684 8 marca podwójnie komunistyczne święto kobiet i 50 rocznica tzw. wydarzeń marcowych z 1968r, czyli to i owo o socjalizmie, wolności słowa, cenzurze… i o „Polakach” przybyłych do Polski ze wschodu po 1944 01

Należy umożliwić tym, którzy naprawę brali udział, zmieniali Historię… – Józef Dajczgewand

asmeredakcja
Published on Mar 10, 2008


Słyszałem stwierdzenie, które rzekomo wypowiedziała osoba, która podczas 2WŚ przeżyła 3 okupacje, niemiecką, sowiecką i polską,.. że najlepiej to było za Niemca, a najgorsi to byli „Polacy”, co przyszli po Sowietach…

Kim byli ci „Polacy”, gorsi nawet od Sowietów, czy Niemców, których na myśli miała ta osoba? Byli to żydokomuniści, litwacy, itp.

A i żeby nie było, że nie napisałem tego DRUKOWANYMI LITERAMI, to JA ani za Jedwabne, ani za Kielce, ani za Marzec 68, itp, NIKOGO NIE ZAMIERZAM PRZEPRASZAĆ. Psychologię wstydu mam głęboko w dupię, więc tam, czyli w mę dupę Mię cmoknijcię… To nie Polacy mają wiele za pazurami i to nie Polacy mają powód do wstydu, także za tzw. Marzec ’68… WIECIE KTO,.. WSTYD WAM I HAŃBA!!!

Mam nadzieję o Wszyscy Moi Drodzy Nie-Polacy,.. że to do was dotarło… 🙂


…..

https://pl.wikipedia.org/wiki/J%C3%B3zef_Dajczgewand

Józef Dajczgewand (ur. 4 września 1944 roku w Leninabadzie) (ob. Chodżent) – jeden z liderów protestów studenckich w marcu 1968. Aktywny członek środowiska tzw.  komandosów.

Życiorys

Do Polski przyjechał z rodzicami w 1946. Ukończył Liceum im. Icchaka Pereca w Łodzi. 

W 1962 podjął studia na Wydziale Matematyczno-Fizycznym Uniwersytetu Warszawskiego, w 1963 przeniósł się na Wydział Filozoficzny tej uczelni. W latach 60. aktywny w niezależnych działaniach studenckich, m.in. był członkiem nieoficjalnej grupy Nowe formy, w której dyskutowano na tematy społeczne (innym członkiem tej grupy był Waldemar Kuczyński). W 1966 został usunięty ze Związku Młodzieży Socjalistycznej za udział w akcji obchodów 10-lecia wydarzeń Października 1956. W grudniu 1967 pozbawiono go represyjnie miejsca w domu studenckim, a w styczniu 1968 stypendium. W dniu 30 stycznia 1968 uczestniczył w proteście studenckim przeciwko zawieszeniu spektaklu Dziady Adama Mickiewicza w reżyserii Kazimierza Dejmka; został zatrzymany i ukarany grzywną w kwocie 2000 zł, wszczęto przeciwko niemu postępowanie dyscyplinarne na Uniwersytecie. W lutym 1968 był jednym z inicjatorów petycji do Sejmu PRL w sprawie Dziadów. Uczestniczył w protestach studenckich w marcu 1968, m.in. w wiecu na Uniwersytecie Warszawskim 8 marca 1968. Został aresztowany 12 marca 1968, a następnie 9 listopada 1968 skazany na karę 2,5 roku pozbawienia wolności (w procesie razem ze Sławomirem Kretkowskim). Jego nazwisko było wykorzystywane w antysemickiej propagandzie władz PRL w 1968. W lipcu 1969 został amnestionowany, w 1970 wyemigrował do Szwecji. Należał do Komitetu Polskiego w Sztokholmie. Wspierał działania Komitetu Obrony RobotnikówKomitetu Samoobrony Społecznej KOR i Studenckich Komitetów Solidarności, a w latach 80. NSZZ „Solidarność”.

W 2008 został odznaczony Krzyżem Komandorskim Orderu Odrodzenia Polski (M.P. nr 71 poz. 646 z 2008).

Bibliografia

  • Jerzy Eisler Polski rok 1968, wyd. IPN, Warszawa 2006.
  • Marzec 1968 w dokumentach MSW. Tom 1. Niepokorni, wyd. IPN, Warszawa 2008.
  • Kryptonim „Gracze”. Służba Bezpieczeństwa wobec Komitetu Obrony Robotników i Komitetu Samoobrony Społecznej „KOR” 1976-1981, wybór, wstęp i opracowanie Łukasz Kamiński i Grzegorz Waligóra, Warszawa 2010, s. 95.
  • Andrzej Friszke Anatomia buntu. Kuroń, Modzelewski i komandosi, wyd. Znak, Kraków 2010.
  • BIP IPN, Dane osoby z katalogu osób rozpracowywanych

…..

https://katalog.bip.ipn.gov.pl/informacje/40220

Biuletyn informacji publicznej IPN Biuletyn Informacji Publicznej IPN

Data ostatniej aktualizacji: 28-02-2018 14:10

Biuletyn Informacji Publicznej
Instytutu Pamięci Narodowej

Komisja Ścigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu

Dane osoby z katalogu osób „rozpracowywanych”

Imiona: Józef
Nazwisko: Dajczgewand
Miejsce urodzenia: Leninobad
Data urodzenia: 04-09-1944
Imię ojca: Szloma
Imię matki: Fajga

Opis materiałów

Józef Dajczgewand występuje w aktach Sprawy Obiektowej krypt. „Agresja” nr rej 7612 prowadzonej przez Wydz. III KWMO w Gdańsku w latach 1964-1973, dotyczącej „operacyjnego rozpracowania” osób narodowości żydowskiej z terenu województwa gdańskiego oraz „międzynarodowych ośrodków i organizacji syjonistycznych”.

Zarejestrowany 5.05.1966 pod nr. 3325 jako figurant Sprawy Operacyjnego Sprawdzenia (SOS) krypt „Dog” (nr rej. 3314). W dn. 13.03.1967 przerejestrowany do SOS krypt. „Agat” przekwalifikowanej następnie na Sprawę Operacyjnej Obserwacji. Kontrolowany operacyjnie jako organizator i przywódca grupy studenckiej pn. „Nowe Formy”. Jako student UW należał do grupy „Komandosów” i aktywnie uczestniczył w wydarzeniach Marca 1968.

Akta kontrolno-śledcze Wydz. Śledczego KSMO w sprawie uczestniczenia w nielegalnym związku mającym wywołać wystąpienia antypaństwowe, prowadzonej przeciwko m.in. J. Dajczgewandowi. Uczestniczył w protestach, w związku ze zdjęciem spektaklu „Dziadów” w reż. K. Dejmka; zatrzymany i ukarany grzywną. Brał udział w protestach na UW w marcu 1968 jako student tej uczelni. Należał do grupy „Komandosów”. 12.03.1968 tymczasowo aresztowany. Jego akta wyłączono ze sprawy o nr. rej. D-14/68 i zarejestrowano pod nr. S-119/68. Oskarżony o „inspirowanie i organizowanie zajść w marcu 1968”. Akt oskarżenia przeciwko Józefowi Dajczgewandowi sporządzony przez Prokuraturę Wojewódzką dla m.st. Warszawy w dn. 24.09. 9.11.1968 skazany przez Sąd Wojewódzki dla m.st. Warszawy na karę 2 lat i 6 miesięcy więzienia oraz utratę praw publicznych i obywatelskich praw honorowych na 3 lata.

Akta administracyjne. Józef Dajczgewand występuje w opracowaniach MO i SB KMMO w Łodzi dotyczących wystąpień studentów w Warszawie w 1968 roku.

Zarejestrowany 10.08.1969 pod nr 4752 w ramach Kwestionariusza Ewidencyjnego (KE) krypt. „Agat-II” przez Wydz. III KSMO z powodu aktywnego uczestnictwa w wydarzeniach Marca ’68. Materiały złożono do archiwum 31.12.1971 pod sygn. 2818/III.

W dn. 28.08.1972 został wpisany do indeksu osób niepożądanych w PRL na wniosek Wydz. III KSMO. Akta nr N-157474. Skreślony z indeksu 7.10.1987.

Materiały Sprawy Operacyjnego Sprawdzenia krypt. „Opiekun” nr rej. 16366 prowadzone przez Wydz. III-A KWMO w Szczecinie w okresie 17.02.1978-2.05.1979, dotyczące zamiaru przyjazdu do PRL Józefa Dajczgewanda, emigranta z 1968 r., podejrzanego o prowadzenie działalności dywersyjnej przeciwko PRL na terenie Szwecji. Celem przyjazdu miała być pomoc w uzyskaniu paszportu dla żony uciekiniera z PRL i połączenie rozdzielonej rodziny.

Zarejestrowany 31.08.1978 w systemie PSED (Połączony System Danych o Przeciwniku) pod nr. 415/V.

Zastrzeżenie wyjazdów zagranicznych z dn.12.05.1970. Anulowano 25.06.1970 w związku z wyjazdem emigracyjnym Józefa Dajczgewanda.

Józef Dajczgewand występuje w aktach kontrolnych śledztw prowadzonych w związku z wystąpieniami w marcu 1968 r. przeciwko m.in. Karolowi Modzelewskiemu, Andrzejowi Celińskiemu i Adamowi Michnikowi (akta o krypt. „Wir”).

Copyright © 2016. Instytut Pamięci Narodowej.

…..


Spotkanie Klubu Poszukiwaczy Sprzeczności w domu kultury przy ul. Krzywe Kolo w Warszawie (w środku pochylony Adam Michnik)

Andrzej Buda
Stare grzechy mają długie cienie …

Miriam Kcuf Schliezenschildt
żydokomuny przecież nie było i nie ma.

Marek Juszczak
Napsane bardzo obiektywnie.

http://www.uwazamrze.pl/artykul/1089127/bunt-zydowskiej-mlodziezy/4

08.03.2018

Bunt żydowskiej młodzieży

Leszek Pietrzak

Marzec ’68 nie był spontanicznym protestem polskich studentów przeciwko komunistycznej władzy. W rzeczywistości główną rolę odegrały w nim dzieci partyjnych aparatczyków zawiedzione brakiem liberalizacji panującego systemu

8 marca 1968 r. na Uniwersytecie Warszawskim od rana wyczuwało się podniecenie przemieszane z uczuciem niesprecyzowanych bliżej oczekiwań. Niebawem w okolicach uczelni pojawiły się tajemnicze autokary z napisem „Wycieczka”. Siedzieli w nich wyłącznie mężczyźni. Tuż przed godziną 12.00 na dziedzińcu uniwersytetu zebrało się kilka tysięcy studentów. Wśród zgromadzonych rozdawano ulotki wzywające do obrony obywatelskich swobód. W pewnej chwili głos zabrała studentka Wydziału Socjologii Irena Lasota, która odczytała w imieniu wszystkich studentów uczelni projekt rezolucji. Domagano się w niej liberalizacji, poszanowania tradycji demokratycznych i wolnościowych, a także unieważnienia decyzji o usunięciu z uczelni dwóch studentów: Adama Michnika oraz Henryka Szlajfera. Domagano się również bezpośrednich rozmów z ministrem oświaty i szkolnictwa wyższego prof. Henrykiem Jabłońskim, jak również z rektorem uniwersytetu prof. Stanisławem Turskim. Tymczasem wokół studentów zaczęli gromadzić się mężczyźni z autokarów. Jak się niebawem okazało, był to specjalnie wyselekcjonowany aktyw robotniczy, wzbogacony funkcjonariuszami ORMO i milicji po cywilnemu. Wtargnięcie obcych mężczyzn na teren uczelni studenci szybko uznali za prowokację, za którą, jak oceniali, na pewno muszą stać komunistyczne władze. Wobec agresywnego zachowania przybyszów prorektor uniwersytetu prof. Zygmunt Rybicki oraz kilku wyższych pracowników naukowych postanowiło opanować coraz bardziej napiętą sytuację.

Gdy padły obietnice zorganizowania kolejnego legalnego wiecu, studenci chcąc uniknąć nieprzewidzianego rozwoju wydarzeń, zaczęli stopniowo się rozchodzić. W tym momencie mężczyźni z autokarów wspierani przez umundurowane oddziały milicji zaatakowali studentów. Na uniwersyteckim dziedzińcu rozgrywały się naprawdę dramatyczne sceny. Robotniczy aktyw wspólnie z milicją bił kogo popadnie, nie zważając czy ofiarą jest mężczyzna czy kobieta. Pod wieczór w rejonie Krakowskiego Przedmieścia, Nowego Światu, Marszałkowskiej, pl. Konstytucji i w wielu innych miejscach doszło do starć grup protestującej młodzieży z siłami milicji.

Jeszcze tego samego dnia późnym wieczorem o wydarzeniach na Uniwersytecie Warszawskim poinformowało Radio Wolna Europa. Urzędujący na Miodowej prymas Polski kardynał Stefan Wyszyński pod datą 8 marca 1968 r. w swoich notatkach zanotował między innymi słowa: „Młodzież jest wypierana z Uniwersytetu Warszawskiego przez bojówki ORMO, które widzieliśmy już w akcji przeciwko uroczystościom milenijnym Archidiecezji Warszawskiej”. Co było przyczyną pierwszych, tak gwałtownych, wystąpień studenckich w PRL? 25 listopada 1967 r. w Teatrze Narodowym miała miejsca premiera „Dziadów” Adama Mickiewicza w reżyserii Kazimierza Dejmka. Spektakl miał uświetnić obchody 50. rocznicy rewolucji październikowej. Szybko jednak walory artystyczne sztuki zostały przyćmione przez jej polityczne reperkusje. Spektakl stał się manifestem skierowanym przeciwko komunistycznemu reżimowi i jego zależności od Związku Sowieckiego. Towarzyszyły mu spontaniczne reakcje zgromadzonej publiczności, które władze uznały za „antyrosyjskie” i „antyradzieckie”. Głos w tej sprawie zabrał sam I sekretarz KC PZPR Władysław Gomułka, który publicznie zaatakował twórców inscenizacji. Zapadła decyzja o zdjęciu sztuki ze sceny. Ostatnie przedstawienie miało miejsce 30 stycznia 1968 r. i przerodziło się w demonstracje polityczną. Spektakl przerywano oklaskami, skandowano m.in. hasła „Niepodległość bez cenzury!” i „Chcemy kultury bez cenzury!”. Po zakończeniu przedstawienia widzowie udali się pod pomnik Adama Mickiewicza przy Krakowskim Przedmieściu. Zgromadzonych tam studentów szybko rozpędziła milicja, aresztując przy tym 35 manifestantów.

W marcu 1968 r. protestowali nie tylko studenci. Przyłączyli się do nich uczniowie szkół średnich, a także nieliczni robotnicy

Informacje o tych zajściach zostały przekazane reporterom prasy francuskiej przez Adama Michnika i Henryka Szlajfera – wówczas liderów „komandosów”, czyli grupy młodzieży związanej z rewizjonistyczną opozycją w łonie PZPR. Przekazanie tej informacji kosztowało obu relegowanie z uniwersytetu, którą to decyzję podjął sam minister oświaty i szkolnictwa wyższego prof. Henryk Jabłoński. Ich koledzy – „komandosi” zaczęli organizować akcję zbierania podpisów przeciwko takiemu działaniu władz. Dużą rolę w tej akcji odegrali Jacek Kuroń i Karol Modzelewski, dwaj młodzi „rewizjoniści”, którzy cztery lata wcześniej byli autorami inspirowanego myślą trockistowską listu otwartego do partii, krytykującego biurokratyzację i zarzucającego jej niedostatecznie klasowy charakter systemu politycznego w kraju. Za ten czyn obaj zostali później skazani. Za relegowanymi z uniwersytetu ujęło się także wiele środowisk intelektualnych. Byli wśród nich m.in. literaci, którzy na zebraniu Związku Literatów Polskich w dniu 29 lutego wydali rezolucję sprzeciwiającą się polityce kulturalnej ekipy Władysława Gomułki. To wszystko z dnia na dzień coraz bardzie podgrzewało polityczną atmosferę, a oliwy do ognia dolano wówczas, gdy z inicjatywy „komandosów” zaplanowano na 8 marca wiec na uniwersytecie, aby domagać się od władz przywrócenia na studia Michnika i Szlajfera.

Marcowej rewolty ciąg dalszy

Było jasne, że pacyfikacja studenckiego wiecu w dniu 8 marca stanie się prawdziwym kołem napędowym studenckiego buntu. I tak też się stało. Następnego dnia w wyrazie solidarności ze studentami UW zorganizowano wiec na Politechnice Warszawskiej, skąd potem ruszył pochód pod budynki MSW na Rakowieckiej. Idący w pochodzie, studenci wznosili m.in. hasła „Gestapo, Gestapo”, „Pachoły!”. Pochód został zawrócony przez siły milicyjne i w rejonie pl. na Rozdrożu ostatecznie rozbity. Wiele osób zostało pobitych i rannych. Nastąpiły też kolejne zatrzymania protestujących studentów. Represje były jednak spóźnione. Bunt w stolicy nabrał już prawdziwego rozpędu.

Jego najważniejsza faza przypadła na okres pomiędzy 9 a 23 marca 1968 r. To właśnie wtedy przez warszawskie uczelnie przetoczyły się wiece poparcia, strajki, demonstracje. Miały miejsce także starcia w różnych punktach miasta pomiędzy protestującymi a milicją oraz kolejne fale aresztowań. Atmosfera studenckiego buntu rozeszła się także po innych rejonach kraju. W ciągu następnych trzech tygodni, jakie minęły od pamiętnego wiecu na UW, podobne demonstracje odbyły się m.in. w Gdańsku, Krakowie, Katowicach, Gliwicach, Lublinie, Łodzi, Wrocławiu, Poznaniu i Szczecinie. Podczas nich dochodziło do starć z milicją, która bez skrupułów pałowała protestujących. Czasami przybierało to formę wyjątkowo brutalną, jak miało to miejsce w Krakowie, w dniu 13 marca, gdzie podczas pacyfikowania studenckich wystąpień pobito prorektora UJ prof. Adama Bielańskiego. Ostatni z wieców studenckich odbył się w dniu 28 marca na UW. Uchwalono na nim Deklarację Ruchu Studenckiego, która wykraczała poza dotychczasowe postulaty tego środowiska. Zaapelowano m.in. o stworzenie niezależnych od partii związków zawodowych, zniesienie cenzury, oparcie gospodarki na zasadzie samorządności i samodzielnego rozliczania się poszczególnych przedsiębiorstw, pełną niezawisłość sądownictwa i wreszcie, postulowano powołanie specjalnego Trybunału Konstytucyjnego. Był to swoisty testament marcowego ruchu studenckiego.

W marcu 1968 r. poparcie dla studentów wyraziła również młodzież szkół średnich i to nie tylko w miastach będących ośrodkami uniwersyteckimi. Licealiści wywieszali plakaty, rozrzucali ulotki, a niekiedy nawet przyłączali się do demonstracji organizowanych przez starszych kolegów. Między innymi do manifestacji takich doszło w Przemyślu, Legnicy, Radomiu, Bielsku-Białej oraz Tarnowie. W tym ostatnim przypadku, w dniu 20 marca 1968 r., pod pomnikiem Adama Mickiewicza zebrała się grupa młodzieży szkolnej, która szybko rozrosła się do prawie dwóch tysięcy osób. Zebranych brutalnie zaatakowała milicja. Aresztowano wówczas 43 osoby. Następnego dnia sytuacja się powtórzyła, ale już w znacznie mniejszej skali. W zasadzie wszystkie wystąpienia miały podobny przebieg. Prawie zawsze dochodziło do przemocy wobec demonstrantów, ich bicia, aresztowań i ostatecznego finału przed sądem. Wielu młodych ludzi pozbawiono szans na dalszą edukację.

Chamy i Żydy

Istotą marcowego buntu było jego polityczne tło. Aby je zrozumieć, należy cofnąć się dwanaście lat wstecz – do wydarzeń z października 1956 r. W ich efekcie na fali „politycznej liberalizacji systemu” do władzy doszedł Władysław Gomułka – człowiek, który mógł wówczas czuć się ofiarą stalinizmu. Odsunięty od władzy w styczniu 1949 r. w związku z oskarżeniami o „odchylenia prawicowo–nacjonalistyczne”, został w sierpniu 1951 r. aresztowany i osadzony w więzieniu. Jednak w czerwcu 1956 r. po spacyfikowaniu robotniczego buntu w Poznaniu ponownie powrócił w partyjne szeregi, zostając członkiem Komitetu Centralnego. Wykorzystując falę październikowego sprzeciwu, Gomułka tryumfalnie powrócił do władzy, zostając pierwszym sekretarzem KC PZPR.

Wkrótce jednak liberalne zmiany zapoczątkowane wydarzeniami Października 1956 okazały się czystą mrzonką. Gomułka i jego ludzie nie zamierzali realizować październikowego postulatu liberalizacji sytemu. Na tym tle wewnątrz partii coraz wyraźniej zaczął rysować się konflikt pomiędzy frakcją „natolińczyków” a „puławian”. Nazwy obu frakcji wzięły się od rządowego pałacyku w Natolinie, gdzie odbywały się spotkania pierwszej, oraz od ulicy Puławskiej w Warszawie, gdzie z kolei zamieszkiwali członkowie drugiej. Ci pierwsi obstawali przy dogmatach realnego socjalizmu, drudzy zaś opowiadali się za jego znaczną liberalizacją.

Płaszczyzn konfliktu pomiędzy obydwoma frakcjami było jednak znacznie więcej. Obok zarzutów odpowiedzialności „puławian” za stalinowskie zbrodnie i autentyczności zmiany ich politycznej orientacji uznawanej przez „natolińczyków” za nieszczerą i nieautentyczną, jedna z nich wydawała się szczególnie istotna. O ile bowiem „natolińczycy” byli pochodzenia chłopskiego lub robotniczego i rdzennie polskiego, o tyle „puławianie” byli inteligentami, ale w zdecydowanej większości pochodzenia żydowskiego. Ten czynnik był prawdziwą siłą napędową tego konfliktu. Z tego powodu do obu frakcji przylgnęły nazwy: „Chamów” i „Żydów”. Swoistej egzegezy tego konfliktu dokonał Witold Jedlicki w opublikowanej w 1962 r. na łamach paryskiej „Kultury” broszurze „Chamy i Żydy”.

W pierwszej połowie lat 60. XX w. konflikt ten przybrał nową formę. Punktem zwrotnym było odsunięcie od władzy w Związku Sowieckim Nikity Chruszczowa i ostateczne przekreślenie nadziei na dalszą liberalizację. Od tego moment partyjni rewizjoniści byli coraz bardziej w odwrocie. Do politycznej ofensywy przystąpiła wówczas partyjna frakcja „partyzantów” stworzona wokół Mieczysława Moczara, który w grudniu 1964 r. został szefem MSW. Nastawiona wrogo wobec wszelkiej maści partyjnych „rewizjonistów” i umiejętnie posługująca się antyżydowskimi tendencjami w partii grupa „partyzantów” dążyła do pełni władzy. Jej sprzymierzeńcem stał się sam Gomułka, który systematycznie odchodził od postulatów Października 1956, coraz mocniej atakując program liberalizacji systemu i samych rewizjonistów. Towarzyszyły temu zmiany personalne w kierownictwie partii, likwidacja inteligenckich tygodników „Po prostu” (1957 r.) i „Przeglądu Kulturalnego” (1963 r.), będących wyrazicielami październikowych idei. Towarzyszyła temu także rozbudowa aparatu policyjnego, systematyczne zaostrzanie cenzury i nasilająca się antyinteligencka kampania w reżimowej prasie.

Procesy te nabrały nowego wymiaru w czerwcu 1967 r., gdy pomiędzy Izraelem a państwami arabskimi wybuchła wojna sześciodniowa i Związek Sowiecki zerwał z Izraelem stosunki dyplomatyczne, a pod wpływem jego presji uczyniły to także komunistyczne władze w Polsce. Oliwy do ognia dolał sam Gomułka, który w dniu 19 czerwca podczas VI Kongresu Związków Zawodowych mówił o istnieniu w Polsce „syjonistycznej V kolumny”, która akceptuje i popiera kraje arabskie. Od tego momentu antyżydowskie nastroje wewnątrz partii jeszcze bardziej uległy nasileniu. Dla „partyzantów” Moczara była to wymarzona sytuacja do rozpoczęcia politycznej rozgrywki o władzę w partii. Teraz wystarczyło tylko sprowokować zamieszki w kraju. Sytuacja wydawała się sprzyjać ich planom. Nikt nie spodziewał się, że wystawiane w Teatrze Narodowym mickiewiczowskie „Dziady” wyzwolą takie emocje, zwłaszcza wśród młodzieży studenckiej stolicy.

Młodzież z „Gottwalda”

Wśród tysięcy studentów warszawskich uczelni była grupa, którą w języku tamtych czasów moglibyśmy nazwać „elementem politycznie uświadomionym”. Wywodzili się z inteligenckich rodzin Warszawy i zazwyczaj mieli żydowskie pochodzenie. Ulotki produkowane przez moczarowskie MSW opisywały ich jako „polityczny odłam bananowej młodzieży”, których tatusiowie odpadli w wewnątrzpartyjnej walce, jaka po październiku 1956 r. toczyła się między „natolińczykami” a „puławianami”. W zasadzie tamta ulotkowa wersja niewiele różniła się od prawdy. Były to bowiem w większości dzieci partyjnych „funków”, ludzi zatrudnionych w aparacie państwowym, począwszy od wymiaru sprawiedliwości, wojska, bezpieki po cenzurę, naukę i kulturę. Ci młodzi ludzie pochodzili z komunistycznych domów lub byli rodzinnie lub środowiskowo powiązani z komunistycznym establishmentem.

Znaczna część z nich uczęszczała do utworzonego w 1951 r. XIV Liceum im. Klementa Gottwalda przy ul. Nowowiejskiej w Warszawie. Już na pierwszy rzut oka wyróżniało się ono spośród innych warszawskich szkół średnich. Można było tam wyczuć bardzo specyficzną, społeczno-światopoglądowo-materialną jednolitość. Uczniowie „Gottwalda” byli oswojeni z komunistyczną ideologią i nieźle zorientowani w bieżącym życiu partii. Mieli też wielkie nadzieje na partycypację we władzy w przyszłości. Nie chodzili do kościoła ani na religię, której zresztą w szkole w ogóle nie było. Ich materialny status jak na owe czasy i warunki panujące w Polsce był bardzo wysoki. W „Gottwaldzie” w 1962 r. powstał Klub Poszukiwania Sprzeczności, do którego należeli m.in. Adam Michnik, Helena Łuczywo, Jan Lityński, Jan Tomasz Gross, Seweryn Blumsztajn, późniejsi bohaterowie studenckiego Marca 1968. Część bywalców klubu znała się jeszcze z okresu, kiedy należeli do kręgu drużyn walterowskich założonych przez Jacka Kuronia. Hufiec Walterowski powołany w 1955 r. był zaprzeczeniem przedwojennego skautingu i miał na celu wychowywanie młodzieży w duchu komunistycznym. Ze środowiska „Gottwalda” wywodziła się również grupa „komandosów”, do której należeli m.in. Adam Michnik, Jan Gross, Jakub Karpiński, Teresa Bogucka, Barbara Toruńczyk, Józef Dajczgewand, Jan Lityński, Irena Grudzińska i wielu innych. „Komandosi” byli zawsze przygotowani do „prowadzenia merytorycznych dyskusji”. Słynęli z tego, że pojawiali się na oficjalnych zebraniach i zadawali pytania niewygodne dla partyjnych prelegentów. Wśród nich pierwszoplanowe role odgrywali relegowani z uniwersytetu Adam Michnik i Henryk Szlajfer – ci, od których zaczął się Marzec ’68.

To właśnie grupa studenckiej młodzieży wywodząca się z „Gottwalda” stała się prawdziwym motorem marcowego buntu i prawdziwym wyrazicielem rewizjonistycznych pragnień swoich ojców. Te jednak zawsze ograniczały się do liberalizacji komunistycznego systemu. Nikt z „rewizjonistów” nie zamierzał go ostatecznie zdemontować.

Pokłosie Marca ’68

Marzec 1968 r. to wydarzenie wielowątkowe i wielowarstwowe. Przez wiele lat było „lukrowane” przez historyków i publicystów, usiłujących nadać mu jedynie kształt prawdziwie demokratycznego buntu polskiej młodzieży przeciw komunistycznemu reżimowi Władysława Gomułki. Jest to wydarzenie, które ilekroć się pojawia we wspomnieniach, relacjach, czy publikacjach, jest zasłaniane przez to, co stało się po Marcu 1968 r., czyli antysemicką kampanię, w efekcie której zmuszono do emigracji z Polski od 15 do 20 tys. Polaków żydowskiego pochodzenia. Ten aspekt wydarzeń Marca 1968 r. jest dużo lepiej znany zarówno w kraju, jak i za granicą. Tam prawie wyłącznie jest on identyfikowany z antysemicką kampanią. Nic zresztą dziwnego. Emigranci zachowywali się najczęściej tak, jakby sami ulegali marcowej propagandzie, podważającej ich prawo do polskości. Woleli mówić za granicą „jestem z Polski” niż „jestem Polakiem”.

Rodził się w nich prawdziwy uraz do dawnej ojczyzny, którą oskarżali o antysemityzm. I tak jest do dziś. Znajduje to swój wyraz w aktywności zawodowej i twórczości marcowych emigrantów. Najlepszym przykładem jest Jan Tomasz Gross, który jako jeden z aktywnych uczestników marcowego buntu, w 1969 r. został wraz z rodziną zmuszony do wyjazdu z Polski. Mieszkający na stałe w USA Gross w swoich książkach pokazuje przede wszystkim „antysemicką Polskę”, zapominając, że tak jednowymiarową nigdy ona nie była. To oczywiście utrwala antysemicki obraz naszego kraju za granicą, robiąc mu wielką szkodę. Właśnie to jest najbardziej bolesnym pokłosiem Marca ’68.

…..

https://pl.wikipedia.org/wiki/Komandosi_(grupa_opozycyjna)

Komandosi (grupa opozycyjna)

Komandosi – określenie dla działającej w latach 60. XX wieku studenckiej grupy kontestatorów[1], głównie Adama MichnikaTeresy BoguckiejJana GrossaJakuba KarpińskiegoBarbary ToruńczykIreny GrudzińskiejAleksandra Perskiego i innych studentów.

Nazwani zostali tak od niespodziewanego pojawiania się na wykładach otwartych i sesjach rocznicowych na Uniwersytecie Warszawskim i niweczenia propagandowych założeń tych zgromadzeń przez doprowadzanie do nieprawomyślnych, według ówczesnej władzy, dyskusji politycznych. Wystąpienia miały jednak charakter spontaniczny, a żadne przygotowania do niweczenia owych spotkań nie miały miejsca[2].

Po wydarzeniach marcowych 1968 jesienią tego roku rozpoczęły się procesy środowiska „komandosów”. Po kilku miesiącach zapadły wyroki więzienia, m.in. 3,5 roku dla Jacka Kuronia i Karola Modzelewskiego, 3 lata dla Michnika, 2,5 roku dla Józefa Dajczgewanda i Jana Lityńskiego[3].

Zobacz też

Przypisy

  1. Skocz do góry Instytut Pamięci NarodowejSłowniczek, portal „Marzec ’68”, 2017 [dostęp 2018-03-07].
  2. Skocz do góry Jerzy EislerMarzec 1968 : geneza, przebieg, konsekwencje, Warszawa: PWN, 1991, s. 192-193, ISBN 83-01-10374-4.
  3. Skocz do góry Jerzy EislerZarys dziejów politycznych Polski 1944-1989, Warszawa: Polska Oficyna Wydawnicza BGW, 1992, s. 104, ISBN 83-7066-208-0.

…..

https://pl.wikipedia.org/wiki/Pu%C5%82awianie

Puławianie – potoczna nazwa koterii (działalność frakcyjna była wówczas w partii zakazana) powstałej w kierownictwie Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczejw 1956. Nazwa pochodzi od zespołu modernistycznych kamienic przy ul. Puławskiej 24 i 26 w Warszawie, które przetrwały wojnę, zasiedlonych po wojnie głównie przez wysokich funkcjonariuszy partyjnych, w których mieszkali niektórzy ze zwolenników tej frakcji.

Do najbardziej prominentnych przedstawicieli puławian należeli Roman Zambrowski Leon Kasman. Orientacja „puławska” skupiała głównie inteligentów, działaczy czynnych w pierwszym dziesięcioleciu Polski Ludowej. Do związanych z „puławianami” zaliczano również działaczy takich jak Jerzy AlbrechtAntoni AlsterCelina BudzyńskaTadeusz DaniszewskiOstap DłuskiEdward GierekRomana GranasPiotr JaroszewiczHelena JaworskaJulian KoleWincenty KraśkoStanisław KuzińskiWładysław MatwinJerzy MorawskiMarian NaszkowskiRoman Nowak, Mateusz Oks, Józef OlszewskiMieczysław PopielJerzy PutramentMieczysław RakowskiAdam SchaffArtur StarewiczStefan StaszewskiJerzy SztachelskiMichalina Tatarkówna-MajkowskaRoman WerfelJanusz Zarzycki[1], a także byli PPS-owcy, jak Tadeusz DietrichHenryk JabłońskiOskar LangeLucjan MotykaAdam Rapacki[2]Andrzej Werblan[3].

Wielu z nich było pochodzenia żydowskiego, co natolińczycy wykorzystywali w propagandzie, nazywając puławian „Żydami”. W czasach stalinowskich oprócz stanowisk w partii zajmowali wysokie stanowiska głównie w prasie partyjnej i w instytutach związanych z kierownictwem PZPR.

Koteria puławian była opozycyjna wobec natolińczyków, którzy mieli poparcie ze strony  Nikity Chruszczowa[4], I sekretarza KC KPZR. „Puławianie” wyrobili sobie wcześniej opinię „dogmatyków i stalinowców[1]. Jednak po śmierci Stalina zaczęli dążyć do  liberalizacji systemu realnego socjalizmu. Zmiana ich orientacji była oceniana jako nieszczera i nieprawdziwa, służąca zachowaniu stanowisk i pozycji w państwie[1]. Z czasem za „puławianami” opowiedział się ówczesny I sekretarz KC PZPR Edward Ochab[1].

Po wydarzeniach Poznańskiego Czerwca poparli kandydaturę Władysława Gomułki na I sekretarza KC PZPR.

Walkę między natolińczykami a puławianami opisał Witold Jedlicki w broszurze Chamy i Żydy[4].

Młodą grupą wywodzącą się z rodziców, będących puławianami (młodym wcieleniem), bądź rodzinnie powiązaną z tym środowiskiem byli „komandosi” związani z buntem 1968 r.

Zobacz też

Przypisy

  1. ↑ Skocz do:a b c d Jerzy EislerZarys dziejów politycznych Polski 1944-1989, BGW, Warszawa 1992, s. 61-63. ​ISBN 83-7066-208-0​.
  2. Skocz do góry Wojciech Roszkowski, Najnowsza historia Polski 1914-1993, Warszawa 1995.
  3. Skocz do góry Październik i „Mała stabilizacja”. W: Jerzy EislerZarys dziejów politycznych Polski 1944–1989. Warszawa: POW „BGW”, 1992, s. 62. ISBN 83-7066-208-0.
  4. ↑ Skocz do:a b Witold Jedlicki, Chamy i Żydy, Paryż 1962, s. 3-41, „Kultura” nr 12/1962.

…..

https://pl.wikipedia.org/wiki/Marzec_1968

Marzec 1968Marzec ’68 lub Szturm ’68 (8–23 marca 1968) – kryzys polityczny zapoczątkowany demonstracjami studenckimi, m.in. w WarszawieGdańskuKrakowieRadomiuŁodzi i Poznaniu, brutalnie rozbitymi przez oddziały Milicji Obywatelskiej i Ochotniczej Rezerwy Milicji Obywatelskiej tzw. aktywu robotniczego.

Geneza i tło historyczne

Władysław Gomułka – I sekretarz KC PZPR w latach 1956–1970

Mieczysław Moczar – minister spraw wewnętrznych w latach 1964–1968

Polski październik 1956 roku przyniósł narodowi polskiemu wiele nadziei. Liberalne zmiany zainicjowane przez Władysława Gomułkę na VIII Plenum KC PZPR, takie jak amnestia dla więźniów politycznych, poprawienie stosunków z Kościołem, ograniczenie cenzury czy ukrócenie samowoli organów bezpieczeństwa okazały się jednak mrzonką. Nowe kierownictwo nie miało zamiaru realizować postulatów społeczeństwa, a październikowe obietnice były tylko posunięciem taktycznym nowej kadry urzędniczej, wymuszonym przez skomplikowaną sytuację wewnętrzną.

Już w ostatnich miesiącach 1956 roku Gomułka w swoich przemówieniach atakował tzw. rewizjonistów i ich program liberalizacji systemu komunistycznego. Całe następne dziesięciolecie było stopniowym odwrotem od „zdobyczy Października”[1]. Dokonano wielu zmian personalnych w PZPR, zlikwidowano inteligenckie tygodniki „Po prostu” oraz „Przegląd Kulturalny”, rozbudowywano aparat policyjny, zaostrzono cenzurę, powrócono do polityki antykościelnej, co przejawiło się na przykład w usunięciu lekcji religii ze szkół. Działaniom tym towarzyszyła intensywna antyinteligencka kampania propagandowa w prasie komunistycznej[2].

Nagonka antysemicka przed Marcem 1968

Na początku lat 60. zaczęły się kształtować antysemickie ruchy. Funkcjonariusze Ministerstwa Spraw Wewnętrznych (z Mieczysławem Moczarem na czele) nie ukrywali poglądów antysemickich. MSW skupiło swoją uwagę m.in. na Towarzystwo Społeczno-Kulturalne Żydów w Polsce (TSKŻ) oraz (powstałym w 1962 roku) warszawskiemu Klubowi Młodzieżowemu „Babel”[3].

Antysemityzm w Polsce przybrały jeszcze bardziej na sile 5 czerwca 1967 roku na skutek wybuchu wojny izraelsko-arabskiej (tzw. wojny sześciodniowej)[4][3]ZSRR  potępił Izrael i zerwał z nim stosunki dyplomatyczne; tak samo postąpiły władze polskie 12 czerwca[3]. Władze zaczęły organizować wiece w zakładach pracy, potępiające żydowskie „zapędy imperialistyczne”. W związku z tym MSW i podległe im służby zaczęły rejestrować proizraelskie wypowiedzi (czyli „syjonistyczne”). Niedokładne pojęcie „syjonizm” stało się podstawą marcowej propagandy[3]. Nastroje wrogie Żydom pojawiły się w kręgach partyjnych, wojskowych i milicyjnych, również wśród prorządowych katolików skupionych wokół Stowarzyszenia „PAX”[5].

19 czerwca 1967 roku w Pałacu Kultury i Nauki podczas VI Kongresu Związków Zawodowych Władysław Gomułka wygłosił przemówienie, w którym oskarżył Żydów mieszkających w Polsce o działanie na szkodę państwa[3]. Przemówienie wiązało się z zakończoną dziewięć dni wcześniej wojną sześciodniową[5]. I sekretarz określił Żydów mianem „piątej kolumny” (dawniej „piątą kolumną” nazywano współpracujących z III Rzeszą niemieckich sabotażystów działających w Polsce). Użyte sformułowanie spotkało się z dezaprobatą (nawet wśród kierowników partyjnych)[3]. Wystąpienie transmitowało radio i telewizja. W prasie sformułowanie „piąta kolumna” usunięto pod wpływem nalegań Edwarda Ochaba (członka Biura Politycznego i przewodniczącego Rady Państwa)[3].

Przemówienie I sekretarza KC PZPR nasiliło wystąpienia antysemickie i działalność „Partyzantów” (nieformalnej frakcji PZPR skupionej wokół Moczara). 7 października 1967 roku podczas akademii z okazji utworzenia Milicji Obywatelskiej i Służby Bezpieczeństwa Mieczysław Moczar porównał zachowanie armii izraelskiej w stosunku do Arabów do działań armii niemieckiej skierowanej przeciwko Polakom. W tym samym przemówieniu Izrael został przedstawiony jako sojusznik rewizjonistów niemieckich w walce z innymi narodami[3].

Swoista nagonka na Żydów dosięgła struktur PZPR, wojska (zob. czystka antysemicka w Ludowym Wojsku Polskim)[6], milicji, organów bezpieczeństwa i innych instytucji państwowych. Ludzi, u których dopatrywano się pochodzenia żydowskiego lub którzy wypowiadali się głośno o swoich sympatiach pro-żydowskich, zwalniano z pracy, pozbawiano stanowisk, a odsuniętych od władzy zastępowano innymi osobami[3]. Czystka nie ominęła również wyższych uczelni. Profesorów pochodzenia żydowskiego usuwano ze szkół[3].

Przemiany w Czechosłowacji

Na zaostrzenie polityki wewnętrznej PRL wpłynęły jeszcze wydarzenia w  Czechosłowacji związane z dojściem do władzy Alexandra Dubčeka na początku 1968 roku i tzw. praskiej wiosny, czyli próby liberalizacji systemu komunistycznego w tym kraju. Władysław Gomułka od samego początku protestował przeciwko reformom w Czechosłowacji, czemu dał wyraz w lutym 1968 roku podczas spotkania z Alexandrem Dubčekiem. W Dreźnie, podczas narady przywódców państw komunistycznych, I sekretarz KC PZPR promował pomysł siłowego zdławienia praskiej wiosny[7]. Społeczeństwo polskie z sympatią odnosiło się do przemian w Czechosłowacji. Podczas Marca 1968 okrzyki na cześć Czechosłowacji pojawiły się podczas manifestacji w Warszawie, KrakowiePoznaniu i Częstochowie[7].

Młodzież przed Marcem 1968

Przed Marcem 1968 młodzież (najczęściej studencka) starała się włączyć w życie polityczne Polski. Powstawały kluby dyskusyjne (m.in. Klub Poszukiwaczy Sprzeczności i Polityczny Klub Dyskusyjny)[8]. Pomimo nakazu rozwiązania klubów młodzi ludzie nadal aktywnie działali. W poł. lat 60. pojawiło się tzw. środowisko  Komandosów skupiające wokół siebie studentów Uniwersytetu Warszawskiego. Komandosi regularnie pojawiali się na zebraniach organizacji młodzieżowych i zetemesowskich, podczas których zadawali kłopotliwe pytania i wygłaszali kontrowersyjne opinie[8]. Władza krytykowała działalność komandosów, zarzucając jej członkom wysoki status materialny i żydowskie pochodzenie. W prasie nazywano studentów „bananową młodzieżą”[8]. Obok studentów swoje niezadowolenie wyrażali także intelektualiści, którzy protestowali przeciwko cenzurze, nasilającym się represjom wobec pisarzy oraz ograniczeniu nakładów na kulturę[8].

Protesty studenckie

„Dziady” i demonstracja 30 stycznia

Gustaw Holoubek jako Gustaw w spektaklu Dziady z 1968
Zobacz też kategorię: Uczestnicy wydarzeń Marca 1968.

W listopadzie 1967 roku przypadała 50. rocznica wybuchu rewolucji październikowej. Z tego powodu w Polsce rozpoczęto przygotowywać szereg imprez propagandowych, naukowych i kulturalnych. Dyrektor Teatru Narodowego w Warszawie Kazimierz Dejmek zdecydował się wystawić w nowoczesnej inscenizacji Dziady Adama Mickiewicza[9]. Premiera odbyła się 25 listopada 1967 roku.

Spektakl nie spodobał się Wydziałowi Kultury KC PZPR, w związku z czym zakazano drukowania pozytywnych recenzji[9]. Już po pierwszym przedstawieniu pojawiły się spory na temat antyradzieckiej wymowy[8]. 13 grudnia 1967 kierownik Wydziału Kultury KC PZPR Wincenty Kraśko zarzucił Dziadom Dejmka szkodliwość polityczną i tendencyjny charakter. Według Kraśki kontrowersje miały wynikać z doboru tekstów, sposobu prowadzenia aktorów oraz inscenizacji poszczególnych fragmentów, nie mówiąc o „dopisanej” scenie finałowej o określonej symbolice ideowo-politycznej[8]. 21 grudnia Kazimierz Dejmek został wezwany na rozmowę z kierownictwem Wydziału Kultury KC[8]. Spektakl skrytykowano za wydźwięk antyradziecki i „religianctwo”. Kazimierz Dejmek tłumaczył, że utwór nie jest antyradziecki tylko antycarski[8]. Władysław Gomułka oświadczył, że „Dziady” wbijają nóż w plecy przyjaźni polsko-radzieckiej[10].

Krążyły plotki, że ambasador Związku Radzieckiego Awierkij Aristow żądał zdjęcia spektaklu (w rzeczywistości w radzieckim dzienniku Prawda ukazała się pozytywna recenzja oraz rozważano wystawienie Dziadów w Moskwie)[9].

Pogłoski o niechęci władz wobec sztuki (uwiarygodnione m.in. chorobą Gustawa Holoubka, która wymusiła odwołanie dwóch spektakli) przyczyniły się do wzrostu zainteresowania Dziadami oraz pojawienia się żywej reakcji widzów[9]. Burzliwe oklaski podczas antyrosyjskich scen przyczyniły się do uznania sztuki za „antyradziecką” i wpłynęły na podjęcie decyzji o zawieszeniu wystawiania Dziadów. Jednocześnie dopuszczono możliwość wznowienia przedstawienia po przerwie i uspokojeniu sytuacji[9].

Po czterech pierwszych przedstawieniach poinformowano Dejmka, że spektakl może być grany tylko raz w tygodniu, młodzieży szkolnej nie można sprzedawać więcej niż 100 biletów po cenach normalnych, reżyser ma też odnotowywać reakcje publiczności (pretekstem było rzekome wznoszenie przez publiczność haseł antyrosyjskich oraz antyradzieckich)[11]. 16 stycznia zawiadomiono Dejmka, że 30 stycznia odbędzie się ostatnie przedstawienie. Po ostatnim (jedenastym) przedstawieniu doszło do manifestacji studentów, którzy wznosząc okrzyki (m.in „Niepodległość bez cenzury”, wymyślone przez Karola Modzelewskiego, a także „Chcemy kultury bez cenzury!”, „Żądamy zniesienia cenzury”, „Mickiewicz – Dejmek”[8]) złożyli białe i czerwone kwiaty i transparent „Żądamy dalszych przedstawień” pod pomnikiem Adama Mickiewicza[12][8]. Protest przygotowali komandosi oraz studenci Państwowej Wyższej Szkoły Teatralnej[9]. Milicja interweniowała już praktycznie po zakończeniu marszu, rozpędzając tłum pałkami i aresztując 35 manifestantów, z których dziewięciu pociągnięto do odpowiedzialności przed kolegium karno-administracyjnym i ukarano grzywnami w wysokości od 500 do 3000 złotych (wśród ukaranych znaleźli się m.in Andrzej Seweryn i Jan Lityński)[8].

„Wojna ulotkowa”

O wydarzeniach w Polsce mówiły zagraniczne media, np. „The New York Times” i „The Washington Post” oraz „Radio Wolna Europa”. Rozpoczęła się „wojna ulotkowa”, zainicjowana tekstem dwóch „rewizjonistów” (członków partii, krytykujących politykę PZPR za odejście od doktryny czystego socjalizmu) – Jacka Kuronia i Karola Modzelewskiego pt. Polityczny sens petycji w sprawie „Dziadów”[8]. Studenci Warszawy i Wrocławia organizowali się w grupy, zbierające podpisy pod petycjami do rządu, w których protestowano przeciwko ograniczeniom w kulturze i żądano przywrócenia przedstawień. Pod petycją podpisało się 4 tys. osób[12]. Najbardziej aktywnym środowiskiem byli „komandosi” (do najaktywniejszych ich uczestników należeli: Jacek Kuroń, Adam MichnikHenryk SzlajferSeweryn BlumsztajnJan LityńskiIrena Lasota, Karol Modzelewski, Barbara ToruńczykTeresa BoguckaWitold HolsztyńskiAleksander Perski)[8].

22 lutego przywódcy ruchu studenckiego podjęli decyzję o zorganizowaniu wiecu w obronie studentów usuniętych z uczelni, w okresie tygodnia od zebrania się Związku Literatów Polskich (ZLP). Zgodnie z planem zebranie ZLP to miało odbyć się 29 lutego, a więc data wiecu na UW wypadła na dzień 8 marca[8]. 4 marca dwóch studentów Uniwersytetu Warszawskiego, na wniosek ministra szkolnictwa wyższego Henryka Jabłońskiego, relegowano z uczelni za przedstawienie relacji z zajść reporterom prasy francuskiej. Byli to Adam Michnik i Henryk Szlajfer[8]. 7 marca władze Uniwersytetu Warszawskiego wydały zarządzenie, zgodnie z którym z góry uznano zgromadzenie za nielegalne[8]. Władze nie myślały o ustępstwach i postanowiły prewencyjnie aresztować przywódców studenckiego protestu. 8 marca, wcześnie rano schwytano Szlajfera, Seweryna Blumsztajna, Jana Lityńskiego, Modzelewskiego i Kuronia[13].

Protest pisarzy

Do działań studenckich przyłączyło się środowisko literatów, na czele ze Związkiem Literatów Polskich, który poparł zbieranie podpisów pod petycją do sejmu z protestem przeciwko zdjęciu Dziadów[12]. 29 lutego 1968 roku Związek Literatów Polskich przyjął tzw. rezolucję Andrzeja Kijowskiego, w której potępiono politykę kulturalną w PRL, żądano zniesienia cenzury, przywrócenia swobody twórczej i ponownego umieszczenia Dziadów do repertuaru Teatru Narodowego[8]. Zebranie zwołano na żądania członków, po raz pierwszy od 1922 roku[8]. Dyskusja podczas zebrania była bardzo burzliwa. Podczas zebrania wystąpili m.in: Antoni SłonimskiJerzy AndrzejewskiStefan Kisielewski (który mówił o skandalicznej dyktaturze ciemniaków w polskim życiu kulturalnym, jaką obserwujemy od dłuższego czasu). Ich wypowiedzi (a szczególnie Kisielewskiego) odbiły się szerokim echem[8]. 11 marca Stefan Kisielewski został pobity przez „nieznanych sprawców”, a wokół Pawła Jasienicy rozpętano nagonkę propagandową[8].

8 marca

Tablica pamiątkowa upamiętniająca wiec studentów Uniwersytetu Warszawskiego domagających się wolności słowa

Mimo to, w południe 8 marca na dziedzińcu UW demonstracja się odbyła. Rozdawano ulotki, w których powoływano się na art. 71 Konstytucji PRL i wzywano do obrony podstawowych swobód obywatelskich. Protestujący uchwalili rezolucję, w której domagali się przywrócenia praw studenckich Michnikowi i Szlajferowi oraz zwolnienia od odpowiedzialności karnej innych studentów, wobec których zastosowano postępowanie dyscyplinarne[8]. Wiec odbywał się w bardzo spokojnej atmosferze.

Kiedy studenci rozchodzili się, na dziedziniec wjechało kilka autokarów z napisem „wycieczka”[8]. Z nich wysiadły oddziały ZOMO „aktywu robotniczego”  (głównie  ormowców) ubrane po cywilnemu. Do akcji włączyli się członkowie Związki Młodzieży Socjalistycznej, którzy zaczęli skandować Wichrzyciele z uczelni!Dajcie się nam spokojnie uczyć![8]. Funkcjonariusze zaczęli wyłapywać pojedyncze osoby i wywozić je poza teren uniwersytetu. Studenci krzyczeli w stronę napastników Usunąć tajniaków!Gestapo!Wolność![8]. Około godziny 13 profesor Zygmunt Rybicki wezwał studentów do rozejścia się w ciągu kwadransa. Wkrótce potem Rybicki zgodził się na rozmowę pomiędzy zebranymi a delegacją studentów. Delegaci (Ryszard BugajMarcin KrólZofia Lewicka, Irena Lasota, Jadwiga Staniszkis, Barbara Toruńczyk) domagali się wycofania z terenu uniwersytetu ormowców i milicjantów, wypuszczenia aresztowanych studentów oraz oddania zabranych legitymacji studenckich i indeksów[8]. W wyniku rozmów milicjanci opuścili teren uczelni. Jednak około godziny 14 na teren Uniwersytetu Warszawskiego wkroczyli ormowcy, a o 14:30 zaczęły przybywać umundurowane oddziały milicji z długimi pałami, w okularach ochronnych i hełmach. Na dziedzińcu rozpoczęła się akcja pacyfikacyjna. Milicjanci atakowali zarówno studentów jak i pracowników naukowych[8]. Po akcji na terenie UW do końca dnia milicja toczyła walki uliczne. Według informacji MSW 9 marca do walki na ulicach Warszawy ze studentami użyto 1335 funkcjonariuszy umundurowanych, 510 cywilnych oraz 400  ormowców[14].

„Masówki” w zakładach pracy

Władze od początku odrzucały możliwość dialogu z młodzieżą. 9 marca miały miejsce pierwsze procesy, w których studentów oskarżono o zakłócenie porządku. Kilka dni po wydarzeniach z 8 marca odbyło się zebranie aktywu społeczno-politycznego w KW PZPR, gdzie zdecydowano o organizowaniu „masówek” w zakładach pracy. Zebrania te miały charakter deklaracji poparcia dla polityki partii. Starannie przygotowane masówki robotnicze urządzano w godzinach pracy w wielu zakładach[8]. Uczestnicy „masówek” domagali się ujawnienia i ukarania wszystkich winowajców awantur, oczyszczenia PZPR z „syjonistów, rewizjonistów i kosmopolitów” oraz wyrażali poparcie dla Władysława Gomułki. Powszechnie znanymi hasłami z tego typu spotkań były: „Literaci do pióra, studenci do nauki”, „syjoniści do Syjonu” (ale także błędne „Syjoniści do  Syjamu[15]), „Syjoniści do Dajana”, „Oczyścić partię z syjonistów”[8]. Masówki transmitowano w telewizji. Zdarzało się, że tło dźwiękowe dogrywano z meczów piłkarskich, gdyż w rzeczywistości robotnicy nie wyrażali głośnego aplauzu[8].

9 marca prasa donosiła, że „aktyw robotniczy” wezwał studentów do nieprowokowania zamieszek i rozejścia się. Tego samego dnia odbyła się demonstracja na Politechnice Warszawskiej, a w kilku miejscach stolicy doszło do starć z milicją i aresztowań. Dla uzupełnienia sił ściągnięto słuchaczy Szkoły Oficerskiej MO w Szczytnie oraz Szkoły Podoficerskiej MO w Pile[16]. Pomimo okrzyków „Nie bijcie kobiet” milicjanci bili także kobiety[13].

11 marca w Warszawie odbyła się kolejna demonstracja studencka, podczas której przyjęto rezolucję. Tekst rezolucji rozplakatowano na wszystkich wydziałach Uniwersytetu Warszawskiego (za zgodą władz uczelni)[8]. Dokument przekazano do sejmu, na ręce premiera Józefa Cyrankiewicza i Henryka Jabłońskiego. W uchwale studenci ponownie wyrazili swój protest przeciwko łamaniu konstytucji, atakom milicji i ORMO, ingerowaniu władz bezpieczeństwa w życie akademickie oraz antysemityzmowi i domagali się przywrócenia praw uniwersyteckich relegowanym studentom. Wiec przeniósł się na ulice Warszawy. Jeden z pochodów skierował się w stronę gmachu  Komitetu Centralnego (na ulicy Nowy Świat). W okolicach budynków maszerujący tłum został rozbity przy użyciu gazu łzawiącegoarmatek wodnych[8]. Inny pochód szedł na ulicę Belwederską, w stronę ambasady ZSRR. Kolejny zmierzał na ulicę Rakowiecką, do więzienia, w którym przetrzymywano więźniów politycznych[8].

W wydawanym przez Stowarzyszenie „Pax” dzienniku „Słowo Powszechne” ukazał się artykuł pt. Do studentów Uniwersytetu Warszawskiego, w którym genezy zamieszek szukano w spisku Izraela i Niemieckiej Republiki Federalnej przeciwko Polsce[17]. Według artykułu prowodyrami zamieszek byli rodzinni i duchowni potomkowie zbankrutowanych politycznie syjonistów[17].

Protesty w innych miastach

Rewolucyjna atmosfera rozszerzyła się na pozostałe warszawskie uczelnie, a następnie, poprzez siatkę emisariuszy „rozlała” się po całym kraju. W większości znaczących ośrodków akademickich odbyły się wiece, z których część zakończyła się starciami z milicją (WarszawaGdańskGliwiceKatowiceKrakówLublinŁódźWrocławPoznańSzczecin), część zakończyła się spokojnie (BiałystokBydgoszczOlsztynOpoleToruń). Demonstracje poparcia odbyły się także w miastach, w których nie było wówczas szkół wyższych (Bielsko-BiałaLegnicaRadomTarnów)[18]. Podczas protestów pozawarszawskich pojawiły się hasła solidarności z Warszawą, antykomunistyczne i wolnościowe[19]. 15 marca w Gdańsku odbyła się największa w skali kraju manifestacja. Udział w niej wzięło 20 tys. osób[20].

Zwolnienia naukowców

21 marca Politechnika Warszawska ogłosiła 48-godzinny strajk okupacyjny, a na Uniwersytecie Warszawskim odbył się kolejny wiec. Decyzją Henryka Jabłońskiego zostali zwolnieni: profesorowie Bronisław BaczkoWłodzimierz BrusLeszek KołakowskiStefan Morawski, docenci Zygmunt Bauman i Maria Hirszowicz-Bielińska[8]. Równocześnie prasa zaczęła szkalować zwolnionych pracowników naukowych. 28 marca odbył się ostatni wiec, na którym studenci domagali się przywrócenia do pracy zwolnionych profesorów i docentów i zaprzestania ataków z prasy. Na wiecu uchwalono Deklarację Ruchu Studenckiego autorstwa Jakuba KarpińskiegoAndrzeja Mencwela i Jadwigi Staniszkis. W deklaracji żądano swobody zrzeszeń, wolności opinii, zniesienia cenzury, wprowadzenia społecznej kontroli własności państwowej i przestrzegania praw obywatelskich, niezawisłego sądownictwa i powołania Trybunału Konstytucyjnego[8].

Po ostatnim wiecu władze uczelni skreśliły z listy studentów 34 osoby i zawiesiły w prawach studenta kolejne 11[8]. Pod koniec marca rozwiązano wydziały Ekonomii i Filozofii, cały trzeci rok na Wydziale Matematyczno-Fizycznym oraz psychologię na Wydziale Pedagogicznym. Na mocy tej decyzji 1616 osób przestało być studentami. Większość relegowanych studentów wcielono do wojska (niektórzy uczestniczyli w operacji „Dunaj”, która miała zatrzymać reformy polityczne w Czechosłowacji)[8].

Antyżydowskie działania władz

„Kogo popieracie?”

Kampania antysemicka weszła w decydującą fazę podczas protestów studenckich. 11 marca 1968 roku pojawiła się ulotka „Kogo popieracie?”. Anonimowi autorzy przestrzegali studentów przed bananową młodzieżą, z której wyłonili się prowokatorzy nawołujący do wystąpień. Na liście dołączonej do ulotki wymieniono członków klubu „Babel” (Aleksandra Smolara, Henryka Szlajfera, Józefa Dajczgewanda)[3]. Klub postrzegano jako centrum antypaństwowego spisku[3].

Wiec PZPR w Sali Kongresowej

Fragment ekspozycji poświęconej wydarzeniom marcowym w Muzeum Historii Żydów Polskich w Warszawie

19 marca w Sali Kongresowej odbył się wiec PZPR. Organizatorem miał być Józef Kępa – I sekretarz stołecznej organizacji partyjnej[17]. Spotkanie otworzył Kępa, a po krótkich wystąpieniach (m.in Edwarda Gierka) głos zabrał Władysław Gomułka[17]. I sekretarz KC PZPR rozpoczął swoje przemówienie od stwierdzenia, że linia podziałów w czasie ostatnich wydarzeń nie przebiegała wzdłuż linii robotnicy-studenci, lecz pomiędzy zwolennikami i przeciwnikami socjalizmu. Gomułka potępił liderów protestów, przy czym pozostałych studentów biorących udział w zajściach nazwał „nieświadomymi”. Następnie skrytykował spektakl „Dziady”, zarzucając temu przedstawieniu świadome przemycanie antyradzieckich treści. Przy tej okazji zaatakował Związek Literatów Polskich, Stefana Kisielewskiego, Janusza Szpotańskiego (autora sztuki Cisi i gęgacze czyli bal u prezydenta wyśmiewającej rządy Gomułki)[17] oraz Pawła Jasienicę. I sekretarz KC PZPR zarzucił Jasienicy dezercję, działalność w brygadzie „Łupaszki”, współpracę z Urzędem Bezpieczeństwa (która miała go uchronić przed aresztowaniem)[17].

Następnie Władysław Gomułka opisał wiec na Uniwersytecie Warszawskim i przygotowania do niego. Według I sekretarza winnymi zamieszek byli studenci pochodzenia żydowskiego[17]. Jednocześnie przywódca PZPR rozważał nad historią Polski. Przypomniał, że Polska w latach 1795 i 1939 utraciła niepodległość przez politykę ówczesnych władz, przy czym tylko komuniści podczas II wojny światowej  dostrzegli drogę pomyślnego rozwoju Polski poprzez zmianę ustroju i sojusz ze Związkiem Radzieckim, który zagwarantował zachodnią granicę[17]. Walka z partią miała być skierowana w fundamenty bytu narodowego Polski[17].

Po zaatakowaniu rewizjonistycznych naukowców (m.in Bronisława Baczki i Leszka Kołakowskiego) Gomułka zaczął mówić o syjonistach. I sekretarz podzielił obywateli Polski żydowskiego pochodzenia na trzy grupy: nacjonalistów, kosmopolitów oraz tych, którzy uznali Polskę za jedyną ojczyznę[17]. W stosunku do nacjonalistów Gomułka powiedział, że jest gotów wydać im emigracyjne paszporty. Żydowskich kosmopolitów Gomułka zilustrował fragmentem felietonu Antoniego Słonimskiego z „Wiadomości Literackich” z 1924 roku. W felietonie Słonimski przyznawał, że nie czuje się ani Polakiem ani Żydem[17]. Następnie Gomułka wziął w obronę trzecią grupę, podkreślając ich zasługi dla budowy PRL. W podsumowaniu I sekretarz stwierdził, że jedynym miernikiem oceny obywatela polskiego jest jego postawa wobec ustroju socjalistycznego oraz żywotność interesów Polski i Polaków[17].

Przemówienie Władysława Gomułki trwało dwie godziny. Wystąpienie co chwilę przerywali widzowie oklaskami i okrzykami. Podczas fragmentu poświęconego syjonistom aktyw wzniósł okrzyki śmielej, śmielej[17]. Z sektora zajmowanego przez Komitet Dzielnicowy PZPR na Woli rozległy się okrzyki Gierek, Gierek! (obok skandowanego Wiesław, Wiesław!)[17]. Wiec zgromadził ok. trzech tysięcy aktywistów partyjnych ze stolicy (sekretarzy komitetów zakładowych, wojskowych, ormowców, działaczy organizacji młodzieżowych). Wiec był transmitowany w radiu i telewizji[17].

Masowa emigracja

Tablica na budynku dworca Warszawa Gdańska upamiętniająca osoby zmuszone do opuszczenia Polski po marcu 1968

Dokument podróży stwierdzający, że jego posiadacz „nie jest obywatelem polskim”

Kampania antyżydowska wywołała falę przymusowej emigracji osób pochodzenia żydowskiego, a także ludzi kultury i naukowców. Według różnych źródeł w 1968 roku z Polski wyjechało od 13 do 20 tys. osób[3]. Żydowscy emigranci (oraz ich nie-żydowscy współmałżonkowie) w celu uzyskania pozwolenia na wyjazd musieli podpisać podanie do Rady Państwa, w którym zrzekali się polskiego obywatelstwa[3]. Zamiast polskich paszportów otrzymywali oni tzw. dokumenty podróży, który był ważny tylko na wyjazd z kraju, bez prawa powrotu. W dokumencie zaznaczono, że jedynym celem podróży jest Izrael[3]. Działalność władz była nielegalna w świetle przepisów krajowych i międzynarodowych[3].

Symbolicznym miejscem stał się Dworzec Gdański, z którego wielu emigrantów marcowych wyjechało do państw zachodnich. Symbolicznej wymowy nabrał fakt, iż podczas II wojny światowej z Dworca Gdańskiego odchodziły transporty do obozu zagłady w Treblince[3]. Na Dworzec Gdański przybywali zarówno krewni i znajomi emigrantów jak i osoby, które swoją obecnością solidaryzowali się z wyjeżdżającymi[3].

Podczas masowej emigracji w 1968 roku Polskę opuścili m.in: Bronisław Baczko, Zygmunt Bauman, Włodzimierz Brus, Aleksander FordJan KottLeszek KołakowskiKrzysztof PomianArnold SłuckiWitold WirpszaStanisław Wygodzki[3]. Polskę opuściły także osoby, którzy w latach 40. i 50. pracowały w aparacie bezpieczeństwa, partyjnym i w sądownictwie[3].

Dalsze działania władz komunistycznych

Podobny wiec zorganizował w Katowicach ówczesny sekretarz Komitetu Wojewódzkiego Edward Gierek. Podczas wiecu Gierek przestrzegał przed „mąceniem śląskiej wody”, która może „pogruchotać kości”[18]. Wśród inspiratorów antysemickiej nagonki występował również ówczesny sekretarz KC PZPR Władysław Kruczek.

Po rozprawieniu się przez partię ze studentami i naukowcami zajęto się dalszymi prześladowaniami osób pochodzenia żydowskiego. Z PZPR wyrzucono ponad 8 tysięcy członków, zwolnienia dotknęły także SBMO, a także urzędy centralne i terenowe, administrację państwową, wojsko, media, oświatę, służbę zdrowia i środowiska naukowe. Za tą akcją stała przede wszystkim frakcja „partyzantów”, widząca w rozrzedzeniu dotychczasowych struktur rządzących szanse na awans.

Na kwietniowym posiedzeniu Sejmu w 1968, gdzie szczegółowo zajęto się  interpelacją Koła Poselskiego ZNAK, skierowaną do Sejmu jeszcze 11 marca, a zawierającą sprzeciw wobec brutalnych akcji MO i ORMO i nieprzestrzegania praw obywatelskich. Wystąpienia poszczególnych polityków partyjnych miały wrogie zabarwienie, pełne były oszczerstw i demagogii. Oskarżono „niepokornych” posłów o reakcjonizm oraz nazwano ich „polityczną resztówką w Sejmie”. Na posiedzeniu tym zdecydowano też o wielu ważnych zmianach personalnych w partii. Na znak protestu przeciwko antysemickiej nagonce, Edward Ochab i Adam Rapacki zrezygnowali ze swoich stanowisk[21][17]. Dokonano też kolejnych zmian na tle narodowościowym.

Antysemicka kampania zaczęła się kończyć w połowie 1968 roku. Podczas spotkania kierownictwa partii z Sekretariatem KC (29 maja) Władysław Gomułka stwierdził, że należy zakończyć akcję[3]. 24 czerwca na zlecenie władz cenzura wprowadziła zalecenie, by zaniechać kontynuowanie kampanii[3]. Do 1969 roku arena międzynarodowa postrzegała Polski jako państwo antysemickie[3]. W maju 1969  Zgromadzenie Doradcze Rady Europy przyjęto rezolucję potępiającą antysemityzm. W dokumencie domagano się także zaprzestania prowadzenia nagonki antysemickiej w Polsce oraz przywrócenia praw religijnych i kulturalnych Żydom[3].

Represje

Do 25 marca 1968 roku zatrzymano 2549 osób[22]. Były to: osoby zatrzymane podczas demonstracji ulicznych, producenci i rozdający ulotki, kurierzy wysyłani do innych ośrodków akademickich. Po 25 marca kontynuowano aresztowania osób, które próbowały kontynuować protesty. Według informacji od Prokuratora Generalnego do października 1968 roku zatrzymano 2732 osoby związane z Marcem. Większość zwolniono, 697 ukarano kolegiami karno-administracyjnymi, 540 objęto śledztwami, a 60 stanęło sprzed sądem w trybie przyspieszonym[22]. W głośnych procesach skazano na trzy i pół roku więzienia Jacka Kuronia i Karola Modzelewskiego, których uznano za inspiratorów demonstracji. Przywódcę organizacji konspiracyjnej Gdańska Młodzieżowa Grupa Wywiadowcza Jakuba Szadaja skazano na 10 lat więzienia[21]. Procesy odbyły się w Warszawie na przełomie lat 1968 i 1969. Wielu studentów powołano do odbycia  czynnej służby wojskowej. Nieznana jest skala zjawiska w wymiarze ogólnopolskim[22]. Na masową skalę relegowano studentów – na Uniwersytecie Warszawskim z listy studentów usunięto 1616 osób, a we Wrocławiu 1553[22]. Reżim Władysława Gomułki wzmógł po Marcu inwigilację społeczeństwa przez SB[22].

Następstwa

W wyniku Marca 1968 pojawiło się nowe pokolenie, które doświadczyło totalitarnego ustroju komunistycznego. Uczestnicy wydarzeń odegrali istotną rolę we wszystkich ruchach opozycyjnych wobec Polski Ludowej[23]. Protesty marcowe były masowym i spontanicznym sprzeciwem młodych ludzi, którzy dojrzewali w PRL-u. Większość z nich po raz pierwszy odkryło, że system komunistyczny jest oparty na kłamstwie[23]. Po wydarzeniach marcowych władze bardziej podporządkowały sobie uczelnie. Ograniczono samorządność szkół wyższych (m.in. prawo swobodnego wyboru rektora), usunięto „nieodpowiednich” pracowników naukowych (ich miejsca zajęły osoby bez habilitacji, które wykazywały lojalność wobec PZPR tzw. marcowi docenci) oraz relegowano studentów, którzy aktywnie uczestniczyli w protestach [21]. Na skutek represji wobec studentów i pracowników naukowych osłabła polska nauka (szczególnie humanistyka). Wielu twórców próbowano, za pomocą cenzury, skazać na niebyt i zapomnienie[23].

Protesty studenckie w Polsce Ludowej cieszyły się sympatią mieszkańców Czechosłowacji. Na wielu uczelniach w CSRS przyjęto rezolucje solidarnościowe, prasa potępiła ataki na studentów i społeczeństwo żydowskie[7]. Zwolnionym profesorom Uniwersytetu Warszawskiego zaproponowano pracę na praskim Uniwersytecie Karola. Podczas interwencji wojsk Układu Warszawskiego zatrzymano 130 osób, które w różny sposób manifestowały swój sprzeciw[7]. Podczas dożynek, które odbywały się 8 września 1968 roku na Stadionie DziesięcioleciaRyszard Siwiec  dokonał  samospalenia w proteście przeciwko interwencji[7].

Zobacz też

Przypisy

  1. Skocz do góry Eisler 2006 ↓, s. 12.
  2. Skocz do góry Eisler 2006 ↓, s. 222.
  3. ↑ Skocz do:a b c d e f g h i j k l m n o p q r s t u v w x Nagonka antysemicks. W: Historia PRL. T. 13: 1968. New Media Concept, 2009, s. 18-23. ISBN 978-83-7558-519-3.
  4. Skocz do góry Zbigniew Siemiątkowski w swojej książce wskazuje na to, że wywiad znał miejsce i datę ataku Izraela na kraje arabskie, a mimo to kierownictwo państwa dowiedziało się o wybuchu konfliktu z radia. Zbigniew SiemiątkowskiWywiad a władza. Wywiad cywilny w systemie sprawowania władzy politycznej PRL, Warszawa 2009, s. 68.
  5. ↑ Skocz do:a b Obcy w domu. Wokół Marca’68. histmag.org, 2017-07-17. [dostęp 2018-02-28].
  6. Skocz do góry W samym roku 1967 zwolniono ponad 200 wysokich stopniem i funkcją oficerów LWP, w tym 14 generałów – za co współodpowiedzialny był członek ścisłego kierownictwa resortu obrony, a od 11 kwietnia 1968 roku minister MON gen. Wojciech Jaruzelski oraz szef WSW gen. Teodor Kufel.
  7. ↑ Skocz do:a b c d e Łukasz Kamiński: Praska wiosna. marzec1968.pl. [dostęp 2018-02-28].
  8. ↑ Skocz do:a b c d e f g h i j k l m n o p q r s t u v w x y z aa ab ac ad ae af ag ah ai aj Marzec 1968. W: Historia PRL. T. 13: 1968. New Media Concept, 2009, s. 4–13. ISBN 978-83-7558-519-3.
  9. ↑ Skocz do:a b c d e f Łukasz Kamiński: Dziady. marzec1968.pl. [dostęp 2018-02-28].
  10. Skocz do góry Dziurok i in. 2010 ↓, s. 331.
  11. Skocz do góry Eisler 2006 ↓, s. 166.
  12. ↑ Skocz do:a b c Dziurok i in. 2010 ↓, s. 332.
  13. ↑ Skocz do:a b Tomasz Leszkowicz: Co się zdarzyło 8 marca 1968 roku?. histmag.org, 2008-03-08. [dostęp 2018-02-28].
  14. Skocz do góry Eisler 2006 ↓, s. 271.
  15. Skocz do góry Dziurok i in. 2010 ↓, s. 335.
  16. Skocz do góry Ryszard TerleckiMiecz i tarcza komunizmu. Historia aparatu bezpieczeństwa w Polsce 1944–1990.. Kraków: 2007, s. 183.
  17. ↑ Skocz do:a b c d e f g h i j k l m n o p Tomasz Leszkowicz: Jak „Wiesław” zgromił w Sali Kongresowej studentów, literatów i syjonistów?. histmag.org, 2013-03-19. [dostęp 2018-02-28].
  18. ↑ Skocz do:a b Dziurok i in. 2010 ↓, s. 334.
  19. Skocz do góry Dziurok i in. 2010 ↓, s. 333.
  20. Skocz do góry Dziurok i in. 2010 ↓, s. 487.
  21. ↑ Skocz do:a b c Dziurok i in. 2010 ↓, s. 336.
  22. ↑ Skocz do:a b c d e Łukasz Kamiński: Represje. marzec1968.pl. [dostęp 2018-02-28].
  23. ↑ Skocz do:a b c Następstwa. marzec1968.pl. [dostęp 2018-02-28].

Bibliografia

  • Grzegorz Berendt (red.): Społeczność żydowska w PRL przed kampanią antysemicką i po niej. Warszawa: IPN, 2009.
  • Wanda, Jarząbek, Piotr Madajczyk, Joanna Szymoniczek, 1968 and the Polish – West German Relations, ISP PAN, Warszawa 2013 [1]
  • Piotr Madajczyk, Cień roku ’68, ISP PAN, Warszawa 2012 [2]
  • Dariusz Matelski (oprac.): Działalność Stowarzyszenia „Poznański Czerwiec ’56” w latach 1989–2008. Poznań, 2008. ​ISBN 978-83-87350-61-1
  • Dariusz Stola: „Kampania antysyjonistyczna w Polsce 1967-1968”. Warszawa: Instytut Studiów Politycznych PAN, 2000. ​ISBN 83-86759-91-7
  • Adam Dziurok, Marek Gałęzowski, Łukasz Kamiński, Filip Musiał: Od niepodległości do niepodległości Historia Polski 1918-1989. Warszawa: Instytut Pamięci Narodowej, 2010.
  • Jerzy EislerPolska rok 1968. Warszawa: Instytut Pamięci Narodowej, 2006. ISBN 83-60464-02-02.

Linki zewnętrzne

…..

http://www.jhi.pl/psj/litwacy

litwacy (jidysz, litwakes) – określenie Żydów pochodzących z ziem wcielonych do Cesarstwa Rosyjskiego, używane w Królestwie Polskim i zabarwione negatywnie, czasem wręcz pogardliwe, oparte na stereotypowym ich obrazie. Żydzi mieszkający w strefie osiadłości i w Królestwie Polskim byli od siebie oddzieleni granicą. W Cesarstwie podlegali oddziaływaniu kultury rosyjskiej oraz znacznie bardziej represyjnemu systemowi prawno-administracyjnemu, wymuszającemu przynajmniej pewien zakres rusyfikacji. Byli w większości zdeklarowanymi misnagdami. Dopiero po formalnym ich równouprawnieniu przepisy z 1868 umożliwiły w miarę swobodne przesiedlanie się Żydów z Cesarstwa do Kongresówki. Stymulatorem migracji były pogromy w Rosji i tak zwane prawa tymczasowe z 1882, wprowadzające wiele antyżydowskich ograniczeń, a przede wszystkim dalsze prześladowania z lat 90. XIX wieku (zwłaszcza wysiedlenie Żydów z Moskwy w 1891 i 1892). L. wyróżniali się stylem bycia, językiem (odmiennym dialektem jidysz i znajomością języka rosyjskiego) oraz odrębnością życia religijnego. Licznych w Królestwie Polskim chasydów drażnili swym racjonalizmem i uczonością, rodem z jesziw litewskich, oraz chłodem religijnym. Dla żydowskich asymilatorów i polskich nacjonalistów byli ucieleśnieniem zagrożenia rusyfikacją. Wszystkich zaś mieszkańców Królestwa źle do l. usposabiały ich dobre kontakty z władzami i znajomość rynku rosyjskiego, umożliwiające robienie interesów na dużą skalę. Nikt nie dostrzegał ich zasług dla życia gospodarczego, zaś powszechnie widziano w nich zagrożenie. W istocie l. tworzyli zwarte środowiska, odporne na akulturację nie tylko z Polakami, ale i z miejscowym żydowskim otoczeniem. Modlili się we własnych bóżnicach. Jednak już w następnym pokoleniu z zasady zatracali swą odrębność wśród Żydów polskich.

Autor hasła: Rafał Żebrowski

Reklamy

3 thoughts on “684 8 marca podwójnie komunistyczne święto kobiet i 50 rocznica tzw. wydarzeń marcowych z 1968r, czyli to i owo o socjalizmie, wolności słowa, cenzurze… i o „Polakach” przybyłych do Polski ze wschodu po 1944 01

  1. Pijus Brovarus@Pijus_Brovarus
    Monika Olejnik „Stokrotka” sprawiła, że guano rozlało się po TVN-ie

    gość
    Spakować i wysłać ponownie na emigrację zaprzańca. Zabrać obywatelstwo i prawo do powrotu, nie ma tutaj miejsca dla antypolonizmu. Jak się nie podoba Polska to w drogę…

    Realista
    Facet nadaje na Polaków jak najęty. .. nie wiem czy POsądzany Polaków o antysemityzm jest słuszne , ale wiem , że w jego wypowiedzi jest mnóstwo pogardy … czyżby antypolonizm?

    pp
    Nie rozumiem dlaczego nasi rządzący latami powtarzają” nasi przyjaciele Żydzi”. Przecież widać, że w łyżce wody by nas utopili.

    wersus
    Pies z nim tańcował stalinowskim pogrobowcem.

    Basia
    To Kaczyński wysunął Dudę do wyborów na prezydenta więc odpowiada za to co Duda dzisiaj wygadywał. Jak przepraszał Żydów. Podobnie przepraszał jak Kwaśniewski w Jedwabnem. Hańba

    https://wpolityce.pl/polityka/385093-skandaliczne-slowa-w-programie-olejnik-kaczynski-i-duda-dopuscili-by-gno-antysemityzmu-rozlalo-sie-ponownie-po-polsce

    Skandaliczne słowa w programie Olejnik! „Kaczyński i Duda dopuścili, by g##no antysemityzmu rozlało się ponownie po Polsce”

    opublikowano: 2 godziny temu · aktualizacja: 2 godziny temu


    autor: PAP/Radek Pietruszka; Twitter/Kropka Nad i’ wPolityce.pl

    Nie miałem pretensji do Polski, do której wróciłem po 20 latach, ale do Gomułki, Moczara i tej bandy, jak teraz mam pretensje do Jarosława Kaczyńskiego i prezydenta Dudy, bo dopuścili, że te g#$no antysemityzmu rozlało się ponownie po Polsce

    — rzucił w wyjątkowo wulgarnym stylu Krzysztof Topolski, emigrant marcowy, goszczący w „Kropce nad i” (TVN24).

    CZYTAJ WIĘCEJDyskusja o dramacie Marca ‘68 czy polityczna propaganda medialnego salonu? „To, co zrobił PiS śmierdzi. Prezesie Kaczyński, pana brat się w grobie przewraca”

    Trudno nie tego zadać pytania: jaki był cel red. Moniki Olejnik w zaproszeniu takiej postaci jak Krzysztof Topolski? Słuchając wulgarnych oskarżeń i absurdalnych tez o przeszłości, odpowiedź nasuwa się sama. Można było się spodziewać, że rocznica Marca ‘68 rozbudzi najgorsze narracje, które wykorzystywane przez media jak TVN, czy „GW”, staną się kolejnym narzędziem do walki nie tylko z rządzącymi, ale przede wszystkim z prawdą historyczną. Lecz zrelacjonowany poniżej program jest przekroczeniem wszelkich granic!

    Oczywiście, można wybaczyć Rzeczypospolitej, ale nie mogę wybaczyć ani panu Kaczyńskiemu, ani panu Dudzie. Oni ponownie wyciągnęli tego dżina z butelki i rozlał się

    — oskarżał Topolski.

    Nie miałem pretensji do Polski, do której wróciłem po 20 latach, ale do Gomułki, Moczara i tej bandy, jak teraz mam pretensje do Jarosława Kaczyńskiego i prezydenta Dudy, bo dopuścili, że te gówno antysemityzmu rozlało się ponownie po Polsce

    — dodał wyjątkowo wulgarnie.

    Marzec nie był na rękę Związkowi Radzieckiemu. (…) To była czysto polska sprawa: Moczara, Gomułki i Kliszki. A potem rozlało się po całej Polsce, gdzie istniał głęboki, zakorzeniony antysemityzm. Nie odkrywam Ameryki, to istniało przed wojną, to była endecja, rozwinęło się to na skutek wyniszczającej wojny, deprawującej wszystkich; tak powstał pogrom w Krakowie i pogrom w Kielcach

    — mówił dalej.

    Wróciłem w 90 roku. [Antysemityzm – red.] malał i malał. Teraz nagle wybuchło! Znowu wybuchło

    — rzucał kuriozalnymi tezami.

    Topolski w skandalicznym tonie atakował premiera Mateusza Morawieckiego.

    Tak jak premier strasznie gadał, że Żydzi byli sprawcami Holokaustu, to bredzi. Nie wiem, czy się upił, czy nie miał pojęcia. Potem składa kwiaty na grobach Brygady Świętokrzyskiej, która mordowała Żydów

    — oskarżał.

    Tej butelki nie zamknie się ponownie przez co najmniej jedno pokolenie

    — dodał.

    Gość Moniki Olejnik nakręcał się w swoich przerażających oszczerstwach! Topolski przekonywał, że w marcu 1968 roki wywołanie antysemityzmu wśród polskiego ludu było próbą zdobycia poparcia dla władzy.

    Ogromne poparcie narodu. Po to ponownie sięga teraz Kaczyński i będzie za to kiedyś odpowiadał

    — rzucił butnie.

    Pytany, dlaczego musiał emigrować z kraju, odparł w prowokujący sposób.

    Obraziłem naród polski i podpadam jak najbardziej pod obecny artykuł. (…) Powiedziałem, że co tydzień otwiera się nowe pomniki partyzantom, to może porozmawiajmy o tysiącu polskich szmalcownikach

    — powiedział.

    Oczekuję od pana Ziobry, że jutro do mnie zapukają

    — dodał.

    Krzysztof Topolski „rzucił się” w końcu na nowelizację ustawy o IPN i sprawę kłamstwa o „polskich obozach śmierci”.

    To banda skończonych kretynów. (…) Rozmawiałem setki razy. Nigdy w życiu, ani razu, nie usłyszałem oskarżenia Polaków o współudział w Holokauście. Tak słyszałem historie o szmalcownikach

    — mówił.

    Gość Moniki Olejnik zarzucił, że drzewek „sprawiedliwych” w Yad Vashem jest ok 7 tys., a  szmalcowników było o wiele więcej.

    Szanowny panie Ziobro, było ich 300 tys. albo i więcej. (…) Bohaterowie to raptem 1 proc. narodu. Było wiele więcej szmalcowników aniżeli bohaterów

    — ciągnął.

    Toście osiągnęli, że nagle 50 proc. idiotów i przeżuwaczy chleba będzie mówiło „polish death camps”

    —- manipulował Topolski.

    Czy tak ma wyglądać droga do prawdy?! Jeśli wypuszczono z butelki dżina, to z pewnością nie antysemityzmu, ale antypolonizmu!

    CZYTAJ WIĘCEJ:

    Premier Morawiecki: „Marzy mi się, by nie rozbijać prawdy o Marcu ‘68 i by nikt nie zmuszał nikogo do przepraszania. Sprawcy są gdzie indziej”

    Prezydent Duda: Dzisiejsza wolna Polska, Niepodległa, nie ponosi odpowiedzialności za Marzec‘68 i nie musi za to przepraszać. WIDEO

    ak

    as
    a kto jest autorem, lub kryje się za inicjałami ak?

    tfuj
    Nie ruszać gówna, bo śmierdzi czosnkiem. I tyle o nim

    dość parszywego opluwania
    Następny oszczerca opluwa Polaków , tacy niewinni, a prawda jest zgoła inna . Icchak Kacnelson „Rękoma Żydów zadano śmierć Żydom” .

    abc
    Panie Topolski nienawiść zaślepia Z matematyką a raczej rachunkami u pana kiepsko a raczej beznadziejnie 300tys to jest jeden % od 30mln Polska miała przed II wojną około 35mln obywateli

    joanna.rozman@joanna.rozman
    Skąd u tych Żydów takie upodobanie do opluwania Polaków. A Olejnik znów jątrzy, prowokuje, napuszcza jednych na drugich. To zemsta za odsłonięcie niewygodnych dla Olejnik faktów związanych z kamienicą przy Mokotowskiej. Nagle okazało się, że albo nie wiedziała że kupiła mieszkanie od mafii , bo jest taka głupia i źle poinformowana, albo celowo temat afery reprywatyzacyjnej był tematem tabu w tvn, bo sama była powiązana.

    tracker
    Topolski udaje, że nie zrozumiał prostego tekstu, który w wymowie jest jednoznaczny. PAD stwierdził fakt że żydzi tak jak bandyci o innej narodowości mordowali i wydawali Niemcom innych żydów

    Piotr
    Ło matko …. ale szambo.

    Axaz
    Z Unią się dogadać przyjąć islamistów oni zaprowadzą porzadek z zydami tak jak to ma miejsce w Niemczech będą chodzić z obstawą. W Polsce nikt im nie przeszkadza a oni pluja.

    edol
    To wracaj cwelu na kolejne 20 lat, bo razem z tą krową rozlewacie łajno w Polsce. Co za obrzydliwe burasy.

    Polubienie

  2. qaz
    JD bawi sie teraz w dobrego policjanta. Uspokaja. My razem, wspolnie, tyle nas laczy. Widac takie przyszly rozkazy.

    ecol
    Nazwijmy tę ”szansę” po imieniu- musimy nauczyć się o wszystko ‚targować’ bo taka jest kultura semicka. Zydzi nam mówią- potargujmy się.

    To ja
    słodził a jak przyszło do pieniędzy (roszczeń organizacji żydowskich) to dał taką odpowiedź jakby nie rozumiał istoty rzeczy. Jednym słowem FAŁSZ.

    Naiwne goje
    No, ten faryzeusz powie wszystko co naiwne ucho by chciało słyszeć. Niech zadziała w Izraelu i USA tak jak tu mówi.

    aniela@aniela
    http://niezalezna.pl/218999-skad-pochodzili-ochotnicy-waffen-ss-oto-film-blokowany-w-wielu-krajach-za-niewygodna-prawde

    https://wpolityce.pl/polityka/385100-jonny-daniels-w-radiu-maryja-polska-ma-szanse-stanac-przed-swiatem-i-opowiedziec-swoja-historie-nikt-za-nia-tego-nie-zrobi

    Jonny Daniels w Radiu Maryja: „Polska ma szansę stanąć przed światem i opowiedzieć swoją historię. Nikt za nią tego nie zrobi”

    opublikowano: wczoraj · aktualizacja: wczoraj


    wPolityce.pl

    Prawda jest taka, że ta kwestia jest trudna i nie zniknie od razu. To wymaga czasu oraz wysiłku. Holokaust i II wojna światowa połączyły nas historią, ale ale także nas podzieliły

    — powiedział w drugiej części „Rozmów niedokończonych” na antenie Radia Maryja Jonny Daniels, szef fundacji „From the Depths”, zajmującej się budowaniem dialogu polsko-żydowskiego.

    Jonny Daniels w TV Trwam: „Nie możemy na siłę karmić się naszą historią. Możemy się ze sobą nie zgadzać, ale musimy się szanować”

    Mocny wywiad Jonnego Danielsa dla „Sieci”: 90 proc. tego, co uważa się na świecie za polski antysemityzm, to historie bez oparcia w rzeczywistości

    Szef fundacji „From the Depths” mówił o trudnościach w relacjach polsko-izraelskich i sposobach na ich przełamanie.

    Prawda jest taka, że ta kwestia jest trudna i nie zniknie od razu. To wymaga czasu oraz wysiłku. Holokaust i II wojna światowa połączyły nas historią, ale ale także nas podzieliły. Nie ma rodziny, które nie doświadczyła skutków Zagłady. 90 proc. polskich Żydów zostało wymordowanych przez nazistowskie Niemcy. Aczkolwiek musimy być świadomi tego, że zginęło 6 mln polskich obywateli – 3 mln polskich Żydów i 3 mln Polaków

    — powiedział Daniels.

    Jakkolwiek musimy zrozumieć, że większość świata nie ma wiedzy na temat polskiego cierpienia. Większość ludzi na całym świecie, również ja, zanim przyjechałem do Polski, nie słyszała o Katyniu, terrorze i wymordowaniu polskich elit, o tym, że dziesiątki tysięcy Polaków zginęło w Auschwitz i również nic w ogóle nie wie o tym, że było Powstanie Warszawskie

    — mówił.

    Nie można winić Polaków za ten brak edukacji na świecie. Polski naród wycierpiał z rąk Niemiec jak żaden inny kraj na świecie

    — dodał.

    Polska miała możliwość opowiadania swojej historii jedynie przez ostatnie 30 lat. Ale zamiast skupiać się na przeszłości, musiała budować przyszłość. I tak powinno być. I teraz możemy dostrzec pozytywny element tego niezrozumienia i konfliktu, z którym mamy do czynienia. W końcu Polska ma szansę stanąć przed światem i opowiedzieć swoją historię. I Polska powinna to zrobić, bo nikt inny nie zrobi tego za nią

    — podkreślił Jonny Daniels.

    Szef fundacji „FTD” ocenił, że najtrudniejszy w tym sporze jest brak zrozumienia dla cierpienia Polaków. Jak dodał, był również rozczarowany i zasmucony zalaniem internetu przez antypolskie i antysemickie treści.

    Wiele krajów kolaborowało, ale Polska może być z siebie dumna. Polacy nigdy nie współpracowali z Niemcami, nie było polskich oddziałów w Waffen SS, a na szmalcownikach wykonywano wyroki AK. Była też grupa, która zachowywała się inaczej. Musimy być szczerzy wobec historii. Większość ludzi z różnych powodów patrzy na Polskę przez pryzmat tych kilku procent, którzy współpracowali z Niemcami

    — mówił.

    ”Polskie obozy śmierci” to coś, z czym Żydzi powinni walczyć tak samo jak Polacy. Bo musimy dbać o to, by nie kłamstwa o Holokauście nie miały już miejsca

    — dodał.

    Zdaniem Jonny’ego Danielsa trudna sytuacja pomiędzy Izraelem a Polską minie bardzo szybko.

    Ta dyskusja nie jest ani w interesie Polski, ani w interesie Izraela. Oczywiście, są ludzie, którzy wykonują swoją pracę, podsycając tę awanturę i są też tacy, w których interesie jest jej kontynuowanie. Ale jestem przekonany, że ten rząd pod przewodnictwem premiera Morawieckiego i rząd izraelski pod kierownictwem premiera Netanjahu, bardzo chce zakończyć ten spór. Szczerze wierzę, że te dwie grupy usiądą razem i będą w stanie bardzo szybko się dogadać

    — podkreślił, zwracając uwagę na podobieństwa i bliskość pomiędzy obu narodami.

    ak

    ela
    Jako Polka dziękuję za te słowa. W końcu mamy rząd niezakotwiczony w PRL-u, więc jest jakaś szansa.

    nmuy
    najperw Jedwabne, ale ten gość powiedział „nawet gdy 40 mln podpisze petycje to badań w vjedwabnem nie będzie” a PAD na kolanach i rząd na kolanach, do Ukrainy -m to samo

    VW
    Zydowski szpion.

    tede
    weżcie go w końcu wygońcie z Polski bo znając tę nację narobi bałaganu jak nic

    Juia
    I KONIECZNIE opowiedziec o PRAWDZIWEJ roli zydów w naszej historii. BEZ trzęsienia portkami!! Wolę biedniej w Polsce , ale w POLSCE !!!!!!

    zj
    SMIEC!

    jas
    A kim w ogole on jest co on tutaj robi? Prosze wytłumaczyc jaka role on odgrywa w Polsce na jakich zasadach tutaj przebywa i go reprezentuje?

    Adam
    Coś nam umknęło ale nie na długo https://www.pch24.pl/jonny-daniels-w-tv-trwam–nie-bylo-mocnej-reakcji-ze-strony-netanjahu,58816,i.html

    hola@hola
    Ale jak przedrzeć się przez te utrwalone kłamstwa żydów na całym świecie?Mam na myśli przede wszystkim komunistów żydowskich i ich pokoleń, którzy wypędzeni przez Stalina z ZSRR i krajów im podległym wybyli do USA (tak jak Gross) Tam nikt przez 70 lat nie weryfikował historii Polski. Z Holokaustu mają niezły interes. Im chodzi tylko o kasę, ale prawdy to oni się boją.

    emcz@emcz
    Żenujące są wystąpienia tego pana w Radio Maryja, w mediach prawicowych. Czemu to służy ? Polacy wiedzą czego potrzeba. Nie musi nam tego podpowiadać ktoś obcy. Podstawą do zdrowych relacji jest uczciwość, której ze strony Izraela brak

    zwd
    Who are you, mr. Daniels?… Mosad???

    adam
    Jeżeli jedziesz do jakiegoś kraju to musisz dostosować się do jego prawa, prawda? Więc jak komuś coś nie pasuje to droga wolna , Ameryka , Australia, i wiele innych krajów czeka.

    Polubienie

  3. sceptyk
    Mówiąc o tysiącletniej wspólnej historii ma namyśli czasy od Ibrahima Ibn Jakuba, który przyjechał kupować niewolników na naszych terenach? Pierwsze większe grupy osadników to XIII i XIV wiek.

    mleko się rozlało
    Na szczęście wszyscy Polacy już widzą, że chodzi tu tylko i wyłącznie o żydowską, bezprawną i skrajnie bezczelną grabież Polski z finałem pt. Polin. Tak więc ten pan może już wracać do Izraela.

    Polak
    Przecież ten koszerny powiedział w wywiadzie dla :W sieci”, że prawda historyczna o sprawcach holokaustu nigdy nie zostanie zaakceptowana przez żydków. Obowiązują tylko żydowskie kłamstwa o sprawcach

    manko
    Antypolski kłamca w TV Trwam? Nawet OR na kolanach?

    sanhedryn
    Daniels nie podoba mi sie od poczatku, to koleś do zadań specjalnych izraelskiego rządu, „potrfaił już się załapać” nawet do TV Trwam. Ciekawe, czy o. Rydzyk przyszedł na spotkaniu w jarmułce?

    eustachytofik3@eustachytofik3
    rozwiń naleśnik na żagiel i spływaj.

    ADA
    Stare numery panie Daniels..” POLSKA sie zmienia, coraz trudniej o jelenia”

    https://wpolityce.pl/polityka/385084-jonny-daniels-w-tv-trwam-nie-mozemy-na-sile-karmic-sie-nasza-historia-mozemy-sie-ze-soba-nie-zgadzac-ale-musimy-sie-szanowac

    Jonny Daniels w TV Trwam: „Nie możemy na siłę karmić się naszą historią. Możemy się ze sobą nie zgadzać, ale musimy się szanować”

    opublikowano: wczoraj · aktualizacja: wczoraj

    Jonny Daniels / autor: wPolityce.pl/TV Trwam wPolityce.pl

    Polsko-żydowskie relacje mają ponadtysiącletnią historię. Nie zawsze było tylko dobrze, był też wzloty i upadki. Teraz mamy trochę moment upadku, ale podniesiemy się. Jestem przekonany, że będzie wspaniale

    — powiedział w „Rozmowach niedokończonych” na antenie TV Trwam i Radia Maryja Jonny Daniels, szef fundacji „From the Depths”, zajmującej się budowaniem dialogu polsko-żydowskiego.

    CZYTAJ WIĘCEJMocny wywiad Jonnego Danielsa dla „Sieci”: 90 proc. tego, co uważa się na świecie za polski antysemityzm, to historie bez oparcia w rzeczywistości

    Polska jest szóstą gospodarką w UE. To, co się udało zbudować przez te 30 lat, potwierdza, że polski naród potrafi bardzo ciężko pracować. I to jest naprawdę niezwykłe, co udało się zrobić w ostatnim czasie. To, czego nie udało się zrobić Polsce, to opowiedzieć tę historię, co działo się tu z perspektywy historycznej

    — mówił Jonny Daniels.

    Szef fundacji „From The Depths” opowiedział historię z wizyty w Muzeum Powstania Warszawskiego wraz z Kongresmenami USA.

    Zapytano mnie: „Jonny, dlaczego nie ma tutaj zdjęć Żydów”? Odpowiedziałem, że to nie jest muzeum Powstania w Getcie Warszawskim, ale Muzeum Powstania Warszawskiego. Oni mówili, że było tylko powstanie w getcie. To są członkowie Kongresu USA i nie wiedzieli, że były dwa powstania w Warszawie

    — opowiedział, zaznaczając jednocześnie, że „nie możemy na siłę karmić się naszą historią”.

    Gość „Rozmów niedokończonych” podkreślił jednak, że patrząc na pojedyncze osoby” można stwierdzić, że „zaczynamy budować porozumienie”.

    Teraz w Polsce przebywa jeden z bardziej znanych żydowskich dziennikarzy, który mówił mi, że będąc w Auschwitz, widział grupy polskich i żydowskich uczniów, którzy nie mieli ze sobą żadnego kontaktu. Tak można zmieniać naszą przyszłość i musi pojawiać się dialog

    — powiedział.

    Łatwo prowadzić dialog pośród elit warszawskich. (…) Ale rozmowy z prawdziwymi ludźmi budują lepszą przyszłość, nie tylko dla Polaków czy Żydów, ale po prostu dla nas wszystkich, dla ludzi

    — zaznaczył.

    Daniels zwrócił uwagę na wycieczki młodych Izraelczyków, którzy odwiedzają w Polsce miejsca związane z historią.

    Celem tych wycieczek jest poznanie historii związanej z Holokaustem. Jeśli chcemy, by odwiedzili inne miejsca, musimy je dla nich stworzyć. Muzeum Ulmów jest świetnym przykładem, ale problemem jest jego daleka odległość. Ale są też inne miejsca, jak np. warszawskie Zoo, gdzie rodzina Żabińskich ocaliła ponad 300 Żydów

    — stwierdził.

    Ci uczniowie przez cały tydzień jeżdżą ze spuszczoną głową, odwiedzając takie miejsca jak Majdanek, Treblinka i Sobibór i Majdanek. To bardzo ciężkie doświadczenie. Ale widzę też, jak zmieniają się, gdy odwiedzają takie miejsca jak warszawskie zoo. I nagle do tych uczniów wraca życie i pojawia się wielkie uznanie, już nie bohaterów, ale superbohaterów

    — dodał.

    Gość „Rozmów niedokończonych” był pytany o spór ws. ustawy o IPN z perspektywy kampanii wyborczej w Izraelu. Szef fundacji „FTD” stanął w obronie premiera Izraela Beniamina Netanjahu.

    Będę szczery, łatwo jest namalować taki obrazek, że chodzi o sytuację przed wyborami. Ale prawda jest taka, że wszystko jest jakoś umocowane politycznie. Ale jak spojrzymy na polityków partii rządzącej z Izraela, to jestem pełen uznania. Możemy przyjrzeć się, jakie podejście ma premier Netanjahu. Premier Izraela jest w trudnej sytuacji i nie jest tajemnicą, że mierzy się z dużymi problemami prawnymi. Z tej perspektywy łatwo byłoby obwiniać innych, by odciągać uwagę od swoich problemów. I jak widzimy, nie było tak mocnej reakcji ze strony Netanjahu, jaka mogła być

    — stwierdził.

    Relacje z Polską są tak samo ważna dla Izraela, jak i USA

    — dodał.

    Musimy mówić otwarcie o rzeczach dobrych dla naszych narodów, ale i trudnych czasach. Jeżeli każda ze stron będzie na siłę promować tylko swoją prawdę, to nie jest to prawda. Musimy być otwarci, by usłyszeć inny punkt widzenia. Nawet jeżeli się z nim nie zgadzamy, możemy o nim dyskutować, kłócić się. (…) Co więcej, możemy się z nim nie zgadzać, to piękna rzecz, ale musimy szanować inną perspektywę

    — podkreślił.

    W trakcie rozmowy poruszono również temat historii II wojny światowej i Żydów, którzy wydawali niemieckim zbrodniarzom innych Żydów.

    To trudny temat, z którym mierzymy się w Izraelu. Jest wewnętrzna debata, jak postąpić z Żydami, którzy wydawali innych Żydów. To trochę jest tabu (…) ale to też jest prawda. Ale prawda, nawet jeśli będziemy chcieli ją przemalować, pozostanie prawdą

    — mówił.

    Prawda jest taka, jest jakaś skala. Ale każdą historię możemy oceniać tylko indywidualnie. To bardzo trudne pytania

    — zaznaczył.

    Na koniec programu Jonny Daniels przekonywał, że relacje polsko-żydowskie mają przed sobą „wspaniałą przyszłość”.

    Polsko-żydowskie relacje mają ponadtysiącletnią historię. Nie zawsze było tylko dobrze, był też wzloty i upadki. Teraz mamy trochę moment upadku, ale podniesiemy się. Jestem przekonany, że będzie wspaniale

    — mówił.

    CZYTAJ RÓWNIEŻ: Jonny Daniels w Radiu Maryja: „Polska ma szansę stanąć przed światem i opowiedzieć swoją historię. Nikt za nią tego nie zrobi”

    ak

    starykoń 89.77.182.*4 godziny temu
    o. Rydzyk – jakby przewidzial to co się stalo; od dłuższego czasu dokumentuje i upamiętnia świadectwa pomocy Polaków udzielanej Żydom; mają tego sporo – co jest dobrą odpowiedzia na obecne zarzuty

    metrios@metrios
    Pan Daniels pojechał po bandzie! Może to samo powie Żydom! Żydzi szanują TYLKO tych co spuszczają im łomot! Uprzejmość biorą za słabość ,tak samo jest z Arabami. To taka wschodnia mentalność przekazywana z pokolenia na pokolenie niezależnie od miejsca w którym zyją!

    ja
    widział grupy polskich i żydowskich uczniów, którzy nie mieli ze sobą żadnego kontaktu – a z czyjej to winy? to Polacy kordonem otaczają młodych i wmawiają im że jest niebezpiecznie czy żydzi? ?? halo?

    oj tam
    Dla żydów każda prawda o żydach jest „tabu”. O Polakach można mówić każde kłamstwo, tylko nie prawdę, bo to jest antysemityzm. Mamy 1000 letnią historię, ale dla Polaków nic dobrego z tego nie wynika.

    Jan
    Nowy bożek czy nowy przyjaciel i za ile? „Strzeżcie się Greków którzy przychodzą z darami.”

    Ina
    Patrzcie, patrzcie gdzie sie „wslizgnal”. Nie bylo jak odmowic, co?

    kj
    Słuchałam tej audycji i uważam, że byłoby dobrze gdyby pan JD propagował bezsporne fakty w tej sprawie także w Izraelu, bo my wiemy jak było, ale druga strona (politycy) często mija się z prawdą.

    Polska
    Szczurek daniels urabia naiwnych polaczków tylko Prawdziwy Polak nie da się urobić.

    dor
    Ciekawe czemu te wycieczki nie jeżdżą do Dachau? Rydzyk niestety się sprzedał ! Szkoda, że tylu prawych Polaków mu ciągle wierzy! P. Daniels to nowy nadzorca Polski!

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s