1068 81 rocznica transportu Polaków do Auschwitz 14.06.40


81 rocznica transportu Polaków do Auschwitz 14.06.40
4,048 views•Streamed live 9 hours ago
KONKRETNY KANAŁ

KK Konkretny Kanał zajmuje się filmowaniem wydarzeń wolnościowych, strajków, protestów, marszy, rozpraw sądowych, interwencji i wywiadów z konkretnymi rozmówcami.

Tomasz
Jakie bilety , co to cyrk? To brak szacunku dla zamordowanych! Wstęp powinien być darmowy , jak ktoś ma życzenie to wrzuca monetę do skrzynki.

Grażyna Zielińska
54 min to skandal, Pan ma rację że wami manipulują Jakby przyjechali z Izraela z gwiazda piecioramienna obywatele to nie było by problemu. Jesteśmy u siebie!Jeszcze!

Azazel Demon
Już nie. Polska 2 lata temu oddala Aushwitz pod jurysdykcje żydowska

Errata
@Azazel Demon Tak jak wody, energię, banki, urzędy, kopalnie, bogactwa naturalne, lasy, ziemię…. bezpieczeństwo cybernetyczne, lotniska….

_yoko_
@Azazel Demon 50 % idzie na rzeź dobrowolnie NIC nie pojmuje że to WIELKI OBÓZ nawet dzieci małe zaszczepią gorsi od „adolfa h”

Azazel Demon
@_yoko_ tak, sam to widzę u siebie w pracy. Ludzie są tak zjebani na temat tego srowida że aż ich żal 😒

999 Pamiętaj! 14 czerwca 2020 80 rocznica pierwszego transportu Polaków do KL Auschwitz

10 thoughts on “1068 81 rocznica transportu Polaków do Auschwitz 14.06.40


  1. PILNE! Marsz patriotów w Auschwitz! Czy Polacy zostaną wpuszczeni z polskimi flagami!? LIVE!
    13,664 views•Streamed live 2 hours ago
    wRealu24

    K Halina
    Oświęcim panstwo w państwie.

    Polubione przez 1 osoba

  2. @LDB
    Jacyś przedstawiciele władz państwowych, poza IPN, zauważą ten dzień?

    jolo
    Skandal! Gdzie została ukryta wiadomość z”obchodów”w Auschwitz,z udziałem pana Glińskiego. Mała grupka osób z białymi parasolami, przemykała cichaczem po alejkach. BRAK POLSKIEJ FLAGI! Znów na klęczkach?

    WARTO TAKŻE PAMIĘTAĆ …
    … że Polacy także byli ostatnimi więźniami Auschwitz po „wyzwolenu” przez armię czerwoną i zaadoptowaniu infrastruktury przez nowego okupanta.

    https://wpolityce.pl/historia/554736-pamietamy-81-rocznica-i-deportacji-polakow-do-auschwitz

    https://wpolityce.pl/historia/554833-dr-szarek-celem-niemiec-byla-zaglada-polskich-elit

    Polubienie


  3. Utrudniali wejście 6 osobowej delegacji z wieńcami do Auschwitz, ostatecznie wpuszczono 7 osób cz.1
    4,154 views•Premiered Jun 14, 2021

    KONKRETNY KANAŁ

    81 rocznica pierwszego transportu Polaków do Auschwitz.
    Wczorajsza wizyta w Oświęcimiu wielu polskich stowarzyszeń, nie przejdzie bez komentarza.
    Grupa kilkuset Polaków wytypowała 6 osobową delegację, która chciała wejść na teren obozu by złożyć wieńce dla Polaków zabitych w tym miejscu dnia 14 czerwca 1940r.
    Tak piękny patriotyczny gest wyrażający współczucie dla naszych Rodaków jak widać na nagraniu nie został jednak doceniony przez zarządzających tym terenem. Delegacja trzymająca w rękach piękne wieńce, zderzyła się z regulaminem, i zasadami, które wywołały wiele nieprzyjemnych emocji i oburzenie stowarzyszeń, które przyjechały w to miejsce z całej Polski by wyrazić szacunek dla 728 zabitych tam więźniów politycznych z Tarnowa.
    Nie pozwolono kupić biletów wstępu, padła zgoda na jedynie 3 bilety wstępu.
    Podczas problemów z wejściem, mieliśmy też okazję posłuchać dziennikarza, który często tam bywa i głośno mówi o skandalicznych sytuacjach jakie mają tam miejsce.
    Cała sytuacja trwała kilkadziesiąt minut, budząc przy tym wielki niesmak, oburzenie i kolejne przykre emocje. Ostatecznie na teren weszło 7 uczestników tego spontanicznego wydarzenia. Aczkolwiek to co się tam wydarzyło nie powinno mieć miejsca.

    MAREK SZYSZKOWSKI
    Polacy macie Palestyne nad Wisla. a wy ratowaliscie to bydlo w czasie wojny.

    Zofia Barzyczak
    Problem w tym że okazywanie uległości nikomu nie służy .Kim oni są kto zarządza tym obozem . W ubiegłym roku była ta sama sytuacja. A na cmentarz kupuje wejściówkę. Tak Pan ma rację jego reakcja jest prawidłowa. To trzeba się odezwać i poprzeć tego Pana a nie jeszcze go uciszyć. Mam po dziurki w nosie tej grzeczności. Jak można uciszyć kogoś kto ma rację.

    glitter glitter
    Naród w-y-b-r-a-n-y ? nawet na cmentarzach nie umie się powstrzymać od swojej pazerności i robi swoje brudne ” gescheffty „Hańba”.👎

    Zofia Pawlik
    Czy wy tam posrali się się ze strachu przed jedna baba, Polska ma się kłaniać na kolanach przed jedna baba, żeby wejść tam gdzie mordowali nasze rodziny, Polacy nie dajcie sobie srac na polskie głowy, to powinno być poruszone w sejmie, a właściwie skarga, a potem do trybunału sprawiedliwości terror Żydów w żywe oczy

    Mirosław Guldzinski
    Kuźwa to jusz Polin.

    Gryf
    Zawłaszczyli sobie ten teren jak dzik pole kukurydzy .Tragedia co zrobili te gnoje z nierządu.

    ewa kisiel
    SMUTNE ŻAŁOSNE Szok Przeraża mnie 😗😗😗😗 nas!? Kto tu Rządzi, SZOK 😎

    Błękitny Motyl
    Co to wogóle jest??Jakim prawem ten ktoś zabrania nam wejścia do Obozu w Oświęcimiu!!!To jest skandal co w naszym kraju się dzieje!!!Cierpliwość naprawdę się kończy do krawaciarzy!!!

    Polubione przez 1 osoba


  4. Skandaliczne informacje o bloku 15, relacja spod Auschwitz, gdy składano wieńce dla Polaków cz.2
    3,594 views•Premiered Jun 14, 2021
    KONKRETNY KANAŁ

    XN
    Przekłamywanie historii , młode pokolenie Polaków ma się tu dowiedzieć, jak cierpiał jedyny naród wybrany w tym miejscu, a to była katownia stworzona dla Polaków, przede wszystkim, pytanie, kto finansował powstanie tego zła…ci sami co zawsze, kolejne upokorzenie dla Polaków na polskiej ziemi! Dlugo jeszcze będziemy tolerować takie bestialstwo???

    Polubione przez 1 osoba


  5. SKANDALICZNE SŁOWA! Nowy premier Izraela o Polakach: „Mordowali Żydów”! Paweł Rakowski wRealu24!
    13,470 views•Streamed live 117 minutes ago
    wRealu24

    Katarzyna Rebisz
    Jak mogą tak mówić ile rodzin Polskich zostało zabitych za to że ukrywali i pomagali żydom ile dzieci żydowskich przeżyło bo zostały wychowane przez Polaków jako swoje ile ludzi zostało zamordowanych przez samych żydów w mundurach niemieckich i rosyjskich

    Polubione przez 1 osoba

  6. Mill
    co na to TSUE na ta ucieczke?

    https://wpolityce.pl/historia/555457-79-lat-temu-4-polskich-wiezniow-ucieklo-z-auschwitz

    79 lat temu 4 polskich więźniów uciekło z Auschwitz. To jedna z najbardziej brawurowych ucieczek w historii niemieckiego obozu

    opublikowano: za 11 minut


    Auschwitz / autor: fratria

    79 lat temu doszło do jednej z najbardziej brawurowych ucieczek w historii obozu Auschwitz. 20 czerwca 1942 r. na wolność wydostali się czterej więźniowie: Kazimierz Piechowski, Eugeniusz Bendera, Stanisław Jaster i Józef Lempart.

    Inicjatorami ucieczki byli Piechowski i Bendera. Pierwszy wraz z Jasterem pracował w magazynach zaopatrujących SS. Znajdowały się one w pobliżu obozu Auschwitz I. Bendera, będący mechanikiem, i Lempart, zakonnik z Wadowic, zatrudnieni byli w znajdujących się w pobliżu garażach.

    Jedyna szansa
    W maju 1942 r. Bendera dowiedział się, że trafił na listę do zagazowania. Ucieczka była jego jedyną szansą. Podzielił się tym z Piechowskim. „Wiedziałem, że ucieczka z obozu centralnego była absolutnie niemożliwa i nie chciałem z nim o tym rozmawiać. Drążył mnie przez trzy dni. Wiedział, że znam niemiecki. W końcu się zgodziłem” – wspominał Piechowski w 2012 r. w rozmowie z portalem edukacyjnym IPN pamiec.pl.

    Bendera zaplanował, że wykradnie samochód komendanta obozu. Uciekinierzy potrzebowali jeszcze mundurów SS. Te można było zdobyć w magazynie.

    poster
    Więźniowie postanowili uciec 20 czerwca. Wówczas wypadła sobota. Po południu esesmani myślami byli przy weekendowym wypoczynku.

    Piechowski długo zastanawiał się, jak uciec, by nie doprowadziło to do niemieckich represji odwetowych na innych więźniach. Za każdego uciekiniera Niemcy mordowali dziesięć osób.

    Wpadliśmy na pomysł, że musimy stworzyć fałszywe komando pracy. Jeśli ucieknie – nie będzie kogo ukarać. Na terenie obozu wszelki transport odbywał się zaprzęgiem ludzkim. Było wiele tzw. Rollwagenkommando (komando ciągnące wózek – PAP), a najmniejsze musiało być czteroosobowe

    — wspominał Piechowski.

    Musieli zatem dobrać dwie osoby. Bendera zwerbował Lemparta. Piechowskiemu – w obawie przed represjami – odmówiło dwóch więźniów. Zgodził się Jaster.

    „Mimo ogolonych głów ze strachu włosy stały nam dęba”
    W sobotę po pracy kapo przyprowadził więźniów do obozu. Wówczas zaczęli akcję. Pchając wózek, podjechali do bramy głównej z napisem „Arbeit macht frei”.

    Ja z żółtą opaską vorarbeitera (brygadzisty). Melduję: „Rollwagenkommando, Vorarbeiter 918 i trzech więźniów”. Mimo ogolonych głów ze strachu włosy stały nam dęba. Szczęśliwie frajer esesman nie sprawdził w księdze, czy nasze komando istnieje. Przepuścił nas

    — wspominał Piechowski.

    Uciekinierzy przeszli do pobliskiego magazynu i tam zaopatrzyli się w mundury oraz broń. Piechowski, który znał język niemiecki, ubrał mundur oficerski. Pozostali mieli niższe szarże. Bendera wyprowadził z garażu samochód Steyer 220 i podjechał pod magazyn. Wysiadł i zameldował się.

    Dostrzegł go strażnik z wieżyczki, ale nie zareagował; byłem już w mundurze SS

    — mówił Piechowski.

    Uciekinierzy schowali broń w bagażniku, wsiedli do auta i ruszyli. Za pierwszym zakrętem zasalutował im esesman, przekonany, że ma do czynienia z prawdziwym oficerem.

    W jeden ręce trzymał rower, w drugą palił papierosa. Jak nas zobaczył, to rzucił tego papierosa i łapę wyciągnął do góry – „Heil Hitler”. Gienek wtedy powiedział: „Widzisz Kazek, jakoś idzie”. (…) Kawał dalej to już dwóch szło. Zobaczyli ten nasz samochód i „Heil Hitler”. To nas bawiło

    — powiedział Kazimierz Piechowski w filmie dokumentalnym „Uciekinier”.

    Ostatnią przeszkodą na drodze do wolności byli strażnicy i szlaban na końcu ulicy wiodącej od obozu. Strażnik go nie podnosił.

    Wtedy uwierzyłem, że nam się nie udało. Myślami pożegnałem się już z mamą. W tym czasie dostałem silne uderzenie w kark. Syczący głos słyszę od Józka: „Kazek! Zrób coś”. To mnie ocknęło. Widzę już – szlaban blisko. Otwieram prawe drzwiczki i wystawiam, żeby widzieli, szarżę i mówię: „Do jasnej cholery! Śpisz dupku tam, czy co? Otwieraj ten szlaban, bo ja ciebie obudzę”. Esesman podskoczył. Szlaban poszedł do góry. Gienek włączył do przodu i suniemy naprzód. Wolność!

    — wspominał Piechowski w „Uciekinierze”.

    Jak dodał, ten moment sprawił, że czwórka uciekinierów poczuła się nie tylko wolna, ale i pewna siebie.

    W każdej potyczce z SS będziemy walczyć, bo nasi koledzy w obozie już za nas nie odpowiadają

    — mówił.

    Więźniowie porzucili później auto.

    Władze obozu rozesłały za nimi listy gończe. Po ucieczce w bloku 11 osadzony został niemiecki więzień Kurt Pachala, kapo magazynów, którego Gestapo podejrzewało o pomoc uciekinierom. Został skazany na śmierć głodową. Niemcy zamordowali także matkę Lemparta oraz rodziców Jastera. Dla więźniów w obozie ucieczka była jednak wydarzeniem, które podniosło ich na duchu.

    Ucieczka odbyła się za wiedzą jednego z przywódców obozowego ruchu oporu Witolda Pileckiego, który dobrowolnie przedostał się do Auschwitz, by stworzyć w nim konspirację. Poprzez Jastera przekazał raport dowództwu AK.

    Jaster nie przeżył wojny. Posądzony pomyłkowo o agenturalną działalność na rzecz gestapo został rozstrzelany w 1943 r. przez Podziemie. Pozostali przeżyli. Eugeniusz Bendera zmarł w latach 80. w Warszawie. Józef Lempart odszedł ze stanu duchownego i założył rodzinę. Zginął w wypadku samochodowym w 1971 r. W grudniu 2017 r. zmarł Kazimierz Piechowski.

    Próby ucieczki z Auschwitz
    W historii obozu Auschwitz próbę ucieczki podjęły co najmniej 802 osoby. Najwięcej było Polaków – co najmniej 396 osób. Ucieczka udała się 144. Większość z nich przeżyła wojnę. Niemcy zastrzelili podczas ucieczki lub zatrzymali później 327 osób. Los pozostałych 331 jest nieznany.

    Niemcy założyli obóz Auschwitz w 1940 r., aby więzić w nim Polaków. Auschwitz II-Birkenau powstał dwa lata później. Stał się miejscem zagłady Żydów. W kompleksie obozowym funkcjonowała także sieć podobozów. W Auschwitz Niemcy zgładzili co najmniej 1,1 mln ludzi, głównie Żydów, a także Polaków, Romów, jeńców sowieckich i osób innej narodowości.

    wkt/PAP

    Polubienie

  7. Tomek
    Francuzi sami wysłali swoich Żydów do gazu. Bez pomocy Niemców.

    Sony
    Brawo, wspaniały młody człowiek. Brawo również dla rodziców! Nasi politycy mogliby się uczyć dążenia do prawdy historycznej od tych państwa.

    ToTylkoJa
    Rozdajecie sobie w PIS nagrody za jakieś bzdury a to właśnie za taka postawę jak ta Jakuba, powinna być nagroda. Nie uścisk i poklepanie po plecach tylko order który się przyznaje za walkę o Polskę.

    https://wpolityce.pl/swiat/555921-nastolatek-bronil-polski-nazywano-go-potomkiem-mordercow

    Nastolatek bronił dobrego imienia Polski we francuskiej szkole. Wstrząsająca relacja rodziców: Zaczęto go nazywać „potomkiem morderców”

    opublikowano: za 9 minut


    Jakub Vaugon / autor: wPolsce.pl

    Gdy Jakub zaprotestował na lekcji historii przeciwko kłamstwu we francuskim podręczniku na temat współudziału Polaków w eksterminacji Żydów w obozie koncentracyjnym w Treblince, zaczęto go nazywać w klasie „potomkiem morderców” – powiedzieli PAP jego rodzice. Nastolatkowi udało się jednak wywalczyć sprostowanie i przeprosiny od wydawcy podręcznika.

    CZYTAJ RÓWNIEŻ: 17-latek wywalczył sprostowanie we francuskim podręczniku. Oskarżono w nim Polaków o współudział w ludobójstwie Żydów
    https://wpolityce.pl/historia/553733-polak-wywalczyl-sprostowanie-we-francuskim-podreczniku

    W marcu 2017 r. 14-letni wówczas Jakub Vaugon sprostował podczas lekcji historii w gimnazjum w Paryżu nieprawdziwe informacje w podręczniku do historii i geografii wydawnictwa Hatier. W książce napisano, że Polacy wchodzili w skład personelu obozu koncentracyjnego w Treblince.

    Szykany wobec nastolatka
    Rodzice nastolatka, Agnieszka i Jerome Vaugon, wskazali w rozmowie z PAP, że konsekwencje sprzeciwu ich syna były poważne i wywołały nieprzyjemne reakcje zarówno wśród kolegów ze szkoły, jak i nauczycielki historii i dyrekcji.

    Uczniowie nazywali Jakuba „Polaczkiem” i „potomkiem morderców” – wyznała PAP pani Agnieszka.

    Kiedy nasz syn przyszedł do domu z wiadomością o tym, co wydarzyło się w klasie był bardzo zdenerwowany. Nikt mu nie uwierzył, że Polacy w Treblince nie byli oprawcami

    — dodała.

    Rodzice ucznia próbowali samodzielnie wyjaśnić sprawę w rozmowie z dyrekcją szkoły.

    Dyrekcja nas wyśmiała, a Jakubowi kazano się douczyć

    — powiedzieli państwo Vaugon.

    Usłyszeliśmy z ust dyrektora: „Wy i wasze polskie resentymenty”. Z kolei nauczycielka historii była niezadowolona, że Jakub ma zdanie odmienne od opisu w podręczniku.

    Po tym incydencie rodzice Jakuba nawiązali kontakt z Muzeum Walki i Męczeństwa w Treblince, prosząc o pomoc w weryfikacji informacji zawartej we francuskim podręczniku. Dyrekcja muzeum potwierdziła rażący błąd historyczny i w liście przysłanym do rodziców nastolatka wystosowała apel do wydawcy o sprostowanie kłamstwa.

    Dysponując potwierdzeniem na piśmie nabraliśmy pewności, co do słuszności deklaracji i postawy syna

    — podkreślili państwo Vaugon, którzy okazali list w gimnazjum.

    Kpiny. Powód? Walka o prawdę
    Apel o sprostowanie informacji zawartej w podręczniku, który otrzymaliśmy od dyrekcji Muzeum Walki i Męczeństwa w Treblince, potwierdzający, iż syn miał jednak racje, został wykpiony w szkole

    — podkreślili rodzice. Podczas kolejnego spotkania w gimnazjum, dyrektor szkoły przekonywał nawet, że w przeciągu kilku dni dostarczy materiały świadczące o tym, iż „Polacy uczestniczyli w Holokauście w obozie w Treblince”.

    Jakub został też wezwany przez nauczycielkę historii, która powiedziała mu, że sprawia jej same kłopoty, i że przez niego dyrektor nie spał pół nocy szukając dowodów na to, iż to Jakub jest w błędzie. Dowodów takich jednak nie znalazł.

    W kwietniu 2017 roku wydawca podręcznika, do którego rodzice także wysłali apel dyrekcji Muzeum Walki i Męczeństwa w Treblince, przeprosił za błąd w podręczniku. W liście wysłanym do państwa Vaugon wydawca tłumaczył, że w nowej wersji książki takiego błędu już nie ma i zapewnił, że dołoży wszelkich starań, by tego typu pomyłki nie pojawiły się już więcej w ich publikacjach. W kolejnych wersjach podręcznika bulwersujący zapis o polskim personelu w Treblince już się nie ukazał.

    Jakub dostarczył pismo z przeprosinami i sprostowaniem od wydawcy nauczycielce historii, która – jak tłumaczył chłopak – schowała je do torebki i nigdy później dyrekcja szkoły ani nauczycielka nie nawiązali do tego tematu w klasie.

    Niestety nauczyciele kontynuowali naukę z młodzieżą w oparciu o informacje zawarte w starej wersji podręcznika

    — powiedzieli państwo Vaugon.

    Ignorancja ta była bolesna. Sprawa została wyciszona, ale nasze dziecko do końca roku szkolnego było obiektem cichych drwin niektórych rówieśników i podejrzliwych spojrzeń grona pedagogicznego. Żadna z dorosłych osób nie wzięła go w obronę, nigdy nikt nie wyjaśnił publicznie w klasie czego dotyczyła interwencja Jakuba

    — dodali rodzice.

    Jesteśmy dumni z syna, który jako 14-letnie dziecko potrafił sprzeciwić się publicznie kłamstwu i nie wycofał się ze swojego zdania mimo presji

    — podkreślili państwo Vaugon.

    Jakub wierzył, że jego interwencja może coś zmienić, że prawda się liczy. Według nas historia ta wprowadziła go zbyt szybko w dorosłość. Pomogła jednak, dostrzec mu wiele trudnych aspektów relacji międzyludzkich na styku kultur, wyznań i dyplomacji

    — podsumowali rodzice.

    Jakub był jednym z najlepszych uczniów szkoły i uzyskał celujące wyniki na egzaminach kończących gimnazjum. Państwo Vaugon wyrazili obawy, czy to co zrobił Jakub, wpłynęło na jego edukację na kolejnych etapach nauczania we Francji.

    Z przyczyn do tej chwili niewyjaśnionych, mimo bardzo dobrze zdanego egzaminu wstępnego do liceum Montaigne w Paryżu wiosną 2017 roku, Jakub nie został przyjęty

    — mówili państwo Vaugon.

    Po kilku etapowym procesie rekrutacyjnym Jakub dostał się do prestiżowego liceum Stanislas w Paryżu, rozpoczął we wrześniu 2017 roku naukę, a w 2020 zdał maturę z wyróżnieniem. Marzy o studiach na Politechnice w Lozannie.

    Jakub był nominowany w IX edycji Nagrody im. Jana Rodowicza „Anody”.

    W niemieckim obozie koncentracyjnym w Treblince śmierć poniosło około 900 tys. ludzi. Był to największy obóz zagłady w Generalnym Gubernatorstwie i drugi co do wielkości po Auschwitz-Birkenau w okupowanej Europie.

    gah/PAP

    Polubienie


  8. Dlaczego nie ma pozwolenia na Mszę w MUZEUM AUSCHWITZ? Barbara Wojnarowska
    2,598 viewsPremiered 20 hours ago
    Media Narodowe

    Adam
    Jak slysze glos prezydenta Dudy , to kojarzy mi sie tylko z jednym . To , ze Eskimosi w wiekszosci to cwaniaczki naciagajace innych , to jedno , ale drugie wazniejsze , to to , ze my przez swoja indolencje , niedouczenie , glupote i poltyke ” jakos to bedzie” sami niejako dajemy sie wykiwac . Podobna psychologia jest w technice : oszust / naciagany . Wiesz o czym mowie .

    Bylo nie bylo , to nie zielone ludziki wybieraja takie ofermy lumpeninteligenckie jak Dudy , Glinskich , Kaczynskich , Kwasniewskich czy Komorowskich , ktorzy zawsze gdy widza przed soba Wybranych , to popadaja zaraz w lzawa euforie uwielbienia … . A prezydent Andrzej Duda ? Andrzej Duda w tej kwestii bije na leb wszystkich . Zauwazyliscie , ze on niemal drzy z podniecenia i czolobitnosci ( moze to problem neurologiczny , nie wiem ) , jak peroruje przed nimi .

    Polubione przez 1 osoba

  9. tagore
    Wygląda to tak jakby polskie śledztwa były świadomie sabotowane przez komunistów.(90 % zbrodniarzy zmarła w swoich łóżkach w Niemczech pod parosolem politycznym USA.

    https://wpolityce.pl/historia/557347-80rocznica-kazni-polskich-profesorow-na-wzgorzach-wuleckich

    80. rocznica mordu na polskich profesorach we Lwowie. Premier: „Nie możemy zamykać oczu na relatywizowanie zbrodni niemieckich”
    Historia
    opublikowano: za 15 minut


    Pomnik polskich profesorów we Lwowie / autor: Franciszek Vetulani, CC BY-SA 4.0, Wikimedia Commons

    W nocy z 3 na 4 lipca 1941 roku Wzgórza Wuleckie we Lwowie stały się miejscem straszliwej kaźni polskich elit naukowych; wspominając dzisiaj tamtą tragedię, nie możemy zamykać oczu na relatywizowanie zbrodni niemieckich dokonanych podczas II wojny światowej – podkreślił w niedzielę premier Mateusz Morawiecki.

    Elita Narodu Polskiego II RP w niemieckich planach budowy „nowej Europy”, miała zostać wymordowana. Wraz z atakiem 1 września 1939 roku na Polskę, Niemcy rozpoczęli realizować swoje zbrodnicze plany. Ich elementem było ludobójstwo dokonane na profesurze uczelni lwowskich oraz ich rodzinach. W nocy z 3 na 4 lipca 1941 roku Wzgórza Wuleckie, które przed wojną kojarzyły się mieszkańcom Lwowa z nieużytkami, stały się miejscem straszliwej kaźni polskich elit naukowych

    — napisał Morawiecki na Facebooku.

    Wspominając dzisiaj tamtą tragedię, nie możemy zamykać oczu na relatywizowanie zbrodni niemieckich dokonanych podczas II wojny światowej. Zagłady, której ofiarami stali się Polacy, nie zrobili jacyś bezimienni naziści, ale hitlerowskie Niemcy. I tę prawdę należy nie tylko przypominać, ale i wzmacniać dla przyszłych pokoleń

    — dodał.

    80 lat temu w nocy z 3 na 4 lipca Niemcy aresztowali we Lwowie ponad 20 profesorów uczelni lwowskich, a także ich bliskich, przyjaciół oraz osoby przypadkowo zastane w mieszkaniach; wszyscy zostali zamordowani 4 lipca na Wzgórzach Wuleckich; od kul zginęło 40 osób, wśród nich profesorowie: Antoni Cieszyński, Władysław Dobrzaniecki, Jan Grek, Jerzy Grzędzielski, Edward Hamerski, Henryk Hilarowicz, Włodzimierz Krukowski, Roman Longchamps de Berier, Antoni Łomnicki, Witold Nowicki, Tadeusz Ostrowski, Stanisław Piłat, Stanisław Progulski, Roman Rencki, Włodzimierz Sieradzki, Adam Sołowij, Włodzimierz Stożek, Kazimierz Vetulani, Kasper Weigel, Roman Witkiewicz oraz Tadeusz Boy-Żeleński.

    Wspomnienia Karoliny Lanckorońskiej
    Sprawa mordu na profesorach lwowskich nadal jest otwarta

    — napisała w 1967 r. we „Wspomnieniach wojennych” Karolina Lanckorońska – wybitna mecenas sztuki, ale też badaczka tej zbrodni sprzed już 80 lat. Egzekucji na polskich uczonych dokonali Niemcy wspierani przez kolaborujących z nimi Ukraińców.

    Poza ponad 20 profesorami lwowskich uczelni w piątek 4 lipca 1941 r. na Wzgórzach Wuleckich we Lwowie zamordowani zostali również ich najbliżsi krewni oraz osoby, które przebywały z nimi w chwili aresztowania.

    Po agresji III Rzeszy na Związek Sowiecki 22 czerwca 1941 r. i po zajęciu okupowanych dotąd przez Sowietów wschodnich ziem II Rzeczypospolitej działalność na tych terenach rozpoczęły specjalne grupy operacyjne niemieckiej Policji Bezpieczeństwa i Służby Bezpieczeństwa. Niemcy wiedzieli, że tylko likwidacja przedstawicieli polskich elit – jak mówił gubernator okupowanej Polski Hans Frank – ułatwi im sprawowanie władzy na okupowanych terenach.

    Nie da się opisać, ileśmy mieli zawracania głowy z krakowskimi profesorami. Gdybyśmy sprawę tę załatwili na miejscu, miałaby ona całkiem inny przebieg

    — wspominał pod koniec maja 1940 r. Hans Frank, zwracając się do przedstawicieli SS i policji z „usilną prośbą”, by nie kierowali tego rodzaju osób do obozów koncentracyjnych, lecz „podejmowali likwidację na miejscu lub wyznaczali zgodną z przepisami karę”.

    Każdy inny sposób postępowania stanowi obciążenie dla Rzeszy i dodatkowe utrudnienie dla nas. Posługujemy się tutaj całkiem innymi metodami i musimy je stosować nadal

    — stwierdził generalny gubernator.

    30 czerwca 1941 – Niemcy zajmują Lwów
    Lwów został zajęty przez armię niemiecką 30 czerwca 1941 r., gorąco witaną – jak podkreślił prof. Zygmunt Albert, jeden z najważniejszych badaczy zbrodni na lwowskich profesorach, który zbierał o niej relacje świadków – przez część Ukraińców.

    Natychmiast pojawiły się na ulicach Lwowa liczne grupy młodzieży ukraińskiej z żółto-niebieskimi opaskami na ramieniu lub kokardami o tych barwach w klapie marynarek. Ci młodzi ludzie wywlekali z domów Żydów, każąc im sprzątać gołymi rękami szkło z rozbitych okien, gęsto zaścielające ulice

    — napisał prof. Albert, przypominając początek jednego z najstraszniejszych pogromów ludności żydowskiej we Lwowie.

    Niemcy zwodząc ukraińskich nacjonalistów wizją uzyskania przez nich niepodległej Ukrainy (proklamowany 30 czerwca 1941 r. rząd Jarosława Stećki funkcjonował zaledwie siedem dni), wykorzystali ich jednocześnie do systematycznej eliminacji polskiego „elementu przywódczego”, do którego zaliczano m.in. intelektualistów. Dzięki byłym studentom związanym z Organizacją Ukraińskich Nacjonalistów Niemcy mieli listy proskrypcyjne dotyczące polskich profesorów. Do ich domów zatem funkcjonariusze SS, gestapo i Żandarmerii Polowej wtargnęli późnym wieczorem 3 lipca 1941 r.

    Wykazy nazwisk były jednak zdezaktualizowane, co sprawiło, że w ręce oprawców trafiały osoby, które nie figurowały na liście. Ponadto część uczonych, których Niemcy planowali schwytać, w chwili aresztowań już nie żyła. Podczas akcji posuwano się do aktów grabieży i wandalizmu.

    Sprawa udziału ukraińskich pomocników w tej popełnionej przez Niemców zbrodni wciąż nie jest do końca wyjaśniona. To – jak zauważył historyk dr hab. Andrzej A. Zięba z Uniwersytetu Jagiellońskiego podczas konferencji zorganizowanej w 75. rocznicę zbrodni – stanowi mglisty wątek zbrodni.

    Mglisty, ponieważ cała uwaga badaczy […] skupiła się na głównych pomysłodawcach i sprawcach zbrodni, czyli żołnierzach i oficerach niemieckich. Ale gdzieś w tle przez badania nad tym straszliwym i jednym z pierwszych epizodów okupacji niemieckiej Lwowa przewija się cień pomocników. Niemalże od samego początku wiedziano, kim oni są, ale do dnia dzisiejszego nie dysponujemy ich nazwiskami

    — powiedział badacz.

    O ile niemieccy sprawcy zostali wyliczeni, wręcz policzeni, o tyle ukraińscy pomocnicy pozostają grupą bezimienną

    — dodał. Przypomniał też, że temat udziału Ukraińców w zbrodni poruszyła Karolina Lanckorońska, która wykładała na Uniwersytecie Jana Kazimierza we Lwowie, a w czasie okupacji działała w polskim podziemiu niepodległościowym.

    „Pytam, co nas kiedyś spotka za ten czyn”
    We „Wspomnieniach wojennych” Karolina Lanckorońska przytacza swoją dramatyczną rozmowę po jej aresztowaniu w maju 1942 r. z Walterem Kutschmannem – esesmanem i gestapowcem, który brał udział w egzekucji profesorów lwowskich. Rozmowa dotyczyła m.in. zbrodni niemieckich popełnionych na polskiej inteligencji i roli Hansa Krügera, również gestapowca i esesmana, który – jak się przekonała Lanckorońska – był osobistym wrogiem Kutschmanna.

    Gdy więc Kutschmann wspomniał, że Krüger ma inna straszną rzecz na sumieniu, tu, we Lwowie, odpowiedziałam spokojnie: „Wiem o tym”. – „Co pani wie?” – „Że Krüger zastrzelił lwowskich profesorów uniwersytetu”. – „Skąd pani to wie?” – „Od Krügera”

    — napisała Lanckorońska, dodając, że opowiedziała przesłuchującemu ją gestapowcowi o tym, że Krüger przechwalał się zbrodnią z lipca 1941 r.

    Kutschmann stał tuż przede mną, oko w oko, i zapytał trzykrotnie z rosnącym napięciem: „On to pani powiedział???”. Na moją trzykrotną odpowiedź twierdzącą oświadczył: „Przecież ja byłem przy tym! Służyłem pod nim. Kazał mi owej nocy przyprowadzić drugą część profesorów uniwersytetu, według spisu, oraz szereg osobistości lwowskich. Oświadczyłem, że nikogo w mieszkaniach nie zastałem, dlatego ci ludzie żyją”. – „Skąd mieliście spisy skazanych?” – zapytałam. „Naturalnie od marnych (hergelaufen) studentów ukraińskich”. Tu zasłonił twarz rękami. „Gdy myślę o Wyższej Sprawiedliwości (die ausgleichende Gerechtigkeit), pytam się zawsze, co nas kiedyś spotka za ten czyn” – mówił gestapowiec, który za chwilę się opamiętał i kontynuował przesłuchanie.

    Wracając do przebiegu samej egzekucji, należy przypomnieć, że aresztowani przez Niemców naukowcy byli pracownikami trzech lwowskich uczelni: Uniwersytetu Jana Kazimierza, Politechniki Lwowskiej oraz Akademii Medycyny Weterynaryjnej. W nocy z 3 na 4 lipca 1941 r. zostali oni przewiezieni do Bursy Abrahamowicza, gdzie mieściła się tymczasowa siedziba gestapo.

    Relację z tamtych wydarzeń pozostawił prof. Franciszek Gror, jedna z nielicznych osób, które zostały uwolnione przez Niemców:

    Głowy kazali nam opuścić w dół. Jeżeli ktoś się poruszył, uderzali go kolbą albo pięścią w głowę. […] Mniej więcej co 10 minut z piwnicy budynku dobiegał krzyk i odgłosy wystrzałów, a jeden z pilnujących nas Niemców wypowiadał po każdym wystrzale: „Einer weniger” („jednego mniej” – PAP), co raczej uważałem za próbę zastraszenia nas”. („Kaźń profesorów lwowskich – lipiec 1941”).

    Gdy zatrzymani zostali przesłuchani, we wczesnych godzinach porannych 4 lipca 1941 r. przetransportowano ich na miejsce kaźni, którym okazały się Wzgórza Wuleckie.

    Polaków rozstrzeliwał specjalny oddział Einsatzkommando. Egzekucję nadzorował SS-Brigadeführer Eberhard Schöngarth. Wzięli w niej udział jego bliscy współpracownicy: Heinz Heim, Hans Krüger, Walter Kutschmann, Kurt Stawizki, Felix Landau oraz współpracujący z nazistami Holender, Pieter Nikolaas Menten.

    Od niemieckich kul zginęło wówczas 40 osób, wśród nich m.in. profesorowie: Antoni Cieszyński, Władysław Dobrzaniecki, Jan Grek, Jerzy Grzędzielski, Edward Hamerski, Henryk Hilarowicz, Włodzimierz Krukowski, Roman Longchamps de Bérier, Antoni Łomnicki, Witold Nowicki, Tadeusz Ostrowski, Stanisław Piłat, Stanisław Progulski, Roman Rencki, Włodzimierz Sieradzki, Adam Sołowij, Włodzimierz Stożek, Kazimierz Vetulani, Kasper Weigel, Roman Witkiewicz oraz Tadeusz Boy-Żeleński.

    Świadek egzekucji inż. Karol Cieszkowski wspominał:

    Mniej więcej w połowie zbocza zobaczyłem nad wykopaną jamą cztery cywilne osoby zwrócone twarzą do zbocza, a plecami do mnie. Za plecami tych osób stali czterej niemieccy żołnierze z karabinkami w ręku, a obok nich oficer. Zapewne na słowną komendę tego oficera żołnierze równocześnie strzelili i wszystkie cztery osoby wpadły do jamy. Wówczas sprowadzono z góry ścieżką nowe cztery osoby i cała scena dokładnie się powtórzyła. Trwało tak do końca, aż wszystkie osoby cywilne zostały sprowadzone nad jamę i zastrzelone („Kaźń profesorów lwowskich – lipiec 1941”).

    Niemcy nie poprzestali na zbrodni dokonanej 4 lipca 1941 r. Prawdopodobnie następnego dnia zamordowali doc. Stanisława Mączewskiego. Z kolei 11 lipca ujęli pracowników naukowych Akademii Handlu Zagranicznego Henryka Korowicza i Stanisława Ruziewicza. Obaj profesorowie stracili życie następnego dnia.

    Sprawców nie udało się osądzić
    Kolejną ofiarą był były premier II Rzeczypospolitej prof. Kazimierz Bartel z Politechniki Lwowskiej, którego rozstrzelano 26 lipca.

    Zamordowani Polacy – jak przypomniał na wyżej wspomnianej konferencji ks. prof. Franciszek Longchamps de Bérier, którego krewny zginął w tej zbrodni – nie doczekali się godnego pochówku. W październiku 1943 r. ich zwłoki zostały odkopane, a następnie spalone, przez co ślady mordu uległy zatarciu.

    Ekshumowane zwłoki rozstrzelanych na Wzgórzach Wuleckich profesorów i ich współtowarzyszy przewieziono bezzwłocznie do Lasu Krzywczyckiego i następnego dnia, tj. 9 października, dorzucono je do kilkuset innych trupów i spalono wspólnie na olbrzymim stosie. Zachowane resztki kości zmielono w żwirowym młynie i wraz z popiołami rozrzucono po okolicznym lesie

    — cytował prof. Alberta ks. Longchamps de Bérier, dodając, że taki los polskich profesorów jest dużo bardziej przejmujący niż tylko to, że ich pod osłoną nocy zatrzymano, a następnie wywieziono i rozstrzelano.

    Sprawców zbrodni nie udało się osądzić, choć kwestia tego mordu była m.in. przedmiotem obrad Międzynarodowego Trybunału Wojskowego w 1946 r. w Norymberdze. Śledztwo w sprawie mordu prowadzono później zarówno w RFN, jak i w Polsce.

    W 1959 r. w Ludwigsburgu ruszyło dochodzenie prowadzone przez Centralę Krajowych Zarządów Wymiaru Sprawiedliwości do Wyjaśnienia Zbrodni Narodowosocjalistycznych. W 1983 r. zostało ono jednak umorzone. Powodem była niemożność przesłuchania jednego z głównych sprawców zbrodni, Waltera Kutschmanna, który ukrywał się w Argentynie.

    W 2003 r. za sprawą pionu śledczego IPN w Rzeszowie ponownie zaczęto szukać winnych egzekucji Polaków. Pojawiły się nowe dowody – dokumentacja przekazana w 2001 r. do Archiwum Akt Nowych przez Władysława Żeleńskiego, bratanka Tadeusza Boya-Żeleńskiego. W 2007 r. śledztwo po raz kolejny umorzono.

    W lipcu 2011 r. na Wzgórzach Wuleckich odsłonięto pomnik profesorów zamordowanych w 1941 r. Monument powstał z inicjatywy władz Wrocławia i Lwowa.

    aja/PAP

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.