. Sama książka była promowana m.in. przez środowiska ślązakowskie, szczególnie Ruch Autonomii Śląska, a także przez gazetę Związku Ukraińców w Polsce, wydawaną za pieniądze polskich podatników.

    Przeczytaj: Śląski historyk o publikacji „Newsweeka”: niemiecka gadzinówka pisze o „polskich obozach”

    Czytaj również: „Nasze Słowo” promuje artykuł o „polskich obozach koncentracyjnych”

    Wyrok sądu wywołał natychmiastową i zdecydowaną reakcję ślązakowców. Dzień później, 6 stycznia na oficjalnej stronie internetowej RAŚ zamieszczono oświadczenie, w którym podkreślono, że „żaden sąd nie przekreśli istnienia powojennych polskich obozów koncentracyjnych. Dodano, że sąd nakazał portalowi Newsweek.pl „sprostowanie rzekomo fałszywych tez o systemie obozowym po drugiej wojnie światowej”. Orzeczenie sądu nazwano „kolejnym wyrazem patologii, toczącej polski wymiar sprawiedliwości”.

    W tekście, podpisanym przez lidera RAŚ Jerzego Gorzelika zaznaczono, że polskie sądy są „przeciw Ślązakom”, m.in. dlatego, że Sąd Najwyższy uchylił decyzję ws. zgody na rejestrację Stowarzyszenia Osób Narodowości Śląskiej.

    – Jesteśmy świadkami wykorzystywania wymiaru sprawiedliwości w celu ustanowienia dyktatu jednej pamięci i zamknięcia ust tym, którzy reprezentują inny pogląd na najnowsze dzieje Polski. W tym wspólnotom mniejszościowym – Ślązakom, Niemcom, Ukraińcom, Łemkom i wielu innym ofiarom radykalnie nacjonalistycznej polityki, prowadzonej przez władze Polski Ludowej. Zamiast uczciwej debaty i rozliczenia z przeszłością, mamy do czynienia z dekretowaniem przez sąd jej fałszywego obrazu – twierdzi RAŚ.

    Przeczytaj: Lider RAŚ jak neobanderowcy. Sugeruje, że Ukraina była polską kolonią

    Czytaj także: Śląski historyk dla Kresów.pl: ślązakowcy i banderowcy to środowiska pokrewne sobie ideowo

    Zdaniem ślązakowców, teraz „sąd chce zabronić publicznego kultywowania pamięci wspólnot, które w imię budowy jednolitego narodowo państwa i społeczeństwa poddawane były represjom w okresie stalinowskim”. – Zamyka się przy tym usta także tym Polakom, którzy wykazują dość dojrzałości i wrażliwości, by uczciwie spojrzeć na polskie dzieje – dodano. – Nie zamierzamy podzielić losu społeczności, które w wyniku czystek etnicznych, przymusowej asymilacji i wymuszanej emigracji zniknęły z polskiej przestrzeni. W dniu 27 stycznia kolejnym marszem z Katowic pod obozową bramę w Świętochłowicach-Zgodzie przypomnimy o ofiarach polskich i sowieckich obozów koncentracyjnych na Górnym Śląsku. Naszej pamięci nie przekreśli żaden wyrok sądu.

    CZYTAJ WIĘCEJ:

    Jak ślązakowcy zostają Ślązakami

    Śląski historyk i redaktor naczelny kwartalnika „Magna Polonia”  Wojciech Kempa mówi portalowi Kresy.pl, że nie jest tym oświadczeniem zaskoczony. – RAŚ jest organizacją proniemiecką, a Niemcy od dziesięcioleci prowadzą konsekwentną politykę mającą na celu rozmycie ich odpowiedzialności za zbrodnie II wojny światowej. To wpisuje się w politykę niemiecką, więc nie ma tu żadnego zaskoczenia.

    – Ruch Autonomii Śląska na każdym kroku kontestuje wszystko, co wiąże się z polską państwowością. Więc kontestuje też wyroki polskich sądów. Ta organizacja nieprzerwanie działa na szkodę państwa polskiego i polskiej racji stanu. Należy się tylko dziwić, dlaczego tego rodzaju organizacja funkcjonuje w Polsce legalnie. A do tego stanowi część koalicji rządzącej w województwie śląskim.

    Kempa przyznaje też, że RAŚ otwarcie szuka też aliansu z partią Nowoczesna, z którą prawdopodobnie będą chcieli utworzyć koalicję przed wyborami samorządowymi. Wcześniej Nowoczesna lansowała swój projekt ustawy nadający gwarze śląskiej status języka regionalnego, co jest jednym z głównych postulatów środowisk ślązakowskich.

    PRZECZYTAJ: Nowoczesna w sojuszu ze ślązakowcami chce uznania gwary śląskiej za język

    – Moi przodkowie zawsze podkreślali, że mówią po polsku. Dla nich gwara śląska to nic innego, jak język polski. A podobne stanowisko wyrażała większość Ślązaków. Jest to więc działanie przeciwko tradycji ślaskiej, której elementem było powszechne uznawanie, że gwara śląska jest integralną częścią polskiej mowy – podkreśla historyk. – Nawet w niemieckich spisach powszechnych gwarę śląską traktowano po prostu jako polską mowę. Stosowano też termin „Wasserpolnisch” [niem. rozwodniony polski], ale generalnie zawsze traktowano gwarę śląską jako element języka polskiego – dodaje.

    – Co więcej, zawsze było tak, że w domu się „godało”, ale np. językiem Mszy Św. była ogólnopolska polszczyzna. Prasa śląska wydawana na Śląsku też była w języku ogólnopolskim, a sami Ślązacy traktowali tę swoją „godkę” jako gwarę. I należy tę tradycję uszanować, bo jeżeli odwołujemy się do tradycji, to trzeba być w tym konsekwentnym. A takie działania, jak w wykonaniu RAŚ i Nowoczesnej, są niezgodne ze śląską tradycją.

    Kresy.pl

    Polubienie

  6. W Minęła20 Apel do obywateli Niemiec: „Nie zakłamujcie historii!

    GEOPOLITYKA
    Published on Aug 1, 2017
    SUBSCRIBE 378

    W #Minęła20 Apel do obywateli Niemiec: „Nie zakłamujcie historii! Przeproście Karola Tenderę i inne swoje ofiary”

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.