765 SŁAWA DUMNYM I NIEPODLEGŁYM WĘGROM! SZEF MSZ WĘGIER: WĘGRY NIE SĄ PROROSYJSKIE ANI PROAMERYKAŃSKIE. SĄ PROWĘGIERSKIE


Peter Szijjarto. Fot. dailynewshungary.com


SŁAWA DUMNYM I NIEPODLEGŁYM WĘGROM!!!

SŁAWA MINISTROWI SPRAW ZAGRANICZNYCH WĘGIER, WIELCE SZANOWNEMU PANU PETEROWI SZIJJARTO!!!

SŁAWA PREMIEROWI WĘGIER, WIELCE SZANOWNEMU PANU WIKTOROWI ORBANOWI!!!

Sprawiam sobie przyjemność cytując wypowiedź prawdziwego ministra spraw zagranicznych, prawdziwie niepodległego kraju, czyli Węgier.

Do porównania można sobie samemu odnaleźć jakieś te, czy tamte POPiS kiwania, wydawane przez bohatersko wszystko wszędzie wygrywające obrzezane, a kto wie, może też i wykastrowane osoby polskojęzyczne, które są jeszcze ciągle niestety przedstawicielami Polski i Polaków…

Jak długo jeszcze, pytam?


RAFALXJXJXJ @RAFALXJXJXJ:
Bracia Węgrzy nie wierzcie tym banderowskim psom – zaraz po wstapieniu do nato / ew. po uzyskaniu statusu stowazyszonego upadlincy cofna wszelkie ugody z Wami. To wschodnia szkola dyplomacji tak znana Polakom.

Roman1 @Roman1:
No cóż, Węgrzy mogą powiedzieć, iż są niepodlegli. Polacy z pewnością nie.

https://kresy.pl/publicystyka/szef-msz-wegier-wegry-nie-sa-prorosyjskie-ani-proamerykanskie-sa-prowegierskie/

SZEF MSZ WĘGIER: WĘGRY NIE SĄ PROROSYJSKIE ANI PROAMERYKAŃSKIE. SĄ PROWĘGIERSKIE.

18 lipca 2018|2 komentarze|w Publicystyka, Wywiady |Przez Redakcja

Powtórzę: nie jest mi potrzebna ani Rosja, ani Ukraina, ani jakikolwiek inny kraj, żeby określić naszą strategię co do węgierskojęzycznej mniejszości. Jesteśmy dostatecznie dojrzali, żeby podejmować decyzje samodzielnie. Węgry nie są prorosyjskie ani proamerykańskie. Są prowęgierskie. Nasza polityka to: Węgry przede wszystkim, „Hungary first”. Oczywiście, pewne nasze decyzje bardziej podobają się jednym państwom, a inne decyzje – innym. Ale nigdy nie oceniam ich oczyma innego państwa. Nie obchodzi mnie,  jak one będą oceniane

– mówi szef węgierskiego MSZ w rozmowie z ukraińskimi dziennikarzami.

Zdecydowaliśmy się na opublikowanie w całości tłumaczenie wywiadu, jakiego 23-g0 czerwca udzielił szef węgierskiej dyplomacji Péter Szijjártó ukraińskiemu portalowi „Europejska Prawda”, ze względu na wyłożone w nim explicite zasady prymatu narodowego interesu i narodowej suwerenności, którymi kieruje się węgierski rząd w swojej polityce zagranicznej i które, naszym zdaniem, są świadomie odrzucane przez polską dyplomację.

„Europejska Prawda”: O szczycie NATO powiedział Pan, iż w lipcu będzie miało miejsce spotkanie Ukraina-Gruzja-NATO, zaś dwustronny dialog polityczny (czyli komisja Ukraina-NATO) pozostanie zablokowany. Co musi się stać, żeby Węgry zaprzestały jego blokowania?

Péter Szijjártó, minister spraw zagranicznych Węgier: Warunki te znają zarówno nasi ukraińscy koledzy, jak i nasi sojusznicy w NATO. Wiele razy mówiliśmy im: są trzy warunki, które umożliwią wycofanie naszego weta.

Pierwszy warunek – okres przejściowy w kwestii języka wykładowego w szkołach powinien zostać przedłużony do 2023 roku, a w jego trakcie powinniście się porozumieć z mniejszością [węgierską – przyp. red.] co do zmian, jakie będą wprowadzone.

Drugi warunek, który również jest zgodny z propozycjami Komisji Weneckiej – zapisy dotyczące języka wykładowego nie powinny obowiązywać w prywatnych szkołach.

Był także trzeci warunek, który już został spełniony: Ukraina miała rozpocząć konsultacje z przedstawicielami mniejszości węgierskiej. I one się rozpoczęły.

Zobacz także: Polska podpisała z Ukrainą deklarację ws. szkolnictwa. Sukces czy dobra mina do złej gry?

– Wcześniej wymagaliście także, by uchylić w ustawie oświatowej zapisy dotyczące języka wykładowego bądź je zawiesić. Obecnie takiego warunku już nie ma?

– Powiem tak: obecnie minister oświaty i rząd Ukrainy muszą dojść do porozumienia z Węgrami na Ukrainie. I nawet jeśli ich porozumienie nie będzie całkowicie odpowiadać poprzednim zapisom ustawowym, to będzie mnie ono tak czy inaczej zadowalać. Przede wszystkim powinno zadowolić mniejszość węgierską.

Ja nie chcę być bardziej zakarpacki od tych, kto mieszka na Zakarpaciu!

Dlatego decyzję pozostawiam im.

– Można dojść do wniosku, że węgierska społeczność powie „tak” jedynie wtedy, gdy pozwoli im na to Budapeszt.

– Nie, nieprawda. Mamy bardzo prostą strategię w kwestii mniejszości. Nie podejmujemy decyzji w Budapeszcie i zawsze powołujemy się na organizacje Węgrów za granicą. Na Ukrainie jest to organizacja tamtejszych Węgrów, KMKSZ [Kárpátaljai Magyar Kulturális Szövetség – przyp. red.]. To, co oni nam powiedzą – takie też będzie nasze stanowisko.

– Wrócę jeszcze do tematu NATO. Oczekujemy, że na szczycie Sojuszu Ukraina otrzyma status „państwa – kandydata”. Czy będziecie to blokować czy nie?

– To się okaże. Na ten temat trwają rozmowy w Brukseli; zobaczymy, do czego one doprowadzą. Oprócz tego będziemy również zwracać uwagę na to, czy zakończą się rundy konsultacyjne ministra oświaty Ukrainy z mniejszością węgierską, które są zaplanowane na początek lipca.

– W maju Budapeszt zaproponował NATO całościową rewizję polityki wspierania Ukrainy – rząd przyjął specjalne memorandum i rozesłał je do sojuszników. Czy to stanowisko jest aktualne?

– W tej kwestii wszystko jest jasne.

Ukraina w rocznym planie narodowym wobec NATO obiecała respektowanie praw mniejszości narodowych. W kwestii ustawy oświatowej doszło do czegoś przeciwnego. Zaś wy poważnie traktujecie dokumenty NATO, czyż nie?

Dlatego zaproponowaliśmy Kijowowi taki wariant: dlaczego nie moglibyście zrobić wyjątku w ramach ustawy oświatowej dla języków państw członkowskich NATO?

Ale kiedy Ukraina wypełni nasze warunki czy to warunki Komisji Weneckiej – wówczas wrócimy do poprzedniej polityki odnośnie do waszego kraju w ciągu sekundy, a nawet szybciej!

– Ciekawe, czy zachowa Pan to podejście odnośnie do innych spornych kwestii? Na przykład, jeśli na porządku dziennym stanie ustawa językowa (zamiast uchylonej „ustawy Kiwałowa-Kolesniczenki”).

Istnieje fundamentalne założenie, z jakiego wychodzimy: zgodnie z prawem międzynarodowym otrzymane już prawa mniejszości narodowych nie mogą zostać uszczuplone. I jeśli dotychczas odsetek 10% Węgrów w danej jednostce administracyjnej czy w powiecie pozwalał na nadanie językowi mniejszości statusu oficjalnego, a nowa ustawa podniesie ten limit do 33%, to jest oczywiste, że będziemy protestować.

Naprawdę nie rozumiemy takich pomysłów!

Rozumiemy, że macie problemy w stosunkach z Rosją. Rozumiemy, że wasz rząd i prezydent chcą zmniejszyć rosyjskie wpływy, które mają miejsce między innymi poprzez rosyjskie szkoły. Ale mam jedno pytanie: jeśli jest mowa o języku rosyjskim, to co mamy do tego my, Węgrzy? Nie chcemy w tym uczestniczyć!

Mam wrażenie, że Węgry są przedmiotem dealu! W każdym razie – czy to przypadkowe niszczenie, czy też taki był plan – to wasze działania uderzają w nas.

– A jeśli Ukraina przekaże projekt ustawy językowej do Komisji Weneckiej, a ta powie, że odpowiada on standardom międzynarodowym – czy zgodzicie się na tę ustawę?

– Ciężko się wypowiadać nie wiedząc, jakie normy będą tam zawarte. Gdy to nastąpi – wówczas z radością odpowiem…

Chociaż nie chciałbym powtórki tego stanu wojny, jaki obecnie panuje między nami.

Prawie cztery lata pracuję jako szef Ministerstwa Spraw Zagranicznych. I byłem waszym najgorliwszym obrońcą, gdy w Radzie Unii Europejskiej omawiano kwestię ruchu bezwizowego dla was czy umowę stowarzyszeniową z Ukrainą.

Są tego dwie przyczyny. Po pierwsze, uważam, iż decyzje te były bardzo ważne dla węgierskiej społeczności na Ukrainie. Po drugie zaś, uważałem za bardzo nieuczciwe to, jak obchodzi się z wami Unia Europejska. Przecież wypełniono wszystkie warunki, które wam stawiano w celu umożliwienia ruchu bezwizowego – ale UE nie spieszyła się z wypełnieniem swoich obietnic! I tak samo nieuczciwym było to, jak zachowywała się Holandia, blokując już podpisaną umowę stowarzyszeniową.

Dlaczego o tym mówię? Dlatego, że będę najszczęśliwszym człowiekiem na ziemi, jeśli wrócimy do stanu stosunków z tamtego okresu. Ale obecnie piłka jest po waszej stronie. Przecież nie my podjęliśmy decyzję we wrześniu 2017 roku [o ustawie oświatowej – przyp. „Europejska Prawda”]

– Wyjaśnimy to zatem: czy możliwe jest zachowanie w obecnej postaci artykułu 7. dotyczącego języka wykładowego w szkołach państwowych?

– Kiedy jedno państwo podejmuje jakąś decyzję, która dotyczy mniejszości, my w pierwszej kolejności analizujemy: czy pogorszy ona sytuację Węgrów, czy nie. Artykuł 7. ustawy oświatowej ją pogorszył i jest to oczywiste – przecież liczba godzin lekcyjnych wykładanych po węgiersku się zmniejszy.

Ja rozumiem, że chcecie zwiększyć rolę języka państwowego.

Jest to wasze suwerenne prawo, to wasza wewnętrzna sprawa, w którą nie chcę się wtrącać. Ale podwyższenie efektywności nauczania języka ukraińskiego nie musi oznaczać, że macie zmniejszać liczbę godzin nauczania po węgiersku. Uważam, że nauczanie fizyki czy biologii po ukraińsku nie jest potrzebne, by dobrze posługiwać się językiem urzędowym.

Jednak końcowa decyzja zależy od stanowiska mniejszości [węgierskiej na Ukrainie – przyp. red.]. Rząd powinien przeprowadzić z nimi konsultacje. A jeśli Węgrzy będą usatysfakcjonowani – my również będziemy.

– Niedawno w Brukseli obwinialiście ukraiński rząd o szerzenie antywęgierskiej propagandy.

– Tak mówiłem i mogę to powtórzyć. I nadal nie rozumiemy, dlaczego ma to miejsce.

– Ma Pan na to dowody?

– Musicie spytać swoich dyplomatów, czy szeptali oni swoim zachodnim kolegom.

Wiadomo nam o swego rodzaju „miękkiej dyplomacji”, kiedy celowo szerzono plotki o tym, jakobyśmy działali pod wpływem Rosji. A to jest zwykłe kłamstwo!

Nie potrzebujemy żadnej Rosji, żeby wiedzieć, jak bronić swoją mniejszość.

– A nie zastanawiał się Pan, że przyczyna może leżeć gdzie indziej – wasza presja na Ukrainę może sama z siebie sprawiać wrażenie, iż odpowiada interesom Federacji Rosyjskiej.

– Posłuchajcie – jesteśmy niezależnym krajem i nie obchodzi nas, co myśli Rosja o naszej polityce odnośnie do mniejszości. Wiemy jedno: na Zakarpaciu są Węgrzy, jest ich tam około 150 tysięcy i chcemy bronić ich praw. I jeśli będzie potrzeba, będziemy ich bronić przed każdym – przed USA, przed Rosją, Nową Zelandią, przed kimkolwiek.

– Jednak z powodu obecnej polityki wielu z tych Ukraińców, którzy nie mają wiedzy o osobliwościach Węgier, zaczęło postrzegać je jako kraj prorosyjski.

– Powtórzę: nie jest mi potrzebna ani Rosja, ani Ukraina, ani jakikolwiek inny kraj, żeby określić naszą strategię co do węgierskojęzycznej mniejszości. Jesteśmy dostatecznie dojrzali, żeby podejmować decyzje samodzielnie.

Węgry nie są prorosyjskie ani proamerykańskie. Są prowęgierskie.

Nasza polityka to: Węgry przede wszystkim, „Hungary first”.

Oczywiście, pewne nasze decyzje bardziej podobają się jednym państwom, a inne decyzje – innym. Ale nigdy nie oceniam ich oczyma innego państwa. Nie obchodzi mnie, jak one będą oceniane.

– Jeśli dla Węgrów wrażliwa jest tematyka językowa, to dla nas takową jest kwestia podwójnego obywatelstwa. Mówi się, że na Ukrainie jest około 100 tysięcy obywateli Węgier. Jakie są wasze dane?

– Nie znam liczb, bo to sfera działalności Ministerstwa Spraw Wewnętrznych, a nie moja. Ale wiem, że podwójne obywatelstwo to zjawisko paneuropejskie. Podejście to jest czymś normalnym w Unii Europejskiej, a wy, jak sądzę, chcecie dążyć do UE. I nie mogę zrozumieć, co jest w tej praktyce złego.

– Węgierscy badacze twierdzą, że ludzie otrzymują paszporty i opuszczają Ukrainę, wyjeżdżają do Unii Europejskiej. W ciągu ostatnich kilku lat odsetek Węgrów zmniejszył się u nas o 20%. Czy naprawdę zależy wam na tym, żeby Zakarpacie przestawało być węgierskim?

– Nie widzę związku. Jeśli ktoś chce opuścić Ukrainę, to zrobi to nawet z ukraińskim paszportem. Zamiar wyjazdu zależy nie od posiadanego paszportu, ale od sytuacji na Zakarpaciu. Dlatego chcemy, żeby sytuacja tu poprawiała się na tyle, żeby nasza społeczność stawała się mocniejsza.

Mam na myśli i ekonomiczną, i polityczną sytuację. Mam na myśli to, aby Węgrzy nie bali się prześladowań ze strony Służby Bezpieczeństwa Ukrainy. Żeby nie byli poddawani presji w kwestii prawa do oświaty.

– Pozostaje kwestia legalności. Tym bardziej, że Pan, bez żadnych wątpliwości, wie o inicjatywie prezydenta, aby osoby o podwójnym obywatelstwie pozbawiać obywatelstwa Ukrainy.

– O ile rozumiem, prezydent porzucił tę ideę. Nie otrzymywaliśmy żadnych gwarancji czy obietnic z tego powodu, ale prezydent wycofał ten projekt.

I jesteśmy z tego powodu bardzo zadowoleni.

– Czy jest w planach spotkanie prezydenta Poroszenki i premiera Orbána, podczas którego mogliby oni omówić sporne kwestie?

– Nic mi o tym nie wiadomo. Przynajmniej w grafiku na najbliższy okres nie ma planu takiego spotkania.

Rozmawiali: Serhij Sydorenko, Dmytro Tużanśkyj

Zakarpacie, Niżne Sołotwino (węg. Alsószlatina)

23 czerwca 2018 roku

źródło: Eurointegration.com.ua

tłum. Marcin Skalski

…..


Statek przewożący imigrantów z Afryki. Zdjęcie ilustracyjne. Źr.: wikimedia.org

https://kresy.pl/wydarzenia/wegry-wystapia-z-procesu-przyjmowania-swiatowego-paktu-w-sprawie-migracji/

WĘGRY WYSTĄPIĄ Z PROCESU PRZYJMOWANIA ŚWIATOWEGO PAKTU W SPRAWIE MIGRACJI

19 lipca 2018|0 Komentarze|w bezpieczeństwo i obrona, Europa Środkowa, polityka, Wydarzenia |Przez Marek Trojan

Zdaniem Węgier, Światowy Paktu w sprawie Migracji jest stronniczym i niebezpiecznym dokumentem, który ma służyć stymulowaniu migracji. MSZ Węgier uznaje go za sprzeczny z interesami państwa i Budapeszt występuje z procesu przyjmowania paktu.

We wtorek szef węgierskiego MSZ Peter Szijjarto poinformował, że Węgry wystąpią z procesu przyjmowania Światowego Paktu w sprawie Migracji przed jego ostatecznym zawarciem.

– Ten dokument jest całkowicie sprzeczny z interesami Węgier w sferze bezpieczeństwa – oświadczył na konferencji prasowej w Budapeszcie. Szijjarto dodał, że dla rządu „Węgry i bezpieczeństwo Węgrów jest sprawą najważniejszą”.

PRZECZYTAJ: Szef MSZ Węgier: Węgry nie są prorosyjskie ani proamerykańskie. Są prowęgierskie.

Szef węgierskiej dyplomacji zapowiedział, że Węgry nie wezmą udziału w grudniowym spotkaniu w Maroku, podczas którego pakt ma zostać przyjęty. Dodał też, że Budapeszt będzie sprzeciwiał się temu dokumentowi, jeśli zostanie poddany pod głosowanie w Zgromadzeniu Ogólnym ONZ.

Szijjarto zaznaczył, że zdaniem rządu Viktora Orbana Światowy Pakt w sprawie Migracji jest sprzeczny ze zdrowym rozsądkiem i intencją przywrócenia bezpieczeństwa europejskiego. Jego zdaniem, dokument ten jest niebezpieczny i stronniczy, a ponadto ma służyć stymulowaniu migracji. Minister uważa, że może on „stanowić dla milionów inspirację do wyruszenia w drogę”.

Przeczytaj: „Migracja musi rosnąć i będzie rosnąć”. Rząd szykuje ułatwienia ws. zatrudniania Ukraińców

Według Szijjarto, podstawową tezą dokumentu jest to, że migracja jest zjawiskiem dobrym i niemożliwym do powstrzymania. Rząd Węgier ma w tej kwestii inne zdanie i uważa takie podejście za nie do przyjęcia.

Czytaj także: W Niemczech rośnie zaniepokojenie migracją i tęsknota za silną władzą [SONDAŻ]

Jak poinformował, na etapie przygotowywania paktu węgierski rząd zgłosił 12-punktową propozycję. Zaznaczył jednak, że zdecydowana większość krajów ONZ to państwa, z których wyruszają migranci, zatem pakt traktuje migrację jako podstawowe prawo człowieka.

Tekst Światowego Paktu w sprawie Migracji został uzgodniony przez państwa członkowskie ONZ w piątek. W procesie ustalania nie uczestniczyły jednak Stany Zjednoczone, które już w grudniu wycofały się z prac. Tekst dokumentu nie jest wiążący, ale wyznacza państwom serię celów dotyczących zarządzania migracją. Dotyczy to m.in. poszerzenia kanałów legalnej migracji, stosowania zatrzymań wobec osób bez dokumentów tylko w ostateczności, a także zapewnienia wszystkim migrantom dostępu do podstawowych usług.

Interia.pl / Kresy.pl

…..


Viktor Orban, George Soros. Fot. rickwells.us / dailynewshungary.com

https://kresy.pl/wydarzenia/regiony/europa-zachodnia/komisja-europejska-wystapila-przeciwko-wegierskiemu-pakietowi-stop-soros/

KOMISJA EUROPEJSKA WYSTĄPIŁA PRZECIWKO WĘGIERSKIEMU PAKIETOWI „STOP SOROS”

19 lipca 2018|0 Komentarze|w Europa Środkowa, Europa Zachodnia, polityka, Wydarzenia |Przez Krzysztof Janiga

Komisja Europejska wszczęła procedury prawne mające na celu zmuszenie Węgier do rezygnacji z ich polityki migracyjnej.

Komisja Europejska podjęła w czwartek decyzję o podjęciu kolejnych kroków prawnych przeciwko Węgrom w związku z ich polityką migracyjną. Jak podała agencja Reutera, dzieje się to w związku z „odmową przestrzegania unijnych przepisów imigracyjnych i azylowych” przez Węgry.

KE w swoim komunikacie poinformowała, że wytoczy przeciwko Węgrom sprawę w Trybunale Sprawiedliwości UE, ponieważ uważa, że węgierskie przepisy azylowe oraz te dotyczące odsyłania imigrantów, „nie są zgodne z prawem Unii Europejskiej”.

Jak podaje PAP, Komisja Europejska wszczęła także procedurę o naruszenie prawa Unii Europejskiej przez węgierski pakiet ustaw znany jako „Stop Soros”.

Według przyjętego w czerwcu prawa nazywanego „Stop Soros” („Zatrzymać Sorosa”) osoby które finansują wspomaganie bezprawnej imigracji albo prowadzą taką działalność regularnie, a także które dopuszczają się tego w celu osiągnięcia zysku materialnego albo w pasie 8 km od granicy, mogą trafić na rok do więzienia. W ramach wprowadzania pakietu zmieniono także konstytucję tak, by uniemożliwiała ona osiedlanie na Węgrzech „obcej populacji”. Nazwa pakietu pochodzi od nazwiska amerykańskiego miliardera George Sorosa, którego węgierskie władze oskarżają o działania zmierzające do zalania Europy migrantami.

Przypomnijmy, że we wtorek szef węgierskiego MSZ Peter Szijjarto poinformował, że Węgry wystąpią z procesu przyjmowania Światowego Paktu w sprawie Migracji przed jego ostatecznym zawarciem. Według Szijjarto  dokument ten jest niebezpieczny i stronniczy, a ponadto ma służyć stymulowaniu migracji. Minister uważa, że może on „stanowić dla milionów inspirację do wyruszenia w drogę”. Zdaniem węgierskiego ministra podstawową tezą dokumentu jest to, że migracja jest zjawiskiem dobrym i niemożliwym do powstrzymania, a kraje, które go napisały, traktują migrację jako prawo człowieka.

Reuters / PAP / Kresy.pl

…..


autor: Fratria wPolityce.pl

!
Polska jest państwem narodu polskiego. Naród polski ma wyłączne prawo do narodowego samostanowienia na swym obszarze. Rozwój obcego osadnictwa nie leży w interesie narodowym. Większość decyduje.

kasia_kowalska@zmieniona
Rozmarzyłam się… Polski Parlament uchwalił ustawę określającą Polskę jako historyczną ojczyznę narodu polskiego, który ma wyłączne prawo do narodowego samostanowienia na swym obszarze. Rozwój osadnictwa polskiego leży w interesie narodowym i państwo podejmie środki w celu wspierania tego interesu, promowania go i służenia mu.

Steve
Gdzie są teraz ci wszyscy, którym przeszkadza Polska dla Polaków i Polek.

zulu i gula
Tylko co oznacza Polska flaga obok jewrejskiej, zwłaszcza w tym kontekście artykułu PROTESTUJĘ !

święta prawda
Zapamiętajmy te słowa Netanjahu: „większość ma również prawa i większość decyduje”.

https://wpolityce.pl/polityka/404484-po-burzliwej-dyskusji-kneset-przyjal-wazna-ustawe

Po burzliwej dyskusji Kneset przyjął ważną ustawę. „Izrael jest państwem narodu żydowskiego, a osadnictwo żydowskie leży w interesie narodowym”

opublikowano: 2 godziny temu · aktualizacja: 2 godziny temu

Kneset uchwalił w czwartek ustawę określającą Izrael jako „państwo narodu żydowskiego”. W nowym prawie zapisano, że „rozwój osadnictwa żydowskiego leży w interesie narodowym”, a „cała i zjednoczona Jerozolima” jest stolicą państwa.

Ustawa, którą przyjęto po trwającej ponad osiem godzin burzliwej debacie stosunkiem głosów 65 do 55, stanowi również, że hebrajski staje się jedynym oficjalnym językiem Izraela, podczas gdy wcześniej taki status na równi miał język hebrajski i język arabski.

Zadowolenie z wyników głosowania w parlamencie wyraził premier Benjamin Netanjahu.

To decydujący moment w historii państwa Izrael, który na wieczność wpisuje (do prawa) nasz język, nasz hymn i naszą flagę

— oświadczył szef rządu.

Tekst ustawy głosi, że „Izrael jest historyczną ojczyzną narodu żydowskiego, który ma wyłączne prawo do narodowego samostanowienia na swym obszarze”.

Państwo uważa, iż rozwój osadnictwa żydowskiego leży w interesie narodowym i państwo podejmie środki w celu wspierania tego interesu, promowania go i służenia mu

— brzmi jeden z artykułów.

W poprzedniej wersji projekt mówił o możliwości stworzenia miejsc przeznaczonych wyłącznie dla Żydów, co wykluczało arabskich obywateli Izraela, którzy stanowią 17,5 proc. ludności państwa – zwraca uwagę AFP.

Sformułowanie to ze wglądu na swój dyskryminacyjny charakter wywołało falę krytyki, w tym ze strony prezydenta Izraela Reuwena Riwlina i prokuratora generalnego Awichaja Mandelblita, a także przedstawicielstwa Unii Europejskiej w Izraelu.

Nowa i bardziej ogólnikowa formuła ustawy została jednak i tak potępiona przez opozycję w Izraelu, w szczególności przez arabskiego posła Ajmana Odeha, który podczas debaty w Knesecie wymachiwał z mównicy czarną flagą symbolizującą – jak tłumaczył – „śmierć izraelskiej demokracji”.

Adalah, organizacja pozarządowa działająca na rzecz praw Arabów, oświadczyła, że nowo przyjęta ustawa stanowi próbę zwiększenia „etnicznej wyższości poprzez promowanie rasistowskiej polityki”. Zgodnie z prawem Arabowie mają w Izraelu równe prawa, ale od dawna skarżą się, że są traktowani jak obywatele drugiej kategorii, że spotykają się z dyskryminacją i gorszym świadczeniem usług, takich jak edukacja, opieka zdrowotna czy mieszkalnictwo – zwraca uwagę portal BBC News.

W ubiegłym tygodniu premier Netanjahu bronił ustawy, mówiąc:

Będziemy nadal zapewniać prawa obywatelskie w demokracji Izraela, ale większość ma również prawa i większość decyduje.

Jak zauważa AFP, uchwalona ustawa należy do kategorii podstawowych aktów prawnych, które służą jako konstytucja Izraela.

mly/PAP

bierzmy wzór z Izraela
Kiedy u nas odpowiednik tej ustawy? Polska państwem wyłącznie Narodu Polskiego, a zablokowanie niepolskiego osadnictwa imigrantów naszym interesem narodowym? Tego PiS nigdy nie uchwali i straci władzę

RASISTOWSKIE PASOŻYDY
co NATO zmurszały ONZ !? Sankcje gospodarcze i represyjne, na żydów z izraela?czy tylko pouczenie w formie noty, pisane na koszernym papierze toaletowym, po użyciu szybko utylizującym się z pamięci?

Konrad
NIECH ZYJE CENZURA !!! NIECH ZYJE !

V
Znowu ta krwa żałosna cenzuruje merytoryczne wypowiedzi.

Zimny
Czekam na wezwanie Premiera Netanjahu na konsultacje do Warszawy w trybie pilnym w sprawie zmian w ustawie przegłosowanej przez Kneset! Panie Premierze Pana ruch!

anty
Czy Izrael jest najbardziej nacjonalistycznym państwem świata, czy jakieś inne jest jeszcze bardziej szowinistyczne? Jakiś politolog może mnie oświeci?

japa
czyli co, będą się osiedlać u nas? przecież PIS im nieba przychyli, cadyk Kaczyński będzie zadowolony..

Że karłosie jej nie krytykują?
Karłosie wypowiedziały się waląc w podświadomość Baranów Polskich poprzez dołączone zdjęcie. Jego skuxxysyńska wymowa jest porażająca na portalu/ witrynie/latrynie, było nie było „PATRIOTYCZNEJ”.

,,Ważną ustawę”?
filosemicki portal wPolityce nie nazywa tej ustawy skandaliczną ani rasistowską, którą jest. Ale mnie to nie dziwi, znając Karnowskich.

https://kresy.pl/wydarzenia/kneset-izrael-jest-panstwem-narodu-zydowskiego/

…..

https://kresy.pl/wydarzenia/szef-msw-wloch-ani-jednego-imigranta-wiecej/

https://kresy.pl/wydarzenia/regiony/europa-zachodnia/haaretz-austriackie-wladze-chca-znowu-rejestrowac-zydow/

Reklamy

6 thoughts on “765 SŁAWA DUMNYM I NIEPODLEGŁYM WĘGROM! SZEF MSZ WĘGIER: WĘGRY NIE SĄ PROROSYJSKIE ANI PROAMERYKAŃSKIE. SĄ PROWĘGIERSKIE

  1. https://wpolityce.pl/polityka/404630-nowy-prezes-pfn-ma-sie-skupic-na-swiatowej-promocji-polski

    Ela
    Czy zostanie osadzony A zaniechanie i szkode Polski poprzedni prezes?

    Polka
    Poczekamy, zobaczymy jakie będą efekty. Ciekawe czy ten młody człowiek zna mentalność ludzi Zachodu, czy będzie tylko mówił do Polonii.

    Treść komentarza została usunięta. (x2)

    KOn
    Panie Rdesiński, Fundacja ma się przede wszystkim skupić na promocji dobrego imienia, kultury i historii Polski w USA a nie rozdawać pieniadze koszernym geszefciarzom !!!

    Smutneto@Smutneto
    W tej chwili Fundacja ma się przede wszystkim skupić na promocji dobrego imienia, kultury i historii Polski – to proszę przybliżyć czytelnikom, ile „misiów na miarę naszych możliwości” i innych „słomianych inwestycji” PFN planuje za pieniądze podatników. Ile „w pełni uzasadnionych rejsów” odbędzie się w ramach jej działalności……… i ile kasy zostanie przewalone na „dobrą zmianę” a raczej na jej beneficjentów czyli wygłodniałe bydło z PIS, które dorwało się do koryta – „TERAZ MY”!!!

    Gadająca głowa
    W tej chwili fundcja ma się skupić na/a w poprzedniej chwili na czym się skupiała? Jaka jest różnica między tą chwilą a poprzednią? w hollyw filmy się produkuje a u nas się tylko kręci-źle to widzę

    pis się zakiwał
    Bez woli politycznej najlepsze pomysły PFN będą uwalone a u obecnie rządzących takiej woli nie ma. Niestety nasze relacje z największym szkalownikiem przybrały charakter patologiczno-paternalistyczny.

    Ufny Maryjusz
    Wielkim sukcesem było powołanie pana Świrskiego na prezesa fundacji! Ale jeszcze większym sukcesem było jego odwołanie!

    kar
    może teraz, w ramach promocji wyślą biało-czerwoną rakietę w kosmos ? Skoro makrele nie dostąpiły zaszczytu podziwiania jachtu, to może sputniki będą zachwycone ?

    qedek
    pardon, a co robiła dotychczas???????

    Bertold Czubek
    Na razie wszystko wskazuje na to, że PFN będzie się zajmować tym, czym się zajmowała dotychczas, czyli wysysaniem kasy z budżetu za nic. Mistrzostwo świata!

    NA BUDOWIE
    NOWEGO MUZEUM HOLOKAUST 447

    Treść komentarza została usunięta.

    wróżę jak będzie z filmami
    Organizacja produkcji hollywoodzkiej skończy się wielką aferą finansową, klapą artystyczno-komercyjną i wściekłością pisowskich kinomanów w Polsce, bo scenariusz nie będzie propolski, ale prożydowski

    Polubienie

    • cyd@cyd
      Prowokacja. Czas na proces. Jeśli wycofaliśmy zapis z ustawy o IPN Fundacja Narodowa, IPN albo RDI powinny wytaczać procesy i żądać milionowych odszkodowań.

      zgreda@janijarek
      Pora pisac polska historie i roli belgijskich ,holenderskich ,wloskich ss-manach. Pisac o reperacjach wojennych.Pisac o krzywdzie.Panie Mularczyk czy dostał pan niemiecki medal na pocieche zeby milczec.traconego czasu nie odzyskamy. Do walki przeciw hitlerowcom .Zamilkna folksdojcze w Polsce.Znowu ta niemoc kto tym steruje skad ten teoretyczny system.Wrogiem sa niemcy byli wrogiem i beda wrogiem.Kopalnia złota i srebra w Polkowicach chca odebrac i jesli nie zawalczymy dzis to jutro bedzie za pózno.

      Tyle.w.temacie@Tyle.w.temacie
      Czyli długotrwała akcja propagandowa potomków „nazistów” przynosi pożądany skutek… kamień węgielny pod skok na kasę został wmurowany!!!

      stary Polak
      TO OGŁOŚCIE WRESZCIE ŚWIATU – MY POLACY MAMY TO GŁĘBOKO W (przepraszam, ale to wina cenzury, nie puści wiecie co). Od razu się uspokoją. No, możemy jeszcze przeprosić że wydajność obozów była niska

      https://wpolityce.pl/polityka/404694-oszczerstwa-dotpolskich-obozow-koncentracyjnych

      Z portali zagranicznych nie znikają oszczerstwa dot. „polskich obozów koncentracyjnych”. Wprost przeciwnie, przybywa ich więcej

      opublikowano: 2 godziny temu · aktualizacja: 2 godziny temu


      autor: Pixabay wPolityce.pl

      Reduta Dobrego Imienia apeluje, że na wielu portalach zagranicznych, mimo jej wezwań do korekty, dalej funkcjonują oszczerstwa pod adresem Polski”.

      Portale: belgijski, amerykański, włoski i francuski nie wycofały się z kłamliwego określenia przypisującego Polakom odpowiedzialność za obozy koncentracyjne

      —donosi RDI.

      W apelu RDI czytamy, że belgijski portal hln.be opisuje sprawę kradzieży kamieni z obozu Auschwitz przez turystów, określając go mianem „Poolse concentratiekamp”. W artykule w ogóle nie pada określenie „niemiecki”. Nie ma też informacji, że chodzi o turystów z Węgier.

      Także na amerykańskiej stronie omaha.com zamieszczono nekrolog amerykańskiego weterana, którego jedną z zasług było wyzwolenie „Polish concentration camp”. Na włoskim portalu donfrancobarbero.blogspot.com opisana jest sylwetka ocalałej z „campo polacco” włoskiej działaczki społecznej żydowskiego pochodzenia, dożywotniego senatora.

      Natomiast na stronie Francuskiej Partii Komunistycznej (Le Parti communiste français) le-chiffon-rouge-morlaix.fr, w relacji z obchodów uczczenia ofiar obozu w Sobiborze, określono go mianem „camp de concentration polonais”.

      To kolejna próba korekty. W wyniku pierwszej usunięto jedno z dwóch oszczerczych określeń. Drugie pozostaje nadal

      —informuje Reduta.

      I dodaje:

      Jak wynika z naszego raportu, liczba fałszywych określeń typu: „polski obóz”, „polskie getto”, „nazistowska Polska” itp. w pierwszym półroczu 2018 r. w stosunku do analogicznego okresu w 2017 r. wzrosła o 22%. Kłamliwe określenia przypisujące Polakom tworzenie i prowadzenie obozów koncentracyjnych/ śmierci/ zagłady stanowiły 65% wszystkich zniesławień

      —czytamy.

      pc/RDI

      DDT
      I po co było żydom d lizać?

      ************
      Do sądu z nimi i żądać milionowych odszkodowań…

      Konrad
      Amerykanin wyzwolil „polski oboz koncentracyjny” ? Wiec juz nawet te obozy, ktore byly na ziemiach niemieckich sa polskimi obozami ? Dachau, Bergen Belsen, Mauthausen … Robi sie coraz ciekawiej.

      Konrad
      „Nowelizacja” ustawy IPN, czyli poddanie sie zydowskiej presji, bylo ogromnym bledem, za ktory przyjdzie nam slono zaplacic. Bedziemy tego bardzo zalowac. Okrylismy sie hanba. Wstyd, wielki wstyd.

      Marek
      Przepisy Ustawy IPN przeszkadzały oszczercom. Gdyby było inaczej to skąd taki klangor w Izraelu ? Przeszkadzały naszym pożytecznym szabesgojom To jasne. Ale żeby skakać jak pajac pod batutą Telawiwu ?

      Michał
      „Nowelizacja” Ustawy IPN to zdradą tych co jeszcze w styczniu 2018 wołali „nie ustąpimy”. Została wykonana w 24 g w podskokach i lansadach. Czy nie zaczęło się od rozterek Głównego Hamulcowego i TK ?

      Jarzębinka
      No i są skutki z wycofania się z ustawy IPN !!!

      mordechaj
      To przybywanie oszczerstw dotyczących Polski to w wyniku działalności PiS. Przewracają się o własne nogi, jak z ustawą o IPN.

      z
      to skarżcie ich indywidualnie gamonie liżą pałę mosadowi

      \/banzaprawdeipogladyH
      No i co zamierzamy z tym zrobić?

      Smutneto@Smutneto
      liczba fałszywych określeń typu: „polski obóz”, „polskie getto”, „nazistowska Polska” itp. w pierwszym półroczu 2018 r. w stosunku do analogicznego okresu w 2017 r. wzrosła o 22%. – parxy żydowskie w ofensywie. Już przebierają garbatymi nosami, żeby dorwać się do naszego majątku narodowego. PRECZ Z ŻYDOSTWEM!!!! WON Z POLSKI!!!

      Polubienie

  2. https://wpolityce.pl/polityka/404663-minister-czaputowicz-spotkal-sie-z-ambasador-azari

    m
    Tak samo Was oszuka jak Szewach Weiss – co innego mówi w Polsce, a co innego w Izraelu i w USA.

    hjkl
    To chluby PIS nie przyniesie, jak to jest oczerniała Polskę, teraz jest przyjmowana na salonach, wstyd.

    Treść komentarza została usunięta. (x2)

    Paweł1982
    O czym gadać z tym babsztylem? Powinna iść precz z naszego kraju.

    uiop
    Taka wiadomość i PIS 8% w dół, bo ja na wrogów którzy mój kraj z błotem zmieszali nie zagłosuję.

    Stańczyk
    Gdyby Polska była szanującym się krajem, tej pani już dawno by tu nie było.

    Teo@Teo
    Z oszczercami i oszustami porządni ludzie się nie zadają! .. Ta osoba już dawno powinna zostać wydalona z Polski!

    Madziar
    Nie ma już obaw i zastrzezeń ze strony Izraela.Brawo

    erty
    nadal jesteśmy okupowani przez żydów od 45r, wszystkiego szczebla administracje obsadzone przez ich ludzi,,to dlatego że za komuny ich potomstwo miało dostęp do uczelni, Polaków tłamszono,

    Polubienie

  3. kazioo
    Viktor przedstawił rzeczywistość. I żadne jej zaklinanie przez postsovieckie i pejsate kliki tego nie zmieni. Trwa walka o Europę i albo przeżyjemy albo zginiemy w multitłumie kolorowych ludożerców.

    konserwatywny_radykał@starySATYR
    ORBAN to jest WIZJONER, człowiek do tego mądry, sprawny intelektualnie , świetny i taktyk i strateg, przewidujący i skuteczny. A przy tym jak na polityka młody. KOGOŚ TAKIEGO BRAKUJE W POLSCE……… Jak już ktoś jest kryształowo uczciwy i jest dobrym strategiem oraz jest mądry to jest kiepskim taktykiem i jest już stary. A jak jest w miarę młody, no to brak mu klasy, wizji, trafności w przewidywaniach….i tak dalej

    r1
    Orban jest wielki. Pokolenie 68, pokolenie ćpunów , inspirowane przez komuchów skończy na śmietniku historii

    ala wilk
    Chrześcijanin Orban wyciera kolanami podłogę na Kremlu 🙂

    Ultima Thule
    @bijecie brawo?: Orban jest w doskonałej komitywie z towarzyszami z RFN (CSU, AfD, część CDU). Na Wegrzech nie ma antyniemieckiej histerii. Nie ma też strachu przed Rosją.

    https://wpolityce.pl/swiat/407106-tylko-u-nas-glosne-przemowienie-viktora-orbana-caly-tekst

    TYLKO U NAS. Głośne przemówienie Viktora Orbána – CAŁY TEKST. O Rosji, Ukrainie, Rumunii i Europie. „Sto lat węgierskiej samotności dobiega końca”

    opublikowano: 3 godziny temu · aktualizacja: 2 godziny temu


    autor: Fot. wPolityce.pl

    WYKŁAD VIKTORA ORBÁNA NA XXIX WOLNYM UNIWERSYTECIE LETNIM I OBOZIE MŁODZIEŻOWYM „TUSVÁNYOS” W TUSNÁDFÜRDŐ (Băile Tuşnad)

    Szanowne Panie, Szanowni Panowie!

    Każdego roku zwykłem pytać mojego przyjaciela Zsolta Németha, o czym powinienem tu mówić. Nie będę teraz przytaczał wszystkich pomysłów, ale odpowiedział mi tak: uważaj, gdy będziesz mówił o różnych szerokich zależnościach, bo to przecież wykład na wolnym uniwersytecie; uważaj, by te zależności były widziane z perspektywy Seklerszczyzny, Siedmiogrodu i narodu węgierskiego. Dlatego wspominam o tym na wstępie, gdyż poprowadzę myśl różnymi ścieżkami, ale będę się starał mówić o sprawach tego świata pod kątem odniesień, które są, mogą lub będą dotyczyć Węgrów.

    Ostatecznie wszystkich nas interesuje ta sama kwestia, mianowicie, co będzie, co się stanie do naszego następnego spotkania na tym wolnym uniwersytecie za rok. Co się stanie do lipca 2019 roku? By ocenić perspektywy, możliwości i własne siły, zacznijmy może od tego, co stało się od tego czasu, kiedy ostatnio się tutaj widzieliśmy. Co się wydarzyło w minionym roku? A wydarzyło się tak wiele, że trudno uwierzyć nawet w to, co jest za nami, a cóż dopiero w to, co ma się wydarzyć, a o czym mam zamiar zaraz mówić.

    ZJEDNOCZENIE NARODU

    Najważniejszym wydarzeniem minionego roku było to, że Węgrom w Basenie Karpackim udało się przekroczyć kolejny próg psychologiczny. Mianowicie mogliśmy przywitać milionowego Węgra spoza granic, który przyjął węgierskie obywatelstwo. Gdybyśmy osiągnęli tylko tyle, to już byłoby wystarczającym powodem do radości. Jednak zrobiliśmy więcej, sformułuję to tak: proces jednoczenia narodu przemienił się w jego budowanie. Wyniki potwierdzają, że ten proces jest udany. 8 kwietnia w wyborach udowodniliśmy, że jesteśmy zdolni do zrozumienia własnej, wyjątkowo zawiłej i złożonej sytuacji. Potrafimy wspólną wolą decydować o swoim losie, jesteśmy zdolni iść razem jako naród. Węgrzy mieszkający poza granicami kraju stanęli murem za Węgrami w Macierzy. Za wzięcie tej odpowiedzialności i wsparcie pragnę teraz podziękować Wam w ich imieniu, wdzięcznym sercem. Wspólną siłą wygraliśmy ciężką bitwę.

    Z SYSTEMU W EPOKĘ

    Jaki jest sens wydarzeń na Węgrzech? Zamknęliśmy nasz trzeci cykl rządzenia i rozpoczęliśmy czwarty. 16 lat byliśmy w opozycji, 12 zaś przy sterze rządu. O ile Bóg pozwoli i dożyjemy, pod koniec obecnego czteroletniego cyklu będziemy mogli powiedzieć, że osiągnęliśmy równowagę. W moim exposé, wygłoszonym z okazji przyjęcia teki premiera, wspomniałem, że rząd składa się z ludzi sportu i dlatego remis nas nie zadowala. Z wyniku naszego zwycięstwa w 2010 roku, kiedy uzyskaliśmy dwie trzecie mandatów, wywnioskowałem, że upoważniono nas do zamknięcia dwóch chaotycznych dekad transformacji oraz do zbudowania nowego systemu. W dziedzinie gospodarki oznaczało to stworzenie nowego węgierskiego modelu, a w polityce – nowy porządek konstytucyjny oparty na fundamentach narodowym i chrześcijańskim. W następnych wyborach, w 2014 roku, kiedy znów osiągnęliśmy podobny wynik, uznałem, że upoważniono nas do ustabilizowania tego systemu. W ten sposób powstał system narodowej współpracy, co – przyznaję – nie jest zbyt górnolotnym sformułowaniem, ale biorąc pod uwagę, że z węgierskiej historii przypominają się nam raczej systemy pozbawione jakiejkolwiek współpracy w ramach narodu, już i to samo w sobie jest celem godnym uznania. Nasze zwycięstwo w 2018 roku, gdy ponownie otrzymaliśmy dwie trzecie mandatów, jest niczym innym jak upoważnieniem do rozpoczęcia budowy nowej ery.

    Era zawsze oznacza coś więcej niż system polityczny. Era jest światem swoistej i charakterystycznej kultury. System, ogólnie rzecz biorąc, budują przepisy i decyzje polityczne, era zaś oznacza coś znacznie więcej. Erę tworzą raczej prądy kulturowe, wspólnotowe przekonania i społeczne zwyczaje. Teraz właśnie stoi przed nami zadanie zakorzenienia systemu politycznego w fundamencie kultury tej ery. Logiczne więc i symptomatyczne, że najbardziej emocjonująca dyskusja naszej doby toczy się właśnie w dziedzinie polityki kulturalnej. Rozpoczęła się prawie zaraz po wyborach. Jest to zrozumiałe i tak powinno być. Po zdobytych po raz trzeci dwóch-trzecich rzeczywiście najwyższy czas na nowe podejście do kwestii ducha i kultury – wszak stoimy wobec wielkich przemian.

    STABILNOŚĆ

    O minionym roku mogę Państwu powiedzieć jeszcze to, że udało nam się ustabilizować system polityczny oparty na narodowych i chrześcijańskich fundamentach. Fundamenty te wydają się masywne i trwałe. Przywołam tu parę faktów, wyrażających stabilność zbudowanego po 2010 roku systemu gospodarczego i politycznego. Jeśli chodzi o wzrost gospodarczy, w 2009 roku Węgry wykazały minus 6 procent, w 2017 zaś plus 4 procenty. Wartość, którą Węgry były w stanie wyprodukować w 2010 roku, wynosiła 27 tys. 224 mld forintów, natomiast teraz osiągnęliśmy 38 tys. 183 mld. A więc wzrost wynosi 11 tysięcy miliardów.

    Powszechnie wiadomo, że uporządkowaliśmy sprawy finansowe, kredyty wzięte w okresie kryzysu w 2008 roku zostały spłacone, Międzynarodowy Fundusz Walutowy odesłaliśmy do domu, deficyt jest utrzymany w ryzach, zadłużenie państwa zredukowaliśmy z 85 do 71 proc. Wiadomo także, że eksport wzrósł z 19 bln 690 mld do 31 bln 102 mld. Nigdy w historii Węgier takiego wyniku jeszcze nie osiągnięto.

    Liczba zatrudnionych w wieku 15-64 lat, która w 2010 roku wynosiła 55 procent, wzrosła do 69 procent, co oznacza, że dziś pracę ma 756 tys. więcej osób, niż przed 2010 r. Pensje są dziś o 60 procent wyższe niż w 2010. Wskaźnik demograficzny wzrósł z 1,25 do 1,5 procent. W innych wskaźnikach też można zaobserwować stabilność: liczba pracujących lekarzy jest obecnie o 3665 wyższa niż była w 2010. Przestępstwa zmalały się o połowę. Dostęp do szerokopasmowego Internetu z 51 procent wzrósł do 82. I przytoczę jeszcze informację z całkiem innej beczki: liczebność publiczności w teatrach wzrosła o 2 mln 160 tys., w 2017 roku zarejestrowano sprzedaż 7 mln 601 tys. biletów.

    WIELKIE CELE

    W takiej sytuacji, mając wsparcie wyborców, dające większość konstytucyjną, rząd narodowy nie może mierzyć nisko, lecz powinien sobie wyznaczyć zadanie osiągnięcia wielkich celów. Są one tak wielkie, że wcześniej uważaliśmy je za niewyobrażalne; wielkie cele, które mogą nadać sens pracy w następnych latach.

    Myśląc w perspektywie roku 2030 chcemy, aby Węgry należały wtedy do grona pięciu najlepszych krajów Unii Europejskiej. Do tej piątki, gdzie będzie się najlepiej żyć, mieszkać i pracować. Mamy należeć do piątki najbardziej konkurencyjnych krajów do 2030 roku. Do tego czasu musimy zahamować depresję demograficzną.

    Do 2030 roku połączmy fizycznie obecny teren Węgier z innymi obszarami, drogi szybkiego ruchu mają dobiegać do granic państwa. Do 2030 roku musimy stworzyć niezależność energetyczną, co jest jedną z gwarancji bezpieczeństwa państwa, będziemy rozbudowywać elektrownię atomową w Paks i uruchamiać nowe źródła energii. Ograniczyć zachorowalność w odniesieniu do najczęstszych chorób, zbudować nowe węgierskie siły zbrojne, przystąpimy także do stworzenia rozbudowy gospodarki Europy Środkowej.

    BASEN KARPACKI

    Z perspektywy Siedmiogrodu naszym najważniejszym projektem jest odbudowa całego Basenu Karpackiego. Spoglądając na sytuację dziejową, wydaje mi się, że sto lat węgierskiej samotności dobiega końca. Znów jesteśmy silni, zdecydowani, odważni, mamy siłę, mamy pieniądze, mamy źródła energii i w minionych latach udowodniliśmy naszym sąsiadom, że kto współpracuje z Węgrami, dobrze na tym wychodzi.

    Nadeszła chwila, by ponownie rozbudować Basen Karpacki. Mamy ofertę dla naszych sąsiadów. Ofertę można podsumować tak: najwyższy czas, by nasze kraje wreszcie zostały ze sobą poważnie połączone. Połączmy nasze wielkie miasta kolejami szybkiego ruchu i autostradami. Czy to nie wstyd, że takich połączeń brak między Debreczynem a Nagyváradem (Oradea – Wielki Waradyn), między Koszycami a Miszkolcem, między Nyíregyháza a Szatmárnémeti (Satu Mare), między Eszék (Osijek) a Pécsem, czy między Kolozsvár (Cluj) a Budapesztem?

    Nasza oferta dotyczy także sieci energetycznej. Wstyd, że dotychczas to wszystko jeszcze nie jest rzeczywistością. Proponujemy, żeby skoordynować nasze polityki obronne i zgrać rozwijanie naszych sił zbrojnych. I wreszcie proponujemy, żebyśmy wzajemnie inwestowali na naszych obszarach. My już to rozpoczęliśmy. Do tego oczywiście potrzebny jest wzajemny szacunek. A wzajemny szacunek wymaga szczerej mowy.

    RUMUNI I WĘGRZY

    Mamy akurat doskonałą okazję ku temu na progu obchodów stulecia. Rumunia sto lat temu rozpoczęła swój okres nowoczesności. Rozumiemy, że z ich punktu widzenia są powody do świętowania. Ale prosimy, by zrozumieli, że z naszej perspektywy nie ma powodu do świętowania [chodzi o proklamowanie 1 grudnia 1918 r. tzw. Wielkiej Rumunii, zajęcie przez nią Siedmiogrodu oraz dyktat pokojowy z Trianon z 1920 r, na skutek którego Węgry utraciły 2/3 swoich ziem – przyp. red.] Prosimy też o zmierzenie się z następującą diagnozą: współczesna Rumunia od stu lat nie wie, co począć z tym naturalnym faktem, że na tej ziemi żyje ponad półtora miliona Węgrów.

    Wiemy, iż w Bukareszcie powiadają, że Ziemia Seklerska po prostu nie istnieje. Fakt jest zaś taki, że Seklerszczyzna istniała już wtedy, gdy współczesna Rumunia jeszcze nie; i jak teraz tu się rozglądam, znając tutejszych ludzi, spokojnie mogę powiedzieć, że Ziemia Seklerska będzie istniała i wtedy, gdy już cała Europa podda się islamowi. Tego możemy być pewni. Dlatego zamiast negowania rzeczywistości, co jest niemądrym zachowaniem, spróbujmy tę sytuację potraktować jako źródło siły, spójrzmy na Siedmiogród jako na źródło energii, wzmacniajmy Ziemię Seklerską, niech Węgrzy rosną w siłę, bo jak powiadał Károly Kós, będzie to wzmacniać także Rumunię. Moglibyśmy podążać i taką drogą. Ona jest otwarta, brakuje tyko woli, by na nią wstąpić.

    TEZY ŚRODKOWOEUROPEJSKIE

    Równoległe z tym mamy i takie zadanie, żeby rozwijać Europę Środkową, która jest większym obszarem i oznacza więcej niż sam Basen Karpacki. Mamy przed sobą możliwość budowy wielkiego, silnego, bezpiecznego obszaru gospodarczego i politycznego, czyli Europy Środkowej. Powiedzmy jasno, że Europa Środkowa stanowi obszar odrębnej kultury, jest inna niż Europa Zachodnia. Aby Europa Środkowa mogła zająć godne miejsce na naszym kontynencie, warto sformułować parę tez. Pozwoliłem sobie sformułować pięć tez służących rozwojowi Europy Środkowej.

    Pierwsza brzmi tak: każdy kraj europejski ma prawo do obrony swojej chrześcijańskiej kultury i ma prawo odrzucić ideologię multikulturalizmu. Druga teza: każdy kraj ma prawo chronić tradycyjny model rodziny, każde dziecko ma prawo do jednej matki i jednego ojca. Trzecia teza środkowoeuropejska brzmi tak: każdy kraj środkowoeuropejski ma prawo do chronienia swoich gałęzi gospodarki i swoich rynków, mających kluczowe znaczenie z punktu widzenia ich strategii narodowych. Teza czwarta głosi: każdy kraj ma prawo do ochrony swoich granic i do odrzucenia napływu imigrantów. Teza piąta zaś: w najważniejszych kwestiach każdy kraj europejski ma prawo obstawać przy zasadzie „jeden naród – jeden głos” i tego prawa nie wolno w Unii Europejskiej pomijać. Czyli my, mieszkańcy Europy Środkowej, twierdzimy, że istnieje życie poza globalizmem, nie jest on jedyną możliwą drogą. Droga Europy Środkowej jest inna – jest to droga sojuszu wolnych narodów.

    TRUMP I PUTIN

    Dotychczas żeglowaliśmy po spokojnych wodach. Teraz wypływamy z wód Balatonu na otwarte morze. Co się wydarzyło w ciągu ostatniego roku w otaczającym nas świecie? Po pierwsze, amerykański prezydent dotrzymał swoich obietnic. Mogą Państwo pamiętać lekceważącą i wyniosłą reakcję europejskich elit na wieść o tym, że zamierza on przekształcić multilateralny, tzn. opierający się na wielostronnych porozumieniach, układ światowy w system oparty na porozumieniach dwustronnych. W ciągu ostatniego roku przystąpił do realizacji tego zamierzenia i posuwa się naprzód w sposób planowy, z inżynierską dokładnością, a przed naszymi oczami staje nowy porządek polityki i gospodarki światowej, oparty na umowach dwustronnych. Drugim ważnym procesem zachodzącym w otaczającym nas świecie jest trwająca chińska ekspansja, kontynuacja procesów rozwojowych Chin.

    Trzecią ważną okolicznością jest to, że Rosjanie również spełnili swoje obietnice, na które europejska elita liberalna machnęła ręką w taki sam sposób, jak na obietnice amerykańskie. Putin poczynił kroki i jest już bardzo bliski wdrożenia transportu gazu do Europy z pominięciem Ukrainy. Nord Stream 2 niedługo powstanie, zaś plany Tureckiego Potoku leżą już na stole.

    EUROPA SKRĘCA W PRAWO

    Czwartą ważną rzeczą w minionym roku było postępujące skręcanie Europy w prawo. Okazało się, że jest to nie tylko proces środkowoeuropejski. Przypomnijmy sobie wyniki wyborów w Niemczech, Austrii czy też we Włoszech. Ogólny skręt w prawo nastąpił w całej Europie. Przytoczyłem powyższe powiązania, ponieważ dla 10-milionowego kraju i 15-milionowego narodu, jakim jesteśmy, warunkiem przetrwania jest dokładne zrozumienie tego, co się wokół nas dzieje. Musimy zdać sobie sprawę z faktu, że ryzyko i konsekwencje głupoty są znacznie większe w przypadku kraju takiego jak my, kraju naszej wielkości, niż w przypadku dużych krajów.

    KONKURENCJA

    Ważne jest zatem, abyśmy zrozumieli, kto jakie ma cele i dążenia wokół nas na świecie. Musimy zrozumieć, co będzie się działo w otaczającej nas polityce międzynarodowej w kolejnym roku. Amerykanie bedą kontynuowali swój eksperyment, aby zachować wiodącą pozycję na świecie oraz aby skutecznie konkurować z Chinami. Nie zapominajmy, że Chiny mają czterokrotną przewagę demograficzną, są wewnętrznie stabilne, a w tej chwili też rozwinięte technologicznie i posiadają nowoczesną gospodarkę, a tym samym czas i tendencje rozwojowe są po ich stronie. Amerykanie nie chcą się z tym pogodzić i wiedzą, że jeżeli wszystko będzie toczyło się tak jak za poprzednich prezydentów, wówczas przewidywany rezultat działań będzie dla nich opłakany. Dlatego chcą zmienić reguły gry międzynarodowej. Czy uda im się to osiągnąć, a przede wszystkim czy uda im się tego dokonać bez wywoływania konfliktów zbrojnych, tego nikt jeszcze dziś nie wie, możemy być jednak pewni, że są pełni woli i determinacji, by w tym kierunku kształtować swoją światową politykę.

    To dlatego próbują zlikwidować nadwyżkę handlową, którą Europa ma w stosunku do nich. Tego właśnie dotyczą starcia świadczące o wojnie handlowej pomiędzy Unią Europejską a Stanami Zjednoczonymi. Dogadają się z Rosjanami w kwestii ograniczenia zbrojeń i zawarte zostanie porozumienie amerykańsko-rosyjskie. Wytworzone zostaną nowe pozycje handlowe, jeżeli będzie trzeba, to przy użyciu ceł i sankcji w stosunkach Chiny-USA.

    UKRAINA

    Co zrobią Rosjanie w przyszłym roku? Dla zrozumienia ich zamiarów należy zauważyć, że Rosja nie czuje się bezpieczna bez otaczających ją stref buforowych. Dlatego Rosja w dalszym ciągu będzie zmierzała do otoczenia się strefami buforowymi, tak jak czyniła to dotychczas. Ukraina będzie jedną z ofiar tej polityki. Ukraińcy zadecydowali, że nie życzą sobie więcej podziału opierającego się w połowie na wpływach zachodnich a w połowie na wpływach rosyjskich, chcieliby się przyłączyć do świata zachodniego i wydostać z rosyjskiej strefy buforowej. Planują się zbliżyć do Zachodu, wstąpić do NATO, do Unii Europejskiej, zbudować nowoczesną Ukrainę. Nie widzę natomiast szans na członkostwo NATO, zaś prawdopodobieństwo członkostwa w Unii Europejskiej jest bliskie zeru. Zamiast nowoczesnego państwa ukraińskiego widzę raczej ukraińską gospodarkę jako dryfującą w kierunku niewoli długów. Cel Rosji, aby przywrócić poprzednie status quo, nie wydaje się nierealny.

    STOSUNKI POMIĘDZY UNIĄ EUROPEJSKĄ A ROSJĄ

    W tym kontekście warto zastanowić się nad relacją między Unią Europejską a Rosją. Mówiąc ogólnie i zdroworozsądkowo, należy stwierdzić, że Unia Europejska prowadzi prymitywną politykę rosyjską, opartą na sankcjach i odwołującą się do zagrożeń bezpieczeństwa. Nie jest w stanie dokonać sytuacyjnego rozróżnienia, choć byłoby ono potrzebne, ponieważ wewnątrz Unii Europejskiej są państwa, które rzeczywiście mogą czuć się zagrożone, które rzeczywiście dzień w dzień mogą żyć w poczuciu zagrożenia. Do krajów tych należą państwa bałtyckie i Polska. Poczucie to jest podyktowane zarówno wydarzeniami historycznymi, jak i uwarunkowaniem geograficznym. Jednocześnie jest zupełnie oczywiste, że Węgry nie czują takiego zagrożenia, Słowacja i Czechy również nie, nie mówiąc już o krajach Europy Zachodniej. Oczywiście nie ma takiego kursu politycznego, który wszystkim by odpowiadał. Byłoby więc lepiej, gdyby Polska i kraje bałtyckie otrzymały od NATO i od Unii Europejskiej dodatkowe, super mocne gwarancje bezpieczeństwa, natomiast reszta Europy powinna podjąć z Rosją relacje handlowe. Rozbudować współpracę gospodarczą i wbudować potencjał handlowy we własny potencjał rozwoju gospodarczego. Zamiast prymitywnej polityki względem Rosji potrzebujemy zróżnicowanej polityki rosyjskiej.

    BLISKI WSCHÓD

    Muszę wspomnieć jeszcze o jednej grupie państw, która często wymyka się naszej uwadze. Jest to grupa złożona z Turcji, Izraela i Egiptu. Dobrze by było, gdyby tutaj w Tusnádfürdő [rum. Băile Tușnad] oraz na Seklerszczyźnie wiedziano, że bezpieczeństwo Węgier, Ziemi Seklerskiej, Kotliny Panońskiej oraz całej Europy zależy od tego, czy Turcja, Izrael oraz Egipt będą na tyle stabilnymi państwami, aby zahamować napływ muzułmanów z kierunku południowego w stronę Europy. Jeżeli któryś z trojga tych krajów utraci stabilność, będzie miało to poważne konsekwencje dla Europy.

    Przypomnijmy sobie okres, kiedy w czasie Arabskiej Wiosny Egipt utracił na krótki czas swoją stabilność. Odnosi się to również do Turcji. Prezydenta można lubić bądź nie lubić, można być lub nie być sympatykiem stworzonego przez niego systemu politycznego, ale jedno jest pewne: my potrzebujemy stabilnej Turcji, która obroni nas przed niekontrolowanym zalewem i masami migrantów. To samo odnosi się do Izraela. Gdyby nie było Izraela, wówczas powstałaby ciągła radykalna strefa muzułmańska, stanowiąca dla Europy jedynie zagrożenie. W naszym interesie jest, aby państwa te pozostały stabilne, aby miały stabilny system polityczny, stabilne przywództwo polityczne oraz przywódców.

    EUROPEJSKIE SIŁY ZBROJNE

    W tak złożonej i zmiennej sytuacji międzynarodowej nie możemy żyć w taki sam sposób, jak dotychczas. Niemożliwe, by Europa nie potrafiła zapewnić sobie jednostek służących własnej obronie. Nie możemy wciąż żyć na garnuszku Ameryki, pod amerykańskim parasolem ochronnym. Dobrze, że tu są, NATO jest potrzebne, ale Europa musi dysponować własnym potencjałem obronnym, dlatego potrzebujemy utworzenia europejskich sił zbrojnych. Fundusze i podstawy technologiczne są zapewnione, brakuje jedynie woli politycznej.

    UPADEK CYWILIZACJI EUROPEJSKIEJ

    Wreszcie chciałbym powiedzieć parę słów o Europie. To jest najbardziej wyboisty fragment drogi, proszę o zapięcie pasów bezpieczeństwa. Europa była kiedyś wielką cywilizacją. Była ośrodkiem władzy kształtującym stosunki światowe. Miała odwagę myśleć, działać, była śmiała i podejmowała się wielkich czynów. Jeżeli przyglądamy się poszczególnym cywilizacjom z odpowiedniej perspektywy duchowej, wówczas możemy stwierdzić, że cywilizacje zbudowane są zazwyczaj na czterech fundamentach.

    Cywilizacje są bytami natury duchowej. Stworzone są z ducha religii, ducha sztuki, ducha nauki i ducha przedsiębiorczości. Jeżeli przyjrzymy się naszej dzisiejszej Europie, to zobaczymy, że w zakresie ducha religii – wyparła się ona swych chrześcijańskich korzeni. W zakresie sztuki i twórczości widzimy, że działa cenzura i narzuca się nam poprawność polityczną. Z punktu widzenia ducha nauki możemy powiedzieć o naszej Europie, że wyprzedziły nas Stany Zjednoczone, a powoli także i Chiny. W zakresie przedsiębiorczości można zauważyć, że duch biurokracji opanował Brukselę i regulacje gospodarcze. Szanowni Państwo, te procesy rozpoczęły się dawniej, ale ukazały się wyraźnie na tle kryzysu gospodarczego w 2008 roku.

    UPADEK EUROPEJSKICH ELIT

    Powagę sytuacji i krytyczny stan europejskiej cywilizacji odsłonił kryzys migracyjny. Upraszczając skomplikowaną argumentację, powiem tak: musimy zmierzyć się z faktem, że przywódcy Europy są nieudolni. Nie zdołali uchronić Europy przed napływem mas. Elita europejska poniosła klęskę, a symbolem tej klęski jest Komisja Europejska. To zła wiadomość. Dobrą jest to, że dni Komisji Europejskiej są policzone. I ja je nawet policzyłem: do wygaśnięcia mandatu zostało im 300 dni. Komisja pełni w Unii Europejskiej ważną rolę, jej decyzje mają poważne konsekwencje dla państw członkowskich, więc także dla Węgier.

    Zgodnie z Traktatem Założycielskim Komisja jest stróżem Traktatu Unii Europejskiej i jej umów. Dlatego winna być obiektywna i niestronnicza, powinna też gwarantować cztery podstawowe wolności. Zamiast tego dziś Komisja jest stronnicza, gdyż stoi po stronie liberałów.

    Jest nieobiektywna, gdyż jej działania skierowane są przeciw Europie Środkowej. Komisja nie jest przyjacielem wolności, gdyż pracuje nad zbudowaniem jakiegoś europejskiego socjalizmu. Zadajmy sobie pytanie, dlaczego europejska elita poniosła klęskę.

    EUROPA „SPOŁECZEŃSTWA OTWARTEGO”

    Odpowiedź, jaką możemy dać, jest po pierwsze taka, że ta elita odcięła się od swoich korzeni i zamiast budować Europę na jej chrześcijańskich fundamentach, tworzy Europę tzw. społeczeństwa otwartego. W chrześcijańskiej Europie praca była w poszanowaniu, ludzie mieli swą godność, mężczyzna i kobieta cieszyli się równością, rodzina była podstawą narodu, a naród podstawą Europy, państwa zaś gwarantowały bezpieczeństwo swoim obywatelom.

    W dzisiejszej Europie „społeczeństwa otwartego” nie ma granic, Europejczyków można zastępować przybyszami, rodzina stała się formą współżycia podlegającą wariacjom według dowolnych upodobań, naród zaś, narodowa tożsamość i narodowe uczucia uznawane są za pojęcia negatywne i objaw zacofania, a europejskie państwa nie gwarantują już bezpieczeństwa.

    W liberalnej Europie bycie Europejczykiem w rzeczywistości niczego już nie oznacza, nie wyznacza już żadnego kierunku, pozostaje tylko forma pozbawiona treści. Na dodatek, Szanowni Państwo, liberalna demokracja przepotwarzyła się w liberalną nie-demokrację. Na Zachodzie sytuacja wygląda tak, że jest liberalizm, ale demokracji nie ma.

    ZACHODNIA CENZURA

    Nasze osobiste przekonanie o braku demokracji potwierdza fakt, że na Zachodzie powszechne jest ograniczanie wolności słowa oraz cenzura. Wiadomości niewygodne dla liberalnej elity są kontrolowane wspólnie przez państwowych przywódców i technologicznych potentatów.

    Jeśli ktoś temu nie wierzy, niech przyjrzy się stronom internetowym, niech wejdzie w sieć mediów społecznościowych i zobaczy, jakimi przebiegłymi i przewrotnymi środkami eliminowane są negatywne wiadomości i materiały źródłowe dotyczące imigrantów, i jak europejskich obywateli pozbawia się możliwości konfrontacji z rzeczywistością. Liberalna koncepcja wolności opinii rozwinęła się już do tego stopnia, że różnorodność poglądów uważa się za ważną tylko do momentu, w którym ze zdziwieniem stwierdza się, że istnieją odmienne poglądy.

    Liberalna wolność prasy przypomina nam starą, sowiecką anegdotę: jak by nie składać części z sowieckiej fabryki rowerów, to na koniec i tak zawsze wychodzi z tego broń maszynowa. Jakkolwiek by nie składać liberalnej wolności prasy, na koniec i tak zawsze wychodzi z tego cenzura.

    WYBORY DO PARLAMENTU EUROPEJSKIEGO

    Uświadamiając sobie to wszystko, w czym możemy więc pokładać nadzieję, co winniśmy robić, co zrobić możemy? Doradzam, Drodzy Przyjaciele, byśmy wszystkie nasze siły skoncentrowali na wyborach do Europarlamentu, które odbędą się w 2019 r. Z pewnością wielu z nas pamięta, że odbywające się co pięć lat wybory europejskie najczęściej zbywane są machnięciem ręki, nie wydaje nam się, by miały one decydujące znaczenie. Europejskie elity zaś zawsze zwykły narzekać, jaka to wielka szkoda, iż wszelkie europejskie wybory w rzeczywistości są głosowaniem o sprawach narodowych i nie ma jakiegoś jednego, wielkiego paneuropejskiego problemu, o którym obywatele Europy mogliby wspólnie zdecydować.

    To się skończyło, owszem, istnieje poważny ogólnoeuropejski problem, w sprawie którego nigdzie, poza Węgrami, nie zapytano ludzi o zdanie. U nas odbyło się bowiem referendum w sprawie imigracji.

    Wybory europejskie rzeczywiście będą bowiem dotyczyć wielkiego, poważnego, wspólnego europejskiego problemu imigrantów. Skoro Europa decydować będzie o kwestii ich napływu, to będzie też szukać odpowiedzi na pytanie, czy europejska elita dobrze poradziła sobie z tym problemem.

    Europejska elita najwyraźniej jest zdenerwowana. Jest poirytowana, gdyż czekające nas europejskie wybory mogą powstrzymać projekt wielkiego przekształcenia Europy, które my krótko nazywamy „planem Sorosa”.

    Wielkim ich celem jest przeobrażenie Europy, przeprowadzenie jej w epokę postchrześcijańską, w epokę postnarodową. Ten plan w europejskich wyborach może upaść, i w naszym życiowym interesie jest, by upadł.

    ANIHILACJA POLITYKI CHRZEŚCIJAŃSKIEJ WIĘKSZOŚCI

    Nasi przeciwnicy są bardzo bliscy zwycięstwa. Nie czujemy tego, jak bardzo blisko. Nawet nie przeczuwamy, jakie znaczenie ma ten fakt. Jeśli prześledzimy ostatnie sto kilka lat europejskiej demokracji, odkryjemy, że w istocie w Europie decydująca była rywalizacja pomiędzy organizacjami wspólnot trwających w tradycjach chrześcijańskich, nazwijmy je chrześcijańsko-demokratycznymi, a tymi, które tę tradycję poddawały krytyce, wręcz jej zaprzeczały, nazwijmy je partiami lewicowymi i liberalnymi. Rozwój Europy był związany z rywalizacją tych dwóch sił, raz jedna, raz druga zyskiwała większe poparcie. Ten wyścig miał nawet swe dobroczynne skutki, wyzwalał energie duchowe i potencjał intelektualny. Właściwie rywalizacja ta gwarantowała rozwój Europy. Była to rywalizacja jednocześnie polityczna i duchowa. Stanowiła ona głęboką strukturę europejskiej polityki, w ten sposób decydowały się w Europie problemy władzy.

    Jeśli dojdzie do tego, że w jednym czy drugim kraju ludność muzułmańska osiągnie 10 procent lub je przekroczy – a wiemy o niej, że nigdy nie będzie głosować na partie chrześcijańskie – i dodamy do tego starych mieszkańców Europy, którzy porzucili chrześcijańskie tradycje, wówczas już nigdy nie będzie można w Europie wygrać wyborów opierając się na chrześcijańskich fundamentach, a wspólnoty strzegące chrześcijańskiej tradycji i spuścizny zostaną wyparte z obszarów władzy i o przyszłości kontynentu będzie się decydować bez nich. Tak to wygląda i jesteśmy bardzo blisko tego, by to się spełniło.

    CHRZEŚCIJAŃSKA DEMOKRACJA

    Dlatego zbliżające się wybory mają decydujące znaczenie. Musimy w nich pokazać, że istnieje alternatywa dla liberalnej demokracji, a nazywa się ona chrześcijańską demokracją. Dlatego też elitę liberalną można zastąpić elitą chrześcijańsko-demokratyczną. Ale w Europie w kwestii związku chrześcijaństwa z polityką panuje chaos i wiele nieporozumień.

    W chrześcijańskiej demokracji nie chodzi o to, by bronić prawd wiary, w tym przypadku prawd wiary chrześcijańskiej. W kwestiach wiecznego potępienia czy zbawienia ani państwa, ani rządy nie mają żadnych kompetencji.

    Polityka chrześcijańsko-demokratyczna oznacza ochronę form życia, które wyrastają z kultury chrześcijańskiej; a więc nie prawd wiary, ale wynikających z nich form życia. Należą do nich godność człowieka, rodzina, również naród.

    Chrześcijaństwo dąży do uniwersalizmu nie poprzez likwidację narodów, jak to czynią internacjonaliści, lecz poprzez zachowanie narodów. Takie są nasze wspólnoty wiary, musimy ich bronić i wzmacniać je. Oto zadanie dla chrześcijańskiej demokracji.

    DEMOKRACJA NIELIBERALNA

    W tym punkcie musimy ominąć już tylko jedna pułapkę – pułapkę o charakterze intelektualnym. Człowiek już taki jest, że niechętnie opuszcza swoją strefę komfortu, nie przepada za sporami i łatwo poddaje się adwersarzom.

    W kwestiach intelektualnych przynosi to raczej szkodę niż pożytek. A tu już miga przed naszym nosem przynęta. Przynętą jest twierdzenie, że i chrześcijańska demokracja może być liberalna.

    Radzę zachowanie spokoju – nie dajmy się złapać na ten haczyk. Gdybyśmy przyjęli to twierdzenie, walka, która dotąd prowadziliśmy, straciłaby swój sens, a więc pracowaliśmy na darmo.

    Powiedzmy to z pełnym spokojem: chrześcijańska demokracja nie jest liberalna. Liberalna demokracja jest liberalna, chrześcijańska demokracja z definicji liberalna nie jest. Można powiedzieć, że jest ona nieliberalna.

    Możemy to pokazać konkretnie na przykładzie trzech ważnych spraw. Demokracja liberalna popiera ideologię multikulturalizmu, demokracja chrześcijańska zaś daje pierwszeństwo kulturze chrześcijańskiej, a to jest pogląd nieliberalny.

    Demokracja liberalna jest stronniczką imigracji, demokracja chrześcijańska zaś jest temu przeciwna, to również myśl na wskroś nieliberalna. Wreszcie demokracja liberalna jest stronniczką różnych wariacji modelu rodziny, podczas gdy demokracja chrześcijańska stoi na fundamencie chrześcijańskiego modelu rodziny, co też jest poglądem nieliberalnym.

    ELITA ROKU ’68

    Bądźmy więc silni, podejmijmy ten duchowy spór i uzbrójmy się w pancerz na czekające nas europejskie wybory. Przed nami wielka chwila, zobaczymy, czy nadejdzie. Mamy szansę.

    W maju przyszłego roku możemy urządzić pożegnanie nie tylko liberalnej demokracji i utworzonego przez nią antydemokratycznego systemu, lecz również całej elity roku ’68. POKOLENIE LAT ‘90

    Jeśli odejdzie elita roku ’68, musimy sobie odpowiedzieć już tylko na jedno pytanie: kto przyjdzie? Na to wypada dać skromną odpowiedź: przyjdziemy my. Poważnie, spokojnie, powściągliwie musimy powiedzieć, że w miejsce ludzi roku ’68 przyjdą ludzie lat ’90.

    W polityce europejskiej nadchodzi teraz pokolenie antykomunistyczne, zobowiązane wobec chrześcijaństwa, pokolenie o uczuciach narodowych. Jeszcze trzydzieści lat temu myśleliśmy, że naszą przyszłością jest Europa. Dziś zaś uważamy, że to my jesteśmy przyszłością Europy. Naprzód!

    Viktor Orbán

    lipca 2018 Wolny Uniwersytet w Tusnádfürdő (Băile Tuşnad)
    źródło i śródtytuły: magyaridok.hu http://www.miniszterelnok.hu/orban-viktor-beszede-a-xxix-balvanyosi-nyari-szabadegyetem-es-diaktaborban/ tł. SzA, AD, ER, pc

    https://wpolityce.pl/swiat/406413-budapeszt-krytycznie-o-postawie-kijowa

    https://wpolityce.pl/polityka/406528-prof-kiss-w-ptt-polska-idzie-podobna-droga-co-wegry

    https://wpolityce.pl/swiat/406551-kijow-stawia-ultimatum-budapesztowi-wegry-odpowiadaja

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.