560 W BERLINIE OGŁOSZONO GŁODÓWKĘ DLA UZNANIA POLSKIEJ MNIEJSZOŚCI W NIEMCZECH


Rodło, Związek Polaków w Niemczech. Zdjęcie ilutracyjne. Fot. zpwn.org


Jeśli sami siebie nie szanujemy, no to kto ma nas szanować? Jeśli sami ani nie myślimy po swojemu, ani nie walczymy o swoje, to ktoś ma niby robić to za nas? Niby dlaczego,.. bo ktoś nazywa się niby… „naszym przyjacielem”?

https://skribh.wordpress.com/2017/02/06/417-stefan-hambura-list-do-merkel-odmowa-uznania-polskiej-mniejszosci-w-niemczech-oznaczalaby-kontynuacje-dyskryminacji-ktorej-doswiadczyla-w-czasach-iii-rzeszy/


https://kresy.pl/wydarzenia/niemcy-nie-chca-przyznac-polakom-statusu-mniejszosci/

NIEMCY NIE CHCĄ PRZYZNAĆ POLAKOM STATUSU MNIEJSZOŚCI

3 maja 2017|0 Komentarze|w Europa Zachodnia, kresy, społeczeństwo, Wydarzenia |Przez Marek Trojan

Związek Polaków w Niemczech walczy o przyznanie naszym rodakom żyjącym w tym kraju statusu mniejszości narodowej, jednak władze w Berlinie nie chcą się na to zgodzić.

Związek przypomina, że przed II wojną światową Polonia zamieszkująca Zagłębie Ruhry miała status mniejszości. Było tak nawet w pierwszym okresie rządów Adolfa Hitlera. Związek Polaków w Niemczech został zdelegalizowany w 1940 roku. Wielu jego działaczy zostało rozstrzelanych, a ok. 1,2 tys. członków umieszczono w obozach koncentracyjnych. Skonfiskowano również majątek polskiej mniejszości, wyceniany na co najmniej 8,45 mln reichsmarek.

Chociaż Związek Polaków w Niemczech został ponownie zalegalizowany w 1950 roku, to władze RFN nie przywróciły im statusu mniejszości.

W 2014 r. ZPN ponownie skierował do niemieckiego MSW wniosek o wpisanie Polaków do rejestru mniejszości narodowych. Spotkało się to z odmową. Ministerstwo twierdziło, że mieszkający w Niemczech Polacy nie spełniają odpowiednich dla mniejszości narodowej kryteriów, tzn.: nie są ludnością „rodzimą” i „tradycyjnie osiadłą” w Niemczech.

CZYTAJ WIĘCEJ:

ZWIĄZEK POLAKÓW W NIEMCZECH POZWAŁ PAŃSTWO NIEMIECKIE

ZWIĄZEK POLAKÓW W NIEMCZECH ZABIEGA O STATUS MNIEJSZOŚCI

ZPN nie poddaje się jednak i zapowiada walkę o status mniejszości. Zamierza skierować sprawę do sądu. Jednak inne organizacje polonijne nie traktują tej kwestii priorytetowo. Koncentrują się natomiast na tym, by Polacy w Niemczech mieli takie same prawa, jak mniejszość niemiecka w Polsce.

Reguły odpowiedniego traktowania zawarte są w Traktacie o Dobrym Sąsiedztwie i Przyjaznej Współpracy z 1991 r. Według ZNP, a także wielu innych działaczy polonijnych, władze Niemiec nie wywiązują się z jego zapisów. Dotyczy to m.in. kwestii finansowania nauki języka polskiego w Niemczech.

Niemiecka Polonia była w okresie powstawania traktatu grupą bardzo zróżnicowaną. Oprócz posiadającej niemieckie obywatelstwo „starej” Polonii, której korzenie sięgają XIX wieku, w RFN przebywało kilkuset tysięcy Polaków z „nowej emigracji”, których status pobytu był często nieuregulowany.

Najliczniejszą grupę stanowiły osoby, które wyemigrowały z Polski, głównie w latach 70. i 80. na podstawie opcji narodowościowej jako „Niemcy”, zachowując jednak poczucie tożsamości polskiej. Twórcy traktatu z 1991 roku argumentowali, że dzięki przyjętym rozwiązaniom z praw mogą korzystać wszystkie kategorie osób związanych z Polską. Liczebność wszystkich tych grup szacuje się na dwa miliony.

Bankier.pl / Kresy.pl

…..


Stefan Hambura, źr. Wikimedia

Kojoto @Kojoto:
Ciekawe czy MSZ się na ten temat wypowie? Byle by nie w osobie teko pojaca, który o wszystkim dowiaduje się ostatni i z mediów, a nazywają go „minister”.

Mazowszanin jeden @Mazowszanin jeden:
Niech oddadzą niemieckie władze zawłaszczony majątek organizacji polonijnych, np. Rodła.

tagore @tagore:
Niepotrzebnie Niemcy brali udział w rozbiorach Polski ,no i Hitler nie wymordował wszystkich Polaków obywateli Niemiec. A to pech.

https://kresy.pl/wydarzenia/spoleczenstwo/berlinie-ogloszono-protest-glodowy-ws-uznania-polskiej-mniejszosci-niemczech/

W BERLINIE OGŁOSZONO GŁODÓWKĘ DLA UZNANIA POLSKIEJ MNIEJSZOŚCI W NIEMCZECH

11 października 2017|3 komentarze|w Europa Zachodnia, społeczeństwo, Wydarzenia |Przez Krzysztof Janiga

Jednym z głodujących jest mecenas Stefan Hambura, który w ten sposób chce zwrócić Niemcom uwagę na problemy polskiej mniejszości.

Dwóch Polaków ogłosiło wczoraj w Berlinie początek protestu głodowego mającego na celu zwrócenie uwagi na problem nieuznawania Polaków w Niemczech za oficjalną mniejszość narodową.

Jak donosi Polskie Radio, jednym z uczestników głodówki jest mecenas Stefan Hambura, który wcześniej prowadził podobną głodówkę w Warszawie.

Wtedy w Warszawie zwiesiliśmy protest głodowy, teraz kontynuujemy go w Berlinie– mówi Hambura, który liczy, że niemieckie władze i społeczeństwo dostrzegą dzięki temu problemy Polaków w Niemczech. Zdaniem mecenasa teraz jest dobry czas na to, by tworząca po wyborach nowa koalicja rządowa zwróciła uwagę na Polaków.

Nie ma wymiernych, pozytywnych wyników co do uznania statusu mniejszości polskiej w Niemczech, a teraz formuje się nowy niemiecki rząd, ma powstać nowa koalicja. Chcemy ten moment wykorzystać, żeby doprowadzić do dyskursu politycznego w Niemczech, ażeby przyszłe partie koalicyjne zainteresowały się tym tematem – i nie tylko partie koalicyjne, ale wszystkie partie w Niemczech, które będą okazywały w tej sprawie dobrą wolę i będą się chciały tym zainteresować – cytuje mecenasa Hamburę Radio Maryja.

Drugą osobą biorącą udział w głodówce jest Marcin Masny. Głodujący Polacy nałożyli koszulki z napisem w języku niemieckim „Uznać polską Mniejszość – strajk głodowy”.

PRZECZYTAJ: Niemcy nie chcą przyznać Polakom statusu mniejszości

Przed II wojną światową Polonia zamieszkująca Zagłębie Ruhry miała status mniejszości. Było tak nawet w pierwszym okresie rządów Adolfa Hitlera. Związek Polaków w Niemczech został zdelegalizowany w 1940 roku. Wielu jego działaczy zostało rozstrzelanych, a ok. 1,2 tys. członków umieszczono w obozach koncentracyjnych. Skonfiskowano również majątek polskiej mniejszości, wyceniany na co najmniej 8,45 mln reichsmarek.

Chociaż Związek Polaków w Niemczech został ponownie zalegalizowany w 1950 roku, to władze RFN nie przywróciły im statusu mniejszości. W 2014 r. ZPN ponownie skierował do niemieckiego MSW wniosek o wpisanie Polaków do rejestru mniejszości narodowych. Spotkało się to z odmową. Ministerstwo twierdziło, że mieszkający w Niemczech Polacy nie spełniają odpowiednich dla mniejszości narodowej kryteriów, tzn.: nie są ludnością „rodzimą” i „tradycyjnie osiadłą” w Niemczech. W Niemczech status mniejszości narodowej mają tylko Duńczycy, Fryzyjczycy, Serbowie Łużycc i Romowie. Dzięki temu mogą korzystać z licznych uprawnień instytucjonalnych i dofinansowania przedsięwzięć kulturalnych i oświatowych.

Pomimo poruszania od lat sprawy uznania polskiej mniejszości w Niemczech, władze niemieckie pozostają w tej kwestii nieugięte.

Kresy.pl / Radio Maryja / Polskie Radio

…..


Stefan Hambura i Marcin Masny / autor: Facebook

prosze zostawic temat RP
Zwiazek Polakow w Niemczech sie tym zajmuje i ambasada RP oraz MSZ, p. Hambura prosze odpuscic – bo stwarza pan wrazenie ze nic sie nie dzieje… oczywiscie dziekujemy za protest

maja
a waszczykowski cos robi ?????

HGW
Na początek w trybie natychmiastowym należy zlikwidować przywileje i status mniejszości niemieckiej w Polsce. A później ustalić z niemcami równoważne prawa dla Polaków w niemczech i niemców w Polsce.

RYSK
reparacje, mniejszość polska w niemczech – świetne akcje ujawniajace prawdziwe oblicze szkopskich panow świata, dusić to bydło teutońskie do końca świata..

xyz
Do Polaków w Niemczech. Nie wstyd wam, pan Hambura strajkuje a wy co? Dołączcie do strajku, walczcie o swoje prawa. Dlaczego mniejszość niemiecka w Polsce ma mieć lepiej?

https://wpolityce.pl/polityka/362066-nasz-wywiad-hambura-o-protescie-glodowym-ws-mniejszosci-polskiej-nadal-obowiazuja-skutki-rozporzadzenia-goringa-z-1940-r

NASZ WYWIAD. Hambura o proteście głodowym ws. mniejszości polskiej: Nadal obowiązują skutki rozporządzenia Göringa z 1940 r.

opublikowano: wczoraj · aktualizacja: wczoraj

Chcemy, aby temat mniejszości polskiej w Niemczech pojawił się w dyskursie koalicyjnym. Liczymy, że partie tworzące koalicję rządową CDU, CSU, FDP i Zieloni. Mamy również nadzieję, że tą kwestią zainteresują się także inne stronnictwa polityczne

— mówi mecenas Stefan Hambura, prawnik z Berlina w rozmowie z portalem  wPolityce.pl.

wPolityce.pl: Z panem Marcinem Masnym prowadzicie strajk głodowy w Berlinie. Od kiedy trwa?

Stefan Hambura: Protest głodowy rozpoczęliśmy w poniedziałek. Chodzimy po Berlinie ubrani w koszulki z napisami w języku niemieckim „Uznać mniejszość polską w  Niemczech” i „Strajk głodowy”. W czwartek pojawimy się w Klubie Polskich Nieudaczników na dyskusji o wymiarze sprawiedliwości w Polsce.

Dlaczego panowie prowadzą strajk głodowy?

Ze względu na zaniechania niemieckich elit. W Niemczech nadal obowiązują skutki rozporządzenia Hermanna Göringa z 27 lutego 1940 r. Przed wojną była mniejszość polska w Niemczech, a później w sensie prawnym zniknęła. Niemieckie elity, niemieccy demokraci zgadzają się, żeby skutki rozporządzenia Göringa nadal obowiązywały. Jeżeli byliby prawdziwymi demokratami natychmiast uznaliby mniejszość polską w  Niemczech.

Przed wojną Polakom w Niemczech przysługiwały prawa mniejszości.

Dlatego walczymy, aby potomkowie przedwojennej mniejszości polskiej uzyskali ponownie status, którzy posiadali przed wojną. Na to, jak na razie demokratyczne Niemcy nie chcą się zgodzić. To pokazuje prawdziwe nastawienie niemieckich elit, które chętnie krytykują innych, ale nie widzą ogromnych problemów u siebie. Niestety, jest przyzwolenie na to, aby skutki rozporządzenia Hermanna Göringa nadal w  Niemczech obowiązywały.

Adresatami protestu są tylko politycy?

Głównie politycy. Chcemy, aby temat mniejszości polskiej w Niemczech pojawił się w dyskursie koalicyjnym. Liczymy, że partie tworzące koalicję rządową CDU, CSU, FDP i Zieloni. Mamy również nadzieję, że tą kwestią zainteresują się także inne stronnictwa polityczne. Nie chcemy, żeby sprawa polskiej mniejszości w Niemczech po raz kolejny została zamieciona pod dywan.

Kiedy wasz protest głodowy może się zakończyć?

Trudno mi w tej chwili odpowiedzieć na to pytanie.

Wspomniał pan, że Niemcy chętnie krytykują innych. „Die Welt” napisał o  ministrze sprawiedliwości Zbigniewie Ziobrze, że „Wobec jego bezwzględności łagodny wydaje się nawet Kaczyński. To taran obozu prawicy!”. Jak pan skomentuje te słowa?

Niemieckie elity mają bardzo ograniczoną wiedzę o reformie wymiaru sprawiedliwości w Polsce. Szkoda, że wypowiadają się w sprawach, na których się nie znają.

Not. TP

POPIERAM!
TRZYMAJCIE SIE!

Emma
Mniejszości polskiej w Niemczech w zasadzie nie ma. Była duża po zaborach. Teraz te tereny są w Polsce. Ci ,którzy wyjechali do Niemiec głównie po stanie wojennym , jechali jako Niemcy , powołując się na to ,iż ich dziadkowie lub rodzice urodzili się na terenie Niemiec. To była w większości emigracja ekonomiczna. Niemcy traktowali ich jako „późną emigrację” , co nie znaczy iż z atencją. Czy Polacy chcieliby by ludzie , którzy teraz przyjeżdżają do Polski na Kartę Polaka po latach obudzili się jako mniejszość rosyjska? Trochę umiarkowania.

sir_citizen
Emma@Emma a to znasz ? https://swiato-podglad.pl/leszek-sosnowski/dzisiejsza-idee-europejska-sformulowal-oficer-ss-dr-friedrich-gollert-w-grudniu-1944-r

Yo
Patrząc na nich to stawiam że to bardziej dieta wymuszona przez żony… ale ideologia dobra.

madziar
Czy my jakoś moglibyśmy wspomóc p. Hamburę i Masnego w ich zabiegach o prawa Polaków w Niemczech ? W jaki sposób moglibyśmy ich wspomóc ?

WielkaPolska
pan hambura przyjął z wlasnej woli niemieckie obywatelstwo bo ułatwia / ułatwiało (szczególnie na początku lat 90) wiele.. tym strajkiem kolejny raz chcę zrobić sobie darmową reklamę – przykre…

juju44
A co robi ambasador ? A co polska prasa, TVP-info, TVP1, polskie radio? Jak zwykle nic? O poslow nie pytam bo wlasnie w Brukseli pokazali jak bardzo sa polskimi.

WielkaPolska
@juju44 Ambasada, TVP itp. reprezentują ZPWN „Rodło” – to oni są spadkobiercami i tą prawdziwą MNIEJSZOŚCIĄ POLSKĄ W NIEMCZECH, reszta to emigracja. pan hambura reprezentuję siebie i swoje interesy.

jzd
pan Hambura robi bardzo dobrą robotę, jest lepszym Polakiem niż wybrani przez niektórych reprezentanci Polski

PISTOLET
TRZEBA PO PROSTU ZAWIADOMIĆ TFUSKA ,ON NA PEWNO POMOŻE !!?

…..

http://www.polskieradio.pl/5/3/Artykul/1881845,Protest-glodowy-o-uznanie-polskiej-mniejszosci-narodowej-w-Niemczech

Protest głodowy o uznanie polskiej mniejszości narodowej w Niemczech

ostatnia aktualizacja: 10.10.2017 15:31

Dwóch Polaków rozpoczęło protest głodowy na ulicach Berlina. W rozmowie z Polskim Radiem jeden z uczestników mecenas Stefan Hambura powiedział, że chcą zwrócić uwagę niemieckiej władzy na niezałatwiony do tej pory problem polskiej mniejszości w Niemczech.

Uczestnicy założyli koszulki z niemieckim napisem: „Uznać polską Mniejszość – strajk głodowy”. Jak powiedział Polskiemu Radiu uczestnik protestu mecenas Stefan Hambura jest to kontynuacja akcji prowadzonej w tej samej sprawie w maju w Warszawie.

  • Wtedy w Warszawie zwiesiliśmy protest głodowy, teraz kontynuujemy go w Berlinie – powiedział Stefan Hambura. Ma nadzieję, że akcja zostanie dostrzeżona przez niemieckie władze i niemiecką opinię publiczną. „teraz jest dobry czas, aby sprawa „polskiej mniejszości” została szerzej dostrzeżona w Niemczech – dodał mecenas.
    Protestujący chcą by tworząca się obecnie w Niemczech nowa koalicja rządowa zwróciła uwagę na potrzeby Polaków, mieszkających w Niemczech.

pp

http://fakty.interia.pl/swiat/news-protest-glodowy-w-sprawie-praw-mniejszosci-polskiej-w-niemcz,nId,2393986

http://www.polsatnews.pl/wiadomosc/2017-05-15/przez-protest-glodowy-walcza-o-prawa-polakow-w-niemczech/

http://www.radiomaryja.pl/informacje/warszawa-trwa-strajk-glodowy-obronie-praw-polskiej-mniejszosci-niemczech/

https://dorzeczy.pl/obserwator-mediow/29547/Niemcy-nie-chca-uznac-Polakow-za-mniejszosc-narodowa-Ruszyl-protest-glodowy.html

http://niezalezna.pl/98763-glodowka-w-imie-godnosci-polakow-walka-o-prawa-naszych-rodakow-w-niemczech


PROTEST GŁODOWY O UZNANIE MNIEJSZOŚCI POLSKIEJ W NIEMCZECH

Zenon Nowak MP
Opublikowany 15 maj 2017

W DOMU POLONI W WARSZAWIE ROZPOCZĄŁ SIĘ PROTEST O UZNANIE STATUSU MNIEJSZOŚCI, POLAKÓW ZAMIESZKUJĄCYCH W NIEMCZECH. W PIĄTEK PRZYJEŻDŻA DO POLSKI PREZYDENT NIEMIEC.

Lechosław 4 miesiące temu
Pełne poparcie dla mecenasa Hambury. Brak słów dla tego draństwa jakim jest odmawianie praw Polskiej Mniejszości w państwie niemieckim. Co na to MSZ i Waszczykowski ?

Reklamy

6 thoughts on “560 W BERLINIE OGŁOSZONO GŁODÓWKĘ DLA UZNANIA POLSKIEJ MNIEJSZOŚCI W NIEMCZECH

  1. Bez komentarza…

    https://pl.wikipedia.org/wiki/Ponaschemu_(j%C4%99zyk)

    Ponaschemu (język)

    Ten artykuł dotyczy języka. Zobacz też: Pónaschemu (stowarzyszenie).

    Ponaschemu – język pośredni pomiędzy językiem niemieckim a językiem dolnołużyckim używanym na Łużycach przez Serbołużyczan.

    Historia

    Językiem tym mówiono do lat 50. XX w. W ponaschemu mówiono przeważnie w wioskach (przede wszystkim w wioskach Spreewaldu), w których żyli razem Niemcy i Dolnołużyczanie. Dzisiaj języka tego już się nie używa, ponieważ większość ówczesnych mieszkańców wsi zasymilowała się z Niemcami.

    Do stwierdzenia, że język ponaschemu był „wyśmiewany przez zurbanizowane społeczeństwo”, należy się wyjaśnienie, że wyśmiewającymi byli głównie Niemcy, z reguły w ogóle niechętni wobec języka łużyckiego. W tym czasie nie można było też mówić o miejskiej społeczności Serbołużyczan w Dolnych Łużycach. Serbołużyczanie byli raczej wyśmiewani jako niewykształceni wieśniacy, którzy w swojej mowie używali słów łużyckich i niemieckich. Wyśmiewano tę mowę, która była jedyną naturalną pozostałością żywego języka słowiańskiego na Dolnych Łużycach. Po drugiej wojnie światowej do grona wyśmiewających, „zurbanizowanych” Niemców, dołączyli działacze łużyccy z Górnych Łużyc, którzy w ramach „pomocy” zamierzali „udoskonalić” język dolnołużycki, wyplenić germanizmy, a nawet połączyć oba języki łużyckie w jeden. Mowa wiejskich Dolnych Łużyczan wydawała się im zepsuta i nasycona germanizmami i dlatego ją również wyśmiewali. Działania te nie przyniosły oczekiwanych efektów, bo obecnie, chociaż mowa ponaschemu już praktycznie zanikła, to jednak nie udało się utrzymać języka dolnołużyckiego również w tej „czystej postaci” i Dolne Łużyce są pod względem językowym całkowicie zgermanizowane.

    https://pl.wikipedia.org/wiki/P%C3%B3naschemu_(stowarzyszenie)

    Pónaschemu (stowarzyszenie)

    Pónaschemu to stowarzyszenie z siedzibą w Niemczech, mające za cel wspieranie kultury i języka dolnołużyckiego, założone w 1999 roku.

    Nazwa Pónaschemu odwołuje się do gwary będącej mieszanką języka dolnołużyckiego oraz niemieckiego, używanej na Łużycach.

    Ponaschemu stawia się w opozycji do organizacji Domowina (jako organizacji mającej być zdominowaną przez Górnołużyczan), podkreśla odrębność Dolnołużyczan od Górnołużyczan, czemu służy m.in. promowanie historycznej nazwy Słowian połabskich – Wenden  zamiast  Sorben jako określenia Łużyczan mieszkających na terenie Brandenburgii. Stowarzyszenie deklaruje się jako związek dolnołużycko- i niemieckojęzycznych Dolnołużyczan oraz przyjaciół Dolnołużyczan z zagranicy.

    Wśród żądań stowarzyszenia znajduje się m.in. zakaz niszczenia wiosek i dziedzictwa kulturowego Dolnołużyczan przez kopalnie węgla brunatnego oraz wsparcie badań archeologicznych, ochrona przed wymarciem języka dolnołużyckiego i dbanie o jego czystość. Ponaschemu twierdzi też, że środki przeznaczane dla Łużyczan są niesprawiedliwie dzielone i zbyt wiele z nich trafia do Saksonii[1].

    Przypisy

    1. Skocz do góry http://www.diewenden.de – Ponaschemu e.V. – Forderungen

    Linki zewnętrzne

    Polubienie

  2. mem 178.219.131.*40 minut temu
    Muzułmanom nie zabiorą . Bo się boją !

    Pius@Pius7 minut temu
    Pani Creydt powinna wziąś dobrego adwokata i zrezygnować z tego prawnika, który znany jest z politykierstwa i niemcożerstwa. Głodówka dla uznania polkiej mniejszości? Nie ma takowej w Niemczech! Przed wojną była, teraz nie ma. Zanim ktoś tu zacznie na mnie bluzgać , niech sprawdzi sobie międzynarodową definicję mniejszości narodowej.

    Advocem 83.26.247.*12 minut temu
    Gdy się podejmuje decyzję wyjazdu do Niemiec to należy się liczyć z ryzykiem odebrania dziecka pod byle pretekstem. To kontynuacja procesu zniemczania dzieci znanego z historii.

    https://wpolityce.pl/swiat/362417-nasz-news-sad-w-niemczech-zabiera-matce-dziecko-zarzucono-mi-ze-jestem-nadopiekuncza-polka-babcia-chlopca-grala-w-reprezentacji-polski

    NASZ NEWS. Sąd w Niemczech zabiera matce dziecko! „Zarzucono mi, że jestem nadopiekuńczą Polką”. Babcia chłopca grała w reprezentacji Polski

    opublikowano: 3 godziny temu · aktualizacja: 3 godziny temu


    autor: pixabay.com

    Sąd w Niemczech zdecydował, że Katja Creydt ma oddać dziecko ojcu, który ma problemy z narkotykami. Jego narzeczona ma z kolei poważne problemy ze zdrowiem. Sąd zdecydował też, że matka i ojciec dziecka nie mogą opuszczać terytorium Niemiec. Jaki jest zarzut sądu wobec matki? Że zbyt intensywnie zajmuje się siedmioletnim synem. Chłopiec urodził się jako wcześniak.

    Zarzucono mi, że jestem nadopiekuńczą Polką

    — mówi w rozmowie z portalem wPolityce.pl matka chłopca Katja Creydt.

    Zajmuję się sama dzieckiem od siedmiu lat. Syn dobrze radzi sobie w szkole

    — podkreśla.

    Jest zszokowana i przerażona.

    Nie wiem, co mam dalej robić. Przeżywam horror

    — dodaje.

    Skandaliczną decyzję wydał sąd w czterdziestotysięcznym mieście Buxtehude. Rodzina pani Creydt jest tam znana. Jej matka, Bozenna Enkelmann jest honorowym obywatelem miasta. Przez wiele lat była bramkarką miejscowego klubu piłki ręcznej BSV Buxtehude. Przed wyjazdem do Niemiec przez 17 lat grała w reprezentacji Polski. Wystąpiła w ponad 200 spotkaniach. Otrzymała również propozycję gry w kadrze narodowej Niemiec.

    Mama odmówiła gry w reprezentacji Niemiec. Powiedziała, że jest Polką i może grać tylko w polskiej kadrze

    — mówi Katja Creydt.

    Dawno nie miałem takiej bulwersującej sprawy

    — ocenia w rozmowie z portalem wPolityce.pl mecenas Stefan Hambura, pełnomocnik Polki, której niemiecki sąd chce odebrać dziecko.

    Niemcy naruszają zasady państwa prawa, a wytykają łamanie zasad praworządności w Polsce i na Węgrzech. Proszę zobaczyć, chociażby na tym przykładzie, jak zachowują się sądy w Niemczech. Praworządność w Niemczech nie wygląda dobrze

    — podkreśla prawnik.

    W czwartek i piątek odbędzie się spotkanie szefów państw Rady Europejskiej. Agenda spotkania ma zostać rozszerzona o praworządność w Polsce i Węgrzech.

    Prawnik podkreśla, że nadal obowiązują skutki rozporządzenia Hermana Goringa z 1940 r. dotyczące polskiej mniejszości. Od kilku dni prowadzi głodówkę, walczy w ten sposób o uznanie polskiej mniejszości w Niemczech.

    CZYTAJ WIĘCEJNASZ WYWIAD. Hambura o proteście głodowym ws. mniejszości polskiej: Nadal obowiązują skutki rozporządzenia Göringa z 1940 r.

    Mamy też działania jugendamtów, które powstały w latach dwudziestych poprzedniego wieku. Szczególnie mroczną rolę organizacja odegrała w latach czterdziestych. Odpowiada za odebranie tysiące polskich dzieci, m.in. z Zamojszczyzny. Wiele z tych dzieci nie poznało nigdy swoich rodziców, nie dowiedziało się nic o swoich korzeniach, bo akta były po II wojnie światowej niszczone. Ten problem jest podejmowany od kilkunastu lat w polsko-niemieckich stosunkach

    — przypomina mecenas.

    Odbieranie dzieci w Niemczech dotyczy nie tylko Polaków, również Niemców i osób innych narodowości. Niestety, jest na to przyzwolenie polityczne

    — alarmuje mecenas Hambura.

    TP

    Zamoyski 176.249.221.*za godzinę
    Oddajcie matce dziecko! Naziole

    Andrzej67 217.96.42.*za 19 minut
    Nierzetelna i bzdurna informacja. Żyję 30 lat w BRD. Wychowałem dzieci i wnuki. Nie wiem co to Jugendamt Ale nie żyję na socjalu, nie piję. Moja wnuczka uczy się tu polskiego. Tak ją tu germanizują!

    emi 83.9.52.*za 13 minut
    Wanda nie chciała Niemca, to była bardzo mądra Wanda, a te nie są nawet Wandami.

    Rabi 83.11.115.*26 minut temu
    Wszystkich rodaków mieszkających w Germanii zapraszamy do Ojczyzny. Wracajcie – pracy bedzie dla wszystkich. może nie bedzie tak płatna jak w RFN, ale powoli bedzie coraz lepiej i bedzie spokojniej.

    rrsult 91.230.156.*29 minut temu
    No to wprowadźcie do kodeksu karnego w Polsce paragraf, że kidnaping za pomocą obcych „praw” jest zbrodnią przeciwko ludzkości i nie podlega przedawnieniu. W końcu urzędasy z Niemiec wpadną.

    oko 46.238.204.*33 minuty temu
    ja bym tak nie ubolewał nad tą „niemką” pojechali kiedyś na lepsze to niech w tym tkwią ,nie od dziś wiedzieli że niemcy kradną dzieci ,myślenie nie boli !

    fdgg 37.190.210.*36 minut temu
    to czemu nie wroci do polski, skoro az tak zle w niemczech

    Ania 93.179.211.*za 13 minut
    kto ze zbrodniarzami ( a każdy niemiec to albo POtomek zbrodniarza albo POtencjalny zbrodniarz) chodzi do łózka ten sam sobie winien… za późno na płacz

    Polubienie

  3. https://kresy.pl/wydarzenia/niemczech-mieszka-783-tysiace-polakow/


    W Niemczech mieszka 783 tysiące PolakówFlaga Polski, foto: freegreatpicture.com

    W NIEMCZECH MIESZKA 783 TYSIĄCE POLAKÓW

    21 października 2017|0 Komentarze|w Europa Zachodnia, gospodarka, Polska, społeczeństwo, Wydarzenia |Przez Piotr Łapiński

    W Niemczech mieszka 4,3 miliona obcokrajowców z krajów Unii Europejskiej. Najliczniejszą z grupę spośród nich stanowią Polacy.

    Wczoraj w Berlinie wiceszef Federalnego Urzędu Statystycznego DESTATIS Georg Thiel ogłosił wyniki ostatnich badań przeprowadzonych przez urząd. Polacy są najliczniejszą grupą obcokrajowców z Unii Europejskiej. Nasi rodacy wyprzedzają Włochów (611 tys.), Rumunów (534 tys.) i Greków (348 tys.). Porównując do roku 2015 liczba obcokrajowców w Niemczech z krajów Unii Europejskiej wzrosła o 7 proc. Tendencja wzrostowa widoczna jest szczególnie w przypadku migrantów z krajów wschodnioeuropejskich – tłumaczyła przedstawicielka DESTATIS Susana Garcia Diez.

    Z kolei z Niemiec do innych krajów Unii Europejskiej wyjechało 850 tys. Niemców. 176 tys. wyjechało do Austrii, 142 tys. do Hiszpanii, a 137 tys. do Wielkiej Brytanii. Informacje te zostały zawarte w nowym roczniku statystycznym na koniec 2016 roku opublikowanym wczoraj przez Federalny Urząd Statystyczny.

    CZYTAJ TAKŻE: Niemcy nie chcą przyznać Polakom statusu mniejszości

    Rocznik przedstawia również dane dotyczące gospodarki. Podkreślono rekordowo niski poziom bezrobocia wśród młodych ludzi do 24. roku życia, który w Niemczech wynosił 7 proc. przy 19 proc. w całej UE.

    W komentarzu podkreślono jednak, że pomimo dobrej sytuacji gospodarczej 20 proc. Niemców nie mogło sobie pozwolić na tygodniowy wyjazd na urlop. Dotyka to przede wszystkim osób wychowujących samotnie dzieci.

    Dodatkowo Niemcy mają jedną z najwyższych różnić w zarobkach między kobietami a mężczyznami na tych samych stanowiskach i przy identycznych kwalifikacjach. Niemki zarabiają 22 proc. mniej niż mężczyźni. Wśród krajów Unii Europejskiej gorzej jest jedynie w Estonii i Czechach.

    Kresy.pl / bankier.pl

    Polubienie

  4. https://kresy.pl/wydarzenia/x13-dzien-glodowki-walce-u-uznanie-polskiej-mniejszosci-niemczech/


    Stefan Hambura, foto: wikimedia.org

    13. DZIEŃ GŁODÓWKI W WALCE O UZNANIE POLSKIEJ MNIEJSZOŚCI W NIEMCZECH

    22 października 2017|0 Komentarze|w Europa Zachodnia, Polska, Polska, społeczeństwo, Wydarzenia |Przez Piotr Łapiński

    Protest głodowy znanego berlińskiego adwokata Stefana Hambury o uznanie polskiej mniejszości narodowej w Niemczech wciąż trwa.

    Mecenas Hambura powiedział dziennikarzowi Radia Szczecin, że kwestia uregulowania statusu Polaków leży w rękach państwa niemieckiego, które zbyt długo nie przyjmuje odpowiednich rozwiązań prawnych.

    Niestety wciąż mamy do czynienia ze skutkami rozporządzenia Hermanna Göringa z 27 lutego 1940 roku. Mniejszość polska nadal nie ma statusu mniejszości narodowej w Niemczech i w tej sprawie głoduje – tłumaczy Hambura.

    ZOBACZ RÓWNIEŻ: W Berlinie ogłoszono głodówkę dla uznania polskiej mniejszości w Niemczech

    Nie jest to pierwszy protest głodowy jak prowadzi Stefan Hambura w walce o uznanie polskiej mniejszości w Niemczech – poprzednia miała miejsce w maju tego roku. Jak podkreśla adwokat: To kontynuacja głodówki z maja tego roku. Wtedy rozeszliśmy się dzień przed wizytą pana prezydenta Niemiec Franka-Waltera Steinmeiera w Polsce, żeby prezydenci Andrzej Duda i Frank-Walter Steinmeier mogli rozmawiać ze sobą w spokoju. Niestety od tego czasu nic prawie się nie dzieje, nie działo się.

    Niemcy odrzucają polskie argumenty. Berlin uważa, że obywatele Republiki Federalnej Niemiec pochodzenia polskiego, mieszkający na stałe w Niemczech, nie spełniają warunków koniecznych do uznania ich za mniejszość narodową, ponieważ nie są ludnością rodzimą i tradycyjnie osiadłą„.

    Kresy.pl / radioszczecin.pl

    Polubienie

  5. SUBITO
    NO I CO??? NIC a Pier..lnac lapa w stol az sie wywroci w KALIFACIE GmbH. NATYCHMIAST PRAWA MNIEJSZOSCI w NIEMCZECH SUBITO. DYLETANCI WASZCZYKOWSKi zajmuje sie sprawami UKRAINY a nie POLAKOW i POLSK

    Jest idiotyzmem zaspakajanie
    wszystkich mniejszości w Polsce, w sytuacji kiedy kraje sąsiedzkie nie uznają naszych praw. To jakieś skończone cymbalstwo jest, żałosna glińskowszczyzna polityczna.

    „żałosna glińskowszczyzna”
    przypominająca chłopca w podstawówce, który usilnie usiłuje się przypodobać obijającym go silniejszym kolegom. A już dawno powiedziano – „lepiej umrzeć na stojąco niż żyć na klęczkach”, wy fifki.

    W_LS
    W razie wrogiej postawy rządu BRD wobec Polaków w Niemczech będzie rewanż rządu Polski?

    A TVP promuje niemieckie filmy
    Szwaby robią nam tylko POd górę, my im wszystko, a bękarty SS-manów jak ich ojcowie-zero mniejszości PL+Jugendamt+załganie historii! W TVP dzisiaj znów nazi-łgarstwo o uciekinierze nazisty z łagru! DOŚĆ

    https://wpolityce.pl/polityka/364288-wezwanie-do-przywrocenia-praw-mniejszosci-sejm-uczci-powstanie-zwiazku-polakow-w-niemczech

    Wezwanie do przywrócenia praw mniejszości! Sejm uczci powstanie Związku Polaków w Niemczech
    opublikowano: wczoraj


    autor: Pixabay

    Posłowie opowiedzieli się w czwartek w Sejmie za przyjęciem bez poprawek projektu uchwały ws. uczczenia 95. rocznicy powstania Związku Polaków w Niemczech. Zapisano w niej, że Sejm popiera postulat przywrócenia Polakom w Niemczech statusu mniejszości narodowej.

    Komisja Kultury i Środków Przekazu jednogłośnie zarekomendowała Sejmowi przyjęcie poselskiego projektu uchwały w sprawie uczczenia 95. rocznicy powstania Związku Polaków w Niemczech.

    Przewodniczący Polsko-Niemieckiej Grupy Parlamentarnej Szymon Szynkowski vel Sęk (PiS) podczas czwartkowej debaty w Sejmie zwrócił uwagę, że projekt uchwały oprócz tego, że przypomina historię Związku Polaków w Niemczech i jego działalność, podkreśla też, że Sejm „popiera wysuwany od lat postulat przywrócenia Polakom w Republice Federalnej Niemiec statusu mniejszości narodowej odebranego bezprawnie w 1940 roku”. Szynkowski vel Sęk ocenił, że jeśli posłowie przyjmą treść uchwały bez poprawek, będzie to „historyczny moment”.

    Wydaje się, że dzisiaj nie ma żadnego powodu, aby ten podnoszony od lat przez Związek postulat był ignorowany, wobec deklaracji, że łączy nas przyjazne sąsiedztwo. Jego wyrazem powinno być takie samo traktowanie Polaków w Niemczech, jak Polska potrafi uszanować i traktować mniejszość niemiecką w kraju

    — dodał.

    Zdaniem Marka Krząkały (PO) obecny rząd „nie może pochwalić się żadnymi osiągnięciami na rzecz poprawy sytuacji Polaków w Niemczech przy uzyskaniu statusu mniejszości”. W jego ocenie, należy zdynamizować działania w tej kwestii. Krząkałą wyraził nadzieję, że przyjęcie uchwały „zmobilizuje rząd do działania”.

    Krzysztof Mieszkowski (Nowoczesna) zauważył, że obecne stosunki polsko-niemieckie są najlepsze w historii.

    To moment, kiedy możemy powiedzieć, że Niemcy stały się przyjacielem Polski

    — dodał. Jak jednocześnie dodał, rząd PiS od początku swojej kadencji dąży do zaognienia wzajemnych relacji. W tym kontekście przypomniał, że stan obecnych stosunków polsko-niemieckich był przez lata „z trudem” wypracowywany.

    Jak dodał, Związek Polaków w Niemczech w swojej działalności czynnie wspierał dialog między oboma krajami. Zastrzegł jednak, że ostatnie lata to przykład „skrajnego nacisku narodowego”, który mu się nie podoba.

    Mając jednak na uwadze 95-lecie Związku, myśląc o tym, jak ważna była postawa jego członków w czach PRL-u, Nowoczesna poprze tą uchwałę

    — zadeklarował.

    Jan Łopata (PSL) zapowiedział, że również ludowcy poprą projekt uchwały.

    Z pełnym przekonaniem włączmy się w tą ważną i potrzebną inicjatywę

    — oświadczył. Ocenił, że będzie ona „symbolicznym hołdem dla wielu działaczy Związku represjonowanych i pomordowanych w czasach nazistowskich”.

    Poseł PSL zauważył, że obecnie Polaków w Niemczech nie dotykają już tak głębokie represje.

    Nadal jednak potrzebują oni silnego wsparcia, zawłaszcza w walce o zdobycie pełnych praw mniejszości narodowej

    — mówił.

    Wyraził też nadzieję, że podjęcie uchwały będzie początkiem „bardziej intensywnych działań dyplomatycznych w tym zakresie”.

    Józef Brynkus (Kukiz‘15) przedstawił stanowisko swojego klubu na piśmie.

    Do głosowania nad projektem uchwały posłowie przystąpią w piątkowym bloku głosowań.

    ak/PAP

    kimmi
    Szowiniści zza Odry gardzą innymi Narodami

    Andrzej67
    represji w BRD Polacy żadnych nie doznają. Nie spełniają jednak tak jak Grecy, Włosi czy Hiszpanie prawnych wymogów, aby ich uznać za miejszość narodową! Należą tak jak i jado emigracji zarobkowej. Miejszością uznaną są natomiast Serbo- Łużyczanie czy Duńczycy w Szlezwig Holstein.

    gość
    Niemców w Polsce jest 150tys. mają status mniejszości. Polaków w Niemczech jest 80 tys. i nie mają statusu , http://niewygodne.info.pl/artykul8/04071-Niemcy-maja-status-mniejszosci-Polacy-nie.htm

    wszystkie media na pokład
    Bardzo dobry ruch. Jeśli niemiaszki nie będą chcieli przywrócić praw mniejszości Polskiej to trzeba będzie zacząć ich pouczać że postępują jak hitlerowcy i nie mogą przewodzić europie.

    W_LS
    Sprawdziłem, że Polacy radzą sobie dobrze w Niemczech BEZ żadnego związku zawodowego czy narodowościowego. Natomiast mniejszość niemiecka w Polsce nie ma racji bytu. Mogli wyjechać do rodzin

    UA najwazniejsza!=Hanba!
    uczci i na tym bedzie koniec. Tak samo jak z pamiecia i pomoca dla Polakow na nieludzkim wschodzie. pare piornikow i podrecznikow, Jest ich tam 3 mlny , sa przesladowani za to ze ich pradziad. byli Pl

    W_LS
    ZDOBYWANIE obywatelstwa Polski po próbie 3-letniej i przyrzeczeniu wierności pozbawiłoby obywatelskich uprawnień wrogich polskości cudzoziemców, żyjących w Polsce

    Polubienie

  6. tom
    Polacy muszą się spieszyć z uregulowaniem spornych spraw, bo niedługo Niemcy za Odrą będą stanowić rzadkość i wręcz ciekawostkę przyrodniczą. Już dzisiaj 36% tamtejszych dzieci ma obce korzenie.

    Tak być nie może
    Hola, hola, a z jakiej to racji niektórzy obywatele Polski, np. narodowości niemieckiej są uprzywilejowani. W drodze symetrii byłoby to usprawiedliwione.

    https://wpolityce.pl/swiat/364365-bismarck-i-goring-wiecznie-zywi-czy-polacy-w-niemczech-odzyskaja-nalezne-im-prawa

    Bismarck i Göring wiecznie żywi. Czy Polacy w Niemczech odzyskają należne im prawa?

    opublikowano: 3 godziny temu


    autor: pixabay.com

    Już widzę ten medialny krzyk w Niemczech przeciw rządowi PiS, gdyby w Polsce zakazano wyświetlania filmu o mniejszości Niemieckiej… A tak właśnie się stało, tyle, że nie w Polsce lecz w Niemczech, że film nie dotyczy niemieckiej, lecz polskiej mniejszości, która niby jest, ale oficjalnie jej nie ma. A nie ma dokładnie od czasów III Rzeszy, od 1940 roku, gdy ją zdelegalizowano, zaś powojenna Republika Federalna podtrzymuje to faszystowskie rozporządzenie do dziś.

    Naszą powinnością nie jest pełnienie urzędu sędziego sprawiedliwości tylko robienie polityki dla Niemiec

    — gdy niedawno przypomniałem tę maksymę żelaznego kanclerza von Bismarcka w kontekście walki niemieckich Polaków o odebrane im prawa mniejszości narodowej, pewien niemiecki internauta odpowiedział mi na Twitterze, że wprawdzie są dziś w Niemczech ulice Bismarcka, ale jego zasada w polityce dawno nie obowiązuje. Czyżby?

    Właśnie sytuacja Polaków w RFN jest jaskrawym przykładem funkcjonowania niemieckiego państwa prawa w oparciu o bezprawie, postępowania będącego de facto prolongatą polityki zapoczątkowanej przez nazistów. Oto bowiem w powojennych, jakoby demokratycznych Niemczech nadal obowiązuje bezprawny akt z 1940 r., wydany przez feldmarszałka Hermanna Göringa, generalnego pełnomocnika administracji Rzeszy Wilhelma Fricka oraz szefa Kancelarii Rzeszy, ministra Hansa Lammersa. Na mocy tego właśnie rozporządzenia zdelegalizowano polskie stowarzyszenia. Władze III Rzeszy zarządziły konfiskatę wszystkich nieruchomości i bankowych depozytów należących do polskiej mniejszości, a około 2 tys. działaczy wywieziono do obozów koncentracyjnych. Po 72 latach od zakończenia wojny rząd federalny wciąż nie kwapi się do restytucji dawnego statusu Polaków Niemczech. Niestety, nie da się ukryć, że bardzo byli mu w tym pomocni polscy negocjatorzy tzw. układu dobrosąsiedzkiego z 1991r., którzy zgodzili się na zapis w Artykule 20, traktujący o prawach mniejszości niemieckiej w Polsce (choć takowa w czasach PRL formalnie nie istniała), oraz o… „osobach w Republice Federalnej Niemiec, posiadających niemieckie obywatelstwo”, mimo, że polska mniejszość istniała od czasów Republiki Weimarskiej, a nawet jeszcze przez rok po napaści III Rzeszy na Polskę.

    O ile przyznanie praw mniejszości polskim Niemcom było ze wszech miar słuszne, o tyle traktatowe określenie o polskich „osobach” w RFN jest – mówiąc wprost – uznaniem hitlerowskiego rozporządzenia; stosowany jeszcze za Republiki Weimarskiej, a potem w III Rzeszy termin „nationale Minderheit” (mniejszość narodowa) został zastąpiony sformułowaniem: „polnische Volksgruppe”, i – co zakrawa na kuriozum – pojęcie „grupa” znalazło się też w niemiecko-polskim układzie z 1991r.

    Po parafowaniu tego traktatu zostawione samym sobie, pozbawione wsparcia i nierzadko skłócone polskie organizacje w RFN potrzebowały aż dwóch dekad, aby znaleźć wspólny język i jednym głosem upomnieć się o swoje prawa. Wbrew pozorom, jak upraszcza to wielu polityków, problem nie sprowadza się do pieniędzy, ani tych, które polska diaspora powinna otrzymywać na pielęgnowane tradycji i języka, ani zwrotu jej przedwojennych depozytów np. w Banku Słowiańskim, Unii, Pomocy czy Skarbonie, zagarniętych przez Preussische Staatsbank, Deutsche Bank, Dresdner Bank oraz Commerz und Privatbank, że o utraconych nieruchomościach i innych dobrach nie wspomnę. Istotą rzeczy są konsekwencje prawne i polityczne wynikające ze statusu mniejszości. Reprezentanci niemieckiej diaspory w Polsce nie muszą pokonywać progów wyborczych i mają swych przedstawicieli w parlamencie, o czym środowisko polskie w RFN nie ma nawet co marzyć. Polscy Niemcy dostają wielomilionowe dotacje na swe potrzeby, niemieccy Polacy skazani są na żebraninę i łaskę federalnych czy landowych urzędników – jak wykazało życie, z mizernymi efektami.

    Argumentem strony niemieckiej przeciw przywróceniu Polakom statusu mniejszości jest rzekomy fakt, że dawna Polonia „wymarła”, a „niemieccy Polacy nie są grupą etniczną”, lecz powojennymi imigrantami. To tylko jednak część prawdy. Po pierwsze, Polonia w Niemczech nie wyparowała, po drugie, także Niemcy osiedlający się obecnie w naszym kraju mogą korzystać z praw mniejszościowych. Liczba obywateli polskiego pochodzenia szacowana jest dziś w RFN na około 2 mln. Niemiecki Mikrozensus, prowadzący badania statystyczne w oparciu o sondaże w gospodarstwach domowych, oszacował ludność polskiego pochodzenia na 1,5 mln, z której do polskich korzeni przyznaje się ponoć 638 tys. osób. Z kolei w ekspertyzie opracowanej na zlecenie rządu RFN w 2009 r. przez Instytut Stosunków Zagranicznych (ifa) odnotowano, że 62,8 proc. obywateli Niemiec z polskimi korzeniami ocenia swą znajomość języka polskiego na „bardzo dobrą”, a tylko 16,5 proc. na „niewielką”.

    Autor tej analizy, historyk Sebastian Nagel zwrócił uwagę, że przodkowie 1,5-2 mln obywateli Niemiec, którzy „z powodu pochodzenia mają szczególny stosunek do języka polskiego, kultury i tradycji wywodzą się z okresu rozbiorów Polski, począwszy od 1772 roku”. Wtedy nazywano ich „preussische Polen”, nieco później, w okresie industrializacji „Ruhrpolen”. Jak nie patrzeć, była to migracja wewnętrzna. Inni historycy sięgają jeszcze wcześniejszych dat i wskazują, że początek migracji Polaków na terenie Niemiec nastąpił za króla Augusta II Mocnego, po zawarciu unii personalnej Polski z Saksonią. Są i tacy, którzy wskazują nie bez racji, że nawet nazwa stołecznego Berlina (i nie tylko) ma polską, względnie słowiańską etymologię.

    Według ekspertyzy przygotowanej dla Departamentu Prawno Traktatowego polskiego MSZ, liczba ludności polskiej w granicach Rzeszy Niemieckiej wynosiła przed I wojną światową aż 4 mln. W 1922 roku przedstawiciele oficjalnie uznanej polskiej mniejszości zasiadali aż w 283 organach administracji lokalnej.

    Mniejszość polska w Niemczech nigdy nie przestała istnieć, tak samo jak jej organizacje, m.in. działająca do dziś, ponad stuletnia „Oświata”, czy Związek Polaków w Niemczech (ZPwN).

    Po drugiej wojnie światowej, w maju 1946r. w Westfalii powstał m.in. Związek Byłych Więźniów Politycznych (zdelegalizowanej – dopisek mój) Mniejszości Polskiej w Niemczech, który bezskutecznie ubiegał się o restytucję stanu rzeczy sprzed wówczas zaledwie sześciu lat. Obecnie do określenia polskiej diaspory używa się semantycznych dziwolągów, jak… „polskojęzyczni obywatele”, „współobywatele z polskim pochodzeniem” itp. Jak na ironię, Związek Polaków w Niemczech jest współzałożycielem Federacji Europejskich Mniejszości Narodowych, czego odmawia mu się we własnym kraju.

    W kuluarowych rozmowach niemieccy politycy nie mają wątpliwości, że „z moralnego punktu widzenia Polacy powinni odzyskać dawne prawa”. Problem w tym, że ponoć mogłoby to stać się przyczynkiem do wysuwania podobnych roszczeń przez Turków i innych narodowości. W kwestii formalnej, za mniejszości uznane są w RFN jedynie duńska, fryzyjska, serbołużycka, Sinti i Romów. Tym ostatnim, czyli historycznie rzecz biorąc, ludności, która przywędrowała do Niemiec z… Półwyspu Indochińskiego, prawa mniejszości przyznano dopiero w latach 90.

    Argument „turecki” jest wręcz absurdalny, gdyż imigranci z kraju Atatürka, Bałkanów itd. nigdy nie mieli statusu mniejszości w Niemczech, na co mogą powołać się władze federalne przy naprawianiu krzywd wyrządzonych Polonii.

    Skąd więc ten upór? Z obaw, że polska mniejszość mogłaby stanowić wpływową grupę, bynajmniej liczniejszą niż tzw. Związek Wypędzonych, w którym większość stanowią dziś tzw. późni przesiedleńcy ekonomiczni do Niemiec.

    Jak do tej pory, sądy w RFN oddalały wszelkie pozwy składane przez członków organizacji polonijnych, prześladowanych przez władze faszystowskie. Także odwołania do wyższych instancji nie przyniosły żadnych rezultatów. Postulatów mniejszości nie uwzględniono również w ustawie z 1965 r. dotyczącej odszkodowań, choć nikt nie ma wątpliwości, że rozporządzenie z 1940 r. było absolutnym pogwałceniem prawa międzynarodowego i – jak twierdzą prawnicy – należy je uznać za nieważne ab initio.

    Z prawnego punktu widzenia powinno zatem nastąpić automatyczne przywrócenie stanu poprzedzającego (restitutio in integrum). Tymczasem, mimo upływu ponad siedmiu dekad, Polacy w Niemczech wciąż pozostają ofiarami trzeciej kategorii, zakładnikami Göringa i wszystkich, powojennych rządów federalnych, od kanclerza Konrada Adenauera po kanclerz Angelę Merkel. Zaistniałe dysproporcje w traktowaniu Polaków w Niemczech i mniejszości niemieckiej w Polsce oraz ciągłe upominanie się polskich organizacji o należne im prawa zobligowało szefów dyplomacji RFNRP do podjęcia rozmów na ten temat.

    Co prawda były minister Guido Westerwelle przystał na „dokonanie analizy”, jednak – jak skwitował wówczas dziennik „Frankfurter Allgemeine Zeitung” – „przywrócenie Polakom praw mniejszości nie wchodzi w rachubę”.

    Różnice w statusie niemieckiej mniejszości i Polaków Niemczech, a także wynikające stąd problemy Polonii w RFN dostrzegał też m.in. sekretarz stanu w berlińskim MSWChristoph Bergner, jednak i on ani myślał o przywróceniu „osobom polskiego pochodzenia” należnych im praw. Dla uspokojenia sytuacji zapowiadał jedynie gotowość do rozpatrzenia „ewentualnych skarg”, np. dotyczących nauki języka polskiego w RFN, asekurując się przy tym, że „nie będzie łatwo” spełnić tego życzenia, gdyż oświata pozostaje w gestii landów…

    Niemcy od lat stosują tę samą taktykę: gdy sytuacja się zaognia, tu coś dosypią, tam dodadzą, to znów otworzą jakieś biuro dla którejś z faworyzowanych organizacji, co po prawdzie wprowadza jedynie ferment i wywołuje podziały, a nawet konflikty w środowiskach niemieckich Polaków.

    Czy o to chodzi? Jak wiadomo, „niezgoda rujnuje”… Tej osobliwej grze sprzyjała postawa kolejnych polskich rządów. W czasach gabinetu POPSL, a imiennie ministra spraw zagranicznych Radosława Sikorskiego pojawił się nawet wewnętrzny okólnik, żeby ministerialni urzędnicy nie stosowali określenia „mniejszość polska” w stosunku do niemieckiej Polonii. Dla dobra polsko-niemieckich stosunków, ma się rozumieć.

    Zrealizowany niedawno film dokumentalny z okazji 95 (sic!) rocznicy istnienia Związku Polaków w Niemczech o kultywowaniu polskości przez niemieckich Polaków widać w ramy tak obłudnie pojmowanego, „dobrego sąsiedztwa” się nie wpisuje. „Pokazuje historię i genezę organizacji, którą reprezentuję oraz to, w którym miejscu znajdujemy się teraz”, opowiedziała w programie „Minęła 8” w TVP Info wiceprezes ZPwN Anna Wawrzyszko, niestety, emisja tego obrazu została zablokowana przez niemieckie władze:

    „Ten film pokazuje jedno: nie przyjechaliśmy tu wczoraj i przedwczoraj, jak próbuje się nas stygmatyzować. Jesteśmy związani z tą ziemią, chociażby z Zagłębiem Ruhry, od końca XVII wieku. Problemem okazało się, że pokazaliśmy prawdziwy status Polaków”.

    Sedno sprawy rzeczywiście nie tkwi w filmie. Na marginesie trwającej od dziesięcioleci dyskusji o dysproporcjach w traktowaniu obu grup narodowościowych w Polsce i w Niemczech pojawiły się żądania, by w rewanżu obciąć dotacje i odebrać prawa mniejszości niemieckiej w naszym kraju. Byłoby to kardynalnym błędem: po pierwsze, nie należy przeciwstawiać sobie obu mniejszości, po drugie, polscy Niemcy są obywatelami RP, pozbawianie ich przyznanych przywilejów byłoby absurdem, a koniec z końcem nie chodzi o społecznie konfliktogenne równanie w dół, lecz o wyrównanie parytetów po obu stronach Odry.

    Czy po latach lekceważenia i zaniedbań polscy parlamentarzyści i rząd RP zajmie wreszcie zdecydowaną i konsekwentną postawę wobec aktualnego do dziś rozporządzenia Göringa? Sprawa odzyskania statusu przez polską mniejszość nie może być przedmiotem międzypartyjnych rozgrywek. Jak podkreślił podczas wczorajszej debaty w Sejmie przewodniczący Polsko-Niemieckiej Grupy Parlamentarnej Szymon Szynkowski (PiS):

    Wydaje się, że dzisiaj nie ma żadnego powodu, aby ten podnoszony od lat przez Związek postulat był ignorowany, wobec deklaracji, że łączy nas przyjazne sąsiedztwo.

    No, chyba że maksyma Bismarcka, że powtórzę: „Naszą powinnością nie jest pełnienie urzędu sędziego sprawiedliwości, tylko robienie polityki dla Niemiec”, obowiązuje w Berlinie do dziś…

    autor: Piotr Cywiński

    Olga
    Szwab to szwab

    odlot targalskiego
    Fronda Skąd się bierze 74% poparcie dla Andrzeja Dudy? Targalski Bierze się z polecenia bezpieki po prostu dziś kontrolę nad bezpieka sprawuje rząd PiS z koordynatorem służb Mariuszem Kamińskim

    tfu
    Ale kacapstwo z UDPO-komuny Polską rządziło w Rosji taki kacap kop w d*** i won…. a tu kacap, kacapem POgania…. hehehe…

    pamięć i troska
    I nie myśl nigdy: rozkwit ludzkości, Zmieni Prusaka ci w brata;
    Oj! prawda święta: póki świat światem, Niemiec Polaka nie będzie bratem!

    student
    Zdelegalizować Związek Mniejszości Niemieckiej w Polsce!

    tfuj
    Ribbentrop też jest wiecznie żywy, a i Goebbels również miewa się nie najgorzej

    pamięć i troska
    Śmiej się, gdy mówią: Niemiec pomoże, Niemiec cię z jarzma wyłamie! Ty nie wierz w Niemca, lecz w sądy boże, I w własne dzielne twe ramię.

    Ferdek
    niemcy to złamasy

    Krzysztof1
    Zawiesić prawa mniejszości niemieckiej w Polsce do czasu ponownego przywrócenia praw Polonii w Niemczech.

    pamięć i troska
    Nie kładź Prusaków na ludów kartę, W braterstwa świętym kościele; My dla nich serca mieli otwarte, A oni dla nas szrapnele!

    zs
    To jest ta wyzszosc germanska?

    asd
    sprawa mniejszosci dotyczy tylko polakow i ich potomkow mieszkajacych w niemczech DO 1945 roku!!!! a nie polakow, ktorzy do rfn wyjechali po 1945r. ludzie mysla, ze kazdy polak w rfn to mniejszosc

    są z Indii, nie Indochin
    Po pierwsze, w Niemczech nie było nigdy rządów faszystowskich, ani żadnych faszystowskich partii. Była narodowo-socjalistyczna władza i takaż partia, nazistowska a nie faszystowska. Po drugie Cyganie

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s