948 Partia Interesów Syjonistycznych atakuje Wojciecha Sumlińskiego i jego książkę „Powrót do Jedwabnego”!


Wojciech Sumliński / autor: wikipedia

Oczom nie wierzę
No i dowiedzieliśmy się z tej „poważnej” recenzji, że WS to chciwy cwaniaczek z lubością sięgający po cudze treści, pragnący podburzyć czytelnika przeciw dobremu narodowi wybranemu. No zwykły rzeźnik!

Mnemoniuk
Od kiedy to publikowanie prawdy zamiast kłamstw jest „podburzaniem opinii publicznej”? Pisowskie środowisko zaprzedane żydostwu wystawia tu pismaka, który już niedawno dał popis godny wyborczej.

MOLAS
robi się gęsto. po pierwsze należy żydom 477 amerykańskim, z których ŻADEN nie jest potomkiem Ostjuden, przypomnieć, że żydzi są Polsce winni biliony USD za długi oszustów żydowskich z kahałów

Witold
Atak na książkę ze strony rzekomo prawicowego portalu, obnaża prawdziwe intencje PIS w kwestii ustawy 447.

polak_mały
„a kwestią dyskusyjną jest jedynie skala obecności Polaków.” – to wystarcza by rozpoznać o czym będzie dalej. Mi wystarczy tych wynurzen z GW.

kerson
Maciejewski tekst pisze z wielką pewnością, ale gdy tylko porusza szantaż żydowski w postaci 447 od razu pojawiają się „rzekome” wypłaty, ustawa 447 ma „rzekomo wiązać Polskę”. Pompea nie słyszał?

artynaŻurawska
Tak, tak, najlepiej siedzieć jak mysz pod miotłą, jak szef MSZ Ciaputowicz, i pozwalać kolejnym żydowskim politykom pluć na Polskę. No i potulnie finansować „badania nad polskim antysemityzmem”

czytelnik
To wazna ksiazka bo otwiera oczy ludzi na problem klamstwa Jedwabnego. Autor artykulu zapomnial opisac znakomitej analizy prawnej Ordo Iuris, odnoszacej sie do oczerniania Polski. Ksiazka PRZYDATNA!

Pawelec
A ostatnia blokada Schudricha ekshumacji ciał leżących w leju po bombie o czym niby świadczy? Boi się, że znajdą się w nich kule pasujące do łusek tych z Jedwabnego?

Ursa Furiosa
Kto obawia się prawdy. Jesteśmy oskarżani więc mamy prawo żądać zbadania co nią jest. Prawda wyzwala i przecina spekulacje.

Mietek
Moze tak redaktorze napisac recenzje ksiazki grossa tego anypolaka i ile jest tam Science fiction a ile prawdy ?

jacek
jestes typowym szabesgojem szalom

MartynaŻurawska
Maciejewski :”Pamiętajmy jednak, że dzisiaj poważna nauka jednoznacznie obwinia Niemców za zbrodnię” ?!? Ja chyba śnię, przecież sam IPN oficjalnie oskarżył Polaków o wyłączne sprawstwo tej zbrodni !

Jan
Wstyd p. Maciejewski, wstyd za pana antypolonizm.

Pawel
Wielki szacunek dla Pana Sumlinskiego. Przestańcie pluć na odważnego PATRIOTĘ. Do pięt mu Pan nie sięga, redaktorze.

o jo joj
Jakubowe wywody są pisane chyba na zamówienie jakiejś gminy. ONI walą w nas toporami a Jakubek proponuje nam użycia precyzji chirurgicznej. Mycka uciska mu główkę i z tond te głupie bajdurzenie.

wartościowygini@gini
Panie Maciejewski dla mnie pan jest niewiarygodny, wiec gdy juz przeczytam ksiazke , sama ocenie .

https://wpolityce.pl/polityka/475317-po-lekturze-ksiazki-sumlinskiego-o-jedwabnem-watpliwosci

Po lekturze książki Sumlińskiego o Jedwabnem. W tym temacie potrzebujemy precyzji chirurga

opublikowano: 29 listopada

Ani dzielność Wojciecha Sumlińskiego w zmaganiach z oficerami WSI, ani jego zasługi w uzupełnianiu biografii Donalda Tuska czy Bronisława Komorowskiego nie powinny przekładać się na ocenę trudnej i ważnej książki „Powrót do Jedwabnego”. Książka nie jest wolna od niebezpiecznych dla Polski uproszczeń i żadne emocje mitologizujące najnowszą publikację dziennikarza tego nie przesłonią.

Ale najpierw o mocnych stronach książki

Autorzy przede wszystkim podjęli się trudnego tematu i sformułowali postulaty niepoprawne politycznie. Osądzać Polaków na podstawie niepełnego śledztwa wokół jedwabieńskiej zbrodni jest wobec naszego kraju głęboko niesprawiedliwe, a na kartach „Powrotu do Jedwabnego” czytamy także o mocnych przesłankach do tego, że wykonawcami zbrodni byli jednak Niemcy. Tym lepiej, że autorzy przypomnieli żałosne i bezkrytyczne kajanie się prezydenta Aleksandra Kwaśniewskiego za zbrodnie, co do których kształtu nie mamy pewności. Jeszcze lepiej, że po raz kolejny napiętnowany został Jan Tomasz Gross, który ze swobodą pisarza „political fiction” uchodzi na Zachodzie za znawcę prawdy objawionej. Pamiętajmy jednak, że dzisiaj poważna nauka jednoznacznie obwinia Niemców za zbrodnię, a kwestią dyskusyjną jest jedynie skala obecności Polaków.

W książce czytamy także o przebiegu zakłamanego jedwabieńskiego śledztwa prowadzonego przez komunistycznych prokuratorów w czasach PRL. Sumliński i Budzyński (dr Ewa Kurek włącza się w innej części książki) skrupulatnie opisują jak grupa łomżyńskich UBeków (tak, tak, wielu było żydowskiego pochodzenia, ale ich ofiary także) zajmowała się przejmowaniem majątków m.in. z Jedwabnego na podstawie sfałszowanych dokumentów (reprywatyzacja w Warszawie wyglądała w kilku aspektach podobnie, włącznie z oświadczeniami zmarłych właścicieli). Autorzy odsłaniają też klimat śledztwa z 2001 roku i twierdzą, że dochodziło w nim do poważnych nadużyć. I te fragmenty robią wrażenie.

Niezbyt poważne, ale też niezbyt szkodliwe

Sumliński słynie z literackiej formy swoich prac. Wielokrotnie czyniono mu z tego powodu zarzuty, włącznie ze splagiatowaniem, czy inaczej: powtórzeniem powieściowych opisów z Alistaira Macleana czy innych amerykańskich twórców. Tu o tyle można wziąć Sumlińskiego w obronę, że jego wstawki literackie są pozamerytoryczną częścią książek, są fabularyzacją i nie mają wpływu na cytaty, przywołane dokumenty, nazwiska, nazwy miejsc i daty. Nie jest przecież ważne, że jeden z autorów poszedł na Cmentarz Powązkowski, a tam:

Listopadowe niebo było piękne i błękitne. Opadłe z liści drzewa i świecące słońce dziwnie współgrały z jednym z tych niezwykłych miejsc, w których teraz się znajdowałem, a których większość ludzi zazwyczaj unika, nie chcąc przyjąć do wiadomości, że mogą zapomnieć o śmierci, ale bez wzajemności, bo ta o nich nie zapomni na pewno.

I tak dalej, i tak dalej. Autor brzmi trochę śmiesznie, gdy pisze, że czeka ich długa podróż, a chodzi o jazdę samochodem z Lublina do Torunia. Ich sprawa – książkę trzeba wydłużyć, bo pozycja poniżej 200 stron będzie musiała być drastycznie tańsza. A ważne jest to, że sama merytoryczna esencja książki: opis zbrodni w Jedwabnem, Grossowej wersji wydarzeń, refleksje o śledztwie i o współczesnej amerykańskiej ustawie 447 to pewnie niewiele więcej niż 60 stron (na 300!)

Pytania i wątpliwości

„Powrót do Jedwabnego” z innej perspektywy opisuje pierwsze dwa lata niemieckiej okupacji. Opisywanie martyrologii narodów – Żydów czy Polaków – powinno być wolne od przesady i uproszczeń, bo nie tylko szkodzi prawdzie historycznej, ale może też obrazić ofiary. Tymczasem autorzy kilkukrotnie twierdzą, że na początku okupacji Żydzi czuli się świetnie i mieli status o wiele lepszy niż Polacy. Przywołując jakiś incydent, że Polak założył opaskę z Gwiazdą Dawida, by uniknąć aresztowania przez Niemców czy kilka wpisów w dziennikach, że współpraca między władzami getta układa się dobrze, nie świadczą o tym, że Żydzi pod niemieckim butem mieli swoje Eldorado – a tak twierdzi Ewa Kurek (!!!). Jej zdaniem (s. 250) wznosząc getto, Żydzi budowali:

wyczekiwane miejsce do życia, z dobrze rozwiniętą administracją, służbą porządkową, policją, władzą wykonawczą w osobie burmistrza i Judenratów, politykę wewnętrzną. Finansowali swoją enklawę – swoją autonomię.

Przypomnijmy że ta rzekoma autonomia polegała na wyrzuceniu setek tysięcy Żydów z ich domów, pozbawienie własności, przesiedlenie, zakaz podróżowania, zamknięcie w murach gett – czy tak zdaniem Ewy Kurek wygląda „wyczekiwane miejsce do życia”? Wyrwanie z kontekstu historycznego paru entuzjastycznych wpisów kilku żydowskich polityków i wplecenie tego w opowieść o Żydach przez setki lat nielojalnych wobec Polski to, niestety, teza nieprawdziwa i zmierzająca do umniejszenia martyrologii Żydów. Kto jak kto, ale Polacy powinni to zrozumieć i być na to wyczuleni.

Historycy nie muszą komentować

Zapewne książka zasługuje na więcej niż publicystyczną recenzję. Sami autorzy jednak tego nie ułatwiają sypiąc co prawda faktami i cytatami ze źródeł, ale nie podając skąd dane wspomnienia czy dokumenty pochodzą. Nawet jeśli autorzy nie chcieli dać przypisów, to niech by opublikowali chociaż bibliografię. Kilkukrotnie twierdzą, że przekopali całe tomy dokumentów, a jednak żadnej sygnatury nie podają – a że wiele z tych faktów podał wcześniej prof. Marek Jan Chodakiewicz w książce z 2012: „Mord w Jedwabnem 10 lipca 1941: prolog, przebieg, pokłosie”, o czym autorzy milczą, to niestety nie zwiększa to ich wiarygodności.

CZYTAJ WIĘCEJ:

Książka profesora Chodakiewicza – pierwsze naukowe studium o zbrodni w Jedwabnem

To warto podkreślić: książka nie jest tak odkrywcza jak sugeruje jej promocja i medialny szum. Sumliński sam przyznaje, że czerpie wiele z książki Normana Finkelsteina „Przedsiębiorstwo Holokaust”, ale tylko czytelnik Finkelsteina się dowie jak wiele czerpie! A więc „Powrót do Jedwabnego” to w dużej mierze mieszanka faktów podanych przez Chodakiewicza, Finkelsteina i wypowiedzi ludzi, którzy rysują położenie Polski w myśl tezy Grzegorza Brauna o Polsce „pod żydowskim nadzorem powierniczym”.

CZYTAJ TAKŻE:

Premiera książki Sumlińskiego z karierami politycznymi w tle

I ta formuła książki, bez aparatu choćby zbliżonego do warsztatu historyka, frywolność w rzucaniu tez na podstawie cytatów z kilku postaci i twierdzenie, że niedługo przestanie istnieć Polska jaką znamy – zwolni historyków z konieczności odnoszenia się do tej pozycji.

Potrzeba chirurga a nie rzeźnika

Niestety trudno się oprzeć wrażeniu, że podburzenie opinii publicznej w Polsce przeciwko środowiskom żydowskim będzie jednym z efektów publikacji. Oto przykład. Mimo histerii w narracji narodowców akurat From the Depths Foundation Jonny’ego Danielsa to prężne środowisko, które wspiera nagłaśnianie polskiego bohaterstwa w ratowaniu Żydów w czasie II wojny światowej. Dla Ewy Kurek krytyczna wypowiedź Jonny’ego Danielsa wobec ekshumacji w Jedwabnem była „przerażająca” (s. 216). Budzyński skomentował:

Zupełnie jak jakiś namiestnik. Szokujące że po takich wypowiedziach i generalnie po tym wszystkim, co wygaduje, w dalszym ciągu tolerowany jest na terytorium RP. Daniels przekracza wszelkie granice (…).

Jako że Jonny Daniels zajmuje się upamiętnieniem Polaków ratujących Żydów, jest atakowany przez izraelskich publicystów, a dodatkowo wozi po świecie ocalałego z Holokaustu Edwarda Mosberga, który broni Polaków i gromkim głosem przypomina w przemówieniach, że „obozy były niemieckie”. Organizatorzy promocji książki Sumlińskiego w poniedziałkowych spotkaniach przywoływali słowa Mosberga jako pozytywny przykład, a na kartach publikacji atakuje się człowieka, który Mosbergowi dał głos słyszalny w najdalszych zakątkach świata. Gdzie tu logika? A może właśnie jest logika…

Autorzy piszą, że jedynie „łączą kropeczki”. Nie piszą jednak jak zbrodnia w Jedwabnem ma być w prostej linii praprzyczyną rzekomych wypłat gigantycznych kwot dla żydowskich organizacji. Cytatów z ustawy 447, która rzekomo ma wiązać Polskę i nakazywać jej miliardowe odszkodowania nie ma, jest za to szafowanie mitem jakoby ustawa 447 była katowskim toporem już dzierżonym w rękach amerykańskich katów, co może i dobrze się sprzeda, dużo komentarzy wywoła a może nawet okrzyków i rozdzierania koszul, ale do prawdy o Jedwabnem nas nie przybliży. Wręcz odwrotnie. I jeszcze ta okładka – Polska klęcząca (wiadomo przed kim, te aluzje są niezbyt wysublimowane) z plikiem banknotów. Tani chwyt…

Chcemy czy nie chcemy, ale w sprawie pamięci o Holokauście oraz Polakach ratujących Żydów trzeba delikatności i precyzji chirurga a nie siepania rozemocjonowanego rzeźnika. Wezwania do najazdu z łopatami na Jedwabne w niczym się Polsce nie przysłużą.

autor: Jakub Maciejewski

dor
Jakub Maciejewski /czy jak on tam się naprawdę nazywa/ zrobił to co mu kazano, Pytanie tylko kto mu kazał???

Q
Wszystko wyjasni ekshumacia czego sie boja . Ten temat dawno powinien byc zamkniety. Jezeli sie ni zgadzaja to jest cos na rzeczy i koniec na ten temat redaktorku

macior
Z niecierpliwością czekam na książkę pt. „Niebezpieczne związki Jarosława Kaczyńskiego”

precz z
Majewski musiał tak skrobnąć aby przypodobać się sekcie habat, to tchórz , napisałby pochleb żydostwo wpostaci PIS nie dałoby kasy Karnowskim .J ezus powiedział plemię żmijowe a jest Bogiem więc ….

łowca komunistów
Już myślałem że po ostatnim paszkwilu rodem z „trybuny Ludu” , więcej pańskich wypocin tutaj nie przeczytam. Jednak Wpolityce wyraźnie się zmienia.

Królestwo Polskie
Tu jest Polska a nie Rzeczpospolita Wielu Narodów! Maciejewski wracaj do wielokulturowego GazPola i Sakiewicza. Oni lubią politykę jagiellońską i wielonarodową Rzeczpospolitą zamiast etnicznej Polski

obiektywnie
Właśnie taka książka, w tak przystępnej formie skierowana do mas jest tym, czego było potrzeba. Atak na książkę Sumlińskiego ukazuje jak propagandyści PiS panicznie boją się prawdy o Jedwabnem.

andrzejek
W zalewie antypolskiej paplaniny środowisk wrogich Państwu i naszemu Narodowi, książka, którą zjechał Pan równo Szanowny, wyważony publicysto jest impulsem do dyskusji nad faktami nie tezami.

prawica
Panie Maciejewski krótka piłka: czy PiS jest za wznowieniem ekshumacji w Jedwabnem? Czy Pan jest za wznowieniem ekshumacji? Ekshumacja wszystko wyjaśniłaby kto kłamie, a kto mówi prawdę.

a nazwisko tego ciula
Maciejewski to na pewno prawdziwe? Bo ze zdjęcia to wyjątkowo charakterystyczne rysy twarzy

Szalom
Widzę wpolityce.pl ze Was stać na wypłatę biliona złotych odszkodowań, no mnie niestety nie stać. Serio?, to niech ktoś napisze lepsza książkę a nie marudzi … Jakoś nikt podobnej nie napisał, czemu?

…..


Jeden z mówców na wiecu Konfederacji i Sumlińskiego / autor: Jakub Maciejewski

Tryglaw@Tryglaw
Panie J.M. tak skrajnie propagandowego artykułu miałem nadzieję nie przeczytać , ale niestety stało się. Teraz mogę spokojnie powiedzieć , nie wierzy Pan w to co piszą autorzy i to trzeba było napisać żeby być wiarygodnym. Ale to co Pan napisał jednoznacznie stawia Pana w moich oczach jako osobę NIEWIARYGODNĄ. Nigdy już Panu nie uwierzę.

Łukasz
co pan tu pisze !!?? Toż to manipulacja i bezszczelne porównania do Giertycha . Artykuł żałosny . To co zrobiono z Sumlinskim przy promocji tej książki powinno otworzyć oczy wielu Polakom

prawicowiec
Atakując Konfederację ten portal coraz bardziej przypomina GazWyb. Obrzucając błotem Konfederację nic nie osiągnięcie propagandyści udający dziennikarzy. Konfederacja to jedyna polska siła w Sejmie.

Maćko z Bogdanem
Bardzo celny strzał w oba kolana Portaliku. No pięknie Braciszkowie.

rr
Obrzydliwy artytkul. Pracuj tak dalej autorze. Blizniacy to docenia i zapewnia dalszy dostep do koryta .. tfu ..

jamik
Płaczę olejem i przecieram oczy rolkami ręczników papierowych. Stajecie się nową GW. Gratuluję, naprawdę.

gini@gini
Panie Maciejewski , czy to normalne, ze Polacy nie moga sie spotkac w jakiejs sali na promocji ksiazki? Uwaza pan za normalne, ze interweniuje gmina zydowska by nie mogli sie spotkac? Porownaniem probuje pan osmieszyc , ale nie udalo sie ma pan pecha.

kerolic
Jak tu przywalić Sumlińskiemu?Ano po staremu, prawicowo-gazetowybiórczo…Czy wy się różnicie od wszechwiedzącej GW, przekaz trochę inny ale też tak skończycie…

Maćko z Bogdanem
Bardzo celny strzał w oba kolana Portaliku. No pięknie Braciszkowie.

https://wpolityce.pl/polityka/474634-premiera-ksiazki-sumlinskiego-z-karierami-politycznymi-w-tle

Przy okazji książki Sumlińskiego powstaje nowa „Liga Polskich Rodzin”. Tylko kto będzie nowym Giertychem?

opublikowano: 

Trudno się oprzeć wrażeniu, że projekt z 2001 roku pt. „Liga Polskich Rodzin” znajduje swoje nowe zastosowanie. Tak jak wtedy, tak i dziś wokół historycznych lub reportażowych książek, wokół tematyki polsko-żydowskiej, na wiecach i zgromadzeniach, tworzy się atmosferę wykluczenia pewnych grup Polaków, żeby zmobilizować ich do popierania konkretnej grupy politycznej. Blisko dwie dekady temu przy okazji rozmów o książkach Jerzego Roberta Nowaka, Stanisława Krajskiego i Andrzeja Leszka Szcześniaka zbierali się ludzie zatroskani o Polskę – dopiero po latach okazało się, że ich lider potrafi jednym susem przeskoczyć z roli konserwatywnego narodowca do liberała sympatyzującego ze spadkobiercami Okrągłego Stołu.

W warszawskim parku

Już na dwa kwadranse przed zapowiadaną premierą książki Wojciecha Sumlińskiego „Powrót do Jedwabnego” przed Klubem Park w Warszawie zgromadziło się kilkaset (300? 400?, było ciemno, trudno rozeznać) osób, chętnych wysłuchać autora nowego thrillera politycznego. Dziennikarz kilkukrotnie zmieniał miejsce prezentacji, gdyż – jak twierdzi – w ostatniej chwili odmawiano mu wstępu do kolejnych lokali. Tak się miało stać i tym razem – Klub Park był zamknięty, a na specjalnej scenie, w świetle reflektorów, przy profesjonalnych głośnikach i przed zgromadzonymi słuchaczami stał Wojciech Sumliński i organizatorzy spotkania. Po drugiej stronie przy stoliku grupa pań zbierała podpisy przeciwko ustawie 447, a z innej strony z samochodu sprzedawano książki, do których stała kilkudziesięcioosobowa kolejka.

Niesubtelne aluzje

O samej książce było niewiele – „Musimy się zjednoczyć” – wołał jeden z mówców. „Jak pokazuje Ewa Kurek i jak pisał Feliks Koneczny tylko nasza cywilizacja opiera się na prawdzie” – padało ze sceny, choć zaprawdę nie tak parcianie opisywał te niuanse Feliks Koneczny. I tematyka polsko-żydowska pojawiała się dalej, choć w różnych odcieniach. „Nikt nie ma prawa sięgać po mienie bezspadkowe, bo to jest bezprawie” – nawiązywano, niezbyt konsekwentnym językiem, do zapisów w amerykańskiej ustawie 447, która w interpretacji Konfederacji miałaby służyć do przekazania organizacjom żydowskim miliardów dolarów z polskiego budżetu. „Chcemy prawdy, o Jedwabnem” – skandowali zebrani. „Nie ma w Polsce antysemityzmu!” – krzyczał ktoś inny ze sceny. Ludzie drwili sobie z określenia „starsi bracia w wierze”, a jeden z prawicowych publicystów niszowego portalu wykładał: „starsi bracia – to określenie nie musi być pozytywne. Starszym bratem był Kain!”. Przekaz był jednoznaczny – oto nie jesteśmy gospodarzami we własnym kraju, skoro w kilku miejscach odmówiono zorganizowania dyskusji o książce redaktora Sumlińskiego. „Judeopolonia!” – komentował ktoś przy mikrofonie, co zresztą nasuwa ponowne skojarzenie z Ligą Polskich Rodzin, bo jeden z jej sympatyków, historyk Andrzej Leszek Szcześniak, właśnie tak zatytułował jedną ze swoich książek.

Sumliński już poprosił o rozejście się i spotkanie w kolejnym miejscu (na Foksal), ale przez tłum przebiegł nowoprzybyły, sprawnie przeskakując przez barierkę, Grzegorz Braun, witany z entuzjazmem przez zgromadzonych. Kilka lakonicznych słów, zapowiedź wsparcia od Roberta Winnickiego, wreszcie „odśpiewajmy hymn narodowy”, którym okazała się „Rota” – także śpiewana w salkach parafialnych w pierwszych latach Ligi Polskich Rodzin, jako oficjalny hymn (choć podmieniony w 1926 roku przez masonów, na „Mazurek Dąbrowskiego”). Gdy po słowach „aż się rozpadnie w proch i pył krzyżacka zawierucha” zgromadzeni zakończyli pieśń, Grzegorz Braun skomentował ironicznie: „Ale czy to na pewno krzyżacka zawierucha?”. Tłum odpowiedział uśmiechami zrozumienia.

Czytelnicy, słuchacze, dyskusje, śpiewanie pieśni patriotycznych i przemówienia – to tylko sama dobra aktywność obywatelska. Zbyt jednak podobna do projektu Romana Giertycha sprzed 20 lat, by się nie obawiać, że zostanie wykorzystana przez wtajemniczonych cyników.

autor: Jakub Maciejewski

https://wpolityce.pl/autorzy/837-jakub-maciejewski

4 thoughts on “948 Partia Interesów Syjonistycznych atakuje Wojciecha Sumlińskiego i jego książkę „Powrót do Jedwabnego”!

  1. Można? Wierzyć?
    Sąd w Oświęcimiu potwierdził, że Polska to nie Polin..I nie jest to antysemityzm ani mowa nienawiści a sprostowanie nazwy Państwa.?.

    celnik@celnik
    Znajomy Żyd zapytał mnie, jak ja odnoszę się do Żydów. Odpowiedziałem mu, że tak, jak Żydzi odnoszą się do Polaków. Nazwał mnie antysemitą.

    taa
    Oni łamia wszystkie przepisy ONZ i zalecenia a tylko może takie pokemony z PISu ich popierają

    abc
    A ja się pytam dlaczego Gliński bez pytania Polaków o zgodę, i wbrew ich woli, finansuje pieniędzmi polskiego podatnika tą żydowską, napastliwą, antypolską działalność?

    prawicowiec
    Gdyby PiS tchórzliwie nie wycofał się z nowelizacji ustawy o IPN, to takie obrzucanie błotem rzekomego antysemityzmu nas, Polaków nie byłoby możliwe. PiS zawiódł. Cała nadzieja w Konfederacji.

    Rochel57@Rochel57
    Jaki antysemityzm ? To samoobrona. Żydzi działali przeciwko Polsce od kiedy ty przyszli. Nabrali pożyczek, których nie spłacili – to ogromne sumy. Jedyny ich cel, to pozbycie się Polaków. Przy każdej okazji brali udział w eksterminacji Narodu Polskiego. Co to, jakaś zaczarowana wiedza jest ? Ona jest w całym Internecie. W dokumentach. Przecież to wiedza historyczna, oficjalna, lecz celowo przemilczana… Ludzie. Obudźcie się z letargu i stawcie czoła praniu mózgów. Jesteśmy w Polsce i Nasz interes jest priorytetem. Bo wychodzi na to, że najbardziej antypolscy są sami Polacy. Ile jeszcze damy się tumanić i zastraszać !? Jak się tu obcemu nie podoba, to „do widzenia”. A raczej „żegnajcie” i po problemie. Czy w tym temacie inne Państwa mają jakieś zmartwienia ?

    W kontekście 447 ?
    B’nai B’rith utworzyła w 1913 stowarzyszenie Anti-Defamation League (ADL)-zwalczające wszelkie objawy antysemityzmu. W Polsce Lech Kaczyński przywrócił działalność masońskiej B’nai B’rith–Loża Polin

    Leszek01@Leszek01
    Bezpardonowy żydowski atak na Polskę musi wcześniej czy później zaowocować wzrostem nastrojów antyżydowskich. Także stosunek Izraela i ciągłe, niesymetryczne ataki na Autonomię Palestyńską też nie pomaga wizerunkowi Żydów w naszym kraju i nie tylko. Przecież to Polska zawsze była azylem dla prześladowanych w Europie Żydów dlatego u nas było ich najwięcej. Dlatego też to tu Niemcy wybudowali obozy zagłady kierując się po prostu racjonalnością. Żydów z Polski nie opłacało im się dowozić wiele kilometrów do obozów na innym terenie. Poza tym przecież następni w kolejce do „przepuszczenia przez kominy” byli właśnie Polacy, a przynajmniej najbardziej wykształcona i patriotyczna elita. Do tej pory w naszym kraju jest znikoma ilość (pojedyncze przypadki – nie zawsze jednoznaczne) aktów antyżydowskich w przeciwieństwie do innych, rzekomo dużo mniej nieprzyjaznych im krajów. Przecież takie wyniki ankiety to po prostu zwykła gebelsowska manipulacja! Wstyd!

    Taka prawda
    Gdyby nie byli polonofobami ,obarczali Polaków za wszystkie winy omijając szerokim łukiem swoje lub nie wywierali nacisków.pies z kulawą tu by się nimi nie zajmował.PiS również przegra dzięki nim

    Sędziwy Warszawiak
    Ale spójrzmy prawdzie w oczy: DLA ŻYDÓW POLSKA TO ZIEMIA OBIECANA. Czy po upadku PRL jakikolwiek Żyd w Polsce poszedł do więzienia (po za Rywinem i Baksikiem). Bo w Polsce nie można Żyda skazać.

    https://wpolityce.pl/polityka/475874-maciejewski-w-siecijak-przypisuje-sie-polsce-antysemityzm

    Jakub Maciejewski w nowym numerze „Sieci”: Jak przypisuje się Polsce antysemityzm i kto w kraju w tym pomaga

    opublikowano: wczoraj

    Najłatwiej byłoby wybrać z działalności jednej żydowskiej organizacji publikację zawierającą oskarżenia wobec Polaków, następnie zacytować płomienne przemówienia Grzegorza Brauna, wspomnieć o miliardach, które Polska musi zapłacić Żydom, i gładka opowiastka byłaby gotowa. Ale postarajmy się nie iść na łatwiznę

    —o relacjach polsko-żydowskich pisze w nowym wydaniu tygodnika „Sieci” Jakub Augustyn Maciejewski.

    CZYTAJ WIĘCEJ: W najnowszym numerze „Sieci” mocny wywiad z prezesem TVP, Jackiem Kurskim: Nie będzie miękkiej gry w walce o wolność słowa
    https://wpolityce.pl/polityka/475523-sieci-nie-bedzie-miekkiej-gry-w-walce-o-wolnosc-slowa

    Opisywanie mrocznych mocy dybiących na katolicką Polskę jest chwytliwe, ale naszemu państwu nie pomaga. Wręcz przeciwnie. W świecie naukowców badających Holokaust powstała machina, z której korzysta wielu nieuczciwych ludzi – dla sławy, pieniędzy i kariery. Autorzy szukają, wskazują lub sami wymyślają zjawiska antysemickie, a potem korzystają z grantów akademickich i poklasku establishmentu. Paliwem tej machiny jest rzekomy lub prawdziwy antysemityzm. Prawicowi radykałowie skopiowali ten wynalazek, tylko napędzają go pomówieniami drugiej strony wobec Polaków. W ten sposób obie machiny się uzupełniają – ultraprawica krytykuje lewicowych profesorów i pozwala sobie na antysemickie wstawki, a nieuczciwi badacze Holokaustu pokazują radykałów i mówią: »Mamy materiał do badań«. Istne perpetuum mobile

    —pisze Maciejewski.

    CZYTAJ WIĘCEJ:

    – Ciąg dalszy nagonki! ADL: Ukraińcy i Polacy największymi antysemitami. Na celowniku również Węgrzy za uderzanie w… Sorosa
    https://wpolityce.pl/swiat/474042-adl-ukraincy-i-polacy-najwiekszymi-antysemitami

    – ADL oskarża Polskę o antysemityzm! „Raport” sfinansował koncern Volkswagen? Internauci: „Jeszcze brakuje Hugo Bossa”
    https://wpolityce.pl/spoleczenstwo/474255-oskarzono-polske-o-antysemityzm-raport-oplacal-volkswagen

    Maciejewski w swoim tekście zwraca uwagę, iż – słuszne oburzenie wywołał tegoroczny raport Ligi Antydefamacyjnej (ADL), żydowskiej organizacji z USA.

    Publikacja wskazuje, jakoby w Polsce wzrost nastrojów antysemickich należał do największych spośród 18 badanych krajów. Metodologia ankiety była więcej niż wątpliwa. Ankietowani mieli np. określić, czy zgadzają się z takimi twierdzeniami jak: „Żydzi wciąż za dużo mówią o tym, co się im przydarzyło podczas Holokaustu” – najwięcej odpowiedzi na „tak” było w Polsce (73 proc.), a zdaniem ADL oznacza to stereotypowe antysemickie myślenie. Hiszpanie natomiast w 62 proc. są przekonani, że „Żydzi są bardziej lojalni wobec Izraela niż wobec państwa lub państw, w których mieszkają”. Jak widać, marna to miara antysemityzmu. W Hiszpanii bowiem właśnie takie uzasadnienie o nielojalności było powodem wygnania Żydów w XV w. Ale ułomna metodologia nie została stworzona z myślą o Polsce – na działalność ADL skarżą się także inne narody

    —przypomina Jakub Maciejewski. Jednocześnie podkreśla:

    Wielu publicystów i socjologów, także żydowskich, oburza się na próbę zredefiniowania antysemityzmu przez działaczy ADL. Historyk Edward Shapiro potępił pojęcie »nowego antysemityzmu«, ukute w 1974 r. przez Arnolda Forstera i Benjamina Epsteina. Opisał tę manipulację jako polityczne narzędzie niektórych środowisk żydowskich.

    „Jak przypisuje się Polsce antysemityzm i kto w kraju w tym pomaga” – cały tekst Jakuba Maciejewskiego w najnowszym numerze tygidnika „Sieci”, w sprzedaży od 2 grudnia br., także w formie e-wydania.

    Polubienie

  2. https://wpolityce.pl/polityka/476584-kto-boi-sie-powrotu-do-jedwabnego

    Kto boi się „Powrotu do Jedwabnego”? Mocne świadectwo archeologów mówi wszystko: „Od pokazania prawdy dzielił nas tylko mały krok”

    opublikowano: 2 godziny temu · aktualizacja: godzinę temu


    wPolityce.pl

    Nagłe przerwanie ekshumacji w Jedwabnem w 2001 roku po protestach środowisk żydowskich było swego rodzaju zawałem serca polskiej pamięci historycznej. Prawda, która wyłaniała się z wykopalisk jednoznacznie przeczyła kłamstwom Jana Tomasza Grossa. I choć co rusz w ostatnich latach pojawia się deklaracja chęci wznowienia ekshumacji, nie idą za nią żadne decyzje. Książka „Powrót do Jedwabnego” jest kolejnym wołaniem o prawdę. Zbiera informacje ze śledztw i świadectw. Zadaje kluczowe pytania, na które jako Polacy mamy obowiązek odpowiedzieć.

    „Sąsiedzi” Jana Tomasza Grossa były potężnym ciosem dla Polski. Niewielu miało wówczas świadomość tego, co wydarzyło się w Jedwabnem, więc antypolska wersja mogła swobodnie podbijać świat. Książka Grossa miała być kołem zamachowym międzynarodowej narracji o antysemityzmie Polaków i ich okrucieństwie wobec Żydów. Oparta na wyrywkowych świadectwach, jak okazało się z czasem – fałszywych – Gross stworzył własną wersję wydarzeń w Jedwabnem. I choć pojawiało się z czasem coraz więcej świadectw i dowodów na to, że za masakrą społeczności żydowskiej w Jedwabnem stoją Niemcy, świat pozostał głuchy. Nagłe przerwanie ekshumacji pod wpływem silnych nacisków Izraela, pokazało że taka wersja zdarzeń jest wielu środowiskom na rękę. Książka „Powrót do Jedwabnego” zbiera świadectwa, gromadzi fakty, wskazuje na źródła, stanowiąc punkt wyjścia do dalszych poszukiwań. Zawiera także niezwykle cenne świadectwo prof. Małgorzaty Grupy, która dowodziła zespołem prof. Andrzeja Koli podczas prac archeologicznych w Jedwabnem. I choć patrząc na całość publikacji, widać pośpiech, pobieżność i wpisanie jedwabieńskiej historii w obecny kontekst polityczny dotyczący ustawy 447, nie można skupiając się na didaskaliach, odrzucić samej istoty treści. Skąd wzięło się kłamstwo o Jedwabnem? Komu zależy na jego utrzymaniu? Dlaczego zablokowano ekshumacje? „Powrót do Jedwabnego” stawia te pytania i pomaga znaleźć na nie odpowiedzi.

    Każdego dnia przez pięć i pół roku Niemcy mordowali w Polsce trzy tysiące osób. Każdego ranka trzy tysiące budziło się po raz ostatni. Tamtego dnia, 11 lipca 1941, ponad dwieście straciło życie w jednym miejscu w Jedwabnem. Z punktu widzenia brutalnej statystyki czasu okupacji było to tylko jedno z wielu tragicznych wydarzeń. Czy zastanawiałeś się kiedyś, dlaczego właśnie temu wydarzeniu nadano taką rangę, że jak żadne inne stało się znakiem rozpoznawczym Polski?

    — pyta w książce dr Ewa Kurek. To pytanie powraca od wielu lat. Powraca tym silniej, że na jego podstawie tworzone są kolejne, a każda próba odkrycia prawdy jest skutecznie torpedowana.

    CZYTAJ TAKŻE:

    Tomasz Budzyński, współautor książki „Powrót do Jedwabnego” wskazuje na źródła z których korzystał Jan Tomasz Gross podczas tworzenia swojej książki. Przypomina sprzeczne zeznania świadków składane w kolejnych procesach, ale wskazuje na takie, na których oparł się Gross.

    Gdy autor „Sąsiadów”, było nie było obywatel Stanów Zjednoczonych, objawił światu swoje dzieło, polscy historycy byli zaskoczeni jego wiedzą. Z jednego powodu: większość dokumentów dotyczących zbrodni w Jedwabnem znajdowała się w archiwalnych zasobach Głównej Komisji Badania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu. W połowie 2000 roku powstały chwilę wcześniej Instytut Pamięci Narodowej przejął te zasoby i – jak się okazało – nieomal z marszu, za sprawą profesora Andrzeja Paczkowskiego, członka kolegium IPN popieranego przez Platformę Obywatelską, oraz Leona Kieressa, otrzymał je Tomasz Gross. Interesujące, że Kieres, pierwszy szef IPN, niedługo po ukazaniu się na rynku wydawniczym „Sąsisadów” poleciał za ocean, na rozmowy ze środowiskami żydowskimi skupionymi wokół Muzeum Holokaustu w Waszyngtonie, w trakcie których przeprosił Żydów za udział Polaków w zbrodni w Jedwabnem. Prokuratorzy IPN-u dopiero zaczęli badać wywołaną książką sprawę, wszczęli śledztwo, a tymczasem ich szef już „wiedział”. (…) Jak to możliwe, że decydenci IPN-u nie przekazali materiałów polskim historykom, tylko amerykańskiemu socjologowi? Ważne pytania, ale jeszcze ważniejsze: kto udzielił zgody naukowcowi posiadającemu status obcokrajowca na prowadzenie badań naukowych w Wydziale Ewidencji i Archiwum w Delegaturze UOP w Białymstoku? Ustawa o ochronie informacji niejawnych niezwykle rygorystycznie reglamentowała dostęp do dokumentacji stanowiącej tajemnicę państwową, a taki status mają materiały archiwalne przechowywane w archiwach UOP. Dlaczego opisywana sytuacja miała miejsce i komu zależało na jednostronnym dostępie do materiałów źródłowych znajdujących się w UOP i IPN z całkowitym brakiem możliwości zapoznania się i przeprowadzenie badań nad wydarzeniami mającymi miejsce w Jedwabnem 10 lipca 1941 przez polskich historyków?

    — pisze Tomasz Budzyński w swojej części książki, zarzucając Grossowi tendencyjność, niewiedzę i nieuczciwość. Przypomina jednocześnie o dwóch fundamentalnych kwestiach. Po pierwsze, Gross pisząc książkę wiedział to, czego nie wiedzieli inni, opierając swoje teorie na części zeznań, podważonych później przez innych świadków. Po drugie, gdy pisał książkę nie miał pojęcia o działalności grupy Fabera, którą odkrył dopiero kierownik Państwowego Archiwum w Łomży Leszek Kocoń w 2001 roku, już po pojawieniu się na rynku „Sąsiadów”. Po trzecie, Gross nie zmierzył się z nowymi faktami.

    Autorzy książki przypominają poczynione dotychczas ustalenia ws. zbrodni w Jedwabnem. Przytaczają między innymi ustalenia niemieckiego badacza, radcy sądowego Martina Optiza, który w oparciu o dostępne dokumenty i zeznania świadków, zrekonstruował trasę przemarszu esesmanów latem 1941 roku. Grupa operacyjna dowodzona przez dowódcę SS Hermana Schapera, którego działalność w likwidacji Żydów na tamtych terenach była przejrzysta, pojawiła się także w Jedwabnem. „W końcu czerwca oddział Schapera był w Wiznie, 5 lipca w Wąsoszu, 7 w Radziwiłowie, 10 w Jedwabnem, 22 sierpnia w Tykocinie. Według niemieckich archiwów w każdym z tych miejsc esesmani mieli działać dokładnie tak samo: robić, co było do zrobienia, ale też wykorzystywać antyżydowskie nastroje zainicjowane zdradą Żydów i poparciem dla Sowietów w 1939”. Optiz zwrócił się do władz izraelskich z prośbą o pomoc prawną dotyczącą działalności Schapera i taką pomoc otrzymał. Odnaleziono dwoje świadków ocalonych z pogromu w Radziwiłłowie i Tykocinie. Zeznali, że to Schaper wydawał rozkazy Niemcom i Polakom. Z zeznań świadków – sądowych i pozasądowych – wynika, że grupa kilkudziesięciu Niemców przyjechała 10 lipca 1941 roku do Jedwabnego i to oni wydawali rozkazy. Ciekawa jest w tym kontekście książka Tadeusza Mocarskiego, nie będąca wprawdzie opracowaniem historycznym, ale świadectwem podanym w nieco literackiej formie.

    CZYTAJ TAKŻE: To Niemcy mordowali w Jedwabnem! Świadek: „Było 68 gestapowców, żandarmów było bardzo dużo, bo przyjechali z różnych posterunków”

    Zdecydowanie mocną stroną książki „Powrót do Jedwabnego” jest rozmowa z profesor Małgorzatą Grupą, pod której kierunkiem pracowali archeolodzy dokonujący ekshumacji w Jedwabnem. Zespół prof. Andrzeja Koli określił liczbę zamordowanych Żydów na trzystu, maksymalnie do czterystu. I choć brutalnie przerwane badania trwały krótko, nawet szczątkowe ustalenia przeczyły wersji opisanej przez Grossa. Opis atmosfery w jakich były prowadzone jest wstrząsający.

    Od pokazania prawdy dzielił nas tylko mały krok, tymczasem wszystko, co odkryliśmy, musieliśmy zakopać. I tak z naszym odkryciem zakopaliśmy prawdę. Decydowało o tym wielu ludzi – i raczej niewielu w Polsce. To była nieszablonowa decyzja i niespotykana sytuacja. W całej swojej kilkudziesięcioletniej karierze nie spotkałam się nigdy z czymś tak absurdalnym, ani wcześniej, ani później. To chyba wtedy pierwszy raz pomyślałam, że preparują tę historię. To, co się tam wtedy zadziało, ten nadzór, tajemnice, knowania, naciski, ta atmosfera, na koniec przerwanie ekshumacji – to było coś tak nieprawdopodobnie odległego od zawodu archeologa i w ogóle od wszystkiego, czym się w życiu zajmowałam, że na lata zaciążyło to nie tylko na mojej pracy, ale także na mnie osobiście

    — wyznaje prof. Grupa.

    Od początku wszystko tam było dziwne, inne niż gdziekolwiek indziej. Jedno spojrzenie i już wiedziałam, że będzie ciekawie. Teren obstawiny przez policję, wewnątrz wszystko pilnowane, obserwowane, zasłonięte siatkami maskującymi, stanowiska pracy wyłącznie za specjalnymi przepustkami – jakiś matrix. Gdy prof. Andrzej Kola, mój szef, zagubił przepustkę, nie mógł wejść na własne badania – była to absurdalna sytuacja, jak na wojnie, a nie polu archeologicznych badań.

    Według zeznań naocznych świadków zbiorowa mogiła znajdowała się na kirkucie i to samo mówili nadzorujący pracę rabini. A jednak się pomylili, bo zbiorowego grobu tam nie było. Mieliśmy wprawę w znajdywaniu zbiorowych mogił i szybko poznaliśmy, że to ślepa uliczka. Nadzorujący naszą pracę przedstawiciele strony żydowskiej nie uwierzyli nam i non stop odsyłali nas do tego kirkutu. Dyrygował tym wszystkim rabin Michael Schudrich. Cały czas na krótkim łączu z Warszawą, Tel Avivem, Waszyngtonem. (…) W rzeczywistości o wszystkim decydował Schudrich, który próbował wydawać nam dyspozycje według jakichś wytycznych. Rzecz w tym, że te wytyczne miały się nijak do rzetelnych badań archeologicznych

    — relacjonuje prof. Grupa, podkreślając że z takim traktowaniem nie spotkała się ani ona, ani też nikt z branży. ”Wykańczał nas psychicznie” – dodaje.

    To, co Schudrich z nami robił i jak nas traktował, wołało o pomstę do nieba. Wydaje mi się, a właściwie jestem tego pewna, że chcieliśmy w Jedwabnem znaleźć zupełnie co innego: my szukaliśmy prawdy, Schudrich – potwierdzenia wersji Jana Tomasza Grossa. Ale akurat tego tam nie znalazł. (…) W pewnej chwili ktoś rzucił pomysł, by dokonać wykopu w środku stodoły, bo skoro nic tam nie ma – a według zapewnień nie ma – to zgoda rabinów jest nam niepotrzebna. I momentalnie okazało się, że zbiorowa mogiła, której szukaliśmy na kirkucie i której wbrew zapewnieniom tam nie było – jest w stodole. Co było dalej? Istne piekło. Schudrich nawet nie próbował ukryć niezadowolenia, bo przecież nasze odkrycie całkowicie niszczyło wiarygodność świadków, którzy zeznawali przed sądem i na relacji których oparł się Jan Tomasz Gross. Bo jeśli zbiorową mogiłę i pomnik Lenina znaleźliśmy w stodole – to co widzieli „naoczni świadkowie” zbrodni, którzy mogiłę i pomnik umiejscawiali na kirkucie? Jednym zdaniem – nasze odkrycie pokazywało wprost, że ich zebrania były funta kłaków warte i prowadziły na manowce. To wszystko zrozumiałam jednak dopiero później, bo w tamtym momencie nie pokmowałam istoty gniewu Schudricha. My przyjechaliśmy do Jedwabnego zrobić swoją robotę, po nic innego. Najwyraźniej Schurdich przyjechał z tego samego powodu – rzecz w tym, że kompletnie inaczej to rozumieliśmy

    — wspomina profesor Grupa.

    Do pracy przystąpiliśmy całą energią ludzi, którzy po długim okresie bezczynności i ciągłym przerywaniu misji wreszcie mogli ją realizować. Pracowaliśmy bardzo intensywnie – całe czterdzieści pięć minut!!! A potem pojawiła się informacja, że to koniec prac

    — dodaje.

    Przez ten krótki czas udało nam się odkryć betonowy, potężny pomnik Lenina i pierwszą warstwę szkieletów ułożonych równolegle. Udało nam się też zmierzyć szerokość i długość mogiły. (…) Całokształt tego, co już tylko do tego momentu zdążyliśmy ustalić, wskazuje że mężczyźni niosący pomnik Lenina zostali zamordowani pierwsi, a potem wrzucono ich do mogiły. I nie na kirkucie, tylko tutaj. Nie spodobało się to, co  powiedziałam. Oj, bardzo się nie spodobało. (…) Ponieważ nie pozwolono nam sprawdzić, jaka jest głębokość mogiły, chcieliśmy zrobić wykop obok mogiły. Ale tu spotkało nas kolejne zaskoczenie, a właściwie rozczarowanie, bo na to też nam nie pozwolono, a to już było naprawdę zastanawiające. (…) Schemat, który w oparciu o mimo wszystko całkiem sporą liczbę danych mieliśmy przed oczami, był dość czytelny: najpierw zabito mężczyzn niosących pomnik Lenina i złożono ich do mogiły. (…) To, co wiemy na pewno i co udało się ustalić ponad wszelką wątpliwość, to fakt, że gdy już zostali zamordowani, przysypano ich warstewką 5-10 centymetrów ziemi i dopiero wtedy wpędzono kobiety, dzieci, starców – a potem podpalono. (…) To był zwrot o 180 stopni w tych pracach, bo i te zeznania, i w ogóle cała ta historia nabierały zupełnie odmiennej formy i treści.

    Te nieliczne, ale jednak ważne badania wskazywały na coś jeszcze – coś szalenie ważnego – że ci mężczyźni zostali po prostu zastrzeleni. (…) Cały nasz zespół badawczy nie miał wątpliwości, że ci ludzie zostali rozstrzelani. Dowodów nie pozwolono nam zebrać, choć były w zasięgu ręki

    — mówi profesor Grupa. Pod ciężkim pomnikiem Lenina, którego nikt nie ruszał od lipca 1941 roku, znaleziono łuskę, jako twardy dowód na to, że strzały jednak padły. Łusek pochodzących z niemieckiej broni znaleziono zresztą więcej.

    Kto mógł strzelać – kto miał wtedy broń? Odpowiedź była oczywistą oczywistością: Niemcy. Chyba, że ktoś chce wierzyć – ktoś naprawdę niemający pojęcia – że latem 1941 Niemcy pozwolili Polakom posiadać broń

    — dodaje prof. Grupa. Podkreśla także, że przy ofiarach mordu znaleziono wiele kosztowności, złote łańcuszki, zegarki, monety, złote zęby. Kłamstwem jest więc podłe oszczerstwo Grossa, że Polacy okradali swoje ofiary.

    Atak na książkę Wojciecha Sumlińskiego, Ewy Kurek i Tomasza Budzyńskiego wybuchł jeszcze zanim ktokolwiek zdążył ją przeczytać. Można oczywiście dyskutować z poziomem upolitycznienia zagadnienia, z wysoką emocjonalnością przekazu, która momentami towarzyszy autorom, wyrażać poczucie niedosytu wynikającego z niewystarczającego zgłębienia dostępnych dziś treści, ale nie można tej książki odrzucić. Niestety wielu robi to niejako a priori, bez zapoznania się z treścią. Najwyraźniej sprawa Jedwabnego ma zostać zamknięta raz na zawsze przerwaną w 2001 roku ekshumacją, a kłamstwa Jana Tomasza Grossa mają zostać utrwalone w świadomości międzynarodowej skutecznie i ostatecznie. Naprawdę tego chcemy? Kwestia wznowienia ekshumacji – według deklaracji IPN – jest otwarta, choć decyzja nie leży po stronie Instytutu. Jednocześnie każda próba mówienia o konieczności wznowienia badań, obarczona jest milionem zastrzeżeń i obaw. Można odnieść wrażenie, że zostaliśmy tak przestraszeni, iż wolimy tej sprawy nie roztrząsać. Tylko kto na tym zyskuje, a kto traci? Naszym fundamentalnym obowiązkiem jest obrona dobrego imienia Polski. Kiedy o nią walczyć, jeśli nie teraz? Innej szansy na ujawnienie prawdy i oczyszczenie Polski z łgarstw historycznych nie będzie.

    CZYTAJ WIĘCEJ: Prezes IPN: Instytut jest gotowy przeprowadzić ekshumację w Jedwabnem; decyzja nie należy do nas

    CZYTAJ TAKŻE: Bp Stefanek: Nikt nie chciał dotknąć prawdy o Jedwabnem, bo ona przeczy programowi kłamstwa, który nazwałem „holocaust business”. Fragment książki „We wszystkim Chrystus”

    autor: Marzena Nykiel

    popis
    No dobrze , a co Kaczyński na to? ach nic nie może i dalej Gliński z Gowinem będą przekazywać fundusze tym samym organizacjom pozarządowym co platforma bo prezes i Michnik to starzy przyjaciele

    cez
    L.Kaczyński zatrzymal ekshumacje i utajnił protokół .W czyim interesie? Ziobro musi to odtajnić. Trzeba by narazić się góralom ze Wzgórz Golan? Czy górale z PIS-u pozwolą mu na to? PRAWDA WAS WYZWOLI.

    Konrad
    Zydzi uruchomia wszystkie sily, by nie dopuscic do ujawnienia prawdy, ze to nie Polacy a Niemcy wymordowali Zydow w Jedwabnem. Bo na klamstwie moga duzo zarobic (od Polski), a na prawdzie nic.

    myślący
    PIS rządzicie czy jesteście przystawką żydów nie potraficie oddajcie rządy bo jesteście bardzo marnym rządem

    Pomorzanin
    Dziękuję p.Marzenie, chociaż nie lubię długich artykułów, ten przeczytałem od początku do końca. Zgadzam się z tezami zawartymi w artykule w 100%. O Jedwabnem decydują środowiska żydowskie w USA.

    wasz goj jedenzmiliardow
    Jedwabne to papierek lakmusowy w i a r y g o d n o s c i obecnych władz w Polsce

    Ja
    NAJWIĘKSZĄ TRAGEDIĄ dla Polski, w całym okresie jej istnienia, było pozwolenie Żydom na osiedlenie się w Polsce!!!!

    wasz goj historiapiszesiesama
    Obecnie w archiwach niemieckich teoretycznie mozna byłoby znalezc dokumenty dot Jedwabnego ale praktycznie to niemozliwe bo wygrali 2ws ci co mieli p r z e g r a c. Tragikomedia ydowka Merkel przeprasza

    Polubienie

  3. Za Jedwabne skazano już Niemca, za pogrom kielecki odpowiada NKWD! O co więc chodzi?

    Streamed live on Dec 17, 2019
    Media Narodowe

    Roman Jastrzebski
    Słyszałem, że „Polska będzie upokarzana, póki nie zapłaci”. Przecież Polska jest upokarzana od dziesięcioleci. Kiedyś napisałem w komentarzu – „my nawet nie mamy komu się poddać, możemy tylko walczyć”. To naprawdę napawa optymizmem, kiedy taka Pani Kąkolewska przedłuża patriotyczną misję swego męża. Pozdrawiam Panią najserdeczniej, jak mogę.

    Adam Małopolski
    PANI JOANNO ZABRANIAM O NICH MÓWIĆ POLSCY PROKURATORZY, A CZY DZIŚ IPN JEST TEŻ POLSKI? POLACY BLOKUJĄ TĘ PRAWDĘ?

    AntycznyWitek
    Historia zdrajców i zdrady toczy nasze państwo. Agentura nadal działa w zdradzie i zdradzają, oni działają.!!!! IPN toczy rak . A teraz dodatkowo 447 jest motorem..

    Jarosław Augustyniak
    A czy to nie Kieres tak kierował IPN by opluć Polakow

    Uchodźca Zarobkowy
    Z tego co mi wiadomo za to go nie skazano. Jest niemal pewne, że dowodził tą grupą egzekucyjną, ale nie skazano go za Jedwabne. Poza tym nie zginęli za to, że byli żydami, a za to, że byli podejrzewani o współpracę z Sowietami i byli potencjalnym źródłem bolszewickiej dywersji.

    TheLinea5
    Do tego by pasowal fakt, ze niesli oni pomnik Lenina, ktory razem z nimi w tej stodole pozostal.

    AntycznyWitek
    Ciekawa historia, i jak oceniać – czytać to co mówi pani … Jaka jest motywacja działane tych historyków, kłamców i zaprzańców.? Ilu mamy zdrajców w elitach ???To brdzo a bardzo Ciekawe…????

    Adam Małopolski
    Ekshumacja w Jedwabnem zależy od prokuratora generalnego Ziobry . Jak zatem ma nie wstrzymywać ekshumacji jak zastępcą Ziobry jest Jerzy Engelking brat Profesor Engelking słynącej z oszczerczych artykułów na temat antysemityzmu Polaków. Dostaje na te oszczercze paszkwile gigantyczne dotacje od Glińskiego rzędu 700 000 zł rocznie

    PiS PO żydokomuna
    Pytanie: dlaczego ojciec preżydentowej Du*y Kornhauser napisał tak odrażający, kłamliwy, antypolski wiersz?? Czy to jest element większego spisku? Dlaczego pisowcy wystawili takiego kandydata na preżydenta, z żydowską żoną z antypolskiego domu?? Co tu się wyrabia???

    Polubienie

  4. Czy środowiska żydowskie boją się książki W. Sumlińskiego? Kto jest antysemitą? E.Rzeuska wRealu24

    Premiered Dec 15, 2019
    wRealu24

    chambers troud
    Pani Ewo powinna Pani być w sejmie ! Dobrze, że są jeszcze takie kobiety jak Pani ! Kobiety Patriotki !

    Urszula Zborowska
    Szkoda ze pani nie kandyduje na prezydenta.

    Tadeusz Motyka
    To co pani mówi porażające,oby dotarło to do Polaków.Wspaniały wykład.Prawdziwa Polka,patriotka i odważna kobieta.

    Barbara Bini
    Pani Ewa Rzeuska swietna kobieta, energiczna i wygadana, dobrze wyksztalcona, takich mecenasow polskosci nam potrzeba. Brawo pani Ewo, trzeba demaskowaç towarzyszy z polskiej wladzy, antypolakòw hipokrytòw.

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.